Przed 1 września

chinka

 

…Czem w polu zasiew, czem zawiązka w kwiecie,

Tem w życiu męża szkolne sześciolecie.

Trudno dziś skupić te drogie obrazy,

Choć się ich tyle do wspomnienia ciśnie.

Choć jeszcze teraz, po ileż to razy!

Szkolną ławicę albo dzwonek przyśnię!…

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, czyli: Uczennice, Uczniowie, Rodzice, Babcie i Dziadkowie oraz Nauczyciele!

Przed nami wszystkimi – nowy Rok Szkolny. Niech nam przyniesie dużo pracy (bo praca jest dobra!) i wiele satysfakcji z należytego wypełnienia zadań (bo nie masz nic lepszego!). Ta satysfakcja jest obopólna – obejmuje i młodych, i dorosłych.

 

Snadź, że wyczytał przestrach z mojej miny,

Bo mię pod brodę pogłaskał łaskawie,

Potem znienacka zapytał z łaciny,

Ja mu pijarską grammatykę prawię…

(…)

Ksiądz prefekt bada — Bóg mi dopomaga,

Ja odpowiadam przytomnie i lotnie,

Przebiegł tablice Pitagorasowe,

Kazał Rzym święty znaleźć na atlasie

I rzekł poważnie, całując mię w głowę:

«Wybornie chłopcze — będziesz w drugiej klasie!»

Ojciec wesoły, że nam w jednej chwili

Koszt całoroczny i honor ocalał,

Wziął mię w objęcia — do swych piersi chyli,

«Proszę aspana!…» i łzami się zalał.

(Władysław Syrokomla  – Urodzony Jan Dęboróg, fragmenty)

 

Ojciec tego chłopczyka, o którym mowa w poemacie Syrokomli, został chyba trochę przez autora pokrzywdzony. Jako długoletnia mama uczniów mogę to z całą pewnością powiedzieć: rodzic nie tylko dlatego zalał się łzami, że „koszt całoroczny i honor ocalał”, ale przede wszystkim dlatego, że przepełniała go radość i duma z syna, a także wielkie wzruszenie, bo ten jego malec, ten łobuziak, potrafił przyswoić sobie aż tyle wiedzy…

A nauczyciel pocałował chłopca w głowę, bo także był z niego dumny. I widział, że praca z tym uczniem nie poszła na marne. I cieszył się, że swoim wielomiesięcznym trudem  pomógł w rozwoju nowego człowieka. I był małemu człowiekowi za jego wysiłki wdzięczny.

Takich właśnie dobrych uczuć życzmy sobie wszyscy w nowym Roku Szkolnym!

 

A co do zdjęcia: przysłała je z Paryża KC BeataV. Właśnie je dostała mailem od męża, który natknął się na tę uroczą rzeźbę w San Francisco, w dzielnicy chińskiej – i zechciała się z nami tym podzielić.

Bardzo odpowiednie zdjęcie na początek roku szkolnego. To chyba mała chińska uczenniczka, jak myślicie? A jakie ma  bujne warkocze!

Piesek bardzo sympatyczny.

Dziękujemy, BeatoV!

Wszystkich ściskam serdecznie –

Wasza

MM

277 przemyśleń nt. „Przed 1 września

  1. A, to i ja Cię pozdrawiam, Andżeliko, mam też nadzieję, że będziesz dużo czytała!
    Przesyłam też pozdrowienia dla Waszej Pani!

  2. Dzień dobry Pani Musierowicz dostałam zadanie domowe ze szkoły polskiej w Chelles żeby do Pani coś napisać przeczytaliśmy fragment kłamczuchy z podręcznika bardzo mi się spodobał mam nadzieję że Pani bedzie kontynuować pisać książki.

    Bardzo serdecznie pozdrawiam

  3. Kochany Mistrzu! Bo przecież tak Cię nazywaliśmy!!! Do dziś mam dużo dzięczności dla Pana!
    Aktorka nie zostałam, studiowałam polonistykę. Rożne rzeczy robiłam, jestem mama 3 córek, które kochaja ksiażki. Czy można zapytać, co Pan obecnie robi? Czy mógł Pan cieszyć się swoim zawodem przez te wszystkie lata? Pozdrawiam perfekcjonistę i romantyka, bo tak Pana pamiętam;) Krysia z kółka teatralnego TBO w Gdańsku. Dziękuję za znak życia!

  4. Panie Wojciechu, witam Pana serdecznie i cieszę się, że trafił Pan do mnie, by przeczytać dobre słowo od Chesterki.

    Pozdrawiam mile!
    MM

  5. Oficjalnego nie było.
    Ale liczyłam na to (i wydawca też), że po wakacjach oddam. Nic z tego!
    Muszę jeszcze sporo popracować.

