Tłusty Czwartek

paczek

 

Gdy się karnawał z wolna w stronę postu schyla,

Nastaje oto Tłusty Czwartek Lunofila.

Patrząc w półksiężyc wzrokiem sennego zajączka

Lunofil cichcem zżera kosmicznego pączka!

 

Tak nieopatrznie, płocho, nie bacząc na skutki

Niejeden z Lunofilów staje się grubiutki.

Trudno mu  potem będzie  tę obfitość zgubić,

Lecz cóż ma począć, gdy mu każą  pączki lubić?!

 

Mój Lunofilu, podnieś się, proszę, na duchu,

Jest bowiem propozycja zbawiennego ruchu:

Presję tradycji odrzuć,  oddal  pokus szereg

I zamiast jeść tak tłusto, ruszaj na spacerek!

 

 

 

69 przemyśleń nt. „Tłusty Czwartek

  1. Znowu pieczemy pączki, bo ten na rysunku tak nas skusił :)
    Mam nadzieję, że tym razem skończymy przed 24.00 …
    A czy wiecie, że pączków nie można jeść na pusty żołądek ?
    Trzeba najpierw zjeść kilka faworków :) (usłyszane)

  2. Serduszko mocniej mi zabiło, gdy odkryłam przed chwilą, że stałam się sprężyną wydarzeń i zobaczyłam efekt swych marzeń…! :-)

    Pani Małgosiu – dziękuję serdecznie za wiele radości, przepysznego pączka i wesoły wierszyk! Tak coś po cichu czułam, że szykuje się Pani do jakiejś niespodzianki… :-)

    Pozdrawiam serdecznie! :-)

  3. Jeśli chodzi o Derridę (i nie tylko), jestem ignorantem.

    Natomiast znalazłem dziś błąd (o ile mnie oczy nie mylą) w napisach końcowych filmu, który zrobił na mnie duże wrażenie, a Szarotce bardzo się podobał. Zakupimy płytę, kiedy będzie.
    Zamiast „żuaw” było tam „żuław”. Bardzo dobry film. Mój Vincent.

  4. Ach, jakże tu poetycko! Cieszę się, że i czytanie, i śpiewanie pomaga w spalaniu, gdyby tak jeszcze dołożyć do tego wysiłek umysłowy przy tłumaczeniu, to już w ogóle byłoby idealnie na wczoraj! O, i jeszcze gra na instrumencie dętym – to na pewno jestem „na czysto” ;)
    A mój brat wczoraj nawet ze znajomymi robił własne pączki!

  5. He he, Sowo, he he :) Bardzo trafnie :P
    Widzę, że mój cytat trochę przepadł z powodu zastosowanych przeze mnie znaków, które mogły dla Księgi oznaczać jakiś kodzik.
    Tam było: za pomocą słowa farmakon stanowi odtąd oskarżenie naiwności lub fałszerstwa Teuta ze słonecznego punktu widzenia.

  6. Wannabie, w kwestii rytmu powiedziałabym, że najczęściej z lenistwa. Potem dopiero z buntu(który czasem jest też efektem tego pierwszego).

  7. Jak czytamy, „ponieważ tekst Platona podaje odpowiedź króla za prawdę wytworu Teuta, a jego mowę za prawdę pisma, przekład [farmakonu] za pomocą słowa stanowi odtąd oskarżenie naiwności lub fałszerstwa Teuta ”. Przeł. K. Matuszewski.

    Nie było to zamierzone, ale wygląda na to, że w swoim doborze terminologii poetyckiej kierowałam się „oskarżeniem naiwności słonecznego punktu widzenia”, nieświadomie ujawniając swój pesymizm.

  8. Zgredzie, tak chyba zamierzyła Wannabe, choć nie znam użycia tego słowa w takim znaczeniu. Derrida napisał esej filozoficzny pod tym tytułem (dyskutując z poglądami Platona), ale chyba nie lek miał na myśli.

    A lek to jest, inaczej mówiąc, farmaceutyk.

  9. O, Wannabe, wyświetliło się aż miło!
    Masz rację z tymi dawnymi tłumaczami.
    Swoją drogą, Ty też jesteś genialna. Mam wiele podziwu dla Ciebie!

    Elżbieto, aha!:) No, bardzo mi miło.

