Przyćmiona Pełnia Żniwiarzy

pelnia-zniwiarzy

(sfotografowała ją wczoraj – „jakieś 20 min po kulminacji zaćmienia” – nasza KC Sowa Przemądrzała, poprzedzając przesyłkę wyjaśnieniem: „Pełnia Żniwiarzy i do tego ostatnie w tym roku zaćmienie! Nie wiem, czy z powodu półcieniowego zaćmienia Księżyc nie będzie dziś słabiej świecił. Podobno ta dzisiejsza pełnia nadawała się do nocnych prac polowych, stąd nazwa. W czasie pełni w dawnych czasach – zimą – organizowano też bale, bo na drogach było wtedy na tyle jasno, że można było dojechać powozem na bal bez dodatkowego oświetlenia.”)

 

Kazimierz Wierzyński

CO JA  MOGĘ WAM DAĆ

 

Co ja mogę wam dać,

Kromkę księżyca?

Tym się nikt nie nakarmi,

To tylko zachwyca.

 

Ale taki mój chleb

I nim ja się żywię,

Tyle że gęsty i zaczyniony

W złoto-zielonej oliwie.

 

Tyle że nocą blask

Sieje się z góry nasenny,

Upajający, półmroczny

Bukiet wysokopienny.

 

Tyle że kiedy wiatr

Za wiosennym pogoni nowiem,

Lecę pod nieskończoność,

Po co, nie powiem.

 

Tyle że kiedy sen

Za pełnią zimową się toczy,

Wypływam na śnieżną wieczność,

Na wszystko zamykam oczy.

 

Więc jeśli ktoś z was chce,

Niech leci ze mną.

Tylko uprzedzam, tam bywa chmurnie

A czasem samotnie i ciemno.

 

Oto wszystko, co mogę wam dać,

Kromkę księżyca.

Tym się nikt nie nakarmi,

Ale jak to zachwyca.

 

(z tomu Siedem podków, Nowy Jork 1954)

 

PS

Sowa Przemądrzała nadesłała suplemencik – kołysankę Cascioliny!

noc-zaglada-w-okna-1

Dziękujemy, Sowo luba!

106 przemyśleń nt. „Przyćmiona Pełnia Żniwiarzy

  1. DUA tak szybko nowy wpis umieściła, że nie zdążyłam się wpisać z księżycową kołysanką, którą miałam przygotowaną na dzisiejszy wieczór. Tu pasuje lepiej, więc niech pozostanie pod tym wpisem:

    Gabriel Fauré- „Clair de lune”.
    Barbara Hendricks.

    Paul Verlaine – „Światło księżyca”

    Dusza twa jest jak pejzaż wyszukany,
    Gdzie wdzięcznych masek krążą roje płoche
    I bergamasek tłum w pląsy porwany;
    Wszyscy w przebraniach, jakby smutni trochę.

    Sławią miękkimi piosnki swej tonami
    Zwycięską miłość i żywot swobodny,
    Lecz w szczęście swe nie wierzą, zda się, sami!
    Bukiety nut w księżyca blask łagodny

    Wplata noc pełna smutku i urody,
    W koronach drzew ptaszęce budząc chóry
    I w spazm zachwytu zmieniając plusk wody,
    Rozbryzgi fontann chłoszczących marmury.

    (tłum. Roman Kołoniecki)

    Do tego samego tekstu muzykę (znaną nam wszystkim) napisał Claude Debussy.

  2. Halka nie bardzo mi pasuje, Starosto.
    Bywa, że o późnej porze niektóre dzieci mają więcej sił do nauki niż zgrzybiali rodzice.

  3. Dzień dobry kochana Pani Malgorzato w pierwszy dzień astronomicznej jesieni.
    Jest pięknie! Czy u Was tez?

    Sowo P, ten zachwycający księżyc dzisiaj kojarzy mi się wyjątkowo smakowicie: jak cieplozlota renkloda z kompotu.
    Iskro i Zgredzie, entuzjastycznie przystępuję do klubu rodziców początkujących nastolatków (wsparcia, wsparcia mi trzeba!) :-)

  4. Iskro, podzielam Twoje spojrzenie na sprzątanie. Na szczęście, moja teściowa jest dość wyrozumiala :)

  5. Dzien dobry wszystkim!
    Dzis poznalam osobiscie jedną z Księgowych – Zoske.
    Wypilysmy razem pyszny soczek i pogawedzilysmy conieco.
    Wokół nas rzymskie powietrze pachniało jeszcze latem.
    Bardzo mIło będę wspominać to nasze spotkanie.
    Przesylam uśmiech dla DUA i wszystkich tu zagladajacych :)

  6. Iskro, Twój wpis bardzo mnie rozbawił. Zgadzam się z Tobą w 100%. Życzę miłego dnia Tobie
    i wszystkim tutaj :)

  7. Przypomniał mi się wiersz o łuczniku i jego zmaganiach (chyba Cz. Miłosza).
    Czy ktoś zna tytuł? Błądzę jak dziecko we mgle.

    Tak mi się wydaje, że przeczytałam go wizytując te oto gościnne progi.

