Sklepienie

sklepienie

 

Jest to niezwykłe, największe i pewnie najpiękniejsze na świecie sklepienie wachlarzowe.

King’s College Chapel of Our Lady and St. Nicholas, w Cambridge.

Późny gotyk angielski. Kamienna koronka. Perfekcyjna konstrukcja. Zaczarowana geometria. Architektoniczne cudo.

Zapiera dech.

Kiedy król Henryk VI ustanowił (dokumentem z 12 lutego 1441) zbudowanie uniwersytetu w Cambridge, zdecydował także o utworzeniu tu kaplicy kolegialnej. Chciał, by był to najwspanialszy taki budynek w Anglii.

Budowę rozpoczęto w roku 1446. Po drodze była Wojna Dwóch Róż, uwięzienie i śmierć Henryka VI, panowanie Ryszarda III („Konia! Konia! Królestwo za konia!”), następnie Henryka VII i wreszcie straszliwego żonobójcy Henryka VIII. W rok po jego śmierci – czyli w 1547 roku – Kaplica została ukończona.

Nazwano ją Kaplicą Królów.

Cały wiek na budowę kaplicy!

Cały wiek okrutnej historii.

Dużo.

 

 

Ks. Janusz S. Pasierb

*  *  *

starczy jeden liść

jeśli ma kształt serca

 

 

 

192 przemyślenia nt. „Sklepienie

  1. DUA, to szalenie miłe, co Pani napisała o moim piórze. Dziękuję!

    Z filmową konwencją jasna sprawa. Miałam coś jeszcze o tym napisać, ale to może już innym razem. Lecę czytać nowy wpis.

  2. Ja zwykle czytam PWN. Jest to encyklopedia (w formie książki a także on-line -ta druga jest odświeżana na bieżąco, w razie potrzeby) pisana przez fachowców, a informacje w niej zawarte są wiele razy sprawdzane. Natomiast autorem tekstów w Wikipedii może zostać każdy z nas, jeśli tylko chce.

  3. Dzień dobry. Wczoraj o zmierzchu słyszałam pierwszy w tym roku szpaczy koncert.

  4. Piętaszku, tak jest. A cały ten zespół to byli ludzie młodzi. Godni podziwu!

    Bardzo piękny dzisiaj dzionek, prawda?
    Alku, jak tam, polepszyło Ci się? Już byłby czas na poprawę!

  5. Patriotyzm lokalny każe mi delikatnie napomknąć , iż Marian Rejewski w Bydgoszczy urodzon.
    „Dobranoc, dobranoc Ojczyzno już Księżyc na czarnej lśni tacy…” :)

  6. Mądra Sowo, bardzo Ci dziękuję za tę dużą wiadomość prywatną. Nie zamierzam polemizować, a to dlatego, że masz oczywiście rację!
    Prawda przecież, jak zwykle, nie leży tam, gdzie nam się wydaje, i z rzadka dowiadujemy się, gdzie ona jest właściwie. A zarówno sztuka, jak i film o Mozarcie musiały – żeby w ogóle zaistnieć – wręcz wyolbrzymić konflikt między Mozartem a Salierim, udramatyzować ich obu, przydać im cech, które niekoniecznie były ich udziałem. Tak to się właśnie robi, i to od lat, gdy się chce przybliżyć publice sztukę wysoką. Ale Ty to przecież wiesz.
    Dziękuję za poświęcenie tej sprawie wieczoru!
    Masz świetne pióro.

    Dobranoc!

  7. Scripta manent, Zgredzie, scripta manent. I to dobre, i to złe. Dlatego wybieram jednak możliwość aktualizacji.

    Post się już nam zaczął, więc zmieńmy muzyczny ton:

    Gregorio Allegri – „Miserere Mei Deus”.
    King’s College Choir.

    Dobranoc, ulubieni.

  8. Brak możliwości aktualizacji encyklopedii i kompendiów papierowych oprócz słabości jest ich wielką siłą.
    Możni tego świata nie są wstanie zmienić tego, co już mamy na papierze.
    Takich dożyliśmy czasów. Ale czy kiedyś były inne, jak powiedziała Babi w McDusi?
    Dobranoc Państwu!

  9. Caly wiek. Ludzie, ktorzy tworzyli to sklepienie nie znali sie. Prawdopodobnie pracowaly przy tym cale pokolenia, dziadkowie i wnuczeta czy nawet prawnuczeta. Piekne sklepienie.

  10. Encyklopedie to też słabe źródło wiedzy. Te papierowe kiepsko poddają się aktualizacji. ;) Z Wikipedią tak jak radzi Celestyna, ale lepiej jednak docierać do specjalistycznych tekstów ludzi, którzy w danym temacie się świetnie orientują. A najlepiej – do źródeł pierwotnych. I też w stu procentach im nie zawierzać, ba, nawet sobie samemu nie ufać. Ot, męczące życie badaczy wszystkich specjalizacji.

  11. Z wikipedia jest tak, ze rozni ludzie moga redagowac hasla (tam jest taka zakladka autorzy, czasami lista modyfikacji jest bardzo dluga) Niektore sa opracowane bardzo wyczerpujaco, inne byle jak. Uwazac nalezy zwlaszcza na hasla z dziedziny historii. Weryfikowac, porownywac, szukac zrodel. Pouczajace bywa tez porownywanie tych samych hasel w roznych jezykach.

  12. Widać, że przed wojną Polska była ojczyzną wielu wybitnych matematyków.
    Była słynna lwowska szkoła matematyczna i chyba mniej słynna – warszawska.
    Banach, Tarski, Ulam, Mazur, Steinhaus, Kuratowski – to tylko najsłynniejsi z nich.
    I teraz dzięki Staroście dowiedziałem się o wkładzie Poznania.

  13. Ja to się dzięki Staroście i Zgredowi stanę chyba dwa razy mądrzejsza. A co do Wikipedii to jest to niestety fałszywe źródło.

  14. Marian Rejewski, jeden z tych polskich kryptologów, studiował matematykę na Uniwersytecie Poznańskim, potem pracował tam jako asystent. Jerzy Różycki również.
    Wkład Poznania jest tym większy, że to w tym mieście utworzono filię Biura Szyfrów sztabu głównego WP.
    Nie chcę tu przynudzać, ale warto się zapoznać ze szczegółami, choćby w Wikipedii.
    Na początku był Poznań i jego kadra naukowa!

  15. A Turing odwiedził Polskę w 1939, kiedy z powodu zbliżającej się wojny polscy kryptolodzy zaprosili do siebie Anglików, żeby podzielić się z nimi swoimi tajemnicami.

  16. Starosto, przepraszam za despekt, jaki wyrządziłem, sugerując, że tylko jeden z tytanów naszej kryptologii jest z Wielkopolski.
    Jeśli zaś chodzi o upamiętnianie polskich kryptologów w Warszawie, to wiem tylko o kamieniu pamiątkowym z tablicą, odsłoniętym 5 sierpnia 2014 z okazji nadania im prestiżowej nagrody Międzynarodowego Stowarzyszenia Elektryków i Elektroników IEEE Milestone. Kamień z tablicą jest obok budynku Instytutu Matematycznego PAN przy ulicy Śniadeckich od strony Placu Konstytucji.
    Gio, to był komplement i proszę się nie przezywać.

