Żaba na szlaku

DC KrzysztofO (tata KC  Cascioliny),  z zawodu nawigator, zażarty czytelnik, który na dalekomorskie rejsy zawsze szykuje sobie   stos starannie dobranych książek, w przerwie pomiędzy rejsami wyruszył w Tatry. Tym razem także wziął z sobą lektury – i wielkim dla mnie zaszczytem jest,  że podczas górskich wędrówek towarzyszyła mu moja „Żaba”.

Żaba na szlaku

 

Żaba była z DC Krzysztofem na Ciemniaku i kazała sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie:

 

Żaba na Ciemniaku 2b

 

a na Kondrackiej Przełęczy nawet przycupnęła  wdzięcznie na drogowskazie!

 

Żaba na Kondrackiej Przełęczy

 

A tymczasem, w USA, w Virginii, „Ida sierpniowa” zdobywała wraz z KC Ateną szczyty w Shenandoah National Park.

 

at

 

 

aat

 

Wędrowała też z Ateną przez górskie lasy i kogo spotkała? Ano tak, niedźwiadka! To już drugi, o ile mi wiadomo – Atena ma do nich szczęście.

Z sobie tylko znanych powodów niedźwiadek bynajmniej nie spoczywał u boku ciepłej i mruczącej mamy, pogrążonej w śnie zimowym, tylko wygramolił się na solowy spacerek.

Że też Atena z Idą wcale się go nie zlękły! Wygląda na wygłodzonego, ale może to tylko głód lektury.

 

aaat

 

Hej, jak ja mam dobrze! Siedzę sobie w ciepłym domu i kości grzeję, a zarazem odbywam, w sposób tajemniczy i ekscytujący, dalekie i pełne przygód wędrówki zimowe!

Dziękuję Kochanym Czytelniczkom i Drogim Czytelnikom za te miłe chwile i piękne widoki!

Niedźwiadka pozdrawiam z daleka.

MM

305 przemyśleń nt. „Żaba na szlaku

  1. Dzisiaj mamy dodatkową lekcję na 7, bo Nutria przygotowuje się z panią Basią do tego testu z polskiego, tak że otrzyma pozdrowienia praktycznie przed lekcjami.:-) Do 15:30! (Bez dod.polskiego mamy 7 lekcji)

  2. Och, Otz! W liceum jest tak inaczej niż w gimnazjum! Nie tylko pod względem nauki, oczywiście. Na początku roku przyjęłam taktykę nieprzejmowania się ocenami, gdyż liczy się jedynie wiedza i tak trzymam. Liceum podziałało na mnie zbawiennie. Otworzyłam się i nauczyłam przyjmować ludzi takimi jakimi są, ze wszystkimi wadami, choć to takie trudne. Chociaż, szczerze mówiąc, nie zawsze jeszcze mi to wychodzi. Ale muszę przyznać, że jest mi smutno, że tak rzadko tu zaglądam. Faktycznie, czasu brakuje. Teraz wychynęłam zza rogu dzięki chesterkowej poczcie, która wiernie wysyła mi niektóre nowinki z KG.
    PS: Jak miło ujrzeć piękną Atenę o cudnych włosach.

  3. Ale radośnie tu ostatnio!

    Jako przedstawiciel nauk ścisłych poprosiłbym o podanie gramatury torebki z drożdżami.
    No bo ktoś może je mieć bez torebki, na przykład.
    Dobranoc!

  4. Możliwe, Ale! Wielce możliwe! Nie umiem jednak powiedzieć na pewno.
    Zgromadziłam sporą ilość przepisów z różnych stron, a jeszcze je poodmieniałam do smaku.
    W każdym razie, ten jest na szóstkę.

  5. Dobry wieczor.Pani Malgorzato czy to jest ten przepis,ktory pani przyslalam linkiem?pozdrawiam

  6. Otz, dziękuję za informację:-) . Chciałabym jeszcze sprostować wypowiedź Nutrii. Pani od polskiego (która notabene ma na imię Basia) powiedziała, że MOŻE, ale NIEKONIECZNIE przyniesie ją nam jutro.
    Zdrowiej, K8!

  7. DUA, ależ będzie radość :)

    Cieszę się, Nutrio. A przed Tobą jeszcze tyle wspaniałych lektur!

  8. O tak , K8, zdrowiej!
    Uch, tyle tu się teraz mówi o ,,Wnuczce…”, a ja dopiero teraz sobie przypomniałam! No więc, jak już wspominałam w najbliższych bibliotekach nie ma tej książki, a ja szalenie chciałabym ją przeczytać (na zakup brak środków:(). Na szczęście Naszapani Polonistka (i bibliotekarka w jednym) przypomniała sobie,że gdzieś niedaleko jest biblioteka młodzieżowa (do której, nawiasem mówiąc, kiedyś już się zapisała, po to tylko aby odświeżyć sobie ,,Jeżycjadę”), wypożyczyła tam tą książkę i na jutro nam przyniesie! Już się nie mogę doczekać!:)

  9. Sowo, kminek zwykły, za to koper włoski.:)

    Bożenko (wiad.pryw.) już my się na to szykujemy z okazji na przykład zajączka, dzięki, kochana.

    K8, zdrowiej!

  10. Szczęście Ateny do małych niedźwiadków jest nieprzypadkowe. Pewnie słyszały o czytaniu dla dzieci i też chcą posłuchać.
    Ateno, podziwiam Twoją odwagę, myśl o mamie futrzatego maluszka zaczajonej w pobliżu jest niepokojąca. Uciekałabym gdzie pieprz rośnie.

  11. Dobry wieczór! Ależ jestem dumna ze znajomości z celującym inżynierem. Gratulacje Nutko!
    Oddałam się do łóżeczka, grypa mnie dopadła. Kuruje mnie „Wnuczka do orzechów”. :)

  12. Cześć i czołem!
    Molu, nie mam pojęcia. Wiem tylko, że zaczynam o 10:00. Myślę, że nie powinien trwać dłużej niż godzinę.

    Patrycjo F, Kapucynko, przez wasze milczenie coraz bardziej obawiam się liceum. :)

  13. Cóż Bożeno, Makuszyńskiego znam (w tym ,,Awanturę o Basię”), ale – jakimś cudem – ,,Całusków…” nigdzie nie ma. Tak więc mi się to wyjaśnienie przydało.:)

  14. Tak to jest z obcymi komputerami. Ten anonim to ja, podejrzewam jednak, że nietrudno było to odgadnąć.

  15. Nie, Sowo, nie ma w tym cieście oliwy, chyba jej nie trzeba. Wyszły bułeczki pulchne i w pięknym ciemnobeżowym kolorze.
    Uwaga, Bożenko!- nie przesadż z anyżem.

  16. DUA, dziękuję za dedykację, faktycznie jestem już na morskim szlaku, aczkolwiek wolałbym górski. Tak czy inaczej, oba mieszczą się w ramach Szlaku Wielkiego, jeszcze go trochę zostało.
    Ilonutko, wchodziłem też na Małołączniaka, tylko że w górną partię szlaku nikt się przede mną nie wybrał i musiałem mozolnie wytyczać ścieżkę przez głęboki śnieg, wreszcie czas się skończył i trzeba było podać tyły, żeby noc nie zaskoczyła zbyt wysoko. Jeszcze tam wrócę…

  17. Tak mi się wydawało, że bez tego wyszłyby małe i twarde jak serce niejakiego Magistra Szczawiejki. „Nadeszła noc, ciemna jak sumienie Magistra i wietrzna jak ospa” (M. Wojtyszko).

  18. Ze 40 minut trwa taki egzamin.
    Ale, Molu Książkowy, nie musisz trzymać bez przerwy.
    Z przerwami wystarczy. :)

  19. Dzień dobry!
    Zachwyca mnie to drugie zdjęcie Ateny.
    Nutko, i ode mnie przyjmij uściski i gratulacje!

  20. Apenińskie kule muszkietowe Alka skojarzyły mi się natychmiast z pączkami pani Tańskiej, którymi rzekomo – o oszczerco wujciu Herodzie! – można było faszerować armaty. Pyszny ten fragment „Awantury o Basię” przypomina DUA w „Całuskach pani Darling” – to dla wiedzy Dziatwy, jeśli jakimś cudem Makuszyńskiego i „Całusków…” jeszcze nie zna.

    A za podzielenie się przepisem, okupionym tak szeroko zakrojoną akcją kulinarno-detektywistyczną bardzo dziękuję. Od dawna chodziło za mną coś anyżkowego :)

  21. Dzień dobry!
    Tak się zastanawiam, czy szare kluseczki to nie czasem nasze przecieraki bądź przycieraki. Aha! Sprawdziłam w „Łasuchu”, to to samo. To najlepsze kluski na świecie, można je jeść i jeść, i jeść, ma się już dosyć, a człowiek ciągle by jadł. Gdybym na skutek dziwnych okoliczności nie mogła jeść, ich by mi najbardziej brakowało. I może jeszcze powideł śliwkowych.:)

  22. „Apenińskie kule muszkietowe”… :-D
    Turlam się!!!
    Alku, czy ja wspominałam, że Twój styl mnie rozwesela? ;-)

  23. To przeca niemal „mój” przepis! Różni się tylko 100ml wody, jeszcze drożdże suche zamiast świeżych. Dziwne, że aż takie znaczenie to miało! Ale smakowało oliwą? Bo nie widzę w przepisie?

  24. O, gapa!
    Just, Alku, dziękuję za czujność!
    Zapomniałam wpisać drożdże! Ale oto już dodałam do przepisu, teraz jest kompletny. Molu Książkowy, jeśli przepisałaś, to teraz uzupełnij, przepraszam za pomyłkę.

  25. A, dopiero teraz zauważyłem, że te bułeczki made by Ulubiona Autorka są bez żadnego czynnika rośnięcia. Wygląda to trochę jak przepis na apenińskie kule muszkietowe. Urosły mimo to?

  26. Piękna rzecz. Dobre były? U mnie ostatnie gość z Libanu upiekł chleb. Wziął umył nam piekarnik (a właściwie go odbudował po latach zaniedbań), po czym ze składników przyniesionych ze sklepu coś tam zagniótł, wsadził do pieca i upiekł. Wyszło takie coś na około 2 cm w pionie i bez soli, ale takie zdaje się miało być z założenia, więc nikt nie narzekał. Wśród składników była mąka i drożdże w postaci sypkiej. Bardzo bezpretensjonalne pieczywo, samo niezbyt dobre, ale jako dodatek do obiadu dlaczego nie.

  27. Hurrra DUA! Muszę szybko przepisać przepis! Na pewno się przyda♦:-) :-) :-) :-) :-) :-)

  28. Dobrywieczorku! Bravissimo!!! MagdoZ, muszę Ci zadać to samo pytanie co Otz: o której kończysz, bo nie chcę za krótko trzymać kciuków??

  29. A teraz moja triumfalna wiadomość dla Sowy i innych Współposzukiwaczek: wreszcie zdołałam upiec należyte apenińskie bułeczki!
    Próbowałam na różne sposoby, dwukrotnie musiałam efekty rzucić ptaszkom, kilkakrotnie wyszły dobre, ale nie te, aż wreszcie! Dzisiaj! Hura!
    Oto przepis:

    400 ml letniej wody
    płaska łyżeczka soli
    375 g mąki pszennej razowej
    200 g mąki żytniej
    torebka drożdży suszonych
    łyżeczka nasion kopru włoskiego
    łyżeczka nasion kminku
    łyżeczka mielonego anyżu.

    Te składniki wrzuciłam do automatu do pieczenia chleba (program: wyrabianie ciasta drożdżowego) i następnie upiekłam w piekarniku (200 stopni), do którego wstawiłam też garnuszek z wodą.
    Ale oczywiście mikser też świetnie ciasto ubije i wymiesza, trzeba je tylko potem zostawić na 1,5 godz. pod serwetką, do wyrośnięcia. I dopiero piec.
    Pyszne!

  30. Ładny serial o Lewisie: Pt 1 „Surprised By Joy” C.S. Lewis – „The Question Of God” (PBS)
    Delikatny człowiek. Te angielskie produkcje są takie dopracowane.

