Dzień Matki

boznanska

Matka z dzieckiem – malowała Olga Boznańska  (1865–1940)

 

 

Najpierw jesteśmy dziewczynkami, potem – dziewczętami, potem – młodymi kobietami.

A potem już Matkami.

I to jest już – na zawsze.

Tak jest, Matką jest się nieprzerwanie, choćby się nawet niespodziewanie dołączyło do grona Babć.

 

Być Matką – to znaczy oddać wszystko swoje i całą tę miłość, którą ma się w sercu, a która – i to jest prawdziwy cud macierzyństwa – nigdy się nie wyczerpuje, choćby nie wiem ile się jej dawało; a nawet – przeciwnie, im więcej się jej daje, tym więcej jej przyrasta.

Dumne i przepotężne jest miano matki … – napisał Lucjusz Anneusz Seneka.

Matka bowiem przekazuje Miłość.

A Miłość rządzi światem.

 

177 przemyśleń nt. „Dzień Matki

  1. Zuziu, nie martw się, Tata wie co robi :)

    Dla odmiany, po wielu dniach suchych, od wczoraj u nas nieprzerwane atrakcje deszczowo – burzowe,
    z gradem wielkości orzecha włoskiego włącznie. To wszystko na zasadzie – chcieliście deszczu ? – To macie.
    Ale, co by nie mówić, powietrze jest teraz krystaliczne. Miłego dnia Wszystkim.

  2. O, wszyscy święci! Rzeczywiście. Trzeba mieć przy nich oczy dookoła głowy. Nieprawdopodobnie prędko się rozwijają i nabywają sporo nowych wiadomości, nierzadko zaskakujących;)
    Zosieńka ostatnio ma ulubioną ripostę na wszelkie uwagi do niej kierowane. Powiada: – „No, nie! Nie przesadzaj!”
    I gadaj tu z panienkami;)

  3. Dobrze, że pomyliła drzwi i zamki. Mogłaby przecież odjechać! (tfu,tfu,na psa urok!)

  4. Maleństwa mnie znowu zaskoczyły. Dzisiaj rano stwierdziłam, że zniknęły kluczyki do samochodu. Bez większej nadziei spytałam panienek (2 lata 9 miesięcy), czy nie brały kluczyków i ku mojemu zdumieniu Zosieńka odparła, że to ona je wzięła. Po czym zeszła na dół, bez wahania podeszła do drzwi i pokazała kluczyki wetknięte w zamek drzwi od piwnicy! Z głębi serca wykrzyknęłam, że jest najmądrzejszym maleństwem, na co panienka odparła z oburzeniem, że już jest duża! No i rzeczywiście;)

  5. Ja też myślę, że nie trzeba się bać spotkań z nowymi ludźmi, Zuziu.
    A już młodzi pielgrzymi mogą ze ŚDM być tylko sympatyczni.

  6. Zuziu, nie przerażaj się, to będzie na pewno ciekawe doświadczenie:)
    Ja byłam kiedyś na podobnych rekolekcjach u Sióstr Sacre Coeur w… Pobiedziskach. Cudowny czas w tym pięknym klasztorze, tuż nad jeziorem.

  7. Gratuluję, Kapucynko, tych niezwykłych rekolekcji.Znam ideę, ale sama nigdy się nie odważyłam wziąć w nich udziału.Chyba nie potrafię pięć dni milczeć.:)

  8. Ojej,”Szesnaste lato Hanki” to była jedna z moich ulubionych dziewczyńskich lektur. Kupiłam( jak dziś to pamiętam)w antykwariacie i czytałam wielokrotnie,identyfikując się i przeżywając przejmującą historię bohaterki.Myślałam,że oprócz mnie nikt tego nie zna,a tu taka niespodzianka – i DUA,i Gio i Karikari.
    Książka również została na półce w moim panieńskim pokoiku i muszę ją jak najszybciej stamtąd zabrać.
    Przycioska nie pamiętam, choć kojarzę,że Hanka próbowała mieć bardziej miejską fryzurę.Ale za to jakże jej współczułam, kiedy wymarzane oliwkowe zamszowe półbuty poraniły jej nogi i nie udała się upragniona wyprawa.I jeszcze ta historia z mamą.
    Jaka to mądra i życiowa książka, warta polecenia młodym Księgowym.

  9. „Siedzę chora w łóżku
    i jak tylko mam siłę
    to czytam Jeżycjadę”

    Piękne!

  10. Dobry wieczór!
    Ja także Ci dziękuję Kapucynko. Natchnęłaś mnie do przemyśleń.:)

    Do naszej parafii chyba tydzień lub dwa przed ŚDM mają przyjechać ludzie z różnych zakątków świata, aby zapoznali się z kulturą itp. Tata nas zadeklarował i być może przyjadą do nas dwie osoby skądś tam. To mnie przeraża.;)

    Dobranoc wszystkim.:)

  11. O, jak tu miło w tych ogródkach. A propos ślimaków bez muszli – doskonale pamiętam z dzieciństwa dzień, gdy taki ślimak, ujrzany na ścieżce, przestraszył mnie do tego stopnia, że uciekłam do Mamy…
    Cieszę się, że nasza młodzież napełnia się duchowo w dobrych miejscach. To zapraszam (o ile DUA pozwoli) na Forum Młodych do Częstochowy. Mniejsze tłumy niż w Krakowie, ale równie międzynarodowo i ciekawie :-)
    Właściwie to szkoda, że nie ma już zagadek literackich na tej stronie. Czy nie można by czegoś w tym kierunku zrobić? Sama nigdy nie wzięłam udziału w zagadkach, ale siedziałam pod regałem i pilnie notowałam nowe dla mnie tytuły :-)
    Pozdrawiam Lud Księgi

  12. Witam, ja właśnie siedzę chora w łóżku i jak tylko mam siłę to czytam jeżycjade. Kaszel mnie męczy potwornie gdyby nie on to pewnie bym była w o wiele lepszym nastroju.

  13. Kapucynko, dziękuję, że się tym podzieliłaś. Na ŚDM się nie wybieram, może rekolekcje ignacjańskie byłyby w sam raz? :-)

  14. Myśląc o Kapucynce cieszę się, że Jeżycjadowcy rozwijają nie tylko swoje umysły ale i tą najlepszą, nieśmiertelną cząstkę naszego człowieczego losu. Nie poprzestań Kapucynko na tym jednym przeżyciu. Zresztą książki DUA też pięknie formują te nasze duszyczki. :-) Kochani- macie może jakieś rewelacyjne metody na meszki? Dzisiaj w nocy dokuczyły nam okrutnie. Ślimaki to chociaż ludzi nie gryzą, poczciwiny w przyrównaniu do tych maleńkich bestii.

  15. Cześć i czołem!
    Karikari, jak miło!
    „Szesnaste lato Hanki”, mocno sfatygowane, stoi sobie wiernie na moim regaliku w domu rodzinnym. Ile ja się nad tą książką nawzruszałam, naśmiałam, napłakałam! Niektóre cytaty towarzyszą mi na stałe („A ten przyciosek nad oczami to jak u krowy bodliwej, nie przymierzając” – to np. przy okazji przeglądania się w lustrze, jak jeszcze miałam grzywkę ;-)).
    Zdaje mi się, że akurat ta książka JBG była kiedyś cytowana na zagadkach KDM-u. Pamiętam, że się ucieszyłam.