  17. Gdyby ktoś był zainteresowany, Larghetto z Serenady e-moll Elgara będzie jutro ok. 15.50 w Swiss Classic. Można posłuchać on-line. Stacja nadaje w czterech wersjach językowych (niemieckiej, francuskiej, włoskiej, angielskiej). Nie linkuję z wiadomych powodów. :-) Można łatwo wyszukać; kto zechce, ten znajdzie.

  18. Co do imienin myślę, że ich się po prostu nie obchodzi tego dnia. Należy pamiętać, że jest wiele imion, które mają imieniny kilka razy na rok.

  19. Niech mnie DUA nie kusi, błagam. I tak mi już ciężko bez ulubionego nałogu czytania.

  20. Affabre Concinui!- byłam na niejednym ich koncercie w Filharmonii Poznańskiej.
    Bardzo dobry zespół.
    Co do chórów angielskich: w co drugim brytyjskim serialu ktoś – nawet inspektor policji – śpiewa sobie dla przyjemności w chórze katedralnym.
    Inspektor Endeavour Morse na przykład – w Oxfordzie.
    Serial „Endeavour” spodobałby się Sowie. Dużo pięknej muzyki, a w tle urodziwe, płowe budynki starego uniwersytetu.

  21. Mamo Isi, mamy też w Polsce świetny zespół – Affabre Concinui. Powstał on z inspiracji The King’s Singers, a wypączkował z Poznańskich Słowików. Bardzo sympatyczni panowie.
    Anglicy mają szczególną miłość do chóralistyki i do chórów chłopięcych. Jak który chłopczyk ma słuch, zaraz się do chóru zapisuje i jest z tego dumny, nie to co u nas. Ale jest też coś wyjątkowego w brzmieniu brytyjskich zespołów, co moim zdaniem ma również źródło w barwie ich języka. Stąd tak trudno ich naśladować, bo oni są jakby stworzeni do chóralistyki.

  22. Aaaa! Widzę, że został tu wspomniany Edward Elgar. Lubię! W stacji Radio Swiss Classic bywa dość często.

    Zgredziku, no, no… nie wiem, co myśleć o tym Twoim zadziwieniu. Żeby nie brnąć w głębszą analizę, uznaję je za komplement. Bo zadziwić mędrca to nie bagatela! :-)

  23. Wydaje mi się, Chesterko, że 28 lutego. Przecież gdyby obchodziło się urodziny tylko 29 lutego, to miałoby na przykład się cztery lata zamiast szesnastu.
    A jak to jest z imieninami w tym dniu?

  24. Też mnie to bardzo interesuje, Chesterko. Ciekawe, czy ktoś z Księgowych urodził się tego dnia?

  25. Też się kiedyś nad tym zastanawiałam, Chesterko. Może najlepiej założyć, że to po prostu ostatni luty?

  26. Dzień dobry! Czy ktoś z szacownego grona mógłby mi powiedzieć, czy jest jakiś obyczaj obchodzenia urodzin 29 lutego, jeśli tego dnia akurat nie ma? Czyżby co 4 lata, a może 28 lub 1 marca. Pomiedzy tymi dniami?

  27. Tak zaczęłam słuchać różnych chórów (zaczynając od King’s Singers) i wskoczył mi O Holy Night : Kings College. I tamże zaraz na początku jest to wachlarzowe sklepienie! I przepięknie wygląda podświetlony od zewnątrz witraż nad ołtarzem. Jednak chóry chłopięce to jest najpiękniejsza rzecz dla ucha.

  28. Ozdobniczko, znam tę piosenkę!
    Pani Gosiu, jakże inaczej można reagować na taką np. „Rozmowę wieczorną” Mickiewicza? Znam ją całą na pamięć:-)

  29. Może w takim razie na miły początek tematu polecę coś przyjemnego do słuchania.

    Antonio Salieri – „Vi sono sposa e amante”.
    Cecilia Bartoli.

  30. Otóż to, otóż to, Jolu!

    Moliku, aż tak źle nie jest, nie rezygnuję z wszystkich spacerów. Tylko z największych i najbardziej długotrwałych. Dziękuję za troskę, dziecinko.
    Ale przede wszystkim dziękuję za wiadomość o tym, jak reagujesz na wiersze w Jeżycjadzie!
    Ucieszyłam się.

  31. Sowo (wiad.pryw.), ależ proszę.
    Nie jestem tylko pewna, czy znajdę czas na polemikę.:)
    Pisać muszę. (Beatuszka mi kazała!)

    Ach, zajrzałam do wzmiankowanego tomu „F” i już wiem, o czym chcesz napisać.
    Jako muzykolog na pewno będziesz miała rację. Czyli polemizować z Twoją polemiką nie będę nawet śmiała!
    Zwróć tylko uwagę, że nie pisałam o faktach. Pisałam o sztuce i opartym na niej filmie.
    Jest różnica.

  32. Molu, czyli zdrowie dopisało.

    Wiosna nadchodzi już wielkimi krokami, żonkile postanowiły wypuścić swe piękne kwiaty w górę, ku Stwórcy. Przynajmniej u mnie. Słyszałam jednak, że gdzieniegdzie powiało całkiem mocno.
    Aha, znalazłam kilka słów o wiośnie w piosence Skaldów:
    Wiosna! cieplejszy wieje wiatr
    Wiosna! znów nam ubyło lat
    Wiosna, wiosna w koło,
    rozkwitły bzy!

    Śpiewa skowronek nad nami
    Drzewa strzeliły pąkami
    Wszystko kwitnie w koło,
    i ja, i Ty.

  33. Mamo Isi, w gruncie rzeczy większość muzyki klasycznej powstaje na zamówienie. Kompozytorzy tylko marzą o tym, by ktoś coś u nich zamówił, bo to najczęściej gwarantuje ich byt. A jeśli jest to zamówienie królewskie – jakiż to dla nich prestiż!

    Casciolino, też lubię Brittena. Jeszcze powrócę do utworów wiosennych, jest ich całkiem sporo, a co jeden to piękniejszy.

  34. A nie mówiłam? Byłam dzisiaj w szkole! Na polskim czytaliśmy sonet Leopolda Staffa „Marzec” (nie będę go tu przytaczać, bo się nie zmieści). Piękny! Mam tak, że ilekroć przeczytaj jakiś wiersz znajdujący się w „J…” i mi się bardzo spodoba, to uczę się go na pamięć. Z tym chyba też tak zrobię.
    Pani Gosiu, oczywiście, że czekamy z niecierpliwością na „Ciotkę”, ale żeby od razu wyrzekała się pani spacerów?

