Ostatecznie!

Właśnie ustaliłam z panią Iwoną Pakułą, moim wydawcą, jak to będzie z „Ciotką Zgryzotką”.

Przede wszystkim: data premiery.

Ustalona już jest na 14 marca  2018!!! Tego dnia książka pojawi się w sprzedaży.

Po drugie: ponieważ nie mogłam się zdecydować, który z męskich bohaterów ma się znaleźć na drugiej stronie okładki, zdecydowałyśmy, że obu im się należy. Dlatego połowa nakładu będzie miała okładkę taką:

 

Szosta klepka_okladka.indd

 

A druga połowa – taką:

 

Szosta klepka_okladka.indd

Sprawiedliwie.

(Będziecie mogły, Kochane Czytelniczki, dokonać wyboru…)

Po trzecie, tak zwane spotkanie promocyjne z autorką odbędzie się w Poznaniu, w Empiku przy Placu Wolności (róg Ratajczaka), 21 kwietnia (sobota). Będę tam już od 13, a jak długo, to się okaże (ile wytrzymam!).

No, to – do zobaczenia!

Tekst już poszedł do redakcji, a ja zaczynam rysowanie obrazków.

Uściski od –

Waszej

MM

 

235 przemyśleń nt. „Ostatecznie!

  1. Dla równowagi, mężczyźni winni mieć prawo wyboru, jaka dama będzie na pierwszej stronie okładki.

  2. Będzie, będzie.:)

    Zgredziku, mówiłam Ci, że to dość odległe skojarzenie.:))). Każdemu czasem spadnie petardka pod biurko. Mnie spadła – raz czy dwa.

    Ago, rzecz dziwna, ręka boli głównie przy pisaniu (ta stała pozycja dłoni na myszce! Okropność). Przy rysowaniu mam wrażenia wyłącznie pozytywne.

  3. Jeju! Miesiąc wcześniej! Niespodzianka za niespodzianką. W ilu to zakątkach Polski, i nie tylko, z nosami w wiadomych książkach będą siedzieć mili ludzie, czytając przepiękną (rzecz oczywista!) opowieść. Józinek będzie, achh!

  4. Anette, zastrzegam, że to moje prywatne odczucie. Strona 248, bohater układa amunicję. Pojawia się (dzwoni) bohaterka, a on upuszcza (zrzuca) nabój (petardkę). On szuka jej (amunicji) pod biurkiem.
    Mam wrażenie, że w filmie była podobna scena, ale teraz tego nie sprawdzę.

  5. O! Chesterko- jestes moja „urodzinniczka”! Ja tez bylam dumna z Einsteina. Zawsze mowilam, ze JA i Einstein urodzilismy sie w tym samym dniu! Co do charakteru, to mam nadzieje, ze nie odziedziczylas mojego- taki maly przemadrzalec ze mnie. A lubie niezapominajki, Pania Musierowicz, Finlandie, snieg i zimno. A Ty?

  6. DZIĘKUJĘ!!!ALE SIĘ CIESZĘ!!
    A to ci niespodzianka, naprawdę!
    Pozdrawiam Autorkę (mam nadzieję,że ręka już nie boli!) i Wydawnictwo!
    Myślałam, że mi się o oczach mieni, ale jednak nie!
    Czytałam tekst trzy razy, a znaczenie słów to samo!
    Hurra!

  7. Jejku jaka miła niespodzianka . Bardzo się cieszę, że jednak „Ciotka Zgryzotka” ukaże się wcześniej obym tylko zdążyła dokończyć czytać pozostałe książki z serii obecnie czytam „kalamburke” więc trochę mi jeszcze zostało. Jak ja lubię takie miłe niespodzianki. Przesyłam pozdrowienia Pani Małgosiu i życzę miłego rysowania reszty obrazków ;-).

  8. Jumpa-pa! Przedwiośnie, pierwsze tulipany, dłuższe dni i „Ciotka Zgryzotka”!
    Marzec będzie miły tego roku.

  9. Zgredzie, zaciekawiłeś mnie tym „nawiązaniem” między „McDusią” a „Popiołem i diamentem”. Czy mógłbyś oświecić mnie, która scena w książce przypomina nieco scenę z filmu „Popiół…”?

  10. Proszę pozdrowić p. Iwonę i podziękować za takie przyspieszenie! ( mam dla p. Iwony zdjęcie, muszę tylko odnaleźć i prześlę,może się ucieszy:) )

  11. Pani Małgorzato!
    Wcześniejsza premiera! Nawet Pani nie wie, jaka to dla mnie miła wiadomość. Miałam dzisiaj tak trudny dzień, że czuję się teraz jakby mnie ktoś mocno przytulił :)
    Córka też się cieszy, bo to akurat jej imieniny!
    Radość, radość, radość!

  12. Ach, więc to nie tylko ja będę miała zgryzotne urodziny! Ciekawe, Beato, czy mamy podobne charaktery?!
    Z tym Einsteinem to zabawne. Z fizyki nie brylowałam, ale zawsze byłam dumna z takich „koligacji”. Aż tu nagle,rozwiązując jakiś przydługi test psychologiczny, zostałam zaklasyfikowana do grupy logików. Jako przykład tego typu charakteru podano… Einsteina. Nie powiem, zrobiło mi się tak jakoś…:)

  13. Jaka miła wiadomość!!! Już 14 marca nowa książka.! Wygląda,ze ja też będę miała miły prezent na urodziny.(moje są 15 marca)Pozdrawiam Panią Małgorzatę , wszystkie Czytelniczki i Czytelników. Beata Maria

  14. Dzień dobry!
    Bardzo dobrze! 14 marca to także Dzień Liczby Pi oraz urodziny Einsteina i Sierpińskiego.
    W kwietniu powinna być lepsza pogoda. Kierowcom będzie łatwiej.
    I uczestnicy spotkania będą jeszcze bardziej oczytani.
    Łatwiej będzie można wymieniać informacje o skarbach ukrytych w Ciotce.

  15. Jak się „Cioteczka” ukaże w marcu to na pewno będziemy brykać! Ze szczęścia rzecz jasna.

  16. Nie, nie, moja Nini. Zostaniemy przy tym kwietniu. Termin z Empikiem już jest ustalony. Oni mają przecież swoje harmonogramy i imprezy zaplanowane, nie będziemy brykać.

  17. Tak jest, sama teraz ujrzałam ze zdziwieniem.:) 14 marca!
    No, to świetnie!
    Poprawiłam już datę we wpisie „Ostatecznie”. Jak widać, nic nie jest pewne.

  18. W takim razie i czytelnicy mieliby szansę na Zgryzotkę w rękach już w marcu! :o)
    Ale ale – czy to oznacza, że spotkanie z DUA przesuwa się na pierwszy dzień wiosny???

  19. O, Zuziu! Naprawdę?
    Jestem najwyraźniej za szybka.

    Sprawdzę i zmienię datę premiery u siebie.
    Ale to chyba dobrze, że wcześniej?

  20. Moze jednak wyjasnie, co mialam na mysli- wydawnictwo Akapit Press wlasnie zapowiedzialo, ze premiera Pani ksiazki bedzie…14 marca- czyli na moje urodziny. BARDZO mi milo! :)

  21. Dzień dobry DUA i Księgowi :) Zaintrygowało mnie określenie „jedwabiście roztrzepane” do tego stopnia, że musiałam zajrzeć do tych róż. Są piękne – wszystkie. Gratuluję Casciolino! Co za wygodne rozwiązanie – dom w pakiecie z różami. Pozdrowienia dla wszystkich.

