Zapraszam na spotkanie!

Szosta klepka_okladka.indd

 

O, tu już się do Was uśmiecha, z pierwszego szkicu, nasze miłe Chucherko, a ja zapraszam na

sobotę 21 kwietnia do poznańskiego Empiku  (przy Placu Wolności, róg ul. Ratajczaka),

gdzie od godziny 13 będę podpisywać „Ciotkę Zgryzotkę”-  i też się do Was uśmiecham, ale szerzej i bardziej zachęcająco! Chucherko jest delikatne i nieśmiałe, toteż uśmieszek ma powściągliwy,  ale ja bez zastanowienia  się szczerzę od ucha do ucha i wołam: przybywajcie!

Pobędziemy troszkę ze sobą, nacieszymy się, naśmiejemy  i wzajemnie sobie naładujemy nasze potężne emocjonalne akumulatory!

Bardzo się cieszę na to spotkanie – do zobaczenia!- już niebawem!

Wasza

MM

357 przemyśleń nt. „Zapraszam na spotkanie!

  1. Dobrze, rozumiem; moja mama tez tak mówi. Ale chyba wie Pani, że im więcej jest części Jezycjady, tym dla nas wszystkich lepiej, więc naprawdę się nie możemy doczekać i Życzę na zachętę owocnej pracy!

  2. Justysiu kochana, dziękuję za ten przyjazd i życzę Wam obu szczęśliwej podróży oraz miłego powrotu do domu!
    Wilce wysieję niebawem, cieszę się.

  3. Międzyczasie, dopiero teraz mogłam się przyjrzeć zdjęciom od Ciebie: gratuluję Wam 10 rocznicy!
    Miło było spojrzeć na wasze portrety.
    Pozdrawiam Młodego!

  4. Kochany Adamie, dzięki za wiadomość prywatną. Ja również cieszyłam się naszym spotkaniem, tym, że chciało się Wam – Beatuszce i Tobie – jechać specjalnie z Wrocławia. Jesteście taka wspaniałą parą (zawsze o was myślę jak o całości!), a Wasza serdeczność jest wręcz poczwórna!
    To samo dotyczy Szarotki i Zgreda, którym także bardzo dziękuję, ze zechcieli zostawić swoje liczne obowiązki i przyjechać specjalnie na to spotkanie.

  5. Dobrywieczorku, ależ, ależ. Zachowajmy proporcje.

    Ann (wiad.pryw.)- a pewnie, że fluidowanie było.

    Olko, no trudno, będziesz musiała się nauczyć cierpliwości! To się, zresztą, przyda. O dacie wydania „Chucherka” wolę na razie nic nie mówić, żeby w razie czego nie było narzekania. Na pewno powiadomię Was o wszystkim tutaj, na stronie.

  6. Kochana DUA!
    Wzruszyłam się czytając opis spotkania -skojarzył mi się z audiencją u papieża Franciszka, na której byłam 2 tygodnie temu. Było nas 480 osób, a On każdemu z nas uścisnął dłoń. To jest bohaterstwo podyktowane miłością do ludzi :-)

    Myślę, że doskonale wypełniła Pani radę swojego Brata, żeby zatroszczyć się o młode pokolenie – ten krąg osób utożsamiający się z wartościami promowanymi w Jeżycjadzie jest imponujący. Dziękuję!
    Życzę miłego wypoczynku w ogrodzie :-)

  7. Muszę przyznać, że kolejny raz ma Pani rację.
    Tylko niech Pani pamieta, że Bydgoszcz Panią kocha!
    Nie mogę się już doczekać „Chucherka”, znamy już jakąś datę wydania, chociaż w przybliżeniu? Nie należę do najbardziej cierpliwych osób, a szczególnie w kwesti książek.
    Pozdrawiam i Życzę pięknej niedzieli

  8. Zjadło mój wpis czy co, więc jeszcze raz:
    Żałuję, że Pani nie wyściskałam (podekscytowanie i stres mi nie pozwoliły) i jest mi niezwykle miło, że poznała mnie Pani bez słowa! Dziękuję za miłą choć krótką rozmowę. Muszę powiedzieć, że nic się Pani nie zmieniła od tego długiego czasu.
    Dziękuję też wszystkim Księgowym, z którymi mogłam się spotkać. Jesteście mi tak bliscy jak rodzina! Wspaniale mi się jechało ze śliczną Puchałką i troskliwym Wilkiem, aż nie mogę uwierzyć, że chociaż poznałam Was dopiero rano, nie czułam się skrępowana i mimo różnicy wieku (3 różne pokolenia!) łączy nas tyle wspólnych zainteresowań (nie tylko Jeżycjada!).
    Dziękuję Wam i całuję! Posyłam też ciepłe myśli do reszty Księgowych, a w szczególności do Jadzi, Patrycji, Zuzi i Biedroneczki, z którymi miałam okazję pogadać trochę więcej aniżeli z innymi. :)
    PS: Zamierzam już nie opuszczać żadnego Dnia Autorskiego, nawet jeśli miałabym się doczołgać do Poznania (ruszyłabym z dużym wyprzedzeniem), jest to stanowczo zbyt piękne przeżycie!

  9. Kochani!
    Na wczorajszym spotkaniu byłam tylko myślami. Dziękuję za Wasze relacje – „moc wzruszeń” dostała się i mnie:)

    Czy ja dobrze liczę? – 530 osób na 8 godzin to 66 osób na godzinę, czyli niecała minuta dla jednej osoby! A dodatkowe książki?! Pani Małgosiu, jest Pani przepracowita, przedobra, niezłomna!

  10. AAA ja również bardzo bardzo bardzo dziękuję za spotkanie. Moment w którym pokazałam mamie książkę i poprosiłam by ją otworzyła, ten jej błysk w oku – od razu wiedziałam, że to właśnie to… wszystko minęło, cała jej złość na mnie, to na pewno przez te pozytywne fluidy wysyłane przez Panią, dotarły nawet do mojej mamy która została w domu. Widzę, że nie tylko mi zabrakło słów gdy już usiadłam na krzesełku obok Pani, ze wzruszenia nie byłam w stanie powiedzieć praktycznie nic. W domu już od dawna jest zapowiedziane, że wyprowadzając się zabieram wszystkie książki ze sobą :) tak że wiadomo co moje dzieciaki będą czytać w przyszłości. Pani książki będą pierwszymi przez nich przeczytanymi, a mamie, by uśmiech nie znikał z jej twarzy, zostawię tę z dedykacją :)
    Ściskam serdecznie ze słonecznego Poznania.

  11. A ja czytam Wasze wrazenia i rozklejam sie.

    Musze jeszcze wiedziec jaka broszke i jaki wytworny szaliczek miala nasza UA:) Pewnie niedlugo pojawi sie nowy wpis z fotografia.

  12. Dzien dobry Pani Musierowicz, to Marco, to pszyprasza ze wczoraj nie mialem sily zostac bo taki Pani ma sukces ze miliony ludzi byly. Brawo dla Wasza kariera !

  13. Także cieszę się spotkaniem i już z pociągu ogromnie za nie dziękuję!
    Sowo, trochę mi żal, że nie udało mi się Ciebie spotkać – i to z Sowiątkiem! Duża to radość jednak, że zobaczyłam tyle innych miłych twarzy.
    Nie mogę się powstrzymać, żeby nie powiedzieć Pani Małgosiu, że jest Pani postacią niemalże niezłomną. Do 21! Och. Grupa Księgowych po wspólnym obiedzie jeszcze wracała do Empiku, by choć pomachać Pani na pożegnanie, ale tam wciąż były tłumy, i wciąż ktoś dołączał do kolejki i w końcu musieliśmy spasować.
    ;) Jestem zadowolona, że w końcu przełamałam wrodzoną nieśmiałość i uściskałam Panią nie tylko wirtualnie. :) I dziękuję za taką miłą dedykację! ;)

  14. Witam Wszystkich po tak wspanialym Dniu. Bylam z Wami przez caly czas myslami.Mam nadzieje, ze i mnie uda sie kiedys byc na takim Spotkaniu. Bardzo chcialabym Was wszystkich poznac i chociaz raz spotkac sie z Pania Malgorzata.Jestescie wspaniali. Lza w oku mi sie kreci, kiedy czytam Wasze komentarze. Magpi , czy ja rowniez moglabym niesmialo prosic o zdjecie ze spotkania?

  15. Ja również dziękuję za wczorajsze spotkanie.
    Obawiałam się, że niewiele da się przekazać w kilka minut, jednak nie miałam racji. Było mi bardzo miło, kiedy DUA na dźwięk mojego pseudonimu złapała mnie za rękę. Teraz wyobrażam sobie, jakby to było, gdyby na co dzień wszyscy się tak chwytali (i dużo naprawdę zabawnych scenek przychodzi mi na myśl).
    Dziękuję też wszystkim Księgowym, z którymi było mi dane się wczoraj spotkać. Z miejsca mogę wymienić tu: Biedronkę, Buczynę, Jane, Gio, Zgreda, Szarotkę, Błotowijka z córeczką, Magdę Z., Wilka Morskiego, Puchałkę, Justysię z córeczką, Magpie z mężem, Patrycję F., Zuzię, Jadzię i Sondelani. I jeszcze Nutkę, i Anette, które były pod Empikiem, gdy ja już byłam przed, ale właśnie, gdy wychodziłam, ktoś uśmiechał się w naszą stronę z kolejki.
    Miło było mi wszystkich poznać. Mam nadzieję, że to nie ostatnie nasze spotkanie i tak sobie myślę, że wyjątkowe było to, że w tej kolejce do DUA wszyscy zakładaliśmy, że osoba stojąca przed nami jest dobra. (Nie mogę nie wyobrazić sobie tutaj kolejki na poczcie. Powinniśmy stworzyć film instruktażowy!).
    Piękny był ten weekend w Poznaniu. Nocą z okna w hostelu ze zdziwieniem obserwowałam gwar na ul. Wrocławskiej (pierwszy raz w życiu widziałam taki nocny tłum!), ale byłam taka spokojna myśląc, że ja też już jutro, z Wami wszystkimi, będę miała swoją wymarzoną imprezę!!
    Do zobaczenia znów ;)

  16. Ja też jeszcze kogoś spotkałem dzięki Pani, dziękuję. I dziękuję za tę chwilę rozmowy, pomimo poganiania obsługi :-)

    Kapucynka, Biedronka, Zgred, Szarotka, Magpie, Justysia, Magda Z., Błotowij, Jadzia, Zuzia12, Patrycja F., Sondelani, Buczyna, Wannabe, Beatuszka, Joanna, Anette, – te osoby wczoraj poznałem (Gio już wcześniej) i dziękuję im za miłe towarzystwo i rozmowy. Na pewno kogoś pominąłem, bo pamięć już nie ta, ale też dziękuję :-). Szkoda, że nie ze wszystkimi udało się zebrać w grupie, jak czytam.

    Potwierdzam, Kapucynka jest urocza. To zapewne rodzinna cecha, bo miałem też okazję poznać Chesterkę.

    To był dobry dzień.

  17. BARDZO, BARDZO dziękuję za spotkanie! Skumulowane emocje odebrały mi głos i zdolność wypowiedzi. Ale było cudnie. Wzruszyła mnie dedykacja DUA w ukochanej „Kalamburce”. DZIĘKUJĘ!
    530 osób…? Chyba nie wierzę temu aparacikowi, powiedziałabym, że uczestników zjawiło się CO NAJMNIEJ tysiąc.
    Ileż to wrażeń, poznać tylu Księgowych!- Krzysztofa i Puchałkę, Zgreda i Szarotkę, Justysię z Asią, Wannabe, Buczynkę, Błotowijka z Anią, Jane! Spotkać ponownie Beatuszkę, MadzięZ, Sondelani, Magpie, Zuzię, Patrycję i wydoroślałą Kapucynkę! :) Ten nasz spacer po Poznaniu zaliczam, obok spotkania z DUA, do najmilszych poznańsko- jeżycjadowych wspomnień. :)

    Pozdrawiam Was jeszcze z Poznania, planuję dziś spacer po Parku Sołackim, stamtąd wyślę Wszystkim potężne ESD! :)

  18. Dzień dobry!
    Dziękujemy z całego serca za to wyjątkowe spotkanie!
    Dotarliśmy bezpiecznie do domu koło północy zmęczeni, ale szczęśliwi.
    Przywieźliśmy z Poznania całe pokłady ciepła i dobra, które wciąż rozgrzewa nam serca.
    Dziękujemy również wszystkim Księgowym, z którymi mogliśmy się przy tej okazji spotkać, jesteście wspaniali!

  19. A ja teraz czytam stos listów, które wczoraj przyniosłyście na spotkanie, Kochane Czytelniczki. Karolina Grantham przyleciała specjalnie z Londynu! – Karolino, nie zrobiłaś ani jednego błędu w liście, niepotrzebnie przepraszasz. Pięknie piszesz po polsku.

  20. Cieszę się, że nie tylko mnie zjadły wczoraj emocje i nic nie wydukałam na spotkaniu, ale muszę tylko Pani powiedzieć, że nic się Pani nie zmieniła i skarcić za niezjedzenie śniadania (doszły mnie takie słuchy) przed takim wydarzeniem. No bo jak to się mogło skończyć! Tak się cieszę, że poznała mnie Pani bez słowa! Żałuję tylko, że Pani nie wyściskałam, ale się zestresowałam tymi tłumami.
    Dziękuję Wam wszyscy Księgowi za przemiły dzień. Poznałam ludzi, którzy są tacy podobni do mnie. Wspaniale podróżowało się ze śliczną Puchałką i troskliwym Wilkiem. Nie czułam się skrępowana tym, że poznaliśmy się dopiero rano. I zaskoczył mnie fakt, że mimo różnicy wieku (3 różne pokolenia) mamy tak podobne zainteresowania!
    Całuję wszystkich, a w szczegolności DUA, Jadzię, Patrycję, Zuzię i Biedroneczkę (i towarzyszy podróży też oczywiście)!!!

