Porządek!

biurko2x

                                                                                                                     (fot: Emilia Kiereś)

 

Rzecz to zgoła niezwyczajna, KC MagdoZ, w miejscu, o którego zdjęcie prosiłaś. Wszystko dlatego, że skończyłam książkę i pięknie po tych miesiącach pracy posprzątałam. Duuużo papierów i kurzu znikło.

Tak to wyglądało przed dwudziestoma pięcioma minutami, a jak długo porządek się utrzyma, trudno przewidzieć, skoro już mi chodzi po głowie kolejna powieść. Sama się sobie dziwię, przecież chciałam odpoczywać i leniuchować.

Bardzo dziękuję wszystkim Kochanym Czytelniczkom i Drogim Czytelnikom za ten nieustający doping, za rozmowy, pomysły i za oczekiwania. Naprawdę chce się dla Was pracować! Nie wiem, kto jeszcze ma takie wspaniałe grono odbiorców, jestem zachwycona!

Na ekranie monitora, powyżej,  widać Księgę Gości (czyli Wasze komentarze) od, że tak powiem, podszewki, z drugiej strony.

A białe róże dostałam na Dzień Babci!

Wszystkim Babciom i Dziadkom składam raz jeszcze uroczyste życzenia i dzielę się swoim bukietem!

Z uściskami!

MM

161 przemyśleń nt. „Porządek!

  1. Dziękuję, Paulino. Miło pomyśleć, że czytelnicy czekają, to autora uskrzydla.

    Czy „kolejne” to nie wiem na pewno (jak Pan Bóg da), ale kolejna będzie.

    Nie tylko myślę o niej, ale już mam dla niej zgrabny tytuł i pierwszy szkic okładki, i właśnie przed paroma dniami zaczęłam ją pisać!

  2. Jak to miło przeczytać, że już myśli Pani o kolejnej książce! Dziękujemy bardzo za wszystkie te, którymi możemy się już cieszyć i cieszymy się, że czekają nas kolejne :)

  3. A swoją drogą, burzliwe dorastanie małej Polki w Szwecji, i to północnej, musi być doprawdy niełatwe. Pozdrawiam ją serdecznie!

  4. O-ho-ho! A to ci niespodzianka!
    Dziękuję za tę miłą wiadomość, Joanno PA!
    Cieszę się!

  5. Katalogujemy nasze książki, w tym całą Jeżycjadę, może jedyną w północnej Szwecji, kto wie?

    Dziękujemy za te wspaniałe książki, które pomagają nam przejsć przez burzliwy okres dorastania nastolatki, a do tego wzruszają jej mamę, która urodziła się i wychowała w Poznaniu. To są pozycje absolutnie bezcenne i ponadczasowe. Śmiejemy się do łez i wzruszamy. I dziękujemy ogromnie że powstały!!!
    Przesyłamy gorące pozdrowienia z ośnieżonej, owianej wiatrem północnej Szwecji :)

  6. Będę zaglądać- to pewne! I niesamowite, że Pani ma tak częsty i niezwykle osobisty kontakt ze swoimi fanami :) Nie mogę wyjść z podziwu, oto konwersuję z ukochaną Autorką, która wykreowała świat, w którym zawsze w razie problemów i smutku (ale też momentów wytchnienia i radości) mogę się schować. Siadam wtedy pod kocem, otwieram któryś z „tomów borejkowskich”, a po chwili znajduję się przy stole u Borejków i piję herbatę z błękitnego kubka. Najlepsza terapia! Parę lat temu będąc w Poznaniu nie mogłam się oprzeć – Wybrałam się na spacer na Teatralkę, na własne oczy widziałam Most Teatralny i kamienicę przy Roosevelta pod numerem piątym. Stojąc po drugiej stronie ulicy przy żółtej barierce niczym Wolfi z rowerem nie mogłam uwierzyć, że tu jestem. Swoją drogą ciekawe – czy lokatorzy tej kamienicy często widzą gapiów stojących na chodniku z uśmiechem? Moim marzeniem były studia w Poznaniu. W efekcie wybrałam Lublin, mieszkanie w swoim województwie wydało się w efekcie sensowniejsze, niż mieszkanie na drugim końcu Polski. Tak czy siak, Poznań = Borejkowie, a Jeżycjada wpływa na życie :)

  7. Agato, dzień dobry! Dziękuję za te serdeczne słowa, cieszę się bardzo! Ha! A więc Pulpecja pomogła Ci przy maturze?! A to ci dopiero!
    A sama oblała.
    Jakże miło mi się czyta takie wiadomości! Dziękuję, że Ci się chciało to wszystko napisać i serdecznie Cię ściskam! Zachęcam do pozostania tutaj, do zaglądania i zaprzyjaźniania się.
    A nowa książka już naprawdę niedługo! I myślę, że Ci się spodoba, skoro lubisz „Wnuczkę” ;)
    He, he.

