Nowe życie pojawia się niezawodnie, według wiecznego planu. Nowa nadzieja. To właśnie nas tak wiosną porusza i zachwyca. Tak, śmierci tak naprawdę nie ma, a przynajmniej nie ma jej na zawsze – ta „siła, która przez zielony lont prze kwiaty” (jak pisał Dylan Thomas) jest niepowstrzymana, potężna, porusza całym światem, niesie nową radość i zawsze wygrywa.
Bądźmy po stronie życia i nadziei!
Kazimierz Wierzyński (1894-1969)
JAK DZIECINNE PIĄSTECZKI
Jak dziecinne piąsteczki śmiesznie zaciśnięte,
chwieją się na gałęziach pączki dzikiej gruszy
I przez powietrze w niebo szczęśliwe i święte
Ślą pachnące uśmiechy swej różowej duszy.
Pośród tłustej zieleni skromne, nienatrętne,
Na poważnych się prętach huśtają z muchami,
I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne,
Jak gdyby zamiast pąków myśmy kwitli sami.
(z tomu „Wiosna i wino”, Warszawa 1919)
Zdjęcie: Emilia Kiereś









Nie, nie, Krzysztofie, po prostu – do nowego wpisu. O polach!
W sensie ogrodnictwa? Niestety, tych talentów nie posiadam. Ale z przyjemnością czytam ogrodnicze opisy na tej stronie, choć Bogiem a prawdą, niewiele z wymienionych tu nazw kwiatów potrafiłbym skojarzyć z ich wyglądem.
Nadeszła jego pora.
Zapraszam na pola, Krzysztofie!:)
Zakwitł mi kwiat w doniczce na parapecie okna, a nigdy tego nie czynił :-). Nie wiem, jak się nazywa, ale podoba mi się.
Jasne, że trzeba pójść daleko!
Byłam właśnie na polach. Skowronki! Zieleń! Słońce! Obłoki!
A w lesie całe łany białych zawilców.
Kapucynko, miłego wybierania liceum Ci życzę!
(Czy klasa biologiczna może?)
Właśnie wczoraj szłam sobie na Dzień Otwarty pewnego liceum i minęłam magnolię. Miała jeszcze złożone kwiaty, ale takie piękne, że uznałam, iż muszę mieć kiedyś w moim ogrodzie tę roślinę.
Cudowny dzionek wstał nam dzisiaj, słoneczny i bezchmurny, aż prosi się, aby gdzieś daleko pójść.
Pozdrawiam wszystkich milutko!
Dzień dobry!
Odpowiadam na wiadomości prywatne: Zgredziku, domyśliłam się od razu.:)
Krystyno, bardzo dziękuję za zaproszenie, Białystok jest daleko ode mnie, ale przecież nigdy tam nie byłam, więc może…kto wie?
Pozdrawiam wszystkich Czytelników!
Dobranoc po wielkim dniu!
:)
Mamo Isi, dzięki za wiad.pryw., ciąg dalszy nastąpi.
Wychodzę spod regału mocno przykurzona i kłaniam się w pas Szanownej Gospodyni i Gościom tej Księgi :)
Wiosna! W Krakowie już zielono, dzisiaj podziwiałyśmy z Basią kwitnącą magnolię (miała niesamowity purpurowy odcień). Kwitną forsycje, śliwki i jabłonie, moje ulubione zwiastuny wiosny – fiołki już właściwie przekwitły, a zmierzchy mają zielony odcień.
Wiosna!
Cieszę się, że mogę tu zaglądać i dzielić z Wami radość.
Z przejęciem przeczytałam o akcji „ogniskowej” – niestety zbyt późno, żebyśmy mogli się włączyć, zresztą w Krakowie pewnie palenie ognisk zakazane.
:)))
Panny roztropne?;)
Tak, Ma! Dziękuję!
Potężny kawał historii za nami.
A wiecie, co jest w niej najbardziej poruszające?
Ta wierność – przez tyle stuleci, przez tyle wojen i nieszczęść.
To jest piękne.
