Do kolekcji: jesienny księżyc

epp-Dniestr_w_nocy-J.Chełm

Józef Chełmoński (1849-1914) Dniestr w nocy

 

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

MĄDROŚĆ  JESIENNA

 

Lato ma smak zieleni, jest kwaśne, jak szczaw,

I nie zna tej zadumy, co mglące się rżyska,

Gorzką urodę kory i sok zwiędłych traw

Dopiero jesień późna ze ziemi wyciska.

 

Modrzewiom opuszczony starzeje się wąs

A pątniki jarmarczne, wędrowne obłoki,

Czerwoną bukowinę malują na brąz

I na żółtych jesionach cień strzępią wysoki.

 

Jeszcze bledziutka sepia wypyli się z brzóz

I jeszcze cierpki zapach wywieje się z liści

A zachód stanie ścianą, łuną będzie rósł

I błyskał coraz stromiej i coraz ogniściej.

 

Aż wylęgną się wiatry, aż zbiegną się psy

I śród nocy, pod oknem zawyją boleśnie –

Gorzkie szczęście zadumy, późna jesień, mgły,

Smutna mądrość, co zawsze przychodzi za wcześnie.

 

(z tomu „Gorzki urodzaj”, Warszawa 1933)

 

n.bush

Nancy Bush Jesienny księżyc

 

118 przemyśleń nt. „Do kolekcji: jesienny księżyc

  1. dziękuję za obraz, DUA i wiersz. A propos średniowiecza, córka ma przygotować temat o jedzeniu w średniowieczu. Czy może ktoś podpowie co można by poczytać na ten temat? kasza, miód…?
    I jeszcze mają z kolegami przygotować taką ucztę, na języku polskim.
    Milej soboty wszystkim.

  2. Podziękowania należą się autorom tych świateł i cieni. Podoba mi się pani Nancy Bush. Widzi światło i umie je namalować. To rzadkość dzisiaj.

  3. Cudne manowce! Ile światła! I w jakich ciekawych odcieniach! I te ciemne kształty tajemnicze..
    Dziękuję DUA!

  4. Sowo, co za miłe sformułowanie – „kobieta średniowiecza‟!
    Przypomina mi się historia, którą opowiadała w czasach gimnazjalnych nasza polonistka.
    Otóż przyszedł do niej ojciec jednego z uczniów i zaczął bardzo zachwalać swojego syna.
    – On i maluje, i rysuje, sport uprawia… Bo mój syn to taki człowiek średniowiecza! – podsumował.
    Nasza pani podeszła do tego zdarzenia bardzo krytycznie, a całą powyższą wypowiedź potraktowała jako zawstydzającą wpadkę przy próbie użycia zwrotu „człowiek renesansu‟.
    Ale myślę sobie: co, jeśli ów ojciec użył z rozmysłem właśnie tamtego sformułowania, a cała sytuacja nie była wcale tak jednoznaczna, jak można było ją odebrać?:>

  5. Ależ bardzo proszę. Wpisałam link, bo piosenka wydała mi się kulturalna. W tej materii stworzył się fajny, współczesny styl. Tez dziękuję za wszystko.Jak się cieszę z pani Obertyńskiej, właśnie ona umknęła mi z dawnych wpisów. Buda sadownika na jesieni pachnie chyba leżakującymi jabłkami np. renetami.

  6. A przede wszystkim, Nutko kochana – satysfakcja z dobrej roboty!
    Wierz mi, doświadczonej: ona jest najważniejsza.
    Sama jesteś swoim najlepszym jury, jeśli oceniasz się surowo i bezstronnie.
    Miło jest dostawać nagrody i wyróżnienia, ale to nie jest sedno sprawy. W ostatecznym rachunku nagrody i zaszczyty się nie liczą, liczy się tylko przekonanie, że zrobiłaś coś wartościowego i dobrego.

    I że POTRAFIŁAŚ!

