Od Marple

marple

(fot. KC Marple)

 

 

 

Kazimierz Wierzyński

 

KRAJOBRAZ TAKI SAM

 

Krajobraz taki sam, jak zawsze,

Wszystko znajome – li od śniegu

Odbicia – sosny są jaskrawsze

W młodopanieńskim swym szeregu.

 

Jakaś szczęśliwość nieświadoma

Zalewa serce bez przyczyny:

Rozgarnąć by ten śnieg rękoma

I poczuć ciepło oziminy!

 

 

 

109 przemyśleń nt. „Od Marple

  1. Pomyślimy, jak napiszemy, proszę Zgredzika.
    Ale – o ile wiem – wydawca szykuje wielką fetę. Jest powód.;)

  2. Szkoda, że koło Poznania nie ma czegoś w rodzaju Opery Leśnej, to wtedy Starosta, który nie lubi miasta, mógłby się lepiej czuć w czasie podpisywania książek. Ale może jest jakiś inny obiekt, który by się nadał?
    Śmiełów albo coś podobnego? Traktowałbym to raczej jako pomysł na pomysł, a nie sam pomysł.
    Dobranoc!

  3. Marianno, dziękuję!:)
    Chyba byłam zmęczona wtedy, tyle godzin podpisywałam. Przepraszam, jeśli to spotkanie nie było takie, jak wyobrażone.
    Poprawię się.
    Łączę równie serdeczne pozdrowienia. Miłej nauki!

  4. Dobry wieczór Pani Małgorzato! Zrobiłam sobie przerwę od nauki literatury brytyjskiej by tu zajrzeć. Wciąż wracam do momentu gdy Panią spotkałam z poznańskim Empiku rok temu bodajże. Jedno z marzeń życiowych spełnione. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Polecam państwu nieznany mi dotąd bliskowschodni sposób przyrządzania ryżu. Bierzemy dobry ryż (np. basmati), moczymy go przez godzinę w zimnej wodzie, a następnie odcedzamy i smażymy razem z tym, co ma być z ryżem (np. mielona wołowina, przyprawy itd) z niedużą ilością tłuszczu. Efektem są małe, nieposklejane, sypkie ziarna. Wypróbowaliśmy wczoraj w związku z libańską kolacją.

  6. Bożeno, zwykle nie oglądam tak bardzo emocjonujących filmów, ale przywiązałem się do bohaterów.
    Swoją rolę odegrała też pewna metafora, która pomogła mi przez to przebrnąć.
    Inaczej bym nie oglądał.

  7. Dobry wieczór.
    Opowieści o nietoperzach wstrząsające. A ja je miałam za całkiem nieszkodliwe stworzonka. Dużo ci u nas tych latających myszek, gnieżdżą się chyba na wieży kościelnej i latem o zmierzchu lotem koszącym nad głowami nam latają. Jaś, gdy był niewinnym dziecięciem, twierdził, ze słyszy ich popiskiwania.
    Wściekłe psy znane mi są z dzieciństwa. Koniec lat 60-tych, podlaska wieś, Ośrodek Zdrowia, gdzie rodzice pracowali po studiach. Co roku latem był alarm we wsi, dzieci siedziały po domach, a Tata ze strzelbą tropił wściekłego nieszczęśnika. Potem zakopywał go w bardzo głębokim dole. Wtedy już pozwalał sobie towarzyszyć i popatrzeć. A ile razy szczepił nieszczęśników pogryzionych przez wściekłe lisy, lub mających kontakt z chorymi sarnami, wiewiórkami.
    Jako dzieci miałyśmy na blachę wkute zasady zachowania się wobec dzikich zwierząt. Sprowadzały się one zresztą do prostej konkluzji- jeśli dzikie zwierzę nie ucieka przed tobą, to ty uciekaj tak szybko, jak to możliwe i natychmiast zawiadom dorosłych.
    Dawne dzieje.
    Alku, dzięki za Buszkowa, już biorę się za poszukiwania.
    Marple, trwam w zachwycie.

  8. Plejada wspaniałych aktorów, Bożenko. W każdym odcinku. Nawet ci mało znani są wspaniali. I tak, też zauważyłam, że grają różne role w różnych odcinkach.

    Madziu, ta mnogość punktów widzenia zrobi z Ciebie pisarkę, czuję to.

  9. Dzień dobry! Zmodyfikuję sobie niecnie – na bardziej dla mnie realistyczne – słowa Magdy Z.: polecane przez Panią (i Lud Księgi) seriale, filmy, książki, muzykę jakże chciałabym (w miejsce „postaram się”) obejrzeć, przeczytać, posłuchać… Przecież tu inspiracji na lata :)

    Czas goni, ale jednemu nie mogłam się oprzeć: popędziłam sprawdzić, kogo grał w „Kurtynie” Philip Glenister (czy aby nie Nortona???), nie skojarzyłam nazwiska. W ogóle ciekawe, jak obsada w serialu o Poirocie ma swoje smaczki; aktorzy przyjmują role w różnych odcinkach, np. czarny charakter z „Kurtyny” jest jak najbardziej pozytywnym bohaterem w „Uśpionym morderstwie”; często pojawiają się prawdziwe gwiazdy (w rzeczonej „Kurtynie” Geraldine Chaplin).
    Obserwuję, jak wątek Agathy Christie tu regularnie powraca. Uśmiecham się, bo szlifuję właśnie konkurs czytelniczy z Poirota.
    Ale na ostatni sezon Sherlocka bezwzględnie znalazłam czas, Zgredzie! Emocjonalnie mnie przeczołgał.

