Vivat Maj!

3_maja_1

 

 

Kazimierz Wierzyński

MOWA I ZIEMIA

 

Wyczesali ją z buków i brzóz,

Potem furman karpacki ją wiózł

A potem przyłożyli mi ją do ucha,

I poszliśmy razem, mowa i ja,

Szerokim gościńcem jasnego dnia

I zdawało się — świat nas wysłucha.

 

Igliwie i zieleń, smoła i chrust,

Powoje miłosne od stóp aż do ust

I wielojęzyczne listowie —

Wszystko zmówiło się w jeden szept,

Potoczył się wiernie za nami i szedł,

Aż ziemia zaczęła śpiewać w tej mowie.

 

Ogromne obszary wiosen i zim

I jesień z jałowcem w ogniu i dym

I ręce pracą pożarte do czarna,

Spocone konie z pianą u grzyw,

Pogoda i deszcze nagłe śród żniw

I w chłopskiej wialni lecące ziarna.

 

I poszliśmy razem, chleb ten i ja,

Na służbę wesołą dobijać się dnia

Kiedy otworzą nam drzwi do gospody.

I podzieliliśmy to co kto miał

I wtedym długo, szczęśliwie spał

U szynkarki zmęczonej i młodej.

 

Szynkarka nie była skąpa i zła,

Cyganka wróżyła: dojdziesz do dna

I tam swej prawdziwej dopatrzysz się doli,

Na harmonii w karczmie ktoś płakał i grał,

Zielony kogut na dachu piał

I drzwi się zamknęły za mną powoli.

 

Więc poszliśmy razem, przyszłość i ja,

Pytać proroków którego dnia

Prawdę nam o nas powiedzą.

Słota pluskała. Ze wszystkich stron

Poganiał nas kaszel jesiennych wron,

Żołnierze z nami szli wąską miedzą.

 

Ktoś w łupkach kości przekładał, ktoś padł,

Żołnierz czy przyszłość, czy cały świat,

I spostrzegliśmy nagle, że nie ma wyjścia,

Że furman już dawno przejechał i zwiózł

Co pozostało z buków i brzóz

Do ostatniego liścia.

 

Więc poszliśmy razem, zguba i ja,

Na ciemną służbę ciemnego dnia

I stało się jeszcze puściej,

I tylko jeden ocalał nam szept,

Idzie za nami jak dawniej szedł

I nigdy nas nie opuści.

 

Zbieramy w kniejach nasz dziki miód,

Zapachy dereni i chmielny słód

I napełniamy ule i dzbany:

O tej słodyczy, objętej snem,

Niedocieczonej, to jedno wiem,

Że jestem w niej zakochany.

 

Miłość niezmienna, zasiana w krew,

Opiłość senna, wezbrana w śpiew:

Za światem, za światem ktoś nas wysłucha —

I tak idziemy, mowa i ja,

Do ostatniego przed nami dnia

Z ziemią przyłożoną do ucha.

 

 

(z tomu Siedem podków, Nowy Jork 1954)

 

79 przemyśleń nt. „Vivat Maj!

  1. Dobry wieczór UA i Kochany Ludu! Donoszę, że wspaniały okaz żyrafy, można podziwiać w Muzeum F. Chopina w Warszawie.

  2. Tak, racja.
    Choć przyznać trzeba, że wiersze z lat szczęśliwych („Wiosna i wino”, Warszawa 1919, „Wróble na dachu”, Warszawa 1921,
    „Wielka Niedźwiedzica”, Warszawa 1923, „Pamiętnik miłości”, Warszawa 1925, „Laur olimpijski”, Warszawa 1927) są równie piękne.
    Potem jednak już była „Wolność tragiczna”, wiersze o Piłudskim, wiersze wojenne, powojenne, wiersze z tułaczki i emigracji wreszcie. I obok piękna pojawiło się w nich cierpienie, tragizm, gorycz,bunt, rozpacz i tęsknota. I wtedy to już była wielka poezja.