  22. Dzień dobry! Dzień dobry!
    Przepraszam, ale zerknęłam na stronę Akapitu i widnieje tam informacja, że Ciotka ma datę premiery wyznaczoną na 14 marca.
    To jak to w końcu???
    Ależ tu miły ruch panuje! Wyczuwa się tę energię i podniecenie już z daleka.

  23. Dziękuję za miłe słowa!
    Dobrze się rysuje.
    W ogóle, wszystko idzie sprawnie. Wydawca zamawia kolejkę w drukarni na luty, a więc może już w marcu zobaczę gotową „Zgryzotkę”?!

    Babciu Gapciu, gratuluję serdecznie i życzę wielu tych słów miłych i inspirujących.
    Pozdrawiam miłego Dziadka!

  24. Tak się cieszę, że rysunki już są! Uwielbiam, nawet te drobiazgi. Zdarza mi się, że jak już nasycę się tekstem, oglądam same obrazki. Oszczędne, czarno-białe, a tyle w nich wyrazu. Lubię sobie patrzeć na małych Rojków we Wnuczce i Febliku, w tym samym przecież czasie, a tak różnych. Czekam z utęsknieniem. Kwiecień? Przecież to już, tuż-tuż. I śnieg spadł, żeby przebiśniegi miały się przez co przebijać!

    Dzień dobry!

  25. Ach, dobre wieści, ciotka w kwietniu!
    Miłego rysowania DUA. Uwielbiam jeżycjadowe ilustracje.
    Wczoraj wieczorem czytałam Trollę, trochę pomogło na tęsknotę.
    Lecę do pracy.
    Uściski.

  26. Dokonać wyboru, to niemożliwe, obaj są wyjątkowi… wielka radość dla nas- hurra! Okładka, jak wszystkie śliczna, ale jeszcze bardziej :)
    Wszystkiego dobrego na cały nowy rok dla Pani i wszystkich- od babci i dziadka :)
    Pani Małgosiu, mam małego „zgryza”, bo wydaje mi się, że nie napisałam Pani jak wypadło z moim wierszem, z którym mi Pani doradzała na jubileusz biblioteki. Było dość dobrze. Z licznego towarzystwa trzy osoby powiedziały mi słowa miłe, inspirujące. Gdybym miała wcześniej wymienić kto to będzie, na te osoby nie liczyłabym. Nikt z osób, na które jakoś liczyłam nie wypowiedział się. Przepraszam, że teraz zawracam głowę. Pozdrawiam serdecznie :)

  27. Annette, jesli juz mielibysmy obstawiac ktorac z panienek Gorskich, to raczej Nore. Ania juz nieco starszawa, dwudziesty roczek jej idzie (przypuscmy, że akcja to rok 2016, to i tak za mlodo wyglada na tej okladce jak na 18-tke). Ja juz nie chce sie domyslac, lubie niespodzianki:)

  28. To może ten udany Józinek zostanie nam ukazany? :)
    Już milknę, przecież niespodzianki są miłe!

  29. Ach! :) Cały czas nie wiemy kim jest Bohaterka z okładki (mój typ to Ania Górska, ale trudno powiedzieć, bo i Dorotka i Aga były dużym zaskoczeniem)… Może ilustracja naprowadzi nas na trop ;)

  30. Fluid, Anette! Właśnie to uzgadniałam, w tej chwili dosłownie, z moją wydawczynią.
    Ale jeszcze nie mam odpowiedzi.

  31. Pani Małgorzato, a ujawni Pani przed premierą jakąś jedną przynajmniej ilustrację? Tak jak to było z „Feblikiem”? ;)

  32. Pozdrawiam, Goszu!
    I wracam do rysowania.
    O, fajnie się rysuje, fajnie!:)))
    Już zrobiłam wszystkie winiety na rozpoczęcie rozdziałów, wszystkie przerywniki oraz sporą część ilustracji drobnych.
    A jaki Józinek mi dzisiaj wyszedł, ho-ho!

  33. Casciolino, masz dwa autentyczne cuda!
    Sabrina Romantica to pachnąca odmiana, kwiaty ma jedwabiście roztrzepane, białe a w głębi pąka łososiowo-różowe!
    Florentina zachwalana jest jako wspaniała, bujnie rosnąca odmiana – na zdjęciach widzę szkarłatne kwiaty, pełne, krągłe, jak z dawnych rycin.
    Piękne!
    Pasillo ze szkółki Poulsena ma kolor biskupi. Kształt kwiatu klasyczny.

  34. Och, co za miła perspektywa!
    Nie znam tych odmian, ale zaraz sobie obejrzę w sieci.
    Tęsknię za wiosną.

  35. Korzystając z chwili słońca sprawdziłam jak nazywają się moje róże. Otóż są to wszystko róże pnące o imionach Florentina, Sabrina-Romantica i Pasillo-Poulcy034 oraz dwa nieokreślone gatunki, żółta i pomarańczowa (są zdjęcia na etykietkach). Nie mogę się doczekać aż zakwitną! Teraz koniecznie muszę się nauczyć, jak je oswoić :)

  36. Czyli spotkanie z Panią odbędzie się w empiku ?
    Może przyjedziemy. Tylko nie wiem czy kot nam pozwoli.
    Bo ostatnio to on jest u nas szefem.
    Oczywiście tylko w niektórych sprawach , ale w sprawach wyjazdów to czasami też.
    Dlatego nie wiem czy przyjedziemy, ale nigdy nic nie wiadomo.

  37. Przyjadę! Nie wiem jeszcze jak, ale muszę jakoś dotrzeć.
    Akurat dzień po egzaminie gimnazjalnym, więc spotkanie będzie albo nagrodą, albo otarciem łez (oby nie).
    Obawiam się tylko, że nawet Pani nie zobaczę w tym tłumie, a co dopiero na odwrót.
    O okładce nie myślałam, absolutnie nie mam na to czasu (choć ferie). Czytam codziennie, ale dopiero teraz miałam chwilę, aby coś napisać, więc na zastanawianie się już mi czasu zabrakło. Poza tym, jak dokonać niemożliwego?

  38. Nie, nie, Historii dajemy spokój, to historia rodziny nas tu interesuje.

    Doczepiacze, a jakże.

  39. Dziękuję:).
    Dobrze, że akurat „Kalamburkę”- przyda się przy lekturze „Ciotki” świeża pamięć o tym i owym.

  40. Ja właśnie czytam sobie „kalamburke” i mam nadzieję, że skończę czytać resztę książek do dnia premiery. Pani książki są tak cudowne, że szybko człowiek zapomina o wszystkim co złe .

  41. Ozdobniczko, a więc jesteś z Poznania? Ach, prawda, przysłałaś kiedyś zdjęcia znad Warty.

  42. Aaaaaaa! W Poznaniu! W końcu będę miała szansę naszą Ulubioną Autorkę spotkać. Choć wtedy są urodziny brata. A, wezmę i jego ze sobą. I chyba jeszcze rodziców przyjaciółki z nią oczywiście. To chyba dobrze, że w kwietniu, bo będę mogła się zastanowić, którą okładkę wybrać. Ach, no cóż, nieco mnie ponosi szczęście, ale czy nie o to chodzi?

  43. Dziękuję, Justysiu!
    Kardynałki były świetne.
    Pozdrawiam panią nauczycielkę! I Asię oczywiście też!

    Boża Krówko! A więc nareszcie zobaczę ten najpiękniejszy warkocz?
    Mimo to możesz sobie przyszpilić karteczkę:”KC Boża Krówka”, żeby inni Cię poznali!