    I kciuki za Magdę i Nutkę :)

  10. Dziekuje pieknie, Alku. Kiedy juz cudem odnalazlam film (z niewiadomych przyczyn, ten akurat odcinek jest trudny do znalezienia, na stronie tvp3 Bialystok, gdzie zamieszczona jest cala seria – nie ma go), po kliknieciu wen okazalo sie, ze „ze wzgledu na ograniczenia licencyjne..” itd. Trudno. Trzeba bedzie przy okazji w Polsce zobaczyc.

  11. Prawda, Pani Małgosiu!
    Ile głów, tyle poglądów.:)
    A mnie się nawet czasem zdarza widzieć z różnych punktów widzenia jedną i tę samą rzecz czy sytuację. Serio, nostalgicznie, sceptycznie albo po prostu humorystycznie. ;)

  12. Aha, Piętaszku.;)

    Nuteczko, no, odwagi. Głowa dużo pomieści. W razie kryzysu idź na krótki, energiczny spacer, po powrocie zrób sobie mocnej herbaty i zjedz czekoladkę.
    Nauka lepiej pójdzie.

    Mamo Isi, medycyna dawniejsza zdaje się nam tak okropna, jak nasza wyda się naszym pra-prawnukom, obawiam się.

    Madziu, nie ma czego się wstydzić. Nie wszystko, co się Tobie podoba, musi koniecznie podobać się innym. To także zależy od chwili, prawda?
    Rozumiem też Chesterkę. Już sam tytuł wydał mi się zniechęcający.

  13. DUA, dziękuję za te bardzo pochlebne słowa! Od razu mi raźniej w czasie tej przytłaczającej już – przepraszam, nie umiem się powstrzymać od marudzenia – nauki.
    Podziękowania za miłe słowa przesyłam również PT Alkowi. Chociaż z drugiej strony nie wiem czy pierwotniaki będą takie wdzięczne za te inspiracje, których dostarczyły ciekłe kryształy. :)

  14. Gdzie jest taka piękna zima jak na zdjęciu id Marple ? Uh… napewno nie u mnie :(
    Na śnieg patrzę najczęściej kiedy oglądam skoki narciarskie :)

    Pozdrawiam

  15. Celestyno, w kwestii tego filmu: film robił ośrodek Białystok, Joanna nie jest pewna, gdzie to może być, ale sądzi, że może gdzieś na portalu TVP4 się znajdować. Jeśli nie tam, to nie ma pojęcia gdzie, bo sama siłą rzeczy nie ma internetu w domu.

  16. Chesterko, no to mnie zawstydziłaś i już sama nie wiem. No, może ja po prostu byłam w takim wisielczym nastroju i ten rodzaj ironii oraz wartkie dialogi do mnie trafiły, nie skupiłam się na przesłaniu. Zresztą pod koniec przypomniało mi się prawo jazdy, urwał mi się na minutkę czy dwie film, w związku z czym nie do końca potrafię powiedzieć, jak doszło do nagłego odwrócenia sytuacji w zakończeniu. ;) Ale uśmiałam się, odstresowałam, a też w całym pełnym prawie kinie (u nas w mieście to nie zawsze częsta sytuacja) rozbrzmiewały co jakiś czas salwy śmiechu. Dzieciom nie polecam, a dorosłym w tej sytuacji ani tak, ani tak.

    Pani Małgosiu, polecane przez Panią seriale obowiązkowo postaram się obejrzeć. Też sobie kupię, jak odkuję się po przedłużającym się kursie. I dziękuję za pochwałę (nie wiem czy do końca zasłużoną). I pewnie, że jest pani zuchem nad zuchy – jeśli mogę się ośmielić tak to wyrazić. :)

    E, to ja sobie poczytam chyba „optykę” Feynmana. A nuż coś przyswoję i przekażę w pracy, w sali fizycznej. Orbitowskiego już skończyłam.

    Przesyłam dobre myśli + uśmiech :)

  17. Chwilowo odeszłam od literatury sf i czytam „Świat dziecka ziemiańskiego. Antologia źródeł.” Są to dwa pamiętniki spokrewnionych panienek. Miły obraz świata utraconego. Przeraził mnie jednak dołączony tamże opis leczenia dziecka: co i raz łyżka kalomelu (chlorek rtęci).

  18. Dzień dobry! Nie strzymałam i wyszłam. Madziu, film „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” jest straszny. Po poczatkowych salwach śmiechu, w miarę toczenia się akcji zapadałam w coraz większy mrok i smutek. Ciekawe, jak różnie można go odebrać. Może dlatego że jestem starsza i wiem jak łatwo zniszczyć kruche więzi ludzkie, nie potrafię się z tego śmiać. No i ta poprawność polityczna…

  19. Piętaszku, a to ile lat ma dzielna Babunia, jeśli wolno zapytać?
    Nie dziwcie się, że chce znowu pobyć trochę u siebie. To jest człowiekowi bardzo potrzebne. Choćby nie wiem jak kochał swoich bliskich, musi mieć jakąś przestrzeń wolności.