  35. Nasza droga Emma Kirkby jest związana z Oksfordem, a za to niezapomniane jest pływanie łódką w Cambridge, to miejscowa atrakcja, chodzi głównie o widoki. Cambridge jest bardziej malownicze i romantyczne. W ogóle wędrówki są chyba najciekawszym zajęciem na wyspie oprócz zwiedzanie muzeów z malarstwem i ogrodów botanicznych. Kiedyś byłam na wykładzie rodowitego Anglika, który powiedział, że jest jedna rzecz, o której marzy każdy Anglik, ale stać na nią tylko tych najbogatszych. Tą rzeczą jest łódka na kanale. Brytyjczycy zryli kanałami cały kraj w celu ulepszenia transportu i komunikacji, ale przyszła kolej i gęsta sieć kanałów stała się jakby niepotrzebna. To jest angielska miłość. Bogaci Anglicy mieszkają w lecie na swoich luksusowych barkach i dopływają nimi dosłownie w każde miejsce w kraju. Małym świadectwem tego jest „Trzech panów w Łódce nie licząc psa”, ale Anglicy strzegą bardzo swoich tajemnic (można wykupić sobie tylko mały rejsik i to nie tani), bo by im kraj rozdeptali. Żeby ogarnąć to radosne szaleństwo można na Wikipedii wpisać hasło „Canals of the United Kingdom”, English Channel to zupełnie inna rzecz. Pisownia: canal, nie channel, inaczej się też to słowo wymawia – tak jak nasz kanal, ale z akcentem na drugą sylabę. Kto o tym wie? wtajemniczeni. Jest kilka takich rzeczy, które gdy się o nich wspomni wzbudzają szacunek i o dziwo podziw. Tajemnicze słowa, tradycje, zupełnie jak u Tolkiena!

  36. A u nas już są żurawie!
    Ryśku, dzięki, zapewne wkrótce zobaczę zdjęcia – do tej chwili nie mieliśmy internetu, jak to na wsi (mocno wiało, a nasz internet jest radiowy).

  37. Dzięki Sowo P. za Elgara. To mało znany kompozytor, a tyle pięknych utworów napisał! Bardzo lubię wczesny wiek XX w muzyce. To mi od razu przypomniało mojego ukochanego Britten’a (choć to okres późniejszy, co słychać w muzyce). Dlatego polecam (a propos sklepienia) jego cykl pieśni na chór a cappella do angielskich średniowiecznych poezji, „Sacred and profane” op. 91. Na pewno pięknie by brzmiały w tej królewskiej kaplicy. A część trzecia jest bardzo na czasie. Pasuje też do dyskusji jego Spring Symphony, dla fanów muzyki instrumentalnej.

  38. Dzień dobry,

    u mnie też zakwitły żółte krokusy a niebieskie liście wysuwają z ziemi. Przesłałem kilka zdjęć.

  39. Od 2014 roku Master of the Queen’s Music jest Judith Weir, pierwsza kobieta na tym stanowisku.
    A swoją drogą to musi być zabawne, kiedy otrzymuje się rozkaz królowej, aby skomponować to i owo na jakąś okoliczność.

  40. O, tak, tak. Ja też czasem nam wrażenie, że jestem niecierpliwa i natrętna.

    Cześći czołem, Drodzy Księgowi!
    U nas dziś wiatr huczy, choć w nocy wył.

  41. Nutrio, wszystko się okaże. Cierpliwości.

    Zgredzie, tak, w Pobiedziskach wmurowano niedawno tablicę pamiątkową na cześć urodzonego tam inż. Antoniego Pallutha.
    Poznań też bardzo pamięta o kryptologach od Enigmy (Henryk Zygalski urodził się w Poznaniu i pracował na poznańskim uniwersytecie), powstał nawet specjalny projekt badawczy, wystawa etc., przed Zamkiem zaś od roku 2008 stoi pomnik na ich cześć.

    A Turing z pewnością wpatrywał się w sklepienie King’s Chapel, w jej geometrię i piękno, a w tym samym czasie coś mu się tam w genialnym umyśle układało i układało i układało…

  42. Muzyczna dobranocka (z urodzinową dedykacją dla Giorgia, Jacopina i ich mam):

    Sir Edward Elgar – „The Nursery Suite”.
    Royal Philharmonic Orchestra.

    Utwór dedykowany księżniczce Małgorzacie Róży (z okazji narodzin) i jej siostrze Elżbiecie (obecnie II) oraz ich Królowej Mamie. Elgar od 1924 roku aż do swojej śmierci był nadwornym kompozytorem króla Jerzego VI (Master of the King’s Musick). Brzmi to bardzo historycznie, ale tak, tak, w Wielkiej Brytanii takie stanowisko wciąż istnieje (nieprzerwanie od 1626 roku). Obecnie nie jest to już stanowisko dożywotnie, przyznaje się je bowiem na dziesięć lat. I nie ma już w nazwie końcowej litery „k”.

  43. A w temacie „passione” wrócił mi na myśl film dokumentalny Johna Turturro, kręcony w Neapolu. ” Passione” ( taki nosi tytuł ) przedstawia pieśni neapolitanskie w ciekawych aranżacjach. Mają one duzy ładunek emocji i świetnie wyrażają temperament tamtejszych mieszkańców.

    Dobranoc!

  44. Dziękuję Ci, Casciolino, jak to ładnie ujęłas.

    Dzieci małe bardziej cierpią z powodu kataru, bo nie umieją jeszcze sie go pozbyć. Pocieszam się, ze z czasem się tego nauczą, jak i wielu innych czynności :)

  45. Dziś nakryłam w ogródku pierwsze dwa krokusy (żółte) i nawet się specjalnie nie ukrywały . Czyli wiosna nadchodzi od południa Polski bo na Śląsk Zielony już zajrzała:))

  46. To sklepienie jest wyjątkowe na wiele sposobów. Mniej ukrytym z nich jest fakt, że to tu, w King’s College w Cambridge, studiował Allan Turing, jeden z najwybitniejszych umysłów XX wieku. I kto wie, czy ktoś nie chciał ewolucji przeszkodzić. Idee Turinga wywarły wielki wpływ na teorię informatyki. Dodatkowo był matematykiem, logikiem i biologiem teoretycznym. Jest uznawany za ojca teorii informatyki i sztucznej inteligencji.
    Czerpiąc z osiągnięć polskich kryptologów (w tym jednego spod Poznania), którzy opracowali nowatorską metodę odszyfrowywania, opracował metody bardziej zaawansowane.

  47. Ooo… To widzę, że się Pani naprawdę ostro wzięła do pracy. :-)
    A,właśnie, na który miesiąc, jeśli oczywiście można zapytać, przewiduje Pani prmierę?

  48. „Piszmy więc” – Fredro.
    Dzięki za kciuki, wszystko się udało.
    Tak, zdawałem 4 razy.
    Gio, czasami mnie zadziwiasz!
    Korektywa (gimnastyka korekcyjna) to understatement dla kinezyterapii, czyli wymyślnych ćwiczeń rehabilitacyjnych, zaordynowanych na powszechnie spotykaną przypadłość młodego kręgosłupa.
    Alku, jeszcze kilka, no góra kilkadziesiąt, tysięcy lat ewolucji i ten mechanizm powinien wreszcie przestać działać, do jasnej Anielki. Trzeba tylko w tym pomóc.

