
No, kto by to pomyślał?! – w głowie się nie mieści!
Dziesięć lat – od 16 czerwca 2008 – istnieje już ta moja autorska strona, a przez ten czas odwiedziło ją niewiarygodne mnóstwo ludzi. Jak wskazywały statystyki tej pierwszej strony „z regałem”, zaglądało tu od 800 do 1000 nowych osób dziennie, a wielka z nich część wpisywała się do Księgi Gości. Potem – w grudniu 2014 – kiedy formułę strony trzeba było zmienić na bezpieczniejszą i obszerniejszą, już nawet przestaliśmy sprawdzać i liczyć, tylko się cieszyliśmy – Adminki i ja – tą nieustannie rosnącą, barwną bujnością. Tylu serdecznych nowych i starych znajomych, tyle przyjaciółek i przyjaciół! Tyle miłej wymiany myśli i uczuć, tyle radości z bycia razem, tyle wspólnej zabawy – w dobrej atmosferze, w pogodzie ducha i z poczuciem humoru oraz radości życia!
Kto by pomyślał, że jest Was – takich świetnych istot – aż tyle! Jakie to krzepiące!
Dla Was, o Świetne Istoty, zawsze Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, moi wyjątkowi, dobrzy i mili, porządni i kulturalni ludzie w wieku od dziecięcego po dojrzały i bardzo dojrzały, przeznaczam dziś, z podziękowaniem, dwie spośród najpiękniejszych róż.
Ta powyżej to Eden Rose, a ta poniżej to oczywiście śliczny Graham Thomas:

Gdybym mogła, zasypałabym Was różami!
Cóż to bowiem byłoby bez Was przez tych 10 lat! Możliwe, że gdybym nie była dopingowana tak żywiołowo i gorąco, tak bezpośrednio, codziennie i wręcz od rana do nocy, tak zasypywana pomysłami i postulatami, tak naglona oraz poganiana, popadłabym w rozleniwienie i nie napisałabym pięciu ostatnich powieści. A tak – nie miałam wyboru! I oto są – począwszy od „Sprężyny” (2008) aż po „Ciotkę Zgryzotkę” (2018) – i tworzą, w pewnym sensie, wspólne nasze dzieło i dokument Księgowej Bliskości. To chyba dosyć unikalna sprawa, taka symbioza autorsko-czytelnicza, prawda?
Dziękuję za tę dziesięcioletnią, niezastąpioną bliskość!
Dziękuję wszystkim, właśnie za to, że jesteśmy tak bardzo RAZEM!
To naprawdę wielki dar.
Mocno i jubileuszowo ściskam wszystkich absolutnie!
Wasza
– uszczęśliwiona doprawdy ponad miarę i ponad zasługi –
MM
PS Cudownych wakacji życzę po raz drugi i – do zobaczenia od nowa we wrześniu!








Geniusia mnie rozczuliła, a Borejkowie rozbawili w ciepły sposób :)
Pozdrawiam powakacyjnie.
Nie wiem, czy mogę tu polecić najnowsze, trzecie wydanie książki „Pegaz zdębiał” Stanisława Barańczaka.
Jest ono znacząco wzbogacone w stosunku do drugiego wydania.
To, że drugie wydanie jest powiększone w stosunku do pierwszego, odkryłem długo po jego ukazaniu się, dlatego uznałem, że może warto się tą wiadomością o trzecim wydaniu podzielić.
Mam w ogóle bardzo duży sentyment do tej książki, ponieważ odpowiednio rzucony w stronę mojego przyjaciela cytat (a może trawestacja tegoż) z pierwszego wydania przyspieszył lawinę jakże istotnych zdarzeń w moim życiu.
Jak ślub.
Nakładem Wydawnictwa Ossolineum ukazało się właśnie „Album kwiatowe Elizy Orzeszkowej”. Ładna rzecz.
Widzę, że nie tylko ja mam swoją stałą wakacyjną „Jeżycjadową” lekturę.
Bywajcie! (już coraz bliżej, tylko cieszyć się czy nie?… nowa praca i milion obaw, ale z Wami raźniej, więc może cieszyć : )
Geniusia – arcydzieło! Ciekawe czy autorka myśli o stworzeniu kolekcji postaci Jeżycjady? A swoją drogą, skoro jest Geniusia, to może i inne lalki, które mogłaby nam tu pokazać?
O, fluid z Agą – wczoraj zaczęłam czytać „Córkę Robrojka”, oswajając napięcie przed oczekiwanym powrotem Kochanej Autorki! I zerkam, zerkam, a nuż nastąpi wcześniej.
