O, już jest!…

mikolaj2016

 

Mówiłam, że go czuję. Dziewczynce nóżki przypiekło.

Witaj, święty Mikołaju!

Już tu Dziatwa nasza czekała na Ciebie. Czy masz może w tym worku „Przygody Sindbada Żeglarza” dla naszej Zuzi 12? – tak tylko pytam, ze zwykłej ciekawości. W gruncie rzeczy – nieważne, co nam przynosisz. Ważne, że pojawiasz się  co roku, od wieków, i przypominasz nam o tym, co naprawdę się liczy. Nie to, mianowicie, co my dostajemy, tylko to, co sami dajemy innym ludziom. I w dodatku to nie musi być nic nadzwyczajnego: Ty, kiedy jeszcze byłeś biskupem Miry, rozdawałeś biednym dzieciom po prostu jedzenie. A my, choćbyśmy sami byli biedni i nie mieli czego dać, zawsze jeszcze możemy podarować drugiemu człowiekowi uśmiech, uścisk, serdeczność, dobry uczynek lub po prostu – dobrą myśl.

To czasem bardziej uszczęśliwia niż prezent!

Dobrze, załatwione: będziemy piekli pierniki, nie musisz nam przypominać o naszej Galerii Piernikowej (którą otwieramy 6 stycznia, w Trzech Króli). A piekąc, oczywiście zrobimy zdjęcia. To ci będzie znowu wspaniała wystawa! Na pewno znów powstanie kilka Twoich portretów. Spodobają Ci się. Zapraszamy, wpadnij! Albo przynajmniej zerknij, no wiesz, stamtąd, z góry.

Ściskam Cię serdecznie i dziękuję! Trzymaj się!

MM

325 przemyśleń nt. „O, już jest!…

  1. Droga Pani Małgorzato i Wspaniały Ludu Księgi! Przesyłam najserdeczniejsze (choć spóźnione) życzenia wszelkiej pomyślności w rozpoczętym już nowym roku.
    Co jakiś czas zerkam spod regału i czerpię pokrzepienie z Waszych rozmów. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

  2. Jeszcze dwa słowa o technice wyciskania pierników w formach drewnianych (może ktoś skorzysta):

    Nowo kupioną formę należy moczyć w oleju przez całą dobę. Świeże drewno pije sporo oleju, a dzięki niemu dobrze zakonserwuje się. Potem smarujemy formę olejem (najlepiej za pomocą pędzla) przed każdym wyciskanym piernikiem. Ciasto odchodzi z natłuszczonej formy bardzo dobrze, a po upieczeniu jest nieco błyszczące. Niestety mąka lubi się na pierniku niedopiekać, z cukrem pudrem nie próbowałam.
    Należy pamiętać również, by ciasto było wyjęte z lodówki bezpośrednio przed wyciskaniem, bo im jest twardsze, tym łatwiej się wyjmuje z formy i nie defasonuje się przy przenoszeniu na blachę. Sposób wciskania ciasta w formę i wałkowania go (przez folię) u mnie identyczny jak u Adminki. W kwestii pieczenia mam trudności – pierniczki są ciut grubsze niż te ze zwykłych foremek i zawsze przegapiam moment, kiedy ciasto jest już upieczone, a brzegi jeszcze nie spiekły się. Co ciekawe, im ciasto ciemniej się upiecze, tym wyraźniejszy staje się wzór.

  3. Starosta pierwszy napisał, że pysznie (o tabletkach).
    Lubię je dla witamin, mikroelementów i innych substancji zastępujących idealną dietę.
    Dobranoc!

  4. „Na kanapkę mi jego smaruj” – genialne!
    Im dłużej o tym myślę, tym bardziej głodnieję.
    I to jeszcze głodnieję dość entuzjastycznie!!

  5. Dziękuję za rady w sprawie korzystania z drewnianych foremek. Wypróbuję obie metody – i tę z mąką, i tę z olejem.

  6. Zgredziku a co nimi przeczyszczasz, tzn zmywasz?
    Krzysztofie, dziękuję! Adresata dedykacji nie znam.

  7. Tak! To prawda! Nie pachną.
    Dziś stwierdziłam to samo.
    Na placu mieli jodły z Norwegii, wielkiej urody i mięsistości. Ale jodły nie pachną, więc się wstrzymaliśmy z naszym zakupem. To, co było do nabycia poza jodłami, wyglądało wątło i żółtawo. I nie wydzielało żadnej woni.
    No, nic, jeszcze jest trochę czasu na choinkę.

  8. Dobry wieczór!
    Można leciutko pędzelkiem posmarować foremkę olejem (nie za dużo tego oleju). Wtedy bez trudu pierniczki wychodzą z drewnianych foremek.

    Jak miło przeczytać te wszystkie dziecięce historyjki. Od razu weselej. Ślę uśmiech :-)

  9. Cudne te Stasiowe dialogi na cztery nogi:) Uśmiałam się jak norka. Zresztą wszystkie przytoczone dziecięce historyjki są zachwycające!

    Dzisiaj u nas odbyła się trzecia sesja pierniczkowa; maleństwa z wprawą wałkują (mają swoje małe wałki), wycinają foremkami, nakładają na blachy i mają z tego mnóstwo radości. A cały dom pachnie piernikowo i świątecznie.

    Męczy mnie problem, dlaczego obecnie choinki nie pachną? Dawno, dawno temu na plac z choinkami- drapakami można było trafić na nos, a teraz wokół rynku mamy z pięć placy wypchanych przecudnej urody choinkami. I zero zapachu. Zupełnie jak z tymi różami, co to teraz tak pięknie wyglądają, że już im nie starcza sił, żeby jeszcze pachnieć.

    Kochany Starosto, dzięki za życzenia, Kingsleya i wsparcie na duchu. Bardzo potrzebuję. Nb. poszły wzajemne.

  10. Kris, właśnie figurki Fontanini oglądałam. I kilka firm hiszpańskich. Są rozliczni pasterze, rzemieślnicy, anioły i zwierzęta, ale nie znalazłam postaci starotestamentalnych ani Jana Chrzciciela. Ten ostatni w sumie powinien być półrocznym, raczkującym berbeciem, jeśli chciałoby się zachować logikę czasową.:)

    Karikari, foremki smaruj olejem.

  11. :)
    Bardzo duzy wybor statuetek jest tez na stronie mondopresepi.com . Sa tam figurki z roznych materialow i tez roznej wielkosci, niektore – te najdrozsze – bardzo precyzyjne, pieknie ubrane (maja uszyte stroje z materialu). Na tej stronie mozna tez kupic mnostwo akcesoriow oraz efekty dzwiekowe do szopek, sztuczny snieg, niebo z blyszczacymi gwiazdkami itp.

  12. Och, och, co ja gadam, jasne, że Adminka nie piekła pierniczków w drewnianych foremkach.

    Kris, a to pyszne!

  13. Sowo, moze wpisz w google „statuine per presepi”, to wyskoczy Ci sporo wloskich sklepow internetowych z figurkami do szopek. Albo wpisz „Fontanini presepi” – to jeden z wiekszych takich sklepow, ma duza tradycje i produkuje figurki w roznych rozmiarach od 4 cm do 180 cm! Strona jest wielojezyczna, jest tez wersja polska.

    Cudne dialogi dzieciece! Przytocze tez jeden, swiezy:

    Jacopo, 5 lat: Tato, gdzie idziesz?
    Tata: Ide kupic tabletki do zmywarki.
    Jacopo: A czemu, zachorowala?

  14. Karikari, ja wysypuję foremkę mąką (leciutko, i jeszcze ją opukuję, żeby nadmiar mąki wypadł z wgłębień) albo cukrem pudrem; ciasto ugniatam palcami w foremce, żeby weszło we wszystkie szczelinki, a potem jeszcze je rozwałkowuję (na foremce), żeby pierniczki były równe. Surowe ciasto odchodzi od drewna nieźle, trzeba uważać, ale mnie się zazwyczaj udaje wydobyć „odciśnięte” pierniczki bez szwanku. Piekę bez foremki :)
    Serdeczności przedświąteczne!

  15. A mi się „tonacje pustynne” od razu skojarzyły z „kolorami ziemi”, które to Gaba miała w nosie ;)

  16. Ha, ha, ha! Te pani, Justysi, Pieguski i Ani dialogi bardzo mnie rozbawiły:) Zgadzam się z DUA: Koniecznie napisz książkę, Krzysztofie!

  17. Kiedyś zajmowałam się 5-letnią dziewczynką. Lilka bawiła się w piaskownicy i miała foremkę gwiazdkę. Nagle przestaje się bawić, a po chwili mówi: Zbuduję kosmos! :)
    Dzieci są wspaniałe.

  18. Nie powstrzymam się, by nie przytoczyć dedykacji Autora do „Wilczych łąk”:
    „Gdziem rzadko płakał, a nigdy nie zgrzytał,
    Te kraje rad bym myślami powitał,
    Kraje dzieciństwa, gdzie człowiek po świecie
    Biegł jak po łące…”
    Adam Mickiewicz

  19. Chesterko, dedykację da się odczytać bez większych problemów, nie wiem tylko, czy wypada ją tutaj publikować. Pozostawiam to ocenie DUA.
    „Panu Stanisławowi Wolańskiemu dedykuję tę Wileńszczyznę – dobrze Panu znaną. Z przyjaźnią
    Zbigniew Żakiewicz
    (?) maj 92 rok”

  20. Dzień dobry! Pierwsza tura pierniczków upieczona i udekorowana :)
    Z wielkim zainteresowaniem czytałam Wasze informacje o drewnianych czeskich foremkach na pierniki. Mam jedną formę z Brugii, ale chyba nie do końca wiem, jak jej używać. W związku z tym pytanie do Księgowych będących w temacie: czy takie drewniane formy służą do wyciskania wzoru (ale jak to zrobić, żeby ciasto wyszło z foremki bez przyklejania się; jeśli wysypię formę mąką w celu łatwiejszego wyjęcia ciasta, na wyciśniętym cieście gubią się wycięte detale), czy też ciasto należy włożyć do formy i razem z nią upiec? Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi. A tymczasem foremka służy mi jako dekoracja kuchni :)
    Miłego piątku w przedświątecznej atmosferze :)

  21. Jane, masz rację, najstarsi mają zwykle najwięcej tego typu pamiątek. Z drugiej strony, są też pierwszym materiałem doświadczalnym dla rodziców, więc jest sprawiedliwie ;)

    U nas, oprócz tych klasycznych, komicznych sytuacji, gdzie dziecko powtarza zasłyszane u dorosłych frazy w zaskakującym kontekście, są też takie, które sprawają wrażenie, że synek jest w pełni świadomy ich komiczności i mówi je celowo, by nas rozbawić.

    Scenka 1:
    Zeszłam z Sowiątkiem po coś do piwnicy, gdy wracamy, spotykamy na korytarzu Babcię.
    B: – Gdzie byłeś?
    S: – W murowanej, hej!

    Scenka 2 (trudna do opisania, bo trzeba widzieć minę i słyszeć intonację):
    Kładziemy synka spać, oczywiście nie podoba mu się to i stara się odwlec ten moment. Siedzimy na tapczanie, on się wciska między nas, obejmuje nas za głowy i przysuwa je do siebie. Po czym rzuca konfidencjonalnie:
    S: -Słuchajcie.
    My (zaintrygowani): – Słuchamy.
    Chwila pauzy, dla wzmocnienia efektu.
    S:- Co będziemy dzisiaj robić?

    Scenka 3:
    Poranek. Dziecię budzi się oczywiście pierwsze, ja siłą rzeczy też muszę. Tatuś jeszcze przez chwilę drzemie. Synek w milczeniu podchodzi do Tatusia, uważnie mu się przygląda, jakby widział go po raz pierwszy. W końcu odwraca się do mnie i mówi:
    S: – Nawet lubię Tatusia.

  22. Przecież wiem, że bardzo pięknie piszesz, Krzysztofie. Kto szuka, ten znajdzie.:)
    Pisz książkę!

  23. Po takiej pochwale i z takich ust chyba nie pozostaje nic innego jak napisać książkę :-)

  24. To prawda, że koniecznie trzeba zapisywać!!! Ale mi się wryła w pamięć (jak Idzie sms od Róży;)) jedna wypowiedź mojej 2,5-letniej wówczas córeczki.
    Pracowałam wtedy w szkole, mąż i córeczka odprowadzili mnie do pracy. Minęła nas właśnie grupa przedszkolaków. Zagajam:
    – Emilko, chciałabyś już chodzić do przedszkola?
    – Tak.
    – A nie byłoby ci smutno bez tatusia i beze mnie?
    – Przecież ty też chodzisz do szkoły bez tatusia i beze mnie.

  25. Pani Małgosiu, to troszkę smutne ale napiszę:

    Babcia: Michałku, proszę, kupiłam Ci nową czapeczkę
    Michał lat 4: Przymierza przed lustrem, ogląda się z każdej strony – mina „nietęga” -Babciu, ale ja w tej czapce wyglądam jak uchodźca :-(( Mina Babci warta wiele :-))))

    Tata: Michałku idziemy spać bo jest bardzo późno!
    Michał: Tatusiu ale ja nie usnę bez książeczki! A w ogóle to dziś była cały dzień NOC ! ( to o wczorajszym bardzo krótkim i pochmurnym dniu grudniowym co to nawet dziecko zauważyło, że jest ciemno cały czas:-)

    Dzieci są cudne!

  26. Dzień dobry.
    Sowo – koniecznie zapisuj wszystkie śmieszne powiedzonka. Wiele lat temu „wydaliśmy” nawet mini książeczkę „Kwiatki Szymona D.” – była prezentem dla Babć. Pozostała dwójka dzieci niestety nie doczekała się takich publikacji (pierwsze dziecko chyba zawsze ma najwięcej zdjęć, filmików – czy też tak macie?), ale mam zeszyty, karteluszki z zapiskami. Po latach widzę, że bardzo ważny jest kontekst sytuacyjny – śmieszne słówko czasem nie wystarczy, nie pamięta się o co chodziło – mini dialogi (tak jak w uroczych scenkach ze Stasiem) są zabawniejsze, no i przywołują wspomnienia.
    Miłego dnia.

  27. Ależ koniecznie zapisywać, Sowo! Koniecznie!
    Wydaje nam się, że na pewno zapamiętamy – ale figę, życie mknie naprzód, natłok nowych wydarzeń spycha dawne.
    Zapisywać!
    Mój zeszyt z takimi notatkami to teraz w rodzinie bezcenny skarb.

    Justysiu, a cóż za spostrzegawczy Adaś! Mały technik.
    Ta Kronika, przysłana przez Tatę Stasia, jest bardzo krótka, ale oto jeszcze coś:

    SIERPIEŃ
    W ogrodzie u Babci. Staś zbliża się wraz z Babcią do płota, za którym ujadają psy, strofowane w stanowczy sposób przez panią sąsiadkę. Staś: Babciu, chodźmy już od tej pani, bo ona jest trudna.