  6. Dla mnie nastoletniej Jeżycjada i „Tym razem serio”, były pierwszym obrazem ciepłej, kochającej się i pełnej rodziny, z którym się zetknęłam. Pod ich wpływem zawsze bardziej chciało mi się (i nadal chce) starać być lepszym człowiekiem. Będę za to wdzięczna do grobowej deski :)

  7. Od tygodnia nie daje mi spokoju to szkolne (niekoniecznie pierwsze!) sześciolecie chłopca. Żeby sześcio- czy siedmiolatek wyuczył się z powodzeniem łaciny, gramatyki i Pitagorasa? Geniusz to być musiał jakiś? Mając w pamięci Michasia Sienkiewicza, bardziej mi to jednak pasowało po prostu na szkołę sześcioletnią. Ostatecznie mile „zmusiła” mnie Pani do przejrzenia poematu Syrokomli. Ha! I już w początkowej części Jan opowiada, że ojciec zdecydował się posłać go do szkół, gdy „był już sobie rosłe pacholę, runiał mu wąsik na krasnej twarzy”. No, to chyba ciut więcej latek miał niż siedem, uff. Ojcu marzyła się szkoła jezuicka, ale takiej nie było. Do wyboru miał więc pijarów (ale „z pijarskich książek łacina chuda) albo lokalnego księdza proboszcza (definitora). Druga opcja nie wydawała się ojcu godna szlachcica (nawet zubożałego), bo oznaczała uczestniczenie w pracach na wsi. Z braku pieniędzy Janek trafił jednak do księdza definitora, na rok, dwa lata (nie jest to powiedziane jasno) i tam się wyuczył łaciny etc. Chłopiec był zachwycony wsią, ale ojciec nie. Ostatecznie zebrał grosz i dziecko postanowił oddać do pijarów, tam go na wstępie przeegzaminowali i przyjęli od razu do drugiej klasy. Stąd honor uratowany – bo wreszcie dzieciak trafił między szlachtę, a pieniądze odzyskane, bo jedną klasę nauki mu darowali :) Potem jest jeszcze krótka relacja z pozostałych 5 lat nauki, które szybko chłopcu zleciały. Ileż on mógł mieć więc lat? Nie wiem, ale jeśli założyć, że poemat zawiera wątki autobiograficzne, to mógł mieć jakieś 10 – tyle przynajmniej miał Syrokomla, gdy poszedł na nauki do dominikanów, na 5 lat właśnie. To i tak jak na dzisiejsze standardy wcześnie, by deklinować po łacinie, ale budzi nieco mniejsze kompleksy :D

    A na koniec ten cudny fragment poematu – co ksiądz definitor powiedział dumnemu jak paw ojcu, gdy chłopiec wrócił do domu po ukończeniu szkoły:

    „Braknie mu jednej rzeczy… – A czegóż to proszę? –
    – Mądrości sokratycznej – poznania, że głupi.
    Lecz z czasem i to przyjdzie – duma zniży rogi,
    Kiedy prawdziwa mądrość przetrawi się w głowie…
    Tymczasem daj mi rękę, wychowańcze drogi,
    Nie gniewaj się na starca, gdy ci prawdę powie”.

  8. BeatoV, głęboko zakorzeniona skromność każe mi potraktować Twój wpis jako prywatny, ale w jednym przyznaję Ci rację: udany się trafił egzemplarz, nad wyraz!

  9. KokoszaNel, dziękuję za uroczego Chłopczyka z Wiewiórką!
    Nasza Wójtowiewiórka będzie wzruszona, gdy się dowie, że dedykujesz to zdjęcie jej, w podzięce za „Lawendową czarownicę!”

  10. Ten tytuł musiałby brzmieć: „Tym razem jeszcze bardziej serio”.
    Dzięki za dobre słowo, Joanno.
    (Subtelny zarys, powiadasz? …!)

