Na polach

krzyżanowski

 

Ten pejzaż (Chmury, 1906, olej na desce) machnął wspaniały polski malarz Konrad Krzyżanowski (1872-1922).

Przypomniał mi się ten obraz, kiedy jechałam dziś sobie przez wietrzne pola w mojej okolicy. Dostrzegłam tylko trochę więcej zieleni, i trochę żywszej – ale kolor zoranej, oczekującej ziemi był właśnie taki: brązowawy, piaszczysty, z lekka oliwkowy.

Szalone niebo! A w nim skowronki.

„Jakże to można być ptakiem!”

Znów się pewnie zdziwi nasza miła KC, szóstoklasistka Zuzia12, że  na widok skowronka wyskoczył mi z pamięci kolejny wiersz – ale przecież po to właśnie (między innymi!) istnieją wiersze, by  pomagać w najpełniejszym wypowiadaniu stanów ludzkiego ducha.

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

NUTA O PTAKACH

 

Powietrzem natchnione kości

Ruszają piórami w pogórzu,

Jak lekko na wysokości

W niebieskim ślizgać się kurzu.

 

Świtem, jak igłą zakłutą,

Wdziobać się w obłok puszyście,

O, cienka wysoka nuto

Chwiejąca się w ametyście!

 

Kropeczko w niebie cieknąca

Śmigłym, powiewnym zygzakiem!

Aż oczy bolą od słońca,

Jakże to można być ptakiem!

 

Jak żywić się, najeść w chmurach

I popić wiatru posoką,

Jak można na małych piórach

Latać, latać tak bardzo wysoko.

 

(z tomu Rozmowa z puszczą, 1929)

 

 

Odejdźcie już od tego komputera i pędźcie na spacer, dzieciaki!

Ściskam Was –

MM

 

 

193 przemyślenia nt. „Na polach

  1. Zgredzie, w artykule „Tablica poświęcona Antoniemu Palluthowi” jest piekne zdjecie tej tablicy z Pobiedzisk.

  2. Podobną tablicę (w dwu językach) na głazie odsłonięto rok temu w Warszawie przy ulicy Śniadeckich, z okazji uhonorowania trójki polskich kryptologów nagrodą znanego amerykańskiego stowarzyszenia inżynierów IEEE.

  3. Wszystko sobie obejrzalam, jest troche filmikow na YT. Widok z lotu ptaka- zachwycajacy. Tyle jezior! Piekna kraina. To jest chyba najblizszy memu sercu typ krajobrazu – rozlegle rowniny, jeziora, lasy..ech, pobiegal by czlowiek! I duzo wspanialej historii Polski.
    Swego czasu, moj profesor na intensywnym kursie francuskiego, Francuz, opowiadal o swoich wrazeniach, kiedy patrzy na wspanialy widok jeziora i Alp (a mieszkal w Vevey, nad samym jeziorem). Mowil, ze, owszem – piekne to jest i potezne, ale on, wywodzacy sie z jakiejs lagodnej francuskiej rowniny, mial uczucie przytloczenia (ça m’oprime – tak sie wyrazil). Chyba go rozumiem. Pod tym katem przeczytalam niedawno „Nad woda wielka i czysta”. Mysle, ze wieszcz bardzo bolesnie tesknil za Wielkopolska.

  4. Coś podobnego, Celestyno!:)
    Ten drugi jest naprzeciwko poczty. Odsłonięto na niej niedawno tablicę ku czci polskich kryptologów, którzy złamali szyfr „Enigmy”.
    A obok tego pierwszego kościoła jest wspaniała drewniana dzwonnica, a także cukiernia, w której smaży się najlepsze pączki w naszej galaktyce!

  5. Dzien dobry:)

    Wiosna jest przepiekna, taka jak ma byc – swieza, bujna i soczysta, i kolorowa. U nas juz zielen zaczyna przechodzic w bardziej nasycona, a tak chcialabym sie nacieszyc jeszcze ta swiezutka.
    Zdarzyly sie juz dwa-trzy zbyt gorace, jak na moj gust, dni na poczatku kwietnia. Zieleni bylo jak na lekarstwo, a na termometrze w sloncu dochodzilo momentami do 30. Ale to bylo w Krakowie.
    Dzisiaj u nas milo szemrze deszczyk, ptactwo swiergoli.
    Zrobilam sobie (cos mnie napadlo) wirtualny spacer po Pobiedziskach. Chyba na fali tej czesci cyklu J., w ktorej one sie pojawiaja. Niedawno ukonczylysmy Nutrie i Nerwusa, zaczelysmy Corke Robrojka, a wciaz w glowie mamy sielski i spokojny pobyt Orelki u babci z Dziecka piatku.
    Tak pieknie to Pani opisala – te leniwe niedzielne chwile w letnim grodzie, spokojny chlodny dom babci – ze chcialoby sie tam spedzic wakacje. Wreszcie dzieki wirtualnemu spacerkowi zrozumialam o co chodzilo z kosciolem tuz za murem przylegajacym do ogrodu, oraz faktem ze do kosciola szly na ukos przez Rynek:) Tam sa po prostu dwa koscioly – jeden zabytkowy gotycki przy Rynku (piekny zreszta, rowniez mozna zwiedzic wirtualnie) drugi – prawie na rogu Jagielly i Kosciuszki (u konca ktorej mieszkala babcia Jedwabinska).

    A na zdjeciach okolic widzialam takie same chmury jak na obrazie pana Krzyzanowskiego:)

  6. „Rok ogrodnika” zakupiony! (Dzięki Buczyno za informację, nie ja pytałam co prawda, ale jest jeszcze 1 egzemplarz na allegro na przykład dla tej osoby, która pytała!)

  7. U nas tu na północy kwitną jeno śliwy; reszta czeka na cieplejszy dzionek. Buki też jeszcze listków nie puściły. A zimno jest jak w psiarni i lodowaty wicher duje.

  8. Gacia dziękuje i wzajemnie pozdrawia.Wczoraj kocica się na mnie śmiertelnie obraziła, bo w pośpiechu wieszałam pranie w ogrodzie i nie zwracałam uwagi, jak ona zjeżdża ze zjeżdżalni. A swoją drogą jeszcze nie mieliśmy kota, który by korzystał ze zjeżdżalni. Ogonem do przodu.

  9. Ale przestań, Mamo Isi!
    To jest właśnie prawdziwa, piękna i prawidłowa europejska wiosna! Rześkie powietrze, słońce, chłodne noce. Zielono i świeżo! Drzewa owocowe z pełnym rozkwicie i żaden upał im kwiatków nie zamęczy.
    Tak ma być!
    Przymrozków sobie, rzecz jasna, nie życzymy.
    Pozdrawiam Gacię.

  10. Musiałam wyprowadzić na świeże powietrze drzewko cytrynowe, bo na klatce schodowej Gacia Melacia z wyskoku obrywała mu listki i owoce i teraz się dla odmiany zamartwiam, że biedactwo (znaczy, cytryna, nie Gacia) zmarznie. Gdzie to globalne ocieplenie, ja się pytam?! A przecież nie chodzi mi tylko o naszą cytrynę, chociaż nie od rzeczy pomyśleć, że gdyby tak nadeszło owo ocieplenie, to na pytanie Wieszcza „Znasz li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa?” – odpowiadałoby się bezproblemowo. Już nie mówiąc o tym, o ile by się rachunki za ogrzewanie zmniejszyły.

  11. Dzień dobry wszystkim w piękny sobotni ranek!
    O, DUA to już się cieszę, kochana Adminka, zapracowana, ale zawsze zorganizowana i gotowa pomóc.
    Czekamy na piękną fotografię:)
    Kończę, jedziemy na cały dzień za miasto, będą ładne widoki i trochę wytchnienia.

  12. Wszystko mam w archiwach, Kapucynko.
    Nowe „tyły” muszą się dopasować do tych – począwszy od „Sprężyny”- zmienianych.
    Teraz zawsze na czwartej stronie okładki będzie malutki obrazkowy komentarzyk do treści.:)
    Jak komplet, to komplet.

  13. Dziękuję, Pani Małgosiu!

    A gdzie się podziały te stare „tyły”? Tęskno mi za nimi :(.

  14. Beato, może coś da się zrobić. Adminka, co prawda, bardzo zapracowana, ale obiecała pstryknąć zdjęcie przy pogodzie.
    Robię właśnie nowe „tyły” do okładek kolejnych wznowień – będą wszystkie nowe i podobne.

    Gratulacje dla Jasia!