  10. Pamiętam, pamiętam! Po prostu: 14 marca wyjdę z pracy o 14, pojadę do Empiku po zamówioną książkę i wrócę jak najszybciej prościutko do domu, a popołudnie spędzę z Ciotką. Plany planami, ale wiadomo, jak jest w życiu. Rzecz w tym, że na TEN dzień niczego innego nie planuję.
    Co do 21 kwietnia, to pociąg już dawno sprawdziłam; było trochę bicia się z myślami, bo tego dnia jest też inne ważne (lokalnie) wydarzenie, ale decyzję już podjęłam. :))

  11. Wypróbujmy, czy wyświetli się „Dziecko piątku”!
    金曜日生まれの子
    To niesamowite, bo to ja jeszcze jak byłam mała szukałam znaków po liczbie kresek w papierowych słownikach, a teraz po prostu rysuje się je na ekranie i wszystko jest. Dawni tłumacze japońskiego to prawdziwi geniusze. Zapewnie nawet papierowych słowników nie mieli. Znaki w książkach wpisywali ręcznie.

    I ja również nie lubię iść za tłumem i dostosowywać się do norm – tylko jak z takim charakterem zadbać o prawidłową rytmiczność? Tak pomyślałam, że jeśli wiele osób nie zachowuje w tym proporcji, to chyba z buntu lub z egoizmu.

  12. Elżbietko, ale do Poznania to w kwietniu, pamiętasz?
    A 14 marca nic nie będzie, żadnej imprezy, tylko „Zgryzotka” pojawi się w księgarniach. Chyba starczy dla wszystkich, więc spokojnie.

  13. Ech, już się po tych pączkach nie mieszczę pod regałem, gdzie przeczekiwałam przeziębienie, miłych pogwarków Waszych słuchając…
    Pani Małgosiu, środa 14 marca zaplanowana, do Poznania też chyba uda mi się przyjechać:)

  14. Dziwi mnie, Wannabe kochana, że ludziska tak lubią stać w kolejkach, i to po pączki. Ja bym po stokroć wolała usmażyć je sama! I szybciej, i przyjemniej, a efekt na pewno byłby lepszy.
    No, ale ja nigdy nie lubiłam iść z tłumem. Nawet w słusznej sprawie – ot, wrodzony wewnętrzny opór.
    Co do znaków japońskich: przekleiłam w przypisie objaśnienie ze słownika internetowego. A więc metodą kopiuj-wklej można tu przemycić wiele.

  15. Dziękuję, o DUA, za przypis naukowy. Istotna to informacja, że w Księdze wyświetlają się znaki!
    Świetny ten Tłusty Czwartek, tak teraz pomyślałam. W naszym kraju mało jest szans integracji przez jedzenie, bo na oficjalnych imprezach porcje często już są rozdzielone lub nakłada się je samemu. A takie niezobowiązujące pudło pączków jest wspólne i rzeczywiście łączy bardzo, bardzo! Bo tu chodzi o to, żeby się dzielić.
    I tak, doświadczyłam wczoraj gigantycznej kolejki po pączki (zadziałała tu naprawdę tylko zasada tłumu – wokół na Starówce wszędzie pączkarnie) i widziałam też kilka osób dopytujących się w restauracji vege o vege pączki (które nadejść miały dopiero później, ale ludzie zaklepywali je z góry), a na uczelni dostałam pączka w prezencie :) Sama nikomu nie dałam – w przyszłym roku muszę się poprawić, bo taki dzień to świetna okazja, żeby sprawić sobie nawzajem przyjemność.

  16. Brawo za poemacik, Wannabe!- małe niedociągnięcia w rytmice nie odbierają mu mocy obrazowania!
    Jeśli opisuje on stan faktyczny Twej rzeczywistości, to brawo za pomysł co do obniżania poziomu złości!
    A więc i taka może być funkcja pączka.

    PS- powodzenia z tą sesją życzę!

  17. * Sensei (jap. 先生 ) – dosł. „wcześniej urodzony”; „ten, który uczy”; w znaczeniu: „nauczyciel”, „mistrz”

  18. Gdy przemierzałam korytarz bury
    Przed teoryjami literatury
    Nagle stanęły przede mną pączki –
    Farmakon wobec sesyj bolączki.

    – Może chcesz pączka? Czy marmolada?
    Toffi, adwokat czy czekolada?
    Mamy dziś dużo – pączek pachnący
    Pięknie przyciąga wzrok wykładowcy
    Nie jest to problem pisać egzamin
    Gdy idzie sensei, a pączek za nim
    Wystarczy dobrze dobrać ilości
    Aby obniżyć mu poziom złości.

