Witaj, majowa jutrzenko!

IMG_7769a

Ta przyroda! – no, popatrzcie tylko, ona wie jak się ubrać stosownie do okazji, i to od samego rana!

Jakie piękne mamy święta, prawda?

Jaki piękny mamy maj!

Jakie piękne mamy wiersze o maju!

Przeczytajcie – i zaraz potem koniecznie wyjdźcie na spacer! Najlepiej do lasu, ale ogród też może być, a jak nie, to choćby park albo i skwerek.

Jeszcze trochę – i już będzie po wiośnie. Łapcie ją!

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

 

KANTYCZKA

 

Chwalcie łąki umajone,

Góry, doliny zielone,

Wielki kościół pod obłokiem,

Brzozową ziemię musującą sokiem,

Drzewa, co na Zielone Świątki

Sprzątają w gałęziach, robią porządki,

I astry i cynie i pierwsze petunie

Gdy rankiem biegną na pierwszą komunię,

I zgiełk w ogrodzie i tumult w warzywach,

W rzodkiewkach, marchewkach, a także w pokrzywach,

Czerwone ptaki, złociste trzmiele,

Radość wszelkiego stworzenia,

I wiatr na dzisiaj i na niedzielę,

Unisono istnienia.

 

 

(z tomu „Korzec maku”, Londyn 1951)

 

 

Zdjęcie: Emilia Kiereś

297 przemyśleń nt. „Witaj, majowa jutrzenko!

  1. Bozenko, bardzo mi bylo milo brać udział w konkursie przez Ciebie zainicjowanym.
    Gratuluję pomysłu i całej organizacji.
    Tak trzymać!
    Mocno pozdrawiam :)

  2. Bożeno, dziękuję za miłe słowa.

    Joanno, nie wiem, na jakim etapie jest to dziecko.

    Ale książki radzę zdobyć, póki są. Bo potem nie będzie. A raz zdobyte książki mogą zaczekać. Dorośli też mogą je poczytać.

  3. Jakże cieszą mnie Twoje słowa, Zgredzie.
    Jak mogłyby mnie tak nie cieszyć? :)
    Uśmiecham się :)

  4. Zgredzie,czy te książki, które ostatnio polecałeś, nadają się dla nad wiek rozwiniętego i sprawnie czytającego sześciolatka?

  5. Dziękuję DUA i Justysi za bzowe porady.Spróbuję być cierpliwa, podsypywać skorupkami i podlewać nawozami.Może w przyszłym roku się doczekam.:)
    Bożence dziekuję za dobre słowo,dwie moje uczennice wysłały krzyżówkę.Ściskam serdecznie i dziękuję też za pyszną zabawę.Dziewczyny poprzyglądały się stronie Twojej biblioteki i stwierdziły,że to musi być fajne miejsce.No pewnie,że jak się coś robi z sercem, to musi wychodzić.
    U Zuzi na podwórku za to musi być cudownie.Tam chyba wszyscy „znają Józefa”. Pozdrawiam serdecznie, Zuziu, całą Twoją rodzinę.
    Zazdroszczę DUA tej burzy,u nas była zapowiedziana,ale ledwie trochę pokropiło.A pompa się zepsuła.
    Pozdrawiam serdecznie i zmykam, bo przede mną stresujący dzień i muszę się jeszcze przygotować.

  6. Mam Arthura B., to jedna z moich ulubionych odmian.
    JP II to amerykańska odmiana, wielka i piękna. Ubiegłej jesieni KC Ann znalazła mi ją w polskim sklepie internetowym. Warto poszukać.
    Nie kupiłam, bo – jak już wspomniałam – wolę nie powiększać stanu posiadania.
    Nawet nie miałabym dla niej godnego miejsca w słońcu.

  7. Z żółtych róży bardzo ładnie pachnie Arthur Bell. A z Louise Odier też można robić konfitury. Ciekawe, że ja ją kupiłam bez problemu w lokalnym sklepiku ogrodniczym, mieli jej pełno. Czy róża JP II jest do dostania w Polsce? Zaciekawiłam się.

  8. „Nawet”, bo wiem, jaki jesteś zapracowany!!!
    Ale przecież, w rzeczy samej, była to miła rozrywka i zarazem wyzwanie!:)

  9. Bożeno, chciałbym wyrazić moje uznanie dla Twojej kreatywności i pracowitości!
    Wspaniały pomysł i wykonanie.

    Starosto, ale dlaczego to „nawet”? („nawet Zgred wziął udział?”)
    Jak mógłbym nie wziąć?

    Haczyk musi niestety poczekać jeszcze tydzień.

    Wczoraj mieliśmy tu podwójną tęczę.

  10. Dzień dobry
    Wróciłam z majowego i słucham audycji z naszą Adminką :)
    Przez Internet.
    U mnie trochę deszczowo.

  11. Jakieś wspaniałe to miejsce, gdzie mieszkasz, Zuziu! Jak z powieści!
    Coraz bardziej mi się podoba.

    Justysiu, ależ, ależ, dzięki, nie trzeba, skarbie. Mam tu świetne odżywki!

  12. Dzień dobry!
    A u nas bzy rosną tak po prostu, na łączce koło domu. Teraz jest to już bardziej lasek, ale bzów tak jest zatrzęsienie. Podobno pradziadek posadził tam kiedyś drzewa owocowe i był sad, to widać.:)

    Bożeno, nie to nie ja. Co prawda rozwiązałam krzyżówkę, ale jej nie wysłałam. Niby miałam wysłać, ale zapomniałam. He, he.
    No i nie wiedziałam jak, szczerze mówiąc. ;)

    PS Moja Mama czyta „Haczyk”, to znaczy jeszcze nie czyta, ale ode mnie wzięła!:))

  13. Mączki kostnej nie ma?
    Jeśli to jest to samo co „bone meal”, to u nas jest pod dostatkiem. Służę dostawą.

  14. :((( Ale nie tracę nadziei. Dostawałam już kiedyś od kogoś nasiona pocztą, więc wiem, że dochodzą.

  15. Graham Thomas pachnie bardzo słabo. I jest to w ogóle nieróżany zapach, raczej jakby jabłkowy.
    Dziękuję, Justysiu, za propozycję, ale postanowiłam już nie kupować i nie sadzić nowych róż. Nie mam miejsc słonecznych, żadnych nie mam! – wszystko się tak rozrosło. A poza tym, nie mam siły na obrabianie takich wielkich ilości tych kapryśnych królowych. Szesnaście krzewów. To w sam raz.
    Co do bzów: wszystko prawda, plus to, że one też muszą być dokarmiane. Dawniej sypano pod nie mączkę kostną, ale teraz trudno ją dostać. Są za to nawozy sztuczne do krzewów!
    A mimo wszystko – są wiosny, kiedy bzy kwitną obficie, a są i takie, kiedy kwitną skąpo. Wpływ pogody?

    PS. Maciejkę wysłałam dosyć dawno, czuję, że ją skonfiskowali.

  16. Fluid z burzą. Obudziałam się, a tu właśnie kończy padać i chmury już odchodzą. Niesamowite – przez jedną ciepłą burzową noc zrobiło się nagle tak zielono.

    Graham Thomas nie pachnie?:( A na ulotce i w katalogu piszą, że pachnie. Nic to, kupiłam, bo to była jedyna jaką znalazłam z listy, którą Pani polecała, jeszcze w poprzedniej wersji KG.

    Pani Małgosiu, rozczuliła mnie Pani. Dziękuję za troskę, ale proszę nie wysyłać róży, gdyż „importing live plant material to Canada is strictly prohibited” i na pewno skonfiskują przesyłkę. Bezpieczniej jest przemycić coś w walizce. Końcem lipca wybieram się do Polski.

    A może przywieźć Pani różę John Paul II?

    Maciejki jeszcze nie dostałam, dam zdać jak tylko dojdzie. Z nasionami raczej chyba nie powinno być kłopotu, ale lepiej nie ujawniać tego na deklaracji.

    Pozdrawiam i dziękuję za pamięć.

  17. Joanno, ja też miałam podobny problem z bzem trzy lata temu. Poszperałam, poszukałam i dowiedziałam się, że aby dobrze kwitnąć, bzy muszą mieć:
    1. słoneczne stanowisko; moje miały
    2. obcięte kwiaty zaraz jak przekwitną; tak robiłam
    3. ziemię bardziej zasadową niż kwaśną; to było dla mnie nowe
    Podsypywałam więc przez całe lato rozkruszone skorupki z jajek i mieszałam z ziemią. Pomogło. Następnej wiosny (w ub. roku) już było więcej kwiatów, a w tym roku jest ich tak wielka ilość jak nigdy dotąd.
    Spróbuj, może i Twój bez potrzebuje bardziej zasadowej ziemi.

  18. O tak, świetna była wczorajsza burza (chyba z pół godziny spędziłam stojąc w otwartych drzwiach balkonu) i wspaniale nocny deszcz stukał w parapet. Mam nadzieję, że pofrunął dalej, gdzie trzeba, żeby i inni mogli się nacieszyć.
    Życzę miłego popołudnia i weekendu!

  19. Zdecydowanie tak, Mamo Isi! Porządne, męczące podlewanie gwarancją rychłego nadejścia potężnej burzy z opadami.

    Louise Odier też toleruje półcień.

  20. Kochany Starosto, dziękuję:) Burza jeszcze nie doszła, ale nie tracę nadziei;) Jeżeli przesyłka poszła priorytetem, w ciągu 24 godzin powinniśmy też zmoknąć. Może jak podleję ogród, to ją szybciej przyciągnę?

  21. Justysiu, polowanie na Louise Odier było doprawdy pełne chwil zwątpienia; co weszłam na cały czas otwartą stronę rozarium, tej róży nie było! Aż tu nagle w zeszłym tygodniu była! Mieli ją na składzie całe 22 godziny. Wiem, bo patrzyłam. Czyli polujących było więcej.
    Bardzo mi szybko przysłali te trzy róże, a że w doniczkach, więc mimo upału nic im się nie stało.
    Mam jeszcze ochotę na Mme Isaac Pereire, najbardziej aromatyczną różę świata, ale po pierwsze, musiałabym dla niej znaleźć słoneczne miejsce, a po drugie, znowu jej nie ma. Z jej płatków można robić pot pourri i konfitury.

  22. Mamo Isi, posłałam burzę dalej!
    Bardzo skuteczna. Wspaniale podlała.

    Bożenko, ależ to ja dziękuję! Taki świetny pomysł, tyle pracy, takie perfekcyjne wykonanie!
    „Feblik” też dziękuje.:)
    I – co ty powiesz!- tyle Ksiegowych się zgłosiło i nawet Zgred wziął udział?
    Uśmiecham się do nich.

  23. Justysiu, „Graham Thomas” prześliczny i ja też go mam! Lubi półcień!
    Tnij go oszczędnie, to mocno się rozrośnie. Ma wyjątkowo piękny kolor żółty i wyjątkowo piękny kształt kwiatu.
    Szkoda, że nie pachnie.
    Louise Odier to bardzo już stara francuska odmiana pnąca, jej mocno różowy kolor jest zbliżony do róży dzikiej, zapach – niezrównany! Ciekawe, czy można by ją posłać z Polski do Kanady, czy też nie wolno.
    A swoją drogą, czy doszła maciejka?

  24. Wiersz o zegarze też lubię. Poza tym chowałam się na „Koziołku Matołku” (co się rzuca w oczy, jak twierdzą poniektórzy;).
    Czy Starosta mógłby nam pożyczyć trochę deszczu, jeżeli to możliwe, z dorodnym kawałkiem burzy majowej?
    U nas sucho jak na pustyni Gobi w pełni sezonu.
    Chesterko, dzięki za potwierdzenie. Jak patrzę na takie różowości na niebie, zawsze się podejrzewam o halucynacje i złudzenia apteczne.

  25. Mamo Isi, zazdroszczę róży Louise Odier. Namierzyłam ją dwa lata temu, jedyne miejsce w Kanadzie, które miało ją w katalogu. Gdy zamówiłam i się nią cieszyłam, to w ciągu 24 godz. dostałam odpowiedź, że jednak już jej nie ma. Od tamego czasu sprawdzam co miesiąc i zawsze to samo: „Your search did not match any products”. Ale za to kilka dni temu znalazłam Graham Thomas, również polecany przez Starostę. Tym razem nie z internetu. Ależ się cieszę, nie mogę się doczekać gdy ją posadzę w sobotę.