  49. nini jest w wersji mini i nie wie, czy może, lat ma więcej niż dwa i permanentnie zapchany nos (krzywe coś-tam w środku), który jednakowoż pozwala czuć wszystkie piękne aromaty i niepiękne zapachy.. i nie przesłania obrazków wiosny wiejskiej i miejskiej (mogę podesłać, fajne bliki wyszły na moście nie-świętym, chyba okulary zbyt różowe, ale adres znam tylko piernikowy, chyba trochę przechodzony? :o)).

    Dramatyczna włoska miłość Prokofiewa sama przeszła mi w Dance Macabre Kamila od Łabędzi i sama się zdziwiłam, ile w tym pasji Sowo!

    A w ogóle to przepraszam, że tak nie na temat, zapomniałam, że trwam w niemym zachwycie (ach, te wachlarze.. te wachlarze..!)..

  50. A płeć piękna? Spotykam się często z sytuacją, w której dziewczynki, przeziębione, najchętniej wyszłyby na podwórze i… Zamieniły się w kałużystów! (neoogizm D. Wawiłow – ostatnio coś mi mignęło o nich). A gdy brakuje kałuży, to chętnie pobiegłyby do ogrodu pobawić się wśród natury, nie bacząc na katar i kaszel.
    A to wszystko przez dziecięcą ciekawość.

  51. Tak, Casciolino, w językach romańskich pasja to synonim uczucia. Osłuchałam się, więc mnie nie razi.

    Katar u małych chłopczyków w niczym ich nie ogranicza, choć, że go nie zauważają, to bym nie powiedziała. Męczy jak każdego, szczególnie w nocy. Za to przekonałam się ostatnio, że zwyczajne szaleństwa dzieci potrafią wyczyniać nawet z 39 stopniami gorączki.

  52. Mamo Isi, święte słowa. Sama to sobie powtarzam: pisz, pisz, nie wyglądaj przez okno, ogród be, jezioro be, spacery be!

  53. Casolino, niestety takie dzieci również miewają latarki. I to niekoniecznie w mniejszych ilościach. Majeczka miała ich bardzo dużo.

  54. Młodziutkie organizmy męskie kompletnie nie zauważają, że mają katar, a z największym kaszlem na ustach ładują się z butami w kałuże.
    Wiem, co mówię, bo widziałam to dwukrotnie, na własne oczy.

  55. Zastanawia mnie problem kataru u małych osobników płci męskiej, takich niespełna dwuletnich. Czy to możliwe, że w tak młodym wieku już przeżywają katusze spowodowane zatkanym nosem, podobnie do swoich ojców i dziadków? Do odpowiedzi wywołuję Alka, jako eksperta, ale mogą się też wypowiedzieć wszyscy, którym doświadczenie pozwala porównać przeżywanie przeziębienia przez mężczyzn i kobiety w wersji mini.

    Sowo P., mnie pasja kojarzy się głównie z muzycznym określeniem „con passione” (co tłumaczy się „z uczuciem”). Może dlatego też mi ono nie przeszkadza.

    Just, hip hip hurra dla Giorgio! Dużo zdrowia i uśmiechu! I uściski też dla Ciebie z tej okazji: rok temu dałaś go światu!

  56. Już Nieco Zdrowszy Alku, swym esejem (że tak uniknę przedrostka mini), brawurowo nawiązujesz do klasyki. Wszak przeziębienie pewnego trolla (wybacz! ale co ja poradzę, Tove Jansson pisze o uroczych Mumintrollach) zaowocowało powstaniem wiekopomnego dzieła „Pamiętniki Tatusia Muminka”.
    Podkreślmy przy okazji, że genialne lekarstwo na Tatusiowy stan – i zły humor – zaordynowała mądra Mama Muminka.
    MM :)
    M. :)

  57. Ozdobniczko, dziękuję za uśmiech. Pomógł jak diabli.
    Pani Gosiu, stosuję się do pani rady, a w wyzdrowieniu pomaga mi pani troskliwość. Jak tak dalej pójdzie to dzięki Staroście i Ozdobniczko pójdę jutro do szkoły. :-)

  58. Z „Trzy po 33”: „O ile pasjonaci, dziś nieszkodliwi na ogół hobbyści, bywali dawniej prawdziwie groźnymi furiatami(…), o tyle czasownik „pasjonować się” do wściekłego gniewu nie pasował. Określał zawsze silne, ale zwykłe trwałe i radosne uczucie. A jak coś było pasjonujące, to w naturalny sposób taki stosunek wywoływało.(…)A wzięła się ta pasja z łacińskiego passio oznaczającego „cierpienie”.(..)Dziś pasję możemy sobie roztropnie wybrać, bo jakąś wypada mieć. I spokojnie możemy się nią pasjonować, będąc nieszkodliwymi dla otoczenia, sympatycznymi pasjonatami.”

  59. Potwierdzam, Alku, katar to śmiertelna choroba. Jedna z najgorszych śmiertelnych.

    Od paru dni co wyjdę do ogrodu, to słyszę dzwońca. Co prawda wskazywałoby to na wiosnę, ale, kochany Starosto, to jest dopiero pierwszy dzwoniec i jako taki, wiosny nie czyni. Zdecydowanie lepiej nie wyglądać przez okno, bo co tam takiego widać! Jeno suche badyle i brudne szyby (u nas). Lepiej pisać.

  60. Dobry wieczór! Ja się tylko witam i macham ręką na powitanie zza szyby, bom też zakatarzona. Dobrze, że tutaj wszystko „się kręci” jak zawsze i można sobie przy Was na moment przystanąć. Ominęły mnie Księgowe pączki, może któregoś dnia wetknę i tam swój nos i chociaż „powącham”.

  61. Dzień dobry!
    Uroczy, nie urokliwy dziś dzień. Od rana słyszę te słowa: Idzie wiosna! A mnie się wydaje, że ona już przyszła. Nic nie równa się z tym, co doznałam dzisiaj wychodząc ze szkoły pierwszy raz po feriach. Owiało mnie świeże, ciepłe powietrze, a jasne promyki słońca zatańczyły na wszystkim wokół. Nic, tylko się uśmiechać. Może mieć to związek z tym, że przeczytałam (jeszcze w szkole) pierwszy rozdział „Bezgrzesznych lat” i uznałam, że już zawsze do wszystkich będę się wyłącznie uśmiechała.

    Właśnie mi się przypomniało, że niedawno Nutria pisała o słowie ,,kupny”, które powiedział jej dziadek, a które podobne jest słyszane rzadko. Zdziwiłam się, bo u mnie w rodzinie to słowo jest w ciągłym użytku. Teraz się zastanawiam, czy jest poprawne.

    A więc uśmiecham się do DUA i wszystkich Księgowych!

  62. U nas już prawie wiosna. Było 15 stopni!

    Dziękuję za wytłumaczenie, co się dzieje z chorującym mężczyzną. To dużo tłumaczy.
    Życzę zdrowia wszystkim chorym. Nie tylko umierającym panom. :)

  63. Nutrio, to nie pesymizm, to uświadomiony realizm.

    A czy przymiotnik pasjonujący powinien oznaczać wywołujący furię? Pasjonująca historia, na przykład. Moim zdaniem, pasjonat rozumiany jako gwałtownik, furiat też nie jest najszczęśliwszy. Powinien być cierpiętnik. Wróciliśmy teraz do francuskich korzeni słowa, więc nie ma dramatu. Są gorsze przypadki.

