Dziesięć lat?!…!!!

rozza

 

No, kto by to pomyślał?! – w głowie się nie mieści!

Dziesięć lat – od 16 czerwca 2008 – istnieje już ta moja autorska strona, a przez ten czas odwiedziło ją niewiarygodne mnóstwo ludzi. Jak wskazywały statystyki tej pierwszej strony „z regałem”, zaglądało tu od 800 do 1000 nowych osób dziennie, a wielka z nich część wpisywała się do Księgi Gości. Potem – w grudniu 2014 – kiedy formułę strony trzeba było zmienić na bezpieczniejszą i obszerniejszą, już nawet przestaliśmy sprawdzać i liczyć, tylko się cieszyliśmy – Adminki i ja – tą nieustannie rosnącą, barwną bujnością. Tylu serdecznych nowych i starych znajomych, tyle przyjaciółek i przyjaciół! Tyle miłej wymiany myśli i uczuć, tyle radości z bycia razem, tyle wspólnej zabawy – w dobrej atmosferze, w pogodzie ducha i z poczuciem humoru oraz radości życia!

Kto by pomyślał, że jest Was – takich świetnych istot – aż tyle! Jakie to krzepiące!

Dla Was, o Świetne Istoty, zawsze Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, moi wyjątkowi, dobrzy i mili, porządni i kulturalni ludzie w wieku od dziecięcego po dojrzały i bardzo dojrzały, przeznaczam dziś, z podziękowaniem, dwie spośród moich najpiękniejszych tegorocznych róż.

Ta powyżej  to Eden Rose, a ta poniżej, na tle jaśminu, to oczywiście śliczny Graham Thomas, bardzo literacki nota bene, gdyż obrazujący myśl Antoniego Malczewskiego z „Marii”: Bo na tym świecie Śmierć wszystko zmiecie, robak się lęgnie i w bujnym kwiecie! (Tak, tu się lęgnie ten utrapiony chrząszczyk-różojadek, którego autorka zdjęć, nasza Adminka Emilia Kiereś, w dobroci swej nie zgładziła. Pozwalamy żyć nawet paskudztwu!)

 

bell1

 

Gdybym mogła, zasypałabym Was różami (bez robaczków).

Cóż to bowiem byłoby bez Was przez tych 10 lat! Możliwe, że gdybym nie była dopingowana tak żywiołowo i gorąco, tak bezpośrednio, codziennie i wręcz od rana do nocy, tak zasypywana pomysłami i postulatami, tak naglona oraz  poganiana, popadłabym w rozleniwienie i nie napisałabym pięciu ostatnich powieści. A tak – nie miałam wyboru! I oto są – począwszy od „Sprężyny” (2008) aż po „Ciotkę Zgryzotkę” (2018) – i tworzą, w pewnym sensie, wspólne nasze dzieło i dokument Księgowej Bliskości. To chyba dosyć unikalna sprawa, taka symbioza autorsko-czytelnicza, prawda?

Dziękuję za tę dziesięcioletnią, niezastąpioną bliskość!

Na sam jubileusz otrzymałam dwa urocze upominki – kolejne dowody na ową symbiozę. Przywiezione zostały przez Adminkę, której je przekazano we Wrocławiu, na spotkaniach „Z książką na walizkach”.

Tu – urocza Geniusia włóczkowa (autorką jest KC Agnieszka Wojda):

 

genowefa

 

A to Rodzina B. w składzie podstawowym, ulepiona z modeliny:

 

borejkowie_mod1

 

Dla Pani Małgorzaty Musierowicz w podziękowaniu za terapię u Borejków – „uzależnione” od Jeżycjady Martynka Sierzan z Mamą – głosi załączona karteczka.

Martynko z mamą, dziękuję!

Dziękuję wszystkim, właśnie za to, że jesteśmy tak bardzo RAZEM!

To naprawdę wielki dar.

Mocno i jubileuszowo ściskam wszystkich absolutnie!

Wasza

– uszczęśliwiona doprawdy ponad miarę i ponad zasługi –

MM

 

PS Cudownych wakacji życzę po raz drugi i – do zobaczenia od nowa we wrześniu!

145 przemyśleń nt. „Dziesięć lat?!…!!!

  1. Pozdrawiam powakacyjnie.
    Nie wiem, czy mogę tu polecić najnowsze, trzecie wydanie książki „Pegaz zdębiał” Stanisława Barańczaka.
    Jest ono znacząco wzbogacone w stosunku do drugiego wydania.
    To, że drugie wydanie jest powiększone w stosunku do pierwszego, odkryłem długo po jego ukazaniu się, dlatego uznałem, że może warto się tą wiadomością o trzecim wydaniu podzielić.
    Mam w ogóle bardzo duży sentyment do tej książki, ponieważ odpowiednio rzucony w stronę mojego przyjaciela cytat (a może trawestacja tegoż) z pierwszego wydania przyspieszył lawinę jakże istotnych zdarzeń w moim życiu.
    Jak ślub.

  2. Nakładem Wydawnictwa Ossolineum ukazało się właśnie „Album kwiatowe Elizy Orzeszkowej”. Ładna rzecz.

  3. Widzę, że nie tylko ja mam swoją stałą wakacyjną „Jeżycjadową” lekturę.
    Bywajcie! (już coraz bliżej, tylko cieszyć się czy nie?… nowa praca i milion obaw, ale z Wami raźniej, więc może cieszyć : )

  4. Geniusia – arcydzieło! Ciekawe czy autorka myśli o stworzeniu kolekcji postaci Jeżycjady? A swoją drogą, skoro jest Geniusia, to może i inne lalki, które mogłaby nam tu pokazać?

  5. O, fluid z Agą – wczoraj zaczęłam czytać „Córkę Robrojka”, oswajając napięcie przed oczekiwanym powrotem Kochanej Autorki! I zerkam, zerkam, a nuż nastąpi wcześniej.

  6. Dziękujemy za wszystko: niezwykłe wpisy, piękne wiersze, świetne zdjęcia, a najwięcej za bajeczną Jeżycjadę- Zgryzotka wprost pychotka :)
    Miałam szczęście tu zapukać 17. lutego 2011. Pozdrowienia od dziadków :)

  7. A kuku!
    Ja tymczasem poczytuję sobie „Córkę Robrojka”-uwielbiam! Bardzo lubię Przeszczepa, ilekroć widzę róże, zawsze go wspominam.Czekam na Was, strasznie się stęskniłam!Jeszcze sobie poczytam „Idę..”. Ku pokrzepieniu serc. Li i jedynie, panie tego.

  8. Sporo tu kochanych dzieciaków. Pewnie też sporo przygód. Myśmy z rodzinką mieli przygodę z naszym psiakiem. Bardzo ciężko zachorował, ale wyszedł z tego mimo, że drogo nas to kosztowało a można było po prostu zaszczepić psa na parwirozę, nie tylko raz.
    Mam nadzieję, że dzieciaki i ich kochane zwierzaki spotkają się wszystkie razem po wakacjach uśmiechnięte i szczęśliwe.

  9. Jeszcze tylko dwa tygodnie i wróci Pani Małgorzata i wszyscy Księgowi po wakacyjnych wojażach i odpoczynkach :) Już nie mogę się doczekać!

  10. Ja jestem Sową Przelotową, proszę Nini. Lecę zaraz na południowy wschód, deptać dalej historyczne kamienie i betony.

  11. No, tak, jak mogłam zapomnieć, teraz pewnie nad Stroną czuwa nasza droga Adminka, a Starosta raczy się wspaniałym odpoczynkiem od mediów rodzaju wszelkiego.
    U nas, na wsi, księżyc był doskonale widoczny, tak więc rozkoszowałam się jego widokiem z wysokości balkonu przyłączonego do pokoju mojej serdecznej przyjaciółki, z którą, z okazji urodzin tejże, przegadałam caluteńką noc, nie zmrużywszy nawet oka. W dodatku następnego dnia nie byłam w najmniejszym nawet stopniu zmęczona! (Osoby postronne twierdzą, że byłam tego dnia wyjątkowo nie w humorze, ale ja myślę, że mówią tak z czystej złośliwości.)
    Na Stronę, mimo tego niezwykłego, szczególnie dla nas, lunofilów, cudu, nie zaglądałam, bo myślałam, że ze względu na wakacje nikt nie będzie skory do dyskusji na jego temat. A myliłam się, i to jak bardzo! A teraz
    -żałuję. Był rzeczywiście piękny i gorąco ubolewam nad faktem, że nie mogłam chwalić jego urody w odpowiednim czasie i, na dodatek, wraz z Wami, drodzy Księgowi.