  31. Ooo, Dobrywieczorku!
    Bardzo mi miło z tego powodu.
    Gratuluję nauczycielskiego sukcesu!

  32. Molu, jesteś prawie tak uparta jak ja.;) :)))
    Czwartek, 9 lutego, 10.30.
    Uff.
    Dziękuję z góry:)))

  33. Chciałam się podzielić nauczycielską radością – mój uczeń został laureatem konkursu chemicznego! Życzę bywalczyniom tej strony podobnego sukcesu z j. polskiego – ja jestem teraz najszczęśliwszym nauczycielem na świecie A w zmaganiach w czasie trudnych przygotowań towarzyszyła mi Wnuczka do orzechów – świetne odprężenie po ciężkiej pracy.

  34. MagdoZ! Proszę jnak, żebys podała konkretną datę, bo jak podas na ostatni moment, to ja mogę być wtedy w szkole.

  35. Nutko, koleżankom podziękowałam i powiedziałam o Twoim sukcesie. Ależ się cieszyły!
    Aha, test piszemy o 9:00.:)

  36. Słucham właśnie sobie na YT „Peter Kreeft – Lord of the Rings: Beauty and Language”. Przypomina mi się, jak dawnymi czasy łapałam ciągle zanikającą stację radia BBC. Teraz też rozumiem falami o czym mowa. Czuję się jak na wykładzie w Oxfordzie.

  37. Iskro!
    Na tej stronie wiele się może zdarzyć. Mnie się kiedyś zdarzyło przetłumaczyć wiersz z francuskiego, choć francuskiego nie znam ani w ząb. To była „praca słownikowa” i udało mi się (według UA) znaleźć bardziej adekwatne słowo (w jednym wypadku) niż Prawdziwemu Tłumaczowi. Bardzo byłam zadowolona z tej pochwały :) – choć cała reszta siłą rzeczy nie robiła specjalnego wrażenia;)
    Bardzo się cieszę, że taka świetna strona istnieje już tyle lat, że cieszy, pociesza, inspiruje i rozwija. Nigdy za to dość podziękowań:)
    Ps. Miałam milczeć jak zaklęta, ale z oczami to był fałszywy alarm, wszystko dobrze, na wszelki wypadek nie noszę chwilowo soczewek.

  38. Dzień dobry, Mario!
    Szare kluseczki to było mistrzowskie danie naszej Mamy.
    Nauczyła się je robić pod okiem swojej Matki.
    A są od bardzo wielu lat znane w Wielkopolsce!

    Cieszę się, że „Łasuch” się przydaje. Moje najlepsze przepisy tam są, podobnie jak w „Na Gwiazdkę” (bigos wigilijny też maminy!), „Dla zakochanych” i w „Całuskach pani Darling”.

    Dziwnie miło mi pomyśleć, że choć nasza Mama odeszła, wciąż jeszcze działają jej czary.

  39. Piękne zdjęcia! Następnym razem, kiedy będę się wybierała w jakieś malownicze miejsce, będę pamiętać by zabrać do plecaka którąś część „Jeżycjady” – napisałabym, że ulubioną, ale nie umiem wybrać jednej, bo wszystkie kocham jednakowo.

    Pani Małgorzato, chciałam przy okazji złożyć wyrazy uznania nie tylko dla Pani twórczości literackiej, ale również kulinarnej – właśnie wypożyczyłam „Łasucha literackiego” i testuję rozmaite przepisy. Szare kluseczki były absolutnym hitem i na pewno zagoszczą w moim menu obiadowym na dobre. Puchatka też wspaniała, przepis nieskomplikowany a ciasto wychodzi pyszne :)

    Serdecznie pozdrawiam i życzę Pani oraz wszystkim Czytelnikom miłego i słonecznego dnia.

  40. Pani Małgorzato, dziękuję za przetłumaczony na język polski fragment wiersza, chociaż nie jestem ani żołnierzem ani nawigatorem.
    Na tej stronie to aż wstyd się przyznać ale należę do osób, które same sobie nawet zdania nie przetłumaczą.
    Zawsze więc z uwagą podczytuję wszelkie podpowiedzi dotyczące dobrych tłumaczeń.
    Dobrego dnia wszystkim ( z gromnicami w tle ).

  41. Mamo Isi, to świetnie. U mnie lekarze mówią, że dobrze, a na koniec dodają :”póki co”. Tak mówią chyba wszyscy lekarze wszystkim pacjentom. Tyle dziś o chorobach.
    Przeglądamy nasiona. Ciągle mi brakuje czegoś do skompletowania doniczkowego ogródka Zosi z Pana Tadeusza. Wczoraj zapomniałam kupić geranium. Tam były: geranium, lewkonia, astry i fiołki. Moim marzeniem jest zrobienie takiego ogrodu jak w Soplicowie. Jak dożyję, bo to zadanie na wiele lat, może zacznę od jednej roślinki. Ten doniczkowy ogródek ma być u córki na oknie, a niech się uczy, jak widać z Pana Tadeusza ogrodniczki mają powodzenie. Póki co na razie Marysia bawi się w sklep z nasionami.
    Ależ z tym ogrodem jest kolorowej krzątaniny! Dobrze, że jest tyle ogrodniczych kalendarzy, wszystko po kolei.

  42. „Ciotka Zgryzotka” w tym roku! A już minęło tego roku dni 33, czyli 365 – 33 = 332 dni do czekania. Najwyżej! Bo jednak nie sądzę, żeby Ciotka chciała nas zaskoczyć w przyszłoroczną noc sylwestrową. Czyli swobodnie odejmujemy następne dni 30 i mamy już tylko 302 dni do tej cudownej chwili, kiedy otwieramy opasły tom i giniemy z tego świata na czas dłuższy;) A przecież to i tak najodleglejszy termin i może to nastąpić wczesniej! Jak ja lubię czekać na takie chwile:)

  43. Puchałko, którego lutego trzymać za Ciebie kciuki, bo napisałaś tylko dni tygodnia?

  44. Czółko! Jeśli kogoś interesują opady śniegu to na południowym śląsku mamy sporą ilośc śniegu:-) . A teraz do szkoły.

  45. Nutko, strasznie Ci dziękuję, ale to chyba nie do końca tak. Jestem raczej kierowcą labilnym; instruktor nazwał mnie ostatnio zagadką: jemu „już się wydaje, że ogarniam”, a ja tymczasem szykuję jakąś niespodziankę, którą zaskakuję samą siebie. Ale gdy zachowuję spokój i zimną krew – jest lepiej. Tylko że nieszczególnie jestem zimnokrwista.
    Nini – chyba posłucham Twojej rady. :)
    Pani Małgosiu, obiecuję, że już milknę na ten temat aż do dnia przed egzaminem. Przepraszam, jeśli to zajęło zbyt dużo miejsca.
    i zmykam, znikam, jutro pobudka o 5. dobranoc!

  46. A wiem, wiem, chciałam tylko zaznaczyć, że skoro Nutka z muzyką związana to łącząc inżyniera z muzyką powstaje inżynier muzyczny – taka gra słów, która chyba jednak nie do końca mi „wyszła”… ;)

  47. Bardzo wszystkim dziękuję za obiecane kciuki i czuję się nimi zobowiązana- jutro siadam do notatek! Chore Puchałki już śpią, więc wymęczona mama też udaje się na spoczynek :) dobrej nocy!

  48. Gratulacje Nutko! Świętuj radośnie to wydarzenie!
    Zapewniam o pamięci Puchałkę, Magdę Z. i wszystkich zdających cokolwiek w najbliższym czasie …
    Na północy mróz w nosy szczypie, ale jest bezśnieżnie.
    Dziś w moim ogrodzie krogulec pożerał swoją ptasią ofiarę. Patrzyłam przez okno i… wciąż trudno mi się oswoić z tym, że w świecie natury tyle okrucieństwa.
    Co do Tatr Zachodnich, to moim zdaniem cudne są o każdej porze roku. Dolina Małej Łąki i szlak na Małołączniaka to jedne z moich najukochańszych miejsc na świecie. W Dolinie Małej Łąki mam swoje ulubione tajemne miejsce, w którym nieraz zdarzyło mi się przysnąć i śnić, że zapuszczam korzenie i sama staję się łąką… Jak u Leśmiana ciągle tę łąkę zapraszam do siebie, ale jakoś nie chce przyjść :-) Ciągle tylko mówi, że „Jakże cała poprzez drogę do twej chaty wbiegnąć mogę? Od naporu zieleni runie ściana biała” (czy jakoś tak). Szkoda… Kiedyś wędrowałam nią po pas w śniegu i też było pięknie. Rozmarzyłam się… Tymczasem muszę wracać do mojego synka – urwisa, co od tygodnia uważa, że noc to świetna pora na chichranie i zabawy. Czy też tak miałyście – Księgowe Matki?

  49. Przyłączam się do duszenia Nutki, w uściskach gratulacyjnych! Brawo, Nutka!

  50. To chemia, Kalu, choć muzyką Nutka też się zajmuje.:)

    Alku, dzięki za fragment Kiplinga. Mam od dawna tom jego poezji w oryginale i bardzo się nimi zachwycam. Są wspaniałe, na co człowiek mógłby nie wpaść, gdyby czytał tylko polskie przekłady.
    Z tych najbardziej spodobał mi się przekład Ludmiły Marjańskiej – „Na wielkim szlaku” (zamieszczam z dedykacją dla naszego Nawigatora, który już jest w morzu):

    Słychać w polu szept tłumiony, gdzie rok zebrał już swe plony,
    Szare stogi śpiewają w słońcu:
    „Minął lata czas wesoły, w koniczynie zmilkły pszczoły,
    Tak się lato angielskie kończy.”
    Czy słyszysz, jak uderza wiatr od brzegu,
    Jak ocean deszczem daje znak?
    Słyszysz, pieśń płynie smugą – o, niedługo, niedługo
    Pociągniemy znowu na szlak!
    Skończyliśmy z namiotami, drogie dziewczę,
    Pory roku mamy wreszcie z głowy,
    Czas wyruszyć znów na szlak, na nasz dawny, stary szlak, Wielki Szlak,
    Pociągniemy na nasz szlak, co wciąż jest nowy!

    Plus jeszcze osiem zwrotek.
    Trudno się przekłada Kiplinga (wiem, bo próbowałam) – jego wiersze mają szczególną rytmikę, tęskną melodię, szlachetność, tajemniczy czar. Są to też utwory – powiedziałabym – męskie, pełne bojowego wigoru, i świetnie rozumiem, że mogą się podobać żołnierzom.
    Angielskim, rzecz jasna.

  51. Jeszcze odpowiem na pytanie Just – aktualnie to inżynier chemik ze mnie. I tyle. Jeszcze bez żadnej specjalności. Dopiero teraz na magisterce będę się specjalizować i gryzę temat co też powinnam wybrać.

  52. Magdo Z., może nie potrzebujesz, ale na wszelki wypadek napiszę: mi bardzo pomogła jazda tuż przed egzaminem – pojechałam nań prosto z lekcji i byłam, że tak powiem „rozjeżdżona”, wszystkie błędy, jakie miałam zrobić odfajkowałam wcześniej. Powodzenia! :o)

  53. Dobry wieczór!

    Jeszcze raz Wszystkim dziękuję. Krępuje mnie to, że tak zdominowałam Stronę swoją osobą. Ale też cieszę się, że mogłam się podzielić radością oraz tymi wszystkimi emocjami z Wami, Ludu Księgi. Teraz ja staję na warcie kciukowo-orędowniczej. :) Puchałko, będę o Tobie pamiętać. Życzę zdrowia dla Małych Puchałek!

