
Jeszcze tylko kilka ilustracji – i już! – „Ciotka Zgryzotka” pójdzie do składu!
Wydawnictwo przyspieszyło termin premiery, wyznaczając go na 14 marca – tego dnia książka znajdzie się w księgarniach.
Spotkanie z autorką – bez zmian, 21 kwietnia 2018, od godziny 13, Empik w Poznaniu, Plac Wolności, róg ul. Ratajczaka.
Zapraszam serdecznie!
Na finiszu bardzo Wam wszystkim dziękuję za doping, to pędzącej zawodniczce dodaje mocnych skrzydeł.
Na prośbę KC Anette o pokazanie jakiejś ilustracji odpowiem zaledwie tym drobnym ruchem – bo wszystkie inne mogłyby przedwcześnie ujawnić to i owo:

Do zobaczenia!
Wasza –
MM








A, teraz się połapałam, do czego pijesz, Zgredziku!
No, tak, było i wszystko na biało, i na czarno-czerwono, i na zielono, i na żółto-pomarańczowo, a raz nawet mieliśmy ucztę całą w brązach.
Ale to nie ma nic wspólnego z balowaniem. To były przyjęcia kolorystyczno – kulturalne. Domowe! I oczywiście obfitowały w zabawy słowne, nawet przez telefon i z użyciem faksu (z Braciszkiem).
A tak, teraz kojarzę i Magdę, i pierniczki, i zapiski (wzruszające, ale nie wypadało mi ich pokazywać).
Niestety nie mam siostry Joli. A pierniczki przysłałam wraz ze zdjęciem moich starych zapisek z lat 90-tych, na których to skrupulatnie odnotowywałam każdą kupioną Pani książkę dla mnie to zawsze było Wydarzenie!
Madzia, siostra Joli?
Bo co najmniej czterech Magdalen się w Galerii doliczyłam.
Wszystkie utalentowane piernikowo!
Cuuuuudownie dziękuję! Teraz zima minie szybciutko, w oczekiwaniu na książkę!❤ miło jest zobaczyć swoje pierniczki u Pani na stronie. Pozdrawiam serdecznie. Magda
Jeju już nie mogę się doczekać!!!!!!!
Słucham sobie relaksowo muzyki na YT, podczas gry w Literaki (przyjemne chwilowe nieróbstwo).
Ciekawe, czy Tygrys potrafiłby to zaśpiewać?- boskie wykonanie czarodziejskiego utworu:
Kathleen Battle – Villa-Lobos: Bachianas Brasileires No. 5
Z tym poczekam, Zofio.:)
Nie, nie jest bardzo odchudzona, jest w sam raz. Pulchna i przy kości.
Zadowolona z niej jestem.
Mam nadzieję, że „Ciotka Zgryzotka” nie została zbytnio odchudzona i jednak nie będzie zbyt cienka. Z drugiej strony jeśli ma Pani sporo materiału na kolejną część to bardzo mnie to cieszy i już nie mogę się doczekać aż zostanie ogłoszony tytuł kolejnej części.
No, jak trzeba było odchudzić, to trzeba. Trudno, świetnie. Z drugiej strony, skoro dzięki temu kochany Starosta ma już mnóstwo materiału do następnej książki, to było to wręcz opatrznościowe odchudzenie.
Liczę dni do premiery. Już mniej niż dwa miesiące! Ani się obejrzymy, a będziemy mieli szansę zawrzeć z Ciotką znajomość!
Oczywiscie, chetnie podziele sie moimi rozami. Mam nadzieje, ze wszystkie odmiany zakwitna.
MagdoZ, przyszła do mnie Admineczka i powiedziała, że dawno tu nie było takiego porządku, po czym cyknęła zdjęcie pamiątkowe tego niezwykłego stanu. Mówi, że można je pokazać we wpisie, zanim znów nabałaganię.
Casciolino, ja też bym chętnie je obejrzała w czerwcu/lipcu, jak będą w pełni rozkwitu.
Mamo Isi, jak trzeba, to trzeba, sama wiesz. Książka musi być poddana ostrej dyscyplinie, bo inaczej jest przegadana i akcja siada.
Krzysztofie, współczuję niemożności wyjechania w Tatry. A taką miałam nadzieję, że je odwiedzisz i w naszym imieniu i potem opowiesz, co tam nowego. Z drugiej jednak strony goprowcy ostrzegają, żeby nie wychodzić poza linię lasu, żeby uniknąć spotkania z lawiną.