  16. Masz rację, kochana Karikari!
    Niby nic nadzwyczajnego, a przecież to było nadzwyczajne: przez wiele lat kierować wiejską szkołą. I jeszcze pisać! Musiała to być dobra, dzielna kobieta.
    Pięknie to powiedziałaś.
    Dziękuję za to przypomnienie – ja znam twórczość pani Górkiewiczowej, ale niechże się i Lud zainteresuje.

    Kapucynko, jak dobrze, że już umiesz doceniać ciszę! Ona jest tak potrzebna duszy!

  17. Dzień dobry! W ramach zapoznawania się z twórczością pisarzy z mojej Małej Ojczyzny (bo przecież to wstyd nie znać tego, co zostało napisane „za miedzą”) czytam powieści Janiny B. Górkiewiczowej. Czy DUA zna tę autorkę (nie osobiście, rzecz jasna)? Bo jeśli nie, to polecam! Śmiem twierdzić, że się Pani spodoba. Na przykład „Najmłodszy” – o życiu na wsi widzianej oczami dziecka, o szacunku dla ziemi, zwierząt, przyrody, o porach roku i ludowych tradycjach, o miłości do dzieci – tej nieskażonej, tej najprostszej, nie „edukowanej”. Ta może być dobra lektura na Dzień Dziecka dla nas wszystkich: zmusza do wdzięczności za nasze dzieciństwo, które, jakie by ono nie było, prawdopodobnie było bardziej dostatnie niż to, którego doświadczały maluchy sto lat temu. A życiorys Górkiewiczowej – niby nic nadzwyczajnego, ale myślę, że jako wieloletnia dyrektorka szkoły wiejskiej w swojej codziennej pracy odmieniła na lepsze życie wielu, wielu ludzi.
    Uśmiecham się do DUY i Księgowych! :)

  18. Wczoraj wróciłam z cudownych rekolekcjii ignacjańskich w całkowitej ciszy! Uczyliśmy się medytować nad Pismem Świętym i NAPRAWDĘ rozmawialiśmy z Jezusem!!! Bardzo zbliżyłam się do Pana i rozwinęłam duchowo. Bóg rozjaśnił mi pewnie mroki mojej duszy. Goraco polecam całej księgowej młodzieży taki wyjazd. (Trwa 5 dni, jest organizowany przez Szkołę Kontaktu z Bogiem (wspaniali rekolekcjoniści)).

  19. Dzień dobry Wszystkim :) U mnie na szczęście tylko małe ślimaki z różnokolorowymi domkami. Póki co radzę
    sobie z nimi w ten sposób, że wyrzucam je na niezagospodarowaną jeszcze działkę obok nas (zwaną przez nas łączką), bujnie porośniętą trawą. Myślę, że ten układ ślimakom odpowiada, bo jakoś jest ich mniej.

  20. Mamo Isi, jednym z popularnych tu sposobów na ślimaki jest wianuszek wokół sadzonek usypany z grubo utłuczonych skorupek od jajek, albo czegoś innego równie ostrego a bezpiecznego, np. łupin z orzechów laskowych itp. Słyszałam jednak, że w Polsce ślimaki, szczególnie te bez domków, są bardzo duże, więc nie wiem, czy ten kanadyjski sposób będzie działał.

  21. Sądzę, Joanno, że chwyciłoby jak najbardziej, tylko wtedy – oczywista – warto prezentować tych ciut starszych bohaterów. A mamy ich dostatek! Ale przecież rozmawiam z fachowcem :)

  22. Widzę,DUA.:)
    I cieszę się,że ją poznałam,tę przemiłą panią.:)

    Zastanawiam się,czy można by zorganizować czytanie „Jeżycjady ” w liceum.Chyba by chwyciło?
    Jaka to by była frajda.

  23. Bożenko,moja Patrycja F. stwierdziła,że pani,która organizowała konkurs, jest przemiła.Jakoś mnie to nie zdziwiło.:)

  24. Jakże mi miło!:)
    Cieszę się bardzo, Bożenko, i dziękuję za wszelkie trudy.

    Gimnazjalistka Patrycja F. rzeczywiście jest naszą miłą Księgową i pochodzi z Lublina. A Joanna – ze Śląska. A więc to inna Patrycja F., najwyraźniej, jest uczennicą w liceum Joanny.

  25. Dobry niedzielny wieczór, DUA i miły Ludu Księgi!
    Jak dobrze Mieć Mamę i Być Mamą. Czterodniowe świętowanie :) A jutro wracam w nurt Jeżycjady! Już po pierwszym bibliotecznym „Czytaniu”; we wtorek robimy jeszcze jedno. I chciałam podzielić się swoją radością, bo efekt był wymierny, o czym powiadomił nas szybki sms nauczycielki bibliotekarki: gimnazjaliści po powrocie do szkoły od razu powypożyczali Jeżycjadę! Czyli było warto. Zaiste, ten rok szkolny upływa mi pod znakiem MM :)
    Joanno, wybacz spóźnioną odpowiedź, dopiero nadrabiam zaległości po bardzo intensywnym czasie. Miło mi, że Twoje uczennice wzięły udział w „Feblikowym” konkursie. Patrycja F. wydała mi się przez moment jedną z Księgowych :) A tak w ogóle – przy okazji duuużej pokonkursowej korespondencji nawiązałam wiele miłych kontaktów. Nie pierwszy raz okazuje się, że MM czytają „ludzie znający Józefa” :) I okazało się też, jak wiele tu było czytań rodzinnych – kolejny dowód, jak MM integruje. A do lawinowo rosnącej liczby faktycznych krzyżówkowiczów doszła nam jeszcze jedna niespodzianka: nasza zwyciężczyni, przemiła laureatka również konkursu zakładkowego, choć podaje adres polski (rodziców), tak naprawdę mieszka w Norwegii. Proszę – kolejna „światowa” wielbicielka MM :)

  26. A mnie chłodna kąpiel w niedzielę na przymuszenie się do sprawdzania nie pomaga nic a nic.Zwłaszcza w tak piękną jak dzisiejsza.Klasówki leżą odłogiem,świadomie dziś odpuściłam,bo przecież kiedyś trzeba odpocząć.
    Działamy dziś, Wójcie, w myśl zasady -co możesz zrobić dziś ,zrób jutro.A testy nie zając, nie uciekną.
    Chyba,że zje je pies.Nasza psina ostatnio skonsumowała,podejrzewam,że z apetytem (świadków nie było), zeszyt jednego z uczniów mojego męża. W dodatku ucznia -łobuziaka.
    Żeby było weselej, uczniowie niejednokrotnie tak się tłumaczą,a my zawsze traktujemy to jak wymówkę niewiele mającą wspólnego z rzeczywistością.A tu masz.:)
    Na wszelki wypadek zrobiliśmy zdjęcie resztek kajetu.

  27. Te samiutkie, Iskro, te samiutkie. Tylko już wiem, że one malwom nie dają szansy i z malw z żalem zrezygnowałam;(
    Ale chyba przejdę na system Starosty i przestanę dawać szansę ślimakom eksmitując je ciupasem do lasu. Żeby tylko nie zżarły lasu.

  28. Chłodna kąpiel, zdolny Wójcie. I z miejsca – pełna gotowość do pracy.
    U nas pochmurno, więc podlałam ogród, może ściągnę burzę.

