
E, nie, to wciąż ten sam czas, wieczny i nieodmienny. Zanurzeni w nim, próbujemy jakoś go sobie zracjonalizować, zorganizować, dzielimy go na odcinki – a i tak nieubłaganie przemijamy, podczas gdy on wcale nie mija – tylko trwa, całkowicie odporny na wszystkie nasze sztuczki i na wszystkie sposoby, którymi usiłujemy go oznaczyć.
Ten piękny zegar powyżej pochodzi z Duomo we Florencji (znajduje się wewnątrz katedry), a namalował jego tarczę al fresco słynny Paolo Ucello, w narożnikach umieszczając głowy czterech ewangelistów i projektując też pojedynczą złocistą wskazówkę, osadzoną wśród promieni. Zakończył tę pracę w lutym 1443 roku (i zapłacono mu za nią 40 lirów!). W XVII wieku praca zegara została usprawniona: Galileo Galilei (tak, Galileusz!) dorobił mu specjalne wahadło.
Jest to jedyny już zegar na świecie, który pokazuje „czas włoski” zwany też „czasem juliańskim” (od reformy Juliusza Cezara). Większość współczesnych zegarów wskazuje tak zwany „czas francuski”, liczony od dwunastej do dwunastej.
Rzymska liczba 24 znajduje się u dołu florenckiej tarczy i nie oznacza tu północy, lecz godzinę zachodu słońca. Była to za czasów Ucella ważna pora, oznaczana biciem dzwonów, bowiem w tamtych czasach właśnie o zachodzie słońca zamykano na noc bramy murów obronnych, otaczających miasto, a wszyscy mieszkańcy musieli bezpiecznie znajdować się w jego obrębie.
Oczywiście, pora zachodu słońca nie jest stała. Zegar Ucella jest więc ustawiany każdego wieczoru, tak żeby ostatnia godzina dziennego światła zgadzała się z rzymską cyfrą XXIIII. Dzięki temu wiadomo, ile godzin upłynęło od wczorajszego zachodu i właśnie po to jest ta jedyna wskazówka.
Ale, jak już wspomniałam, Czasowi jest zupełnie wszystko jedno, jak się go odmierza, iloma wskazówkami i za pomocą jakich zegarów.
Właśnie wchodzimy w nowy rozdział – nie, nie Czasu, tylko naszego życia, to jest: danego nam do wykorzystania wycinka. Obyśmy się z tego zadania dobrze wywiązali!
Adstricti sunt in continendo patrimonio, simul ad iacturam temporis ventum est, profusissimi in eo, cuius unius honesta avaritia est.
Słowa te napisał Seneka, a znaczą:
Ludzie są skąpi w zachowywaniu majątku, lecz jeśli idzie o tracenie czasu – tej jedynej rzeczy, której chwalebnie jest skąpić – są największymi utracjuszami. (Przekład Stanisława Stabryły)
Nie bądźmy utracjuszami.
Przeżyjmy ten rok pożytecznie, pięknie i godnie! Koniecznie zróbmy coś dobrego! Pomóżmy komuś! Zmieńmy coś na lepsze! Dorzućmy naszą okruszynę do ogromnej budowli, wznoszonej od tylu pokoleń!
Każdy, absolutnie każdy z nas jest potrzebny i niezastąpiony. Udowodnijmy to sami sobie!
Udanego, pracowitego i szczęśliwego Nowego Roku 2018
życzy Wam
Wasza –
MM








Ta cisza oznacza chyba zbiorowe wstrzymywanie oddechu przed oglądaniem Galerii. :)
Nie mogę się doczekać!
Nie moge sie doczekac. Ciesze sie ze malentasy beda czescia GP.
Droga Pani Małgorzato,
Z opóźnieniem – ale z całego serca – życzę wszystkiego co najlepsze w rozpoczętym właśnie roku.
Zdjęcie wnuczki wysłałam do naszej Admineczki miłej.
Dobranoc, Kochani!
Ślę całuski w śpiące czółka Mareczka i Isiątek.
Dobrej nocy, Maleństwa!
Prawdziwe to o czasie i ważne by o tym przypominać – dziękuję DUA! I życzenia odwzajemniam.
