Na finiszu

biurko2

 

 

Jeszcze tylko kilka ilustracji – i już! – „Ciotka Zgryzotka”, którą tu widzicie w formie wydruku, pójdzie do składu!

Wydawnictwo przyspieszyło termin premiery, wyznaczając go na 14 marca – tego dnia książka znajdzie się w księgarniach.

Spotkanie z autorką – bez zmian, 21 kwietnia 2018, od godziny 13, Empik w Poznaniu, Plac Wolności, róg ul. Ratajczaka.

Zapraszam serdecznie!

Na finiszu bardzo Wam wszystkim dziękuję za doping, to pędzącej zawodniczce dodaje mocnych skrzydeł.

Na prośbę KC Anette o pokazanie jakiejś ilustracji odpowiem zaledwie tym drobnym ruchem – bo wszystkie inne mogłyby przedwcześnie ujawnić to i owo:

 

dzieci

 

Do zobaczenia!

Wasza –

MM

201 przemyśleń nt. „Na finiszu

  1. A, teraz się połapałam, do czego pijesz, Zgredziku!
    No, tak, było i wszystko na biało, i na czarno-czerwono, i na zielono, i na żółto-pomarańczowo, a raz nawet mieliśmy ucztę całą w brązach.
    Ale to nie ma nic wspólnego z balowaniem. To były przyjęcia kolorystyczno – kulturalne. Domowe! I oczywiście obfitowały w zabawy słowne, nawet przez telefon i z użyciem faksu (z Braciszkiem).

  2. A tak, teraz kojarzę i Magdę, i pierniczki, i zapiski (wzruszające, ale nie wypadało mi ich pokazywać).

  3. Niestety nie mam siostry Joli. A pierniczki przysłałam wraz ze zdjęciem moich starych zapisek z lat 90-tych, na których to skrupulatnie odnotowywałam każdą kupioną Pani książkę dla mnie to zawsze było Wydarzenie!

  4. Madzia, siostra Joli?
    Bo co najmniej czterech Magdalen się w Galerii doliczyłam.
    Wszystkie utalentowane piernikowo!

  5. Cuuuuudownie dziękuję! Teraz zima minie szybciutko, w oczekiwaniu na książkę!❤ miło jest zobaczyć swoje pierniczki u Pani na stronie. Pozdrawiam serdecznie. Magda

  6. Słucham sobie relaksowo muzyki na YT, podczas gry w Literaki (przyjemne chwilowe nieróbstwo).
    Ciekawe, czy Tygrys potrafiłby to zaśpiewać?- boskie wykonanie czarodziejskiego utworu:

    Kathleen Battle – Villa-Lobos: Bachianas Brasileires No. 5

  7. Z tym poczekam, Zofio.:)

    Nie, nie jest bardzo odchudzona, jest w sam raz. Pulchna i przy kości.
    Zadowolona z niej jestem.

  8. Mam nadzieję, że „Ciotka Zgryzotka” nie została zbytnio odchudzona i jednak nie będzie zbyt cienka. Z drugiej strony jeśli ma Pani sporo materiału na kolejną część to bardzo mnie to cieszy i już nie mogę się doczekać aż zostanie ogłoszony tytuł kolejnej części.

  9. No, jak trzeba było odchudzić, to trzeba. Trudno, świetnie. Z drugiej strony, skoro dzięki temu kochany Starosta ma już mnóstwo materiału do następnej książki, to było to wręcz opatrznościowe odchudzenie.
    Liczę dni do premiery. Już mniej niż dwa miesiące! Ani się obejrzymy, a będziemy mieli szansę zawrzeć z Ciotką znajomość!

  10. MagdoZ, przyszła do mnie Admineczka i powiedziała, że dawno tu nie było takiego porządku, po czym cyknęła zdjęcie pamiątkowe tego niezwykłego stanu. Mówi, że można je pokazać we wpisie, zanim znów nabałaganię.

  11. Casciolino, ja też bym chętnie je obejrzała w czerwcu/lipcu, jak będą w pełni rozkwitu.

    Mamo Isi, jak trzeba, to trzeba, sama wiesz. Książka musi być poddana ostrej dyscyplinie, bo inaczej jest przegadana i akcja siada.

  12. Krzysztofie, współczuję niemożności wyjechania w Tatry. A taką miałam nadzieję, że je odwiedzisz i w naszym imieniu i potem opowiesz, co tam nowego. Z drugiej jednak strony goprowcy ostrzegają, żeby nie wychodzić poza linię lasu, żeby uniknąć spotkania z lawiną.

  13. Casciolino, Twój ogródek ze starymi pnącymi różami bardzo mnie zaciekawia. Nie podesłałabyś paru zdjęć, proszę, jak zakwitną?

  14. Też obstawiam dzieciątka Róży i Fryderyka. Najwyższy czas, żeby już wróciły do kraju.
    Trochę się zasmuciłam, że Ciotka została odchudzona. Czy to uchodzi skazywać zacną Ciotkę na dietę?

  15. Już nie mówiąc o tym, że dzień trwa 8 godzin i 32 minuty i jest krótszy od najdłuższego o 8 godzin i 14 minut, zaś dłuższy od najkrótszego o 50 minut. Już jesteśmy do przodu o całe 50 minut!

  16. Ach, Starosta z lekka odpoczął i już zaczyna myśleć o następnej książce! I w Idy Marcowe premiera! Co za wieści! Co za wspaniałe wieści!

  17. Nie będzie ładnie wyglądało na zdjęciu, same kable, laptopy, monitory i drukarki.

    Madziu, dziękuję za dobre słowo o „Kalamburce”. Dużo pracy mnie kosztowała, a i zdrowia (pochorowałam się po jej skończeniu – grypa przeszła w zapalenie płuc, wszystko nieleczone w ogniu pracy).
    Mimo to ją lubię.:)

    Tak, znam te wspomnienia, wspominałam tu o nich przy okazji zagadek, kiedyś. Znakomite!
    Nie, chyba nie zmieścił się Wierzyński tym razem (o ile pamiętam), strasznie opasła była ta Ciotka, musiałam jednak ją odchudzić, żeby była miła w czytaniu. Ale dzięki temu chyba napiszę zaraz kolejną książkę, tyle mam nagromadzonego materiału.

  18. Dobry wieczór.
    Czytam sobie po raz n-ty „Kalamburkę” (skoro i tak siedzę w domu i skoro dobrze jest ją sobie przypomnieć przed lekturą wciąż tajemniczej Ciotki) i jest ona jak zawsze wzruszająca, czarująca i dowcipna. A pamiętam, jaką wspaniałą lekcją historii najnowszej była dla mnie przed prawie dwudziestu laty (o rety!- to już tyle?) lepszą od tych, które zapewniła mi szkoła.
    Czytam także „Wspomnienia o Kazimierzu Wierzyńskim” wydane przez Bibliotekę Więzi (Pani, Pani Małgosiu, zna je pewnie już dawno?) i oczywiście na skutek lektury mam jeszcze większą ochotę zaglądać do poezji wspaniałego artysty. A może to na jakiś trop Wierzyńskiego natrafię w Ciotce? Nie mogę się doczekać, choć lubię takie niepewności.
    A czy to podstawowe miejsce pracy (posprzątane już, jak czytam w komentarzach) też zostanie pokazane?