  8. Pierwszy raz piszę komentarz… Choć zaglądam wielokrotnie. Pani Małgorzato! Pierwsze wydania Pani książek mam jeszcze po moich ciociach – z lat 80-tych, kiedy nie było mnie na świecie! Miłość rozkwitła w czasach gimnazjum, a dziś mam prawie 27 lat i czekam na nowy tom chyba jeszcze żarliwiej niż kiedykolwiek. Potrafię którąkolwiek Pani książkę otworzyć na przypadkowej stronie i… Potem nagle okazuje się, że oprócz tej zaczętej przeczytałam już trzy kolejne. Tak było choćby ostatnio, w styczniu. Przed premierą nowej książki wróciłam do „Wnuczki”, ponieważ jest moim zdecydowanym numerem jeden w ostatnich latach. Po chwili sięgałam już po „Feblik”, a w tym momencie sięgnęłam już zupełnie nie po kolei – po „Sprężynę”. „Pulpecja” z kolei jest moją najbardziej ulubioną pozycją – od zawsze. W młodszych latach trafiała do mnie ze względu na wątek miłosny, maturalny i całość usposobienia Patrycji. Towarzyszyła mi przy zdawaniu matury w roku 2010 jako amulet szczęścia :) Pisałam pracę maturalną w kontekście rodziny – o Jeżycjadzie! Kawał życia :) A teraz zobaczyłam kącik, w którym wszystko to powstawało. Niezwykła historia. Przepraszam, że napisałam tak długi komentarz. A najgorsze jest to, że to nawet nie jest połowa tego, co chciałabym tu napisać. Ale może z czasem, stopniowo… Przesyłam ogrom dobrej energii – Agata

  9. A! Dzień Babci! Chyba się jednak nie znalazł w Jeżycjadzie. Przynajmniej ja nie pamiętam.
    No, trzeba to naprawić, zaiste.
    Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że będziesz miała prezent na urodziny!

  10. Pani Małgosiu,
    ten pokoik od razu skojarzył mi się z zielonym pokoikiem u Borejków :) A kwiaty na Dzień Babci z kwiaciarnią Fidelisów :)
    Kochani, przypomnijcie mi, czy w którymś z tomów Jeżycjady był już Dzień Babci? To doniosłe święto powinno się tam znaleźć, jako najsympatyczniejszy dzień roku. Babcie to wszakże skarby i kopalnie wiedzy, najlepsze przyjaciółki i nieocenione kucharki – wiem coś o tym, moja babcia była babcią z prawdziwego zdarzenia, najlepszą na świecie.
    Data premiery Ciotki- najlepsza, bo marcowa, na trzy dni przed moimi urodzinami, nie mogłam sobie wymarzyć lepszego prezentu.
    A rysunki – ilustracje do książki działają na wyobraźnię, już sobie wyobrażam, czyje to dzieciaczki tam stoją i nie mogę się doczekać „Ciotki Zgryzotki”
    A jeszcze wspanialszą wiadomością jest kolejny pomysł na książkę. Pani Małgosiu kochana… Słów mi aż zabrakło, to wiadomość roku. Aż chce się zaśpiewać – Niech nam pisze sto lat, niech nam pisze sto lat! :)

  11. Luby ropuch rzeczywiście wyszedł zabawnie! Widzę tych prawników kandydujących do tytułu. Prawie jak Ojczulek Pajączek Długonóżek.

  12. Zgredziku mój praktyczny (wiad.pryw.)- dzięki za radę. Tak właśnie myślałam, że muszę ją kupić.
    Nowoczesność w polu i zagrodzie. Zawsze w modzie. Hu-ha!

  13. Celestyno i Mamo Isi, miałam zamiar upiec karnawałowe ciasteczka, lecz gdym świeżym okiem ujrzała swą lodówkę, natychmiast rzuciłam się ją obtłukiwac z lodu i obmywać. I tak mi zeszło do teraz.
    Karnawał, nieprawdaż.

  14. Z tym karnawałem to jest istny dom wariatów. W 1980 w Luksemburgu powstała Międzynarodowa Federacja Miast Karnawałowych (z ang. Federation European Carnival Cities, FECC) – największa na świecie organizacja „promująca i chroniąca pamięć o festiwalach i paradach karnawałowych”. Zrzesza ponad 500 członków i organizacji reprezentujących 100 miast w 52 krajach.
    Słowo honoru, pojęcia nie mam, jak i nade wszystko po co się chroni pamięć o festiwalach i paradach karnawałowych?

  15. Aa! Ja tez spoznione zyczenia milemu KrzysztO skladam. Zeby nie musial juz za czesto w te dlugie rejsy wyruszac. Chyba, ze bardzo chce, ale z tego co sie zorientowalam to bardzo rodzinny Wilk Morski i lubi tez piesze wyprawy. Wielu pieknych miejsc do odkrycia zycze!

  16. Literówki literówkami.
    Gorzej, jak edytor zmienia słowa i co innego wychodzi ;)
    Kiedyś napisałam „nikt nie musi polubić Tolkiena”, a edytor zmienił mi na „poślubić”. Dobrze, że zauważyłam :D

  17. Dwa dni temu tez zauwazylam, ze to chyba karnawal. I ze moze choc jaki chrust trzebaby upiec.

  18. Ostatecznie nie wiadomo, czy nie żyjemy w czasach ostatecznych.
    Ostatnio może trochę bardziej.
    Na szczęście ostatnie słowo nie należy do nas.

  19. Ocknęłam się nagle z minionego zapracowania ze świadomością, że to chyba karnawał. Ciekawe, dlaczego nadal nic mnie to nie obchodzi.

  20. Spóźnione sto lat dla Wilka!
    Zastanawiam się skąd Ropuszka kumka, skoro Dorotka z mamą zdążyły dojechać do niej rano powózką. Czyżby jednak przełamany został tępy upór Ropucha w sprawie remontowania rudery? Takie tam pytania retoryczne.:)
    Powodzenia i cierpliwości w tępieniu literówek!A propos:
    serwowałam kolegom internistom przez jakiś czas „danie ze skierowania” zanim się zorientowałam, że trzeba poprawić szablon opisu. Nikt mnie nie potępił, choć wielu się pewnie uśmiało. Dla wyjaśnienia – jestem radiologiem.