Dziękujemy za wszystko: niezwykłe wpisy, piękne wiersze, świetne zdjęcia, a najwięcej za bajeczną Jeżycjadę- Zgryzotka wprost pychotka :)
Miałam szczęście tu zapukać 17. lutego 2011. Pozdrowienia od dziadków :)
A kuku!
Ja tymczasem poczytuję sobie „Córkę Robrojka”-uwielbiam! Bardzo lubię Przeszczepa, ilekroć widzę róże, zawsze go wspominam.Czekam na Was, strasznie się stęskniłam!Jeszcze sobie poczytam „Idę..”. Ku pokrzepieniu serc. Li i jedynie, panie tego.
Sporo tu kochanych dzieciaków. Pewnie też sporo przygód. Myśmy z rodzinką mieli przygodę z naszym psiakiem. Bardzo ciężko zachorował, ale wyszedł z tego mimo, że drogo nas to kosztowało a można było po prostu zaszczepić psa na parwirozę, nie tylko raz.
Mam nadzieję, że dzieciaki i ich kochane zwierzaki spotkają się wszystkie razem po wakacjach uśmiechnięte i szczęśliwe.
Jeszcze tylko dwa tygodnie i wróci Pani Małgorzata i wszyscy Księgowi po wakacyjnych wojażach i odpoczynkach :) Już nie mogę się doczekać!
Ja jestem Sową Przelotową, proszę Nini. Lecę zaraz na południowy wschód, deptać dalej historyczne kamienie i betony.
No, tak, jak mogłam zapomnieć, teraz pewnie nad Stroną czuwa nasza droga Adminka, a Starosta raczy się wspaniałym odpoczynkiem od mediów rodzaju wszelkiego.
U nas, na wsi, księżyc był doskonale widoczny, tak więc rozkoszowałam się jego widokiem z wysokości balkonu przyłączonego do pokoju mojej serdecznej przyjaciółki, z którą, z okazji urodzin tejże, przegadałam caluteńką noc, nie zmrużywszy nawet oka. W dodatku następnego dnia nie byłam w najmniejszym nawet stopniu zmęczona! (Osoby postronne twierdzą, że byłam tego dnia wyjątkowo nie w humorze, ale ja myślę, że mówią tak z czystej złośliwości.)
Na Stronę, mimo tego niezwykłego, szczególnie dla nas, lunofilów, cudu, nie zaglądałam, bo myślałam, że ze względu na wakacje nikt nie będzie skory do dyskusji na jego temat. A myliłam się, i to jak bardzo! A teraz
-żałuję. Był rzeczywiście piękny i gorąco ubolewam nad faktem, że nie mogłam chwalić jego urody w odpowiednim czasie i, na dodatek, wraz z Wami, drodzy Księgowi.
Szczęśliwcy z Was! Ja, choć przebywam teraz też na wsi (upał w mieście jest nieeeeznośny!), za wiele nie pooglądałam. Niebo było zachmurzone, zza chmur przebijała się tylko czerwonawa łuna.
Krzepcie się widokiem pięknej przyrody, chłońcie je, odpoczywajcie!
Zajrzałam na stronę licząc na jakiś nowy wpis w związku z zaćmieniem ale widać upał nie sprzyja :-(
Zjawisko wspaniałe, prawda? Namówiłam gromadkę przyjaciół i poszliśmy na kładkę nad torami niedaleko domu (super widoczność!), a tam już gromadziła się społeczność lunofilska. Znalazła się nawet mała luneta! Jaki ten świat jest piękny!
Pozdrawiam serdecznie, pani Małgorzato!
Ha, ja też tu jestem, czytam Was i śledzę, zaglądam. Przy księżycu takoż warowałam, patrzyłam, podziwiałam i myślałam… w naszej Autorce, Admice, Księgowych….o książkach…o Anieli, Natalce, Gabrysi..słowem-
odpoczywamy i wracamy!!! Ale myślami jesteśmy razem, szczególnie w takich księżycowych momentach.
A ja dziś zajrzałam tu jako jedna z licznych Lunfilek, gdyż stoję przy oknie i wpatruję się w zaćmiony, czerwonawy księżyć i w Marsa, widocznego tak pięknie tuż pod nim! Zastanawiałam się, czy ktoś też tak jak ja pomyśli o Lunofilach ujawniających się na stronie Pani M. :) to też wyraz wspólnoty, jaką udało się tu stworzyć!
O proszę! Warszawska Sowa! A nini właśnie ucieka od tego niemożliwego upału. Wszystko prawda, co w Febliku i Wnuczce o przebywaniu w rozprażonym betonie.. ale zaćmienie da się zobaczyć z pewnością!
Na wieś, na wieś, hurrrra! Tam przyjemniej. I będę puńczykową paćkę robić, mniaaam!
Jak tu cicho ostatnio…
Jutro pełne zaćmienie pełni, oby pogoda dopisała. Nad stolicą płyną dziś chmury.