  7. W sumie to we wtorek miały pojawić się wyniki. A ponieważ nigdzie ich nie widzę ani nie dostałam żadnego maila, więc podejrzewam, że pozostała satysfakcja z przejścia do finału, DUA. :)

  8. Dobry wieczór!
    Przemykając nocną porą chciałam podziękować wszystkim Księgowym, którzy byli uprzejmi wesprzeć moje zdjęcia głosem w konkursie, a więc m.in. KC Ann, KC Magdzie Z., czy DC Zgredowi. Jako że sama nie mam FB, trudno jest mi każdemu z osobna przesłać serdeczny uśmiech i wyrazy wdzięczności za wsparcie. Dlatego, DUA, pozwolę sobie przesłać tę wiadomość i załączone w niej wyrazy uszanowania tutaj.
    Przepraszam, że tak później nietaktownie umilkłam po tym ogłoszeniu, ale odnoszę wrażenie, że żyję w jakimś jednym wielkim młynie (m.in. brałam udział w kolejnym projekcie, tym razem byłam w tym celu w Warszawie). Ciągle coś się dzieje, pełen pośpiech, nawet nie mam kiedy wpaść na Stronę i odnaleźć w sobie lunofila.
    Serdecznie pozdrawiam, ściskam i przesyłam ukłony!
    Nutka

  9. W poprzedniej części (albo jeszcze poprzedniej) ktoś nazwał sam siebie Ciotką Zgryzotką i to raczej chodziło o zgryźliwość…

  10. Babciu, muszę zastrzec: to, że mam zakończenie, nie znaczy jeszcze, że mam wszystkie sceny w środku. Po prostu nagle mi się wymyślił fajny finał i go zapisałam.
    Ale tak, raczej już bliżej jest niż dalej.

  11. Zdaję sobie sprawę, że to nie takie hop siup :). Ale jak skończona, to już przecież bliżej niż dalej.

  12. Aaa, Kurko Domowa! Witaj! Collins też dobry jest na listopad, to fakt!
    Zdobądź jeszcze „Kobietę w bieli”, a zima minie Ci jak z bicza strzelił!

  13. No, to właśnie sobie powtarzam, Mamo Isi.
    W sam raz robota na taką pogodę.
    Do grabienia morza liści zaprosiłam, z powodu kontuzji prawicy, pomocniczkę. I mogę nadal ściubolić.

    Babciu, no jeszcze, jeszcze. Czekajmy wiosny.

  14. Żeby było słonko i pogoda, to żal by było ściubolić, ale jak jest, tak jak jest, to właściwie co innego można robić? Ewentualnie można by zapaść w sen zimowy, ale to wyjście tylko dla futrzastych wybrańców losu.

  15. O, Ciocia Z. Już niedługo pojedzie się drukować ! Co za miła wiadomość dzień przed moimi urodzinami :). Uwielbiam niespodzianki i to jest pierwsza :).

  16. Admineczka sama powie.
    Skończyła, oddała. Coś naprawdę pysznego! Termin zależy od wydawnictwa Egmont.

    A ja ściubolę i ściubolę jeszcze. Trzeba, to trzeba.

  17. Kiedy się ukaże nowa książka Adminki? Nic nie wiem! Czuję się prawie, jak stryj James; nikt mi nic nie mówi;)

  18. Dobrze powiedziane, Mamo Isi.
    Nie mogę się doczekać!:)
    A i Adminka stworzyła chyba coś nowego, co się niebawem ukaże! :)

  19. Mozemy sie juz cieszyc i snuc domysly. Ciotka Zgryzotka, bo zgryzliwa, czy tez walczy ze zgryzotami zycia codziennego, a moze ma klopoty ze zgryzem.
    Sama radosc.

  20. Czekając na Ciotkę Zgryzotkę (czy ktoś będzie miał tu wadę zgryzu do leczenia u ciotki Zgryzotki?) zabrałam się za Collinsa. Nigdy , przenigdy o nim nie słyszałam Pani M. i nie byłoby najmniejszej szansy na to bym go przeczytała i nawet nie mogłabym tego żałować. Najpierw przeczytałam” Tajemnicę mirtowego pokoju” ,i teraz czytam myślę że dużo lepszy „Księżycowy Kamień”.Mistrzostwo za budowanie nastroju. Uwielbiam wyrazistych bohaterów i te bezpośrednie zwroty do czytelnika zwłaszcza w Księżycowym Kamieniu.Naprawdę nie wypada wtedy mieszać zupy tylko uważnie czytać jak prosi autor. Dzięki wielkie za Collinsa, zwłaszcza jesienią.Pozdrawiam gorąco w ten zimny dzień. Jestem tutaj częstym gościem. Odzywam się tylko wtedy jak bardzo muszę. Bardzo wszystkich lubię i pozdrawiam.