  12. Szczęśliwcy z Was! Ja, choć przebywam teraz też na wsi (upał w mieście jest nieeeeznośny!), za wiele nie pooglądałam. Niebo było zachmurzone, zza chmur przebijała się tylko czerwonawa łuna.
    Krzepcie się widokiem pięknej przyrody, chłońcie je, odpoczywajcie!

  13. Zajrzałam na stronę licząc na jakiś nowy wpis w związku z zaćmieniem ale widać upał nie sprzyja :-(
    Zjawisko wspaniałe, prawda? Namówiłam gromadkę przyjaciół i poszliśmy na kładkę nad torami niedaleko domu (super widoczność!), a tam już gromadziła się społeczność lunofilska. Znalazła się nawet mała luneta! Jaki ten świat jest piękny!
    Pozdrawiam serdecznie, pani Małgorzato!

  14. Ha, ja też tu jestem, czytam Was i śledzę, zaglądam. Przy księżycu takoż warowałam, patrzyłam, podziwiałam i myślałam… w naszej Autorce, Admice, Księgowych….o książkach…o Anieli, Natalce, Gabrysi..słowem-
    odpoczywamy i wracamy!!! Ale myślami jesteśmy razem, szczególnie w takich księżycowych momentach.

  15. A ja dziś zajrzałam tu jako jedna z licznych Lunfilek, gdyż stoję przy oknie i wpatruję się w zaćmiony, czerwonawy księżyć i w Marsa, widocznego tak pięknie tuż pod nim! Zastanawiałam się, czy ktoś też tak jak ja pomyśli o Lunofilach ujawniających się na stronie Pani M. :) to też wyraz wspólnoty, jaką udało się tu stworzyć!

  16. O proszę! Warszawska Sowa! A nini właśnie ucieka od tego niemożliwego upału. Wszystko prawda, co w Febliku i Wnuczce o przebywaniu w rozprażonym betonie.. ale zaćmienie da się zobaczyć z pewnością!
    Na wieś, na wieś, hurrrra! Tam przyjemniej. I będę puńczykową paćkę robić, mniaaam!

  17. Jak tu cicho ostatnio…

    Jutro pełne zaćmienie pełni, oby pogoda dopisała. Nad stolicą płyną dziś chmury.

    Na dobranoc tęskna nuta:

    Albert Harris – „Zakochany księżyc”.

  18. Niezwykłe rzeczy dzieją się dziś na niebie! I jeszcze będą..
    Pozdrowienie Lunofilom.

  19. Piękny jubileusz! I ja tu od prawie samiuteńkiego początku – początkowo zza regału, potem już oficjalnie, choć nieśmiało. To, co się tu dzieje, to fenomen chyba na skalę wszechświata. To miejsce, dzięki Ukochanej Autorce i Adminkom przede wszystkim, emanuje taką energią i serdeczną atmosferą, że przychodzi się tu ze zbolałą czy smutną duszą jak do lekarza – po receptę na radość i szczęście. To tutaj poznałam wiele cudownych Księgowych, spotkanych później „w realu”.
    Dziękuję stokrotnie, Pani Małgosiu! Za książki, które Pani pisze, i za tę stronę!
    Pozdrawiamy gorąco z Koziem (16 miesięcy), który zaczyna mówić – słówka z dzisiejszego ranka: „is” (miś) i „donan” (bocian).

  20. A tak w ogóle, to witam wszystkich Księgowych po długiej nieobecności! Szkoda tylko, że zatęskniłam za Wami w samym środku przerwy wakacyjnej.;)

  21. A przy okazji -10 lat?! Zazdroszę tym, którzy są na tej stronie od początku!
    Pamiętam swój debiut, kiedy to wpisałam się pod niewłaściwym postem i później przez miesiąc piekły mnie policzki z powodu tak małej gafy. Ale oczywiście to, że popełniłam ją w obliczu tak Nadzwyczajnej Osoby nieco pogarszało sprawę.;) (Jakiś czas później ten sam błąd powtórzyła po mnie moja siostra bliźniaczka, ale mniejsza o to.) I jak się dziwiłam, że wpisy nie pojawiają się od razu. Dopiero Pani Małgosia mi wytłumaczyła, że wcześniej musi je zatwierdzić.:)

    PS Gorące uściski dla Pani! I serdeczne uśmiechy dla całego Ludu Księgi.

  22. Droga Pani Małgosiu, wiem, że panuje przerwa wakacyjna, ale odczuwam silną potrzebę, no, po prostu muszę Panią o coś ważnego zapytać (choć, tak szczerze mówiąc, ważnego raczej tylko dla mnie, bo cóż by mogły Panią obchodzić problemy jakiejś małoletniej Księgowej, która w dodatku uaktywniała się ostatnio jakiś rok temu, ale ponieważ Pani ufam i ogólnie bardzo Panią szanuję, więc tak ważna jest dla mnie Pani opinia). Ale ze względu na wspomnianą przerwę wakacyjną, zapytam najpierw – czy mogę Pani w ten sposób przeszkodzić w letniej (acz deszczowej) sielance?

  23. Chciałabym wszystkim Księgowym szepnąć, że już niedługo (17 sierpnia) rozpocznie się bardzo ciekawa trasa koncertowa o tytule Barańczak & Schubert vs. Konieczny & Napierała. Na premierowy koncert w Warszawie podobno biletów brak. Kolejny zapowiadany jest na 5 października w Filharmonii Łódzkiej. Warto obserwować wydarzenie na wiadomym portalu społecznościowym.
    Z serdecznymi pozdrowieniami z ziemi włoskiej!

  24. Kochani, nieobecna na stronie, ale sercem zawsze z Wami. Dziękuję. Najpierw cała moja bezgraniczna wdzięczność dla naszej DUA i Adminki. To One w swoim zapracowanym żywocie pomyślały, żeby stworzyć takie miejsce, gdzie można spotkać tylu Ludzi. Póżniej podziękowania dla całego Ludu Księgi. Pomyślcie, mamy nawet własnego Nawigatora, nikt się nie zgubi.
    Jak dobrze, że tyle osób tu podziela miłość do róż. Nie są wcale próżne, jak twierdzą ci,którzy ich nie znają. Są tylko pełne godności. Dostojeństwo i wdzięk cechuje je wszystkie, nawet polne.
    Ludu Księgi, jeśli ktoś zawita do Warszawy,to bardzo proszę, wstąpcie do muzeum Sue Ryder. Pewnie zachęcam niepotrzebnie, bo już wszyscy byli, ale od wielu lat jest Ona bardzo bliską mi osobą, bo przecież bliscy mogą być nawet ci, których nigdy nie poznaliśmy inaczej, jak przez ich dzieła. Jej autobiografia -niestety tylko po angielsku- też jest w Muzeum. Kto nie czytał, a może, to bardzo polecam.