Stałam sobie-podobnie jak Chesterka- przy świeczkach . Postawiłam je na parapecie i myślałam o tylu ludziach zjednoczonych przez Światło . O tym , co było 50 lat temu i o Prymasie Tysiąclecia i ludziach , którzy wtedy to przeżywali , a teraz nadal są z nami ,chociaż ich nie widzimy. Oczywiście o DUA i wszystkich Miłych Księgowych . Dziękuję .A stearynę z podłogi zeskrobię sobie jutro .
Tak!! Mimo, że my nie paliliśmy zbyt długo, ale chyba nie to jest najważniejsze. To niesamowite, tyle ludzi w jednej chwili łączy się ze sobą. To tak jednoczy ludzi! Czuje sie taką jedność.
Dobranoc!
Niewielkie,bo mokro strasznie,ale było.:)
Miło z DUA i z Wami palić ogniska.Także z tymi, którzy palą je w sercach.:)
Świeczka Chesterki rozczulająca.
Dobranoc, kochana Zuziu!
Będzie co pamiętać, prawda?
Ojej! O mnie?! Dziękuję!! Chyba czułam.:))
My też z Mamą odpaliłyśmy trochę wcześniej, z taką samą obawą. U nas całej rodziny nie było, ale atmosfera tak!
Myślałam o WSZYSTKICH!!:))
Pozdrawiam z ciepłem w sercu.:))
Świetnie!
U nas jeszcze się żarzy.
Powkładaliśmy w bujny żar ziemniaczki w folii aluminiowej, jak to prozaiczni Wielkopolanie.
Pyszne!
:)
Kochana Chesterko!:)
Już zgasło. Udało nam się punktualnie – siedziałam w kucki przy przygotowanych gałęziach z zegarkiem w jednej, a zapalniczką w drugiej dłoni. Ale i tak ogień w końcu rozpalił Tata; nie ma to jak stare, dobre zapałki. Też było rodzinnie, w miarę możliwości. I czułam się związana z Wami – dziękuję za to.
Byłam z Wami nad świeczka w ogródeczku przyblokowym:)
Jak to miło sobie postać przy ognisku z całym Ludem Księgi na czele z kochanym Starostą i Jego Rodziną:)
Gacia Melacia jeszcze nie wróciła ze dworu, tak się rozochociła naszym przejściem na jedynie słuszny, nocny tryb życia;)
Nie paliłam dziś ogniska, ale myślałam o Was – palących :) To dobrze, że możemy obchodzić taką rocznicę :)
A u nas właśnie w tej chwili zaczął padać deszczyk! Ależ wycelował!
Ognisko było wspaniałe! Cała rodzina wokół.
Też nie wytrzymaliśmy i z powodu tremy zapaliliśmy ciut wcześniej!
Zuziu 12! Mówiliśmy miło o Tobie, czułaś?
A zaraz potem się spostrzegliśmy: – O, teraz Mama Isi zapala.
Piękne to było.
Agato Karolino, Joanno, jak tam? Jeszcze palicie?
Właśnie wróciliśmy z ogrodu. Ognisko Ducha Świętego zostało zapalone z dwuminutowym wyprzedzeniem (z obawy, że nie zapali się na czas), podziękowanie za 1050 lat opieki nad narodem złożone, jako i prośba o ciąg dalszy tejże.
Wspomnę jeszcze o całkiem niedawno obchodzonym Dniu Czekolady :)
Bodajże przedwczoraj.
Tak. I w zasadzie każdy ma swój dzień :D
Każdy dzień jest ważny, każdy jest nasz, Eviku, no nie?
Co do tych specjalnych dni – DUA ma sporo racji ;)
Nie zliczyć ich – Dzień bez samochodu, Dzień przytulania bibliotekarza, Dzień administratora i moderatora, Dzień liczby Pi, Dzień osób leworęcznych, itp.
Nie zliczyć.
Dzień dobry wszystkim !
Chcę poznać wasze zdanie na coraz bardziej powszechny obyczaj rezygnacji z kwiatów w dniu ślubu na rzecz wina,loterii czy misiów
Przecież kwiaty są cudne i taki ma być dzień ślubu!