    – Chętnie skorzystam z Waszej pomocy.
    Już zapomniałam o pączka mocy.
    Lata sędziwe, nocna nauka
    Wyparła ze mnie słodkości ducha
    Wybieram zatem pączuszka toffi
    Na chore serce – jakem lunofil

    I tak dzień minął od rana do nocy
    W hipnozie wielkiej pączkowej mocy
    Nie wiem, czy wiecie – tworzono kolejki
    Do pustej blachy na półce ze sklejki

    Co specyficzne, weganie czekali
    Na pączki bez masła i je otrzymali

    Więc po co mi było pączki kupować,
    Gdy mogłam tyle zaobserwować?

  19. Dzięki wielkie SowoP. , zajrzę na tę stronę i wypróbuję przepis.
    Spokojnych snów!

  20. Najmocniej przepraszam, nastepnym razem postaram sie pisac z komputera. Nieladnie to wyglada bez polskich znakow.

  21. Jak ladnie polaczyla Pani paczka z polksiezycem z pomaranczy I wiersz uroczy!
    Wymarzlam sie dzisiaj, ale paczusia na pocieche nie mialam:( U nas takich dobrych nie ma. Jutro za to przybywa gosc z Polski, z paczkami! Juz sie ciesze, cos tam uszczkne. Lubie paczki, i podobnie jak Madzi- nie szkodza mi one. Raz mozna zaszalec.
    A w ogole, kochane Dziewczyny: bez przesady z tym liczeniem kalorii. W koncu mamy zime, organizm potrzebuje ich wiecej.

    P.S. W tym roku Wallentynki wypadaja w Srode Popielcowa. A wiec drodzy zakochani: zadnych kawiarnianych slodkosci, mcdonaldow, lodow i kolacyj nie bedzie.

  22. „Na Chechło póda lotać byda”
    Hehehe :)
    Mąż opowiadał że do pracy zakupiono im pączki z awokado.
    Po mym wytrzeszczu ocznym i głębszym zastanowieniu zeznał, że chyba jednak to był adwokat.

  23. Zgredziku, czyżbyś z tych rejonów? Ja też, trochę, po mieczu, ale nie bezpośrednio:)

  24. Kochani Księgowi, nie lejcie już łez!
    By spalić jednego pączka wystarczy trzygodzinny śpiew :)

  25. Śmieszne bardzo, Chesterko!
    Znakomity zespół, nie tylko te miłe frele, ale też i chłopaki!

  26. Zgadza się, Zgredku.
    A drogim przejedzonym księgowym z wyrzutami sumienia dedykuję piosenkę „Klajd” zespołu Frele. Śmiech też dobrze spala i łagodzi wyrzuty sumienia!

  27. Just, przepis na idealny murzynek buraczany znajduje się na stronie Domowe-Wypieki kropka pl.

  28. A Wójt Wiewiórka idący tyłem po schodach – to jest naprawdę bardzo piękna wizja!

  29. Dobry wieczór, Iduśko! Jak to miło, że wpadłaś do mnie w gości! Mojego pączusia nie da się zjeść, rzeczywiście, ale jest to jego ogromna zaleta!

    Z całą pewnością nie szkodzi na wątrobę, ani też nie powoduje przyboru wagi!
    Cieszę się, że lubisz Idę (bo ja też) i że moje książki Cię ciekawią. Oby tak dalej!
    Ściskam Cię serdecznie!
    A ta pani kucharka, co? Założę się, że ma w domu pięciu synów. Wszystko cichcem zjedli!

  30. A ja już dzisiaj i pączki, i faworki zjadłam. Ale nie ma się czym chwalić… Aż mi wstyd nieco przez ten wierszyk, gdy liczę ile to kalorii dzisiaj pochłonęłam. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach spalę na nartach co nieco. W końcu już w poniedziałek oficjalnie (a w piątek po lekcjach nieoficjalnie) zaczynam ferie!