  26. Dobry wieczór/dzień dobry!
    Rozstrzygnięcie krzyżówkowego konkursu z „Feblika” za nami – w bibliotece odbyło się dzisiaj (wczoraj?) losowanie nagród – małe podsumowanie na naszej stronie. A ja śpieszę podziękować miłemu Ludowi Księgi za wspólną zabawę: Magda.lenie, Helence, Otz, Just, Atenie, Jesiennej Adzie, Joannie, Zgredowi… Wybaczcie, jeśli kogoś pominęłam; niektórych Księgowych zapewne nie udało mi się zidentyfikować – czy np. jedyna wśród konkursowiczów uczennica Zuzanna to nasza radosna Zuzia? Nie wiem! Ale i tak się do Zuzi uśmiecham :).
    To było takie nasze wspólne spotkanie z „Feblikiem” :) Sprawiliście mi tyle radości! Pierwsze rozwiązania wpłynęły już w dniu ogłoszenia konkursu!
    A najgorętsze podziękowania kieruję do Pani Małgorzaty. Za „Feblika”. Za miłe słowa. Za wsparcie.

  27. Tak, tak, potwierdzam Mamo Isi! Jechałam ci ja na rowerze (i nie dusiłam się!!!) po osiedlu o 20 i zupełnie nie mogłam uwierzyć w te różowości i błękity. Zawsze podejrzewalam, że fotografowie coś kombinuja, ale teraz nie będę nieufna. Maj potrafi nawet blokowisko zaczarować. Jak śnieg zima. Dobranoc

  28. Muszę sobie jednak tutaj trochę ponarzekać, bo maj umyka mi co roku pracowicie i żal mi zawsze,że nie mogę się nim nacieszyć i nazachwycać.Ale póki co musi tak być,nie mam wyboru.
    Dobrze,że chociaż majówkę miałam piękną.Zachwycajcie się i korzystajcie z uroków wiosny także za mnie.
    U mnie jeden rododendron cudnie kwitnie, w tym roku z wyjątkowym przepychem,ale drugi nawet się specjalnie nie zbiera.
    Może ktoś będzie wiedział,dlaczego posadzone trzy lata temu krzaki bzu rosną dość bujnie, ale nie chcą kwitnąć?Czy jest coś,co powinnam zrobić?

  29. Tak! Teraz czas na konwalie. U mnie w ogrodzie już prawie wszystkie kwitną, nic tylko wąchać. Z jabłoniami tak samo, byłam ostatnio na wsi i kwitły jak oszalałe.
    Pod moim balkonem znalazły w ziemi schronienie dzikie pszczoły. Jak się dowiedziałam od znajomego pszczelarza, dzika odmiana nie ma żądeł, ale za to nie robi miodu (żywią się pyłkiem i nektarem). Czasem wracając do domu zatrzymuję się i je obserwuję.
    Życzę wszystkim dobrej nocy!

  30. To pewnie prawda, mamo Isi. Ale lubię jego wiersz o starym zegarze. :)

    U nas burza!!!

  31. Kocham Makuszyńskiego, ale poetą on ci nie był najwyższego lotu;)

    Staff Leopold

    Maj

    Po złotej pogodzie
    Majowej i bzowej
    Powoli zapada
    Zmierzch także majowy.

    Obudził się wietrzyk
    Łagodny i miękki
    I brzozom podnosi
    Zielone sukienki.

    Przycicha swawolnie,
    Na trawę się kładzie
    I czeka na księżyc
    Zaplątany w sadzie.

  32. Tak jest; wszystko pachnie! Cały dzień przesiedziałam w ogrodzie, wiem, co mówię.
    „O maju, o raju, o wiosno!” – czy to tak było u Makuszyńskiego?

  33. I pachnie wszystko przepięknie: bzy, konwalie, jabłonie, grusze i wiciokrzew pomorski. Jak się okazuje dla tego ostatniego jest to wschodnia granica występowania.

  34. Powoli kończę wiosenne roboty ogrodowe. Jeszcze posadziłam sadzonki dyń, żeby porosły pryzmę kompostu. Dynia ma przepiękne kwiaty i liście. W tym roku z nowo nasadzonych drzew, doszła prawdziwa węgierka, a z róż Louise Odier, Sympathie i Pink Dawn. Wszystkie pachnące, a dwie pierwsze polecone przez Starostę;)

    Patrzę sobie przez okno;niebo w połowie jest różowiutkie, a w połowie niebieściutkie – nieprawdopodobnie kiczowate kolorki, a jak to pięknie się komponuje;) I to różowe zjada coraz bardziej niebieskie.

  35. U mnie jest podobnie, jak u naszego Wójta: maj jest pracowitym miesiącem. Na szczęście można teraz wziąć laptop i tworzyć rozmaite zestawienia, dyplomy, oceny itp. w ogrodowej altance patrząc na bzy, jabłonie, rododendrony i wdychając upajające zapachy. „Haczyk” też na razie czeka na wolniejsze chwile. Ślę uśmiechy i pozdrowienia :)

  36. Zaglądam na chwilkę – i dziękuję!!! Za wszystkie miłe rzeczy, które przeczytałam na temat „Haczyka”. Nie ma lepszej nagrody niż dobre słowo od Czytelników! Wdzięczna ściskam Was mocno i cieszę się, że warto było się napracować ;)

  37. I u mnie rododo ruszają (ciemny fiolet).
    Ale do pełnego rozkwitu jeszcze co najmniej tydzień, jak sądzę.
    Piękną będziesz miała wycieczkę, Sowo luba!

  38. U mnie piwonia chińska już kwitnie. I rododo właśnie zaczynają,to znak, że czas jechać do arboretum.

  39. Maj lubię , tak jak prawie wszyscy ( alergicy średnio, wiem, bo mam takich w domu), ale jest to dla mnie jeden z najbardziej pracowitych miesięcy w roku. Szkoda trochę, bo mi atrakcje majowe odrobinę umykają. Dlatego też i ” Haczyk” czeka na wolniejsze chwile. Nie szkodzi, będzie więcej atrakcji w czerwcu ( no, pod koniec).
    Uśmiecham się do wszystkich majowo :)

  40. Ooo, ile tu wrażeń węchowych!;)
    Ale słuchowe też są: Sowo, dzięki za ogrodową muzykę.

    Cieszę się z powodzenia „Haczyka”! – zdolne mam dziecko i mądre.

    Piękny, słoneczny dzień u nas. Macie rację, bzy niedługo przekwitną (na szczęście pojawią się róże, a potem piwonie!) – carpe diem!

  41. Dzień dobry Wszystkim.
    Jaka szkoda, że nie można zatrzymać na dłużej zapachu bzów. Szkoda, że kwiaty kwitną tak krótko. Szczególnie żałuję zawsze bzów i konwalii. Teraz nałamałam całe naręcza bzu i napawam się zapachem, a pachnie cały dom. Niedługo wyruszam rowerem na wyprawę do lasu. Dzisiaj gwiżdżę na wszystko, jutro też (tzn. na wszystkie obowiązki zawodowe). Cieszę się życiem (przykładem DUA), słońcem, zapachem i kwiatami. A wieczorem pyszna lekturka. U nas w Lublinie pięknie świeci słońce i na niebie nie ma żadnej chmurki -rzadki to widok.

  42. Pies siedzi mi na kolanach i wierci się, bo go nie przytulam. Właśnie położył pyszczek na laptopie… A chcę jeszcze napisać o Haczyku. Wspaniała książka, też mnie pochłonęła. Mądra i przemyślana, do tego ten dreszczyk, opisy przyrody i tętniącego życiem miasta. Zajmująca i wartka narracja – widać ogromny talent i profesjonalizm Adminki. A pomysł z postaciami z mitologii i „dotykanie” historii szczególnie mnie ujął. Jeszcze na studiach historycznych chodziłam po Poznaniu, czy Wrześni i czułam historię obok siebie. Można jej dotknąć znajdując stare listy, przedmioty. I wyobrazić sobie ludzi, którzy ich używali. Gratuluję Emilko, cieszę się ogromnie z Twoich sukcesów.
    No i Rico się obraził – poszedł do swojego kosza.:-)

  43. Dziękuję za przemiłe życzenia, pani Małgosiu i kochane dziewczyny. Uśmiecham się do Was! DUA – łatwo być szczęśliwą z takim mężem. :-) Żałuję, że nie poznałam Was osobiście Chesterko i Zuziu – nasze Słoneczko. Ale miejmy nadzieję, że to nadrobimy! Piszę dopiero dzisiaj, bo przedwczoraj mieliśmy gości, a wczoraj ogród mnie pochłonął i prawie cały dzień w nim spędziłam. Uwielbiam maj, bzy u nas też pachną. A w zeszłym tygodniu napawałam się nieziemskim zapachem kwitnących jabłoni. Pomyślałam sobie, że wspaniale by było mieć takie perfumy…

  44. Jak miło odwiedzić optymistyczny świat tej strony. Nadrobiłam zaległości po majówce bez zasięgu telefonu i bez internetu. Wędrując z moimi starszymi iskierkami po szczytach bieszczadzkich zachwycałam się za to cudownościami przyrody i do nieba jakoś bliżej..Dobrze,że i w moim ogrodzie zaczynają kwitnąć bzy. Pomaga to zdecydowanie w zderzeniu z rzeczywistością w pracy po powrocie. Oddechem jest również ta strona z pięknymi zdjęciami,wierszami i Wami wszystkimi. Dziękuję :-)

  45. Ach, też wącham bzy na potęgę, a dzięki ogrodowi koleżanki mamy ciągle świeże bukiety na kuchennym stole…
    Dziękuję za tę stronę! Po wykańczającym dniu (normalne lekcje, rada pedagogiczna i spotkania z rodzicami) zaczerpnęłam trochę oddechu. Dziękuję, DUA i szczególnie dziękuję Zuziu12 :-)

  46. Nadchodzą trzej ogrodnicy z Zośką. Zobaczymy, czy w tym roku będą zimni.

    Johann Friedrich Fasch – „Jardiniers” from Ouverture in G minor.
    Il Fondamento.

  47. Dobry piękny majowy wieczór.
    Kochana DUA,ta Pani radość życia jest porywająca i zaraźliwa.
    Znikam na jakiś czas, bo wielki maturalny maraton rozpoczęty.Czekam na „Haczyk”,ale chyba zostawię go sobie na kolejny długi weekend,to będzie prawdziwe święto – lubię mieć na co czekać.Mam przypuszczenie graniczące z pewnością,że zachwyty Księgowych są uzasadnione.
    Trzymajcie kciuki, bo jak zwykle mam wrażenie,że tego maturalnego maja nie przetrzymam.Z każdym rokiem jestem w dodatku coraz starsza,a doświadczenie jakoś nie zmniejsza stresu.

  48. Dzis imieniny obchodzi Mamert-wszystkiego najlepszego dla wszystkich Mamertow! Sw. Mamert jest patronem mamek i chorob piersi. Chyba w zwiazku z fonetyka. P. S. Co tam u Mamerta slychac?

  49. He, he, i u nas potem(i teraz) jest cudownie. Cały dzień na łonie natury! Raj na ziemi, po prostu.
    Przed chwilą wróciłam z szybkiej wycieczki do lasu. W pewnym momencie jechałam bez tchu, bo zdawało mi się, że dziki są tuż, tuż, a do tego jakiś pies przeraźliwie szczekał. Wyszłam z tego cało, więc chyba jednak mi się zdawało. :)

    Nawet Pani nie wie, jak bardzo byłam zaskoczona, gdy się o tym dowiedziałam.
    W tym samym momencie! Ale on w istocie był przerażający, prawda? :))

    Dziękuję za radę. A jeśli już wstawiłam do wazonu, to czy teraz też można?

  50. Zuziu, u nas był cudowny dzień, słońce, wiatr, chmury białe i krągłe, szumiące i pachnące bzy. pełno ptaków w ogrodzie.

    Gałązki bzu należy zaraz po ułamaniu stłuc młotkiem na końcach, po czym na moment zanurzyć te koniuszki we wrzątku, a następnie – w zimnej wodzie!
    Podobnie z kwiatami innych krzewów, w tym – róż.

    Beato (wiad.pryw.)- no, zobaczymy. Na razie piszę, a raczej – usiłuję, bo przyroda mnie miło rozprasza.

  51. Ja też czytałam „Haczyk” bez tchu, a dreszcz na plecach miałam w tym samym momencie akcji, co Zuzia12 (patrz: jej list na stronie kieres.net):))).
    Mamo Isi, cieszę się, że tak Ci się podoba. I że doceniasz to, co niewielu potrafi: umiejętność prowadzenia porywającej narracji.

  52. „Haczyk” jest zupełnie nadzwyczajny; jestem oczarowana! Majstersztyk!
    Teraz czyta Isia i widzę, że podobnie jak ja, zniknęła w książce;)

  53. Dzień dobry!
    Czy u DUA też tak dziś pochmurno?
    Muszę jednak przyznać, że teraz właśnie słońce wygląda przepięknie. Takie zamglone, jakby za szybą, a tą szybą-chmury. Niesamowite zjawisko.
    Oto dowód, że każda pogoda ma w sobie coś niesamowitego, dzięki czemu można się, jak Pani Małgosia, cieszyć Życiem.
    Muszę iść zerwać bzu, zwiądł mi. :(
    Pozdrawiam wszystkich mocno!:))

  54. Dzień dobry!
    Jeszcze więcej bzów od rana.
    Znikam w ogrodzie i cieszę się Życiem!

  55. Kochana DUA, to Wy trafiacie prosto do serca:).
    P.S. Mocny zapach bzu (pojawił się on i w Krakowie) niezwykle podoba się Róży („Daj mi jeście powąchać, mama”).