  29. Piękne słowa o tych obrazach a moje niezidentyfikowane ślimaki przepadają za malwą mamo Isi. To chyba jednak inny gatunek niż Twoje ;-)

  30. O masz! KokoszaNel, ryczałaś naprawdę? A niektórzy się śmieją :D A tak serio, to ciesze się, że ryczałaś, bo właśnie miejscami taki miałam zamiar, żeby czytelnikowi choć załzawiły się oczy. To takie oczyszczające!

    Skwierczę w ogromnym upale. Jak tu sprawdzać testy w takich warunkach? Czy ktoś mi powie jak się zmusić? Może Starosta? ;) Zajrzałam na burze dziś, lecz nie znalazłam tam pociechy. Jakieś leciutkie zabarwienie w okolicach Krakowa, ale czy to pójdzie w naszą stronę? Z tymi burzami to nigdy nie wiadomo.

  31. Co do Olgi Boznańskiej taki znalazłam cytat:
    „Obrazy moje wspaniale wyglądają,bo są prawdą,są uczciwe,pańskie,nie ma w nich małostkowości ,nie ma maniery, nie ma blagi.”
    I w związku z krakowską wystawą ładne określenie – malarka ciszy.

  32. A eksmisja to dobry patent,DUA. Irytują mnie zniszczenia,ale jakoś nie mam sumienia podrzucać tych niebieskich granulek.

  33. A u mnie ślimakowi odbija się dynią. Cóż to za demoniczne stworzenia! Ślimaki w zasadzie nie opanowały jedynie powietrza, co nie każdemu mięczakowi (a nawet twardzielowi) się udało. W Polsce występuje 6 gatunków morskich oraz ok. 200 gatunków lądowych i około 50 słodkowodnych. Nie rozumiem tylko tego „około”. Jeszcze się nie doliczyli dokładnej liczby?
    I z tych około dwustu lądowych co najmniej połowa dybie na moje pozostałe dynie. Potwory! Chyba się załamię.
    Ale i tak nie jest źle, bo na świecie występuje ich około 105 tys. gatunków. I tego bym nie zniosła.

  34. Sto gatunków – gdzie to pomieścić? Ale jak musi być pięknie, kiedy kwitną.
    U mnie dzisiaj rozkwitła jedna rabatowa,taka zwyczajna parkowa,ale za to pięknie czerwona.Jaka to frajda codziennie obserwować jak te roślinki się zmieniają.
    Co do zmęczenia (Sowa uzna to pewnie za marudzenie starszych pań) masz,Iskro,stuprocentową rację.Pociecha tylko w tym,że wiek licealno – gimnazjalny też jakoś mija, w miarę nawet szybko i dzieci nam mądrzeją.
    A dwulatki są takie słodkie.I tak cudownie niezniszczalne.:)

  35. Wójcie kochany dziękuję za Lawendową! Ryczałam jak bóbr i z powodu zaczytania nie zrobiłam obiadu. Teraz czytamy Kogucikowi.

  36. Witajcie w niedzielne popołudnie!
    Rzeczywiście, obraz Olgi Boznanskiej przemawia do nas poprzez emocje wypisane na twarzy : iskra niepokoju w oczach córki i zarazem spokój, opanowanie i troska ze strony mamy. Na uwagę zasługują tez ich splecione ramiona podkreślające łączące je więzi.
    Obejrzałam tez inne obrazy tej malarki, dominują bardzo intensywne spojrzenia portretowanych osob. Mozna je sobie interpretować do woli.
    A bloomerang piękny i jak szybko rośnie :)
    Pozdrawiam gorąco!

  37. O-przepraszam- minęłam się jednak z prawdą. Około stu to jest krzaków ale gatunków trochę mniej bo niektóre jak się okazało powtarzają się ;-) Ale wakacyjna pogoda u nas. Hamaczek i kukułki w tle..

  38. Inwazja tych bez domków także u mnie na balkonie:( Odkryłam to przypadkowo, własnymi rączkami(niestety, bez rękawiczek, brrr), kiedy sprawdzałam, czy moje kwiatki w korytkach mają mokrą ziemię.

  39. Witam wszystkie mamy : te młodsze i starsze stażem,będące jeszcze córkami mogącymi uścisnąć mamę i te które już się cieszą wnukami. To właściwie obojętne bo miłość ta sama zmieniają się tylko problemy. Sowo miła- troszeczkę Ci zazdroszczę tego zmęczenia kilkulatkiem- znak to,że chyba już tęsknię za wnukami. Ten czas zmęczenia fizycznego aktywnością dzieciaków tak szybko mija i w okresie gimnazjalno-licealnym zamienia się w zmęczenie psychiczne. Tęskni się wtedy trochę za tym bieganiem za pociechą. Ogródek i na to jest najlepszym lekarstwem. Róż w moim ogrodzie jest około 100 gatunków (pasja mego taty) ale nie mam pojęcia jakie to gatunki-jeszcze nie kwitną. Miłego niedzielnego odpoczynku :-)

  40. No i lepiej, ze im odbija hortensja niż palma, ale może tylko dlatego, ze u nas takowe nie rosną (ciekawe, co zjada palmy tam gdzie rosną?). Przepraszam za to ze, coś mi nie wchodzi ze, ale może te kropeczkę to one, te gołe zjadły.

  41. Cha cha, pani Małgosiu, tak, mam nadzieje, że im się odbija!
    Eksmisja – no, skoro mięsiste winniczki, to może połączyć z eksportem?

  42. Dzieńdoberek :) Zrobiłam wczoraj „Pychotkę” – łatwiejszą wersję Ciasta Pani Walewskiej i jak nazwa
    głosi – jest pyszna ( przyjemnie chłodzi w upalny dzień). Dziękuję za ten trop kulinarny.
    A obiad gotuje dziś Mąż. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak udać się na leżak z książką.
    Miłego dnia Wszystkim :)

  43. Po hortensji im się odbija?
    A dobrze im tak!
    Spacerek śledczo-dochodzeniowy popieram. Nie zapomnieć o rękawiczkach!
    Tych potworów bez domków na szczęście u mnie nie ma. Obfitość mięsistych winniczków.

  44. Pani Małgosiu, podziwiam. Ale te bez domków jak? A te właśnie najbardziej zajadłe, i wszystkożerne. Wieczorem kwiatek in spe stał sobie ładnie, a rankiem już tylko ogryzki. Na Pomorzu rok temu była inwazja tych stworzonek składających się, jak to mały starszy Rojek powiedział, tylko z układu trawiennego. W tym roku na razie zjadły mi tylko hortensję (ale odbija, uff), a to dlatego, że wieczorny spacerek ogrodowy ma charakter śledczo – dochodzeniowy.

  45. Eksmisja, Jolu.
    Zbieram je starannie na dzień przed wywozem śmieci „zielonych”, władam do worków ze ściętą trawą i tym sposobem, wśród smakołyków, podróżują sobie na wysypisko. A tam – hulaj dusza!

    Celestyno, a w dodatku każdy jej portret przekazuje jakąś tajemnicę. Może zresztą to samo miał na myśli recenzent „Gazety Lwowskiej”, pisząc o „treści wewnętrznej”.

