Adwent

Georges_de_La_Tour_L'Education_de_la_Vierge_The_Frick_Collection

Georges de La Tour, L’Éducation de la Vierge (1593-1652)

 

 

John Byrom (1692-1763)

ZNĘKANY DUCH MÓJ CO DZIEŃ

 

Znękany duch mój co dzień

         Gościa z niebiosów czeka,

Choćbym i nie był godzien

         Odwiedzin z tak daleka.

 

Odwiedzin z tak daleka

         Niegodne serca progi –

Lecz tylko Twa opieka

         Ujmie mu trosk i trwogi.

 

Ujmie mu trosk i trwogi

        Twoja pomoc jedynie;

Tylko Ty spokój błogi

        Wsączysz w serca pustynie.

 

Wsączysz w serca pustynie

        Miłość, szczodrą jak rzeka;

O, spraw, niech nurt jej płynie

        Ku mnie, choć z tak daleka.

 

(przełożył  Stanisław Barańczak)

 

181 przemyśleń nt. „Adwent

  1. Faneczko, wiedziałam, że się uda. Tak musiało być.
    A wiersze piszesz teraz – niech to powtórzę, skoro list nie doszedł – głębokie i mądre, dojrzalsze. Widzisz? Wszystko jest po coś.
    Trzymaj się i pisz nadal!
    Gratuluję!

  2. Spotkanie się udało. Byli Ci najbliżsi, najważniejsi. Chociaż bolało, kiedy czytałam wiersze o Tacie. Nie popłakałam się chyba tylko dlatego, że przyjaciel patrzył na mnie, bez słów mówiąc: „wytrzymaj”.
    Jutro jadę na augustiańskie rekolekcje z Różewiczem. Pomysł mi się bardzo podoba, ciekawe, które wiersze zostały wybrane – „Różewicz. Życie bez Boga?” Pomysły zawsze mieli niesamowite, więc czekam z niecierpliwością.

  3. Pozdrawiam miłośników planszówek, które rzeczywiście nie są tanie, ale mój syn z kolegami jeszcze w czasach licealnych rozwiązali problem dość sprytnie. Kupowali je sobie ze składkowych pieniędzy na prezenty urodzinowe, a później każdy przynosił to co miał na wspólne spotkania.Zgromadzili tym sposobem imponującą kolekcję, która służy im do dziś, choć chłopiska już studia pokończyli.

  4. Ten Twój siostrzeniec to jest obiecująca postać, Eviku!
    Co do Księżyca: tak jest, wiem, śledzę jego przygody i postacie.
    Będzie oglądanie!

  5. A jeśli idzie o gry – to siostrzeńcowi pod choinkę dwie kupiłam. Historyczne – bo trochę interesuje się historią. Nawet odważył się wziąć udział w olimpiadzie historycznej, mimo, że jest w 5 klasie.

  6. Dobry wieczór
    Czy DUA i Księgowi wiedzą, że w 2018 roku dwa razy niebieska pełnia będzie? W styczniu i marcu :)
    Pozdrawiam :)

  7. A pewnie, Zgredziku! Finał blisko.

    Psianko, dzięki za nowe propozycje, choć, prawdę mówiąc, wszystkie prezenty już zgromadziłam. Ale co tam, zakonotuję w pamięci i będzie na potem!

  8. Aa .. jeszcze pominęłam „Pociągi”, to chyba coś zbliżonego do „Wsiąść do pociągu”. W każdym razie polecam.
    Już się cieszymy, że niedługo zjedzie się rodzina i będzie czas na planszówki!

  9. My gramy ostatnio namiętnie z dziećmi i znajomymi w „Tajniaków”. Dosłownie z każdą grą czuje się nowe połączenia neuronów :) Oprócz tego polecam szczególnie strategiczny „Świat dysku – Ankh Morpork”. Gramy w nią od 4 lat i nie nudzi nam się wcale ponieważ każda rozgrywka jest inna. Ma tylko jedną wadę – jest dla 4 osób. Rodzinne ciekawe pozycje to jeszcze „Skull” i „Sabotażysta”.
    Ciepło pozdrawiam DUA i księgowych – to takie wspaniałe, że tylu jest czytających graczy.

  10. Ja nie piekę, tylko dzielnie piszę „Ciotkę Zgryzotkę”.
    Ale Galeria Piernika będzie! Róbcie zdjęcia!
    W stosownym czasie podamy specjalny adres, na który będzie można je nadsyłać, bo mój już nic nie pomieści.

  11. Cisza dziś na stronie. Chyba wszyscy pieką pierniczki. Ja też. Czy będzie w tym roku Galeria pierników? Pozdrawiam wszystkich a przede wszystkim DUA. Z niecierpliwością czekamy ja, mąż i córki na nowa książkę.

  12. Dziękuję za odpowiedź :) Planuję dzisiaj zakupić książkę przez stronę wydawnictwa „Akapit Press”. Zaznaczę, że jest to książka przeznaczona do dedykacji.
    Dziękuję i księżycowego wieczoru :)

  13. Obawiam się, że już trochę za późno, Dominiko. Ale spróbuj wysłać książkę na adres wydawnictwa „Akapit Press”, z prośbą o pilne przekazanie jej mnie. Może się uda? Trzeba jednak działać szybko.

  14. Dobry wieczór,
    chciałabym sprawić babci prezent Bożonarodzeniowy w postaci książki „Kalamburki” :) Byłoby mi ogromnie miło, babci pewnie jeszcze milej, gdyby zechciała Pani zamieścić dedykację w książce.
    Domyślam się, że okres przedświąteczny nie obfituje w czas wolny, ale czy byłaby może jeszcze jakaś szansa, żeby przed Bożym Narodzeniem otrzymać książkę z dedykacją? :)

  15. Jane, świetnie.

    Casciolino, bardzo dziękuję za zdjęcie z procesu twórczego – Mareczek uroczy! Te łapiny pracowite!
    Ryszardzie, Tobie dziękuję za kwiatki, piękne jak zawsze.

    A Justysi – za reportaż z Pulpecją. Karteczki poszły od razu, powinnaś dostać niebawem!

  16. Oczywiście, pierniczki będą (tylko chętnych do ozdabiania ubywa – młodzież męska się wymiguje). Będziemy w tym roku eksperymentować z landrynkami (wprawdzie tutejszym mistrzyniom nie dorównamy, ale chociaż poćwiczymy). Ciasto na piernik staropolski dojrzewa (pewnie jak i w niejednym domu), płyty kolędowe polecane przez Księgowych są w drodze, całą sobotę było wielkie sprzątanie. Jednym słowem – szykujemy się. Oczywiście duchowych przygotowań nie zaniedbujemy. :)

  17. O, Jane się pojawiła i mówi nam „dzień dobry” !
    Dzień dobry!
    Jane czekam na Twoje śliczne pierniczki, pamiętaj!