  56. Duśko, dziękuję za wiadomość prywatną, trafiła prosto do serca. Bóg ci zapłać, skarbie kochany.

  57. I ja w wiosennej euforii jestem – ostatnio zakwitły 2 kolejne bzy na mojej trasie, jest co wąchać. Teraz jeszcze dochodzi do tego zapach świeżo skoszonej trawy – też uwielbiam :D
    Gdy wracałam w sobotę do domu, to zauważyłam, że prawie w co drugim ogródku przy drodze kwitły bzy, nie raz nawet więcej krzaków – aż żal, że w busie nie było nic czuć…

    Jak się cieszę, że już wieczór! Dziś był bardzo trudny dzień (w sensie naukowym) i dobrze, że reszta tygodnia będzie luźniejsza :)

  58. Kochana Zuziu, jestem pewna, że Emilka bardzo się ucieszy, gdy Twoje słowa przeczyta – to przecież dla takich właśnie osóbek pisze i do nich przede wszystkim chce trafić!

  59. Mamo Isi, „Haczyk” jest tak wspaniałą książką, że aż trudno mi opisać moje emocje po przeczytaniu go. Wysłałam nawet wiadomość do Adminki. Jaka to mądra, piękna książka. Rozpływam się.:))

    Dzień dobry wszystkim! Przyznam się, że i ja w wiosennej euforii! Ale jak w niej nie być, skoro wokoło tyle zieleni, no i bzy oczywiście.:)

    Wszystkiego najlepszego Magpie! Niech zawsze Ci kwitną bzy w duszy!

  60. Przyjmuję gratulacje wyłącznie jako matka Autorki!
    Tak naprawdę to Emilia zasłużyła na stokrotne uznanie. Widziałam, jak pilnie i perfekcyjnie nad „Haczykiem” pracowała.

  61. Haczyk cudny, juz przeczytalam:)
    A potem urodzila sie Gabrysia, corka znajomych:).
    Magpie wszystkiego najlepszego.
    Justysiu, a do nas moze tez kiedys przyjedzie On:).

  62. Droga DUA! Drogi ludu księgi!

    Ja już jestem po lekturze „Haczyka”! Piękny i mądry! I tak pięknie wydany! Gratulacje dla Szanownej Mamy!

  63. Hip, hip, hurra! Przed sekundą doszedł „Haczyk”! Znikam z rzeczywistości;)

  64. W oczekiwaniu na próbę chóru zajrzałam tu (wreszcie!). I ach! – znów śliczna kantyczka – jak miło:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  65. I u mnie bzy w rozkwicie! Jestem w wiosennej euforii.
    Cudowny dzień – tylko w ogrodzie.
    Właśnie skończyłam wielkie podlewanie. Pewnie będzie deszcz.

  66. Marto Z., a tak, pamiętam! I samo spotkanie, i zaproszenie.
    Zapomniałam tylko, że była tam i Emilka.
    Cieszę się, że trafiają do Ciebie także i jej książki. Prawdę mówiąc, i ja je czytam z zachwytem!

  67. Droga Magpie, z która minęłam się niestety na listopadowym spotkaniu:(, życzę Ci, by reszta życia wygladała jak ten dzisiejszy majowy dzień. Zapach bzów wdziera się przez okna i wypełnia całe mieszkanie, można odfrunać jak na obrazach Chagalla! Fluid, też dziś upiekłam kokosanki. Wyobraźcie sobie zderzenie tych zapachów!

  68. Obejrzałam sobie, Justysiu:) Alez tam siła ludu, miłego i spontanicznego, było w tym kościele!

  69. Mapie, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
    Placek z rabarbarem i kokosanki – ale pyszności przygotowałaś :D

  70. To nie my. My znalazłyśmy Pani numer telefonu w książce telefonicznej. To było pierwszego dnia pobytu w Poznaniu, a potem dwa tygodnie zbierałyśmy się na odwagę i wreszcie zadzwoniłyśmy. Zaprosiła nas Pani na spotkanie z młodzieżą przy kościele Dominikanów chyba. Czytała tam Pani swoje felietony. Do tej pory chętnie się chwalimy, że miałyśmy szczęście z Panią rozmawiać. A jakby mało tego było, na tym spotkaniu była Pani z córką Emilką. I teraz kiedy z zachwytem czytam jej książki myślę, że poznałam Ją kiedy jeszcze nie była pisarką. I jak tu nie mieć sentymentu do Poznania, skoro tyle miłych rzeczy mnie tam spotkało

  71. Dzień dobry! Jaka miła niespodzianka mnie przed chwilą spotkała: przyszła paczka z wydawnictwa z „Haczykiem”! A nie spodziewałam się jej dzisiaj. Mam super prezent na urodziny (34). :-) Częstuję wszystkich kruchym plackiem z budyniem i rabarbarem. I zmykam piec kokosanki. Poczytam trochę później.

    Mam nadzieję, że formularz mnie nie wyrzuci – ostatnio parę moich wpisów odpłynęło w niebyt…

    Pozdrawiam,
    Marta

  72. Marto Z, czy to Wy wpadłyście do mnie, na Słowackiego, mówiąc:”przyszłyśmy na obiadek”?
    Sporo osób tak robiło, swoją drogą.:)

  73. Fani Jeżycjady faktycznie czują się w Poznaniu jak w domu. Na studiach, razem z przyjaciółką pojechałyśmy do Poznania na praktyki. Wybrałyśmy go tylko ze względu na Jeżycjadę. Przez miesiąc szukałyśmy miejsc z książek, chodziłyśmy tymi samymi ulicami co nasi ulubieni bohaterowie i cieszyłyśmy się każdym drobiazgiem jak dzieci. A na koniec udało nam się spotkać z naszą Ukochaną Autorką! To był cudowny czas. Po latach kiedy służbowo pojechałam do Poznania, poczułam się tak jakbym wróciła do domu…

  74. Nasz był, całymi latami. Ślub mieliśmy u Dominikanów. I nasze córki też.
    :)
    Bez przygód, co prawda, spokojnie.

    Dobranoc!

  75. Przeczytałam entuzjastyczny wpis Olgi.Pomyśleć,że mogłyśmy się mijać gdzieś po drodze – dwie szalone miłośniczki Borejkowskiego Poznania.Ja też starałam się sfrunąć ze schodów opery, choć Oldze mogło wyjść to znacznie wdzięczniej.:)
    Zapomniałam dodać ,że byłam też w kościele Dominikanów i zastanawiałam się,czy DUA lubiła go odwiedzać?Pewnie tak, skoro jest ulubionym kościołem Borejków.Wyobrażałam sobie ślub Idy.
    To jest naprawdę Jeżycjadowe szaleństwo.I Olga ma rację – dzięki Pani,DUA,w Poznaniu czujemy się jak u siebie.
    Wszystkiego dobrego dla dzisiejszych Jubilatek!
    Dobrej nocy.

  76. Dziękuję bardzo!
    Czuję się zaszczycona; to idealnie zakończony dzień :)
    Życzę dobrej (energetycznej?) nocy! :)

  77. Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, Agnieszko!
    Miło mi, że taki właśnie prezent sobie wybrałaś.
    I dzięki za dobre słówko. O tej porze dnia to dobry zastrzyk energii dla strudzonej autorki!

    Sto lat, sto lat i pozdrowienia dla Paczki Chusteczek!:)

  78. Dobry wieczór!

    Postanowiłam sprawić sama sobie okrągłourodzinowy prezent i po 7 latach regularnego odwiedzania tej strony pozdrowić serdecznie Panią Małgorzatę i Wszystkich Księgowych :)
    Dziękuję za to, że są na tym świecie ostoje w postaci Jeżycjady i Wyspy.
    Agnieszka

    P.S. Mała prywata: Paczko Chusteczek, jesteś usatysfakcjonowana? ;)

  79. Ha, ale teraz już nie odważę się wyjść na spacer ;) Ale za to bliżej się zainteresuję Wierzyńskim i to dzięki Pani :)
    Serdecznie pozdrawiam i zmykam po prostu spać :)

  80. O, to miło dowiedzieć się, że mam urodziny tego samego dnia co Poświatowska. :)

    Dobry wieczór.

  81. Bardzo lubię te Pani dedykacje do Wnuczki: „Z pamięcią o Marysi Wiaderek – wyobrażając sobie, jak się śmieje”.
    Brakuje mi bardzo śmiechu Sierotki Marysi.

  82. Sosno (wiad.pryw.), gratulacje dla Małgosi, i dla jej rodziców też!
    Co do „Ciotki Zgryzotki”- no, jasne, że trzeba się uzbroić w cierpliwość. Dopiero ją piszę!:)

  83. Lady Grey, przeczytałam właściwie już wszystkie powieści kryminalne Dorothy Sayers z lordem Wimseyem w roli głównej (kończę „Murder Must Advertise”), a zostały mi jeszcze dwa tomy opowiadań – i mam do powiedzenia sporo w tej sprawie. Otóż, autorka ta była mistrzynią krótkiej formy, która narzuca dyscyplinę konstrukcji. Forma powieści wyzwalała w D.S. rozmach naukowy, chęć eksperymentowania, upodobanie do drobiazgowych rozważań – i wszystko to jest najwyższej jakości, lecz niekiedy bujnie się rozwija kosztem akcji i w efekcie staje się trochę nużące.
    Jest kilka powieści, które są całkowicie świetne pod każdym względem i w dodatku mają „dopięte” tempo akcji.
    Oto one:
    Clouds of Witness
    Strong Poison
    Have His Carcasse
    Gaudy Night
    Busman’s Honeymoon

    Co do Connie Willis, najbardziej podobał mi się jej „Przewodnik stada”( „Bellwether”).

  84. Błotowijku kochany, nie wiedziałam o tym! Ale nie dziwi mnie ta wiadomość, Marysia była prawdziwie społeczną, bezinteresowną duszą, a literatura była jej wielką życiową miłością.
    Gdyby ktoś napisał jej, Marysi Wiaderek, biografię, byłaby to książka budująca.

  85. Pani Małgorzato, po przeczytaniu To Say Nothing of the Dog mam ogromną ochotę na wspominaną tam Dorothy Sayers. Pamiętam, że czytała Pani jej książki. Czy może Pani polecić jakiś tytuł? I jeszcze coś Connie Willis, bo niedosyt jest po jednej pozycji. Z góry dziękuję. :-)

  86. Dzień dobry.
    Dzisiaj, 9 maja, kolejna rocznica urodzin Haliny Poświatowskiej.

    A ja chciałabym przy tej okazji wspomnieć naszą KC Sierotkę Marysię.

    Otóż – Sierotka Marysia przyczyniła się do powstania pierwszej powieści biograficznej o Poświatowskiej pt. „Nie popełniłam zdrady”.
    Autorka biografii pani Małgorzata Szułczyńska tak napisała we wstępie do książki:
    „Szczególnie ważne było spotkanie z Marią Wiaderek z Bolkowa, absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego. Kiedy bowiem dowiedziała się, z jakim trudem przychodzi mi zdobywanie najmniejszej choćby informacji o niewidomym „przyjacielu”, postanowiła „włączyć się do akcji”, uważając, podobnie jak ja, że ta postać jest w biografii Poświatowskiej niezbędna.”

    Nasza Kochana Sierotka Marysia od pełni Księżyca!

  87. O, to juz wiem, gdzie mieszka Justysia:)
    Bede sledzic filmiki i zdjecia na stronie fb (jest juz z Toronto spod Pomnika Katynskiego) moze gdzies tam i Justysia bedzie;)

  88. Kochana Bożenko (wiad.pryw.), ależ oczywiście!:))))
    Będzie mi bardzo miło (i wesoło!).

  89. Przeczytałam o tym w wiadomościach, Justysiu, i natychmiast pomyślałam Tobie!
    Trudno pomylić taką nazwę.:)

  90. Dzień Dobry.
    Dziś nasz prezydent Polski jest gościem w moim mieście. Liczę, że mi pozwolą wziąć dłuższą przerwę w pracy i pojechać do polskiego kościoła na spotkanie po południu.

    Pozdrawiam serdecznie.

  91. Dzien dobry!

    Teraz dopiero zauwazylam, ze pod wpisem o rozkwitlych swiezo drzewach (poprzedni) 2 maja entuzjastycznie i radosnie wpisala sie Olga. Och, tez bym sobie sfrunela ze schodow Opery..(witryna Foto Angelo nadal istnieje?)
    Okazuje sie, ze zwiedzala Poznan Borejkow wspolnie z Joanna, nie wiedzac o tym.