  20. Cieszę się, Alku, że obejrzałeś. Jestem dumna ze swojej Nutki!
    Bardzo to ciekawa osoba, także poza-zawodowo.

  21. Celestyno, zapytam. Joanna ma ograniczony kontakt z internetem z powodu braku w domu zarówno prądu bieżącego, jak i sieci komórkowej, ale jakoś się dopytam. Tam ostatnio były kłopoty z domem, podobno się uspokoiło, ale i tak chcę być na bieżąco z sytuacją, więc co jakiś czas sie z nią kontaktuję.

  22. Już zobaczyłem. Nutko, jestem wstrząśnięty estetycznie. Przepiękne. Zaraz nabrałem chęci, żeby wyciągnąć swojego starego Biolara ze schowka, gdzie czeka na lepsze czasy, i coś obejrzeć, choćby zwykłego pierwotniaka.

  23. Dzieńdoberek :) Tata zawiózł Wiosenkę na ferie do Babci ( 200 km od nas , za to bliżej DUA – he, he ). Babcia, a moja Mama mieszka już sama niestety. Zabraliśmy ją na Boże Narodzenie i była u nas dość długo, ale teraz póki co chce pobyć u siebie. Na szczęście nie brakuje tam życzliwych Jej osób. No i w związku z tym wyjazdem Wiosenki zatęskniłam do Babci Jedwabińskiej . To sobie czytam. Miłego dalszego ciągu mroźnego i słonecznego dnia :)).

  24. Dzień dobry!
    O, jak Pani to świetnie ujęła – „brak wdzięku”. Tez tak to widzę. Chociaż nie chce narzekać.

    Alku, czuje duza sympatie do pani Joanny. Obejrzałam swego czasu parę filmów dokumentalnych, w których opowiada o swoim życiu. Zaczynałam liceum plastyczne wtedy, kiedy ona je kończyła – nauczycieli miałyśmy tych samych, wspomina ich nawet w jednym z filmów (dyrektor, prof.Rzehak był wspaniałym człowiekiem).
    W cyklu filmow „Czytanie puszczy” byl zapowiedziany w zeszlym roku „Srodek puszczy- najblizej absolutu”- odcinek z pania Joanna. Niestety, nie moge go nigdzie znalezc online, moze moglbys cos doradzic?

  25. I to jaki inżynier, Alku! Wysoka półka.
    Zerknij na wpis z października 2016 („Malarstwo wysiada!”) – są tam zdjęcia, wykonane przez Nutkę przy pracy.

  26. Dzień dobry obecnym, dzień dobry Ulubiona. Nutque, świetnie, nigdy dosyć inżynierów. Teraz wszędzie łażą niejacy „humaniści, którzy w szkole nie lubili matematyki i fizyki” (to krwawa ironia z K.T.Lewandowskiego). W tej sytuacji uczciwy inżynier to skarb.

  27. Nutko, zawsze chętnie zapewniam kciuki. A w Twoim przypadku wręcz entuzjastycznie!
    No, ucz się, ucz. Inżynier Nutka!
    Moje dzielne czytelniczątko.

  28. Dzień dobry!
    Ja też usilnie staram się być zuchem dzielnie ucząc się do egzaminu inżynierskiego (już w tę środę! Czy mogę poprosić o jakieś małe trzymanie kciuków? Będę bardzo wdzięczna!), ale wydaje mi się że wszystko wychodzi mi uszami. Dlatego czasem tu zerkam przeczytać co piszecie, Księgowi, to jakoś mi się mózg prostuje.
    Serdeczne ukłony przy niedzieli.

  29. Dzięki, Sowo (wiad.pryw.), zrobione.

    Madziu, brawo za hart ducha. Zuch z Ciebie! Trzymajmy się, nie dajmy się!

    Piszę trzecią wersję, tak mi się przynajmniej wydaje. Jeszcze różnie być może.
    Też chyba jestem zuchem:))).
    Ale muszę wyznać, że ulegam różnym pokusom. Adminka nie tak dawno kupiła „Life on Mars” (z ang. napisami)- świetną i oryginalną serię BBC, którą obejrzeliśmy wszyscy z wielkim zapałem i śmiechem. A teraz przybył dalszy ciąg serialu – „Ashes to Ashes”, mam nadzieję, że równie dobry i zabawny. Oba seriale ukazują osobę (policjant , potem policyjna pani psycholog), która po wypadku zapadła w śpiączkę i cofnęła się w czasie o kilkadziesiąt lat. I także pracuje w policji.
    Otóż, to zestawienie realiów lat 70 i 80 z obecnymi jest bardzo zabawne i świeże, każe się zastanowić nad absurdami czasów, w których teraz się znaleźliśmy, nad ich dehumanizacją i brakiem wdzięku. Wspaniali aktorzy! Wśród nich Philip_Glenister w roli nadinspektora – mistrzostwo świata! Znamy go, nota bene, z serialu o Poirocie (grał w odcinku „Kurtyna”).
    Bardzo polecam.