  21. Hip, hip, hurra! Środek środkiem, ale to finis coronat opus!
    Coraz bliżej tej pięknej chwili, kiedy opasła ciotka wtoczy się na salony!

  22. Pozwól, że nie ucieknę się do szczegółów, Mamo Isi. Sapienti sat.

    Dzionek ponury i u nas. Ale od rana napisałam udane zakończenie „Ciotki Zgryzotki”. Szkoda, że jeszcze zostało mi sporo roboty w środku. Dłubanina.
    Chyba zdążę na termin i to mnie cieszy. (Stuk, stuk!- w niemalowane drewno).

  23. Buda sadownika jesienią to taki stęchły zapach siana, zbutwiałych drągów i dymu z palących się w stertach liści. I zleżałych, pomarszczonych jabłek. Co było nie tak z budą sadownika z Twoich wspomnień, kochany Starosto?

    Laboratorium zatrzaśnięto mi przed nosem, bo tylko do 9-ej. W urzędzie za to pocałowałam klamkę, bo dopiero od 10-ej. Marnie się ten dzień zaczyna. W dodatku dzionek ciemny, zimny i krótki. Ech…

    Od paru dni dokarmiam już ptaszki, bo głogowe owocki już wyżarte.

  24. Dzisiejszą „terapię” zakończę pieśnią „Wszystko jest dobrze” i ściśnięte serce odetchnie. Dołączam do podziękowań dla Jas:)

  25. Nie wiem, jaki to typ terapii „LTI” Klemperera, ale na pewno na mózgu. Czytanie do 2 w nocy nie przynosi spokojnych snów, ale kto powiedział, że terapie sa łatwe. Ubolewam, że żadna z bibliotek gdańskich nie posiada choćby 1 egzemplarza. To tak ważna ksiażka.

  26. Ach, Dzień Biblioterapii, podobnie jak Dzień Matki, jest co dzień.

    Chesterko, rozpieszczam nałogowo.

    AniuG, ależ przyjemność niespodziewana Cię spotkała.

  27. Dobry wieczór.
    Z Arosa przybyła ogromna paka książek, a że długo szła( mąż źle zrobił przelew i nie tropnął się od razu) to zapomniałam co zamówiłam. Moje piski radości nad paczką wywołały osłupienie na twarzy kolegi małżonka. A to ty nie wiesz, co kupiłaś ?
    Teraz smakowicie raczę się lekturą- „Odbiorca ubezwłasnowolniony.Teksty o kulturze masowej i popularnej.” Barańczaka. Bardzo aktualne.
    PS.1. A ilustracje E. Dziubak w „Dom, który się przebudził” magiczne!
    PS.2. Ad PS.1.- kupiłam dla siebie.

  28. Z ta wielopłaszczyznowościa (brrr… co za słowo) jest tak, że albo się jest Super Kobieta i ma się to coś (cudowna mnogość połaczeń między półkulami – patrz MM) albo mózg zbliżony do męskiego (podobno ja – tak wyszło z testu i nie tylko:)) i można rozwijać, ale tylko do pewnych granic, niestety. Dzieci pomagaja (o ile się ich po drodze nie uśmierci.;))
    Z tymi wpisami to nas Pani rozpieszcza!

  29. Jolu, o wrodzonym realizmie przede wszystkim:))) – trzy banany.

    K8, a to się cieszę, że „Wspomnienia” obu pań spodobały Ci się! O, tak, arcyciekawe. Co to byli za piękni ludzie.

  30. Dzisiaj jest Ogólnopolski Dzień Biblioterapii. Proponuję uczcić go terapią indywidualną lub zbiorową, zresztą… tu chyba nie trzeba do tego nikogo namawiać :)

  31. Dobry wieczór! DUA, jaka wspaniała anegdota rowerowa wywołująca banana na twarzy.(w tym miejscu emotikonek bananowy)
    Przeczytałam polecane przez Panią wspomnienia poetki Mamy i poetki Córki (Wolska, Obertyńska). Są arcyciekawe. Dziękuję za namiar.
    Teraz na stosiku mam Historię literatury polskiej Miłosza. Wstęp jest serdeczny i zachęcający, a pierwsze 73 strony – porywające. Co jakiś czas dręcze rodzinę odczytując wybrany fragment na głos. Nie mogę się powstrzymać.
    Pozdrawiam

  32. „Gdzie?”? Reakcja świadcząca o wrodzonej skromności. Pyszna anegdota! Przypomniała mi się „zdwojona” rozmowa Ignasia i Doroty, która w pełni oddała mękę konwersacji. Pozdrawiam Wszystkich.