  3. Jeszcze a propos Wierzyńskiego: nostalgia jest wielką siłą napędową twórczości. Czy pisałby tak pięknie, gdyby miał to tuż obok, za oknem? Pewnie był nieszczęśliwy, że jest z daleka od swojej mowy i wszystkich pięknych swojskich pejzaży… To jednak budujące, że smutek i brak można tak wspaniale przekuć w piękno.

  4. „A ja owszem, a ja tak!”

    Dziękuję za objaśnienia fortepianowe. Oczywiście, jest taki pionowy w Muzeum Instrumentów Muzycznych. Nie wiedziałam tylko, że zwą go żyrafą.

  5. Bo to były zachwycające sieroty. Każda panienka dorodna, słusznej postury, pięknie a skromnie odziana. Pewnie sieroty mizerne, chude i brzydkie chowano w innym sierocińcu.

  6. Fortepian pionowy, bardzo dobry wynalazek przy niedużym metrażu. Nie rozumiem, dlaczego go nie upowszechniono w naszej epoce.

  7. Żyrafa to taki fortepian, który ma pudło rezonansowe w pionie zamiast w poziomie. Grywały na nim empirowe panny. Idealne rozwiązanie do ciasnych mieszkań.

  8. Aaa, znamy i lubimy te sieroty. W Pieskowej Skale mają za to fortepian żyrafę i Malczewskiego.

  9. Ja bym stawiała na Wenus, Kapucynko, ale co ja tam wiem.

    Sowo, już czereśnie?! Coś takiego!
    Pięknie, Sowia Rodzino, spotkała Was urocza niespodzianka. (I nie mam tu na myśli zestawu kapci)
    Sklepiki przymuzealne są zwykle godne starannego zwiedzenia. W tym przy poznańskim Muzeum Narodowym odkryłam zestaw pięknych, dużych pocztówek z reprodukcjami malarstwa polskiego i światowego ze zbiorów naszej galerii (m. innymi „Sieroty amsterdamskie” Nicolaasa van der Waay, które są w galerii rogalińskiej, a które tak zachwyciły Mamę Isi). No i Chełmoński, Witold Wojtkiewicz, Podkowiński, Pankiewicz, Gierymski etc. Teraz rozsyłam.

  10. Wyjedzie sobie człowiek na tydzień, a tu mu czereśnie po cichutku dojrzeją.

    Wiązanka patriotyczna na szarym tle przywodzi na myśl kartę ze starego zielnika. Ech, gdzie się nie obrócę, tam widzę zielniki – kilka lat temu na Wawelu była wystawa księgozbioru krasiczyńskiego Sapiehów, można było na niej obejrzeć dwa przepiękne osiemnastowieczne florilegia: „Plantae selectae” Georga Dionysiusa Ehreta i „Phytanthoza iconographia” Johanna Wilhelma Weinmanna. Nic bym o tym nie wiedziała, gdybyśmy nie zajrzeli parę dni temu na Zamek w Pieskowej Skale (oddział wawelskiego muzeum). W muzealnym sklepiku, gdzie należało pobrać bardzo już historyczne kapcie (uwielbiam ten rytuał), wśród wypłowiałych wydawnictw odkryłam niewielki komplecik reprodukcji rycin z tych zielników, do samodzielnego pokolorowania akwarelą, a wydany jako pamiątka sapieżyńskiej wystawy. Zaraz nabyliśmy sobie dwa zeszyty i będziemy teraz bawić się mile w pomocników barokowego typografa.