  11. Cóż ja mogę powiedzieć,Ulubiona Autorko,chyba tylko jak zwykle -dziękuję za wszystko.:)Może dzięki Pani już mi te uszka więcej w tym roku szkolnym nie oklapną.Szok powakacyjny powoli mija,moja nowa klasa wygląda na miłą,jakoś znowu uwierzyłam,że dam radę.A opowieść o Pani wspaniałych Nauczycielach tylko mobilizuje i dodaje sił.
    Mnie też na szczęście udało się kilku takich spotkać.Takimi byli też moi Rodzice -oboje poloniści.Jeszcze teraz nieustannie spotykają się z sympatią i wyrazami uznania swoich dawnych uczniów.Mój Tata,kiedy jeszcze pracował, zawsze powtarzał,że najważniejsze to widzieć w uczniu człowieka.I jeszcze to,że uczeń zniesie każdą złą ocenę,nawet krzywdzącą,ale nie wytrzyma upokorzenia i braku szacunku.Tego nauczycielowi nie można darować i to go dyskwalifikuje.
    Zajrzałam tu tylko na chwilę,bo nie mogę się oderwać od lektury. Czytałam ją wypożyczoną z biblioteki dawno temu i wielu szczegółów nie pamiętam.
    Kris ma rację,DUA,to ważna i mądra książka,chociaż niedużych rozmiarów.Dzięki niej staje się nam Pani jeszcze bliższa.I jaki to ważny ,bardzo osobisty przyczynek do biografii Pani Brata i Pani niezwykłej Mamy. Wzruszają mnie zdjęcia (od nich zaczęłam),zwłaszcza te z Pani dzieciństwa i to niewyraźne ze ślubu z subtelnym zarysem sylwetki Panny Młodej. Swoją drogą – bardzo przystojnego tego Męża Pani „złapała”.:)
    A napisać rozszerzoną wersję lub ciąg dalszy „Tym razem serio” zawsze przecież Pani może.Wszyscy Księgowi (ze mną na czele) byliby szczęśliwi.:)

    P.S.Iskro droga,dziękuję Tobie również za dobre słowo.Staram się wspierać moich uczniów w niełatwym dorastaniu,a efekty zawsze czas pokaże.Niektóre już widać,bo moi pierwsi maturzyści dobiegają czterdziestki i wychowują własne potomstwo.Z niektórymi z nich się zaprzyjaźniłam.Pozdrawiam Ciebie i Twoje Iskierki bardzo serdecznie.

  12. Dzięki, ale pozostaję przy swoim zdaniu.
    Powinna powstać wielotomowa seria – ona oddałaby sprawiedliwość tym wszystkim pięknym ludziom. Zwłaszcza na tle dramatycznych losów Polski.
    A tak – ot, pobieżny szkic.
    Ale jeszcze kiedyś to napiszę. Może.

  13. Pani Malgosiu, rozumiem Pani punkt widzenia, ale bardzo sie ciesze, ze powstala ksiazka „Tym razem serio”. Jest piekna. I nie ma wcale charakteru „podsumowujacej biografii”. To ogromnie ciekawa historia wstrzasajacych losow rodzinnych na tle dramatycznej historii Polski, hold zlozony Pani profesorom i opowiesc o roli, jaka odegrali w Pani zyciu. A takze – mnostwo ciekawostek dotyczacych poczatkow „Jezycjady”. Nie ma wielu takich ksiazek! Dziekuje za nia.

    I pozdrawiam z cieplutkiej Sardynii! (Kiedy nareszcie przyjdzie jesien?!)

  14. A propos, w moim liceum powtarza się ciągle, że jesteś w najlepszym liceum w województwie, to zobowiązuje etc. To przytłacza. Bardzo. Przecież nie tylko matura w życiu się liczy i nie każdy jest zainteresowany każdym przedmiotem. Iskro, pragniemy takich nauczycieli! Takich, którzy uczą żyć.

  15. Gorące pozdrowienia dla pani Małgorzaty i wszystkich uzależnionych od jej książek. Joannie szczególnie przesyłam uśmiechy. Mam wrażenie,że ona jest z tych polonistek, którym się chce. Moja młodzież gimnazjalno-licealna nie może tego powiedzieć o swoich nauczycielach języka polskiego. Za to śp polonistka, wychowawczyni z moich lat licealnych była pedagogiem przez duże P . Zostawiła nam piękny testament. Uczyła nas, że najważniejszym wypracowaniem jakie mamy napisać jest nasze życie i żeby trzymało się ono prawdy, reguł i było czytelne dla innych ludzi i stwórcy. To nie matura, magisterium czy doktorat świadczy o człowieku, więc nawet jak Twoim uczniom nie będą wychodzić sprawdziany to głowa do góry. Przekaż im wszystko to co w Tobie takie piękne, żeby zdali ten najważniejszy egzamin- z człowieczeństwa.

  16. O! stare dzieje, Joanno.

    Wydawnictwo Znak wówczas się zaparło, że chce autobiografię, ja się migałam, że to za wcześnie na podsumowanie życia, ale w końcu ze mnie wydusili. Napisałam najkrócej jak tylko się dało, wiedząc, że uczciwa robota wymagałaby pięciu grubych tomów, już wtedy. Już sama opowieść o rodzinie mojej Mamy, o jej ś.p. Bracie, księdzu Marianie Konopińskim, zajęłaby ze trzy tomy.