  21. Kochana pani Małgosiu i wszyscy Księgowi, z którymi miałam szczęście się zobaczyć – dziękuję za cudowny dzień i za zastrzyk pozytywnej energii! Jesteście wspaniali!
    Żałuję tylko, ze wszystkich Księgowych nie poznaliśmy osobiście – oby następnym razem.

    Proszę o cierpliwość w oczekiwaniu na zdjęcia – wszystkim wyślę, tylko muszę pojechać w tygodniu do cioci. Nasz Internet pełza i się zrywa. A u cioci śmiga. :-)

  22. Znowu mnie nie wpuszcza, a wczoraj tak bardzo chciałam na gorąco zamieścić komentarz. Może tym razem się uda.

    Droga Bardzo Bardzo Ulubiona Autorko!
    Dziękuję za niezwykle spotkanie! Nadal porzadkuję wrażenia i nie mogę ochłonąć. Dziękuję, że Pani wytrwała i dała szansę wszystkim z końca kolejki. Jestem wdzięczna za uśmiech i każde słowo.
    Annette, tak miło było z Tobą w kolejce.
    Cieszę się, że chociaż kilka osób dane mi było poznać. Jest w Was coś niezwykłego, nie do opisania. Nigdy w życiu nie przeżyłam tak pięknej i niezwyklej kolejki.
    Dzięki za każdą chwilę, uśmiech i dobre słowo.

  23. Pani Malgosiu! Chcialam podziekowac za to spotkanie. Pani cieplo, zyczliwosc i cierpliwosc- to dla mnie wzor do nasladowania (najgorzej bedzie chyba z cierpliwoscia). Rozumiem Sowe, ktora napisla, ze nie powiedziala tego, czego chciala ze wzgledu na oczekujacych Ksiegowych. Ja tez! Ale to, ze moglam Pania usciskac- marzenie!:D Moj starszy syn Mateo, widzac tlum oczekujacych osob, powiedzial ze zdziwieniem:”To ja nie wiedzialem, ze Pani Musierowicz jest taka slawna!”. Dla tego tez warto bylo przyjechac. Milej i spokojnej niedzieli i ZASLUZONEGO odpoczynku!

  24. Kasztanowłosa, tak, to się widzi: jesteś delikatna, mądra i nerwowa. Nie martw się tym ostatnim, z czasem będziesz umiała nad sobą zapanować.
    Ściskam Cię serdecznie, kochanie!

  25. Puchałko, ściskam Cię z całej mocy. Natychmiast Cię polubiłam, dobry człowieku.Nic nie musiałaś mówić, Twoja dusza mówiła.
    Kapucynka jest urocza, prawda? Biedronka też, zresztą – obie Biedronki, bo Boża Krówka z warkoczem też się pokazała.

  26. Tak, to ja. I rzeczywiście wzięłam to z „Tym razem serio”. Ja też się bardzo wzruszyłam tym, że Pani się wzruszyła, ale starałam się nie rozkleić (mam nadzieję, że mi się udało).
    Przedstawiłam się, ale tak mi się głos trząsł i zaschło mi w gardle, że chyba wyszło to za cicho. W ogóle nie panowałam nad głosem i sama nie rozumiałam, co mówię. Często tak mam, jak dzieje się coś ważnego.
    Tak się cieszę! :)
    Miłej niedzieli

  27. Sowo, chciałabym zaznaczyć z całą mocą, że to był mój rozkaz: „kobiety z dziećmi i starsi ludzie wchodzą bez kolejki”.
    Organizatorzy wszelako dołożyli swoja cegiełkę w poprzek: przepuszczali kobiety z dziećmi na przemian z regularnymi kolejkowiczami, żeby ci ostatni się nie obrazili. Nie doceniono kolejkowiczów, którzy byli bardzo wyrozumiali i z klasą!
    Moja nagroda: poznałam Sowiątko, które jest CUDNE!!!

  28. Przeukochan Autorko! Nie wiem, co napisać, tak jak nie wiedziałam, co powiedzieć wczoraj…łzy w oczach i DZIĘKUJĘ!
    Dziękuję też wszystkim Księgowym, których dane mi było poznać- Kapucynko za towarzystwo w podróży, Biedronko- za znalezienie miejsca na obiad i wspaniały spacer po Poznaniu i wszystkim, wszystkim za przemiły dzień! Oby udało nam się to powtórzyć!

  29. Safono, wybacz, ale już muszę spasować. Bardzo się zmęczyłam, teraz tylko odpoczywam.
    Ale przecież możemy pogadać tutaj, na stronie, możesz zapytać o co chcesz, ta strona powstała właśnie po to, żeby ułatwić kontakt, bo przecież nie mogę spotkać się osobiście ze wszystkimi.
    Uwaga: chleb przepyszny, dziękuję!!! Z wdzięcznością zjadłam grubą kromkę po powrocie do domu.

  30. Bellu, Bellu, „wytrwała”? Przecież byłam autentycznie uszczęśliwiona! Uśmiech sam mi się rodził co chwila, bo też co chwila podchodził nowy powód!
    A w ogóle, wystarczy mi pokazać małe dziecko, żeby mi się gęba śmiała!

  31. Och, Sowo, przecież wiem! Chciałam przecież napisać: przebiśniegi!!!!- ale byłam już tak zmęczona, że się pomyliłam.
    Długo nie mogłam zasnąć z powodu tych emocji i wciąż mi się pojawiały przed oczami Wasze twarze.
    „Moc wzruszeń”, jak powiedział Kubik!:)

    Kasztanowłosa, nie przedstawiłaś się tym imieniem, ale po owym zeszycie poznaję ( i chyba się nie mylę?), że to Ty właśnie byłaś sprawczynią największego wzruszenia: z tego zeszytu (też kiedyś taki miałam), do którego wpisujesz ważne myśli, zaraz po otwarciu wyjrzały ku mnie słowa mojej Mamy: „To tak przyjemnie zrobić coś pożytecznego – doc. Zofia Barańczak”. Z trudem się powstrzymałam od łez. Tak jakby do mnie Mama przemówiła z tamtej strony rzeczywistości i na swój sposób, poważnie i surowo, pochwaliła mnie za dobrą robotę. Skąd wzięłaś to zdanie, zapomniałam zapytać. Chyba z „Tym razem serio”?
    A to, co wpisałam pod cytatem z Mamy, to słowa Mickiewicza, pamiętaj.

    Zresztą, Mama odwiedziła mnie po raz drugi tego wieczoru, kiedy rozmawiałam z Puchałką (kochana dziewczyna!) i z Wilkiem Morskim.
    Słowem: dobrze, że jestem twardziel. Makijaż się uchował!

  32. Na spotkaniu było cudownie! Nie spodziewałam się aż takich tłumów. Wytrwałam do samego końca i dziękuję Pani Małgosi za cudowną chwilę podpisu książki i wręczenia mojego prezentu. Jestem oczarowana sposobem, w jakim pani Małgosia przez całe 8 godzin trwała ze szczerym uśmiechem na twarzy:)

  33. A ja z Beatką, Kubikiem i Rudobrodym Mężem nadal w Poznaniu! Dziś udamy się na Roosvelta 5 oraz do Muzeum Instrumentów Muzycznych. Wczoraj byliśmy u końca kolejki, ale było warto czekać – jesteśmy pełni podziwu że kochana MM miała dla nas chwilę nie tylko na podpisanie „Zgryzotki” ale w prywatnej rozmowie, w popatrzeniu sobie w oczy…! Moc wzruszeń, jak powiedział Kubik! Dziękujemy, że wytrwała Pani do końca, a było to nie lada wyzwanie! :)

  34. Dzień dobry,
    dziękuję za wspaniałe spotkanie. Jak widać, marzenia się spełniają, a to już drugie w ciągu dwóch dni.
    Bardzo podoba mi się to zdanie, które mi Pani wpisała do zeszytu, będę starała się do tego stosować – to trochę takie zadanie do wykonania od Pani.
    Żałuję, że tak krótko mogłam z Panią porozmawiać, ale zawsze to coś. Pani była taka serdeczna, tak jak to sobie wyobrażałam, a może nawet bardziej.
    Wciąż nie ochłonęłam po spotkaniu. Jestem taka podekscytowana!
    Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystko.

  35. Ps. A może znajdzie Pani chwilę na rozmowę w poniedziałek 23.04? Będę wracała z Poznania przez Szczecin na wieś mazowiecką. Dojadę gdzie trzeba popołudniową lub wieczorną godziną. Wieś mi niestraszna.
    Ta rozmowa to nie miał być strasznie poważny wywiad. Tylko rozmowa o tym co ważne. Z nadzieją ogromną pozdrawiam niedzielnie ze Szczecina.

  36. Kochana Pani Małgosiu,
    Dziękuję za Pani uśmiech. Za to jak Pani witała niektóre czytelniczki. Te wyciągnięte ręce i radość na twarzy. Cudownie było moc trochę w tym święcie uczestniczyć. Święcie spotkania.
    To była dla mnie ogromna radość mimo zmęczenia.
    Do 21? Pani podpisywała książki?

  37. Melduje się z Krakowa! Dojechalam szczęśliwie. Jeszcze raz dziękuję za wczorajszy dzień! Buczyna

  38. A mi aż brakuje słów! DUA spędziła dziś z nami kolejkowiczami długie osiem godzin, a do ostatniej osoby zachowała Pani uwaznosc i uśmiech!! To dla mnie niesamowita lekcja, za którą najserdeczniej dziekuje!!!
    Dziękuję też wszystkim księgowym, z którymi miałam okazję się spotkać i usciskac i obiecuję, że następnym razem przyjadę wcześniejszym pociągiem, żeby pobyć z Wami dluzej.
    Żałuję, że nie udało mi się poznać Sowy, Nini i zapewne wielu jeszcze ksiegowych – może uda się następnym razem??
    No i cieszylam się samym Poznaniem – to był naprawdę piękny dzien
    Ściskam Was wszystkich jeszcze z pociągu – a najserdeczniej Naszego Starostę! Buczyna

  39. Och, DUA, pierwiosnki? A ja malowałam przebiśniegi… jednak słaba ze mnie artystka. ;)

    W emocji spotkania zabrakło mi oczywiście słów, między innymi dlatego, że dręczyło mnie poczucie winy wobec wszystkich zebranych, że po godzinie stania w kolejce (dotarłszy do szczytu schodów) skusiliśmy się na propozycję „kobiety z dziećmi przodem” rzuconą przez jakąś dobrą duszę (i niemożliwe, by na spotkaniu było tylko 530 osób, tam na górze kolejka wyglądała na jakiś tysiąc!). Dobrze, że zostawiłam chociaż mały ślad podziękowań na piśmie, bo inaczej czułabym się teraz podwójnie głupio.
    Ta długa i zawijana kolejka przekroczyła wszelkie moje wyobrażenia o spotkaniu autorskim, ale teraz wiem, że następnym razem trzeba jechać z własnym krzesełkiem i prowiantem. Żałuję bardzo, że nie dane mi było poznać nikogo z Księgowych, choć bardzo na to liczyłam. Nie chcieliśmy jednak nadwerężać cierpliwości głodnego i znudzonego dziecka, więc z żalem wyszliśmy z Empiku.

  40. Celestyno, tak było wspaniale. Marzenie życia! Udało nam się przyjechać, gdyż spotkanie było ogłoszone z dużym wyprzedzeniem, dzięki czemu moglyśmy znaleźć dobrą cenę na przelot, złożyć podanie o urlop itp

  41. Dziękuję wszystkim Księgowym za miłe i serdeczne powitanie oraz wspólny czas razem w kolejce i później po spotkaniu. Miło Was było poznać osobiście. Teraz już łatwo będzie dopasować osobę do imienia czytając wpisy.

  42. Pani Małgosiu dziękuję za tę cudowną chwilę przy stoliku. Jestem pod tak ogromnym wrażeniem spotkania, że aż nie wiem, co mam napisać. Powiem tylko – marzenia się spełniają!

  43. Na spotkaniu było wspaniale!!! Dziękuję, Pani Małgorzato, za tę chwilę rozmowy mimo tylu godzin, które spędziła Pani na podpisywaniu. Cudownie było poznać Panią :) Dziękuję Księgowym, z którymi miałam okazję porozmawiać (Joanna z Wrocławia, Justysia, Beatuszka, Krzysztof-Wilk Morski, Kapucynka, Jadzia i kogoś na pewno pominęłam za co przepraszam, ale byłam w zbyt dużych emocjach). Baterie mam naładowane do pełna! :)

  44. Nie, nie odpadła mi ręka, choć złożyłam co najmniej 530 podpisów (tyle bowiem osób zliczył specjalnym aparacikiem pomiarowym pracownik Empiku, a liczono tylko tych, co wytrwali), od godziny 13 do niemal 21. A przecież wiele osób miało po kilka lub kilkanaście egzemplarzy do podpisania!
    Jestem bardzo zmęczona i rozpromieniona radością oraz wdzięcznością.Taka ogromna fala przyjaźni, serdeczności, wzruszeń! Dziękuję wszystkim za obecność, cierpliwość, wytrwałość, za tyle dobrych uczuć! Żałuję, że miałam tak mało czasu dla każdego z Was, a przecież jednak czuję, że te króciutkie rozmowy były maksymalnie treściwe, naładowane emocjami, wszystkie ważne!
    Jedna dziewczynka powiedziała, że czekała strasznie długo, ale nie żałuje, bo w kolejce byli sami wspaniali ludzie i tak dobrze się wśród nich czuła. I parę osób jeszcze powiedziało coś podobnego. I ja się tak bardzo z tego cieszę!
    Bardzo dziękuję za wzruszające prezenty, kwiaty, rysunki, wycinanki, ciasteczka własnej roboty (Sowo!!!!z pierwiosnkami!), za Wasze uśmiechy i łzy.
    Nota bene, kwiaty wszystkie przetrwały, stoją już, opatrzone i zadbane, w wazonach i bardzo mnie cieszą.
    Dziękuję też za te wszystkie cudowne dzieciaczki, przyniesione lub przyprowadzone przez młode mamusie, za ich śliczne oczka (dzieciątek i mamuś, rzecz jasna!), za buzie rumiane i za jędrne łapki z dołeczkami. Serce rośnie!

