Trzej królowie

skoczylas-szopka

…A miluchne Dziecko w żłobie
Śpi smaczny sen o tej dobie,
Smokce usta swej gębusie.
Właśnie jakby ssał Matusie.

Pastuszkowie kołem stoją,
Ci wrzaskliwe gajdki stroją,
Są multanki, są piszczele,
Są i prości skrzypiciele.

Różni różnie służą Bogu,
Ten na głośnym trąbi rogu.
Którzy kiedy tak śpiewali,
Trzej królowie przyjechali.

Jest to zakończenie dłuższego utworu barokowego poety Kaspra Twardowskiego Pasterze, zamieszczonego w cennej Antologii poezji polskiej – Boże Narodzenie  według pierwodruku (Kolebka Jezusowa…), który ukazał się w roku 1632 we Lwowie z dedykacją: „Jego Mości P. Janowi z Bojar Bojarskiemu, Panu i Dobroczyńcy memu, wielce Mciwemu”.

Ciekawa jestem, czy Wam także – przy zastosowaniu metody profesora Dmuchawca „Co zostanie?”  – wydaje się najważniejsze to: „Różni różnie służą Bogu”?

Autorem obrazu, przedstawiającego góralską szopkę jest słynny polski grafik i malarz Władysław Skoczylas (1883- 1934).

W tej nieco naiwnej akwareli najbardziej podoba mi się to, że nasi pasterze nie tylko idą oddać cześć Nowo Narodzonemu Panu , ale że  niosą Mu swoje ubogie dary. I że Mu grają oraz śpiewają.

I że właściwie to nie w szopce urodził się tu Zbawiciel. Szopka jest na dalszym planie. Oddano Mu miejsce we własnym domu.

Wszystkiego najlepszego z okazji Święta!

MM

147 przemyśleń nt. „Trzej królowie

  1. Franz Xaver Gruber, krewny po kądzieli. Trochę nam tylko trudno doliczyć się ilości pokoleń między nim a Babcią (też Franciszką) .

  2. Też lubię św.Hieronima. Zresztą święci w ogóle dają się lubić:)
    Najbardziej podoba mi się jego wyobrażenie na obrazie Domenico Ghirlandaio. Czego tam na tych półeczkach nie ma! I jaki znakomity ten mebel do tłumaczeń; jest gdzie postawić oryginał, a pulpit do pisania jest nachylony jak deska kreslarska. No i jest zarazem zasobnikiem na różne różności. Bardzo praktyczny mebel. Szkoda, że w dzisiejszych, zepsutych czasach nic takiego nie bywa;)

  3. Święta racja mamo Isi. Słucham sobie właśnie „Gawędy o sztuce” Bożeny Fabiani. Dzięki nim zapaliłam się do św. Hieronima. Zauważyłam też, że mam opisywaną przez nią quattrocentoza, czuję się coraz bardziej „wciągana” przez ten okres.

  4. Arete, ten przodek od „Cichej nocy” to Joseph Mohr, Franz Xaver Gruber czy Piotr Maszyński?
    Dobrze mieć kogoś takiego w genealogii.

    Jas, ten marsz jest czarowny. Lubię go od dziecka.

    Mamo Isi, niewyobrażalne.

  5. Może to ma coś wspólnego z pogodą – u nas ciągle ciężkie chmury. Poszłam za radą, by w ciemne dni słuchać muzyki z ciepłych krajów i puściłam sobie flamenco. Rytm dobry, ale teksty, owszem opisują czasem radości, ale też dużo smutków, a czasami także rozpaczy, no po prostu samo życie, jak to flamenco. Tak, chyba Sardynia byłaby dobra…

  6. Ja ostatnio mam apetyt na Marsz Turecki Mozarta, a zwłaszcza tę ostatnią część. Jest trochę zwariowana, ale nie za dużo.

  7. Po śmierci mojego Taty prof.Woźniakowski napisał, że ten ciężki czas pomaga przetrwać myśl o świętych obcowaniu.
    To wszystko zostało dla nas stworzone, jak najpiękniejsza, najbardziej czarodziejska baśń, a im bardziej się człowiek w nią zagłębia, tym więcej odkrywa wspaniałych tajemnic. Jak tylko pomyślę, co nas jeszcze czeka, to po prostu mózg staje! No bo jak wyobrazić sobie wiecznośc, Ty mi powiedz?
    Ojej, nie wymawiaj mi dobrego uczynku, bo się potem nie będzie liczył;-)
    Tulę do serca Ciebie i całą zasmuconą Rodzinę

  8. Arete, możesz to wpisać do wiadomości, która nie musi się ukazać. Przecież to ja ją zatwierdzam (albo Adminka).

  9. Arete, bardzo, bardzo dziękuję, mądra duszyczko. Każda część każdego z koncertów fortepianowych Mozarta może być.
    A ta w istocie cudowna.
    Nie widzę Twojego adresu mailowego…?

    Mamo Isi, witaj, kochana. Myślałam przecież o Tobie, o Twoim ówczesnym bojowym dobrym uczynku. Ty jedna! Ty jedna!!!
    Teraz wszyscy mądrzy, no nie?

    Celestyno, to ja się cieszę, że nie mieszkam w Szwajcarii. Jeszcze by mi zaszkodziło.

    Jędrzeju, proszę przekazać Mamusi, że Starosta całą duszą popiera Twój pomysł. Mama też niech się wybierze, jak nie chce Cię puszczać samego.
    Kto raz widział te młode tłumy i śpiewał z nimi, na pewno będzie umiał dobrze żyć. Jedź, jedź!

  10. Pani Małgorzato, na pytanie Profesora Dmuchawca odpowiedź bywa taka:
    „Płomień rozgryzie malowane dzieje, skarby mieczowi spustoszą złodzieje,
    pieśń ujdzie cało”.

    Myślałam dziś o tym nie dalej niż przed godziną, na wieczorze kolędowym śpiewaliśmy „Cichą noc”. Napisał ją mój krewny.
    Na dobranoc środkowa część koncertu fortepianowego A-dur Mozarta. Z dedykacją dla Profesora Dmuchawca oraz rodzin B.
    i M.
    Uśmiecham się ponownie o rubrykę „kontakt” w tej wersji strony (wiem, ile dzień ma godzin) i przytulam mocno.

  11. Dobry wieczór!
    Młodzież słyszała, a jakże, i nawet już podśpiewywała. :) Nawet ma w planach się wybrać (moja mama jakoś nie pali się do tego pomysłu, ale już postanowione i koniec kropka). :)

  12. Kochany Starosto, po pierwsze, przepraszam za spóźnienie, szczególnie że Isia powiedziała, ze strona już otwarta, ale zaraz potem ktoś zadzwonił, a potem Mama mnie zawołała, a potem goście przyszli, no i przypomniało mi się dopiero dzisiaj…
    Ale życzenia przesyłam spod serca, gorące jak bułeczki – obfitości łask Bożych, a nade wszystko Jego pokoju!
    A w akwarelce najbardziej mi się podoba, że my wszyscy tak idziemy z tym, co tam mamy, po górkach i dołkach w stronę Dzieciątka, choć ciemno i zimno, a w dodatku można się wykopyrtnąć.
    Bardzo, bardzo się cieszę, że znowu jest Księga; bez niej pusto było.

  13. Tak, Pani Malgorzato, zupelnie naturalne.
    Tylko, ze ja patrze co sie dzieje tutaj. Rzecza naturalna jest to, ze wszyscy starsi ludzie ida do domow opieki, taki obyczaj. Kwestia jest tylko, czy dom bardziej czy mniej luksusowy, to zalezy od oszczednosci zycia danej osoby. Smutne. Naogladalam sie tych przypadkow mnostwo, ale wciaz sie dziwie i buntuje. Mam nadzieje, ze nastapi jakis powrot do odwiecznego, naturalnego porzadku, bo inaczej zle z ludzkoscia.
    Ostatnio odkrywam, ze robie sie coraz bardziej podobna do narzekajacego Ignacego Borejki:) )

    Dobranoc, Mili Ludzie!

  14. Dobry wieczór!
    Celestyno, przecież to rzecz zwykła i zupełnie naturalna.
    Za hymn dziękuję – refren już złapałam. I za piękne życzenia też.
    O, jest Twój nowy wpis. Miła ta Twoja córeczka.