    17 LISTOPADA:
    Staś: Tu w naszym domku najpierw był Józio, a potem Staś. Marysi nie było. Dopiero musiała się urodzić.
    .

    (Uwaga moja: oczywiście Staś był pierwszy, ale najwyraźniej tego nie ogarnia, przypisując wielką ważność młodszemu bratu).

  28. Ojej, ale mi wesoło przy czytaniu „Kroniki wypadków”. Od razu przypomniały mi się dwa dialogi mojego 18-letniego syna, gdy też miał 3 lata.

    Mama: Adasiu, nie chodź na bosaka.
    Adaś: A co to są bosaki?

    Mama napuszcza wody do wanny do kąpieli.
    Adaś: Mama, jaką wodę odkręciłaś – gorącą, czy zimną?
    Mama: Letnią
    Adaś: Przecież nie ma kranu z letnią wodą.

    Pozdrawiam serdecznie Panią i Gości z Księgi Gości. Proszę o więcej cytatów z kroniki, może jeszcze inni rodzice coś dopiszą wesołego. Zabawne te dziecięce mądrości.
    Ale mi się zrymowało…

  29. Dzień dobry! Kronika ze Stasiem w roli głównej milutka, miło przeczytać coś takiego o poranku. Pięknego dnia!

  30. Dobre! Takie zabawne dialogi u nas też na porządku dziennym. Może trzeba zacząć je zapisywać, dla potomnych.

    Moja Babcia, gdy się zmierzchało zwykła oznajmiać obecnym w pokoju: „szara godzina!”, niezależnie od pory roku i bez związku z Adwentem. I rzeczywiście, nie zapalała wtenczas lampy. Zasiadała przy herbacie lub kawie i dumała. Nie pochodziła ze wsi, ale może dawniej to był jednak powszechniejszy zwyczaj.

    Gliniane figurki pustynne – muszą być piękne. Przeszukałam Internet i nie znajduję odpowiednich figurek do mojej szopki. Znalazłam tylko jeden sklep sprowadzający szopkowe figurki z Włoch, oferują m.in. zabawne „aniołki obrotowe” (robiące fikołki). Ale drogie.

    Jane, jest duże prawdopodobieństwo, że się uda. :)

  31. Muszę się z Wami podzielić czymś bardzo miłym i zabawnym.
    Dostałam życzenia świąteczne od Czytelnika, który jest tatusiem trojga dzieci. Załączono niedużą „Kronikę wypadków”. W roli głównej najstarsze z dzieci – trzyletni Staś. Oto fragmenty Kroniki:

    4 PAŹDZIERNIKA

    Staś (do braciszka): Józiu, powiedz Tata.
    Józio: Aja.
    Staś: Józeczku, jak będziesz mówił tak brzydko, to nie porozumiemy się.

    JAKIŚ INNY DZIEŃ PAŹDZIERNIKA:

    Babcia: Stasiu, na twoim miejscu jeszcze trochę bym wypiła.
    Staś (podsuwa butelkę): Masz, wypij sobie.

    14 PAŹDZIERNIKA, 6.42 RANO

    Tata: Żono, tu w lodówce jest ser kozi.
    Staś: Na kanapkę mi jego smaruj.

    4 GRUDNIA, 6.00 RANO

    Tata: Nie wyspałem się dziś.
    Mama: Ja też się nie wyspałam.
    Staś: Obawiam się, że ja się wyspałem.

    GRUDZIEŃ:

    Staś: Pan Van Gogh miał inne kolory niż pan Moneta.

  32. Nutrio i Molu, sto lat!!!

    Mnie też zachwycił opis szarej godziny. Teraz w mieście czasem trudno nawet o szare minuty… A może to od nas samych zależy?…

  33. Dobry wieczór.
    Sowo – trzymam kciuki żeby książka dotarła :). Odwzajemniam podziękowania – po wpisach Twoich i KszyszOfa, zakupiłam na allegro „Rytuał rodzinny”. Dziś właśnie dotarł – jest przepis na pierniczki :) (choć pozostanę wierna mojemu czeskiemu przepisowi) oraz opis obrzędu żłóbka biblijnego – od przyszłego roku wdrażamy. W tym roku już na wszystko za późno – wprawdzie wydobyłam gliniane figurki peruwiańskie (schowane na parę lat po tym jak pastuszek został bez głowy – widać w wielu rodzinach dzieje się podobnie), ale brak nam postaci biblijnych – trzeba będzie nad nimi popracować.

  34. Szalenie mi miło Krzysztofie, że interesuje Cię twórczość Z.Ż. Podziel się wrażeniami po przeczytaniu, dobrze? Jestem ciekawa tej dedykacji. Da się ja odczytać?

  35. Na wsi mieszka się wspaniale! Całkowity spokój.
    I o szare godziny jest łatwiej niż w mieście.

  36. Ale Pani, DUA, zazdroszczę tego wiejskiego życia!
    W sumie, ja też mieszkam prawie na wsi. Mam 2 min do najbliższego pola :) Jednak oficjalnie to jest jeszcze miasto. Ale na szczęście na naszej ulicy w 4 domach są kury (i kogut).
    Jak jestem w mieście dłużej niż ok. 12 godzin to jestem nerwowa. Nie lubię miasta. W przyszłości chciałabym żyć tak jak Pulpecja – koło lasu, z dziećmi, ze zwierzętami, gotując obiady itd.

    Z chęcią zjadłabym te wszystkie dobroci, Nutrio i Molu.

  37. Jaki piękny opis „szarej godziny”, tchnie spokojem, taka ostoja, ważny czas. Brakuje nam teraz takich „szarych godzin”, oj brakuje.

  38. Nie, nie wiedziałam, Nutrio. Różne rzeczy dzieją się w Poznaniu, a mnie tam nie ma – przecież jestem teraz wiejską kobietą! I chwalę to sobie!

  39. Aha, niedawno słyszałam w radiu, że o 17:00 na poznańskim Ratuszu miało się odbyć śpiewanie kolędy ,,Cicha noc” przez cudzoziemców. Miało to na celu, by obcokrajowcy poczuli się w Polsce jak w domu, żeby zapomnieli, że spędzają Wigilię w obcym kraju. Podobno śpiewało ponad 30 osób. Nie mówili tylko cz po Polsku, czy Angielsku. Wiedziała Pani o tym?

  40. Nutrio, korekta dokonana.

    „W tonacjach pustynnych”!- ładnie powiedziane, Krzysztofie. Natychmiast je ujrzałam oczami duszy.

  41. Sowo, figurek sami nie robimy, bo talentów plastycznych brak, zostały więc zakupione (figurki, z talentami tak łatwo się nie da) i to na tyle dawno, że nie pomnę, gdzie i skąd. W każdym razie są dość duże, gliniane i pomalowane w tonacjach pustynnych.
    Z Antykwariatu Warszawskiego przyszły książki Zbigniewa Żakiewicza, na stronie tytułowej „Sagi wileńskiej” widnieje odręczna dedykacja z maja 1992. Zamówiłem razem z „Tryptykiem” zanim Chesterka mnie uświadomiła, że treść się pokrywa, niemniej okazało się to potrzebne, bo w tym wydaniu jest też „Dolina hortensji”, której brak gdzie indziej.
    Zaś na stronie tytułowej „Nutrii i Nerwusa”, którą to wedle kolejności zacząłem dzisiaj czytać, znalazłem autograf Autorki :-)

  42. Dziękuję Kasztanowowłosa:) A co do książki ta akurat przeglądałam sobie e-kartki i trafiłam na taką o Ewie. Cóż za zbieg okoliczności!

  43. O! To ja nie będę gorsza! Podam gofry z bitą śmietaną, płynną czekoladą i owocami. A później lody cytrynowe i… pierniczki!!

  44. Piękna ta szara godzina. Sowo.
    Moja Mama wspominała wielokrotnie, jak rodzice siadali o tej porze z całą piątką dzieci pod drzewem w ogrodzie (na wsi, latem) i wszyscy śpiewali stare polskie pieśni patriotyczne.
    Działo się to tuż po I a przed II wojną.

  45. Wszystkiego najlepszego Nutrio i Molu!
    Brawo za 6! Oby tak dalej!

    P.S.
    Przypominam sobie Szaleństwa panny Ewy. To chyba najlepsza książka na pochmurne dni.
    Ewa każdego potrafi zarazić radością życia. Wtedy nawet w taki ponury dzień można być radosnym :)
    Pulpecja czytała chyba Pannę z mokrą głową, ale w upał :)

  46. Proszę zwrócić uwagę, że w moim poprzednim wpisie pojawił się błąd (trochż zamiast trochę) czy mogłaby to Pani poprawić?

  47. He, he… To w takim razie ja podam babeczki. Z ciastem czekoladowym, i śmietaną posypaną czekoladowymi wiórkami. Będzie także sok jabłkowy i pomarańczowy. Ręcznie wyciskany. No, dobra, nie tyle ręcznie, co przez specjalny robot kuchenny. I kawa z młynka, ale to już może trochę później. Za życzenia dziękuję!

  48. „Pięknym zwyczajem była na wsi tzw. szara godzina. Pod wieczór, gdy już skończono codzienne zajęcia gospodarskie, gdy robiło się szaro, coraz ciemniej, wszyscy domownicy: dziadkowie, rodzice, dzieci, zbierali się w kuchni, najlepiej w pobliżu płyty. Nie palono jeszcze lampy. Rozważano w ciszy swoje życie, zastanawiano się nad nim, nie brakowało też cichej modlitwy. Starsi, szczególnie dziadkowie, opowiadali dzieciom, wnukom, jak to było dawniej, jakie były tradycje, zwyczaje; przypominali też dzieje naszej Ojczyzny”.

    Ks. Stanisław Hołodok – „Adwentowe zwyczaje religijne”.

    Szara godzina – właśnie trwa.

  49. Ha! No, dobrze.
    Co prawda myślałam, że to Wy podacie torciki. Ale niech będzie, że ja stawiam!
    Sto lat i jedenaście!

  50. Dla mnie torcik lodowy:) Oblany białą czekoladą! A ozdoby marcepanowe robi Bernard! On już będzie wiedzieć co, ile i gdzie dać!

  51. Hm, hm… Dla mnie torcik orzechowy (orzechowa masa i ciasto z orzechami -bardzo lubię!) w białej czekoladzie. I z tym zameczkiem z karmelu. I nutrią oczywiście. A świeczek 11.

  52. Jak to, a torcik? A ile świeczek macie? A może są dwa torciki?
    Proszę o szczegóły.
    I brawo za szóstkę z matmy!

  53. Czyżby nasze miłe bliźniaczki obchodziły dziś urodzinki?
    Ależ sto lat, sto lat!
    Przesyłam mocne uściski!

  54. Och, Pani Małgosiu, a ja wprost kocham piwonie! nawet bardziej iż róże. Mają zapach, który kojarzy mi się z miłością!

    PS. A Nutria B.? :)

  55. O! To świetnie! Obchodzimy imieniny w ten sam dzień:)))! Moja radość jest podwójna, bo dostałam od Matki Natury wspaniały urodzinowy prezent: sypie śnieg!

  56. Otz, spojrzałam na „Ilustrowany inwentarz ptaków” i uważam, że to książka w sam raz dla naszego Sowiątka.
    Śliczna.

  57. Pewnie to byłam ja, Bożeno. Lubię Gorczyckiego i polecałam go w zeszłym roku na Adwent.

    KrzysztOfie, a te figurki Abrahama, Izajasza i Jana Chrzciciela sami robicie, czy Casciolina przywiozła z Włoch? Chętnie bym uzupełniła swój figurkowy żłóbek biblijny (mam taki od kilku lat!) o te postacie. W tym roku wstrzymam się z jego ustawianiem, bo w zeszłe Święta Sowiątko dekapitowało jednego z pasterzy, łamiąc mu przy okazji klarnet. Skleiłam biedaka, ale wolę nie ryzykować z resztą.

    Jane, zapomniałam podziękować Ci za cynk o Innocentim. Niestety, ktoś mnie ubiegł w zakupie, ale wypatrzyłam jeszcze w jednym miejscu egzemplarz nieuszkodzony. Zobaczymy, czy do mnie przyjdzie, bo kilka razy zdarzyło mi się kupić coś, co widnieje w katalogu, a de facto dawno już tego w sklepie nie ma.

  58. Sa, sa jaselka we Wloszech! W sobote moj Jacopino bedzie jednym z Trzech Kroli – Baltazarem :)

  59. DUA, proszę spojrzeć na „Ilustrowany inwentarz ptaków”.

    P.S. Angielski podstawowy na 97,5%, rozszerzenie – 92,5%! :)

  60. Uff, dopiero wróciłam z miasta: okropność, okropność.
    Jak dobrze było wrócić przez lasy do naszego ustronia!

    Molu Książkowy, Emilia obchodzi imieniny w czerwcu. Dużo róż i ostróżek dostaje. I piwonie.

    Piegusko, żeby tak chciał to czytać jakiś sztab generałów, lub politycy – może by i co J. pomogła.

  61. Jakie cudowne są ta „presepi tradizionali”! No to zaczynamy, może w tym roku jeszcze nie wyjdzie, ale zaczniemy chyba od wykorzystania domku od lalek.

  62. Ach jasełka:) pięknie że we Włoszech też są! A my szykujemy kostium św Józefa-jutro próba generalna w przedszkolu. Mam tylko problem z wyborem obuwia: Zielone kapcie vs łypiące na czerwono adidasy. Hehe przypomniały mi się tygryskowe jasełka.

  63. Casciolino, aż mi się oczy spociły:), po przeczytaniu Twojego wpisu…
    Witaj, Daisy, witaj, Stasiu, gratuluję i życzę wszystkiego dobrego na początku Waszej wspólnej podróży przez życie. Być Mamą – to brzmi dumnie:) To niemal jedyna (obok Żony) rola, w której jest się niezastąpionym. Pozdrowienia dla wszystkich Mam!

  64. Ojojoj! ale mnie tu długo nie było! W ogóle to często mnie tu długo nie ma! No na prawdę!! No, ale w końcu wychodzę spod regału! No muszę napisać porządnie długa wiadomość do pani. No ale to już raczej prywatnie. Tymczasem mam do pani jedno pytanie: kiedy pani Emilia obchodzi imieniny?