    Olko, odebrałam Twoją wiadomość prywatną i dziękuję Ci, że tak długo wytrwałaś w tej kolejce. Martwisz się, że z wrażenia i zmęczenia nic nie powiedziałaś, ale przecież nie w tym rzecz! Ważne, że się w ogóle spotkałyśmy, prawda?
    Bardzo, bardzo dziękuję Księgowym, którzy tak licznie się stawili (poznałam nareszcie tajemniczą Nini!) i tak wiernie czekali! Ale też mogli poznać się wzajemnie i wymienić adresy.
    Zuzia zaprzyjaźniła się z Patrycją F i bardzo się z tego cieszę!
    I w ogóle, cieszę się Wami wszystkimi!

  45. Dobry wieczór :) piszę właśnie z pociągu z Poznania do Gdańska. Fajnie, że udało mi się być na spotkaniu, szkoda tylko, że kolejka na nim była tak długa (chociaż z drugiej strony to całkiem pozytywne). Nie wiem nawet, czy dotarłabym do pani Małgosi, gdyby nie moja genialna mama oraz miła pani z wydawnictwa z którą porozmawiała już po po ponad trzech godzinach czekania (dłużej nie mogłyśmy, trzeba było jednak zdążyć na pociąg). I udało się! Pani z wydawnictwa mówiła, że nie przewidzieli tak dużej ilości czytelników i stąd problemy z organizacją. Uważam jednak, że mimo to warto było przyjechać :). Mam nadzieję, że innym też się jakoś udało i że pani Małgosi nie odpadła ręka od podpisywania ;) Pozdrawiam wszystkich :)

  46. Na spotkaniu jest cudownie, bardzo dużo ludzi. Zaraz moja kolej. Czekam od 13, ale jestem pewna że warto było tu przyjechać. Spotkam moją ulubioną autorkę!

  47. Pani Małgosiu, to znowu ja-Marysia. :)
    Ciotka Zgryzotka to po prostu majstersztyk! Rany, pochłonęłam ją w dwa dni! (Jestem świeżo po lekturze).
    W chwili rzekomej śmierci nestora rodu, myślałam, że się popłaczę. I to tak konkretnie. A zaraz potem-nieogarnięta ulga! :P
    Pozdrawiam serdecznie Mistrzynię M. ♥

  48. Faktycznie, szturm. Z ciekawosci zajrzalam sobie na oferty b&b w okolicach Poznania
    Miejsca znikaja jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. Ale, ale, w znanym nam zajezdzie Rzepicha :-) widze ze jeszcze 2 ostatnie miejsca! Jakby kto reflektowal, rzecz jasna.
    Ten wpis sie ukaze zapewne juz pozno, po fakcie, jak Nasza Ukochana oraz Adminka wroca po dniu pelnym wrazen z miasta.

    Och, jak tam musi byc cudownie na Ratajczaka w tej chwili!

  49. A my z siostrą i przyjaciółką już od 5 rano spacerujemy po Poznaniu. Teraz przesiadujemy sobie w kawiarnii przy Roosevelta i nie możemy doczekać się spotkania :)

  50. Droga MM,
    dojeżdżam do Poznania- zostało nam 40 minut- więziony przez męża. Czujność zachowuję. Liczę, ze jednak się uda.
    Serdeczności ślę i ciepło pozdrawiam
    Safona

  51. Nie wiem, Bellu!
    To się okaże.

    Safono, nie jestem pewna, czy zdążę przyjechać wcześniej, to nie zależy ode mnie. Zachowaj wszelako czujność.

    Nutko!!! Coś takiego!

    Wszystkim (Elżbieto!) dziękuję za miłe słowa i uczucia!
    I już się zaczynam szykować.

  52. Dzień dobry, czy jest przewidywana godzina końca spotkania? Moja przyjaciółka mówi że koniec jest o 16 ale ja nie jestem pewna.

  53. Dzień dobry DUA i Księgowi!
    Życzę udanego spotkania w Empiku, a tym, którzy nie mogą przybyć, bliskiej łączności telepatycznej. Będę myślami z Wami!
    Przesyłam duży ESD i ślę uściski dla wszystkich!

  54. Dzień dobry!
    Bilety zakupiłam dziś rano w internecie, tak więc, ten tego… przybywam!
    Ukłony
    Nutka

  55. Jak ja Wam wszystkim zazdroszcze!!
    Nastroj radosnego oczekiwania udziela sie bardzo, az iskrzy tutaj.
    Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo serdecznie i zycze wspanialego, niezapomnianego spotkania!
    Mam nadzieje ze Akapit zrobi jakis stosowny filmik z wydarzenia, zeby poczuc jak tam w empiku bylo:)

    Justysiu, i Asiu, ale gratka, co? Wiem, ze duzo podrozujecie po swiecie, ale chyba takie spotkanie z Ukochana Autorka, na ojczystym gruncie, z radosna gromada podobnie myslacych, to cos szczegolnego.

  56. Niektórzy się szykują na spotkanie, a inni – do pracy. Cóż…
    Przesyłam pozdrowienia Ulubionej Autorce i Księgowym i życzę Wam miłego spotkania.

  57. Nie mogę jutro być z Wami- ale łączę się fluidowo, ściskam wszystkich, a naszej DUA ślę najserdeczniejsze serdeczności. Cmok!

  58. Jutro, punktualnie o 13, biorę „Idusię”(tak,tak) zaszywam się w ogrodzie i intensywnie myślę. O Was myślę oczywiście.

  59. Do jutra DUA i Księgowi :)
    Podzięki przesyłam za wskazówki dla przyjezdnych!

  60. Powiem tylko, że bardzo trudno mi było znaleźć nocleg w Poznaniu, wszędzie zajęte i zajęte. Szturm jakiś na stolicę Wielkopolski ze względu na wiadome nam Wydarzenie???

  61. Ludu kochany, a nie zadepczcie tam naszej Autorki! Przesyłam telepatyczne serdeczności wszystkim TAM obecnym fizycznie i duchowo!
    Z imion kocich najbardziej spodobało mi się Karmel, słodkie i nawiązuje do umaszczenia… Kiedyś marzyłam o rudym seterze, miał mieć na imię Irys (od cukierka iryska).

  62. Oj przepraszam, coś poszło nie tak i wiadomość wysłałam przed zakończeniem pisania. Te smartfony! Przepraszam

  63. A ja już od wczoraj jestem w Wielkopolsce. ;) I też trwam w miłym oczekiwaniu jutra.
    A czy Pani wiadomo , że na FB ponad 700 osób zadeklarowało, że weźmie udział w spotkaniu, a około 4,7 tys jest zainteresowanych?
    PS. Czy w wytwornym szaliczku nie będzie za gorąco? Dzisiaj pogoda była tu niemalże jak latem.

  64. A ja już od wczoraj jestem w Wielkopolsce. ;) I też trwam w miłym oczekiwaniu jutra.
    A czy Pani wiadomo , że na FB ponad 700 osób zadwjl

  65. No i nie zobaczę wytwornego szaliczka :(
    Bardzo lubię, jak DUA wplata w Jeżycjadzie to wytworne słowo :)

  66. Wyjeżdżam jutro z Krakowa o 5.19. Będę po raz pierwszy na takim spotkaniu! Pozdrawiam i do zobaczenia.

  67. Mysle o Was!
    Tez bym chciala sie znalezc jutro w Poznaniu…
    Ale na pewno poczuje mocne fluidy! I bede wysylac.

  68. Już się nie mogę doczekać. Kupiłam właśnie bilet i jutro o 8.02 startuję z Warszawy:)))

  69. To teraz Poznań Was wita, Justysiu z Asią (oraz inni przyjezdni):

    Słowackiego 18
    Roosevelta 5
    i trzy domy przy ul. Krasińskiego
    oraz Rynek Jeżycki.
    Pyszne lody tradycyjne przy ulicy Kościelnej! Zaraz za Rynkiem Jeż. i kościołem.

  70. Non omnia possumus omnes…:)

    Ateno, trzymaj się, jeszcze troszkę i wiosna będzie także w Chicago!
    Tylko mi tam w tym zimnie nie uświerknij.

  71. Właśnie wjechałyśmy do Poznania. Cieszę się jak małe dziecko, nigdy tu nie byłam, gdy mieszkałam w Polsce. Dopiero musiałam wyjechać, żeby przyjechać.

  72. Dzien dobry.Jak ja zaluje,ze nie moge niestety przyleciec na spotkanie.Sle Wszystkim sliczne ESD.Pieknie na pewno bedzie,tyle wspanialych ludzi razem,bardzo,bardzo chcialabym byc z Wami.Justysiu witaj,z pieknej Kanady do pieknej Polski przylecialas-szczesciara z Ciebie.Pozdrawiam Was wszystkich goraco.Az lza sie w oku kreci.

  73. Justysiu myslalam o Was.

    Zielono, wczoraj snieg zeskrobywalam z auta, nie dosc ze napadal, to jeszcze byl przymarzl.
    Dzisiaj piekne slonce, bedzie dobrze.
    Sciskam

  74. Dzień dobry! Lecę, pędzę do Poznania! A właściwie, to mknę pociągiem. ;) Nie mogę doczekać się jutrzejszego spotkania z Panią i Księgowymi. Czekanie sobie umilę czytając Ciotkę. Jak to dobrze, że ona taka opasła, bo można się nią długo delektować. :D

  75. Bardzo, bardzo żałuję ale ja też niestety do Poznania nie dojadę.
    Ślę (li i jedynie) wirtualne ciepło dla DUA i wszystkich miłych Księgowych.
    Szkoda, ach szkoda …

  76. Wylądowałysmy szczęśliwie na europejskiej ziemi. Pozdrawiam Panią i Księgowych z autobsu relacji Berlin -Poznań, jeszcze tylko niecałe 3 godziny. Ależ tu wszędzie zielono, szok! U nas tak będzie za miesiąc.

  77. To ja się cieszę razem z Ateną i będę wysyłała fluidy wielostronne: do tych na spotkaniu i do tych, którzy bardzo chcieliby być, ale nie mogą. Nastawiam się również na odbiór. Widzę wręcz te fluidy latające w powietrzu, niby jakieś wiązki … wiązki, no nie wiem czego, ale takie poplątane w każdym kierunku.

  78. Już jutro!
    Pani Małgosiu, muszę Panią uściskać, jeśli będą tłumy a zniecierpliwiona rodzina będzie marudzić zdecydowana jestem na szturm.
    :)

  79. Haha! Mam pyszną historyjkę sprzed chwili! Robiłam sobie spokojnie kawkę w kuchni, gdy nagle usłyszałam okrzyki przestrachu i obrzydzenia Chesterki. Naraz do kuchni wparował Diego, nasz kocurek, z żywą myszą w zębach, puścił ją, albo mu się wywinęła, nie wiem. Mysz, tak jak prawdziwa mysz frazeologiczna, czmychnęła pod miotłę. Zaproponowałam, że ją złapię, na co wystraszona Chesterka zamknęła mnie z nią w środku. Wywaliłam z kuchni również Diegulca, jak często nazywamy kotka, i z ochotą przystąpiłam do działania. Zapędziłam ją w kozi róg i bez trudu złapałam do słoika. Chudzinka taka. Już jest bezpieczna, powiedzmy, w ogródku.

  80. Dzień dobry cześć i czołem!
    Tak podczytuję spod regału i wzdychając zostawiam tylko na stole bukiet tulipanów spod wulkanu i życzę (i zazdroszczę) jutrzejszego radosnego spotkania.
    Zjazd rodzinny u dziadków wzywa poza Poznań.
    Uściskuję!

  81. DUA, ano właśnie, o Sowie też dzisiaj pomyślałam, kiedy Kass wspomniała o Radzie Starszych Puchaczy.

  82. Co natychmiast przypomina mi o mistrzyni SowieP. Co się z nią dzieje? Zanikła jakoś. Czy aby u Sowiątka wszystko OK?

  83. Dzieńdoberek!
    Czekam z łopotem… ;-)
    Prawdopodobnie przybędę z Pieskiem Liskiem albo z Kaczusią (jeszcze nie zdecydowałam). A wspominam o tym specjalnie – mam nadzieję, że DUA nie ma nic przeciwko temu – żeby pochwalić naszą Karikari, która wykonuje prześliczne rękotwory (jak ktoś zechce poszukać w sieci, na pewno znajdzie).

  84. A my z Adamem jutro raniutko siup do pociągu i do Poznania.
    Co za radość!
    :-D
    Do zobaczenia!

  85. Historynko, Beatkowie zawsze się we Wrocławiu (i nie tylko) pojawiali – z dzieckiem, z brzuszkiem i dzieckiem, z dwojgiem dzieci wreszcie.
    Kochani są.

  86. Krzysztofie, masz rację. Nijakie charaktery kiepsko wypadają w powieściach. Muszą być wyraziste, te osóbki, muszą!

  87. Pani Małgosiu -:)))
    Proszę się tylko nie zdziwić, kiedy podejdzie do Pani istna białogłowa (dosłownie) – po ubiegłorocznym radykalnym cięciu, loczki odrosły, ale już niefarbowane :).
    (uważaj Gio – to chyba ja Cię odnajdę pierwsza :))

  88. Piętaszku (wiad.pryw.)- ja Mamę rozumiem. „Duch ochoczy, ale ciało mdłe”.
    Anno Mario, tak jest, brawo, nieśmiałość zostawiamy za progiem Empiku i wszyscy się przedstawiają bez oporów!
    Autorka nie wilk, nie ugryzie!

  89. Dżentelmeni najwyraźniej dziś ukrywają się pośród wilków morskich! Coś o tym wiem, bo miałam przyjemność rozmawiać ze znaną tu Osobą (;)kilka dni temu!:)

  90. Oczywiście, przedstawię się, jeśli tylko nieśmiałość nie odbierze mi głosu. Ale postaram się z całych sił.
    To już jutro. Pociąg 7.45 z Warszawy. Do zobaczenia :-)

  91. Chucherko uśmiech ma powściągliwy, a oczka życzliwe, jednak ta palma na czubku głowy zdradza pewną zadziorność charakteru. Chyba inaczej nie mogłaby być jedną z jeżycjadowych dramatis personae.