Błogosławionego Roku Nowego,
A wycinka czasu nam danego
Wykorzystania twórczego! ;)
Cześć i czołem. Melduję, że zdjęcie jedynego ocalałego pierniczka ze stosownym komentarzem /obecnie w postaci krzaków/ wróciło do mnie po tygodniu z adnotacją ‚wiadomość niedostarczona- błąd krytyczny, coś tam i tak dalej’. Piszę o tym, abym nie wyszła na impertynenta, i to jeszcze zapominalskiego. Z całusami- b.g
Będziesz miała niespodziankę, Bogini.:)
Beato, wychodzi na to, że pomysł jest nie mój, tylko Piernikowego Ludu!
Wilku Morski, spokojnie. Pilnujemy Ci wnuka.
Piernikowy Ludku, zdjęcie Mareczka jest z procesu wycinania pierniczków (kiedy też okazało się, że bardzo mu smakuje surowe ciasto). W dekorowaniu nie chciał uczestniczyć, jeszcze go to nie interesuje, a tamtego popołudnia obudził się też wyjątkowo naburmuszony i przestraszony taką ilością osób w kuchni. Było u nas (tzn. w domu moich teściów) trzynaście osób dorosłych i dziewięcioro dzieci.
Tez zaluje, ale bede podziwiala z zachwytem wszystkie cudowne pierniczki.
Wnuk zaginął był – a odnalazł się. Ulżyło mi.
Witam w Nowym Roku!
Dziękuję DUA za potwierdzenie pierniczkowej przesyłki.
My wypiekamy i ozdabiamy rodzinnie pierniczki już ponad szesnaście lat. Niedawno przeglądaliśmy zdjęcia, na których nasze małe wówczas dzieci, w fartuszkach, obsypane mąką wyrabiają pierniczki. Niezapomniany widok. Dobry pomysł DUA, aby do tegorocznej Galerii dołączyć dzieciaczki.
Dosiego Roku 2018 dla DUA z Rodziną i wszystkich księgowych.
Beata i Tomek
Hej, hej!
A ja zakupiłam dzisiaj nowe foremki pierniczkowe, z wyprzedaży! Jakie cudne wzory. Będą jak znalazł na przyszły rok. Już się cieszę na tegoroczną Galerię, jak zawsze Lud nie zawiódł, a teraz Starosta będzie miał pełne ręce roboty, żeby „obrobić” ten urodzaj! Miłej pracy! I uwaga na mięśnie twarzy, jutro mogą boleć od ciągłego uśmiechania się (mimowolnego) do ciepłych, świątecznych zdjęć.
Paczko Chusteczek, a toś się zagapiła! Oj, szkoda.
Zytko, koniecznie!
Nie zgub kalendarza.;)
Beatuszko, przysłałaś istne cudo!
Jak chcesz, doślij jeszcze wnusię na adres administracji.
Hej, hej!
A to się udało, fluid nieprawdopodobny! Kiedy dzisiaj przeczytałam wieczorne wpisy to aż mnie zamurowało. Ech, muszę to powtórzyć – lubię fluidy!!!
Nie było wcale łatwo, bo mój Stary Piernik wysłał w poniedziałek do Galerii co nasze i nazajutrz pomknął do Sosnowca na cztery dni, ale zdalnie pomógł mi wczoraj przy wysyłce i się udało :-) Bardzo się cieszę.
Pozazdrościłam troszkę Isi i Casciolinie wysłanych zdjęć dzieciaczków, też bym wysłała, ale nasza wnusia zamiast wycinać i lukrować głównie wyjadała gotowe pierniczki, ale jak uroczo i ze smakiem :-D
55 osób nadesłało eksponaty.:))))
Och!
Nadeszły wczoraj, tuż przed zamknięciem adresu, istne cuda.
Beatuszko! Jesteś wielka! Dzięki za A.!:)
Cudne pierniczki od Nini też już są. I od Hanusi, Madzi, Beaty mamy Zuzi i Jasia, i od Włóczykija, i od Viburnum!
Piękne! Dziękuję i przystępuję do organizowania ekspozycji.
Casciolino, Mareczek się znalazł.
Dopiero dzisiaj zobaczyłam, że pierniczki to trzeba było wysyłać do wczoraj… będą na następny rok! Zdjęcia oczywiście, bo pierniczki już dawno pożarte!