  21. Racja DUA
    Ale z drugiej strony wtedy nie ma emocji, gdy obserwuje się wydarzenie po fakcie, kiedy wszystko już wiadomo ;)

  22. Celestyno, miło mi pomyśleć o Tobie, wstrząsanej śmiechem w szwajcarskim autobusie. A może w tramwaju?

  23. Błotowijku, będzie „Ciotka” całkiem dobrych gabarytów.
    Uff! Dziś całość (tekst i obrazki) poszła do Akapitu.
    Chyba sobie w nagrodę upiekę jakieś pyszne ciasteczka.

  24. Pani Małgosiu, to wyraźne nadużycie. :)

    Historia Ropucha umiliła dzisiejszy poranek w moim domu. Dziękuję.

  25. Aj-aj! Błotowij jak zwykle spóźniony i w niedoczasie. Aj-aj!
    Wilku Morski, wszystkiego dobrego, stopy wody i wielu symetrycznych i asymetrycznych rocznic! Aj-aj!

    Starosto Kochany, no trochę żal, że „Ciotka” nie będzie tak opasła jak np. „Córki niczyje” czy inny W. Collins… Ale jeśli dzięki temu wypączkuje nowa książka – to tylko możemy się cieszyć ☺ ♥ ☺

  26. Wczoraj, przemieszczajac sie srodkiem komunikacji miejskiej) przeczytalam wiesci o cudownej pomylce z Ropuchem. Musialam przez dlugi czas powstrzymywac gwaltowne wstrzasy ciala:))
    Pani Malgorzato, tam jeden z powaznych prawnikow najwyrazniej chcialby byc Ropuchem:) („Ktos juz sie zglasza”) Ale fajni ludzie. Pozdrawiam przy okazji.

    Evik, ale w Zakopanem to w ten weekend, nie ma zmiany czasu. Sledze z corka wszystko, bo ulegla temu milemu nalogowi pod wplywem polskich kolezanek. Oprocz Polakow, kibicuje Slowencom, bardzo polubila braci Prevc.

  27. Zawsze można ich obejrzeć po fakcie, Eviku!
    Jak to wygodnie teraz mamy.
    Sama nie śledziłam, bo wyłapuję jeszcze literówki we własnym tekście.
    Dziś „Ciotka Z.” idzie ostatecznie do wydawcy, czyli do składu.
    Nawiasem mówiąc, Emilka znalazła w tekście kilkanaście razy umieszczone słowo „ostatecznie” i wychodzi na to, że go nadużywam!

  28. Dobry wieczór
    Staram się śledzić wyczyny polskich skoczków, mam nadzieję, że dobrze im pójdzie. Nie wiem, czy będę mogła śledzić na bieżąco – ta różnica czasu :)
    Kończą się ferie w Warszawie [siostrzeniec gościł], a u mnie [woj. lubelskie] się zaczynają.
    Bardzo jestem ciekawa „Ciotki Zgryzotki”.
    Pozdrawiam.

  29. Kasiu, czarny postarza!
    Przejdź w zieleń, ja też Ci to radzę. Chyba że jesteś blada z natury, to wtedy polecam ciepłe kolory.

    Ateno, jesteś Boginią także z powodu miłego poczucia humoru! Bardzo je w Tobie cenię!

  30. Ale fajna przygoda z Ropuszkiem. Tam w kancelarii tez sie pewnie wciaz smieja.
    Lubie ludzi z poczuciem humoru.
    Mnie kiedys obcy ludzie z Kaliforni zaprosili na obiad, metoda grupowego sms.
    Bardzo podziekowalam (wiedzac o pomylce), powiedzialm ze nie zdaze dzisiaj doleciec, ale jesli ewentualnie przeniosa na jutro to chetnie.
    Oni na to, bardzo przepraszali, ze pomylili numer tel. etc
    Na co ja: O to znaczy, ze nie jestem zaproszona?
    Oczywiscie wszyscy sie bardzo usmiali.

  31. Pani Małgorzato, i ja go lubię! Nawet mój studencki pokój jest zielony (aczkolwiek nie było to zamierzone!). Moja mama żałuje tylko że rzadko noszę zielony (i inne kolory), tylko zawsze czarny.
    Pozdrawiam!

  32. Racja!
    Mam już takie. A kiedyś nie miałam, swobodna jak motylek.

    Kasiu, lubię kolor zielony.:)

  33. No, właśnie się tak zastanawiam, Zuziu. Może po prostu mnie się tak lubi przydarzać. A może faktycznie każdemu. Bo życie, jak wiadomo, bywa zabawne, ale trzeba to umieć dostrzec i docenić. Wyobraźmy sobie, że mail taki trafia do całkiem innej kancelarii, pełnej ponurych istot bez wdzięku i poczucia humoru, a za to ze złowrogimi zapędami. Jakże inna byłaby reakcja!

  34. Rta, ola wystarczy Babciu, bo Pani Babciu to tak ciepło – zimno :). Historia Ropucha aż się prosi o jakiś ciąg dalszy.

  35. Oj, teraz aż mi głupio, bo to nie ja, niestety, ale panią Xymenę serdecznie pozdrawiam i gratuluję poziomu! :))

  36. Co za nadzwyczajna kancelaria adwokacka! I byliby nawet skłonni zająć się sprawą, gdyby kochany Starosta rzucił więcej szczegółów w temacie i zaznaczył, który z nich wymaga interwencji pana mecenasa, tak poufale określonego mianem Lubego Ropucha. Mają klasę. Chapeau bas.
    No a my mamy kupę radości i w dodatku uchylono przed nami tajemnicę strony 151.