  30. Nadal ślicznie, złociście, perłowo i śnieżnie. :) I bardzo słonecznie.
    Czytam sobie od rana pewną powieść Łukasza Orbitowskiego (dla dorosłych).
    I bardzo się cieszę, że Ulubiona Autorka pisze – dla dzieci, a czasem też jednak dla dorosłych. :)
    Czy to będzie niedyskretne pytanie, jeśli spytam, która to wersja? Pamiętam, że wersji jest zawsze kilka, przynajmniej trzy. Czy nic nie poplątałam? :)
    Dobrej niedzieli życzę i Pani, i Pani Gościom. :)

  31. Jak tam pogoda dzisiaj? .
    U nas dzień brylantowy, gołoledź nawet w ogrodzie, na trawniku. A ja piszę o jesieni;).

  32. Ta natura jest niezmierna.
    Na stronie BBC zobaczyłem, jak krewny Wójta przegonił grzechotnika.
    Wyszukać można po frazie „One small mammal scares off a deadly reptile”.
    Dobranoc!

  33. Alku, nie wiem, jak Ci dziekowac. Dawno juz temu trafilam na material pisany o Simonie Kossak, ale zniknal w nawale innych spraw. A teraz sobie o wszystkim przypomnialam i w dodatku poznalam z reportazu na blogu „M jak marzenie, czyli moje zapiski o Podlasiu” pania Joanne Kossak. Chyba Ci troche zazdroszcze, a z pewnoscia Cie lubie. I w dodatku jestes fanem s-f :). Serdecznie pozdrawiam z Pyrlandii, chociaz korzenie me podlasko-warszawskie :)

  34. Poczytałam i ja o Simonie Kossak, bardzo ciekawa osobowość. A locha Żabka rzeczywiście pokaznych rozmiarów :)

  35. Obejrzałam zdjęcia Żabki. Bardzo sympatyczne zwierzątko wielkości hipopotama. I sypiało na kanapie w towarzystwie psa.

  36. Przyjaźnimy się bardzo z Joanną Kossak, siostrzenicą Simony, mieszkającą w Białowieży. To była przyjaźń od pierwszego podzielenia się deficytowym tatarem, gdzieś około 1985 roku.

  37. Była dobrą znajomą od lat 80., a potem też moim promotorem. Całkiem często się żarliśmy, jak trzeba.

  38. Alku! „Odnosiłem się do niego ostrożnie”! Czyżbyś znał Żabkę i przede wszystkim Simonę??!! Wielkie nieba!!! Bywałeś w Dziedzince?! A miałeś okazję zaznajomić się z sarnami, które miała Simona?

  39. Anette, Żabka to był istny potwór, wielkie jak nie wiem co. Leszek i Simona jakoś się z nią dogadywali, ale zwierzę było królewskich rozmiarów, więc odnosiłem się do niego ostrożnie. Z tamtych lat zostało mi jednak dość bezceremonialny stosunek do dzików w lesie, zwłaszcza że rozmiarami nie umywają się nawet do Żabki.

  40. Do wiosny już coraz bliżej!
    Słoneczko nie opuszcza nas juz od kilku dni i temperatura tez wyższa, co skłania do wyjścia na spacer.
    Zdjęcie kryształowej poświaty od Marple przepiękne. Czekamy na widoki z zimowych Tatr od KrzysztOfa :)

  41. Zuziu, mickiewiczowski fluid.
    Nieustający.

    Jestem pewna, że napiszesz wspaniałe wypracowania!

  42. Dzień dobry!
    Marple, jakie piękne zdjęcie!
    I u nas piękny dziś dzień. Słońce już inne i niebo też, i jakby ptaki też śpiewały bardziej wiosennie! Do tej pory myślałam, że zima może jeszcze trochę potrwać, lecz dziś zmieniłam zdanie.
    Wczoraj mieliśmy fantastyczną lekcję polskiego. O Mickiewiczu, a właściwie o jego balladach. Przerabialiśmy „Świteziankę” i tu dziękuję Admince za „Łowy”, bo trudno było wczoraj o nich nie myśleć. Pani nam ją czytała, ale ja zrobiłabym to inaczej. A na następną lekcję muszę napisać o „Rybce”. Cóż to będzie za piękny tydzień, bo do tego jeszcze wypracowanie z „Zemsty”.
    Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło!:))

  43. Do rekomendacji filmowych dodaję od siebie „Arrival” (Nowy początek) na podstawie opowiadania Ted’a Chiang’a „Historia twojego życia”. Jest w tym filmie coś takiego, że od środy nie mogę przestać o nim myśleć.

  44. Dzień dobry!
    Z wielu powodów łączy się z tym co powiedziano ostatni sezon Sherlocka od BBC.
    Polecam, ale dla starszych i zaawansowanych.
    A wczoraj skończyliśmy ostatni sezon Downton Abbey z płyt. Polecam.

  45. Dzień dobry!

    Czy jest gdzieś zapisana pełna lista książek z dawnych, wieczornych zgadywanek dla starszych i tych młodszych?:)

  46. Nawiasem mówiąc, ostatnio pisałem felieton o poszukiwaniu kamizelki do smokingu. Ostatecznie kupiłem ją w wysyłkowym sklepie skierowanym do nieżywej klienteli oraz żałobników. I coś takiego mógłby już zrobić bohater Buszkowa. Życie dogania literaturę.