A jeszcze co do Nowego i naszych tegorocznych dokonań – przeczytałam wczoraj w moim specjalnym, jeżycjadowym kalendarzu (dostałam na urodziny, każdy miesiąc to inny, mądry cytat z którejś części Jeżycjady) – rozmyślania Robrojka o budowniczych murów Torunia, o ile dobrze pamiętam. I właśnie o tej pracy dla wszystkich pokoleń, budowaniu czegoś wielkiego i pięknego najdrobniejszymi nawet gestami i wysiłkami. Zawsze jest dobry moment, żeby zacząć!
Dzień dobry. Pani Małgosiu, zgadzam się na umieszczenie zdjęcia Asi i Zosi przy lukrowaniu.
Ach, nie mogę się już doczekać Galerii! To będzie uczta!
Tak, tak Zgredzie, post factum doczytałam że chodzi o kształt.
Nie mogę się doczekać galerii pierniczkowej. I Ciotki. =)
Pędzę, obowiązki wzywają.
Dzień dobry! U nas świeci słońce od rana :). Dziękuję za ten cudny zegar i za piękne, mądre słowa, Kochana Pani Małgorzato! Z takim przesłaniem dobrze jest zacząć kolejny rok.
Wannabe – film o karate? Jesteś wielka :).
Ale Marie Kondo i mnie zirytowała (po fascynacji pierwszych stron), a przy sprzątaniu księgozbioru przeszła samą siebie – i w tym miejscu zakończyłam tę skądinad ciekawą socjologicznie lekturę ;).
Dobrego roku dla Kochanej DUA, Adminków i wszystkich, którzy tutaj grzeją się w cieple dobroci, mądrosci tak jak ja :).
Dzień dobry!
Zdjęcie Mareczka wysłałam wcześniej, 7 grudnia, na adres adminkowy.
Pani Małgosiu, tak, właśnie tak! …! :) Dziękuję Pani i Ciotce.
Chesterko, żaden psycholog na miesiąc miodowy nie zostanie zabrany ;) (choć przyznaję, że mam dla psychologii szacunek i podziw).
Uwielbiam coroczną Galerię Piernika! Czekam na Wasze Piernikowe Twory i myślę, że w przyszłym roku w końcu dołączę – wpisałam do kalendarza 2018 na grudzień ten plan. :)
No, widzisz, Ateno, a w tym roku nie ulepiłaś nam ani aniołka, ani marynarza.
Casciolino, oglądam właśnie 3 zdjęcia pierniczków od Ciebie i nigdzie nie ma Mareczka. Chyba go nie przysłałaś jednak.
Piernik „Aniol recydywista”, czasem mnie w snach nawiedza :).
O, wspaniała wiadomość, dziękuję za przesyłkę, Viburnum kochana!
Jutro pewnie ją dostanę, jak się Adminka obudzi.
Patrycjo, nie pocieszam Cię, pierniczki Twoje mają naprawdę śliczne pastelowe kolory, a że są śmieszne – przebóg! Komu to szkodzi?
Lubię jak jest śmiesznie.
Przypomnij sobie pierniczki Ateny z ubiegłych Galerii – są śmieszne i urocze, zwłaszcza dzięki temu, że ona sama z nich żartuje.
Dobry wieczór!
Jak miło sobie tu wejść wieczorem, no, w nocy, i Was poczytać. Naprawdę.
Pani Małgosiu, proszę wybaczyć, że dopiero teraz: proszę mnie absolutnie nie pocieszać, bo już się pogodziłam z wyglądem pierniczków – dobrze że mam zdjęcie, bo już zjedzone! Przynajmniej mogłam się pośmiać, i nie tylko ja. Śmiech to zdrowie przecież?
Jadziu, pyszny ten piernik, prawda? Dobry pomysł z przełożeniem go masą orzechowo-krówkową, a nie, na przykład, powidłami.
Zuziu, miło, że myślimy podobnie, wiadomo to nie od dziś! Jak tylko będę miała wolną godzinę, to natychmiast odpiszę Ci na list, wybacz zwłokę :)
Dobranoc Wam, Dobrzy Ludzie.
– A zęzęś już wyczyścił krasnalu?
– Nie, myję zęby do recitalu.
Może nasze zdjęcia pierników też na ostatnią chwilę doszły.
Przesyłam noworoczne życzenia wszelkiej pomyślności dla Pani Małgorzaty i Księgowych. Wszystkiego dobrego!
Boża Krówko z warkoczem, czuję się bardzo mile uściskana na dobranoc.
Dobranoc!