  19. Dzięki, Eviku. Tylko rysuję i maluję przy nim. Blacik jest fajny, bo takim lakierem pokryty, z którego zmywa się nawet czarny tusz, farby i ślady pisaków.
    Eviku, jak tam? Przeżywasz sukcesy naszych skoczków?
    Co to za miłe, fajne, skromne chłopaki, no, naprawdę! A jakie zuchy!

  20. A ja jestem bardzo ciekawa czy Laura zrezygnuje z kariery spiewaczki na rzecz macierzynstwa czy tez bedzie laczyc te dwa powolania :)

  21. Och, moja Asiu, tekst już zamknięty, idzie obróbka redakcyjna i potem zaraz skład.
    Ale uwagi Wasze skrzętnie gromadzę, do spiżarni wkładam.

  22. Jakby miało znaczenie moje chcenie, to bym chciała, żeby Mama Agnieszki przestała chodzić na karate a zajęła się malutkim wnusiem.

    Ale to już bardziej zależy od Agnieszki. :)

  23. Dziękuję, jako babcia, za wszystkie miłe życzenia i sama życzę wszystkim babciom i dziadkom (wszak już po północy i Dzień Dziadka się rozpoczął) jak najwięcej czasu dla swoich wnucząt. Bo dziadkowie, jak usłyszałam na wczorajszym kazaniu, dają wnukom dwie bardzo cenne rzeczy:korzenie i skrzydła. Jesteśmy więc bardzo ważni i nawet gdy nie mamy swoich wnuków blisko, to dzwońmy, piszmy, skypujmy (nie wiem, czy jest takie słowo :)), żeby wnuki czuły naszą obecność.

    Co do kulinariów, to zrobiło się pachnąco i cynamonowo. Ja wszystkim przesyłam bardzo proste w wykonaniu a pyszne i efektowne zawijaski z ciasta francuskiego z cynamonem.

  24. Arnika tak ładnie i obszernie napisała zgodnie z moją opinią.
    Tutaj rzeczywiście potrzeba było gestów pojednania.
    Dobranoc!
    P.S. Sowiątko chyba zdrowieje.

  25. Ja to podziwiam DUA za to, że po mimo tylu postaci nie gubi się w tym wszystkim. Jestem pełna podziwu naprawdę.
    I ciekawe czym nas zaskoczy w „Ciotce Zgryzotce”…
    Właśnie sobie czytam „Sprężynę” i tak się zastanawiam jaką to trzeba mieć dużą wyobraźnię by wymyślać tyle ciekawych historii.
    Pani Małgosiu jak Pani to robi?

  26. Ja bym wolała Milenę :) Przeczytałam sobie jeszcze raz ten fragment „Czarnej polewki” i myślę, że tak będzie najlepiej. Byłoby to takie zażegnanie sporu między Różą a przyszłymi teściami w dobrym stylu. Co więcej, myślę, że Mila Borejko się nie obrazi, bo, jak zacytuję, powiedziała: „Tak, tak, Milena to piękne imię” – w sumie to ona dała więc takie jakby przyzwolenie na zmianę z Melanii na Milenę :) A i dziadkowi Borejko się to imię spodobało (imię ukochanej Franza Kafki!). Panu Schoppe byłoby chyba smutno, jakby się dowiedział, że jednak Mileny nie będzie ;)
    Przypomniało mi się też, że babcia Borejko chciała, aby mała Mila miała na drugie Gizela – może by więc tak Milena Gizela? Pierwsze imię byłoby ukłonem w stronę rodziny ze strony ojca, a drugie ze strony matki.
    Mam nadzieję, że takie rozwiązanie się Pani spodoba! :) Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź :)

  27. He, he, ale popłoch z tymi brodami! Śmieję się i śmieję.

    Niedzielna dobranocka muzyczna:
    Damian Stachowicz – „Veni Consolator”.
    (Sopranik z trąbką!)

  28. Pchła Szachrajka lubiła papatacze. Ale najbardziej krem z rurek.
    Słodkiego Dnia Babci dla wszystkich zaglądających tu Babć!

  29. O, jakie tu szacowne towarzystwo Brodaczy. Pan Musierowicz, Wilk Morski z brodą – toż to archetyp! Tak właśnie wyobrażałam sobie KrzysztOfa.
    Pustelnik też brodacz, z lokami w typie Grzegorza Stryby, to może wspólnota wolnego akademickiego ducha :). A syn czasem z brodą eksperymentuje – i bardzo to lubię. Zawsze się potem dziwię, jak się ogoli, bo nagle robi się znacznie młodszy :)
    Ale brodzie Ignasia i Józinka rzeczywiście stanowcze nie!

  30. Och, och. Jak to brzmi wspaniale!
    Brawo dla Ciebie, Wilku Morski! Jesteś imponujący!
    Ja na dziś upiekłam piernikowe babeczki z mąki żytniej razowej, miodu gryczanego i mielonych migdałów. Z rumem!
    I gdybym tylko nie zapomniała o piekarniku!- cóż, nawet lekko przypalone są bardzo smaczne. Lukier śmietankowo-cytrynowy.

    Ann (wiad.pryw.)- jeszcze dorabiam rysunki, ale na dobranoc już czytam Lois Austen-Leigh. Bardzo ładnie pisze ta pra-pra-bratanica Jane Austen. Miło się czyta!

  31. W mojej wersji są jeszcze orzechy i migdały, reszta się zgadza. Swego czasu był to u nas obowiązkowy element karnawału, ale dla mnie dzisiaj to debiut, nadzwyczaj udany, śmiem twierdzić :-).

  32. Dla Babć, życzenia?

    Czy tu są jakieś babcie? Nie uwierzę.;)

    U naszej Babci szlagier dnia, zespół Rokiczanka i ” W moim ogródecku „. Babcia była zachwycona.
    Mazowsze na drugim miejscu.

  33. „Ciastka te urządzają się z tego samego ciasta następującym sposobem: wziąść kawałek ciasta, rozwałkować na stolnicy na cienki placek, posmarować sklarowanem masłem, posypać czarnemi rodzenkami zmieszanymi z cukrem i cynamonem. Zwinąć placek szczelnie w trąbkę i krajać z niego kawałki na 2 palce szerokie, które układać na blasze, posmarować jajkiem, posypać cukrem z cynamonem i wstawić do pieca”.

    – 1895r., Kucharz Warszawski

    Mniam.

  34. Papatacze! Już wiem!
    Drożdżowe zawijańce z cynamonem i rodzynkami.
    No, no, Krzysztofie! Zjadam natychmiast.
    Dziękuję i brawo!

    Zuziu, ja milczę.