  44. W ubiegłą sobotę moja córka Asia (już 16 lat) zgłosiła się na konkurs o „Jeżycjadzie” w polskiej sobotniej szkole. Pani nauczycielka pyta – „Czy chcesz sobie wypożyczyć książki z naszej biblioteki, aby się przygotować?”. Na to Asia – „Nie trzeba, moja mama ma wszystkie”. A pani na to – „No tak, pokolenie Jeżycjady!”.

    P.S. Cieszę się, że jednak Poznań, nie Łódź. Lepsze połączenie lotnicze.

  45. Dzień Dobry!
    Nutko, nie Ty ostatnia przyszłaś z życzeniami dla Pani Małgosi, bo teraz – prawie tydzień później – i ja przyczłapałam. Nie będę się tu tłumaczyć, po prostu życzę Pani, Pani Małgosiu jeszcze wielu szczęśliwych, wspaniałych, zdrowych lat i aby Dobry Bóg miał Panią w swojej opiece.

    P.S. Dziękuję za miły komentarz tym, którym podobały się moje piernikowe kardynałki, a kartka swiąteczna z kardynałkiem została w tej postaci wysłana wirtualnie do wszystkich Księgowych.

  46. Ja też, ja też przyjadę! :)
    A co z tymi identyfikatorami?
    Czy zaznaczyć na nim jakiś znak szczególny Księgowej czy Księgowego ? :)
    Pozdrawiam!

  47. To wspaniała wiadomość Pani Małgorzato! Niestety moje dwa bobaski nie pozwolą mi się udać do Poznania po autograf, ale może kiedyś będzie jeszcze okazja… Serdecznie pozdrawiamy! Ania, Karol (rok i 3 miesiące) i Mikołaj (3 miesiące). Taka jestem ciekawa czy im też spodoba się Jeżycjada, ja jestem nią zachwycona :)

  48. Ja także przybędę, zaraz zgłaszam w pracy, że poproszę o wolny weekend. Wariacko się cieszę! Czy aby ten poznański Empik wystarczająco duży, by nas wszystkich pomieścić???

  49. Dzień dobry!
    Wygląda na to , że spotkamy się wszyscy ( większość ) w Poznaniu! Mojego kochanego męża nie zdążyłam nawet poprosić. On czyta w moich myślach! Razem z córką już szuka noclegu dla naszej czwórki. Tak więc przybywamy tłumnie, szumnie i z radością!
    Moja Mama na wieść o tym, że wybieramy się na spotkanie z Panią powiedziała – Mój Boże, to już trzecie pokolenie w rodzinie czyta Jeżycjadę ! ( tak, córka już w tym gronie) – bardzo mi się to podobało:)
    Oby tylko nic nam nie stanęło na przeszkodzie. Zamaszyście odganiam pesymistyczne myśli, a kysz!

  50. Alicja, mama czterech córek, wielbicielka Borejków, napomknęła, że w przyszłym roku wraca do pracy. Pracę zawodową zawiesiła na kilka lat z przyczyn oczywistych. Głośno zastanawiała się co mogłaby ze swoim prawniczym wykształceniem robić, gdzie pracować by nie wyłączyć się z życia rodzinnego. Do rozmowy wtrąciła się dziewięcioletnia Zosia, – Ja wiem gdzie będzie mama pracować w kwietniu. W MPIKu . Skąd ci to przyszło do głowy? Mama lubi czytać książki, a nie je sprzedawać! zauważył tata. Możliwe ale sama powiedziała, że wie co będzie robiła 21 kwietnia – idzie do MPIK-u. Autorce Gratulujemy! Do zobaczenia! Babcia Zosi

  51. To ja się tu tylko wtrącę cichutko, żeby powiedzieć Kasi, że towarzysza niedoli na medycynie w Józefie może i nie znajdzie, ale zawsze może skorzystać z towarzystwa Dorotki. ;)

  52. :-)) Swój identyfikator z poprzedniego spotkania zostawiłam na pamiątkę. Ale na to zrobię nowy!

  53. Identyfikatory byłyby świetnym pomysłem :) Takie Księgowe, hi hi.
    Też się do Poznania wybieram :)

  54. Super! Czekam z niecierpliwością na książkę (jestem w trakcie odświeżania sobie serii, więc na pewno zdążę do premiery przeczytać jeszcze raz wszystkie poprzednie). Mam nadzieję, że na spotkanie też uda mi się dotrzeć. Trzeba zapisać w kalendarzu. Pozdrawiam.

  55. Sprawdziłam i oczywiście pracuję wiadomego dnia w kwietniu.
    Smuteczek.. Jednak to nie jest normalne mieć wolne poniedziałki zamiast sobót.
    Czuję się jakby mnie miał ominąć jakiś ważny rodzinny zjazd a trochę jakby mnie nie wpuszczono na spotkanie elitarnego klubu.
    Całe szczęście, że Zgryzotka będzie już pod ręką w te smutne kwietniowe popołudnie.

  56. Dziękuję, Agaju!

    Casciolino, moje gratulacje. Kto to mi przysłał taką ładną zakładkę? „With freedom, books, flowers and the moon – who could not be happy?”
    Nawiasem mówiąc, zachwycam się czymś złoto -zielonym. Coś wspaniałego!
    Bardzo dziękuję raz jeszcze!

    Co do róż: niemieckie szkółki różane należą do wiodących. Tantau na przykład stworzył wspaniałe odmiany.
    Możliwe, że wpadniesz w manię.

  57. Zapomniałam dodać, że wybieram okładkę z Gaudentym, bowiem mój życiowy wybranek jest brunetem i okularnikiem. Różnią się tylko zdecydowanie ilością włosów i gabarytami, ahah! De gustibus… :)

  58. Czeka nas wszystkich niezwykle radosny kwiecień! Serdecznie wszystkich pozdrawiamy po przeprowadzce, z miasteczka o wdzięcznej nazwie Griesheim. Po raz pierwszy w życiu mam kawałek zieleni. A w nim róże! Przy najbliższej okazji dowiem się, co to za gatunki i będę prosiła szanownych księgowych o wskazówki na temat ich pielęgnacji.

  59. Świetny pomysł :).
    Z czasem pojawią sie egzemplarze kolekcjonerskie ;)
    Miłego rysowania. ;)
    Serdecznie pozdrawiam!

  60. No wlasnie nie musi sie Pani obawiac- to chcialabym przekazac. Wystarczy jak Pani powie „Dzien dobry Beato!” i juz bede uradowana (rada, nie ruda ;)!
    PS A z widoku DUA czlowiek sie bardziej cieszy niz z niezapominajki!

  61. Kasiu, dobry wieczór. Oj, chyba Cię nie ucieszę. On nie chce być lekarzem. Ani rusz.
    Ale Tobie na pewno życzyłby wszelkiego powodzenia. I podziwiałby!

  62. Przemiła wiadomość. Wciąż liczę że Józef zmienił zdanie i wybierze medycynę zamiast politechniki. Dobrze by było mieć towarzysza niedoli.

    Pozdrawiam z Zabrza,
    Kasia

  63. Pani Malgosiu, nie musi Pani nic robic tylko …byc. I juz! Tak jak niezapominajka- nie tanczy, nie spiewa, nic nie mowi- a cieszy!
    Powiedzialam mezowi o premierze- a on „Et tu voudrais y aller!”. Czyli nawet sie nie zdziwil. Wiec moze przylece??? Ale byloby milo! A moze zabrac Marco???? Ojej, taki zwykly wieczor byl, a teraz tyle emocji, tyle emocji! :)

  64. Dobry wieczór, ależ się cieszę na tę premierę! I chyba zaplanuję przyjazd do Poznania na weekend, aby mieć ten zaszczyt poznania Drogich Księgowych!
    Do zobaczenia mam nadzieję!

    ps. Udało mi się tu wrócić dopiero teraz, jako świeżo upieczony nauczyciel, do tego wychowawca, prawie nie mam czasu na takie przyjemności…

  65. Dobrze, Aleksandro!
    AleksandraG jest to nasza Mistrzyni Piernika, pamiętajmy!

    Nutko, no! Dobrze, że zajrzałaś i wyłapałaś moją korektę.
    Mnie też, nawiasem mówiąc, zdarza się mylić numerki. „Zdarza się” to delikatnie powiedziane. Stale to robię.
    Od dzieciństwa.