    Mamo Isi, co do wiad.pryw.: OK, się zrobi.
    Co do gilów: nie wiem, czym by to wytłumaczyć. Może tym, że Natura ostatnio jakoś chętniej dopuszcza to i owo.

  18. Przyleciały gile! Nie wiem, co by to miało znaczyć, bo zazwyczaj pojawiają się, kiedy zima się kończy i obdziobują pączki drzew. Pewnie to po prostu późny przelot z północnego wschodu.

  19. Dziękuję, miła Marysiu!
    Dobre życzenia zawsze mile widziane.
    Serdecznie je odwzajemniam!

  20. Napisała nam Pani tyle miłych słów, a ja nie podziękowałam… trochę mi teraz głupio… Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że musiałam sporządzić Plan zamówień rocznych, a nie bardzo wiedziałam jak :)
    Dziękujemy za miłe słowa i również życzymy Pani wszystkiego co najlepsze – szczególnie w kwestii pracy twórczej. A że zbliżają się święta – życzymy Pani ciepłych (no może być trochę zimno – pod warunkiem, że będzie śnieg), rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i wielu łask Bożych.

    Pozdrawiam Maria Kaczmarczyk

  21. Do Waszej listy gier dołączam jeszcze „5 sekund”, „Gorący ziemniak”, „Osadnicy z Catanu”, „Kakao”, „Jungle speed”. Choć wybór gry tak naprawdę zależy od tego, z kim ma się grać, dla kogo ma być, w jakiej sytuacji się gra i tak dalej. Sama muszę przyznać, że poza scrabble i monopolem nie mam gier, niestety sporo kosztują, ale jakoś mi się tak trafia na różne osoby, w przeróżnych miejscach (górskie wyjazdy m.in.!), które mają gry, lubią gry, więc czasem miewam okazję w coś pograć. U nas w mieście było takie fajne miejsce „Felippe”, sklep z planszówkami, ale miły pan właściciel organizował co jakiś czas wieczory z grami, udostępniał je i można było sobie przyjść i pograć. Znajomi mnie raz zabrali. Tam spodobała mi się taka logiczna gra, „Pentago”.

  22. Dobry wieczór, mam takie pierniczkowe pytanie. W moim domu do tej pory przed Świętami nikt nie miał głowy do pierników, ale w tym roku postanowiłam, że się tym zajmę. Potrzebuję tylko dobrego przepisu i pomyślałam sobie że zapytam tutaj, bo jestem pewna że tu znajdzie się mnóstwo osób z takowym przepisem :)

  23. Faneczko (wiad.pryw.)- no, bardzo szkoda. Chyba macie niesolidnego listonosza? A napisałam po prostu, że bardzo mi się podoba ten tomik.
    Życzę powodzenia i nic się nie bój, uszy do góry!

  24. Dzien dobry.Twister we Wloszech bardzo popularny jest.Fluid,poniewaz wlasnie dzisiaj rano gralismy.Dzieci lubia.Pozdrawiam

  25. A propos kosa słyszanego niedawno przez Bożą Krówkę – kilka dni temu widziałam na spacerze kwitnącego fiołka! Może do wiosny już nie tak bardzo daleko?

  26. Zapisuję ” Wsiąść do pociągu”. No, coś będę musiała wybrać. Knit Wit też mi się podoba. Dziękuję za wszystkie sugestie.

  27. Zdaje się, że kilka lat temu graliśmy w Twistera: ktoś dostał grę pod choinkę. Współgraczom chyba się podobało, sporo było śmiechu. Osobiście preferuję jednak rozgrywki wymagające raczej wysiłku intelektualnego niż ruchowego, więc nie wiem, czy moje zdanie się liczy. :)

  28. „Wsiąść do pociągu” mamy, ale rzadko w nią gramy. Podobnie w „Kolejkę”. Ostatnio częściej grywamy w gry dla trzylatków, w tej kategorii polecam „Kotka psotka” i pozostałe z tej serii wyd. Egmont, nieśmiertelne „Grzybobranie” i „Jengę”. Ta ostatnia dla każdego przedziału wiekowego.
    „Pandemia” ma odstraszającą tematykę, to fakt, ale świetnie się w nią gra! Wszyscy są w tej samej drużynie (to gra kooperacyjna) i trzeba zdrowo się nagłówkować, żeby wygrać. Nam się rzadko udaje, mimo kilku matematycznych mózgów w rodzinie. Może dlatego, że strategie się znoszą.

  29. A, dzięki, Krzysztofie, zaraz sobie popatrzę.
    Tak się cieszę na to rodzinne granie pod choinką!
    Już zamówiłam „Pytaki” i „Knit Wit”.

    Wiewiórko, a macie „Wsiąść do pociągu”? Najlepsza jest wersja „USA”.
    W to gramy najczęściej i z wielkim zapałem.

  30. O, dobrze odgadłam. Czytam w opisie: „Pandemia (Pandemic) – Wciągająca gra o nieuchronnej zagładzie ludzkości. Cztery choroby wydostały się na świat i … „.

    No, no.

  31. Właśnie! „Pytaki”!
    Muszę kupić. Pogramy sobie.

    Sowo,”Pandemia” to ci musi być niezła rozrywka!!! Yyy-yh.

  32. Dzięki, Sowo!
    To był Rummikub, tak.
    Ale z chęcią obejrzę też pozostałe.

  33. A ja polecam „Pytaki”. Ani planszowa, ani słowna (ewentualnie taka i taka), za to świetna gra rodzinna.

  34. Tak, „Tajniaków” (w wersji podstawowej, nie obrazki) polecałam i polecam. Ze słownych gier zaciekawiła mnie jeszcze ostatnio „Knit Wit”, ale ze względu na jej wysoką cenę czekam najpierw na opinię innych.
    Poza wspomnianymi przez Wójta grami lubimy też „Rummikub”, „Pandemię” i „Filary ziemi”.

  35. Nie, nie, to była jakaś inna gra, z cyferkami. I tam były takie tabliczki do układania sobie tych cyferek, jak w scrabble.