  65. Dzisiaj Marco był po raz pierwszy w życiu na jasełkach, w przedszkolu, w którym do niedawna pracowała jego babcia. On świetnie się bawił, tańczył i klaskał, ja głównie się wzruszałam. Dzieci były pięknie poprzebierane, pojawiły się kryształki i płatki śniegu, dudziarze i pasterze, gwiazdeczki i gwiazda betlejemska, trzej królowie, Maryja i Józef oraz narratorzy. Nad sceną królował złoty napis: na Boże Narodzenie podaruję ci uśmiech.
    Myślę jednak, że dzieci same w sobie są prezentem, po prostu dlatego, że są. Ich szczerość, niewinność i entuzjazm dobrze robią dorosłym sercom. Zwłaszcza kiedy zewsząd docierają różne zatrważające informacje.
    Mimo wszystko, przesyłamy z Mareczkiem uśmiechy, zbudowani tym przedświątecznym przedstawieniem.
    A ja powtarzam sobie nieustannie słowa Matki Teresy, „to, co możesz zrobić dzisiaj dla pokoju na świecie to wrócić do domu i kochać twoją rodzinę”.

  66. Dzień dobry!
    Daisy, zostanie utworzony specjalny piernikowy adres, podamy go tutaj lada dzień. Zapraszam Cię do Galerii Piernika! Wszystkich zapraszam!

  67. Gratulacje, Daisy!
    Usmiecham sie do malego Stasia. :) A przy okazji tez do Giorgia i innych Ksiegowych Malenstw.

  68. Witam. Przecudne piernikowe dzieło. Też muszę kiedyś spróbować takich bardziej skomplikowanych figur. Co do galerii piernikowej, czy będzie można wysyłać zdjęcia swoich wypieków, a jak tak to na jaki adres? Pozdrawiam.

  69. Serdecznie witamy w Księdze Twojego Synka Stasia, Daisy :)
    Podobne emocje przeżywałam 9 miesięcy temu, kiedy to urodził się mój Pierworodny.
    Nie zapomnę, jak milo sie poczułam na wieść o Laurze i mającym się urodzić Tygrysiatku :)))
    Tak, ja też karmiłam i karmię na żądanie.

  70. Wcale nie znikło, wpisałaś się dwa razy, Daisy, ale ja dopiero teraz tu zajrzałam i zaakceptowałam wpis.:)
    Gratuluję synka Stasia!- co za piękne chwile przed Wami! Ciekawe, czy mu się będą podobały bombki i światełka na choince.

  71. no nie! Napisalam cos, wzielo i zniklo! Trudno, jeszcze raz: po dlugiej przerwie wychodze znow spod regalu:) Witam wszystkich! Chcialam Wam napisac, ze zostalam obdarowana slicznym synkiem o imieniu Stas!! Stas ma juz miesiac. A poza tym, bardzo baardzo ciekawie sie Was tu czyta. Te zwyczaje choinkowo szopkowe b ciekawe. Moja znajoma starsza Pani z Niemiec tez mi mowi, ze choinka 24go a do Szopki co tydzien dostawia sie nowe figurki. Pani Malgosiu, znow przeczytalam sobie Szosta klepke a teraz bedzie Klamczucha. W Szostej Klepce musialam sie usmiechac czytajac o malej Irence. Ja tez jestem urodzona mniej wiecej wtedyi moja Mama miala takie same sposoby: karmienie scisle wg planu, oczywiscie z butelki, w nocy wylacznie herbatka, jak niemowle glodne i placze to i tak musi doczekac danej godziny etc etc. Cha cha. Wszystko sie zmienia i Pani ksiazki sa odbiciem ducha czasu (ow) :) Np bodajze w Czarnej Polewce pamietam Roze chodzaca swiezo po urodzeniu Mili w wiecznie otwartym szlafroku, to zupelnie jak ja teraz (karmienie piersia, na żądanie) :)).Serdecznie pozdrawiam
    !!

  72. A z jakichże stron Polski i świata Czytelniczek i Czytelników w Księdze Gości – nie ma?
    :)

  73. Bożenko, prosimy, przypominaj i zawiadamiaj. Dla mnie za daleko, ale ileż tu, w Księdze Gości (i pod regałem) mamy Czytelniczek i Czytelników ze Śląska!

  74. Dzień dobry!
    Dobrze, Bożeno, pozdrowię.:) I w imieniu dziękuję.
    A właśnie, Pani Małgosiu, Pani poważnie, żeby ustawić te wianki w tle? Bo wtedy GP nie będzie na tym zdjęciu tylko Galerią Piernika.:)

  75. Otz (wiad.pryw.)- szkoda, że prywatna, bo jest czego gratulować! Oho! Z matematyki! Wielkie brawo!
    Obraz piękny.:)

  76. Zuziu12, pozdrów serdecznie Mamę i Babcię. Sama lubię robić jesienne róże z liści, układać rozmaite kompozycje z kasztanów, szyszek, korali jarzębiny. Przyjemnie mi było przeczytać, że jest się w tak miłym gronie :)

  77. Kapucynka słusznie czyni :) A co dopiero KrzysztO i dobry Lud, który o koncertach w porę informuje i zaprasza… Od razu zawstydziłam się: niedawno zakończył się 11. Międzynarodowy Festiwal im. G.G. Gorczyckiego, barokowego kompozytora, kapelmistrza, duchownego katolickiego, urodzonego w Rozbarku (dziś dzielnica Bytomia). I w Operze Śląskiej w Bytomiu 4 grudnia miał miejsce koncert finałowy (Mozart, Haydn); dyrygował sam Paul McCreesh, śpiewała Renata Pokupić. W ogóle rzeczy wspaniałych było mnóstwo: w Krakowie, Katowicach, Tychach, Świerklańcu, Wodzisławiu, Chorzowie…
    Obiecuję za rok przypomnieć odpowiednio wcześniej – zwłaszcza, że o Gorczyckim ktoś z Ludu wyrażał się tu kiedyś pochlebnie – czy nie Sowa P.?
    Słonecznego dnia!

  78. Dzień dobry!
    Błękitna (wiad.pryw.)- dziękuję za opis rodzinnej tradycji Mikołajowej i tajemniczego prezentu na wycieraczce. Co za sąsiedzi!
    Aż się uśmiechnęłam. Pozdrawiam ich!- i Twoją rodzinę także. Mili ludzie.

    Jasne, że widziałam ten księżyc. Wciąż go obserwuję, a wczoraj i dziś jest wyjątkowo czyste niebo. Bardzo jasno wczoraj świecił.

  79. Jadziu! Wiedziałam, że znajdę tu Bratnią Duszę. Już teraz wiem, kto dobił do miliona wyświetleń w Królach świata;), ja też pokochałam ich od pierwszego usłyszenia<3

  80. Kapucynko, też bardzo lubię słuchać piosenek w wykonaniu Studia Accantus! Tylko czekam, żeby znowu w Krakowie grali koncert, to wybiorę się na niego :) PS. Od „Królów świata” jestem prawie uzależniona – słucham ich niemal codziennie ;)

  81. Och nie! Mam zajęty cały piątek!
    Ale już śledzę stronkę Akademii na facebooku, więc o podobnych koncertach powinnam być poinformowana;).

  82. Kapucynko, z przyjemnością czytałem Twój radosny wpis, też bardzo lubię musicale.
    Natomiast w piątek w tym samym miejscu (Akademia Muzyczna w Gdańsku) odbędzie się koncert znakomitego chóru „441 Hz” wraz z chórem mieszanym wydziałów: Dyrygentury Chóralnej, Muzyki Kościelnej, Edukacji Artystycznej, Rytmiki i Jazzu. A to na zakończenie Polsko-Amerykańskich Warsztatów Muzyki Chóralnej. Na pewno warto.

  83. Klaso 6a z Rabki, witam Was! Wpisaliście się pod „Jesień z takim brunecikiem?”, tam też Wam odpowiedziałam. A tutaj raz jeszcze was pozdrawiam!

  84. Dokładnie tak mam! Jak tylko wydarzy się coś wspaniałego, od razu chcę tu o tym napisać do Pani!!!

  85. Kapucynko, to cieszę się z Tobą!:)
    I miło mi, że lubisz się dzielić radością. W dodatku – ze mną!
    Zaraz posłucham Studia Accantus, wedle rozkazu.

    Nutrio, nie, raczej nie. Ale – nie trzeba się zarzekać, jak pisał Alfred de Musset.

  86. Pani Małgosiu! Jestem niezwykle uradowana wczorajszym dniem! Opowiadam od początku: razem ze starszą siostrą pojechałyśmy wczoraj na koncert świąteczny (Tribute to Santa Claus), organizowany przez studentów wokalistyki jazzowej. Dowiedziałyśmy się o nim zaledwie 2h przed rozpoczęciem. Ponieważ miała być na nim obecna Sylwia Banasik, wokalistka i aktorka musicalowa, a także nasza najukochańsza członkini warszawskiego Studia Accantus<3, postanowiłyśmy tam pojechać. Wstęp był wolny!!! Dotarłyśmy sporo przed czasem i usiadłyśmy jak najbliżej sceny. W pewnym momencie zza kulis wyjrzała Sylwia i zauważyła nasze, śmiejące się do niej twarze. Ona też się uśmiechnęła i nam pomachała! A potem, po koncercie, który był naprawdę cudowny!!!, udało nam się ją złapać! Pogadałyśmy z nią kilka minut i wpisała się nam do kalendarzy na nowy rok! A na końcu podała nam rękę, tak więc mogłyśmy doświadczyć jej fizycznego istnienia!!!
    Wiem, że piszę same bzdury i niepotrzebne szczegóły, ale jestem w stanie euforii (tak jak to było pamiętnego 14. listopada ubiegłego roku<3).
    Zainteresowanym gorąco polecam Studio Accantus w szczególności piosenkę "Wszystko, czego pragnę, to ty" (All I want for Christmas is you) w tłumaczeniu Doroty Kozielskiej, no bo cóż- idą Święta!!!*)*

  87. U nas też szopka (a raczej żłóbek biblijny – za „Rytuałem rodzinnym” – który pozwala ukazać ciągłość historii zbawienia) zaczyna swój byt razem z adwentem, w kolejne niedziele pojawiają się w niej figurki Abrahama, Izajasza, Jana Chrzciciela i Maryi, w przeddzień Wigilii św.Józefa, no i w Wigilię Dzieciątka Jezus. W dzień Bożego Narodzenia dochodzą pasterze ze zwierzętami oraz anioły.

  88. Ojej, nasza córka powoli zaczęła czytać tę stronę, co za ulga, może będzie trochę więcej czasu. Bardzo ucieszył ją tekst „Dodaj komentarz”, musiałam odwrócić jej uwagę bo jest za bardzo zachęcający. Sama niestety będę musiała się trochę mniej rozwodzić.

  89. Jas, po włosku szopka to presepe. W wielu miastach odbywają się corocznie wystawy szopek, szczególnie znany jest z tego Neapol i Rzym.
    Sowo P., podobno początkowa niechęć Watykanu do choinki wynikała z tego, że jest to tradycja protestancka, która się później również u katolików przyjęła. Ale Włosi kochają wszelkie ozdoby i świecidełka, generalnie przepych, więc szybko się do choinki przekonali ;) a papież Benedykt XVI w 2005 roku drzewko zrehabilitował, nazywając je oficjalnie symbolem Bożego Narodzenia.

  90. Jas, szopka to po wlosku „presepe”.

    Jak wpiszesz w google „presepi tradizionali”, bedziesz mogla obejrzec troche zdjec dawnych i wspolczesnych szopek wloskich. Tradycje szopki wprowadzil sw. Franciszek z Asyzu.

    Milego dnia!

  91. Dzień dobry, Buczynko!
    Pewnie, że nie mam nic przeciwko temu, żebyś pochwaliła książkę naszego Wójta. A widzę, że podoba się ona powszechnie i bardzo się z tego cieszę!
    A! Miło mi będzie, jak się nowa Czytelniczka odezwie.

    Zdjęcia zrób koniecznie. I koniecznie szybko!

  92. Jakoś mnie zainteresowała ta włoska szopka. A można dowiedzieć się jak będzie „szopka” po włosku? A może jakaś specjalna strona, ze starymi włoskimi szopkami? Chyba sobie urządzimy jakąś dużą szopkę (może ok. 70 cm wysoką!), tak mnie korci, nie wiem co na to rodzina. To mogłoby mieć nawet teologiczne szczegóły… tajemnicza sprawa!

  93. Przeczytałam dziś Lawendową Czarownicę! Przyniósł mi ją Mikołaj – prosto pod poduszkę. Mam nadzieję, że DUA nie będzie miała nic przeciwko temu, że za pośrednictwem tej strony podziękuję naszemu Wójtowi za tą książkę! Jeden wieczór i tyle radości. Zaśmiewałam się tak zachęcająco, że od razu przybiegła Basia, zaczęła oglądać obrazki (bardzo się jej podobały) i wypytywać o fabułę. No to mamy następną wspaniałą wspólną lekturę do przeczytania :)
    A Basię zelektryzowała dziś wiadomość, że mogłaby napisać do Pani, może uda się nam usiąść i razem napisać coś w KG. Właśnie powtórnie czytamy Małomównego, a Bambolandia została ostatnio zabrana w podróż do Torunia, Baśka dopytuje o więcej Pani książek a ja się śmieję, że wszystko jeszcze przed nią…
    W czwartek upiekłyśmy pierniczki, wczoraj dziewczynki ozdabiały je razem z koleżankami ze szkoły i przedszkola. Muszę tylko szybko zrobić zdjęcia!
    Przesyłam pozdrowienia od całej naszej Piątki

  94. Ciekawie o adwencie, Bożym Narodzeniu i nie tylko na stronie liturgia kropka dominikanie kropka pl ukośnik katechezy_liturgiczne

  95. Kochani,właśnie wyszła ,, Historia świątecznej choinki” ks.Józefa Naumowicza .Jeszcze nie czytałam i nawet nie mam , ale może się uda przed Gwiazdką . Dziś na jarmarku w Muzeum Etnograficznym kupiłam od przemiłego pana z Grodna dwa muzykujące Aniołki z rudymi włosami .

  96. Koszulkę Lewandowskiego przede wszystkim polukrujcie.:)
    No, świetnie, zaraz poproszę Adminkę o uruchomienie adresu piernikowego i podamy go tutaj w stosownym czasie.

  97. U mnie też już pierniczki upieczone. Miałam dwoje pomocników, w związku z tym powstały takie dzieła z wolnej ręki jak dinozaur, sowa, myszka, żuczko-biedronki, nutki, bramki piłkarskie, koszulka Lewandowskiego i oczywiście całe mnóstwo gwiazdek, aniołków, dzwonków, kaczuszek itp wycinanych foremkami. Na razie całe to towarzystwo czeka na polukrowanie, które nastąpi za tydzień. Wtedy też nastąpi wielkie fotografowanie i wysyłka do Galerii. Pozdrowienia o zapachu pierników :)

  98. Zuziu, ustaw takie wianki i różyczki w tle, a na pierwszym planie wyeksponuj pierniczki.
    Zabawne też mogą być!

  99. Dobry wieczór!
    Donoszę, że pierniki upieczone, jeszcze tylko trzeba ozdobić i zrobić zdjęcia do Galerii Piernika. Moje dzieła, z których powinnam być dumna, bardziej pobudzają mnie do śmiechu, tak spuchły w piekarniku. Jak zobaczyłam pierwszego aniołka, to mało się nie załamałam, ale teraz uważam, że nawet ładnie wyszło. Zastanawiałam się, czy powinnam wysyłać jakie rzeczy do Galerii, ale co tam, przynajmniej będzie się z czego pośmiać.:)

    A moja mama wyrabia obecnie przepiękne wianki z szyszek, igiełek i nie tylko. Są zachwycające! Babcia już się wyspecjalizowała, tej jesieni robiła z małych liści małe różyczki, a z tego wianki. Cuda!