  15. O, Daisy, dziękuję za wiadomość! Przeczytam na pewno.:)

    Kapucynko, świetnie, teraz mogę tylko życzyć Ci powodzenia i pięknych lat licealnych!

  16. Zanim przeczytam wszystkie wpisy- sama sie wpisze:-)Z lekkim drzeniem serca, bo po dlugiej przerwie, ach! Ale mysle sobie-to niezwykle! Wszystkie te Pani wpisy jakos idealnie sie i z moim stanem ducha komponuja, jakis taki fluid! Pamietam, ze w tamtych dniach, kiedy Pani zamiescila ten obraz, jakos wlasnie nie moglam oderwac wzroku od nieba, szly te ogromne chmury jak amfibie, jak ostatnie zaglowce z obrazow Turnera, wlasnie tak jak pisal Mickiewicz, cicho, z wolna, po niebios bezkresnej rowninie.. Mam niedaleko od domu takie pola. Co jest wyjatkowe, to to, ze kiedy po nich spacerowalam tak z wozkiem wowczas codziennie, nie moglam sie napatrzec na niebo ktore na polach wlasnie jest dopiero takie, jakie jest: ogromne, bezkresne i tak bliskie zarazem! Kiedy zatapia sie w nim wzrok, wydaje sie byc tuz tuz, tylko skoczyc! Trudno jest to oddac slowami.
    Teraz troszke inny temat: Krystyna:-)!
    Na pewien czas odlozona, bo mocna to lektura. Przeczytalam bardzo ciekawy artykul o autorce, w Wikipedii pod haslem Sigrid Undset w przypisach. Artykul napisany przez norwegologa, pania Joanne z UAM ( nazwiska zapomnialam), publikowany w „w drodze” w roku 2008. Paralele z zycia Sigrid i Krystyny sa zadziwiajace. Bardzo bym chciala, zeby Pani przeczytala ten artykul. Dotyczy przejscia Sigrid na katolicyzm i jest duzo o sytuacji rodzinnej samej Sigrid. Sumienie! Tak, ta ksiazka to ma. Teraz lepiej zrozumialam dlaczego. Prosze wybaczyc dlugosc wpisu, bardzo serdecznie pozdrawiam!!

  17. Nie, nie, ja się już zdecydowałam na oliwskie liceum. Kwadrans tramwajem, kwadrans piechota. Nie tak znowu daleko.

  18. Iskro, zgadzam się z Twoimi słowami z ostatniego wpisu:)

    Chętnie obejrzelibyśmy DU Autorkę zasiadającą w swoim pięknym ogrodzie i piszącą dla nas na tle nieba w obłokach:). Kiedyś zachwyciło mnie zdjęcie roweru w ogrodzie. Teraz może DUA…, tak nieśmiało poproszę.

    A nasz Janek pisał przez trzy dni próbne egzaminy gimnazjalne w drugiej klasie. Ale potem z Tatą grał w piłkę na Orliku, więc wszystko ok.

  19. Dziękuję , Iskro!:)

    Kris, „Ciotka Zgryzotka” musiała ustąpić miejsca pilnym pracom ogrodowym. Ale już po największym wysiłku. Gotowe!
    Teraz zasiądę w pięknym ogrodzie i będę pisać.

  20. Poszłam dzisiaj do szkoły, a tu nagle okazało się, że mamy Dzień Otwarty naszego liceum (u nas ZSO składa się z podstawówki, gimnazjum i liceum). Trochę tam posiedzieliśmy z klasą, ale potem poszliśmy do domu! Nareszcie wolność! Weekend!

  21. Dawno nie zaglądałam na tą stronkę, prawdę mówiąc ostatnio w ogóle nie ruszałam komputera. Tyle lekcji w szkole zadają, że nawet na czytanie mam zaledwie kilka chwil:(. Ale dosyć tego biadolenia, obraz Krzyżanowskiego(ten z polami) mi się podoba, natomiast portret Pelagii Witosławskiej trochę mniej. Rzeczywiście, ma taki wyraz twarzy, jakby się czegoś bała!

  22. Witam (ostatnio rzadziej tu zagladalam z powodu braku czasu), piekny Krzyzanowski i wspanialy Wierzynski (artysci bliscy mojemu sercu…).
    Pozdrawiam Wszystkich wiosennie i tez sie ciesze, ze „Haczyk” juz niedlugo!
    A co slychac u „Ciotki Zgryzotki”?

  23. Dobrywieczorku-chcę Ci podziękować za zdanie ;Wartość człowieka nie mierzy się wartością testów. Jakie to przykre,że moja gimnazjalistka codziennie od swoich nauczycieli słyszy coś wręcz przeciwnego. A ja już tylu ludzi wysoko wykształconych widziałam, którym brak człowieczeństwa i mądrości i tylu nie sypiących cytatami,nie posiadających fakultetów ludzi mądrych sercem. To jedna z rzeczy,którą kocham w ksiąźkach pani Małgorzaty. Są tam prawdziwi erudyci z klasą ale jest też pani Lelujkowa pięknie przedstawiona przez swoich synów i jej podobne postacie, no i oczywiście JÓZINEK. Patrycjo,nie miej wyrzutów,że po dobrze wykonanej pracy zaczytujesz się w Jeżycjadzie. Zaczytuj się jak najczęściej . W tych książkach jest nie tylko wiedza ale i mądrość serca.:-) Dobrego dnia pracowitej dziatwie i bywającym tu wspaniałym nauczycielom :-D

  24. Chesterko, ależ się uśmiałam się z Twojej opowieści.
    Nasz żółw nie hibernuje, bo to gatunek tropikalny, choć wyhodowany już w Kanadzie. Z żywieniem też nie jest tak źle, bo nie trzeba robić osobnych zakupów. Zje wszystko co tam praktycznie jest pod ręką lub w lodówce, wszelkie kapusty, sałaty i tego typu warzywa liściaste, do tego ogórek, pomidor, cukinię, dynię, ugotowany ziemniak oraz wszystkie owoce oprócz cytrusów. A że 100 lat? No to już wnuki i prawnuki mają zwierzątko domowe zapewnione.

  25. Sosno, dziękuję za wiadomość prywatną i gratuluję sukcesu!

    Dobrywieczorku, w istocie!
    Wakacje już za pasem!
    Dziatwa sobie odpocznie.

  26. Fluid,Patrycjo – też myślałam dziś w kontekście wagarów o Róży i Fryderyku.:)
    Mam nadzieję,że miło spędziłaś czas w ich towarzystwie.

  27. Ha, a propos patrzenia w niebo – jeśli bywalcy Księgi widzieli „Jasminum”, to zapewne pamiętają, jak brat Zdrówko podnosił do góry prosiaki, żeby popatrzyły w niebo ;-)
    Moich trzecioklasistów też dziś była tylko połowa – zrobiłam więc kilka doświadczeń, w tym jedno wybuchowe, żeby sprawić im trochę radości po trzech dniach wysiłku. Teraz trzeba trochę odsapnąć i brać się za cyzelowanie wyników końcowych, co w przypadku co poniektórych będzie męką… Ale cóż, niedługo wakacje i tego trzeba się trzymać.

  28. Tak po prawdzie to ja też nie chadzałam,DUA. Byłam obowiązkowa do bólu.Ale czasami żałuję.:)

  29. O, wierzę, że często. Był prawdziwym myślicielem.
    Spoglądam w niebo, kiedy tylko mogę. Dla mnie niebo, chmury – to sama radość i wolność. Może dlatego ten obraz tak mi przypadł do serca? Czasami, zazwyczaj jak jestem zmęczona, ale nie tylko, uciekam myślą wysoko, wysoko.
    No, już muszę lecieć. Dobranoc wszystkim!!! :)
    PS Tak mi się przypomniało – kocham Milę Borejko!!!!! :D

  30. Odwiedziłam po latach koleżankę. Po kilku herbatkach udałam się do toalety. Zamierzałam już przystapić do stosownych w tym miejscu czynności, gdy nagle zobaczyłam, że zajmujaca pół łazienki ozdoba (cóż, gustibus non est disputandum) – gigantyczna skorupa – ma nogi!! Trup w łazience okazał się egzotycznym żółwiem w stanie hibernacji, porzuconym przez właściciela w sklepie zoologicznym koleżanki (żywić zwierzę 100 lat to poważna decyzja), pod pretekstem chwilowego ożywienia wystawy. Rodzina go polubiła, ale zwierzę musi ukrywać się w podziemiu, bo to gatunek chroniony, trzymanie grozi kara.