    Ileż się zmieniło w rodzinie przez ten czas! Ci odeszli, ci się narodzili, a Ks. Marian Konopiński został beatyfikowany.
    A mówiłam! Nie warto podsumowywać za wcześnie!

    No, dobrze, że uszka w górze, Joanno. Inaczej być nie może.

  17. Już dziś są w górze,DUA.Wczoraj gdzieś mi się zapodziała życiowa energia.:)
    A dzisiaj dotarło do mnie zakupione na allegro „Tym razem serio”,więc już się nie mogę doczekać popołudnia w ogrodzie z herbatką i miłą lekturą.Dziś mogę na takie liczyć, bo klasówek do sprawdzania szczęśliwie jeszcze nie mam.Za chwilę zaczynam dwie ostatnie lekcje, pogoda piękna,lektura książki Ulubionej Autorki w perspektywie – już jest dobrze.:)

  18. O, dziękuję! Jakie słodkie całuski!
    Odwzajemniam!!!
    I cieszę się bardzo z takiej miłej Czytelniczki!
    Pozdrawiam nastolatków.

  19. Słoneczne pozdrowienia dla Pani Małgosi i wszystkich czytelniczek i czytelników. Wakacje się skończyły, wracamy do pracy i szkoły. Pocieszeniem jest dla mnie cała kolekcja Jeżycjady, która czeka w mojej biblioteczce. Nie straszne mi jesienne wieczory, gdy rodzina Borejków jest przy mnie każdego deszczowego dnia i tak od 25 lat. Całuski

  20. Kochana Autorko,
    oczywiście, że kawał chłopa. Kiedy się dowiedział, że mierzy 1 metr zabronił brać się na ręce, bo „przecież mam już tyyyyle kilometrów”. Przesłalibyśmy chętnie wakacyjne zdjęcie, ale nie wiemy na jaki adres.

  21. Był taki?
    O, nie pamiętam.:)

    Domniemajko, mam nadzieję, że nasycisz oczy. Pięknych wakacji życzę!

  22. He, he, to mi przypomina.
    Był kiedyś taki wpisik w Księdze Gości:
    „Nad Niemnem! Czytała to moja babka, moja mama, a teraz czytam to ja. Te opisy przyrody, ten mezalians!!!”.
    To był jeden z moich ulubionych wpisów :))

  23. Dobrze było jednak wychynąć tutaj wieczorową porą żeby przeczytać takie słowa od Pani Małgorzaty. Czuję się jakby przypięto mi order ;)
    Celestyno, tak podczytując Twoje wypowiedzi czuję żeśmy bratnie dusze :)

    P.S. Katarowi mówimy stanowcze nie! Niech idzie sobie precz!
    P.S. 2 To już zaraz ten czas kiedy wsłuchując się w szum deszczu za oknem i/lub wiatru w żółknących liściach można w zaciszu kocyka i herbaty z cytryną czytać mile. Ale najpierw wyprawa do pięknej Norwegii. Jeśli to nie jest miłe, to ja nie wiem co jest ;)

  24. Tak, trzymajmy się, nie dajmy się! (Sadziłam z zapałem nowe tulipany i ładnie je podlałam, siebie też!)

  25. Pani Małgorzato, ja tez…yyhhh. Rzadko mi się zdarza, a tu coś takiego – ledwo tylko pogoda lekko się załamała (wieje u nas mocno). Córkę łamie w kościach, polegiwała cale popołudnie, wirusiska jakieś się przyplątały. Trzymajmy się!

  26. O, już lubię tego malucha.
    Dobrze, Ma, to teraz zaczynam trzymać kciuki za Owoc Mezaliansu!

    Patrycjo, Zgredziku, a pewnie, że piękny. Przejmująco piękny.

    Zośko, baw się wspaniale!

    PS – Mam katar. Yyyh.

  27. Dobry wieczór ! DUA , dopiero teraz mogę podziękować za trzymanie kciuków , musiałam się na trochę odciąć od ekranu , żeby poprawić wzrok . Piękne lato za nami , można było nabrać sił . Fluidy między przemiłymi Księgowymi, jak dobrze, że jesteście .Myślałam o rozmaitych cytatach z Jeżycjady i ich Zródle , kiedy znalazłam u ks. Nadolskiego taki fragment : ,, Miłość jest znakiem urody – brak miłości macochą brzydoty .Miłość daje człowiekowi skrzydła i skłania go do uczenia się latać „. To z książki ,, Na Anioł Pański biją dzwony ” . Do wypożyczenia u sióstr na Piwnej . U nas nowy domownik Gapcio , owoc mezaliansu sąsiadki-długowłosej jamniczki z yorkiem . Serdeczności dla wszystkich

  28. Dziękuję, Pani Małgosiu, Celestyno, Kris i Zgredzie. Wiedziałam, że mogę na Was liczyć. Mam nadzieję, że się nada, bo jest piękny.