  25. Moja Siostra (studentka już trzeciego roku budownictwa na AGH) czyta właśnie „Ciotkę Zgryzotkę” i pytałam ją o wrażenia (bardzo się jej podoba). Natomiast jak Nora pomyliła nazwisko Augusta i z Piechoty zrobiła Podeszwę, tak Siostra mówi mi: „Czytam jak właśnie Nora była w domu u… no, tego… Pantofla“. Uśmiałyśmy się do łez :)

  26. Spóźniłam się na to wielkie wydarzenie w sposób fatalny, ale mam nadzieję, iż jeszcze znajdzie się odrobina miejsca wśród świętującego towarzystwa. Tylko napiszę, że ta strona i ludzie na nią się składający są jak znajomy zapach domu po ciężkich przeprawach i tułaczkach. Bardzo miło się obserwuje, jak tutaj rozmowy bez skrępowania zasiadają do stołów, pozytywne fluidy podawane są z ręki do ręki, a inspiracje unoszą się łagodnie nad głowami. Dziękuję za to miejsce, które Pani Małgorzata zgrabnie wyczarowała i cieszę się z możliwości stania się jego częścią. Róże piękne!! I jeszcze tylko dodam, że ta Geniusia urzekła mnie niesamowicie. Pozdrawiam wakacyjnie! :)

  27. Jas, w „Bananagrams” można grać z powodzeniem literkami od „Scrabble”, ale w bananie literek jest dużo więcej. Nie wiem których dokładnie, ale pewnie samogłosek. Poza tym, mając słabość do miłych w dotyku klocuszków z literkami, kupujemy je w każdej postaci.
    Jeśli lubisz gry „fuzyjne”, to widziałam zapowiedź jednej interesującej („Shadows: Amsterdam”), którą reklamują jako połączenie „Tajniaków” z „Dixitem”. Tylko tam będzie mocna rywalizacja między drużynami – gra się jednocześnie, a wygra ta drużyna, która rozwiąże zagadkę szybciej.

    Co do łaciny, polecam podręczniki do nauki łaciny mówionej, gdzie gramatyka jest przedstawiona w sposób dużo lżej strawny, jak w językach nowożytnych. Jest teraz kilka takich, np. świetna seria podręczników duńskiego autora Hansa Henninga Ørberga – „Lingua latina per se illustrata”.

  28. „Ciotka zgryzotka”, była świetna, podzielam zdanie dziadka Borejko na temat „Sagi rodu Forsyte’ów”.
    Dobrze, że w książce były narysowane listki, to mogliśmy coś jeść!

  29. Córka po roku, przypomniała mi, że kupiłam książkę do nauki łaciny i obiecałam ją uczyć. Nie robiłam tego, bo zwątpiłam, ale zaczęłam teraz od przysłów (nie ma tam za wiele ciekawych), trudno będzie wkuwała deklinacje itd. da radę, tylko najwyżej się zniechęci. Przyda jej się, bo będą w szkole mieli potem niemiecki. Tak to jest jak jedynak w domu, z braku rozrywek i telewizora w wakacje będziemy wkuwać łacińską gramatykę, albo słówka. Aż się boję.
    Podpiłuję ją z „Pana Tadeusza”, a niech ćwiczy pamięć, a co!

  30. Ciekawe, że myśmy już sobie wcześniej wymyślili taką jedną grę i graliśmy w nią nie wiedząc, że to „Bananagrams”. Teraz robimy sobie drugą grę, skomplikowaną, taką, żeby gracz mógł sam sobie w dużym stopniu tworzyć tę grę, robić jak sam chce, taką dobieraną, trochę podobnie jak w Carcassone. Jeszcze będzie opłacała się współpraca między graczami. Czasami lepiej sobie pomagać. No, co wyjdzie to wyjdzie, pewnie tylko część z tego. Rywalizacji raczej nie będzie, ale każdy będzie robił co chce i wymyślał swoje przygody. Taka rodzina.

  31. Wyjazdy i inne zajęcia i aż wstyd, ale w tym biegu dopiero dziś odkryłam tego posta! Gratuluję serdecznie i życzę kolejnych cudownych lat. I dziękuję za wszystko, co tutaj się wydarzyło. To wspaniałe miejsce i bardzo się cieszę, że kiedyś tu trafiłam.

  32. A przy kolorach będąc, rzucę tylko hasło do Starosty ukrytego w krzakach, że grę „Azul” mieć trzeba. Bardzo udany pomysł.

  33. Starosta (nielegalnie, zza krzaka):- Diridindindin, Diridindin…
    Sowo, dzięki za śliczną pocztóweczkę z damami w bieli!

  34. Piękny morelowy Księżyc wychynął z chmurnej butonierki.

    Na dobranoc:
    L’Arpeggiata & Lucilla Galeazzi – „Voglio Una Casa”.

    Voglio una casa, la voglio bella
    Piena di luce come una stella
    Piena di sole e di fortuna
    E sopra il tetto spunti la luna
    Piena di riso, piena di pianto
    Casa ti sogno, ti sogno tanto
    Diridindindin, Diridindin…

    Voglio una casa, per tanta gente
    La voglio solida ed accogliente,
    Robusta e calda, semplice e vera
    Per farci musica matina e sera
    E la poesia abbia il suo letto
    Voglio abitare sotto a quel tetto.
    Diridindindin, Diridindin…

  35. Mała Mi i Puchałko, jest taka książka. To „Poznań Borejków. Spacer z bohaterami powieści Małgorzaty Musierowicz.” Autorkami są Kinga Czachowska oraz Dorota Szczerba, która jest córką Profesora Raszewskiego.
    Wydawnictwo: Media Rodzina 2004. Są tam piękne zdjęcia czarno-białe i stosowne cytaty. Całość podzielona jest na trasy tematyczne, związane z poszczególnymi bohaterami. Niestety mapy zawarte w tej książce zostały przez moją matkę (in-law) uznane za, delikatnie mówiąc, mało użyteczne. Ale przecież można zaopatrzyć się w inną mapę.
    Czekamy na wznowienie. Może być bez map.
    Nutko, tylko nie stosuj metody wymyślonej przez Stanisława Ulama. Wiesz, której.

  36. Mała Mi- była kiedyś taka książka, ale dla mnie okazała się zupełnie nieosiągalna. Może ktoś z Ludu Księgi posiada?

  37. Przyłączam się do radosnego świętowania i gorących podziękowań za te minione (nie wiedzieć kiedy!) 10 lat i przesyłam serdeczne życzenia i pozdrowienia z wyspy Porquerolles we Francji, gdzie uczę się i (około) wypoczywam na szkole letniej!
    Serdeczne uściski dla DUA i Wszystkich Księgowych!

  38. Anette, motywujesz mnie! W Poznaniu niestety byłam na razie na tyle krótko, że nie zdążyłam odwiedzić jeżycjadowych kątów…
    Ale, ale, ale! Byłam za to w Toruniu specjalnie po to, by przemierzyć go śladami Laury :)
    Teraz czas na Poznań, więc mam pytanie do zorientowanych: czy znajdują się jakieś przewodniki śladami Jeżycjady po Poznaniu? Coby nic nie ominąć!
    Pozdrawiam wakacyjnie!

  39. nini, taką samą miałam myśl widząc tego pana! :) Czekałam aż zaśpiewa Yes taka sprawa że Stanisława!

  40. I ja dołączam się do podziękowań. I gratulacji! Piękny jubileusz i jedyne to miejsce. Tak jak jedyna jest Ukochana Autorka, Adminki i cały tutejszy Lud :). DZIĘKUJĘ!!! Od 2014 nie martwi mnie już koniec lata (który zawsze wpędzał mnie, delikatnie mówiąc, w melancholię).

  41. Jestem w Poznaniu :) najważniejsze miejsca widziałam – od ul. Słowackiego, przez Rynek Jeżycki, Dąbrowskiego, Roosevelta, Krasińskiego, Mickiewicza, kościół Dominikanów (rzeczywiście ascetyczny wewnątrz), po Teatralkę, pl. Mickiewicza, Pl. Wolności, Stary Rynek, Farę (zachwycająca!). Widziałam nawet kościół przy Kramarskiej gdzie Laura spotkała po raz pierwszy Adama :) Na Roosevelta i Krasińskiego byłam nawet dwa razy! Chodzę i uśmiecham się do siebie :)

  42. Pięknie powiedziane, Ago!
    Tak jest, radosnych, wspaniałych, najpiękniejszych wakacji życzmy uczennicom, uczniom i nauczycielom płci obojga.
    Kto się napracował, odpocząć musi.

    Ufff, jak dobrze!
    Przed nami lato!
    Do zobaczenia we wrześniu!

  43. Kochani,
    teraz to już NAPRAWDĘ. Zaczęły się WAKACJE. Życzę Wam wspaniałego odpoczynku i udanej zabawy.
    Kochana Autorko, te wakacje, jak każde zresztą, spędzę oczywiście z „wakacyjną” Jeżycjadą, pochodzę z Bellą po Poznaniu, będę podróżować z Nutrią oraz wzruszać się z Aurelią. Przed nami wspaniałe chwile. Odpoczywajcie, uczniowie i Kochani Nauczyciele, odpoczywaj Ludu Księgi.
    Spotkamy się za dwa miesiące, będę bardzo, bardzo tęsknić!!! Uwielbiam tu być!!!