  31. O! Ach, te fluidy. Także miałam kiedyś żółwia.
    Joanno, czuję się usprawiedliwiona. Ale jak wagary- to tylko w doborowym towarzystwie. Tak jak Róża i Fryderyk na przykład :)

  32. Miałam kiedyś żółwia. Był wspaniały :). Chadzał własnymi drogami, całą zimę spędzał pod kaloryferem w łazience, a podczas wakacji relaksował się pod drzewkiem w ogrodzie. I właściwie można powiedzieć, że zaprzyjaźnił się z moim psem ;).

  33. Justysiu, dzięki za wiadomości ogrodnicze oraz te żółwiu. Popatrz, po raz kolejny widzimy, jak pochopne i krzywdzące mogą być uogólnienia i stereotypy.
    Cieszy mnie, że żółw jednak patrzy na obłoki.

  34. No cóż,kochana DUA,poniosła mnie klasyczna nadszczerość,może mało wychowawcza,ale Księgowej dziatwy ona nie zepsuje.Niech odpuszczają raz na jakiś czas w granicach rozsądku. I cieszą się życiem,zwłaszcza- jak w przypadku naszej Patrycji-po dobrze spełnionym obowiązku.:):)

  35. Jeszcze o żółwiu.
    Stanę w jego obronie, bo mam możliwość codziennie z bliska mu się przyglądać. Mamy żółwia, lądowego, to Asi zwierzątko. Nie mogę się nadziwić jaki to spokojny i łagodny zwierzak. Nie gryzie (nie ma zębów!), a gdy upatrzy sobie miejsce, gdzie chce iść, to patrzy przed siebie i maszeruje z niemal stoickim spokojem, obojętnie co ma pod nogami i jakie by mu tam przeszkody podstawiać. Wbrew pozorom chodzi dość szybko, a ta jego przysłowiowa powolność bierze się chyba z tego, że gdy przystanie, to stoi długo w jednym miejscu, rozgląda się, jakby kontempluje.

    Gdy zrobiło się ciepło i pierwszy raz od września wyszedł na zewnątrz, wyglądał na zauroczonego przyrodą, bo stał i się rozglądał wokół i nawet właśnie podnosił głowę do góry i patrzył na niebo i chmury. A potem ruszył szybko przez trawnik do rabat, by pokopać trochę w ziemi.

  36. Ściana jak z „Języka Trolli”, Pani Małgosiu;).
    Dziękuję Myślidyszko i Wam wszystkim, drodzy Księgowi za wsparcie!

  37. Dzień Dobry!
    Nie pojawiałam sie, bo i u nas zrobiło się nagle pracowicie w ogródku. W drugi weekend kwietnia było jeszcze -2 w dzień i 10 cm śniegu i nagle przełom – ok 14 kwietnia, temeratury powyżej 15C, a w ub. niedzielę i poniedziałek nawet 25C . I nagle wiosna zrobiła się w ciągu jednego weekendu. Przyroda nadrobiła zaległości, bzy już też są takie jak na zdjęciu z poprzedniego wpisu, a „double digit” (jak to u nas mawiają meteorolodzy), cały czas się utrzymują, jest słonecznie i ponoć nie przewidują już nawet żadnych przymrozków ani „zimnych ogrodników” – tak ma zostać aż do lata!

    Tym razem ja posyłam do Was słońce i ciepło, bo go mam w nadmiarze!

  38. Świetna rada, Justysiu, z tym kamieniem.
    I ja miałam ten clematis, całe lata temu. Był tak wspaniały i bujny, że zdobił cały ogród.
    Potem zaczął chorować i zgasł, i nigdzie już nie mogłam dostać tej odmiany. Aż wreszcie się udało!

    Mamo Kniżki, odściskuję rodzinkę i życzę miłego spaceru – taki dziś bajeczny dzień, słońce, wiatr i wszystko kwitnie!

    Joanno!!! :))))

  39. Clematis Jackmanii? To jest mój pierwszy z clematisów, jaki posadziłam. Piękny, burza fioletowych kwiatów w czerwcu. Zastanawiałam się później, dlaczego inne nie rosną mi tak bujnie tylko ten i wyczytałam, że clematis lubi „hot heads and cold feet”, czyli stanowisko słoneczne, ale korzenie rośliny powinny mieć zimno. Czyli wskazane jest posadzić u jego stóp jakąś niską bylinę, aby dawała cień korzeniom, lub – jak to miał mój Clematis Jackmaii od początku – postawić przed nim ozdobny kamień, co jak się okazało było odpowiedzią na moją zagadkę, dlaczego ten najładniej rośnie.

  40. Wpadam powiedzieć „dzień dobry” i – posłuszna wezwaniu Ukochanej Autorki – pędzę na spacer z Maluchem :)
    Ten obraz z chmurami przecudny – niby taki prosty, a majstersztyk!
    Serdecznie pozdrawiamy całą rodzinką!

  41. Patrycjo,ze szkoły czasem trzeba wyjść ,zwłaszcza wiosną.
    Ja dzisiaj -gdybym tylko mogła-też bym zwiała.
    A mam jeszcze ósmą lekcję i to ja ją muszę poprowadzić już za całe pięć minut.

    Czytaj sobie ,dziecino,miło i bez wyrzutów sumienia.

  42. E tam, Pani Małgosiu. Ta jedna z Siedmiu Wspaniałych, widząc, że coraz bardziej uczniów ubywa i zapewne zostałaby sama, wyszła ze szkoły po trzeciej lekcji i obecnie z lekkimi wyrzutami sumienia zaczytuje się w Jeżycjadzie.

  43. :))
    Chesterko !!!
    Jesteś boska.

    Patrycjo, a to dobre. Jesteś więc jedną z Siedmiu Wspaniałych!- tych nie do zdarcia!

  44. Och, smutna dola żółwia. To już rozumiem, czemu on taki wolny – przygniata go nie tylko ciężar życia – brak mu inspiracji z nieba. I taki szybki, kiedy po wykluciu biegnie do morza, wszak ono namiastka błękitów.
    Taki żółw nie zrozumiałby „Pielgrzyma” Norwida. Oj dolaż, jego, dola.

  45. Dziś siedem osób u mnie w klasie- widocznie 80% klasy wypoczywa po egzaminach ;-)
    Pozdrawiam i życzę dobrego dnia!

  46. Miło z DUA i z wami patrzeć na ten sam piękny księżyc.Taka wspólnota bardzo podnosi na duchu.:)

    Dobrej nocy wszystkim!

    P.S.Dzięki,Sowo.:)

  47. Hej, Wójciku, słyszałam pogłoski, że Akwarelka zadowolona z egzaminów!
    Brawo Wy!
    Uwaga: jakby żółwia położyć na pleckach, to widziałby tylko odwróconą plażę. Ot, los.

    Dobrywieczorku, nie, ówczesnym naszym sprzętem ubogim nie zdołalibyśmy objąć całości tego fresku.
    Palma, powiadasz?
    Czuję, że wrócisz do Afryki.:)

  48. Kochana Jane, bardzo dziękuję za poruszającą wiadomość prywatną.
    Raz jeszcze przesyłam uściski i najlepsze myśli, także dla kolegi.

  49. Starosto, ale jakby żółwia położyć na pleckach to może też by się zainteresował?
    No, dobrze, że już koniec tych egzaminów, oj dobrze. Trzeba się wykazać, owszem, ale o ile przyjemniej jest poczytać, prawda? Na przykład ” Haczyk”. Odliczamy, odliczamy, bo zwiastun very zachęcający!

  50. Frederick Delius – „Walk to the Paradise Garden”.
    London Symphony Orchestra, Sir John Barbirolli.

  51. Ale także niestety największe i najbardziej szare;) No i najbardziej lubią wywoływać deszcz ☔ Pozdrawiam i życzę Dobrej N!:))ocy

  52. Jaśku, ani bardzo stresujące, ani trudne. Ja to traktowałam jako pewien rodzaj wyzwania. Pilna nauka trzyletnia i szkolne powtórki przed egzaminem w zupełności wystarczą.
    :-)
    Oj tak- atawizm.

  53. Ha, ja też miałam ochotę na malowanie na ścianach w dzieciństwie i w końcu rodzice pozwolili mi trochę pogryzmolić nad biurkiem, kiedy miałam koło 15 lat. I co się tam pojawiło? Palma! No i wiele lat później mogłam czytywać książki pod palmą. DUA, te stada zwierząt może są prorockie ;-) Nie uwieczniliście Państwo czasem tego dzieła sztuki przed zamalowaniem? Żyrafy to moje ulubione zwierzęta.
    Kochani, zmęczeni gimnazjaliści, odpocznijcie teraz nieco. Jako nauczyciel przyznaję, że zadania z chemii nie były oczywiste dla tych, którzy nie mają skłonności do przedmiotów ścisłych. Więc jeśli wyniki będą dobre, to znaczy, że coś w głowach zostało. A jeśli będą słabe, to przecież nie znaczy nic strasznego. Wartość człowieka nie mierzy się wartością wyników testów. Cieszcie się wiosną!