  29. Nie wiem czy tym razem będzie to podróż literacka, zmierza raczej w stronę sztuki i gastronomii ;) Z największą przyjemnością podzielę się wrażeniami.

  30. Tak Zytko, czuję tak samo.

    I żeby jeszcze poczuć zapach jabłka zapakowanego do tornistra przez Mamę.

    I zapach świeżo wyprasowanego kołnierzyka. Babcia.

    :)

  31. Miła Zośko, jestem pewna, że Twoje wakacje będą na najwyższym turystycznym poziomie!
    Jeśli znów trafisz do miejsc literackich – pamiętaj o nas!:)

  32. Dzień dobry zza lady :) Matka Teresa! „Pójdź, bądź moim światłem”, to książka, która jest mi bardzo bliska. Często wracam do niektórych jej fragmentów . Święta od ciemności.
    Kończy się lato, uczniowie wrócili do szkoły a ja dopiero zaczynam moje wakacje! Ale się cieszę :)) Oby pogoda dopisała.

  33. Kris!
    Wczoraj, przed polnoca, kiedy sie wpisywalam, wpisy konczyly sie na poscie Jadzi o 21:04 :)
    No wiec fluidy, fluidy, Pani Malgorzato:)

    Wzruszylam sie bardzo wpisem Domniemajki.

  34. Oo, jak mnie się marzy otrzymać nowy piórnik i pójść na 5 lekcji do szkoły – każdą o czymś innym :) Tak, tak! Tak rzewnie wyglądają myśli o szkole z perspektywy dorosłości. Czy ktoś tutaj czuje tak samo? Moc pozdrowień! :)

  35. Domniemajko, przesyłam Ci uśmiech i uściski! Co za świetna dziewczyna z Ciebie!
    O, tak, dobrze jest odnaleźć sens tego, co się robi. Wspaniałe uczucie.

  36. A ja zajrzałam dopiero teraz i stwierdzam potrójny fluid. Ja też natychmiast pomyślałam o tym wierszu!
    Oto on:

    Kazimierz Wierzyński

    NOCNA OJCZYZNA

    Jest jeszcze miłość,
    Raniona miłość
    Samotna, gorzka,
    Której nic nie odstraszy:
    Dla „śmiesznej nędzy polskiej”,
    Dla sensu nad klęską
    Wszystkiemu na przekór
    Budować co można,
    co zbudowane
    To nasze.

    Miłość karalna,
    Młodość raniona,
    Trud by dorównać
    Niepodzielności sumienia:
    Wszystkiemu na przekór
    Idzie milczący
    Ale go słychać,
    Świadomy siebie
    Krok pokolenia.

    Z lądu na morze
    Białe okręty
    Spychają w życie
    Nieznani,
    Zamknięci w sobie
    Ludzie bezsłowni:
    W mieście uśpionym
    Świeci im w pustce
    Nocna ojczyzna,
    Lampa w pracowni.

    Tam przemijały
    Złe, nadliczbowe
    Godziny rozpaczy,
    Zmory pamięci,
    I stamtąd płyną
    Rozchybotane
    Ale je widać
    Maszty nadziei
    Na każdym okręcie.

    To jest ta miłość,
    Miłość raniona
    Co przeliczyła
    Całe bogactwo
    Odbudowane
    Rana po ranie:
    Wierność sumieniu,
    Sens ponad klęską,
    Tego nie wezmą,
    To było nasze,
    Jest i zostanie.

    (Napisane w 1967-1968 roku.)

  37. Dopiero teraz zajrzalam, Patrycjo. Pewnie spisz juz dawno. Mnie natychmiast przyszedl na mysl Wierzynski i „Nocna Ojczyzna”.