Pozdrawiam ciepło, patrząc na różowe tulipany<3
U nas też, ale co z tego, skoro ognisk w gminie palić nam nie wolno.
U nas słoneczko wyziera – słabo, ale jednak.
Zaklinamy deszcz.:)
Uuuch wygdakałam, pogoda marna :(
Kwiatowice palą o 20.10, więc może choć świeczka na balkonie? Spróbuję jeśli zdążę (do wieczora w pracy).
OK, Zuziu, zgadzam się!:)
U nas chmury, ale coraz cieplej. Nie pada.
Już ułożyliśmy gałęzie, kłody i szczapki. I suche badylki.
Dzień dobry!
A mnie się wydaje, że specjalne dni są po to, aby uczcić tych co się zawsze patrzą w niebo. Jakby się ludzie nie patrzyli, to by nikomu nie przyszło do głowy organizowanie takiego dnia. Niech ma swoje święto, niebo kochane!
U nas także chmur mnóstwo, ale na deszcz się nie zanosi.
:))
Eviku, a pewnie, jak tu się nie gapić w niebo, kiedy takie cuda tam widać?!
Gapię się codziennie.
Niech ich licho z tymi specjalnymi dniami.
Dzień dobry wszystkim :)
Ochłodziło się trochę i popadało. Ale to dobrze. Ziemia potrzebuje deszczu.
A dziś jest Międzynarodowy Dzień Gapienia się w Niebo :)
Na spacerze z pieskiem codziennie gapię się w niebo.
A 9 maja tranzyt Merkurego.
Śliczny masz widok, Sowo. I piękne dźwięki nam tu zamieszczasz.
Martha Argherich jest genialna. Nawet Rachmaninow w jej wykonaniu brzmi dramatyczną mocą.
Mamo Isi, ciemno, zimno i wilgotno? Jasne, że zapalimy! Tym bardziej zapalimy!
Nie wiem, jak Wam, ale mnie przeszkody natychmiast dodają bojowego ducha.
Sikorki
trzepoczą się w śliwie
śnieżna zadymka
Takie mam „haiku” za oknem.
Dzień dobry wszystkim.
Claud Debussy – „Jardins sous la pluie”.
Martha Argherich.
Na razie u nas zimno, ciemno i wilgotno. Już nagromadziłam chrust na ognisko. Zapali się, choćby lało.
Jeden z tych „naszych” kruków grasejuje. Ahystokhata;)
Dzień dobry!
Na razie jest u nas pochmurno i pada. Może przestanie, a jeśli nie – od czegóż podpałka?
Dzień dobry :-) Ach, jaka szkoda, że będę o tej 20.25 w pracy i moje ogniskowe palenisko nie zapłonie razem z Waszymi :-( Taka piękna akcja budująca pamięć i wspólnotę. Górale to potrafią.. Pięknej pogody na wieczór życzę, niech Wasze płomienie sięgną nieba.
A więc rozpalając ognisko, Wielkopolsko, będę się uśmiechać w Twoją stronę! A tuż przed rozpaleniem ogniska uśmiechnę się do górali i Giewontu.
Palimy chwilkę przed Wielkopolską- 20.15.Postoimy razem przy ognisku.Jak się cieszę!
Niby tylko dla strażaków, bo oni się zorganizują i dopilnują, ale przecież jak ktoś ma bezpieczne palenisko w ogrodzie, to też może.
Dobranoc, Zuziu! Do jutra! Razem zaczynamy!
Ja też się cieszę!
Szybko donoszę, że nasza OSP również bierze udział. Cóż za wspaniały pomysł!! My, jak Pani Małgosia zaczynamy 20:20. Zapytałam brata, a on ostatnio dołączył do OSP, ale mówi, że to tylko dla strażaków. Jak dla mnie powinno to być dla wszystkich. Genialny pomysł. Myślę, że znajdzie się ktoś, kto to nagra. Obsypalabym go złotem, gdybym takowe posiadała. Aaaa! Ale się cieszę!
Tymczasem dobranoc wszystkim, niech Wam się przyśni wielkie ognisko.:)))
Pięć minut przed Wielkopolską, Agato Karolino!