  54. Jeszcze coś na temat kosa:

    Haiku przed brzaskiem

    „nad ranem
    w ciemności
    śpiewa kos
    jego głos
    jak Znak:
    nie jesteś sama”

  55. Dobry wieczór!
    Miło usłyszeć,że kciuki mogą odpocząć, a jeszcze bardziej,że ich trzymanie dało takie piękne rezultaty.
    Gratulacje dla dzielnych gimnazjalistów!

    Zwiastun rewelacyjny.”Haczyk” już mnie zaintrygował.Dobrze,że premiera blisko.

  56. Dobry wieczór, piękny dziś księżyc. Za dwa dni będzie pełnia.

    Joanno, Rozmarynie, prawda, że miło jest poznać spojrzenie twórcy na swoje dzieło? Zupełnie inaczej się je odbiera.

    Ściana na 3,30 w wielkim pokoju… nie ma to jak stare, dobre kamienice, ech!
    Pędzę podziwiać „Haczyka”.

  57. Dobry wieczór, Jaśku, „Haczyk” powinien Ci się spodobać, tak sądzę. Będzie się podobał wielu chłopcom. :)
    A co do chmur: u was w Tatrach są najpiękniejsze!

  58. I znowu mnie tu tak dawno nie było! Tyle wpisów! Tyle komentarzy pozytywnych! Wszyscy piszą o teście gimnazjalnym, o książkach, o chmurach (swoją drogą ślicznych na obrazie, sam w życiu bym takich nie namalował) i tyle tu tematów!
    Życzę wszystkim trzecioklasistom dobrego wyniku, mam nadzieję, że dobrze poszło ☺. Mnie to czeka za rok, więc jestem trochę ciekawy czy to bardzo stresujące? Czy trudne? Trzeba się dużo nauczyć?
    Ten zwiastun bardzo fajny, ale o czym właściwie jest,,Haczyk”? Wygląda ciekawie, ale nie wiem o czym będzie.
    Co do obrazu to na początku trochę zignorowałem tytuł i patrzyłem na samą trawę w obrazie, a potem przesunąłem stronę do góry i zobaczyłem chmury… Są takie śliczne! No i kolory nieba. Najbardziej lubię taki właśnie jasny błękitny jaki jest na granicy z ziemią. :)
    Teraz pozdrawiam Wszystkich serdecznie i ciepło :))))!

  59. Kapucynka lat cztery (charakterek dziś znany poniektórym) nabazgrała coś na ścianie, bynajmniej o zgodę nie pytajac. Zapytana, kto to zrobił, z lekka się skonfudowała, po czym odważnie spojrzała mi prosto w twarz „niewinnymi”, szeroko otwartymi oczętami i rzekła: a tio kotek!”
    To chyba jaskiniowiec-artysta w nas się odzywa. Atawizm.

  60. Ten atawizm to nie tylko u dzieci. Pomalowałam (wespół z przyjaciółmi) ścianę swego pokoju będąc już studentką. Cóż to była za rozkosz!
    Sam akt malowania, rysowania, tworzenia własnymi rękami jest bardzo przyjemny. Polecam wszystkim rodzicom, by pozwolili dzieciom wyżywać się w twórczości plastycznej. To bardzo rozwija wyobraźnię i pomaga w wyzwalaniu emocji.

  61. Sowo P., oto jedna z możliwych wersji przekładu komentarza Claude’a Debussy do własnego utworu:
    ” to niezmienny charakter nieba z powolnym i melancholijnym ruchem chmur umierających w szarej agonii zaznaczonej bielą.”
    „Noc na moście Solferino. Późna noc. Głęboka cisza. Oparłem się łokciami o balustradę mostu. Sekwana bez jednej zmarszczki, jak przyćmione lustro. Chmury płynęły powoli po bezksiężycowym niebie, wiele chmur – ani ciężkich, ani lekkich. Po prostu chmury. To wszystko.”

  62. Dzięki!
    To prawda, każde dziecko chyba chciałoby malować po ścianie, to musi być jakiś atawizm.:)
    W rodzinie naszej opowiada się, że ciocia Lucia (obecnie ma lat 103 – !!!) też o tym marzyła i dostała pozwolenie od swoich rodziców. Tuż przed malowaniem ścian na Wielkanoc mogła sobie po nich porysować do woli, ale tylko ołówkiem, tylko ołówkiem!
    Usłuchała bardzo grzecznie, choć korciły ją i farbki, i kredki i pokryła ściany wizerunkami rozlicznych panienek w krynolinach.
    Po czym pomalowano ściany i okazało się, że ten ołówek był kopiowy!!!
    To znaczy, pod wpływem wilgoci wszystkie rysunki stały się fioletowe i wystąpiły wyraziście spod farby!

  63. Jak fantastyczna historia! I jaka zgodność co do tematu malunków. Lubię jak Pani tak coś opowie.:))
    W poprzednim wpisie zapomniałam dodać, że zwiastun jest fenomenalny, a to przecież tylko zwiastun.:)

  64. Ooo, to w Domu Państwa M. ziściło się marzenie wielu, wielu dzieci :)
    Szczęśliwe dzieciństwo!

  65. PS. „Haczyk” jest świetny!
    Przeczytałam już i jestem pod wrażeniem. Autorka rozwija się w zaskakujący sposób!

  66. Co tam marker!
    Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w starej kamienicy przy Słowackiego, w jednym z wielkich pokojów była brzydka, wysoka na 3,30 m ściana, na której nie można było powiesić żadnego obrazka, bo sypał się z niej piasek. Jak nasza czwórka dziatek dostała pozwolenie, jak ruszyła do ataku z pędzlami i farbami akrylowymi rodziców! – zamalowali całą wielką ścianę wspólnym dziełem pod tytułem „Pochód zwierzątek”. Pomarańczowa żyrafa sięgała aż pod strop, był też słoń i wielbłąd, a pod nogami kłębiła się leśna zwierzyna, otoczona „żywiołkami drobniejszego płazu”.
    To było coś wspaniałego!
    Wytrzymaliśmy z tym parę lat, ale potem z pokoju wyrośniętych już dzieci tata zrobił sobie pracownię, a ścianę zamalowano na biało.
    Ten obraz jest tam, pod emulsją. Miło pomyśleć.

  67. Dzień dobry!
    Zwiastun „Haczyka” – intrygujący.
    Patrycjo F.! No proszę! Typowo księgowy fluid. Ale że markerem na ścianie… :) Prawdziwie Borejkowa hierarchia wartości :)
    Wszystkim gimnazjalistom – zasłużone gratulacje.

  68. Myśliduszko, brawo!
    Dumna z Ciebie jestem!:)

    Zuziu, rzeczywiście, czytać na dworze się nie da, myśli uciekają od tej wichury.
    Za to dużo pracowałam w ogrodzie.

  69. Dzień dobry!
    Tak jak Kapucynka, postanowiłam wejść na drzewo i czytać. Trzy dni temu, bo od tych trzech dni, pada, wieje, zimno jest, że aż strach. A dzisiaj to już w ogóle nie wiadomo co! Najpierw robi się zupełnie ciemno, deszcz, wichura, a zaraz wychodzi słońce. Bardzo zdradliwe. Więc czytam w domu, co zrobić?:)

    Gratuluję ze szczerego serca wszystkim gimnazjalistom! Jak to dobrze, że już koniec. Można odetchnąć! I przestać trzymać kciuki. Nie żebym narzekała, ale trzymanie ich podczas lekcji jest dość uciążliwe.;)

  70. Dzień dobry, nasza miła Mała Mery! Jak to, jak to, już maturzystka?!
    A jakie studia wybierzesz, Mery? Ciekawa jestem.

    Dla Szymona przesyłam gratulacje, dla mamy Jane – uściski!