  38. Kochana DUA,
    nie odzywałam się tutaj już chyba ze dwa lata. Ale jestem, czytam, podczytuję i towarzyszę Pani i wszystkim miłym Gościom, tylko po cichutku.
    Dziś piszę bo w ostatni weekend, pod wpływem nie wiadomo jakiego natchnienia, wsiadłam w pociąg i udałam się do Pobiedzisk. I tam siedząc na schodkach wiodących do kościoła zrozumiałam jedną rzecz: jak wiele trzeba mieć miłości żeby o rzeczach tak prostych i zwyczajnych, jak choćby rynek w Pobiedziskach, pisać z taką czułością i tak ciekawie, że aż komuś z drugiego końca Polski chce się nagle pojechać tam i obejrzeć to własnymi oczyma.
    I jeszcze tylko dodam słówko w temacie tego, co Pani napisała o tym, że człowiek jest stworzony do wielkości, a czasem sam o tym nie wie. To jest właśnie moje doświadczenie wolontariatu w czasie ŚDM: to poczucie, że jestem częścią, czegoś o wiele większego niż ja sama. Poczucie sensu tego, co się robi. Długo poszukiwane.
    Przesyłam wieczorne pozdrowienia.

  39. Dobry wieczór :)

    Wieczorynko, nie wiem, czy to tylko dla dorosłych, ale w mojej rodzinie uwielbiamy Dixit oraz Osadników z Catanu. Ostatnio grałam też w Geniusza – po jednym razie mogę stwierdzić, że dość przyjemna, chociaż wiem, że takie układanie nie wszystkim odpowiada. Mam również zapisane, że DUA polecała kiedyś Ubongo, ale jeszcze nie miałam okazji w to zagrać ;) W razie czego możesz spróbować na portalach aukcyjnych poszukać starej wersji Carcassonne, może się znajdzie gdzieś :)

    Aha, fajna jest też Kolejka, ale na dłuższą metę może nudzić ;)

  40. Ech, ech, Pani Małgosiu, powiedzmy ;)
    Drodzy Księgowi(i Pani Małgosiu), mam do Was prośbę. Potrzebuję pilnie wiersza o Ojczyźnie, niezbyt znanego, ale pięknego. Pomożecie?

  41. Dziękuję za wyjaśnienie, DUA (spotkałam się właśnie z obiema tymi wersjami wymowy, ale teraz już wiem, dlaczego tylko jeden sposób jest właściwy). Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem nabycia „Carcassonne” (dopiero zaczynam dorosłą przygodę z grami) i kiedy właśnie dojrzałam do tego psychicznie, okazuje się, że zmieniono szatę graficzną i trochę mi mina zrzedła. Wiem też, że są jakieś dodatki i one też już powoli ukazują się w nowej wersji. Trochę żal tamtej prostszej, miłej dla oka. Jakie jeszcze gry dla dorosłych możecie polecić, Drodzy (gram jak dotąd tylko w Scrabble i szachy)?

  42. Patrycjo, będą i piątki, i szóstki, ale na pewno nie tak zaraz. Będą wymagania. Tylko wytrzymajcie okres próbny.;)

    Wieczorynko, nawet nie wiem, jak by można to spolszczyć.
    Carcassonne wymawiam: „Karkason” (bo są dwa „n” i „e”, gdyby to było „Carcasson”, wymawiałoby się Karkasą”).

    Doskonała gra.:)

    Fluid, K8, no już nie chciałam przynudzać z tą „Odą do młodości”, ale oczywiście pomyślałam o niej natychmiast.

  43. Dzień dobry!
    Oczywiście, nadzieja przecież umiera ostatnia. Dziś pani profesor wydawała się odrobinę bardziej ludzka i nawet nagrodziła trzy osoby, które najlepiej napisały sprawdzian(w tym mnie), trójką Z PLUSEM ;)

  44. W to, że archiwum jest spore, nie wątpię a jak jeszcze wspomnę ile pewnie dostawała Pani listów od czytelników, ho, ho, ho! :)

  45. Dobry wieczór DUA i Drodzy Księgowi! Pytanie za 100 punktów do koneserów gier planszowych – jak się wymawia tytuł gry „Carcassonne”? Z francuska, jak nazwę miasta czy też przyjęło się spolszczać?

  46. Nie pamiętam już, Jejku miły, czy to dotyczyło Jeżycjady, czy którejś z moich książeczek dla dzieci młodszych. Gdzieś mam tę recenzję, oczywiście, ale są całe pokłady tego archiwum i nie chce mi się przekopywać piwnicy.
    Wiem jedno: tekst pani Hanny Lebeckiej z całą pewnością był piękny, mądry i przemyślany. Zawsze byłam uszczęśliwiona kiedy mnie pochwaliła. Zna się ona na literaturze dla dzieci i młodzieży jak nikt.
    Nota bene, to jej zawdzięczamy pierwszy polski przekład wierszyków Milne’a „Nieposłuszna mama”. Pani Lebecka, wówczas redaktorka w „Naszej Księgarni”, zaproponowała mojemu bratu, by te urocze wierszyki dla dzieci przełożył, i zrobił to wspaniale!