  47. Piękne zdjęcie. I również nie mogę doczekać się już wiosny. Atena wspomina, iż czyta o życiu Simony Kossak. Czyżby biografia „Simona. Opowieść o niezwykłym życiu Simony Kossak”? Niedawno skończyłam czytać – fascynująca była ta Simona – np. hodowała w leśniczówce w Puszczy Białowieskiej gdzie mieszkała m.in dzika (ogromny był jak pokazuje zdjęcie) o wdzięcznym imieniu Żabka. Próbuję zlokalizować w mojej gminnej bibliotece opowieści samej Simony o Puszczy.

  48. Dziękuję, Krzysztofie!
    A jak to miło, że o nas wszystkich myślałeś tam w górze!
    Trochę jakbyśmy sami tam byli.

  49. A! To dodam, że ta włoska komedia, która mi się spodobała, rozbawi raczej także widzów dorosłych… :)

  50. DUA, bardzo się cieszę, że zdjęcia przyniosły trochę radości. Oczywiście, będzie mi bardzo miło, jeśli zostaną tutaj pokazane, tym bardziej, że wędrując samotnie górskimi szlakami często zahaczałem myślą o wszystkich, którzy tutaj dzielą się swoimi pasjami i doświadczaniem piękna. Albowiem, żeby się podzielić, gdy …”jakaś szczęśliwość nieświadoma zalewa serce bez przyczyny”… (Piętaszko :-) – trzeba mieć z kim.

  51. Dzień dobry, Przyjemni Ludzie.
    Tak, u nas też taki śliczny dzień, w nocy było minus siedem, a teraz jest biało, rześko i słonecznie.
    Dziękuję za pamięć o młodych duszyczkach, Alku. Mamy ich tu sporo, choć wpisują się głównie starsi. Serialu „Broadchurch”, choć jest świetnie zrobiony, też nie polecałabym dzieciom i młodzieży, z uwagi na rodzaj przestępstwa, o którym film traktuje.
    Trudno jest być dzieckiem w dzisiejszym świecie. Zresztą, zawsze było trudno.

  52. „Zawsze o Nim” i autobiografię prof. Pigonia mam w bardzo poważnych planach czytelniczych. Zwłaszcza że Autor to krajan niemalże – Kombornia jest o rzut beretem od miejsca, w którym mieszkam.
    Do planów dołącza też Buszkow.
    Nutko, zdążyłam obejrzeć 3 odcinki „Broadchurch” i przyznaję Ci rację, serial podoba mi się. :)

    A wczoraj byłam w kinie na musicalu „La la Land” (nie za bardzo, trochę banalny, choć może nie byłam w nastroju na romantyczne bajki hollywoodzkie), a przedwczoraj na fajnej komedii „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Całe kino się uśmiało, a na mnie film zadziałał odstresowująco. Do czasu – bo niestety wczoraj koncertowo oblałam egzamin próbny w szkole jazdy – tak mniej więcej z milion razy w ciągu godziny. :(

    Tymczasem termin egzaminu właściwego ustalony. Mam jeszcze zaplanowanych parę godzin jazdy – będę walczyć. Aha, Ateno dziękuję i Tobie za słówko zachęty. Mam nadzieję, że z zębem już lepiej. Wiem, co to znaczy – przez tydzień chodziłam spuchnięta z powodu ósemki.

    Dobrego dnia! Czy u Was też jest taka śliczna i słoneczna sobota? :)

  53. Wracając jeszcze na chwilę do „Antykwariusza”. Należy się ostrzeżenie w sprawie ewentualnych młodych duszyczek, książka zawiera trochę matu, łagodnego co prawda jak na rosyjskie możliwości, ale jednak. Nasz bohater to też nie świetlana postać, człowiek uczciwy, ale jednak po trzech wyrokach za władzy radzieckiej i z dziewczyną młodszą o 30 lat, nie każdy organizm to uciągnie. Ostrzegam czytelników, którzy nie przeszli jeszcze bierzmowania. Natomiast nagrodą za to lekkie upodlenie czytelnika jest skarbnica rosyjskich sformułowań typu „w naszej byłej wielkiej i nieobjętej” czy „ty Murlin Murło bez biustu” (to akurat cytat ze sztuki Nikołaja Kolady).

  54. KrzysztofieO!
    Nadeszły właśnie zdjęcia od Ciebie, przesłane Administracji.
    Nawet nie masz pojęcia, jak się nimi ucieszyłam!
    Ja już się tak wysoko nie znajdę, więc radośnie mi było zobaczyć takie zastępstwo!
    Jesteś bardzo miłym człowiekiem, dziękuję. Także za to, że masz potrzebę dzielić się „poczuciem piękna i spokojem”.
    Czy pozwolisz, że pokażę tu kiedyś te zdjęcia?

  55. Przepiękne zdięcie!
    Z cyklu ” co zostało?” dokładnie ten sam cytat co Piętaszek przytoczył
    krąży mi po głowie i sercu. Nie tylko w spotkaniu z naturą pojawia się ta szczęśliwość. Wiele jest takich chwil w naszym życiu. Chociażby patrząc na nowe zdjęcie zamieszczone przez DUA, jeszcze nie znając treści wiersza, w tym oczekiwaniu na to co w nas poruszy, jest właśnie ona.
    Kilka razy zdarzyło się, że nietoperze latały nam w pokojach, jeden zaś spędził całą noc na parapecie, obok głowy mojej córki i potwierdzam nie atakowały same z siebie. Denerwowały się schwytane, ale moi synowie zawsze używali rękawic budowlanych i uszczerbku na ciele nie było.
    Dobranoc wszystkim.