Ozdobniczko, Isiu! Kwituję odbiór Waszych pierniczków. Na ostatnią chwilę!
Czy śliczne Bliźniaczki Isi są do pokazywania, czy tylko dla mnie?
Dziękuję za pozwolenie, Casciolino!:)
Piękna będzie Galeria.
Już ją robię.
Siedząc sobie w jednym rzędzie,
W bardzo brudnej, ciasnej zęzie,
Trzy krasnale na bzdyklaczu
rzężą – aż im jest do płaczu.
KokoszaNel, chodziło o kształt danego jaja, a nie o jego wielkość.
Mamo Isi, rycyna z malagą i do tego marmolada? Zęby istotnie mogły nie wytrzymać. I nie tylko.
Słowo „zęzęś” spełniało warunki tamtego konkursu. Nie pamiętam go dokładnie, ale każda litera miała przypisaną inną wartość i chodziło chyba o iloczyn tych wartości: nie pamiętam, czy miał być jak największy (przy ograniczeniu na liczbę liter), czy może jak najbardziej zbliżony np. do 360.
Errata: oczywiście, starego pasterza.
Zdjecie Mareczka z procesu tworczego moze sie znalezc w Galerii, o ile sie zmiesci :)
Jeżeli sądzić o grze na bzdyklaczy z dzieł takich mistrzów epoki Średniowiecza jak Jacopo Rycynus i jego słynny tryptyk wykonany dla kościoła Sancta Familia w Malga Ciapela pod Marmoladą, można domniemywać, iż do gry używano smyczka, palców (zarówno u rąk, jak i nóg), a nawet zębów. W tym ostatnim przypadku, jeżeli spojrzymy na postać młodego pasterza w prawym, dolnym narożniku lewego skrzydła, widzimy wyraźnie, że wiek nie pozwala mu już na używanie do gry tych ostatnich z powodu ich braku, wskutek czego zmuszony jest używać grzebienia wykonanego z prawdziwej psiakości.
Uśmiech na powitanie! :)
Przeczytałam wpis, który utwierdził mnie w przekonaniu, że DUA to najtrafniejsze z określeń p.MM:)
Aż chce się wyściskać i dziękować, choćby ciepłym spojrzeniem(w kwietniu?).
Gdy myślę o czasie to pod nosem powtarzam za Luxtorpedą ,,Tu i teraz” ( która może nie śpiewa, a przekazuje treść, ale jaką! ).
Co do pierników- tuptam z niecierpliwości odnóżami.
Bzdyklacz o wielkości przepiórczego jaja to do krasnali?
A o zęzach to KszysztO i Atena jako wytrawni żeglarze mogą się szerzej wypowiedzieć.
Na bzdyklaczu krasnal rzęzi
By na zęzie zaoszczędzić.
Kto na zęzach chce oszczędzać
Ten jest wredna, skąpa jędza.
Nie ma sensu, ale jest rym! :)
Sowo, enharmonicznie! Jak ja dawno już nie używałam tego słowa;) Zardzewiałam (jako muzykolog).
Otwarcie Galerii Piernika – w Trzech Króli, 6 stycznia!
Hej, piernikowe ludki!
Co kto ma jeszcze do wysłania, niech wysyła. Zamykamy adres o północy!
Bzdyklacz – chordofon smyczkowy o niejasnym pochodzeniu, prawdopodobnie wywodzący się od starożytnych Słowian. Szeroko rozpowszechniony w muzyce ludowej XV wieku, później popadł w zapomnienie. Ostatnie wzmianki o instrumencie można znaleźć u Farmazonusa. Pudło rezonansowe kształtem przypomina indycze jajo, rzadziej strusie, a w skrajnych przypadkach przepiórcze. Posiada dwanaście podwójnych strun strojonych chromatycznie, a zarazem enharmonicznie (struny podwójne). Technika gry wciąż pozostaje zagadką dla badaczy, ale przypuszcza się, że zbliżona jest do techniki gry na innych instrumentach smyczkowych lub mandoliny.
Zytko, miesiac miodowy z Ciotka?! Co by na to psychologowie powiedzieli?
Tak, Literaki bardzo szkodzą na prawicę. Wiem coś o tym.
Ale gra się wspaniale!
Kochany Starosto, wczoraj próbowałam potrenować te Literaki, ale tak mnie rozbolała ręka, że zdecydowanie z tym poczekam na rychły już czas po operacji tejże. Na razie nie dla mnie mysz, eheu!