  92. Dzień dobry!
    Fryderyk pewnie zobaczy i w biały dzień, ale my raczej nie…

    Zgredzie, tytuł zaciekawia. Czyżby?!…

  93. Dzień dobry DUA i Księgowi, dziś ok. 13:00 Merkury znajdzie się na jednej linii prostej z Ziemią i Słońcem, co ma być i u nas widoczne aż przez kilka godzin!:) Pewnie Fryderyk Sch. już się gotuje do obserwacji;).

  94. Raptus….

    Chciałbym polecić, bo nie wiem, czy można, dzisiaj przeczytaną książkę dla dzieci: „Mieszko, ty wikingu!”.

  95. Fakt- tylko ta czwórka ją jeszcze jako tako tłumaczy.

    A propos „Bożego narodzenia w Lost River”- myślę,że ta książka przypadłaby do gustu młodym Księgowym, np.Zuzi,Patrycji,Kapucynce.Polecam.

  96. Moja polonistka raczej nie należała do nauczycieli z powołaniem, ale na jej obronę powiem, że postawiła mi jednak czwórkę, więcej nie mogła z racji brudnopisu. Ot, raptus, po latach bardziej się to rozumie.

  97. A analizy nauk humanistycznych mają to do siebie, że wszystko da się jakoś uzasadnić.

  98. Jaka okropna ta polonistka Chesterki.Jak można dziecko zostawić z takim przekonaniem.Całe szczęście,że szkoły (z wyjątkami oczywiście, bo jak wszędzie wszystko zależy od ludzi) jednak się trochę zmieniły.Ja wielu swoich nauczycieli wspominam dobrze,ale zdarzali się też tacy, co to powinni zamknąć za sobą drzwi szkoły i nigdy do niej nie wracać.Takie traumy ciągną się potem za ludźmi całe lata.Naszego przyjaciela, bardzo zdolnego człowieka,który nie miał szczególnego talentu do języków, tak sterroryzowała rusycystka,że baliśmy się,że na ustnym egzaminie się nie odezwie.Jakoś zdał,ale do dzisiaj na samo wspomnienie ma dreszcze.
    Często nowo poznanym ludziom nie przyznajemy się z mężem,że uczymy, bo na nas- Bogu ducha winnych-te swoje traumy przenoszą.:)
    Tym bardziej miło mi słyszeć od naszych absolwentów,iż żałują,że liceum się kończy,a nauka nie trwa w nim cztery lata .Naprawdę można stworzyć w szkole miłą atmosferę, choć konflikty będą się zdarzały, bo -jak powiedziałam tegorocznym moim maturzystom- trudno jest dorastać, ale i towarzyszenie w dorastaniu bywa trudne.
    I kończę – bo o szkole można nieskończenie.:)

  99. Dzień dobry.:)
    Myślę,że w żywo dyskutowanej tu kwestii ptasiej,Poeta mógłby odpowiedzieć jak swego czasu Mickiewicz indagowany o słynne „imię jego czterdzieści i cztery”,czyli :”Jak pisałem ,to wiedziałem”.
    A w mojej leszczynie mają gniazdo turkawki.Te rozróżniam.:)

  100. Czyli znowu powtarza się historyjka z „Feblika”; zamiast wiśni czereśnie, bo lepiej się rymują;)
    Ach, ci poeci!

  101. Sęk w tym, że on nawet nie musiał ich widzieć! Mógł je sobie po prostu wyobrazić.:) Albo też – trzysylabowe określenie ptaków (czer-wo-ne) było jego zdaniem właściwsze niż dwusylabowe (n.p. żół-te) lub czterosylabowe (n.p. po-pie-la-te), nie mówiąc już o tym, że w połączeniu ze złocistym to właśnie czerwony kolor daje wrażenie przepychu, wspaniałości iście królewskiej. „Brązowe ptaki, złociste trzmiele” – jakże inaczej by to wyglądało w wierszu!
    Niebieskie ptaki?- no, nie! Czarne ptaki? Ależ nie w tym utworze, który jest pochwałą życia.

    Nie, jeśli to wszystko wziąć pod uwagę, te ptaki MUSIAŁY być czerwone.

  102. Dzieńdoberek:)
    Makolągwy, albo czeczotki. Bo Wierzyński wyraźnie ujmuje je w większej ilości. Ale to malutkie ptaszki. podczas gdy kardynał nie dość, że naprawdę jest czerwony, to w dodatku jest spory (21-23 cm). Chyba, że ujrzał kiedyś wczesnowiosenną porą przelotne stadko gili, które obsiadły sad i łupią pączki.
    Bardzo ciężko jest dociec, co Poeta miał na myśli nawet w tak przyziemnej sprawie;)

  103. Prawda. Ale ja lubię wiedzieć.

    Na dobranoc:

    Johann Jakob Walter – „Hortulus chelicus”.
    Les Plaisirs du Parnasse.

  104. :)) niestety, źle wspominam swoje liceum. Poszłam tam tylko dlatego, żeby uczyć się łaciny i to w klasie biologiczno – chemicznej, bo humanistycznej nie było. I co, okazało się, że zlikwidowano łacinę w moim roczniku. Wszyscy, którzy uczyli się w gdańskiej dziewiatce w czasach stanu wojennego, wiedza, że panowała tam ciężka atmosfera w porównaniu z innymi. Za to studia, to było rozwinięcie skrzydeł.

  105. A może makolągwy.
    A może tylko sobie poeta wyobraził czerwone ptaki, bo wiersze wcale nie muszą być realistyczne.

  106. To chyba rzadki ptak, Sowo.
    Ten wiersz, choć pisany w Stanach, z pewnością pełen jest polskich wspomnień.
    Może to były dziwonie.:)

    Chesterko, ależ byłaś biedniutka!

  107. Jeśli Wierzyński pisał „Kantyczkę” w Stanach, a czerwone ptaki to kardynały, to wiersz musi obrazować wiosnę amerykańską. Pewnie maj w Stanach wygląda podobnie jak u nas, może nawet jesienne astry i cynie kwitną tam wiosną, ale jednak „Kantyczka” przywodzi mi na myśl krajobraz bardzo polski, nawet jeśli dla poety był akurat wspomnieniem. To strojenie się na Komunię i na Zielone Świątki, majówkowa pieśń, soki brzozowe… Dla porządku sprawdziłam jeszcze wczoraj w internetowym katalogu polskich ptaków, czy jest coś czerwonego, co lata u nas wiosną – i są! Oczywiście jest ceglasta zięba, ale jest też i inny ciekawy, może nie w stu procentach czerwony, ale zdecydowanie czerwonawy ptak, który przylatuje do nas z Indii w połowie maja – dziwonia się nazywa. Ktoś widział takiego w naturze?

  108. Cd Moim biednym rodzicom wykręciłam wtedy numer nieziemski. Zapłakana powlokłam się do sympatii (nie mieliśmy wtedy telefonu), a do domu wróciłam dopiero wieczorem. Biedni, martwili się, ale nie ochrzanili mnie nawet, widzac mój smutek. Dopiero po ogłoszeniu wyników okazało się, że dostałam dobra ocenę.

  109. Dobry wieczór! Rzeczywiście, ze wszystkich egzaminów, które miałam w życiu, najbardziej przeżywałam maturę. Pamiętam, że moja ówczesna sympatia, chłopak z klasy, który nie zdawał jednak matury z powodu poważnej choroby, dzień przed pisemnym polskim, zapytał, czy chcę znać pytania (podobno miał je od osoby z rodziny, która pracowała w kuratorium). Ponieważ zaznaczył, że nie wolno mi powiedzieć o tym nikomu z klasy, nie chciałam ich znać. Powiedziałam, że nie mogłabym spojrzeć kolegom w twarz. Zrozumiał. Potem okazało się, że nie wyrobiłam się czasowo z tematem i oddałam połowę w brudnopisie. Nie obyło się bez ostrych komentarzy mojej polonistki, które zrozumiałam jednoznacznie – nie zdałam.

  110. Oj, prawda, prawda, Pani Małgosiu. Zażyczę sobie Dixit na urodziny.
    Moje skojarzenia to były m.in.: marzenia, bajka, chaos, lider, przepaść. Nie najlepiej to o mojej podświadomości świadczy, he, he.

  111. Dzień dobry!

    Choć pytanie skierowane do Patrycji, to wtrącę swoje trzy grosze.:) Uważam, że ma Pani świętą rację, można też poznać człowieka nie tylko po skojarzeniach, ale także po reakcjach. Nie wiem czy dobrze to nas, (mojej rodzinie) świadczy, skoro prawie zawsze umieramy ze śmiechu. :)
    Najciekawsza tu jest wyobraźnia i sposób rozumowania.
    Ostatnio moja mama chrzestna powiedziała skojarzenia, a ktoś od razu powiedział „A, to masz tą a tą kartę.” Skojarzenie chyba było zbyt oczywiste.
    Pozdrawiam ciepło!
    PS Chlip, chlip, w księgarni nie było „Haczyka”. Muszę zamówić.

  112. Okoliczność przykra; ale jak tu się nie cieszyć z takiej okazji?
    Cieszę się ukradkiem, życząc Czytelniczce szybkiego powrotu do zdrowia.:)

  113. Sobota, 7 dzień maja A.D. 2016, godzina 14:30 – po Mamie, trzech siostrach (nie mam pewności co do brata), no i oczywiście po mnie, także najmłodsza latorośl (w wieku Cielęciny) rozpoczyna swą przygodę z Jeżycjadą, rzecz jasna od „Szóstej klepki”. Przyczynił się do tego brak umiejętności hamowanie przy jeździe z górki na rolkach i związana z tym przymusowa bezczynność w łóżku. Całkiem to niezła okoliczność, vide profesor Raszewski.

  114. Cha, cha!
    Dobre, Sowo!

    Patrycjo, a mówiłam?! Uwielbiamy ją. Problem w tym, że po kilkunastu turach karty mogą się nieco opatrzyć, ale na szczęście są kolejne edycje tej gry.
    Czy zgadzasz się ze mną, że przy grze w Dixit świetnie można poznać współgrających, tylko na podstawie rodzaju ich skojarzeń? Każda zresztą gra ma to do siebie, ale ta jest szczególna – wyłazi przy niej podświadomość!

  115. Dzień dobry!
    Wczoraj pierwszy raz grałam w Dixit. Co za wspaniała gra!

  116. Na przystawkę mogą być ślimaki z maślakami, a do popicia – maślacz.
    Najlepiej w śladowych ilościach.

  117. Jak miło czytać Wasze wpisy po dniu spędzonym na optymistycznych porządkach wiosennych :-)
    Zuziu, wiem, że uczenie się tych wszystkich rzeczy geograficznych na pamięć jest frustrujące, ale za to, jeśli się pojedzie w świat, to jest jak znalazł ;-) Też tak męczyłam moich uczniów…
    Joanno, też mi się nasunęły powieści Fannie Flagg – napisała też „Święta z kardynałem”
    DUA, miejmy nadzieję, że to będą jednak maśliwki i kiedyś na jesieni zaprosi nas Pani na pyszne ciasto ze śliwkami ;-)

  118. No właśnie. „Haczyk” nabyty; teraz przyjemne czekanie na przesyłkę:)

    Pod hasłem: Cardinal Song – Northern Cardinal Singing można wysłuchać śpiewu „czerwonego ptaka”;) Ależ ma silny głos!

  119. No właśnie- pech doprawdy- zamiast pracować buszuję w zbożu, wydając. /coś mam dziś dzień cytatowy;-)/

  120. Dzięki, Babciu Gąsko !
    Maj miesiącem książki : wszędzie piękne ceny.:)

  121. Ja tylko na momencik. Uprzejmie donoszę co następuje: dziś na stronie Znaku wiele książek za 14,90 i przesyłka free. Właśnie kupiłam Hellera „Podróże z filozofią w tle”. Warto zajrzeć- ‚jeszcze do północy mamy sporo czasu’. Całuję, ściskam, b.g

  122. Ku edukacji młodszych czytelników przypomnę, że „endo” to „wewnątrz”, „egzo” – na zewnątrz, a „mezo” – pomiędzy. Tak mi się przynajmniej wydaje.

  123. Wannabe cieszę się, że u Ciebie ok.
    Na angielskim rozszerzonym okazało się, że córka też ma ” problem z lukami w tekstach”. Poczytała Wasze wpisy, pokraśniała i poszłyśmy pojeździć na rowerach.
    W lesie krzyknęła „świat jest piękny” a ja odetchnęłam z ulgą. Uff.

  124. Kardynał jako ważny ptasi bohater występuje w powieści Fannie Flagg (tej od „Smażonych zielonych pomidorów”)”Boże Narodzenie w Lost River”.
    Ciepła,familijna opowieść w amerykańskim stylu.Bardzo podnosząca na duchu.