  46. No właśnie, ślimaki. Można by o nich nieśpiesznie (ale nie o nich Stempowski, nie o nich) pogawędzić. Czy w obecnym tu szanownym gronie znane są na nie sposoby, oprócz piwa i niebieskich granulek?

  47. „Boznańska umie przedziwnie wydobywać i uwydatniać w oczach, w ustach i całym wyrazie twarzy indywidualną treść modelu, tak, że z obrazów jej osądzić można niemal psychiczne właściwości portretowanej osoby […], niebezpieczną jest rzeczą dać się Boznańskiej portretować, jeśli chce się ukryć swoją treść wewnętrzną” – „Gazeta Lwowska” 1910, nr 145.

    :)

  48. I sama pani Olga miała bystre czarne oczka, bardzo lubię jej autoportrety, zresztą- wszystko co namalowała.

    Piękny obraz wybrała Pani na Dzień Matki, taki czuły.
    Córka, mimo, ze już prawie mojego wzrostu, jeszcze często zasiada mi na kolanach(kończyny tak zabawnie się plączą), bo potrzebuje sie przytulic, a ja korzystam póki mogę:)

    Pięknej niedzieli wszystkim życzymy!

  49. Właśnie doczytałam się, że róża Golden Showers „dość dobrze znosi niewprawne traktowanie, od brutalnego cięcia do prawie zupełnego zaniedbania. Bardzo popularna w Wielkiej Brytanii, gdzie jej kwiaty odporne są na angielską pogodę.” Stąd ten cud!
    Sowy w ogóle są nadzwyczajnymi stworzeniami; przecież one widzą stereoskopowo, a słyszą w przedziale
    50–21 000 Hz! Człowiek zaś tylko od 20 – 20 000Hz!

  50. A mówiłam, że wszystkie pióra Sowy są świetne!

    Gratuluję róży, Mamo Isi. Ukorzeniacz to naprawdę dobra rzecz, ale nie musiało się udać.

  51. Muszę się podzielić radością:)
    Otóż gdzieś na początku grudnia psica wyrwała przy samym korzeniu krzak pnącej róży. Pocięłam krzak na kawałki, które potraktowawszy ukorzeniaczem powsadzałam w ziemię, wszystko przykryłam na zimę łapkami sosnowymi, ale nikłą miałam nadzieję na cud. A tu tymczasem na jednym z pędów pojawiły się właśnie listeczki!
    A to taka śliczna żółta, pachnąca róża (bodajże Golden Showers). Tak się cieszę:)))

    Jesienna Ado, dziękuję za poradę; zastosuję się, tylko muszę zdobyć te 5-litrowe baniaki;)
    W nocy ślimaki zeżarły jedną z sadzonek dyni;(
    Czuję się jak ten ogrodnik z „Roku ogrodnika”; nic tylko wzloty i upadki;)

    Sowo P., poza piórem literackim, jakie masz nadzwyczajne pióro muzyczne! Nie pamiętam, czy podziękowałam już tobie za wszystkie polecanki muzyczne, ale jeśli nie, to dziękuję z całego serca:)

  52. O, dobrze!
    Przytulaj Mamę, przytulaj. :)

    Dzień dobry wszystkim!
    Justysiu, obejrzałam bez Bloomerang, ciekawa odmiana! Widzę, że jest w polskich sklepach internetowych. Ale – ech!- nie mam już na niego miejsca!

    Celestyno, pewnie dlatego tak wiele czarnookich u Boznańskiej, że malowała w Paryżu!
    Niebieskoocy są tam w mniejszości, bardzo cenieni.;)

  53. Dzień dobry, ale tu pachnąco! Wczoraj cały dzień byłam poza miastem, wróciłam odurzona leśnym powietrzem i tą ZIELENIĄ:) Biorę sobie do serca słowa o przytulaniu do Mamy, bo rzeczywiście ostatnio jakoś zaniedbałam sprawę…

  54. Bloomerang, bo powtarza kwitnienie. Najpierw ma kwiaty w maju/czerwcu, a potem w sierpniu/wrześniu, ale już mniej. Pachnie tak samo jak wysoki bez, a kwiaty są na wysokości nosa.

    Dobranoc.

  55. Właśnie miałem napisać, że to może ta sama dziewczynka, co z chryzantemami.
    A wystawę tę samą widzieliśmy w stolicy. Była wędrująca.

  56. Dobry wieczór!
    Gwoli ścisłości chciałbym dodać, że w Opium Babi wyprowadzała Pyzunię żeby nie zwariować – nie z powodu Pyzuni, tylko akurat Idy (bo co do Gaby nie jestem pewien). Co mnie akurat zupełnie nie dziwi. Ale też zupełnie nie śmieszy – biorąc pod uwagę kontekst (może to był jakiś atawizm?).

  57. Takie oczy – czarne paciorki, sa specjalnoscia Olgi Boznanskiej. Przyjrzyjcie sie na jej inne portrety (np. bardzo wszystkim znana „Dziewczynka z chryzantemami”, te oczy po prostu hipnotyzuja).
    W ubieglym roku mialam okazje obejrzec bardzo obszerna wystawe dziel pani Olgi w Muzeum Narodowym w Krakowie. Wspanialosci. Do tego w jednej sali multimedialna prezentacja prac konserwatorskich wielu sposrod jej obrazow z uzyciem najnowszych technik. W trakcie tych prac okazalo sie, ze w obrazach pani Olgi wcale nie dominuja szarosci, paleta barw jest bardzo bogata.

    Dobranoc!

  58. Bardzo sceptycznie byłam nastawiona do naszej przeprowadzki na wieś.Był to pomysł mojego męża,który zawsze chciał mieć kawałek swojej ziemi.Ja jestem typowo miejski wychów,dziewczyna z blokowiska,choć zawsze łąkowo -leśne plenery mnie pociągały.Ale co innego urządzanie weekendowych wypraw,a co innego codzienność, konieczność dojazdów do pracy,inne środowisko,itd.Teraz po kilku latach nie wyobrażam sobie innego miejsca do życia.Przyjeżdżam po pracy,a tu-zwłaszcza teraz wiosną-jest jak w innym świecie.Powietrze pachnie ,ptaki śpiewają, bezmiar zieleni działa tak kojąco.A teraz jeszcze ten ogród.Na początku zajmował się nim głównie mąż, ale stopniowo i mnie to wciągnęło.Dobrze nam ta zmiana zrobiła.
    Dobrej nocy,już się kładę, bo znowu ptaki zbudzą mnie o czwartej rano.:)

  59. Cieszy. Jeszcze jak!
    Masz rację, mówiąc, że praca w ogrodzie przynosi duszy spokój. To zadziwiające, ale tak właśnie jest. Siedzenie w ogrodzie też, i owszem – ale przede wszystkim praca w nim.
    Spokój i radość.