  11. Chwalcie łąki umajone!
    Nieba dla nas rozgwieżdżone!
    Pozwalam sobie na taką parafrazę, gdyż ostatnią noc, którą spędziłam na majówce, obserwowałam niebo! Podpatrzyłam Wielką Niedźwiedzicę i Małą z ogonem zakończonym Gwiazdą Polarną. Bezchmurne niebo na wsi jest cudne nocą! Żałuję, że mieszkam w mieście, chociaż dzięki temu na takim wyjeździe czerpię większą radość z obserwacji. Nawet zamrugała do mnie jedna z gwiazdek, chyba się do mnie śmiała! A teraz pytanie do lunofilów, albo raczej do astrofilów (Księżyc tamtej nocy absolutnie zniknął)… Czy to Wenus tak jasno świeci i jest zawieszona nisko nad Ziemią? Czy to może Merkury? A może patrzeliśmy w oczy wielkiej przekornej Gwiazdy?

  12. Bożenko, bardzo Ci dziękuję za ESD :) Odwzajemniam go szczerze i namawiam Wszystkich do stosowania na co dzień. Jest to taki mój sprawdzony sposób na rozpoznanie NAS w tłumie:)

  13. A majówka naprawdę cudowna! Ogród kwitnie, bzy pachną, ptaki śpiewają. Czytam sobie na słoneczku „The Two Destinies” Collinsa – zdobyłam wreszcie jedyną jego powieść, której jeszcze nie miałam.
    Bardzo ciekawa. Wilkie umiał porywać czytelnika od pierwszej stronicy i wieść go, na jednym oddechu, do ostatniej!

  14. Iskro, dzięki, ale ręka wytrzymała to zadziwiająco dobrze. Ona tylko nie lubi używać komputerowej myszki. Przy rysowaniu lub pisaniu odręcznym wcale nie dokucza!
    Wniosek: myszka jest niezdrowa.

  15. Sowo, dziękuję!
    Piętaszku, masz rację, to niewątpliwie duży plus oszczędzić trochę rękę pani Małgorzaty ( kilka podpisów mniej) i skrócić jej ten miły, ale jednak męczący fizycznie wieczór.
    Pozdrawiam Was wszystkich gorąco i majowo.
    Tak pięknej i ukwieconej majówki jak ta nie było już od kilku lat. I chyba jednakowo w całym kraju możemy się nią cieszyć.
    Cudownej niedzieli.

  16. Zgredzie, chyba jednak powinnam była odpowiedzieć Ci wprost, kluczowym fragmentem („Kryzys to jest to… co jest”), w dodatku wielkimi literami! Odpowiedziałam Ci tą frazą w myślach i wyraziłam uznanie słowami Gwiazdora, bo tak trafnie mi nagle uogólniłeś rzeczywistość…

    A fluid był niezwykły, bo kiedy w nocy przeczytałam Twój wpis, miałam na kolanach „Szóstą klepkę” i właśnie „Noelkę”.

  17. Iskro, wszak cała wspólnota, która tworzy wokół siebie Pani Małgorzata, to jedno wielkie, niezwykłe, jedyne swoim rodzaju ESD. Jest darem, że DUA pozwala nam czuć się jego częścią. Myślę, że kiedy czytamy kolejne wpisy i komentarze, wszyscy uśmiechamy się do siebie. Te sygnały płyną nieustannie. Więc ślę Ci teraz właśnie taki sygnał maleńki, osobisty. I Tobie, Sowo P. I Tobie, Piętaszku.

  18. Czuję dokładnie to samo, Iskierko. A że nas nie było w Poznaniu? Dzięki temu Ulubiona Autorka mogła ciut wcześniej odpocząć. Czyż nie?

  19. Iskro, cieszę się, że tak czujesz, bo o to przecież właśnie chodzi. O wspólnotę.
    Nie jestem w stanie spotkać się z każdym i napisać do każdego. A przecież mam, podobnie jak Wy, potrzebę takiego wspólnego bycia i czucia, i myślenia.

  20. Nie spotkałam na żywo Księgowych, nie trzymam w ręku kartki z namacalnym ESD, nie posiadam nawet wybranych wierszy Wierzyńskiego, ale dzięki pani Małgosi mogę się karmić Jego poezją i wiem, że ten patriotyczny bukiecik nie jest przeznaczony tylko dla wybranych. I za to DUA dziękuję.