  37. Ależ się uśmialiśmy (a nawet rechotaliśmy) z Adamem z historii lubego Ropucha :-D
    A na jednym z moich ukochanych prezentów („50 kolorowych tortów” Debbie Brown) na okładce siedzi pan Ropuch wypisz wymaluj. Teraz luby Ropuch poza tankowcem poruszył moją wyobraźnię, a nawet natchnienie.

    Luby Ropuch to mąż smukłej Ropuszki?

  38. Spóźnione, lecz serdeczne życzenia urodzinowe dla Krzysztofa!

    A spóźnione dlatego, że mieliśmy problemy z internetem.
    Ale się uśmiałam – dziękuję, że się pani tym z nami podzieliła. Faktycznie, ci prawnicy maja pyszne poczucie humoru. :-) I jeszcze poznaliśmy fragmencik książki!

  39. Aaa! Coś cudownego! Śmiejemy się obie z Emilką do łez.
    Oto, co nadeszło w tej chwili na moją pocztę mailową. Tytuł wiadomości: „Str. 151”, wysłane przez kancelarię prawną, z której usług korzystam:

    „Witamy serdecznie,

    bardzo lubimy Pani książki…. zastanawiamy się tylko, kto z nas uzyskał miano Ropucha?! Ktoś już się zgłasza:)

    Jeżeli mamy coś z wiadomością zrobić, to prosimy o dalsze instrukcje …

    Pozdrawiamy …” etc.

    A oto moja wiadomość, wysłana wczoraj do – jak sądziłam – Emilki (która tekst redaguje), jako uzupełnienie do wcześniejszej sesji korektowej:

    „Str. 151

    Luby Ropuchu!

    aleś się tym razem rozpisał! Musisz być nieźle poruszony. Odpowiadam, kiedy mogę, a mogę teraz dopiero, bo zgadnij, kto u mnie był! Dorota z mamą!
    Tak, przyleciała wczoraj wieczorem z Oslo i zaraz rano przyjechały tu powózką.
    Ale NAJPIERW odpowiem prędko na Twoje pytanie: tak, postąpiłeś właściwie, tylko że niepotrzebnie aż tak dyskretnie.”

    Wyobrażam sobie poruszenie w poważnej, szanowanej kancelarii, kiedy wśród setek prawniczych pism nagle objawił się ten apel do Ropucha!!!! O, mamo, przewracam się ze śmiechu.
    A swoją drogą, mają tam pyszne poczucie humoru.
    I wdzięk!

  40. Ateno, może nie powinnam obiecywać przedwcześnie, ale z drugiej strony, przecież jeszcze niczego nie obiecuję, więc napomknąć nie grzech.
    Ściskam Cię mocno!

  41. A, Xymeno! Jak to miło, że wyszłaś śmiało spod regału! A chciałam Cię o coś zapytać: czy to z Tobą właśnie gram niekiedy w Literaki? Ta Xymena, z którą grywam, reprezentuje wysoki poziom, więc tym bardziej jestem bliska pewności.:)

    Dziękuję za dobre słowa, Babciu! Absolutnie, motywacja jest kolosalna. Mam najlepszych czytelników, jacy mogą się zdarzyć, i wszelkie moje zasługi są w wielkiej części ich zasługami. To jest taki rodzaj długiej, przyjacielskiej rozmowy, z której zawsze coś dobrego wynika.

  42. Zacznę od życzeń dla Krzysztofa, bo ciut one spóźnione. Otóż życzę Ci Krzysztofie, by Twoje szlaki, czy to morskie, czy górskie, były zawsze bezpieczne, byś z radością witał każdy nowy dzień, byś kochał i czuł się kochany a Twoje marzenia po kolei się spełniały.
    O ile mnie pamięć nie myli, dostaliśmy tę samą książkę pod choinkę, więc jeszcze, niech o.Dolindo pomaga Ci każdego dnia.
    Tatry stoją, jak stały, piękne i majestatyczne i czekają na Ciebie, sprawdziłam w zeszłym tygodniu. Śnieg był, ale nie za dużo, nie wiem, jak teraz.

    Po raz drugi gratuluje Pani Małgosiu pięknego finiszu. Wydaje mi się, że z takim dopingiem i życzliwością motywacja jest dużo większa. Pani praca musi płynąć z dobrego serca, skoro przynosi tak dużo dobrych owoców. I myślę tu nie tylko o pisaniu książek, ale o tym przebywaniu ze sporą liczbą przeróżnych osobowości, dzień w dzień, odpisywaniu, podtrzymywaniu, pomaganiu, wspieraniu, zachęcaniu i jeszcze wiele innych -aniu :). Dziękuję w imieniu swoim i myślę, że innych

  43. To jest nowina. Nie wiem czym sie bardziej radowac, ”Ciotka” czekajaca w kolejce do druku, czy ta nowa ksiazka w zamysle naszej Ukochanej Gospodyni.
    Wilku Morski, u mnie dopiero kwadrans po dziewiatej, wiec zyczenia pomyslane na czas, a jest to sposob na przedluzenie swietowania. Zdrowia, czasu na czytanie ksiazek i spedzania go z rodzina, pogody na wyprawy gorskiej (takze ducha, pogody znaczy) i blogoslawienstwa Bozego.