  36. Starosto, czy mogłabym zamieścić prośbę do Sowy.P ( chyba). Chodzi mi o nazwę gry planszowej, którą tu kiedyś polecała ( chyba). Również od innych chętnie dowiem się o dobrych planszówkach. Nazwy dobrych gier planszowych są mile widziane przez wiewiórki, zwłaszcza w okolicy Gwiazdki.
    PS. Dixit znam
    Splendor znam
    Carcassonne znam
    Cluedo znam
    Taboo znam
    wszystkie wyżej wymienione sama polecam

  37. Dziękuję, rodzinnie dobrze, zdrowotnie idzie ku lepszemu, kosztuje mnie to trochę ćwiczeń na schodach, ale dobrze, że je mam ;) Wobec powyższego, życzę Wszystkim zdrowia i powtórzę za Panią, bo bardzo to krzepiące- „trzymajmy się, nie dajmy się” :)

  38. Czarownie tutaj jak zawsze :) U Pani Emilki podobnie zachwycająco- i lunarnie ;). Bardzo lubię wieści o osobach niepospolitych. Niepospolitą osobą był też Stanisław Barańczak, jak On tłumaczył…

  39. Panno z mokrą głową, tak się rozszalałam z tym scrabblowaniem, że mi syn wykonał w prezencie gwiazdkowym podwójny, bardzo elegancki diagram, na którym gra się podwójnym zestawem literek.

  40. Tak przypuszczam;) Nasza już zresztą też, za co bardzo jest Pani wdzięczna cała rodzinka:)

  41. U nas też worek Mikołaja jest kanciasty – między innymi, za sprawą Borejków. Dwa lata temu zainspirowany nimi Święty przyniósł nam Scrabble; co ciekawe, przyleciały one pocztą właśnie z Poznania (mieszkająca tam przyjaciółka mamy pomogła Mikołajowi zakupić niedostepną tutaj wersję polską), czyli są na wskroś borejkowe;)

  42. Rozczula, rozczula. I rozbawia! Po niedawnej wieczornej lekturze powiedziało mi tak: „musimy skończyć z tym kupowaniem książek, ja już w ogóle nie mam czasu czytać ich wszystkich!”.

  43. Sowo, racja.
    Kanciasty to wór. Wielce kanciasty, bo dochodzą pudełka z grami planszowymi.
    Pozdrawiam Sowiątko, które rozczuliło mnie, wykazując, że pojęcie uprzejmości jest mu dobrze znane.
    Asieńka zresztą też rozczuliła – na podobnej zasadzie.

  44. Wór Gwiazdora musi być też niezwykle ciężki, zważywszy, że zawiera głównie książki i przetwory w słoikach.

    Mamo Isi, Sowiątko w tym samym kontekście stwierdziło, że św. Mikołaj jest bardzo uprzejmy.

  45. Isiątka ziemniaka odebrały, jako dowód sprawiedliwości Mikołajowej, no i potwierdzenie słów mamy i taty, że tak właśnie będzie, jeśli będą się tłukły. To je tak ucieszyło, że wszystko się zgadza;)
    Asieńka zresztą zaraz zaznaczyła, ze i tak Mikołaj musi je bardzo lubić, bo dostały więcej, aniżeli prosiły.

  46. Zapomniałam o jeszcze jednym szczególe. W czasach, kiedy moja Babcia była dzieckiem, Gwiazdor (zamiast maski) miał twarz wysmarowaną sadzą . Widać Wielkopolska dzieliła się kulturowo.

  47. O, nie, nie, to nie nasz.
    Nasz ma na sobie wysokogórski anorak w kolorze czerwonym i czerwoną czapkę. Wcale nie jest straszny, wręcz przeciwnie.
    A brwi ma białe, kosmate, jak wata. I brodę też.
    Nos bardzo czerwony.
    Podpiera się laską z przymocowanym dzwoneczkiem o miłym dźwięku, a worek na prezenty jest bardzo wielki i kolorowy, wygląda trochę jak powłoka na kołdrę.

  48. Gwiazdor, w odróżnieniu od św. Mikołaja, zgodnie z tradycją wielkopolską, jest ubrany w kożuch odwrócony na lewą stronę, na twarzy ma maskę, na głowie futrzaną czapę, w jednej dłoni ostro brzmiący dzwonek, a w drugiej worek z prezentami i ogólnie jest dość straszny, prawda ? Zwłaszcza dawniej, kiedy nierzadko miał ze sobą rózgę. Biada, jeżeli miało się jakieś grzeszki na sumieniu.

  49. Mikołaj przychodzi w Wielkopolsce (a pewnie i w innych regionach) po północy, czyli w pierwszych minutach 6 grudnia. Zostawia dzieciom małe prezenciki (na ogół słodycze) w bucikach, które muszą być wyczyszczone do blasku. Kiedy dzieci były nie całkiem grzeczne, zamiast prezentu trafić się może ziemniak.

    W Wigilię natomiast przychodzi do nas Gwiazdor, który też jest świętym Mikołajem, tyle że tym razem z wielkim workiem pełnym prezentów dla wszystkich w rodzinie. W odróżnieniu od 6 grudnia, w wieczór wigilijny św. Mikołaj może się czasem objawić we własnej osobie, zadzwonić do drzwi, pogawędzić, pogrozić rózeczką, odpytać z pacierzy lub nawet zaśpiewać kolędę!
    U nas kiedyś Gwiazdor kazał się dzieciom uściskać, a mała Zosia powiedziała ze zdziwieniem :- O, Gwiazdorku, ty pachniesz całkiem jak tatuś!

  50. Dobry wieczór. Sowiątko tarzało się w prezentach, inne dzieciaczki też… Czy w stronach pani Małgorzaty Mikołaj przychodzi w dzień swoich imienin, czy też w Wigilię. Przyznam, że z Jeżycjady nie da się tego jednoznacznie wywnioskować (tu Mamerciątka a tam Noelka). W tradycji mojej rodziny to jednak jest Wigilia. Na Mikołaja dzieci idą spać z listami do Świętego pod poduszką, skąd Aniołki je zabierają i wzamian zostawiają poczęstunek imieninowy od Mikołaja, czyli drobne słodycze. A jakie są tradycje u DUA?

  51. Z przyjemnością.
    Jak to dobrze, że już jesteś na stałym lądzie, co?
    Aha, Madonna bardzo ładna, dziękuję.

  52. Posłuchajcie mojego ulubionego chóru z Gdańska na YT: 441 Hz Chamber Choir – Ukuthula

  53. Zwykle kładł dzieciom pod poduszki jakieś drobiazgi, ale w tym roku nawet tego nie zrobił.
    Chyba był zbyt zajęty.

  54. W obronie ” Wezwania do miłości ” de Mello po ostatecznym zastanowieniu się.

    – Człowieku zaufaj, jest Ktoś potężniejszy niż ty, przestań starać się wszystko kontrolować, chcieć wszystko rozumieć. Patrz, słuchaj, współpracuj.
    To rodzi poczucie ulgi i to jest wielki atut książek de Mello.

    Dziękuję Pani Małgosiu, znowu zmusiła mnie Pani do myślenia. :)

  55. Krzysztofie (wiad.pryw.), z tym rzeczywiście będzie problem, lepiej poniechaj zamiaru.:))) To jak wozić lód na Antarktydę.