  56. Przejdzie za killa dni ta opuchlizna.
    Moja znajoma ugryzl nietoperz podczas snu. Nie pamietam w jakim byla kraju, obudzila sie i miala pogryzionego palucha u jednej ze stop. Dlatego uwierzylam Connie Willis.

  57. Kuchenne z grubej gumy łatwiej byłoby utrzymać w czystości. Tylko precyzja chwytu by na tym ucierpiała.

  58. Madame, mam nawet takie, ale co dobre (a nawet niezbędne) do szabli, do delikatnego zwierzątka nie jest zdatne. Czasami robię w cieńszych rękawicach i studentom nakazuję surowo, ale kiedy nikt nie patrzy, myk i pełen profesjonalizm. Gryźć to my, ale nie nas i tak dalej. Oczywiście wiele zależy, z jakim gatunkiem sprawa. Są też takie, że prędzej już bym gołymi rękami miętosił głodnego dobermana.

  59. Wiedziałam, że nie odważyłby się ugryźć śpiącej, biedaczek. A jak go tam trzepały pantoflami, szczotką szturchały, to nic dziwnego, że odreagował!
    Alku, a pomyślałeś kiedyś o noszeniu rękawic łosiowych (jak bohaterowie Trylogii)?

    Elżbieto, wierność pierwszemu zauroczeniu, prawda?

  60. Ateno, zdrowiej! Szybciej niż Krzyś :)

    Podziwiam Alka „męskie przyjęcie na klatę”. Pasja fascynująca, ale nie bez kosztów własnych…

  61. Athina, xanigi pali o ouranos sou, a tak na marginesie, to tę bulwę z policzka drogiemu Krzysiowi usuwali operacyjnie, jeśli mnie alzheimer nie myli. Ale może tobie zejdzie sama z siebie, kto wie.

  62. O rany, oczywiście że nie we śnie. Brałem w łapę, to gryzł niebożątko, co miał robić. Każdy by gryzł. A że w ciągu miesiąca przepuściłem przez ręce tak dobre pięćdziesiąt i średnio co trzeci gryzł, to i wynik się zebrał całkiem poważny. Jestem człowiek aktywny, mnie gryzą całkowicie na żywo…

  63. Jeszcze słówko o AM i jego badaczu. W książce „Z Komborni w świat” wspomina, że „Pana Tadeusza” otrzymał jako nagrodę szkolną od nauczyciela na zakończenie nauki w wiejskiej szkółce. Taka wierność:)
    Notabene, muszę te wspomnienia wreszcie przeczytać w całości;)

  64. O, a jednak spuchnięta Atena i pokłuty Alek spotkali się u mnie!
    Moje biedne dwie ofiary losu!

    Tak jest, Ateno, big ego miał i nawet nietoperza byśmy mu nie powierzyli.

    Alku, ale czy Ciebie także pogryzł nietoperz we śnie? Mnie się to wydaje nieprawdopodobne, bałby się chyba tak zaatakować człowieka. Connie W. podkoloryzowała. Pewnie ją ugryzł dopiero, gdy go tak goniła po kątach. Przestraszony, zaatakował.

  65. …”Jakaś szczęśliwość nieświadoma zalewa serce bez przyczyny”… bardzo często się tak dzieje w kontakcie z naturą , prawda ? A świetną ilustracją tego uczucia jest zdjęcie od Marple. Dziękuję !

    Magpie, cieszę się, że odwiedziłaś moje okolice, a wraz z naszą Psiczką i Kociczką przesyłamy uściski dla wszystkich tutaj Pupili :).

  66. Cieszę się, La-la! Cenię sobie wysoko „Przygody Erasta Fandorina”; powracam do niektórych powieści cyklu. „Bruderszaft ze śmiercią” też niezły, ale już nie ten klimat. Natomiast siostry Pelagii ciągle jeszcze nie znam, choć obiecuję sobie zawrzeć tę znajomość od dawna. Teraz mnie zmotywowałaś :)

    Fajny ten Filipek :)

  67. Jużem nazad. Dziękuje ogromnie za tak zwanego shorta Connie Willis o nietoperzu (takie krótkie opowiadania to podobno się nazywają shorty). Jestem wzruszony, to naprawdę miłe, Ateno i Ulubiona Pani Autorko. A najlepsze w tej całej historii jest, że dokładnie tę procedurę przerabiałem parę miesięcy temu. Tylko nie chciało mi się niczego łapać. Przyjąłem wobec tego na tak zwaną potocznie klatę całe dobrodziejstwo medycyny, która sobie nie żałowała. Było tego sześć sztuk od razu pierwszego dnia: tężec, szczepionka i cztery porcje surowicy, no a potem w rosnącej sekwencji szczepionka przez miesiąc. I trzy dnie w szpitalu, na wypadek gdybym zareagował wstrząsem anafilaktycznym. Były to najgłupiej spędzone trzy dni w moim życiu, kiedy tak tylko leżałem i generowałem dochód szpitalowi na Woli.