  60. Dziękuję,DUA. Niebieskiej grządki jeszcze nie mam,a ta na zdjęciu jest taka wdzięczna,że spróbuję sobie podobną urządzić.
    Jako ogrodniczka dopiero raczkuję,ale metodą prób i błędów,już parę rzeczy mi się udało.I może kiedyś mój ogród też będzie się choć w części tak pięknie prezentował.W każdym razie takie mam marzenie.
    Jako wyzwanie traktuję róże.Póki co mam ich ledwie kilka,ale regularnie kwitną i nic im się złego nie dzieje,chociaż jak kupowałam kolejne,za każdym razem ostrzegano mnie,że to trudne kwiaty.
    Zdobędę też Louise Odier (namierzyłam rosaria ,w których jesienią ma być w sprzedaży), bo muszę poczuć ten zapach,który tak sugestywnie ostatnio Pani opisała.I te kaskady – jak to musi cieszyć.:)

  61. Sowo, bardzo było mi miło przeczytać Twoje słówko o ” Lawendowej czarownicy” :)

  62. „Bloomerang” to dowcipna nazwa, Justysiu.
    Muszę zobaczyć, jak ta odmiana kwitnie. Zawsze przynosisz tyle ciekawych wiadomości botanicznych!:)

    Nutko, ja też tak myślę. Piękne czarne oczy. Wspaniale namalowany podwójny portret. Niby tylko kobieta z dzieckiem pozuje – ale ileż tu się dzieje, jakie myśli i emocje przepływają!

    Kris (wiad.pryw.) – baw się dobrze w Krakowie!

    Joanno, niebieska szałwia w dwu odmianach, mam też tam ostróżki i niebieskie bodziszki.
    Nawiasem mówiąc- spojrzałam na to zeszłoroczne zdjęcie czerwcowe. Dziwne! Mamy koniec maja, a róża Louise Odier obsypana jest kwiatami, podczas gdy szałwie wcale się nie rozwinęły. A w ubiegłym roku było odwrotnie. róże zakwitły po szałwiach.
    Ciekawe od czego to zależy.

  63. Nie ma to jak kilka godzin pracy w nieco zaniedbanym przez nasze maturalne zabieganie ogrodzie.Pleców,rąk i nóg nie czuję,ale na duszy jakoś mi się tak spokojnie zrobiło.I grządkę urządziłam sobie ładną.:)

    Dzięki,Justysiu, za podpowiedź.Zdjęcie piękne,a róża imponująca.Jaki cudny ogród ma nasza DUA.Jakie piękne także te kwitnące niebiesko dwa rodzaje roślinek.Cóż to jest,DUA?

  64. Dobry wieczór!
    Zanim przeszłam do szybkiego przeglądania wpisów musiałam kilka razy wrócić na górę strony i raz jeszcze spojrzeć w oczy Matki i Córki. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Nie wiem ile razy wracałam. Te oczy są intrygujące.
    Miło poczytać Was wieczorem.
    Serdecznie pozdrawiam!
    Nutka

  65. Dzień Dobry wszystkim. Miło czytać Wasze wiadomości ogrodowo-pogodowe. U nas też 30C upały już od tygodnia i tulipany znów za szybko przekwitły. Teraz wyjmę tulipany, posadzę kanny i zrobi się tropikalnie. Bzy jeszcze się będą trzymać przez jakieś dwa tygodnie, a po nich zakwitnie jeszcze bez niski o nazwie „bloomerang”.

    Joanno, różę Louise Odier u DUA możesz zobaczyć we wpisie z 12 czerwca 2015, pt. „Do zobaczenia we wrześniu!”.

  66. Humor Starosty nie ma sobie równych. A teraz muszę pochwalić Twoje pióro, Wójcie, bo właśnie skończyłam „Lawendową”. Urocza książeczka! Czekam na następną. :)

  67. Przyjemnie i obiecująco się zachmurzyło, oby popadało. Wczoraj podlałam tylko mdlejące kwiaty, warzywnik musi poczekać na deszcz. Joanno, piszesz, że padało na Dolnym Śląsku, niestety nie u mnie, ale czekam cierpliwie. Mamo Isi, ja na ślimaki, ojej, na ogórki zakładałam butelki od wody 5 l, bez dna i bez zakrętki. Kiedy ogórki były już spore to ściągałam butelki i ogórki radziły sobie już same. Warto spróbować. Miłego dnia wszystkim życzę.

  68. Dzień dobry!
    Mam koszulkę z rysunkiem kury, a pod nią podpis- domowa. Nie należy w takiej koszulce wychodzić z domu, a zwłaszcza do szkoły.;)

    Rok temu będąc u pradziadków na wsi codziennie rano chodziłam po jajka i zanosiłam babci. Parę dni później usłyszałam jak prababcia żaliła się babci, że kury się chyba przestały nosić, bo jak rano idzie, to żadnych jajek nie ma. No i musiałam się przyznać.:)

    Całą noc lało i grzmiało. Dziś już jednak ładna pogoda, upał wręcz.
    Pozdrawiam wszystkich!:))

  69. Dzień dobry mam pewne pytanie .A konkretnie : kiedy mniej więcej wyjdzie Pani książka Ciotka Zgryzotka?

  70. Mnie dzisiaj rozśmieszyły różne Wasze wpisy, a na końcu Starosta : ” … co mówię! – wszystkie Twoje pióra są świetne.” :D

  71. Jeśli zaś chodzi o poruszony tu wątek malarski, jestem pod dużym wrażeniem genialnej wystawy prac
    Teofila Ociepki (ach, ta intuicja twórcy- samouka). Wystawę oglądać można w Spichrzach nad Brdą i polecam ją wszystkim kolorystom.
    Istotną rolę na wystawie pełni również dźwięk, a także pewne elementy przestrzenne, które jakby na chwilę wyszły z obrazów.
    Olga Boznańska – oczywiście kocham.

  72. Tam , gdzie się spotyka kilka mam,tam nieuchronnie, albo na szczęście rozmowa musi zejść
    na tematy o dzieciach. Ja, właśnie (całkiem niedawno) złapałam się na tym, że 16- letniego dziecka, nie wypada już…całować po stópkach.

  73. U nas pada!Miarowy i ciepły deszczyk!Marzenie ogrodnika.

    Jaja z wolnego obiegu są super.Kury sąsiadki,od której je kupuję,często po przejściu przez dziurę w płocie zdołają obiec i mój ogród.Wolno albo i nie.:)

  74. Aniu K, nie jestem pewna, czy z łobuzowania się wyrasta. Chyba ono tylko ewoluuje.
    Pozdrawiam kędzierzawych!

  75. Aaa!
    Jaja z wolnego obiegu rozjaśniły mi ten i tak jasny poranek!
    Prześliczne!

    SowoP, ależ Twoje pióro jest świetne, co mówię! – wszystkie Twoje pióra są świetne.

  76. Z listy zakupów wypisanej przeze mnie córkom na dziś:
    Mleko
    Bułki
    Jaja z wolnego obiegu

  77. Czytając kiedyś jak Mila Borejko wyprowadzała któreś z wnucząt na spacer żeby nie zwariować śmiałam się mocno. Ale to prawda życiowa! Mam dwoje maluszków 3 i 4 lata i czasami….dają popalić jak to moja kochana babcia mawiała. Są treścią mojego matczynego zycia i zadziwiają każdego dnia ale psocą jak najęte. Czy z tego wyrosną? Czy prędzej ja przywyknę do tej szalonej karuzeli? Pozdrawiam znad śpiących malych kędzierzawych główek w których na pewno juz śnią się nowe figle.