Na dobranoc tęskna nuta:
Albert Harris – „Zakochany księżyc”.
Niezwykłe rzeczy dzieją się dziś na niebie! I jeszcze będą..
Pozdrowienie Lunofilom.
A ten anonim sprzed minutki to byłam ja – karikari :)
Piękny jubileusz! I ja tu od prawie samiuteńkiego początku – początkowo zza regału, potem już oficjalnie, choć nieśmiało. To, co się tu dzieje, to fenomen chyba na skalę wszechświata. To miejsce, dzięki Ukochanej Autorce i Adminkom przede wszystkim, emanuje taką energią i serdeczną atmosferą, że przychodzi się tu ze zbolałą czy smutną duszą jak do lekarza – po receptę na radość i szczęście. To tutaj poznałam wiele cudownych Księgowych, spotkanych później „w realu”.
Dziękuję stokrotnie, Pani Małgosiu! Za książki, które Pani pisze, i za tę stronę!
Pozdrawiamy gorąco z Koziem (16 miesięcy), który zaczyna mówić – słówka z dzisiejszego ranka: „is” (miś) i „donan” (bocian).
A tak w ogóle, to witam wszystkich Księgowych po długiej nieobecności! Szkoda tylko, że zatęskniłam za Wami w samym środku przerwy wakacyjnej.;)
Aha. Czyli, rozumiem, nie ma. Trudno, świetnie.
A przy okazji -10 lat?! Zazdroszę tym, którzy są na tej stronie od początku!
Pamiętam swój debiut, kiedy to wpisałam się pod niewłaściwym postem i później przez miesiąc piekły mnie policzki z powodu tak małej gafy. Ale oczywiście to, że popełniłam ją w obliczu tak Nadzwyczajnej Osoby nieco pogarszało sprawę.;) (Jakiś czas później ten sam błąd powtórzyła po mnie moja siostra bliźniaczka, ale mniejsza o to.) I jak się dziwiłam, że wpisy nie pojawiają się od razu. Dopiero Pani Małgosia mi wytłumaczyła, że wcześniej musi je zatwierdzić.:)
PS Gorące uściski dla Pani! I serdeczne uśmiechy dla całego Ludu Księgi.
Droga Pani Małgosiu, wiem, że panuje przerwa wakacyjna, ale odczuwam silną potrzebę, no, po prostu muszę Panią o coś ważnego zapytać (choć, tak szczerze mówiąc, ważnego raczej tylko dla mnie, bo cóż by mogły Panią obchodzić problemy jakiejś małoletniej Księgowej, która w dodatku uaktywniała się ostatnio jakiś rok temu, ale ponieważ Pani ufam i ogólnie bardzo Panią szanuję, więc tak ważna jest dla mnie Pani opinia). Ale ze względu na wspomnianą przerwę wakacyjną, zapytam najpierw – czy mogę Pani w ten sposób przeszkodzić w letniej (acz deszczowej) sielance?
Chciałabym wszystkim Księgowym szepnąć, że już niedługo (17 sierpnia) rozpocznie się bardzo ciekawa trasa koncertowa o tytule Barańczak & Schubert vs. Konieczny & Napierała. Na premierowy koncert w Warszawie podobno biletów brak. Kolejny zapowiadany jest na 5 października w Filharmonii Łódzkiej. Warto obserwować wydarzenie na wiadomym portalu społecznościowym.
Z serdecznymi pozdrowieniami z ziemi włoskiej!
Kochani, nieobecna na stronie, ale sercem zawsze z Wami. Dziękuję. Najpierw cała moja bezgraniczna wdzięczność dla naszej DUA i Adminki. To One w swoim zapracowanym żywocie pomyślały, żeby stworzyć takie miejsce, gdzie można spotkać tylu Ludzi. Póżniej podziękowania dla całego Ludu Księgi. Pomyślcie, mamy nawet własnego Nawigatora, nikt się nie zgubi.
Jak dobrze, że tyle osób tu podziela miłość do róż. Nie są wcale próżne, jak twierdzą ci,którzy ich nie znają. Są tylko pełne godności. Dostojeństwo i wdzięk cechuje je wszystkie, nawet polne.
Ludu Księgi, jeśli ktoś zawita do Warszawy,to bardzo proszę, wstąpcie do muzeum Sue Ryder. Pewnie zachęcam niepotrzebnie, bo już wszyscy byli, ale od wielu lat jest Ona bardzo bliską mi osobą, bo przecież bliscy mogą być nawet ci, których nigdy nie poznaliśmy inaczej, jak przez ich dzieła. Jej autobiografia -niestety tylko po angielsku- też jest w Muzeum. Kto nie czytał, a może, to bardzo polecam.