    Nutrio i Molu – zapomniałabym – podziękujcie koleżankom! Czuję się jak gdybym miała całe mnóstwo miłych, młodszych siostrzyczek. To bardzo fajne uczucie, tym bardziej, że jestem jedynaczką. :)

    Magdo Z. – z każdego Twojego wpisu odnośnie jazdy samochodem biją taka rozwaga i samoświadomość (jako kierowcy). To bardzo pokrzepiające. Potrzeba rozważnych i spokojnych kierowców na drogach, dobrze że zasilisz ich szeregi po egzaminie. Spokojna, skupiona i swobodna jak Józef Pałys za kółkiem. :)

  54. Dobranoc wszystkim! Otz, powiedz mi jeszcze o której przestać trzymać kciuki?

  55. Nawiązując do tego, co napisałem o J. Ringo. Właśnie się zorientowałem, że sam tytuł książki „Hymn before Battle” jest jednocześnie tytułem wiersza Kiplinga. Autor umieścił w jednym z rozdziałów (jako anonimowy fragment) zwrotkę z tego utworu. Myślę, że się spodoba:

    „Ah, Mary pierced with sorrow,
    Remember, reach and save
    The soul that comes to-morrow
    Before the God that gave!
    Since each was born of woman,
    For each at utter need—
    True comrade and true foeman—
    Madonna, intercede!”

    Autor opisał w posłowiu do którejś ze swoich książek, jak w pewnym momencie z zaskoczeniem odkrył, że wszyscy naprawdę dobrzy żołnierze, jakich miał okazję bliżej poznać, znali i cenili poezje Kiplinga. Sam zawdzięcza zainteresowanie Kiplingiem swemu ojcu.

  56. O rety, Nutrio, i jeszcze byś przeze mnie okłamała koleżanki? Tego nie rób. :)
    No dobrze, jeśli wyleczę oczy i nie złamię nogi (kto wie, nieszczęścia chodzą parami), to Wam powiem przed samym egzaminem. :) Kciuki tutejsze są naprawdę bardzo pomocne, a mnie w tej jednej sprawie prześladuje mega niefart. ;) No, ale oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. A dziś chyba się po prostu wyśpię. Dobranoc :)

  57. Otz, będę kciukować od rana.
    Skoro już o tym mówimy to ja również poleciłabym się Waszym kciukom, bo, jak zapewne wiecie, dostałam się do etapu rejonowego konkursu z języka polskiego dla klas piątych i szóstych i w poniedziałek (6 luty) piszemy test. Informację o godzinie na pewno podam, ale wpierw muszę ją znać. Każdy kciuk to ogromy doping i ogromna liczba sił, dlatego żadnym nie pogardzę.

  58. Nutko, możesz być z siebie dumna! Cieszę się ze wszystkimi : ) Zuzia chyba napisała, że się czuje, jakby to członek rodziny. Coś w tym jest.
    A te góry nie dają mi spokoju, jak dobrze jest pomyśleć, że one gdzieś tam „daleko stąd…”, jak Wołosatki śpiewają, po prostu sobie są. Milion myśli mnie nachodzi, gdy jestem w ich (gór) otoczeniu, i nadziwić się nie mogę, jakże piękny musi być Ten, Który je Stworzył, jaki On sam jest, skoro takie cuda na Ziemi…
    Wielu inspiracji twórczych, DUA! Dobrej nocy Wam : )

  59. Puchałko, będę trzymać mocno kciuki. MagdoZ! Jeśli tak to OK, ale ja kciuki trzymać będę

  60. Gratulacje, Nutko! :) Nie wątpiłam w to, że zdasz.

    A propos kciuków. Mogłabym poprosić o wsparcie 9 lutego o ok. 10? Drugi etap konkursu z języka angielskiego.

  61. Puchałko, moje kciuki masz zapewnione! Oba!
    Magdo Z., a dlaczego? W ogóle to niczym się nie przejmuj. Najwyżej powiemy koleżankom, że zdałaś (choć nie sądzę, żeby była taka konieczność -na pewno zdasz.:))

  62. Alku, dziękuję. Dodaję do listy zakupów, choć zajmę się tym dopiero po powrocie.

  63. Puchałko, jasne. trzymamy kciuki, a Ty się nie denerwuj!

    Czytelniczko, właśnie piszę, właśnie piszę.

  64. Gratulacje dla naszej Nutki!
    Ciekawi mnie, o jakiej specjalności
    (chemia ?)
    Wyrażam tez podziw dla Ateny i KrzysztOfa za wyprawy w góry zimową porą.
    Piękne zdjęcia, a do tego „Jeżycjada” na szlaku :)
    Podobnie jak Mama Isi czekam z utęsknieniem na wiosnę :)

  65. KrzysztO, w mojej opinii książki Ringo są lepsze od Dicksona, bardziej realistyczne i logicznie niesprzeczne. Ringo jest spadochroniarzem w stanie spoczynku i obieżyświatem, którego nosiło wszędzie. Poza tym jest wielkim amatorem twórczości Kiplinga (zwłaszcza jego poezji, której można znaleźć sporo w jego powieściach) oraz nieuleczalnym idealistą. Poza tym lubię jego złożony humor koszarowy oraz odwołania do komiksu Sluggy Freelance (bohaterem jest szalony królik z nożem sprężynowym w łapce, polujący specjalnie na telemarketerów). Szalenie przyjemny jest cykl „Dziedzictwo Aldenata” (Pieśń przed bitwą-Pierwsze uderzenie-Taniec z diabłem-Doktryna piekieł), a także napisana z Davidem Weberem czterotomowa seria „Imperium człowieka”.

  66. Ciekawe zdjęcia :-)
    Zaczęłam przerwę semestralną, poczytałabym nowy tom mojej ulubionej Jeżycjady, ale jeszcze go nie ma :-(

  67. Wielkie gratulacje dla Nutki! Pewnie długo zapamiętasz egzamin otoczony tak serdeczną myślą :)

    Celestyno, i mnie nachodzą tutaj fale wspomnień górskich. Tatry przewędrowałam w czasach studenckich, przyszły mąż pokazywał mi szlaki i tak rosły (nomen omen) w górę jego szanse :). Ale teraz Pustelnik potrafi wyskoczyć na kilka dni w góry, przejść się Ścieżką Nad Reglami czy zajrzeć na Kościelec, a ja też już jakoś nie :) Pociechą może być Alka mafia geriatryczna.

  68. Brawo! Brawo dla Nutki! Gratuluję z całego serca, choć przyznam ze skruchą, że kciuków nie trzymałam, dopiero zajrzałam na stronę. Czuję się trochę tak, jakby zdał ktoś z mojej rodziny. I chyba tak jest.;)

  69. Nutrio i Molu, gorąco Wam dziękuję, ale chyba nie chciałabym robić aż takiego zamieszania. Ojej, żeby cała klasa (w żeńskiej części) miała trzymać kciuki?! A jak obleję (i to przy takim dopingu!), to gdzie ja się biedna ze wstydu podzieję? No i poczekajmy troszeczkę, może objawy ustąpią, bo jeśli nie, to wiecie, z czerwonymi oczkami i nie daj Boże światłowstrętem, daleko nie zajadę. I wtedy termin zmienię. Ale serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie, to się liczy! Iskro! :)

  70. Gratulacje Nutko!
    Jak tutaj jest taka drużyna od trzymania kciuków, to ja się polecam na sobotę (10:00 kolokwium, 12:00 zaliczenie, 13:00 egzamin) i niedzielę (13:20 egzamin)….Na pewno się przydadzą, bo przez moje chorowite Puchałki notatki leżą odłogiem :(

  71. Nuteczko nasza! Gratuluję!!!

    Nutrio, mogłam wprowadzić Cię w błąd, bo napisałam nasza Nutka, nasza księgowa Nutka, to miałam na myśli. Ale wiesz, jestem dumna z Nutki jak z własnego dziecka i cieszę się, że tak pięknie zdała ten ważny egzamin. A miałam przyjemność poznać Nutkę na spotkaniu z Ukochaną Autorką, kiedy była jeszcze licealistką.

    Synkowie dziękują za pozdrowienia :-)

  72. Richard Dawkins stanowi to brakujące, a tak długo poszukiwane ogniwo w teorii Darwina, jak wiadomo;)
    Zaraz zajrzę do Space Cowboys.

    Nutko, z całego serca gratulacje!

    Co wyjdę do ogrodu po chrust do kominka, to wracam jęcząc z cicha: „Wiosny! Wiosny!”

    Mamy na niebie akurat bardzo ładny, ostry sierpik rosnącego księżyca. Należałoby coś przedsiębrać, ale mi się nie chce.

  73. Sprawdziłem, że „Pieśń przed bitwą” to militarna SF, też lubię. Alku, czy to coś w rodzaju „Dorsajów” Gordona Dicksona? Przy okazji polecę (choć pewnie znasz) Lois McMaster Bujold i jej cykl „Barrayar”, swego czasu zaczytywałem się nim namiętnie.

  74. Zasypiajac trzymalm kciuki za Nutke, dziwiac sie przy tym, ze ona juz bedzie inzynierem, a dopiero zdawala mature. (Tym samym zapisuje sie do wiadomej mafii.)
    Gratulacje Nutko.
    Pamietam serwawit (przez mgle), nie lubilam.

  75. MagdoZ, powiedz koniecznie kiedy masz egzamin, żebym wiedziała kiedy trzymać kciuki. Klasę zaangażuję, jeśli się uda, bo dziewczyny później narzekały, że je od trzymania kciuków palce bolą:-)

  76. Piękny cytacik, Alku, dzięki.

    Nutrio, Beatuszka ma też córkę, i owszem, ale to jej syn zdawał kiedyś egzamin inżynierski.

    Inżynier Nutka nie jest córką Beatuszki.:)

  77. Iskro, to ja dołożę Nutce cytat z jednego z moich ulubionych wojowników, Mike O’Neala z 555 Pułku Piechoty Mobilnej: „Mistrzem jest ten, kto stara się najlepiej jak potrafi”. Więcej szczegółów w książce „Pieśń przed bitwą” Johna Ringo.

  78. A ty, Magdo Z., w ogóle się nie przejmuj. Iskra ma rację. Na pewno cały Lud będzie za Ciebie trzymać kciuki. A kiedy egzamin, dokładnie?
    Kasztanowłosa, to przypomniało mi pewien wierszyk ks. Jana Twardowskiego ,,Pytanie”

    Co to jest para wodna?
    Tylko umysł dziecka
    jak źrebak szybki
    odpowiedział od razu:
    -Dwie małe rybki.

  79. Och, Nutko, dawno mi tak gęsto nie dziękowano. Aż mi się ciepło na sercu zrobiło. A przecież trzymanie kciuków to żadna filozofia. Tak samo jak zaangażowanie klasy. Zresztą, wygrana to przede wszystkim Twoja zasługa. Od wpisu ,,Malarstwo wysiada” podziwiam Cię ogromie. A teraz jeszcze bardziej. Gratuluję. Udała się Pani córka, Beatuszko.

  80. Nutka zdała śpiewająco! :-)
    Hurra, hurra, hurra!
    Pani Inżynier, gratulacje! A jak ochłoniesz, poprosimy o parę szczegółów.

  81. Brawo Nutko! A jaka to zachęta dla innych obciążonych egzaminami, testami, raportami i innymi nerwochłonami. Ja w każdym razie czuję się zachęcony i dzisiaj ten raport skończę, tak mi dopomóż Bóg i Richard Dawkins. Dawkins, bo raport jest przyrodniczy.

  82. Nutko, gratuluję! :D

    Nutrio i Molu, ja mam chyba lekkie skrzywienie kuchenne. Albo może jakaś podświadomość mówiła mi, że Pani Małgosia może coś przygotowywać w kuchni. Przyznam od razu, że oczami wyobraźni zobaczyłam ciasto na pierogi ;)

    Dziękuję za dobre wiadomości o śniegu, Sowo i Molu, mam nadzieję, że i u mnie posypie porządnie :)

  83. Brawo Nutko! Gratulacje! :)

    Rozmowa z moją 6-letnią siostrą:
    Ja: Co było pierwsze: kura, czy jajko?
    Siostra: Kogut!

    U nas biało i wiosny na razie nie widać :(

  84. Celujący inżynier! BRAWO NUTKO! Szampan jak najbardziej na miejscu.
    Magdo Z. – nie poddawaj się.
    Specjalnie dla Ciebie słowa jednego ze świętych ” Jeżeli zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy , Bóg uczyni resztę. ”
    Tu u DUA zresztą tyle tych kciuków do trzymania.