To będzie naprawdę piękne.
Ech, żebym to wcześniej wiedziała! Pojechalibyśmy w Tatry.
Na balkonie – wzorem Bobcia!
Piękny wieczór się jutro zapowiada. Chciałabym w tym uczestniczyć. Jak wynika z mapy, łódzkie o 20.15; ustawię sobie alarm.
Dobry wieczór wszystkim.
Dziękuję za wsparcie, Droga Pani Małgosiu! Myślę, że sobie poradzę :)
A teraz idę czytać „Zabić drozda”! Dobranoc!
Mamo Isi, tylko aby punkt o 20.30!
Kochany Starosto, jeżeli jutro nie będzie lało, mogę zapalić to ognisko. Chociaż pora jest męcząca.
Kruki żyją u nas w lesie i regularnie okupują okoliczną wieżę łączącą linię wysokiego napięcia, skąd wygłaszają długie, przemyślane przemówienia. A jeden nawet sepleni i mówi „klu”.
Św.Ekspedyt jest świętym od spraw beznadziejnych; razem ze św.Ritą i św.Tadeuszem Judą, ale jest mniej znany, więc – jak to mawia nasz zaprzyjaźniony Ksiądz Profesor – trzeba Go wykorzystywać, żeby się nie czuł niepotrzebny;)
Ma, skróty myślowe to moje drugie imię; znam ten ból;)
Wannabe, tak się cieszę, że już wszystko dobrze!
Właśnie wyczytałam, jak to się robi, żeby w nocy krzyż na Giewoncie rozświetlić.
Górale idą na sam szczyt z latarkami czołowymi i po prostu podnoszą głowy!
Pamiętajmy o tym jutro o 20.00. Będą tam stali, patrząc na krzyż.
Ciekawa jestem, czy nasi gospodarze też pójdą.
Wtedy rozpalili ognisko w ogrodzie i poprosili nas na wspólne śpiewanie.
W górze liczy się na pewno, Chesterko:)
Choć oczywiście można i na balkonie małą watrę rozniecić.
(Jak Bobcio).
Dobry wieczór! A czy świeczka od mieszczucha z blokowiska będzie się liczyć?
W zwiazku z ta rocznica wzięła mnie tęsknota za „Bolesławem Chrobrym” Gołubiewa.
Dzięki, KokoszaNel :)
Hi hi, Joanno, jak Twoje uczennice czytają „Feblika” na zmianę z Dostojewskim, to może im się w krzyżówce niechcący podmienić jedno „brzydkie” słowo na inne, właśnie z książki „o pewnym krulewiczu, który nazywa się Myszkin, a książka ma w tytule brzydkie słowo”. Tyle samo liter i oba w kontekście Idusi :)
Pomysł z falą ognia wspaniały.
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, że Atena rozwiązała krzyżówkę w Dolinie Chochołowskiej, a potem upadła. Takie są efekty zbyt szybkiego czytania ;). Albo szybkiego rozwiązywania krzyżówek? Wojsławice polecam! Uwaga teraz lokalny patriotyzm. Arboretum jest oddziałem wrocławskiego ogrodu botanicznego.
Joanno, to palimy razem.:)
Tak, pomysł jest poetycki i głęboko symboliczny. Tym razem obejmie całą Polskę, ale już kiedyś widziałam coś podobnego z dziećmi, z balkonu na Gutach (równoległe do Gubałówki) jak na górach i stokach płonęły ogniska wokół Zakopanego, w noc przed Zesłaniem Ducha Św. Setki ognisk! I śpiewy! Niezapomniana noc.
Górale tak świętują co roku.
Zazwyczaj wtedy, kiedy tu nie zagląda, Celestyna jest w Polsce.:)
Pozdrawiam Szwagra!
Aha, to nie jest pomysł strażaków.
Strażacy podjęli apel Związku Podhalan.