    9

  8. Sowo, mało używany też mógłby być, moim zdaniem. Wydanie było tak staranne, że książki praktycznie nie można było zniszczyć. Wnuki próbowały, ale książki stawiły opór.

  9. Tak jest, Justysiu! Pamiętam to dobrze! A zdjęcie jest oczywiście w archiwum wpisów.

    Iskro, uśmiałam się z Twojej metody.
    Ale swoją drogą żal biednych nocnych powtórkowiczów.

    Ściskam wszystkich, którzy muszą trawić noce na wkuwaniu!
    Cała pociecha, że jednak warto.

  10. Joanno, właśnie trzy lata temu w jesiennym wpisie Księgi Gości (tej poprzedniej, starej, której już nie ma) DUA udostępniła wszystkim zdjęcia z kłódkami na Pont des Arts w Paryżu, zrobione prze Asię, moją córkę. Na tym moście wisiała dosłownie kłódka na kłódce, po obu stronach barierki. Szczególnie ładnie to wyglądało z daleka w blasku słońca, tak jakby baierki były wyłożone jakąś mozaiką. Tak, teraz to już historia, bo rzeczywiście, rok później most się zawalił. Teraz na pewno już stoi, ale ciekawi mnie, czy kłódki znów się pojawiają. A może ktoś był i widział?

    Dzień dobry wszystkim, a sobie dobranoc.

  11. Witam ciepło w ten chłodny poranek! Zgredzie, moja najmłodsza iskierka też już poszła do gimnazjum, więc jestem w tym samym klubie rodziców co Ty. Proponuję rapująco wieczorem przypomnieć młodzieży czego mają się jeszcze na jutro nauczyć i powtórzyć, a momentalnie robią się senne.
    Casciolino- na tamten czas i świadomość to było najlepsze wykonanie. Wiele zrobilibyśmy teraz inaczej. Ja np. 25 lat temu sprzątałam przed wizytą teściowej jak przed kontrolą sanepidu. Teraz już nie przejmowałabym się tak tym, co powie teściowa i cieszyłabym się chwilami spędzonymi z dziećmi , a nie z mopem, szorując czystą podłogę. Całe życie jednak się uczymy i codzienność obfituje w nowe doświadczenia a one kształtują naszą świadomość. Każdy etap życia, pracy, relacji jwst potrzebny. Dobrego dnia wszystkim.

  12. Szukam tego białego. Chwilowo poluję na egzemplarz nieużywany, może znajdę kiedyś w jakiejś księgarni na uboczu albo doczekam trzeciego wydania.

  13. Żałuję, że mam tylko pojedyncze egzemplarze tych wydań- podarowałabym zasłużonemu Sowiątku.
    Ale muszę mieć te egz. w archiwum.

    A szukałaś przez antykwarioosz.pl?

  14. Ach, Sowo, nie do mnie to pytanie!
    Były dwa wydania, plus jeszcze jedno luksusowe, nieco odmienione, zawierające tylko te powiastki BP, w których można było się dopatrzeć (z trudem, rzekłabym) niegrzeczności bohaterów i osób towarzyszących (dzisiaj to modne podejście). Do tego były nowe tekściki opisowe, które też tłumaczyłam, oraz mapki okolic i różne gadżeciki. Z duchem czasu.
    Okładka lśniąca turkusowa.

  15. Jak i kiedy to się stało, że nakład „Powiastek Beatrix Potter” w wersji „luksusowej” totalnie się wyczerpał?? Nie ma ich w żadnej księgarni internetowej! A jeszcze pół roku temu była wszędzie! Pomyślałam, że kupię je synkowi pod choinkę, bo wiek ku temu wreszcie odpowiedni, a tu taki klops! Na allegro już zaczęli wysoko śpiewać…

  16. Dlaczego nie Halka?
    „Szumią jodły na gór szczycie…”- i już usypiasz, szepcąc melodyjnie :- „…nie mam żalu do nikogo, jeno do ciebie, niebogo…”
    Dobranoc!

  17. Ho ho, tak tak!
    Mamy małych dzieci mogą cudownie śpiewać zachwycające skądinąd kołysanki.
    Nam natomiast, jako rodzicom nastolatków, pasowałoby zapewne coś innego.
    Nie znam się na muzyce klasycznej, ale może coś z okresu burzy i naporu?
    Beethoven, na Jowisza! A może Wagner? W najlepszym razie Etiuda Rewolucyjna.
    Byle nie Halka.

  18. A ja z innej beczki zadam Państwu pytanko bo ciekawam Waszego zdania. Generalnie ( nie znoszę jak używa się tego słowa zbyt często) nie często oglądam TV ale mam pewne filmy do których uwielbiam wracać a Wy? Jestem fanką filmu seryjnego Dom i jego bohaterów. To naiwne ale za każdym razem mam nadzieję że Basia wróci do Andrzeja…….Pani Małgorzato (prosze mi wybaczyc smialosc )reżyser tego filmu nagimnastykował sie żeby cenzurę przechytrzyć podobnie jak Pani np w „Opium w rosole”

  19. Dobry wieczór księgowi!
    Piękny księżyc od Sowy i piękna kołysanka od Casscioliny dziękuję. Kogucik wysłuchał i pyta: A skąd ta Pani wie, że ja jestem Mareczek?:)
    W Dubrowniku też jest most z kłódkami, zdaje się, że już ktoś wspominał. Nie przypięliśmy kłódki z panem Kogutem, za to wróciliśmy tam po 10 latach już we trójeczkę.