  85. Jejku!!!!! Ależ radość!!!!! Wiedziałam, że tak będzie!!!!!! Cała moja klasa trzymała za Ciebie kciuki!!!! :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) A oto nutka Dla nutki♪♪♪. Ale się cieszę♥

  86. Przewidywałam tak świetne rezultaty. :) Nutko, serdeczne gratulacje! :)))
    (Zaglądałam w wolnych chwilach z pracy, czekając na wieści). :)

    Moje oczy zdradzają objawy lekkiego zapalenia spojówek. A egzamin tuż, tuż. Chyba się załamię.
    Oby skończyło się na strachu. :(

  87. A wtem, publikuję komentarz i widzę, że jednak są.:) Z tym, że nie od Nutki, ale od Pani Małgorzaty.:) Hip, hip, hurra, dla Nutki!

  88. Właśnie przerywam na chwilę pisanie wypracowania (,,Czy, według Ciebie, marzyć mogą tylko dzieci? Uzasadnij swoją odpowiedź”), aby sprawdzić, czy są jakieś wiadomości od Nutki, ale nie ma, trudno. Przy okazji postanowiłam więc nieśmiało poprosić (im wcześniej, tym lepiej) o wepchnięcie do ,,Ciotki” Mili S. oraz, jakby się dało to jeszcze Józinka z Dorotą.

  89. Justysiu, aj, nie wpadłam na to, żeby na IP spojrzeć.
    Lotnisko? A pewnie! Może być!:)

  90. Huraaa!
    Nutka jest inżynierem!
    W dodatku zdała na celująco! Brawo!
    Wydobywam szampana z lodówki.
    Twoje zdrowie, wspaniała dziewczyno!

  91. Donald Sutherland ? Uwielbiam ! Chyba oglądałam, ale chętnie sobie przypomnę :).

  92. Dzien dobry, czekamy na wrazenia po egzaminach.

    Pani Malgosiu myslalam, ze IP pokaze, gdzie jestem. Przez kilka dniu sluzbowo w Mumbai. Niestety, obawiam sie, ze zadnych zdjec z „Ida” w ciekawym terenie nie uda mi sie zrobic, bo do wyboru sa tylko dwie trasy hotel-biuro lub biuro-hotel. Widok z okna mam na lotnisko. Zapada zmierzch i wlasnie teraz „odglos izanu w cichym gubi sie wieczorze”….W piatek wracam.

  93. Mam wrażenie, Beatuszko, że większość egzaminów na tytuły naukowe i zawodowe to czysta formalność. Pewnego rodzaju „akt społeczny” jak mawia znajomy doktor.

  94. No, ładnie.
    Dzięki za wiadomość, Beatuszko, synka pozdrawiam, obu zresztą.

    Alku, znalazłam w sieci „Kowbojów”. Jest, jest „mafia geriatryczna”!
    Eastwood nieziemski.

  95. Nutka pewnie chwilowo świętuje w innym gronie.
    Jadziu, ano sypało, na zachodzie. Osobiście wolę wiosnę, ale porządny śnieg zimą też lubię. Zwłaszcza, że bez sanek, bałwana i sopli na nosie nie ma prawdziwego dzieciństwa.

  96. Dzień dobry! Pani Małgorzato, Kochani Księgowi!
    Jestem, żyję, egzamin zdany! Podzielę się z Wami – jak z Rodziną – tą radosną wiadomością, że zdałam go celująco! Bogu niech będą dzięki!
    Bardzo mnie wzruszyły wszystkie wpisy. Mam aż łzy w oczach i trudno mi cokolwiek sensownego napisać.
    Dziękuję bardzo Wszystkim – za wszystko – na fali serca. Przede wszystkim na Pani ręce, Droga Ukochana Autorko, składam serdeczne „dziękuję”. Iskro, Alku, Magpie, Puchałko, Beatuszko, Jadziu, Sowo P., Elżbieto, Kalu, Jesienna Ado, WioluM, Ilonutko, Gio, Magdo Z., Mamo Isi (że pozwolę sobie wymienić kilka osób z imienia) – dziękuję. Każdy z Waszych wpisów zapadł mi głęboko w serce i napełnił je ciepłem.
    Kochane Bliźniaczki – Nutrio i Molu Książkowy – ściskam najmocniej jak umiem! Dziękuję Wam, Dzielne Dziewczny.
    Mamo Isi, znamy się ze św. Józefem z Kupertynu. Zapoznał mnie z Nim mój Podobny. :)
    Jeszcze raz – bardzo dziękuję i przepraszam jeśli kogoś pominęłam.

    PS Obrona trwała ok. 20 min, ale zanim nastąpiło oficjalne zakończenie, do tego jeszcze powrót pociągiem do domu, to trochę czasu zajęło mi zanim się dorwałam do internetu.

    Serdeczne uściski!
    Nutka

  97. Dziecko powiedziało, że max 10-15 minut, a zaraz potem podają wynik egzaminu.
    Nutka na pewno jest już po.
    Aha, i syn powiedział jeszcze, że to formalność. Starsze roczniki zapewniają, że nie ma się czym przejmować, ale zainteresowani i tak się stresują. Zawsze tak jest.
    Ślę wszystkim egzaminowanym pokrzepiające uściski.

  98. I jeszcze płynny owoc. Nazwa w PRL tak jednoznacznie kojarzona z napojem owocowym, że nawet spotykało się ją w tłumaczeniach zagranicznych książek, np. w książce, której akcja dzieje się w Wisconsin w 1918 roku bohater pije płynny owoc.
    A szampan mleczny to był wyrób musujący na bazie podobno serwatki, sprzedawany w kapslowanych butelkach rozmiaru śmietana, kolor moczu mniej więcej. Całkiem to było dobre, chociaż pochodzenie od mleka wzbudzało we mnie, wówczas wrażliwym dziesięciolatku, lekki wstręt. Podobno miało też jakąś nazwę handlową („serwawit”?), ale na pewno występowało też oficjalnie jako szampan mleczny i jest na produkt o tej nazwie norma produkcyjna, sprawdzałem.

  99. Alku, muszę obejrzeć tych „Kowbojów z Kosmosu”, czyli czterech wspaniałych starców, z których najostrzejszy jest Clint Eastwood, a najzacniejszy James Garner. A najśmieszniejszy Donald Sutherland! A Tommy Lee Jones to jest ten twardziel bez skrupułów, ale za to z dobrym sercem.
    Dzisiaj już tacy aktorzy się nie rodzą.

  100. Dzien dobry!

    Czytam Was, ogladam zdjecia, czekam na wiesci od Nutki.
    Haslo „Murzasihle” wywolalo fale milych wspomnien gorskich. Spedzilam tam kiedys tydzien albo dwa. Tak sobie pmyslalam o tej milosci i tesknocie do Tatr i wiem, ze u mnie jest ona zwiazane scisle z ludzmi i wyprawami, jakie w ich towarzystwie robilam. Troche mi tego brakuje, tamtej atmosfery. Na przyklad Sylwester (hucznie to brzmi, ale bylo po prostu dotarcie ma msze swieta o polnocy, zyczenia, i powrot) na Wiktorowkach. A potem dluga wedrowka powrotna i przepiekny wschod slonca na Gubalowce.
    Rozumiem tez troche o czym mowi Jas, nie musimy jechac daleko, zeby widziec piekno.
    Za to malzonek moj widzi sens dwugodzinnej jazdy samochodem, godzinnego spacerku gdzies tam, i kolejne dwie godziny na powrot. To ja jednak wole w domu:)

  101. Jadziu! U nas sypał dziś śnieg. Jeśli chodzi o „wałkowanie” to ja to poprawnie przeczytałam. Nutko, za ciebie trzymała kciuki cała żeńska część mojej klasy.:-)

  102. DUA, ślę pocieszenie: ja termin ,,wałkowanie” zrozumiałam poprawnie, choć jestem najmłodsza.:)

  103. Nie znałam mlecznego szampana! Ale polo-cocktę pamiętam.

    Dla Nutki chłodzę Veuve Clicquot Ponsardin.

  104. UA, termin „wałkowanie” najwidoczniej pamiętają ci, co pamiętają również polo-cocktę oraz szampan mleczny. Ale to było dziwne, ten szampan, swoją drogą…

  105. Czyżby termin „wałkowanie” rozumieli tylko ludzie, wychowani w mrocznych czasach słusznie minionych?
    Pozostali mają skojarzenia kuchenne, i dobrze.
    Oj, oj, pierwsza godzina dochodzi.
    Ile godzin trwa taki egzamin, Beatuszko?

  106. Trzymam kciuki za wszystkich zdajacych!
    Zawsze sie bardzo denerwowalam na egzaminach…

  107. Krzysztofie, przeczytałam tak samo i nawet się zastanowiłam jakie ciasto DUA robi. Dopiero Twój komentarz dał mi do myślenia ;)

    Sowo, a więc gdzieś jeszcze padał wczoraj śnieg? I to intensywnie? Mam nadzieję, że jeszcze w Krakowie spadnie, bo muszę przyznać, że jestem chyba nielicznym wyjątkiem (nie tylko tu, lecz także wśród znajomych), który nie czeka na wiosnę, a ma nadzieję na długą zimę ze śniegiem ;)

  108. Jas, szlachetne zdrowie b.z., jak mawiają lekarze;) Byle do wiosny!

    Starosto kochany, a propos tłustości jako cechy pozytywnej, która w ostatnich czasach została, jakże niesłusznie, cechą negatywną. Asieńka słyszała regularnie jak wszyscy zachwycają się piękną, tłustą Gacią.
    Toteż w odpowiedzi na moją uwagę:”Mądre dziecko”, poprawiła oburzona:”Ja już jestem duża dziewczynka.” A po namyśle dodała: „I tłusta jak Gacia”.
    Zdecydowanie optuję za piękną, tłustą ciotką!

  109. Dobrze, Iskro! Trzymajmy kciuki i za Iskierki.

    Gdzie ta Nutka? Za długo ją tam trzymają (wałkując przy tym). Mam nadzieję, że nie zasłabła z nerwów!

  110. Mafia geriatryczna! Alku- rewelacyjnie stawiające na nogi klub seniora określenie.
    Wzdycham do Ducha Świętego w sprawie egzaminów wszelakich nieustająco. Kciuki zsiniałyby na amen ( mam troje studentów + chrześniaki + wszystkie tutaj zapoznane osoby).
    Będzie dobrze. U Nutki pewnie już po wszystkim. Polecam Waszym kciukom również moje walczące Iskierki.
    Dobrego dnia wszystkim na czele z panią Małgorzatą :)

  111. Ici-Maman, ja tego nawet nie wymyśliłem, ja tę geriatryczną mafię zasunąłem komuś, nie pamiętam za cholerę komu. Pisarzowi popularnemu zapewne, no bo nie Proustowi. Kojarzy mi się natomiast z całkiem sympatycznym filmem Kowboje kosmosu (głupawy tytuł, ale odpowiada tytułowi oryginału), gdzie występowali mocno już sfatygowani, ale wciąż na chodzie Clint Eastwood, Tommy Lee Jones, James Garner i Donald Sutherland. Można obejrzeć bez szkody dla estetyki.

  112. Przeczytałem „ileż je mogę trzymać” (kciuki), „wałkując przy tym” (ciasto).
    Piękny jest polski język.

  113. Dzień dobry Ulubiona oraz ty, Ludu Księgi. Niestety, raport ewidentnie się sam nie napisał, siedzę teraz z nim przed oczami i co robię? Ano widać.
    Nutque, również trzymałem, jak wszyscy tutaj. Mam serdeczną nadzieję, że pomogło.
    Chester, no co ty z tym Midasem, przez ciebie muszę teraz uważać, po czym macam.
    Jas, Tatry przed wojną i dalej po wojnie były modne wściekle, moja rodzina też tam jeździła. Najpierw głównie Zakopane, potem przez jakiś czas wybierali Murzasichle. Moja ciotka-babka Lalka (Apolonia) należała do zakopiańskich (drugoligowych jak sądzę) skandalistek, był nawet jakiś nieprzemyślany ślub z modnym sportowcem czy automobilistą ówczesnym. Świadkiem na tej imprezie była moja babka rodzona, Irena, w wieku niezbyt prawomocnych w tej sytuacji lat kilkunastu, sterroryzowana przez apodyktyczną Lalkę.