  66. Dzień dobry, DUA! Dzień dobry, Księgowi!
    No właśnie – 21 kwietnia. Z jednej strony pamiętam, że to sobota, ale z drugiej wbiła mi się do głowy inna data i wciąż mi się myli. To wszystko przez to, że w takiej okrutnej gonitwie żyję od jakiegoś miesiąca, że na dobrą sprawę ledwo kojarzę dni tygodnia, nie mówiąc już o datach. Wszystko tak strasznie galopuje…

  67. Dzień dobry!
    No nie rozumiem, o co chodzi z tymi Rzymianami.
    Oni jednak nie doczekali Jeżycjady.

  68. Hurrrra! Cudowna wiadomość. Z tą okładką to delikatny problem, chyba zdam się na los. A czytam nowe części Jeżycjady dwa razy za jednym zamachem. Raz z wypiekami na twarzy jak przed laty, gdy miałam naście lat, pochłaniając w jedną noc i drugi raz delektując się i chłonąc wszystko to co znajduje się pomiędzy wierszami jak przystało na 50+.
    Ściskam mocno panią Małgosię.
    Ps.Szkoda, że się z Wami nie zobaczę na premierze ale w soboty i niedziele przeważnie jestem w pracy.

  69. Dobrze rozumiem Mamę Isi w kwestii nie spania po lekturze Collinsa. Jestem w trakcie czytania „Kobiety w bieli” (udało mi się wygrzebać w jakimś internetowym antykwariacie, gdyż w mojej bibliotece jest niedostępna) i mam za sobą słabo przespaną noc. Wrażenia z lektury nałożyły się na wrażenia ze spektaklu w teatrze STU („Kolacja na cztery ręce”) i teraz z lekka ziewam. Mimo to zaraz wracam do czytania :)
    PS Dołożyłam literkę w moim nicku, bo widzę, że wpisuje się tu również inna Aleksandra :)

  70. Aż nie mogę ułożyć myśli, tak rozpiera mnie żywa reakcja czytelnicza!!!
    Seneka pozdrawia obu Lucyliuszów.

  71. Dziękuję za pamięć i życzenia, Nutko droga!
    Z Podobnym! Jak miło!
    Cieszę się na spotkanie z Wami.
    Uwaga: 21 kwietnia, sobota.

  72. Kochana Pani Małgosiu!
    Przybywam ze spóźnionymi (bardzo to nieeleganckie, przepraszam z całego serca!), ale za to jakże szczerymi życzeniami urodzinowymi. Niech Pan Bóg błogosławi, Matka Boża otacza opieką, a zdrowie, uśmiech i wena nie opuszczają! Serdecznie Panią ściskam, jest Pani jedną z najbliższych mi osób. Bardzo dużo Pani zawdzięczam i chciałam przy tej okazji za wszystko podziękować. Również za nadchodzącą „Ciotkę”, na którą już bardzo, bardzo się cieszę (chyba już wybrałam okładkę). Już zaczynam sobie gospodarować czas na wyjazd 23.04. Namówię Podobnego, wpadniemy pewnie razem. :)
    Jeszcze raz najserdeczniej tulę, przesyłam ukłony i szerokie uśmiechy
    – Nutka

  73. A ja właśnie kupiłam „Kobietę w bieli” (wygrzebałam w antykwariacie, oczywiście dorzuciłam coś jeszcze do koszyka, bo jakoś mi tak głupio absorbować kogoś za 10 zł., a książek nigdy za wiele ) i „Córki niczyje” (Empik). No, będę miała co robić w ferie, uwolniona w końcu od widma odcinków i półprostych. Łatwiej w takim towarzystwie będzie doczekać do kwietnia.
    Dobrej nocy!

  74. Ago, zawsze była taka możliwość, więc mam nadzieję, że i tym razem. :)
    To jeszcze dopowiem, że po prostu lubię te pierwsze wrażenia, z którymi KC i DC dzielą się na gorąco.
    (Nawet jeśli towarzyszył im po cichu połykany żal, że nie do końca mi wiadomo, o czym toczy się rozmowa).
    Wcale się nie dziwię, że lubi to też Autorka. :)))

    I mam jeszcze taki pomysł, żeby w oczekiwaniu na premierę podczytywać sobie na przykład „Dzieła (niemal) wszystkie” Jeremiego Przybory i rozmaite antologie przekładów Pani Brata. A nuż mi to coś pomoże w wyłapywaniu. A jeśli nie tym razem – to i tak lektura będzie znakomita.

  75. Dzięki, Ago, za pełne zrozumienie. Tak, miło będzie podzielić się wrażeniami i posłuchać z czego się śmialiście najbardziej. I co wyłapaliście!

    A Collinsa trzeba będzie wypożyczyć. Albo szukać dalej. Ale wierz mi, warto!

  76. A..to ja też na pewno kupię w przedsprzedaży, jeżeli jest taka możliwość (dzięki, Magdo Z.). W dniu premiery będę zatem już po drugim czytaniu (hihi).
    Uważam, że warto dzielić się z Autorką na gorąco własnymi przemyśleniami na temat lektury, to chyba dla Autora bardzo ważne, czy czytelnik odebrał we właściwy sposób tekst i czy wyłapał, co powinien wyłapać-(Autorka niejednokrotnie przekonała się, że mamy podobne poczucie humoru, patrz: nasze turlanie się ze śmiechu-„Ten Igor-zagaiłam oględnie-wygląda mi na debila”!!!).
    Także dzielenie się wrażeniami z Autorką, jak i nawzajem ze sobą, uważam za obowiązkowe.
    PS W.Collins nie do dostania. Obecnie, jako matka czwartoklasisty, mam więcej czasu na czytanie, gdyż przez ostatnie pół roku zgłębiłam już tajemnice półprostych, prostych, układu pokarmowego itp. Zbliżają się ferie, więc myślałam, że pochłonę choć jedną powieść… ale nic to, będę wytrwale szukać.

  77. Rewelacja!
    Gratulacje!
    To jest ten moment, kiedy szybki upływ czasu nie jest frustrujący, ale radujący. :D

  78. Ma Pani rację, przy Dickensie trudno zarwać noc. A kobieta w bieli intryguje i w snach.
    Madziu, Zgredzie, ja nie zaglądam dopóki nie przeczytam, ale to duże wyrzeczenie. Poza tym ciekawi mnie odbiór innych.

  79. I jeszcze słówko do wpisu Zgreda.
    Pamiętam swoje olśnienie, gdy jako świeżo upieczona licealistka, samodzielnie odkryłam najwyraźniejszą w świecie aluzję do dzieła Szekspira w „Pulpecji”.
    Albo do „Rozmowy lirycznej” w NiN. Wtedy zrozumiałam (a przecież to tez nie były moje pierwsze lektury J., że tych aluzji, czy teżkryptocytatów jest dużo, dużo więcej).
    Kilka takich aluzji rozszyfrowała kiedyś Annette – np. do wiersza Dylana Thomasa.
    Wiele z nich jest dla mnie wciąż ukrytych, jestem tego pewna. I z jednej strony marzy mi się kiedyś taka rozmowa o tych właśnie nawiązaniach, a z drugiej strony radość z tych samodzielnych odkryć i olśnień jest jedyna w swoim rodzaju.