  44. „Lawendowa” czuje się tu jak u siebie. Trafiła do zagłębia lawendy. Wszędzie kwitnie lawenda, na straganach motywy lawendowe i poduszeczki z suszoną lawendą. Można też nabyć lawendowy miód-bardzo ciekawy w smaku.

  45. Miło mi bardzo, Kokoszanel. Swoją drogą, zazdroszczę mojej Lawendowej, też bym chciała być zroszona wodą Adriatyku, zwłaszcza dzisiaj. Upał taki, że w głowie robi się ciasno.

  46. Gratulacje okrągłego jubileuszu hip hip hurra! Dziękuję za to że chce Pani podzielić się z czytelnikami swoim czasem, humorem, dobrym słowem, zachwytem i po prostu kawałkiem siebie. Adminkom wielkie dzięki i ukłony szacunku za stworzenie tej przestrzeni i doglądanie ogródka. Wszystkim księgowym za ESD płynące z różnych zakątków świata. Ja dziś swój ESD przesyłam z Dalmacji (wakaaacje). Szczególnie pozdrawiam Wójta i melduję że „Lawendowa” zroszona wodą Adriatyku.

  47. Przyszłam na dziesięciolecie. Spóźniona bo prosto z podróży. Dziękuję za to miejsce dzielenia się i wymiany myśli, wszystkie przyjaźnie i dobre słowa.

  48. Jako całkiem świeża księgowa otrzymałam tutaj już tyle ciepła i dobroci (życzenia urodzinowe od samej Małgorzaty Musierowicz!), że pozostaje mi tylko podziękować- DUA, Adminkom i wszystkim księgowym :)
    Zostaję na kolejne 10 lat!

  49. Dzień dobry!
    Otóż właśnie – przeczytałam wpis Madzi i od razu mi się ukazała droga inspiracji w KG. Przykład: Wójt (Scoiattolo ) napisał uroczy wierszyk dla/o Księgowych bazując na wierszu Margaret Wise Brown “Goodnight Moon”. Byłam zauroczona parafrazą Wójcika, ale i samym oryginałem. W internecie znalazłam animowaną wersję wierszyka (lektorką jest Susan Sarandon), książeczkę kupiłam i przez wiele wieczorów czytałam córeczce na dobranoc. Ile takich przykładów by się uskładało przez te 10 lat.

    Dobrego dnia dla Was!

  50. Gratuluję! Wiernie trwam (po cichutku) od samego początku.
    Dziękuję i proszę o kolejne lata.
    Pozdrawiam serdecznie.

  51. To „słówko” Wójta też pamiętam. I uroczą kołysankę, która się jakiś czas później pojawiła we wpisie szóstkowym. Oraz bardzo wdzięczne i tryskające humorem sprawozdania z tego, czego się Wiewiórka w Księdze dowiedziała (to chyba tytułowane było jakoś inaczej). :)

  52. Ach i jeszcze chciałam napisać, że zachwyciły mnie zarówno włóczkowa Geniusia jak i modelinowa Rodzinka Borejków. Świetne!

  53. Ach, wójt wcale nie jest przebiegły, wójt ma niewybaczalną sklerozę. Zapomniałam, przyznaję się otwarcie. Miniony rok szkolny najwidoczniej miał mocny wpływ na moja szare komórki.
    Pociesza mnie fakt, że nowe wpisy są wciąż zatwierdzane, a więc Starosta, który obecnie jest już daleko od komputera, kiedyś tu zajrzy i zobaczy. Zobaczy, że najbardziej intensywne uczucie, ze wszystkich uczuć, które mnie przepełniają na myśl o tych 10 latach, to jest: WDZIĘCZNOŚĆ.
    Cóż mogę dodać? Wszystko już zostało tu powiedziane.
    Pamiętam mój pierwszy wpis do KG (luty 2009). Napisałam wtedy ” Słówko”.

  54. Dzień dobry! Dziękuję za dobre wieści, cieszę się, że się spodobały, myślałam o zamieszczanych w KG haiku :-) Wieści o Margery Allingham świetne, wyobrażam sobie, jak wygląda to zestawienie swobodnego przekładu z oryginałem. Marzę o wakacjach, ale w tym roku niestety ich nie będzie… Dobrego dnia!!!

  55. 10 lat !!
    Nie pamiętam daty mojego debiutu. To były zagadki, przyglądałam się w napięciu. „Gorzkie cytryny Cypru” Durrella starszego. Wiedziałam i odważyłam się odezwać.
    Zagadki, Sylwestry, ile śmiechu , polecanych lektur, rozmów o ogrodach , architekturze , muzyce. Istny uniwersytet. A ile dzieci nam tu dorosło, ile się urodziło!
    Zaglądam nadal bardzo często, lube uzależnienie.
    Pani Małgosiu i Adminki , Ludu Księgi, dziękuję.

  56. Ale-Piemont, przecież sowy to nocne ptaki.
    Mamo Isi, myślałam raczej o rzucie analogicznym do frisbee, ale dyskobol też by sobie poradził z biszkoptem. Nawet ciężar dysku podobny.

  57. Co do Św. Wita, to chciałbym móc napisać, że mam przerwę w jego tańcu, bo wystawiono już oceny.
    Niestety rzeczywistość jest bogatsza. Trudno, świetnie.

  58. Tak sobie myślę, Sowo, że technika rzutu przypominałaby tę do rzutu dyskiem. Ale czy dysk podczas lotu jest wprowadzony w ruch wirowy? Pojęcia nie mam, tym niemniej biszkopt mógłby być, a nawet uzyskanie maksymalnej ilości obrotów mogłoby wpływać na zaliczenie rekordu. Czyli słynny dyskobol Myrona byłby prawzorem prawidłowego rzutu biszkoptem i tego się trzymajmy.

  59. Dzien dobry.Rowniez dziekuje za WSZYSTKO pani Malgosiu,a przede wszystkim za Dobroc plynaca z Pani ksiazek.
    P.s.Sowo P.jak ty pozno chodzisz spac:-)

  60. Ciekawe, Mamo Isi, jaki wpływ na jeszcze ciepły biszkopt wywarłby rzut obrotowy w dal (tzw. flying sponge freestyle)? Czy na powierzchni ciasta powstałoby wklęśnięcie, a może wręcz lej?
    Denty z Podeszwą powinni przeprowadzić eksperyment.

  61. Dziękuję, DUA, za całą Jeżycjadę i za to szczególne miejsce wymiany dobrych myśli! Dziękuję Ludu Księgi za wszystkie ESD przez te 10 lat – Kwiat kalafiora był moją pierwszą lekturą i pomysł Gabrysi ciągle staram się wcielać w życie, a tu mogę do tego czerpać inspirację. Dziękuję wspaniałym Adminkom za cichą, niewidzialną pracę!
    Dobrego lata dla wszystkich :-)

  62. I ja dziękuję wszystkim kochanym Księgowym:)
    Sowo, podoba mi się nowa dyscyplina olimpijska: rzut biszkoptem o czarnoziem.
    Dzieci z Isiątkami już są w bacówce pod Turbaczem i nagle się zrobiło okropnie cicho w domu. Ale mają pogodę jak złoto!
    Tym niemniej u nas mogłoby choć trochę pokropić, bo żar się z nieba leje dzień w dzień.

  63. I ja dziękuję Wam wszystkim! Tutaj przychodzi się jak na taką oazę wytchnienia, czerpie się i chłonie z tej ostoi emanującego ciepła, dobroci, życzliwości. A w szczególności dziękuję Pani Małgosi za tak kochaną serię książek, którą czytam raz po raz, ciesząc się każdym zdaniem tak samo.

    PS.1: Sowo, uśmiechnęłam się na wyobrażenie scenki rzucania biszkoptem!