  47. Dzień dobry. To jeszcze o muzyce i nauczycielach. W pierwszej klasie liceum, 1 września, nasza wychowawczyni i polonistka, tuż po przedyktowaniu planu lekcji zadała nam pracę domową pod tytułem: Moje wrażenia z wybranego koncertu Wratislavia Cantans. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z festiwalem. Najpierw przy radioodbiorniku Diora, potem na żywo. Pomimo niezbyt udanej współpracy z panią polonistką wspominam ją miło, właśnie dzięki temu zadaniu. Ależ ten świat jest skomplikowany :). Trzymajcie się w nowym roku szkolnym Księgowi! A ja pędzę na angielski.

  48. Pani Małgorzato, a pamięta może Pani co było Jeżycjadzie w tekście pozycjonowanym jako „Lebecka H., Odmiany fantastyki, w: Nowe Książki, nr 11-12/1991, s.83-87”? Bardzo zaciekawiło mnie ujęcie tego jako pod fantastykę. Chyba, że chodziło o bajki, które pani ilustrowała… albo o Nutrię i jej dar przewidywania przyszłości. :))

  49. Dzisiaj czytałem na portalu Dziennik ciekawe wspomnienie jednego ze współpracowników Matki Teresy, jak wymogła ona na prezydencie USA Ronaldzie Reaganie pomoc dla Sudanu. Kiedy było trzeba, potrafiła naprawdę mocno stawiać na swoim.

  50. Nie znamy własnej wysokości,
    Póki nie każą nam powstać-
    Wówczas – gdy wiernie Plan spełniamy -]
    Nieba sięgamy wzrostem –

    Heroizm w pieśniach sławiony
    Byłby naszą normalną naturą –
    Gdybyśmy Miar nie wypaczali –
    Z lęku przed Królewską Posturą.

    Emily Dickinson (tł. S. Barańczak)

  51. A z Łukaszka już chyba kawał chłopa?!
    Pozdrawiam Was czule!

    A jeszcze słówko do K8 – myślałam właśnie o tym, że w muzyce chóralnej „zawsze zaskakuje cię jej potęga”. Dobrze powiedziane. Słuchając, zdajemy sobie sprawę, co ludzie MOGĄ, kiedy są zjednoczeni wspólnym dziełem. Zwłaszcza – wielkim. Jesteśmy skonstruowani tak, byśmy się nadawali do wielkości! Ciekawe, że sami nawet nie wiemy, co potrafimy, to się dopiero „po drodze” okazuje.

  52. Dzień dobry Ukochanej Autorce i Drogiemu Ludowi!
    Dziękuję za inspirujące cytaty!
    Cieszę się z kanonizacji Matki Teresy. Jest mi bardzo bliska.
    Pozdrawiamy serdecznie z Łukaszkiem po wakacjach (miesiąc u dziadków i prababci wraz z kotami:).

  53. Gio, dzięki za piękną historyjkę w kropeczki!:)

    K8, już nie po raz pierwszy widzę, że dzielimy upodobania. Ja też – chóralną bardzo! A jeszcze taki repertuar! No, piękne dni przed Tobą.

    Eviku, cieszę się, że znów masz pieska. I że te psiny w schronisku mają Ciebie. To już nie będzie im tak smutno!

  54. Patrycjo, może pani polonistka też się denerwowała. Nie traćmy nadziei.
    Klasa przyjemna, to najważniejsze! I wspaniały historyk się liczy, wychowawca w dodatku!
    Kris, mieliśmy szczęście, prawda?
    Ale właściwie – każde pokolenie żyje w czasach wielkich ludzi, prawda? Jak się tak zastanowić… Jak sama Matka Teresa pisała, świat jest pełen świętych, tylko nie nie o wszystkich wiemy.

  55. Dobry wieczór DUA i Księgowi. Muszę się z Wami podzielić wspaniałym muzycznym wydarzeniem! Rozpoczęła się Wratislavia Cantans i byłam dziś na koncercie IX Beethovena. Uwielbiam muzykę chóralną, zawsze zaskakuje mnie jej potęga. A za kilka dni Mozart, a potem Bach. W NFM we Wrocławskiu jest miły zwyczaj wręczania każdemu muzykowi z orkiestry czerwonej dłuuugiej róży. Zawsze widzę na twarzach wykonawców miłe zaskoczenie, że nie tylko dyrygent i soliści zostali docenieni. Może ktoś z Księgowych był dziś na tym samym koncercie? A może będzie na kolejnych?