  44. Jestem tu od zawsze i zawsze będę, razem z Panią i Miłymi Bywalcami Księgi Gości, po cichutku, ale jestem :) I wyczekuję z biciem serca. Cała Jeżycjada przewertowana dla odświeżenia, czekam zwarta i gotowa! Dziękuję za Pani pracę i zaangażowanie!

  45. Kiedy ten lukier jest przysłowiową wisienką na torcie… Albo raczej – tankowcem!

    Dobranoc DUA, dobranoc Ludu.

  46. Beatuszko, widzę, że ten tankowiec poruszył Ci wyobraźnię, a kto wie, czy nie natchnienie.
    Pomyśl o tym przy następnej Galerii Piernika.:)

  47. Wszystkiego najlepszego w dniu symetrycznych urodzin, Wilku!

    Nini, a czemuż miałabym nie pozwolić? Kulinarnym Dobrem Narodowym wręcz należy się dzielić! Tylko nie wiem, czy Wilk będzie mógł go skosztować, wszak lukier jest lekko wzmocniony…

  48. Pewnie, że ludziska lubią Wilka Morskiego. Wraz z córkami :-)
    Wszystkiego najlepszego miły Wilku w dniu urodzin!
    A jaki tankowiec pyszny na torcie.
    Dobrej nocy, Starosto i Ludu miły.

  49. Krzysztofie! Dedykuję Ci specjalnie piracką piosenkę Pippi! Zdążyłam za pięć dwunasta, uff. Serdeczności! Dobrze, że z nami jesteś na lądzie i morzu!

  50. Jeszcze raz dziękuję za życzenia (bo pojawiły się nowe).
    Anette, Bieszczady także, choć już sporo lat minęło od ostatniego razu.

  51. Najlepszego urodzinowego, Mily Wilku Morski, KrzysztOfie!
    Bezpiecznych i krotkich rejsow, zebys mial wiecej czasu dla Rodziny i z Rodzina:).

  52. Ha ha! Widzę, że podwoiłam okrzyk Ha! Mamy Isi :)
    Swoją drogą ciekawe, że jedno Ha! to zupełnie coś innego niż Ha ha.

  53. Tylko czy aby DUA nie myli odpoczynku z leniuchowaniem?
    W interesie ogółu leży odpoczynek Autorskiej Ręki :)

  54. Bożenko, to nie rozpieszczanie, pracusiem jestem ohydnym.
    Jak leniuchuję, to mam wyrzuty sumienia. Przykre.

  55. Wszystkiego najlepszego, KrzysztOfie! Rejsów godnych Wilka Morskiego, wypraw górskich i lektur wspaniałych. Zdrowia, uśmiechu, szczęścia!

  56. Ha! Jest „poważne” biurko! Oto sztuka: pokazać tak nastrojowo warsztat tak ogromnej pracy. Znakomita – jak zawsze – fotografia Adminki. Dziękujemy za te kolejne odsłony Świata Pisarza; to takie niezwykłe, takie miłe, ta bliskość.
    I absolutna niespodzianka – nowa książka na (dalekim) horyzoncie! DUA nas nieustannie rozpieszcza :)

  57. Ha! Urorurodziny Wilka Morskiego! Wilku kochany, błogosławieństwa Bożego w obfitości i obyś mógł niedługo pochodzić sobie po swoich ulubionych górach:) Bo jak wiadomo, ciągnie Wilka do gór, świerkowych lasów i hal
    i tych potoków srebrzystych.

  58. Wilku!
    Stopy wody pod kilem – zawsze!
    Jeśli Sowa pozwoli, to nini z pajem Pirata Rabarbara puka.
    Wirtualnie of course :o)

  59. Szanowny Wilku Morski! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
    Wirtualnie polewam kapitana Morgana. Nigdy go nie piłem, ale podobno najlepszy.

  60. Dołączam się do życzeń dla Wilka Morskiego: wielu jeszcze podróży do różnych zakątków świata, zdrowia i pomyślnych wiatrów w życiu!

    Przy okazji pozdrawiam także Cascioline, Marco i Valerio :))

  61. Najderdeczniejsze zyczenia dla Pana Wilka Morskiego. Wielu udanych gorskich eskapad, aby zdrowie dopisywalo!

  62. Jak u Pani miło, jak przytulnie :) i jak dużo tu się dzieje :) Gratuluję z całego serca ukończonej pracy i jakże się cieszę na wcześniejszą premierę! Wpisałam w kalendarz :) Datę kwietniową również, a teraz obmyślam, jak tu całą rodzinę zabrać do Poznania :)

  63. Drogi Wilku Morski!
    Krzysztofie!
    Przesyłam najlepsze myśli i serdeczne życzenia!
    A oto i torcik urodzinowy, z rumem koniecznie, rzecz jasna, i zwieńczony pięknym tankowcem, uczynionym z lukru i czekolady.
    Świeczki w tankowiec wetknie Casciolina, bo ona wie, ile właściwie trzeba.
    Sto lat!

  64. Chciałabym tylko szepnąć, że dzisiaj mój kochany i mądry Tata, zwany tutaj Wilkiem Morskim, świętuje urodziny. I to bardzo ładne, symetryczne :)

  65. Dziękuję!
    Dodam, że takie miłe oczekiwanie jest nadzwyczaj dopingujące dla autorki!
    Chyba trochę tak się czuję, jak wtedy, gdy kiedy małe dzieci mnie prosiły o bajkę i potem się dopytywały: a co było dalej? No, mamo, opowiedz, jeszcze, jeszcze!
    Inspirujące.

