
Żeby dłużej nie patrzeć na te nieszczęsne pączki, które – jestem pewna! – wszystkim już zupełnie obrzydły, spójrzmy sobie razem na świat przez witrażowe okienka. To z dzięciołem – współczesne dzieło sztuki, z lekka stylizowane na Art Nouveau – znalazłam na stronie Wayne Cain Architectural Glass i natychmiast wpadłam w zachwyt.
Co za cudowny pomysł! Za oknem rosną prawdziwe drzewa i to one właśnie nadają witrażowi kolory – co dzień inne!
Niestety, nie podano, kto jest autorem tej piękności.
A ten znów witraż mam od dawna w swoim skarbczyku i wciąż się nim cieszę; reprezentuje kierunek zwany Art Deco, a zobaczyć go można w muzeum witrażu Melbourne House. Autorem tego cuda jest Colin Rose, kanadyjski artysta z przeszłości. Nic więcej o nim znaleźć nie mogę, ale i bez żadnych o nim informacji po prostu lubię człowieka. Proszę spojrzeć, z jaką wirtuozerią i z jaką pieczołowitością zabawiono się tu nie tylko barwami szkła, ale i jego fakturami, przezroczystością lub matowością i rodzajami tak zwanego „mrożenia”!

Właśnie zdałam sobie sprawę, że podziwiam w ludziach pieczołowitość. Staranie. Dbałość. Upór. Powagę, z jaką przystępują do pracy i wytrwałość, z jaką doprowadzają swoje dzieło do doskonałości.
Czy mam wrażenie, że dziś te cechy zanikają?
E, może nie.
Raczej chyba zepchnięte są poza nasze codzienne pole widzenia przez niedbalstwo, brak powagi, powierzchowność i tandetę.
Szkoda.
PS
A tu jeszcze – specjalnie dla KC Elżbiety – witraż „Drzewo życia” – niestety, nie mogę się doszukać, czyje to dzieło, więc tylko powiem, że znalazłam je przez Google. I nic więcej o nim nie wiem!









Szanowna Pani Małgosiu.
Bardzo dziękuje,że Pani napisała książkę „Kłamczucha.” Myślę, że jest to jedna z tych książek, które nadal będę czytać pomimo zakończenia omawiania jej w szkole.Będę się starać tak szybko nadgonić te części (choć wiem, że to nie będzie łatwe), aby móc z niecierpliwością czekać na kolejną.W książce bardzo podoba mi się to,że pokazuje nam Pani jak radzić sobie nawet, gdy jest ciężko i nigdy się nie poddawać. Życzę Pani zdrowia, słonecznej wiosny, a przede wszystkim weny twórczej.
Faneczko, ja także przepadam za gwarą góralską!
Czytałaś oczywiście „Na skalnym Podhalu”?
Ten Anonim to chyba nasza Laura z polskiej szkoły we Francji?
Dobrze! Bardzo się cieszę, że sobie poczytasz Jeżycjadę! hura!
Dziękuje za Pani odpowieść już zamówiłam książki z kolecjii
Dziękuję, miła Lauro!
Powinnaś przeczytać jeszcze inne moje książki, występuje tam pewna Laura (zwana Tygryskiem). Ciekawe, czy ją polubisz.
Dzień dobry Pani !
Książka pod tytułem „Jenzyk Trolli ” jest moja ulubiona z Pani Książek
Pozdrawiam , Laura
Juan Perez Floristan na fortepianie. Kanał NOSPR na yt. Za chwilę o 12.00. Kto lubi i może niech wlącza.
Dzień dobry!
Mamo Isi kochana (wiad.pryw.), ależ oczywiście. Wszystko rozumiem.
Twojej Mamie przesyłam wiele pozdrowień i dobrych myśli.
Tak, Madziu, Mistrz E. to dobra lektura na ten czas.
Też jestem bliska zniechęcenia, prawdę mówiąc.