  64. Skonsultowałem się z M. i uściślam. Tytan, o którym była mowa w szkole, to nie był żaden wyszukany Okeanos czy jakaś inna mało znana postać. Chodziło naszego poczciwego Prometeusza, tytana drugiego rzutu po Japecie i Klimene (prawda, że to brzmi trochę jak katalog z wystawy psów?).

  65. Ależ skąd, Alku, Ty mi regularnie poprawiasz humor. Zwłaszcza takimi ponurymi wizjami pesymisty. Albo takimi nazbyt optymistycznymi wizjami przedwiośnia. Po głębszym zastanowieniu domyślam się, iż sęk w tym, że Ty po prostu wszystko lubisz wyolbrzymiać. I nawet takie, na pozór, przygnębiające rzeczy przedstawiasz z błyskiem humoru.

  66. Swego czasu dziecię z rodziny napisało w wypracowaniu, że któryś tam był Tytanem. Kronos, Okeanos, pal go licho. I nauczycielka (jako osoba rzecz jasna obeznana z językiem) zapytała i pouczyła, tytanem czego mianowicie był ów osobnik. Tytanem pracy był, albo myśli dajmy na to. Koniec historyjki. Teraz czekam na chwilę, gdy na informację, ze stryj Pafnucy był pasjonatem, ktoś mnie zapyta, czy pasjonatem szachów.

  67. Aaaaah… Molu, i ja Tobie posyłam uśmiech.
    I wszystkim chorym, bo uśmiech też leczy (nie całkowicie, ale robi swoje)

  68. A jeszcze taka ciekawostka, pasja w rozumieniu zamiłowania jest dużo starsza od znaczenia furia, również w polszczyźnie. Choć w łacinie oznaczała cierpienie, języki romańskie rozszerzyły znaczenie na silne uczucie. Nie przepadam za tym słowem, ale nie razi mnie aż tak.

  69. Z dzisiejszym pasjonatem trudna sprawa, bo to dawniejszy amator, który teraz zaczął oznaczać dyletanta, który drzewiej oznaczał amatora – dzisiejszego pasjonata…

  70. Sześć lat skończył nasz księgowy Jacopino!
    To nie do wiary.
    A ileż te malutkie ludziki potrafią zrobić w tak krótkim czasie! I jak się zmieniają!

  71. Tak, Alku, trzymajmy się, nie dajmy się, jak to mawiają w Wielkopolsce.
    No, coraz raźniej gadasz, idzie ku lepszemu.

    Moliku, pij dużo , dobrze będzie.

    Gio, tak jest, my z fasonem.

  72. Alku, choć widzę że już lepiej dołączam się do życzeń zdrowia dla Ciebie oraz dla wszystkich choruszków :).

  73. Powtórzę tylko to, że przesłałam indywidualny uśmiech dla Ozdobniczki:-).
    Nota bene mam charakterystyczny napad głupawki. (hihi).

  74. Wiem, że DUA wie. Ale DUA wie także, że ja po prostu muszę, bo wiem, że nie mogę inaczej. No, chyba że nie wiem, to wtedy mogę… ;-) Chociaż… czasem też stawiam opór i robię po prostu po swojemu (co często równa się: po staremu).
    A tak już całkiem serio, och, mnie też różne takie bardzo drażnią (mam to przecież na co dzień). Tak bardzo, że aż czasem zgrzytam zębami. Albo się skręcam.

  75. Dziękuję za całuski dla Giorgia i pozdrawiam zagrypionych.
    Trochę prawdy jest w tej opowiastce Alka …

  76. Dziękuję za dobre słowa, moi mili. Nutrio, a ty to już chyba mnie przeceniasz. Dziękuję ci bardzo – ważne że dobrze mówią, nieważne że przesadzają.
    UA, żeby pani wiedziała, co Agnieszka Osiecka powiedziała kiedyś o słowie „urokliwy”, to by go pani unikała nawet w myślach. Jako i ja czynię. A słowo „pasjonat” w znaczeniu hobbysta nie postanie w moim słowniku dopóki skleroza ostatecznie nie wyżre mi zwojów, i o dzień dłużej.

  77. Bardzo pozdrawiam Molika. Zamieścił tu opis swojej przypadłości, ale przecież nie musimy tego wszyscy wiedzieć. Zachowałam go dla siebie i teraz serdecznie o choruszku myślę.

  78. Wiem, Gio, ta pisownia obowiązuje , ale się wyłamuję, nic na to nie poradzę.
    Podobnie jest ze słowem „urokliwy” zamiast „uroczy”; choć dozwolone – odstręcza.
    Dozwolone jest też, jak wiadomo, i zatwierdzone przez wysokie komisje ortografów słowo „pasjonat”, nie w znaczeniu znanym nam (człowiek wybuchowy), tylko jako określenie hobbysty. Dziś „pasjonat znaczków pocztowych” to filatelista, nieprawdaż.

    O, nie. Stawiam opór.

  79. Dzień dobry!
    Po lekturze minieseju (taka pisownia jest koszmarna, wiem, ale m u s i a ł a m, nic na to nie poradzę) też doszłam do wniosku, że Alkowi się polepszyło. Ciekawe tylko, czy Alkowa M. by to potwierdziła… :-)

  80. A nasz Molik też chory.
    Nie poszedł dziś do szkoły.
    Biedak.
    W taką pogodę w łóżku leży.

  81. Idzie wiosna!
    Słonecznie, a jak ciepło!
    A jakie niebo!!!
    Można się w nie godzinami wpatrywać!!!

    Alku, turlam się! Ty jesteś doprawdy niezwykły!

  82. Sklepienie przepiękne.Dziekuję.

    Pozdrawiam wiosennie.,zwłaszcza zagrypionych.Szkoda czasu na chorowanie.

  83. Wróciłam z miasteczka.
    Ciepło, słonecznie, wiosennie!- i wszyscy to powtarzają:- Wiosna idzie, co?

    Alku, dziękuję za świetny i pełen wdzięku mini-esej, którego powstanie dowodzi, że nie jest z Tobą tak źle, jak czujesz.
    Organizm, który mówi Ci rzeczy tak dołujące, zwodzi Cię, oczywiście. Odrobina aspiryny, dużo witaminy C, krople do nosa, dwa dni w łóżku – i już Ci ten oszust inaczej zaśpiewa.
    A więc uszy do góry – i zdrowiej!

    I posłuchaj sobie The King’s Singers na YT, na poprawę nastroju.

    A M. poproś, żeby ugotowała Ci rosołek na wołowinie z kością (dużo włoszczyzny!). To jest cudotwórczy wywar. Namiastka szpiku.

  84. Idzie,idzie wiosna!
    Skoro nawet u nas wreszcie śniegi stopniały i da się z grabiami do ogrodu wyruszyć, to u Was w cieplejszych rejonach, zapewne już listki podglądają z pączków.
    Dobrego dnia wszystkim życzę i cudownego naturalnego sklepienia nad głowami.