Zgredzie, rozumiem, że słowo „zęzęś” zostało legalnie uznane? Istny dom wariatów. Dopisuję do kajeciku bananagramowego.
Hanusiu, przekaż, proszę, pozdrowienia i uściski Twojej Mamie za wsparcie moralne;)
Zytko, Rudobrody!…!
Gratuluję i cieszę się.
„Ciotka” też gratuluje i mówi, że na Ciebie poczeka.
A przesyłek piernikowych mam w sumie 40 – jak dotąd.
Hanusiu, jasne, przesyłaj!
A teraz właśnie dostałam cudne pierniczki od:
Zośki,
Sondelani,
Beatuszki i Adama,
KokoszaNel,
Jane,
Jadzi
i Justysi.
Dziękuję!
Galeria zapowiada się wspaniale!
Dziękuję też za załączone liściki z opisami – zakładam, że będę mogła ich fragmenty zacytować w Galerii?
Kto by nie chciał, niech szybko powie.
Dziś wieczorem zamkniemy adres piernikowy, jak uprzedzałam, bo muszę mieć czas na poukładanie tego wszystkiego. Kto ma jeszcze zdjęcia piernikowe, niech się spieszy!
Oto adres, zamieszczony po raz ostatni:
pierniki2017@musierowicz.com.pl
Isiu, jeszcze ich nie dostałam, pewnie dziś mi Emilka prześle.
Ale dam znać!
Dzień dobry,
Daję tylko znać, że przesłałam zdjęcia naszych pierniczków. Dziękuję za piękne życzenia Noworoczne, Pani Małgosiu, i odwzajemniam je całym sercem. Wszystkim życzę wymagania od siebie z miłością i z miłości na każdy dzień danego nam wycinka Czasu.
Szanowna Pani Małgosiu, Adminko, Księgowi,
życzę Wszystkim pięknego Nowego Roku, opieki Maryi, abyśmy byli zdrowi i potrafili cieszyć się każdą chwilą! I dużo ciekawych książek w tym roku!
Tak długo tu nie zaglądałam….., ale zwabił mnie zapach pierniczków! Czy w tym roku również otwiera Pani Galerię ? Jeśli będzie taka możliwość prześle również zdjęcie , które chciałam już pokazać Pani latem.
Moje dzieci dostały od Gwiazdora Bananagrams, a widzę, że Mama Isi również rodzinnie w nią gra:)
Muszę powiedzieć, że moja Mama ma takie samo zdanie odnośnie tworzenia wyrazów – kant i nie ma to jak Jolki !:) Niemniej jednak dzieciom Banany bardzo się podobają. Polecam również Ubongo – przyjemna i rodzinna gra. Pozdrawiam serdecznie
Pani Małgosiu, w kwietniu? Toż ja mam wtedy ślub z mym Rudobrodym i imieniny. Do tego premiera Zgryzotki – nie wiem czy przetrwam ten wysoko emocjonalny stan! Jedno jest pewne, na Ciotkę czasu mi nie zabraknie, o nie! :) 2018 rok niech się uśmiecha szeroko do Wszystkich – tego życzę! To będzie dobry rok! Ósemka na końcu w poziomie jest jak nieskończoność, więc wymykajmy się kategorii czasu i przestrzeni, niech kolorytu dniom dodaje Wyobraźnia… :)
W tym Nowym Roku życzę wszystkim by piękno nas budowało, trudności wzmacniały, znaki zapytania zamieniały się w odpowiedzi a miłość w czyny.
DUA i Księgowi są absolutnie niezbędni…
Dobranoc
Wszystkiego dobrego w Nowym roku dla wszystkich fanów jeżycjady jak i dla naszej wspaniałej autorki ;-). Ja właśnie już się nie mogę doczekać premiery „Ciotki Zgryzotki”. Coś czuje, że ten rok będzie lepszy od poprzedniego;-)
Kochani,
Zycze wszystkim duzo zdrowia, abysmy mogli korzystac z danego nam czasu.
Cudo.
Kiedyś w jolce było hasło: instrument smyczkowy. Jak to w jolce, kiedy wszystkie pozostałe hasła wskoczyły, wyszedł i instrument: bzdyklacz.