  66. Ależ uroczo tam u Pani! Tak ciepło, miło, przytulnie, wszystko ma swoje miejsce. Cieszę się, że nasza ukochana Autorka dzieli się z nami kawałeczkiem swego codziennego życia i je przed nami otwiera. Nie tylko jeśli chodzi o te zdjęcia, a też o tę stronkę, o te „rozmowy” tutaj, ważne, potrzebne, bawiące, krzepiące, wyrażające różne opinie, dzielące zainteresowania, podrzucające ciekawostki i tak dalej… Dziękuję śląc uśmiechy (wszystkim)! (jeśli wiadomość moja jest nieskładna, to tylko przez tę porę i zmęczenie)
    A ta „Ciotka…” Achh! Jak się ma ponury nastrój wystarczy o niej pomyśleć i od razu jakoś tak lepiej, pojawia się to miłe, z nutką niepewności oczekiwanie na COŚ jeszcze nieznanego, ale już bliskiego. Lubię taki stan przeżywać.

  67. Z Sardynii!
    Kris, no przestań.
    Dziękuję za miłe słowa! I za troskliwość. Jasne, że sobie porządnie odpocznę, bez gadania. To znaczy, odpocznę najlepiej – pracując. W ogrodzie.
    A przez brzydką porę roku będę sobie spokojnie pisała, wypoczętą i podleczoną prawicą.

  68. Jakie mile i przytulne miejsce pracy!

    Gratuluje raz jeszcze ukonczenia „Ciotki” (ktorej premiera jest przewidziana dzien po moich imieninach, bedzie mily prezent!). Ciesze sie na nia bardzo.

    I jak milo, ze juz pojawil sie pomysl na nastepna powiesc… Dziekujemy, DUA! (Ale na razie prosze sobie odpoczac).
    Pojawilabym sie chetnie na kwietniowym spotkaniu, bralam to pod uwage, ale nie ma dobrych polaczen w tych dniach… szkoda.

  69. Wiemy, wiemy! U nas po kilku paskudnych dniach nieprzerwanej ulewy, zupelnie nieoczekiwanie wyszlo slonce na przeczystym niebie. Spiew ptakow od rana, a w ogrodkach przebisniegi:) Pewnie jeszcze nas przysypie, ale chwila radosci jest.

    Ogladam obrazy Marianne Stokes, przepiekne. Poza wszystkim innym, miala wielki dar do obserwacji dzieciecych twarzy. Zobaczcie sobie na przyklad „Childhood’s Treasures”.

  70. Oj, tak, to niewątpliwie poważna przeszkoda w pisaniu, Monik.
    Nie mogę się już doczekać tych najmilszych w świecie robót. Już sobie przeglądam różne ogrodowe strony w internecie, szukam sadzonek, nasion i porad. Tylko tak można przetrwać styczeń i luty. A marzec to już wiosna!
    Wiecie, że już niedługo, prawda?

  71. Miłe miejsce, miłe wieści. Nic dziwnego, że DUA ma w głowie następne pomysły, tak zawsze jest po dobrze wykonanej twórczej pracy. Ale ręce należy się odpoczynek, to pewne. Poza tym wiosna blisko, a z nią grabie, szpadle, łopaty…itp, itd…

  72. Ha! Prawdziwie poznański ten porządek, czyli taki, którego moi bliscy kompletnie nie są w stanie pojąć, a który mnie jest niezbędny jak powietrze :)

    Zajrzałam do dzieł M. Stokes i „Portret Słowaczki” mnie zahipnotyzował.

  73. Ho, ho, brawo!

    Ale właściwie dlaczego miałabym się poddawać?:)))
    Nie widzę najmniejszego powodu.

  74. Gratuluję ukończenia Zgryzotki, to jest Ciotki. Kolejna powieść w głowie? Ho, ho, brawo! Nie poddaje się Pani. Też sobie to i owo piszę niekiedy.

  75. KIG był też herbaciarzem, jak każdy lunofil („nikomu
    nie uda się herbata tak jak w naszym domu,
    zapach cierpki, czerwienią prześciga rubiny”).

  76. Dziękuję za odpowiedź. Nawiasem mówiąc, co do podwójności, poprzednią wiadomość mój komputer uznał za duplikat i myślałam, że do Pani nie dojdzie.

    Ale mój komputer lubi robić psikusy. :D

  77. Zuziu, zawsze miałam to samo skojarzenie. Kathleen Battle ma w głosie słodycz.
    Posłuchaj też tej składanki na YT, gdzie ona śpiewa muzykę barokową, a Wynton Marsalis gra na złotej (prawdziwie złotej) trąbce.

    Just, fakt, dobrze mi w tym kąciku.

  78. Mirrorko (wiad.pryw.), to chyba jednak czysty przypadek. Ale ciekawa ta obserwacja o podwójności, może mam to samo, co Ty! (podświadomie lubię parzystość?)
    Co do telepatii: tu nie ma mowy o wierze, to są fakty. Ona istnieje. Niegdyś, przed wieloma stuleciami, u zarania dziejów, człowiek potrafił bez słów porozumiewać się z innymi żyjącymi stworzeniami, z naturą, z całym światem. Jeśli dziś nadal trochę to umiemy, to znaczy, że cywilizacja nie do końca zabiła w nas tę zdolność.
    Istnieje też coś takiego jak empatia i to zapewne masz na myśli.
    Czy współczuję Tobie? Tak, nawet Cię nie znając. Współczuciem przecież ogarniamy cały świat.
    Nawiasem, mówiąc, to jest dopiero pełne życie: jeśli umiemy współ-czuć z innymi.