    PS.2: Wannabe, jakże się cieszę tym Twoim mieszkankiem, urządzaniem. Jak ja lubię takie rzeczy, a z myślą pracy zawodowej w szkole pojawia się myśl kolejna, że chyba nawet za wiele lat nie będzie mnie stać na własny kącik. Ale tak sobie też myślę, że my tu na Ziemi, nawet jak niby własne mamy, to tak naprawdę „wynajęte”. „Wasze bowiem mieszkania są w niebie”. To pocieszające : ) Ciesz się, urządzaj, działaj, we własnym stylu! By potem miło Ci się zasiadało z filiżanką bądź kubkiem pysznej herbaty z wiadomymi książkami rozłożonymi na kolanach : )

    Pięknych wakacyjnych chwil, odpoczynku, inspiracji, bezpieczeństwa i bliskich ludzi, z którymi ten czas będziecie spędzać!

  64. Jubileuszowe podziękowania – DUA za stworzenie Wyspy oraz oczywiście Jeżycjadę, Adminkom za dyskretną obecność, Ludowi Księgi za niezliczone inspiracje literackie, muzyczne, kulinarne…
    Dziękuję za 10 wspaniałych lat! Wdzięczna stara mysza spod regału. P.S. Cały Lud Księgi jest przesympatyczny, ale szczególnie pragnę podziękować zuzi12 – jesteś jak jasny promyk, Twoje wpisy sprawiają wielką radość starszej pani.

  65. Najszczersze gratulacje z okazji 10-lecia tej strony dla Pani Małgosi, Adminków i wszystkich Księgowych !

    Pamiętam, kiedy Kris zachęciła mnie, by tu zajrzeć. Bardzo polubiłam te wpisy, a z czasem i zaprzyjaźnilam się z Wami, Kochani.
    Z niektórymi z Was udało mi się spotkać,
    z innymi wymieniamy się mailami.
    Napewno wszystkich nas łączy nietylko Jezycjada, ale i podobny system wartości.

    Dziękuję za wszystko, za spędzony tu czas przy herbatce !

  66. Ja też dziękuję z całego serca za ciepło, mądrość, piękno i dobro, które tu panuje.

  67. Ja również chciałam podziękować za te 10 wspaniałych lat. Od 2008, od samego początku odwiedzam stronę, pamiętam wpisy dotyczące ukazującej się „Sprężyny”. Hohoho, kopę lat! PS. 25 czerwca jadę do Poznania specjalnie po to, żeby pochodzić Jeżycjadowymi drogami :)

  68. Do Księgi wraca się jak do rodzinnego domu- żeby odpocząć, nabrać sił, ogrzać serce.
    Dziękuję za to, że mogę- całkiem od niedawna- być jednym z domowników. Za to wspólne picie herbaty przy kuchennym stole.

  69. Nam nieco mniej do śmiechu, bo są z tej przyczyny komplikacje zawodowe. Ale mniejsza o nie, mam nadzieję, że zdjęcia się podobały, bo ślicznie tam.
    A, właśnie, Beatuszko, Adamie, odwiedziliśmy w zeszły weekend Stradomię. Zacne to miejsce, tylko wcześnie tam spać chodzą. Nie przewidzieliśmy tego, więc tamtejsze arboretum zwiedziliśmy pędząc kurcgalopkiem, a torbę piknikową opróżniliśmy już na parkingu. Zostało nam jeszcze odwiedzić arboretum kórnickie, ale to już w lipcu.

  70. DUA, kochane Adminki, najmilsi Księgowi,
    Pozdrawiam wszystkich jubileuszowo!
    Odkryłam KG równo trzy miesiące po jej powstaniu, 16 września 2008, a ośmieliłam się wpisać po raz pierwszy w okolicach Galerii Warkocza :).
    Jesteście ogromnie ważna częścią mojego życia i bardzo Wam wszystkim dziękuje – za wszystko!!

  71. A przebiegły Wójt z rudą kitą wpisze się jutro, żeby dłużej utrzymać z nami Starostę.
    A może by tak rozpisać dyżury…

  72. Ann, Lady of Shalott!
    Ach, zazdroszczę!
    Co do lektur: Margery Allingham, nadal. W całości. Jest naprawdę bardzo dobra.
    Nawiasem mówiąc, czytam właśnie jej „More Work for the Undertaker” i porównuję ze znanym nam polskim przekładem („Jak najwięcej grobów”). Dużo niespodzianek, powiedziałabym oględnie.
    Dziękuję Ci (już po raz drugi tutaj) za śliczne kartki!

    Sowo, a Tobie zapomniałam podziękować za zamieszczoną tu jakiś czas temu wiadomość prywatną o Rodododo! Uśmiałam się.
    Dobranoc!

  73. Pamiętam kiedy 10 lat temu dowiedziałam się o nowiutkiej stronie i odkrywałam kolejne wpisy, delektowałam się uroczymi szufladkami (te listy ulubionych książek, pamiątki z domu Andersena czy przepis na szwedzkie pierniczki!). DUA, dziękuję za darowany czas i darowane przyjaźnie – za wszystkich miłych ludzi, których mogłam poznać dzięki Księdze.
    U mnie Graham Thomas już przekwita, ale za to Lady of Shalott szaleje z kwieciem :-)
    Dobrego wieczoru i miłych lektur!

  74. Kochana, najmilsza Autorko, Kochany Ludu, Adminki!
    To już 10 lat??!! Aż trudno uwierzyć.
    Dziękuję za wszystkich przekochanych ludzi, za inspiracje książkowe, muzyczne, ogrodowe, za mądre wskazówki życiowe, za zagadki, żarty, zabawy. Ta strona stała się niezbędną częścią mojego życia.
    Pamiętam, w 2009 roku, po narodzinach córeczki, często podglądałam zagadki czekając na kolejne karmienie. To były czasy. A pierwszy raz odważyłam się wpisać chyba w styczniu 2010.

    Jak bardzo ubogaciliście moje życie – z perspektywy czasu widać to dokładnie. Dziękuję i ściskam Wszystkich najgoręcej.

  75. Bardzo dziękuję Autorce, Admince oraz wszystkim Gościom za ten wspólny czas.
    Była to dla mnie (i jest) wielka lekcja – nie tylko literatury, ale i życia.
    Kiedy się tu zjawiłem, wiedziałem, że Jeżycjada odegrała szczególną rolę w moim życiu.
    Dlatego nie wiem, co mógłbym dodać. A przecież czuję się jeszcze bardziej inspirowany,
    dopingowany i stymulowany. Zobaczyłem, że mogę więcej.
    Tout est grâce. DZIĘKUJĘ!

  76. Ooo, doskonale, Sowo luba! Dzięki! Kupuję „Bananagrams”!!! – anagramowanie to nasza ulubiona rozrywka.
    O tych pozostałych grach chętnie się dowiem czegoś bliższego.

  77. Ah, a więc pozostaje tylko żałować że się nie załapałam!
    Swoją drogą wspaniała książeczka! Ukochany kabaret Mumio! :)

  78. Czy Atena ma dziś urodziny? Sto lat, najmilsza Ateno!

    A propos księgowych inspiracji – muszę podziękować tym, którzy polecali zimą grę „Bananagrams”. Zachęcona Waszymi opiniami kupiłam ją niedawno i… wciągnęła się cała rodzina, łącznie z Sowiatkiem. DUA, jeśli planuje Pani na lato całkowity odwyk komputerowy, to polecam tę lekką grę – jest w sam raz dla lubiących szybkie rozgrywki, na czas i bez zliczania punktów. Czysta przyjemność anagramowania.
    Skuszona estetyką i tematyką nabyłam również grę „Azul” (o portugalskich azulejos), a niebawem, z tych samych względów, kupię „Sagradę” (o hiszpańskich witrażach). Jesienią ma się ukazać jej polska edycja. Dam znać przed Świętami, czy dobrze się w nie gra.

  79. Dziękuję, rta.olu. Ciekawe, jak długo jeszcze będzie trwać ta produkcja farmakologiczna!
    Na razie mam przez lato odpoczywać od komputera, tylko z okazji święta zrobiłam wyjątek od tej zasady.

    Mała Mi, rozpoznaję Duszana.
    Zagadek literackich było mnóstwo, z tej jednej książeczki Basińskiego.

  80. Pani książki są lekarstwem na depresje i smutki.Dlatego są tak potrzebne i proszą i błagają o dalsze ciągi i bohaterowie i czytelnicy.