Jak fajnie- znalazła się Celestyna.Pozdrawiam serdecznie.Brakowało tu Ciebie.:)
Bożenko,moje uczennice rozwiązują krzyżówkę.To jeszcze moment może potrwać,bo równocześnie czytają Dostojewskiego.Mówią,że „Feblik” to miła odskocznia.No,ja myślę.:)
P.S.Do męża uśmiecham się często,bo ja w ogóle jestem z tych uśmiechniętych.Tylko czasami życie mnie przerasta.Wtedy zaglądam tutaj.:)
Jaki piękny pomysł.Spróbuję na jutro zorganizować ognisko u nas.Gałęzi po przycinaniu drzew mamy pod dostatkiem.To będzie niezwykłe pół godziny.
Dzien dobry!
Pozdrawiam Pania goraco! Co za wspaniala nowina z tymi ogniskami, swietny pomysl strazakow:) Obejrzalam wlasnie mapke Polski z podzialem na strefy. To bedzie chyba wspanialy widok, mam nadzieje, ze jakies drony to sfilmuja.
Pozdrawiam tutaj tez dziewczyny, ktore odezwaly sie na mail. Ostatnio nie mialam czasu na internet, duzo pilnych spraw bylo, wizyta w Polsce (serce uroslo, jak zwykle).Czasem z doskoku po polnocku udalo mi sie tu zerknac, wiec podziwialam katem oka nowe wpisy, zdjecia. Otwieram sobie komputer szwagra pewnego pewnego dnia, a tu Ignac- pisanka, duzo mielismy wszyscy uciechy:)
Dziekuje za dobro, jakie stad zawsze plynie.
Jeszcze jedna rzecz chcialam nadmienic (i pewnie podobne obserwacje maja inne emigrantki). W zwiazku z Rokiem Milosierdzia, a takze ze zblizajacymi sie Swiatowymi Dniami Mlodziezy, w kosciolach za granica natykamy sie co i rusz na informacje, zdjecia sw.Faustyny i sw.Jana Pawla II, ulotki o Krakowie. Bedac daleko, czuje sie to pokrewienstwo jeszcze mocniej, dume tez i wzruszenie, nie bede ukrywac. Nie umiem tego przekazac, mysle, ze mnie rozumiecie.
Milego wieczoru!
Dziękuję , mamoIsi. Cały dzień nękały mnie wyrzuty sumienia, że zastosowałam zbyt duży skrót myślowy.Oczywiście , chodziło tu o nie odkładanie do jutra, a kruk ma przecież symbolikę wieloraką .Św. Ekspedyt to jeden z moich ulubionych świętych , pomocny w zdawaniu egzaminów .Stefan Szyller zaprojektował jego ołtarz na pl. Zbawiciela specjalnie dla studentów Politechniki . Pragnęłam o tym przypomnieć , bo kilkakrotnie spotkałam się z błedną rekonstrukcją obrazu lub figury . Jednak nasz Lud Księgi jak zwykle niezawodny . Ognie jak błyskawica . Też chciałabym to zobaczyć z góry.
Oby dopisała!
Aha, na Giewoncie jednak nie będzie ognia (przepisy!), ale krzyż zostanie podświetlony latarkami.
Podobno na apel Podhalan zgłosiła się już większość jednostek straży pożarnej, co oznacza, że będzie kilkanaście tysięcy ognisk co najmniej!
No, mam nadzieję, że ktoś to sfilmuje z lotu ptaka!
Oby tylko pogoda dopisała.
Bożeno szacuneczek za krzyżóweczkę, uśmiałam się też z wypatrnika :)
Hej, Ludu, patrzajta, co wymyślili górale! (Związek Podhalan ściśle mówiąc).
Spójrzcie tu: zosprp.pl – jest mapa czasowa i strefowa.
Jutro o 20.00 pod Giewontem zapłonie wielkie ognisko z okazji rocznicy chrztu Polski – i fala ognisk w ciągu pół godziny przejdzie przez całą Polskę, od Tatr aż po Bałtyk!
Wszystko w gminach pod okiem oddziałów Ochotniczej Straży Pożarnej, ale my tam swoje ognisko w ogrodzie też zapalimy. Wielkopolska wchodzi do akcji o godz. 20.20!
Gdańsk o 20.30, a Hel o 20.35!