  35. Dzień dobry!
    Samych pięknych dni dla wszystkich Babć! Pociechy z wnucząt!
    Jeśliby to naprawdę była Mila i Karol, to jestem przeszczęśliwa! Oznaczałoby to, że moja ukochana Różyczka wróciła w końcu z Anglii i poznamy charaktery jej dzieci. Pysznie! Wyglądają bardzo sympatycznie. Tak Borejkowo. A przynajmniej dziewuszka. A może siwiejąca broda należy do Bernarda?

  36. Arniko, wyobraź sobie, że jeszcze tej kwestii nie rozstrzygnęłam. Jakoś nie było potrzeby.
    Ale powiedz, jak Ty byś wolała? Tak zrobię.

  37. Dziękuję! Świętuję!
    Białe róże dostałam od wnuczki, ależ cudowne. Właściwie – koloru kości słoniowej.

    Krzysztofie, dzięki za papatacza, proszę o bliższe szczegóły: słodkie to, czy paprykowe?
    Ach, jak rano, to pewnie słodkie.

  38. Pani Małgosiu dzisiaj mi się śniło, że piekłam ciasto z Pani przepisu i postanowiłam właśnie zakupić na stronie Empiku „Łasucha literackiego”.
    Pani książki potrafią zmieniać człowieka na lepsze ;-). W sumie to bardzo miło będzie sobie umilać czas oczekiwania potrawami z Pani książek.
    Pozdrawiam Panią serdecznie i całą resztę fanów Jeżycjady ;-)

  39. Dziękuję, Starosto. Wzajemnie przesyłam ciepłe myśli z okazji Dnia Babci. Dołączam pysznego papatacza, zrobiłem dziś rano.

  40. Droga pani Małgosiu!
    Piszę tu pierwszy raz, ale mam pewną sprawę, która mnie nurtuje już od dłuższego czasu. Chodzi mianowicie o imię małej Mili – ona jest w końcu Melania czy Milena? O ile dobrze pamiętam, na początku miała być Melanią, po babci Borejko, ale później ojciec Fryderyka wspomniał o swojej matce Milenie. Jak to się ostatecznie ułożyło?
    Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź! I już czekam na „Ciotkę” :))

  41. Są brody modne i brody ponadczasowe, Wilku :).

    Loczki. Prawda, Nini!Zapomniałam, że ten rodzaj loczków z wiekiem nie zanika. Ani włosy wyzłociły się w Hiszpanii, to mogłaby być, ale August na dziewiętnastolatka mi nie wygląda. E, to ja już nie typuję nikogo.

    Ściskamy wszystkie Babcie.

  42. Krzysztofie, nic nie zrobisz. Jesteś modny i już!
    Zresztą, w kręgach Wilków Morskich broda była modna zawsze. Od stuleci.

    Aha: na Dzień Dziadka przesyłam Ci najlepsze myśli i życzenia!

  43. I nawzajem! I nawzajem! Mnie przypomniano juz wczoraj wieczorem :).
    Dzien dobry w mily szadziowy poranek.
    Gratuluje zakonczenia Ciotki! Czekam z radoscia na ksiazke i na spotkanie w Poznaniu. Pani Wydawawczyni wiedziala, co robi – do Lodzi troche trudno byloby sie wybrac, a Poznan o rzut beretem :).
    Ale bedzie super zobaczyc DUA i KC Ksiegowe i DC Ksiegowych!
    Pomysl z wizytowkami w miejscach widocznych – bardzo dobry.
    Pozdrawiam serdecznie.

  44. Wszystkiego najlepszego wszystkim obecnym tu szanownym i kochanym Babciom!
    Śniło mi się dziś nasze kwietniowe spotkanie.

  45. O rety, to dzisiaj Dzień Babci!!!
    Zapomniałam! Ale mi przypomniano!
    Hej, Ludu, pędźcie do swoich babć, całujcie, tulcie, ściskajcie – ile sił!

    Wszystkiego najlepszego Babciom!

  46. Dzień dobry! Czytam regularnie, piszę z rzadka, ale dzisiaj muszę. Mam taką samą skrzyneczkę jak pani Małgorzata;) A co do treści nowej książki to świeżo po lekturze Kalamburki obstawiam potomstwo siostry Moniki, mamy Marka. Lub potomstwo Joanny, córki brata Ignacego Borejki. To czekanie i typowanie jest bardzo przyjemne. Pozdrawiam!

  47. Jeśli to Górska, to obstawiałabym jednak Anię. Przejrzałam Sprężynę i Norcia cała jest w loczkach, jak mamusia, a bohaterka z okładki ma raczej proste włosy. :o)
    Podczytywałam sobie tu i tam i racja Zofio: „przecież ona jeszcze będzie chciała leżeć w wannie, dziadziu!”.
    Lubię.

  48. Zofio, jak ja się cieszę!
    Bardzo lubię, jak się czytelnicy tak śmieją. Śmiech to zdrowie!

  49. Pani Małgosiu tak szybko się czyta Pani książki, że w przyszłym tygodniu skończę czytać pozostałe 4 i chyba zacznę całą serię czytać od początku. By ją sobie utrwalić przed premierą „Ciotki Zgryzotki”. A zapewne i „Ciotkę Zgryzotkę” szybko pochłonę. Obecnie czytam „Czarną Polewkę”, która jest tak zabawna, że momentami płaczę ze śmiechu.

  50. Ciekawe Starosto, czy wszystkie matki tak mają z tymi potencjalnymi brodami swoich synów, bo ja mojego także sobie nie wyobrażam , zwłaszcza że posiada on delikatne, dziewczęce niemal rysy twarzy. A zapowiedział już, że zamierza takową mieć i to długą i żebym się już duchowo nastawiała. Oj!

  51. Starosto, nie zauważyłem przecinka.

    Sowo, ale gwiazdy naszego sportu, występujące w reklamach, bród nie mają.

  52. Zgredziku, wykrzykniki były do Sowy, która imputowała Józinkowi i Miągwie długie brodziska.

  53. Przyspieszony termin premiery – i to o cały miesiąc! – to dopiero pocieszenie przed sesją!
    Przetrwam sesję, mykną ferie i już prawię się będę mogła „wgryzać” w opasłą „Ciotkę” – jak to od razu lżej człowiekowi na duszy. :)

  54. Starosto, nie wiem, czym sobie zasłużyłem na tyle wykrzykników.
    Pytałem się dlatego, że wtedy może byłoby łatwiej zamówić wybraną okładkę.
    A tu spowodowałem jakąś burzę.
    Jak słoń w składzie porcelany.
    Swoją drogą może porcelana swoją białość zawdzięcza temu, że ma w swoim składzie słonia.

  55. Dobry wieczór. Ma Pani naprawdę piękne biurko!
    Będę się starać żeby pojawić się na spotkaniu, w końcu książki towarzyszą mi od 10 lat, a może i dłużej.
    Pozdrawiam!

  56. W „Sprężynie” Ania jest jasnoruda, a w „Febliku” Hiszpanie podziwiają jej złote włosy. Skoro obie są blondo-rude, nie mogą być Ciotką Z. Ta z ilustracji wyraźnie ma srebrzysty blond. No to coś już wiemy ;).