  100. Wielkie dzięki, kochany Starosto! Ano właśnie! Sam Starosta mówił! A nawet zapisał. Ale pełen komplet książek Starosty jest dwa piętra wyżej u dzieci (u nas na dole jeno nasze najwłaśniejsze, dedykowane egzemplarze;), a nie będąc pewną, czy to Starosta dał przepis na zakwas, przez czyste lenistwo się stąd nie ruszyłam.
    Wygoda z tą niegotowaną wodą, bardzo się cieszę. Szczególnie że mamy wyjątkowo dobrą kranówę ze złóż czwartorzędowych. No to lecę zalewać kamionkowy gar, com go była swego czasu przywlokła z Nowego Targu, z domku pradziadków. Jak pomyślę, że jeszcze Prababcia przed wiekiem kwasiła w nim buraki, to czuję się wręcz historycznie.

  101. Nie musi być przegotowana. Pokrojone buraki przekładać surową cebulą w krążkach, dodać trochę czosnku na wierzch, żadna bakteria się nie prześlizgnie.
    Wystarczy zakisić na 10 dni przed Wigilią.
    Ośmielam się polecić swoją własną książkę – „Na Gwiazdkę”, oraz gwiazdkowe przepisy z „Łasucha literackiego”. Dziś upiekłam Super Piernik Mamy Żakowej i w całym domu pachnie jak w niebie.

  102. Dobry wieczorek:)
    Kochani Księgowi, robię właśnie zakwas i usiłuję sobie przypomnieć, czy aby tutaj ktoś nie mówił, że woda do zalania wszystkich ingrediencji wcale nie musi być przegotowana? Tak to jest, jak ma się dobrą pamięć, ale krótką.
    Pierwsza porcja pierniczków została już zrobiona i pożarta. Tyle dobrego, że zrobiłam dużo ciasta.
    Czas leci jak szalony; wczoraj kwitły bzy, a już trzeba rozglądać się za choinką. Nie nadążam.

  103. Just, właśnie sporządziłam zakwas buraczany.
    1 kg. buraków obrać i pokroić na cienkie talarki. Włożyć do dużego słoika lub dwóch małych
    (ciasno ). Dodać 3 ząbki czosnku, listek laurowy i 2 ziarnka pieprzu. Zalać 3 szklankami schłodzonej, przegotowanej wody z łyżką soli. Zamknięte słoiki wstrząsnąć, docisnąć jeszcze raz buraczki i odstawić na kilka dni w ciepłym pomieszczeniu. Później gdy zacznie tworzyć się piana postawić na 2-3 tygodnie do chłodnej spiżarni.

  104. „Kochane Czytelniczki, nie szturchajcie Brzydkich Kaczątek!- Oto moja prośba do Was z okazji Gwiazdki. Zwróćcie też uwagę na jakże liczne Dziewczynki z Zapałkami. I koniecznie – przynajmniej na czas Świąt – wyłączcie ten przeklęty telewizor, który zabiera Wam czas i wyobraźnię, rycząc i dudniąc agresywnie pośrodku Waszego mieszkania. Wyłączcie go, będzie cicho i miło. Wtedy sięgnijcie po zapomniany na półce tom „Baśni” Andersena i zacznijcie od „Brzydkiego kaczątka”. Zaraz potem możecie sobie przeczytać „Choinkę”.
    To nic, że łzy Wam staną w oczach. To będą bardzo dobre, bardzo potrzebne łzy.
    I naprawdę wcale nie przeszkodzą temu, by Wasze Święta były miłe, pogodne i radosne”.

    M. Musierowicz ” Frywolitki, czyli ostatnio przeczytałam książkę !!!” (s.88)

    I poza tym , że z okazji zbliżających się Świąt zachęcam do przypomnienia sobie tego przejmującego felietonu naszej DUA w całości, nie napiszę już nic, bo łzy mi stanęły w oczach…Dobranoc.

  105. O rety, ależ Pamiętliwa!…:)
    Bardzo dziękuję za przypomnienie.

    Czas bowiem płynie, jak pisała Nutria B.

  106. Drodzy, dziś 10 grudnia, a nikt jeszcze nie wspomniał dwóch ważnych rocznic! Po pierwsze, tego właśnie dnia w 1975 r. zaczyna się akcja pierwszej części Jeżycjady (Bobcio o 5:00 rano rozpalił ognisko na balkonie) oraz… swoje 32. urodziny świętuje Tygrysek (w tym wieku to już Tygrysica) ;-) Dobrej nocy Wszystkim!

  107. Dobry wieczór!
    Rok temu jedna z polonistek zrobiła gazetkę szkolną o tradycjach bożonarodzeniowych. Z tego co pamiętam, to opłatek mają także na Litwie. Ale zdecydowanie najpiękniejszą wigilijną tradycję mamy my.:)
    Dobranoc!
    PS Idę czytać „Katedrę”.

  108. Zgredzie, rozmowa sprzed może tygodnia:

    – Jak będziesz niegrzeczny, to Mikołaj przyniesie ci rózgę.
    – O fajnie, ja lubię bawić się patykami.

    Pierwsze pierniczki wczoraj ozdobione dziś zostały już schrupane. Ale to wyjątkowa sytuacja, celowo tak przygotowane, bo pewne osoby zobaczę dopiero po Nowym Roku. Zaś z uśmiechem na twarzy doczytałam sobie „Opium…” i teraz podglądam wpisy o Waszych zwyczajach świątecznych.

  109. Just, moge Ci podeslac przepis na barszcz, ale robie go bez zakwasu, wg przepisu mojej Mamy (jest raczej slodkawy, nie ostry). Problemem sa buraki, ktorych we Wloszech nie mozna dostac (Mama przysylala mi z Polski, suszone). W tym roku Swieta spedzimy w Polsce, wiec nie mam tego problemu.
    Tradycja oplatka istnieje chyba tylko w Polsce? Tez ja tutaj wprowadzilam, Mama przysylala mi oplatki razem z burakami.

  110. A, bo lubię, Pani Małgosiu:) mimo (względnie) młodego wieku czuję, że odnalazlabym się w roli takiej starowiny, co chodziła od chałupy do chałupy, siadała na przyzbie i opowiadała, jak było przed wojną, albo i za Napoleona;)

  111. Dzien dobry, sledze tutaj ta ogromnie ciekawa dyskusje o tradycjach bozonarodzeniowych z wielka uwaga i przyjemnoscia. Ze swojej strony pragne dodac, ze takze w Niemczech podobnie jak we Wloszech swieze chonki stoja juz w wielu domach ale najczesciej przyozdobione tylko samymi lampkami. Ozdoby beda wieszane dopiero 24. grudnia. My wnosimy chonke do domu dopiero w poranek wigilijny. Bardzo jednak lubie spogladac na te skromne, adwentowe i tak delikatnie migoczace chonki w niemieckich domach. Bije z nich spokoj i jakze milo rozswietlaja czas oczekiwania na Gwiazdke. Pozdrawiam wszystkich i wracam do lektury „Noelki”:)

  112. Nieśmiało proszę Was, za pozwoleniem Pani Małgosi, o sprawdzony przepis na wigilijny barszczyk czerwony. Wiem, ze trzeba wcześniej przygotować zakwas; nigdy tego jeszcze nie robilam…

  113. To miło, ze polska tradycja z opłatkiem przyjęła sie w wielu innych krajach.
    S.p. Prababcia Giorgia miała taka metalową praskę z inicjalami swoich przodków, ktora służyła właśnie do wyrobu „osti”, czyli oplatkow. Któregoś roku oplatki z Polski nie dotarły na czas i poświęciliśmy te domowe. W tym roku przygotowanirm ich mają się zająć moi teściowie.
    W wersji kulinarnej można je przełożyć masą z miodu i posiekanych drobno orzechów, włoskich, rzecz jasna :)

  114. Dostałam dzisiaj od cioci 6 części Jeżycjady! Tak się cieszę. Niestety muszę się teraz uczyć i nie mam czasu czytać, bo wieczorem od razu zasypiam, ale po Świętach będzie mniej rzeczy do robienia i będę sobie czytać całymi dniami (niektóre części nawet 6. raz :)

  115. Jak to dobrze, że znasz te rodzinne historie, Dewajtis! I że nimi dzielisz się z nami – i tu, i u Emilki.:)

  116. Moja rodzina wysyła co roku opłatek do przyjaciół z Edynburga – ich nieżyjący już mąż, tata i dziadek Józef był Polakiem. Na Wyspy przybył w czasie II wojny światowej jako żołnierz armii generała Maczka, tam poznał Netty, obiecał jej, że wróci, jeśli przeżyje – dywizję wkrótce skierowano na front włoski. Po zakończeniu kampanii rzeczywiście wrócił i żyli ze sobą szczęśliwie ponad 60 lat. W ich rodzinie zawsze na Boże Narodzenie musiała być żywa choinka do sufitu i opłatek właśnie.

  117. My też przesyłamy co roku opłatki do rodziców naszego francuskiego zięcia. Są katolikami, tradycji tej nie znają, ale uznali ją za piękną oraz symboliczną i chętnie ją przyjęli.

  118. Befana do dzis odwiedza wloskie dzieci 6 stycznia i niektorzy mylnie lacza jej postac ze swietem Objawienia Panskiego (choc kiedys, nieco na sile, probowano wlaczyc ją do historii o Trzech Krolach).
    Jednak ona nie ma nic wspolnego z Babbo Natale, przychodzi pozniej… W Piemoncie chyba tez, Ale?

  119. Dzień dobry DUA i Księgowi!
    Pozwolę sobie tu napisać, ze milo jest łączyć różne tradycje świąteczne.
    Łamanie sie opłatkiem przed wigilijną wieczerza i składanie sobie życzeń zostało bardzo mile przyjęte we włoskiej Rodzinie.
    Dzieki temu mamy i my tutaj „kawałek domu” :)

  120. Dzień dobry Wszystkim:) Wasza rozmowa o tradycjach świątecznych w różnych krajach przypomniała mi, co kiedyś opowiadał mój tata. W latach 80-tych pracował przez jakiś czas w Szwecji, na Gotlandii, razem ze szwagrem i przyjacielem. Ponieważ nie mogli przyjechać na Boże Narodzenie do Polski, przed Wigilią sami upiekli chleb i opłatek, którym podzielili się podczas wieczerzy.

  121. Kiedyś znalazłem w internecie:

    – Synku, jak będziesz niegrzeczny, to dostaniesz węgiel!
    – A co to jest węgiel?
    – To takie kamienie, które się palą.
    – Super!!!

  122. Ciekawe rzeczy mówicie. Nie rozumiem w takim razie, skąd ten watykański opór :). Intryguje mnie ta wczesna data strojenia drzewka, jak coś się dowiecie, dajcie znać. Bo choinka to chyba germański – protestancki import (trudno dociec pierwotnego źródła), a tam też ubierają drzewko dopiero w Wigilię.
    O Santa Lucia wiem, wszak waszą tradycyjną pieśń związaną z tym świętem zaanektowali Szwedzi i traktują jak własną kolędę. I wtedy też, 13 grudnia, zaczynają świętowanie (był to dawniej początek Adwentu), choć jako protestanci kultu świętych chyba nie uznają. Tak to się kultury i tradycje mieszają.

  123. Wpis kris przypomniał mi jeszcze jedną sprawę: dawniej włoskim dzieciom prezenty przynosiła Befana, 6 stycznia, w święto Objawienia. Dzieci niegrzeczne dostawały od tej dobrej acz brzydkiej, latającej na miotle czarownicy kawałki węgla. Babbo Natale (dosłownie „tatuś Bożego Narodzenia”) pojawił się dużo później i więcej ma wspólnego z amerykańskim skrzatem niż świętym Mikołajem.
    Ja również lubię tę wymianę kulturowych bogactw w mieszanych rodzinach.

  124. Ekhem ekhem, Sowo, nie powiem do kiedy u mnie pewnego roku stala choinka…Z lenistwa, oczywiscie, choc tlumaczylam to sobie na rozne sposoby.

    Dzien dobry Mili Ludzie:)

  125. Dzien dobry.U nas w domu we Wloszech na stole wigilijnym rowniez mamy barszcz na zakwasie,pierniczki,kapuste i inne potrawy polskie,jako ze ja odpowiedzialna jestem za kuchnie.Sianko jest pod obrusem…Mysle,ze w wiekszosci rodzin tzw”mieszanych”sila rzeczy przenikaja sie tradycje dwoch kultur.I to jest naprawde budujace wedlug mnie.
    Sowo P,wedlug mnie data 8.12 nie wynika z checi ludzi do przyspieszenia sobie swiat,poniewaz jak tutaj zauwazylam nawet starsi ludzie wyciagaja wszelkie ozdoby bozonarodzeniowe wtedy.Mysle wiec,ze jest gleboko zakorzeniona,jako ze swieto Maryjne 8.12 jest rowniez bardzo waznym swietem tutaj.Ale popytam,moze nawet ksiedza tutejszego zapytam czy wie cos wiecej na ten temat,jezeli dam rade.
    Pozdrawiam serdecznie

  126. Sowo, we wloskich kosciolach sa choinki, jak najbardziej!
    I z pewnoscia zwyczaj ustawiania swiatecznych choinek w domach byl obecny przed 1982 rokiem! Moj Maz mial wtedy 6 lat, a pamieta choinke od zawsze i dla jego rodziny nie byla ona nowoscia. . Przy okazji zapytam tesciow, jakie maja wspomnienia. :) Ale przeczytalam, ze juz w pierwszej polowie XX w. obyczaj ten byl rozpowszechniony w Italii, pododnie jak w calej Europie, a w drugiej polowie XX w. jeszcze bardziej.

    Moj Maz powiedzial mi tez, ze w niektorych regionach Wloch bardzo rozpowszechniony byl kult Sw. Mikolaja i Sw. Lucji (San Nicola i Santa Lucia), to oni przynosili prezenty, zwlaszcza przed II wojna swiatowa. Dzis we Wloszech prezenty w dniu Bozego Narodzenia przynosi Babbo Natale (tak nazywany jest sw. Mikolaj).
    Aha, teraz przypomnialam sobie, ze tesciowa opowiadala mi, ze jak byla mala, to podarki na Sardynii przynosilo 25 grudnia Dzieciatko Jezus.
    Zgadzam sie z tym, ze trzeba dostosowywac sie do lokalnych tradycji, ale i wnosic troche wlasnych. Przez ostatnie 6 lat spedzalam Swieta we Wloszech i zawsze urzadzalam wigilie z polskimi potrawami (gotowalam barszcz z polskich burakow, suszonych). :)

  127. Słusznie, Sowo, prawisz o tradycji.
    Także o tym, ze jest dla ludzi, a nie odwrotnie. I że ma wspomagać, nie ograniczając.
    (Ciasteczka kruche zamiast pierniczków mogą śmiało wisieć na choince, Iskro!)