  56. Sowiątko podekscyowane jak nigdy wybierało się spać wczoraj o godzinie osiemnastej, ale nie pozwoliłam mu na to. Poranne tarzanie się w prezentach musiało odbyć się wszak w asyście mamusi („popatrz, a ja wcale o to nie prosiłem!”), więc musiałam być o świcie jako tako przytomna. Ziemniaki też miałam w planie, ale ostatecznie wycofałam je z kapci na rzecz stosownego listu od Świętego.

    Ado, w poniedziałek rzeczywiście trochę śniegu spadło, ale do południa nie było już po nim śladu.

  57. Aniu K. i Ale-Piemont, bardzo, bardzo dziękuję za pocieszające wieści; usnę spokojniejsza.

  58. Mamo Isi,szkarlatyna nie jest rzadka choroba,tutaj bardzo czesto sie pojawia.Prawie zawsze w parze z ospa.Moja starsza corka juz 2 razy ja przechodzila,raz w przedszkolu I drugi w tamtym roku(8 lat),mlodsza jak na razie nie.Ale powiem ci na pocieszenie,ze wedlug mnie nie tak latwo sie nia zarazic,poniewaz jak ostatnio corka byla chora,jakos specjalnie nie uwazalismy a nikt z nas sie nie zarazil.A poza tym,znowu cie pociesze,podobno latwiej zarazaja sie nia osoby ktore nie przechodzily ospy,a z tego co pamietam twoje wnuczki niedawno ospe przechodzily,wiec przeciwciala maja w pelnej gotowosci.Tak przynajmniej slyszalam i u nas sie to sprawdzilo.Niestety dorosli tez moga sie zarazic,ale leczy sie bardzo ladnie antybiotykiem.Trzymam kciuki za prababcie.Pozdrawiam

  59. Ale-Piemont, toż to istna zaraza! A przecież to stosunkowo rzadka choroba. Boję się o Mamę, a nie mogę się nigdzie doczytać, czy dorośli też na szkarlatynę chorują.

  60. Z pieczonego ziemniaczka żadnego stempelka nie będzie, co to, to nie.

    A w przedszkolu Isiątek dla odmiany jest jednocześnie epidemia ospy i szkarlatyny. Zostały już dzisiaj w domu, ale czy aby nie zdążyły tej szkarlatyny złapać? Termin wylęgu 4-5 dni, więc jeszcze cztery dni tkwimy w suspensie. Ten stan jest zdecydowanie przereklamowany, bo w końcu ile można w nim tkwić?

  61. Więcej!
    Po przekrojeniu w poprzek ziemniak może stać się górką, z której wyrasta drzewko (gałązka goła lub z listkami albo igiełkami). A jak się takie drzewka ustawi w dwuszeregu, powstaje piękna droga, którą wysypać można kaszką manną. Droga prowadzi do jeziora (lusterko), wokół którego piętrzą się wzgórza z kaszy gryczanej.
    Za wzgórzami- kolejny zagajnik ziemniaczany i domek z klocków.
    Et cetera.
    Uściski dla Mareczka! Koparka się zawsze przyda.

  62. Taki ziemniak to świetny prezent, można z niego zrobić stempelki.
    Marco na pewno by się ucieszył, zwłaszcza gdyby ziemniaczek był upieczony.
    Tym razem w butach (kaloszach) czekała drewniana koparka.

  63. Kogucik i cała kurza rodzinka chodzi spać z kurami ;)
    Wszyscy najwyraźniej byli grzeczni bo rano na każdego czekał miły upominek.

  64. Oczywiście, że z życia. To znaczy – zbliżona do faktów, mocno zbliżona.

    Z alegoriami, Mamo Isi, tak było, że kiedy kupiłam sobie tego Ripę, doczytałam ledwie do strony 20 i nagle zrobiło mi się wszystko jedno. Miałam wówczas tyle konkretnych wyzwań od życia, że alegorie wydały mi się jakieś dalekoplanowe.

  65. Doszła „Ikonologia” Cezarego Ripy. Alegorii jest ponad pięćset! Dziki tłum Alegorii, a jedna dziwniejsza od drugiej.

  66. Tak, to jest cudna scena, jak Mamerciątka rano witają Mikołajowe prezenty. Kochany Starosto, ta scena musi być z życia, przyznaj się, proszę;)

  67. /w biegu/ Był! Był! Gąsiątka zgodnie ze swą własną tradycją 5. grudnia chodzą spać o 20, by móc obudzić się o piątej i tarzać w prezentach. Dzień ten uważam za najszczęśliwszy w całym roku

    Ściskam

  68. Isiątka pedagogicznie dostały od św.Mikołaja (poza różnymi innymi różnościami) po ziemniaczku. Bardzo się ucieszyły. Z dziećmi nigdy nic nie wiadomo;)

  69. Ho-ho-ho, u nas też był!
    Że też on tak wszędzie zajrzy! Nadzwyczajne.

    Piegusko, ciekawa jestem tych pisków radości u Ciebie.

  70. Nieśmiało witam po długiej przerwie. Szkoda, że nie jest to cisza otulona śniegiem. Ale i tak jest wspaniale, bo… BYŁ! U mnie już był i zostawił co trzeba przy dziecięcych łóżeczkach. Dobrej nocy, Kochani, dobrej nocy, Kochana Pani Małgorzato!

  71. Ooo, cisza tu wielka. Chyba wszyscy wypatrują świętego Mikołaja. A obudzą się przed świtem.
    Ciekawe, czy Kogucik śpi. I Sowiątko. I Gąsiątka.

  72. To jest nawet lepsze, niż Czerwony Kapturek w domniemanej gwarze więziennej lat siedemdziesiątych („Wilk targnął się na koję komarunek świrować”).

    Lubię słuchać śląskiej gwary.

  73. Anette. Bardzo dobrze. Myślę, że o. de Mello o taki efekt właśnie chodziło i ucieszyłby się Twoimi słowami.

    Marysiu Soli Deo (wiad.pryw.), dziękuję za to zaproszenie, ale wiesz, ja słabo wypadam w wystąpieniach publicznych. Jestem człowiekiem raczej piszącym (i malującym), niż gadającym. A już słowo „konferencja” powoduje we mnie odruch ucieczkowy!

    Właściwie wszystko, co chciałabym przekazać, już napisałam, albo właśnie piszę, albo jeszcze napiszę.
    Ale życzę Wam pomyślnych obrad i – przede wszystkim!- wymownych gości!

    Serdecznie Cię pozdrawiam, całe Stowarzyszenie również.