  80. Też mi ta myśl w pierwszym odruchu przyszła do głowy, Pani Małgosiu.
    Ale z drugiej strony w okolicach premiery tu jest tak żywo, ruchliwie i radośnie, że aż żal to tracić.
    Sama nie wiem. Niech każdy decyduje sam za siebie. :)
    Mnie osobiście te spojlery aż tak nie przeszkadzają. Przebieg i zwroty akcji powieściowej były dla mnie bardzo ważne w pierwszych młodzieńczych lekturach, teraz chyba co innego gra pierwsze skrzypce.

  81. Madziu, a może prościej będzie po prostu nie zaglądać tutaj, póki się nie przeczytało?

    Pomysł Zgreda (wiadomości prywatne) niezły, ale pod warunkiem, że nikt nie chce pogadać o tym, co przeczytał, tylko mnie zawiadomić.
    Zresztą, przypomnę, że moje książki to nie kryminały, ścisły sekret co do przebiegu akcji nie musi obowiązywać, jest ona prosta i przewidywalna, jak codzienne życie, a nawet jeśli się ją pozna przed czasem, nie powinno to psuć odbioru całości.

  82. Dzień dobry!
    Starosto, a może by tak ta żywa reakcja czytelników była przez pewien czas po premierze raczej w wiadomościach prywatnych? Przynajmniej w tej swojej części, która ujawnia akcję i smaczki, a nie jest tylko oceną i opinią?

    Na przykład w McDusi jest scena trochę podobna do pewnej sceny z filmu „Popiół i Diament”. W tej samej scenie trawestuje się subtelnie „Pana Tadeusza”. Przy pierwszym, czy nawet drugim czytaniu nie jestem w stanie tego wszystkiego wyłapać. A nawet gdybym mógł, to ujawnianie tego byłoby chyba niemile widziane przez tych, którzy mieli by szansę sami na to wpaść. Sam nie wiem, czy i teraz wypada o tym pisać. Ale z drugiej strony sam chciałbym znać analogiczne smaczki, których sam nie odkryłem.

  83. Liczac od jutro to tylko trzy miesiace. Coz trzy miesiace wobec swiadomosci, ze “Ciotka” juz skonczona.
    Mam slabosc do Augusta z dwoch powodow, jego imie jest czescia nazwiska panienskiego mojej babci, ktorej nie znalam. Po wtore i wazniejsze, z nowa mina przypomina mi wlasnego starszego brata, ktory tak czasem na mnie patrzyl i na moich kolegow tez.
    Slabosc mam do obydwu bohaterow, ale to sa to roznego rodzaju slabosci.

  84. SowoP. – wiem, o czym piszesz. Pamiętam, jak „McDusię” kupowałam w Dniu Premiery w Empiku, a wszyscy Księgowi już wcześniej czytali i dzielili się wrażeniami tu, na stronie. (Pamiętam, że moja boleść była tym większa, że dostał mi się wtedy egzemplarz, w którym brakowało kilku kartek. Oczywiście udało się go wymienić, ale trudno było mi do księgarni dotrzeć od razu).
    Dlatego „Feblika” zamawiałam już w dniu, gdy wydawnictwo ogłosiło możliwość zakupu w przedsprzedaży. I książkę otrzymałam szybciutko, z czego byłam wielce zadowolona.
    W związku z czym, wszystkim Księgowym tę opcję przedsprzedaży polecam. :)

  85. Aleksandro, dziękuję! Weekend poświęcam w całości na rysowanie.
    Mam już kilka pierwszych ilustracji, ale sporo roboty jeszcze przede mną.

  86. Sowo, cenię i lubię Dickensa.
    Nie oceniam go surowo, w najmniejszym stopniu. Ale nigdy nie czytałam jego powieści bez tchu, nie mogąc się oderwać, zarywając noce etc. – a Collinsa wręcz inaczej czytać się nie da!

  87. Anette, pierwszy portret Gaudentego – esprit i dobroć. Drugi – ironia i mentalny dystans. Nawet jego nowa fryzura zdaje się być taka. Ale to tylko maska bezpieczeństwa, bo w gruncie rzeczy dobry z niego Duszek.
    August podoba się seniorowi, Klaudiusz też się podobał.
    No, zobaczymy. Robi się coraz ciekawiej. Tylko wstrzymajmy się ze omawianiem akcji do dnia oficjalnej premiery, proszę. Wiem, że niektórym udaje się dostać książkę o dwa, trzy dni wcześniej.

  88. Nie bądźmy tak surowi dla Dickensa, pan Dorrit to jedna z najbardziej irytujących postaci literatury jakie znam. Dużo bardziej niż stryj Fairlie. Uważam, że jest opisany po mistrzowsku.

  89. O tak! Nareszcie! To cudownie, że już niedługo kolejna część „Jeżycjady” będzie mogła zostać przeze mnie pochłonięta czytelniczo! :)
    Nie mogę się również doczekać spotkania z Panią!
    Dziękuję bardzo i Życzę miłego weekendu!

  90. Mamo Isi, o, czytasz „No name”. Wilkie Collins mistrz nad mistrze – także w zakresie angażowania uczuć czytelnika. Dlaczego w XX wieku, a w naszym obecnym zwłaszcza, nikt już tego tak nie potrafi?
    Zresztą, co ja gadam: w XIX też mało kto to potrafił. Dickens na przykład, choć miał ten dar, to jednak w stopniu dużo mniejszym, niż Wilkie!

  91. Ago, muszę powiedzieć, że to antyspojlerowe zmuszanie się do milczenia ze względu na hipotetycznych maturzystów pozbawia autorkę tego, na co czeka przy każdej premierze: żywej reakcji czytelników. Proponuję na ten kwiecień inne rozwiązanie: założyć, że maturzyści i inne osoby, które jeszcze nie czytały „Ciotki Zgryzotki” nie mają też czasu, by czytać uwagi na jej temat w internecie.
    Teraz na przykład dowiedziałam się czegoś ciekawego o Twojej recepcji „Pulpecji”. Ważna informacja dla mnie!

  92. Dzień dobry!
    Irino, dziękuję za miłe słowa! I to po polsku!
    Przesyłam wiele serdeczności i pozdrowienia!

  93. A…bo wśród Czytelników Jeżycjady wyróżnia się dwie grupy (wnioski na podstawie wieloletnich, wnikliwych obserwacji):
    1) pierwsza grupa czyta powoli, delektując się każdym słowem,
    2) druga grupa czyta bardzo szybko, nie mogąc już doczekać się, co będzie dalej,
    Jest też grupa nieszczęśników, która, niestety, musi odłożyć poznanie nowego tomu, bo ma bardzo pilne życiowe sprawy (np. biedni maturzyści, gimnazjaliści)-wtedy nie możemy pisać NIC o akcji, żeby innym nie psuć zabawy.
    Ja zaliczam się do grupy drugiej (tuż po otwarciu księgarni już mam tom w ręku i pędzę do domu), z tym że za parę dni czytam książkę od nowa, co stronę dziwując się, że w pierwszym czytaniu czegoś nie zauważyłam(pośpiech i niecierpliwość).
    Szczytem mojego „niecierpliwego czytania” była „Pulpecja”. Tak mi się podobała, że czytałam ja raz za razem chyba cztery razy pod rząd. Dopiero za czwartym razem „wyłapałam”, że Baltona to mój ulubiony Bobcio! Ależ się zdziwiłam!
    Dzień dobry, kochani!