Spadłam na poziom niebieskiego kwadracika, a kiedy raz jeden jedyny uzyskałam przewagę punktową, to przeciwnik jakoś nagle opuścił rozgrywkę przed końcem. Inny znów,nie wiedzieć czemu, obrzucił mnie brzydką obelgą (chyba mu zajęłam jakieś upatrzone miejsce na prawie całkiem założonej planszy).
I w ogóle.
A może ja nie rozumiem jakiejś netykiety literakowej?
Tak, że się w zasadzie poddałam i poszłam poczytać „Kazania i traktaty” Mistrza Eckharta.
PS. Ciotkę zamówiłam od razu, jak tylko anette dała cynk, że można. Ciekawe, kiedy wydawnictwo zacznie rozsyłać. :)
O, tak, dobrze mają polskie dzieci w Paryżu z tą naszą BeatąV.
Bardzo pomysłowa!
Dziewczyna z fantazją.
Jakie to fajne, że i uczniowie, i nauczyciel spotkali się w jednym miejscu. Co za inspirująca pani, nasza księgowa Beata V!
U mnie też było dziś ładnie słonecznie. A co do Waszej litarakowej manii – moja siostra swojego czasu często w to grywała. Mnie w przeciwieństwie do niej, marnie szło i się zniechęciłam.
(PS: „Ciotka…” już jakiś czas temu zamówiona!)
Dzięki, Kris, już go sobie notuję.
Siedem!!! Ho-ho, pracusiu!
Kris, bardzo dziękuję za długą i ciekawą wiadomość prywatną. Cieszę się z dobrych wiadomości, zwłaszcza tych muzycznych!
I z tych dobrych wieści o tłumaczeniach (miałam szczęśliwą rękę!).
Czy ja aby mam ten Twój nowy adres? Wpisz go, proszę, jako wiadomość prywatną, dobrze?
Dla wszystkich uściski!
Dzięki. Poprzeczka! Trzeba ją stawiać wysoko!
:) Popieram Pani postawe! „Mlodosci! Ty NAD poziomy wylatuj!” W praktyce bedzie na pewno poruszana kwestia NIESPRAWIEDLIWOSCI ( ja az szesc zdan, a ona tylko dwa). I bedzie, ze DUA ma jakies preferencje. :)
BeatoV, przekaż, proszę, dziatwie, że dzisiejsi literaci też są wymagający i chcieliby, żeby każde dziecko napisało coś innego. W przeciwnym wypadku dostaje się odpowiedź zbiorową!
Pozdrawiam serdecznie całą klasę.
Pani nauczycielka dziekuje za pozdrowienia! :)
Wlasnie mamy przerwe, po ciezkiej pracy by „powiedziec wszystko, co pomysli glowa” i napisac to jeszcze na Pani stronie.
Uczniowie dziekuja bardzo za odpowiedzi, ale z tego co tu mi mowia, odpowiedz zbiorowa ich nie satysfakcjonuje. Jedyna zadowolona osoba jest Emilka, ktorej Pani odpisala oddzielnie.
Dzisiejsze dzieci sa bardzo wymagajace jednak! ;)
Dzien dobry Pani Malgorzato Musierowicz!
”JEZYK TROLLI” jest bardzo fajna ksiazka. Poniewaz czytelnicy moga sie odnalezc sie w takich sytuaciach jak Roza, Fryderyk lub Trolla…
Wszystko mi sie podobalo, opowiesc miala duzo szczegolow lecz mniej mi sie podobal koniec, dlatego ze chcialabym sie dowiedziec na jaka chorobe Trolla zachorowala i czy wyzdrowieje .
Pozdrawiam, Julia z klasy 6, z Francji!
Emilio, wezmę to pod uwagę przy pisaniu kolejnej powieści!:) To znaczy, postaram się, żeby jeszcze na końcu coś się wydarzyło.
Dzień dobry, szkoło polska w Chelles!
Miło mi, że tak sobie tam czytacie „Język Trolli”.
Nawiasem mówiąc, to jeszcze nie koniec wiadomości o bohaterce zwanej Trollą – z następnych książek cyklu dowiecie się, że wyzdrowiała!
Pozdrawiam Waszą Panią!
Dzien Dobry Pani Musierowicz
Jestem uczennica klasy szostej i nazywam sie Emilia.