  74. Była tu mowa o Antony’m de Mello – chcę stanąć w jego (subiektywnej) obronie. Będę dozgonnie wdzięczna Pani Małgorzacie za całą Jeżycjadę i tropy literackiej w niej zawarte. Dzięki „Noelce” przeczytałam „Przebudzenie” de Mello i mogę śmiało powiedzieć, że dało mi ono pewnego rodzaju przebudzenie – świadomość, że nikt ani nic nie jest w stanie mnie zranić, dotknąć, unieszczęśliwić jeśli na to nie pozwolę. Żadne trudne zdarzenie czy słowa innych nie są w stanie tak naprawdę nas zranić, bo zdarzenie to wyłącznie zdarzenie w świecie zewnętrznym, a słowa to tylko słowa nie przenikające do mojej duszy jeśli na to nie pozwolę. Naprawdę oczyszczająca myśl, dająca wewnętrzną wolność. I co ważne, nie stoi to w żadnej sprzeczności z naukami Kościoła, powiedziałabym, że wręcz przeciwnie.

  75. Kasiu, bardzo mi miło i uśmiecham się do Ciebie
    Pozdrawiam córeczki!

    Marysiu SoliDeo, wpisz tu wiadomość, przeczytam ją i nie pokażę, a za to odpowiem. Ale w sprawie propozycji z góry uprzedzam, że jestem w tej chwili bardzo zajęta, pilnie kończę książkę.

  76. Pani Małgosiu! Dopiero teraz zauważyłam, że urodziła się Pani tego samego dnia, co moja mama. Ponadto w równo dziesięcioletnim odstępie. To jeszcze jeden powód, żeby Panią uwielbiać :) Moja mama od dawna nie żyje, ale wspominam ją jako kochającą, piękną kobietę, cudnie rysowała… Sama mam już dwie córki. Młodsza czteroletnia, to nasz rodzinny Tygrysek, słodko marszczy nosek, gdy się złości, co wcale nie zdarza się rzadko.
    Serdecznie pozdrawiam z pachnącego piernikami gdańskiego domku.

  77. Ja też mam zaległości w czytaniu – od razu widać, że nic nie piekłam tym razem! ;)
    Na szczęście słucham właśnie koncertu potrójnego Beethovena i w przerwach między tutti troszkę ponadrabiałam.
    Ciekawy ten wiersz, podoba mi się i w oryginale, i w tłumaczeniu.

  78. Dobry wieczór! Muszę się choć przywitać, troszkę do tyłu jestem ostatnio z czytaniem wpisów. Ale…
    za ten piękny wiersz dziękuję (tłumaczenie!). Jak te słowa się układają, i treść – pasuje dla mnie na teraz.
    Mały fluid. Przygotowuję do pracy zajęcia o Śląsku, podczytuję sobie to i owo, a Wy tutaj też sobie godocie (bo „a” nie ma, jak napisał ktoś : ) Mnie się taka anegdotka kojarzy, chyba jak ks. Tischner był mały i jechał pierwszy raz w góry, pociągiem, to gdy przez szyby dostrzegł hałdy na Śląsku, to ucieszony wołał: góry, góry! A kolejne, które zobaczył, to już te prawdziwe. No, ale nie jestem pewna, czy to ks. Tischner w „Dziennikach” napisał, czy może jednak skądś indziej znam tę historyjkę.
    Zmykam, pozdrawiam wszystkich serdecznie. : )
    PS: DUA, zabieram teraz grupkę dzieci do biblioteki i czytamy „Srebrny dzwoneczek”. Inspiruje do wielu rozmów, choć tak szkoda, że tylko na taką małą chwilkę możemy sobie pozwolić. Opowiedziałam im, że Mama namalowała obrazki do książki Córki. Ot, tak było miło mi to mówić. : )

  79. O, a do nas właśnie przyjechała Ciocia ze Śląska i rozmawialiśmy też o gwarze. Wujek mówił, że „u nos nie ma „a” jest tylko „o”. I mówił to „a” z takim trudem, jakby rzeczywiście nigdy wcześniej tego nie wymawiał.
    Czasem nie do końca rozumiałam o co chodzi, ale miło było posłuchać.

    Dziadek też wspominał, jak pojechali kiedyś na Śląsk, gdy mój Tato był mały i jak byli na podwórku, to miejscowi chłopcy się z nich śmiali: „O, Poloki przyjechali” i takie tam różne zaczepki, a Tato wtedy bohatersko razem z ze swoim bratem walczył dla dobra narodu o nasz język. Tylko Dziadek się trochę zdenerwował, za ten ich bohaterski wyczyn w obronie wartości. Lecz Tato, gdy to opowiada, to ma minę co najmniej weterana. Taka rodzinna anegdotka. :)

  80. Niż, niżysko, łeb mi pęka a kalendarz adwentowy wg pierwotnej koncepcji nie wychodzi :(. Ni umia tych pierońskich pierników powiesić na chabaziu coby się nie kolyboł. Tłumaczenie:nie wiem jak wyważyć gałąź z piernikami żeby się nie przechylała.
    Edit: Wynegocjowałam z Kogucikiem, że jednak nie będziemy wieszali badyla pod lampą na suficie tylko będzie koncepcja nr 2 czyli: Gałęzie pomalowane brokatem włożone na sucho do wazonu. Na gałęziach haczyki do spinaczy. Na spinaczach złote wstążeczki. Na wstążeczkach torebeczki z piernikami. Na torebeczkach numerki kolejnych dni adwentu. Tak, to jest myśl!

  81. Straszny niż, ciemnieje za oknem – oglądam Frele. Prześmieszne! Zawsze mnie zdumiewa, ile treści potrafi zawrzeć gwara śląska w kilku jędrnych słowach.
    Polecam „Winnetou” po śląsku. Po pierwszym szoku – pierwszorzędna zabawa. Tylko, KokoszaNel, od chichrania chałpom zaś byndzie fest trzynsło :)

  82. Mnie w piosenkach od „Freli” dodatkowo bawi tłumaczenie na j. polski. Są w śląskim pewne wyrażenia/wyrazy, które trudno przetłumaczyć tak, żeby oddać całkowicie ich istotę. I małe sprostowanie – dzieci to bajtle ;)

  83. O, Asiu, uwaga. To nie była wina de Mello.:)))

    Boża Krówko, my tu też zauważamy, że kosy wcale nie odlatują na zimę! Ale żeby w nocy śpiewały, to nie, jednak nie. Trafiło Ci się chyba rzadkie przeżycie.

    Chesterko, ja też się uśmiałam, i bardzo mi się podobały te dziarskie dziouchy, pyskujące do sąsiadki, a gwara śląska jest wspaniała! „Berble” = dzieci!

  84. Ostatnio przeczytałam de Mello „Wezwanie do miłości” i poczułam się po lekturze jakby zwolniona z obowiązku odpowiedzialności, działania i rozumienia.

    Dobrze, że okres świąteczny nie pozwoli mi ulec tej perswazji.