  85. Piekne sklepienie! Lubie sie w takie wpatrywac, az do bolu szyi…

    Calusek dla Giorgia! (A Jacopino kilka dni temu skonczyl 6 lat i tez byl torcik czekoladowy, z truskawkami!).

  86. Dzień dobry UA oraz Ludu. U mnie za oknem wiosna najwyżej w stylu Żeromskiego, czyli przed. Ale jest w tym nadzieja, jak to dawno temu powiedział Andrzej Poniedzielski, jeśli nie na lepsze, to przynajmniej na jutro.

    Co do przeziębienia, jak wiadomo mężczyzna z katarem to mężczyzna śmiertelnie chory. Wszyscy się zgadzają, że tak jest (zwłaszcza żony i ukochane, które musiały pielęgnować swoich rycerzy). Dlaczego? Wydaje mi się, że ma to źródło w bardzo dawnej przeszłości, kiedy miarą wartości mężczyzny była liczba wrogów, których dał radę zabić, a następnie wyssać ich szpik. Są to czynności, które sporo wymagają od organizmu. Kiedy mężczyzna nie jest w stanie wroga zobaczyć, bo ma wciąż żółto przed oczami, o wywęszeniu wroga w ogóle nie ma mowy, zaś w wymachu maczugą przeszkadza łamanie w kościach, otóż w takiej sytuacji mężczyzna nie jest w stanie spełniać swojej podstawowej funkcji, do której został zaprojektowany i którą ma zaszytą w takim woreczku, razem z kością kazuara i biletem na mecz ulubionej drużyny. Co wówczas mówi do niego jego własny organizm, wyćwiczony latami ewolucji? Organizm mówi zgodnie ze swoim najgłębszym przekonaniem: stary, to już koniec. Maczuga śmierci wisi nad twoją głową, musisz zwolnić miejsce następcom, bowiem ty jako ty już się do niczego nie nadajesz. Zdychaj i nie zawracaj głowy. Naprawdę, tylko bardzo silne psychicznie jednostki mogą się oprzeć, kiedy własny organizm tak do nich mówi. Dlatego w czasie przeziębienia jesteśmy smutni i kiedy się nas prosi o wykonanie jakiejś czynności domowej, to zamiast odpowiedzieć, patrzymy w ogień na kominku (jeśli go mamy). I w ogóle to poproszę o chusteczkę. Koniec mini eseju.

  87. Cześć i czołem ! Ach, Sowo polecone przez Ciebie „I’m Yours ” skutecznie dziś wydobyło mnie z „Katebushowej” zadumy i podziałało na mnie tak, jak swego czasu „Don’t worry be happy”, które (chyba jak każdy) uwielbiam. Dziękuję Sowo, wpisuję KS na listę ulubionych!:)))).

  88. Dzień dobry, piękne dziś słońce. Wiosna, wiosna!

    Proszę jeszcze obejrzeć sobie „Masterpiece”, czyli historię muzyki w pigułce. Niezawodnie poprawia mi humor, gdy tego potrzebuję.

  89. Dzień dobry,
    Dotarłam do pracy i słucham polecanek. :))
    Zgredu, dziękuję!
    Binarnie trzycyfrowa? Czyli między 4 a 7, jak udało mi się sprawdzić.
    A co to jest ta korektywa?

  90. Właśnie słucham, zamiast spać.
    „Oh, Danny Boy” – i „Greensleves” też.
    A Jo-hann-Sebas-tian-Bach!
    Wspaniali.

  91. Tak! Uwielbiam obserwować ich twarze jak śpiewają. Skład zespołu co jakiś czas się zmienia, ale zawsze jest to ta sama klasa, ta sama radość muzykowania. Będąc dzieckiem miałam szczęście być na ich koncercie i mogę westchnąc tylko, że to jeden z tych koncertów, które pamięta się całe życie.
    Uwertura do Cyrulika jest cudna, ale ich kolędy! A Greensleves! Albo płyta z L’Arpeggiatą, albo urocze „Thou, my love, art fair”, albo „O nata lux”! No, po prostu wszystko. Nawet dwuletniej Belli zaśpiewają ślicznie Happy Birthday…

    Chyba już mnie dostatecznie ukołysali do snu. Dobranoc.

  92. Aaa, pyszne, Sowo!
    Posłuchałam jeszcze tego : The King’s Singers – Overture The Barber Of Seville
    i idę spać z uśmiechem.
    Jak oni się świetnie bawią tym śpiewem.
    Wysoka klasa.

  93. Dobranoc wszystkim !
    Zgredzie, trzymam kciuki.

    Sowo, dzięki za King’s Singers. Jakie wyborne miejsce do pączkowania sobie wybrali!

    Alku, życzę wyzdrowienia już od poniedziałku. Będzie lepiej!

  94. Dobranoc Starosto i Ty ludu!
    Jutro będę się musiał wykazać jako kierowca i odbyć podróż do krainy Mordor, gdzie zaległy cienie.
    Ktoś musi zawieźć dzieci na korektywę.
    Niech Święty Krzysztof Samoprzylepny (widziałem kiedyś w Częstochowie), patron kierowców, ma mnie w swojej opiece.

  95. Magdo Z, ja też zdawałem kilka razy. Binarnie była to nawet liczba trzycyfrowa.
    Stylem jazdy nierzadko przypominam Ignacego, ale to tylko jeden z moich stylów jazdy.
    Trza się wyrobić.

  96. Może Cambridge nie zapisał się szczególnie we współczesnej literaturze, ale w muzyce jak najbardziej.

    Znakomity i wszystkim dobrze znany zespól The King’s Singers wypączkował (he, he) właśnie z The King’s College Chapel Choir. Czego by nie posłuchać w ich wykonaniu, jest świetne, a śpiewają i klasykę, i rozrywkę (choć wysublimowaną). Skoro Zgred dziś tak rozrywkowo nastawiony, niech będzie coś z tej kategorii:

    The King’s Singers – ” I’m Yours”.

    A potem można słuchać ich dalej i słuchać, aż do rana.

    Dobranoc.

  97. Sam się zdziwiłem, co to takiego, poszukałem na innych gałęziach i okazało się, że to… leszczyna ;-) Posyłam dowód.

  98. Wiewiorko! Ja nie pamietam tej anteny w dloni, ale glowy jakos tak ku radiu nam sie sklanialy. Moze mama kazala sciszac? Juz nie pamietam dokladnie. To byl jeden z tych dlugo utrzymujacych sie utworow na liscie, prawda?

  99. Dziekujemy bardzo, całuski przesłane, Giorgio już smacznie śpi.
    To był dzień obfity we wrażenia.
    Dobranoc DUA i Księgowym!

  100. Ooo, ależ wielka przesyłka zdjęciowa od Szalonej Kapeluszniczki!
    Dziękuję! Miłe istoty.
    Ryśku, dziękuję za zdjęcia i Tobie!- a czy możesz mi zdradzić, co to takiego się rozwija na zdjęciu 89833m.jpg? Prześliczne!

  101. Jestem pod wrażeniem DUA, nigdy nie widziałam tego typu sklepienia.
    Wielka precyzja wykonania.

    Dodam jeszcze, ze dziś świętowaliśmy pierwsze urodziny Giorgia.
    Był torcik czekoladowy i najbliższa rodzina.