  71. Anusiu, ja mieszkam trochę za Warszawą i na burzę cały czas czekam. Jak chyba wszyscy maturzyści ;) Gratuluję Gimnazjalistom! Pamiętam, że okropnie obawiałam się swoich egzaminów, a poszły lepiej niż się spodziewałam.
    Tak zajrzałam przelotem trochę, stęskniona i gdy zobaczyłam te pisanki… Aż się uśmiechnęłam. Przecudowne, Ludu. Adminko, ta zielona to w ogóle wspaniałość :)

  72. Kapucynko, Patrycjo! Cieszę się, że Wam dobrze poszło (Szymonowi też). Życzę wszystkim zdającym dostania się do wymarzonych szkół. Pozdrawiam najserdeczniej. Dobrego popołudnia (w Łodzi bardzo wietrznie i niestety zimno).

  73. Kto wie? Tak naprawdę nie mamy pojęcia co się dzieję w takiej żółwiowej głowie!
    Mi również, przyznaję, egzaminy poszły świetnie :))).
    Pozdrawiam cieplutko!!!

  74. Brawo dla egzaminowanych! Hura!
    To już nie kciuczkuję, idę sadzić Clematis Jackmani (ciemny fiolet, wspaniała odmiana).

    Krzysztofie, znam ten obraz, oczywiście. Jakże inny typ człowieka i artysty, niż Krzyżanowski, a przecież chmury też go fascynowały.
    Zresztą, kogo one nie fascynują?!
    Już wiem. Żółwia.

  75. O ciekawy zwiastun!
    U was też jest burza ?
    Bo u mnie (k. Warszawy) jeszcze nie pada, ale przeraźliwie wieje i grzmi
    Uff jak dobrze,że w domu jest ciepło i spokojnie:)
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie !

  76. Kciuki pomogły, będę miała 80% albo trochę mniej z podstawy. Rozszerzenie mi też zwykle lepiej idzie, Patrycjo. Porównujac z próbnymi jest naprawdę dobrze, bo w grudniu miałam 48% (załamka), potem 60%, a teraz jakiś cud.

    Wczoraj w parku wdrapałam się na drzewo i wystraszyłam jakiegoś ptaka. Odleciał z łopotem skrzydeł, biedaczek. Weszłam wyżej, a tam w gniazdku leżał pisklaczek, a obok jajko (z drugim, zapewne, pisklakiem). Piękny widok dla spragnionej cudów natury istoty. Bałam się, że mama nie wróci, zlazłam na dół, ale po jakimś czasie zakradłam się pod to drzewo i na szczęście zobaczyłam mamusię:). Następnym razem będę bardziej uważać.

  77. W książce, którą obecnie czytam, wspomniany został obraz Rene Magritte’a „Imperium Światła” i właśnie go sobie obejrzałem. Chyba najważniejszy jest tam dom, a raczej to, co kryje w rozświetlonym wnętrzu, ale chmury też ładne :-)

  78. Halo, Ludu, popatrzcie tylko, jaki fajny zwiastun „Haczyka” Emilii zrobił nasz Kiereś Adminek! (i muzyczkę sam napisał!)

    https://www.youtube.com/watch?v=TUWsW0WGML8

    „Haczyk” już w druku! Premiera będzie 6 maja!

    Anusiu, po prostu wpisz, co chcesz i dodaj: „To tylko dla Pani”, albo „Wiadomość prywatna” i ja jej nie zamieszczę, tylko sama przeczytam.

  79. Bożeno! ,,Oculus vitae sapientia” to ja napisałam sobie na ścianie markerem! (naprawdę ;))
    Angielski był całkiem łatwy. Tylko dlaczego jestem bardziej spokojna o rozszerzenie niż o podstawę?
    Cieszę się, że to już koniec. Uff.
    Kapucynko, jak u Ciebie?

  80. Dobry wieczór.:)
    Jak matematyka poszła świetnie,to znaczy,że nasze Księgowe gimnazjalistki są genialne.
    Kapucynko,trzymam kciuki za Twój angielski.Na pewno nie jest tak źle jak twierdzisz.:)

    Sowo,jaki piękny nokturn,dzięki za polecenie.Dzięki Tobie słuchałam już tylu pięknych utworów.
    A dzisiaj po moim zaokiennym niebie płynęły dokładnie takie chmury- ” des nuages ni trop lourds,ni trop legers”. Pięknie to zostało opisane w cytowanym przez Ciebie tekście.

  81. ,,W niebieskim ślizgać się kurzu” – to z cyklu – Co zostanie? Poślizgałabym się razem z ptakami ;-) Dobranoc

  82. Moje kciuki to już chyba wrosły od trzymania. Też mam iskierkę zdającą w tych dniach,za mną już egzamin szóstoklasisty ostatniej z moich pociech a przed matura(nie wspominając o sesjach starszych iskierek). Jak to dobrze,że tu jest taka silna grupa wsparcia ;-)

  83. Cieszę się, że matematyka poszła Księgowym Gimnazjalistom dobrze. Trzymam kciuki, żeby Wam jutro angielski świetnie poszedł :)

  84. Posłuchałam Twojej muzyki, SowoP – dziękuję.
    Dziwnie miły okazał się Debussy w taką wietrzną i gwałtowną pogodę.

  85. Też tak sądzę. Dlatego zawsze zamieszczam odnośniki z tłumaczeniem sentencji.
    Jaka to potem frajda, widzieć, że sobie dziatwa rzuca celnymi łacińskimi cytatami!

  86. Dziękuję za uściski! Jak miło :)
    A grupa silna, że ho-ho!

    I dwa cytaty dla naszej uczącej się młodzieży (ciekawe, że akurat oba z tego samego tomu „Jeżycjady”). To piękne słowa Ignacego Borejki, kierowane do wnuczki: „Oculus vitae sapientia” [Mądrość jest źrenicą życia] oraz refleksja? pociecha? czuły żarcik z maleńkiego Kazimierza?: „Litterarum radices amare sunt, fructus iucundiores” [Korzenie nauki są gorzkie, owoc – słodki].

    Tak myślę, że nasza Księgowa Młodzież, jak Łusia, „lubi wiedzieć” :)

  87. Optymistyczne dobry wieczór!
    Zaglądam sobie do KG dyskretnie, a tu tyle egzaminacyjnych emocji! Więc szybciutko dołączam do Silnej Grupy Trzymających Kciuki :) I pozdrawiam serdecznie wszystkie dzielne gimnazjalistki i równie dzielnych gimnazjalistów!

  88. Aż tak źle nie było. W każdym razie jutro będzie przyjemnie- angielski to jest to.
    (Jane, nad zadaniem z pociągiem trochę pogłówkowałam, ale udało się)
    Pocieszam się tą matematyką- prawdopodobnie będzie 96%.
    No, ale nie roztrząsajmy tego, bo jutro czeka.
    Wracam do ,,Imienin”(w ramach odprężenia).
    :)

  89. Dzień dobry, w imieniu Szymona dziękuję za kciuki. U nas poszło bez niespodzianek (wiadomo było, że dzisiejsza część to nie te klimaty) – w Szymona ocenie przyroda nie tak świetnie jak historia, a matematyka nie tak dobrze jak polski :)

    (zadanie z pociągiem było nie do przejścia)

    Jeszcze tylko jutro. Good luck!

  90. Dziś aura jak z „Szarych chmur” Ferenca Liszta. Ale to muzyka bardzo depresyjna, wolę posłuchać nokturnu „Nuages” Debussy’ego:

    „‚Nuages’, c’est l’aspect immuable du ciel avec la marche lente et mélancolique des nuages finissant dans une agonie grise, doucement teintée de blanc”.

    „C’était la nuit sur le pont de Solférino. Très tard dans la nuit. Un grand silence. Je m’étais accoudé à la balustrade du pont. La Seine sans une ride, comme un miroir terni. Des nuages passaient lentement sur le ciel sans lune, des nuages nombreux ni trop lourds, ni trop légers : des nuages. C’est tout”. (C.Debussy)

  91. Dawno tu nie zaglądałam, a tu czytam i widzę relacje z egzaminu, :D
    więc pozdrawiam serdecznie wszystkich piszących!
    Dobrze pamiętam moją rozprawkę o ciekawości i cały stres związany z egzaminem,
    a tu nim się obejrzałam to już za rok matura….. :D

  92. Dobrze, dwa razy sukces w matematyce.
    Patrycjo, tylko mi się nie podłamuj przyrodniczo!
    Zobaczymy, co będzie.
    Uściski!

    Ateno, ja też bardzo lubię „Ziele na kraterze”.

  93. Ladnie machnal.
    Przeczytalam o malenstwach i musze wrocic do Wankowicza, bardzo lubie jak opisuje swoje modeliki.
    Trzymam za zdajacych ( tak kciuki).