  125. Będziesz miała i drozdy, i kolibry w swoim ogrodzie, Justysiu, i co tylko zechcesz. Ptaki lubią mieszkać u dobrych, miłych ludzi.:)
    Przesyłam uściski!

  126. Jaka tam wielka, Mamo Isi. Ten ptaszek jest tutaj tak popularny, że po prostu nic innego mi na myśl nie przychodziło. A jego śpiewu można oczywiście posłuchać na YT, jest tam kilka dobrych nagrań. Dla zainteresowanych – jest też filmik pt. „Identify Your Common Backyard Birds” pokazuje jeszcze inne północno-amerykańskie ptaszki, w tym na końcu koliberka, którego istnienia najpierw się domyśliłam widząc latem w sprzedaży specjalne karmniki dla nich. Na filmie nie ma jednak drozda, American Robin (Turdus migratorius), może dlatego, że do karmnika nie zagląda, lecz chodzi po trawie i wyciąga dżdżownice.

    Dziś mamy jeszcze piękniejszy poranek, otwarłam okna, a ptaki po prostu szaleją w swoich śpiewach. Para kardynałków jest tylko jedna w okolicy (one są terytorialne), ale drozdów jest mnóstwo. Dwie pary maja u nas gniazda na rynnach pod dachem.

    Pozdrawiam pięknie i wiosennie.

  127. Prześliczne są te kardynałki. Nie dziwię się, że tak często występują na kartkach świątecznych, ich czerwień przepięknie komponuje się z ciemną zielenią gałązek.
    Miło jest czytać o sukcesach maturzystów. Co za ulga dla nich, prawda?

  128. Dzień dobry!
    Tak, tak, wiem o kardynale szkarłatnym, mam go i od Ciebie, Justysiu.
    Buczynko – dzięki za wiadomość ogrodniczą pod poprzednim wpisem, odebrałam!
    Sadzonki śliwkowe trzymam nadal w korytkach, tylko dosiałam im maciejki. Zobaczymy, co z nich wyjdzie.

  129. Przepraszam, że tak po kawałku się wpisuję, ale wciąż jestem rozpraszana. Wannabe, tak się cieszę, że już wszystko w porządku. Możność spokojnego snu to wspaniała wiadomość:)

  130. Dla wszystkich maturzystów – gratulacje:) Żaden egzamin później już nie wywołuje takich emocji.

  131. Justysiu, jesteś wielka:) Kardynał szkarłatny! Jakie cudo! Co za kolor! No w końcu purpura kardynalska;) Chyba pójdę do ZOO i sobie na nie popatrzę. A może i usłyszę, jak sobie śpiewają.

  132. Zgredzie, jest jeszcze egzokarp i mezokarp. Wszystkie przed Wigilią, bo po to już tylko ości..

  133. Dzień dobry.
    Po pracy, w domu sprawdziłam dokładną nazwę – kardynał szkarłatny (Cardinalis cardinalis).
    Pani Małgosiu, to ten sam ptaszek, którego zdjęcie zrobione przez Asię wysłałam do Pani któregoś lata, razem ze zdjęciem koliberka. Kardynałek i kardynałkowa są u nas częstymi gośćmi w karmniku. Miło się na nich patrzy, gdy on podaje jej ziarna do dzióbka. A jesienią buszują w winogronach. U nas są to powszechnie znane ptaki, nie odlatują na zimę i chyba dlatego są też częstym motywem na kartkach świątecznych.

  134. Dziekuje za calusa w imieniu Giorgia, który dziś wieczorem jest wyjątkowo aktywny i jeszcze nie śpi.
    Cieszę się bardzo z Twojego powrotu do zdrowia, Wannabe; podziwiam za wybór tak trudnych studiów jezykowych. Jesteś wyjątkowa!

  135. I jeszcze raz – droga Chesterko ,jak ja się cieszę z sukcesu Arturianki!:):):) Jak dobrze,że jej wytrwałość została nagrodzona.:)
    I jak się cieszę,że Wannabe miewa się lepiej.A przy okazji- ja też zawsze podziwiam ludzi, którzy nie przejmują się,że czegoś co innym przychodzi dużo łatwiej, nie potrafią i po prostu robią swoje i cieszą się życiem.Ale pomału się tego uczę.Lepiej późno,niż później.Pozdrawiam Cię, Wannabe serdecznie.:)

  136. Hip,hip hura dla Chesterki i przede wszystkim dla Arturianki! A także dla córki Krzysztofa oraz wszystkich dzielnych maturzystów!

    Sowo,stwierdzasz rzecz oczywistą i niepodlegającą dyskusji.Oczywiście,że otrzymanie tego dokumentu,który rzeczywiście dość niefortunnie nazwano „świadectwem dojrzałości „(tak naprawdę wolę określenie świadectwo maturalne)nie czyni człowieka dojrzałym,a jego brak nie świadczy o dożywotniej niedojrzałości.Ciągle to jednak ten dokument jest przepustką do rozpoczęcia studiów wyższych i tylko to miałam na myśli,stwierdzając,że zasługują nań maturzyści utalentowani w różnych dziedzinach,a niekoniecznie uzdolnieni matematycznie.:)
    A prawdziwe życiowe egzaminy dojrzałości jeszcze przed naszymi maturzystami i mam nadzieję,że im również dzielnie sprostają.Jakoś co do naszych młodych Księgowych mam wewnętrzne przekonanie,iż zrobią wszystko,by pięknie i godnie żyć.I nie przestaję trzymać kciuków- wszak jeszcze jutro angielski,a potem przedmioty dodatkowe i egzaminy ustne.

  137. Wannabe, Twoja udana operacja to jedno z najlepszych wydarzeń tej wiosny!
    Jak ja się cieszę!
    Przy burzowej pogodzie wszyscy źle śpimy, głowy nas bolą, a serduszka kołaczą. Trochę sensacji zawsze będzie.
    Śpij smacznie, kochany dzieciaku. Dobranoc!

  138. Dziś mija miesięcznica mojego zabiegu! Hura!
    Ostatnio wieczorami czuję się tak wspaniale, że szczerze się wzruszam. Wreszcie mogę przypomnieć sobie, na czym polega prawdziwe spanie! A to naprawdę niesamowite, wpierw stracić możliwość odpoczynku, a potem ją odzyskać. Tylko przy burzowej pogodzie jeszcze niedobrze… Ale może trzeba jeszcze trochę odczekać.

    Wszystkie nasze buźki były niezwykle wymowne! Oczywiście pamiętam tę z oczkami… Dla mnie jednak przede wszystkim łobuziarskie :cool:!! A dodam jeszcze, że niesamowicie podobało mi się, jak ekspansywnie i z rozmachem buźkowała Nicos:)

  139. Zuziu, spróbuj pouczyć się na łonie natury! Polaczysz przyjemne z pożytecznym :)
    Kardynałek piękny, jakie żywe kolory!
    Dobranoc wszystkim !

  140. Wannabe, zuchu jeden, jesteś najlepszym przykładem na to, że umiejętność wstawiania brakujących słów w tekstach obcojęzycznych nie świadczy o niczym zupełnie, a jej brak nie przeszkadza studiować japonistyki oraz dodatkowo, w ramach ubocznego hobby, języka chińskiego.
    Zawsze powtarzam, nie przejmować się mediami, one kłamią nałogowo, a patrzeć uważnie na rzeczywistość, bo ona nie oszuka.

    Życie z zieloną buzią jest niewątpliwie przyjemniejsze. Mnie natomiast brakuje tej, która z powątpiewaniem przewracała oczami, pamiętasz ją?
    Ściskam i o zdrowie pytam, czy nadal tak dobre? Hura!

  141. Dzień dobry :)
    Bardzo cieszę się, że matura wszystkim poszła i nikt nie stracił pozytywnego nastawienia!!
    Ja sama bardzo przeżywałam, że tak mi było ciężko w liceum, a w mediach tonami pisano, że matura jest łatwa, a młodzież jest głupia. W dodatku po dziś dzień mam problem, bo oceniam siebie po tym, czy umiem powstawiać brakujące słowa w obcojęzycznych tekstach z lukami, a tak się składa, że nie umiem ich powstawiać >_> Podziwiam więc osoby, które nigdy nie przejmują się takimi rzeczami… Podziwiam też Księgowiczów, co tak łatwo zdają maturę… Ja też chciałabym napisać jakiś egzamin wiedząc dokładnie, co robię, lecz na razie jeszcze sobie błądzę :>

    Ps. Zarejestrowałam się na jednym forum, na którym jest nasza wyszczerzona zielona buzia i mogę jej używać!!

  142. Mam zdjęcie tego ptaka, od Ateny. Z jakichś górskich wypraw, nie z Chicago!

  143. No to wszystko sie wyjasnilo Mamo Isi. Ten czerwony ptak, to kardynalek! Poszukajcie w sieci jaki on piekny. Obserwuje takie codziennie na podworku.
    Przepraszam za brak polskiej czcionki, pisze z telefonu na przerwie w pracy.

  144. Szkoła jako taka – proszę bardzo. Natomiast obowiązek szkolny to tylko jeden z wielu środków, jakimi władza stara się kontrolować poddanych. Rola rodziców, aby te zakusy niweczyć.
    A moja maturzystka określiła dzisiejszy egzamin z matematyki jako „banał”.

  145. Pani Małgorzato, to prawda, już niedługo i my będziemy przeżywać stresy maturalne. I pomyśleć, że dopiero co, trzymałam nowo narodzonego malucha i myślałam sobie, jak to za siedem lat pójdzie do szkoły. Kiedy to było! „Teraz to jest dojrzały organizm z wąsami” (uwielbiam Milę B.:))

    Justysiu, lubię bardzo te fluidy, łączące nas w KG. :) Moje dwie książeczki Cicely M. Barker to „Flower Fairies of the Garden” i „Flower Fairies of the Trees”. Wiele lat temu, kiedy nie było internetu, nie umiałam przetłumaczyć nazw wielu roślin z tych wierszyków, a teraz proszę jedna chwila i snapdragon – lwia paszcza (wyżlin), mulberry – morwa :).

    Wiecie, że na maturze też miałam Herberta. Dołączono do typowych trzech tematów możliwość analizy wiersza i trafiłam na „Przesłanie Pana Cogito”. Do tej pory wracają do mnie słowa: „Bądź wierny idź”.

  146. Pisał wiersz już po wojnie podczas pobytu na Long Island . Więc te czerwone ptaki to mogło być coś ze wschodniego wybrzeża Stanów.

  147. Cechą charakterystyczną jagody jest brak endokarpu, czymkolwiek ów endokarp by nie był. Przykłady jagód:
    arbuz
    awokado
    bażyna czarna
    berberys
    borówka
    chruścina jagodna
    hurma
    pomidor
    winogrono
    żurawina

    Czyli możemy założyć, że Balladyna brodziła w pomidorach;)))

    Ale Słowacki zapomniał napisać, czy potem Kirkor pożarł cały dzbanek malin nie bacząc na łuskową zbroję i skrzydła i uchylając tylko nieco przyłbicy;) Łakomczuszek.

  148. Powodzenia wszystkim maturzystom! Gratulacje dla córki Chesterki!
    Rzym – Wieczne Miasto, czasem jest takze miastem wietrznym ; odkąd jednak zbudowano wieżowce w południowej dzielnicy Spinaceto, wietrzyk ponentino oslabl na sile :)

  149. Miałam na myśli relacje rodziców oczywiście!
    Chesterki wpisu nie było, gdy pisałam swój. Gratuluję w takim razie.

  150. Dzień dobry!
    Gratulację Chesterko!!:)) Oraz, rzecz jasna, Arturianko!!

    Co do tego co Sowa powiedziała, to dziś zdałam sobie sprawę, iż idąc do szkoły marnujemy mnóstwo cennego czasu, który moglibyśmy spędzić na czymś na czym naprawdę nam zależy i co sprawie na radość. Wiosna tak piękna, tyle roślin i piękna, a my męczymy się w tej szkole, a czy ona nauczy nas doceniać, radować się z tego co nas otacza? A jeśli już nauczy, to kiedy mamy się cieszyć z życia, kiedy większą jego część spędzamy na nauce? Myślę, że więcej nauczylibyśmy się, tak jak Kapucynka, łażąc po drzewach i podziwiając. Może jest to trochę przesadzone, bo owszem nauka jest potrzebna, ale po co mieliśmy się uczyć wszystkich stolic świata?! A i tak sprawdzianu dziś nie było:). Dzięki Bogu, bo kto by spamiętał to wszystko o strefach krajobrazowych.:)

  151. Nie czekajmy na relacje, bo każdy rozsądny maturzysta leży teraz na zielonej trawce, pośród mleczów, i bimba nogami, patrząc w chmurki.
    Chesterko, gratulacje dla Twojej!!! Hura!