Czytalam Pani ksiazke ”Jezyk Trolli ”i jest bardzo ciekawa, ale nie podobal mi sie koniec, poniewaz nic sie wlasciwie nie wydarzylo. Wolalabym, zeby to sie weselej zakonczylo.
Dzien dobry!
Nazywam sie Emma, jestem uczennica 6 klasy w Szkole Polskiej w Chelles i chcialabym skomentowac Pani ksiazke.
Wedlug mnie „Jezyk Trolli” to jest ksiazka, ktora ma duzo wydarzen i przede wszystkim mowi o milosci. Ta historia mi sie bardzo podoba, ma duzo takich spontanicznych opowiesci .
Podsumowujac: Ta lektura generalnie jest ciekawa, ale koniec mi sie wcale nie podobal, poniewaz Trolla musi pojechac do Niemiec, do swoich rodzicow, bo chyba ma bialaczke.
Szanowna Pani Musierowicz
Pani ksiazka pod tytulem „Jezyk Troli”
mi sie podobala poniewaz jest ciekawa
i mowi o problemach nastolakow.
Adrien, uczen klasy 6
Uwaga – wiadomość dla Mamy Isi :) Trochę spóźniona niestety. Odkryłam przypadkiem, że w programie „Kultura”, można oglądać w sobotnie poranki (o 8.00), kultowy serial „Wszystkie stworzenia duże i małe”, w mojej ulubionej wersji z 1978 roku (u nas emitowany w latach 80- tych). Wiem, że w wersji oryginalnej jest dostępny w sieci, ale może informacja się przyda. W dzisiejszym odcinku, główny bohater – świeżo upieczony małżonek, któremu niezwykle wyrozumiała żona, no anioł po prostu, pozwoliła na przeprowadzanie podczas podróży poślubnej jakichś badań związanych z krowami, został m. in. zmuszony do przywdziania gumowego kombinezonu dla weterynarzy kompletnie uniemożliwiającego wykonanie jakiejkolwiek czynności poza mruganiem (cha! cha! cha!) itd. Miłego dnia wszystkim życzę.
Dzień dobry!
We Wrocławiu dzisiaj słońce i lekki mróz. Drzewa za oknem wyglądają jak na pierwszym witrażu.
Śniegu brak, dobra pogoda na spacer.
Miłego dnia!
Jutro o 12.00 kolejny poranek symfoniczny na kanale NOSPR – koncert fortepianowy.
A dziś Dzień Kota – głaski i zauchemdrapki dla księgowych Mruczków!
Przecież stale tu zaglądam, Nini.
I już po problemie. Zagrałam z Mamą Isi, pokazałam metodę, i już jestem.
I mówię dobranoc!
DUA, nic wielkiego się nie stało, tylko się niepomiernie zdziwiłam.
I źle napisałam. Nie – nie szukałam, tylko się nie natknęłam.
Ale zabawy mieliście przednie!
Zastanawiam się, jak KG będzie wyglądać, gdy oddadzą się Panie nałogowi. :o)
(czy starczy czasu, żeby zajrzeć..?)
Nini, przepraszam za zamieszczenie Twojej wiad.pryw. – już to naprawiłam. Swoją odpowiedź też przytnę.
To dlatego, że mnie Jesienin od razu rozproszył i nie zauważyłam zastrzeżenia na początku.
Nie, Staś dorosły już go potem nie chyba przekładał, łacińskich poetów też nie.
Na szczęście!
Ile pożytku mamy z tego, że „Jemu już zostało”!
Swoją drogą, Jesienina w przekładzie Pani Brata nigdzie nie widziałam?
Może źle szukałam.
Mamo Isi, witam w gronie nałogowców! Wpisz mi tu swój pseudonim (prywatnie), to będziemy grały do upadłego!
Świetna zabawa, naprawdę!
Pozdrawiam Isiątka!
Dzień dobry!