    JoannoB, Króliku, Arete, ściskam serdecznie i dziękuję za dobre słowa oraz życzenia!

    Arete, poszłam po sonet. Ach. Sapienti sat.

  15. Justysiu, czesc! :-)
    Milo Was tu wszystkich znowu spotykac. Dobry pomysl z tym pokazaniem dzieciom ŚDM. Pretekt do odwiedzin rodziny tez dobry:) Moja corka mnie zaskakuje, bo od kiedy pokazalam jej filmiki promujace przyszle Dni, jest taka pewna, ze absolutnie chce tam wtedy byc. To chyba wynika z tego, ze mieszkamy za granica, i ona teraz – po dlugim swiatecznym pobycie w Polsce – odczuwa taka swiadoma dume, ze pochodzi z Krakowa. Zamknela sie dzisiaj w pokoju z telefonem i sluchawkami. Po jej glosiku zorientowalam sie, ze odtwarzala kilkakrotnie film z hymnem, uczac sie go na pamiec:-)

  16. Dzień dobry Pani Małgosiu i wszyscy księgowi w ten piękny niedzielny poranek. Silne mrozy ustępują, a odrobina śniegu, którą tu mamy, w ostrym słońcu pięknie się błyszczy…
    Celestynko, dziękuję za link. Hymn piękny, taki pełny uniesienia. Będzie i za mną dziś chodził.
    Ja też zaczynam sama rozważać uczestnictwo w World Youth Day w Krakowie, choć i wiek nie ten. Bardziej, żeby wciągnąć moje dzieci. Sama brałam udział w WYD w Denver w 1993. Później był też w 2002 w Toronto, który śledziłam jedynie w TV, z moją 7 miesięczną Asią. Piękne wydarzenia, piękne dni.

  17. Moja Kochana Autorko,
    „miłość, tylko ona z walki ze śmiercią potrafi wyjść żywa”.
    Jeden taki znajomy z Poznania miał przekazać Pani serdeczne przytulenie jeszcze w grudniu, ale milczał.
    Kłaniam się Pani serdecznie, jak zwykle, a tym razem pomiędzy „Komediami” i sonetem 22 (sapienti sat) oraz „Kwiatem kalafiora”. Może pomyśleć o wznowieniu „Opowieści prawdziwych”?
    I pewnie jestem gapą, ale nie widzę na nowej stronie rubryki „kontakt” (a chętnie skorzystałabym)

  18. Droga, Kochana Pani Małgorzato! Proszę przyjąć od nas najserdeczniejsze życzenia. Wszystkiego co najlepsze na nowy rok. Piszę dopiero dziś, bo właśnie odkryłam „wejście”, ale nasze serdeczne myśli płynęły do Pani i Najbliższych przez cały ten trudny czas. Pozdrawiam i ściskam serdecznie (jeśli można).

  19. Kochana UA. Przesyłam spóźnione nieco, ale bardzo serdeczne życzenia urodzinowe.Bardzo się cieszę,że w tym niepewnym i zmieniającym się świecie Pani i świat Pani książek się nie zmienia,przynosząc wciąż wiarę w niezniszczalność Dobra,Prawdy i Piękna.Życzę Pani wszelkiego dobra, pogody ducha i siły wewnętrznej, zwłaszcza w tych trudnych chwilach, w których jestem myślami z Panią.Pozdrawiam serdecznie.

  20. Ad Emilka czytelniczka.
    DUA, dla przyjemności. Osiem książek równocześnie , nad ranem był czytany któryś tom autorstwa Ricka Riordana. :D

  21. Dziekuje za dobre slowo, Kochany Starosto!
    Pozdrawiam cieplo z bardzo wietrznej dzis Wyspy.

    P.s: Ksiazka, o ktorej wspomina Karikari – intrygujaca. :)

  22. Pewnie juz wiekszosc mlodziezy slyszala, ale -jesli formularz pozwoli – wkleje link do oficjalnego hymnu Swiatowych Dni Mlodziezy, ktore odbeda sie w Krakowie 2016. Uslyszalam premiere w Swieto Trzech Kroli i ciagle podspiewuje. Do tej pory niewiele interesowalam sie tymi dniami (poza 1991, kiedy uczestniczylam), bo juz przedzial wiekowy nie ten :-), ale teraz ekscytuje mnie fakt, ze to odbedzie sie w Krakowie, miescie sw.Jana Pawla II i sw.Faustyny. W nagraniu udzial wzieli rozni mniej lub bardziej znajomi. Posluchajcie:
    https://www.youtube.com/watch?v=eZRsoPmeZXk

    A dodatkowo mozna obejrzec film „Hymn ŚDM Kraków 2016 – MAKING OF” :-)

  23. Acha, o ile dobrze pamietam, urodziny dzisiaj obchodzi szanowna pani Ciocia Lucia. Moc serdecznych zyczen!

  24. Pani Malgorzato kochana! Nie zapomnialam, nie. Czekalam, az cos ladnego przyjdzie mi do glowy, nie chcialam sie powtarzac. No, ale okazuje sie, ze nic nowego nie wymysle z okazji urodzin:-) :-) Dolaczam wiec do wszystkich dobrych zyczen, kwiatow, prezentow, usciskow. Powtorze za Patrycja, bo tez tak czuje: bez Pani moj swiat nie bylby taki sam.

    Dodam jeszcze taka refleksje: ostatnio bardzo zaostrzylam swoje prywatne kryteria dotyczace pisarzy i ich dziela. Bardzo zbledli w moich oczach niektorzy, ktorych kiedys calkiem niezle sie czytalo. Chodzi mi o spojnosc miedzy tym co pisza a ich zyciem. Jesli jest duza rozbieznosc miedzy, nazwijmy to, jakoscia ich zycia i jakoscia ich pisania, to niestety juz mnie nie przekonuja..Tak mam i juz na to nic nie poradze.
    Moc Pani ksiazek wlasnie, miedzy innymi, na tym polega, ze w nich czuje sie prawde. Oczywiscie jest nieskrepowana artystyczna kreacja, calkowicie wymysleni ludzie (z mnostwem slabosci, a jakze), doskonaly warsztat. Ale pod tym wszystkim (albo nad) czuje sie niezachwiane, niezmienne wartosci, ktorym jest Pani wierna.
    Chcialam jeszcze podziekowac za wszystkie lekcje czlowieczenstwa, jakie Pani nam, za posrednictwem Ksiegi Gosci, dala*
    Chodzi mi zwlaszcza o Pani ciagla obecnosc przy Pani odchodzacej mamie, sp.pani Zofii. Bez zalu rezygnowala Pani z zagadek, zabaw, wyjazdow, spotkan, promocji, by ciagle przy Niej byc..
    O te wlasnie spojnosc mi chodzi.
    Dziekuje niebiosom za pania Malgorzate ! :-)

    *osobiscie uwazam, ze Pani zarchiwizowane wpisy z Ksiegi Gosci powinny ukazac sie na papierze..

  25. Kris, to mi prezent, duża radość: przekład włoskiego wiersza!
    Proszę przekładać wiersze nadal. Przyjmę je chętnie pod dach.
    Brawo, ty zuchu!

  26. Katarko, Kniżko z Mamą, Zgredziki, Kwiaciarenko – wszystkim czule dziękuję.
    Kwiaciarenko, być wzorem? Ależ kto by się ośmielił?
    Mieć wzór? Ależ one tak często okazują się niedoskonałe.
    Bądźmy sobą, to absolutnie wystarczy.

    AniuG, a czy wiadomo, co tak pilnie czytała Emilka? Czy to była lektura, czy czytanie bezinteresowne?

  27. Kochany Starosto!
    Sto lat to zdecydowanie za mało. Ale tak ze dwieście, to dlaczego by nie?
    Możemy też życzyć inaczej.
    Jak Grecy liczyli czas w olimpiadach, życzymy dobić co najmniej do czterdziestki.
    Części Jeżycjady znaczy się.
    Do życzeń dołączamy bonsai ze maciupkich różyczek i cedru.
    :-)

  28. Miła Pani Małgosiu!
    Również i ja dołączam się do życzeń urodzinowych dla Pani. Życzę pogody ducha, bo to wydaje mi się towarem deficytowym w tych dziwnych czasach, gdzie niby wszystko można mieć, a bardzo często nie ma się nic.