Moja Siostra (studentka już trzeciego roku budownictwa na AGH) czyta właśnie „Ciotkę Zgryzotkę” i pytałam ją o wrażenia (bardzo się jej podoba). Natomiast jak Nora pomyliła nazwisko Augusta i z Piechoty zrobiła Podeszwę, tak Siostra mówi mi: „Czytam jak właśnie Nora była w domu u… no, tego… Pantofla“. Uśmiałyśmy się do łez :)
Spóźniłam się na to wielkie wydarzenie w sposób fatalny, ale mam nadzieję, iż jeszcze znajdzie się odrobina miejsca wśród świętującego towarzystwa. Tylko napiszę, że ta strona i ludzie na nią się składający są jak znajomy zapach domu po ciężkich przeprawach i tułaczkach. Bardzo miło się obserwuje, jak tutaj rozmowy bez skrępowania zasiadają do stołów, pozytywne fluidy podawane są z ręki do ręki, a inspiracje unoszą się łagodnie nad głowami. Dziękuję za to miejsce, które Pani Małgorzata zgrabnie wyczarowała i cieszę się z możliwości stania się jego częścią. Róże piękne!! I jeszcze tylko dodam, że ta Geniusia urzekła mnie niesamowicie. Pozdrawiam wakacyjnie! :)
Jas, w „Bananagrams” można grać z powodzeniem literkami od „Scrabble”, ale w bananie literek jest dużo więcej. Nie wiem których dokładnie, ale pewnie samogłosek. Poza tym, mając słabość do miłych w dotyku klocuszków z literkami, kupujemy je w każdej postaci.
Jeśli lubisz gry „fuzyjne”, to widziałam zapowiedź jednej interesującej („Shadows: Amsterdam”), którą reklamują jako połączenie „Tajniaków” z „Dixitem”. Tylko tam będzie mocna rywalizacja między drużynami – gra się jednocześnie, a wygra ta drużyna, która rozwiąże zagadkę szybciej.
Co do łaciny, polecam podręczniki do nauki łaciny mówionej, gdzie gramatyka jest przedstawiona w sposób dużo lżej strawny, jak w językach nowożytnych. Jest teraz kilka takich, np. świetna seria podręczników duńskiego autora Hansa Henninga Ørberga – „Lingua latina per se illustrata”.
„Ciotka zgryzotka”, była świetna, podzielam zdanie dziadka Borejko na temat „Sagi rodu Forsyte’ów”.
Dobrze, że w książce były narysowane listki, to mogliśmy coś jeść!
Córka po roku, przypomniała mi, że kupiłam książkę do nauki łaciny i obiecałam ją uczyć. Nie robiłam tego, bo zwątpiłam, ale zaczęłam teraz od przysłów (nie ma tam za wiele ciekawych), trudno będzie wkuwała deklinacje itd. da radę, tylko najwyżej się zniechęci. Przyda jej się, bo będą w szkole mieli potem niemiecki. Tak to jest jak jedynak w domu, z braku rozrywek i telewizora w wakacje będziemy wkuwać łacińską gramatykę, albo słówka. Aż się boję.
Podpiłuję ją z „Pana Tadeusza”, a niech ćwiczy pamięć, a co!
Ciekawe, że myśmy już sobie wcześniej wymyślili taką jedną grę i graliśmy w nią nie wiedząc, że to „Bananagrams”. Teraz robimy sobie drugą grę, skomplikowaną, taką, żeby gracz mógł sam sobie w dużym stopniu tworzyć tę grę, robić jak sam chce, taką dobieraną, trochę podobnie jak w Carcassone. Jeszcze będzie opłacała się współpraca między graczami. Czasami lepiej sobie pomagać. No, co wyjdzie to wyjdzie, pewnie tylko część z tego. Rywalizacji raczej nie będzie, ale każdy będzie robił co chce i wymyślał swoje przygody. Taka rodzina.
Wyjazdy i inne zajęcia i aż wstyd, ale w tym biegu dopiero dziś odkryłam tego posta! Gratuluję serdecznie i życzę kolejnych cudownych lat. I dziękuję za wszystko, co tutaj się wydarzyło. To wspaniałe miejsce i bardzo się cieszę, że kiedyś tu trafiłam.
Dzien dobry.Piekna „poesia” SowoP.Pozdrawiam
A przy kolorach będąc, rzucę tylko hasło do Starosty ukrytego w krzakach, że grę „Azul” mieć trzeba. Bardzo udany pomysł.
Starosta (nielegalnie, zza krzaka):- Diridindindin, Diridindin…
Sowo, dzięki za śliczną pocztóweczkę z damami w bieli!
Piękny morelowy Księżyc wychynął z chmurnej butonierki.
Na dobranoc:
L’Arpeggiata & Lucilla Galeazzi – „Voglio Una Casa”.
