Było na medal!

medal1

 

medal2

 

Bardzo ładny zresztą i w dodatku dwustronny!

Kiedy się całe życie poświęciło książce jako zjawisku, bardzo miło jest dostać od szacownego gremium medal w formie ulubionego… – już chciałam napisać: przedmiotu, ale książka to nie jest właściwie przedmiot, nie jest to też bynajmniej towar. Najbliżej trafia słowo: istota.

A więc dostałam medal w formie ulubionej istoty!

O, tu go dostaję (wręcza pani Olcha Sikorska, prezes poznańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek) i się cieszę. Jestem wręcz, można powiedzieć, poruszona (jak zwykle na zdjęciach).

 

me

Po  prawej stoi prezes PTWK, pan Rafał Skąpski, a po lewej widzicie laureata drugiego takiego medalu, p. Andrzeja Wituskiego, który w latach 1982-1990 był prezydentem Poznania, a potem zasłynął jako prezes Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego i dyrektor Międzynarodowych Konkursów Skrzypcowych im.Wieniawskiego. Było mi bardzo miło powiedzieć mu potem, jak mnie (i moje czytelniczki) zachwyciła ostatnia edycja tego konkursu (KC Sowo!).

W drugim rzędzie przed estradą siedzieli KC Gio, KS Sondelani i DC Zgred oraz Adminka, która zrobiła to zdjęcie. Gdzieś za nimi znajdowała się w tłumie nasza KC Jadzia, która przyjechała specjalnie z Krakowa, ale objawiła się dopiero po dłuższym czasie, stojąc w  kolejce do stoiska „Akapitu”. Wiedzcie o tym, że Jadzia jest naprawdę urocza. Ma piękny, słoneczny uśmiech. Wszyscy w jej rodzinie są matematykami, a ona studiuje rachunkowość!

Spotkanie przy stoisku trwało prawie do trzeciej! Podpisałam wielkie stosy książek – pewna miła mamusia przyniosła absolutnie wszystkie, jakie napisałam, i poprosiła o autograf na każdej z nich. Jej synek Michałek miał tego naprawdę dosyć – przedtem stał godzinami w kolejce, a jak już dotarł do jej końca, to znów musiał czekać. Patrzył na mnie z dużym zniecierpliwieniem, wręcz – spode łba. Udobruchał się dopiero, kiedy został poproszony o otwieranie każdej okładki, tak żeby było szybciej.

Dużo było ślicznych dzieci, w najróżniejszym wieku, część z nich – z bibliotekarkami albo z PaniamiPolonistkami. Nawet jeden niemowlak przyjechał i spał sobie twardo w wózku, mimo potężnego hałasu z targowych głośników.

Był niezwykle sympatyczny dziadek z siwą brodą i pięknymi wnukami. Były babcie, mamusie, siostry i bracia, mężowie i żony, razem lub z osobna, byli zakochani i zakochane, byli pojedynczy chłopcy i mnóstwo przemiłych dziewcząt!

I przyszedł pan Bohdan Butenko i powspominaliśmy sobie dawne czasy! Kiedy byłam w liceum, pan Butenko, wówczas grafik w tygodniku „Świat”, prowadził na jego łamach kącik „Ku pamięci”, gdzie zamieszczał autentyczne wpisy z pamiętników dziewczęcych, ozdabiane własnymi dowcipnymi ilustracjami. Kącik ten był pełen wdzięku, bardzo popularny. Czytano go w naszym domu ze smakiem. Ponieważ z wolna zaczęły się panu Bohdanowi kończyć zasoby tekstów, poprosił czytelników o nadsyłanie nowych. Odpowiedziałam na ten apel z rozmachem: po dokonaniu researchu wśród koleżanek z klasy, przesłałam panu Butence sporą porcję soczystych wpisów, za co zostałam nagrodzona książką „Dong, co ma świecący nos” z dedykacją wypisaną białą plakatówką przez autora ilustracji, czyli pana BB.

Przypomniałam mu to i usłyszałam:

– Mam do dziś ten list! A czy pani pamięta, że po zestawie z pani klasy był jeszcze  dopisek: „A te następne wierszyki zebrał dla Pana mój brat Staś”?

I tu pan Butenko się zaśmiał bardzo miło, bo nie pamiętałam tego.

No, słowem, moi drodzy, było świetnie i gwarno, spotkałam mnóstwo sympatycznych istot ludzkich i teraz znowu mogę zasiąść do pisania, w pamięci mając wszystkie te życzliwe twarze!

A to niewątpliwie dodaje człowiekowi sił.

Dziękuję!

Wszystkich ściskam serdecznie –

Wasza

MM

 

A tu – już w sobotę od rana – zamieszczam zdjęcie owej Butenkowskiej dedykacji (data: imieniny!):

 

lear2

 

A dla ciekawych – niepoważna broszka, której  na uroczystym zdjęciu nie widać zza tulipanów:

 

ptak

 

116 przemyśleń nt. „Było na medal!

  1. „za legendę stworzoną Poznaniowi” – pięknie powiedziane!
    Gratuluję, Pani Małgosiu!
    Wzruszające chwile i miłe spotkania – dla takich chwil żyjemy, takie nas od środka rozświetlają! :)

  2. Bardzo, bardzo gratuluję. Przepiękny medal i jakże zasłużony.
    Moje czytanie „Jeżycjady” to 2/3 życia (tak jak u MagdyZ hi, hi).

    Zadziwiło mnie imię pani prezes PTWK – ale pięknie komponuje się z nazwiskiem: Olcha Wierzbowska-Sikorska.