  33. Skończyłam Armadale jestem pod wrażeniem. Przeczytałam posłowie ponownie i jestem pod jeszcze większym wrażeniem.
    P.S. Kogucik dziękuje za pozdrowienia i również Panią pozdrawia!

  34. Przyprawa była marna, mamo Isi, a wyprawa nudna. Cóż począć.
    Obertyńską lubię, choć przyznać muszę, że jak raz sobie wyobraziłam zapach budy sadownika (a widywałam takie na wsiach!), nastrój poetycki mi pierzchł.

  35. To ja też dołączam do szacownego grona kobiet średniowiecznych;)
    Pyszna ta opowieść o przyprawie rowerowej.

    U Obertyńskiej w „Kalendarzu” jesienne miesiące są też malarskie.

    Od późnej, suchej jesieni
    ogród się leni.

    Sad, w którego szarość już wnika,
    pachnie budą sadownika.

    Cierpko raczej niż weselej
    cyka świerszczem kłąb lobelii…

    A jednak rankiem, przeziębłe nocą,
    jeszcze zielono szyby się pocą…

    Październik, Beata Obertyńska

  36. Tak, trochę biedny, obawiam się, że byłam zdecydowanie deprymująca.
    Ale przeżył, ma już udane dzieci i wnuki i z uśmiechem kłaniamy się sobie, gdy się przypadkiem spotkamy na ulicy.

  37. Dobry wieczor Wszystkim.Swietna anegdotka…biedny chlopiec:-)Odpowiadam na wczorajsze Pani pytanie o ciemnosci w Piemoncie:-)Dzien dluzszy jest tutaj o ok 2 godz,mamy duzo swiatla slonecznego,jak to w Italii.Ale za to rano I wieczorem jak nie ma slonca jest bardzo zimno brrr….

  38. Rzuciłam z nagła okiem na stronę, zobaczyłam, że jest taka wspaniale długa wiadomość od DUA, zdążyłam się ucieszyć i pobiegłam do dzieci, które akurat oprowadzałam. Po powrocie, ku memu rozczarowaniu, już jej nie było tej. Dobrze, że powróciła, bo anegdotka rzeczywiście pyszna i jakże wspaniale opowiedziana!

  39. Wszelkie podobieństwa do rzeczywistych osób i zdarzeń są w „J.” najzupełniej przypadkowe.:)))

  40. Hehehe, to już wiemy dlaczego Fryderyk porwał swoją Różyczkę na wagary rowerowe. Opowieść cymesik :D
    Hehehe numer 2 do Piętaszka. Znam ale i tak się śmieję.

  41. „Zdarzało się, że recenzenci omawiając moje wiersze pisali o dialektyce, antynomiach, Pascalu, Heraklicie, Heglu – mówi ks. Twardowski. – Przeraziłem się. Otworzyłem tom moich wierszy. Przeczytałem: „polna myszka siedzi sobie, konfesjonał ząbkiem skrobie”, „kto bibułę buchnie, temu łapa spuchnie”, „siostra Konsolata, bo kąsa i lata” – i uspokoiłem się”.

  42. Jest, jest, Casciolino. W spamie. Chyba okazała się za długa.

    KokoszaNel, ależ tak! Wielopłaszczyznowość uwagi się wyrabia w takim gwarnym gronie.
    Pozdrawiam Kogucika.
    A piosenki tej nie znam!