  31. Dzień dobry! Nazywam się Ida Skibska, mam 10 lat i od niedawna czytam Pani książki. Jestem na „Opium w rosole”.Moją ulubioną postacią jest Ida,a ulubioną książką „Ida Sierpniowa”.Dziękuje,że Pani pisze takie ciekawe książki!!!Narysowany przez Panią pączuś wygląda pysznie!W szkole pani kucharka miała przynieść pączki,lecz zapomniała ich z domu…Na szczęście w domu,od mamy,dostaliśmy tłuściutkie pączusie!!!
    Pozdrawiam-
    Ida PS:Szkoda,że pączusia [na Pani rysunku]nie da się zjeść…

  32. Pączkowy antylimeryk:

    Pewien góral z Kucharskich Łączek
    Ekspertem był od wyrwirączek.
    Tu kabłączek, tam pięć sprzączek,
    A wieczorem tłusty pączek.

  33. Ależ apetyczny ten pączek! U mnie też słodko, ale i spacer był po niewydeptanym śniegu (lubię!)
    Musiałam też zajrzeć do „Pulpecji”, mimo że tam Podkoziołek, a nie Tłusty Czwartek. Jednak blisko tematycznie. A teraz, czytając Wasze wpisy przypomniał mi się jeszcze Pawełek i Kłamczucha.
    Słodkiego wieczoru!

  34. Zajrzałam do słownika rymów, aby być w pełni miarodajną; poza zajączkiem pączek rymuje się z:
    bączek, bolączek, ciemiączek, drżączek, dwuzłączek, gorączek, kabłączek, łączek, mączek, nierozłączek, obrączek, pajączek, pałączek, przyłączek, ramiączek, rączek, sączek, sprzączek, strączek, strzemiączek, śpiączek, tysiączek, wyrwirączek, złączek ;)

  35. Jak mogłam pomylić bitą śmietanę z lukrem! ( Chyba ktoś tu w KG prosił o pączki w nietradycyjnej wersji ). Wybaczcie!
    A z braku pączków, będę sie raczyła „murzynkiem” własnej produkcji i Wam rownież życzę slodkiego popołudnia!

  36. Gdy Lunofil w ów Czwartek
    Leży ździebko struty
    Nie dla niego pączusie, faworki
    Andruty.
    Rafacholin zażywa
    Z miną trochę bladą,
    A tak chętnie by stanął
    Przed cukierni ladą.
    I zamawiał, zamawiał
    Lukrowane cuda.
    Nawet w KG go kusi
    Cudów tych ułuda.
    Chora Chesterka
    P.S. Niestety, bardzo prawdopodobne, że strułam się dziwnym smalcem w którym pichcono chruściki u moich znajomych. Eh…

  37. No nie! Najpierw nam Starosta pokazuje takiego zachęcającego pączka, a potem doradza odrzucić presję tradycji i pokusy? Toż to znęcanie się! Ja bym tam nie odrzucała jednak ( gdybym tylko mogła dziś nie odrzucić), uległa pokusom, a potem dopiero poszła na spacerek, choćby i bardzo długi. Z podskokami. I chodzeniem do tyłu. Po schodach.

  38. Sennego zajączka oczkami pięknymi
    Patrzy se Lunofil, jedząc pączki w Gdyni
    Kiedy zjadł tych pączków chyba ze czterdzieści,
    Wybrał się na spacer daleki po mieście.
    Na spacer po dachach, nie taki uliczny,
    No bo to był przecież, spacer lunatyczny ;)

  39. Brawo, Madziu! Cóż za poprawny formalnie wierszyk!
    Lubię, jak rytm zostaje tak zachowany, bez uchybienia. Niestety, mało kto dzisiaj posiada tę umiejętność. I to jest zadziwiające.

    Mamo Isi, cóż lepiej rymuje się z pączkiem?:)))
    Nota bene, niwa to dla mnie nie całkiem nowa.

  40. Czyli to anonimowe dzieło to dzieło Starosty naszego! Ha! Ha! Gratulacje! Kochany Starosta na nowej niwie próbuje sił! Nie ma to jak kobieta średniowiecza;)
    Najbardziej podoba mi się zwrotka pierwsza, a w niej fraza: „Patrząc w półksiężyc wzrokiem sennego zajączka (…)”

  41. Tak mi się spodobał Pani okolicznościowy wiersz, że aż odpowiedziałam (wierszem, choć pospiesznie, zaraz biegnę do obowiązków).

    I owszem, pączki pyszne także bardzo lubię,
    Zjadłam już dziś jednego bez myśli o zgubie
    Linii szczupłej – niestety wręcz dość wychudzonej;
    Myśli o obfitości to myśli stracone.