  85. W Bytomiu też biało. Na balkonie codziennie sikorki.

    Dzięki, Casciolino, za informację o Szymanowskim. Mało go znam, nie wiedziałam, a to zawsze bardzo ciekawe, jak jeden artysta odbiera-przetwarza-wzbogaca dzieło drugiego artysty, jak twórcy się inspirują. Już sobie znalazłam, już słucham.

  86. Dzień dobry:)
    Chciałam podzielić się ciekawą obserwacją- nocnym, zimowym śpiewem ptaków!
    A dokładniej to kosa.
    Niezwykła sprawa!
    (a może zwykła?)
    Jakby na przekór zimie i nocy śpiewał sobie radośnie, więc biorę z niego przykład ;)
    Pięknego dnia!

  87. Pani Małgosiu, zespół Frele – od wczoraj śmieję się do łez! Chyba nauczę się gwary ślaskiej!

  88. Witam. Wczorajszy księżyc jak ogromna lampa. Nie mogłam się oprzeć i wybrałam się na wieczorny spacerek, było prawie widno. Codziennie wychodzę popatrzeć na księżyc i gwiazdy. Lubię noc. A dzisiaj od rana wielkie płatki śniegu, robi się biało. U Ciebie Sowo też? My chyba niedaleko siebie mieszkamy ? Pozdrawiam zimowo.

  89. Dzień dobry. :) U nas od czwartku sypie śnieg. Z przerwami, ale i tak jest już go dość sporo i jest biało wszędzie. Jest tak pięknie, że aż brak mi słów. Jak tylko widzę śnieg, to się śmieję, bo tak mnie to cieszy. Wczoraj było najprzyjemniej, bo chodniki były jeszcze nieodśnieżone, a miejscami śnieg był zupełnie niezadeptany. Ziemia wyglądała jak ciasto przykryte solidną warstwą cukru pudru. Przy takiej atmosferze mogłam się oprzeć i upiekłam pierniczki. Nie są zbyt fotogeniczne, ale mam nadzieję, że uda mi się upiec inne do galerii. :)
    Miłego dnia!

  90. Do tego wiersza Joyce’a muzykę skomponował Karol Szymanowski, to op. 54 nr 2 (Sleep now).

  91. A na dobranoc:
    James Joyce „Zaśnij już, zaśnij”

    Zaśnij już, zaśnij,
    Bezsenne serce!
    Głos szeptem „Zaśnij”
    Przenika serce.

    Słychać głos zimy,
    U drzwi już prawie.
    Śpij, bo głos zimy
    Wzywa cię w jawę.

    Całując, ciszą
    Otulę serce —
    Śpij, syć się ciszą,
    Niesyte serce!

    Przełożył Stanisław Barańczak

  92. A u nas w czytaniu „Twierdza wewnętrzna” św. Teresy od Jezusa. Tzn. Pustelnik czyta, a ja analizuję sobie dyskusje na temat pisowni (poprawność usankcjonowana kontra tradycja): święta Teresa z Ávili (Awili) czy z Ávila.

    „Shreka” lubię – z jego dowcipnymi podtekstami, aluzjami, cytatami i niedościgłym Osłem – Jerzym Stuhrem. Choć niektóre koncepta – nie tylko sam ogr – rzeczywiście mogą budzić estetyczny sprzeciw.

  93. Kilka moich prac na dyplom, dawno temu, powstało pod wpływem tego ciągle jeszcze owianego tajemnicą artysty. Ku mojemu zdumieniu,( a komisja składała się z kilkunastu osób) nie padło (uff!) żadne krytyczne słowo. Jeżeli zaś chodzi o wypowiedź ustną, to nie do końca wyglądała ona tak jak bym chciała, ale szacowne gremium zauważyło chyba że zaraz zemdleję i potraktowało mnie wyrozumiale. Później, fascynacja La Tourem, w sposób naturalny przerodziła się w podziw dla Vermeera. Obydwie fascynacje trwają oczywiście do dziś. Swoją drogą marzę o tym, aby UA pochyliła się jeszcze kiedyś (wiem, nie po raz pierwszy)nad twórczością Vermeera i coś niecoś tutaj zamieściła :)

  94. To prawda, że tyle jest interpretacji, ilu odbiorców sztuki, ale trudno się chyba nie zgodzić z tym, co o malarstwie G. de La Tour napisała Krystyna Secomska – historyk sztuki i badaczka malarstwa francuskiego XVII w. m.in. ” Głównym tematem jest człowiek – niekiedy konfrontacja dwóch postaci, rzadziej scena wieloosobowa. Określenia „akcja”, „opowieść” nie są adekwatne w stosunku do obrazów La Toura. Teraźniejszość staje się wiecznością; ruch zamiera; coś dokonało się lub będzie się dziać […] Pędzel La Toura przeobraża kształty ludzi i przedmiotów w wyrazistą materię, dla której brakuje terminów w zwyczajowym języku opisywania malarstwa”. I jeszcze swoimi słowami dodam. Autorka uważała, że malarz nie mógł pozostać obojętny wobec prądów mistycznych, szerzących się w Lotaryngii, a jednak jego sztuka wolna jest od elementów natrętnej dydaktyki i propagandy religijnej.

  95. Fest gryfne frelki. Mój chop Ślonzok z dziada pradziada a chichroł się, aż się chałpa trzynsło.

  96. Myśli Kościoła, Chesterko, prawda?:))) Nie maile? Twój autokorektor jest uroczy.

    Zgredzie, wiem, że taki miał być, ale to jest plastycznie brzydka brzydota. Moim zdaniem, oczywiście.

    Co do dymów – uwaga! Dla ciebie na YT : Frele – „Kaj to ciepiesz”, czyli piosenka o spalaniu śmieci, po śląsku. („Dowej pozór, co ciepiesz do pieca. To, co spolisz, tym bydziesz dychoł..” etc). Świetne i śmieszne!

  97. Oj, przepraszam za te chochliki. Nie widzę całego swojego wpisu, a amerykańska poprawiarka mnie strofuje. Nie maili, ale nauki Kościoła.

  98. Koleje ludzkich poszukiwań Prawdy czasem prowadza przez zaskakujace pobocza. Zanurzam się właśnie powtórnie w czyste piękno „Wielkich przyjaźni” Raissy Maritain. Raissa i Jacques – dwoje młodziutkich na pocz. XXw poszukiwaczy Prawdy doprowadzonych do rozpaczy przez przesycona relatywizmem filozofię tamtego czasu, trafiaja na Bergsona. To on pierwszy wraca im nadzieję i ratuje życie (dosłownie) mówiac: Prawda jest jedna. A potem jest ksiażka, tak, Casciolino, Leona Bloya. Piękna, poruszajaca historia…

  99. Myślę, że w przypadku de Mello, który był jezuita, jego ksiażki mogły być przez niektórych traktowane jako wykładnia maili Kościoła, stad być może także te zastrzeżenia.
    Zreszta, i „Dzienniczek” Faustyny był na indeksie, podobno za przyczyna nieprecyzyjnego tłumaczenia na włoski.