  43. Zastanawiam się jak Pani to robi, że jednoczasowo ciągnie chyba pięć wątków tematycznych i to w takim tempie. Pewnie praktyka wychowania czworga dzieci na to wpłynęła, czy się mylę? Zdarza się często, że Pan Kogut i Kogucik mówią jednocześnie a najgorzej kiedy jednoczasowo mam odpowiadać na dwa zupełnie różne pytania, przyjdzie przywyknąć.
    Jutro rocznica urodzin Antoniego Słomińskiego, taka ciekawostka.
    „Wysokie drzewa” grają mi w glowie jako piosenka mało znanego i już nie istniejącego zespołu Incognito. Nie do znalezienia na yt niestety. Można za to posłuchać innych ich starych piosenek. Jedna z wokalistek Natalia Grosiak zrobiła karierę, nie dziwię się bo pięknie śpiewa.

  44. Piękny wiersz, prawda?
    W latach wczesnolicealnych szalałam wprost za nim. Bardzo poetyckim byłam dziewczęciem.

    Ale wiąże mi się z tym wierszem śmieszna anegdota. Otóż zostałam po raz pierwszy w życiu zaproszona na randkę, przez kolegę z kursów tańca – pod pretekstem wyprawy rowerowej. Jak się okazało na miejscu zbiórki, wyprawa składała się jedynie ze mnie i z owego nieśmiałego lecz pomysłowego kolegi.

    – Cóż – rzekłam naiwnie.- Wszyscy nawalili, ale my jedźmy, jak już tu jesteśmy.

    Pojechaliśmy do podmiejskiego lasku, jedliśmy zapasy i strasznie było niezręcznie, bowiem nie mieliśmy o czym rozmawiać. Każdy temat rozmowy, rzucony przeze mnie, beznadziejnie zamierał. Byliśmy sami w całym lesie, siedzieliśmy, jedliśmy, wynudziłam się nieziemsko, wreszcie zaproponowałam odwrót (zawsze byłam apodyktyczna). Pchamy więc nasze rowery, idąc pod górkę, nieśmiałość opanowuje nas w stopniu wprost niesłychanym, więc, żeby przerwać to okropne milczenie, wskazuję sosny i cytuję:

    – „O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!”
    – Piękna dziewczyna! – odpowiada mój kolega, z nagła uwodzicielski, śląc mi znaczące spojrzenie.
    Ale ja nic nie łapię.
    – Gdzie?- oglądam się ze zdumieniem.

    Jego mina!!!!- do dziś ją pamiętam.”))))

    Zaraz też górka się skończyła i pojechaliśmy do domu.

    Kompletne fiasko.

  45. Leopold Staff

    WYSOKIE DRZEWA

    O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
    W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
    Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
    Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

    Zapach wody, zielony w cieniu, złoty w słońcu,
    W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
    Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
    Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę.

    Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
    I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
    Z których widmami rośnie wyzwolona dusza…
    O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!

  46. Anette, dziękuję za sygnał o filmie Jarmuscha. Zaraz znalazłam trailer i myślę, że warto będzie obejrzeć „Pattersona”.

  47. Bo cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa, KokoszaNel. A wczoraj były urodziny mojego Brata.:)

    Elżbieto, ja też mam modrzew za płotem i podziwiam wąsy. Uznajemy fluid modrzewiowy.

    Madziu, kolosalny temat, zaiste. Ogromna dawka piękna przy tym.

    Gio (wiad.pryw.), dzięki za wiadomość, już oczywiście wiedziałam.

  48. Dziś rocznica urodzin Leopolda Staffa. Niedawno gościł tu anioł grający na celeście niebawem o szyby deszcz zadzwoni jesienny, ja jednak sięgnę marzeniami lata mając przed oczyma wysokie drzewa.

  49. Właśnie czytam „Odrzucony obraz” C. S. Lewisa o literaturze średniowiecza i renesansu i autor też od tego zaczyna – średniowiecze nie zawsze w sposób uprawniony jest uważane za wieki ciemne. I chyba wszyscy mediewiści tak uważają.
    To była długa i skomplikowana epoka; czuję, że poczytam o niej jeszcze więcej.

  50. „Modrzewiom opuszczony starzeje się wąs” –
    Wczoraj spojrzałam na rosnący przed szkołą modrzew: rzeczywiście, ma wąsy. I jakoś mnie one, mimo tego starzenia się, rozbawiły. Wyobrażam sobie, że to fluid z Poetą:)
    Dobrego dnia dla Pani i Ludu.
    Popatrzcie na modrzewie!

  51. Cieszę się :) Podpatruję tu trochę, jaką koneserką jest Sowa i mam nadzieję, że już niedługo ja też otoczę się przede wszystkim rzeczami, które sama dla siebie wybrałam.