  92. DUA, To piękne, co Pani napisała o szczęściu.
    Największym szczęściem jest Piękno i Dobro – boski pierwiastek w Człowieku i w Przyrodzie.
    Tak wyszło patetycznie, ale tak jest, tak to czuję i w to wierzę.
    Dużo Ducha i dużo dobrych fluidów jutro i zawsze!

  93. Wiosenne i słoneczne dzień dobry,
    mam taki nieśmiały plan wycieczki do Poznania w sobotę (wróbelki ćwierkają, że ma się tam wydarzyć coś wyjątkowego) i w związku z tym pytanie. Czy kochany Lud podpowiedziałby jaki czas przewidzieć na stanie w nieuniknionej kolejce (konkretnie: czy bilet powrotny kupować na 15.43 czy 17.33)? Podczas spotkania w Łodzi wszystko się przyjemnie przeciągnęło, ale byłam u siebie więc czasu nie liczyłam.
    Przesyłam uściski i uśmiecham się szeroko (tak się cieszę na jutro).
    A jakie to ujmujące, że wszyscy tak z całej Polski ciągną do Poznania, a Justysia to nawet z Kanady (wprost nie mogłam uwierzyć :)).

  94. Pamiętam, jak przede mną we wrocławskim Muzeum Architektury (przy okazji promocji Sprężyny) podeszła do Pani rodzina. Zapadł mi w pamięć jakiś detal tego spotkania a potem podczas rozmów księgowych okazało się, że była to nieznana mi jeszcze wtedy Beata z rodziną.
    Ciekawa jestem ilu z Was wypatrzę w kolejce.

  95. Dzięki, Ludu, dzięki. Wiedziałam, że można na Was liczyć. Nie było mnie online cały dzień, a tu tyle dobra się nazbierało. Zapisuję skrzętnie wszystkie propozycje na karteczkach. W sobotę zbierze się Rada Starszych Puchaczy i będzie radzić. Jak uradzi, dam znać.
    Bezimienny kot mruczy przez sen. :)

  96. Marlon super.
    Chodzi mi po głowie też Firlej, albo bardziej rockowo: Harley. Harley-kot z pazurem.
    Nie będę, nie mogę (remont), szkoda :(
    Za to mąż dziś do Poznania gotować papardelle pojechał – co prawda wraca jutro, ale zawsze coś. Może choć prochu poznańskiego na butach przywiezie?

  97. Reszta to Gaudenty :> Wiedziałam, kto to, jak tylko tu na stronie po raz pierwszy go zobaczyłam! Potem uspokoiłam się, że to moja wyobraźnia, ale jednak treść książki wszystko mi potwierdziła.

  98. Ja wiem, Wannabe, i bardzo Ci gratuluję. Wiesz, że jestem z Ciebie nieopisanie dumna!
    Tak tylko utyskuję, znając co poniektórych doktorantów i doktorów. Może na zapas.

    Zgredzie, skądże poczucie winy, nieuzasadnione? Sama-m się rwała do robót ziemnych.
    O, tak, „Bandoska” nadzwyczaj dobrze pasuje.

  99. A jednak znalazłam dla siebie wyzywające środowisko, do którego to ja muszę dorosnąć!
    I mój promotor jest zdecydowanie człowiekiem honoru. I dżentelmenem również.
    Inni mężczyźni pewnie w zależności od dnia…. Mają swoje młode walki do zwalczenia. Pomimo tego uważam, że zaskakująco dobrze oszacowałam, co mam robić i gdzie mam iść, żeby trzymać się nieźle.

  100. Myszo, dzięki. A ja nie mogę kosić, choć tak bym chciała. Ręka boli, noga boli. Przepracowałam kończyny. Na potkanie przybędę utykając.

  101. Zgredzie, Marlon dla kota ładne, zwłaszcza jeśli podobny. Do Marlona B., oczywiście. A jest to możliwe.

  102. Niech strona przestanie.
    Wannabe, nie jestem pewna, czy tam akurat się poukrywali. Mon Dieu, może już w ogóle zanikli, jako gatunek?
    Przerażająca myśl.

  103. O, tak! Mam warkocz!
    I właśnie wczoraj obliczyłam sobie, że jestem tu w księdze z 8 lat!
    A doktorat? O nim z kolei marzyłam przez ostatnie 12 lat. Odkąd tylko dowiedziałam się, że takie coś jest możliwe. „To tam poukrywali się wszyscy dżentelmeni” – pomyślałam i wyruszyłam w świat.
    I teraz już jestem! I będziemy o tym rozmawiać! Hurra!

    PS. Strona ostrzega mnie, że za dużo piszę.

  104. Telesfor. Marlon (kotka w filmie „Pies Piorun” to Marlena). Leopard.

    Kiedy już myślimy, że wyzwoliliśmy się ze szkoły, nagle trzeba chodzić na wywiadówki. Dziadkom też się to zdarza.

  105. Skoro mowa o Żeromskim, to może Rudziejunio? Mam nadzieję, że po się nie powtarzam, bo jeszcze nie zdążyłam zapoznać się z kompletem Waszych wpisów.
    Moja trawa na szczęście legła pokotem już wczoraj. 3 roboczogodziny, jak to określano w czasach panowania ustroju „jakże słusznie minionego”.
    Pozdrawiam Lud, o CZ nie piszę, bo wrażeń tak wiele, a i lekturę smakowitą ponawiam przy każdej możliwej okazji, błogosławiąc zarówno talent, jak i pracowitość Drogiej Autorki.

  106. Wannabe, mnie się wprost wierzyć nie chce, że to już doktorat na horyzoncie!
    Brawo, Zuchu!
    Ciekawa jestem, o czym będziesz pisać, ale to może już powiesz mi, jak się zobaczymy.
    Czy masz jeszcze warkocz?

  107. Studia bardzo mnie pokrzepiły!! Nie przeszedł mi lęk przed pisaniem, ale mam nadzieję zadać mu terapię szokową doktoratem.
    Chciałabym być ostatnią osobą, której dotyczy trud srogich lekcji, lecz oczywiście widzę te same objawy zastraszenia u osób młodszych. Na szczęście jest ich chyba coraz mniej!

  108. Odpowiedź na pytania o Popcorn i Bravo kluczem do awansu na licealistę! :DD To zaskakujące i abstrakcyjne na zbyt wielu poziomach!! Nie tylko te pisma nie funkcjonują już i muszą być dla młodzieży podpisane przypisami, ale też z treści egzaminu nie wynika, jak mroczny i naturalistyczny materiał omawiano na lekcji w rzeczywistości!! Pisałam identyczny test, ale dziś boję się go jeszcze bardziej, bo przybywa do mnie jak z innego świata XD

  109. Olko, ale frajda, jak to dobrze, że chociaż w ten sposób Wam pomogłam!
    Brawo dla trzecioklasistów!
    Tak, do zobaczenia!

  110. Już jestem po tych męczarniach, czyli najtrudniejszych częściach egzaminu gimnazjalnego. Naprawdę nie wie Pani jak ogromnie się ucieszyłam, że jeden z tekstów na egzaminie z j.polskiego to fragment Pani książki, „Tygrys i Róża”. Stwierdziłam, że to absolutnie nie przypadek, a przeznaczenie znalazło drogę. Mam nadzieję, że dostanę upragnione 100% z j.polskiego, bo martwię się, że nie dostanę się do żadnego dobrego liceum.
    Ale już nie przynudzam, bo w sobotę jadę na spotkanie z Panią. Nie mogę się doczekać tego fantastycznego wydarzenia. Już chyba z 2 lata czekam na taką okazję i proszę!
    Pozdrawiam i Do zobaczenia
    PS: Osobiście obstawiam, że Chucherko, to potomek Bebe i Damba lub Aurelii i Konrada, ale pewnie i tak nas wszystkich Pani zaskoczy
    Pozdrawiam wszystkich i zazdroszczę spokoju tym, którzy nie kończą właśnie 3 klasy gimnazjum!
    Do zobaczenia!

  111. Wesoła, ale bez wątpienia starsza pani.
    Piętaszku, ależ Bernard nie jest rudy!
    Anonimie (wiad.pryw.) – ależ każdy może przyjechać.

  112. Ha, Zgredzie! Pytanie, czy ja jestem mistrzem rozmowy?! Zdecydowałam, że dowiem się tego na żywo. 20 lat dumania nad problemem starczy:P Teraz do dzieła!

  113. Koral
    Hercules
    Rolmops
    Lazur
    Dzień istotnie przecudny. Trawa domaga się koszenia. Miłego dnia!

  114. Safono, Twój ogromny wpis nie zmieści się tu, formularz nie pozwoli. Ale i tak sądzę, że miał być wiadomością prywatną – prawda?
    Protekcja ojca Pawła jest oczywiście niezawodnym kluczem. Godzę się więc na rozmowę! Nie sądzę, bym zdołała przyjechać do Poznania dużo wcześniej (mieszkam na wsi), ale spróbuję się zdobyć na chociażby pół godzinki. Dam znać, że już jestem i wtedy może się uda gdzieś przycupnąć.

  115. Jaki śliczny, śliczny dzień! Wszystko kwitnie!
    Szafirki z białym czubeczkiem (nowość!) wyglądają jak skąpane w bitej śmietanie. Forsycja! Tulipany! Drzewa owocowe w bieli, a co za zapach!

  116. Rolek raczej, ze względu na „L”!
    Ale to by się trudno wymawiało.

    Fianiebieska, no bez przesady. Jestem starsza pani, za pozwoleniem, objazdy całego kraju już były. Teraz czas na dostojny wypoczynek.

  117. Jeśli jest masywnym, lecz zwinnym kocurem, to mógłby być Baleron. Statecznie, cesarsko i w pewnym zbliżeniu do baleriny.

  118. Myslalam, ze poczekam z napisaniem czegos az zapalenie spojowek i awaria laptopa sie zakoncza. Bo i mam o czym pisac:) ale to na dluzszy wpis. „Ciotka” przeczytana! Cierpliwie poczekalam i sie doczekalam.Wstrzymuje sie z dluzszymi uwagami oczekujac na lepsze warunki, a teraz nie wytrzymalam po przeczytaniu Pani uwag o szczesciu.
    Wlasnie dzisiaj przy wieczornej modlitwie z corka dziekowalysmy za artystow, muzykow, pisarzy, (wymieniona zostala Malgorzata Musierowicz), ktorzy pomagaja nam dostrzegac Dobro i Piekno w swiecie.

    P.S. „Stara poczciwina”:D:D O jakze to do Pani nie pasuje!
    Rowniez dzisiaj myslalam o tym, ze nawet imie i nazwisko „dostalo sie” Pani takie..wiecznie mlode. Przy samym jego wymawianiu slyszy sie pobrzekujace dzwiecznie koraliki, widzi sie rozne „gronowe” owoce, jagody (albo jarzebinke jak na glowie Renesansowej Dziewczyny z okladki), jesli zas chodzi o kolor to widze je w barwach pomaranczowo- czerwonych od zawsze.

    P.S.2 Bardzo, bardzo pieknie napisala Pani o przelomie z pazdziernika’78.

  119. Kot? A imię jego L i R ma zawierać?
    Proszę bardzo:

    Rolada.
    Larwa.
    Troll.
    Rubel.
    Rumpel.
    Lura.
    Lukier.
    Real.
    Polar.
    Litr.
    Literka.
    Leopard.
    Rondel.
    Leander.
    Lizander.
    Lira.
    Literat.
    Tralka.
    Loteria.
    Tolerancja.
    Luter.
    Rylec.

    Et cetera.

  120. Oj, samo.mi sie wyslalo. no nic. i tak na Ten Temat nie potrafie wiecej napisac. Kocham Naszego Papieza i tyle. Serdecznie Pania Pozdrawiam.Bardzo!! Zycze przemilego Spotkania pelnego Radosci i wymiany serc:)))

  121. Kochana, mila Pani Malgosiu! Dziekuje za Pani odpowiedz!!! Zawsze czekam na nia tak……az sie boje tu zajrzec. W koncu zagladam i..jest! Tych pare slow dla mnie! Hurra. Jak wspaniale napisala Pani o Papiezu i o działaniu Ducha Swietego!!

  122. Ależ pospolite ruszenie najedzie Poznań w sobotę! Żałuję, że tym razem beze mnie, z przyjemnością ujrzałabym tyle zacnych twarzy. Dołączam do wszystkich zbiorowych pozdrowień, uścisków i sygnałów dobra dla uczestników i nie-uczestników spotkania. Tyle dobrej energii się wydzieli!
    Ale ja z innej beczki. Potrzebuję imienia dla pięknego, płowo rudego kota, który przybłąkał nam się kilka dni temu. Mogłoby brzmieć z łacińska, albo z japońska. Dobrze, żeby zawierało literkę L lub R. Tak jakoś mi się z nim kojarzy. Nasze najlepsze, póki co, propozycje to Szogun (moja) i Rufus (córki). Lucyfer nie przeszedł przez cenzurę.
    Liczę na inwencję tutejszych Księgowych.

  123. Aniu, nie jestem, rzecz jasna, szczęśliwa STALE. „Szczęście jest stanem ducha, a więc nie może być trwałe” – zapomniałam, czyje to zdanie, ale jest bardzo prawdziwe i wciąż je pamiętam, choć zapisałam je sobie w zeszyciku, kiedy byłam w Twoim wieku.
    A więc – bywam szczęśliwa, kiedy szczęśliwi są moi najbliżsi.
    I kiedy mam dużo pracy, którą lubię, i która mi się udaje.
    I kiedy czuję, że jestem pożyteczna i że nie żyję na próżno.
    I także wtedy – a to jest bardzo częste!- kiedy spotykam Piękno.
    I kiedy przebywam w przyrodzie i mogę się nią zachwycać.
    Tym samym – jestem szczęśliwa, gdy mogę pracować w ogródku i patrzeć ile piękna wynika z mojej pracy, kiedy Natura się przyłoży!!!