  152. A po angielsku wszystko jest „berry”, nawet żurawina, morwa, aronia i owoce dzikiego bzu. Tylko porzeczka nie jest.
    Jane – dzięki za wierszyk. Zamówiłam właśnie ilustracje „flower fairies” Cicely Mary Barker w formie pocztówek do wysyłania, ale nie wiedziałam, że do tego są jeszcze wiersze!

    Pozdrawiam w kolejny piękny dzień. A maturzyści już chyba po, kciuki można chyba puścić. Czekamy na relacje.

  153. Moja maturzystka zdała matmę!!!!!!!!!!!!! Nie wierzę! Żadnej próbnej nie zaliczyła, a teraz taka nagroda za kolosalna pracę, która włożyła.
    Dziękuję Wam kochani za Wasze dobre myśli.
    Nie pamiętam, ale ktoś tu martwił się o matmę syna. Czy udało się?! Oby tak, bo smutno, gdy radości nie można dzielić ze wszystkimi:)

  154. Majowe dzień dobry!
    Ha! I już po maturze z matematyki. Wraz z Wami ciepło myślałam o Arturiance, bracie Patrycji F. – i wszystkich zdających. Matura – jeden taki egzamin w życiu. Potem ma się ich jeszcze wiele, ale chyba tylko ten jest swoistym symbolem przełomu.
    Pamiętamy również, hmm hmm, Patrycję B.:) Ale ona była chora z miłości!

  155. Ciekawa za to jestem, jakie czewone ptaki miał na myśli Wierzyński. Rudziki? Bo nie gile przecież…

  156. Jagoda to jeden z typów owocu i owoc jeżyny (i maliny) to też jagoda. Nie wdając się w biologiczne niuanse, możemy uznać, że u Słowackiego jagoda to po prostu synonim owocu. Z fiołkami gorsza sprawa, ale pewnie znajdzie się jakiś dziki gatunek kwitnący latem.

  157. A bo nie, Starosto kochany;) Malina jest jeżyną.
    Rząd różowce
    Rodzina różowate
    Rodzaj jeżyna
    Gatunek malina właściwa

  158. Święte słowa, Sowo!

    Mamo Isi, malina to też jagoda, he he. Z całą resztą – racja.

    Jane, jeszcze trochę i Twój pierworodny zasiądzie wśród maturzystów!
    Wierszyka nie znałam, dzięki.

  159. Dzień dobry wszystkim.

    Joanno, odważę się stwierdzić, że żadna wiedza przedmiotowa nie jest konieczna, by stać się człowiekem dojrzałym. Obowiązek szkolnictwa ma dość krótką historię i gdyby opierać się tylko na kryterium wiedzy, musielibyśmy uznać liczne pokolenia sprzed XIX wieku za niedojrzałe.

  160. Rzeczywiście, mama Błękitnej ma rację! Przecież i astry i cynie to kwiatki jesienne. No, cynie kwitną od lipca, ale lipiec to już nie wiosna. Oj, ci poeci to tak mają. Widać, że żaden ani dnia nie spędził na robotach ogródkowych. Jak Słowacki kazał pannom zbierać maliny, Alina cudownym sposobem widzi w lesie fiołki, ale ich z braku czasu nie zbiera, podczas gdy Balladyna miast malin widzi wszędzie jagody.
    – „A ja śród jagód chodzę obłąkana” – powiada nawet.
    I niech kto powie, w jakiej porze roku to się dzieje?

    Zresztą i ten Kirkor, który wchodzi do chatki Pustelnika w karaceńskiej zbroi, bogato ubrany, z orlimi skrzydłami… Kto normalny tak się odziewa idąc w gości?

  161. Jeśli można i formularz przepuści, chciałam przesłać wierszyk o bzach (a właściwie o bzowej wróżce). Mam dwie książeczki Cicely Mary Barker z uroczymi ilustracjami i bardzo lubiłam te wierszyki kiedy byłam nastolatką (służyły mi do nauki angielskiego:)).

    The Song of the Lilac Fairy

    White May is flowering,
    Red May beside;
    Laburnum is showering
    Gold far and wide;
    But I sing of Lilac,
    The dearly-loved Lilac,
    Lilac, in Maytime
    A joy and a pride!

    I love her so much
    That I never can tell
    If she’s sweeter to look at,
    Or sweeter to smell.

    Dobrego majowego dnia!

  162. Dzień dobry. Ja też już myślami przy maturzystach (oprócz Księgowych, mam jeszcze córkę przyjaciół).

  163. Zwłaszcza że „są tacy,którzy liczyć potrafią i tacy,którzy nie potrafią”.O tych ostatnich myślmy jutro szczególnie intensywnie, bo potrafią oni przecież wiele innych rzeczy i zasługują na świadectwo dojrzałości.:)
    Więc jutro – „Młodości, ty nad poziomy wylatuj.”
    Dobrej nocy!

  164. Chyba mam już podobnie jak Mama Isi i dostawiam sobie polskie znaki tam gdzie ich nie ma, a głowa przyzwyczaiła się, że są. I tak w wypowiedzi Błękitnej przeczytałam ŚDM zamiast SDM. I zaczęłam się zastanawiać czy był kiedyś taki hymn… :D
    Ale jeśli już przy tym jestem, to może skorzystam z okazji i zachęcę Księgowych (tych, którzy już wyszli spod regału i tych, którzy jeszcze przy nim są) do dołączenia do wolontariatu na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Rejestracja wolontariuszy została przedłużona do końca maja, więc, jeśli ktoś z Was zastanawiał się nad tym, to jeszcze ma akurat tyle czasu, że zdąży skompletować wszystkie dokumenty :) Ważnym warunkiem jest to, że trzeba mieć ukończone 18 lat, ale młodsi mogą przyjechać jako pielgrzymi (do czego też zachęcam!).
    Taką małą reklamę ŚDMu zrobiłam, mam nadzieję, że DUA pozwoli ;)
    Dobranoc!

  165. Wianki plotłaś, błękitna istoto!
    Na pewno z żółtych mniszków, co?
    Ładny zestaw.

    Tak, kochani, trzeba jutro towarzyszyć myślami naszym maturzystom. Matematyka to nie żarty! „Zestrzelmy myśli w jedno ognisko i w jedno ognisko duchy!”

  166. Dobry wieczór, w szkole, ponieważ trwają matury, mam wolne do końca tygodnia i zamierzam spędzić je w parku lub ogródku czytając „Zimową opowieść”. Dzisiaj cieszyłam się słońcem i plotłam wianki.

    Wiersz bardzo wiosenny. Moja mama po przeczytaniu go zareagowała jak Dorota, mówiąc, że to nie mogą być ani astry ani cynie. A ja przypomniałam sobie moją ulubioną wiosenną piosenkę SDM-u pt.: „Ballada majowa”

    Trzymam kciuki za maturzystów!

  167. Melduję,DUA,że willa Kowalików ostatecznie namierzona.Spędziłam w Poznaniu kawałek dzisiejszego dnia i nawet kupiłam sobie coś drobnego na Jeżycach,żeby miło mi się kojarzyło. Śmiełów ,niestety będzie musiał poczekać do następnego razu, bo dziś muzeum było czynne tylko do piętnastej i nie zdążylibyśmy dojechać- na szczęście sprawdziłam przed wyruszeniem z Poznania i nie nadłożyliśmy drogi daremnie.
    Za to przez przypadek (choć raczej takowych nie ma) trafiłam w drodze powrotnej do Sanktuarium Maryjnego w Świętej Górce Gostyńskiej.Barokowa bazylika robi niesamowite wrażenie- zbudowana została na wzór weneckiej Santa Maria della Saluta przez włoskich architektów i jest to jedyny w Polsce obiekt będący tak czystym importem włoskiego baroku.W dodatku odbyłam miłą i dobrą rozmowę z posługującą tam siostrą zakonną,która to pogawędka bardzo podniosła mnie na duchu. Widać tak miało być -Ktoś miał dla mnie taki plan na dzisiejszy dzień.:)

    Celestyno droga,myślę,że jeszcze przed Tobą nie tylko wirtualne spacery po wielkopolskiej ziemi,a póki co życzę udanego długiego weekendu.:)
    Chesterko,jestem myślami z Tobą i Arturianką i trzymam kciuki za jutrzejszy egzamin.Będzie dobrze – życzę tego Twojej córce i wszystkim maturzystom.:)

  168. Dziś trzymałam kciuki za maturzystów, zwłaszcza moich znajomych i Księgowych ;) Jutro będę trzymała jeszcze mocniej :)

  169. Sowiątko nie reaguje wcale, chyba traktuje ptasi śpiew jako naturalne zjawisko. Natomiast od jakiegoś czasu jest zafascynowane kowalami bezskrzydłymi, może godzinami podglądać ich życie.

  170. Chesterko, chyba nie. Mój brat chodzi do 4. klasy technikum, więc ma lat 20 :)
    Również melduję, że polski podstawowy był łatwy, rozwiązałam arkusz. Ach, jakże bym chciała taką maturę za trzy lata!

  171. Ojojo to juz matury, trzymam kciuki, nieznacznie tylko spozniona.
    Tulipany zakwitly patriotycznie, ladne.
    Potwierdzam slowa Justysi, wietrzne, nawet bardzo, dzisiaj np. Czasem po spacerze w czasie lunchu, musze ludzi przekonywac, ze to Bog mnie stworzyl ( a nie wygladam).

  172. Będa potrzebne, dziękujemy!
    A że wszyscy wiedza, wiadomo, ze wiedza, to była taka kokieteria;)

  173. Herbert, wszyscy wiedzą!
    Arturianko, będę jutro słać fluidy, trzymaj się!

    Zuziu, no nie bez powodu była mowa o „Ciężkich norwidach”- to najlepszy przewodnik przedmaturalny.

    Mery, wiedziałam, że dziś łatwo Ci pójdzie, zuchu!

  174. Dzień dobry! A jaki piękny dziś wiersz byl na maturze: Dałem słowo! Kto oprócz DUA wie czyj?
    Naprawdę warto dziś przypomnieć o tej ważnej postawie wobec życia, reprezentowanej przez nielicznych. I Parandowski był. I „Dziady”.
    A jutro – matematyka – wielka niewiadoma dla niektórych. Dla Arturianki na pewno. Wiem, że ktoś na tej stronie też się martwi.
    Patrycjo, więc Ty masz brata w wieku siostry Kapucynki?

  175. Cóż za fluid! Co prawda nieco spóźniony, ale to nic nie szkodzi, fluid, to fluid. Otóż zajrzałam do arkuszy z matury (szczerze, to niechcący mi się włączyły;) ), a tam fragment „Ciężkich norwidów, czyli subiektywnego przewodnika po literaturze”. A przecież ostatnio była o nich mowa.:))

  176. I tą dłuuuugą ul. Słowackiego pędziła Laura rowerem tam i z powrotem (uwielbiam te sceny!).
    Ja też byłam przekonana, że willa Kowalików to ta pierwsza z brzegu, obecnie nr 2, a tu proszę – niespodzianka!

  177. Przeczytałam wpisy majówkowe – aż mi się milej zrobiło. Chociaż majówkę spędziłam nad notatkami.
    Melduje – polski podstawowy łatwy, rozprawka o nieszczęśliwej miłości. Rozszerzenie przemiłe, pisałam o źródle inspiracji pisarzy. Ale teraz najchętniej poszłabym spać, a matematyka czeka…

  178. Myślałam, że Rzym to wieczne miasto. A wietrzne miasto to Chicago – „Windy City”. Oj tam to wieje, czasem to te drapacze chmur chwieją się jak drzewa.

    Dzień dobry i pozdrawiam pięknie w ten u nas również piękny dzień. Cieszę się, bo redbud nareszcie zakwitnie mi po raz pierwszy kilkoma kwiatuszkami, a już trzecią wiosnę go mam.

  179. To ja też będę szerzyć;)
    Gdynia podobnie jak Rzym jest wietrznym miastem, zaś położona jest na pagórkach zwanych morenami. I jest tych moren baardzo dużo; bocznych dennych i czołowych też;) Mało komu lodowiec wyszedł na zdrowie, a 3miastu wyszedł, bo dzięki temu, że moreny są zabytkiem geologicznym, teren jest nietykalny i wszyscy, co do jednego spokojnie mieszkają koło lasu. Szwajcarię też mamy; niejaką Kaszubską. I sporo jezior. Oraz bociany.

  180. No to trzymamy kciuczki i za maturzystów, z bratem Patrycji, i za Zuzię z jej sprawdzianami.

  181. Dzień dobry!
    Jak ciepło dziś, ale chyba znowu będzie padać. Jak dla mnie idealna pogoda, lubię jak pada i lubię jak jest pięknie, więc jeśli jest po połowie, to raj na ziemi. Nie kryję co prawda, że uwielbiam, gdy cały dzień świeci słońce, ale to chyba jak każdy.

    Wiersz Norwida mówiłam na uroczystościach w szkole, z okazji jedenastego listopada. Jest piękny.