  21. :))) Droga, kochana Autorko, przesyłamy Pani wyjątkowe ESD z tego zdjęcia! Była Pani, śmiało rzec mogę, Sprężyną wydarzeń, które doprowadziły do tego przemiłego spotkania u Wilka Morskiego. Wieczorem KrzysztO odwoził nas na stację, a na niebie połyskiwała pełnia księżyca! Znaczące!

  22. I świetnie, Zgredziku!
    Ale rzeczywiście to tylko wybór.
    Poezje zebrane Wierzyńskiego – dwa tomy – ukazały się W Polsce po wojnie raz jeden, dzięki wydawnictwu Łuk.

  23. Kiedy poprzednio była tu mowa o Wierzyńskim, postanowiłem (jak Nora) coś z tym zrobić, a konkretnie, zrobić, co się da. Wszedłem na znaną tu wszystkim stronę antykwarioosz. Wybrałem z tego, co jest (co to jest kryzys? [Noelka], Bożeno!). Zamówiłem dwutomową pozycję „Poezja i proza” wydaną w 1981 przez Wydawnictwo Literackie. I zupełnie o tym zapomniałem. Jakież było moje zdumienie, kiedy drugiego maja odwiedził mnie listonosz. W pierwszej chwili myślałem, że to pomyłka. To na pewno nie jest wszystko, ale jest dużo. Nawet już czytałem.

  24. Ann (wiad.pryw.)- bardzo dziękuję za informację! Już znalazłam! Hura!
    Co do pocztówek: przecież wiem, jak je lubisz:). I jakie ładne sama potrafisz wytworzyć!

  25. I ja mam takie. Sporo.:)
    Miło było Cię zobaczyć, Chesterko, wraz z córkami i Wilkami, na zdjęciu pamiątkowym.

    Just, moim zdaniem Wierzyński do dziś nie jest w pełni doceniony. Raz jeden wydano jego dzieła zebrane – i już są niedostępne.
    A powinny być w każdej księgarni!

  26. A zwłaszcza wykonane samodzielnie. Otrzymałam onegdaj (gdy, pracowaliśmy w wydawnictwie nad antologią poezji poezji polskiej) pocztówkę od Wisławy Szymborskiej: malutka baletnica tańcząca na pointach na palcach dużej dłoni. Nie wiem, czy wyraziłam się jasno. Taniec na palcach zyskał podwójne znaczenie. Taka wizualna poezja.

  27. Dziękuję DUA za ten piękny wiersz Poety.
    Pięknie przedstawił tu swój stan ducha, tęsknotę za ojczyzną, niepewność, brak zrozumienia w ojczyźnie.
    „… i zdawało sie świat nas wysłucha”.
    Szkoda, ze tak późno został doceniony.

  28. Justysia kiedyś tu wyznała, że bardzo lubi pocztówki (jako zjawisko) – i okazuje się, że jakże słusznie je lubi!
    „Posłaniec uczuć”- tak pisała o pocztówce wielka jej znawczyni i kolekcjonerka, Małgorzata Baranowska.

  29. Ja rowniez bardzo, bardzo dziekuje za karteczke z Geniusia! Wzruszyla mnie. Bije z niej cieplo.
    DUA, dziekuje tez (po raz kolejny) za Wierzynskiego.

  30. Kris (wiad.pryw.)- rzeczywiście, nie mam telewizora, ale może zdołam obejrzeć ten film („Cioteczka Hania”- o bł. pielęgniarce Hannie Chrzanowskiej) w internecie. Dziękuję za wiadomość!

    Bożenko, cała Justysia jest w tym pomyśle – dobre, serdeczne stworzenie.

  31. Kochana Pani Małgorzato, Ludu Księgi serdeczny, dziękuję! Dziś ze skrzynki pocztowej wydobyłam najmilszą niespodziankę – prawdziwe Namacalne ESD. Na Geniusiowej karteczce podpis samej MM (jednak, jednak dostałam autograf!), a do tego miłe słowa, rysuneczki, uśmiechy i podpisy 25 Księgowych. Potężny to sygnał! Zostałam obdarowana.