  94. Droga i ukochana pisarka! Tak was kochają w Rosji, wydać swoje książki w Rosji. PROSZĘ!!!!!!!

  95. Wilkie Collins mnie dobije. Wczoraj przed snem doszłam akurat do najbardziej dramatycznego momentu. Jakby mało było, że zostały sierotami, bohaterki dowiadują się, że nie mają prawa ani do nazwiska, ani majątku ojca. Tak dogłębnie wlazłam w tę książkę, że ta tragedia dotknęła mnie osobiście i okrutnie zgnębiona zasnąć nijak nie mogłam. Próbowałam się sama przekonać, że to tylko książka, ale gadaj tu z wydziedziczoną sierotą;)

  96. Gaudenty hmmm… dobry obserwator ukryty za okularkami, jeśli ironia to złamana dobrodusznością. Jeśli nawet inteligencja (którą widać) pobiegnie w kierunku ironii, to oczy przepraszają ciepłem. Tak to widzę.
    Samochód z wlokącą się wstążeczką przypominał pojazd młodej pary:)))

  97. Będzie chyba nieco grubsza niż jej poprzedniczki.
    Ale raczej szybko się ją czyta.

    Haniu, nie – mój wydawca audiobooków nie przewiduje.

  98. W dwie godzinki? No nie, miała być opasła ta „Ciotka”, liczyłam, że nie odnosi się to do jej tuszy, a do liczby stron.

  99. Szanowna Pani. Rzecz jasna doczekać się już nie mogę. Ale ale, nurtuje mnie od jakiegoś już czasu…… Czy istnieją choć plany wydania Jeżycjady w wersji audiobook? Pozdrawiam ciepło.

  100. Można też chyba spojrzeć na to i od tej strony, że do książek pisanych przez dwa lata wraca się potem czytelniczo przez następnych lat dwadzieścia. Albo i dwa razy dwadzieścia. ;)
    Dobranoc. :)

  101. Ago, przeczytasz w dwie godzinki.:)
    A tu człowiek dwa lata pisał.
    Reguła: im dłużej się pisze, tym szybciej się czyta?

  102. O!
    August!
    Nie znam ich jeszcze, nie znam, ale poznam!
    W każdym razie kupię książkę z jego portrecikiem.
    Już go lubię.
    14 kwietnia będę miała dłuuggąą noc.

  103. Czytam „Ukryte życie lasu” Davida Haskella. Bardzo ciekawe!

    A w kolejce czeka miły prezent urodzinowy: „The Incredible Crime – A Cambridge Mystery” (1931)- powieść Lois Austen- Leigh, która była pra-pra-bratanicą Jane Austen! Zapowiada się ciekawie.

    Snop zboża? To August.

  104. Mnie to wręcz niekiedy pociesza, że i Pani jest szybka. Też bywam. Co nie we wszystkich moich przedsięwzięciach mi pomogło, jak się okazuje. Ale pewnie dlatego, że byłam raczej w gorącej wodzie kąpana, a Pani jest po prostu niezwykle energiczna.

    (A jak już Pani odjeżdżała, to za samochodem powiewała na pożegnanie taka różowa wstążeczka, którą wypatrzyła Chesterka. Mile się to wspomina).

  105. DUA, a może by tak do Lublina?
    Pamiętam, że kiedyś Pani tu była. W 2007 roku, a ja właśnie urodziłam synka i nie mogłam być na spotkaniu!!!
    Ale byśmy Panią ugościły!!!
    Całym sercem!
    Tymczasem przyglądam się chłopakom i jednak jestem za Gaudentym, tak intuicyjnie (snop zboża na głowie, poczciwe spojrzenie, uśmiech).
    Naprawdę, naprawdę nie mogę się już doczekać.
    Swoją drogą, ciekawe, co Pani teraz podczytuje nocami?

  106. Dziękuję Zuziu i Patrycjo za potwierdzenie co do połączeń z Poznaniem. Tak mi właśnie krąży po głowie, żeby zostać i wracać rankiem w niedzielę, ale… tak naprawdę na takie plany jeszcze za wcześnie. Och, a tak chciałabym spotkać moją ulubioną Autorkę i Was wszystkich! Radość tutaj trwa!
    Co do okładki – druga. Pierwszy bohater za „lalusiowaty” i zbyt przemądrzały, przynajmniej takie sprawia wrażenie. Drugi taki swój, przyjazny, do pogadania. Tylko trzeba byłoby go porządnie w wakacje przez góry przegonić i na rower posadzić, albo dietę zmienić, bo ciut jakby z nadwagą. Żartuję sobie troszkę. ; ) Zresztą, okaże się, jacy są naprawdę. Pozory często mylą.

  107. Ależ nic nie trzeba zrobić, moim zdaniem!
    Choć ciekawa jestem, czy i tym razem pojawi się Pani z prędkością światła i błyskiem w oku, jak ostatnio? :)

  108. HA!
    Zamilczę lepiej, bo jeszcze się wygadam.

    Ach, dziewczęta, wzruszacie mnie.

    Co tu zrobić, żeby wynagrodzić trudy podróży i sprostać oczekiwaniom?
    Może kieszeń kangurzą sobie przyszyję?

  109. Sowo P. – również „ironiczny” przyszło mi na myśl, gdy zobaczyłam nową wersję Gaudentego. Poprzedni był jakby bardziej… poczciwy?
    Magdo Z. – cieszę się, że „Paterson” się spodobał :)

    Co do Poznania w kwietniu – już zaczynam „urabiać” Męża, abyśmy pojechali na spotkanie ;) Dziś zdobyłam kolejny argument: Siostra z Mężem wybierają się w podróż do Australii!!! Cóż znaczy te nasze 500 km do Poznania w porównaniu z Australią! ;)

  110. Ale jak to miło byłoby Panią jeszcze raz spotkać! (może nawet tym bardziej, że jest Pani „całkiem zwykła”). :)
    W linii prostej wychodzi mi coś ok. 500 km. Niecałe 8 godzin pociągiem, a wcześniej jeszcze trochę busem – sprawdzam sobie właśnie połączenia, choć do kwietnia trochę czasu zostało.

  111. Oj, warto. Co do tego nie mam wątpliwości. Bardzo bym chciała, ale co będzie, zobaczymy. Z planami różnie bywa. Jeśli dojadę, na pewno się przedstawię. A jeśli nie, może chociaż wyślę książkę na adres wydawnictwa z prośbą o autograf? Czy można?

  112. Coś mi się wydaje, że Bohaterka będzie musiała jednak dokonać wyboru. My mamy łatwiej, możemy mieć ich obu. :) Pani Małgorzato, poważnie zastanawiam się nad wyprawą do Poznania w kwietniu. W końcu to tylko nieco ponad 600 kilometrów.

  113. Asiu, a więc to Ty polecałaś!
    Adam Driver w głównej roli też mi się spodobał.
    Bardzo poetycki film.
    Chyba obejrzę go kiedyś raz jeszcze. :)

  114. Żyją, Agnieszko, jak obiecałam przed laty (że nigdy ich nie uśmiercę).

    Asiu, tylko mi się przedstaw! Żebym wiedziała, kogo ściskam.