  81. A niech wyczyści wpierw
    niech wypucuje maszynę!

    Haha, jeden z moich ulubionych tekstów. Co to była za zagadka?! :))

  82. Poważnie. Nie zauważyłam specjalnych braków w puszystości, ale nigdy nie rzucałam biszkoptem z dużej wysokości. W ogóle raczej nie rzucam, bo to pomysł dla tych, którzy oczekują od tortu powierzchni równej stołowemu blatu, a ja nie oczekuję.

  83. O, bardzo na czasie, nasza boska Ateno.

    Sowo, poważnie?
    Rzuca się biszkoptem? Ależ on wtedy traci tak pożądana puszystość!

  84. Po upieczeniu rzuca się nim o podłogę, żeby równo osiadł. Nie wyjmując go uprzednio z formy, rzecz jasna. Nie do końca wiem, czy zabieg ten ma jakikolwiek sens, czy to pomysł jak z kawału o prostokątnej brytfance, ale sam przepis bardzo smaczny. Do odnalezienia w kulinarnej blogosferze.

  85. Podoba mi się ten ogród przedziwny. A już róże, co kwitną cały rok! Marzenie.

    Tort arbuzowy nie jest tortem w ścisłym tego słowa znaczeniu. To raczej ciasto p.o. tortu, bo takie było zamówienie. Przepis wymyśliłam prosty (bo takie są najlepsze): biszkopt rzucany nasączony wodą z cytryną, grubo wysmarowany waniliowym kremem budyniowo-maślanym, krem obłożony po wierzchu ciasno kawałkami arbuza i zalany zieloną galaretką agrestową. Ciasto serwujemy mocno schłodzone. Muszę powiedzieć, że galaretka komponuje się z arbuzem nadspodziewanie dobrze. Coś jak mrożony ogórek, ale lepiej.

  86. A z zagadek chyba najśmieszniejsze były te z Basińskiego („Motor kupił Duszan”). Prawda?

  87. Kochana Ateno, wszystkiego najlepszego w dniu wspólnego święta – naszego i Twojego!
    Sto lat, nasza wspaniała!

  88. Kochana pani Małgosiu, Adminki i Goście!
    Okrągłe 10 lat z Wami. Tyle radości, wzruszeń, śmiechu, przyjaźni, książek, muzycznych tropów, i związanych z tym wszystkich uczuć, których nie potrafię określić, a które powodują że dusza śpiewa i serce rośnie.
    Tyle wieczorów z zagadkami, przez które narażałam się w pracy ciągłymi wybuchami śmiechu i dziwię się że mnie nie zwolnili. Szampańskie Sylwestry (Melanie), wspólne pieczenie, przepisy kulinarne, wszystkie Galerie, spowodowały, że chciało mi się, tak właśnie: chciało mi się i dalej mi się chce.

    Dziękuje za Dobry Świat, bez którego moje życie byłoby smutne.
    Beatuszko, zupełnie mi to wyleciało z głowy, w jak miłym towarzystwie zostałam powitana.
    Ech, żucie jest piękne.
    Miejsce to istnieje, dzięki Jeżycjadzie. Zastanawiam się czasem, który z tych światów przynosi mi więcej radości. Pewnym jest, że żaden z nich nie istniałby, bez Autorki.
    DZIĘKUJE

  89. Ściskam Was i ja, wszyscy Mili Księgowi, w dziesiątą rocznicę!
    Nie do wiary, że to już tyle lat minęło!
    Rozpoczynamy więc drugą dekadę – jak to pięknie brzmi :)

  90. Różom, co cały rok wiernie
    Kwitną i słodycz ślą woni,
    Obwiązujemy lnem ciernie,
    By nie raniły nam dłoni.

    Ależ to pomysł dla Justysi!:)))

  91. Tort arbuzowy?! Brzmi nadzwyczajnie! Muszę spróbować!
    W zamian proponuję kawałek ciasta jogurtowego z truskawkami i kruszonką, właśnie włożyłam do piekarnika! Robimy Księgowy piknik? :))

  92. Sowo P., mam wielką ochotę! Nie znałam ci ja dotąd tortu arbuzowego, a arbuzy uwielbiam.

  93. Kochana DUA, piękna rocznica Niezwykłego Miejsca! Wspaniali Księgowi wyrazili tu już wszystko, co czuję, więc zamiast słów własnych ślę obraz tej Księgi-Ogrodu (z Wodotryskiem w centrum :), malowany słowami Poety:

    Leopold Staff
    Ogród przedziwny

    W przedziwnym mieszkam ogrodzie,
    Gdzie żyją kwiaty i dzieci
    I gdzie po słońca zachodzie
    Uśmiech nam z oczu świeci.

    Wodotrysk bije tu dziwny,
    Co śpiewa jak śmiech i łkanie;
    Krzew nad nim rośnie oliwny
    Cichy jak pojednanie.

    Różom, co cały rok wiernie
    Kwitną i słodycz ślą woni,
    Obwiązujemy lnem ciernie,
    By nie raniły nam dłoni.

    Żywim rój ptaków, co budzi
    Ze snu nas rannym powiewem,
    Ucząc nas iść między ludzi
    Z dobrą nowiną i śpiewem.

    I mamy ule bartnicze,
    Co każą w pszczół nam iść ślady
    I zbierać jeno słodycze
    Z kwiatów, co kryją i jady.

    I pielęgnujem murawę,
    Plewiąc z niej chwasty i osty,
    By każdy, patrząc na trawę,
    Duszą, jak trawa, był prosty.

  94. Droga Ulubiona Autorko oraz Adminki i Ludu Księgowy, nie chcę nawet sobie wyobrażać, co by było, gdyby Księgi nie było. Ile pięknych i dobrych rzeczy by mnie ominęło, gdybym tu nie trafiła! Oj, oj! wolę nie myśleć! :-)

    Kochani! Dziękuję!!!
    Tyle ważnych momentów wspólnie przeżytych – w słońcu i w deszczu, w śniegu i we mgle… I „plasterek” Księgi na przeróżne dolegliwości.

    Cudowne były te lata! Oby tak dalej!

  95. Czy ktoś ma ochotę na orzeźwiający tort arbuzowy?

    Zaglądam na stronę od początku jej istnienia, choć nie pamiętam dokładnie, od którego miesiąca. Dopiero po kilku latach uznałam, że wypada się wreszcie odezwać… Do dziś mam w pamięci nicki pierwszych stałych bywalców, którzy już tu nie zaglądają (a przynajmniej nie pisują).

  96. Haha, pani Małgosiu, ten Malczewski to dla mnie akurat w sam raz jako powtórka przed zbliżającym się egzaminem z romantyzmu! :))

    Ja również chciałam podziękować za tę przestrzeń, którą tutaj zastałam. Za Księgę Gości, tak wypełnioną miłością, serdecznością, ciepłem i szacunkiem do siebie nawzajem. Oraz tyloma inspiracjami! Niech trwa jak najdłużej!

    Róże prześliczne! Zatęskniłam za ogrodem babci z moich lat dziecięcych. A robaczki, jak to robaczki, też używają darów natury. Nie ma róży bez robaczka – jak mówi przysłowie ;)
    Za to u mnie na stoliku stoją moje ulubione piwonie w pełnym rozkwicie, są cudownie różowe!

  97. A ja przyszłam podziękować za upojne wieczory zmagań zagadkowych. Ile tytułów poznałam, całkiem nowych. Ileż było śmiechu- mój chichot wzmagał w mojej rodzinie podejrzenia, gdyż, jak mawiała Rebeka Dew ,”tak zaczęła się choroba umysłowa mojego znajomego”. Ściskam wszystkich, wciąż oszołomiona, że to już 10 lat /ho, ho, tak, tak/
    B.G.- sekretarz D.Z.