  94. Ha! Dobrze mi poszła matematyka! Teraz tylko angielski, z którego jestem najgorsza, niestety…

  95. Dzień dobry!
    Dziękuję za kciuki. Przyroda poszła fatalnie. Ale mam wrażenie, że matematyka świetnie. Zobaczymy.

  96. Dzień dobry! Oj, naprawdę dobry. :) Zaraz lecę na uczelnię. Nie wiem tylko, czy uda mi się zobaczyć na czym ten teatralny dixit polega, bo przed chwilą uświadomiłam sobie, że nasza katedra w tym samym czasie otwiera gabinet grafologiczny. Spróbuję, ale nic nie obiecuję. Jak się nie uda, to może dowiem się od kogoś, kto był i grał. Nic to! :D Miłego wtorku, Kochani!

  97. I ja trzymam kciuki, zwłaszcza za tych, którzy się dzisiaj boją!
    Ale tak czy inaczej – denerwują się zapewne wszyscy.

  98. Trzymam kciuki za gimnazjalistów i przesyłam Wam dużo matematycznych fluidów – mam nadzieję, że pomogą ;)

    Teatralny DIXIT? To brzmi bardzo ciekawie :) Klaudynko, opowiesz nam jutro jak to wyglądało? :)

  99. Trzymamy kciuki za naszą Akwarelkę!

    Klaudynko, jak to: teatralna wersja DIXIT? Powiesz?

    Mamo Isi, jedynie słuszny jest zawsze słuszny.

  100. Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty! Wpadam pod Regał wieczorową porą z pieśnią na ustach. Ach! Gdzie moje maniery? Dobry wieczór! ;) Tak sobie przed chwilą pomyślałam, że dawno Was, Ludu Księgi, nie widziałam (a może – czytałam, hi hi hi). Więc jestem i nadrabiam zaległości. Gimnazjaliści, trzymam kciuki! Egzamin – (nie)ludzka rzecz, dacie radę! Weteranka Wam to mówi. :D Dobrze, że moje egzaminy dopiero za jakieś dwa miesiące. Uff… Teraz wolę o nich nie myśleć, bo i po co, kiedy nasz Instytut świętuje Tydzień Polonistyki. Tak więc bawimy się wszyscy, studenci i wykładowcy, ile wlezie. Jest cudnie! :)

    PS Jutro teatralna wersja gry DIXIT. Jestem jej bardzo ciekawa.

  101. Chesterko, staramy się zapisywać, ale ponieważ cały czas coś się dzieje, więc ktoś musiałby przejść na etat domowego Galla Anonima i niczym innym się nie zajmować;)

    Kochany Starosto, cieszę się:) To jak z tym ustrojem na wyspie bezludnej? Jest li on jedynie słuszny – monarchiczny?

  102. Ojoj, jaki biedny, to ze zdenerwowania!
    Ale popatrz, Zuziu, jak to dobrze mieć swojego ulubionego bohatera: zawsze się przyda!!!

  103. Dzień dobry!
    Mój brat doznał zaćmienia i zapomniał wszystkich lektur, jedyne co mu przychodziło do głowy to „Dziady”. W końcu napisał o Nemeczku.;)

    Trzymam na wszystkich kciuki!!!:)))

  104. Sprawdziłam odpowiedzi i będę miała z historii 70%!- spodziewałam się gorszego wyniku.
    U nas to samo z „Kamieniami” :).

  105. Ale chyba i nasz zdolniacha Mikołajek, ten co to wygrywa wszystkie konkursy, pisał dzisiaj?
    Hop-hop, Mikołajku! Jak tam?

  106. Patrycjo, jutro porzucę łopatę i będę z całą energią i przejęciem ściskała kciuki. Przyroda i matematyka!
    No, śmiało!

  107. Myślałam dziś o tym, że Pani o nas myśli i dodało mi to siły.
    Polski był łatwy, nawet zbyt łatwy. Historia też nietrudna- 88% będzie.
    Dziękuję jeszcze raz za wsparcie! Jutro się przyda najbardziej- przyroda i matematyka czeka :)

  108. Portret pani Pelagii Witosławskiej przejmujący. W oczach smutek i rozpacz i to jedyne, co żyje w tej twarzy. Świeć, Panie, nad Jej duszą.

  109. Więc wieści raczej dobre!
    Charakterystyka Amy Dorrit! – pyszny temat. A „Czarnoksieżnik” też!
    Szymonie, Kapucynko, cieszę się, nadal trzymam kciuki, za wszystkich Was zresztą.

    Nie denerwujcie się!!!

    Patrycjo F, jak tam?

  110. Pani Małgorzato, raportuję :)
    Historia i wos – raczej dobrze (Szymon jest finalistą konkursu z historii, pochwalę się :)), język polski – zostali zaskoczeni charakterystyką bohatera literackiego – przygotowywali się głownie do rozprawki. Szymon jako wielbiciel fantastyki opisał Geda, bohatera „Czarnoksiężnika z Archipelagu” Ursuli Le Guin (koledzy opisywali głównie bohaterów „Kamieni na szaniec”). Trudno powiedzieć jak poszło, bo z doświadczenia wiemy, ze im było większe zadowolenie po sprawdzianie, tym większe rozczarowanie oceną (cha, cha, cha). Prawdziwy stres mamy jutro – matematyka, fizyka. (Szymon, dyslektyk, ma wspaniałą panią od dodatkowej matematyki i mimo,że chaos w jego głowie jest w miarę uporządkowany, zdenerwowanie potrafi wiele zepsuć:).

    W pełni popieram to co mówi mama – syn Jane (Szymon) i dziękuję za trzymanie kciuków.

  111. Historia poszła średnio, ale tego się spodziewałam. Nie mam do niej głowy, chociaż czasami staram się starać…;). Polski dużo lepiej. Napisałam charakterystykę Amy Dorrit! Tylko jest jeden problem, będę miała bład rzeczowy, bo właśnie zdałam sobie sprawę, że nadałam Małgosi nowe imię- Dorotka. Skad mi to przyszło do głowy?- nie wiem.
    Podczas jutrzejszych egzaminów przyrodniczych, zamierzam siedzieć na drzewie w parku i czytać- konkurs zwalnia :)))!

  112. Właśnie, dajcie głos, gimnazjaliści! Jak było?
    Jane, jak poszło u Was?
    Trzymałam kciuki, trzymałam (równocześnie sadząc nowe hortensje). Byłam też z Emilką w miejscu czarodziejskim, to jest w pierwowzorze ogrodnictwa „Daglezja”. Dużo z tego wynikło roboty, ale już wszystko posadziłam, do ostatniej roślinki.

    Nastaje teraz czarowny moment: rozwijają się kwiaty na śliwach i czereśniach. Jaki piękny robi się ogród i świat!
    W tej sytuacji, Ago, pisanie powieści uważam za zupełnie niewłaściwe zajęcie. Wrócę do niej po robotach ogrodowych, które są już bliskie końca.

  113. Cudne dzieciaki, tylko w te gołe stópki całować!:)
    Mamo Isi i wszystkie mamy i babcie, mam nadzieję, że skrupulatnie zapisujecie, nie tylko na tej stronie, te ulotne scenki z życia waszych pociech?!

    Patrycjo F., kochani gimnazjaliści, jak pierwszy dzień egzaminów?

  114. Witam,
    a moje dziecko (l.9) dziś szukało tabletu (cenne zdjęcia przyrody potrzebne na dziś!), szuka, szuka, przewraca wszystko, aż po piętnastu minutach znalazło, odetchnęło i samo do siebie rzekło: „jak to dobrze, że się znalazł, bo już miałem podłogę odrywać i milicję zacząć wzywać”.
    Ano wiadome geny matki-polonistki, dziadka-polonisty i ciotki-polonistki, dają znać o sobie w najmniej oczekiwanym momencie. A cytaty i aluzje literackie fruwają u nas po domu jak, nie przymierzając, motyle. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    Ciekawe, czy nasza DUA biega dzisiaj po ogrodzie, czy też aura nie powala i może ..może…cienkim, gęsim piórem, z wyrazem skupienia na twarzy, pani MM pisze dla nas „Ciotkę..”?

  115. Dzisiaj w Krakowie już pada. Ciężko się przestawić po tak pięknej niedzieli. Kapryśny kwiecień zawsze zaskakuje. Pozdrawiam

  116. Pani Małgosiu, może nieodpowiedniego wyrażenia użyłam , ale ja się naprawdę przestraszyłam, gdy spojrzałam w twarz pani Witosławskiej. Do dziś mam ją przed oczami. To nie jest miły portret. Mam wrażenie, że stara schorowana dama widzi cos przerażającego , co zbliża się do niej nieuchronnie, a ona nie ma możliwości ucieczki. Śmierć?