    Pozdrawiam i życzę wiele szczęścia!

  124. Dzień Dobry, Pani Małgorzato!
    Piszę w imieniu grupy gimnazjalistek, które realizują projekt gimnazjalny pt. ”Szczęście niejedno ma imię, czyli różne aspekty szczęścia w życiu człowieka”. W ramach wykonywania projektu zbieramy różne opinie na temat szczęścia. Wiedząc, że jest Pani rozpoznawalną i wpływową osobą chciałybyśmy dowiedzieć się, co sprawia, że jest Pani szczęśliwa. Czy jest to związane z Pani życiem zawodowym, czy raczej prywatnym? Czy do szczęścia motywuje Panią jakiś przedmiot, sytuacja, czy może osoba? Będziemy bardzo wdzięczne za odpowiedź, która pomoże nam zobrazować zróżnicowanie szczęścia wśród ludzi.
    Z wyrazami szacunku
    Anna M

  125. No bo rzeczywiście, Patrycjo! Sama powiedz, czego tu się bać? Starej poczciwiny?!
    Pozdrawiam panią krawcową!:)

  126. Dobry wieczór!
    Co prawda już to Zuzi wczoraj napisałam, ale wspaniała jest unosząca się tu atmosfera oczekiwania (swoją drogą, jakie to piękne, że mówimy o tej stronie „tu”, jak o miejscu, do którego chcemy wracać), aż mnie samej pojawia się na twarzy szeroki uśmiech, czytając wpisy wszystkich osób, które do Poznania przyjadą i Pani uspokajające odpowiedzi, by się Pani nie bać :)
    Podeszłam dziś do domu mojej krawcowej, by dostarczyć resztę materiałów, a tam co w kuchni widzę? „Kalamburkę”! Okazało się, że przeczytała całą Jeżycjadę i wciąż ją wypożycza od nowa a na urodziny od swojej córki (a mojej przyjaciółki) dostała ostatnio „Ciotkę zgryzotkę”! Miód na moje serce.

  127. Ach, ja też będę sobie tęsknie myśleć o Poznaniu w sobotę i o miłych ludziach, którzy tam w ów dzień będą. : )

  128. O, jak mi się ciepło i miło zrobiło po tych słowach. Czuję się podparta na duchu.
    Odchodzi pochlipując ze wzruszenia. ;)

  129. Mamo Isi, Ty nawet nie musisz przypominać. ESD zapewnione, stale.
    Charlotko, spokojnie, zew sztuki ważniejszy. Powodzenia!

  130. O, jakże mi smutno, że mnie nie będzie… Naprawdę. Ale sztuka wzywa na Wybrzeże! Na pewno będę z duchem na spotkaniu i może (jak mi się uda) prześlę specjalne pozdrowienia. Ucałowania!

  131. Ach, to ja też proszę włączenie do zbiorowego ESD! Bardzo proszę :)
    A już teraz obejmuję nim ( ESD) wszystkich tych, którzy śpieszą w sobotę na spotkanie z NKS (Naszym Kochanym Starostą), a także tych, którzy nijak nie dadzą rady tam dotrzeć.
    Odchodzi pochlipując;)

  132. BeatoV, nie będziemy ronić łez, tylko się uściskamy! My dwie, bo chłopaki tego nie lubią.

  133. Bożenko (wiad.pryw.), proponuję punkt 4 do krzyżówki.
    Co do pomysłu w związku z testem: nie ma dyskretnego sposobu! Ale tych co masz – przetestuj! Jasne!

  134. Na moich testach w odległej przeszłości nie pojawiła się Pani co prawda, ale sama naprawiłam to niedopatrzenie. Napisałam o Pani wypracowanie (temat dotyczył bodajże autorytetów). Nie wyszło mi to chyba źle, bo dostałam maksimum punktów. :) ;)
    Coraz milej mi na myśl o sobotnim spotkaniu. Zawszeć to miło spotkać – autorytet. :)

  135. My wylatujemy w piatek! Marco juz ma plecak spakowany- trzy garscie lego luzem plus ksiazka o samochodach. Mateo- zwoje kablow i gazety o webdesignie, a ja- „Kalamburka” i karteczki samoprzylepne, zeby nas pooklejac i zidentyfikowac. Maz?- Maz utknal gdzies w dalekim swiecie (strajk samolotow), ale moze
    przybedzie. I jeszcze- moja mama i kuzyn z zona. Czyli „calom rodzinom” idziemy na spotkanie! Mam przeczucie, ze jak zobacze DUA to sie rozplacze? Juz teraz mi z tego powodu troche glupio!

  136. Ty też jesteś mądra, Kasztanowłosa, a ja też mogę palnąć coś głupiego!!!
    Przestańcie mi zaraz z tą tremą!

  137. Nie zauważyłam, że już Dobrywieczorek o tym pisał, bo pisałam nie czytając bieżących wpisów (już nadrobiłam).

    Też mam straszną tremę przed spotkaniem. Boję się, że palnę coś głupiego, a Pani jest taka mądra.

  138. Na egzaminie był fragment „Tygrysa i Róży” ten o Senece w pociągu! Bardzo się ucieszyłam, że w takiej trudnej chwili Pani tak jakby ze mną była. Tak mi się miło wtedy zrobiło, choć to oczywiście nie Pani wybierała. A na wypracowaniu posłużyłam się Gabrysią. Co ja bym bez Pani zrobiła. :)

  139. Dzięki za wiadomość, Dobrywieczorku!
    Od dobrych paru lat słyszę o takich testach jeżycjadowych. Zawszeć to miło.

  140. Kochana DUA, stała się Pani klasykiem cytowanym na egzaminie gimnazjalnym! Na j. polskim był fragment z „Tygrysa i Róży”: podróż Laury pociągiem z Seneką i dawnym uczniem Gabrysi :-) Myślę, że tutejsze gimnazjalistki ucieszyły się bardzo, widząc znajomy tekst.
    Pozdrawiam wiosennie!

  141. Oczywiście musimy doprecyzować, że wiatr, czyli ruch powietrza wywołany różnicami w ciśnieniu atmosferycznym, zaledwie s y m b o l i z u j e Ducha Świętego, który „flat ubi vult” (tchnie, kędy chce), a jest Tchnieniem, Poruszeniem. Jego działanie poznajemy po skutkach, podobnie jak działanie wiatru, którego nie widać tak długo, jak długo nie poruszy drzew czy chmur.

  142. Pani Małgosiu, pięknie Pani to opisała i tak, ten wiatr(Duch Święty) zawsze mu towarzyszył.

  143. Mam nadzieję, że uda mi się przybyć na to spotkanie ( moje pierwsze).
    Kiedyś udało mi się z Panią porozmawiać przez telefon.
    W „Filipince” podała Pani swój numer telefonu, to były czasy..

  144. Och jak bardzo zgadzam się ze stwierdzeniem, iż spotkania na kartkach książek są najważniejsze. Od tego przecież wszystko się zaczyna. I choć pokusa bezpośredniego kontaktu jest silna, ja pozostanę póki co, przy tej pierwotnej formie. Trochę w ten sposób się pocieszam, bo tak naprawdę nie mogę być na spotkaniu. Coś ostatnio stary dobry Poznań stał się dla mnie trudnoosiągalny. Posyłam ciepłe myśli i do zobaczenia, choć jeszcze nie tym razem :).

  145. Dewajtis, bardzo się cieszę!

    Safono, adres usunęłam, odezwiemy się. A więc i Was obie zobaczę? Doskonale!

  146. Kasiu, pozwoliłam sobie zamieścić Twoją wiadomość prywatną jako dostępną powszechnie, bo trochę niepewnie się czuję, kiedy tak rozmawiamy w najlepsze, jakby na ucho, pomijając obecnych. Jeśli niewłaściwie postąpiłam, napisz, a zaraz Twoją wiadomość wycofam.
    A zamieściłam ją także dlatego, by móc odpowiedzieć – znów wobec wszystkich. Tak, musicie to wiedzieć, a mówię to jako świadek tamtego czasu: wybór Papieża-Polaka sprawił, że spadła na nas Wolność. W ciągu jednego dnia! Tak jakby powiał potężny, wiosenny wiatr i od niechcenia przegonił złą zimę, a zarazem wszystkie koszmarne sny. Co za radość! Blask! Szczęście! Ulga! Nadzieja!
    Było to najbardziej przełomowe wydarzenie w najnowszej historii Polski, a kto wie, czy i nie w całej historii. Kto widział, ten wie i rozumie.

    Zobaczyliśmy na własne oczy potężne działanie Ducha Świętego.

    Nawiasem mówiąc, wiatr towarzyszył naszemu Papieżowi w sposób wyraźny. Widać to było w czasie pielgrzymek, na Kubie i w Armenii, i nawet na uroczystości pogrzebowej w Watykanie, gdzie zerwał się wielki wicher i narobił żartów z purpurowych szat biskupów, a na koniec- przewrócił wszystkie kartki leżącej na trumnie wielkiej księgi (Pisma świętego) i uroczyście ją zamknął.
    To, co Ty czujesz (spojrzenie pełne nadziei i oczekiwania) czujemy chyba wszyscy. On naprawdę w nas wierzył i pokładał w nas nadzieję. Udowodnił to całym życiem. Dlatego się tak staramy, nie możemy Go zawieść.

    Co do Twojego pytania: tak, możesz zacytować moje słowa w pracy magisterskiej, bardzo proszę.

  147. Dziękuję za zdjęcia, Justysiu, a co do wiad.pryw.: ani się waż!:)

    Józefino, trema wzbroniona. Raczej nie jestem typową teściową.

    Iskro, masz rację, to te właśnie spotkania, na kartach książek, są najważniejsze i najprawdziwsze. Bo najpełniejsze z możliwych!

  148. Dzień Dobry.
    Ale ładnie Pani napisała do Kasi. Tak pamiętam tą aurę, bo wtedy byłam nastolatką – pierwszym pokoleniem, dla którego Pani pisała. Brat miał rację.

    Dziękuję Bożenko, załatwione.
    Prosze tylko o odpowiedź na moją wiadomość, którą przed chwilą wysłałam do Ciebie przez stronę biblioteki.

  149. Droga Pani Małgorzato!
    Aż mi dech zaparło! Sąsiedzi zza cienkich ścian (choć obiecywane były „dźwiękoszczelne”), jak i siostra w pokoju obok świadkami mojej entuzjastycznej reakcji. Ubarwiła mi Pani koniuszek siedemnastego kwietnia najpiękniejszymi kolorami! Jestem teraz tak uśmiechnięta, że możliwe, że już z tym samym uśmiechem na ustach przybędę do Pani w sobotę, nie zdejmując go ani na chwilę z twarzy. Niezgrabność słów, a nawet ich brak pojawia się u mnie w momentach tak miłych, że aż niemożliwych do wyrażenia literkami. Dziękuję za poświęconą mi chwilę na przeczytanie wiadomość i odpisanie na nią tak prędko (!), dziękuję za stworzenie dla mnie okazji do powiedzenia „Józefina jestem” i dziękuję za to przyjemne uczucie, które się ulokowało w głębi duszy! Cieszę się również, że mój internetowy „liścik” sprawił Pani przyjemność, a także obiecuję postarać się wygonić tremę za drzwi przed ciotkowozgryzotkowym spotkaniem.
    Rozradowana, niedowierzająca i serdecznie ściskająca,
    Józefina

  150. Chucherko wyglada przemile i chucherkowato. Oczy- mistrzostwo świata.
    Niestety należę do tej części ludu, która nie będzie mogła być w sobotę na spotkaniu.
    Pocieszam się, że poczytam sobie znowu Ciotkę i w niej spotkam się z cząstką pani Małgorzaty.
    Telepatycznie będę się do Was wszystkich uśmiechać.
    Właściwie już teraz to robię :)

  151. Droga Pani Małgorzato,
    dziękuję za każdą, każdziutką książkę. Czytamy je z najstarszą córką równolegle, każda swoją. Ciotkę Zgryzotkę nawet w dwóch różnych miastach. Odkąd Zuzia skończyła 13 lat i podpisała jej Pani wszystkie książki, które zostały wydane do 2010, kupujemy po dwa egzemplarze każdego tomu. Chyba najbardziej żałuję, że nie mam, tego pieczołowicie zbieranego i czytanego w odcinkach w Płomyku, Opium w rosole.
    (…)
    Nie mogę się doczekać soboty i spotkania. Do zobaczenia

  152. Pewnie poczuł się jak Bobcio widzący wędrujący z góry na dół i znowu na górę koszyk (i do dziś wędruje – i to jak!). A ja o nim właśnie czytałem w korespondencji Szymborskiej i Herberta (str. 95).

    Bożeno, szkoda. Mamy Isi też zabraknie.

    Wannabe, ja przyjadę samotrzeć. One, w przeciwieństwie do mnie, umieją rozmawiać.

  153. Bardzo Pani dziękuję za to dopowiedzenie. Rzeczywiście, my już nic nie pamiętamy, bo nawet nie mamy prawa pamiętać – nie było nas wtedy na świecie. To bardzo ciekawe, co Pani pisze o Janie Pawle II, że to jego wybór spowodował poryw wolności. Byłam świadkiem jedynie 11 lat jego pontyfikatu, ale mimo to udało mi się na tyle zapatrzeć się w niego, że ciągle widzę jego uśmiechnięte oczy, które patrzą na mnie z nadzieją, że coś jednak ze mnie wyrośnie. :)
    Bardzo Pani dziękuję za cierpliwe znoszenie moich dociekań. Praca magisterska na półmetku, a tu już mamy kwiecień! Trzeba przyspieszyć obroty.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę wspaniałego spotkania z Czytelnikami! Mnie niestety nie będzie, czego bardzo żałuję, bo spotkanie z Autorem, którego twórczość się bada, jest zawsze wielkim przeżyciem.
    Ślę serdeczności z pięknego Lublina! :)

    Ps. Czy wyraża Pani zgodę na zacytowanie Pani odpowiedzi na moje pytania w pracy magisterskiej?