    Ostatnio zastanawiałam się: być wzorem,czy mieć wzór? Jak Pani uważa?:)

  29. Dobry wieczór.
    Samotna sobota to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. W dodatku leje i wieje. Pies boi się wycia wiatru, więc skomlił do czwartej nad ranem i pchał się do łóżka, aż Tygodnikiem Powszechnym po tyłku dostał. Dla rozweselenia czytam kolejne tomy Jeżycjady, jestem przy Trolli.
    Właśnie się dowiedziałam o wykroczeniu czytelniczym popełnionym przez siostrzenicę, 12-letnią Emilkę. Dziecię ma gaszone światło o 21.30. Nastawiło więc budzik na czwartą rano, żeby w spokoju zatopić się w smakowitej lekturze. Zawsze byłam fanatyczna czytelniczką, ale nigdy nie posunęłam się do takiego aktu desperacji. Z drugiej strony to budujące, ze młodzież lubi czytać.:D

  30. Karambolu, dziękuję!
    Nawet nie wiesz, jak mnie uszczęśliwiłaś :D :D :D
    Miłej nocy wszystkim życzę.

  31. Jeszcze dzisiaj pamiętam, jak mój tata wypożyczył mi tę książkę z zaprzyjaźnionej biblioteki. A może dlatego, aż tak dobrze, że oprócz tego w tym samym czasie tej samej biblioteki przyniósł inną książkę także o biednej rodzinie. Było to Moje drzewko pomarańczowe, o którym już tu wspominałam. Tak więc na przemian ryczałam jak bóbr w poduszkę czytając tę drugą pozycję literacką, to znów śmiałam się z niektórych przygód Kati. Od dzieciństwa lubiłam czytać, a jeszcze bardziej przepadałam za smutnymi zakończeniami. Było to pewnie dziwne, jak na kilkunastoletnią, wówczas panienkę. do dzisiaj mi tak zostało. Czy to normalne, Pani Małgosiu? Pewnie lepiej przepadać za tymi optymistycznymi rozwiązaniami, prawda?

  32. Bogowie, Eviku! Nie musisz pytać Starosty, mogę Ci sama odpowiedzieć. Co to za książka. Kiedy opisywałaś fabułę już zaczęłam się uśmiechać, toż znam ten tekst. Służę uprzejmie i spieszę z odpowiedzią. Nawet dosyć dokładną. Tytuł brzmi No cóż za moich czasów. Autorką jest Klara Feher . Bohaterką natomiast Kati Chorvat, a kraj, to nie Skandynawia, tylko Węgry, zresztą pada to w tekście. Akcja rozgrywa się w czasie II Wojny światowej. Stąd pochodzi też bieda w rodzinie, gdyż ojciec dziewczyny został poddany represjom i musi pracować u swojej siostry w wytwórni, bodajże farb, czy innego świństwa. poza tym jedna z koleżanek, Magda jest Żydówką. Zostaje przez to relegowana ze szkoły. A chłopak, w którym Kati się ma faktycznie zaprasza ją na bal, ale zostaje powołany do wojska. Cieszy mnie, że mogłam pomóc.

  33. Kochana Pani Małgorzato!
    Proszę i od nas przyjąć (troszkę spóźnione, ale bardzo szczere) najlepsze życzenia. Dziękujemy, że jest Pani z nami, dziękujemy za wszystkie piękne książki!!!

  34. Ps. Ateno, mnie też zaintrygował bukiet Wójta. Snop tulipanów, na dodatek w koralach – to jest rozmach! :D

  35. Ajajaj, spóźniłam się. Kochany nasz Starosto, proszę mimo to przyjąć serdeczne życzenia samych wspaniałych książek do czytania, i rozciągliwego czasu. Hip hip! (wznosi okrzyki, wywija hołubce).

  36. Dziękuję
    Oto fragmenty fabuły.
    Kraj – chyba Skandynawia, ale nie jestem pewna
    Akcja toczy się chyba na początku XX wieku.
    Bohaterka – dziewczyna, biedna. Jest taki fragment, że przychodzi pani z jakiejś instytucji z dotacją na renowację obuwia/kapci. Bohaterka boi się zgłosić, ale pani po obejrzeniu butów uczennic mówi, że jej to się należy. Dostaje dofinansowanie.
    – dziewczyna jest roztrzepana. Książka rozpoczyna się tym, że dziewczę czesze się do szkoły i zostaje na głowie niesforny kosmyk. Obcina go. Na drugi dzień żałuje tego, bo właśnie tego obciętego kosmyka jej brakowało.
    – wymyśla sobie chłopaka Frediego (??), później spotyka chłopaka o takim imieniu. Zakochują się w sobie.
    – dziewczyna jest prymuską, boi się stracić stypendium. W dawnym regulaminie szkoły jest zapis, że trzeba prosić o pozwolenie na wyjście do kina. Pisze podanie do nauczyciela/dyrektorki. Ta jej odpisuje: „Oczywiście głuptasku, że możesz iść do kina”
    – na końcu chłopak zaprasza ją na bal. Chyba bal nie dochodzi do skutku, ponieważ chłopak dostaje powołanie do wojska. Wojna ??

    Mam nadzieję, że nic nie namieszałam.

    Jeszcze raz pozdrawiam.

  37. Dzień dobry, Domniemajko! Dziękuję!

    Mąż Oli, wybuchający w kuchni radosnym śmiechem – co za przyjemny obrazek na nowy (szary) dzień!

    Eviku, ależ bardzo proszę, pytaj. Ciekawa jestem, co to za książka tak Cię męczy.

    Sowo Przemądrzała, ucałuj Sowiątko!

  38. Kochana Pani Małgosiu,
    dołączam się i ja do wszystkich dobrych myśli i życzeń dopiero dziś co by wydłużyć radość urodzinową. Samego dobra, wszelkiego dobra, codziennie pod każdą postacią Pani życzę. Niech nie zabraknie nigdy uśmiechu i nadziei i czystej radości istnienia i sił do przeżywania mężnie każdego dnia. Przytulam mocno.

  39. Drogi Starosto
    Chciałam prosić o zgodę na zadanie jednego pytania o pewną książkę.
    Czytałam dawno temu. Pamiętam treść (fragmenty), ale nie pamiętam autora ani tytułu. Często myślami wracam do tej książki.
    Pozdrawiam wszystkich i miłego dnia życzę.

  40. Droga Pani MM,
    moja sobota miło się zaczęła, od śniadania, kawy i listu do Pani. Do kawy po raz kolejny czytam Tygrysa i Różę, dla dodania sobie pozytywnej energii na cały dzień. W kuchni zostawiłam męża, który co rusz to wybucha radosnym śmiechem czytając Brulion BB. Właśnie wszedł do pokoju i cytuje mi zabawny fragment. Jak Pani widzi dzień pod dobrym znakiem MM.
    Dołączam się do serdecznych życzeń, życząc Bożego Błogosławieństwa.
    Ola (57)

  41. Kochani!
    Po prostu dziękuję, z całego serca.
    Jest mi lepiej na świecie z taką serdeczną gromadą.

  42. Pani Małgorzato! Przesyłam moc życzeń, uściski i bukiecik groszków! Okropnie, okropnie mi się tęskniło!

  43. Sciskam kochanego Staroste urodzinowo, bardzo mocno.
    (Chcialabym bardzo zobaczyc bukiet od Wojta, te tulipany w roznych koralach. :):), kochany Wojciku.)

  44. Kochana pani Małgosiu! Życzę Pani zdrowia, radości, siły i więcej czasu! Niech każdy dzień będzie dla Pani dniem udanym. Przesyłam moc uścisków i osiem herbacianych róż. Niech Pani pamięta, że bez Pani mój świat nie byłby taki sam.