Casciolino, Twój ogródek ze starymi pnącymi różami bardzo mnie zaciekawia. Nie podesłałabyś paru zdjęć, proszę, jak zakwitną?
Też obstawiam dzieciątka Róży i Fryderyka. Najwyższy czas, żeby już wróciły do kraju.
Trochę się zasmuciłam, że Ciotka została odchudzona. Czy to uchodzi skazywać zacną Ciotkę na dietę?
Już nie mówiąc o tym, że dzień trwa 8 godzin i 32 minuty i jest krótszy od najdłuższego o 8 godzin i 14 minut, zaś dłuższy od najkrótszego o 50 minut. Już jesteśmy do przodu o całe 50 minut!
Ach, Starosta z lekka odpoczął i już zaczyna myśleć o następnej książce! I w Idy Marcowe premiera! Co za wieści! Co za wspaniałe wieści!
Ależ Starosto, prosimy bardzo. Oczywiście po jakże zasłużonym odpoczynku.
Nie będzie ładnie wyglądało na zdjęciu, same kable, laptopy, monitory i drukarki.
Madziu, dziękuję za dobre słowo o „Kalamburce”. Dużo pracy mnie kosztowała, a i zdrowia (pochorowałam się po jej skończeniu – grypa przeszła w zapalenie płuc, wszystko nieleczone w ogniu pracy).
Mimo to ją lubię.:)
Tak, znam te wspomnienia, wspominałam tu o nich przy okazji zagadek, kiedyś. Znakomite!
Nie, chyba nie zmieścił się Wierzyński tym razem (o ile pamiętam), strasznie opasła była ta Ciotka, musiałam jednak ją odchudzić, żeby była miła w czytaniu. Ale dzięki temu chyba napiszę zaraz kolejną książkę, tyle mam nagromadzonego materiału.
Dobry wieczór.
Czytam sobie po raz n-ty „Kalamburkę” (skoro i tak siedzę w domu i skoro dobrze jest ją sobie przypomnieć przed lekturą wciąż tajemniczej Ciotki) i jest ona jak zawsze wzruszająca, czarująca i dowcipna. A pamiętam, jaką wspaniałą lekcją historii najnowszej była dla mnie przed prawie dwudziestu laty (o rety!- to już tyle?) lepszą od tych, które zapewniła mi szkoła.
Czytam także „Wspomnienia o Kazimierzu Wierzyńskim” wydane przez Bibliotekę Więzi (Pani, Pani Małgosiu, zna je pewnie już dawno?) i oczywiście na skutek lektury mam jeszcze większą ochotę zaglądać do poezji wspaniałego artysty. A może to na jakiś trop Wierzyńskiego natrafię w Ciotce? Nie mogę się doczekać, choć lubię takie niepewności.
A czy to podstawowe miejsce pracy (posprzątane już, jak czytam w komentarzach) też zostanie pokazane?
Dzięki, Eviku. Tylko rysuję i maluję przy nim. Blacik jest fajny, bo takim lakierem pokryty, z którego zmywa się nawet czarny tusz, farby i ślady pisaków.
Eviku, jak tam? Przeżywasz sukcesy naszych skoczków?
Co to za miłe, fajne, skromne chłopaki, no, naprawdę! A jakie zuchy!
Bardzo podoba mi się stolik, przy którym pani pracuje :)
Casciolino, to może być ciekawe dla Ciebie, wierzę!:)
A ja jestem bardzo ciekawa czy Laura zrezygnuje z kariery spiewaczki na rzecz macierzynstwa czy tez bedzie laczyc te dwa powolania :)
Och, moja Asiu, tekst już zamknięty, idzie obróbka redakcyjna i potem zaraz skład.
Ale uwagi Wasze skrzętnie gromadzę, do spiżarni wkładam.
Jakby miało znaczenie moje chcenie, to bym chciała, żeby Mama Agnieszki przestała chodzić na karate a zajęła się malutkim wnusiem.
Ale to już bardziej zależy od Agnieszki. :)
Zofio, ano sama nie wiem, jak to robię. Dziwne.
Dziadkowie! Świąteczne uściski dla Was!