  128. Kris, o Małgorzacie Sabaudzkiej też czytałam, ale może to było krótkotrwałe wprowadzenie choinki albo tylko na dwór królewski. Bo z tych artykułów o choince watykańskiej wynika, że współpracownicy Papieża byli niemal zgorszeni pomysłem postawienia drzewka na placu św. Piotra, z czego wnioskuję, że w latach osiemdziesiątych we Włoszech nie była to rozpowszechniona tradycja. Dlatego też jestem ciekawa, co mówią o tym Włosi pamiętający święta z pierwszej połowy dwudziestego wieku. Casciolino, dzięki za głos Twoich teściów w tej sprawie. Jeszcze ciekawi mnie, czy we włoskich kościołach choinka też jest, czy tylko szopka. Pomysł z szopką bez Jezusa – sensowny.

    Ale-Piemont, jak najbardziej, tradycje kraju, w którym się mieszka należy szanować i stosować. A już gdy wchodzi się do rodziny z innego obszaru kulturowego – bez gadania. Co najwyżej, można dorzucić coś ze swojej tradycji. Poza tym, tradycja jak i prawo jest dla ludzi, nie odwrotnie. Ma wspomagać nasze przeżycia duchowe, nie należy trzymać się jej dla samej tradycji i niechęci zmian. Moje rozważania są czysto teoretyczne, szukam raczej uzasadnienia dla ich zaistnienia. Po prostu widzę głębszy sens teologiczny w czekaniu ze świątecznym wystrojem aż do Wigilii :) W Watykanie, z tego co czytam, nie ma stałej daty „inaugurującej” choinkę, w tym roku zapalono ją dziś, ale w innych latach robiono to także dopiero tuż przed świętami. Zastanawia mnie w związku z tym, czy ta data 8 grudnia wypłynęła ze strony włoskiego Kościoła, czy raczej z inicjatywy świeckiej. I czy nie jest zwyczajnie wynikiem powszechnej niecierpliwości, obejmującej w zasadzie wszelkie obszary naszego życia.

    KrzysztOfie, u mnie raz choinka dotrwała aż do Środy Popielcowej. Ale to już było przegięcie :)

  129. No, Piegusko, to jest bardzo, ale to bardzo na temat!
    Cieszę się z Tobą i biję Ci brawo!
    Czytelniczkę całuję w mądre czółko.

  130. Kochana Pani Małgosiu, nie na temat, ale muszę się podzielić dzisiejszą radością, księgową radością:) Moja sześciolatka powiedziała dziś: Tak lubię czytać, że chyba przeczytam cały świat:)))
    P.S. Nutrio, gratulacje!

  131. Myszo, wzdychanie masz jak w banku!

    Pierniki – koniecznie! Czekamy „z łopotem spragnionych ust”!

  132. Na miejscu Drogiej Autorki pytania o dobro pozostawione zupełnie bym się nie bała. Jest tylu świadków, nie mówiąc o dokumentach.
    Mikołaj wspaniały. I te ząbki białe!
    Nasze pierniki zaplanowaliśmy na przyszły tydzień, bo wszyscy ozdabiacze jeszcze poprzeziębiani, a wykonawczyni ciasta tuż przed egzaminami. Dlatego wpadam na minutkę ucieszyć oko i ogrzać serduszko Waszą życzliwością i humorem i wracam do roboty. Westchnijcie za mną w przyszły wtorek.
    A piernikami się pochwalimy.

  133. Brava Kris.Wlasnie mialam pisac o braku figurki Jezusa w szopce i oczekiwaniu na Jego narodziny,Wprost spod piora mi to wyjelas:-)

  134. Mile Ksiegowe z Italii!
    U nas w kosciele tez juz stanela szopka – na poczatku Adwentu. Pustawa na razie i dosc smutna, chociaz sa zwierzatka, jacys pasterze, fugurek stopniowo przybywa.
    24 zablysnie w pelnej Okazalosci. I moim zdaniem- ladny to zwyczaj.

  135. Przeczytałam „Katedrę” do końca. Ładne opowiadanie napisałyście, dziewczynki.:) Można by jeszcze nad nim popracować, ale, jak wiadomo, zawsze można i ta praca mogłaby nie skończyć się nigdy.

    Przeszył mnie nawet mistyczny dreszcz w momencie, gdy spytano narratora o dobro, które za sobą zostawił.
    Myślę, że o to właśnie zostaniemy zapytani, na pewno.

    Moje gratulacje!

  136. We włoskich szopkach charakterystyczne jest to, że przygotowuje się je bez figurki Jezuska – dołącza się ją 25 grudnia. Dlatego ma sens ustawianie szopek wcześniej, 8 grudnia, aby podkreślić czas oczekiwania.

    Mnie nie przeszkadza strojenie choinki wcześniej. Dzieci się cieszą, panuje przedświąteczny nastrój… CZEKANIE.

  137. Już się nie mogę doczekać ubierania choinki. Bardzo to lubię. Czasami, jak już choinka jest ubrana, ściągam niektóre ozdoby i wieszam je na nowo. :) Mogłabym tak godzinami.
    Czy ktoś z Was ma na Wigilii budyń? U mnie w domu nie ma, ale u babci jest.

  138. Just, dziękuję, kochana!
    Kasztanowłoso, jak już wspominałam jest to konkurs właściwie dla klas szóstych, aczkolwiek Pani Polonistka zachęca do udziału już w piątej klasie, żebyśmy ,,zobaczyli, jak to mniej-więcej wygląda”. Sprawdzana jest wiedza ogólna plus trzeba przeczytać dwie lektury na jeden etap. Tobie oczywiście też dziękuje i życzę powodzenia w olimpiadzie!

  139. My też ubieramy choinkę 23, z powodów podobnych, jak u Pani, Pani Małgosiu. Wcześniej absolutnie nie. Pierników też nie pozwalam podjadać. No, może po jednym podczas malowania. Jutro zabieram się za pieczenie, będę miała dwóch pomocników :) Pozdrawiam adwentowo :)

  140. Aniu (wiad.pryw.) – hehe, Tobie też Brunecik kogoś przypomina?
    To jest bardzo dobra wiadomość, dziękuję. Wygląda na to, że ten bohater kojarzy Wam się jak najlepiej, bo mianowicie z Mężczyzną, Który Wam Się Podoba.

    Czyli – znów trafiłam w typ!
    To już widzę, że nie będę go zmieniać, a nawet zmuszę Rogatą, żeby przy Bruneciku wytrwała.

  141. Ma sens, i to głęboki.:)

    Charlotko, miło Cię widzieć, szykuj pierniczki! (Mama też)- i fotografuj, rzecz jasna.

    Kasztanowłosa, to ja trzymam kciuki za tę Twoją olimpiadę .

  142. Przepytałam moich teściów i okazuje się, że:
    Dużo ważniejsza od choinki jest szopka. Przygotowuje się ją przez cały adwent, ponieważ to najczęściej (jeśli tylko wykonawca dysponuje odpowiednią przestrzenią) cała wioska, nie tylko uboga stajenka. Na bazie z mchu ustawia się maleńkie figurki, które przedstawiają nie tylko kluczowe postaci, ale też prostych ludzi przy pracy, dzieci, zwierzęta. Często właściwą szopę aż ciężko znaleźć w tym bogactwie elementów. Natomiast choinkę strojono kiedyś niekoniecznie 8 grudnia i zdecydowanie częściej na północ od Rzymu. Babcia mojego męża pochodzi z Toskanii i to ona przywiozła ten zwyczaj do miasteczka pod Rzymem, gdzie się po ślubie przeprowadziła. Jest to więc z pewnością tradycja importowana. Dawniej choinkę strojono szklanymi bombkami (teraz w większości są plastikowe), orzechami i mandarynkami. Teraz popularne są oprócz typowych również u nas lampek czy łańcuchów, kolorowe kokardy zrobione z szerokich kawałków materiału.

  143. Sowo, wiem, jak to bywa w branży handlowej, bo do niedawna pracowałam w sklepie w centrum Rzymu, gdzie największe wpływy do kasy przypadały na grudzień i listopad. U nas te przygotowania trwały juz od końca września.
    Teraz widzę, że Święta to nie tylko bieganie za prezentami, jak to czesto robią zapracowani Włosi; juz samo oczekiwanie ma swój sens.

  144. Gratulacje, Nutrio, oby tak dalej!
    Co do tematu szopek, to zauważyłam, ze zwłaszcza na poludniu Włoch w każdym domu nie moze ich zabraknąć. Często sa to piękne scenografie pokazujące nawet sceny z życia mieszkańców, elementy krajobrazu, zwierzęta ecc., choć w centrum uwagi jest zawsze Święta Rodzina.
    Kiedyś będąc na wakacjach w Apulii na poludniu Włoch, w miasteczku Lecce kupiliśmy 2 piękne figurki do szopki, wykonane z ” cartapesta” ( papier mache ).
    Bardzo sie spodobały naszej cioci, ktora z pasją je kolekcjonuje.
    W Rzymie co roku przy Piazza Navona ustawiają się kramy, gdzie mozna kupić całe szopki i pojedyncze ich elementy.
    Podobnie w Neapolu, przy Via San Gregorio Armeno.

  145. Gratulacje, Nutrio. Z czego dokładnie jest ten konkurs? Ma jakiś konkretny temat?
    Ja dzisiaj pisałam olimpiadę biologiczną. Jestem ciekawa jak mi poszło, bo jeszcze ponad połowy nie przerabialiśmy.

    Sowo, masz racje. Moim zdaniem, nie powinno się tak wcześnie ubierać choinki (w niektórych oknach już widać je widać), bo to całkowicie niszczy czas oczekiwania. A co do pierników – nikt nie jest idealny (w tym roku jeszcze nie podjadałam, ale w tamtym nie wytrzymałam)

  146. Krzysztofie, u nas też była stawiana rano 24go, ale to jednak zajęcie na parę godzin, a tu trzeba szykować, smażyć, nakrywać, pakować etc.
    Więc wymyśliliśmy, że tak koło północy 23go dobrze będzie.

    Baluszko (wiad.pryw.)- bardzo mi miło, że Ci Brunecik przypomina ukochanego, ależ ja go nie znam! – a jeśli portret Brunecika jest na kimś wzorowany, to może – trochę – i to mimo woli – na moim własnym wnuku, który jest właśnie w wieku Brunecika:). Ale wnuk ma jednak trochę inny nos i nie nosi okularków. Uśmiech tylko podobny. I brwi.

    Prawda jest taka, że wszystkich bohaterów wymyślam od A do Z.

  147. Ależ to jest bardzo ważny temat, Nutrio kochana!
    Miło jest się dowiadywać, jakimi dobrymi uczennicami są moje Czytelniczki. Cieszę się Waszymi sukcesami i smucę Waszymi porażkami.

    Ale lubię Was zawsze!
    Dobrze jest wiedzieć, że się pisze dla takich świetnych młodych osóbek.

    Gratuluję wygranej!
    I życzę pomyślności na dalszych etapach!

  148. Sowo, nic się nie martw -ja też podjadam i to nałogowo!
    Pni Małgosiu, a pamięta Pani może, jak mówiłam, że brałam udział w konkursie języka polskiego i mam duże szanse na wygraną? Otóż wczoraj Pani Polonistka dostała wyniki i okazało się, że owszem, przeszłam!

    PS. Przepraszam, że ostatnio tak odstępuję od tematu, ale musiałam to powiedzieć.

  149. U nas choinka o poranku 24-go. Kiedyś stała do oporu, oczywiście najdalej do Gromnicznej, a od jakiegoś czasu do niedzieli Chrztu Pańskiego, żeby być w zgodzie z okresem liturgicznym Bożego Narodzenia. A raz mi się pomyliło i rozebrałem już 7-go.

  150. Pozdrawiam jak najserdeczniej, acz z lekkim zakłopotaniem wynikłym z tak długiej nieobecności… Niemniej wciąż pamiętam (nawet tym bardziej, im dłużej mnie tu nie ma), ale już dzisiaj Agnieszka tak wymownie na mnie spojrzała z okładki „Feblika”, że nie wypadało tu nie zajrzeć w końcu.

    Uściski dla wszystkich, dla Autorki szczególne!

  151. Dzien dobry.Tak Sowo P choinki upowszechnily sie we Wloszech od niedawna. Tradycja sa tutaj przepiekne szopki,sa one obecne we wszystkich domach.Sa piekne,skladaja sie z bardzo wielu elementow,cale rodziny ubieraja szopki.Ale od zawsze tradycja tutaj jest,ze ozdoby przedswiateczne wyciagane sa na swiatlo dzienne 8 grudnia( z malymi wyjatkami).A tradycje,kraju w ktorym sie zyje trzeba uszanowac.I dzieci ile radosci maja. Jednakze jak jestesmy w Polsce ubieramy choinke 24.12 rano.Co kraj to obyczaj i to jest piekne.

  152. Sowo, sprawdzilam – Jan Pawel II rzeczywiscie wprowadzil zwyczaj umieszczania wielkiej, ozdobionej swiatecznie choinki na placu sw. Piotra! Ale swiateczna tradycja ubierania drzewek istnieje we Wloszech od drugiej polowy XIX w. – zapoczatkowala ja krolowa Malgorzata Sabaudzka.

  153. Dzień dobry!
    Tak, Piętaszku, widziałam (dzięki Tobie!) i trwam w podziwie. Łatwo znaleźć w Googlu grafikę na temat „Pernikova Chaloupka”, czy też odnaleźć pardubickie muzeum. Warto! Te wielofigurkowe szopki są plastycznie pomysłowe, artystycznie zachwycające, a wykonane z niebywałym mistrzostwem, pewną ręką. Jak widzę na filmiku, ta technika jest prosta: woreczek ze zwykłej torebki foliowej i lukier białkowy z cytryną.

    Sowo, sto procent racji. Świętować trzeba przy Święcie. Tylko wtedy Święto ma pełne znaczenie.
    My ubieramy choinkę późnym wieczorem 23 grudnia, żeby w samą Wigilię już od rana stała i cieszyła.

  154. Słavik jest bezkonkurencyjny, poza tym to rodzinna firma. Ja mogę zrobić co najwyżej pieczątki i odbijać je na nowo otwartej kostce masła. Miło by się jadło takie masełko. Zawsze to temat do rozmowy przy stole. Na przykład portret Jane Austen, albo innego ulubionego pisarza. Na pewno łatwiejsze to, niż upieczenie ciasta!