  79. Dzień dobry w sloneczne popołudnie!
    Przytulny kącik DUA, tchnie od niego pozytywna energia zachęcająca do tworzenia Jeżycjady.
    Przychodzi mi na myśl zielony pokoik w domu Borejkow, gdzie odbywały sie spotkania ESD :)

  80. Tak! Czasem zupełnie go nie słyszę, potem jednak coś się we mnie włącza i jego tykanie do mnie dolatuje. Ale lubię niekiedy posiedzieć w ciszy i posłuchać tego regularnego dźwięku.
    Lecę słuchać! (Nie zegara.)
    Cóż, Pani książki na pewno są pogodniejsze niż Tołstoja. Tym go Pani przewyższa! :)

  81. Pewnie, że nie chciałabym, Zuziu. Co to ja, Tołstoj? Gdzie tam.

    No, to miło, że codziennie patrzymy na taki sam chronometr, prawda?
    Czy Twój też tak głośno tyka? Dziwne, przecież one mają bateryjki.
    Czasem mi to w nocy przeszkadza.
    Posłuchaj sobie Kathleen Battle. Ta kobieta to anioł.

  82. Ach! Ach! Jak uroczo! Nie dziwne, że z takiego miłego miejsca wychodzą takie miłe powieści. Za pareset lat Pani biureczko będzie celem wycieczek. Tak jak my odwiedzamy teraz domy wielkich pisarzy. Żartuję oczywiście, chyba by Pani nie chciała?
    Z dumą dodaję, że u mnie nad biurkiem wisi taki sam zegar.
    :)))

  83. Fajnie tu zaglądać.Prześlę Pani książkę siostrze do USA,czasami coś tańszego można wypatrzeć w antykwariacie,zwłaszcza ,kiedy nie umie się oszczędzać.
    Nowe życie nowej książki .Na pewno będzie super.

  84. KIG po prostu był lunofilem.
    Jak każda sowa.

    Beatuszko, dziękuję, czasem się uda uchwycić ten niepowtarzalny momencik.

  85. … i ucicha wiatr, i milknie sowa,
    gdy nadchodzi pora księżycowa

    … a to pełnia leci rozświetlona,
    fruwająca, świecąca filharmonia.

  86. Przysiadam z poetą:
    „Księżyca pełnia
    świętą prawdą szanowny mózg sowi napełnia,
    że noc i księżyc razem to noc księżycowa.”

  87. Dziękuję za dobre myśli, Iskro!

    Właściwie, jak widać na monitorze, wszyscy stale ze mną jesteście, jedno kliknięcie i już do mnie mówicie, a ja do Was!
    Lubię internet. Jak ja przedtem żyłam bez niego?

  88. Znowu podarowała nam DUA kawałek swojego przesympatycznego świata.
    Taki miły kącik, który absolutnie nie dziwi. Pasuje do pani Małgorzaty i aury jaka przebija się przez jej twórczość.
    Coś nowego błąka się po głowie naszej kochanej autorki ! To juz się cieszę, że pewnie się w tej głowie zadomowi i doprosi o przeniesienie na papier ( ekran ).
    Bardzo serdecznie pozdrawiam panią Małgosię i czekam na kolejny bałagan na tym biurku.

  89. Celestyno, tak jest, u Emilki (kieres.net) to też jest kartka z fundacji św. Grzegorza. Kupiłyśmy wiele ich kartek, wspaniały wybór.

    Przy okazji: Emilia Kiereś na Facebooku. Polecam. Dzisiaj wpis o K.K.Baczyńskim, rocznicowo.

  90. Dziękuję Ci, Zofio, za te krzepiące słowa.:)
    Tak, Aleksandro i Wójciku, powiedzmy od razu, że to jest jedna z najpiękniejszych Madonn, jakie namalowano. Nie mogę się z nią rozstać, choć jest na kartce świątecznej.
    Namalowała ją Marianne Stokes, urodzona w Austrii, a obraz pochodzi z roku 1908. W sieci można znaleźć jej obrazy, m.in. jej wspaniałe studia ludowych strojów węgierskich i sceny z życia górali na Słowacji.
    Tę Madonnę też znajdziecie. Wzruszająca.

  91. Pani Małgosiu absolutnie proszę nie tłumić zapału do pisania następnej powieści! Choć nakreśli Pani sobie krótki plan. Ludzie co za świetna wiadomość Pani jest niezłomna i niesamowita!

  92. Jejku Pani jest niesamowita. A oczekiwanie na każdą kolejną część Jeżycjady jest niezwykle miłe. Pani książki są po prostu niezwykłe i uważam, że powinno się jak najwięcej osób zarazić tą magią Jeżycjady.
    Bo jest to seria niezwykła. Godna polecenia każdemu.

  93. A na regaliku widzę moją ulubioną kartkę świąteczną ze sklepu Fundacji św. Grzegorza.

  94. A teraz nie na temat:
    Z ogromnym, ogromnym opoznieniem zajrzalam do Adminki, a tam w swiatecznym wpisie jest przesliczne „The Nativity” Hughesa. Ta nastoletnia Maryja, zawijajaca Dziecie w pieluszki, bardzo wzruszajaca.
    Komponuje mi sie to przedstawienie z artykulem (tez archiwalnym) jaki 2 dni temu przeczytalam w Gosciu Niedzielnym: „Slowo miedzy nami”, o ziemskim wymiarze zycia sw.Rodziny.