  100. Starosto, przepraszam, że się wymądrzam, ale brzydota to cecha konstytutywna Shreka, taki miał być.
    Ale rozumiem ten pogląd, też niestety są kreskówki, które mnie definitywnie odrzucają.

    Mały palec u nogi pomaga w pływaniu.

    A co do pór roku: nie lubię tych, w których podtruwają mnie dymy z tysiąca pobliskich piecyków i kominków. Nie lubię takich, w których aura zwiększa korki, utrudniające dojazd na basen. Nie lubię upałów, bo wtedy są duże kolejki do kasy na basenie. Ojej, to chyba wszystkie pory roku lubię tak samo.

  101. Rozsądna i praktyczna? Może … O ile rozsądek i praktyczność nie kłócą się z rozkojarzeniem. Bo tak czytając wstecz zauważyłam, że pomyliłam dłonie ze stopami :) Ale, uczciwie zapewniam, że w życiu praktycznym n i g d y mi się to nie zdarza. Więc może jednak praktyczna.
    Swoją drogą, gdyby rzeczywiście „u rąk po cztery a u nóg po pięć”, to już byłby nie tylko brak symetrii ale także wielka niepraktyczność. Tego nam Natura nie zrobi, jestem pewna.

  102. Wójcie, racja. Musiałyby dla symetrii zaniknąć te u rąk. Jaka ty jesteś rozsądna i praktyczna. Lubię.

  103. A pewnie, Casciolino!
    Choć zapewne byli i tacy święci, którzy nawet liter nie znali.

    Kris, a to ciekawe! Nadzwyczajnie! Muszę się temu przyjrzeć.
    Swoją drogą, wiele twarzy, zwłaszcza dziecięcych, z obrazów np. Zofii Stryjeńskiej spotyka się jeszcze w Polsce.
    Ale już o twarze z Boznańskiej trudniej.

  104. W Adwencie wracam do „Drogi”, „Bruzdy” i „Kuźni”, które napisał Josemaria Escriva.
    Na taką wskazówkę natknęłam się przed chwilą: „Nie zaniedbuj lektury duchowej. Czytanie wielu uczyniło świętymi.”

  105. Jacopino dziekuje za calusa!
    Ciesze sie na Galerie.

    Swiatlo u de La Toura jest genialne. I bardzo lubie wyraz twarzy malej Maryi na tym obrazie. (Dla mnie tez te twarze sa calkiem realne, choc sa oczywiscie nieco wystylizowane.)

    A propos zmian wygladu z biegiem czasu: moj Maz opowiadal mi, ze kiedys byl w San Sepolcro (miasta, w ktorym zyl i tworzyl Piero della Francesca) i ze wielu mieszkancow miasteczka ma bardzo charakterystyczne rysy twarzy, przypominajace postaci z obrazow malarza. Jakby czas tam sie troche zatrzymal. Mowi, ze nigdy czegos podobnego nie zauwazyl, a w koncu zwiedzil duzo sredniowiecznych i renesansowych miasteczek.

  106. Tak, słyszałam, ale gdy sobie wyobraziłam stopy bez małego palca, to wydało mi się jednak dziwne. No bo jak, u rąk po cztery, a u nóg po pięć?
    Natomiast tych ósemek nie widać, czy są czy ich nie ma.
    A owszem, u mnie nie ma, wyrąbano mi je:)

  107. Kris, będzie Galeria, będzie!
    Pieczcie pierniczki, przykładajcie się!
    Całus dla Jacopina! (starszych cmokać nie śmiem)

    Wójcie, czuję jakieś traumatyczne przeżycia w Twej przeszłości, z ósemkami związane.
    Fakt, one są reliktem. Podobno mają też ludzkości zanikać małe palce u stóp, słyszałaś coś o tym?

  108. Kochana DUA, Dzieciaczki maja sie dobrze (Daniel ma juz 170 cm wzrostu!) i nie moga sie doczekac Swiat i przyjazdu do Krakowa. (Maja nadzieje, ze bedzie snieg, bo w zeszlym roku niestety nie bylo… A Jacopo jeszcze nigdy nie widzial sniegu!).
    W Adwencie zazwyczaj podczytuje Tischnera (a w jego ksiazkach jest sporo o Mistrzu Eckharcie!).

    A w przyszla niedziele planuje pieczenie pierniczkow z Dziecmi. Czy bedzie w tym roku galeria?

  109. Dziwne, ale mnie się jakoś nie wydają te twarze niemożliwe. Potrafię je sobie wyobrazić w rzeczywistym świecie, chociaż faktycznie są wygładzone, no i nie słowiańska to uroda, z całą pewnością. Poza tym, wydaje mi się, że ludzie zmieniają swój wygląd ( mam na myśli całe populacje i pokolenia) z biegiem czasu. Może nie tak szybko jak kiedyś, ale jednak. Na przykład z pokolenia na pokolenie mamy coraz mniejsze szczęki, podobno. Mam nadzieję, że Natura wreszcie się połapie i z czasem ludziom w ogóle przestaną rosnąć ósemki, które nie mieszczą się w tych wąskich szczękach i które trzeba wyrąbywać z kości.
    A wracając do obrazu: przepięknie namalowane światło. Zawsze zwracam uwagę na sposób namalowania światła i zawsze to podziwiam w malarstwie. A tutaj, popatrzcie tylko na te paluszki!

  110. A ja pisać muszę, Kass. To się kłóci, niestety, ze słuchaniem muzyki.
    Miłego wieczoru!

  111. Aaa, jakoś nie zainteresowałam się Shrekiem – jest tak brzydko zaprojektowany, że odwracam od niego wzrok.

  112. A ja z innej beczki. Dzisiaj w 2PR o 18:00 będzie transmisja koncertu naszego słynnego bas-barytona Tomasza Koniecznego i jego podopiecznych z Akademii Operowej. Może kogoś zainteresuje. Ja właśnie jadę, żeby posłuchać na żywo.

  113. Dzięki Starosto za te słowa o de Mello. Z myślenia nikt nie zwolni, a agresja podstępnie zaraża.

    Podobno nawet Shrek po polsku (osobiście lubię) też jest lepszy od oryginału.

  114. Dzisiaj Pełnia Zimnego Księżyca, kiedy Księżyc wydaje się o 16% jaśniejszy oraz 7% większy niż zazwyczaj. Oglądamy punkt g.17.