  155. Zapomniałam dodać, że w Pardubickim Piernikowym Muzeum zwanym przez mieszkańców Pernikovką , można obejrzeć niezwykłych rozmiarów Szopkę Bożonarodzeniową , oczywiście także z piernika. Są tam same zdobne w lukier cudeńka , a nad wszystkim fruwają piernikowe anioły i Gwiazda Betlejemska :)

  156. Czytam sobie właśnie o świątecznych choinkach we Włoszech, podobno po raz pierwszy pojawiły się w Italii dopiero w 1982 roku, za sprawą JP II, który zapragnął mieć taką w Watykanie. Just, Kris, Ale – czy to prawda? Co mówią o tym najstarsi Włosi? Wiem, że w krajach śródziemnomorskich tradycją było (i jest) budowanie szopek, Hiszpanie do dziś w kościołach i domach raczej nie stawiają choinek. Włosi widzę, że jednak inaczej. 8 grudnia – święto Niepokalanego Poczęcia NMP – wydaje się dobrym pretekstem do rozpoczęcia świętowania, choć mnie to wygląda bardziej na wpływ świeckiej, globalnej tendencji – mamy wrodzoną chęć do przyspieszenia oraz przedłużania świętowania. W Polsce niby oficjalnie choinkę ubieramy w Wigilię, ale od lat utarło się, że w szkołach i wielu innych miejscach publicznych pojawia się 6 grudnia. Nie wspominając już o sklepach, gdzie choinki i kolędy są już obecne w połowie listopada. Niby miło i świątecznie, ale jakoś zatraca się przez to ten szczególny czas adwentowego oczekiwania, a samo święto BN jakby traci na sile…. Niby Adwent to nie Wielki Post, czas oczekiwania do Świąt ma być radosny, ale mimo wszystko choinki do domu nie wstawię przed dwudziestym czwartym. Staram się wiernie trzymać dawnej polskiej tracycji, choć i tak pod naporem obecnych zwyczajów w wielu sprawach niestety sobie popuszczam (czyli podjadam świąteczne pierniki).

  157. Witajcie DUA i Księgowi!
    Tradycji stało się zadość i mamy juz w domku malutką choinkę, ozdobiona przez babcię Giorgia ( będzie to jego pierwsze Boże Narodzenie ). Na razie patrzył zachwycony na grę srebrnych bombek i migoczacych lampek.

    Casciolino, panpepato jest moim ulubionym deserem w okresie świątecznym; pewnie dlatego, ze nie jest bardzo słodki.
    Iskro, wszystkiego mozna sie nauczyć.
    W zeszłym roku piekłam pierniki po raz pierwszy i udały się :)
    Potwierdzili to tez obdarowani nimi członkowie rodziny i znajomi.
    Oczywiście muszę sie jeszcze nauczyc sztuki ich ozdabiania.
    Dobranoc!

  158. Mysle,ze ma to rowniez zwiazek z tym,ze swierk w przeszlosci uwazany byl za symbol zycia i narodzin I w zwiazku z tym nawiazanie do dzisiejszego swieta.

  159. Dobry wieczor. Choinki i wszelkie ozdoby swiateczne,w tym zlobki, przygotowuje sie we Wloszech glownie 8 grudnia w Swieto Niepokalanego Poczecia Najswietszej Maryji Panny.Jest to dodatkowo,oprocz swieta koscielnego we Wloszech, dzien wolny od pracy i szkol,tak wiec dodatkowo sprzyja tym przygotowaniom.Tradycyjnie ozdoby te zostaja z nami az do 6 stycznia.

  160. Sowo, taka jest we Wloszech tradycja. 8 grudnia, święto Niepokolanego Poczęcia NMP, to tutaj dzień wolny i wszyscy ubierają choinki. Rozbiera się je z kolei w dniu święta Trzech Króli, a nie 2 lutego, jak w Polsce.
    Co kraj, to obyczaj. :)
    Aha, ja wolę Pandoro od Panettone.

  161. E, Iskro! Tylko spróbować – i już masz dzieło sztuki:)
    Każdy potrafi, naprawdę.
    Śmiało, do dzieła!

    Nutrio, wybacz, ale doprawdy już nie pamiętam. Musisz sama poszukać i zgadnąć, nie ma rady.

  162. Dobry wieczór wszystkim.
    Sama nie wiem czy jestem czerwona jak burak ze wstydu, czy biała jak papier z zazdrości.
    W naszej rodzinie nie było pieczenia pierników. Nasza choinka jest zawsze obwieszona kruchymi ciasteczkami wykrawanymi foremkami. Pierniczki wykrawane tymi samymi metalowymi foremkami zaczęły dopiero piec starsze iskierki kilka lat temu.
    Pani Małgorzato- ten Mikołaj jest dziełem sztuki i obawiam się, że będę w tym towarzystwie odosobnionym przypadkiem beztalencia. W życiu nie udało mi się niczego wykroić z ciasta. Jedyne co mnie łączy w tych przedświątecznych radościach z innymi księgowymi to wspólne, rodzinne, z iskierkami pieczenie łakoci. Chylę czoła przed wszystkimi, mającymi tradycję pieczenia takich pięknych pierników.
    List do Świętego Mikołaja jest cudownym ubraniem w słowa przez DUA tego co nam wszystkim w duszy gra. Dziękuję.
    Dobranoc wszystkim.

  163. Choinka od 8 grudnia? Czemu tak wcześnie?
    Panpepato to w zasadzie piernik, tylko bez spulchniaczy i z dużą ilością bakalii. I dużo więcej przypraw niż u nas…

  164. Pani Małgosiu, mam pytanie nie na temat: dlaczego w ,,Czarnej polewce”(?) Żaba twierdzi, że Pawełek ma lepkie ręce? Zastanawia mnie to już od dłuższego czasu.

  165. Casciolino, u nas tez juz oczywiscie stoi choinka! A nawet dwie (druga, mala – u Dzieci w pokoju, od kilku lat maja tez swoja, tak chcieli.) Czestowalam kilkakrotnie znajomych Wlochow naszymi domowymi pierniczkami i zwracaja uwage na oryginalna przyprawe (moja tesciowa uwaza, ze sa „pikantne”, nie przepada za nimi). A to tylko zwykla przyprawa do piernikow, ktorej wcale duzo nie daje, dla nas to normalny smak. I zapach!

  166. Krzysztofie, „Saga wileńska” to dwa pierwsze tomy: „Wilcze łaki” i „Ród Abaczów”. Późniejsza powieść, „Wilia w głębokościach morza” została razem wydana z saga jako tryptyk wilenski. Z tymi ksiażkami łaczy się też „Dolina Hortensji”, której akcja dzieje się pod Gorlicami i opowiada o mojej kochanej teściowej, jej rodzinie, przyjaciołach. To fikcja, ale w 90% przesycona watkami autobiograficznymi jak i pozostałe.

  167. Witam Wszystkich.Tak Casciolino u nas choinka oczywiscie pieknie wystrojona stoi juz.Naturalnie zywa musi byc,ja po prostu sztucznej nie lubie.Co roku mamy zywa,pachnaca choc troche i spokojnie doczekuje nam az do 6 stycznia.A ze w donicy to pozniej na balkon z nia i zobaczymy czy przetrwa.Pozdrawiam Wszystkich z Piemontu.

  168. Czy mogę wywołać Chesterkę do tablicy? Chesterko, czy „Saga wileńska” ma coś wspólnego z „Tryptykiem wileńskim”? Poza osobą Autora, oczywiście.

  169. Oj, to, to, Sowo. Moja ruka jest bardzo volna.:))

    Casciolino, muszę gdzieś znaleźć przepis na panpepato.
    A swoją drogą – pamiętam, niebawem wysyłam.

  170. Pozdrawiamy świątecznie! Dzisiaj we Włoszech dzień wolny, tradycyjnie właśnie 8 grudnia stroi się tutaj choinkę. Niestety, może również dlatego, żeby przetrwała do Świąt, jest to drzewko sztuczne, z plastiku. I tak jak do innej daty postanowiłam się przekonać, tak do tej udawanej choinki za nic nie potrafię. W tym roku zaopatrzyłam się więc w małą araukarię, która co prawda nie pachnie ani nie kłuje, ale jest żywa! i pięknie zdobi, ustrojona dziś rano, nasz kuchenny stół.
    Ciekawa jestem, czy u Just, Kris i Ale z Piemontu też choinka już stoi :)
    A co do słodkości: pierniczków Włosi nie znają, ale oczywiście przeniosłam tę tradycję z domu rodzinnego i okazało się, że bardzo im smakują. Natomiast z tutejszych wypieków godny polecenia jest panpepato (dosłownie pieprzny chleb). Wygląda rzeczywiście jak mały okrągły chlebek, a zrobiony jest z różnego rodzaju orzechów, miodu i przypraw, również pieprzu. Przysmak. Trzeba też wspomnieć o przepysznym torrone (mój ukochany z pistacjami). A wśród Włochów od wieków trwa spór na temat tego czy lepszy jest panettone czy pandoro.
    Och, chyba zrobiłam się głodna. Biorę gryza jabłka Gieniusi i zmykam.

  171. O, piernikowy Mikołaj DUY po czesku to będzie „perník z volné ruky”. Piernik z wolnej ręki :)

  172. He, he, he.
    Czeski znam tak jak DUA. Ja po polsku , pan Slavik po czesku i bez problemu się dogadujemy.
    Wracam do pracy.

  173. Celestyno , Pietraszek…też ładnie :)

    Tak więc my mamy swoje Muzeum Piernika w Toruniu, a Czesi posiadają Pernikovu Chaloupku w okolicy Pardubic właśnie. Zdjęcia pokazują, że warto ją zwiedzić . Na ich podstawie wywnioskowałam, że nasze toruńskie pierniki charakteryzuje bogactwo kształtów ( to takie małe płaskorzeźby), natomiast te czeskie są bogato zdobione lukrem, ale tak misternie, że w większości przypomina on koronki (frywolitki?). Można tam również przejść się czarodziejską drogą śladami Jasia i Małgosi w drodze do chatki z piernika i mieszkającej tam okropnej czarownicy. I jeszcze dodam, że te lukrowe zdobienia są bardzo inspirujące :)

  174. Bardzo miło!:) A ja próbuję się dowiedzieć czegoś o historii piernika w Czechach. Na razie wiem tylko tyle, że Pardubice są odpowiednikiem naszego Torunia.

  175. A ja właśnie obejrzałam sobie ten przemiły, nastrojowy czeski program, z m.in.filmem o rodzinie Slavikow.
    Dzieki, Beatuszko. Wydaje mi się, ze zrozumiałam:)
    I zatęskniłam za dłutem!

    Dzień dobry:)

  176. Jakie to miłe!
    Ciekawa jestem tych pierników i foremek, bo wzory na nich nie są jednakowe, z biegiem czasu zmienił się aniołek, konik, wzory na serduszku.
    Moje są duże w kształcie serca i sowy.
    Życzę pięknego dnia drogiemu ludowi księgi :-)

  177. A ja wczoraj napisałam do pana Slavika z pochwałami dla foremek i przesłałam życzenia Wesołych Świąt z ojczyzny toruńskich pierników.
    I dostałam taką odpowiedź:

    „Dzenkujem bardzo do Toruńa i želam wiesoly ´šwiat.

    S úctou Alexandr Slavík.”

    Ale miło, co?:)

  178. Oj, dziwny i kapryśny. Obecnie nie wyświetla żadnych obrazków oprócz Brunecika. Podejrzewam, w związku z tym, że mój komputer jest płci żeńskiej. Brunecik jej się spodobał i kropka.
    Odkryłam też, że obraża się, kiedy zbyt długo nie zaglądam do Was. Jeśli odwiedzam KG regularnie, jest łaskawa. Może tęskni za Brunecikiem i dlatego.

  179. Wyobraźcie sobie, co myśli człowiek, otwierając swoją ulubioną stronę ( mam na myśli KG oczywiście) i widzi pusty kwadrat ( obrazek się nie wyświetlił), a pod nim podpis „Mówiłam, że go czuję. Dziewczynce nóżki przypiekło.” ???
    No, po przeczytaniu Waszych wpisów wiem już o co chodzi, uff.

  180. Aaa! Jaki miły!
    Aniu, proszę, skoro znasz czeski, przekaż pozdrowienia od szczęśliwej posiadaczki dużych foremek piernikowych!
    I zaproś na Galerię Piernikową do nas!

  181. Juhuuu!
    Pan Slavik odpisał i zgodził się przysłać foremki do Polski! Przesyłka 300 koron czeskich. Wybieram z wypiekami na twarzy. :D

  182. Brawo, Nutrio! U mnie w szkole też dobrze. :)
    Na biologii właśnie uczymy się o witaminach. Musimy umieć za co odpowiada dana witamina i jakie są skutki jej niedoboru. Brak witaminy M ma chyba najpoważniejsze skutki. Niestety, wielu ludzi ciągle nie zna „źródła” taj witaminy. Szkoda.
    Jednak wydaje mi się, że w Jeżycjadzie można znaleźć te źródła :) Właściwie można znaleźć je samemu, ale chyba najlepiej jest z pomocą bliźnich.

  183. Ooo! Jak ja lubię te Wasze szóstki, Dziatwo droga!
    Brawo, brawo!

    Kasztanowłosa, tak jest, właśnie tak.

  184. A także jak mama… (powtarzam: to wszystko nie przez przypadek!!!)

    PS. Dostałam 6 ze sprawdzianu z j. angielskiego…

  185. Uważam, że każdy człowiek jest trochę jak taka Geniusia. Każdy potrzebuje miłości. Tak samo jak wody, czy powietrza.

  186. M jak Małgorzata… albo jak Musierowicz. Oczywiście wiem, że chodzi tu o miłość. Ale to moim zdaniem nie przypadek!…

  187. Mam gdzieś w miarę współczesny przepis (lata 70-80? „Ty i ja”) na piernik na piwie. Smaczny jest. Ale chyba oprócz piwa były tam środki spulchniające jakieś.

  188. Nic dziwnego, Krzysztofie, że przepis wypadł. Mogli go jednak zastąpić lepszym.
    Dawniej pierniki spulchniało się piwem, dawano też wino albo gorzałkę. W przepisach z XIX w. pojawił się potaż (4 łuty). W moim przepisie na nierosnące pierniczki, jest 1/4 łyżeczki proszku. Ale przy tak małej ilości pewnie można go sobie całkiem darować.

  189. Hurra! Mama zdecydowała, że jednak zrobi szopkę (jedną tylko co prawda). Oprócz tego zrobi także choinki 3D (robi takie co roku, potem rozdaje poszczególnym członka rodziny). Od nas też oczywiście będą zdjęcia. Ale lukrowanie dopiero przed nami.
    Piętaszku, oczywiście, że zasłużyłaś. Szczególnie tą swoją skromnością!