  154. Ja też przyjeżdżam, z Warszawy, udało mi się nawet znaleźć nocleg na Jeżycach :) nie mogę się doczekać.

  155. Oooch, dziękuję! Sama taka myśl już krzepi; ESD – tylko wyobrażone – a już działa :)

  156. Józefino, dziękuję za gigantyczną i bardzo ciekawą oraz miłą wiadomość prywatną.
    Przeczytałam z wielką przyjemnością! – Twoje wrażenia z lektury „Ciotki” to miód na serce autorki.
    To świetnie, że przyjeżdżacie z siostrą. O tremie oczywiście zapomnij (jestem zupełnie niegroźna), a jak tylko mi się przedstawisz („Józefina jestem”), to dostaniesz ode mnie japoński przekład „Jeżycjady”. Dokładnie co to będzie – nie wiem, muszę sprawdzić, co mi zostało po wysłaniu paczki z nadmiarami do studentów warszawskich. Zdaje się, że chyba „Tygrysa i Różę ” sobie zostawiłam w 2 egzemplarzach. I dobrze.

  157. Kasiu, (wiad. pryw.)- trudno teraz się tego domyślać. Zapewne tak. Nie wiem. W tamtych warunkach robiłam, co mogłam.
    Wielkie odblokowanie, wyzwolenie nieomal, poryw wolności, nastał dla nas wszystkich dopiero po wyborze Papieża-Polaka.

    Jakie to dziwne, swoją drogą, że Wy, całkiem młodzi, już nic z tego nie pamiętacie. Aura tamtych czasów (czyli lat 70tych, kiedy to zaczęłam pisać) była przytłaczająca, depresyjna, pełna beznadziei. To mój brat Staś zachęcił mnie do pisania dla dzieci i młodzieży, twierdząc, że trzeba ratować młode pokolenie, bo dzieje się z nim coś strasznego.
    A po przeczytaniu „Szóstej klepki” powiedział: „No, siostrzyczka, dobra robota!”. :)

  158. Justysiu miła, zaintrygowałaś mnie pomysłem „namacalnego” ESD dla Ateny. I tak serdecznie pisałaś tu o chęci spotkania z całym gronem Księgowiczów. Wyraziłaś i moje uczucia. Ach, szkoda, że mnie z Wami jednak nie będzie, zapowiada się prawdziwy zlot gwiaździsty. Zazdroszczę Wam.
    Ale – zacytuję Atenę – będę z Wami myślami.

  159. DUA, a czy można wesprzeć Wasze sobotnie, kolosalne ESD dla Ateny – z Bytomia? Nie przyjadę (Mama!); tak mi żal. Nie zobaczę uśmiechu DUA, nie będzie autografu :( Pocieszam się myślą, że może uda się spotkać przy okazji „Chucherka”…

  160. Kasiu (wiad.pryw.) Tak, a jakże, potężna presja, w wielu zresztą aspektach. Nie znoszę presji.
    Robiłam więc, co mogłam, właśnie – przemycając ile się da, różnymi sposobami.

    Tak, to jedyne powody.

  161. O, Motylku, to świetny pomysł!
    Zytko, z Krakowa! Taki kawał drogi!
    Pozwiedzacie? No, prawdę mówiąc, Poznań przy Krakowie wysiada, ale Muzeum Instrumentów Muzycznych mamy jedyne w swoim rodzaju.

  162. Pani Małgosiu!
    Kraków odwiedzi Poznań! Jedziemy Jeżycjadową Ekipą: Beatka, Kubik, ja i Mąż :)
    Pierwszy raz będę w Poznaniu! Ach, pozwiedzamy! Nocleg zarezerwowany!
    Do zobaczenia w sobotę o 13:00 :)
    Zytka&Przyjaciele

  163. Motylku, to miłe, że też przyjedziesz!
    Zdjęcie? No, zobaczymy. Raczej chyba nie będzie czasu.

  164. Cześć i czołem.
    Tak właśnie wpadam dopytać o to spotkanie.
    Czy będziecie? Czy przyjeżdżać?
    Bo przyjechałabym sama, więc przyjemnie by mi było spotkać się z kimś.

    PS. Córka Aurelii? Nie pasuje mi na razie do małej Mili. Za to w pewnym sensie mogłaby to być córka Ignacego Grzegorza :>

  165. Dzień dobry! Wpisuję się tutaj po raz pierwszy i trochę mam tremę…:) Będę razem z moją mamą (Hanusią), tatą i bratem na spotkaniu. Już nie mogę się doczekać! Czy będę mogła zrobić sobie z Panią zdjęcie?
    Przeczytałam dopiero sześć książek z serii ” Jeżycjada”.Bardzo polubiłam rodzinę Borejków i ich przyjaciół. Może do soboty uda mi się przeczytać kolejną książkę (mamy trzy dni wolnego od szkoły).
    Pozdrawiam Panią serdecznie!

  166. Xymeno, to ja też się uśmiecham.
    Jakie to ładne. Duża radość! Dziękuję!

    Melanio, a co tam. Jeszcze się zobaczymy.

  167. Dlaczego akurat w tę sobotę mnie nie ma w Poznaniu! :( Nieszczęśliwam.

    P.S. Tak, ta Melania z Poznania ;)

  168. Porwała Pani, a jakże! Cóż tam wiek, talent się liczy i charyzma! :)) Kilka razy w ciągu tych wspólnych lat próbowałam go zachęcić, ale pomyślałam, że przyjdzie czas i na niego – i tak się stało. Bez proszenia, namawiania, sam się zgłosił i czytamy na całego: w domu, w samochodzie, w parku, bo książkę mamy zawsze przy sobie. A ja zerkam i się uśmiecham.

  169. Bellu, ależ obie!
    Nora też nią została. Chlubnie.
    Tak!(odpowiadam na pytanie). Oczywiście, że uwzględniam.
    Ponadto – muszę umiejętnie postarzać wszystkich po kolei.

  170. Xymeno, a więc porwałam Twego męża, powiadasz?
    No, kto by pomyślał!
    Bardzo jestem rada i dziękuję za tę miłą wiadomość.(W moim wieku!!!)

    Tak, potwierdzam, wspaniale jest dzielić się z bliskimi ulubioną lekturą i w ogóle wszystkim. „Nektar żywota natenczas słodszy, gdy z innymi dzielę”.

  171. Ja już nie mogę się doczekać spotkania. Ciotka okazała się chyba jedną z najlepszych tomów Jeżycjady. Zastanawia mnie tylko, czy tą tytułową Ciotką Zgryzotką jest Nora czy też
    Ida. I mam pytanie do Pani Małgorzaty. Czy rysując kolejne pokolenia, uwzględnia Pani podobieństwo do rodziców?

  172. Kochana Pani Małgorzato, ech, jaka szkoda, że wyjazd do Poznania mamy z mężem zaplanowany dopiero na czerwiec, ale inaczej się nie da. Jednak i tak się cieszę, bo stało się coś niesamowitego – czytamy z mężem wspólnie książki (on czyta na głos, ja słucham). W ten sposób udało nam się wspólnie poznać wiele ciekawych powieści i opowiadań, a także wrócić do tytułów z dzieciństwa. Czytaliśmy też np. „Srebrny dzwoneczek” w oczekiwaniu na kontynuację. Aż tu nagle ni z tego, ni z owego, mąż mówi, że czas na… Jeżycjadę! Miał już kilka podejść, ale chyba teraz wreszcie dojrzał do poznania całości i przepadł kompletnie! Zaczęliśmy od „Małomównego i rodziny” (jak wszystko, to wszystko), przy „Szóstej klepce” zaśmiewał się do rozpuku, „Kłamczuchę” wręcz pochłonął, a świnki trzy z „Kwiatu kalafiora” odwiedza codziennie zaraz po przestąpieniu progu domu po powrocie z pracy. Mamy nowe ulubione powiedzonko: Głupi miś bo tonie! :))) Bardzo się cieszę, że ponownie przeżywam jeżycjadową przygodę (jest ona ze mną, a ja z Nią od 25 lat), a czytanie wspólnie z mężem to całkowicie nowy rodzaj fascynacji Pani serią! Zazdroszczę mojemu własnemu mężowi, że większość jeżycjadowych historii jeszcze przed nim… Ale naprawdę ogromną frajdę sprawia obserwowanie, jak ktoś reaguje na znane nam opisy, dialogi, humor – doskonała rozrywka!
    Nie wiem co prawda, ile nam się uda przeczytać do wyjazdu, ale ile by nie było, cieszę się ogromnie, bo Poznań będziemy mogli razem zwiedzać śladami Jeżycjady i już nie tylko dla mnie, ale i dla niego będzie to ogromna frajda! Dziękujemy Pani oboje, że podarowała nam Pani tę przecudowną przygodę. A na spotkaniu będziemy myślami, śląc niezawodne ESD!
    PS Chucherko prześliczne!

  173. Seiren, nic gorszego nad wieczne nastolatki!:)
    Kiedyś trzeba dorosnąć, a nawet – postarzeć się. I to też jest piękne, o dziwo.

  174. Droga Pani Małgorzato!
    „Ciotkę” przeczytałam z uśmiechem i łzami, ale chyba bardzo ładnie poproszę o wpis do wcześniejszej książki tj. „Sprężyny”, bo to moja ukochana część. Historia Laury i Adama porusza mnie za każdym… czytaniem. Uwielbiam do nich wracać.
    Niezmiernie się cieszę na spotkanie z Panią. Akurat moja koleżanka jest z Poznania i zaproponowała podwiezienie, oprowadzenie po mieście i zaprowadzenie na spotkanie.
    Odliczam dni.
    Pięknego dnia życzę i do zobaczenia :)

  175. Oczywiście, ma Pani rację! Ale już wyjaśniam dokładniej, jak to było w moim przypadku. Wychowałam się na innej książkowej serii, nowe tomy wychodziły w takim czasie, że losy bohaterów splatały się (a często wręcz pokrywały) z moimi, więc dorastanie samych bohaterów, jak i moje wraz z nimi, odbierałam naturalnie. Z Jeżycjadą jest inaczej – trafiłam na nią dość późno i zaczynałam od książek, które były jeszcze nie sagą, a osobnymi powieściami (wspomniane OPIUM i KŁAMCZUCHA). Czytając te wcześniejsze części identyfikowałam się z bohaterkami, ale moja przygoda z nimi kończyła się wraz z ostatnią stroną książki. Siłą rzeczy, taka Kreska albo Aniela zostały w mojej pamięci jako wieczne nastolatki. Ale to postrzeganie się zmieniło po przeczytaniu wszystkich tomów zgodnie z kolejnością. :) Przyglądam się temu chabrowemu Chucherku i zastanawiam, ile może mieć lat, na szkicu wygląda bardzo młodo… no cóż, trzeba czekać. Życzę miłego dnia!

  176. Pamiętam, że widziałam Panią kiedyś na Targach Książki w Warszawie, kiedy odbywały się jeszcze w Pałacu Kultury. Nie wiedziałam wówczas, bo byłam za mała, że to Pani, Małgorzata Musierowicz we własnej osobie, ale – co dla mnie ciekawe – zapamiętałam Panią na całe życie. Z wiekiem przyszła świadomość, studia polonistyczne, „Jeżycjada” przeczytana w całości kilka razy, podróż do Poznania śladami Borejków, a teraz wreszcie się doczekałam i spotkania autorskiego. Do zobaczenia w sobotę! Cieszą się na to nawet czubki moich uszu.

  177. Pani Małgorzato, jestem pani wielką fanką. Przeczytałam całą ,,Jeżycjadę”. Spotkanie zaczyna się o godzinie 13:00, tak?

  178. Daisy, bardzo dziękuję za tyle miłych słów pod adresem „Ciotki”. Jestem naprawdę wzruszona.
    (Mozarta, mówisz?
    Tym bardziej się cieszę!)

  179. No, to się bardzo cieszę, Agato!
    I trzymam kciuki za maluszka!

    Justysiu, tylko się pokaż, a już ja Cię przedstawię!

  180. Ależ Chucherko ma piękne oczy! W kolorze nieba. Już nie mogę się doczekać, żeby ją poznać!
    Dawno nie zaglądałam. A tyle się dzieje! Ale i u nas zmiany. Łusia, Szkodnik mały, próbuje wstawać, więc trzeba mieć oczy dookoła głowy. Junior rośnie jak na drożdżach (jutro lub pojutrze skończy 12.tygodni), ale jeszcze nie chce ujawnić swojej tożsamości. A „Ciotka” została świątecznie dostarczona do Irlandii i sprawiła Mamie mnóstwo radości :)

  181. Kochani!
    Ja mam jeszcze pomysł na – że się tak wyrażę – „namacalne” ESD dla Ateny. Zapraszam, wszystkich, którzy chcą się dołaczyć – trzeba mnie będzie jakoś odnaleźć. Będę mieć przypiętą małą kanadyjską flagę do kurtki (lub bluzki jeśli ciepło będzie, bo u nas brr…), a moją córkę Asię można łatwo poznać po baaardzo długich włosach.

    Pozdrawiam i powtarzam za Kasztanowłosą – „już niedługo sobota!”