  57. Złotowłose bywają rudawe.
    Iskro, ach, nieco spóźniony wniosek. Już sprzątam, intensywnie.
    I remont sobie zrobię, a jakże.

  58. Miłe to biureczko ale tego prawdziwego niech pani nie sprząta przed ewentualnym pokazaniem. Bałagan artystyczny też jest ciekawy a czasem może być nawet estetyczny.
    Czytam sobie Kalamburkę od końca, jak dojdę do roczników akcji innych części Jeżycjady, będę je sobie przeplatać z rozdziałami Kalamburki.
    Jakoś tak chronologicznie chce mi się przed premierą Zgryzotki dzieje Borejków poobserwować.
    Ach ! I niech już DUA nie odchudza nam Ciotki. Opasła to opasła.

  59. Olko, bardzo dziękuję. Miło mi to słyszeć!
    No i niestety nie odpowiem na to pytanie. Wszystko się okaże!

  60. Zapomniałam jeszcze dodać, że jestem zupełnie pewna, że Ciotka Zgryzotka to kochana Ida Borejko, ale czyją ilustrację przedstawia Pani przedpremierowo w tym poście???

  61. Cóż za inspirujące zdjęcie Pani roboczego biurka! Postacie przez Panią rysowane sprawiają, że jeszcze bardziej się zachwycam każdą częścią Jeżycjady. Podziwiam Panią za pracę jaką wkłada Pani w dopieszczenie każdej książki Pani autorstwa! Czekam na jakiś album z tym pięknymi rysunkami!
    Pozdrawiam cieplutko w tą mroźną i szarą zimę!

  62. Nora raczej nie, bo ona jest ruda („Przy stole roiło się już od kuzynów płci męskiej i żeńskiej, a głowy ich lśniły i mieniły się wszystkimi odcieniami jednej barwy – od marchewkowego, poprzez miedziany, rdzawy, aż po przynajmniej dwie odmiany koloru kasztanowego. Były tu (…) Ania (…) oraz jej pulchna siostrzyczka Nora.” – „Język Trolli”) Chyba, że się przefarbowała, ale myślę, że to raczej może być ktoś zupełnie obcy. Kim by jednak nie była, to już ją polubiłam i mam nadzieję, że tak zostanie. Jeszcze tylko kilka dni stycznia, cały luty i kilka dni marca, czyli właściwie niecałe dwa miesiące.

  63. Wydaje mi się, że odpowiednio zadbana broda może pasować każdemu, bez wyjątku.
    Ale ta brodowa moda niezwykle mnie bawi. Niemaż teraz reklamowego modela bez brody.

  64. Och, tak jest, Sowo!
    Na przykład – nie mogę sobie wyobrazić żadnego ze swoich synów z brodą. A ich tata ma, taką siwiejącą, i ładnie mu z tym.

  65. He, he, he ileż wykrzykników!!! A na koniec, w ramach rekoncyliacji, kuzyni otworzyliby współnie mały zakładzik balwierski pod wdzięczną nazwą „Il Barbiere di Siviglia”.

    Zofio, okazuje się, że z tymi brodami to jak z fryzurami, każdemu pasuje inna ;).

  66. No, Zofio, już niebawem wszystko się okaże. I to od pierwszej kartki! Skończą się sekrety.

    Co prawda, tekst oddam dopiero w przyszłym tygodniu, więc właściwie… gdyby mi tak coś wpadło do głowy… ho-ho, ile jeszcze mogłabym zmienić!
    He, he.
    Już wyrzuciłam kompletnie – i to jeszcze dziś rano! Wskutek nocnego olśnienia! – jeden wątek poboczny – niejakiego Prota. Nie ma po nim ani śladu, a książka zyskała na zwartości i lepiej się ją czyta.

  67. Moim zdaniem broda nie pasuje ani do Józinka ani do Ignacego Grzegorza.
    I ta dziewczyna z okładki jest podobna trochę do Pulpecji coś mi mówi, że to może być jedna z jej córek.

  68. A Nora Górska jest ciotką (cioteczną) Schoppiątek, więc wszystko pasuje.

    A propos siwiejącej brody, w ramach tzw. małych realiów powieściowych, w Jeżycjadzie mógłby znaleźć się ślad trwającej już kilka lat obłędnej mody męskiej na długie brody i powstające jak grzyby po deszczu zakłady balwierskie. Ignacy i Józinek z brodami jak łopaty, czyli jeszcze jeden powód do podsycania kuzyńskiej rywalizacji :D.

  69. Jak to miło, że DUA uprzyjemnia nam czas oczekiwania takimi zagadkami. Chyba zbiorowość czytelnicza podjęła już decyzję, że to muszą być dzieci Róży i Fryderyka. To również było moje pierwsze skojarzenie. Dziewczynka ma uśmiech Gabrysi, sprytne oczka i ogólnie kojarzy się z pannami Borejko. A chłopiec ma usteczka swojej ciotki Hildegardy i takoż lekko spłoszone spojrzenie krótkowidza. Wypisz wymaluj mały Fryderyk. Jeśli zbiorowość zgadła, to znaczy, że rysunek bardzo się udał. Cieszę się i ja na bliską już premierę.

  70. Prawdziwa oaza ciszy i spokoju. A więc to tutaj rodzą się postacie tak realne, że ma się nieodparte wrażenie, iż przy odrobinie szczęścia można je będzie spotkać na ulicach Poznania, czy okolic. A wydruk nowej jeżycjadowej opowieści, jak świeżo upieczony dobry i pachnący chleb, który czeka, aby go podzielić na małe okruszki mądrości i dobra i rozsypać na cały świat :)

  71. A…
    przyszła mi wczoraj „Kobieta w bieli”. I co? Ponad 100 stron mignęło nie wiadomo kiedy! Podejrzewam, że w niedzielę zakończę. Co polecacie jako drugie? Chciałam zacząć od „Córek niczyich” , ale jednak zdecydowałam się na „Kobietę..”, jako najpopularniejszą z powieści Collinsa (nie żałuję). Dziękuję za wspaniały trop literacki. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. U nas pogoda średnia, w sam raz na długie czytanie i popijanie angielskiej herbatki.

  72. Fascynujące! „Za czasów Juliusza Cezara kalendarz był tak zniekształcony, że Ianuarius przypadał na jesień”!
    Dziękuję, DUA!
    A Idy Lutowe są dzień przed Walentynkami! :o)

  73. Skomplikowane są te kalendarzowe subtelności rzymskie. A już późno.
    Zajrzyj, Nini, na lacina.info.pl, znajdziesz tam obszerny wywód.(„Rzymski kalendarz”)

  74. O! To by dopiero było! :o)
    nini się wstydzi, ale czy są może Idy Lutowe? (najmądrzejszy telefon poprawił na Ludowe, hihi)

  75. Jeżeli druk zaczyna się 12 lutego, to może i premiera przyspieszy?
    Nie ma co kisić pod korcem.

  76. I znów się oderwać od lektury nie będzie można jak to bywa z Pani książkami. Pani Małgosiu obecnie czytam już „żabę” i nie wiem czemu, ale ci dwoje z ilustracji trochę mi przypominają Hildegarde siostrę Fryderyka. Czyżby to były dzieci Róży i Fryderyka?
    Uwielbiam snuć domysły.