  114. No właśnie, Magpie, ileż ją tam mogą trzymać, wałkując przy tym?
    Na pewno już jest po wszystkim, albo może przynajmniej – blisko końca.
    Czekajmy.
    Zdrowia życzę małym Puchałkom!

  115. Trzymam kciuki za wszystkich przed egzaminami.Mam w tym wprawę.Mój syn przed maturą nie spał prawie całą noc.Była presja ,bo to matematyk.Zdał bardzo dobrze.Uff. Już za miesiąc już będzie po sesji.

  116. Trzymam kciuki od rana. Chyba już po egzaminie, ale na wszelki wypadek podtrzymam jeszcze trochę. :-)

  117. Ojej jaki tu ruch! Nie wiem, czy nadąże za Wami z moją dwójką urwisów (chorych niestety), sesją i magisterką…
    Nutko już jesteś w trakcie egzaminu toteż wzdycham za Ciebie do Ducha świętego intensywnie, daj znać jak poszło! Miłego dnia Wszystkim!

  118. Nutko, trzymam kciuki. A tak w ogóle patronem studentów jest św.Józef z Kupertynu, który zwał siebie bratem- osłem;) To do niego należałoby zwrócić się o wstawiennictwo,bo więcej może, niż my, marni grzesznicy;).
    Krzysztofie, tak się cieszę, że wybrałeś mój ulubiony kawałek Tatr:) W tym roku dzieci z wnuczkami zawitały w Tatry i Isiątka dzielnie podeszły od Kuźnic aż sporo ponad dolinę Kondratową. I tam zobaczyły niedźwiedzia! W linii prostej całkiem niedaleko; bez zagrożenia, bo niedźwiedź buszował na ich wysokości, ale oddzielony dolinką. To się nazywa udany debiut górski!
    Alku, mafia geriatryczna to jest to! Przyswajam:)

  119. Dzień dobry!
    Kciuki za naszą Nutkę trzymam od rana :-)
    Nie martw się, będzie dobrze! Chociaż wiem, że tak całkiem bez stresu to się chyba nie da.
    Nasz syn Maciek, człowiek zupełnie „bezstresowy”, też się w ubiegłym roku denerwował tym samym egzaminem.
    Nutko, trzymam mocno kciuki, nie daj się stresowi, jesteś wspaniałą mądrą dziewczyną. Będzie dobrze! Nie może być inaczej.
    Miłego dnia, Ludu kochany!

  120. Przepraszam za takie nieprzemyślane pisanie. Oczywiście góry są świetne. Czasami tęsknię za górami, dlatego cieszę się, że jest o nich tutaj mowa. Ja też tęsknię za łąkami, lasami jeziorami itp. Chodzi o to, że nie trzeba jeździć daleko, bo tak inni robią, wystarczy się rozejrzeć w około. Zacytuję: „albo się jeździ, albo pisze”. Coś w tym jest. A Tolkien podobno nie lubił podróży i właściwie nie ruszał się z miejsca (oprócz pobytu na wojnie), ale pisał. Podobnie jak Lewis, który kochał wycieczki. Prawie każdy Polak wcześniej czy później wyląduje w Tatrach, jakoś to samo przychodzi.
    Ja się sporo najeździłam, o wiele dalej, i tak się zastanawiam, czy to nie było dlatego, że taka moda? W innych miejscach ziemia nie jest piękniejsza. Może lepiej by było kupić fajne narzędzia do rzeźbienia? A zwiedzać przepiękne okolice z PTTK-iem? Piszę to, bo gdybym wcześniej wiedziała to, co wiem dziś… nauka drogo kosztuje.

  121. Dzien Dobry!

    Wystarczy zniknac na dwa dni, a tu juz nowy wpis! Zdjecia – rewelacja, milo popatrzyc jak Jezycjada wedruje po swiecie razem z czytelnikami.

    Pani Malgosiu, jest jeszcze jedno miejsce – daleko od domu – gdzie w tym momencie jest „Ida Sierpniowa”. Ciekawi mnie, czy to widac tam u Pani po drugiej stronie.

    Zycze sukcesu wszystkim zdajacym egzaminy – oby poszly jak po masle, tez bede trzymac kciuki, ale raczej we snie ze wzgledu na roznice czasu.

  122. Za niespełna godzinę zaczynamy trzymanie kciuków za Nutkę. Przygotować się! A ja tymczasem przygotuje się do szkoły:-)

  123. Dzień dobry! W tym momencie rozpoczynam ściskanie kciuków i idę do szkoły, bo dziś mamy na ósmą. Do popołudnia i powodzenia, Nutko!

  124. He, he przepraszam, ale wyobraziłam sobie Sowę z sopelkiem zamiast nosa, siedzącą bez ruchu oraz skaczące
    radośnie wokół Niej Sowiątko. Twoje wpisy Sowo bardzo działają na moją wyobraźnię :).

    Mafia geriatryczna Alka oraz pełna blasku droga ku uwiądowi starczemu Chesterki wprawiły moją postać w lekki rezonans który wciąż trwa :).

  125. Hm, jak przy dużym stole u Borejków – otucha i pocieszenie. Jest tak samo gwarno i różnorodnie i przyjaźnie.
    Dzieci odrobiwszy lekcje poszły spać, a dorosłe niedobitki cicho sobie jeszcze gwarzą.
    I ja trzymam kciuki za zdających i uczących się i w ogóle za Wszystkich. Dobrej nocy (bo nie jest łatwo być mamą nastoletnich istot).

  126. Sęp się zasępił, osowiała sowa. Dziś z racji intensywnych opadów śniegu, spędziliśmy popłudnie zjeżdżając z Sowiątkiem z osiedlowej górki na sankach. Po powrocie dziecko zażyczyło sobie ulepienia bałwana. Utoczyłam więc jedną kulę i zaniemogłam. Resztę wieczoru spędziłam w fotelu bez ruchu, niczym gad oszczędzający energię. Zdecydowanie wiosny mi trzeba.

    Nutko, jeśli pozwolisz, powspieram Cię duchowo już teraz, bo o ósmej rano zwykle jeszcze nie działam.

  127. Ann, że na laptopie, to zrozumiałe – są przecież ważniejsze czynności dla rączek niż głaskanie zimnej, bezdusznej klawiatury, ale że wanna? Chyba woli Twój naturalny zapach utrwalony czasem…?
    Alku, hasło „mafia geriatryczna” sprawiło, że nieuchronna droga ku uwiądowi starczemu nabrała zupełnie nowych barw, żeby nie powiedzieć – blasku. Midas, przecież mówiłam. A to przypomina mi jakże ucieszna książkę dla dzieci: „Babcia rabuś” ang. pisarza, Davida Williamsona.

  128. Nutko, juto będzie piękny dzień! Twój dzień:)
    Trzymam kciuki za Was wszystkich zdających.
    Przypomina mi się taka sytuacja przed jednym z kolokwiów: wchodzi Pani Profesor, patrzy po nas i pyta:
    – Co, boicie się, państwo?
    – Ttaaaak!
    – A czego wy się boicie? To ja powinnam się bać, bo będę zbierać to, co posiałam!

    Oj, drżę nieraz, rozdając testy:D

  129. Nutko myśmy chyba ten sam rocznik, więc będę trzymać kciuki „rocznikowo” w czasie pisania egzaminu ;)
    Powodzenia Ci życzę! :D

  130. Może też być kilo wody pod stopą :-)
    A przebywał będę w rejonach, gdzie bardziej ciepło niż zimno, Nini.
    Mamo Isi, to zaszczyt wstępować w Twoje ślady na Czerwonych Wierchach. Tak naprawdę to jestem tatrzańskim debiutantem, były powody, dla których nie mogliśmy wychodzić ponad doliny. Zacząłem od Tatr Zachodnich i coś czuję, że dłużej tu zabawię.

  131. Nutko. Oczywiście, że i ja będę trzymała kciuki, a i do Ducha Świętego westchnę, to zawsze pomaga.
    Wannabe, co za fluid. Od kilku dni myślę o Tobie, a tu , proszę jest Twój wpis. Cieszę się ogromnie :)

  132. Ilonuto, WioluM, jakie Wy miłe dziewczyny jesteście.:)
    Uściski!

    Ann, widzę, że już zdrowsza jesteś! Zuchu!

  133. MagdoZ, pewnie w takim razie pójdzie w lutym. Ja im to posyłam tak trochę byle kiedy. Skoro wszyscy tacy pracowici, to ja chyba zajmę się zaległym marudnym raportem. Dałem mu szansę, żeby się sam dokończył, ale on nic.

  134. O! I o to chodzi, Wannabe.
    Ale za bardzo się nie obwiniaj, byłaś przecież kaszląca i słaba!

    No, to, Ludu kochany, wspieramy jutro Nutkę!
    A Ty, Nutko – całkowity luz, pamiętaj.

    Aha, a daj znać, kiedy możemy uwolnić kciuki, i w ogóle – jak poszło!

  135. Pomogło mi uświadomienie sobie, że wszyscy stresują się tak samo :) Dziękuję!
    Zabrakło mi czasu na napisanie artykułu i rozumiem już swój błąd. Żyłam fantazją, że jestem szybka jak Google. Postaram się następnym razem lepiej oszacować czas pracy.

  136. Nutko, powodzenia! Westchnę zaraz do Ducha Świętego.
    (A zobaczysz, jaka jutro będzie radość i ulga o tej porze, gdy wszelkie emocje ulecą sobie jak z balonika powietrze).
    Wykorzystaj jak najlepiej to, nad czym pracowałaś przez kilka lat studiów!

  137. Dobry wieczór wszystkim!
    Puchałko, ja też taka trochę nowa tu jestem i też znad morza.
    Dołączam swoje kciuki dla Nutki, Nutrii, a i chyba MagdaZ. niebawem egzamin z prawa jazdy ma, prawda? Oby wszystko poszło łatwiej niż się zapowiadało :)
    Piękne te klimaty górskie z różnych stron świata… I piękna zdobywczyni :) A co do niedzwiadków, to miałam kiedyś ogromne szczęście w Tatrach w dolinie Jaworzynki cieszyć oczy baraszkujacymi ze swoją mamą dwoma małymi niedźwiedziami. Cudne były! Tego dnia schodziłam z Zawratu i po niełatwej trasie miałam taką nagrodę!

  138. Dobry wieczór, wpadłam na chwilę się przywitać z DUA i miłymi Księgowymi :-) Chesterko, Alku, pozdrowienia od mojej kociej ekipy (jeden aktualnie najbardziej lubi spać w wannie, drugi na laptopie – ten aportuje co się da :-)

  139. Nutko, obiecuję kciukowanie! Cały dzień!
    Mi też się przyda w stosownym czasie, ale może o tym później…

  140. Ostatni wpis, przepraszam za nadaktywność, ale zauważyłam, że właśnie ukazała się nowa książka autora polecanego tu „Sekretnego życia drzew”. „Duchowe życie zwierząt” – ciekawe, czy ktoś już przeczytał?

  141. Dzieciom się dziwić nie mogę, bo sama popadam w stany zbliżone do paniki, gdy mylą mi się biegi (ruszam niekiedy na trójce i nie wiem, dlaczego mi to wychodzi, skoro podobno jest trudne).
    Ale te nerwy tylko pogarszają sytuację, nasza Ulubiona Autorka ma rację. :)
    Spokój jest ważny. Oceny mniej ;)

  142. Trzymam kciuki za wszystkich przygotowujących się do egzaminów. Mi osobiście nic do głowy nie wchodzi chociaż pewnie w porównaniu z waszym materiałem mój to banał.