Nini, Jesienina w oryginale też poznawałam, bratnia duszo. A nawet tłumaczyłam! Było to w liceum, kazano nam przetłumaczyć fragmenty pieśni Horacego („Exegi monumentum aere perennius”), no to przełożyłam całe cztery pieśni, i to porządnym wierszem. Jak to zobaczył młodszy braciszek, zaraz też zaczął przekładać z łaciny, a jak ja znów z Jesienina, to on z Błoka i tak sobie przekładaliśmy dla rozrywki. Z tym że jemu to już zostało.
Dzieci z dziećmi wróciły z nart rumiane i bardzo zadowolone z życia. Isiątka na stoku budziły powszechny zachwyt, ze takie kruszynki tak dzielnie szusują. Rzeczywiście na podglądzie z kamer (Białka) dawały się rozpoznawać bez pudła, jako najmniejsze z tamtejszych krasnoludków.
Piotr poduczył mnie reguł literaków, wczoraj zaczęłam się w to bawić i już wpadłam w nałóg. Potworne.
A witraże cudne. Kolega małżonek właśnie był zaprojektował witraże do naszego kościółka i są one w trakcie wykonywania. To znaczy, jeden już został wstawiony. Z elementów roślinnych są tam lelije w dużych ilościach. Na szczęście wykonawca dobrał dobre zielenie. Chociaż siedzący w ławkach poniżej mają teraz twarze tak zielone jak stado wodników.
No wiecie, żeby zaginęło dziesięć księżyców biednemu Jowiszowi! Niesłychane!
Co prawda jeszcze mu tam trochę zostało.
Ale co by się stało, jak by nam zaginęła ta jedna, jedyna sierota świecąca światłem odbitym na niebie?
Strach pomyśleć.
Anglicy mają maksymę. What cannot be cured, must be endured. Której to maksymy nie odnoszę do zaginionego (hipotetycznie) Ksieżyca naszego ulubionego, ale kataru, jaki mnie męczy i dręczy, świnia jedna.
Jak skończę czytać Wilkie Collinsa chyba trzeba będzie ogłosić konkurs na najbardziej irytującego bohatera. Oni wszyscy są nie do zniesienia. W połączeniu z katarem chyba zaraz wyjdę z siebie i stanę obok.
Ależ, oczywiście !:)
Tak, chyba i Ty masz rację, Piętaszku. No ale tak czy inaczej – ładne.
Myślę, że okienko numer 1, to jednak nie witraż (poza dzięciołem i drobnymi szklanymi oczkami), tylko rodzaj bardzo wyszukanej ,ozdobnej kraty, zabudowanej szybą od wewnętrznej strony, ale może się mylę :) Tło jest raczej jednolite i wycięte z jednego kawałka .
Mam to w planach, Nini.
Z różą możesz mieć rację. Sygnaturka ani chybi.
A czy widziała Pani prace Rose Langford?
Ależ nam dobrze z Panią!
Zakopałam się.
Może róża to podpis pana Rose?
Zamiast sygnaturki.
Wydaje mi się, że jednak wszyscy właściwie pracowali na zamówienie np. publiczne (to też mecenat) i z tego żyli, chociaż jakiś czas. Zamówienie to wyzwanie, człowiek się rozwija. Bez farb, drewna, jedzenia itd. nie da się…
Profesor dawał przykład, że nawet Cezanne miał ojca bankowca, van Gogha zaś utrzymywał brat i przyjaciele.
Dla tego profesora (niezłego artysty) na pewno szkoła była mecenatem. Ci skromniejsi potrzebują wielu ćwiczeń, a to jeszcze kosztowniejsze.
Takie to rozmowy w kółku artystów. Myślę, że ciekawe. Mam nadzieję, że nikogo nie zniechęcam, to chyba dotyczy kosztownych technik. Nasz kraj nie jest bogaty.
Osobiście myślę, że co nam dane z góry, to mamy. Moja mama zaś mówi, że jeden dostał to, inny coś innego… i tak jest dobrze.
A księżyce Jowisza – chodu!
Biedny skarłowaciały Plutonik :(
Duży kunszt.
Mówię Ci, Nini, internet jest cudownym wynalazkiem także dla miłośników sztuki. Odkrywam wciąż nowych i wspaniałych twórców, o których nigdy bym nie wiedziała, gdyby nie komputer.