  56. Czytając Wasze wspominki o nauczycielach, pomyślałam o wychowawczyni mojej klasy z liceum, polonistce. Osoba raczej nie z rodzaju tych, co się ich lubi od pierwszego wejrzenia. Wymagająca i surowa. Może nawet chłodna. Taka się w każdym razie wydawała. Ale z każdym kolejnym rokiem lody topniały.
    W klasie maturalnej tak się złożyło, że tuż przed naszą studniówką Pani Profesor zachorowała na ospę wietrzną (zaraziła się od swoich córeczek). Następnego dnia po studniówce poszliśmy w trójkę (ja, koleżanka i kolega) jako delegacja klasowa do Pani Profesor, żeby zanieść jej trochę studniówkowych łakoci. Miała być konwencjonalna wizyta, ale zasiedzieliśmy się i przeciągnęła się nieprzyzwoicie. Pani Profesor w fioletowe kropeczki nie przypominała naszej srogiej żelaznej damy. Tak nam się fajnie gadało, że w pewnym momencie zaczęliśmy opowiadać różne śmieszne historyjki. Prym wiódł kolega (ach! wtedy bardzo bliski mojemu sercu!). Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby nasza Pani Profesor tak się śmiała (aż trzymała się za brzuch). Córeczki (w kropeczki, jak ich mama) turlały się po dywanie. Był to jeden z najmilszych i najweselszych wieczorów w moim życiu.
    Na 30-lecie matury wysłałam Pani Profesor w prezencie przetłumaczoną przeze mnie książkę. Podziękowała mi… na łamach lokalnej gazety! Ukazał się artykulik, w którym zostałam tak wychwalona, że zastanawiałam się, czy to na pewno o mnie. ;-) Ale bardzo miło mi było. I moi Rodzice się cieszyli. :-))))))

    Może ta moja historyjka przekona Zuzię, Patrycję i Kapucynkę, że srodzy nauczyciele czasem zyskują przy bliższym poznaniu. :-)

  57. Kris, piękny cytat ( już przepisuję go do kajetu ulubionych myśli), jednak nie o to chodziło. Tamten to rodzaj wyliczanki zalet chodzenia, które zastępuje lekarza, psychologa (?) itd Potrzebuję dla kogoś, komu nie chce się chodzić.

  58. Dobry wieczór!
    Ja za to trafiłam na przyjemną klasę, na wspaniałego wychowawcę-historyka, ale na bardzo nieżyczliwą polonistkę. Już pierwszego dnia zdążyła nas zaszokować, nakrzyczeć, zrobić sprawdzian i zgasić nadzieje. Ale za to wczoraj byłam na pieszej pielgrzymce do Wąwolnicy(ok.35 km), nocowałam u koleżanki, wstałam dziś rankiem, wyszłam na dwór(koleżanka mieszka na wsi) i cieszyłam się chwilą. Takie cudowne wspomnienia są wynagrodzeniem tych nieprzyjemnych.

  59. Chesterko, moze to ten cytat, ktorego szukasz:

    „Kiedy z powodu upływu lat nie będziesz mógł biec, idź wtedy szybkim krokiem. Kiedy nie będziesz mógł iść szybkim krokiem, staraj się iść. Kiedy nie będziesz mógł chodzić, podpieraj się kulą. Ale pamiętaj, nigdy się nie zatrzymuj!”

    Matka Teresa z Kalkuty

  60. Jaka cudna i dzielna ta dziewuszka z Poznania.I jak miło popatrzeć na ta tłumy,które przyszły na kiermasz.
    Tak,tak,DUA, ma Pani rację,powtarzając nam uparcie,że Dobra jest więcej i że jest niezniszczalne.

  61. Dzien dobry!
    „Nie martw się tak bardzo problemami, jakimi żyje świat, ale po prostu odpowiadaj na potrzeby konkretnych ludzi.” (Matka Teresa)
    Piekny pomysl z posilkiem dla najbiedniejszych po Kanonizacji (poczestowano ich pizza!).
    Lubie wspolne zdjecie Swietych: Jana Pawla II i Matki Teresy. Mysl, ze tyle uczynili dla swiata, nie poddawali sie licznym przeciwnosciom, szli do przodu ze spokojem i usmiechem – to ogromne pokrzepienie.
    A to, ze zyli w „naszych czasach” – czyni ich jeszcze bardziej Bliskimi.

  62. Dzień dobry!
    Oglądałam kiedyś film o Matce Teresie. Wspaniała osoba. Mój dziadek ostatnio dużo o niej czytał i prawie wszystko mi opowiedział.

    Kapucynko kochana! Dziękuję! Ty wtedy pomyśl o mnie i jakoś przetrwamy.;)