  117. A gimnazjaliści piszą …

    (dwa tygodnie temu przeżywaliśmy sprawdzian, a dziś egzamin – co za rok)

    A za trzy lata jeden matura, a drugi egzamin – serce matki nie ma spokoju :))
    Dziękuję za kciuki (bo wiem, że na pewno trzymacie:))

  118. :)))!!! Ależ są, są, za krzaczkiem w oddali! Filemon w dodatku znalazł myszkę polną.
    Nie widać? No, bo za daleko. Krzaki są na horyzoncie.

    AniuK, Twojemu dziecku spodoba się „Mały książę”, czuję to!
    Przesyłam uściski.

  119. Pani Małgorzato ostrzegam będzie niepoważne. Wiec dziś moje trzyletnie dziecię zobaczyło ten obraz i ze zmarszczonym czółkiem pyta: A gdzie jest Filemon i Bonifacy? co też się w tej małej główce odbywa

  120. Cudna historyjka, Mamo Isi. :) Rozkoszne są te maleństwa :)

    Swego czasu chciałam mieć brata bliźniaka. ;) Chyba w takich chwilach, kiedy mi trzy młodsze siostrzyczki trochę już dokuczały. :)

  121. Bardzo wesoło i zajmująco od pierwszych chwil życia. Zero samotności. I ile ciekawych rozmów!

  122. Parę dni temu prawie popłakałyśmy się ze śmiechu z Isią, bo panienki na potęgę korzystają ze zwrotów, które gdzieś wychwyciły.

    Maleństwa siedziały na swoich wysokich krzesełkach i jadły śniadanko. W jakiejś chwili zaczęły się bawić w „sroczka kaszkę warzyła”. A to Asieńka, a to Zosieńka podawała siostrzyczce łapkę „do warzenia”. W pewnym momencie Asieńka zdjęła skarpetkę, położyła koło talerzyka, a stópkę podała siostrze do „warzenia kaszki” i odliczania sroczek na paluszkach. Zosieńka solennie odliczyła, Asieńka cofnęła stópkę i w owej chwili zauważyła, że zniknęła skarpetka.
    – Gdzie jest moja skarpetka? – spytała stentorowym tonem.
    – Odłożyłam, żeby nie leżała ze śniadankiem – odparła Isia.
    – Bo już się zdenerwowałam! – zauważyła panienka potępiająco.

  123. Dzięki, Sowo luba.
    W rzeczy samej, muzyka w sam raz na dzisiaj.
    Nie znałam!

    AniuG, nie jest demoniczny, moim zdaniem. Ale jest wstrząsający. Jak żaden inny, ten portret pokazuje dramat duszy, uwięzionej w słabnącym ciele. Ułożenie dłoni zdradza bezsiłę, rezygnację – płonące oczy wyrażają ból i bunt. Staruszka jest w czerni – to żałoba. Pamiętajmy o tym, w jakim czasie powstał ten portret (1913) i co się wtedy działo z Polską. Ile cierpienia przyniosła tej pani Historia!
    Zwraca się uwagę na fotel bujany, w którym spoczywa starsza pani: chybotliwy mebel, jakby symbolizujący stan niepewności, zawieszenia na krawędzi, nierównowagi.
    Bardzo dobry i wrażliwy człowiek to malował, ze współczuciem, zrozumieniem i pasją.

  124. Na niedzielne popołudnie:

    Johann Adolf Hasse – Motet „Alta nubes illustrata”.
    Monique Zanetti, Le Parlement de Musique.

    Alta nubes illustrata
    solis rutilo fulgore,
    suo candore nitescit, rubescit.
    Aurae placidae laetantur.

    Gratiae lumine exornata
    fulget anima nitendo.
    Ipsi coeli amplius gaudendo
    suum candorem admirantur.

  125. Pejzaż piękny, dynamiczny, witalny, cudny.
    A portret pani Witosławskiej demoniczny. Staruszka, chora zapewne na nadczynność tarczycy (wytrzeszcz z retrakcją powiek), ale wrażenie robi piorunujące.

    U nas pada od wczoraj, wiatr goni szarobure, ciężkie chmury. Chłodno. Posiane, posadzone, podlane. Czekamy.
    Miłej niedzieli.

  126. O, zakochałam się w tym obrazie. Mam wrażenie, że idealnie do mnie pasuje. Jak tylko go zobaczyłam poczułam z nim silną więź. Ciekawe dlaczego? Jest piękny, ale tyle widziałam wspaniałych obrazów. A tu mam wrażenie, że przylgnął on do mojego serca i już tak został. Jakie to cudne uczucie!
    Ania to moja ukochana postać w całej literaturze. Bardzo mnie zmieniła. Na lepsze.
    Pozdrawiam wszystkich!!!

  127. Dzień dobry!
    Bardzo mi miło, Marto i Judyto! Ciekawa jestem – w jakim wieku jesteście? Która starsza?
    A może jesteście bliźniaczkami?

    Tak, Mamo Isi, te fińskie chmury Krzyżanowskiego właśnie idealnie pasują do obłoków Mickiewicza – fińsko-litewskie niebo, ostre klimaty i pogody.

    U nas dziś łagodny deszczyk, szaro, ale zieleń aż bucha.

  128. I bardzo lubię „Obłok nad Dnieprem” Stanisławskiego i jego „Chmury”. To był jego ulubiony temat.

  129. A jeszcze w lecie 1908 Krzyżanowski namalował „Chmury w Finlandii” – zupełnie nieprawdopodobne pionowe obłoczyska. pejzaż,w którym głównym bohaterem – jak to określił sam artysta – jest „pełne dumań złotych”, „szalone” i „pijane” niebo z majestatycznie rozbudowanymi kłębiastymi chmurami, kontrastującymi ze spokojnym i zimnym wybrzeżem morskim.
    I bardzo też lubię jego „Portret żony z kotem” na zielonej, pluszowej kanapie.

  130. Otz, to prawda, i taki właśnie miał być. Jest dramatyczny, prawdziwy i piękny, pełen zrozumienia. A JAK on jest namalowany!
    Widziałam go kiedyś na własne oczy w Muzeum Narodowym – stałam przed nim godzinę, choć były obok obrazy mojego równie ulubionego Witolda Wojtkiewicza.

    Celestyno, tamta wiadomość to była licentia poetica dziennikarza. Zostało to sprawdzone.

    Aleksandro, jak to, przecież Maryla Cuthbert miała broszkę z ametystem, pamiętasz? Kolor fioletowy został dokładnie opisany.

    Madziu, jasne, że dodaje energii!

  131. A mnie, nie wiedzieć czemu, ametyst kojarzył się z kolorem błękitnym. Może pomylił mi się z akwamarynem. Miałam kiedyś pierścionek z niebieskim kamieniem. Dostałam go we wczesnej młodości od pewnej uroczej starszej damy, zaprzyjaźnionej z rodzicami i wydaje mi się, że powiedziała wtedy, że to ametyst. Niestety pierścionek zniknął podczas jakiegoś remontu i do dzisiaj się nie odnalazł. Długo miałam nadzieję, że gdzieś się na niego natknę, ale nadzieja okazał się płonna. Pooglądałam sobie ametysty w internecie i widzę, że mają piękne odcienie fioletu. Tak przynajmniej wyglądają na zdjęciach. W naturze wrażenie może być inne.

  132. Też od razu musiałam sprawdzić jaki to jest kolor! Tylko, że miałam łatwiej, bo mogłam poszukać w Internecie ;)

    W temacie chmur – dziś w Krakowie była burza, a chmura, która była na niebie zmuszała do zapalenia światła w pokoju, bo było ciemno jak w nocy. Po 15 minutach znowu świeciło mocne słońce, ale wciąż padał deszcz. Lubię taką pogodę :)

  133. A pewnie. :)
    Jest czas, by się temu i owemu przypatrzeć. No, chyba że się akurat w pełnym pędzie zjeżdża z górki , a w oczy razi mocne słońce. ;)
    Najchętniej bym sobie pojeździła po równinie, ale nie ma co narzekać, nawet jeśli czasem trzeba wyjechać pod górę z nie do końca sprawnymi przerzutkami. ;)
    I ostatecznie – oddychanie świeżym powietrzem pozbawionym smogu jest bardzo przyjemne i na pewno – zdrowe. A te parę kilometrów w te i we wte od razu poprawia humorek i dodaje energii. :)

  134. Szalone niebo – dokładnie! Chmury ogólnie są świetne, mam wrażenie, że nawet w miarę niedawno też tu o tym była mowa :)

    Pozdrawiam serdecznie, dziś już padam (właśnie wróciłam z „Jesus Christ Superstar”)
    Dobranoc!