    Marzyć mogę o paru kilogramach więcej,
    Lecz choć drugi już pączek trzymam w swojej ręce –
    I trudno, i daremnie – bo więcej nie strawię
    Nie oddam się i dzisiaj łakomstwa zabawie.

    A zanim lunofilski odbędę spacerek
    Zjem sobie do kanapki z pomidorem serek.
    A także i obiadek – gdy już wrócę z pracy.
    Na tej diecie – jak sądzę – smukłości nie stracę.

  42. Dzień dobry, Pani Emilio!
    Bardzo dziękuję za miłe zaproszenie, lecz muszę odmówić: nie jeżdżę już na spotkania autorskie. Wiek ma swoje prawa!
    (A ileż ja się już najeździłam przez minionych kilkadziesiąt lat!)
    Teraz zostawiam to młodszym autorom, którzy bardziej potrzebują promocji i zainteresowania. Warto w nich inwestować, zapraszać i wspierać!
    Pozdrawiam serdecznie Panią i wszystkich czytelników –
    MM

  43. W ogóle lubimy się z sąsiadami, wszyscy. Dobre relacje z sąsiadami polegają chyba na zdrowych relacjach i właściwych proporcjach pomiędzy życzliwością a wścibstwem (czyli: maksimum życzliwości przy zerowym wścibstwie). Sama ułożyłam tę definicję lata temu i chyba jest trafna, hehe. Dlatego nam się tak dobrze i spokojnie żyje tutaj od lat i niektórzy ludzie nam tego zazdroszczą.
    PS Żeby spalić jednego pączka należy spać 4 godziny.

  44. Jakoś jestem w stanie zdobyć się na stoicki spokój i pełną ascezę wobec pączków z konfiturą. A wobec tych małych pączuszków z advocatem nie i to mimo zaburzania staropolskich tradycji. Jak już te pączki skończę, złożę samokrytykę;)

  45. Dzień dobry,
    chciałabym zapytać o możliwość zorganizowania z Panią spotkania w Powiatowym Centrum Kultury i Promocji w Miętnem koło Garwolina. Ja pracuję w tej instytucji ale też jestem prezesem lokalnego miętnieńskiego stowarzyszenia i to jest nasza prośba i pytanie :)
    Czy jest możliwość żeby Pani nas odwiedziła ze swoją nową książką, jakie są możliwe daty i warunki współpracy?
    Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam serdecznie

  46. Mamo Isi, z advocatem to jest wbrew staropolskiej tradycji. Powidło być musi.
    Dzięki za dobre słowo, skarbie kochany.

  47. Gdy w Tłusty Czwartek człek w jedzeniu pofolguje,
    łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje.

    Tak powiada przysłowie staropolskie, czym się podpierając i nie bacząc na nic, podjadam cichcem pączki z advocatem. To znaczy, cichcem przed samą sobą, że niby zajęta czym innym zupełnym przypadkiem…
    A malunek z pączkiem przecudny i smakowity! I wierszyk takoż.

  48. Nini, tak. Najlepszy na świecie: cukier puder, trochę kremówki, dużo soku z cytryny. Mocno ukręcić, aż się zrobi bielutki i puszysty.

    Aleksandro, miłego spacerku!
    Ja też idę (zjadłam pączka).

  49. Dzień dobry!
    U mnie tłusto od rana.
    Niezawodny Sąsiad podarował mi 20 pączków, ale nie takich „oszukanych”, tylko zrobionych według tradycyjnej receptury. Są chrupiące i świeżutkie, polukrowane (tak jak te od DUA, na pięknym, tematycznym rysunku). Te z różą obsypane są skórką z pomarańczy. Nie przepadam za pączkami, ale cóż, dzisiaj dwa zjadłam z przyjemnością. Resztę zostawiłam koleżankom i kolegom (hehe).
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego objadania!!!
    A potem obowiązkowo-spacerek, najlepiej z psem i dzieciaczkami.

  50. Zaraz ruszam! Ale pączka sobie potem nie odmówię :)
    Za oknem wreszcie zimowo, tak jak powinno być podczas ferii :)

  51. Dzień dobry w Tłusty Czwartek!
    Pyszny ten pączek z bitą śmietaną, mniam, mniam. Dziękuję, DUA!
    Po czym oddalam się do kuchni obmyslajac, co by tu dziś upichcic…

Dodaj komentarz