  77. BeatoV (wiad.pryw.)- przebóg!
    Kozio nie ma żadnego pierwowzoru.
    Wymyślam swoje postacie, naprawdę. W całości.
    A tego pana nawet nie znam.

  78. Tak, Bożenko, rzeczywiście tak być może!
    Pani wydawczyni udało się znaleźć dogodny termin w drukarni i druk zaczyna się 12 lutego!
    Poważne biurko? Najpierw posprzątam!:)

    Kasztanowłosa, on jest chyba w sieci.

  79. Jakie miłe stanowisko pracy. I jakie intrygujące kamuflaże :)
    Choć i tego drugiego, „poważnego” biurka też bym była ciekawa.
    To wszystko – jakby maleńkie, wirtualne odsłony tajemnicy pisarza. Taka gra z wniebowziętym czytelnikiem :)

    I wygląda na to, że na kwietniowe spotkanie znać już będziemy „Ciotkę-Zgryzotkę” na pamięć :)

  80. Wydaja mi się, że ta postać pod okularami to Patrycja, a młodzieniec w garniturze to może ten bardzo udany rysunek Józefa? A nad nim ktoś siedzi przy stole w kuchni? Tak mi się przynajmniej wydaje, już nie mogę się doczekać marca.

    Przypomniała mi Pani o tym wywiadzie. Bardzo mi się podobał i cieszę się, że udało mi się go przeczytać, choć już się pogodziłam z tym, że będzie to nieliczna z rzeczy, które Pani napisała (ewentualnie wywiad), której nie przeczytam. Po pierwsze Empik jest daleko, a po drugie szkoda mi było pieniędzy na sam wywiad, więc kiedy w końcu udało mi się tam pojechać, to stałam przy regale i czytałam. :)

  81. BeatoV (wiad.pryw.) – nic mi o tym, doprawdy, nie wiadomo!!!
    :)))

    A ona jest w Polsce, z całą rodziną.

  82. Wyraźnie celujemy w Idy Marcowe: premiera 14 marca, a 15- go wszyscy czytają.

    Anette, o, proszę jak zgrabnie napisali: nic nie zdradziwszy!:)))

  83. Dzień dobry!
    Cóż za miła wiadomość – 14 marca! Dla mnie to będzie zakup niemalże urodzinowy. Już się bardzo na niego cieszę. Bardzo. Aż mi się zachciało wrócić do „Feblika”, ale – proszę wybaczyć – muszę się jeszcze przygotować na ostatni egzamin.
    Pani Małgosiu, serdecznie gratuluję ukończenia Zgryzotki! To musi być wspaniałe uczucie zwieńczyć długą pracę sukcesem. Przesyłam pełne uznania i wdzięczności ukłony.
    Bardzo lubię zagadki, ale najlepiej smakują te z wyższym stopniem trudności. Lepiej spróbować zgadnąć co jest na obrazkach leżących na biurku. Czy kobieta pod okularami niesie ciasto na paterze? Czyżby przypadały czyjeś urodziny?
    Serdecznie pozdrawiam –
    Nutka

  84. Wiesz, Ateno, tez mialam podobne skojarzenie. Jej zmierzwiona czuprynka przypomniala mi opisy zaczytanej, potarganej Mili. W kazdym razie dziewcze wyglada na bystrego mola ksiazkowego:)

  85. Akapit Press dodał krótki opis „Ciotki Zgryzotki”: „Któż jest Ciotką Zgryzotką? Czy tylko Ida? I co słychać w rodzinie Borejków? Czy nadal jest w tym samym składzie? A może nawet się powiększyła? Kolejny tom niezawodnej „Jeżycjady”- jak zawsze dowcipny, wzruszający i ciekawy – rozśmiesza, podnosi na duchu i skłania do myślenia. A przede wszystkim sprawia, że chce się radośnie żyć – pomimo wszelkich zgryzot!”. Jak to ostatnie zdanie idealnie podsumowuje całą Jeżycjadę, która jest właśnie o tym – jak normalna, tzw. „szara” codzienność może być radosna, fascynująca i pełna cudów, jeśli tylko zechcemy, żeby taka była.

  86. BeatoV, tak sobie właśnie pomyślałam, że zasłużyłam na miły odpoczynek.
    Zacznę chyba od wybierania nasion i sadzonek w internetowych sklepach. Jeszcze nie kupię, tylko wybiorę. Duża przyjemność.

  87. Trochę nie o to mi chodziło. Nie o wykreowany świat bohaterów, tylko o pewną przestrzeń, w której powstają powieści i w której wzrasta cała rodzina. Wartości duchowe i estetyczne, zainteresowania, poczucie humoru, literatura, sztuka, dom, przyroda…

  88. Ach, Ateno! Co za miły obrazek! Ty przy moim biurku!

    Sowo, mnie się bardzo spodobało to, co Emilka powiedziała w wywiadzie dla „Mammazine” – że w domu nie było autorki, tylko mama.
    Ucieszyłam się tym! O to mi zawsze chodziło.
    Pytano ją, czy Borejkowie byli obecni w domu jej dzieciństwa, czy się o nich mówiło etc. Odparła, że rodzice pracowali w domu, owszem, ale i tak uważali, że „pracy do domu się nie przynosi” i to były dwa odrębne światy.
    Rada jestem, że to się udało – dzieciom potrzebna jest do rozwoju przestrzeń, w każdym sensie.
    Toteż rozwinęły się, że aż hej!

  89. Nawet gdybym była najbardziej zapracowanym człowiekiem na świecie, czytałabym Jeżycjadę, ale oczywiście rozumiem, każdego może nie porwać. (Albo w sumie nie rozumiem, ale mam świadomość, że tak jest).

  90. Przyjemny kacik. Przysiadlabym na krzesle i porozmawiala z Autorka i Ilustratorka, patrzac w okno i zerkajac dyskretnie na ilustracje. Jesli chodzi o nie, to mam podobne, jak wiekszosc, skojarzenia, dzieci sa potomkami rodziny Schoppe.
    Dziewuszka jest podobna do babci Mili, ale to moze byc zludne. Wszystko niewazne, wkrotce sie dowiemy.
    Milo jednak jest snuc domysly typu, kim jest gentelman bez glowy ;). Czekanie jest bardzo ekscytujace.
    Pozdrawiam slonecznie.

  91. Kapucynko, smutne to by było, a wręcz rozpaczliwe, gdyby autorka zmuszała n.p. czterdziestoletniego syna do czytania swoich powieści młodzieżowych.
    Ani myślę zmuszać!