  115. Suuuper….czytam wszystkie i od zawsze
    P.S. Najstarsi Borejkowie jeszcze żyją, mam nadzieję?
    Pozdrawiam najserdeczniej.
    Aga Jaga

  116. Madziu Z. w roli Patersona- Adam Driver, bardzo go lubię. Ma takie melancholijne spojrzenie, również w ostatniej części ” Gwiezdnych Wojen „.
    Tak bym chciała żeby przeszedł na Jasną Stronę Mocy.:)

    Pani Małgosiu, zrobię co w mojej mocy, żeby w kwietniu Panią uściskać.:)

  117. Droga Pani Małgorzato,

    jest to mój pierwszy komentarz na stronie, choć podczytuję ją od samego początku. Niezmiernie ucieszyła mnie wiadomość o nadchodzącej premierze kolejnej części ukochanego cyklu. Wprost nie mogę się doczekać! Jeżycjada jest jak moja najlepsza przyjaciółka – towarzyszy mi już prawie 20 lat (sic!) w chwilach smutku, jak i radości. Jestem przekonana, że ,,Ciotka Zgryzotka” też mnie nie zawiedzie!
    Co do okładki, zdecydowanie wybieram bruneta w okularach. Ma ten błysk w oku!

    PS Mam nadzieję, że ta uwaga nie będzie nie na miejscu. Otóż skrót ,,bieżącego roku” (bo chyba o taki Pani chodziło), zapisujemy ,,br.”, ,,b.r.” oznacza ,,bez roku” lub ,,brak roku”.

    Serdecznie pozdrawiam Autorkę oraz Czytelniczki i Czytelników :)
    Anna z Torunia

  118. Panno z Mokrą Głową, trzymam Cię za słowo! Większą tym razem poproszę!

    Magpie, pamiętam, ręka była złamana.

  119. A jaki był zachwycony panią i Księgowymi ten mój Romek. Cieszy się na kwietniowe spotkanie tak samo jak ja. :-)

  120. Pani Małgosiu – :-)! Miły i kochany. Byliśmy w Poznaniu na spotkaniu z okazji wydania „Feblika” – pamiętna data. Bo na Targi nie dojechaliśmy, miał biedak wtedy świeżo złamaną rękę…

  121. Bardzo mi miło! Gdyby planowała Pani premierę kolejnej książki zimą, to z tej okazji chętnie bym upiekła taką drugą;)

  122. Panno z mokrą głową, Twoje reniferki są milutkie.
    Ale ta forteca to dopiero przebój! Wszystkim się podoba.

    Magpie, miałam okazję przecież poznać Twojego Romka, przy tej poprzedniej okazji chyba. Czy na Targach? Miły naprawdę!

  123. Niezmiernie się cieszę na wieść o premierze!
    Myślę, że kupno obu egzemplarzy ma sporo korzyści; pozwala między innymi odłożyć na dłużej konfundujący wybór, a po jego dokonaniu sprawić prezent jakiejś miłej osobie. Na przykład ukochanej ciotce. Mamy w rodzinie taką, która przez dłuższy czas nosiła przydomek „Grzmotka”, ze względu na swój potężny głos i osobowość;)

    Z kolei Galeria Piernika zachwycająca! Zajrzałam trochę później (coraz intensywniejsze przygotowania do matury dają się we znaki), ale oglądając czułam się jak na prawdziwym wernisażu. Ileż inwencji i ciepła zawierają w sobie te piernikowe dzieła!

  124. Jak ja się cieszę! I na książkę, i na spotkanie z panią i Księgowymi! :-) Romek już planuje wyjazd. Wrócił z pracy, pokazałam mu okładki (planowałam i tak kupić dwie książki), stwierdził: „To kupujesz 4 egzemplarze.” Fajnego mam męża. ;-) Madziu – oby się Tobie udało przybyć do Poznania i nie tylko!

    Ten brunecik bardziej mi się podoba, może dlatego, że szczupły, ciemnowłosy i ten uśmieszek – przypomina trochę mojego ślubnego. Choć on uśmiecha się bardziej łobuzersko, niż ironicznie.

    Ściskam serdecznie!

  125. Niechcący. Zależało mi po prostu na tym, by obu chłopcom oddać sprawiedliwość.
    Każdy ma swoje zalety przecież.

    Blanko, no fakt, jest tego troszkę.

  126. Bardzo się cieszę! A z okładką będzie problem: rozważałam już możliwość kupienia obu egzemplarzy… ale jest jeszcze trochę czasu żeby się zastanowić :) To był zresztą świetny chwyt marketingowy z tymi okładkami ;)) Pozdrawiam! :)

  127. Cieszę się na tę książkę wyjątkowo. Podczytuję księgę regularnie od zeszłego roku. Po raz pierwszy będę czytać kolejną część Jeżycjady z perspektywy księgowej, tj. osoby goszczącej w KG. Te fluidy, te smaczki, inspiracje, które można znaleźć tutaj, w Waszych wpisach- one się przeplatają, przenikają z Jezycjadą. Odbiór książki będzie inny, bogatszy. Sama Pani Małgosia stała mi się jeszcze bliższa. Już się nie mogę doczekać. Dziękuję!

  128. Ech, chętnie odwiedziłabym znowu Poznań, zwłaszcza w kwietniu. :)
    A nuż się uda!:)

    Obejrzałam wczoraj film „Paterson” i bardzo dziękuję Annette i jeszcze komuś (komu? – przepraszam, nie jestem pewna) za polecenie. Spodobał mi się. :)

  129. Pani Małgosiu to cudowna wiadomość już się doczekać nie mogę kwietnia ;-). Wiosna zapowiada się wspaniale. Miłego tworzenia obrazków ;-).

  130. Tak, Dobromiło, masz rację, to Wy wybrałyście imię August. A jak ono się spodobało dziadkowi Borejce! Zachwycony.

  131. Barbaro (wiad.pryw.) autograf Emilii Kiereś można zdobyć w ten sam sposób – też podpisała parę już paczek swoich książek. Wystarczy poprosić w Akapicie!

  132. Aaaachhh! Droga, Droga UA! Jaka radość! Ciut przed moimi imieninami. Hehe, już wiem, czego sobie zażyczę. Cudna ta dziewczyna.
    Ale, z drugiej strony… to jeszcze ponad trzy miesiące. Cóż, cierpliwość też jest cnotą, trzeba poćwiczyć. UA, Księgowi – pozdrawiam, ściskam i się cieszę.

  133. Wiolu! Połączenie z Lublina jest i ma się dobrze! Hura, hura, hura! Jak dobrze będzie Was znów zobaczyć! I Panią Małgosię! Zuziu! To zostań jeszcze na niedzielę, pozwiedzamy razem! Przepraszam za te wykrzyknienia po prostu wpadłam w euforię :)

  134. Dzień dobry

    Pomagaliśmy nadać imię Augustowi, a zgadywaliśmy po literce „G” imię Gaudentego, nadane już przez Panią Małgorzatę wcześniej, z tego, co pamiętam.

    Zdecydowanie moim faworytem jest w dalszym ciągu blondyn. Murem stoję za nim i nawet jeśli bohaterka go nie wybrała, to przecież może mieć dalsze przygody w kolejnej części „Jeżycjady” – prawda, Pani Małgorzato? – wszystko jest możliwe! ;-) Ten czarny za chudy, za chudy, STANOWCZO!!! I zbyt pewny siebie. Nie mój typ. :-)

    W końcu się przełamałam, żeby znów napisać; temat wyboru spośród dwóch mężczyzn i u mnie na czasie. Sprawy sercowe zapętliły się do maksimum. Zapisałam się nawet na ostre treningi (pływackie), żeby przeczekać, nie narobić głupot i podjąć dobrą decyzję, ale coś widzę, że i to niezbyt pomaga. Rozterki nadal są.

    Pierniki w Galerii przecudne. Najbardziej wpadły mi w oko KC Panny z mokrą głową, ale we wszystkich czuć, że włożono tam mnóstwo serca i pracy. Sama nie piekę.