Te przeróżne rodzaje szkła są fantastyczne! Piękne, trudno się napatrzeć, zwłaszcza z tłem za nimi.
Nini, o rety, a ja dopiero teraz zauważyłam tę różę w drugim witrażu!
Ale masz oko!
Zbyt się skupiłam na podziwianiu tych przeróżnych rodzajów szkła, by dostrzec różyczkę w centrum koła.
A żółć za tym witrażem to drzewa. Widziałam go w sieci na innej fotografii i był blady.
kokoszaNel, o Plutonie wiedziałam tylko, że odebrano mu status planety. Ten status odebrano mu w 2006 roku. Teraz jest tzw. planetą karłowatą.
Wydaje mi się, że jako taka należy do Układu Słonecznego [ponoć przynależy do niego 5 planet karłowatych], ale musiałby ktoś o większej wiedzy astronomicznej potwierdzić.
U mnie śnieżnie.
Pozdrawiam wszystkich :)
Ha! KokoszaNel, co za wieści! Wiki podaje, że orbita Plutona jest ekscentryczna! :o)
Natknęłam się niedawno w albumie na Wiosnę w Gościeradzu i znów zachciało mi się wyskoczyć przez tamto okno pełne blasku, w jasność lata, w ten upał. A w te chce się patrzeć i patrzeć. Pierwsze jest wybitnie „Ciotkowe”! Zastanawiam się, czy ta jesienna(?) żółć w drugim jest dziełem natury czy też samego autora?
I oczywiście, widzę różę w środku!
Różne są księżyce..
Więc ci nie życzę
Byś nagłe nastroje jego i pozycje
Za martwe brał supozycje
Bo księżyc w nowiu taki
Sprowadzić potrafi majaki
A pełnia? Hmm.. ta.. cóż..
W bezsenność wbija cię jak nóż
Marzysz wtedy o bukietach róż
wiosną lub Ciotkę chcesz.. już!
KokoszaNel, chodzi o ten sam, nasz Księżyc, w różnych pozycjach i nastrojach.
A swoją drogą brawo dla przedszkola!
O Plutonie też nie wiedziałam.
Jas, mecenasa mieli tylko najlepsi. Przez profesora przemawiała zapewne gorycz.
Nieśmiało zapytuję o jakie księżyce chodzi? Czyżby jowiszowskie? Jowisz ma ich 69, z czego 10 uznaje się za zaginione.
Tydzień o kosmosie w przedszkolu integruje całą rodzinę w pogłębianiu kosmicznej wiedzy. Czy wiecie drodzy Księgowi , że Pluton został wypisany z Układu Słonecznego? Ja nie wiedziałam.
Miłego dnia!
Pieczołowitość, staranie, dbałość, upór, powagę i wytrwałość można znaleźć u ludzi, którzy malują ikony. Swoją drogą powstało sporo nowych kanonów ikon. Z czasem wzory będą doprowadzane do doskonałości. Zdziwiłam się jakie współczesne ikony osiągają wysokie ceny.
Jeden profesor z ASP powiedział, że jest teraz zastój w sztuce, ponieważ kiedyś każdy artysta miał swojego mecenasa. Do tego jednak potrzeba czasu pokoju. Trochę już tak jest.
Każdy ma swoje zdanie.
Aaa, koniecznie!
Może też być jakiś miły szczegół.:)
Może masz warkocz?
Albo okularki?
Dzień Liczby Pi to bardzo stosowny termin na premierę książki. Kiedyś przesłałam znajomym życzenia z tej okazji. Chyba dla żartu, ale już dobrze nie pamiętam.
Ps. Widziałam w galerii piernika, że jest jakaś inna Kreska w tym gronie. Może powinnam dodać sobie jakiś podtytuł?
He, he, zwłaszcza gdy mam czarno na białym.
DUA wie wszystko :)
Bożenko, ja wiedziałam, że to Ty! (Po numerze IP, który z tej strony się wyświetla)
Zuziu, fluid. Wczoraj akurat odpowiadałam na pytania do wywiadu dla „Guliwera” . W pytaniu była mowa o obecnym „permanentnym odzieraniu miłości z mistyki”. Odparłam, że to niepodobieństwo, bowiem miłość JEST czystą mistyką.