  102. Ozdobniczko, jakże mi miło!
    Ach, ten Ignaś, co?
    Właśnie o nim piszę. Ależ wydoroślał!

    Nutrio, dobranoc, dobranoc i Molowi K.!

  103. Mnie się podoba, Zgredu :)
    Przypomina mi dawne sobotnie wieczory z anteną w dłoni.

  104. Dziękuję Zgredku za to wspomnienie młodości! Wciagam ABC na moja listę taneczna.

  105. Casciolino, byłaś w Sagrada Familia? Ach, jak ja Ci zazdroszczę. Widziałam przecudne zdjęcia. I wnętrze! Wzdycham marzycielsko nad wykończeniami, jak i nad sklepieniem w Cambridge.

    Czytam sobię McDusię. Chociaż Święta już za nami.

  106. Życzę miłego wieczoru starszym Księgowym, a tymczasem ja idę spać, bo, niestety, ale muszę jutro wstać do szkoły.
    Przesyłam uśmiechy: :-) :-) :-).

  107. Moje pierwsze skojarzenie to sklepienie współczesne, czyli Sagrada Familia Gaudiego. Bardzo bym chciała dożyć czasów, kiedy ta świątynia będzie ukończona i odwiedzić ją ponownie.

  108. Dobry wiecór!

    Sklepienie to koronkowa robota.

    Pozwoliłem sobie przesłać na poprzedni adres kilka migawek z ogrodu. Między innymi prymulka czyli primula :-)

  109. A może mógłbym polecić coś muzycznego z niższych rejestrów kultury?
    No nie wiem, czy nie będzie zbyt plebejskie.

  110. Dzień dobry wieczór!
    Wszystko się znalazło.
    Gotyk i Pasierb też.
    Uśmiecham się do wszystkich.

  111. Bo to niełatwa sztuka, przekładanie poezji.
    Trzeba być i poetą, i majstrem, i filozofem.
    I jeszcze może się nie udać w pełni.

  112. Longfellow podoba mi się i w oryginale i w tłumaczeniu ( głównie przez sentyment), aczkolwiek w tłumaczeniu pominięto jednak istotną kwestię: czas!

  113. Ann, dziękuję za wiadomość prywatną, dzięki której wiem, jak ten kawałek Longfellowa brzmi w oryginale. Tak oto: :

    In the elder days of Art,
    Builders wrought with greatest care
    Each minute and unseen part;
    For the Gods see everywhere.

  114. Dzień dobry, Molu. Od razu się uśmiechnęłam czytając Twój komentarz. Miło się robi.

    A na dworze zimno.

  115. Pewnie, że o to.
    Dzień dobry wszystkim!

    Nawet dwa znakomite brytyjskie seriale policyjne („Inspektor Morse” i „Endeavour”) mają za tło śliczny Oksford, nie zaś Cambridge.

  116. Niedzielne dzień dobry!
    DUA, nie pamiętałam nic a nic – ani wiersza, ani wspomnianego epizodu zagadkowego. Dziękuję za przypomnienie, bo ten wiersz pasuje idealnie do naszych przemyśleń katedralnych. Otóż to, otóż to, o to właśnie chodzi!

  117. Ponieważ znów nawiało na biało ,to może … Kate Bush i „Snowflake” . Jej głos , to dobre tło dla angielskiego gotyku i odwrotnie.

  118. Dobranoc. Wydaje mi się, że Cambridge jest trochę niesprawiedliwie sekowane w literaturze pięknej. Ale nic na to nie poradzimy, tak już widocznie musi być.

  119. Nie wiedzieć czemu, skojarzyło mi się z malarstwem iluzorycznym. Kościół św.Ignacego w Rzymie posiada taki malunek imitujący kopułę, której w naturze tam nie ma, złudzenie jest wielkie. No, ale Oxfordu to dotyczyć nie może, Anglicy nie wpadliby na taki koncept.

    Mamo Isi, dziękuję, że pamiętasz. Odezwę się kole maja.

  120. O, przykra sprawa.
    Wychodzi na to, że zdrowo jest chorować.
    Bo się nie pali.
    Polecam herbatę z rumem, miodem i cytryną. Ulga chwilowa, ale jest.

  121. Dobry wieczór UA. Odpowiedzi brzmią: tak, i tak. Co do fajeczki, to tym razem niezbyt. Przeziębienie mnie męczy, fajka już kompletnie zatkałaby mi trąbę. Okropność.

  122. Madziu, cytat ten pochodzi z własnej wypowiedzi Alka, na temat słynnego warszawskiego szewca.

    SowoP, a cóż za ładna propozycja.

  123. Chciałam posłuchać (i polecić) ponownie „The Pale and Purple Rose” Purcella, ale usunięto ten utwór z YT. Szkoda, bo ładny jest i a propos. Potem chciałam posłuchać The King’s College Chapel Choir, zespołu założonego przez Henryka VI i istniejącego do dziś (w innym składzie, rzecz jasna), ale oni głównie kolędy śpiewają. I „Mesjasza”.
    Posłucham zatem czegoś innego, z tej samej epoki i angielskiego:

    Thomas Tallis – „Spem in alium”.
    The Tallis Scholars.

  124. „William i Adam zbudowali wieżę, Ann i Mary zbudowały iglicę. William i Adam zbudowali kościół, Ann i Mary zbudowały chór”

  125. Ja tak krótko,na dobranoc. Mam sporo do nadrobienia, tyle się tu dzieje. Moje dzieci chorują,ja na zwolnieniu, przeto poranny rytuał czytania księgi gości zawiesilam. Ale znalazlam czas na inną lekturę. Pani Małgorzato, dziękuję za Tym razem serio. Właśnie skończyłam czytać, jestem bardzo wzruszona. Dobrej nocy wszystkim!

  126. Dzięki, Sowo! Tak mi się trochę zdawało, że to on był, ale nie byłam pewna.

    Kapelutku, Adminki odezwą się do Ciebie! Witaj!

  127. Dobry wieczór! Ależ mnie tu dawno nie było! Nadrabiam błąd. Człowiek tak czasem nie zapominając, zapomina. Piękny wiersz i piękne sklepienie. Pani Małgosiu, ślę mejlem coś pięknego (albo kogoś :) ) z mojego ogrodu. Ściskam wszystkich serdecznie!

  128. Dobry wieczór! Odnośnie katedr: „Filary Ziemi”. I mogę godzinami oglądać albumy poświęcone gotykowi – to mój ulubiony styl w architekturze. A odnośnie Białego Konia: Terry Pratchett, „Kapelusz pełen nieba”.

  129. Gio, a pamiętasz ten wiersz, który cytowała Ania z Zielonego Wzgórza?
    Kiedyś go sobie tu przypominałyśmy na zagadkach literackich.

    „W dawnych dniach architektury
    budowano z równą troską
    jawne i ukryte mury
    licząc się z wszechwiedzą Boską”.

    Wtedy mi przypomniałyście, kogo Ania cytowała – a ja znów zapomniałam.
    Ciekawe jednak, że – w odróżnieniu od autora – wiersz ten pamiętam całe życie.
    Trafił mnie, po prostu.