Dziękuję, jako babcia, za wszystkie miłe życzenia i sama życzę wszystkim babciom i dziadkom (wszak już po północy i Dzień Dziadka się rozpoczął) jak najwięcej czasu dla swoich wnucząt. Bo dziadkowie, jak usłyszałam na wczorajszym kazaniu, dają wnukom dwie bardzo cenne rzeczy:korzenie i skrzydła. Jesteśmy więc bardzo ważni i nawet gdy nie mamy swoich wnuków blisko, to dzwońmy, piszmy, skypujmy (nie wiem, czy jest takie słowo :)), żeby wnuki czuły naszą obecność.
Co do kulinariów, to zrobiło się pachnąco i cynamonowo. Ja wszystkim przesyłam bardzo proste w wykonaniu a pyszne i efektowne zawijaski z ciasta francuskiego z cynamonem.
Arnika tak ładnie i obszernie napisała zgodnie z moją opinią.
Tutaj rzeczywiście potrzeba było gestów pojednania.
Dobranoc!
P.S. Sowiątko chyba zdrowieje.
Ja to podziwiam DUA za to, że po mimo tylu postaci nie gubi się w tym wszystkim. Jestem pełna podziwu naprawdę.
I ciekawe czym nas zaskoczy w „Ciotce Zgryzotce”…
Właśnie sobie czytam „Sprężynę” i tak się zastanawiam jaką to trzeba mieć dużą wyobraźnię by wymyślać tyle ciekawych historii.
Pani Małgosiu jak Pani to robi?
Och, dziękuję!
Dostaliśmy dzisiaj z dziadkiem Adamem pierwszą laurkę i po całusie :-)
Ann (wiad.pryw.) – tak, zakładka z firmamentem stale w robocie. Dzięki!
I wszystkiego najlepszego dla wszystkich dziadków w Dniu Dziadka!
W ostatniej minucie, młodziutka Babciu!
Wszystkiego najlepszego i całusy dla Skrzacika!
Dziękuję jako babcia.
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich babć w Dniu Babci! o{:-D
Dobrze, Arniko.
Załatwione.
Bedę o tym pamiętać!
Ja bym wolała Milenę :) Przeczytałam sobie jeszcze raz ten fragment „Czarnej polewki” i myślę, że tak będzie najlepiej. Byłoby to takie zażegnanie sporu między Różą a przyszłymi teściami w dobrym stylu. Co więcej, myślę, że Mila Borejko się nie obrazi, bo, jak zacytuję, powiedziała: „Tak, tak, Milena to piękne imię” – w sumie to ona dała więc takie jakby przyzwolenie na zmianę z Melanii na Milenę :) A i dziadkowi Borejko się to imię spodobało (imię ukochanej Franza Kafki!). Panu Schoppe byłoby chyba smutno, jakby się dowiedział, że jednak Mileny nie będzie ;)
Przypomniało mi się też, że babcia Borejko chciała, aby mała Mila miała na drugie Gizela – może by więc tak Milena Gizela? Pierwsze imię byłoby ukłonem w stronę rodziny ze strony ojca, a drugie ze strony matki.
Mam nadzieję, że takie rozwiązanie się Pani spodoba! :) Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź :)
He, he, ale popłoch z tymi brodami! Śmieję się i śmieję.
Niedzielna dobranocka muzyczna:
Damian Stachowicz – „Veni Consolator”.
(Sopranik z trąbką!)
Pchła Szachrajka lubiła papatacze. Ale najbardziej krem z rurek.
Słodkiego Dnia Babci dla wszystkich zaglądających tu Babć!
Absolutnie, absolutnie.
Na szczęście już opisani i narysowani, bród nie mają i już.
O, jakie tu szacowne towarzystwo Brodaczy. Pan Musierowicz, Wilk Morski z brodą – toż to archetyp! Tak właśnie wyobrażałam sobie KrzysztOfa.
Pustelnik też brodacz, z lokami w typie Grzegorza Stryby, to może wspólnota wolnego akademickiego ducha :). A syn czasem z brodą eksperymentuje – i bardzo to lubię. Zawsze się potem dziwię, jak się ogoli, bo nagle robi się znacznie młodszy :)
Ale brodzie Ignasia i Józinka rzeczywiście stanowcze nie!
Och, och. Jak to brzmi wspaniale!
Brawo dla Ciebie, Wilku Morski! Jesteś imponujący!
Ja na dziś upiekłam piernikowe babeczki z mąki żytniej razowej, miodu gryczanego i mielonych migdałów. Z rumem!
I gdybym tylko nie zapomniała o piekarniku!- cóż, nawet lekko przypalone są bardzo smaczne. Lukier śmietankowo-cytrynowy.