Voglio una casa, la voglio bella
Piena di luce come una stella
Piena di sole e di fortuna
E sopra il tetto spunti la luna
Piena di riso, piena di pianto
Casa ti sogno, ti sogno tanto
Diridindindin, Diridindin…
Voglio una casa, per tanta gente
La voglio solida ed accogliente,
Robusta e calda, semplice e vera
Per farci musica matina e sera
E la poesia abbia il suo letto
Voglio abitare sotto a quel tetto.
Diridindindin, Diridindin…
Mała Mi i Puchałko, jest taka książka. To „Poznań Borejków. Spacer z bohaterami powieści Małgorzaty Musierowicz.” Autorkami są Kinga Czachowska oraz Dorota Szczerba, która jest córką Profesora Raszewskiego.
Wydawnictwo: Media Rodzina 2004. Są tam piękne zdjęcia czarno-białe i stosowne cytaty. Całość podzielona jest na trasy tematyczne, związane z poszczególnymi bohaterami. Niestety mapy zawarte w tej książce zostały przez moją matkę (in-law) uznane za, delikatnie mówiąc, mało użyteczne. Ale przecież można zaopatrzyć się w inną mapę.
Czekamy na wznowienie. Może być bez map.
Nutko, tylko nie stosuj metody wymyślonej przez Stanisława Ulama. Wiesz, której.
Mała Mi- była kiedyś taka książka, ale dla mnie okazała się zupełnie nieosiągalna. Może ktoś z Ludu Księgi posiada?
Przyłączam się do radosnego świętowania i gorących podziękowań za te minione (nie wiedzieć kiedy!) 10 lat i przesyłam serdeczne życzenia i pozdrowienia z wyspy Porquerolles we Francji, gdzie uczę się i (około) wypoczywam na szkole letniej!
Serdeczne uściski dla DUA i Wszystkich Księgowych!
Anette, motywujesz mnie! W Poznaniu niestety byłam na razie na tyle krótko, że nie zdążyłam odwiedzić jeżycjadowych kątów…
Ale, ale, ale! Byłam za to w Toruniu specjalnie po to, by przemierzyć go śladami Laury :)
Teraz czas na Poznań, więc mam pytanie do zorientowanych: czy znajdują się jakieś przewodniki śladami Jeżycjady po Poznaniu? Coby nic nie ominąć!
Pozdrawiam wakacyjnie!
nini, taką samą miałam myśl widząc tego pana! :) Czekałam aż zaśpiewa Yes taka sprawa że Stanisława!
I ja dołączam się do podziękowań. I gratulacji! Piękny jubileusz i jedyne to miejsce. Tak jak jedyna jest Ukochana Autorka, Adminki i cały tutejszy Lud :). DZIĘKUJĘ!!! Od 2014 nie martwi mnie już koniec lata (który zawsze wpędzał mnie, delikatnie mówiąc, w melancholię).
Jestem w Poznaniu :) najważniejsze miejsca widziałam – od ul. Słowackiego, przez Rynek Jeżycki, Dąbrowskiego, Roosevelta, Krasińskiego, Mickiewicza, kościół Dominikanów (rzeczywiście ascetyczny wewnątrz), po Teatralkę, pl. Mickiewicza, Pl. Wolności, Stary Rynek, Farę (zachwycająca!). Widziałam nawet kościół przy Kramarskiej gdzie Laura spotkała po raz pierwszy Adama :) Na Roosevelta i Krasińskiego byłam nawet dwa razy! Chodzę i uśmiecham się do siebie :)
Już wiem, kogo przypomina mi trener Senegalczyków! Pan Oracabessa jak żywy!
Pięknie powiedziane, Ago!
Tak jest, radosnych, wspaniałych, najpiękniejszych wakacji życzmy uczennicom, uczniom i nauczycielom płci obojga.
Kto się napracował, odpocząć musi.
Ufff, jak dobrze!
Przed nami lato!
Do zobaczenia we wrześniu!
Kochani,
teraz to już NAPRAWDĘ. Zaczęły się WAKACJE. Życzę Wam wspaniałego odpoczynku i udanej zabawy.
Kochana Autorko, te wakacje, jak każde zresztą, spędzę oczywiście z „wakacyjną” Jeżycjadą, pochodzę z Bellą po Poznaniu, będę podróżować z Nutrią oraz wzruszać się z Aurelią. Przed nami wspaniałe chwile. Odpoczywajcie, uczniowie i Kochani Nauczyciele, odpoczywaj Ludu Księgi.
Spotkamy się za dwa miesiące, będę bardzo, bardzo tęsknić!!! Uwielbiam tu być!!!