    Gratuluję, Pani Małgorzato, ukończenia pisania kolejnej książki. Bardzo się cieszę, że Pani jest zadowolona z „Ciotki…”. Z niecierpliwością oczekuję spotkania; mam nadzieję, że tym razem uda mi się spełnić marzenie, dostać autograf i nacieszyć oczy Pani widokiem chociaż przez chwilkę. Serdecznie pozdrawiam! :-)

    Wszystkiego Dobrego dla WSZYSTKICH!
    Dobromiła

  135. W kwietniu na moje urodzinki❤ Może jeszcze uda się wybrać na spotkanie z panią pani Małgosiu, wtedy to już pełnia szczęścia by była.

  136. Jakoś ten drugi bohater, czyli Gaudenty, bardziej zapadł mi w pamięć.
    Pamiętam, ze pomagalismy w KG w nadaniu mu imienia :))
    Napięcie rośnie!

  137. Aa! Wspaniala wiadomosc! Traktuje ja jak najmilszy prezent:)
    Czy tylko ja mam takie skojarzenia, czy tez faktycznie okularnik ma w milej twarzy cos z Kamila, naszego mistrza? Juz go lubie:) Augusta zreszta tez.
    Nie moge sie doczekac!

  138. Cudowna wiadomość!
    Pięknie dziękujemy, Pani Małgosiu!
    A co do okładek, to zdam się na przypadek.
    Zamówie przez ” Akapit-Press” i co przyjdzie, to mnie ucieszy.
    Czy dobrze pamiętam, ze drugiego chłopca juz nam tu Pani przedstawiała?
    A ten pierwszy?

  139. Oczywiście, że się oko wyrównało. Nastąpiły liczne poprawki – to, co pokazywałam wcześniej, to były szkice.:)

  140. Ha, ależ pomysł! I co teraz? Brunecik? Blondynek? Dokładnie jak z tym osiołkiem, Piętaszku!

    Oczywiście, że jedna tylko wersja okładki na półce zostawiłaby niedosyt. Ale tak sobie myślę, że przy braku dwóch córek zestaw mama plus córka też się tutaj sprawdzi :)

  141. O, Cioteczce prawe oko się wyrównało! Gaudenty wygląda teraz zupełnie inaczej. Jakby ironiczny.

    Żeby wybrać okładkę, trzeba najpierw przeczytać książkę, a żeby przeczytać książkę, trzeba najpierw którąś kupić. Skomplikowana sprawa.

    Ago, dziś zjedliśmy ostatnie liście z głowy Ciotki.

  142. Barbaro (wiad.pryw.)- zwykle podpisuję dla wydawnictwa kilka paczek nowych książek, a ono potem je rozsyła, ale są to tylko zwykłe podpisy. Myślę, że gdyby chodziło o indywidualną, imienną dedykację, trzeba by to zaznaczyć przy zamówieniu, jakiś sposób się znajdzie.

  143. Wiolu, absolutnie nie polecam wybierania się na spotkanie z Panią Małgosią pociągiem. Trzeba wtedy szybko uciekać, aby na niego zdążyć i nie można zostać wraz z innymi księgowym. Wiem z doświadczenia.;) Chyba, że się wraca następnego dnia. Albo nie ma ustalonej konkretnej godziny powrotu.

  144. Dobry wieczór!
    Radosna wiadomość na koniec dnia, dziękuję za ten niesamowity dreszczyk emocji!

    Pozdrawiam

  145. Co za wieści! Cieszę się z Panią i z Wami, Księgowi. Ach, jakże chciałabym i ja być! Chyba za chwilę sprawdzę połączenia Lublin-Poznań. Lubię Borejków, lubię nowe dobre książki, i Was lubię rzecz jasna. : ))

  146. Dzięki za miłe słowa, Danko z Gdyni!

    Wójciku, ach, jeszcze powinnam napisać dwie wersje fabuły.:))))

  147. Dziękuję za” Jeżycjadę”, dziękuję za dreszczyk emocji przy otwieraniu nowego tomu, pierwszej strony…Kocham być w domu Borejków i chłonąć jego atmosferę, dobroć, prawdziwe uczucia.Jest dla mnie niedoścignionym wzorem , dla mnie i moich córek. Czekamy na Ciebie Zgryzotko:)

  148. Korekta: w każdej sytuacji dobrze jest mieć dwie córki. A w tej zwłaszcza. Jedna dostanie jednego bohatera, druga drugiego i nie będę musiała wybierać, którą wersję zamówić, huhu.

  149. O! W pierwszym odruchu również wybrałam okularnika na okładce. :)
    Bardzo przyjemne wieści nam dziś Pani przekazała. :)))
    Co powiedziawszy, oddalam się, kaszląc niestety.

  150. Dzień dobry. To chyba najprzyjemniejsza kolorystycznie okładka „Jeżycjady” – lubię :)

    Oj, ale kiedy tak patrzę na obydwie jej wersje, to czuję się jak ten osiołek, któremu to owies i siano w żłobie dano.

  151. Wybieram okładkę z okularnikiem! Chociaż blondynek z czupryną bardzo swojski, również sprawia miłe wrażenie. :)
    DUA, gratuluję ukończenia CZ i życzę satysfakcji z ilustrowania. :) Niecierpliwie czekam na kwiecień!
    A Anette zazdroszczę wkładu w jeżycjadową ścieżkę dźwiękową. :)

  152. Anette, nie tylko tańczą „Złote tango”, ale w dodatku akcja się przy nim zapętla!
    Myślę, że będzie można, zamawiając książkę przez internet w Akapicie, poprosić o wybranego młodzieńca.
    Obaj przyjemni.

  153. To zależy, którego chłopca nabywczyni polubi od pierwszego wejrzenia.
    Pomysł z kupowaniem obu wersji niewątpliwie ucieszy wydawcę!

    Zuziu, no, to będzie po prostu ten sam Empik, co wtedy!:)

  154. Wiwat Ciotka!
    Można dokonać wyboru, a można kupić obie wersje :) Miłego rysowania, Pani Małgosiu!

  155. Ach! Jak mi miło, że w ostatnim dosłownie momencie moja propozycja muzyczna trafiła do „Ciotki…”!!! I bohaterowie już tańczą do niej! Dziękuję Pani Małgorzato :) Planuję zamówić „Ciotkę…” przez stronę Akapitu, ciekawe, którą wersję otrzymam.

  156. Ach. Pięknie.
    Dziękuję Pani Małgosiu za kolejną możliwość spotkania się! Przebieram nóżkami. Trzeba już się szykować na najważniejszy dzień w życiu. Będę na pewno (co prawda, nie rozmawiałam jeszcze z rodzicami, ale będę na pewno!)
    A z tymi okładkami. Może względem bohaterów jest to sprawiedliwe, ale względem czytelników absolutnie nie. Jak tu dokonać takiego wyboru?! Choć skłaniałabym się ku drugiej wersji.
    Gratuluję z całego serca i życzę udanej, spokojnej pracy nad ilustracjami!
    (Zmykam zanim w pełni do mnie dojdzie to wszystko i zacznę skakać z radości. Takie widok nie nadają się do użytku publicznego.)

  157. Gratulacje, gratulacje nasza DUA!
    Może łatwiej będzie nam przetrwać te zimne, ponure dni wiedząc, co nas czeka na wiosnę.
    Dwaj bohaterowie, mężczyźni, zapowiada się ciekawie..
    Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję.
    PS Jak widzę okładkę „Ciotki..” to jednocześnie WIDZĘ pierniczek Sowy…Na zasadzie skojarzeń będę musiała ZJEŚĆ pierniczek, jak będę czytać „Ciotkę..”. I znowu nie zmieszczę się w sukienki!
    PS2 Sowo, czy zjadłaś tę piernikową Ciotkę?

Dodaj komentarz