  20. Zuziu12, „słówko”, powiadasz? To brzmi bardzo salezjańsko :)

    Mamo Isi i Asiu, dziękuję! Ten duet to nagranie z mojego koncertu dyplomowego, stare czasy. Dzisiaj już zaśpiewałabym to inaczej, mam nadzieję, że lepiej. Wtedy przejmowałam się jeszcze oceną i sprawami techniki, zamiast po prostu cieszyć się tą muzyką.

  21. A…. Casciolino- zachwycasz!

    Joanno, wiadomy most stoi, stoi. Odwiedzisz więc mój ukochany Ostrów Tumski, miejsce naszych spacerów o każdej porze roku. Życzę wspaniałej pogody, chociaż jesienny deszcz też jest miły, prawda Zuziu?

    P.S. Wczoraj rozpoczęliśmy Kopciuszkowy sezon- było przepysznie a to dopiero początek! Przed nami zupy dyniowe, placuszki z dyni…:)
    Miłego wieczoru.

  22. Jaka cudna jesień nam się zrobiła!Cudowne wieczorne,nieco już ostre powietrze sprawia,że krew żywiej krąży.Właśnie wróciłam z długiego spaceru z moją psiną,która szaleje po pustych polach.Zazdroszczę rowerowych wypraw- z powodów ortopedycznych mam je chwilowo z głowy,ale mam nadzieję,że tylko do wiosny.
    Te upały to nie był najlepszy pomysł na początek roku szkolnego.Tak jest dużo lepiej,mam nadzieję,że Wam też.:)
    A jutro będę we Wrocławiu-sprawdzę,czy wiadomy most stoi.

  23. Do kolekcji ozdobionych kłódeczkami mostów dołączam mały, ale bardzo urokliwy most
    na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy. Miłego wieczoru Wszystkim :)

  24. Z całego serca dziękuję za instrukcję:) Podczas kąpieli Mamy puściłyśmy sobie z Isią załączony całokształt czyli 28 utworów i podziwiałyśmy barwę i skalę głosu Cascioliny. Najbardziej podobał nam się duet z Rossiniego „Włoszki w Algierze” (bej i Izabela), ale zapewne przy drugim przesłuchaniu coś innego nas znowu zauroczy.

    Zupełnie nie przyszło mi do głowy, że Casciolina to pseudonim artystyczny, a nie nick w Księdze Gości;)

  25. Skąd wiem, że jest Ci w szkole bardzo dobrze?
    Uruchomiłam proces dedukcji, jak Sherlock Holmes.
    Ale wiem tylko z grubsza, zaś szczegóły i małe realia (jak tzw. słówko) bardzo mnie ciekawią.

    Tak, „Ciotka” nadal jest jesienna, choć nie wyłącznie.;) Poszerzyłam spectrum.

  26. Oj, nie! Ktoś jeszcze pomyśli, że miłość bynajmniej nie buduje lecz rujnuje. Choć z drugiej strony, jaką ma potęgę, mosty przewala!

    Wybaczy Pani ciekawość, skąd Pani wie?;)
    Bo istotnie jest bardzo dobrze. W szkole panuje fantastyczna atmosfera, np. po pierwszej lekcji mamy tzw. słówko, które trwa 15 albo mniej minut. Czasami są to tylko informacje, a czasami piękne historie, wzruszające, mądre albo zabawne.
    Jeśli chodzi o polonistkę, to nic się nie zmieniło. A koleżanki też się raczej udały, wiadomo, że jeszcze nie znamy się aż tak bardzo, ale jest miło. No i poznałam bardzo miłą Patrycję, z nią najbardziej chciałbym się zakolegować. Cóż, wszystkie Patrycje są wspaniałe, z naszą na czele!
    Dziękuję za troskę, a teraz jadę na rower, takie piękne JESIENNE słońce!

    PS Ale „Ciotka” nadal jest jesienna?? (O nic już nie pytam i znikam):)

  27. Dzień dobry, Marysiu 13! Nie, lepiej nic nie zdradzę. Już raz mi się zmieniła ta „Ciotka”, i to znacznie. A więc – cierpliwości!

  28. I jeszcze Pont des Arts w Paryżu.Właśnie wygooglałam,że wydarzyła się tam podobna historia dwa lata temu – z powodu ciężaru most się częściowo zawalił.Ach,ta miłość.

    Znalazłaś,Mamo Isi? Mnie (takoż komputerowej niedojdzie) udało się jakoś od razu zrobić tak jak radzi Starosta.

  29. Dawno mnie tu nie było :) pani Małgosiu kiedy zaczyna i kończy się ,,Ciotka Zgryzotka” ? Czy to jak na razie tajemnica? ☺

  30. Są to niewątpliwie rzeczy dziwne.:)
    Jak tam pani polonistka, Zuziu?
    Jak szkoła? Jak nowe koleżanki?
    Pytam, ale już widzę, że wszystko dobrze.