Ann (wiad.pryw.)- jeszcze dorabiam rysunki, ale na dobranoc już czytam Lois Austen-Leigh. Bardzo ładnie pisze ta pra-pra-bratanica Jane Austen. Miło się czyta!
W mojej wersji są jeszcze orzechy i migdały, reszta się zgadza. Swego czasu był to u nas obowiązkowy element karnawału, ale dla mnie dzisiaj to debiut, nadzwyczaj udany, śmiem twierdzić :-).
Dla Babć, życzenia?
Czy tu są jakieś babcie? Nie uwierzę.;)
U naszej Babci szlagier dnia, zespół Rokiczanka i ” W moim ogródecku „. Babcia była zachwycona.
Mazowsze na drugim miejscu.
I owszem.
Ach, ten Wilk Morski!
„Ciastka te urządzają się z tego samego ciasta następującym sposobem: wziąść kawałek ciasta, rozwałkować na stolnicy na cienki placek, posmarować sklarowanem masłem, posypać czarnemi rodzenkami zmieszanymi z cukrem i cynamonem. Zwinąć placek szczelnie w trąbkę i krajać z niego kawałki na 2 palce szerokie, które układać na blasze, posmarować jajkiem, posypać cukrem z cynamonem i wstawić do pieca”.
– 1895r., Kucharz Warszawski
Mniam.
Papatacze! Już wiem!
Drożdżowe zawijańce z cynamonem i rodzynkami.
No, no, Krzysztofie! Zjadam natychmiast.
Dziękuję i brawo!
Zuziu, ja milczę.
Dzień dobry!
Samych pięknych dni dla wszystkich Babć! Pociechy z wnucząt!
Jeśliby to naprawdę była Mila i Karol, to jestem przeszczęśliwa! Oznaczałoby to, że moja ukochana Różyczka wróciła w końcu z Anglii i poznamy charaktery jej dzieci. Pysznie! Wyglądają bardzo sympatycznie. Tak Borejkowo. A przynajmniej dziewuszka. A może siwiejąca broda należy do Bernarda?
Arniko, wyobraź sobie, że jeszcze tej kwestii nie rozstrzygnęłam. Jakoś nie było potrzeby.
Ale powiedz, jak Ty byś wolała? Tak zrobię.
Zofio, pomysł jest niezły, przepisy sprawdzone i łatwe,
Dziękuję! Świętuję!
Białe róże dostałam od wnuczki, ależ cudowne. Właściwie – koloru kości słoniowej.
Krzysztofie, dzięki za papatacza, proszę o bliższe szczegóły: słodkie to, czy paprykowe?
Ach, jak rano, to pewnie słodkie.
Wszystkiego najlepszego dla Starosty i innych księgowych babć!
Pani Małgosiu dzisiaj mi się śniło, że piekłam ciasto z Pani przepisu i postanowiłam właśnie zakupić na stronie Empiku „Łasucha literackiego”.
Pani książki potrafią zmieniać człowieka na lepsze ;-). W sumie to bardzo miło będzie sobie umilać czas oczekiwania potrawami z Pani książek.
Pozdrawiam Panią serdecznie i całą resztę fanów Jeżycjady ;-)
Dziękuję, Starosto. Wzajemnie przesyłam ciepłe myśli z okazji Dnia Babci. Dołączam pysznego papatacza, zrobiłem dziś rano.
Droga pani Małgosiu!
Piszę tu pierwszy raz, ale mam pewną sprawę, która mnie nurtuje już od dłuższego czasu. Chodzi mianowicie o imię małej Mili – ona jest w końcu Melania czy Milena? O ile dobrze pamiętam, na początku miała być Melanią, po babci Borejko, ale później ojciec Fryderyka wspomniał o swojej matce Milenie. Jak to się ostatecznie ułożyło?
Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź! I już czekam na „Ciotkę” :))
Są brody modne i brody ponadczasowe, Wilku :).
Loczki. Prawda, Nini!Zapomniałam, że ten rodzaj loczków z wiekiem nie zanika. Ani włosy wyzłociły się w Hiszpanii, to mogłaby być, ale August na dziewiętnastolatka mi nie wygląda. E, to ja już nie typuję nikogo.
Ściskamy wszystkie Babcie.
Krzysztofie, nic nie zrobisz. Jesteś modny i już!
Zresztą, w kręgach Wilków Morskich broda była modna zawsze. Od stuleci.
Aha: na Dzień Dziadka przesyłam Ci najlepsze myśli i życzenia!