  52. Asiu, Anette, Paterson z miasta Paterson, New Jersey ?
    Aha … :)
    „sometimes empty page presents more possibilities”

  53. Dzień dobry.
    DUA pokazuje piękne pejzaże, a my dziś na metodologii badań literackich mieliśmy wszystko o wstręcie. Nawet zaczęłam przekonywać się, że takie zabiegi też mogą czemuś służyć, ale kiedy doszło do próby zneutralizowania kataru i przyrównania go do łez po prostu musiałam powiedzieć, że łzy nie zarażają. Zaciekawiło mnie, że i na takim gruncie ludzie od wieków walczyli ze sobą, że jedni zajmowali aię estetyką, a drudzy niszczeniem jej. Trochę dziwacznym pomysłem wydaje mi się jednak wybór braku estetyki, szczególnie, że po akcie pokazywania obrzydliwości każdy może współcześnie przemyć twarz wacikiem i odkazić ręce mydłem z Rossmana. Sądzę, że niezwykle poważne myślenie o kwestiach sanitarnitarnych (i sferze prywatnej, ale to tylko naturalne) nie pozwala mi jednak chylić czoła wstrętowi.

  54. Zuziu, domyśliłam się, co to ten banan. A nie znałam tego wyrażenia!
    Co do Średniowiecza: mnóstwo o nim jest rzeczy do czytania i oglądania. Bogactwo niezmierzone!

  55. Ojej! Już wiem – i cała promienieję! I obiecuję, że zaglądała będę jak najczęściej!

  56. Bardzo dziękuję, miła Panno!
    Jak to miło mieć Kochaną Czytelniczkę w takim ślicznym mieście. Pozdrawiam Wilno, zawsze je mam w pamięci!
    Zaglądaj do nas częściej, Panno z mokrą Głową, znajdziesz tu wielu sympatycznych i mądrych ludzi!
    A nam będzie miło Cię gościć.

    PS Lubię bajki!
    PS 2 – wiesz oczywiście, że się do Ciebie w tej chwili uśmiecham?

  57. Kochana Pani Małgosiu!
    Czytając Wierzyńskiego w połączeniu z Chełmońskim lub Staffa z „Babim latem” Ruszczyca czuję się po prostu – uskrzydlana. Już od jakiegoś czasu zaglądam na przecudną Pani stronę i muszę wyznać, że jest ona niewątpliwie źródłem natchnienia (bez względu na to, jak sceptycznie by się nie odnosił do tego pojęcia mój nauczyciel). A poza tym – to bajka. Prawdziwa! Z prawdziwym, dzielnym Wilkiem Morskim i Piętaszkiem!
    Taka piękna rzeczywistość się tworzy. Dziękuję Wam za nią!
    I pozdrawiam serdecznie z jesiennego Wilna.

  58. Miła Zuziu! Pokażę Twój wpis o Średniowieczu Panu Piotrusiowi, ucieszy się. Kultura Średniowiecza to jego pasja i słowa Twojego Księdza to także jego zdanie na temat tej epoki. No, moje też, ale gdyby nie On, nie byłabym tak głęboko uświadomiona w tej dziedzinie. ;-) Pozdrawiam serdecznie!

  59. Asiu, ja również polecam Księgowym „Patersona” Jarmuscha. Piękny, wzruszający film o tym jak zwykła codzienność może być poetyczna.

  60. Dzięki Andreadoria za przypomnienie Śpiewającej Zuzanny. Widziałam (i słyszałam) jak w zeszłym roku w uroczy sposób zdobyła Grand Prix festiwalu Danielka. Polecam uwadze tutejszych Księgowych.

  61. Dzień dobry!
    Spotkał mnie dziś niespodziewany fluid. Dokładnie spotkał uczącego mnie księdza i Panią, Pani Małgosiu. Niedawno, przy wpisie „Co Zośka widziała”, napisała Pani o ludziach żyjących w średniowieczu, o tym, że otaczali się tylko pięknem, a kto dziś mówi o zacofaniu średniowiecza bardzo się myli. Otóż dziś na religii ksiądz powiedział to samo. Kto uważa, że średniowiecze to zacofanie i wyraża się o nim pogardliwie, ten (tu cytuję) ” nie ma pojęcia o czym mówi”.
    Ależ mi banan na twarz wyskoczył jak o tym usłyszałam. Dogadałaby się Pani z nim. ;) Zwłaszcza, że studiował także polonistykę i bibliotekoznawstwo. A uczy fenomenalnie!