  31. Witajcie!
    Ta historia z zakładaniem kłódek na moście i wrzucaniem kluczyka do rzeki przez zakochanych dotyczy również Ponte Milvio w Rzymie, najstarszego z mostów.
    Z tego, co pamiętam, podobnie sie to zakończyło.

  32. Dzień dobry!
    Nie wierzę! Czytam tu właśnie o rozłączonych kłódeczkach i co słyszę w radiu??? To samo!
    Fluid!

  33. AniuK, jasne, że to wielki ciężar, te kłódki. Nie jest to w ogóle najlepszy pomysł, choć niewątpliwie wdzięczny.
    Ale mogę sobie wyobrazić te ludzkie dramaty, a jakże. Miało być na wieki, „dwa serca złączone, klucz rzucony w morze, nikt nas nie rozłączy, tylko Ty, o, Boże!”, a tu brutalna dłoń burmistrza serca rozłączyła.

  34. Kochany Starosto i kochani Księgowi, podpowiedzcie. proszę, komputerowej niedojdzie jak wchodzicie na anielską kołysankę Cascioliny? Wrzucam na google’a „Noc zagląda w okna” i pojawiają mi się różne różności, jako to porady Pani Domu w sprawie firanek etc.
    A tak bym chciała też jej posłuchać ( tzn. kołysanki, a nie porad Pani Domu).

  35. O! Widzę, że jest druga Ania K! Pozdrawiam imienniczkę! Ja piszę ze stolicy z domku z pięknym ogrodem w którym buszuje rodzina wiewiórek. Orzech obrodzil w tym roku i rudzielce robią zapasy. Wcale się nie boją mnich dzieci ani nas. Pani Małgorzato bylam we Wrocławiu i przewodnik zaprowadził nas na most z ogromną liczbą kłódek – Pani opisywala zdaje się w McDusi ten most. Władze nakazaly usunąć część z 230 tys! kłódek ze względu na obciążenie zagrażające zawaleniem mostu! Zakochani na pewno byli zawiedzeni. Pozdrawiam cale czcigodne towarzystwo często tu nocą zaglądam i czytam Wasze wpisy. Dobrze że juz wróciliście wszyscy po wakacjach

  36. Casciolino, dzięki za poruszajaca kołysankę! Mareczek przypomniał mi słodkie pobudki moich dzieciaczków.
    Mamo Isi, też nie mogłam znaleźć aż weszłam przez Yahoo i jahuu!

  37. Dobrze, Jadziu ,że wywolalas Kopciuszka,bo stanowczo juz czas na zapiekankę. Ach,jak się cieszę. :)
    Casciolino, nie mogę się nazachwycac Twoim śpiewem. :)
    Dobrej nocy wszystkim!

  38. Dzień dobry, też dziś jeździłam na rowerze – pogoda była idealna :)

    Casciolino, nie znałam wcześniej tej kołysanki, dziękuję, że dzięki Tobie wiem już jak brzmi.

    Sowo, bardzo podoba mi się Twoje zdjęcie. Też wtedy wyszłam oglądać Księżyc, ale ledwie widziałam, że ma ciemniejszą górę. Chyba za późno wyszłam ;)

    W kuchni mamy teraz pomarańczowo. Z marchewki powstają różne zupy kremy, a dziś zainaugurowaliśmy sezon na dynię (kurczak z pieczoną dynią – pyszne, ale pikantne). Dodatkowo, robię jeszcze dynię w marynacie. Mam też w planach zapiekankę (z) Kopciuszka, bo w zeszłym roku nie udało mi się jej zrobić. Ależ mnie cieszy ta zbliżająca się jesień, te wszystkie przetwory i potrawy do wypróbowania… :D

  39. Dziękuję DUA za instrukcję. Jeśli kiedyś przydarzy mi się zrobić wspaniałe zdjęcie ( w co szczerze wątpię) to też się nim podzielę. Jaką piękną przestrzeń stworzyła Pani dla ludzi ” znających Józefa”. Czuję się jak w rodzinie. Tutaj powinny się pojawić uśmiechnięte buźki ale w mojej nowej klawiaturze w komórce nie ma emotikonek, więc tylko myślami się do wszystkich uśmiecham.

  40. Casciolino, zachwyciła mnie Twoja „Seguidilla”. Complimenti! :-)
    Ech, chciałoby się tak śpiewać…

  41. Dziękuję za odpowiedź, właśnie – brakowało mi spojrzenia takiego z drugiej strony. Jak to widzi autor tekstu, tak po ludzku. Bardzo lubię Pani książki, sama się na nich wychowałam jako nastolatka. Dorastałam w Swarzędzu więc tym bardziej Pani Jeżycjada była mi bliska :) W dzisiejszych czasach dużo jest różnych tekstów i cytatów na różnych przedmiotach, więc wydawało by się, że jest to okej bo skoro jest tego tyle, to na pewno jest to „okej”. Ale gdzieś podskórnie zastanawiałam się – czy to naprawdę nie dotknęło by autora. Oczywiście – rozumiem Pani stanowisko i uszanuję je.
    Od jakiegoś czasu moje serce skradło wymyślanie i szycie torebek damskich, uwielbiam też piękne cytaty więc siłą rzeczy narodziła się myśl – a może to połączyć? Szyję narazie dla siebie, czasem dla znajomych, mam coraz szerszy odzew, że to co robię jest bardzo ładne i się podoba. Do tego rwie się moje serce i zaczynam o tym intensywniej myśleć… Szczególnie moje myśli krążą wokół cytatów, bo one wnoszą trochę głębi, dobrej iskierki, uśmiechu. No i właśnie przeszedł czas na konfrontację z rzeczywistością :) Rozumiem, że cytaty to coś bardzo autorskiego, dlatego chciałam zapytać bezpośrednio jak Pani to widzi, jako autorka takich treści.
    Dziękuję za odpowiedź! pozdrawiam ciepło, Ania