  143. Około 8:20 powinnam wejść do sali na egzamin, DUA. Bardzo dziękuję za wszelkie miłe myśli. :)

  144. Zakupiłam styczniowy numer „Hi-fi i muzyka” i przeżyłam pewne rozczarowanie zajrzawszy na ostatnią stronę. :)
    Nutko, jeśli każde każde kciuki ściśnięte Ci się przydadzą, to będę jutro o Tobie pamiętać i przesyłać dobre myśli. Ale nie wierzę, żeby coś poszło nie tak. :) Powodzenia! :)))

  145. O, wszyscy się uczą, Kala też! Powodzenia!

    Wannabe, spokojnie, Ustawisz sobie drugi termin.

    Dzieci, nie denerwujcie się tak. Naprawdę, nie trzeba.
    Więcej stoicyzmu!

  146. Tak jest!
    Nutko, wiesz doskonale, że moje kciuki zawsze gotowe!
    Zapewniam. Jutro rano przystępuję do akcji.
    Ale jest oczywiste, że umiesz wszystko, co trzeba, a nawet więcej, i że umysł Ci się otworzy na pierwszy znak egzaminatora.
    Wyluzuj.
    Nawet, gdybyś (w co nie wierzę) nie zdała, świat się nie skończy, a my Cię zawsze będziemy lubić.

  147. Och, jak tu przyjemnie… A ja tymczasem muszę kuć i kuć, a jak skończę to muszę jeszcze dziś rozpocząć wkuwanie materiału co prawda dopiero na poniedziałek, ale za to ogromnego. Dlatego też wpadłam tu po dobry humor i zapał do pracy. I co? I od razu go otrzymałam, już przy wejściu. A teraz wracam do podręcznika, przesyłając uśmiechy Księgowym bez humoru.
    O, a teraz jeszcze zauważyłam, że umysł mi się otworzył! Niema to jak dawka Dobrych Ludzi!

  148. Dobry wieczór!
    Tak cichutko i nieśmiało chciałam się odezwać przed tym moim jutrzejszym, porannym egzaminem inżynierskim. Będę bardzo wdzięczna za każde ściśnięte kciuki czy ciepłą myśl albo westchnienie do Ducha Świętego, żeby miał w opiece i egzaminowanych i egzaminujących.
    Ale mnie te nerwy wykańczają. I wydaje mi się, że głowa zupełnie pusta.
    Serdeczne ukłony i z góry za wszystko dziękuję!
    Pozdrawiam
    Nutka

  149. :)
    Podziwiam i podczytuję Was. Lubię. Zdecydowanie bardziej niż naukę do egzaminów…
    Pozdrawiam serdecznie ;)

  150. To jakby z Księżyca obserwować zmiany pór roku na Ziemi. Ile tu trzeba dystansu! Ja to raczej patrzę na siebie jak przez mikroskop :) Właśnie dziś mija termin wysłania artykułu, który chciałam napisać. Ale ostatnie pół miesiąca zamiast pisać kaszlałam i spałam! I bardzo to teraz przeżywam.

  151. Jejciu, tutaj całe rodziny zaglądają! Można się wiele o Was dowiedzieć.
    Wszyscy mają życzenia co do „Ciotki”. Chyba zjazd przyjaciół i sympatyków z jakiejś okazji by się przydał, bo każdy o kimś innym chce się dowiedzieć. Ale DUA i tak wie najlepiej : )
    Muszę przyznać, że i mnie wiedza biologiczna jakoś nie podchodziła. Owszem, pożyteczna i ciekawa, ale jak się ma bujną, plastyczną wyobraźnię, to tylko jedno słowo wywołuje lawinę skojarzeń. Ja nawet pulsu nie lubiłam wyczuwać, bo już było mi nieswojo… Nie przeszło do tej pory.

  152. To ja już mówię: Dobranoc!, chociaż jeszcze nie idę spać, ale później już mnie chyba nie będzie (jutro sprawdzian z geografii)

  153. Co do sępa Ateny, czy nie jest to przypadkiem sławny swego czasu Sęp Miłości? Nawiasem mówiąc, ze względu na niektóre zachowania nazywamy tak naszą kotkę.

    Gio, cieszę się, ze ci się podoba. O kamizelce jest cały felieton, ale nie powinienem go tu wklejać z powodu a: trzy czwarte strony chyba nie wlezie, b: to nie my tutaj jesteśmy za pisarzy, tylko nasza szczerze i najserdeczniej Ulubiona. Ten felieton powinien sie jakoś ukazać w „Hi-Fi i Muzyka”.

    Chester, przeceniasz mnie, ja nie umiem pisać opowieści, bo mam za mało wyobraźni na fabułę. Tylko to, co mi sie zdarzyło plus niewielkie podkolorowania.

  154. I słusznie, Wannabe.
    A napęd się z lekka wyczerpuje w końcu stycznia i w lutym. Taki dołek zimowy. Byle do wiosny!

    Ateno, a mówiłam: sęp.

  155. Dobrze mi się żyje. Zdrowo! Tylko trochę ospale i bez motywacji, co jest dla mnie nowe i nie wiem, jak się tym posługiwać.
    Serca nie spamiętam już, a do „młodego, energicznego zespołu, który szuka osób nastawionych na cel” również nie kwapię się wstąpić.
    Jakoś wyczerpał mi się napęd tuż przed końcem studiów :)

  156. Mili jestescie. Wszyscy. Cieplo sie zrobilo na duszy, nie jestem przyzwyczajona do komplementow i wrzucam do koszyka obok i bede sie cieszyla nimi w wolnych chwilach, ( jesli nie zapomne :)).
    Nini, nie mam pojecia co tam bylo, szczyt zdobyty, wiec pewnie cos latajacego obserwuje, orla bym zapamietala, musial to byc sep.
    KrzysztoO, stopy wody po kilem, nam kiedys zabraklo (plytkie wejscie do portu, bylo plytsze niz podali w informacji i lodka musiala isc do remontu, jezioro Michigan jest bardzo kaprysne, niebezpieczne i zmienne).
    Alku, powodzenia, nie zmarznij, juz wiadomo czym sie bedziesz grzal :), pracuj gorliwie.
    Gio, milo cie znowu widziec i Wannabe.

  157. Całe może nie, ale muszę znać budowę. Przynajmniej z grubsza. I funkcje chyba też.
    Niestety, mam słabe nerwy pod tym względem i to dosyć utrudnia naukę. Jestem jak Ida, gdy była młodsza – też mdli mnie od zapachu szpitala.

  158. Jak to: całe serce na pamięć?

    Wannabe, dzień dobry, dziecino, nareszcie jesteś!
    Jak zdrówko?
    Co porabiasz?

  159. Dzisiaj z klasą byliśmy w Teatrze Lalek na przedstawieniu „Pomnik”. Bardzo mi się podobało.
    Niestety, na jutro muszę znać całe serce na pamięć, więc idę się jeszcze uczyć. (To kolejna rzecz z kategorii: nieużyteczne)
    Cieszę się, że jesteś, Puchałko. Im nas więcej, tym raźniej, prawda?

  160. Ładny miś na zdjęciu. W takim lesie pewnie na co dzień nie je się miodu. Dobrze zatem, że choć Jeżycjadę ma tuż pod noskiem:)

  161. Ooo, widzę, że mamy nową Księgową.:) Witam Cię, Puchałko, znad podręcznika geografii i chrupiąc ciasteczka zbożowe, które popijam herbatką z cytrynką.:)

  162. Do Puchałki: :-D .
    A co do komentarza Jas to my mieszkamy za Bielsko-Biała (na wsi), więc góry mamy blisko i lubimy tam chodzić latem. Chociaż od kiedy Majusia (2,5 roku, moja siostrzyczka, drugie imię Aniela, ale to przypadek, bo moja mama nie czytała „Jeżycjady”) się urodziła to mamy to trochę utrudnione i w tym roku będzie to pierwszy raz od jakiegoś czasu:-)

  163. Obawiałam się Sowo, że to odkryjesz ;) Bo Ty jesteś dokładna i bardzo dobrze. Słowem – sikorki lubią cyferki i już :).

  164. I mnie budzi kot, ale po nocy. Od przedwczoraj przygarnęliśm 2-letniego buraska i ochrzciliśmy Don Diego (efekt ostatnich fascynacji Łucji pamiętnym dla mego pokolenia serialem Zorro), bo charakter ma raczej łagodny. Zdumiało mnie, gdy siedzac obok mnie na kanapie, stanał na tylnych łapach i przednimi, dość masywnymi oparł się na moich ramionach. Poczułam się nieswojo, a kocina chciała tylko otrzeć swój policzek o mój. Ot, co kot, to inny rodzaj pieszczot.

  165. Jak miło będzie poczytać (i poogladać!) relacje Alka, choćby dotyczyły np grabienia liści a nie tak ekscytujacej wyprawy zwiadowczej. Alek ma talent iście Midasowy, czego nie dotknie (czytaj: opisze) zamienia się w przygodę. Ja to raczej z Hobbitów, którzy wędrowców ugoszcza i wysłuchaja z pałajacymi policzkami.

  166. A wiesz Piętaszku, że ptak 500 i ptak 3-3-5 („cicibej”) to jeden i ten sam ptak? Sikorka bogatka. Ponoć ten gatunek ma ponad 200 różnych zaśpiewów!
    Mój miejski karmnik odwiedziły właśnie dwie zięby.

  167. Jak to dobrze, że ktoś jeździ w zimie w góry.
    Moja rodzina jest chyba z tych bagienno-błotno-polnych, co trudnili się łowiectwem i zbieractwem. Jedziemy raz w życiu w góry, po to, by gdy ktoś się zapyta, czy było się w górach, nie stawiał więcej pytań. Było się i kropka, co nie znaczy, że nie lubimy gór, wręcz przeciwnie! Ale one są ogromnie daleko i „można się spóźnić na obiad”. Najlepiej jednak pooglądać widoki np. w internecie, poczytać komentarze i pomarzyć… . Tak więc dzięki za świetne zdjęcia, robią wrażenie.
    My robiliśmy ostatnio wycieczki na plażę, sporo drobniutkiego bursztynu, mokry, pięknie błyszczy w słońcu, wygląda jak stare złoto, a widoki cudowne, jednak to nasze północne morze jest przepiękne. Takich kolorów nigdzie nie ma!

  168. Dołączam się do zachwytów nad zdjęciami i urodą Ateny. Też bym chciała mieć takie włosy… Mądra, piękna i dzielna – jak przystało na boginię. Pozdrawiam Cię Ateno. :-)
    Alku, czytając o mokrym nosie w oku, pomyślałam, że nasz psa. A tu jednak nie. Bo nasz gończy lubił wkładać swój wielki nos w moje oko – żeby nie chodzić potem z podbitym okiem, spałam bliżej połowy łóżka. Przez co mąż się nie wysypiał… w dodatku następnym krokiem naszego „pieska” było wgramolenie się na mnie i dopiero wtedy dobrze by mu się spało. W związku z tym śpimy przy zamkniętych drzwiach. Biedny pies…;-)

  169. No i koniec szkółki:-). Cieszę się, że dołączyła do nas nowa członkini. „Cześć i czołem”-jakby powiedziała Genowefa. Ośmielę się jeszcze prosić żeby w „Ciotce” pojawili się BeBe i Dambo – moja ulubiona para.

  170. Na hasło Alka „starzy zwiadowcy” zabrzmiało mi w głowie: „Padli sobie w objęcia jak starzy frontowcy”. :-)
    Swoją drogą, Alku, styl Twoich wpisów wzbudza we mnie mieszaninę podziwu, wesołości (kamizelka do smokingu mnie rozwaliła) oraz zazdrości (chciałabym tak umieć).

    Pozdrowienia dla wszystkich tutejszych!