  92. „Jeśli już czytają” – smutne to. Rodzina powinna mieć obowiązek czytania nowych części! Ja, jak Pan Musierowicz, chyba również wolałabym czytać w formie książkowej, powieść wtedy lepiej „smakuje” :o)

    KrzysztO, rozumiem, że facebookową? Dziękuję! Koleżanka z klasy zrobiła mi sesję. To ona mnie tak ślicznie pomalowała. Zamysł był taki, że to miała być chyba driada, mama uważa jednak, że jestem Indianką, a tata stwierdził, że Aborygeni przyjechali do Polski. Także zdania są podzielone.
    Eh, jak to łatwo człowieka wyśledzić w internecie…:)

  93. Ma Pani racje, ze nie mysli o nastepnej ksiazce! Nie lubie takiego poganiania. Musi byc czas, zeby cieszyc sie z owocow. A dzisiejsza epoka nie daje takich mozliwosci i potem trzeba lykac tabletki!
    Chesterko – podsumowujac lacza nas kraje nordyckie, Atena i Pani Musierowicz! Ale chyba jestes wieksza romantyczka( te basnie!).

  94. Dzień dobry!
    Mam tylko jedną córkę, ale za to dwóch synów.

    Tytuł powinien być taktem, nie wędzidłem, więc może lepiej za wcześnie go nie ustalać. Może później lepszy do głowy przyjdzie? No chyba, że trzeba iść i rejestrować go w urzędzie zastrzeżonych nazw.

  95. Kapucynko, co do rodziny: nie, tylko Emilka (która redaguje tekst) dostaje ode mnie każdą kolejną książkę w formie wydruku lub raczej zapisu na pendrivie.
    Pan Musierowicz zdecydowanie woli czytać gotowe już książki. A reszta rodziny? – jeśli już czytają, to też nie w wydruku.

  96. Zuziu, Krzysztofie, no właśnie to ładne biureczko pokazałam. To, przy którym spędzam większość czasu, to z komputerem, monitorem, drukarką, stosami papierów, kremem do rąk, biszkoptami, bateryjkami, notatkami, jabłkami, chusteczkami, kalendarzami, pocztówkami, lekarstwami, kosmetykami, z teczkami, skrawkami papieru i stosem zaległej korespondencji oraz lektur, czekających swej kolejki – cóż, to biurko i okolice musiałabym najpierw porządnie posprzątać.
    Dopiero teraz będę mogła to zrobić: skończyłam powieść!

  97. Grzegorzu, witam Cię serdecznie i oczywiście namawiam do pozostania wśród nas! Nie jesteś tu jedynym tatą córek! (Są już KrzysztO i Zgred na przykład).
    Co do tytułu książki następnej: nie miałam czasu się nad nią zastanowić. No i wiesz, jest to trochę wkładanie sobie jarzma na szyję. Zobowiązanie! A ja bym miała ochotę teraz sobie troszkę pobrykać bez zobowiązań.
    Inna sprawa, że na dłuższą metę nie umiem żyć szczęśliwie bez pracy.
    No, zobaczymy.
    Pozdrawiam Twoją żonę i córki!

  98. Dzień dobry!
    Śniegu u nas brak, w nocy zawiało, ale nie zamiotło, bo nie miało czego.
    Ale co tam śniegi i zamiecie, kiedy tu Ciotka Zgryzotka nadciąga!
    Ach, jak się cieszę i na marcową premierę i kwietniowe spotkanie!
    Postać na ujawnionej ilustracji przypomina mi Hildegardę, ale może zasugerowałam się charakterystycznymi okularami. A kto to na tym rysunku zakrytym okularami i gumką rozmawia? Babi? Kim jest osoba w kimonie? Czy to w ogóle kimono? A mężczyzna w garniturze i pod krawatem, ale bez głowy?
    Och, wyobraźnia pracuje, a radość starych czytelniczek wzrasta z każdym dniem, bo tam w środku to one takie same jak dawniej (jak Gizela) :-D
    Uściski najmocniejsze!

  99. A u nas stopniał. :) I wyjrzało słońce, po ciemnym, pochmurnym poranku.
    Czytam „Jesień średniowiecza” na zmianę z „Zaskoczonym radością” Lewisa, ale myślowo dryfuję co i rusz w stronę „Kalamburki” – chyba sobie ją odświeżę przed marcem.

  100. Właśnie miałem nadmienić, że miejsce pracy ładne, ale jakoś brak na nim komputera. Sprawa wyjaśniona.

    Przy okazji – Kapucynko, profilówkę masz odlotową :-)

  101. A czy dałoby się ujawnić tytuł kolejnej książki?
    To już taka tradycja, pamiętam, że przed premierami poprzednich tomów tytuł następnego już się TU pojawiał
    Czytam Was tu regularnie od paru lat, ale nie zdecydowałem się jeszcze na stałą obecność.
    Uściski dla wszystkich Was! Z Panem Bogiem!
    Grzegorz
    (50+)
    (żona i córki też Jeżyc-manki)

  102. Aaa!
    Oglądam, a babcia do mnie: „A ty co się tak cieszysz?”
    Kocham Panią! I gratuluję z całego serca.
    Ach, pochodziłabym tyłem.
    PS. Ilustracje przepiękne! I jak tam ładnie u Pani na biureczku.

  103. Dzień dobry!
    U nas dużo śniegu, a u Was?

    Kapucynko, to jedno z dwóch moich miejsc pracy (za oknem czereśniowiśnia i śliwa – jak one kwitną i jak pachną!). Biurko do pisania mam w drugim pokoju, cały sprzęt na nim i kable. Mniej przytulne, ale pod oknem mam tu kolekcję bzów, a za oknem – księżyc prawie co wieczór.

    Charlotko, pamiętam Cię w jakichś wyrazistych. Niebieskie były lub szaroniebieskie, lekko jakby skośne.

  104. Ciekawe mają te okularki – próbuję sobie wyobrazić jakby wyglądały „na żywo”. Muszą lubić wyrazistość, skoro takie oprawki (albo mają właśnie takie etap w życiu – ja sama miałam już chyba wszystkie możliwe, w zależności od tego czy wolałam je ukryć, czy wręcz przeciwnie, wyeksponować).

  105. Ale przyjemny kącik. Miło pomyśleć, że na tym biurku powstawała (pomijając słoneczne letnie dni) „Ciotka”, która już tak niedługo ujrzy wielki świat. Ciekawe do jakich miejsc dotrze? Jakie szczyty zdobędzie?
    Miłego odpoczynku, Pani Małgosiu, po sfiniszowaniu pisania. A mogę się tylko spytać, czy Pani rodzina poznaje Pani książki przedpremierowo, czy też raczej czeka do wydruku?

  106. Jakie przytulne to miejsce Pani pracy!
    Aż chce się zasiąść do biurka!
    Cieszę się bardzo na marcowa premierę „Ciotki Zryzotki”.
    A dwójka nastolatków o inteligentnych twarzach nasuwa i mnie na myśl dzieci Róży i Fryderyka. W końcu Żaba to ich ciocia :)
    Dobranoc!