I nawzajem! I nawzajem! Mnie przypomniano juz wczoraj wieczorem :).
Dzien dobry w mily szadziowy poranek.
Gratuluje zakonczenia Ciotki! Czekam z radoscia na ksiazke i na spotkanie w Poznaniu. Pani Wydawawczyni wiedziala, co robi – do Lodzi troche trudno byloby sie wybrac, a Poznan o rzut beretem :).
Ale bedzie super zobaczyc DUA i KC Ksiegowe i DC Ksiegowych!
Pomysl z wizytowkami w miejscach widocznych – bardzo dobry.
Pozdrawiam serdecznie.
Wszystkiego najlepszego wszystkim obecnym tu szanownym i kochanym Babciom!
Śniło mi się dziś nasze kwietniowe spotkanie.
Nie wiedziałem, że brodą wpisuję się w modę. Hmm, i cóż z tym zrobić?
O rety, to dzisiaj Dzień Babci!!!
Zapomniałam! Ale mi przypomniano!
Hej, Ludu, pędźcie do swoich babć, całujcie, tulcie, ściskajcie – ile sił!
Wszystkiego najlepszego Babciom!
Dzień dobry! Czytam regularnie, piszę z rzadka, ale dzisiaj muszę. Mam taką samą skrzyneczkę jak pani Małgorzata;) A co do treści nowej książki to świeżo po lekturze Kalamburki obstawiam potomstwo siostry Moniki, mamy Marka. Lub potomstwo Joanny, córki brata Ignacego Borejki. To czekanie i typowanie jest bardzo przyjemne. Pozdrawiam!
Jeśli to Górska, to obstawiałabym jednak Anię. Przejrzałam Sprężynę i Norcia cała jest w loczkach, jak mamusia, a bohaterka z okładki ma raczej proste włosy. :o)
Podczytywałam sobie tu i tam i racja Zofio: „przecież ona jeszcze będzie chciała leżeć w wannie, dziadziu!”.
Lubię.
Zofio, jak ja się cieszę!
Bardzo lubię, jak się czytelnicy tak śmieją. Śmiech to zdrowie!
Jednak.
Pani Małgosiu tak szybko się czyta Pani książki, że w przyszłym tygodniu skończę czytać pozostałe 4 i chyba zacznę całą serię czytać od początku. By ją sobie utrwalić przed premierą „Ciotki Zgryzotki”. A zapewne i „Ciotkę Zgryzotkę” szybko pochłonę. Obecnie czytam „Czarną Polewkę”, która jest tak zabawna, że momentami płaczę ze śmiechu.
Sportowcy golą się (i depilują) ze względu na opór powietrza lub wody.
Może być stres.
Ciekawe Starosto, czy wszystkie matki tak mają z tymi potencjalnymi brodami swoich synów, bo ja mojego także sobie nie wyobrażam , zwłaszcza że posiada on delikatne, dziewczęce niemal rysy twarzy. A zapowiedział już, że zamierza takową mieć i to długą i żebym się już duchowo nastawiała. Oj!
Ktoś musi reklamować te maszynki do golenia.
Starosto, nie zauważyłem przecinka.
Sowo, ale gwiazdy naszego sportu, występujące w reklamach, bród nie mają.
Zaraz tam imputowała, taki żarcik tylko.
(I tak obstawiam Norę).
Kasiu, zapraszam oczywiście! Serdecznie!
Kalu, a graj tam ładnie. Trzymam kciucki.
Zgredziku, wykrzykniki były do Sowy, która imputowała Józinkowi i Miągwie długie brodziska.
Przyspieszony termin premiery – i to o cały miesiąc! – to dopiero pocieszenie przed sesją!
Przetrwam sesję, mykną ferie i już prawię się będę mogła „wgryzać” w opasłą „Ciotkę” – jak to od razu lżej człowiekowi na duszy. :)
Starosto, nie wiem, czym sobie zasłużyłem na tyle wykrzykników.
Pytałem się dlatego, że wtedy może byłoby łatwiej zamówić wybraną okładkę.
A tu spowodowałem jakąś burzę.
Jak słoń w składzie porcelany.
Swoją drogą może porcelana swoją białość zawdzięcza temu, że ma w swoim składzie słonia.
Dobry wieczór. Ma Pani naprawdę piękne biurko!
Będę się starać żeby pojawić się na spotkaniu, w końcu książki towarzyszą mi od 10 lat, a może i dłużej.
Pozdrawiam!