  45. Starosto, z bukietem tulipanów rzucam się w tłum Księgowych z nadzieją, że i mój wirtualny, ale bardzo mocny uścisk dotrze do Pani.
    Wierzę też, że wszystkie (a jest ich bardzo wiele!) dobre myśli, które Pani posyłam, dołączą do tej ogromnej chmury dobrych myśli dla Pani i że telepatycznie je Pani odbierze.
    Pozdrawia Biedronka.
    (-:

  46. Miły Starosto!
    Moc uścisków urodzinowych i nie tylko – od całej czwórki Sufletów!

  47. (Po cichu, stawiając na oknie różowy hiacynt, który nie mogąc doczekać się wiosny, zakwitnął na urodziny Starosty)
    Przesyłam spod wulkanu wyrazy podziwu oraz życzenia mnóstwa zdrowia, a także niekończących się nigdy powodów do zachwytu

  48. Kochana autorko!
    Siedzę właśnie z herbatką i „Tygrysem i Różą”, krople deszczu obijają się o okno. W takich chwilach jak ta poraz kolejny dociera do mnie jak wiele pani dla mnie zrobiła, jak pomogła. Jeszcze raz chciałam za to podziękować :-). Życzę zdrowia, chęci i energii do pracy i dużo radości.
    Przepraszam, że nie odezwałam się wcześniej, ale cały czas obserwuję:-). Bardzo podoba mi się nowa strona.
    Święta, choć bez śniegu były cudowne, a ja muszę szybko brać się do roboty. Nienawidzę tego leniucha, który we mnie siedzi i cały czas z nim walczę:-). Mam nadzieję, że na drugi semestr będę miała dużo energii bo od mojej pracy zależy czy dostanę się do wymarzonej szkoły.
    Ale koniec o mnie, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!:-)

  49. Miłości, radości, nieskrępowanej niczym twórczości….Wszystkiego co najlepsze, z całego serca życzę. Ślę moc uścisków

  50. Wszystkiego dobrego z okazji urodzin! Błogosławieństwa Bożego, wielu, wielu lat w szczęściu, zdrowiu, pomyślności! :)

  51. Dobry wieczór!
    Wpadam na stronę już któryś raz w nowym roku i bardzo mi się podoba, ale muszę przyznać że starsza wersja tez miała swój urok. :)
    I oczywiście zdrowia, uśmiechu na twarzy i jak najwięcej napisanych książek. :)

  52. Najmilsza Pani Małgosiu!
    Razem z Mężem i Michałkiem oraz Synkiem w brzuszku przesyłamy Pani życzenia pokoju w sercu na każdy kolejny piękny i dobry dzień Pani życia.

  53. Jak dobrze, że potrafi Pani odbierać dobre myśli! Przesyłam moc najserdeczniejszych uścisków Pani i Pani Bliskim, zapewniając o wiernej pamięci.

  54. Dobry wieczór!
    Pani Małgorzato, spieszę z najserdeczniejszymi życzeniami urodzinowymi. Prosto z serca życzę: zdrowia, Bożego Błogosławieństwa, pomyślności oraz utrzymania tych sił i energii, którymi nas Pani pokrzepia w swoich książkach.
    Pozwalam sobie przesłać serdeczne uściski i wyrazy szacunku od Rodziców.

  55. Z Okazji Urodzin
    Zdrowia, zdrowia, zdrowia!!! Przyjaciół jak postacie z Jeżycjady, na których można zawsze i wszędzie polegać, pióra co samo prowadzi rękę, pomysłów zadziwiających samego autora i szybko pracującego komputera, który ogarnie i przygarnie do swojej pamięci wszystko co Pani wymyśli :)

  56. Pani Małgorzato, wszystkiego dobrego z okazji urodzin! Zdrowia przede wszystkim i pogody ducha każdego dnia.

  57. Kochana Pani Małgosiu,
    Wszystkiego najlepszego!!!!!
    100 lat!!!- spędzonych z książkami:)
    Zdrowia, szczęścia, uśmiechu, spełnienia marzeń, napisania jeszcze wielu wspaniałych książek i pociechy z czytelników!:)
    Pozdrawiam serdecznie wraz z rodzinką:)

  58. Najdroższy Starosto. Moc najserdeczniejszych życzeń w dniu urodzin K. Capka, który naszym ulubionym jest, nieprawdaż. Ściskamy gorąco całą grupą /silną, pod wezwaniem/

  59. Kochana Pani Małgosiu!
    Wszystkiego, co najlepsze, najpiękniejsze, najprawdziwsze. Niech Pan Bóg błogosławi wszelkim zamierzeniom.
    Ściskam urodzinowo :)

  60. Dobry wieczór. I ode mnie, Droga Pani Małgorzato, proszę przyjąć serdeczne życzenia zdrowia, spokoju, pogody ducha. Ściskam i pozdrawiam.

  61. Droga Pani Małgorzato! W dniu urodzin życzę Pani wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia i niekończących się pomysłów na nowe książki :)

  62. Kochany Starosto, przychodzę ze snopem tulipanów w najróżniejszych koralach. Aż się mieni w oczach :-) Żyj nam jak najdłużej, Starosto miły!

  63. 100 lat! 100 lat! Wszystkiego najlepszego w Dniu Urodzin, kochany Starosto!

  64. Pani Małgosiu! Miłości, zdrowia, duuuużo pięknych książek. Niedługo ogród znów będzie kusił….

  65. Kochana Pani Małgosiu, chciałabym powiedzieć tak wiele, ale pewnie najlepiej będzie najprościej – z serca życzę wszystkiego dobrego.

    Cała nasza rodzina pozdrawia Panią i ściska.

  66. Drogi Pani Małgorzato,

    w dniu urodzin życzę wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń i nieustającej radości życia.

  67. Pani Małgosiu, chciałam Pani złożyć najlepsze życzenia urodzinowe.
    Dużo zdrowia dla Pani i Pani najbliższych, wielu łask Bożych.
    Wielu fajnych książek do czytania i wielu życzliwych ludzi wokół.
    Oby ten rok był lepszy od poprzedniego!
    I dziękuję za wszystkie książki, które Pani napisała.

  68. Marzeń, o które warto walczyć.
    Radości, którymi warto się dzielić.
    Przyjaciół, z którymi warto być
    i nadziei bez której nie da się żyć…

    Dużo dobroci z okazji Dnia Urodzin !!!

  69. Kochana pani Małgosiu. Najlepsze życzenia z okazji urodzin.
    Zdrowia, szczęścia, radości i dumy z tego że kolejne pokolenia dziewcząt wychowują się z pani książkami i dzięki nim.
    Pozdrawiamy serdecznie z Rzeszowa.

  70. Kochana Pani Małgosiu,

    walę tak bezpośrednio, a co tam, dla mnie i mojej rodzinki jest Pani po prostu członkiem familii, nawet nasz kot Ryszard tak uważa, zapewne wskoczyłby od razu na Pani kolana, gdyby tylko pojawiła się taka okazja.
    My tu Panią uwielbiamy i żyjemy w Pani świecie, i tak nam tam dobrze, i ciepło. W naszym domu na przedmieściach Poznania robimy taką małą podróbkę Roosevelta 5. 26.12 też byliśmy z Panią. Dziś winszujemy i tradycyjnie wyśpiewujemy na całe gardła urodzinową pieśń, niech ten dziki wiatr niesie ją ku Pani

    Pati spod regału

  71. Dzień dobry,
    składam Pani najszczersze życzenia urodzinowe:dużo ,zdrowia ,szczęścia,pomyślności radości z życia i piękna,aby mogła Pani tym pięknem się otulać jak puchową pierzyną:)

  72. Kochana Pani Małgosiu! Z okazji urodzin życzę Pani pokrzepienia, przytulenia i błogosławieństwa Bożego.

    Piękna strona. Mnie także podoba się, że jest czarno na białym. :-)
    Asia i Zosia dostały dziś jajeczniczkę do samodzielnego jedzenia (miseczka, łyżeczka). Zosia zrobiła sobie z miseczki czapę… A minę miała królewską.
    Należę do grupy, której zostało: „Smokce usta swej gębusie.” :-)
    A Trzej Królowie nadal czekają na swoją kolej. Dobrze chociaż, że ciepło są ubrani.

  73. Wszystkiego najlepszego, Pani Małgosiu! Bo tylko na to co najlepsze, zasługuje najlepszy ze Starostów. I jeszcze więcej pogody ducha (dobrego nigdy za wiele). I wielu lat w zdrowiu i w pełni sił twórczych!
    Serdeczności i uściski
    Magda Z.