  130. Brak słów, żeby opisać jak cudowne jest to dzieło. Zachwyca pomysłem, czaruje wyglądem, co razem łączy się w coś nieopisanie pięknego.

  131. Genialny wiersz i koronkowa murarska robota.
    Dobry wieczór wszystkim.
    DUA uwrażliwia nas na różne rodzaje piękna.

  132. Jeszcze dwa słowa do Alka, jeśli DUA pozwoli.
    „(…) zanim ja zaoszczędzę na te buty, ich twórca zapewne przejdzie do innych zadań i w zupełnie innych rejonach…”.
    Master class! :-)

  133. WIELKI mały człowiek…Nie zawsze sam, ale w większej liczbie zdolny do WIELKICH RZECZY, a skoro tak, cóż stoi na przeszkodzie, aby to były rzeczy dobre ?

  134. Cześć, Nutko.
    Znalazł się Junior Zgreda, znalazł bez trudu.

    Ha! Trzeba było pączkować z nami!

  135. Pewnie jest błąd cache HTTP związany z czasem strony na którymś z serwerów pośrednich.
    Internet jest taki skomplikowany.

  136. Dobry wieczór!
    Przeczytałam wszystkie Wasze wpisy, Księgowi, popączkowałam się… znaczy pośmiałam.
    Tak sobie myślę, że w znalezieniu Juniora pomoże „ctrl+f” lub „znajdź na stronie”. Żaden Junior się wtedy nie ukryje pod jakimkolwiek wpisem.
    To jeszcze tak w ramach prywaty, a trochę odnośnie CSI, NCIS i „Bones”, podzielę się, że w tym miesiącu obejrzałam „Holistyczną agencję detektywistyczną Dirka Gently’ego” (nowa wariacja na temat tej postaci, produkcji BBC America, jak podają: „science-fiction detective series”, a więc ciekawa abstrakcja) i tak sobie myślę, czy nie sięgnąć po jakąś książkę Douglasa Adamsa.
    I jeszcze dla wszystkich zainteresowanych: w poniedziałek do telewizji w Wielkiej Brytanii wraca „Broadchurch”.
    Serdecznie pozdrawiam
    Nutka

  137. Warto to wszystko obejrzeć w Googlu, Zuziu.
    Kto wie, może zapragniesz kiedyś studiować w Cambridge?

  138. Dzień dobry!
    O tym zdjęciu nie można powiedzieć nic innego jak to, że dech zapiera, co właśnie napisała DUA.
    To piękne, ludzie, którzy przyczynili się do powstania tego sklepienie, choć ich nie widać są, dawno już odeszli, a jednak pozostaną.
    Swoją drogą, skoro kaplica ta była budowana przez tak wiele lat, ciekawe, czy łatwo było im zrozumieć i godnie odtworzyć pierwotny pomysł. Może w pierwszej wersji miał być zupełnie inny?
    Na żywo to musi wyglądać oszałamiająco!

  139. Koronkowa robota w kamieniu. Efekt wprawia w nabożny podziw. Zwłaszcza gdy się pomyśli właśnie o tych tysiącach pracowitych, utalentowanych, anonimowych ludzi, którzy przyłożyli rękę do tego dzieła. W taki właśnie rodzaj podziwu wprawia mnie mediolańska Katedra – Duomo. Nie raz, patrząc na nią, myślałam o ludziach, którzy pieczołowicie wyrzeźbili misterne zdobienia tak umiejscowione, że dla wzroku zwykłego przechodnia raczej niedostępne. Chyba więc nie dla ludzkiej chwały się trudzili. I chwała im za to! :-)

  140. W necie są zdjęcia King’s College Chapel z profilu, warto nimi dopełnić sobie ten obraz. W Anglii powstały pierwsze katedry gotyckie, choć łuk gotycki przyszedł z Francji, a potem oczywiście wrócił do niej we wspaniałych budowlach. Ciekawe, że ja ostatnio też podróżuję po wyspie. Oglądam sobie okolice, gdzie zamieszkiwał Tolkien. Południowe Birmingham. Ciekawy jest też Biały Koń z Uffington poniżej Oxfordu.

  141. O, to, to, Sowo.

    Molu, Iskra mówiła o zdjęciu dwóch pączków naturalnych we wpisie tłustoczwartkowym.

  142. Pozwolę sobie Starostę poprawić, wpis Juniora jest pod wpisem „Od Ryśka”, Zgredzie.

  143. Wirtuozeria architektoniczna wprawiajaca człowieka w metafizyczne drżenie. To tu śpiewał w chórze Lewis i Tolkien, czy coś pomyliłam?
    Ciekawie zarysowana perspektywa, Droga Autorko! To lubię!
    Po tłustym czwartku sublimacja ducha. Musi być równowaga.

  144. Poczytałam sobie zaległe przemyślenia z poprzedniego wpisu i mam pewne ( spóźnione) pytanie: o jakim zdjęciu mówiła Iskra w swoim ostatnim komentarzu?

  145. Pod wpisem o Bartku, Zgredzie!
    Tam też jest słówko Mamy Isi do Krzysztofa.
    I inne ciekawostki.

  146. KokoszaNel, zamień perspektywę na ptasią, a zobaczysz wirujące suknie tancerek flamenco. Albo taniec wachlarzy. :)
    Śliczne koronki, bardzo udane zdjęcie.

  147. Dzięki, Starosto, ale widocznie ten internet jest dla mnie zbyt skomplikowany.
    Dalej nie widzę Juniora i Odpowiedzi.

  148. Las boczniaków widziany z perspektywy mrówki. No nic nie poradzę że tak mi się kojarzy.

  149. O! Nowy wpis! Jupiiiii! Cudowne to sklepienie. Rzeczywiście chyba najpiękniejsze. Z dwa dni mnie tu nie było(dostałam ” Przypadki Robinsona Kruzoe i-przepadłam), przychodzę a tu nowy wpis z cudownym zdjęciem.

  150. Tak, ann, wielka racja. Znamy nazwiska architektów, którzy narysowali tę Kaplicę Królów.
    Ale nie znamy tych tysięcy pracowitych, utalentowanych ludzi, którzy przez sto lat zmieniali wizje z rysunków w budynek – tak piękny w każdym szczególe.

  151. Uwielbiam gotyk, jak i sklepienia. Przecudowne zdjęcie i wiersz. Krótki, ale zawarte w nim jest wszystko, co ważne.

  152. Dzień dobry DUA i mili Księgowi!
    „Pochwaleni niech będą ornamentatorzy, ozdabiacze i sztukatorzy, twórcy aniołków fruwających…” Tak mi się przypomniało w pierwszej chwili. A zaraz potem srebrzysty gotyk z „Sur le pont d’Avignon” Baczyńskiego. Przepadam za angielskim gotykiem. Dobrego, bardzo słonecznego dnia!

  153. Aaaa!
    Nowy wpis!
    Piękny wiersz!
    Dziękuję!
    Pani to ma wyczucie czasu!
    W sam raz na poprawę humoru!

    PS. Kocham Panią!

Dodaj komentarz