W „Sprężynie” Ania jest jasnoruda, a w „Febliku” Hiszpanie podziwiają jej złote włosy. Skoro obie są blondo-rude, nie mogą być Ciotką Z. Ta z ilustracji wyraźnie ma srebrzysty blond. No to coś już wiemy ;).
Złotowłose bywają rudawe.
Iskro, ach, nieco spóźniony wniosek. Już sprzątam, intensywnie.
I remont sobie zrobię, a jakże.
Przecież Nora to „pulchny złotowłosy amorek”! („Sprężyna”).
Miłe to biureczko ale tego prawdziwego niech pani nie sprząta przed ewentualnym pokazaniem. Bałagan artystyczny też jest ciekawy a czasem może być nawet estetyczny.
Czytam sobie Kalamburkę od końca, jak dojdę do roczników akcji innych części Jeżycjady, będę je sobie przeplatać z rozdziałami Kalamburki.
Jakoś tak chronologicznie chce mi się przed premierą Zgryzotki dzieje Borejków poobserwować.
Ach ! I niech już DUA nie odchudza nam Ciotki. Opasła to opasła.
Olko, bardzo dziękuję. Miło mi to słyszeć!
No i niestety nie odpowiem na to pytanie. Wszystko się okaże!
Rzeczywiście, innego wytłumaczenia nie ma. :)
Zapomniałam jeszcze dodać, że jestem zupełnie pewna, że Ciotka Zgryzotka to kochana Ida Borejko, ale czyją ilustrację przedstawia Pani przedpremierowo w tym poście???
Cóż za inspirujące zdjęcie Pani roboczego biurka! Postacie przez Panią rysowane sprawiają, że jeszcze bardziej się zachwycam każdą częścią Jeżycjady. Podziwiam Panią za pracę jaką wkłada Pani w dopieszczenie każdej książki Pani autorstwa! Czekam na jakiś album z tym pięknymi rysunkami!
Pozdrawiam cieplutko w tą mroźną i szarą zimę!
Nora raczej nie, bo ona jest ruda („Przy stole roiło się już od kuzynów płci męskiej i żeńskiej, a głowy ich lśniły i mieniły się wszystkimi odcieniami jednej barwy – od marchewkowego, poprzez miedziany, rdzawy, aż po przynajmniej dwie odmiany koloru kasztanowego. Były tu (…) Ania (…) oraz jej pulchna siostrzyczka Nora.” – „Język Trolli”) Chyba, że się przefarbowała, ale myślę, że to raczej może być ktoś zupełnie obcy. Kim by jednak nie była, to już ją polubiłam i mam nadzieję, że tak zostanie. Jeszcze tylko kilka dni stycznia, cały luty i kilka dni marca, czyli właściwie niecałe dwa miesiące.
Po prostu zazdrościsz, Sowo.
A tu żadnej nadziei.
Wydaje mi się, że odpowiednio zadbana broda może pasować każdemu, bez wyjątku.
Ale ta brodowa moda niezwykle mnie bawi. Niemaż teraz reklamowego modela bez brody.
Och, tak jest, Sowo!
Na przykład – nie mogę sobie wyobrazić żadnego ze swoich synów z brodą. A ich tata ma, taką siwiejącą, i ładnie mu z tym.
He, he, he ileż wykrzykników!!! A na koniec, w ramach rekoncyliacji, kuzyni otworzyliby współnie mały zakładzik balwierski pod wdzięczną nazwą „Il Barbiere di Siviglia”.
Zofio, okazuje się, że z tymi brodami to jak z fryzurami, każdemu pasuje inna ;).
No, Zofio, już niebawem wszystko się okaże. I to od pierwszej kartki! Skończą się sekrety.
Co prawda, tekst oddam dopiero w przyszłym tygodniu, więc właściwie… gdyby mi tak coś wpadło do głowy… ho-ho, ile jeszcze mogłabym zmienić!
He, he.
Już wyrzuciłam kompletnie – i to jeszcze dziś rano! Wskutek nocnego olśnienia! – jeden wątek poboczny – niejakiego Prota. Nie ma po nim ani śladu, a książka zyskała na zwartości i lepiej się ją czyta.
Moim zdaniem broda nie pasuje ani do Józinka ani do Ignacego Grzegorza.
I ta dziewczyna z okładki jest podobna trochę do Pulpecji coś mi mówi, że to może być jedna z jej córek.
Nie!!!
Nigdy!!!!:))))
Zgredzie, jeden.