  42. KrzysztofieO, właśnie dostałam Twoją przesyłkę – dziękuję, jaka urocza!
    Racja, urocze są wszystkie trzy.
    Czy będzie można kiedyś pokazać to zdjęcie Księgowym, czy jest tylko dla mnie przeznaczone?

  43. Aniu K, wyświetlił się, ale po mojej stronie. Tak właśnie czytam wiadomości prywatne – nie klikam „zatwierdź”. Ale odpowiadam.
    Co do Twojego pytania: gdybym chciała, żeby fragmenty moich książek zdobiły ulice, tramwaje, przedmioty codziennego użytku et cetera – jak proponujesz – to żadna siła by mnie nie powstrzymała.
    Ale nie chcę:).
    Myśli wyrwane z kontekstu nie zawsze są w pełni zrozumiałe, a ponadto trywializują się dziwnie, zdobiąc n.p. patelnię.
    Już lepiej niech myśli moje pozostaną tam, gdzie powinny być (także w myśl chroniącego je prawa autorskiego) – mianowicie w moich książkach.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    Aha, i przepraszam, że musiałaś czekać na odpowiedź: dopiero wróciłam z jesiennej wyprawy rowerowej.

  44. Dzień dobry, Jak mogłabym wysłać wiadomość prywatną do Pani Małgosi? Na stronie nie widzę żadnego adresu. Dodałam przed chwilą komentarz ale się nie wyświetlił, nie wiem dlaczego :( Może ten się wyświetli. Pozdrawiam ciepło Wszystkich!
    Ania

  45. A u mnie w komputerze nie chce się pojawić „Noc zagląda w okna”;(
    A też chciałam posłuchać anielskiego mezzosopranu. Jestem niepocieszona i tyle i w tym stanie oddalam się do dalszych obowiązków.

  46. Mamo Kniżki: o tak, wiedzą o tym wszyscy rodzice, że dzieci nie śpią, tylko się ładują :)

    Sowo P., jesteś wielka!

    Ado, muszę się przyznać: kołysanki śpiewam dopiero wtedy, kiedy mam pewność, że Mareczek już się nie obudzi. Tym razem zrobiłam wyjątek i skończyło się to jego własną próbą wokalną, haha! Dużo bardziej nasennie działa na niego mruczenie melodii, więc może to nie tyle muzyka, co tekst go wybudza?

    Celestyno i Iskro, pięknie dziękuję! bardzo mnie pokrzepiają Wasze komplementy.

    Piętaszku, rzeczywiście odpowiedź brzmi jak „dobze”, nie zauważyłam. Czasem chciałabym być jak Mary Poppins i rozumieć, co mój syn do mnie mówi. Jest gadułą, ale przemawia w swoim własnym języku, który ochrzciłam „marcolese”.

    Cieszę się, że to właśnie z Wami mogłam się podzielić naszą rodzinną kołysanką :)

  47. Dzień dobry!
    Krzysztofie (wiad.pryw.) – ależ zrób tak oczywiście, bardzo proszę! :)

    Iskro, właśnie tak się to robi: w wiadomości prywatnej zgłasza się chęć przysłania, podaje się swój adres mailowy, a Adminki się zgłaszają, podając nasz, specjalnie w tym celu utworzony.

  48. Znamy tę książkę, znamy, Mamo Kniżki! Wystąpiła parokrotnie w naszych zagadkach literackich.
    Dobranoc!
    Myślę o wszystkich naszych księgowych Dzieciaczkach i uśmiecham się.

  49. Jejciu, jaka piękna kołysanka, Casciolino, cudna, a synek słodki i bardzo grzeczny, choć energia go rozpiera, gdy powinien już słodko spać – skąd my to znamy :)

    DUA, dziękuję za Wierzyńskiego! Kromka księżyca mnie zachwyciła.

    Dziś cały dzień lało, a my z Kniżką na spółkę czytałyśmy śliczną i wesołą (choć o wojnie) książkę: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek.

    Dobranoc wszystkim! Casciolino, czy synek już śpi? Nasz nareszcie tak :)

  50. DUA

    Nawet teraz, w czasie tych nieprzespanych nocy, CZUJĘ Pani obecność – temat kołysanek jest u mnie, ze tak powiem, na tapecie :) Casciolino, mój niemowlak jest zachwycony Twoją kołysanką. Nie daje rady co prawda zasnąć – mam coraz silniejsze podejrzenie, że wśród swych rozlicznych zalet i talentów jest również bardzo wrażliwy na piękno muzyki. Na głos Mareczka w oczach mego synka zapalają się szelmowskie iskry i śmieje się półgębkiem.