Hm, anonimowy wielbiciel piękna jest nawet stosowny w walentynki. Ale może to stosowna w Środę Popielcową skromność. Komputer najwyraźniej sam dba o styl.
Dodam więc stylowo, że i ja – jakżeby inaczej! – odliczam czas do „Ciotki”. Znad „Kalamburki”, swoją drogą. I zdumiona podziwiam – i cieszę się, cieszę – że DUA już nam szykuje kolejny tom!
A teraz zadbam o zaginiony podpis.
Dobry wieczór!
Uważam, że dzisiejsze zbiegnięcie się Popielca i Walentynek jest ciekawe. Czy w całej Wielkanocy nie chodzi o miłość właśnie? Bożą do nas? Życzę pięknego przygotowania duchowego przez te najbliższe 40 dni.
Ach, „Cioteczka” już tak blisko, a mi aż nierealna się wydaje. I te księżyce… Cóż to będzie za uczta!
Kochana Moja Autorko, przesyłam najczulsze słowa miłości i wdzięczności za Pani obecność na tym świecie!
A tak a propos Popielca: ma prowadzić do zmiany myślenia – nawrócenia na drogę Miłości – ergo, łączy się z Walentynkami wyśmienicie!
Witraże cudowne!
Witraże piękne, piękne.
Wpatrywać się i marzyć.
I ja się cieszę!
Będzie to, nawiasem mówiąc, Ogólnoświatowy Dzień Liczby Pi.
Pozdrawiam, Kresko!
Dziś się dowiedziałam, że 14 marca książka! Co za radość :))
Taki, jak lubię:)
nini odbiera serce i wysyła księżyc.
Popielaty
Perłowy trochę.
Wiktorio (wiad.pryw.)- pewnie, że szkoda, bo zgadzam się, że osobiste kontakty są najowocniejsze. Ale sama pomyśl, czy ja mogę być we wszystkich bibliotekach i szkołach osobiście?
Przypominam, że jestem już babcią! Owszem, w dobrej, a nawet bardzo dobrej formie, ale …
No dobrze, to już się przyznam: zamiast jeździć po Polsce, wolę zostać w domu i pisać. Chyba mam rację, co?
Ago, Nini, dziękuję!
Walentynki dzisiaj Popielcowe, więc ich nie świętujemy, ale serca piernikowe wirtualne można przesyłać. W obie strony!
Wysyłam więc.
Ależ DUA – jestem przekonana, że tak! Żadnych wątpliwości!
Dlatego nie mogę się doczekać i tak przebieram nóżkami z niecierpliwości..
Ale cóż, trzeba doskonalić niedoskonałości..
Cierpliwie czekam więc.. w zasadzie, to już nie są całe cztery tygodnie, tylko ociupinę mniej!
Właśnie zakupiłam „Ciotkę..” przez stronę Akapitu, z opcją dostawy kurierskiej (ma być szybciej, a mnie się STRASZNIE spieszy).
Z okazji walentynek przesyłam Pani wielkie serce piernikowe oraz podziękowania za całe dobro,miłość i radość, które aż biją z Pani książek. Dziękuję!
„Ludzie, ludzie, jak ten czas leci, to nie do wiary wprost!
tak niedawno jeszcze dzieci, a dziś się srebrzy włos”
(Piosenka z lat 60-tych)
Nini, myślę, że Ci się spodoba. Są różne księżyce etc.
nini przejdzie na nieprywatne!
Tydzień temu zmieniłam hasło na „pięć tygodni do Ciotki”.
A to już tylko cztery, juhuuuuuu! :o)
Dzień dobry Pani Małgosiu!
Dzień dobry Ludu!
Dzień dobry!
Widzę, że nagle wszyscy przeszli na wiadomości prywatne. :)
Wiktorio, witam serdecznie i odpowiadam, że niestety muszę odmówić przyjazdu. Troszkę daleko! Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla wszystkich czytelników płci obojga i zapraszam nieustająco na tę stronę, która właśnie po to powstała, by służyć naszemu bliskiemu kontaktowi.