  115. To ubogie słowem i prymitywne powieścidło Mamo Isi, nieźle jednak podziałało na wyobraźnię czytelników anglojęzycznych.

  116. Mamo Isi, pośpiech zbyteczny. Czytaj powoli i ze smakiem.

    Karolino, trafiłaś w sedno.

  117. Śpieszę, jak mogę, z Krzesińskim, ale to ponad 500 stron drobnym druczkiem i dopiero minęłam półmetek.

  118. Dziękuję za pomocną odpowiedź. Moje zdanie jest podobne. Myślę tylko, że do takiego odbioru książek potrzeba dojrzałości. Dojrzeć natomiast nie można bez czytania, więc czytajmy a po każdej lekturze zastanówmy się czego nas ona nauczyła !

  119. Dzień dobry.
    I u nas zaczęło dziś śnieżyć i to naprawdę intensywnie. Będzie ładnie! – choć pewnie ślisko.
    Podoba mi się bardzo odpowiedź, którą udzieliła Pani Karolinie. Sama tak myślę i czuję, i nawet staram się stosować w praktyce. I też mam pytanie (z rodzaju tych, które najbardziej lubię Ulubionej Autorce zadawać): co poleciłaby Pani do czytania na tegoroczny Adwent? A może zdradzi Pani, co sama czyta?

  120. Ha! Przeżyłam podobne zdumienie, kiedy przeczytałam swój ulubiony kryminał (Biggers – „Charlie Chan prowadzi śledztwo”) w oryginale. Wcale nie był tak śmieszny i miły, jak polski przekład!

  121. Przypomniało mi się, jak się zdumiałam, kiedy porównałam kiedyś któregoś Harry’ego Pottera w tłumaczeniu Polkowskiego z oryginałem. Polkowski zrobił książkę z prymitywnego, głupiego i ubogiego słowem powieścidła.

  122. Karolino, myślę, że trzeba czytać wszystko, co nas interesuje, i wyrabiać sobie własne zdanie, nawet jeśli miałoby być negatywne. Umysł lubi i powinien pracować! Znając tę notyfikację, możemy czytać książki de Mello bardziej krytycznie. Ale to nie znaczy, że mamy nie czytać ich wcale!

    U modnego w latach 80-90 o.de Mello (który zresztą miejscami jest płytki) znalazłam wiele uniwersalnej mądrości, podobnie jak – z zachowaniem proporcji – u wielkiego dominikanina, Mistrza Eckharta. Nawet zresztą ten wybitny mistyk i kaznodzieja pod koniec życia musiał stanąć przed sądem kościelnym – jego myśl była zbyt nowatorska na tamte czasy (dziś jest bardzo poważany i komentowany).
    Ogólnie rzecz biorąc, książki, z którymi się nie zgadzamy, czytać także należy – żeby wiedzieć, z czym się nie zgadzamy! No, chyba że są strasznie już głupie i prymitywne, to wtedy możemy je sobie darować.
    Sądzę, że najbardziej szkodliwa jest nie błędna myśl, którą możemy naszą myślą (i zdrowym rozsądkiem) skorygować, tylko agresywna głupota i świadomie czyniona złość. To jej powinniśmy unikać, dla zdrowia duszy i ciała.

  123. Dzień dobry Pani Małgorzato i Księgowi ! Piękny wpis na pierwszy dzień Adwentu, czasu zadumy i oczekiwania. Często w Adwencie i Wielkim Poście, jako przygotowanie do nadchodzących Świąt, czytam więcej lektur o tematyce religijnej. Jeżeli Pani pozwoli, to chciałabym poznać Pani zdanie na temat twórczości o. de Mello. Postać ta pojawiła się w Jeżycjadzie, „Przebudzenie” czytał Tomek Kowalik, „Minutę mądrości” Gabrysia. W 1998 opublikowana została notyfikacja Kongregacji Nauki i Wiary podpisana przez Jana Pawła II, w której Kościół krytycznie wypowiada się na temat pism o. de Mello. Jak zatem powinniśmy traktować jego książki ? Pomijać kwestie z którymi się nie zgadzamy, czytać fragmenty, czy lepiej w ogóle nie czytać ?

  124. Co za ciekawa uwaga, Mamo Isi! Przypomniałaś mi opinię o angielskim ubóstwie w tej materii i zaraz zaczęłam sobie w głowie układać różne polskie uczuciowe synonimy, ach, jest ich mrowie, a ileż odcieni! Ile zdrobnień, spieszczeń, ile czułości w słowach ludowych, rdzennych!
    Co do twarzy u La Toura: z pewnością malował z modeli, ale też zwróć uwagę na tę jego charakterystyczną stylizację, do której doszedł po latach malowania – celowa gładkość i hieratyczność. Co do wyboru: nie był bogaty, być może zdybał własną żonę i córkę i kazał im pozować.

  125. Przepiękny wiersz! A przecież tłumaczenie jeszcze lepsze. Biedny Byrom, angielski zawiera podobno mniej słów na wyrażenie uczuć.
    Obie twarze na obrazie wydają się niemożliwe, dopóki ich człowiek nie spotka na ulicy. Ciekawe, czy malarz wybrał akurat te twarze, bo były niezwykłe, czy to była w XVI wieku norma w Lotaryngii?
    Pamiętam jak się zdumiałam, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam garbatonose, masywne konie z obrazów Renesansu. Jak w tej anegdotce o żyrafie uznałam, że takich zwierząt nie ma.

  126. Jesienna Ado, dziękuję za wiadomość prywatną i cieszę się z Twoich codziennych wizyt. Odwagi! Wychodź śmiało!
    Tak, wiersz piękny i cieszę się, że Cię tak ujął.

  127. Gdyby ktoś był ciekaw, to wiersz w oryginale:

    My spirit longs for thee
    Within my troubled breast
    Though I unworthy be
    Of so divine a guest:

    Of so divine a guest
    Unworthy though I be,
    Yet has my heart no rest,
    Unless it come from Thee:

    Unless it come from Thee,
    In vain I look around:
    In all that I can see
    No rest is to be found:

    No rest is to be found,
    But in thy blessed love:
    O let my wish be crowned,
    And send it from above!

    Tłumaczenie o wiele mocniej do mnie przemawia, pan Stanisław miał niewątpliwie dar znajdowania odpowiednich słów. Pustynia serca i miłość szczodra jak rzeka…

  128. Witam wieczorna pora! Piekny de La Tour (bardzo lubie). I wspanialy wiersz (oraz przeklad!).

    Mam sporo wpisow do nadrobienia (bylam ostatnio bardzo zapracowana), na razie zerknelam tylko na cudowne witraze Sarah Wyman Whitman.

    Pozdrawiam cieplo DUA i Ksiegowych! Stesknilam sie za Wami…

Dodaj komentarz