    Patrzę z radosnym niedowierzaniem i uśmiecham się do Was. Ta pocztówka będzie takim moim niezwykłym, emanującym otuchą talizmanem. Tak, Ateno, tak, Mamo Isi, grzeje serce.

    Justysiu, wspaniała Pomysłodawczyni przetworzenia pięknego impulsu z kart książki w piękną rzeczywistość – jeszcze raz, osobno, dziękuję. Nie spodziewałam się :)

    Miał rację dyrektor Hajduk, przekazując Róży wiadomość dla Gabrysi – ESD wciąż działa.

  32. Dziś Floriana!
    Ależ przekażę. :)
    Cieszę się, Dobrywieczorku, że Ci się podobało.

  33. Kochana DUA proszę przekazać najlepsze życzenia imieninowe dla Floriana :-) Właśnie czytam powtórnie Ciotkę po odświeżeniu sobie Pulpecji – oj, wiedział Baltona, co robi, ratując córkę z wampirzych uścisków Dentysty! Sam był niezłym podrywaczem zanim go zmogła Patrycja. Ciekawe, że w mojej wyobraźni Nora nie wystaje ponad metr sześćdziesiąt mimo że DUA wyraźnie podaje jej wzrost…
    Dziękuję za wspaniałą rozrywkę!
    Miłego korzystania z uroków wiosny!

  34. Tak, wiem, Annette, interesowałam się żywo. „Lalka” – jak dobrze. Masz rację, w niej jest o wszystkim.

  35. Dziś maturzyści pisali albo o tęsknocie na podstawie „Lalki” (w tej powieści jest wszystko – utwierdzam się w tym po raz kolejny) albo o pięknym wierszu Ernesta Brylla „Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają”. Wiersza nie znałam, wzruszający, chwytający za gardło i mam wrażenie, że bardzo aktualny…

  36. Piętaszek bardzo dziękuje za wyjaśnienie, choć pewne wątpliwości pozostały :)

  37. Pamiętam wierszyk Brzechwy w temacie potwornej poezji dla dzieci. Dłuższy był, ale jego kwintesencją jest ten fragmencik:
    (…) „Kogut” i „kura” – za rym obleci,
    Bo „u” jest wspólne. Bo to dla dzieci. (…)

  38. Nie każdy zawód da się uprawiać w lesie, niestety. Ale i tak jesteśmy hojnie obdarowani pod względem leśnych możliwości.

    Piętaszku, no właśnie. Jeśli przyjmiemy, że poezja to tylko Poezja, to masz rację. Tylko jak wtedy określić ogólnie wierszowany gatunek literacki?

  39. Oj, tak, Ateno, grzeje jak piecyk. Też sobie położyłam na podorędziu, oglądam zdjęcia wszystkich uczestników spotkania i cieszę się, że są:)

  40. Tak, Piętaszku, podobnie jak np. „Trędowata” to bez wątpienia proza.
    Mówimy przecież o gatunku literackim.

    Mamo Isi, Ateno, wspaniale.

  41. Mamo Isi, prawda, ze mile jest takie ESD, grzeje serce.
    Polozylam sobie na polce, spogladam i za kazdym razem sie usmiecham i wysylam cieple mysli do wszystkich.

  42. A ja myślę Sowo, że nie ma poezji dobrej i złej. Poezja, to poezja. Natomiast można o niej powiedzieć czasami , że jest wybitna. I z taką mamy właśnie do czynienia.

  43. Kochani,właśnie Krzysztof podrzucił materialny przekaz zbiorowego ESD ze spotkania dla całej naszej rodziny! Dziękuję! Bardzo, z całego serca i w ogóle:)
    Ech, że też nie mogłam z Wami postać tych ośmiu godzin.;(

  44. Był miesiąc maj, szumiał gaj…

    Tak, schowaliśmy się na dłużej w lesie. Sowy pohukują nam do snu, a rano budzą nas wilga i kukułka. Inny świat!