Biedronko (Trzecia?), dziękuję za dobre słowo i pozdrawiam Ciebie oraz Mamę!
Ale tak to właśnie zrozumiałam, mój Zgredziku (wiad.pryw.), nie inaczej!
Jeżycjadowych nie ma.
Patrycjo, cieszę się.
Och, dziękuję za informację zwrotną, bo już się zaczęłam zastanawiać, czy coś źle napisałam. Co do człowieka – ma Pani dobrą intuicję, to jeden z najwartościowszych jakich dane mi było spotkać! :))
Ładnie to napisałaś, Zuziu, nasza pociecho droga.
Dobry wieczór!
Wszystkie witraże są zachwycające.
Tak samo jak piękne słowa, które padły tu o świetle.
Czy to nie wspaniałe, że poezja objawia się w każdym najmniejszym nawet kawałku świata? Tylko czeka, aż ktoś ją ujmie w wierszu. Ale bez słów można lepiej ją poczuć, potem dopiero przeczytać jak te uczucia nazwali poeci.
Uwielbiam ten miarowy stukot dzięcioła. Ostatnio po wyjściu rankiem z domu, właśnie on mnie powitał. Miło tak zacząć dzień.
EQR – dopiero teraz widzę Twój wpis.
E, nie. :)))!!!
Rockandrollko, dzięki za wiadomość, także prywatną!
Zgredziku, dzięki za wiad. pryw.
Co za historia!
T-shirt? O, ciekawa jestem!
Ludu! Zamawiaj w Akapicie! Przecież dziesięciu tysięcy książek na raz nie wyślą.
Ergo, część wyślą wcześniej.
Boża Krówko, a więc intensywnie wypoczywasz o wpół do czwartej w nocy! To tak jak ja, prawdę mówiąc.
Szkoda, że to taki męczący tryb wypoczywania, bo bardzo go lubię. Wszyscy śpią, nikt niczego ode mnie nie potrzebuje, mogę czytać do upadłego, albo grać sobie w różne gry.
Ostatnio odkryłam zachwycającą, inteligentną, minimalistyczną i piękną plastycznie grę na ulubionej stronie Armor Games. Gra nazywa się „Push!” i wyobraźcie sobie, jej autorem jest Polak o nicku Targaciej. W komentarzach bardzo się nią wszyscy zachwycają, i słusznie. Polecam!
Ja się biedziłam dobrych parę godzin, ale co to była za zabawa! I rozwiązałam wszystkie łamigłówki!- co za satysfakcja.
Drugi mój ulubiony autor to sympatyczny Bart Bonte (ma swoją stronę, poświęconą grom, a sam jest tatą gromady dzieci, dla których gry te wymyśla). Polecam!
AniuCzyManiu, nie dziwi mnie, że z taką gromadką rzadko się odzywasz, a i pierniczków do Galerii nie przysłałaś. Cieszę się z Twoich dzieciaczków!
I brawo za edukacyjną książeczkę! To takie piękne, że miłość matki objawia się też w wydawaniu książek!
„Ludzie są jak witraże”, Casciolino!:)
Dzięki za ten cytat.
Justysiu, dzięki za wiad.pryw. i linki do Colina Rose (tak, doszły).
A więc żona Colina Rose, Sandra Cohen-Rose jest prezydentem organizacji Art Deco Montreal!
Zaraz sobie poczytam. Dziękuję!
Ludzie, jak myśmy żyli bez internetu?!
Ach, Ateno, jesteś istna Pollyanna!
Dobrze, ze nie mam takiego witraza z dzieciolem. Wciaz bym na niego patrzyla.
Tak, szklo butelkowe jest swietne, zwlaszcza jak sie robi aniolki, takie w ziemi.
Autorka tych slow to Elisabeth Kübler-Ross. Bardzo ciekawa postac.
Rozmyslania doprowadzily mnie do jeszcze jednej ciekawej sentencji: „People are like stained-glass windows. They sparkle and shine when the sun is out, but when the darkness sets in, their true beauty is revealed only if there is a light from within.”