  74. Kochana Pani Małgosiu, z okazji urodzin, tak okrągłej rocznicy urodzin, życzę Pani przede wszystkim dużo siły (choć Pani to już ma i jeszcze nas wszystkich stawia na nogi), miłości i dobroci wokół, zdrowia i by Pan Bóg pozwolił długo jeszcze realizować wszelkie plany, zamierzenia, marzenia. A gdy przyjedzie wiosna, życzę pięknie kwitnącego ogrodu i żeby nic tam nie umarzło przez zimę.
    Do życzeń dołączam donicę z kwiatem Medinilla Magnifica, którą załączę osobno na zdjęciu, bo właśnie mi się pięknie otwiera, jakby na Pani urodziny. Ściskam i serdecznie przytulam w tem bardzo u nas mroźny poranek.

  75. Nadbiegam z bukietem tulipanów (i tulipań) i soczyście całuję w oba policzki, życząc wszystkiego najlepszego!

  76. Kochana Pani Małgosiu!
    Z okazji urodzin przekazuję Pani świetną informację – ma Pani w Szczecinie Czytelnika! Mężczyznę!!! W dodatku mojego wykładowcę poetyki. Pan Profesor odwoływał się ostatnio do języka Oracabessy w „Języku Trolli”, a także analizowaliśmy wypowiedź Łusi w zoo („Teraz skłamałeś!” – do Józinka). Byłam pod ogromnym wrażeniem, a i Pan Profesor bardzo, ale to bardzo dobrze wypowiadał się o Jeżycjadzie. Poczułam ogromną dumę :).
    Drugi rok filologii polskiej jest jeszcze lepszy od pierwszego :).
    A tak poza tym, to samych radosnych dni. I aby spełniły się Pani wszystkie dzisiejsze życzenia!!! :)

  77. Jako, że dziś (09.01.15) są Pani urodziny chciałabym złożyć najserdeczniejsze życzenia, to znaczy zdrowia, szczęścia, pomyślności i wszystkiego co najlepsze. Chciałam również podziękować za to, że daje nam Pani przez książki i dobre słowa odwagę, nadzieję i dobry humor :) Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

  78. Życzę wszystkiego najlepszego,
    zdrowia, życia wesołego.
    Miłości i pomyślności,
    by tworzyło się w radości.

    Życzę w dniu urodzin
    samych cudownych godzin.
    Składa, życzy Dominika.
    Może spełnienie wyklika?

  79. Droga Pani M.M.!
    Za oknem świszcze i można by rzecz, że szaro, buro i ponuro, ale… gdzież tam! Lato na całego! I to już z półtora tygodnia u mnie trwa!
    Wracałam dziś sobie autobusem do domu i znów nie mogłam się powstrzymać (bo… ponownie czytałam „Wnuczkę…” – nie wiem, czy tylko ja tak mam, że gdy kończę czytać Pani książki to mam przeogromną chęć zacząć od nowa i to czynię – Mama moja dziwnie patrzy na to moje szaleństwo, ale cóż… : )
    Dziękuję Pani po stokroć ze tę i za wszystkie inne książki! Są tak pełne ciepła, tak pięknym językiem napisane (ach! ach! takim prawdziwym polskim), tak barwne, plastyczne (ja przecież ich wszystkich zawsze tak dokładnie widzę i te miejsca, czuję, że tam po prostu jestem, że ich znam), nadziei, takiej ludzkiej zwyczajności (ale.. ach! jakże zachwycającej), i dobroci, i… Moim zachwytom (i zachwytom jeszcze kilku osób, które znam, w tym mojej imienniczki) nie ma końca! Ach, i jeszcze jedno! Bardzo podoba mi się, jak Pani kreśli na kartach książki te pierwsze wejrzenia-wrażenia. Ileż wyraża takie jedno spojrzenie! Dla mnie to wspaniałe.
    Ślę wielkie DZIĘKUJĘ i życzę… wielu pięknych chwil, wielu nowych doświadczeń, którymi później Pani będzie mogła dzielić się z innymi. Zapału! I oczu otwartych, na to ŚWIATŁO, które dostrzegli Trzej Królowie.
    W. : )

  80. Kochana Pani Małgosiu, w tym wyjątkowym dniu przesyłam mnóstwo ciepła, uśmiechu i uścisków. I trochę egoistycznie życzę Pani i sobie jeszcze wielu tomów ukochanej Jeżycjady (ten egoizm wynika tylko z miłości do Pani twórczości) ;)
    Po raz kolejny wracam do wszystkich wspaniałych tomów i uwielbiam je wszystkie coraz bardziej.
    I może to zaskoczenie, może nie – nawet na Politechnice Poznańskiej Panią kochamy i zawsze z sentymentem spacerujemy po Jeżycach wspominając przygody z książek.
    Więc mnóstwo siły Pani Małgosiu i mam nadzieję, że wymienimy kiedyś uśmiech mijając się na ulicy! :)

  81. Pani Małgosiu, z okazji urodzin życzę Pani wszystkiego tego, z czego można czerpać ukojenie, poczucie bezpieczeństwa, radość. I tak w ogóle: wszystkiego najlepszego.

  82. Dzien dobry.
    Pani Malgorzato, z okazji urodzin zyczymy Pani zdrowia przede wszystkim, sily i wszelkiej dobroci.
    Ale z rodzina.

  83. Najlepszego urodzinowego, Najmilszy Starosto!!!
    Zdrowia, spokoju i milosci zycza Sondelanki Trzy

  84. C.d. Jedno to było :”Nie dobijać dziobem. Kapitan Portu Gdańsk” (autentyk, mam zdjęcie), drugie, napis na szybie chłodziarki z lodami – „Nie stukać w szybę. To straszy lody.” A obraz, który mi się skojarzył to Matka Boska Zofii Stryjeńskiej.
    Wciąż zawieszona we wszystkim
    FR

  85. Kochana Pani Małgosiu – wszystkiego, co piękne, dobre i jasne. Dużo miłości, wiary, nadziei, sił i ludzi, którzy zawsze przy Pani będą. Wielu lat w zdrowiu i spokoju. Dużo pomysłów, wielu równie wspaniałych książek, jak te, które dała Pani Czytelnikom. Wielu drobnych odkryć i cudów każdego dnia. I uśmiechu. Spotkania z książkami i bohaterami, którzy Panią zachwycą. Wiecznej młodości – ale tego chyba Pani życzyć nie trzeba, jest Pani duchem młodsza od niejednego z 30-latków. A kalendarz… kalendarz się nie zna {#laugh}

    Dwa zdjęcia na uśmiech, coś co Łusia mogłaby zamieścić w swoim notesiku i foto przepięknego obrazu. Samo macierzyństwo. Skojarzył mi się z tym, który zamieściła Pani na swojej stronie.
    Próbowałam wysłać do Pani maila, ale coś mu się pomisiało i nie chciał iść.

  86. Kochana Pani Malgosiu, z okazji urodzin zycze Pani duzo milosci, zdrowia i wszelkiej pomyslnosci kazdego dnia! Przytulam Pania mocno!

  87. Kochana Pani Malgosiu, z okazji urodzin zycze Pani duzo milosci, zdrowia i wszelkiej pomyslnosci kazdego dnia! Przytulam Pania mocno!

  88. ” i przyszli – nie magowie
    Juz troche podstarzali
    Lecz wiejscy kolędnicy
    Zwyczajni chłopcy mali”
    Fragment pięknego wiersza Staffa :)
    Pozdrawiam Panią MM i Czytelników Jezycjady

  89. Być może to nie jeż, a inny zwierz jest w oryginale („Strange Medicine. A Shocking History of Real Medical Practices Through the Ages”)- trzeba by to sprawdzić. A Pani sądzi, że w czasach Hildegardy nie jadano jeży?

    PS. Jakaś taka wytworna, dostojna, nieco onieśmielająca jest to nowe oblicze tej strony…

  90. Być może to nie jeż, a inny zwierz jest w oryginale („Strange Medicine. A Shocking History of Real Medical Practices Through the Ages”)- trzeba by to sprawdzić. A Pani sądzi, że w czasach Hildegardy nie jadano jeży?