  51. Casciolino, piekne.
    A dzieki namiarowi na Kolysanke, uslyszalam tez inne piesni w Twoim wykonaniu. Mezzosopran!- jestem pod wrazeniem.

  52. Nie wiem jak Sowa ( i inni) przesyła pani Małgorzacie te zdjęcia a nawet nuty, ale wiem, że jakąkolwiek ścieżką się to odbywa, jest to radością wielu tu zaglądających. Udało mi się posłuchać kołysanki oraz innych utworów Cascioliny. Mareczek pewnie będzie musiał się podzielić niedługo mamą z melomanami, sceny ją przyzywają. Gratulacje Casciolino! Dobrej nocy wszystkim, szczególnie mamom nucącym swym pociechom kołysanki do snu, wstającym w nocy, podgrzewającym butelki, zmieniającym pieluszki itp. – a rano nieodmiennie uśmiechającym się do swych malców pomimo podkrążonych z niewyspania oczu. To też zachwyca…

  53. A ja właśnie zamieściłam we wpisie przesyłkę SowyP (dopiero teraz do mnie dotarła) – czyli kołysankę Cascioliny, słowa i nuty!
    Dziękuję, Sowo, w imieniu obecnych tu mamuś!

  54. Casciolino, bardzo dziękuję za piękną kołysanke, śpiewana Twoim anielskim głosem! Teraz bede sie jej uczyć. A Mareczek przeslodki :)

  55. Dziękuję, Kochana Czytelniczko!
    :)
    Miło jest być docenioną. Napracowałam się nad tą „Kalamburką” że aż strach, nadenerwowałam, nawet na ciężką grypę zapadłam z wyczerpania.
    Ale warto było, dziś to czuję.

  56. Kochana Pani Autorko!
    Doznałam natchnienia i sięgnęłam po „Kalamburkę” – co jakiś czas lubię przypomnieć sobie poszczególne tomy Jeżycjady. Czytając ją teraz, jako dorosła osoba, uważam ją za absolutnie najlepszą część cyklu. Może dlatego, że przedstawia moją ulubioną parę (zawsze byłam fanką Ignacego!), ale również z tego powodu, że malowniczo opisuje Poznań poprzez różne epoki. Przyznam, że część o Poznańskim Czerwcu mi zaimponowała, fragment czytałam z wypiekami na twarzy. Mila i Ignacy są najlepsi :)
    (a zaraz po nich Dorotka i Józef;)
    Pozdrawiam!

  57. Na kołysankową prośbę Mamy – „śpij Mareczku”, Mareczek odpowiedział „dobrze” prawda Casciolino?
    Ale ten plan zrealizował chyba dużo później sądząc po odgłosach ?:)

  58. Dzięki, Casciolino .Piękne i ciepłe.Uściski dla Mareczka.:)

    Pani Małgosi i wszystkim Księgowym życzę pięknego tygodnia.
    Kolorowych snów.:)

    Sowo,ja też nieustannie zachwycam się tym zdjęciem.Przepiękne.

  59. Dzięki, Sowo!

    A ja jeszcze przeklejam wiadomość od Cascioliny spod poprzedniego wpisu:

    Uprzejmie informuję, że kołysanka „Noc zagląda w okna” jest już na YT. Wystarczy wpisać tytuł.
    Przed ostatnią zwrotką, niespodzianka.
    PS A syneczek Mareczek ciągle nie śpi.

    Dzięki, Casciolino!

  60. Na dobranoc – najpiękniejsza kołysanka świata:

    F. Chopin – „Berceuse” op. 57.
    François Dumont.

  61. Dzień dobry!
    Pani Małgosiu, wiersz Pana K.Wierzynskiego dziś podoba mi sie jeszcze bardziej.
    Nasuwa myśli, ze to, co wartościowe w naszym życiu, wcale nie musi być materialne.
    Odlecieć daleko stąd, oderwać sie od codzienności, by poczuć te wyjątkowość chwili obecnej i móc się nią dzielić z innymi.
    Carpe Diem!
    Miłej niedzieli DUA i Księgowym!

  62. Oj, z pewnością Sowo TEN pokarm jest ważniejszy. Do czego byśmy doszli bez piękna , dobra i prawdy
    zawartych w naturze i sztuce.:)

  63. Dziękuję! Cieszę się, że podoba się Wam moje zdjęcie, bo robiłam je specjalnie z myślą o Was :)

    Iskro, Pokrewna Duszo! Dokładnie to samo mówiłam niedawno mojemu mężowi! Było to w kontekście literatury i poezji, które też często są takim odbiciem Absolutnej Prawdy, o której mówią nie wprost, by nie porazić czytelnika zbyt mocnym blaskiem, ale jednak pobudzić do myślenia i samodzielnego poszukiwania. Właśnie jak Słońce i Księżyc.

    To co jest piękne nie syci brzucha, ale za to karmi naszą duszę. Sztuka, natura i każda inna rzecz, która jest nośnikiem piękna. Kto wie, czy to nie ważniejszy pokarm.

  64. Krzysztofie, dziękuję za rocznicowe przypomnienie tego wstrząsającego wiersza.

    Iskro, jak pięknie nam to opowiedziałaś!