  107. Inteligentnie wyglądają te pysie. Przyjemnie jest się z nimi zaznajomić już teraz i czekać na rozwój znajomości za, bagatelka, dwa miesiące.

  108. Właśnie sobie siedzę i czytam „Język Trolli” i jak zawsze uśmiałam się bardzo z fragmentu gdzie Józinek, a potem Ignacy Grzegorz Stryba włożyli sobie żarówkę do ust i jej wyciągnąć nie mogli. Zawsze bawi mnie to tak samo mocno jak za pierwszym razem. Pani Małgosiu jest chyba jakaś magia w Pani książkach, bo nie ważne ile razy się je czyta to za każdym razem potrafią rozbawić i wzruszyć . „Kalamburka” jest jedną z tych, które wzruszają.
    Ma Pani niesamowity dar jeśli chodzi o pisanie książek. Jak mi czas pozwoli to może uda mi się od początku przeczytać jeszcze raz całą serię przed premierą „Ciotki Zgryzotki”.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani miłego rysowania tych kilku ostatnich ilustracji ;-).

  109. Huhuhu..
    czy widzi Pani, oczyma wyobraźni, ile uśmiechów wyczarowała Pani tym wpisem (i ilustracją)?
    Czy to nie krzepiący widok?
    I daje zapał do pracy (jak mniemam).
    U nas też zima, wieje, pada śnieg, ale cóż chcieć. Styczeń.
    Ale z jaką radością powitamy WIOSNĘ!
    W tym roku, jak ćwierkają wróble, zawita do nas wcześniej, bo 14 marca!!!

  110. Ohohoho, co za niespodzianka! Para z ilustracji nikogo mi nie nasuwa na myśl… Niech już ten marzec nastanie!!!

  111. Ach, Beato – mądralińska chyba też (wszak Atena była moją ulubioną boginią), kocham baśnie, Norwegię (blisko), ale nie byłam, śnieg, ale jednak – ciepło (tak, widzę, że nielogicznie). Coś jest na rzeczy.

  112. Pani Małgosiu a co to za sympatyczną para? Nie mogę się doczekać marca. Będzie mi latwiej znieść z podniesioną głową lutowe okrągłe urodziny 40. Proszę na siebie uważać bo podobno w Poznaniu i okolicach zawierucha śnieżna. U nas pod Warszawą takoż samo.

  113. Super, super, super. Zasiadam do Małomównego i tak do Feblika… Trzeba zdążyć przed 14.03, więc…

  114. Prawda, Zgredzie. Poza tym, właściwy rozmiar bagażnika ma niebagatelne znaczenie, gdy trzeba w nim przewozić przedmioty słusznego rozmiaru, niepoddające się łatwo zgięciu lub upchnięciu.

  115. Widać, że to rozsądni mężczyźni.
    Popieram sprawdzanie pojemności bagażnika.
    Wielu producentów podaje dane z sufitu.

  116. A u mnie kaszelek znów przerodził się w zapalenie oskrzeli. :(
    Tę nieprzyjemną sytuację bardzo osładza mi wiadomość o przyspieszonej premierze. :))
    A Pani miejsce pracy jest bardzo przyjemne i ujmujące, spodobało mi się!

  117. Co wpis, to lepsza wiadomość ☺ ja podobnie jak Kasztanowlosa skojarzylam postacie z ilustracji z potomkami Fryderyka i Róży ☺

  118. Beato, już czas był na nowy wpis, bo kiedy jest ponad 200 komentarzy, trudno przewinąć całość, by się dopisać.

  119. Taka wyprawa zwykle ma finał w którymś dobrze ogrzewanym salonie samochodowym. Do każdego auta należy wejść i rozsiąść się w nim wygodnie, zajrzeć do skrytek, a potem jeszcze sprawdzić (i porównać) pojemność bagażnika. Trochę im zejdzie.

  120. U nas zamieć. Fura śniegu. Czyli: odgarnij.
    – Męska wyprawa? – rzekłam z powątpiewaniem.- Oby się nie podziębił.

    Aleksandro, miechunki z własnego ogrodu, własnej roboty! Największe dałam Emilce, bo ma taką piękną pomarańczową wazę z grubego szkła. A mnie na biureczko wystarczą te mało wyrośnięte.

  121. Uff! Za szybko Pani dziala! Odpowiedzialam Chesterce w poprzednim wpisie, a tu juz nowosc! I kolezanka moze pomyslec, ze ja lekcewaze…
    PS Bardzo mi sie podoba Pani pokoj- zwlaszcza pomaranczowe latarenki do OSWIECANIA. :)

  122. A tak, tak, zdrowszy, dziękuję. Poszedł właśnie na spacer z Tatusiem, na tzw. „męską wyprawę”. Podobno chłodne powietrze dobrze robi na kaszel. A ja sobie pieczonego Kopciuszka zajadam, bo u nas wciąż jesiennie – miała być dziś długo przepowiadana solidna zima, ale wciąż ani zamieć, ani wymieć.

  123. Jak miło zobaczyć taki warsztat pracy. Miechunki bardzo odpowiednie przy ilustrowaniu jesiennej Ciotki:) A na parapecie kaktus bożonarodzeniowy (ja znam tę roślinę pod taką nazwą, ale, jak doczytałam, fachowo zwie się szlumbergera).

  124. Och, Sowo!;)

    Dobrze, że się odezwałaś, zastanawiałam się, czy Sowiątko zdrowsze, czy nie. Jak tam?

  125. W moim pudełku były różne pyszne herbatki.
    Dziękuję za rozwiązanie zagadki! Grudnik! Paulino, mój też w tych kolorach (właśnie przekwitł).

    Krzysztofie, a więc mamy jeszcze jedną rzecz wspólną: zygokaktusa.

    Kasztanowłosa, no jasne, że nic nie powiem.:) Niespodzianka musi być.

  126. A może to grudnik?
    Śliczny ten bukiet miechunki, w ogóle miło u Pani =)
    A pudło mam podobne, było w nim wino, teraz są tam różne przydasie.

  127. Świetne miejsce do pracy – sama bym takie chciała… Miechunki i u mnie stoją w wazonie – z zasuszonymi kwiatostanami hortensji i gałązkami irgi. A ilustracja podsyca moją ciekawość!! :-) Byle do marca! (I na mnie czekają widly, motyka i szpadel).
    Ps. Czy ta roślina to nie grudnik, czyli zygokaktus? Tak mi się zdaje. Piękny. Ciocia też taki ma, ale Pani okazalszy.