  78. A u mnie Louise O. i Arthur B. dopiero szykują się do kwitnenia.

    Gio, dzięki, bo już się martwiłam, że nikt nie dostrzega nutki humoru w moich komentarzach. Kiepskie mam pióro, bo nawet emotikonki nie pomagają! Kochane mamy, za nic w świecie nie zrezygnowałabym z tego zmęczenia. Gdybym była bogata, zatrudniłabym kucharkę, sprzątaczkę i ogrodnika, ale absolutnie nie chciałabym opiekunki do dziecka. Uważam, że te ulotne chwile trzeba przeżyć samemu! Gdy oglądam znane nam wszystkim filmy i seriale BBC o brytyjskiej arystokracji, zawsze napawa mnie zdziwieniem fakt, jak kobiety z wyższych sfer mogły widzieć się ze swoimi dziećmi ledwie godzinę dziennie, po obiedzie. Pewnie konieczność „bywania”, balowania, czesana się i ubierania do każdego posiłku pochłaniała im tyle czasu, że na dzieci już go zwyczajnie nie wystarczało…

  79. Kochany Starosto; tych cebul papuzich tulipanów nigdy nie wykopywałam, a one sobie dalej żyją. A jak wsadzę cebulę jakiegoś współczesnego tulipana, to pokwitnie rok, dwa i znika.

    Joanno, masz rację; to jest bardzo ważne, aby umieć powiedzieć osobie bliskiej, że się ją kocha, że jest się wdzięcznym za to, że jest obok.
    Ja w paru przypadkach nie zdążyłam dojrzeć do tej mądrości i nie mogę tego odżałować.

  80. Zmeczenie zmeczeniem, ale nostalgia ne pewno kiedys bedzie. Juz teraz zreszta mnie czasem ogrania, jak wspominam moje Dzieciaczki jako noworodki… i nie tylko.
    Ale uwielbiam obserwowac, jak rosna. To fascynujace.

  81. Zawsze jednak możesz się przytulić, Dewajtis. Zwłaszcza mamy tego potrzebują:)

  82. Sama jeszcze nie mam dzieci, ale moi Rodzice często z nostalgią wspominają, co wyrabiałam jako kilkulatka… Czasem mam nawet lekkie poczucie winy, że już z tego dawno wyrosłam i że może im smutno;) Przypominam sobie wtedy, co mówił Ignaś w „Febliku” o szacunku do rzeczywistości. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie w burzowy wieczór (w Warszawie grzmi i błyska!).

  83. „Zaraz idziemy razem podlewać, ja kwiatki, a dziecko swoje skarpetki”.

    Bardzo obrazowo powiedziane, Sowo. Co mi się przypomni, to się śmieję. :-)))))))))))))))))))))

  84. Burza dotarła do nas,czyli na Dolny Śląsk.Dobrze,że wyjątkowo tym razem nie zdążyliśmy z podlewaniem.:)

  85. O, dzięki, Bzowa Babuleńko! Kwitniesz, lecz jeszcze nie u nas.:)
    Prawda, nie masz jak wonny, złoty syrop z białych kwiatów czarnego bzu.

  86. Zapach Louise Odier: jak tej dzikiej Rosa rugosa, tyle że jeszcze jakby cięższy. Prawdziwy zapach różany!
    Za to Arthur Bell pachnie jasno, świeżo, owocowo, słodko, trochę cytrynowo. Też ma to prawdziwie różane tchnienie, ale jakby w tle.

    Mamo Isi, te dawne tulipany są wieczne, nawet jeśli się ich nie wykopuje po kwitnieniu etc.
    Mam takie czerwone – zastałam je tu i zostawiłam, a teraz wciąż wychodzą w różnych kątach ogrodu.

  87. Sowo, też się przyłączam do głosów tych, którzy mówią, że to są piękne chwile i upływają bardzo szybko. Potem maleństwo już wyfruwa z gniazdka, poznaje świat i ludzi i ani mu w głowie, żeby męczyć mamę;)

  88. Just, nie mam pojęcia, jak miałabym się zabrać do poznawania zagadki długowieczności naszych parafian.
    Ale jeśli dorwę wyniki jakichś badań, podzielę się wieściami;)

  89. Ach, ach, płonię się ze wzruszenia na tyle i to taaakich komplementów;) Bardzo dziękuję:)

    Louise Odier pięknie się przyjęła, ale jeszcze nie widzę pąków. Za to ślimaki zeżarły ogórki i nie było na to siły, mimo że przepatrywałam wokół nich (ogórków) teren o promieniu paru metrów, zawsze zdążyły (ślimaki) świńskim galopem przytruchtać, jak się tylko odwróciłam do nich plecami. Chytre to bestie niesłychanie i poruszają się błyskawicznie.
    Nie chcę zapeszyć, więc tylko szeptem zawiadamiam, że chyba będą pierwsze kronselki i koksy na drzewkach posadzonych dwa lata temu. Do kwitnienia przystąpiły:żarnowce, tawuły i krategusy oraz maki, irysy i margerytki. Jeszcze kwitną też tulipany papuzie, których cebulki pół wieku temu sprowadził mój Tata.

  90. Poproszę o zdjęcie tych kaskad,DUA.:)
    Poszukiwałam tejże róży,ale tam gdzie zaglądałam,była niedostępna.To chociaż na zdjęcie popatrzę, bo zapach,podejrzewam,jest nie do wyobrażenia.:)

    Wczytałam się we wpis Cascioliny,który wcześniej przeoczyłam -jakie piękne to sformułowanie o nieoszczędzaniu się w miłości.

  91. Jolu, jeśli Róży, to chyba nie mail, a esemes z Londynu, po wylądowaniu samolotu.;)

  92. Ha, Mama Isi to jest kawał świetnego pióra, rzecz wiadoma.:)

    SowoP, ja też właśnie podlewam (tym wachlarzowatym uchylnym). Susza!
    Już po bzach. Za to mi kwitną róże: Arthur Bell i Louise Odier. Ta ostatnia – kaskadami. A jaki zapach!

  93. Chesterko, współczuję Ci z powodu odejścia tak drogiej przyjaciółki, ściskam Cię mocno.
    Mamo Isi, potrzebaby lepiej poznać te zagadkę długowieczności.

  94. Oj, to będzie mi bardzo miło poznać Cascioline ( Kasię ? ). Jaki ten świat mały!
    Sowo, mnie też zdarza się być przemeczona, ale uśmiech Dziecka i jego bezgraniczna miłość wynagradzaja wszystkie trudy.
    Spróbuj spojrzeć na świat z jego perspektywy :)

  95. Sowo, jak dobrze Cie rozumiem! Przy dwulatku nielatwo odpoczac, a w czasie wakacji pojawiaja sie nowe obowiazki: chronic przed sloncem (zwlaszcza we Wloszech), wymyslac rozrywki (park i plac zabaw wchodza w gre tylko rano albo poznym popoludniem), nad morzem – nie spuszczac z oka nawet na sekunde itd., itd.
    Ale przy czterolatku (i pozniej) jest juz zdecydowanie latwiej, tak ze sie martw, jeszcze tylko 2 lata! :) :)

  96. Mamo Isi, aż pokraśniałam! Tym bardziej, że jak się niekiedy tu rozwinęłaś, to kawał literatury był, jak nie przymierzając mail Róży

  97. No pewnie, że wierzę. Nawet teraz, wystarczy, że wyjdę sama z domu na godzinkę i już mi czegoś brak. Bo w gruncie rzeczy bardzo lubię to zmęczenie.

    Na deszcz się nie zanosi. Zaraz idziemy razem podlewać, ja kwiatki, a dziecko swoje skarpetki.