    Ateno, pamiętam i o Twoich fotograficznych księżycach, lunofilko ulubiona!
    To musiały być przepiękne regaty tym razem. „Anielska flota!” – ładnie powiedziane.

    Witam Milię i Dag!- po raz pierwszy się wpisały! „Kawalerskie słonko” bardzo mi się podoba (nie znałam)!

  65. Przepiękny wiersz! A w górach na taki księżyc mówi się „kawalerskie słonko”, bo chłopak do dziewczyny trafia nawet bez latarki;)

  66. SowoP, magnetyzujace jest to zdjecie. No nie moge sie przestac patrzec.
    Ide sprawdzic jak to on dzisiaj sie prezentuje:).

  67. Sowo, piekne zdjecie! Wszystko, co najwazniejsze, najpiekniejsze, jest za darmo do podziwiania i kochania dla kazdego z nas. Ten duet ksiezyca z wierszem tez, a to wszystko dzieki ludziom dobrej woli, ( ktorych jest wiecej:)).
    DUA, dzieki za wiersz.
    Podziwialam ksiezyc w srode podczas regat, do pelni troche brakowalo, ale patrzylismy zachwyceni, to w jedna, to w druga strone, gdzie slonce znikalo w cudownych barwach;rozowo, pomaranczowo, fioletowo, niebieskich. Zaglowki podswietlone tym blaskiem, wygladaly jak anielska flota.
    Kolysanki sa cudowne, zwlaszcza ta fluidowa, corki z tata.
    ( Mojej siostrzyczce spiewalam ” Czarna Madonne” do snu.)

  68. Zbigniew Herbert

    17 IX

    Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
    a droga którą Jaś Małgosia dreptali do szkoły
    nie rozstąpi się w przepaść

    Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
    rycerze śpiący w górach będą spali dalej
    więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu

    Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
    śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
    będą czyścili swoje muzealne bronie
    przysięgali na ptaka i na dwa kolory

    A potem tak jak zawsze – łuny i wybuchy
    malowani chłopcy bezsenni dowódcy
    plecaki pełne klęski rude pola chwały
    krzepiąca wiedza że jesteśmy – sami

    Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
    i da ci sążeń ziemi pod wierzbą – i spokój
    by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
    najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win

  69. Sowo,dziękuję za odpowiedź. We mnie księżyc wzbudza poczucie obcowania z absolutem. Przypomina mi świętych będących odbiciem najwspanialszej światłości. Słońce jest tak wspaniałe, że nasze oczy tego nie wytrzymują, ale przybliża nam je księżyc, na nim wzrok nasz może się zatrzymać a serce zatapiać się w dziękczynieniu. Dobrej nocy wszystkim – księżycowej w snach …

  70. Duśko, cieszę się, że znów Cię tu widzę. Jak tam Różyczka po wakacjach?
    Dzięki za no pressure.

    SowoP, to jeden z moich ulubionych wierszy Wierzyńskiego (mam ich zresztą z 50 ulubionych, tegoż autora).
    Jeszcze tego nie powiedziałam, ale ja też uważam, że Twoje zdjęcie jest wspaniałe.

    Chesterko, może nie taki znów samotnik: dzieli się z ludźmi księżycem – jak chlebem. Przychylny ludziom był pan Kazimierz.

  71. Joanno, nawet nie wiesz jak trafna to aluzja. Mogłaby jednak być odebrana jako przytyk, gdyż młodzież tej szkoły została j(elitowo) określona przez wspomniana Pania (na co zgrzytnał we mnie Bernard Żeromski).

  72. Kochana DUA, dobry wieczór! Jak wspaniale, że jest już Pani w sieci:). Mam nadzieję, że wakacje pięknie się udały (tzn., że można było czytać, pisać i obcować z przyrodą – do woli, jak dodałaby moja Róża;)). Jak cudownie, że Księga Gości nadal funkcjonuje i jest tak samo interesująca, porywająca i wzruszająca. Na koniec przyznam, że serce szybciej mi zabiło na wieść o „opasłej ciotce” (jak zwykle jednak – no pressure).

    P.S. W lipcu, kiedy tu Pani rzadko bywała, czytałam bardzo ciekawe „Pamiątkowe rupiecie” – biografię Wisławy Szymborskiej. A tam – o radości! – cytaty i inne ciekawostki od naszej DUA:).

  73. Ano właśnie zupełnie zwyczajnym, cyfrowym, nawet nie lustrzanką. Tylko zoom był duży. Potem dodałam jeszcze filtr ocieplający, żeby podkreślić odblaski u dołu tarczy i cień u góry.

    Wiersz jest piękny, nie mogę się go naczytać.

  74. Wspaniałe zdjęcie! I przepiękny wiersz. W moim odczuciu na fascynację Księżycem składa się również nasza nadzieja i przeczucie, że istnieje Coś poza naszą Planetą, poza naszą ziemską rzeczywistością.

  75. Iskro – około 21.15. Patrząc w niebo „gołym okiem” rzeczywiście nie było widać nic niezwykłego (świecił bardzo mocno), dopiero przez obiektyw aparatu było widać u góry cienie, im bliżej kulminacji, tym ciemniejsze i większe. Niestety o 20:55 na chwilę się zachmurzyło i Księżyc zdawał się być spowity mgłą.