  190. piękny wiersz, i wzruszający Mikołaj. Tak tak, Geniusia potrzebuje miłości i przytulenia, nawet jeśli jest całkiem dużą panną lub całkiem wyrośniętym kawalerem…

  191. Dawniej ludzie ubierali się stosownie do pogody, to fakt.

    Jas, racja też z Francją. Sami przywieźliśmy od francuskich przyjaciół (mieszkają od pokoleń w posiadłości wiejskiej z winnicą) różne stare przedmiociki, wśród nich nawet kilkusetletni szpunt do beczki na wino, z przesuwanym koreczkiem drewnianym – taki kranik. Przedmiot piękny sam w sobie, a jaki pomysłowy!
    Piękne formy na masło znajdziesz i u pana Slavika.
    A dłutownicę kup! Możesz wstrząsnąć polskim rynkiem foremek piernikowych.

  192. We Francji widzieliśmy stare formy, też drewniane, tylko że do masła. W tamtym kraju to ludzie mają całe stosy różnych ciekawych przedmiotów, robiłam kiedyś abażur z akwafortą dla pewnej aktorki, oryginalny pomysł. A może by zrobić taką foremkę do masła? Byłaby wtedy na cały rok! Trzeba by tylko wymyślić jakiś wzór. Może inny na każdą porę roku, albo na każdy wiek? Może np. z portretem Tolkiena lub Jane Austen? Chyba skuszę się na tę dłutownicę.

  193. Dzień dobry, dzięki Sowo za ciekawą informację, w pogoni za przygodą i pięknymi przedmiotami, nie mam jakoś głowy do analizowania szczegółów. Polscy magnaci podobno od ulubionego koloru szat zwani byli „karmazynami”. Sprawdzę czy w tym pasie kontuszowym jest karmazynowy. Przeczytałam w Wiki, że na początku nasza flaga miała taki kolor.
    „Dbajcie o piękno, bo ono uleczy tak wiele ran, które znaczą serce i duszę człowieka naszych czasów” – papież Franciszek
    Oglądałam galerię adminki ze starymi fotografiami i zastanowiło mnie to, że ludzie chodzili w długich płaszczach na watolinie. Olśniło mnie, właśnie tego mi trzeba! Czuję już odrazę do tych kurtek. Czy wszyscy ulegamy modzie, czy to, że mówią o ocieplonym klimacie, albo wmawiają, że jesteśmy coraz młodsi (ciągle czytam to w gazetach). Dobry byłoby długi płaszcz z pasem karmazynowym. Ot, co!

  194. Dzień dobry!

    Obejrzałam to już kiedyś, Beatuszko, jak kazałaś.

    Blablubo, dziękuję za przepis na masę porcelanową. Na pewno się przyda.

  195. Pan Slavik doskonale rozumiał po polsku i rozmowa podobno była bardzo miła:
    -Tak, pani Aniu.
    -Tak, panie Aleksandrze.
    A uzdolnioną rodzinę państwa Slavików obejrzałam na filmie, który bardzo polecam.
    Można go znaleźć jak się wpisze w wyszukiwarce :To se zastavíme v Krumvíři u Slavíkových
    Ok. szóstej minuty programu można posłuchać ciepłej, rodzinnej opowieści.
    Dobrej nocy.

  196. Podaję proporcje: na pół szklanki skrobi około pół szklanki kleju, łyżeczka sody, dwie łyżeczki gliceryny. Ogólnie masa po wyrobieniu powinna być gładziutka i trochę przypominać ciasto na pierogi.
    Dobranoc!

  197. Beatuszko, po telefonie na pewno by pan Słowik wysłał i nam. Nie wpadliśmy na to!
    Muszę powiedzieć, że foremki są rzeczywiście artystycznie doskonałe, ale przede wszystkim – porządnie, uczciwie zrobione.

  198. Jane, dziękuję za wiad.pryw.- jak to dobrze, że już dobrze!
    W takich sprawach potrzebna jest odważna decyzja, ale przede wszystkim serce i umiejętność zrozumienia.
    S. ma szczęście.

  199. Dobry wieczór!
    Drewniane foremki od pana Alexandra Slavika dostałam kilka lat temu od koleżanki, która zamówiła je telefonicznie u rzeźbiarza sprawiając mi tym ogromną radość. Wtedy zostały wysłane do Polski, ale może to się zmieniło.
    To niezwykła rodzina, która od pokoleń zajmuje się rzeźbieniem form piernikowych. Zajmuje się tym nie tylko pan Alexander, ale i jego mama i tato – pan František Slavík.
    Pozdrawiam wszystkich :-)

  200. Dobry wieczór mikołajkowy:) Pani Małgosiu, św. Mikołaj imponujący, ale najlepsza Geniusia- wzruszająca, chwyta za serce…
    My też zbiorowo robimy pierniki, u mojej siostry zbieramy wszystkie dzieci i praca wre. W zeszłym roku tylko oglądałam cudeńka innych, ale w tym chyba ośmielę się podesłać coś do galerii:)

  201. Aniu K., to nie jest forum, tylko księga gości. :) Właśnie dlatego jest tu spokojnie i ciepło.

  202. Malinówka, Aleksandro, malinówka!

    Blablubo, a proporcje? Podasz nam?

    Ateno, rzeczywiście, piękne wychodzą te pierniki z czeskich foremek- starannie wyrzeźbionych, o odpowiedniej głębokości wzoru.

    Chesterko, przecież te pierniki do Galerii były jeszcze piękniejsze od spotkaniowych!

  203. Ach, kochana Zuziu, dziękuję w imieniu swoim i Łucji. No nie wiem, czy dorównamy samym sobie;). Tamte były szczególne, bo nasze serca wybiegały już na to wyjatkowe spotkanie w Poznaniu. Takie silne uczucia sprzyjaja tworzeniu. I takich uczuć właśnie życzę wszystkim Księgowym, gdy będa wyczrowywać swoje cuda:)

  204. Jaki piękny prezent mikołajowy! Ciekawe, czy jabłko Geniusi to malinówka :) Pozdrawiam mikołajowo :)

  205. Zuziu, a próbowałaś robić ozdoby z tzw. suchej porcelany? Miesza się skrobię ziemniaczaną, klej wikol, oliwkę/glicerynę i trochę sody oczyszczonej; wychodzi masa bardziej plastyczna niż solna. Można w niej nawet odbijać koronkę czy gałązki! Zastyga bez wypiekania na ładny, mlecznobiały kolor. Polecam Księgowej dziatwie. I starszej księgowej dziatwie też.
    No i jak tam? Były jakieś rózgi, hm?

  206. Pani Małgosiu jacy biedni są ludzie, którzy nie znają Pani i jej książek. I tego spokoju i ciepła , które emanuje z forum

  207. Nutrio kochana dziękuję za życzenia, choć nie wiem czem na nie zasłużyłam, doprawdy . Zazdroszczę Tobie i Molowi, iż niektóre książki pani Małgosi przeczytacie po raz pierwszy, ale uczta !:).

  208. Taaaak! Hura! Brawo dla Jadzi!
    Trzeba kliknąć w formy „na perník a cukroví”
    My kupiliśmy te z pod-działu „formy na velké perníky”.
    Pierniczki wychodzą z nich prześliczne!

  209. slavik-rezbarstvi.cz
    DUA, czy to ten sklep?

    Aniu g., rozumiem, te z allegro są mało oryginalne, a niestety niezbyt tanie :/ Mnie to powstrzymuje przed zakupem ;)

  210. Ciesze sie, ze doszly!
    To wspaniale, ze bedzie Galeria Pierniczkow, to w koncu juz tradycja. Lubie i podziwiam. Mam nadzieje, ze uda nam sie dolaczyc, chociaz symbolicznie.
    Chesterko: :)

  211. Aniug, już nie pamiętam adresu foremkowego, a nie mam go na pewno, bo przepełniła mi się wówczas skrzynka mailowa i wszystko straciłam – ale na pewno zna go Beatuszka, która odkryła to miejsce w sieci.
    Może jest o tym mowa w zeszłorocznych wpisach listopadowo- grudniowych?
    Zajrzałam wtedy na stronę wytwórcy, zachwyciłam się, aż tu rozczarowanie, okazało się, że sprzedają foremki tylko w swoim kraju. Dlatego poprosiliśmy znajomych Czechów.

  212. Dobry wieczór!
    Chesterko, a czy wyroby Twoje i Twoich córek są tak samo cudowne jak Dorotka i Agnieszka, które podarowałyście Pani Małgosi na spotkaniu? Co to były za cuda! Zresztą, każde cudo w Galerii było cudem!:)) Już się nie mogę doczekać!
    Wyrabiałam wczoraj ozdoby z masy solnej, myślę, że wyszły ładnie, więc mam nadzieję, że i z piernikami nie pójdzie tak źle.;) Tymczasem zabieramy się z mamą za ciasto.

    Miłego wieczoru wszystkim, z mikołajową atmosferą!:))

  213. Witam serdecznie DUA i Księgowych w tym szczególnym dniu!
    Odzyly we mnie wspomnienia z dzieciństwa…
    Święty Mikołaj z piernika to prawdziwe dzieło sztuki, te kształtne dłonie, rozwiane włosy ecc.
    Geniusia, jak zawsze spragniona ludzkiego ciepła, bardzo sie do niego przytula :)
    Obmyslam, jakie będą pierniki w tym roku i przesyłam Wam ciepły uśmiech!

  214. Tak, Kris.
    Przeszukiwalam archiwum w nadziei znalezienia sladow Mojej Pierwszej Polonistki.
    Szkole wspominam bardzo dobrze, wlasnie ze wzgledu na polonistki, bibliotekarki i harcerstwo.
    Chesterko, no jasne. Rozmaite sprawnosci harcerskie zdobylam, w tym tropiciela tez:)
    Kris, w latach 80 to byla jedyna krakowska podstawowka z jezykiem francuskim, teraz ucza go juz od pierwszej klasy (wtedy od szostej do osmej klasy). Moja pani od francuskiego jest obecnie dyrektorka szkoly:)

  215. Mikołaj cudny, Geniusia takoż.
    Dziękuję DUA za inspirację. Pierniki piekę od lat( mocny wpływ młodszego syna). Nigdy jednak nie zatrudniałam dziatwy do pomocy w tworzeniu. W kuchni jestem samowystarczalna, a to z powodu przewagi pierwiastka męskiego w najbliższym otoczeniu. Dzięki Galerii Piernika mamy nową tradycję w domu. Dzieci moje co prawda już dorosły, ale zawsze się przecież Ktoś nieletni pod ręką znajdzie.
    Moje ciasto piernikowe dojrzewa w misce na ganku. Będziemy z dziećmi siostry piec pierniki dzień przed Wigilią( to wtedy zjedziemy całą gromadą do Babci na święta). Z wynurzeń Afrkandra wiem , że rok leżakowania ciasta w lodówce w charakterze UFO, to też nie jest za długo. Upiekła, zjedli, przeżyli.
    To zresztą niejedyna inspiracja Księgą. Czerpię garściami z tego, czym kochana pani Małgosia i Księgowi szczodrze się dzielą.
    PS. Jadziu, oglądałam te foremki wcześniej, nie podobały mi się. Ja zapragnęłam czegoś pięknego stąd moje pytanie w Księdze. W wakacje może do Czech się wybiorę via Beskid Śląski( uwielbiam) i zakupię, tylko nieśmiałe pytanie- gdzie?

  216. Ja nie dodaję proszku, ale daję sodę. Dziś rano prawie przegapiłam wielką czekoladę leżącą pod poduszką (dobrze, że starannie pościeliłam łóżko:) Po szkole na kiermaszu kupiłam kilka książek. Tam były prawie same okazy. Słownik Kopalińskiego za 2,50zł! I mnóstwo innych. U mnie pierniki robi się w sobotę przed pierwszą niedzielą adwentu, a ozdabia tuż przed wigilią. Gdyby nie leżały tyle czasu, to można byłoby sobie na nich zęby połamać (dosłownie!), ale po miesiącu są odpowiednio miękkie i zawsze znikają szybciej, niż wszystko inne.

  217. Sowo, sprawdziłem swoje wydanie „Rytuału” i okazało się być już ósmym, wcale nie pierwszym (Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne 1989). W którymś momencie jednak przepis wypadł i chyba już nie powrócił, w każdym razie w wydaniu jedenastym z 2000 go nie ma. Przepis sam w sobie jest znakiem czasu(ów):
    „1 1/2 kg mąki pszennej, jeśli jest”, „1/2 kg miodu (może być sztuczny)”, „1 proszek do pieczenie, albo lepiej, jeśli się dostanie, amoniaku w proszku”. Faktycznie, używam amoniaku, nie proszku.

  218. Pani Małgosiu, jeszcze wtrącę jedno. Specjalnie czekałam z grudniem w „Kłamczusze” aż do dziś. I jak przeczytałam scenę mikołajek u Mamertów, to jak zawsze popłakałam się… ze śmiechu! :D Świetnie to Pani napisała – chichoczę nawet na samo wspomnienie Mamerciątek ;)

  219. Piętaszku, w ostatnich dniach nie miałam czasu, żeby tu zaglądnąć, toteż teraz życzę ci (choć poniewczasie) wszystkiego najlepszego!!!
    Pani Małgosiu, ach, ach! Pamiętam ten wiersz! Ktoś go kiedyś recytował na konkursie recytatorskim! Wzruszyłam się wtedy, a on wygrał!
    Nigdy Pani nie zgadnie, co dostałam na Mikołaja! Ale to już powiem później, bo muszę lecieć do lekcji -dziś pieczemy pierniki (czyż to nie fluid???) i trzeba się szybko wyrobić.
    PS. Kiedy Adminika obchodzi urodziny?

  220. Aj, dzięki Kochany Mikołaju. Mąż lepi pierogi! Najpiękniejszy podarek. Przez lata mam serdecznie dość lepienia
    pierożków:)))

    Mam nadzieję, że wszyscy Księgowicze dziś uśmiechnięci.

    Piernikowy Mikołaj, jaki miły.

    Pozdrawiam Panią Małgosię:)

  221. Dzień dobry :) Piękny wpis i Święty Mikołaj! Za mną już pierwsze pierniczki (zdjęcia będą jak już je polukruję;)), a pomysły na kolejne wciąż rodzą się w mojej głowie. Oj, żeby choć jeszcze kilka udało się upiec i ozdobić!

    Dodam, że przyszedł do mnie dziś Mikołaj pod postacią Pani Profesor rozdającej cukierki na wykładzie – tego nikt się nie spodziewał :D

  222. Jaka miła osoba spoglada na mnie z galerii zdjęć krakowskiej szkoły! W dodatku imienniczka!
    Macham serdecznie w kierunku Włoch!
    Dzięki, Celestyno! Czy otrzymałaś może w dzieciństwie odznakę tropiciela? Nie pierwszy raz odnotowuję te wyjatkowe zdolności u Ciebie!;)

  223. Od niektórych dzieci przychodzących do mnie na zajęcia dowiedziałam się (jakie to smutne), że wyczyszczone buciki w Mikołajki są obecnie już nie potrzebne , bo nowiuśki prezent samochodem do adresata wprost z Allegro przyjeżdża.