  68. Piekne zdjecie. Dostojewski- big ego.
    Taki urok Alka, znika :).
    Czytam o zyciu Simony Kossak i tam spotkalam Alka.
    Wygladam jak Krzys z Idy Sierpniowej, mam wybulony policzek :).

  69. Dobry wieczór!
    Piękne zdjęcie, Marple. Ile razy, będąc na spacerze, żałuję, że nie mam dobrego aparatu. Jak pięknie jest teraz na dworze!
    Dziękuję za wiersz, DUA. :)

  70. DUA i Mili Księgowi, jak tu pięknie zimą. Ostatnio myślałam sobie o tym, że w związku z ociepleniem klimatu oraz rozwojem technologii grzewczo-izolacyjnych:) skończyły się czasy, kiedy mróz malował kwiaty na szybach… A takie to było piękne. Opowiadałam o tym dzieciom, bo natrafiłyśmy na taki opis w jakiejś książeczce.

    Nie dałam rady wpisać się do Księgi przy okazji Galerii Piernika – wiem, że to już historia, ale tylko szybciutko wyrażę zachwyt i podziw dla wszystkich Twórców, a szczególnie dla Sowy, której piernikowy powóz przypomniał mi jako żywo „Karetę z piernika” Wandy Chotomskiej. Bardzo ją lubiłam – i Karetę i Panią Wandę:)

  71. Nie, nie, przepraszam, kochany Starosto, że wystraszyłam, ale na szczęście to były tylko wspomnienia z ostatniego czerwca.

    Jak to miło, że tyle jeszcze jest książek, których nie znam! Tylko kiedy ja znajdę czas, żeby je przeczytać?

    Na chwilę oddaliłam się z kuchni, z czego natychmiast skorzystała Gacia Melacia i zeżarła kilka świeżo wyjętych z piekarnika drożdżowych pasztecików z grzybowym farszem przewidzianych na jutro do barszczu. Gorących!

  72. Ja, ja, ja ( jak woła mój uczeń Filipek kiedy on też coś) czytam namiętnie Borysa Akunina. Seria o siostrze Pelagii absolutnie świetna!!

  73. Nutrio, spokojnie. Wraże zakusy zostały odparte.
    Trzymajmy się, nie dajmy się!
    K8, witaj, nasza Marple fotografuje znakomicie. Ma po prostu uważne i czułe oko! Najmniejszą śnieżynkę dostrzeże.

  74. Dobry wieczór, piękne zdjęcie!
    Alku, dzięki za trop. Już szukam Buszkowa w necie.
    A na razie zanurzam się w weekendowym czytaniu opowiadań Ursuli Le Guin. Ziemiomorze i Świat Rocannona wyczytałam kilka lat temu za radą Sierotki Marysi.

  75. Ufff… Tak się cieszę, że wszystko się udało. Bardzo się martwiłam, że to już koniec, jeśli chodzi o tę stronę…

  76. I spóźniłam się z podziękowaniem DUA za piękne Babciowo-Dziadkowe święto, a tu już do podziwiania nowe zdjęcie i nowy wiersz.
    Dwudziestego, w urodziny mojej kochanej Babci Alfredy, byłam na cmentarzu, gdzie spoczywa już ona od lat jedenastu. Jaki piękny jest cmentarz zimą! Wszystko otulone białą, puchową kołdrą; cisza i srebrzysty blask, jak na zdjęciu Marple.
    I miły fluid – Magpie pisała tu o dzierganiu według wskazówek Cioci, a mnie właśnie Babcia uczyła haftu, szydełkowania, robótek na drutach…

    A Bułyczowa i Buszkowa nie znam! Kiedy to przeczytam, pytam się?
    Zaczytywałam się natomiast w powieściach Borisa Akunina; czy Panie i Panowie poważają?

  77. Mamo Isi, przez chwilę się bałam, że to znów. Ale widzę, że piszesz o przeszłości.
    Przebóg!- trzynastozgłoskowiec wbudowany w oddychanie. Jak to ładnie powiedziane.
    Na pewno jest to rytm długiej, niespiesznej opowieści przy trzaskającym ogniu.
    („To musi być jakiś atawizm”).

    Ateno, Alek sobie poszedł i nie widzi Twojej niespodzianki. No, szkoda.

  78. Dzień dobry, cieszę się,że już wszystko działa :)

    Marple, ślicznie na tym zdjęciu uchwyciłaś te igiełki! Ostatnio też oglądałam takie dzieło natury i żałowałam, że aparat w telefonie nie uchwyci tych szczegółów, które jest w stanie dojrzeć oko. A Tobie się to udało :)

  79. Przez całe pierwsze dwa tygodnie, kiedy Mama leżała nieprzytomna na OIOM na zmianę odmawiałam koronkę do Bożego Miłosierdzia i czytałam Jej „Pana Tadeusza”. Chyba obu nam to pomagało w równym stopniu.
    „Pan Tadeusz” jest kojący i ma ten rytm trzynastozgłoskowca, który jest chyba wbudowany w oddychanie.

    A Dostojewskiego też nie trawię.