  76. Piękne zdjęcie i piękny wiersz.
    16 września wschód Księżyca nastąpił o 18.55, a zachód o 06.54, więc każdy zdążył się napatrzeć.
    Wypuszczałam koty o jakiejś drugiej w nocy i wtedy mogłam go popodziwiać.
    Czarny kolor w ogóle ma fatalną reputację;) Przecież nie tylko jest czarna owca, ale czarny koń, czarna robota, czarna godzina, czarny humor, czarny rynek, a nawet biedny czarny kot, który nie może nam spokojnie przebiec drogi, żebyśmy go od razu nie podejrzewali o najgorsze;)

  77. Przepiękne zdjęcie księżyca, dziękuję Sowo!
    U nas niebo bylo zachmurzone, więc nici z obserwacji.
    Niesamowite, jaka ma siłę przyciagania! Wiersz tez bardzo tu pasuje.
    Dodam jeszcze ciekawostkę, ze podczas pełni księżyca rodzi sie wiecej dzieci :)

  78. Sowo- dziękuję! Pani Małgorzacie oczywiście też za zamieszczenie tego zdjęcia. Teraz przynajmniej wiem co stracilam. A o której godzinie on tak wyglądał? Pytam bo po dwudziestej drugiej wracając z pracy obserwowałam go niesamowicie świecącego. Może to nie czas balów, ale ziemniaki można było kopać przy jego blasku. A wiersz jak zwykle piękny. Tyle tu pozytywnych fluidów…

  79. Odpowiedziałam Chesterce i Kapucynce pod poprzednim wpisem,ale chyba gdzieś przepadło,więc powtarzam.

    Kapucynko,chyba odgapię od Twojej Pani ten patent spóźnienie-wagary.Całe życie człowiek się uczy.:)
    Cieszę się,że dajesz radę,Dziewczyno,tylko od czasu do czasu trochę jednak śpij.Czuję,że będziesz ją lubić.

    Chesterko,na najbliższej wywiadówce spróbuj jej powiedzieć,że brak snu bardzo źle wpływa na jelita.Najlepiej podsuń jej naszą ostatnią wspólną lekturę.:)

  80. W przyszłym roku sama będę musiała wybrać język. Szkoda, że nie można wybrać dwóch, zamiast np. informatyki.

  81. Kilka lat temu, pewnej nocy, przez zwykłą lornetkę można było obserwować kratery na Księżycu
    wczoraj niestety nie. Brawo! Sowo .

    Oj, poleciałabym, ale z gwarancją powrotu i choć nie wiadomo ” po co”.

  82. Ho,ho,ho, Patrycjo!

    Sowo, ja jednak myślę, że to kształt kulisty, świecący, fascynuje tak bardzo. Wymowny jest! To jakby czyjaś twarz lub oko, a w każdym razie wyrazisty punkt – a cóż dopiero, gdy odmienia on kształty! W gruncie rzeczy Księżyc funduje nam nieustający spektakl. Słońce też, ale w Księżyc patrzy się o ileż łatwiej.

    OK, wprowadziłam zimową poprawkę.

  83. Wczoraj jakiś kwadrans po 20., wracając ze spotkania wspólnoty, patrzyłam na księżyc wspólnie z koleżanką, ale- wtedy nie był jeszcze aż tak zapierający dech w piersiach.
    Otz, zdecydowałam się na włoski. W poniedziałek już zaczynam, i to od razu kartkówką, ale miło się go uczy :)
    Pani Małgosiu, podobnie mam do Zuzi. Sorka ciekawie opowiada, bardzo dużo wymaga i sporo piszemy. Aha, tylko dodałabym, że co drugą lekcję robi kartkówki. I to od razu maturalne. Wczoraj na przykład mieliśmy 15 minut(tak jak na maturze) na przygotowanie wypowiedzi o interpretacji obrazu w oparciu o znajomość ,,Mitu o Dedalu i Ikarze”.

  84. Każde piękno fascynuje, dlatego patrzymy.

    Małe sprostowanko w sprawie balów: one były organizowane głównie w zimowe pełnie (Święta, karnawał), nie miałam na myśli Pełni Żniwiarzy.

  85. Kamilko, ściskam Cię serdecznie, a trzy łebki całuję!

    Piękne zdjęcie nasza Sowa złotooka zrobiła, prawda? Utalentowane stworzenie.
    Co to jest w tym hipnotycznym Księżycu, że tak ludzi fascynuje od tysiącleci?

  86. Dziękujemy za zachwyty Pani Małgosiu, za całe dobro, jakie Pani nam daje. A ja piekę właśnie chleb dla mojej gromadki, zatem będą u nas dziś kromki nie tylko księżyca. Pozdrawiam i wszelkich błogosławieństw dla Pani i wszystkich, którzy tu zaglądają.

  87. Sowa jak zwykle nieoceniona.I Wierzyński też.:)

    DUA,dopiero co zdążyłam pomyśleć,że przydałby się nowy wpis,bo już za dużo komentarzy. Czyta Pani w myślach,w dodatku na odległość,Dobra Wróżko.:)

Dodaj komentarz