    Celestyno, wykopałam, wykopałam, choć muszę nieco sprecyzować. Nie kopałam dołów, kopał mój brat, a ja wykopywałam ziemię i „resztki”, więc miałam lżej, choć i tak dziś bolą mnie barki.:)

    Pozdrawiam gorąco i lecę na dwór, choć powinnam się uczyć- jutro dwa sprawdziany.;))

  182. Dzień dobry!
    Ja trzymam kciuki już od wczoraj.
    Mój brat- tegoroczny maturzysta- na SMS-a z pytaniem jak poszło, odpowiedział: ,,Gitara”. Więc nie jest źle ;) Ciekawe jak u Mery.

  183. Maturzyści mają dziś dobrą pogodę. Zawsze żałowałam ich w dni upalne. W tym roku natura się ulitowała.
    Trzymajmy kciuki!
    Mery, pamiętamy o Tobie!

  184. Znana to rzecz, że bociany lubię Polskę, z wzajemnością.

    „Do kraju tego, gdzie winą jest dużą

    Popsować gniazdo na gruszy bocianie,

    Bo wszystkim służą,

    Tęskno mi, Panie.”

    (C.K. Norwid – „Moja piosnka”)

  185. Uwaga, Wójt będzie szerzył patriotyzm lokalny :)
    Śmiełów Szwajcarią Żerkowską, a Lublin, niczym Rzym, położony jest na siedmiu wzgórzach. Podobnie Sandomierz. Dlatego też zwiedzając te miasta, przez cały czas chodzimy w dół i pod górkę, w dół i pod górkę.
    Z kolei Roztocze to także bocianie zagłębie. Jadąc przez Adamów, Zwierzyniec, Krasnobród, Józefów, prawie na co drugim słupie można zobaczyć gniazdo z bocianią rodziną. Kiedyś zawiozłam tam znajomych z Anglii, nie mogli się nadziwić tej mnogości gniazd i napstrykali mnóstwo zdjęć. Chyba u nich bociany to rzadkość. Jak dobrze, że my je mamy :)

  186. Dzien dobry!

    Piekny mamy maj, troche chlodny, ale cieszmy sie tym chlodem, bo juz niedlugo pewnie upaly.
    Poogladalam wlasnie rozne zdjecia z obchodow Swieta, oficjalnych i nieoficjalnych, no naprawde- serce rosnie.
    U nas bzy juz w pelnym rozkwicie – chodzilam i wachalam wczoraj.
    W Szwajcarii nie bylo dni wolnych, ale nasz dlugi weekend zaczyna sie jutro- Swieto Wniebowstapienia, zawsze wypadajace we czwartek, po ktorym przyznano rowniez piatek jako dzien wolny od pracy i szkoly.

    Alez Wam zazdroszcze, Joanno i Biedronko tych wielkopolskich wypraw:)
    Willa Kowalikow podgladnieta przez street wiev na google – jak ja lubie takie miejsca, zielone ulice, stare domy…Klimat odrobine jak na Woli Justowskiej w Krakowie.

    Zuziu – wykopalas te doly? Usmialam sie z tego zagonienia Cie do brudnej roboty:) Wyobraz sobie, ze moj zastep (a bylam swiezo upieczona, po szostej klasie, harcerka) zostal wydelegowany do kopania duzej latryny dla podobozu zenskiego. To byla naprawde meczaca praca, ale pieknie nam sie udala:)

  187. Pąki bzu gotowe do wybuchu. Kasztanów nie zarejestrowałam. Pozdrawiam walczących na froncie maturzystów i życzę powodzenia!

  188. Pierwowzór „Daglezji” jest na uboczu Kostrzyna, na samym końcu dłuuugiej ul. Słowackiego.

    No pewnie, że nie Krotoszyn, to daleko i w inną stronę. Ale też ładnie.

  189. Między Kostrzynem a Pobiedziskami rzecz jasna.:)
    Przejeżdżając przez Kostrzyn,zastanawiałam się oczywiście, gdzie może być „Daglezja”.:)

  190. Zawsze czuję, Joanno.:)
    Co do willi przy Teatralce: widzę na zdjęciach w Googlu, że zmieniła się numeracja: to teraz numer 4, nie 2, jak dawniej. A to ciekawe!- dlatego myślałaś, że to ta pierwsza!
    Śmiełów polecam i w deszczową pogodę! Wzruszające pamiątki po Wieszczu! Ciekawa ekspozycja.

  191. Tak, wiem o Szwajcarii, drugą mamy też koło Chodzieży.
    Chodzi o wzgórza wraz z wodami, to taki wymóg, żeby zostać Szwajcarią!:)))
    Muszę sprawdzić, czy masz rację z tymi żabami. W sierpniu już nie kumkają? A to leniuchy.
    Co do bocianów – wiele tam gniazd koło wiejskich domów. My kiedyś jechaliśmy do Śmiełowa bocznymi drogami, obserwując kolejne gniazda, a w każdym kręciły się małe łebki bocianiątek! A jechałam z synem, w celu sprawdzenia na miejscu ostatnich realiów do „Czarnej polewki”.

  192. Dzień dobry.:)
    Kiedy wczoraj nad DUA-owym ogrodem hałasowała burza,myśmy pomykali do Gniezna,w którym byłam po raz pierwszy.A potem jeszcze wieczorny spacer po pięknym i mokrym(po tej burzy) lesie w okolicy Patrycji i Florka,czyli między Krotoszynem a Pobiedziskami (lokalizacja wskazana w „Sprężynie”).
    Dziś zastanawiamy się ,czy nieco nie zboczyć z drogi powrotnej i nie zahaczyć o Śmiełów, ale póki co mocno pada,a ten piękny ogród lepiej pewnie oglądać w słońcu.Zamierzam tu jeszcze wrócić, bo Wielkopolska rzeczywiście piękna i tyle jest jeszcze miejsc,których nie widziałam.
    Cudną mieliśmy majówkę, nieco przedłużoną, bo nasi maturzyści piszą dziś egzamin z języka polskiego, na którym polonistów być nie może (cały dzień jesteśmy w piątek na angielskim).
    Trzymajcie z nami kciuki za wszystkich zdających!

    P.S.Już wiem,DUA,która to willa- dziękuję za odpowiedź.
    Czy czuła Pani dobre fluidy,które nieustannie wysyłałam?:)

  193. Bardzo się podobał! Muzeum zwiedziłam po raz drugi, za pierwszym razem w deszczowy dzień lipcowy parę lat temu- toteż nie zobaczyłam wtedy imponującego przypałacowego parku. Teraz to nadrobiłam i cieszę się, że właśnie w maju! Najsoczystsza zieleń, wszystko rozkwita, najintensywniejsze ptasie śpiewy- żab na razie nie słyszałam- ale może kumkały gdzieś w tle- było pięknie! :-) A Mickiewicz, jak przeczytałam, przebywał w Wielkopolsce tylko od sierpnia do marca, więc śmiełowskiego kumkania mógł nie słyszeć.
    Bociany widziałam dwa, latały sobie nad szwajcarskimi łąkami (otóż, powiedziano mi, że okolice Śmiełowa nazywa się Szwajcarią Żerkowską).

    Dzień dobry! :-)

  194. Ach, Biedronko! A jak się Śmiełów podobał? Widziałaś po drodze bociany? Pełno ich w tamtych stronach, od zabytkowych Pyzdr począwszy – cisza i te podmokłe łąki nad rzeką (miliony żab!).
    Na pewno Mickiewicz też je podziwiał. Pewnie ich tam wtedy było jeszcze więcej! ( I żab, i bocianów).

    Ja też uważam, że Wielkopolska zupełnie do szczęścia człowiekowi wystarczy.

    Zgredziku, ładnie wymyśliłeś hasełko!
    Książki? A dobrze, chętnie sprawdzimy.

  195. Też graliśmy w Dixit.
    Moje hasło do karty z tulipanami brzmiało „trzeci maja”.

    Chciałbym polecić dwie książki dla dzieci: „Jak zdobyć nagrodę Nobla?” oraz „Alfabet polski”.

  196. Dobry wieczór! Rzeczywiście, pięknie się nam maj zaczyna- prawdziwie majowo! Nawet deszcz zdaje się przyjemny- przyroda pachnie wtedy jeszcze intensywniej, mam wrażenie.
    Pohasałam ci ja po lasach i polach, pohasałam (chwalę się): Wielkopolski Park Narodowy! Śmiełów! Puszcza Zielonka! Wielkopolska jest cudna i w ogóle bardzo różnorodna, wcale nie trzeba jechać nigdzie daleko, żeby nacieszyć się ulubionym miesiącem. :-)

  197. Tak, to ten sam. Jednego tylko mam.:)
    Choć tak jak mawia moja babcia, u nas w rodzinie same chłopy. ;)

    Ja też je lubię.

  198. Zuziu, a czy to jest ten sam brat, co pilnuje, żebyś nie czytała po nocy?
    Lubię to Wasze podwórko.

    U Kapucynki też by mi się podobało, czuję to.

  199. I u nas była burza, tak myślałam, że u DUA także.:) A jaka urocza tęcza zawisła na niebie. Gdy zaczęło padać ja z bratem popędziliśmy do drugiego domu i tam graliśmy w Dixit. Ile było śmiechu!

    Wiosna jednoczy ludzi. Tylko się wyjdzie na podwórko, a zaraz ktoś podejdzie, zażartuje, przyłączy się albo pogawędzi z kotami. To tak optymistycznie nastawia. Jednego jestem pewna, na naszym podwórku samotnym być się nie da i to jest piękne, bo czasami w grupie jest się bardziej samotnym niż samemu.
    :)

  200. Moja Majowa Królewna już cała w kwieciu, a jabłonka pięć metrów dalej ma dopiero paczki. Miło będzie na nia popatrzeć, kiedy Królewna przekwitnie:).

  201. Właśnie wróciłem ze spływu Piaśnicą od Jeziora Żarnowieckiego do morza i z powrotem (czyli wpływu?). Wiosna tutaj bardzo nieśmiała jeszcze, listki malutkie, a wiele drzew ledwie co otworzyło pąki.

  202. Burza przybyła z nagła, nahałasowała, podlała elegancko cały ogród (a ja właśnie skończyłam podlewanie; reguła!) i poszła sobie, pozostawiając znaczne ożywienie wśród flory. Tak, pierwsze kwiatki bzu właśnie się otwierają!

    Pozdrawiam rowerzystów!

  203. Witam majowo!
    Fluid z DUA – też się zachwycam w tym roku tymi żółtymi tulipanami przypominającymi piwonie, które wyhodowała w ogrodzie moja mama. Ale zdjęcie i wpis na dzisiaj super! Właśnie zdążyliśmy wrócić z wycieczki biegowo – rowerowej po lesie, a tu nad Toruniem przeszła pierwsza majowa burza. A jakie zapachy i kolory były po drodze. Cały czas towarzyszył mi ten wewnętrzny śpiew:) i śpiew ptaków oczywiście.
    Oj, kończę, bo burza nadal krąży. Ale deszczyk odświeżył zieleń i jeszcze piękniej będzie w DUA- owym ogrodzie:). Wiwat maj!

  204. Przyznam, że też przeczytałam „męża z busem”. :)) (Myślałam, że coś mi umknęło we wcześniejszych wpisach).
    Miłego świętowania!

  205. Mamy tutaj całkiem świeżutki pleonazm.
    Ja wciąż pozostaję pod urokiem Łusi w „Sprężynie”.
    Pozdrawiam wszystkich i lecę na spacer do lasu.
    U nas było pięknie, słonecznie i ciepło, a teraz coś jakby na burzę się zbiera. Cały czas przyglądam się (podglądam?) moim bzom i tylko patrzę, kiedy pąki wybuchną! Myślę, że ten deszczyk w połączeniu z odpowiednią temperaturą im w tym pomogą.

  206. Dzień dobry!
    Przepiękny dziś dzień.
    Zaraz pojadę z Dziadziem na przejażdżkę rowerową.
    Ja tam najbardziej lubię lato. Zaczyna się miło- dostaniem zadowalającego świadectwa za cały rok pracy, a później wycieczki, przechadzki, spotkania, dużo zieleni wokół… I ta radość z wszystkiego! Ach.

  207. Aaa!! Jak cudownie dziś!!!:)))
    Przegonili mnie do brudnej roboty, kopania jakiś dołów. Ale to nic, tak wspaniale dużo ludzi na podwórku!!
    Pozdrawiam gorąco!!:))))))
    PS Zgodzam się Kapucynką. Każda pora roku ma w sobie coś niesamowicie niesamowitego.

  208. Ależ się ucieszyłam, DUA i Just!
    A co do śpiewania w środku: jest to chyba piękniejszy śpiew niż ten z zewnątrz, bo wtedy głos nikogo nie ogranicza :) (ale ja już się nie będę wymądrzać).