  171. DUA na zdjęciach pierniczków, którymi podzielił się tata znalazło się też na pewno kilka moich i córci mojej starszej :)
    Jakże tutaj jest miło! Sama nie wiem czemu dopiero teraz dołączyłam, bo przecież czytelniczką i ogromną fanką Jeżycjady jestem, mam wrażenie, od zawsze :) (a tak naprawdę to gdzieś 15 lat pewnie…)

  172. Będzie zimno na pewno, nawet jeśli nie będzie mrozu, to wilgoć załatwi sprawę. Ale jesteśmy za starzy zwiadowcy, żeby to nas zniechęciło, jak sądzę. Przynajmniej ja jestem za stary, hy… Będziemy tropić te, no, słynne zielone ludziki. Pomijając prawdopodobieństwo, zawsze to dobre dla zdrowia.

    A propos zdrowia i higieny, dzisiaj odbył się rytuał, który powtarza się codziennie od lat. Wsadzono mi mokry nos w oko, wymiziano mnie, namruczano na mnie i napito się kilkakrotnie z wanny patrząc w oczy (z oddaniem). Jak wiadomo, woda zdobyczna jest lepsza, niż własna z miseczki. Nasza kotka (o imieniu Anna Kłodzińska, podobna w charakterze do szczególnie zołzowatej autorki kryminałów milicyjnych) jest kotem łaziebnym. Nie opuści żadnej kąpieli, musi uczestniczyć i dawać do zrozumienia, że uwielbia i że tylko wtedy jest sobą. Dziwne stworzenie, poza tym nieprzystępne. Wszystkie nasze koty to bogate osobowości, ale ta to już zupełnie niespotykani okaz.

  173. Alku, koniecznie! Ojej, ale będzie tam zimno!
    Ciekawi jesteśmy tej przygody, prawda, Ludu?

    Puchałko, dzień dobry, miło, że wpadłaś. Tak jest, cieszymy się tutaj obecnością Twego Taty, wilka morskiego, oraz Twojej siostry o anielskim głosie, Cascioliny. A czy mamy jakieś Twoje pierniczki w naszej Galerii? Bo liczna i piękna rodzina Wasza nadesłała obfity plon!
    Czuły całus dla śpiącego dzidziusia. W czółko pachnące!

  174. Dzień dobry! :o) Ależ błyszczący! Nic, tylko się cieszyć.

    Pani Małgosiu, to bardzo interesujący sęp być musiał, bo w oczach Ateny widzę zaciekawienie i zastanowienie.
    Każdy ma jednak inny filtr, przez który patrzy na świat.
    Owszem Alku, powyżej, ale dałabym sobie uciąć obie ręce (dobrze, że nie głowę), że to pysk i ucho – dziś jednak myślę, że to tylko pień i gra światła jednak.

    Racja, Sowo!

    A KrzysztO będzie pływał tam, gdzie raczej ciepło czy jeszcze bardziej zimno?

  175. Dzień dobry! Czy ja mogę dołączyć do zachwytów? Jestem tu nowa, ale właśnie wczoraj tata mój- KrzysztofO powiedział „zajrzyj na stronę MM, kilka tam moich zdjęć”, wchodzę, a tu cały wpis! Pozdrowienia dla wszystkich znad notatek (sesja), ale takie cichutkie, bo synek śpi ;)

  176. A propos długich i tajemniczych wędrówek zimowych, moje leśne zbóje płci obojga za dwa tygodnie planują dwa dni w lesie w stylu wojskowo-drwalskim (rozpalanie ognie krzesiwem, kawa w zaspie, owijanie się brudnymi szmatami, tropienie itp.). Skrzyżowanie carskiego kuriera z Selous Scouts. Niedźwiedzi nie będzie, ale i tak spodziewam się sporo przyjemności. Jeśli będą jakieś zdjęcia, to przyślę, albo co.

  177. Krzysztofie, tak jest, łącze jest pod regałem i tylko czeka!
    Be in contact.
    Stopy wody pod kilem życzymy.

  178. Dzień dobry!
    Nie, jednak nie omdlałam, Alku, tylko spać poszłam.

    Mnie też się zdawało, że za misiem, po lewej, coś czarnego a włochatego stoi. Tak to nas, biedne ludzkie istoty, własne oczy mylą, zwłaszcza w lesie.

    Ateno, wyprostuj plecy, dumnie załopocz uszami, gdyż wszystko, co tu mówiono, to szczera prawda.
    Powiedz lepiej Nini, na co tak czujnie patrzałaś. Orle gniazdo, czy kolejny szczyt? A może po prostu nędzny sęp się zbliżał drogą powietrzną, a Ty mu dawałaś odpór wzrokiem?

    Molu, dzień dobry, do południa już blisko, a potem do domu!

  179. Zgredzie, mieszkałem w Kirach i wchodziłem od Kościeliskiej, wszystkie szlaki pomiędzy tą doliną a Małej Łąki. Przy okazji polecam pokoje przy kaplicy księży kanoników regularnych laterańskich, bardzo dobre warunki i miła atmosfera.
    DUA, na statek wchodzę jutro, dzisiaj lotniska i samoloty. Niemniej łącze sieciowe będzie pod regałem, więc kontaktu nie stracę.
    Wójcie, mróz na górze trzymał tęgi, Żaba miała prawo nieco przymarznąć.

  180. Alez jestem zawstydzona. Dziekuje za mile i wyszukane komplementy. Usmiecham sie do Was. Nie bylo zadnej odwagi, strach byl, w poblizu mogla przebywac mamusia niedzwiadka, na szczescie maly sie odwrocil i uroczo podskakujac popedzil w glab lasu. Spotkalam tam tez sarenki, jaszczurki i wiewiorki. Pozdrawiam KrzysztOfa, piekna zimowa scenerie wybrala Zaba. Ech, lubie gory. Appalachy nie sa wysokie, zgadza sie.

  181. Nini, powyżej niedźwiedzia, nieprawdaż? Coś majaczy jakby duży brunatny zadek. Włochaty.

    Ulubiona autorko, chyba zemdlałaś. Nie wiem, czy to przez mój dobór lektury (jak pani Mering), czy przez ciotkę. Na wszelki wypadek dobranoc.

  182. Nini, ja też, ja też! Ciotka powinna być opasła, taka że w pięć osób nie obejmiesz. Koniec z ciotkami grubymi ledwie na palec.

  183. Appalachy na szczęście na dają AŻ TAKICH możliwości wspięcia się. Ostatnio czytałem bardzo batalistyczną książkę, której akcja rozgrywała się głównie w okolicach Sugarloaf Mt., Północna Karolina, pod miejscowością Asheville. Jednak nawet tam nie było STRASZNIE wysoko. Ale swoją drogą Asheville zostało poważnie zniszczone, Atena powinna chyba uważać. Tytuł książki: Troll Apokalipsy. Nie mniej, ni więcej. Lubię poważną literaturę przygodową, zwłaszcza taką, w której na koniec akcji i po przezwyciężeniu przeciwności młodzi są razem. To bardzo romantyczne.

  184. A za niedźwiadkiem i jeszcze paroma pniami – jest ciemniejsza plamka – czy to nie kolejny zwierz? Hmmm… plamka jest jaśniejsza od niedźwiadka i chyba już w oczach mi się ćmi. Dobranoc DUA! Dobranoc Księgowi! :o)

  185. Atena chyba patrzy, na co by tu się jeszcze wspiąć. We wzroku jej – wyzwanie.
    Może wspomnę Żabę, Nini, jak się zmieści.

  186. I jeszcze podziękowania:

    dla Marple – za zwiastun przedwiośnia w tym mroźnym klimacie – cudny! :o)
    dla Magpie – za ptaszkowe zachęty (będzie ciężko, bo na spacero-marsz lubię nie zabierać urządzeń – no i tę nieszczęsną lokomotywę tylko słyszę z daleka) :o)
    dla Ani G. – jakoś tak równolegle doszłam, że właśnie tak ma być i dalej już poszło :o) (zdrowia Aniu!!! :o))
    dla Sowy – miło, że to pan Field – lubię bardzo i chciałam znów posłuchać, ale jakkolwiek Lala banalny, to i urokliwy nieco i ścieżka dźwiękowa nie chce mi wyjść z głowy (i na dodatek nuty są!), więc jeszcze chwilę :o)

  187. O! Piękne, piękne widoki.. Taki śnieg pod błękitem potrafi nieźle szczypać w oczy, ale jak to dobrze móc je mrużyć osobiście!
    Ateno, za Tobą przepaść, ale w górze coś przykuwa Twój wzrok – strasznie bym chciała wiedzieć, co? (I co taki mały niedźwiadek je, gdy mama-śpioch o niego nie dba?)

    PS. Nieśmiało wspomnę, że nie pogniewałabym się, gdyby DUA w Zgryzotce napomknęła bodajże słówkiem (a może – akapitem?), co u Żaby teraz – prócz Tatr?

  188. Albo siedzi pod regałem i nie wie jak wyjść, bo przy całej swej wspaniałości jest również skromna. Choć słuszne, mogły ją cokolwiek przytłoczyć te nasze zachwyty.

    Może i jeszcze kiedy pójdziemy, Starosto, hej!

  189. „Posąg człowieka na posągu świata” – tak mi się kołacze. Ciekawe, czy sfrunie na chmurce (byle nie smogu) do Polski.

  190. A Krzysztof, z torbą pełną książek, już pewnie wchodzi po trapie jakiegoś potężnego statku. Dziś miał wypływać.

  191. He, he, Wójciku, nie musimy.
    Ale poszłabym jeszcze.
    Atena zanikła, pewnie szusuje gdzieś na nartach, albo się wspina. Albo siedzi w jakimś szpitalu, przy jakimkolwiek chorym dziecku, nawet obcym, i czyta mu bajki.

  192. Ale mieliście fajnie w tych górach, Ateno o olimpijskim typie urody i Krzysztofie.
    Piękne zdjęcia.
    Którędy wchodziłeś Krzysztofie?

  193. Tak, Atena jest piękna i taka stabilna! Oraz dobra, mądra i dzielna. Podziwiam te jej loki, a widziałam je w kilku odsłonach, także te wyprostowane.
    A Żaba wygląda na mocno zmarzniętą, aż jej szkiełko z tego mrozu pękło.
    Piękne zdjęcia, Krzysztofie.
    Starosto, łączę się z Tobą w zadowoleniu z zimowych wędrówek za pośrednictwem tych zdjęć. Tak sobie przy tym myślę, dobrze, że nasi tam byli, to już my jakby nie musimy, prawda? :)

  194. Taak ! Sowo i jeszcze ich głos kojarzy mi się z leniwym a nawet trochę nudnym letnim popołudniem.

  195. Dobry wieczór. Zdjęcia cudne, Piękna Ateno z rozwianymi włosami, aż się człowiek uśmiecha patrząc na Ciebie.
    A gołębie cukrówki wołają : daj cuukrru, daj cuukrru :) Miłego wieczoru.

  196. Piękny i prawdziwy to cytat, KoszaNel. Jak można prostować takie cudowne loki, Ateno???! A co do wpisu Nutrii, to rzeczywiście. Nie da się nie uśmiechnąć, kiedy się Was czyta:-)

  197. Sowo, jestem zwolenniczką umiaru w każdej dziedzinie.

    U nas sierpówki żądają grochuu, grochuuu.

    Uwaga! Loki naszej Ateny są naturalne. Kiedyś się jej znudziły, to je mozolnie prasowała! Ale szybko wróciły do normy.

    Bożenko, oj, jest presja, jest.

  198. „W górach jestem znowu prawdziwym człowiekiem; tam stajemy się braćmi, a wszystko co brzydkie i błahe opuszcza nas” Hermann Henkel 1869-1918
    Przeczytałam kiedyś w górach na kamieniu.

  199. Aaa, Piętaszku, zaśpiew trzy-trzy-pięć też doskonale znam, ale dotąd inaczej mi się kojarzył, bo z pewnym starym madrygałem. A sierpówki też wołają u Ciebie „ratuunku, ratuunku!”?

    Na czterdziestolecie Jeźycjady należy się Autorce benefis, tylko że benefisy zwykle za zaproszeniami, wyłącznie dla VIPów. Dla nas należałoby zrobić go na Stadionie Narodowym.