  62. Jas, dziękuję za „Wszystko jest dobrze”.

    Polecam Wam „Patersona”, Jima Jarmuscha.
    Zachwyciłam się.

  63. Dziękuję Jas za „Wszystko jest dobrze”. Piękne. Już posłałam dalej link. Dobranoc wszystkim Nocnym Markom :)

  64. Bożenko (wiad.pryw.)- dobre wiadomości! No,pewnie, że możesz przysłać krzyżówki. Ale ja i tak wiem, że będą bezbłędne (rozwiązywałam poprzednie!):)

  65. „i tylko do ciebie, do ciebie bym szła
    i tylko na niebie księżycowa rdza
    księżycowa ja”
    – śpiewa mi z słuchawki wprost do ucha moja koleżanka Zuzanna Moczek – serdecznie polecam jej piosenki. Ona też jest z tych, co znają Józefa.

    Dziękuję bardzo za obrazy i słowa :)

  66. Magdo, Wierzyński miał niebywale malarskie oko.

    Piętaszku, właśnie odkryłam tę amerykańską malarkę – współczesną, żyje jeszcze. Nancy Bush szczególnie lubi pejzaż.
    Wielki lunofil z niej!

  67. Sowa zna na pamięć Mumija niemal wszystko. Duszana też ma i film ten, co to trzeba obejrzeć dwa do trzech razy też. Miała zacytować balladę o jesieni, ale Wiewiórka ubiegła. Pan Basiński ma doskonały słuch muzyczny i językowy.

    Mam wrażenie, że z perspektywy ludzkiej wszystko przychodzi za wcześnie. Tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze.

  68. „… i ta jesień rozpostarła melancholii smutny woal”.
    Bardzo piękny, malarski i smutny jest ten wiersz. A ile kolorów, dźwięków, zapachów, istna synestezja.
    Po ostatniej strofie popadłam w nostalgię, a tu Wójt polecił Mumio i mi przeszło. I jeszcze Zielona Gęś! Tyle dobrego naraz. Swoją drogą przez całe popołudnie klikałam pod poprzednim wpisem, zastanawiając się, co tak cichutko i dopiero teraz się spostrzegłam, gapa. To chyba przez tego smartfona; stary, rozklekotany komputer, który już przysparzał kłopotów za czasów zagadek, zdaje się na dobre padł.

  69. Zuziu, ale fluid! Właśnie przeżywam i czuję dokładnie to samo, co Ty :)

    Szczególnie podoba mi się „pudrowy” księżyc na drugim obrazie.

    Zawsze bardzo lubiłam Mumio.

  70. Siedzę sobie z Mamą, czytamy, popijamy herbatkę, ogień w kominku tańczy, w zielonym fotelu tak miło, uśmiecham się z błogości i nabieram pewności, że ciemno robi się o odpowiedniej porze. No bo czy byłoby tak nastrojowo siedzieć przy kominku, gdy za oknem dzień trwa w najlepsze?
    Nie.
    I już zmykam.

  71. Cieszę się z tych drzewek! To teraz tylko po ulu i jest niebo w gębie (zawsze można trochę z ula podebrać). Każdy własny miód jest lepszy od kupnego. Nic dziwnego, że pszczelarze kochają swoje żółte stada, może nie maja możliwości by pasać inne, a pragnęliby. A może jesteśmy ludem pasterskim? Nie ma owiec, ale można hodować i doglądać pszczoły!

  72. O, tak Wiewiorko! To chyba tak à la Gainsbourg (po papierosie wnosze)..
    Kocham to i co roku mecze coreczke, tymi dlugimi przerwami zwlaszcza. Zawsze mnie „natycha” gdzies na ulicy, jak brodzimy wsrod zlotych lisci. A ona tak nie znosi jak mama podspiewuje:)

    Pani Malgorzato! Piekny ten pierwszy obraz. Nad Wierzynskim zadumam sie pozniej. Zajrzalam z doskoku, musze wyjsc. Wroce niebawem.