Zgredzie, zęza lub zenza jest słowem ratowniczym w scrabble’u i literakach. Ale kto to-to wymyślił?!
Jane, dziękuję za pierniczki! Doszły!
Mario Anno, dziękuję za Mamę!
Mamo Isi, jakieś 30 lat temu był w czasopiśmie Razem konkurs, którego rozwiązaniem było słowo „zęzęś”.
Jak w zdaniu „Zęzęś wyczyścił?”.
Wójcie, wuj Joseph potrzebował niewielu rzeczy, ale było wśród nich urządzenie odtwarzające muzykę Mozarta.
My tu wszyscy też tak mamy: bez pewnej formy Sztuki się nie obejdziemy.
Całe życie na walizkach.
Brawo, Jane. Tak trzymać.
Dziękuję!
Blanko, noworoczne uściski!
Dzień dobry,
melduję, że chęć udziału we wspólnej zabawie była większa niż trema i sprawiła, że skrupuły schowałam do kieszeni, a zdjęcie do Galerii wysłałam.
Ślę uśmiechy i życzenia miłego popołudnia dla Wszystkich.
Serdeczności noworoczne i podziękowania za piękne życzenia!
Mario Anno, tak jest, dotarł, dziękuję!
Wannabe, jesteś moje mądre dziecko kochane.
„Potrzebna do życia jest tylko szata i miska”, jak twierdzi mnich Dōgen. Kto posiada więcej, zadrży z lęku przed utratą. Ta zasada doskonale opisuje stypendium doktoranckie, potwierdzam.
Ale domek drewniany, łóżko sosnowe – ach! To i mój ideał posiadania wokół bogactwa natury i nieposiadania go jednocześnie. Od razu przyszła mi na myśl piosenka „Żyj mój świecie” („ja nie mam nic prócz mych oczu i rąk, ale wiem to, że mam tylko cały świat”). Bardzo rozważny, piękny i mądry rodzaj posiadania.
Mario Anno, kwituję odbiór zdjęć Maleństwa, przemyconych wśród pierników!
Gratulacje dla Rodziny!
Ach, popatrz, Kass! Nie pamiętałam.
Wyjątkowo trafna maksyma.
Ten cytat z twittera to była mama Forresta Gumpa :)
To ja to ja. Przepraszam, nie podpisałam się.
To ideał mojego męża DUA – pustelnia i proste łoże :)
Ach, skórą! No, co za ulga. Bo w końcu nie jest rzeczą niemożliwą zrobić patchwork ze skórki wiewiórki. Ale ileż wójtów musiałoby za to zapłacić własną skórą! Pardon, skórką.
Cytat z Twittera: „Człowiek ma małe potrzeby, reszta jest na pokaz.”
Skórą, Wójcie, skórą. Skórkę to wiewiórki mają.
Biorąc sobie głęboko do serca słowa cytowane w przez wuja Josepha, jako motto odnoszące się do życia w ogóle, w szczególnych wypadkach jednakowoż dokonam odstępstwa i natychmiast zakupię Bananagrams. I to od razu w dwóch kompletach, do zajęć z podziałem na dwie grupy. Kimkolwiek był autor cytatu, na pewno nie był nauczycielem języka obcego.
Moja rodzinka zaskoczyła mnie dziś rano oświadczeniem, że nikt nie mógł spać z powodu tej pełni. ” A ty jak spałaś?” – pytają, bo znana jestem z niespania w takich okolicznościach.
A ja spałam jak kamień, o żadnej pełni nie myśląc.
Co do łoża prostego, okrytego skórką, to zapadł mi w pamięć cytat z ” Tajemnicy mirtowego pokoju”, który z kolei był cytatem z jakiegoś filozofa zdaje się, przytoczonym przez wuja Josepha:
„To zadziwiające, jak niewielu rzeczy potrzebuje człowiek w tym życiu, i w dodatku na jak niedługo …”
Może niedokładnie tak to brzmiało ( nie mam książki pod ręką) ale ogólny sens został ujęty.
Psianko (to Ty prawda?) za licealnych czasów zanim przystąpiłam do nauki popołudniowej zawsze porządkowałam pokój, wydawało mi się, że wtedy łatwiej przyswajać wiedzę. W tamtych latach pozbyłam się też sporej liczby maskotek i pamiątek z dzieciństwa, przywożonych np. z wycieczek szkolnych. Coś jest na rzeczy z tym ładem i harmonią.