  45. Wiersz warty poznania i zapamiętania. Serdeczne pozdrowienia ze słonecznego Śląska! :)

  46. „Aż ziemia zaczęła śpiewać w tej mowie.”

    Druga strofa jest tak zachwycająca, że chyba nauczę się jej na pamięć.

    Mowa, która jest ziemią, śpiewem, chlebem, przyszłością, zgubą, szeptem…

  47. Pięknie powiedziane, Sowo.
    Poezja jest po to, by mówić o tym, czego zwykłą mową się nie da wysłowić.
    Tak, zawsze mnie nieco bawiły te wielopiętrowe analizy uczonych (sama ich doświadczam i dowiaduję się o swoich książkach rzeczy, których nigdy bym nie podejrzewała). Ale trzeba przyznać, że dobra analiza dobrego wiersza jest czasem jak kluczyk do skomplikowanego zamka. Dlatego poleciłam tu analizę „Mowy i ziemi” pióra pani Dłuskiej. Bardzo pouczająca.

    A więc hukacie sobie w majówkowych lasach, Sowia Rodzino?
    Pięknej pogody życzę!

  48. I pomyśleć, że poeta potrafi zmieścić w kilku zwrotkach sens, który przekłada się na trzydzieści stron wnikliwej analizy, he, he.
    Myślę, Emilio, że najpiękniejsze w (dobrej) poezji jest właśnie to, że żadne słowo nie jest w niej przypadkowe ani zbędne, każde jest nasycone wielowarstwową treścią. I bywa zagadką.

    Mowa i ziemia – „powoje miłosne od stóp aż do ust”. Przysłuchaj się temu zestawieniu, ile w nim znaczenia.

    Pozdrawiam nocą, z lasem (nie takim znów głuchym) przyłożonym do ucha.

  49. I ja dziękuję, Marcysiu. To widać jednak prawda, że autor wie najlepiej, jak powinno być w jego książce, no nie?:)
    No, cieszę się.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

  50. Witam!
    Przeczytałam wszystkie tomy, dziś skończyłam Ciotkę.
    Dziękuję!
    Miałam mnóstwo myśli dawno temu, że Ignac taki, że Laura taka, że Gizela, że nie tak było itp…
    Teraz mam 40 lat, wszystkie tomy na półce, przeczytałam każdą książkę, a jakbym czytała jedną, co wyniosłam, otóż miłość, spokój, listę tych, które trzeba kupić( frywolitki), żeby kupić i przeczytać jeszcze inne. I to, że dookoła nosorożce, a obok ja…
    Dziękuję, Marcysia NowNal

  51. O, Natalio! Doczekałaś się. BeataV nadesłała swój adres i niebawem Adminki Ci go prześlą, żebyś mogła nawiązać kontakt z polską szkołą we Francji.

  52. Mamo Isi, bukiecik dostarczyła sama natura: to kwiaty jabłoni ozdobnej i pigwowca chińskiego.

  53. Och, tyle rzeczy do pokazania! Nie nadążam.
    Emilio, mam nadzieję, że uraz do wierszy minie Ci niebawem. Grunt to wyjść na swobodę, zyskać wolność myśli i wtedy samej, na całkiem własny sposób, odkrywać piękno świata, w tym: poezję.

    Bella trafnie odczytała metaforę. Tak, Wierzyński mówi o wędrówce zwanej życiem. I to jest polskie życie, jego życie. Wiersz został napisany (specjalnie to zaznaczyłam) na powojennym wygnaniu, a jest zachwycającym wyznaniem miłości do ojczystej ziemi i ojczystej mowy, choć przecież zarazem niezwykle dyskretnym, bez uciekania się do wielkich słów. Wierzyński użył środków prostych, codziennych obrazów (brawo, Bellu!), nieomal skrótów myślowych, dla pokazania spraw największych.
    Emilko, życzę Ci, by wrażenia szkolne szybko opadły, a prawdziwa poezja potrafiła do Ciebie przemówić z całą siłą.