  224. Dziekuje za dobre slowo, DUA…
    Tak, Celestyno, mialam spotkanie z uczniami SP nr 1 i bardzo milo je wspominam, sympatyczne dzieciaki, bardzo uprzejma pani bibliotekarka, spodobala mi sie ta szkola.
    A wiec i Ty jestes z Krakowa? :)

    Oczy z ziela angielskiego? Jaki ladny pomysl. Pewnie tez pachnialy?

  225. Oooo, jaki Święty Mikołaj cudny i Geniusia w Niego wtulona, i słowa piękne, i mądre – od razu się robi cieplej w sercu:) Dziś u nas, na Roratach u dominikanów, był On – i rozdawał cukierki;)

  226. Dzielna ta nasza Kris.:)
    A jej spotkania – mówi mi ktoś z wydawnictwa – są świetne i ciekawe.

    Kinko, Dziatwa nasza wyczuwa umowność. Spokojnie.
    Aha, masz zupełną rację co do radochy i uszu!

  227. Kris, zapomniałabym:
    Otóż przeglądając sobie wczoraj stronę internetowa mojej krakowskiej podstawówki (nr 1), natknęłam się na informacje, ze miałaś tam spotkanie z młodymi czytelnikami:)

  228. Von drauss, vom Walde komm ich her.Ich muss euch sagen, es weihnachtet sehr!T.S.
    Ten swiezutki i pachnacy Mikolaj jest przepiekny! I jeszcze ta wspaniala Geniusia! Zrobilo sie tutaj bardzo swiatecznie i juz pachnie pierniczkami. Mniaam… List jest ogromnie wzruszajacy i mozna go tak czytac i czytac ciagle na nowo!

  229. Od wczoraj stale zerkam na tego wspaniałego, dorodnego św. Mikołaja. Udany. Dzięki DUA! A Gieniusi botki się ubrudziły, bo dużo chodziła po błotku. My będziemy wypiekać pierniczki dopiero około 15 grudnia, jak córcia – studentka przyjedzie z Krakowa. Już obiecałam, że bez niej nie zacznę. Hura, u nas w nocy był św. Mikołaj, taki dobry i słodki.

  230. Jakie ladne brwi ma Mikolaj i tak cieplo tuli Gieniusie. Rozczulajacy widok.
    Musze pamietac o tym proszku, zeby w piecu nie bylo metamorfoz.

  231. Będa, obiecuję, moje też. O mały włos część z nich nie została zdewastowana. Zanim nasz koci drań wpadł na pomysł, by powywracać tacki powykładane na wszystkich możliwych parapetach, stołkach, kanapach, półkach z ksiażkami ect., tknęło mnie tzw święte przeczucie (2 razy!) i zrobiliśmy zdjęcia.

  232. A kuku spod regału!

    Opalony ten nasz Święty! Ponoć śnieg mocno odbija promieniowanie słoneczne :)

    A teraz podzielę się moim spostrzeżeniem sprzed chwili: kto twierdzi, że najlepsze jest otrzymywanie prezentu, ten nigdy nie podkładał go dziecku pod poduszkę! Radocha aż kipi uszami :)

    Pozdrawiam Lud Księgi z Ukochaną Autorką na czele!

    PS Teraz tak sobie pomyślałam, że może nie powinnam zdradzać szczegółów tej magicznej nocy, wszak stronę odwiedza dziatwa, być może nieuświadomiona jeszcze. Decyzję o prywatnym charakterze tej wiadomości pozostawię Pani Małgosi :)

  233. Śliczne tworzy, kolorowe, precyzyjne i w dodatku smaczne!
    A co do Twoich córczynych pierniczków, Chesterko: zdjęcia, zdjęcia!

  234. Ojejku, jaki cudny Mikołaj!!! U nas też wszystkie białogłowy malowały wczoraj pierniki. Ten zapach powinno się zakorkować w butelkach na ciężkie chwile. Patrzyłam jak charakter moich córek odzwierciedla się w tym, jakie formy przybieraja ich wypieki, jak sa dekorowane. ciekawe, jakie pierniki tworzy Adminka?

  235. Wspaniale wyszły mikołajowe dłonie, zachowały w pieczeniu idealny kształt.
    To w Rytuale jest przepis na pierniki? Że też przegapiłam… Zaraz sprawdzę moje wydanie.

  236. Dałam połowę proszku. Aha, to następnym razem nie dam wcale.

    Ptaszek w klatce jest smutny. I w niewoli płacze.

  237. Jas, pozostałe dwie strony były na czas pokoju lub wojny (karmazynowa).
    Do pierników figuralnych proszku musi być malutko albo wcale.
    No dobrze. Na św. Mikołaja są pierniki, jabłuszko, jeszcze ptaszek w klatce powinien być. Chyba że wystarczy ten w karmniku.

  238. Dzięki, Kris!:) Oczy ma z ziela angielskiego. A Geniusia – z ziarenek kolendry.

    Krzysztofie, to i u nas wspólna robota. Ale pełny zjazd rodzinny w celu pieczenia i zdobienia pierników najlepiej się udaje naszej księgowej Aleksandrze. Kiedyś przysłała do Galerii reportaż z takiego zjazdu.
    To cała fabryka!

  239. Cudowny Sw. Mikolaj! Az uslyszalam jego nieco gruby glos! Wyobrazam sobie, jak slicznie pachnie.
    Ma takie dobre spojrzenie…
    A zabki sa rozczulajace.
    Wspaniala niespodzianka, DUA!

  240. W tym wpisie, jakże smakowitym i pachnącym jeszcze mnie nie ma ;) U nas mikołajkowe słodycze już wczoraj rano z butów wystawały (syn wyjeżdżał na studia). Dorosłe To To, a błysk w oku wciąż ten sam.
    Trzeba się zatem zabrać za pierniki. Jak rozkaz, to rozkaz . A Geniusię zapraszam jutro na obiadek ;)

  241. Tradycją naszego domu jest pieczenie i dekorowanie pierniczków w dniu św.Mikołaja, zapraszani są goście i wszyscy przy jednym stole wykrawają i za chwilę ozdabiają pierniczki, śmiechu przy tym i zabawy jest co niemiara. Pierniczki chowane są potem do puszek i czekają na Boże Narodzenie. Jednak w tym roku zrobiliśmy to już wczoraj, z nadmiaru zadań na dzień jutrzejszy. To znaczy pieczenie, udekorowana jest na razie może połowa, bo pierniczków z ponad pięciu kilogramów ciasta wychodzi sporo. Przepis ten sam od ćwierćwiecza, a dokładniej od daty pierwszego wydania „Rytuału rodzinnego”, stamtąd właśnie pochodzi.

  242. Kasztanowłosa, zdjęcie szopce zrób – i przyślij!
    (Utworzymy specjalny adres piernikowy)

  243. Dziękuję Pani Małgorzato:)
    Ładnie powiedziała Zuzia.

    Piosenka już dość dawno zapowiadała nowa płytę (do wierszy księdza Twardowskiego), teraz zrobiono do niej przejmujący filmik, nagrany w Przylądku Nadziei we Wrocławiu. Na stronie przyladeknadziei.pl jest opisana historia powstania teledysku i zaangażowania się w nim małych bohaterów.

    Dobrej nocy pełnej niespodzianek od Świętego!

  244. Gratuluję! Mikołaj jest przepiękny. Ja w tym roku robiłam szopkę. Teraz czeka, aż tuż przed Świętami ją pomaluję.
    Bardzo lubię św. Mikołaja jako biskupa. Był taki dobry i współczujący. Chciałabym być tak gotowa do pomocy jak on. Nie podobają mi się te amerykańskie Mikołaje, przedstawiane jako panowie ubrani w czerwony strój i czapkę z pomponem. On są tacy sztuczni! Wolę biskupa. Wtedy wiadomo, że naprawdę istniał oraz że przyczynił się do szczęścia wielu ludzi, żyjących w jego czasach.
    Jutro w naszej bibliotece jest kiermasz książek. Nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że znajdę tam dużo części Jeżycjady. :)

  245. O! Znam i podziwiam ten wiersz. Jest taki ważny.
    Nie wiem, czy mogę napisać, ale jest to też chyba jeden z ulubionych wierszy Patrycji F.
    :)

  246. To ja jeszcze – z myślą o Dziatwie – wpiszę tu ten mądry wiersz pod jego właściwym tytułem:

    Ks. Jan Twardowski
    SPRAWIEDLIWOŚĆ

    Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
    gdyby wszyscy byli silni jak konie
    gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w milości
    gdyby każdy miał to samo
    nikt nikomu nie byłby potrzebny

    Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
    to co mam i to czego nie mam
    nawet to czego nie mam komu dać
    zawsze jest komuś potrzebne
    jest noc żeby był dzień
    ciemno żeby świecila gwiazda
    jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
    modlimy się bo inni się nie modlą
    wierzymy bo inni nie wierzą
    umieramy za tych co nie chcą umierać
    kochamy bo innym serce wychłódło
    list przybliża bo inny oddala
    nierówni potrzebują siebie
    im łatwiej jest zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
    i odczytywać całość

  247. Ach, właśnie, włosy i broda! Przecież użyłam jeszcze praski do czosnku, żeby uzyskać owłosienie: jest to sposób naszej Beatuszki.
    Ale białe ząbki wymyśliłam już sama: są z kawałeczków płatka migdałowego.

  248. Ha,ha! 40 cm to wcale nie małe, ale duże arcydzieło!
    Płaszczyk i botki niewątpliwie słuszniejsze na tę pogodę.

  249. Celestyno, no był szczuplejszy, ale spuchł w piecu.
    A co się porobiło w piernikowej szopce! Świętemu Józefowi aureola wrosła w belkę stropową, a osiołek podobny się stał do tapira.
    A może by tak piec bez proszku? Muszę wypróbować ten system.

    I tak, to płaszczyk i botki. Miała to być Geniusia.

  250. Z tym pasem chodzi o to, że jak weźmiemy ok. dwumetrowy albo dłuższy pas, złożymy go wzdłuż na pół, wtedy mamy cztery strony. Pas podzielony jest wzdłuż na stronę czarną-pogrzebową (ale ona nie jest zupełnie ciemna), bardzo jasną na wesele i dwie chyba na co dzień. Taki pas mógł być bardzo cenny skoro tak oszczędzano materiał. Spróbuję sfotografować.
    A dywan przecięła kuzynka, bo był ogromny, muszę go zmierzyć; taki duży, a złożyłam go w niewielki pakunek; co mnie ogromnie zdumiało. Dla mnie to jest takie zadziwiające, jak płaszcz elfów z WP. Jednak takie zdumiewające przedmioty jeszcze istnieją, choć jest ich coraz mniej.
    W Warszawie powstaje muzeum Historii Polski i zbierają do niego eksponaty.

  251. Ojej, tak czytam Pani wpis i od razu przyszła mi na myśl kilka dni temu wysłuchana nowa piosenka Mietka Szcześniaka, wiersz ks.Jana Twardowskiego „Nierówni” – ten fragment:
    To co mam i to czego nie mam
    Nawet to czego nie mam komu dać
    Zawsze jest komuś potrzebne

    Święty Mikołaj – przepiękny! I rączki jakie ma udane, z paluszkami. Chyba „na surowo” był niezwykle chudy, skoro tak zgrabny wyszedł z pieca (ze nie wspomnę o ślicznej dziewuszce) :-)

  252. No w rzeczy samej, Sowo, Mamo Isi, żadnej foremki, jeno nożyk ostry z czubkiem i własne paluszki.
    Dziewczynka dostała jabłuszko.

    Zuziu, ten piernik jest duży, Mikołaj ma prawie 50 cm wysokości. Zresztą zaraz, idę zmierzyć.

  253. Czekałam, czekałam i zerkałam i..JEST. Proste słowa, a niosą tak wiele treści. Pozdrawiam naszą Autorkę, która zawsze trafi w dziesiątkę. Dziatwo Księgi, niech Wam Mikołaj przyniesie wszystko to, o czym marzycie i czego pragniecie.

  254. Też się wzruszyłam.
    A jak się ma takie talenta rzeźbiarskie, to żadne foremki niepotrzebne!

  255. Fluid. U mnie też było dziś „czuć”, tyle że serducha, gwiazdki, choinki… : )
    A ten to cudeńko, aż szkoda będzie schrupać (no, chyba że nie będzie do tego przeznaczony), widać, że prawdziwa Artystka się nim zajęła!
    (Dodać muszę, że nie mogę doczekać się czytania „Noelki”, kusi na półce, ale przyjemność tę zrobię sobie dopiero w rodzinnym domu).

  256. Jaka cudowna niespodzianka! Ależ miała Pani przeczucie! I jaki piękny, serdeczny list Pani do naszego świętego Mikołaja napisała. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
    Tak pięknie Pani to ujęła „nieważne, co nam przynosisz”. Tak jak napisała Pani w „Na gwiazdkę”, najbardziej się cieszymy z tego, że ktoś o nas myśli, pamięta i nas kocha, to to jest prawdziwy cel tego, co nam święty Mikołaj przynosi.
    Czy to ta czeska forma? Wygląda na ogromną. Piernik-fantastyczny, czy piekła go Adminka, czy Pani?
    Zmykam już, miłego jutrzejszego dnia, żeby był pełen miłości i dobrych, wzajemnych myśli.
    PS Dziękuję za przypomnienie „Przygód Sindbada Żeglarza” i zwykłą ciekawość.:)))

  257. Ach, co za św.Mikołaj dostojny, brodaty i łaskawy! A wór prezentów jak pomysłowo noszony na szelce z powroza! A ta dziewczyneczka w sukience w białe groszki ściska w rączkach jabłuszko, albo pomarańczę, albo bułeczkę z rodzynkami, albo piłeczkę. A skarpetki jej się zwijają w obarzanki nad trzewiczkami.
    Cudo, nie piernik:)
    Można wiedzieć, czy to DUA własnymi ręcyma i palcyma wykonała to małe arcydzieło?

  258. Jaki piękny św. Mikołaj. Ma cudną brodę i nos chyba zmarznięty… A dziewczyneczka szczęśliwa pod jego opieką i bezpieczna. Czego życzę wszystkim przed dniem św. Mikołaja, kiedy imieniny będzie obchodził mój wnuk pierworodny, imiennik nie tylko świętego, ale także astronoma i oczywiście najwspanialszego Mikołajka od Innych Chłopaków.

  259. Znowu się wzruszylam jak dziecko. I dzięki Pani poczułam niezwykłość i radość tamtego dziecięcego oczekiwania. Jak zwykle piękny wpis.;)

Dodaj komentarz