  73. To się widzi.
    I czyta.
    Wszystkim polecam prześmieszny i na swój sposób wzruszający zbór poezji Dariusza Basińskiego – „Motor kupił Duszan”.
    Kiedyś szaleliśmy tu z tym tomikiem na zagadkach.

  74. O tak, te pół liścia też mnie zawsze rozbawia.
    A pan Basiński to niezwykle uzdolniony człowiek, fakt. A co ważniejsze – dobry.

  75. Oj, śmieszne okrutnie, Mamo Isi! Lubię!

    Wójciku, jesienny kawałek Mumio widziałam i padłam z zachwytu. Chłopiec „zebrał tylko liścia pół”.
    Ale jak pan Basiński prześlicznie i z francuska gra na pianinie…nastrojowo!
    Sowo, posłuchaj.

  76. Muszę chyba dodać zapowiedź zapodanego uprzednio wybitnego utworu p.Indyjskiego:
    (…)
    W. Zagajewicz:
    Jako następny punkt programu – chociaż należałoby właściwie powiedzieć: jako następny wykrzyknik programu (ha-ha!) – wystąpi ozdoba naszego miasta, młody poeta p. Ireneusz Indyjski, całkowicie przemilkiwany przez prasę warszawską (te-e-e-ek), i odczyta utwór własny „Jesień”. Orkiestra – tusz. Reflektor – fąksjone!

    Ireneusz Indyjski
    (spocony czterdziestolatek wychodzi przed rampę i natychmiast struga zielonego swiatła przemalowuje go nie do poznania)

    Głos z publiczności:
    To nie jest Indyjski. To kant. Co oni z niego zrobili! I tak dalej!!

    Inny głos z publiczności:
    Puśćcie mnie! Ja jestem jego matką!! Et cetera!!!

  77. „Jesień, Jesień, Jesień
    złote liście spadają z drzew
    Jesień, Jesień, Jesień
    dzieci liście zbierają na w-f”
    Dariusz Basiński
    :)
    Polecam całą piosenkę Mumio na YT. Bardzo francuskie w nastroju, prawie jak Les feuilles mortes ;)

  78. A może wszystko jest tak, jak ma być? Nie wiem.:)
    Cieszę się, Zuziu, że tak do Ciebie Wierzyński przemawia. Bardzo go lubię.

  79. O rety!- że powtórzę za Panią. Jakie to piękne. Chłodem powiało i mądrością, co przyszła za wcześnie. Och, ten Wierzyński. Jak ja Pani za niego dziękuję!!
    Patrząc na obrazy, już nie mogę doczekać się jutrzejszego surowego poranka.
    Miłego jesiennego wieczoru z herbatą i mrokiem za oknem. On też przychodzi za wcześnie.

  80. O, rety!!!
    Jak daleko. Pozdrawiamy Cię, dzielny wędrowcze!
    U nas też wieczór.

    W dodatku jesień i te rzeczy.:)

  81. Dobry wieczór – przynajmniej tutaj, czyli już z powrotem na północnej półkuli, tylko po drugiej stronie Afryki, na Indyjskim Oceanie

  82. (…)
    Ireneusz Indyjski:
    „Jesień”…
    (stwierdza z nienawiścią, że Zagajewicz wypił całą wodę z karafki)
    „Jesień”…
    (ucisza orkiestrę)
    „Jesień”:
    Mgła płynie wśród zalesień.
    Samotny baran beczy.

    Publiczność
    (podchwytuje popularną strofę):
    Jesień. De facto jesień.
    Hej, jesień…

    Ireneusz Indyjski
    (rozkładając ręce):
    I te rzeczy.
    (…)

    Koncert w Częstochowie
    Konstanty Ildefons Gałczyński

  83. Pora dobrej herbatki z ciastem czekoladowym. W poszukiwaniu mądrości trzeba wiele głupstw zostawić za sobą… Dobrze,że książki mogą pomóc.

  84. Dobry wieczór, Ale!
    Dobry i ciemny. Hej, pora herbatki. Latem o tej godzinie słońce ani myślało o zachodzeniu.
    A jak w Piemoncie? Też mroczno?

  85. „Smutna mądrość, co zawsze przychodzi za wcześnie”.

    „Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają” (Mdr 6,12)

Dodaj komentarz