„Lawendowa” czuje się tu jak u siebie. Trafiła do zagłębia lawendy. Wszędzie kwitnie lawenda, na straganach motywy lawendowe i poduszeczki z suszoną lawendą. Można też nabyć lawendowy miód-bardzo ciekawy w smaku.
Miło mi bardzo, Kokoszanel. Swoją drogą, zazdroszczę mojej Lawendowej, też bym chciała być zroszona wodą Adriatyku, zwłaszcza dzisiaj. Upał taki, że w głowie robi się ciasno.
Takie były zabawy, spory w one lata.
Gratulacje okrągłego jubileuszu hip hip hurra! Dziękuję za to że chce Pani podzielić się z czytelnikami swoim czasem, humorem, dobrym słowem, zachwytem i po prostu kawałkiem siebie. Adminkom wielkie dzięki i ukłony szacunku za stworzenie tej przestrzeni i doglądanie ogródka. Wszystkim księgowym za ESD płynące z różnych zakątków świata. Ja dziś swój ESD przesyłam z Dalmacji (wakaaacje). Szczególnie pozdrawiam Wójta i melduję że „Lawendowa” zroszona wodą Adriatyku.
Przyszłam na dziesięciolecie. Spóźniona bo prosto z podróży. Dziękuję za to miejsce dzielenia się i wymiany myśli, wszystkie przyjaźnie i dobre słowa.
Jako całkiem świeża księgowa otrzymałam tutaj już tyle ciepła i dobroci (życzenia urodzinowe od samej Małgorzaty Musierowicz!), że pozostaje mi tylko podziękować- DUA, Adminkom i wszystkim księgowym :)
Zostaję na kolejne 10 lat!
Dzień dobry!
Otóż właśnie – przeczytałam wpis Madzi i od razu mi się ukazała droga inspiracji w KG. Przykład: Wójt (Scoiattolo ) napisał uroczy wierszyk dla/o Księgowych bazując na wierszu Margaret Wise Brown “Goodnight Moon”. Byłam zauroczona parafrazą Wójcika, ale i samym oryginałem. W internecie znalazłam animowaną wersję wierszyka (lektorką jest Susan Sarandon), książeczkę kupiłam i przez wiele wieczorów czytałam córeczce na dobranoc. Ile takich przykładów by się uskładało przez te 10 lat.
Dobrego dnia dla Was!
Gratuluję! Wiernie trwam (po cichutku) od samego początku.
Dziękuję i proszę o kolejne lata.
Pozdrawiam serdecznie.
To były Raporty Edukacyjne, Madziu:)
To „słówko” Wójta też pamiętam. I uroczą kołysankę, która się jakiś czas później pojawiła we wpisie szóstkowym. Oraz bardzo wdzięczne i tryskające humorem sprawozdania z tego, czego się Wiewiórka w Księdze dowiedziała (to chyba tytułowane było jakoś inaczej). :)
Ach i jeszcze chciałam napisać, że zachwyciły mnie zarówno włóczkowa Geniusia jak i modelinowa Rodzinka Borejków. Świetne!
Ach, wójt wcale nie jest przebiegły, wójt ma niewybaczalną sklerozę. Zapomniałam, przyznaję się otwarcie. Miniony rok szkolny najwidoczniej miał mocny wpływ na moja szare komórki.
Pociesza mnie fakt, że nowe wpisy są wciąż zatwierdzane, a więc Starosta, który obecnie jest już daleko od komputera, kiedyś tu zajrzy i zobaczy. Zobaczy, że najbardziej intensywne uczucie, ze wszystkich uczuć, które mnie przepełniają na myśl o tych 10 latach, to jest: WDZIĘCZNOŚĆ.
Cóż mogę dodać? Wszystko już zostało tu powiedziane.
Pamiętam mój pierwszy wpis do KG (luty 2009). Napisałam wtedy ” Słówko”.
Dzień dobry! Dziękuję za dobre wieści, cieszę się, że się spodobały, myślałam o zamieszczanych w KG haiku :-) Wieści o Margery Allingham świetne, wyobrażam sobie, jak wygląda to zestawienie swobodnego przekładu z oryginałem. Marzę o wakacjach, ale w tym roku niestety ich nie będzie… Dobrego dnia!!!
10 lat !!
Nie pamiętam daty mojego debiutu. To były zagadki, przyglądałam się w napięciu. „Gorzkie cytryny Cypru” Durrella starszego. Wiedziałam i odważyłam się odezwać.
Zagadki, Sylwestry, ile śmiechu , polecanych lektur, rozmów o ogrodach , architekturze , muzyce. Istny uniwersytet. A ile dzieci nam tu dorosło, ile się urodziło!
Zaglądam nadal bardzo często, lube uzależnienie.
Pani Małgosiu i Adminki , Ludu Księgi, dziękuję.
Ale-Piemont, przecież sowy to nocne ptaki.