  98. Ciekawe, nie pamiętam tego chaosu!
    A co do pierniczków: przynoszą mnóstwo radości, także twórczej, prawda?

  99. Dzień dobry!
    Ale piękne róże, wącham i upajam się, ciesząc się, że od 10 lat jestem z Wami, z Ukochaną Autorką moich ulubionych książek. Pamiętam, jak szukałam tego miejsca, cały czas wierząc, że się w końcu pojawi. Aż się pojawiło, jak królik z kapelusza wyskoczyło, a na początku był..chaos (kto pamięta, jak zgadywaliśmy kawałki z Jeżycjady- „Dlaczego ludzie tak się boją deszczu?”-hehehe). Dopiero nasz Starosta wraz z Adminkami musieli opanować sytuację, wprowadzić ład i porządek. Jest tu cudownie, miło, kulturalnie, za co Wam dziękuję serdecznie. I jeszcze jedno podziękowanie:za Galerię Pierniczka! Wspaniale się bawiłam przygotowując pierniki, które zniknęły jak zaczarowane. Teraz muszę z synkiem upiec dwa razy więcej, mam już nowe formy. To uzależnia. Tak jak ta Księga i dobro, które tu króluje. DZIĘKUJĘ!

  100. Kasztanowłosa, no jak można być tak skromną?
    Ujawniam część wiadomości prywatnej: „Z egzaminu gimnazjalnego z części polonistycznej miałam 100%”.
    Brawo, brawo, Zuchu!
    Miło mi, że dobrze Ci się pisało o „Kwiecie kalafiora”, a jeszcze bardziej się cieszę z tego, że polubiłaś i zrozumiałaś wiersze!
    Życie z wierszami jest piękniejsze, a życiowe troski są łatwiejsze do zniesienia.

  101. Pani Małgorzato,
    choć w Księdze jestem tylko przez 15% czasu jej istnienia, to nie pamiętam, jak było w epoce (bo tak należy to nazwać) przed nią. Jestem całkowicie uzależniona, gdyż nawet podczas przerwy wakacyjnej na wszelki wypadek tu wchodzę co najmniej 2 razy dziennie. Dziękuję za wszystko, czego się nauczyłam i dowiedziałam. I, oczywiście, za to, że poznałam tak dużo ciekawych ludzi. Zawsze, gdy miałam gorszy czas, to wystarczyło poczytać Wasze wpisy i robiło się lżej na sercu. Dziękuję! :)

    Mam tu jeszcze taką śmieszną wypowiedź naszego wspaniałego kościelnego związaną ze ślubem:
    – Jak robiłem przyjęcie dla mojego syna na 250 osób, to się nie stresowałem.
    – Tak?
    – A bo mnie nie było.
    I proszę żonie powiedzieć, żeby się nie stresowała, bo będzie miała zmarszczki.

  102. Ha! Księga Gości bez Beatuszki i Adama!- wprost nie do wyobrażenia.
    A jednak było tak przez kilka miesięcy?

    Ściskam Was, ludzie kochani!

  103. Słoneczne dzień dobry!
    Jak pięknie we Wrocławiu pogoda przywitała ten jubileuszowy dzień!
    To już dziesięć lat! Aż trudno uwierzyć, a pamiętam, kiedy zajrzałam tu po raz pierwszy w środku lata 2008 roku, jakby to było wczoraj. Ach, co to była za radość, jakie emocje, ale też onieśmielenie, bo odważyłam się wpisać do Księgi dopiero jesienią :-D Zostaliśmy z mężem Adamem powitani w tym samym „wpisie szóstkowym” co Atena i Zgred.
    To kochane i dobre miejsce w przestrzeni dało mi tyle radości i tyle Dobra. Dziękuję za przyjaźń i nowych przyjaciół, których tu poznałam, za wszystkie polecane książki i z całego serca za frywolitki, które nauczyłam się robić dzięki pani Zofii – mojej Mistrzyni!
    Dziękuję za wszystko!
    Ściskam mocno Starostę, Adminkę i Was wszystkich, kochani!

  104. Też bym posłuchała, Andreadorio.

    Księgowe Drzewo Symbiozy musi być potężną sekwoją. Sequoia sempervirens. Albo nawet drzewiastym organizmem klonalnym.

  105. Justysiu, no można by oskubać różę z kolców, ale to chyba nie o nie chodzi: zdaje się, że nie wolno wwozić do Kanady „obcej” roślinności.
    W każdym razie wiedz, że świetnie rozumiem twe uczucia. Mania różana jest silniejsza niż rozsądek i wszelkie przepisy.

  106. Zuziu 12, myślę, że jesteś podobna do Ani Shirley. Ściskam Cię czule!

    Andreadoria, ja chcę tego posłuchać! Koniecznie! Proszę o link w razie czego.

  107. Asiu, o tej porze dnia nie umiem sobie przypomnieć, gdzie czytałam o zmarzniętym ogórku – ach, już wiem! Wójt czytał. W „Przeminęło z wiatrem”. I zastanawialiśmy się tu, o co chodzi i czy tłumacz nie skrewił. A tu proszę, mamy wyjaśnienie.
    No, cieszę się, że Cię odmroziło!

    Wannabe, widzę, że masz mocny i szeroki parapet. Albo malutką pralkę!
    Gratuluję radosnej samodzielności i nadal wyrażam dumę z takiej nadzwyczajnej czytelniczki!
    Tak, odwaliłaś kawał dobrej roboty.

  108. Dzień dobry!
    Mój też zaczyna przekwitać. Ale jeszcze przecież w tym sezonie wypuści nowe kwiaty!

    Mamo Isi, a cóż za śliczne przysłowia o św. Wicie! Lud wiedział, co w zbożu piszczy, a co nie.

  109. Dzień dobry!
    I ja chciałabym podziękować za inspiracje literackie, muzyczne i szczególnie ogrodowe! (Mój Graham Thomas już niestety przekwitł).
    Zaglądam tu od bodajże 2009 roku, przez ten czas wiele się zmieniło, ja sama jestem innym człowiekiem – lepszym, w dużej mierze dzięki naszej DUA i Wam Księgowi! Dziękuję za pomoc w przetrwaniu trudnych chwil, a także za możliwość podzielenia się radościami z bratnimi duszami!

    Pozdrawiam i życzę miłej soboty.

  110. Zresztą jest i średniowieczne wyjaśnienie przyczyny zamilknięcia słowika.
    Też w postaci przysłowia:
    „- Święty Wicie, piętka w życie.
    – Nie słyszę Cię, Panie, aż połowa ptastwa śpiewać nie ustanie.”
    Pogadujący ze św.Witem Pan Bóg po gospodarsku wyjaśnia, że już się zawiązały kolanka w życie, dzięki czemu nie będzie takie łamliwe i utrzyma kłos. A św.Wit na to, że nic nie słyszy, bo się ptactwo wydziera. No to Pan Bóg połowie ptactwa każe zamilknąć.

  111. Dziesięć lat!!
    Dziesięć lat temu, gdy odnalazłam tę stronę byłam jak zamarznięty ogórek w upalne lato. A dziś proszę wszystko się toczy dalej…. i czy wtedy dałabym wiarę, że tak będzie? Nie!

    Ale zawsze potrzebny jest ktoś kto poda rękę, ale najpierw poświęci swój czas żeby wysłuchać. Tym Kimś była i jest Pani Małgosia. No i Kochani Księgowicze, ludzie o dobrych sercach.

    A wszystko co od Was tu dostaję staram się przesyłać dalej- bo chyba to jest najważniejsze, żeby tym Darem się dzielić.

    Dziękuję za wszystko.

  112. Przysłowie mówi, że „Na św.Wit słowik cyt”. A św. Wita wypada równo 15 czerwca. To była średniowieczna metoda kalendarzowa, żeby zamiast numerów kolejnych dni miesiąca dawać ich świętych patronów. Bardzo mi się podoba.
    Starosto najdroższy, sprężyno wydarzeń istotnych, spirytusie movensie i najukochańsza autorko! Zdrowia, szczęścia, pomyślności na okoliczność dziesięciolecia tej strony!

  113. Oj przemyciłabym, przemyciła! Już w kwietniu o tym myślałam, tylko byłam wtedy bez bagażu, a na pokład w torbie podręcznej rzeczy ostrych brać nie można (Asi gdy była młodsza, kiedyś dawno skonfiskowano nożyczki szkolne z piórnika, pomimo że były zaokraglone), więc pewnie i róża by mi przepadła. No chyba, żeby ten patyczek oskubać z kolców. I teraz się przyznam, że wtedy myślałam też o zabraniu róży (JP II) w drugą stronę – ale z tego samego powódu – zrezygnowałam. No i tak książki wygrały.
    Nic straconego, kiedyś przyjadę z bagażem i coś wykombinuję. A póki co życzę Pani i wszystkim kochanym Księgowym pięknego lata, udanych planów urlopowych i do spotkania na tej stronie we wrześniu.