    Na temat sw.Jozefa: „Tymczasem Józef – cieśla, z języka greckiego tekton – to wykształcony rzemieślnik, który potrafił pracować w kamieniu, w drewnie, tworzył formy artystyczne, budował domy. Słowem – silny, pracowity, cierpliwy. Tektoni byli uważani za elitę. Archi-tekton (znajome brzmienie, prawda?) to szef tektonów.”

    Przepraszam za te dygresje, ale niedawno byla tu mowa o architektach, oraz o innym Jozefie – Palysie (ze smykalka do pracy w drewnie i nie tylko), i tak mi sie to polaczylo:)

  95. :)
    W okolicach godziny 20, pod wplywem informacji o cyknietym przez Adminke zdjeciu zaczelam pisac komentarz. Siedzial tak niewyslany, bo nastapila przerwa na obowiazki, po czym stwierdzilam, ze lepiej nie wysylac bo moze juz stan ulegl zmianie. I mialam racje :-) Dziekujemy za udostepnienie kawalka Pani przytulnego swiata. Zawsze ciekawi mnie jak wyglada miejsce pracy pisarza, mam nadzieje, ze nie jest to niezdrowa ciekawosc.

    Jakie tam apetyczne zeszyty na polkach, z pewnoscia pelne materialow i zapiskow wykorzystywanych przy tworzeniu ksiazek.

  96. Róże od razu zwróciły moja uwagę, prześliczne są. I jeszcze widzę, że spogląda na Panią ta sama Madonna, która stoi na moim biurku. Te cierniowe gałązki w tle dają dużo do myślenia… I ta delikatna dziecięca buzia.
    Bardzo lubię książki, które podejmują akcję w następnym dniu po zakończeniu poprzedniej :)

  97. Mamo Isi, jak to, już następnej mam szczegóły zdradzać? No, za wcześnie chyba. Ogólnie rzecz biorąc, przyszło mi do głowy, żeby (tak jak w to było przypadku „Noelki” i „Pulpecji”) zacząć akcję książki następującej w dniu, w którym się skończyła akcja tej poprzedniej. To jest bardzo ciekawe wyzwanie – opowiedzieć wydarzenia z punktu widzenia zupełnie innej osoby. Lubię taką gimnastykę!

    Ale, uwaga: najpierw muszę podleczyć spracowaną prawicę.

  98. Gio, nie, całkiem jest ona toporna i prosta. Kupiłam w jakimś sklepie z kulinariami, niby ma służyć do podtrzymywania książki kucharskiej. A! Nie widać chyba na zdjęciu, tuż obok leży świecąca zakładka od Ciebie, i druga, od Cascioliny, z księżycem i sentencją.W każdym razie teraz patrzę na obie.

  99. Mamo Isi, te kamienie mam na każdym parapecie, świetnie się nimi podtrzymuje okno w razie przeciągów. Znakomicie też przyciskają kiszone ogórki. To są kawałki alabastru, wygładzone przez Adriatyk. Pan Musierowicz serdeczny przytaszczył dla mnie parę kilo takich pamiątek z którejś wyprawy.

    Dewajtis, to jest naprawdę kolor mchu, tylko tak jakoś żółciej wygląda przy sztucznym świetle.

    Nini, nie!- w specjalnym, małym, zabytkowym, szklanym pudełeczku o złoconych kantach.

  100. Wiekopomne zdjęcie! :-) Łaaaadne! Bardzo przytulny kącik. I myślę, że w fazie bałaganu też nie traci swojej przytulności. A taki bałagan (twórczy) to dobry zwiastun dla nas… Więc im wcześniej powróci… /celowo nie dopowiadam/ :-D

    Pani Małgosiu, a czy ta podstawka pod książkę jest ażurowa, taka jakby w gałązki? Jeśli tak, to mam taką samą (a nawet dwie: w W. i w O.).

  101. Jak pięknie! Właśnie zdałam sobie sprawę, że tak mniej więcej wyobrażałam sobie pokój, w którym pracuje Gabrysia. Ściany w kolorze niedojrzałego banana, regały z książkami, kwiaty, ciepło i porządek.
    PS Serce mi radośnie zatrzepotało na wieść o kolejnej powieści chodzącej po głowie Autorki:)

  102. Co ja czytam? Nowa powieść? Pani Małgosiu! Pani jest.. na język mi się ciśnie ulubione słówko Bodzia.. Pani jest niemożliwa!

  103. A, przy poprzednim zdjęciu miałam się spytać, skąd te białe, wygładzone, płaskie kamienie na parapecie? Też zbieram i żaden portatywny kamień nie jest w mojej obecności bezpieczny;)
    Czy jest jakaś nadzieja, żeby kochany Starosta podzielił się z nami jakimś nieistotnym szczególikiem z następnej książki? Bardzo to fascynujący moment obserwować moment poczęcia kolejnego tomu Jeżycjady.

  104. Dziękuję!
    I Admineczce również – że tak sprawnie i rozsądnie zadziałała – jak prawdziwa kobieta czynu. :)

    Bardzo tam u Pani przyjemnie!
    Miło popatrzeć.

  105. No, nie?
    Porządeczek kochany.
    Serduszka gwiazdkowe (drewniane) pochodzą z Danii, syn mi je kiedyś przywiózł z Odense, wraz z okruchem tynku z domu Andersena (okruszek przechowuję w pudełeczku).

Dodaj komentarz