Mamo Isi, myślałam raczej o rzucie analogicznym do frisbee, ale dyskobol też by sobie poradził z biszkoptem. Nawet ciężar dysku podobny.
Co do Św. Wita, to chciałbym móc napisać, że mam przerwę w jego tańcu, bo wystawiono już oceny.
Niestety rzeczywistość jest bogatsza. Trudno, świetnie.
Tak sobie myślę, Sowo, że technika rzutu przypominałaby tę do rzutu dyskiem. Ale czy dysk podczas lotu jest wprowadzony w ruch wirowy? Pojęcia nie mam, tym niemniej biszkopt mógłby być, a nawet uzyskanie maksymalnej ilości obrotów mogłoby wpływać na zaliczenie rekordu. Czyli słynny dyskobol Myrona byłby prawzorem prawidłowego rzutu biszkoptem i tego się trzymajmy.
Dzien dobry.Rowniez dziekuje za WSZYSTKO pani Malgosiu,a przede wszystkim za Dobroc plynaca z Pani ksiazek.
P.s.Sowo P.jak ty pozno chodzisz spac:-)
Ciekawe, Mamo Isi, jaki wpływ na jeszcze ciepły biszkopt wywarłby rzut obrotowy w dal (tzw. flying sponge freestyle)? Czy na powierzchni ciasta powstałoby wklęśnięcie, a może wręcz lej?
Denty z Podeszwą powinni przeprowadzić eksperyment.
Dziękuję, DUA, za całą Jeżycjadę i za to szczególne miejsce wymiany dobrych myśli! Dziękuję Ludu Księgi za wszystkie ESD przez te 10 lat – Kwiat kalafiora był moją pierwszą lekturą i pomysł Gabrysi ciągle staram się wcielać w życie, a tu mogę do tego czerpać inspirację. Dziękuję wspaniałym Adminkom za cichą, niewidzialną pracę!
Dobrego lata dla wszystkich :-)
I ja dziękuję wszystkim kochanym Księgowym:)
Sowo, podoba mi się nowa dyscyplina olimpijska: rzut biszkoptem o czarnoziem.
Dzieci z Isiątkami już są w bacówce pod Turbaczem i nagle się zrobiło okropnie cicho w domu. Ale mają pogodę jak złoto!
Tym niemniej u nas mogłoby choć trochę pokropić, bo żar się z nieba leje dzień w dzień.
I ja dziękuję Wam wszystkim! Tutaj przychodzi się jak na taką oazę wytchnienia, czerpie się i chłonie z tej ostoi emanującego ciepła, dobroci, życzliwości. A w szczególności dziękuję Pani Małgosi za tak kochaną serię książek, którą czytam raz po raz, ciesząc się każdym zdaniem tak samo.
PS.1: Sowo, uśmiechnęłam się na wyobrażenie scenki rzucania biszkoptem!
PS.2: Wannabe, jakże się cieszę tym Twoim mieszkankiem, urządzaniem. Jak ja lubię takie rzeczy, a z myślą pracy zawodowej w szkole pojawia się myśl kolejna, że chyba nawet za wiele lat nie będzie mnie stać na własny kącik. Ale tak sobie też myślę, że my tu na Ziemi, nawet jak niby własne mamy, to tak naprawdę „wynajęte”. „Wasze bowiem mieszkania są w niebie”. To pocieszające : ) Ciesz się, urządzaj, działaj, we własnym stylu! By potem miło Ci się zasiadało z filiżanką bądź kubkiem pysznej herbaty z wiadomymi książkami rozłożonymi na kolanach : )
Pięknych wakacyjnych chwil, odpoczynku, inspiracji, bezpieczeństwa i bliskich ludzi, z którymi ten czas będziecie spędzać!
Jubileuszowe podziękowania – DUA za stworzenie Wyspy oraz oczywiście Jeżycjadę, Adminkom za dyskretną obecność, Ludowi Księgi za niezliczone inspiracje literackie, muzyczne, kulinarne…
Dziękuję za 10 wspaniałych lat! Wdzięczna stara mysza spod regału. P.S. Cały Lud Księgi jest przesympatyczny, ale szczególnie pragnę podziękować zuzi12 – jesteś jak jasny promyk, Twoje wpisy sprawiają wielką radość starszej pani.
Najszczersze gratulacje z okazji 10-lecia tej strony dla Pani Małgosi, Adminków i wszystkich Księgowych !
Pamiętam, kiedy Kris zachęciła mnie, by tu zajrzeć. Bardzo polubiłam te wpisy, a z czasem i zaprzyjaźnilam się z Wami, Kochani.
Z niektórymi z Was udało mi się spotkać,
z innymi wymieniamy się mailami.
Napewno wszystkich nas łączy nietylko Jezycjada, ale i podobny system wartości.