  135. Wiewiorko, wlasnie zabieralam sie do komentarza na temat machniecia, potem czytam komentarze pod wpisem i widze Twoj:)

    Jaki trzeba miec ogromny talent, zeby tak, niby szybko, machnac i taki efekt uzyskac. Chcialabym.
    Tez bardzo lubie pana Krzyzanowskiego, Pani Malgorzato.

    Dzisiaj w czasie relacji ze stadionu chyba widzialam borejkopodobnych w chorze.

  136. Dobry wieczór! :)
    Portret Pelagii Witosławskiej jest tak smutny, że zapiera dech i chwyta za gardło.

  137. Bardzo lubię te wpisy Ulubionej Autorki, które są komentarzem do obrazu. Oby więcej takich! :)

    Większość dnia spędziłam dziś w pracy, ale za to dotarłam tam rowerem. Kiedy jechałam do miasta było jeszcze mgliście i chłodno (jak to o poranku), a potem wietrznie i bardzo ciepło. Wiatr rozwiał chmury, więc nie towarzyszyły mi takie widoki , jak na pejzażu, ale te, które mi towarzyszyły, też były ładne. ;) Zwłaszcza gdy wyjechałam za miasto.
    Było zielono, złociście i błękitnie – a oczy aż bolały od słońca! :)

  138. Aleksandro, kiedy po raz pierwszy przeczytałam ten wiersz, oczywiście zaraz poleciałam sprawdzać, jaki to właściwie jest kolor. Pamiętałam, że ciocia miała taki pierścionek (ametyst oprawny w złoto). Rozczarowałam się na widok brudnawego fioletu. Może to nie był prawdziwy ametyst.

  139. Ma i Wiewiórko, to mój ulubiony malarz. Poczytajcie sobie o nim, gwałtownik to był wielki, ale ten człowiek miał serce, i to szczodre!
    I jakoś to widać w sposobie malowania.
    Portrety malował przejmujące. Zaglądał do duszy człowieka, jakby każdego kochał (arcydzieło: portret Pelagii Witosławskiej).
    Ale widać też w tym pejzażu z chmurami, że równie mocne uczucia miał wobec przyrody!

  140. Marto:p i Judyto (odpowiadam razem, bo widzę po numerze IP, że piszecie z jednego komputera:) )- w tym wieku chyba właśnie po raz pierwszy przeczytałam Emancypantki” Bolesława Prusa i pokochałam tę książkę na całe życie.
    Dziękuję za miłe słowa!
    A! Byłabym zapomniała: oczywiście, że lubię L.M. Montgomery! Ale kto jej nie lubi?
    Lubił ją i podziwiał jej Anię nawet wąsaty Mark Twain!

  141. Mam takie pytanko kto był pani ulubionym pisarzem w wieku 13 lat ?
    Albo czy pani lubi Lucy Maud Montgomery?

  142. ” Machnął” – oto jest właśnie najpełniejsze wypowiedzenie stanu mego ducha, po ujrzeniu obrazu. Starosta to umie dobrać słowa! Widać te machnięcia pędzlem. Ale jak on to machnął! Czuję nawet ostrość i świeżość tego powietrza. Piękne!

  143. jestem nowa na stronie i chciałam ci powiedzieć że jesteś super autorką i chciałabym być w przyszłości taka jak ty

  144. Och, DUA ! Teraz zacznę znów oglądać jego portrety . Jeszcze fragment wiersza Juliusza Wiktora Gomulickiego :” O! jak dzwoni ! O ! jak śwista / w klatce kos…/Co za nuta pełna,czysta ! / Co za głos ! ” Wybaczcie ,proszę , moje nieuctwo komputerowe . Postaram się poprawić .

  145. Cieszę się,że Ci się podoba,Zuziu.A „Pan Tadeusz”jest naprawdę niezwykły- coś czuję,że będziesz jedną z tych uczennic,które go naprawdę przeczytają.:)Bo większość,jak wynika z mojego doświadczenia,niestety broni się przed tym jak może.Całe szczęście -są jeszcze takie Zuzie:)

  146. Jestem zachwycona, jak za pomocą kilku pociągnięć pędzlem można stworzyć coś tak prawdziwego. Tak samo jest z obrazkiem z ,,Feblika” przedstawiającym jezioro nocą. Jest przepiękny. Mogłabym na niego patrzeć godzinami.

  147. Fluid z DUA!Następny „chmurzasty”fragment, jaki przyszedł mi do głowy to właśnie ten doskonały opis Wieszcza.:)

  148. Myślę, że namalował go szybko, lekko i z zapałem!
    Warto obejrzeć jego obrazy – genialny malarz! Swoboda, siła, celność. A nawet gwałtowność niekiedy. Zdaje się, że była dość wydatną cechą jego charakteru.
    PS- I u mnie kosy koncertują, właśnie w tej chwili nawet słyszę jednego.

  149. Dzień dobry!
    Jaki piękny! Ciekawa jestem ile to czasu zajęło Konradowi Krzyżanowskiemu namalowanie tego obrazu. Jest wspaniały, ale wydaje mi się, że bardzo niewiele
    Już się chyba przyzwyczaiłam. Ale i tak podziwiam.
    Boleję, że u nas coraz mniej takiej przestrzeni, wszędzie lasy albo domy, choć ich jak na razie(dzięki Bogu) mniej. Ha! Nareszcie zaczyna padać! Napoją się kwiatki, a ja tymczasem przyniosłam sobie wiosnę do pokoju.:))
    Ściskam wraz z kosem, którego śpiew towarzyszy mi już chyba od tygodni.:))

  150. „U nas dość głowę podnieść, ileż to widoków!
    Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!
    Bo każda chmura inna: na przykład jesienna
    Pełźnie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna,
    I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi
    Jak rozwite warkocze, to są deszczu strugi;
    Chmura z gradem, jak balon, szybko z wiatrem leci,
    Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci,
    Szum wielki słychać wkoło; nawet te codzienne,
    Patrzcie Państwo, te białe chmurki, jak odmienne!
    Zrazu jak stada dzikich gęsi lub łabędzi,
    A z tyłu wiatr jak sokół do kupy je pędzi:
    Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy!
    Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,
    Wysuwają nóg rzędy i po niebios sklepie
    Przelatują jak tabun rumaków po stepie:
    Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się nagle
    Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle,
    Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie
    Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!”

    („Pan Tadeusz”AM)

  151. Z opisywaniem chmur
    musiałabym się bardzo śpieszyć-
    już po ułamku chwili
    przestają być te,zaczynają być inne.

    Ich właściwością jest
    nie powtarzać się nigdy
    w kształtach,odcieniach,pozach i układzie.

    nie obciążone pamięcią o niczym
    unoszą się bez trudu nad faktami.

    Jacy tam z nich świadkowie czegokolwiek-
    natychmiast rozwiewają się na wszystkie strony.

    W porównaniu z chmurami
    życie wydaje się ugruntowane,
    omalże trwałe i prawie że wieczne.
    [……….]

    Nad całym Twoim życiem
    i moim,jeszcze nie całym
    paradują w przepychu jak paradowały.

    Nie mają obowiązku razem z nami ginąć.
    Nie muszą być widziane,żeby płynąć.

    Wisława Szymborska „Chmury”.

  152. Faktycznie, nie zauważyłem, że jest już nowy wpis :-).
    Orygenes w alegorycznej wykładni Biblii dostrzegał w ptakach z arki Noego tych, którzy są już uduchowieni jako te ptaki – oderwani od ziemi. Może bujają w tych obłokach Krzyżanowskiego?

  153. Właśnie taki pejzaż jak na obrazie Krzyżanowskiego widzę teraz przez okno!:)

    Z tymi wierszami na każdą okoliczność w pamięci nasza DUA jest naprawdę niesamowita.:)

  154. Ależ tak, DUA! Biol- chem, stanowczo.
    „Chmury” są piękne. Pierwsze słowo, które mi się z nimi skojarzyło to „natchnienie”. No dobra, to idę na spacer :)

  155. O! – tyle powiedziałam, gdy zobaczyłam chmury. Potem zobaczyłam resztę obrazu i się uśmiechnęłam :)

    Wiersz bardzo ładny. Jak dobrze, że Pani się nim z nami dzieli :)

Dodaj komentarz