  128. Dzień dobry wszystkim!
    Pani Małgosiu – jak dobrze czytać, że Ciotka już prawie na wyciągnięcie ręki! Moje dwie ręce z Siewierza już czekają na paczuszkę od kuriera. Muszę tylko zrobić miejsce na Jeżycjadowej półce z książkami w pokoju – ciekawe, czy na książkę objętości „Feblika” czy raczej „Szóstej Klepki”, chociaż obstawiam tą pierwszą opcję :)
    A czy kwiat na parapecie to nie Szlumbergera, nazywana również grudnikiem albo kaktusem bożonarodzeniowym? My mamy grudnika w kuchni i co jakiś czas kwitnie nam również na biało-różowo, gdzie róż jest bardzo intensywny!
    Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających :)

  129. Rodzina okularników…? Rysunki na biurku sprytnie pozasłanianie. Ale chyba widzę Pulpecję? A może to nie ona. :)

  130. Jak miło zerknąć na poukładany rozgardiasz na biurku Artystki!
    A chłopiec w pierwszym skojarzeniu ma coś w sobie z Żaby.
    Lubię takie spojlerki, bo nie odbierają w niczym radości czytania, ba, one ją wydłużają.

  131. Nowy wpis, a ja jeszcze w poprzednim tkwię, niejako fluidując z Nini, bo analizując oczy. Zabawne, obejrzałam w końcu Gaudentego na większym ekranie i nie znalazłam w jego oczach śladu ironii. A dużo wyrażają! Widzę teraz przepraszający wzrok krótkowidza, życzliwy, z błyskiem humoru, inteligencję. Z drugiej strony, leciutką kpinę, pobłażanie, ale i zachętę. No, no, mam nadzieję, że dziadek B. polubi i jego imię.

    Nini musi być artystką całą duszą, to się czuje. I czy nie grywa Chopina?

  132. Moja roślinka także pamiątkowa, jak zresztą wszystkie kwiaty w domu. Stosuję do nich nawóz płynny i znoszą to dzielnie.
    Tatry miały być w ubiegłym tygodniu, ale okoliczności nie pozwoliły na wyjazd. Może w lutym, choć sprawa wątpliwa. Bywa i tak. Na szczęście góry pozostają w tym samym miejscu, jak Bóg da, to znajdę się tam w swoim czasie.

  133. Też mam tę roślinę i akurat kwitnie (bardzo bujnie, nawet). Dostałam ją od babci, bez okazji i bardzo ją lubię. Niestety, jest troszkę poturbowana, gdyż kot kiedyś bardzo lubił ją zrzucać.

    Wiem, że Pani nie powie, ale wydaje mi się, że to jest Mila i Karol. Jakoś tak wyglądają Schoppenowsko. Choć mogę się, oczywiście, mylić, gdyż ta pierwsza osoba na początku skojarzyła mi się z Żabą, a ta druga
    z Nerwusem.

    Jestem ciekawa, jak układa się Józefowi z Dorotką. Obawiam się, że według „tradycji” mogło się coś z nimi stać, choć mam nadzieję, że nie.

  134. Szlumbergera albo grudnik, zwany też kaktusem bożonarodzeniowym. Mam takich cztery – biały, blady róż, fuksja i czerwony. Kwitnie pięknie, gdy się go przechłodzi kilka tygodni na werandzie.

  135. Ago, hamak nie dla mnie. Dla mnie łopata i grabie, a także- już niedługo, bo w marcu – motyka!
    Dziękuję Ci za takie miłe pochwały!:)

    PS – ach, i widły!

  136. Krzysztofie, ja też zapomniałam, jak się ona nazywa. Ale kwitnie bardzo bujnie, długimi, nachodzącymi na siebie dzwonkami w kolorze ostro różowym i białym.
    Dokarmiam ją pałeczkami nawozowymi (do nabycia w kwiaciarniach i sklepach ogrodniczych).
    Bardzo o nią dbam, bo to ostatni prezent imieninowy, jaki dostałam od Mamy.

  137. Oczywiście nie wiem, co to za roślina na parapecie, ale mam taką samą :-)
    (no, nie aż tak obfitą)

  138. Ojej, jaki śliczny obrazek.
    Biurko ustawione wprost idealnie, by posyłać tęskne spojrzenia za okno, w kierunku ogrodu i w przerwach od pracy pomyśleć sobie:”kiedy w końcu będę mogła iść do ogrodu?”.
    Pani Małgosiu, po tak ciężkiej pracy należy się Pani wypoczynek w ogrodzie, na hamaku.
    To już niedługo!
    Tak samo jak niedługo już będzie premiera naszej „Ciotki..”.
    Spisała się Pani na medal!!!
    Rysunki piękne, jeżycjadowe, krzepiące, cudowne!!!!
    Wspaniałe!!!
    Całuję serdecznie i..tupię nogami, jak reszta!!

  139. Rysunek bardzo ładny jak wszystkie Pani rysunki. Już się doczekać nie mogę aż w książce zobaczę resztę obrazków. Jestem bardzo ciekawa co też się będzie działo w „ciotce zgryzotce”. Coś mi mówi, że w tej książce będą momenty wzruszające jak i takie, które jak zwykle nas rozbawia.
    Pozdrawiam Panią serdecznie .

  140. Jaki miły widok, taki orzeźwiający! Ładnie tam u Pani! Ściany w kolorze mchu i kremowe zasłonki w zieloną kratkę, prawda? Dziękuję, że podzieliła się Pani z nami tym obrazkiem. Dobrze działa na samopoczucie.
    No i czekamy, czekamy, przytupując z radości, że odliczanie się skróciło. Jedna moja znajoma, dla której ten rok nie zaczął się zbyt szczęśliwie, na wieść o przyspieszonej premierze „Ciotki” stwierdziła: „Nareszcie jakaś dobra wiadomość”.

  141. Nie wierz fatamorganie, Zgredziku.
    Celestyno, brawo.
    Chłopczyk właśnie powiedział „O, ale posiwiałeś na brodzie!”. :)))

    Ann (wiad.pryw.) – tak, zgadłaś, to ten pokój.
    A bukiet już jest narysowany – astry. Aha, i drugi, z jesiennych liści i jarzębin.

  142. Ja też widzę, ja też!
    Smakowite mandarynki.
    Tylko podsycają głód czytelnika.
    Uśmiech ślę :)

  143. Nini, to są bardzo dobre oczy. A do tego umiesz się nimi posługiwać!
    Co do Twojej wiad.pryw.: gumka, a jakże.

  144. Dzień dobry!
    Może to jakaś projekcja, ale mi się wydaje, że w jego postawie jest też jakaś obawa albo zdziwienie.
    Ciekawe, które z nich wie więcej i dlatego inaczej reaguje.

  145. Oni obydwoje kogos sluchaja, tylko panna bardziej pewna siebie.

    Piekne zdjecie robocze, otoczenie bardzo do pracy zachecajace, Pani Malgorzato.

  146. O, widzę, że rysunek mi się udał.
    A Nini jak zwykle wiele widzi!

    Nini, powiedz, czy jesteś może plastyczką? Czy masz cokolwiek wspólnego, zawodowo, ze sztukami pięknymi?

  147. Dzień dobry i hurrrrra!
    Zastanowienie w oczach chłopca przywodzi mi na myśl Kozia, ale przecież on ma dwie córeczki i młodsze? Bo to chyba raczej chłopak?
    Co oni mają przed sobą, że jedno ma pytanie w oczach, a drugie się śmieje?
    Już niecałe dwa miesiące, w tym jeden krótszy! :o)

Dodaj komentarz