  98. Pani Małgosiu, uwielbiam, i dlatego też od ponad dwudziestu lat uwielbiam Pani książki, do puńczyka w tuszce włącznie :)
    Sowo P., przyłączam się do zdania DUA, a i innych, jak mniemam, mam dzieci wyrośniętych, które już ani przytulać, ani na kolana, ani pod okiem cały czas, chlip

  99. Zajrzałam na burze.dziś.net i widzę, że front burzowy posuwa się dziarsko i czekają nas dalsze atrakcje;)
    Idzie chyba właśnie w stronę Pomorza Zachodniego.

  100. Cha, cha, Jolu!
    A to dobre.
    Pan Oracabessa mógłby mieć takiego węża w kieszeni.
    Widzę, że lubisz słowne igraszki.

    Sowo, możesz mi nie wierzyć, ale za lat 15 obrazek ten (rzeczywisty) przypłynie do Ciebie na fali nostalgii.

  101. Nad Pomorzem, środkowym, też czekamy na deszcz. Trochę przeleciało, ale ominęło nasz ogródek. Deszczówka się kończy, a węża ogrodowego najchętniej mielibyśmy w kieszeni…

  102. Obrazek sielankowy, ale to model książkowy. A rzeczywistość? „Mama, idż tu, do mnie!” „Nie czytaj/siedź/pij helbatki, bawimy się!” „Tu masz pingwina, lej wodę!” Zaletą tej wersji jest to, że przynajmniej ja też siedzę w baseniku i jest mi chłodno :D

  103. Prawda, że cudny obrazek! Poszedł gdzieś w prywatne ręce i już go nie zobaczymy;( A muzea kupują jakieś badziewie (nomina sunt odiosa).

    Jolu, jestem pełna uznania dla aforyzmu! Jest się w końcu lokalną patriotką;)

    A myśmy mieli pierwszą majową burzę, bardzo porządną z dwoma nawrotami. Pierony biły tak blisko, że aż głuszyły, błyskawice strzelały, psy się trzęsły ze strachu, deszcz lał jak z cebra, ulicą płynęła rzeka, a myśmy podziwiały (Isia, maleństwa, no i ja). No i wdychały pełną piersią ten zapach!

  104. Tak, to jest dobry sposób na lato, mój także.
    Sowo, Ty w cienistym zakątku, a Sowiątko w dużej misce, lub wręcz dmuchanym baseniku, ustawionym w półcieniu. Taki obrazek. Spokój na godziny.

  105. Odpocznę w wakacje? Biegając w upale za wszędobylskim dwulatkiem? Żarty się DUY trzymają ;) Witaminy nie leczą flegmatycznej natury. Hamaczek w cienistym ogrodzie, książka i zimna lemoniada, to mój sposób na przetrwanie lata. Tylko musiałabym najpierw wysłać Sowiątko na kolonię, żeby sobie odpocząć.

  106. Mamo Isi, obejrzałam „Maki w szklanym wazonie” Boznańskiej. Co za piękny obrazek!

  107. Krzysztofie, a toś nam niespodziankę zrobił! Casciolina jest Twoją córką!
    Bardzo poruszające jest to, co napisała.

    Zuziu, a ja czekam na deszcz. I nic, i nic.

  108. Dzień dobry!
    Ale pada! Leje się z nieba wiadrami! Niesamowite ile kropel pada na ziemię przez ten czas i pomaga żyć tylu organizmom! Jestem oczarowana. :)))

  109. Just, odpowiem za Cascioline, rzeczywiście mieszka w Rzymie, a ponadto jest moim pierworodnym dzieckiem :-)

  110. Dobry aforyźmik, Jolu.

    Sowo, bo jesteś zmęczona. Wyśpisz się, odpoczniesz na wakacjach, energia wróci.
    PS. Jedz witaminy+mikroelementy. Codziennie jedną tabletkę.

  111. Z tą energią to nie wiem Just, czy się przy dziecku wyzwala, ja mam ostatnio wrażenie, że nagle przybyło mi 30 lat i najprostsza czynność zajmuje mi wieki. A dziś rano, gdy dziecko wykazało radosną chęć założenia mi skarpetek, poczułam się całkiem zgrzybiałą staruszką. ;)
    Co do reszty, w pełni się zgadzam.
    Wszystkiego najlepszego i dzisiaj, drogie mamy, bo jak dobrze wiemy, Dzień Mamy jest codziennie.

  112. Stulecie urodzin Mamy!
    Bardzo też były przywiteczne te suknie z epoki i wyglądało się w nich zawsze jak prawdziwa dama. Lubię ciotkę Lilę;) Z postaci drugoplanowych ma u mnie Oscara;)
    Pod koniec mszy niedzielnej ksiądz modli się za tych parafian, którzy odeszli do Pana; wygląda na to, że w naszej parafii umieranie przed osiągnięciem przynajmniej dziewięćdziesiątki jest nietaktem ;) Według statystyk Polki żyją średnio 81 lat, Polacy 73 lata, ale albo statystycy jak zwykle kłamią, albo my mamy tutaj jakiś nadzwyczajny mikroklimat. Ostatnio odeszła do Pana sąsiadka lat 106, a parę lat temu pani lat 108.

  113. Mamo Isi, jeszcze pamiętam pewną ilość bardzo starszych ekscentrycznych dam, noszących się w stylu Boznańskiej. Był to bowiem styl secesyjny. Panie, pamiętające początek stulecia XX nie były rzadkością w czasach mojego dzieciństwa. (Moja Mama urodziła się w 1916, na przykład). A ulubiony styl z okresu, gdy się było młodą i piękną, pozostaje ulubionym do późnej starości.

    Niekoniecznie idą czasy ostateczne, spokojnie. W tej samej parafii, w której mój wuj, bł. ks. Marian Konopiński, był wikarym, działała w tym samym czasie nauczycielka, Natalia Tułasiewiczówna, także beatyfikowana w gronie 108 męczenników II wojny. Trudno by przypuścić, że jedna poznańska parafia wyda równocześnie dwoje błogosławionych, a jednak tak się stało.

  114. Przepraszam, znamy trzy rodziny, bo trudno nie znać własnej:) Przecież Sługa Boży ks. Konstantyn Kreft, który zginął śmiercią męczeńską w KL Stuthof, a którego proces beatyfikacyjny właśnie się toczy, to rodzina Piotra.

  115. Jaki świat jest mały;) Wczoraj po procesji demontowaliśmy akurat ołtarz, żeby móc wypuścić psy z domu i co i raz ktoś się zatrzymywał i pogadywał. No i miła starsza pani, z którą od wieków sobie pogadujemy na tematy niezobowiązujące, nagle powiedziała, że ma błogosławionego wujka, księdza, ś.p. Michała Piaszczyńskiego, jednego ze 108 męczenników beatyfikowanych 13 czerwca 1999 w Warszawie przez Jana Pawła II.
    W krótkim czasie poznać rodziny dwóch męczenników – jako żywo idą czasy ostateczne.

  116. Dzien dobry!
    Dołączam sie i ja do życzeń dla wszystkich Mam – Księgowych i dla Dua!
    To wyjątkowe święto obchodziliśmy w druga niedzielę maja, ale i wczoraj dostałam życzenia z tejże okazji.
    A okazja była podwójna, Giorgio skończył 3 miesiące :)
    Bycie Mamą wyzwala duże pokłady energii, odejmuje lat i wzbogaca nasza dusze o niesamowite przeżycia.