  114. Cześć i czołem, przychodzę na dziesięciolecie. Właśnie skończyłam sprzątać parapet i w emocjach trwam, czekając na dowóz pierwszej w życiu własnej pralki. Rolety dziś kupione już samodzielnie zamontowane!! A zaczęło się od tego, że przyszłam tu tuż przed maturą… Ależ było strasznie! A proszę, jak teraz wszystko się ładnie toczy!
    Zasady pisania w Księdze bardzo wpłynęły na jakość moich wypowiedzi i wyrobiły we mnie przekonanie, że mogę być dobrze odebrana. Teraz wreszcie mogę cieszyć się z tego, kim jestem.

  115. Nie było mnie tu kilka miesięcy, dziś w końcu postanowiłam zajrzeć i proszę, na sam jubileusz. Gratuluję Szanownej Autorce i wszystkim Księgowym tej zaiste wyjątkowej przestrzeni wymiany myśli. Pierwszy raz napisałam tu coś jesienią 2017, więc od niedawna jestem z Wami, a dobra z tego płynie co niemiara. Przykład? Proszę! To tutaj poznałam wiersz „Miasto według projektu architekta Anieli Szadurskiej,kobiety płci żeńskiej” i właśnie zrobiłam do niego muzykę, i będę go sobie śpiewać, a co?! Serdeczne podziękowania za wszystkie wiersze, obrazy i inne wspaniałe zjawiska, z którymi tu obcujemy. No i oczywiście za „Jeżycjadę”, bo bez niej nic!

  116. Dobry wieczór!
    Właśnie dziś dotarło do mnie, że za tydzień już zakończenie roku. Dużo przemyśleń się w mojej głowie pojawiło dzięki temu. O tym jak ważny ten rok szkoły był, jak wiele zmienił i jak wiele dał. To miejsce jest w czołówce, nieważne czy chodzi o proste zakończenie roku czy bilans całego życia. Jest najważniejsze, bez którego nie mogłabym się obejść, ukształtowało mnie i za każdym razem wlewa tyle nadziei, dobroci, radości, jedności, jasności, miłości, spokoju i szczęścia. Czuję się taka maleńka teraz, zupełnie niegodna. Więc dziękuję.
    Pani Małgosiu, dziękuję i padam do stóp zalana łzami wdzięczności.
    I Wam, najdrożsi Księgowi, dziękuję też.
    I szeroko się uśmiecham do Was wszystkich! To jest jeden z tych momentów godnych chodzenia tyłem.

  117. Madziu, a znów Ty jesteś filarem.:)))
    Też potężnym.

    Sowo, dzięki za prześliczny wiersz i za Boccheriniego (którego od jakże dawna bardzo lubię, odkrywszy jego muzykę w latach licealnych).
    Jordi Savall też mocny.

    U nas dziś „perfuma” lipowa. Obie lipy w apogeum. Pachnie w calutkim domu, zapach się wlewa oknami, wypełnia korytarze.
    Słowik milczy.

  118. I do posłuchania:

    Luigi Boccherini – Concerto n.4 in Re Maggiore ‚Fandango’ per Corda e Chitarra G 448 (III część).
    Jordi Savall, Le Concert des Nations.

    (Może jeszcze dziś zatańczą…)

  119. – Och! – zakrzyknę tylko, bo się wzruszyłam. Bardzo, bardzo.

    Taki wieczór jak dziś – świąteczny i ciepły – godzi się uczcić dobrą poezją i dobrą muzyką.

    Jerzy Liebert

    KONCHA, PERŁY I SŁOWIK

    Wieczór jest jako flakon — kiedy się odmyka,
    Wszystko chciałby odurzyć perfumą słowika.

    Muszlę nieba otwiera jak morza odmęty,
    A z muszli perły srebrne lecą w firmamenty.

    Noc je na nitkach wątłych leciutko kołysze,
    Niby główkę słowiczą zasłuchaną w ciszę.

    Aż wschód w palce różowe pocznie gwiazdy chwytać
    I w konchę niebios perły bledziutkie zamykać.

  120. Mnóstwo radosnych wspomnień mam związanych z tą piękną i miłą stroną ( bo zaglądam tu też stale i to od samego prawie zarania, od 2008 roku), wiele gorszych i przykrych chwil pomogło mi przetrwać (czasem o tym nawet nie wiedząc) księgowe bractwo.
    Dziękuję! – bo przecież wypada z całego serca podziękować za tyle dobra, zwłaszcza gdy nadarza się okazja.
    I proszę o jeszcze. :)

  121. Ananas się rozrasta. Jedno jabłuszko się zawiązało, ale niestety miało jakąś plamkę i spadło, choć chuchałam na nie i dmuchałam ;) Zastanawiam się, czy to był przypadek, że kwiatki pojawiły się na tych gałązkach, z których kawałki obcięłam do wielkanocnego bukietu. Chyba w przyszłym roku przytnę bardziej :)

  122. Dziękuję, Dobromiło! Pięknego lata!

    Kochana Sowo, jesteś potężnym konarem, że tak powiem, tego drzewa księgowej symbiozy.
    Nie to, że grubym. Potężnym.

  123. I ja też dziękuję za tę Wspaniałą Wymianę Autorsko – Czytelniczo – Księgową.
    Na stronę zaglądam jakoś od jesieni (październik?) 2012 roku. Wiele razy samo czytanie pomogło mi na jakieś życiowe smuteczki, co niezmiennie ciągnie mnie, żeby wracać tu wciąż i wciąż.

    Jutro wyjeżdżam na obóz żeglarski na Mazury. Dużo sobie obiecuję po tym wyjeździe, ponieważ muszę podjąć kilka ważnych życiowych decyzji. Ale przede wszystkim potrzebuję odpocząć. I tego cudownego wakacyjnego wyciszenia życzę Wszystkim Czytającym te słowa.

    Z całego serca gratuluję Pani, Pani Małgosiu, tych dziesięciu lat!!!
    Lecę się pakować. ;-)
    SERDECZNIE POZDRAWIAM! :-) :-*

  124. Z ust mi to wyjęłaś, Aleksandro. Wszystko, co napisałaś.

    A Jeżycjada dzieli się u mnie na „przedksięgową” i „księgową”. Inaczej już nie potrafię.

  125. Aleksandro, to się czuje!
    Jak tam ananas berżenicki? Masz owocki? Ja już wiem, że owocuje co dwa lata!

    Justysiu, róża Graham Thomas jest taka słoneczna! Bardzo ją lubię (toleruje półcień!).
    Louise Odier to bardzo stara odmiana francuska, pachnie zawrotnie i obficie kwitnie. A nie przemyciłabyś z Polski suchego badylka w bagażu lotniczym, jesienią?

  126. Ta symbioza autorsko-czytelnicza to, rzekłabym, ewenement na skalę światową, a dla mnie osobiście jedna z piękniejszych i ważniejszych rzeczy, które mi się w życiu przydarzyły. Nawet jeżeli czasem w cieniu regału, to sercem niezmiennie blisko.
    Wdzięczna zawsze i wszędzie
    Aleksandra

  127. Pani Małgosiu, a ile inspiracji nam Pani dała! Ja najbardziej dziękuję za te kwiatowo-ogrodnicze. U mnie Graham Thomas zakwitnie lada dzień, już trzecią wiosnę ją mam. To jest jedyna róża, którą znalazłam u nas z tych polecanych przez Panią, więc nie dziwne, że ile razy patrzę na nią, myślę o Pani. Druga, którą szukam to Luise Odier, na razie w Kanadzie niedostępna.

    Pozdrawiam serdecznie i pamiętam, aby wysłać zaległe zdjęcia ze spotkania, mocno spóźnione przez pewne zawirowania rodzinne, ale pamiętam i wkrótce to zrobię.

Dodaj komentarz