  80. Tyle Connie Willis o nietoperzach,.
    Co Ty na to, Alku?!
    Uważam, że ona koloryzuje i jest niesprawiedliwa wobec N.

  81. „Wyniki testu nadeszły w sama porę, by uratować mnie przed drugą serią zastrzyków i przed nocnymi majaczeniami na temat tej sceny z „Zabić drozda”, w której musiano zastrzelić psa chorego na wściekliznę. Mogłam więc pojechać na Locus Award i być mistrzem ceremonii (co okazało się całkiem zabawne), i jedyną rzeczą, która mnie po tym całym doświadczeniu martwiła, była nagła, przemożna potrzeba czytania sagi „Zmierzch”.
    Najgorszą częścią całej tej sprawy było to, że zdałam sobie sprawę, iż nietoperze mogą atakować nas podczas snu, jak w „Draculi”, choć zawsze przypuszczałam, że to fikcja!”

  82. „Więc pojechałyśmy na pogotowie, gdzie musiałam dostać pierwszą z serii zastrzyków przeciw wściekliźnie – nie, już nie dają ich w brzuch, tylko w nogę, ale wciąż muszą to być cztery serie po pięć zastrzyków. Wszystko, oczywiście, stało się tuż przed tym, kiedy miałam wystąpić jako mistrz ceremonii na Locus Awards, a dwie następne serie zastrzyków wypadały na dzień, w którym miałam wyjechać i na dzień mojego powrotnego lotu. Musiałabym więc pozmieniać terminy podróży, a nawet rozważyć możliwość, że nie polecę w ogóle.
    Na szczęście złapałyśmy tego nietoperza, a jego test na posiadanie wścieklizny wypadł negatywnie.”

  83. Alku!
    Atena (która spuchła po stomatologu i kreci się jej w głowie) prosi, bym w jej zastępstwie przełożyła Ci historię o nietoperzu.
    Pochodzi ona z blogu Connie Willis!

    Cały tekst, nadesłany przez Atenę, jest długi, więc wybiorę fragmenty.
    Najpierw Connie Willis przypomina, że królowa Elżbieta mówiła o swoim annus horribilus – czyli strasznym roku, kiedy dwoje z jej dzieci się rozwiodło, a zamek w Windsor spłonął. Connie pisze, że ona z kolei miała mensus horribilus, a więc okropny miesiąc, a zaczął się on od nocnej przygody.

    „Zaczęło się to parę tygodni temu, kiedy zostałam ugryziona przez nietoperza. Tak, przez NIETOPERZA!
    Leżałam sobie w łóżku , pogrążona w niewinnym śnie, gdy nagle obudziło mnie szaleńcze zachowanie kota. Uznałam, że poluje on na ćmę (…) , lecz nagle zrozumiałam, że kot poluje na nietoperza, który zaszył się w kącie pod sufitem. Zawołałam Courtney, która jeszcze nie poszła spać, i razem zaczęłyśmy na niego polować (…). I trakcie tego zdałam sobie sprawę, że boli mnie łokieć, spojrzałam i zobaczyłam dwie krwawiące ranki po ukłuciu.”
    c.d.n.

  84. Łączę się z Alkiem w opinii co do Dostojewskiego i psów. Zdecydowanie.
    Dzięki za namiar na Buszkowa.

    Ach, Elżbieto!
    Pewnie, że wszyscy my z Niego.
    Nota bene, kiedyś kupiłam książkę ze względu na tytuł, dopiero potem ze względu na autora.
    Stanisław Pigoń – „Zawsze o Nim”.

  85. Dzień dobry!
    Zdjęcie i wiersz jakoś tak bardzo mnie rozczuliły, poruszyły wewnętrzne potrzeby ciepła i piękna. Od razu mi lepiej w tej mojej trudnej nauce do egzaminu. Dziękuję.
    Magdo Z. – oglądałam „Broadchurch” i okrutnie mnie wciągnął ten serial. Byłam szczerze zafascynowana i poruszona. Jest też 2. sezon, a w tym roku wyjdzie 3. seria.
    Serdecznie pozdrawiam Wszystkich Księgowych!
    Nutka

  86. Dzień dobry!
    Piękne zdjęcie, zimowe, ale widać już na nim coś zielonego. To pewnie nie ozimina, ale może jakiś dzielny pączek z listkami? Już czuję wiosnę, do ogrodu by się chciało, a tu się muszę kurować.
    Piętaszku – pięknie mieszkasz, raz tamtędy przejeżdżaliśmy.
    A psy: gończego pani Małgosi, i biedną Myszkę oraz Burzę Ani przytulam i całuję w łebki.
    Moje dwa huncwoty próbują siedzieć na mnie jednocześnie – zaraz będzie bójka… Nasz gończy – Radar jest już za duży na siedzenie na kolanach, ale on ma inne zdanie. On jest Pan Smuteczek, albo Pan Psuj (dużo pogryzionych rzeczy ma na koncie), a jamnikopodobny rozbójnik Rico to Pan Burczymucha. Próbuje nadal być pępkiem świata… Rozstawia gończego po kątach – do czasu.
    Pozdrawiam!

  87. Oj, chciałoby się już tej oziminy!
    Marple, piękne zdjęcie i dostrzeżenie. Nadzieja. A nadzieja zawieść nie może. I tak dalej…

Dodaj komentarz