Dziękuję za wszystko, za spędzony tu czas przy herbatce !
Ja też dziękuję z całego serca za ciepło, mądrość, piękno i dobro, które tu panuje.
Ja również chciałam podziękować za te 10 wspaniałych lat. Od 2008, od samego początku odwiedzam stronę, pamiętam wpisy dotyczące ukazującej się „Sprężyny”. Hohoho, kopę lat! PS. 25 czerwca jadę do Poznania specjalnie po to, żeby pochodzić Jeżycjadowymi drogami :)
Do Księgi wraca się jak do rodzinnego domu- żeby odpocząć, nabrać sił, ogrzać serce.
Dziękuję za to, że mogę- całkiem od niedawna- być jednym z domowników. Za to wspólne picie herbaty przy kuchennym stole.
Nam nieco mniej do śmiechu, bo są z tej przyczyny komplikacje zawodowe. Ale mniejsza o nie, mam nadzieję, że zdjęcia się podobały, bo ślicznie tam.
A, właśnie, Beatuszko, Adamie, odwiedziliśmy w zeszły weekend Stradomię. Zacne to miejsce, tylko wcześnie tam spać chodzą. Nie przewidzieliśmy tego, więc tamtejsze arboretum zwiedziliśmy pędząc kurcgalopkiem, a torbę piknikową opróżniliśmy już na parkingu. Zostało nam jeszcze odwiedzić arboretum kórnickie, ale to już w lipcu.
DUA, kochane Adminki, najmilsi Księgowi,
Pozdrawiam wszystkich jubileuszowo!
Odkryłam KG równo trzy miesiące po jej powstaniu, 16 września 2008, a ośmieliłam się wpisać po raz pierwszy w okolicach Galerii Warkocza :).
Jesteście ogromnie ważna częścią mojego życia i bardzo Wam wszystkim dziękuje – za wszystko!!
A przebiegły Wójt z rudą kitą wpisze się jutro, żeby dłużej utrzymać z nami Starostę.
A może by tak rozpisać dyżury…
Ann, Lady of Shalott!
Ach, zazdroszczę!
Co do lektur: Margery Allingham, nadal. W całości. Jest naprawdę bardzo dobra.
Nawiasem mówiąc, czytam właśnie jej „More Work for the Undertaker” i porównuję ze znanym nam polskim przekładem („Jak najwięcej grobów”). Dużo niespodzianek, powiedziałabym oględnie.
Dziękuję Ci (już po raz drugi tutaj) za śliczne kartki!
Sowo, a Tobie zapomniałam podziękować za zamieszczoną tu jakiś czas temu wiadomość prywatną o Rodododo! Uśmiałam się.
Dobranoc!
Pamiętam kiedy 10 lat temu dowiedziałam się o nowiutkiej stronie i odkrywałam kolejne wpisy, delektowałam się uroczymi szufladkami (te listy ulubionych książek, pamiątki z domu Andersena czy przepis na szwedzkie pierniczki!). DUA, dziękuję za darowany czas i darowane przyjaźnie – za wszystkich miłych ludzi, których mogłam poznać dzięki Księdze.
U mnie Graham Thomas już przekwita, ale za to Lady of Shalott szaleje z kwieciem :-)
Dobrego wieczoru i miłych lektur!
Jane, Zgredziku, ściskam świątecznie i jubileuszowo!
Kochana, najmilsza Autorko, Kochany Ludu, Adminki!
To już 10 lat??!! Aż trudno uwierzyć.
Dziękuję za wszystkich przekochanych ludzi, za inspiracje książkowe, muzyczne, ogrodowe, za mądre wskazówki życiowe, za zagadki, żarty, zabawy. Ta strona stała się niezbędną częścią mojego życia.
Pamiętam, w 2009 roku, po narodzinach córeczki, często podglądałam zagadki czekając na kolejne karmienie. To były czasy. A pierwszy raz odważyłam się wpisać chyba w styczniu 2010.
Jak bardzo ubogaciliście moje życie – z perspektywy czasu widać to dokładnie. Dziękuję i ściskam Wszystkich najgoręcej.
Sto lat, Ateno!
Co też ja napisałem? Dla Bogiń to jedna chwilka.
Bardzo dziękuję Autorce, Admince oraz wszystkim Gościom za ten wspólny czas.
Była to dla mnie (i jest) wielka lekcja – nie tylko literatury, ale i życia.
Kiedy się tu zjawiłem, wiedziałem, że Jeżycjada odegrała szczególną rolę w moim życiu.
Dlatego nie wiem, co mógłbym dodać. A przecież czuję się jeszcze bardziej inspirowany,
dopingowany i stymulowany. Zobaczyłem, że mogę więcej.
Tout est grâce. DZIĘKUJĘ!