  209. Olgo, dzień dobry, miło Cię tu widzieć!
    Tak, rzeczywiście była przerwa pomiędzy „starą”, a „nową” stroną. Zjedź na sam dół, znajdziesz tam wpisy archiwalne, które wszystko Ci wyjaśnią.
    Cieszę się bardzo z Twoich zachwytów nad Poznaniem-miejscem literackim!
    500 km pieszo po północnej Hiszpanii? Czyżby szlak pielgrzymkowy?
    Brawo!

  210. Dzień dobry, ach, jaka majowa jutrzenka była dzisiaj!
    Złoty dzionek, niebiesko – zielony też.

    Joanno, powiedz mężowi, że ogarniam ten potężny materiał rzeczywiście, choć nieuchronnie małe wsypki się zdarzają. Dziękuję mu za wyrazy uznania i cierpliwość przy zwiedzaniu!:)
    Willa Kowalików jest druga z rzędu, ciemnoszara z półokrągłym balkonem, na wprost wydzielonego placyku zabaw.

  211. Mąż z busem by się przydał,Mamo Isi. Taki rodzinny środek transportu(bus,nie mąż).:)

  212. Ponieważ regularnie czytam komentarze blogerów spoza Polski, którzy nie wstawili sobie polskich znaków, więc „meza z busem” odczytałam swobodnie jako „męża z busem”;)

  213. Dzień dobry w piękny poranek.:)

    A propos niezgadzania,DUA,mąż zapytał mnie wczoraj,jak Pani ten Jeżycjadowy świat ogarnia w tylu tomach i przy tak licznej grupie bohaterów.Powiedziałam,że perfekcyjnie,bo to prawda.Ale potem przypomniała mi się zabawna historia matki Jerzego Hajduka.Bardzo go to rozbawiło,bo to takie sympatyczne.
    A teraz mam przekazać pozdrowienia i wyrazy uznania dla Pani.Przekazuję i sama pozdrawiam.
    Miłego świątecznego dnia:)
    P.S.Który dom przy Noskowskiego jest willą Kowalików?Ten na rogu?

  214. Ciekawy pomysł z tymi daniami w kolorach flag, dzieci to mają wyobraźnię.
    Villa Pamphilij piękna, ale nieco odległa dla nas. Przesyłam Wam caluski, Kris.
    Kapucynka, mądra dziewczyna, jaka dojrzałość mysli, pozdrawiam!
    Miłego świętowania na łonie natury życzę !

  215. Śliczne zdjęcie!
    Zgadzam się z Wami wszystkimi!
    Właśnie wróciłam z centrum- wyjście z przyjaciółką rekompensuje trochę to, że nie mieszkam na wsi. Ale tylko trochę.
    :-)

  216. Piekne zdjecie! Tulipany to moje ulubione kwiaty. Wierzynski tez je z pewnoscia lubil!

    A propos patriotycznych potraw – moje Dzieciaczki prosza mnie czasem o makaron, czyli paste – „po polsku” (na jednym talerzu pasta z sosem pomidorowym i pasta in bianco – doprawiona tylko oliwa i parmezanem), albo prosza o makaron „po wlosku” (czyli pasta z pesto, pasta z oliwa i pasta z sosem pomidorowym). Wszystko oczywiscie odpowiednio ulozone. :)

    Tez dzis obejrzalam filmik z Adminka. Ma bardzo mily usmiech! Ciekawa jestem zagadkowego „Haczyka”.
    Giorgio i Villa Borghese… Zatesknilo mi sie. Pamietam, jak tuz przed narodzinami Daniela i potem juz z wozeczkiem chodzilismy na dlugie, spokojne spacery do parku Villa Pamphili – naszego ulubionego. Rzymskie parki sa przepiekne i takie duze…

  217. Fluid ze mną. Też zajrzałam do „Sprężyny”, przy pisaniu. Musiałam coś sprawdzić!
    I się nie zgodziło. Cała robota na nic.:)

  218. Meza z busem jak dagnolia w maglezji.:)Fluid z Agą – też czytam znów „Sprężynę”.

  219. A co do śpiewania w środku – inni też tak mają.:) Nawet często i wbrew wszystkiemu.

  220. Już wiem, DUA, po kim ma to Mila Borejko – ten lekko ironiczny,ale pełen życzliwości dystans do świata.:)
    Oprócz wirusów dorzucam komary i muchy,hehe.

  221. Joanno, pozdrowienia dla męża z zagrody science-fiction (pozdrowienia, nie mąż) :-)

  222. A mnie się w tym roku spodobały szczególnie takie w amarantowym kolorze.
    Tulipany uwielbiam.Są zdecydowanie pierwsze na liście.Mój tata przyniósł je mamie,kiedy się urodziłam,może stąd ta miłość.Zaraz po tulipanach są róże, dalej piwonie,nasturcje i mieczyki.A potem -to już wszystkie kwiaty świata.

  223. Maj, maj, maj!!!!! Piękny maj! Wszystko wokół razem ze mną śpiewa.
    Kapucynko, zgadzam się z Tobą całkowicie. Nic dodać, nic ująć.
    Jakie to zdjęcie jest optymistyczne! Jak wszystko, co Natura daje światu.

  224. Ach, brzozową! Musującą brzozowym sokiem!
    KokoszaNel, można zrozumieć namiętność, prowadzącą statecznych Holendrów aż do wojny tulipanowej, co?
    Ileż kształtów i kolorów!
    W tym roku zachwycam się tulipanami żółtymi, pełnymi jak różyczki, okrągłymi jak piwonie.

    A jeszcze muszę dodać słówko dla Just: maleńki Giorgio na Villa Borghese, słuchający śpiewu włoskich ptaków!
    Co za obraz!:)
    Podoba mi się.

  225. A ja wędrowałam dzisiaj po Poznaniu.:)(Po południu,bo najpierw był wiosenny las.)
    Oczywiście,po raz kolejny w dużej mierze Jeżycjadowym szlakiem,co nieodmiennie sprawia mi wielką przyjemność.Mój mąż cierpliwie wędrował u mojego boku.Naprawdę- bardzo cierpliwie.
    Tylko pytał czasami jako wielbiciel literatury science fiction,czy pochodzę z nim kiedyś po kosmosie.
    Kiedyś na pewno.:)

  226. Brzozową ziemię musującą sokiem-aż cofnęłam żeby sprawdzić, bo myślałam że brązową.
    Tulipany kocham zaraz po fiołkach. I święto majowe też.
    Jutro należy się patriotyczna potrawa-może truskawki z bitą śmietaną?

  227. Wiadomo, mądra Kapucynko! No i przecież zimą jest Gwiazdka!
    Ale irytuje mnie, że nie można siedzieć całymi dniami w ogrodzie. Tak, to duży minus zimy.

  228. Zima też ma swój urok. Jest oczekiwaniem na piękno wiosennej Natury.
    Profesor Dmuchawiec wolał trochę poczekać przed otwieraniem prezentu, twierdził, że milej jest czekać i nie wiedzieć, co kryje się pod ozdobnym papierem niż odpakować i już wiedzieć. Nie wierzę, że Pani się z nim nie zgadza.
    Każda pora roku jest wyjatkowa, ma swoje zalety, ale też wady. Dodatkowe urozmaicenie stanowia wolne dni, święta (ale to bardziej kalendarzowo).Jak tego wszystkiego nie lubić?

  229. Właśnie z tego powodu przyjechał do Profesora.
    Ciąg dalszy był ciekawy!
    (Dla domyślnych)

  230. Prawdę powiedziawszy tego nie pamiętałam, ale teraz coś mi się zaczyna przypominać. Wszak Spiro napisał książkę o Bogusławskim. Sięgam do „Listów”, żeby sobie to uporządkować w pamięci :)

  231. Czy aby nie wykopał jakiejś znaczniejszej dziury pośrodku rabaty?

    Aleksandro, a to dopiero! Pamiętasz, że Spiro występuje w „Listach” prof. Raszewskiego?

  232. Piękne tulipany i Wierzyński niezawodny.
    Taki piękny majowy dzień. Spędziliśmy go na Kaszubach oglądając krajobraz z wysokiej na 30 m wieży widokowej stojącej na górze Wieżyca, a potem krążąc w upojeniu po ogrodzie botanicznym w Gołubiu. Pies z nami (na wieży też).

  233. Czytam aktualnie (nie w ogrodzie, bo zaczęło padać, ale to dobrze dla przesadzonych roślinek) „Mesjaszów” Gyorgy Spiro :)

  234. Tym Anonimem z kwiatem jabłoni byłam ja.
    Brawo dla Adminki za” Haczyk” i za zdjęcia!
    A jaka miła jest autorka ” Haczyka”, można się o tym naocznie i nausznie przekonać na YT :)

  235. Kapucynko, a więc lubisz „wszystkie cztery pory roku”, co?
    Ja nie lubię zimy.

  236. Ja też wolę, ale nie zawsze się da!
    Brawo za leśniczówkę, SowoP, piękny pomysł. O, tam się nasłuchasz!
    A jak Sowiątko reaguje na ptasie bractwo?

  237. Sondelańciu (wiad.pryw.)- nowy piesek to zawsze dobra nowina. Gratuluję!
    My dla naszego nie mamy specjalnego opiekuna-weterynarza, po prostu prowadzany jest do Kliniki Weterynaryjnej w naszym miasteczku (nowa, ładna, nowoczesna), gdzie każdy lekarz jest w porządku, a piesek zadowolony.

  238. Ja tam wolę śpiewać „na zewnątrz” . A w lesie siedzimy już od soboty, w najprawdziwszej leśniczówce. Ależ ptasi koncert mamy od rana do wieczora! I moja ulubiona kukułka też już kuka, tylko smutno jakoś, bo w c-moll.

  239. Świetnie uchwycone tulipany! (Światło tak łagodnie przenika przez ich płatki).
    Maj to mój ulubiony miesiąc razem z czerwcem i końcem października, no i, oczywiście, wszystkimi innymi:>.

  240. U nas co prawda dzisiaj słonko za chmurami, ale do grzebania w ziemi pogoda w sam raz. Poprzesadzałam trochę w ogrodzie, a teraz można trochę poczytać. Tulipan biały obok tulipana czerwonego – aż się uśmiechnęłam na ten widok. Drugi raz się uśmiechnęłam przeczytawszy Wierzyńskiego. Pozdrawiam majowo :)

  241. Witajcie majowo!
    U nas wiosna w pełni, choc ostatnio więcej deszczu niż słońca; tego też ziemi potrzeba.
    Chodzimy z Giorgiem codziennie na spacerki, słuchamy śpiewu ptaków, oddychamy pełną piersią chlonac woń kwiatów i świeżo skoszonej trawy.
    Z parków najbardziej lubimy Ville Borghese, ale tam to już trzeba samochodem dojechać.
    Wiersz bardzo ładny; czy mi sie wydaje, ze można go też zaśpiewać?
    Pozdrawiam wszystkich!

  242. Anusiu_123, dziękuję za wiadomość prywatną. Pozdrawiam Twoją miłą rodzinę, a co do „śpiewania w środku”- ha, mam to samo!:)))
    Ciekawe, czy inni też tak mają.

  243. O! Tak mniej więcej czuję się i ja, choć nie mam lat trzynastu.
    Juhuuu!
    W las, w las, Zuziu!

  244. Dzień dobry!
    Zachwycona lecę do lasu i ogrodu i nie wiem gdzie jeszcze, a właściwie wracam.:)))))))
    Juhuuu! Nie mogę opanować radości!
    A wiosna jeszcze trochę pobędzie u nas, choć to nie powód, aby przekładać łapanie jej na następną chwilę!
    Jaką mamy przepiękną pogodę w przepiękny maj. Uwielbiam go, bzy wtedy zakwitają!
    Entuzjastycznie wszystkich ściskam!!:)))

  245. A ja już mam „Haczyk” w rękach – świeżutki, pachnący i naprawdę ślicznie wydany.
    Brawo dla Adminki!
    Nota bene, to znów jest jej zdjęcie, te tulipany. Ja tylko je posadziłam i zauważyłam rozkwit.

  246. Witam, witam…ale Pani potrafi uchwycić wszystko co najważniejsze obiektywem aparatu. Pstryk..jest zdjęcie, a do tego wiersz (znam, znam!). Wiersz, który może być wspaniałym ćwiczeniem ortograficznym dla dziewięciolatka, hehe.
    Pozdrawiam wszystkich i za radą naszej DUA udam się dzisiaj do lasu. Codziennie gdzieś wędruję, bo naprawdę szkoda czasu na siedzenie w murach. A wieczorem siadam do „Sprężyny”! Będzie to ukoronowanie pięknego dnia-plus ciasteczka owsiane.
    PS Widzieliście jaka promocja na stronach Akapitu? Można już nawet kupić „Haczyk” w bardzo dobrej cenie.

Dodaj komentarz