    PS. Jakaś taka wytworna, nieco onieśmielająca jest to nowe oblicze tej strony…

  91. Jeżem? No, to już jej nie lubię. Jeże są wspaniałe, a jako dłubacz ogródkowy jestem im bardzo wdzięczna. A teraz jej książki dotyczące medycyny są modne. I, co dziwne, naprawdę niektóre z nich się zadziwiająco sprawdzają. A tłumaczenie, czemu, to już zupełnie inna sprawa.
    Czytam „Nerona” Krawczuka. Przede mną jeszcze „Ekspedycja Ra” i „Ekspedycja Tygrys” Heyerdahla.

  92. Międzyczasie, Karambolu, bardzo dziękuję za wiadomości prywatne i wszelkie dobre myśli.

  93. Nie, Karikari, nie znam tej książki, jako żywo! Z gotowanym jeżem, powiadasz? A czy to nie jakiś błąd w przekładzie?- bo aż wierzyć się nie chce.
    Wyszły w Polsce książki na temat metod leczniczych Hildegardy z Bingen, ale na ogół w tonacji pełnej zachwytów utrzymane. Ciekawe, jak było naprawdę.
    Jeśli chodzi o straszenie dziatwy, to myślę, że nasza raczej się pośmieje. Straszno to mogło być pacjentom w średniowieczu!

    Magdo z Zuzią, dzień dobry, dziękuję za miłe słowa! Naprawdę wyjątkowo mnie cieszy takie zjawisko – mam na myśli mamy i córki wspólnie czytające. Dobrze jest się choć trochę do tego przyczynić.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Sosno, aniołek Małgosi dotarł do mnie dzisiaj z wydawnictwa i ucieszył, podobnie jak urocze rysunki.

    Przysłano razem z nimi liścik pd Zuzi12 z miłymi życzeniami. Dziękuję, kochana Zuziu12!

  94. Samych serdeczności w nowym roku dla DUA z Rodziną i wszystkich Księgowych!
    Dołączam do załogi w ślicznie odnowionym wnętrzu strony MM.

    Oglądam sobie góralski pokłon Dzieciątku, oglądam i oglądam. Ładny!

    Starosto, czy Starosta zna „Jak dawniej leczono, czyli plomby z mchu i inne historie” Nathana Belofskyego? Bo właśnie czytam i na przemian ryczę ze śmiechu i kręcę głową z niedowierzania. Jest tu m.in. o znanej tu Hildegardzie z Bingen, której „ulubioną potrawą był pełnoziarnisty orkisz z gotowanym jeżem”, która „chcąc wyleczyć pacjenta z żółtaczki, pozbawiała nietoperza przytomności, a następnie przywiązywała go do lędźwi chorego” i według której „woda, w której gotowano obdartą ze skóry mysz, stanowiła odżywczy wywar, a dostateczna ilość mysich skór (…) mogła wystarczyć na całkiem ładne palto”. Jeśli Pani uważa, że przytoczone cytaty są zbyt drastyczne, aby przeczytały je obecne tu również dzieci i młodzież, to proszę o wprowadzenie niezbędnych cięć w moim wpisie.

  95. Dzień dobry.
    Mamo KniżkiJ już wyjaśniam.”Pięć mniej” to najzwyklejsza piątka z minusem.U nas się tak mówi.Przepraszam za niejasność!
    Pisałam dzisiaj sprawdzian semestralny z polskiego.Poszedł pysznie,tak się pochwalę! :D
    Pozdrawiam!

  96. Ad góralska panna młoda. Zdjęcia są tradycyjne, malutkie, czarno białe. Jak dziecię wróci na ferie to poproszę, może uda się zeskanować. :D

  97. Witam, choć mam juz 37 lat postanowiłam wreszcie do Pani napisać z …..podziękowaniami….. Nawet nie pamiętam od jak dawna czytam Pani książki, mogę powiedzieć, że towarzyszą mi one przez całe moje życia – nadal je czytam:-))). Teraz jednak z przyjemnością patrzę jak moja córka – 11-letnia Zuzia- sama z wypiekami na twarzy czyta juz 6 tom Jeżycjady. Zuza martwi się tylko, że na przeszkodzie w czytaniu stoi szkoła do której musi iść :-))))))). Dziękuję, a raczej dziękujemy :-)))). Marzymy tylko, aby móc Panią wreszcie osobiście zobaczyć na spotkaniu autorskim w Poznaniu.

  98. Duśko, bardzo mi miło. Te plamy zielono-liliowe to powiększony przez Adminków pejzażyk z księżycem „dobranoc 2” na jedenastej stronie działu e-kartek. Pięknie to skomponowali, z wielkim staraniem. Można się pobawić w wyszukiwanie na e-kartce tych użytych przez komputer kolorów

    Kochanych mam tych Adminków!
    Ach, mówię Ci.

    Dobranoc! Dla Różyczki też!

  99. Kochana DUA, dodam jeszcze, że piękna jest ta nowa strona internetowa:). Gratulacje dla Adminków! Jednocześnie zapytam cichcem, czy romantyczne granatowo-zielone tło na stronie głównej, to dzieło MM? I czy widać na nim opadające gałęzie drzew? Pyta laik;).

  100. Mamo Kniżki, w mojej szkole podstawowej też się mówiło o ocenach:”piątka mniej”, „czwórka dodać”. Ucieszyłam się, że to jeszcze się robi. Miłe.
    Zuziu12, tak jest, „repetitio est mater studiorum”. Powtarzanie jest matką nauk. Pamiętaj o tym, a będzie z Ciebie pociecha!

  101. Kochana Pani Małgorzato!
    Tak, to chyba jest największy z cudów, że życie toczy się dalej, dzieci się rodzą i jest się z czego cieszyć.

    Zuziu12, gratuluję Ci oceny, bardzo ładna, choć nie słyszałam jeszcze takiego określenia i na moment struchlałam, czy to w efekcie nie jest bliżej dolnej skali. U nas w liceum pani od polskiego stawiała nam „dość dobrze”, a było to po prostu 4 z minusem ;)

  102. Ależ oczywiście ,że wiem.On nie jest najlepszy,ale nawet mi się podoba.Dziękuję.Ćwiczenie czyni mistrza!
    Dziękuję!

  103. Kochana Zuziu12, dziękuję za kolejną wiadomość prywatną i załączony wiersz. Miło go przeczytać, ale zapewne domyślasz się, że musisz jeszcze wiele się nauczyć i wiele pracować. Co do mnie, staram się nie oceniać czyichś utworów (mam dużo pracy z własnymi), dlatego wybacz, że opinii o wierszu nie wydam.
    Co do innych pytań: bardzo mi się podoba to, że piszesz o sprawach wesołych i miłych. Życzę Ci ich jak najwięcej!

    Ściskam Cię serdecznie!- MM

  104. Zuziu12, dziękuję za odpowiedź na dręczące mnie pytania. „Piątki mniej” gratuluję. Zaraz po feriach, ho-ho!

    AniuCzyManiu, Duśko, Agato, dziękuję za wiadomości prywatne i za dobre uczucia w nich zawarte. To pomaga.

  105. Pani wybaczy ,że dopiero teraz odpisuję.
    Butów nie dostrzegłam,ale wielce prawdopodobne.Jak aniołki na Jasełkach u Tygryska!Mieli czarne buzie(jeden oczywiście),drugi żółtą,a trzeci białą.Butów nie zobaczyłam, bo wiadomo ciasno w małym kościółku. Zastanawiam się czy napisać małą czy wielką.Choć budynek mały,ale wspólnota wielka.To małą!Mieli szaty ,berła i tak dalej!
    A ja w pierwszym dniu szkoły po przerwie i pięć mniej dostałam z polskiego.Sprawdzian :)
    P.S Dzień dobry

  106. Dzien dobry.

    Masz racje drogi Wojciku, rowniez uwielbiam patrzec na moja coreczke jak tak przez sen ssie i do tego sie usmiecha:-)
    Jej starsza siostrzyczka mowi, ae pewnie mleczko jej sie sni:-)

  107. Dziękuję wszystkim za piękne wpisy.

    Casciolino, popatrz, taki długi wiersz, a się zmieścił. Ta nowa strona ujawnia coraz więcej zalet.
    Wiersz ten (wspaniały!) zaakceptowałam ze względu na święto. Ale muszę zapytać Adminków, czy nie grozi nam eksplozja wskutek nadużywania poezji.