  54. Bonjour Mesdames! :)
    Oczywiscie, ze jestem za szerzeniem piekna- tym razem jezyka francuskiego. Moj adres mail- (…) podaje go tez dla Adminki, zeby przeslac obiecane zdjecia.
    Au revoir!

  55. Od pamiętnego dnia spotkania zaglądam tu sobie i widzę wiersze i mam ten problem, że nie umiem dostrzec ich piękna. Niby rozumiem, co autor miał na myśli, ale tak mi wiersze obrzydzili w liceum, że nie umiem się niczym zachwycić.

    P.S. Pani Małgosiu, a kiedy zobaczę tu toruńską pocztówkę? Tak mnie Pani na spotkaniu podekscytowała swoją radością z niej, że się doczekać nie mogę ;)

  56. Piękny wiersz, i dopatrzyłam się w nim ciekawej metafory. Można stwierdzić, że Kazimierz Wierzyński miał tu na myśli, żeby opisać czyjeś życie. Użył słów o innych znaczeniach, lecz z tym samym sensem i zauważyłam cień codzienności w tym wierszu.

  57. Po ostatnich burzach majowych zebrałam w ogrodzie i wyniosłam do lasu dwa duże wiadra ślimaków. Mam nadzieję, że go nie zeżrą (lasu, znaczy). Zresztą wszystko na zasadzie wymiany, bo do ogrodu zachodzi lis.

  58. Natalio, wycofałam adres mailowy, który podałaś i zamieszczam wiadomość od Ciebie, by mogła się z nią zapoznać BeataV.
    Jeśli uzna pomysł za udany (a moim zdaniem wcale nie jest zbyt śmiały!), będzie mogła podać tu (prywatnie) swój adres, a wtedy chętnie będziemy pośredniczyć w przekazaniu go Tobie!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie, łącząc się z Tobą w sympatii i podziwie dla języka francuskiego.

  59. WIADOMOŚĆ PRYWATNA
    Dobry wieczór, droga pani Małgosiu!
    Przyszedł mi dziś do głowy pewien pomysł – nie wiem, czy nie jest czasem zbyt śmiały, ale to może już Pani sama ocenić :). Otóż jestem w drugiej klasie gimnazjum dwujęzycznego z francuskim, w którym jestem naprawdę zakochana i chciałabym „wypróbować” go w praktyce.
    Jakiś czas temu czytałam na Pani stronie recenzje „Języka Trolli” napisane przez uczniów ze Szkoły Polskiej we Francji, których nauczycielką jest – o ile dobrze pamiętam – pani Beata V. Czy istniałaby możliwość wymiany adresów mailowych z tymiż uczniami i późniejszej wspólnej korespondencji? Myślę, że byłoby to ciekawym i pouczającym doświadczeniem (oni przecież uczą się polskiego, a ja – francuskiego). Jeżycjada przecież łączy!
    Podaję tutaj swojego maila i czekam na (p)odpowiedź, czy i jak można by to zrobić ;)
    Z bardzo serdecznymi pozdrowieniami,
    Natalia z Bytomia

  60. Tak właśnie, moje drogie.
    Mistrzostwo. Serce. I jak tu go nie kochać?

    Przy okazji, dla zainteresowanych:

    Maria Dłuska
    Studium „Mowy i ziemi”
    Wierzyńskiego
    Pamiętnik Literacki : czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce
    literatury polskiej 57/2, 407-433
    1966

    (Bardzo ciekawa analiza. Można znaleźć w sieci!)

  61. Gorzkie, smutne i piękne. Mistrzostwo świata w oddawaniu słowem rzeczywistości. W rytmie kroków.

Dodaj komentarz