  200. Ooo… Dziękuje! Znów mi się wesoło zrobiło. Nie popełniłam błędu wracając tu po dobry humor.:)
    A w ogóle to bardzo się cieszę, że mogłam panią poznać, a cóż dopiero stać się Pani słoneczkiem!:)

  201. Wielu tu miłośników gór. Wędrując z „Jeżycjadą” pod pachą może się kiedyś gdzieś na szlakach spotkamy i bez problemu rozpoznamy? : ) (anette – też do szaleństwa zakochana jestem w Bieszczadach)
    Dziękuję za przepiękne zdjęcia, którymi się podzieliliście, a Droga Pani Małgosia nie zachowała ich dla siebie i zechciała ucieszyć oczy nas wszystkich.
    Miło jest myśleć o niespodziance. To tak, jakby się miało już w ręku pudełeczko obwiązane wstążką i z niecierpliwością czekało na jej rozwiązanie, zastanawiając się, co jest w środku. No, ciekawe!

  202. Wstydziłam się rano napisać Atenie, że jest równie piękna, jak widoki na zdjęciach, a tu proszę, Lud Księgi nie miał takich oporów :) Nauka dla mnie: nie tłumić dobrego impulsu, nie wstydzić się tutaj szczerego słowa.

    Mam przed sobą kalendarz ogólnopolskiego dystrybutora książek; ilustracja na wrzesień to okładka „Ciotki Zgryzotki”, okolona wianuszkiem pozostałych tomów Jeżycjady :)

  203. Dobry wieczór :)
    W skrócie:
    Atena ma wspaniałe, przepiękne, bujne loki. :)
    A mnie w ubiegłym roku też stuknęła okrągła rocznica z Jeżycjadą – dwudziestolecie.
    I oprowadzałam dziś gości (rodzinę) z Poznania :)
    Niespodzianki po prostu uwielbiam :))))
    Przeczucie Pani, co do kierunku mojej drogi zawodowej wprawiło mnie wczoraj w naprawdę dobry nastrój i to pomimo, iż obawiam się, że brakuje mi jednak pewnego zmysłu obserwacji, aby ten kierunek obrać :) Ale taka praca by mi się podobała ;) :)
    Miłego wieczoru życzę i Pani, i Gościom, a teraz chyba sobie poczytam:)

  204. Zuziu, to jest myśl! Od dziś będę się starała tak myśleć.:)
    Pani Małgosia też ma racje: jesteś naszym słoneczkiem – właśnie w największym przygnębieniu wkuwam geografię (nauczycielka zapowiedziała sprawdzian na trzy dni po feriach, czy to normalne???), robię sobie małą przerwę i wchodzę na chwilę na stronę. Aż tu nagle czytając taki natłok pozytywnych informacji aż weseleję. I jak tu nie przyznać racji naszej DUA, no jak?:)

  205. Piękne zdjęcia! I nasza Atena jaka jest piękna! Co do gór i tęsknoty – zgadzam się ze słowami Pani Małgorzaty. Jeśli poczuje się „ducha” gór to się później tęskni. Moje kochane góry to Bieszczady i też tęsknię.

  206. Jak tylko bede planowac wypad w okolice nuragow – to tylko w towarzystwie ktoregos tomu „Jezycjady”!

  207. Dzień dobry!
    Ach! Chyba tylko tyle mogę powiedzieć. Od razu się świeżo na duszy i ciele zrobiło.
    Ateno! Ale masz piękne włosy! Bajeczne, jak Ida! I jaka jesteś dzielna. Podziwiam, podziwiam!:))))
    I pomyśleć, że tutejsza Dziatwa musi siedzieć w szkole, gdy Wy przeżywacie takie piękne chwile!
    Dziękuję za podróż, jaką sobie szybciutko tu odbyłam!

    Nutrio, a mnie zawsze poniedziałek inaczej nastraja. To ciekawość i nadzieja co się wydarzy w nowym tygodniu!

  208. Krzysztofie, zazdroszczę gór;) Czerwone Wierchy to mój ukochany kawałek grani Tatr; tylko zawsze wybieram podejście od Hali Ornak, bo od Kasprowego tłum wali. No ale nie w zimie:)
    Ateno, wspaniale wyglądasz na gór szczycie! A misiek śliczny i wygląda na nieco speszonego. Pewnie się nikogo nie spodziewał w taki chmurny dzionek i tylko wyszedł sobie na chwilę po małe co nieco.

  209. Jeszcze jedna niespodzianka! Jak ja lubię niespodzianki!
    Iskro, ja odkryłam Jeżycjadę jeszcze później. Ale się cieszę, że odkryłam i jest odkryta, jak ten północny biegun Kubusia Puchatka, no i teraz będzie świętowanie:)

  210. Ateno, aparycją dosięgasz poziomu wyznaczonego przez boskie nazwanie. Jeśli to nie pomysł rodziców (rodzice potrafią być bardzo pomysłowi), lecz przybrane nom de guerre, to wybór był trafny. Wyglądasz jak z pieśni Vangelisa. Pozdrowienia dla Szlaku Appalachijskiego.

  211. A! wydania chyba nie nowe, Molu. Zwłaszcza Atena lubi te starsze. Mam od niej zdjęcie jej wyczytanego niemal do cna egzemplarza „Opium w rosole”.

  212. Jakie cudowne widoki! No i książki w nowych wydaniach:-) . Ale niedźwiadek zdecydowanie najsłodszy.

  213. Ateno tak właśnie sobie Ciebie wyobraziłam – burza niesfornych loków, długie nogi i bystre oko.
    Czy te sikorki to z jakimś przekazem podprogowym Sowo? ;)

  214. No nie, Mamo Isi- jeśli masz rację to ja jednak podłączyłam się pod Jeżycjadę ze cztery lata później. Ale też chętnie poświętuję. :)

  215. Och Mamo Isi – rzeczywiście! To ja już 40 lat bez ustanku czytam Jeżycjadę?!
    Ojejuńciu- jubileusz wart niespodzianek..

  216. Dzień dobry, Ryśku! Miło, że wpadłeś!
    Dziękuję Tobie i Siostrze za pamięć i miłe życzenia.

    Kris, gdybyście kiedyś wybrali się znów na oglądanie nuragów – zdjęcie miałoby ciekawe tło!

    Dziatwie wyjaśniam, że nuragi to megalityczne warownie tajemniczego, starożytnego ludu Nuragijczyków, zamieszkującego Sardynię od XV do II wieku przed naszą erą. Te warownie zbudowane są z głazów i kamieni, bez użycia jakiejkolwiek zaprawy! A stoją do dzisiaj.
    Jest ich na Sardynii kilka tysięcy!

  217. Z reguły nie przepadam za poniedziałkami. Są to zazwyczaj ponure dni, kiedy po weekendzie trzeba wracać do szkoły. Dzisiejszy zapowiadał się jeszcze bardziej ponuro: bo oto wróciłam po feriach. A tu tymczasem przychodzę do domu i co widzę? Powód, dla którego ten poniedziałek z ponurego zamienia się w wesoły! Hurra! Dziękuję, DUA! I KrzysztofieO! I Ateno! Wspaniałe, nawiasem mówiąc, zrobiliście zdjęcia.:)

  218. Oczywiscie, zrobie zdjecie, jak tylko znajde sie w jakiejs malowniczej scenerii :)
    Widze, ze szykuje sie jakas niespodzianka rocznicowa? Jak milo!

  219. No, cudnie ! Oj Ateno będziesz Ty miała o czym wnukom opowiadać… No bo Krzysztof już pewnie opowiada :)).

    Starosto najmilszy. Co ja widzę ? Będzie jakieś spotkanko ? Bajecznie.

    Sowo, pińcet, pińcet ? He, he. Jest jeszcze jeden taki za przeproszeniem matematyk, który artykułuje : trzy trzy pięć, ale jeszcze nie przyleciał ;).

  220. Ach, 40-lecie Jeżycjady! „Szósta klepka” pojawiła się w 1977! O roku ów! Hip, hip, hurra!

  221. O! Prosimy o zdjęcie, Kris! Może być na tle gór, albo wiadomych świątyń.

    Chesterko, ja się Ateną od dawna zachwycam. W dodatku – serce ze szczerego złota!

    Sowo, raczej pewne czterdziestolecie będzie świętowane. Ale sza, jeszcze za wcześnie o tym mówić.

  222. Witam w poniedzialkowy ranek. Jakie wspaniale zdjecia podroznicze! Niedzwiadek sliczny :) Alez odwazna ta Atena…
    (Aha, a na Sardynii Jezycjada juz sie zadomowila dawno temu, wszystkie tomy!).

  223. Będzie 25-lecie wydawnictwa? :)

    Nie zdążyłam należycie zachwycić się zdjęciem Marple, a tu już kolejne zachwycające obrazki!
    U nas piękne słońce, mile grzeje w rześki mróz. Sikorki wyśpiewują z zapałem (pińcet, pińcet!), czuć, że już coś się tli pod śniegami.

  224. Dzień dobry!
    Naprawdę ładne zdjęcia robią nasze Włóczykije, co?

    Tak, Krzysztofie, za Tatrami się tęskni, jak chyba za żadnymi innymi górami.
    Być może sprawia to ta legenda Tatr, cała przez lata nagromadzona otoczka literatury i sztuki. I zachwytu, i uczuć. Jakby najpiękniejsze duchy się wokół tych gór zgromadziły.

  225. Oj, jakie śliczne, zimowe zdjęcia.
    Jaka śliczna ta nasza Atena-podróżniczka.
    A nasz wilk morski- dusza niespokojna, zamiast grzać kości w domu, wędruje w wolnych chwilach po szlakach.
    I wszędzie towarzyszy nam, ku pokrzepieniu serc, dorobek DUA. Ja też mam zawsze przy sobie choć jeden egzemplarz „w podróży”.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Księgowych, u nas skończyły się ferie, więc dziatwa wędruje do szkółki od rana.

  226. DUA, dziękuję. To było raptem kilka dni temu, a już za górami tęsknię :-). Może dlatego, że jutro wyjeżdżam do pracy?Tatrzańskie misie śpią. Jedynym zwierzęciem, jakie spotkałem, była mała łasiczka. Pozdrawiam Atenę.

  227. Ooooooch! Takie ożywcze widoki w poniedziałkowy poranek!!!
    Dzięki, Ateno i Krzysztofie, że podzieliliście się nimi z Ulubioną Autorką!
    Dzięki, Ulubiona Autorko, że podzieliła się Pani z nami!
    To jak łyk świeżego powietrza. Nie, nie łyk… To cały strumień. Można sobie zaglądać i łykać do woli. :-)

    Dobrego dnia wszystkim!

  228. Ateno! Krzysztofie! Wspaniała sceneria i wspaniałe zdjęcia. Zachwycam się i zazdroszczę :)

    Dzięki, Ateno, że pozwoliłaś się poznać :) Patrzę na Ciebie i uśmiecham się, to prawie jak spotkanie.
    Rzeczywiście jesteś pod szczęśliwą gwiazdą urodzona, jak nie cenny autograf, to miś :)

  229. Góry na dzień dobry! Lubię poniedziałki!
    Ależ Starosta zaintrygował w ostatnim komentarzu. Zżera mnie ciekawość połączona z nadzieją:)

  230. Dzień dobry!
    Nawet taki wydeptany ten śnieg na Ciemniaku. Chyba oprócz Ciebie i Żaby Krzysztofie trochę ludzi jeszcze się tam kręciło.
    Na moim podlaskim niebie od kilku dni tylko chmury i ponuractwo. Miło zobaczyć nad pięknymi górami błękit nieba. Jak jeszcze przypomnę,że Krzysztof tam myślał o nas wszystkich to cieplej się na sercu robi.
    Kocham góry, ale w takich jak Atena i Ida to nie byłam. Niedźwiadek uroczy ( na zdjęciu). Osobiście wędrując ubiegłej wiosny po Bieszczadach słyszałam niedźwiedzia niedaleko ale roztropnie udaliśmy się w innym kierunku niż odgłosy. Gratuluję Atenie odwagi.
    Pani Małgorzato- zaiste, miły początek tygodnia pani nam podarowała.
    Ślę wszystkim gorące uściski.

Dodaj komentarz