    Mamo Kniżki, ogromnie się cieszę, że się „Wnuczka” podobała. I dziękuję za tę dobrą nowinę! Życie toczy się dalej, prawda?
    Czytaj, czytaj Maluszkowi. Masz rację. Cieszę się z Tobą!

    Zuziu12, ministranci przebrani za trzech królów! – o, to musiało być śliczne! Mieli czarne brody i wąsy? A na nóżkach co, adidasy?

    Wójciku Scoiattolo, Kasper Twardowski był ponoć synem krawca. Widział pewnie sporo dziatwy w swej ubogiej okolicy.
    A może miał własne miluchne dziecko z gębusią (co, Kris?)
    Miło pomyśleć.

  108. Tak, ja również zatrzymałam się na tych właśnie słowach.

    Na koniec dnia Objawienia przesyłam jeszcze trochę poezji:

    „Modlitwa trzech magów” – Roman Brandstaetter

    Inną drogą powrócili do krainy swojej. (Mt 2,12)

    Wybacz nam, Boże, że tworzymy.
    Nasze słowa są niegodne swojego miana.
    One nie były na początku
    Ani nie będą na końcu,
    Ani nie były u Ciebie,
    Ani nie są Tobą.
    Przez nie nic się nie dzieje.

    Nasze słowa nie są piękne
    Ani nie świadczą o pięknie,
    Nasze słowa nigdy nie staną się ciałami
    I nigdy nie zamieszkają między ludźmi.
    One są bezdomnym złudzeniem.
    Więc po co istnieją? Czy po to,
    By wśród nieustannych wyrzeczeń i ograniczeń
    W wciąż zacieśniającym się kręgu pożądania
    Mogły zrzucać z siebie to wszystko,
    Co jest zbędne w wieczności?

    O Boże, co jest zbędne w wieczności?
    Jesteśmy zmąconymi źródłami wiedzy.
    Nie ma nas w tym, co tworzymy,
    Bo w naszych księgach
    Staramy się być lepsi,
    Niż jesteśmy w rzeczywistości.

    Bezradni, zbieramy piszczele chaldejskich hymnów,
    Rozrzucone po ziemi.
    Nasze czoła są już rżyskiem,
    A nasze skronie krawędzią góry pochylonej
    Nad śmiercią, która jest wywarem całego życia.
    Kłamliwe są usta naszych ksiąg,
    Zimne są ciała naszych ksiąg.
    Już czas nam odejść.

    Chcąc jednak przed śmiercią
    Uprościć naszą zawiłą wiedzę,
    Postanowiliśmy udać się do Ciebie, Boże,
    Do krainy judejskiej,
    Do glinianego Bethlehem.
    Prowadzi nas gwiazda prawdziwsza od wszystkich gwiazd,
    Bo nie było o niej dotychczas wzmianki
    W podręcznikach astronomii.

    Dlatego nasze myśli rzucają coraz dłuższy cień,
    A nasze wargi są popękane od modlitw
    Jak antyczne schody.

    Powoli krocza wielbłądy, objuczone złotem i bursztynem,
    Mijamy brudne uliczki i kramy, w których siedzą
    Mężczyźni z nargilami w zębach i medytują
    Nad brzegiem wezbranej biblii. Jest pora deszczowa.
    Nasze opończe są czarne od wiatrów.
    Na placu chrapie zaspana katarynka, a skrzydlaty kupiec
    Unosi się nad pomarańczami i daktylami.
    Na złotych wzgórzach, na złotych wzgórzach
    Jest zbawienie kupców, którzy modlą się
    O fałszywą wagę owocu.
    A pod ścianami świątyni śpią kapłani,
    Oszołomieni pustką jak mocnym winem.
    Nawet przez sen nie śpiewają, bo nie mają o czym.
    Ktoś kopnął blaszany garnek o rozbitym dnie.
    Dno świata.

    Gwiazda stanęła nad Grotą i poczęła śpiewać
    Kolędę uwitą z aniołów.

    A my, trzej magowie, zgarbieni pod ciężarem
    Ksiąg, pustych jak wypalone na pustyni czaszki,
    Drżymy z trwogi, chociaż jesteśmy szczęśliwi.
    Niepokoi nas bowiem myśl, że wracając od Ciebie,
    Będziemy musieli iść inną drogą
    Niż ta, którą tutaj przyszliśmy.

    Czy nie możemy wrócić, Boże, tą samą drogą?

  109. „Smokce usta swej gębusie” – aż dziw, że mężczyzna, a takie rzeczy dostrzegał. Musiał mieć poeta jakieś niemowlę w pobliżu, u którego mógł ten odruch zaobserwować. Ach, jakie to jest słodkie, kiedy te usteczka tak się przez sen ruszają, jakby dziecko wciąż ssało. Można patrzeć godzinami.

  110. Kochana Pani Małgorzato!
    Jakże się cieszę, że jest Pani z nami! W grudniu i do nas przyszły smutki, a teraz, z Nowym Rokiem, ufam, że będzie lepiej. Serdecznie pozdrawiam i ściskam (jeśli Pani pozwoli…) Panią i całą pani Rodzinę i życzę błogosławieństwa na każdy dzień Nowego Roku.

    „Wnuczkę” przeczytałam na początku grudnia. Długo się powstrzymywałam, żeby opóźnić przyjemność, ale z pierwszymi mrozami nie wytrzymałam. Jest wspaniała, taka pełna gorącego lata i głęboko mądra, a przy tym aż skrzy się od humoru. Dużo się przy niej śmiałam :) I jeszcze wątek uczucia Józinka i Doroty – taki wzruszający. Bardzo, bardzo dziękuję Pani za tę książkę. A tak bardzo podoba mi się okładka, że najchętniej powiesiłabym ją w ramce na ścianie :)

    Obraz Skoczylasa piękny w swej prostocie. Urzekł mnie :) A z wiersza zostało mi: smokce usta swej gębusie, właśnie jakby ssał matusie ;) Pewnie dlatego, że to temat dla mnie coraz bardziej aktualny – za sześć tygodni rozwiązanie ;) Niedawno uchwaliłyśmy z Kniżką, że będziemy czytać Maluszkowi same dobre książki. A póki co z ochotą uczestniczy w głośnym uczeniu się historii ;)

    Ależ się rozpisałam – w starej wersji księgi gości ograniczenie długości wpisu nie było chyba takie złe (przynajmniej w moim przypadku ;) Dziś pierwszy raz zajrzałam po długiej przerwie i bardzo się zdziwiłam zmianami. Ale jak się już rozpatrzyłam co i jak, to mogę stwierdzić, że mi się podoba nowa strona :)

    Serdecznie też pozdrawiam wszystkich Księgowych :)

  111. Buona Epifania!

    Bardzo ladna i pelna dobrych uczuc ta szopka Skoczylasa. Pasterze, Koncert, Trzej Krolowie… i piekna polska zima.
    W Wierszu ujelo mnie okreslenie „miluchne Dziecko” – od razu zobaczylam Jego cudna buzie.

    Dziekuje za Wpis, Kochana DUA.

  112. Kochana Pani Małgosiu!
    Nowa strona coraz bardziej mi się podoba! Widać, iż zarówno główna Gospodyni, jak i Adminki włożyły w to wiele pracy. Brawo, byle do przodu! z okazji dzisiejszego święta życzę przede wszystkim weny, bo to rzecz, niezbędna każdemu Pisarzowi. Sama tego doświadczam, uwielbiam tworzyć opowiadania. Gdyby jeszcze czas i natchnienie były równie łaskawe, co chęci. Piękna jest wspomniana przez Panią zabawa Dmuchawca! Przyznam, że po cichu zawsze marzyłam o poloniście, właśnie, nie zaś polonistce. Cudownie mieć takiego nauczyciela! Kiedy czytam jakąś książkę zawsze zwracam uwagę na to, co po lekturze zostaje w głowie. Do tej pory najlepiej zapamiętałam dwa cytaty. ” Można zabijać sercu, po prostu przestaje się kochać i wtedy ta osoba umiera” To zdanie pochodzi z mojej ukochanej książki pt. Moje drzewko pomarańczowe. To jest naprawdę coś, co głęboko zapada w pamięć. No i wiele można z tego wywnioskować. Z kolej drugi cytat pochodzi z książki Makuszyńskiego. „Bowiem rzadkością jest człowiek, który złym się rodzi” Takie dwie proste, życiowe mądrości. Zresztą w Pani sadze o Borejkach także można ich znaleźć całe góry, jakby to powiedział Edmund Ptaszkowski. Pozdrawiam cieplutko.