  182. Witam Kochana Pani Malgosiu! Po dluuugiej przerwie, ale nie – mentalnej tylko wpisowej. :)
    Chcialam podziekowac za Ciotke. Jest fenomenalna! Przeczytalam ja kilkoma zachwyconymi haustami w Wielkanoc, a koncowke-siedzac przy piekarniku do 2giej w nocy i patrzac jak piecze sie zlotopomaranczowy sernik:)
    To byl taki wspanily, mily i cieply wieczor. Pani Malgosiu, Ciotka mi sie tak bardzo bardzo spodobala, ze chociaz zawsze sie wstydze tu wpisywac, to po prostu musze!! Jak tu opisac moje uczucia? Dala mi Pani duzo Dobra prosto do serca. Czulam sie szczesliwa czytajac ja i zycie wydawalo sie-a moze stalo sie-prostsze a zarazem glebsze.
    To cieplo miedzysiostrzane, te kolorowe momenty, a wreszcie nieoczekiwany final porodowy, tak bardzo zyciowy i prawdziwy (sama przechodzilam przez podobne historie)…ach.
    Te lekkie zapowiedzi smierci, jak zimny powiew wsrod cieplej jeszcze zlotej jesieni przypominaja mi muzyke Mozarta. W ogole wszystko jest wspaniale. Po prostu to wielki Dar dla mnie, ta Ksiazka.
    Bardzo jeszcze raz dziekuje. Mocno sciskam i pozdrawiam.

  183. Dziękuję za rady, wiedziałam, że coś doradzicie. :) To bardzo krzepiące.
    Najgorzej jest z wysypianiem się, ale do Poznania kawałek jest, więc odeśpię.
    (ale kawy nie piję, i tak z przepracowania nie mogę zasnąć)
    Już niedługo sobota!

  184. Kalu, ja również widywałam podobne dziewczątka. Ale nie wiem, gdzie to było. Na jednym zaledwie spotkaniu autorskim (a ileż ich miałam!) mam przed oczami wspaniałą galerię waszych portretów. Zapadają mi w pamięć twarze, i to tak mocno, że po latach, na kolejnym spotkaniu, potrafię je rozpoznać.

    Seiren, jakże mogą bohaterowie nigdy nie dorosnąć, skoro utożsamiamy się z nimi? Saga ma to do siebie, że pokazuje upływ czasu. Bohaterowie rosną, a wręcz starzeją się z nami!

  185. Dziękuję za odpowiedź. To prawda, pisanie wymaga spokoju i koncentracji, a często jest tak, że gdy tego spokoju trzeba, ten nagle pakuje manatki i robi sobie wakacje. :) Mam nadzieję, że lato się dostosuje i będzie sprzyjało tworzeniu kolejnej książki. Lubię Jeżycjadę, duży sentyment mam zwłaszcza do pierwszych tomów. Moja przygoda zaczęła się niezgodnie z chronologią bo od OPIUM W ROSOLE, potem była KŁAMCZUCHA, którą cenię za postać Anieli i PULPECJA. Pamiętam, że kiedyś podczas wizyty w księgarni doznałam szoku, w oczy rzuciła mi się SPRĘŻYNA, a że wtedy nie przeczytałam jeszcze wszystkich tomów, wzięłam, przekartkowałam i prawie krzyknęłam na widok Laury. Podobnie było z CÓRKĄ ROBROJKA. ,,Robrojek się ożenił? Robrojek ma córkę?! Kiedy to się stało?” – takie myśli przelatywały mi przez głowę. Ciężkie jest życie czytelnika, utożsamiamy się z bohaterami i myślimy, że nigdy nie dorosną, a tymczasem oni, za pomocą autora, robią nam takie psikusy!

  186. A Chucherko o cudnych oczętach. I cały czas się zastanawiam, gdzie już je widziałam (Chucherko, nie oczęta), ale to chyba jednak nie jest możliwe, więc zostanę przy najprawdopodobniejszej wersji, że musiało mi się kiedyś przyśnić. :)

  187. Miałam być, a tu choróbsko mi plany pozmieniało i nie dam rady dotrzeć… Ale duchem będę! I myślami z Wami! :D

  188. Madziu, racja, 16-go to było.Ta premiera. Bo gotowi byliśmy już 15-go.
    A więc faktycznie w czerwcu będzie 10 lat! Mamo kochana. To nie do wiary, jak ten czas leci.

  189. Ateno!!!
    Oczywiście, że będziesz zajęta w sobotę. Wyślemy Ci kolosalne, zbiorowe ESD!!!- musisz odebrać.

  190. U mnie zimno i snieg, ale nie o tym
    Ostatnio kilka osob mnie pytalo o sobote w kwestii wolnego czasu. Z uporem twierdzilam, ze mam plany, ale nie pamietam jakie i musze to sprawdzic. Spotkanie w Poznaniu wbilo mi sie bardzo mocno w podswiadomosc, pomimo, ze sie nie wybieram, czulam ze musze miec te sobote zarezerwowana.
    Bede z Wami myslami.

  191. Ach, faktycznie. Teraz sobie przypomniałam. To był rok 2008, tak że piękna rocznica tuż, tuż.
    Pamiętam, że czytałam od początku , ale ośmieliłam się wpisać po raz pierwszy chyba około 2010 roku. Czułam tremę ogromną. Jak to być może, ja napiszę i Pani mi zaraz odpowie?? Wspaniałe uczucie:)

  192. Hanusiu, ta strona (w starej wersji) powstała 15 czerwca roku pamiętnego (nie pamiętam którego!):)

  193. Piętaszku, nie myślałam o kwiatkach. Myślałam o tym, jakich oczu jeszcze na okładce nie było.

  194. Zaledwie kilkumiesięczna Wiosenka miała taką chucherkową fryzurkę :), ale jej oczy są w kolorze zielonych oliwek, a cerę ma delikatnie śniadą. Jakie kwiatki miała Pani na myśli, malując oczy Chucherka? Bo ja tam wyraźnie widzę ostróżki. Brwi jakby skądś znajome;)

  195. Dzień dobry,
    DUA, czy dzisiaj przypada rocznica strony? I to już 10! Olśniło mnie ( w pracy), ale może się mylę?

  196. Ach, ta tańcząca Chesterka!!!

    Ann (wiad.pryw.)- ależ oczywiście, spokojnie.
    U mnie też forsycja w rozkwicie, magnolie bardzo z wolna, a bzy dopiero w zaciśniętych gronkach.

  197. Odwzajemnię uściski przez Kapucynkę na spotkaniu, a teraz tylko wirtualnie, za to z całych sił!
    Kasztanowłosa, picie wody absolutnie sprawdzone! Odkąd Kapucynka regularnie się dopaja, przeszły jej uporczywe, trwające niemal dobę bóle głowy. A myślałam już, że to coś poważnego. Wysiłek fizyczny, np spacer, taniec też pomaga rozładować stresy. To pisząc, oddalam się w rytm „Born to be alive” P. Hernandeza.

  198. Dzień dobry, Seiren. Jest jeszcze inaczej. Już tu wspominałam: tyle napisałam tej „Ciotki”, tyle naobcinałam, że zostało mi mnóstwo wątków, które można będzie pociągnąć, aż się o to proszą. Tak, w pewnym sensie „Chucherko” będzie uzupełniało akcję „Ciotki”, lecz zarazem będzie samoistną całością.
    Na razie mam tylko ogólny zarys akcji, teraz trzeba to rozpracować scena po scenie. Ale tę pracę zostawiam sobie na przyszły już tydzień, po spotkaniu. Praca nad książką wymaga całkowitej koncentracji, zupełnego spokoju, byle co człowieka rozprasza i wybija z rytmu, a cóż dopiero perspektywa dużego spotkania!
    No, ale spokojne (oby!) lato przede mną i mam nadzieję, że nie będzie zbyt upalne!

  199. *puka nieśmiało do Księgi Gości* Moje uszanowanie! Pani Małgorzato, nie będę wypytywać o samo Chucherko (chociaż mnie korci), interesuje mnie kwestia, że tak powiem, bardziej techniczna. Mamy WNUCZKĘ i FEBLIK, które są całością, uzupełniają się, nadchodzące Chucherko ma się dziać bezpośrednio po akcji CIOTKI… czy w takich przypadkach pisze pani „na zapas” i w momencie tworzenia takiej ZGRYZOTKI ma już wymyśloną akcję Chucherka jako ciąg dalszy, czy wręcz przeciwnie, Chucherko musi czekać cierpliwie na swoją kolej? :) Oj, późno już i po północy… życzę więc miłego poniedziałku!

  200. Witajcie!
    Słodziudkie to niebieskookie Chucherko, dobrze mu z oczu patrzy.
    Ciekawe, czy to nowa postać w Jeżycjadzie, czy też córka bohaterów poprzednich części.
    Przykro mi, ale nie dam rady byc osobiscie na spotkaniu z DUA ; myślami bede przy Was. Może na kolejne spotkanie bedzie mi prościej dotrzeć do Poznania :)

    A Kasztanowlosej proponuję podjadac gorzka czekoladę, w racjonalnych ilościach.
    A poza tym: wysypiaj się!
    Będzie dobrze!

    Dobranoc.

  201. Justysiu (wiad.pryw.)- w sprawie nr 1: tak, ten adres dobry!
    Ad 2. Morning Glory: ależ chętnie! Dzięki! Więcej niczego mi doprawdy nie trzeba. Będę więc miała dla Ciebie maciejkę!
    Ad 3. Nie, ma tego dnia inne zajęcia.

    Wciąż nie mogę uwierzyć, że przylatujesz na spotkanie z tak daleka! Moja Wierna Czytelniczko!

  202. Asiu, no pewnie, czytam i odpisuję, bo po prostu – „cała przyjemność po mojej stronie”!

  203. Kasztanowlosa: polecam w czasie przygotowan do egzaminow spozywanie mieszanek orzechowych, nawadnianie sie (szczegolnie jesli pijesz duzo kawy) i SEN! Minimum 7 godzin. Wyspana glowa dziala duzo lepiej.

  204. Ojejku, jak mi teraz szkoda, że nie będę mogła być na spotkaniu :( Daleko ten Poznań. Ale i tak niesamowicie się cieszę, że można się tak bezproblemowo z Panią tutaj skontaktować i że Pani czyta i odpisuje każdemu na wiadomość, naprawdę imponujące. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dostać na spotkanie z Panią i Pani wspaniałymi czytelnikami, czytając komentarze tutaj nieustannie się uśmiecham, tyle miłych i pozytywnych ludzi, tyle potencjalnie pokrewnych dusz :)

  205. Kasztanowłosa, trzymam kciuki w sprawie egzaminów – i do zobaczenia!

    Chesterko, jaka miła ta dziewczynka z Twojej opowieści. Ściskam Cię!

    Anonimie, ściskam dziko i anonimowo!

    Zgredzie, „przypuszczom że wuntpie”.

    Kris, no właśnie, nie wszyscy się w „Ciotce” zmieścili. Przez tych 40 lat „Jezycjady” namnożyło się luda, że hej!

  206. Cudowne są te oczęta! Może zetkną się ze spojrzeniem posyłanym przez oczęta któregoś z braci Rojek? Tyleż domysłów nas teraz czeka!
    Szkoda mi tylko jednego, że znów Was nie poznam w Poznaniu, a zwłaszcza Ukochanej Autorki.

  207. To już niecały tydzień do spotkania. J
    U mnie kwitnie magnolia, która dwa lata tamu była jednym patyczkiem w dyskoncie spożywczym, moja mama ją kupiła i posadziła. Jest cała obsypana różowymi kwiatami!

  208. To, co uderzyło mnie w Chucherku to jej inność! Jest cudna (chętnie pgłaskałabym te lekko wystające uszka spod włosów) i jedyna w swoim rodzaju na tle plejady jeżycjadowych postaci. Też przychylam się do sugestii Anette – córka Aureli!
    Gdy zerknęłam na nowy wpis, oniemiałam, bo niemal identyczną dziewczynkę zobaczyłam niedawno, jadąc tramwajem. Była chudziutka, lat ok. 10, z ogromnym szkolnym plecakiem, który niebezpiecznie kolebał nią przy każdym zakręcie i zachwycona wpatrywała się w grupkę stojących pomiędzy nami Chińczyków. Jedna z Chinek, w przeciwieństwie do powściągliwej reszty, radośnie wyrzucała z siebie słowa jak piłeczki ping ponga, a mnie udzielała się ta wesołość i zachwyt narastający na twarzy dziewczynki. Tak może chłonąć świat tylko dziecko. To było cudne!

  209. Jeśli można mieć jakąkolwiek pewność- to na spotkaniu będę też, ja.

    Cieszę się na tę okoliczność dziko.

    :)

  210. Przyjadę! Z ciocią i jeszcze jedną panią. Tak się cieszę, choć jeszcze to do mnie nie dotarło.
    Mam nadzieję, że uda mi się też poznać kilku Księgowych.
    Mogę nieśmiało poprosić o wsparcie mentalne podczas egzaminów? I czy ma ktoś jakiś sposób na stres?
    A gdy to już będzie za mną to przeczytam sobie „Ciotkę…” drugi raz, bo, na szczęście, prawie nic nie pamiętam. Jak to dobrze jest nie mieć pamięci do książek (choć przy lekturach jest uciążliwe, więc przeważnie czytam po dwa lub trzy razy, a potem Pani Polonistka i tak pyta o inicjały na torcie weselnym w „Zemście”, na co w ogóle nie zwróciłam uwagi).
    Do zobaczenia :)

  211. Och, jakie cudne Chucherko! Juz ja lubie! Ma sliczne chabrowe oczy i wspaniale do nich dobrany stroj i gumke do wlosow. :)
    Tez pomyslalam, ze to moze latorosl Aurelii i Konrada, kto wie?
    Ciesze sie, ze w „Chucherku” pojawia sie Juleczek i Adam! (Troche mi ich brakowalo w „Ciotce”).

    Bardzo bym chciala byc na spotkaniu, ale niestety nie dam rady… Bede z Wami myslami!

  212. A mnie nurtuje pytanie, czy Agnieszka miałby szansę na szczęśliwe rozwiązanie, gdyby akcja (nie książki, rzecz jasna) zaczęła się na wsi.

  213. Pani Małgosiu, serdecznie dziękuję za odpowiedź!
    Teraz już tylko pozostaje mi czekać, z uśmiechem na ustach :)

  214. Sylwio droga, na weselu byli oczywiście wszyscy (rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi i nawet Igor!), ale nie zostali wymienieni po imieniu, gdyż, jak Ci zapewne wiadomo, było ich więcej niż 100 osób (patrz: lista Idy).
    Tak, Tomek i Elka mają synków.
    Nie, akcja „Chucherka” przewidziana jest na „tuż po weselu”, czyli zaraz po „Ciotce”.
    Juleczek się pokaże, Adam też.