(Już bym naprawdę chciała zamknąć ten temat porządków z obaw przed forumowaniem i tak mnie wciąż kusi).
Zagraj no, Mamo Isi, w sieci, w Literaki.
Zobaczysz!
Akurat miałam taką nockę, że musiałam się zrywać co parę godzin, Księżyc robił się coraz jaśniejszy, a o trzeciej z minutami można było nawet przy jego świetle czytać książkę, z czego jednak nie skorzystałam. A wszystko rzucało ostre cienie. Światło było tak ostre, że nie mogłam patrzeć w tarczę naszego planety bladego.
Błogosławionego Nowego Roku!
Wczorajszego wieczora mieliśmy wieczór kolędowy z Wilkiem, więc pełnia wilka bardzo pasowała do sytuacji. Kolęd tośmy za wiele nie prześpiewali, ale za to graliśmy wszyscy w Bananagrams. Nijak nie mogę przyswoić, że można w tych własnych krzyżówkach użyć słów w każdej deklinacyjno-koniugacyjnej wariacji. Już nie mówiąc o zbiorze dozwolonych słów dwuliterowych – czysty kant!
„Łoże proste, okryte skórą”…
Wannabe, ona każe tę sukienkę farbowaną nosić po domu, żeby nie leżała tylko w szafie jako wspomnienie, tylko żeby ją używać regularnie :)
Magdo Z., ja unikam wszelkich poradników z zasady ale ponieważ ten dostałam od córki, więc go sobie przeglądam z lekko ironicznym uśmiechem na twarzy i cieszę się, że myślę samodzielnie (dziękuję DUA) i nie muszę tych wszystkich porad stosować. Mam tak też często w sklepach – cieszy mnie, że tak wielu rzeczy nie potrzebuję :)
Ale to jednak prowadzi do wniosku, że im mniej rzeczy tym lepiej, więc jednak należy wyrzucać/oddawać. Mam takie wspomnienie ze studiów, z praktyk w Białowieży: mieszkałam w drewnianym domu, gdzie w pokoju było tylko sosnowe łóżko, stół, szafa i półki z książkami, a na ziemi pleciony dywanik. Generalnie pusto. Czułam się tam lekka i wolna i tak też mi się myślało. Coś w tym jest …
A pewnie!
Zbieram się do pracy.
Dobrego dnia!
Też oglądaliśmy Pełnię Wilka – lubię tę nazwę, bo podziwiam i szanuję wilki. Mam w sobie coś z wilczej natury. :-)
Pozdrawiam szczególnie Jadzię – i polecam filmiki na YouTube o dzierganiu. Uczę się z nich nowych wzorów. I też mam problem decyzyjny co wieczór: książka, czy druty. Kończy się tak, że jedno i drugie, tylko spanie przegrywa…
Cały ogród był jasny.
Pięknie było.
„Pełnia Wilka”, jak się dobrze zastanowić, też ma swój urok.
Madziu (wiad.pryw.) dzięki i pardon.
„Lampa Akermanu” przyjemniej brzmi niż „Pełnia Wilka”:)
Też sobie pooglądałam, choć nie tak długo, jak Pani. Nad ranem żółtawo świecił.
Dzień dobry! Dotrwałam do 3.30 – warto było! Widziałam Lampę Akermanu w całej niezwykłości!
Cieszę się i tak. Miałam wewnętrzną potrzebę, żeby się podzielić. Dziękuję za dziękuję i wierzę głęboko, że to właśnie tak było. Błogosławionego całego 2018 roku dla wszystkich w ten piękny czas zachwytu Dzieciątkiem Jezus.
Premiera „Ciotki Zgryzotki” – wszystko na to wskazuje – w kwietniu!
Babciu, musiałam zachować Twój wpis dla siebie, bo jest zbyt długi i absolutnie się nie mieści!
Ale dziękuję.
Dziś oglądałam księżyc w całej krasie jadąc z Wisły. Tam była piękna zima do dziś (odwilż). Szkoda że świąteczne ferie już za nami. Jutro do pracy! Pani Małgosiu kiedy ta Ciotuchna? Nie ponaglam bynajmniej ale już bym poczytala
A jednak!
Zobaczyłam Księżyc!
Dziękuję!
Nieśmiało odwzajemniam :)
Dziękuję, Wannabe, za wyczerpujący komentarz!
Bożenko – uściski!