  113. W tej chacie było ciemno. Ale gospodarze zaprosili pod swój dach Boga. I teraz mają jasno. Widać jaka od Maryi i Dzieciątka jasność bije. Już im tam ciemno nie będzie, o nie.
    Józef mi wygląda na konesera muzyki góralskiej. Z przyjemnością się przysłuchuje. Ale Matka Boża jakby mniej w owej gustuje. Coś nawet jakby prawe ucho przysłoniła :)

  114. Dobry wieczór!
    A u nas w kościele ministranci byli przebrani za trzech królów! Jak cudownie wyglądali!
    Mi ten dzień od zawsze kojarzy się wielką ilością kolorów.Jeszcze się nie zastanawiałam dlaczego.Ja w ten kolorowy dzień…uczę się i tęsknię za szkołą :) Lada chwila i sprawdzian semestralny z jęz.polskiego:) i matematyki:(Tak więc wkuwam „-z imiesłowami przymiotnikowymi czynnymi i biernymi[…]”itp.
    Ale Święto SUPER tak samo jak obraz(kolorowy;) ).Najbardziej podobają mi się pastuszkowie, zwłaszcza ten siedzący na stołeczku po lewej stronie.
    Życzę miłego tygodnia w szkole(po tylu dniach!) i w pracy!:)Albo w domu,jak kto woli…

  115. Dzień dobry
    Obraz pełen ciepła. Pewnie wcześniej szalała śnieżyca (sporo śniegu wokół), a teraz Miłość przyniosła spokój i radość w progi góralskiej chatki. Wszyscy tak dążymy od czasu do czasu przewracając się i powstając. Serdeczne pozdrowienia od Małgosi, mam nadzieję, że jej aniołek wkrótce do Pani dotrze.

  116. Dobry wieczór!
    Właśnie to: „Różni różnie służą Bogu” wydało mi się najważniejsze. Od razu przy pierwszym czytaniu, jeszcze zanim doszłam do pytania DUA. :) Ściskam mocno!

  117. Hip hip hurra! : ) Dziękuję Admince, która powiedziała mi gdzie teraz można dodawać wpisy : ) Trochę szkoda. Czy nie będzie już dawnej księgi gości? Strasznie tęskniłam za tą księgą, Pani Gosiu i Drodzy Księgowicze : ) Święta się skończyły już dawno. Pamiętam, że strasznie mi było szkoda karpi, którym osobiście nalałam wody i nie tknęłam ich w czasie wieczerzy jak inni karpiożercy, którzy ze mną wspólnie świętowali :D A ja mam wielkie zazdro… Wiem, ze powinnam się wyrażać bardziej polonistycznie. Naprawdę zazdroszczę mojej przyjaciółce z opolskiego, który ma za 8 dni ferie. Ja dopiero w lutym. Nie wiem po co to tutaj właściwie piszę. Chyba z przyzwyczajenia i tęsknoty. Życzę miłego… No chyba już wieczoru : )
    PS. A nie przeszkadza Pani, Pani Gosiu ten zwrot, bo też go piszę z przyzwyczajenia? :D :D :D

  118. Nie widać wyraźnie. ale może to być krucyfiks, jak w innych obrazach o tej tematyce.
    Corelli? Bardzo lubię. „Przy Corellim, przy Scarlattim” lubił spędzać wieczory K.I. Gałczyński.

  119. Katarki zabrnęły aż tak daleko? Ho-ho!
    Ściskam Was oboje.

    Nutko, a pewnie. (Laska jest też atrybutem pasterzy). Umiesz, umiesz patrzeć na obrazki!

  120. Racja, DUA! Pies z pewnością biegnie swobodnie. A laska przy tak stromej dróżce – nieodzowna. Bardzo ładne na tej akwareli jest jeszcze to, że wszyscy (pewnie cała wieś) ciągną do Świętej Rodziny. Gęsiego – jedni za drugimi, powoli, uważnie, ale cały czas do tego obranego Celu.

  121. Kochany Starosto, nareszcie. Wróciliśmy z Katarkiem z noworocznych wojaży pod białoruską granicą, a w domu już czekała najmilsza niespodzianka: nowa strona :) Słusznie odbierała Pani telepatycznie ciepłe myśli, płynęły codziennie. A teraz już na głos ściskam mocno i życzę Pani, Adminkom i Księgowym pięknego, spokojnego i radosnego Nowego Roku. I miłości!
    Ps. Ładnie tu :)

  122. Tak, tak, Nuteczko miła, tylko że to nie smycz, a laska, moim zdaniem. A piesek biegnie przy nodze.

  123. Dokładnie ten sam wers został mi w głowie!
    Na akwareli moją uwagę również zwróciły skromne podarki w garnuszkach i wyrywające się psy. I to nie tylko te dwa z przodu, ale też ten prowadzony na smyczy przez jedną z postaci schodzących z góry.
    Przesyłam najserdeczniejsze życzenia w dzisiejszy Świąteczny Dzień!

  124. Właśnie! Też to zauważyłam. Mędrcy świata, monarchowie, w gruncie rzeczy nie liczą się w tym gronie. I sami to wiedzą. Jest tu większa władza i większa mądrość. „Biedni, prości i mali” zrozumieli to pierwsi.

    Celestyno, dziękuję i Tobie za piękny list. Wzruszył mnie bardzo i pokrzepił.

  125. Podobaja mi sie tez „pany i hetmany”, ktorzy stoja lekko oniesmieleni i dopiero nabieraja odwagi, zeby podejsc i dac podarunki. Pasterze podchodza bardziej spontanicznie:)

  126. Biedronko wspak, dziękuję za wiadomość prywatną i za dobre myśli. A to się cieszę, że nowa strona jest bardziej przyjazna oczom! Wójt Wiewiórka też tak uważa.

  127. Dziękuję, Celestyno! Chętnie aniołka udomowię.
    MagdoZ, jasne. A to samo myślę o różnych smutkach. Któż inny je w pełni zobaczy i ogarnie?

    Na obrazku znalazłam też gospodarza. Gościnny gazda skromnie stoi z boku, przy dudziarzu, w pozycji kontrolno-zadowolonej.
    Co za ładny obrazek.

  128. Bo tak właśnie jest. „Różni różnie służą Bogu”. Czasem my nie potrafimy tego docenić i zauważyć. Czasem zrozumieć. Ale przecież jest Ktoś, kto potrafi.
    Pozdrawiam w mroźne, ale bardzo słoneczne i roziskrzone Święto.

  129. Milego swietowania wszystkim, ktorzy moga swietowac:) U nas dzien roboczy. Swiatecznym akcentem jest w kazdym sklepie i piekarni sprzedawana slodka chalka „couronne des Rois”, w kazdej znajduje sie niespodzianka – figurka do szopki. Dziecko o malo zebow sobie nie polamalo, bo w jej to kawalku (szczesciara) znajdowala sie mala figurka krola do kolekcji.
    Mnie w tym fragmencie poezji bardzo spodobali sie „prosci skrzypiciele”, a w akwareli wyrywajace sie pieski :)
    Pani Malgorzato, bardzo goraco pozdrawiamy!
    P.S. Sporo przed Bozym Narodzeniem corka narysowala aniolka dla Pani i Emilki. Nie bylo okazji wyslac wtedy, wiadomo. Podesle niedlugo, jesli mozna, i jesli dotychczasowy adres administracji dziala. Nie narzucamy sie jednak i poczekamy ile bedzie trzeba.

  130. Świąteczne dzień dobry!
    Śliczny ten obrazek Skoczylasa. Pamiętam odległego sylwestra w Bukowinie Tatrzańskiej. Zaprzyjaźniona gaździna dała nam swój ślubny strój góralski( dla mnie), strój druhny( dla przyjaciółki) i pana młodego( mój przyszły mąż). Przyjaciel o posturze atlety włożył jedynie kapelusik i „robił” za fotografa. Sypał wtedy śnieg, więc zdjęcia są nieco odrealnione( wyłącznie czarno -białe, nie z wyboru, takie czasy były.

Dodaj komentarz