  215. Witam, witam!
    Jestem świeżo po lekturze „Ciotki…” i szereg pytań mi na myśl się nasuwa. Mam nadzieję, że odpowie Pani chociaż na kilka z nich i zaspokoi moją ciekawość choć w niewielkim stopniu.
    A więc (nigdy nie zaczynaj zdania od ‚a więc’, słyszę głos mej dawnej polonistki), może jednak to wypunktuję, bo się sama pogubię i zapomnę o co miałam zapytać :)
    – Wspomniała Pani, że Grzegorzowi urodziła się pierwsza wnuczka; czy w takim razie dobrze rozumuję, że Tomek i Elka doczekali się dwójki chłopaków? Pytam, jako że wciąż wracam myślami do starych bohaterów Jeżycjady i trochę z nimi tęsknię, co tu dużo kryć.
    – Na weselu Józefa i Dorotki (moja ulubiona para!) nie było chyba Moniki Pałys… Czyżby… już nigdy miała nie ujrzeć swoich prawnuków?
    – Czy akcja „Chucherka” (już się uśmiecham na samą jej myśl, ach, te oczy) będzie miała miejsce w znacznym odstępie czasowym, tak, że Nora już będzie dorosła? Czy jednak będziemy obserwowali, jak August o nią zabiega?
    – No i wreszcie! Co z tym nieszczęsnym Fryderykiem? I gdzie przez ten czas się podziewał Adam? Mam nadzieję na bliższą znajomość z małym Juleczkiem ;)

    Przepraszam za może trochę sztywną formę, ale cóż… Lubię mieć wszystko poukładane (co jednak nie przeszkadza w stawianiu nawiasów w liczbie dowolnej, niekiedy wręcz nadmiernej).

    Z niecierpliwością czekam na Chucherko, mając cichą nadzieję, że pobije wszelkie rekordy objętościowe! I że to już niebawem!

    Serdecznie pozdrawiam,
    S.

  216. Oooooo, KrzysztO drogi, to superaśnie!!! Jestem teraz taka szczęśliwa! Mama mówi, że ona to nie za bardzo… Spróbujemy się z Tobą (przepraszam za tę bezpośredniość, ale na KG nie czuć różnic wiekowych, na żywo będzie inaczej) skontaktować, bo mamy maila do kochanej Mamy Isi. Ahoj! :’D

  217. Dzień dobry!
    Można inne, można, Dobromiło.
    Ręki i tak muszę używać.

    Aleksandro, ależ z Wyspiańskim przegrać to honor!

  218. Dzień dobry

    Ja też zamierzam być i dziękuję za przypomnienie o spotkaniu, bo w ferworze ciągłej pracy, zapomniałabym, że „to już”.

    Wiadomości z linii frontu są takie, że w końcu dojrzałam do tego, żeby brunetowi powiedzieć, że nic z tego nie będzie. Dziwna rzecz się stała – uwolniło się dużo dobrej energii. Widocznie bycie szczerą w stosunku do samej siebie opłaca się najbardziej. Dni do wakacji na żaglach liczę na palcach, to już TAK NIEDŁUGO!!! :-)

    „Ciotki Zgryzotki” nie udało mi się przeczytać wnikliwie drugi raz. I pytanie do Pani – Pani Małgosiu – czy można przywieźć też inne książki do podpisu, czy tylko „CZ”? Marzyło by mi się mieć podpisane wszystkie albo chociaż te kilka najbardziej ulubionych. Troszkę mam wyrzuty sumienia, bo wiem, że Panią ręka boli! :-(

    Serdecznie pozdrawiam, życzę miłego dnia
    Dobromiła

  219. Będę pędzić, może się uda. Popołudnie już zorganizowane. Może Ropuch Kochany spojrzy na mnie łaskawym okiem? Tylko jak mu wytłumaczyć, że 26 lat temu się uzależniłam i że muszę do Poznania, że on nasze dwie kluski i jedno chucherko;) otoczyć opieką musi? A potem prędziutko do Bydgoszczy (a raczej na wieś pod Bydgoszczą), przejąć opiekę, żeby szklarnia powstała:))))
    I jakoś mi licho idzie z wyrażeniem uwielbienia dla Pani książek :(

  220. Niestety, za tydzień nie dam rady być w Poznaniu. Mam w tym dniu planowany już od jesieni wyjazd teatralny do Krakowa (Wyspiański). Żałuję, że to się tak zbiegło. Za to mam inny powód do radości. Wszystko wskazuje na to, że ananas będzie miał dwa kwiatki :) Pozdrowienia dla Chucherka :)

  221. Kochana Pani Małgorzato!Jesteśmy wzruszający? Nie mamy wyjścia.To Pani nas uczy się wzruszać.To dzięki Pani tyle radosnych wzruszeń z nadzieją na kolejne.A do tego jeszcze ta wiosna.Budzi się wiosna.Ach!

  222. Puchałko, pomyśl: jedni pstrykają, inni w kolejce stoją…
    A ja i tak w okularach, niewidoczna.:)

  223. Pani Małgorzato a chociaż jedno wspólne? Żebym miała się czym chwalić? Ja to pewnie ze wzruszenia nic nie powiem i całkiem możliwe, że nawet oczy mi się zwilżą (już takie mam te oczy, na mokrym miejscu…)

  224. Ależ się nie mogę doczekać! I na Chucherko i na spotkanie! Mamo Isi obiecuję robić zdjęcia!

  225. Pani Małgosiu kochana! I drodzy Księgowi! Gdzie mi do Chucherka?? Nie kryję, to wszystko bardzo miłe, ale ja podobieństwa nie widzę! Cóż, może się mylę. A już przeczytać, że jest się ładniejszą i ma się zadziorny błysk w oku – taki zaszczyt! Ale czy jest w tym choć ziarnko prawdy?… :D

  226. Ech, nie będzie mnie w Poznaniu (praca) więc tylko uściski wirtualne mogę słać. Dobrego spotkania (na pewno takie będzie:)) A Chucherko całe w błękitach i ma fryzurę na cebulę.

  227. Co do Chucherka – może to być wnuczka Cesi i Jurka Hajduków – Cesia jest blondynką, Jurek brunetem, więc mogła taka genetyczna krzyżówka wyjść.
    Może to być też wnuczka Danuty i Pawła Nowackich (Danka szatynka, Paweł blondyn)
    Gabrysie Bittnerówna – też może być (pewnie będzie chodzić do tej samej klasy z Mileną Schoppe), chociaż może to raczej jej siostra Janka? (taka młoda twarzyczka)
    Ewentualnie – przyrodnia siostrzyczka Agnieszki ze strony ojca (też wygląda na taką wrażliwą i delikatną, którą się trzeba troszkę „opiekować”)

  228. Dzień dobry!
    Aaa… Też bym z chęcią pojechała! Niestety, Poznań o wiele za daleko a „ciotkę” kupiłam z autografem i zakładką bezpośrednio od wydawnictwa. Chociaż tyle :-) A co do okładki – ciekawa jestem kto to!

  229. Mamo Isi, ja tu z reguły nie zamieszczam zdjęć bez zgody portretowanych.
    Ale opowieści nie zabronię!

  230. Ech, zazdroszczę wszystkim, którzy mogą jechać na spotkanie. No ale jak nie mogę, to nie mogę. Trudno, świetnie. Mam nadzieję na jakieś opowieści o spotkaniu, może nawet okraszone zdjęciami? Wilku, Puchałko, zróbcie jakieś zdjęcia, bardzo proszę. :)
    Hanusiu, ja wtedy tylko capnęłam swoje rzeczy i popędziłam od razu do domu, a nie do kawiarenki razem z resztą chóru, bo to był już drugi koncert kolęd i tak długo nie mogę zostawiać Mamy.

  231. Czytałam ostatnio o takiej profesji. Gdzie to było? W jakimś angielskim kryminale. Ruth Rendell?
    Podejrzanym był mężczyzna w sile wieku, który zamiast pracować jak wszyscy, zarabiał wyprowadzając sąsiadom psy (kilka na raz!) i opiekując się nimi podczas nieobecności właścicieli. Miał oczywiście pełny dostęp do mieszkań tych naiwnych miłośników psów – klucze etc.
    Co innego rodzona ciocia.:)

  232. Przyjadę z mężem i jeszcze z kimś, kto już tu się zapowiedział. ;-) Nie mogę się doczekać, mąż też się cieszy.
    Aniu g. – rozumiem Twoją potrzebę posiadania dog sitter. ;-) My poprosiliśmy ciocię o dopilnowanie naszych rozbójników, bo na tyle godzin ich nie zostawię samych. Tym bardziej, że Radar miał atak padaczki. Wolę, żeby mieli opiekę.

  233. Kochani Księgowi, skoro do spotkania został już tylko tydzień, to pozwolę sobie przypomnieć nam o karteczce z pseudonimem przylepionej na piersi! Wtedy znacznie łatwiej wyłowimy siebie spośród tłumu!

  234. Będę miał w samochodzie dwa lub trzy wolne miejsca (nie wiem dokładnie, bo Isia ma się jeszcze zdeklarować), zapraszam Trójmiasto do skorzystania.

  235. Anette, mój mąż też potwierdził :) i co zdumiewające, cieszy się tak samo jak córka i ja! Syn zachowuje stoicki spokój…

  236. Jakie śliczne Chucherko!!! (Mam swoją teorię, że to może być córka Aurelii i Konrada – ten kolor oczu!. Hm, ciekawe.
    W Poznaniu za tydzień będę również! Mąż potwierdził, że jedziemy :) Już nie mogę się doczekać!

  237. Jakie urocze i sympatyczne Chucherko! Pozdrawiam z Kościeliska i melduję, że krokusy rosną tu nawet na poboczach, połaciami, jak mlecze.
    Cieszę się dziko na spotkanie za tydzień:)))

  238. O..jakie ładne to Chucherko, śliczne oczy!
    Kreska naszej Autorki jest nie do podrobienia!
    Znowu czekamy na książkę, a ja zazdroszczę Wam spotkania.

  239. Chabrowe oczy Chucherka, cudowny kolor!
    W Poznaniu niestety nas nie bedzie: Mareczek 18 kwietnia obchodzi trzecie urodziny i w sobote bedziemy to swietowac.
    Juz teraz przesylamy usmiechy wszystkim, ktorzy przybeda na to Spotkanie!

  240. Dzień Dobry.
    Jakie sympatyczne Chucherko. Podobne do Zuzi, powiadacie? No to będę się rozglądać za tak wyglądającą osobą, może rozpoznam. Chciałabym także rozpoznać Ann, Anię g., Mamę Isi, Isię, Gio, Magdę Z., Wiewiórkę Wójta z córkami, Chesterkę z córkami, Beatuszkę, Historynkę, Biedronkę z warkoczem, Karikari, KrzysztOfa, Puchałkę, Patrycję F, Jadzię, Nutkę, Magpie, Nini, Jane, Beatę V., Kris, Just, Casciolinę, Bożenę, Celestynę, Alka, Zgreda i Szarotkę…….no spotkać i poznać Was wszystkich! Kto jeszcze jedzie?

  241. Jakież urocze Chucherko! Taki trochę baśniowy, subtelny skrzacik o pełnych wyrazu oczach.
    Typowanie Syna – dziewczyna Szymona Rojka :)

    Swoją drogą, to znowu zupełnie inna dziewuszka, nowa osobowość – jak DUA to robi?!

  242. Czyli to nie Mała Mila jest Chucherkiem! Trochę szkoda, ale czas na wymyślanie kolejnych teorii. To chyba nikt z klanu Borejków? Może koleżanka Rojków? Nie mogę się doczekać kolejnych podpowiedzi :)

  243. Cudne to dziewcze. Oczy ma piekne.
    Zaczyna mnie juz zazdrosc zzerac na mysl o spotkaniu.
    Miedzyczasiku, zrobmy sobie mini spotkanie ;-)

  244. Aa! Ciekawe, Gio.
    Mnie też się kojarzy.
    Ale będzie jednak inne niż Zuzia, to Chucherko.

    Jesienna Ado (wiad.pryw.)- życzę zdrowia!!! I trzymam kciuki!

  245. Dzień dobry! Ale ma ładnie dobrane ubranko pod kolor oczu :) A ja na spotkaniu się pojawię! Razem z moją mamą, siostrą i jeszcze koleżanką siostry. Już się nie mogę doczekać. Tu, blisko morza, jest cieplutko i świeci słońce, oby tak było i za tydzień w Poznaniu, bardzo fajnie się po nim chodzi w taką pogodę. Pozdrawiam serdecznie :)

  246. Dzień dobry!
    Cieszę się ogromnie! Jeszcze tydzień!
    Piękne, chabrowe oczy ma Chucherko, kolor przywodzi mi na myśl ceramikę z Bolesławca. Przepraszam, że takie mało romantyczne pierwsze skojarzenie. Nic nie poradzę….:)
    Mamo Isi, byłam w styczniu na koncercie chóru po Mszy o 13. Nie zdążyłam za Wami, bo pospieszyliście do Kawiarenki. Następnym razem pozwolę sobie podejść i może będzie okazja porozmawiać? Będzie mi bardzo milo.
    Pozdrawiam radośnie DUA i Księgowych! Mam nadzieję, że spotkamy się za tydzień!

  247. Mamy i Chucherko, jak cudownie ! Czyli nie zgadłam, że to będzie któryś z braci Rojek :) Ja też się do Pani uśmiecham. Do miłego zobaczenia !

  248. Jakie śliczne Chucherko.
    Znów będziemy zgadywać czyja to latorośl :))
    Och, jak bym chciała pojechać na spotkanie z DUA!!
    Przeprowadzę negocjacje z rodziną, ale dwa psy trzymają mnie na mocnej smyczy. Nie mam z kim zostawić, dzieci w szkołach . Ech życie…
    Wracam do pracy zarobkowej.
    Miłego weekendu.

Dodaj komentarz