  117. Dzieńdoberek :)
    Ogromnie lubię Boznańskiej portrety dziecięce. A całkiem niedawno pojawiły się przepiękne „Maki w szklanym wazonie” i to maleństwo (29,5 x 24,5) było wystawione na aukcji! Poszło za jakąś horrendalną sumę. W takich chwilach człowiek sobie marzy, że jakby tylko był milionerem…;)
    Przejrzałam autoportrety Boznańskiej i tak mi się skojarzyło … czy aby pierwowzorem ekscentrycznej ciotki Lili nie była Boznańska?

  118. Podczas wczorajszego składania życzeń mojej Mamie usłyszałam od niej, że beze mnie nie byłaby mamą. Więc świętowałyśmy sobie razem – mama z pierworodną córką :)

  119. Owszem, oglądałam Wasze uliczki na googlu i wybierałam różne domki, ale ostatecznie opisałam taki raczej wymyślony! – tyle że prawdopodobny!

    To i dobrze.
    Dom już jest, nowy, w głębi posesji. Wygląda na to, że w miejsce starego, który stał przy ulicy, będzie podwórko.
    Pozdrawiam.

  120. Tak. Pięknie napisane. I moja ukochana, ulubiona, jedyna Olga Boznańska. Dziękuję!
    Najpiękniejsze życzenia dla Kochanej Autorki i dla wszystkich Mam, Mamuś, Mateczek.
    Dobrze jest być mamą!

  121. DUA, nawet nie popatrzylam na komentarze! Po prostu sie wzruszylam… A ludziom „komentujacym” szczerze wspolczuje!

  122. Dzięki.:)

    Otz, Élisabeth Vigée Le Brun to była znakomita malarka i bardzo ją lubię. Mam stary albumik jej prac, niestety tylko w czarno-białych reprodukcjach.
    Ten autoportret z córką należy do najbardziej znanych jej prac. Ale warto też zobaczyć portret Marii Antoniny z dziećmi.

    BeatoV, obejrzałam filmik, ujmujący. Ale zachowam adres dla siebie, bo mamy tu dzieci i młodzież, a komentarze pod filmikiem są doprawdy… różne. Ech, ludzie, ludziska.

  123. Rację ma Chesterka,DUA.Jest Pani naszą duchową Mamą z wyboru.To co Pani zawdzięczamy jest nie do przecenienia.
    Miłego świątecznego wieczoru.:)

  124. Dzień dobry!
    Wszystkiego najlepszego, drogie Mamy!
    Obrazy, które przedstawiają matki z dziećmi są naprawdę wzruszające. I właśnie dziś takie obejrzałam – i na stronie, i obraz Elisabeth Le Brun „Autoportret z córką”. Czyste piękno.

  125. Marcinie, pamiętam, że mieszkasz w Nekli:) – Owszem, oglądałam Wasze uliczki na googlu i wybierałam różne domki, ale ostatecznie opisałam taki raczej wymyślony! – tyle że prawdopodobny!
    Mimo wszystko zawsze żal słyszeć o rozwalaniu starych domków. Oby tylko nie zbudowano tam czegoś brzydkiego!
    Pozdrawiam serdecznie.

    Babciu Gąsko, odwzajemniam całusa!

  126. Witam. Jeśli pierwowzorem domu Tekli był budynek przy ulicy Wrzesińskiej, z budyneczkiem gospodarczym z dużym kominem… To tego domu już nie ma. I budynku gospodarczego też już nie ma.
    Poszły do rozwałki w zeszłym tygodniu.
    Pozdrawiam.

  127. Dzień dobry!

    Wszystkiego najlepszego Mamom! Dużo miłości!

    I ja, jak Chesterka i inni, podobnie odczuwam.

  128. Chesterko, tak „DUA to nasza duchowa Mama”- też tak to odczuwam.
    Wszystkiego najlepszego Pani Małgosiu.

    Dziękuję za Senekę, czytam i czuję jak rośnie we mnie odwaga.:)

  129. Ja rowniez, jak Kris, swietuje podwojnie, po wlosku i po polsku. A dzisiaj szczegolnie mysle o mojej Mamie, ktora czuwa nad swoimi dziecmi z Nieba. Nauczyla nas wszystkich nie oszczedzac sie w milosci, byla tego najlepszym przykladem. Taka mama chce byc: wielkoduszna.
    Serdecznie pozdrawiamy z wiecznego miasta!

  130. Pozdrowienia dla pani Gosi Musierowicz ;)Aktualnie czytam ,,Żaba” ,więc do końca Jeżycjady mi niestety niewiele brakuje… :)

  131. Najlepsze życzenia dla wszystkich mam! Ja złożyłam mojej mamie życzenia, wy?:)

  132. Dziękuję za ten piękny wpis, kochana Pani Małgosiu, i za obraz! Wszystkiego dobrego wszystkim Drogim Mamom!!! Pędzę z kwiatami do mojej!

  133. Najlepsze zyczenia dla wszystkich Ksiegowych Mam z DUA na czele!
    Piekny, wzruszajacy Wpis.
    Ja tez „lubie byc mama”, to jedno z najpiekniejszych zyciowych doswiadczen. I wyzwan.

    Piekny obraz Boznanskiej – i te oczy, jakie wyraziste!

    Zycze milego dnia i swietowania! (We Wloszech swietowalismy Dzien Matki 8 maja, a Boze Cialo jest przesuniete na najblizsza niedziele.)

  134. Pięknie powiedziane, Beato i Dobrywieczorku.:)
    Dzień dobry wszystkim, a zwłaszcza Matkom!
    Niech to będzie Wasz piękny dzień.

  135. Wszystkim Mamom, a szczególnie naszej drogiej Mateczce DUA :-) życzę, żeby zachowywały w sobie dziecięcą radość. Jakże piękne jest powołanie kobiet do macierzyństwa!

  136. Ach, Agato!

    Witamy Twoją Malutką czule i serdecznie – cześć, dzieciaczku kochany!

    Tak, masz rację, dzieci sprawiają, że stajemy się dorośli. „Dziecko jest ojcem człowieka” (William Wordsworth).
    A to, do czego jesteśmy zdolne my, mamy, zaskakuje nas same. Dobrze jest tak w sobie odkrywać te potężne siły! – natury i ducha.

    Chesterko, dzięki. Lubię być mamą.

  137. Dziękuję za ten wpis. Szczególnie ważny w pierwszym po narodzinach mojej Córeczki dniu mamy. To niesamowite jak wraz z rosnącym Dzieckiem dorastam i staję się mamą. Nagle znajduje się siła, chęć i moc do działania i oddawania siebie. Dla tak ważnej małej Istoty. Inspiracje czerpię czytając od nowa Jeżycjadę. Właśnie skończyłam Opium. I chyba zgodzę się z prof. Raszewskim. To moja ulubiona część. Ściskam i pozdrawiam serdecznie Kochaną Autorkę i wszystkie Mamy

  138. Oh! Jak pięknie to pani powiedziała.
    Brak mi słów.

    Miłość nie wyczerpuje się nie tylko w macierzyństwie, ale wszędzie, wszędzie, wszędzie! Dlatego pięknie jest żyć!
    „A miłość rządzi światem”!
    ̶