Jak ja bym chciała to zobaczyć z góry!
Może ktoś sfilmuje i pokaże w sieci, to będzie piękne!
Dzień dobry Kochani! Po długiej nieobecności nadrabiam najważniejsze kwestie:
Dziękuję za umieszczenie w Galerii Pisanki moich wydmuszek, przepraszam jednocześnie za to, że były to takie „odgrzewane kotlety” (jajeczne chyba?), bo ptaszki już raz w innej Galerii były, o czym Mama, która przesyłała zdjęcia, nie wiedziała. Ale Tapira i s-ki chyba nie było. Dziękuję jednocześnie za tak miły odbiór tych malowidełek. Podziwiam też pozostałe pisanki, co za talent i różnorodność! Etno Gio- majstersztyk!
Wójtowi Wiewiórce chciałam z całego serca podziękować za „Lawendową czarownicę”, taka miła i dobra. Bardzo się cieszę, że w przyszłości będę mogła podsunąć tę książkę Córeczkom.
A co do malutkich piąsteczek – w lipcu pojawi się kuzyneczka Asi i Zosi. Co za radość! :-)
Wannabe- hurra, tak się cieszę!
Lubię kruki i cieszę się, że kruk nie zawsze symbolizuje zło. Ot, choćby w herbie zakonu paulinów występuje kruk z bochenkiem chleba w dziobie. Jest na owym herbie palma daktylowa, dwa wspięte na nią lwy i siedzący na palmie wspomniany kruk.
Palma daktylowa jest pamiątką tego, że św. Paweł Pustelnik wytwarzał ubranie z jej liści, a owoce tego drzewa stanowiły jego pożywienie. Kruk natomiast przez kilkadziesiąt lat codziennie przylatywał z połówką bochenka chleba dla świętego. Natomiast dwa lwy wykopały dla niego grób, w którym pochował go św. Antoni.
Dzień dobry!
W Bytomiu słonecznie, a mnie podwójnie radośnie na duszy, bo i Atena krzyżówkę rozwiązała!
Joanno, to pewnie się bardzo często uśmiechasz :)
I proszę, jaki też z Joanny tropiciel bzu – od razu wypatrzyła go w naszym miłym „Srebrnym dzwoneczku”! Oczywiście z ciekawości wzięłam zaraz książkę do ręki ponownie, a brać ją w dłonie to duża przyjemność :)
Przypomniało mi się tak jakoś przy okazji, że moje kilkuletnie Dziecię, z pasją rysując lub budując z klocków lego najrozmaitsze okręty, na bocianim gnieździe zawsze umieszczało „wypatrnika” :)
Dzien dobry! Jak tu milo i wiosennie!
U mnie na tarasie kwitnie jaśmin, pieknie pachnie.
Cieszę się, ze Wannabe ma sie juz dobrze, pozdrawiam :)
Dziękuję pieknie za całuski, Kris.
Piasteczki Giorgia sa slodziutkie, a kiedy wkłada je do buzi, to znak rozpoznawczy, ze chce jeść.
Miłego dnia życzę Wam wszystkim :)
Sowo, pochodzę z Twoich okolic :) W arboretrum wojsławickim byłam kilkakrotnie ze szkoły i z rodziną, piękne miejsce, najpiękniejsze chyba w maju, pozdrawiam.
Dzień dobry!
W nocy u nas padało. Poranek był ciemny i mglisty, ale lubię takie: na tym niebieskawoszarym tle świeci jak lampa krzak forsycji, a nad nim – różowa chmurka kwitnącej śliwy.
Ale oto mgła się unosi i wyziera słońce. Dobrze!
Joanno, dzięki za dobre słówko.
Mamo Isi, mądre słyszałaś kazanie. Wielka to prawda!
I dzięki za tego kruka, teraz wszystko wiemy!
Ale z Piemontu, nie daj jej umykać.:) Pozdrawiam!
Dzien dobry Wszystkim:-)
Jestem z Wami caly czas, choc nie za bardzo mam czas na wpisy. Sowo P.ja rowniez jak ty zyje podobna nadzieja, choc czasem niechybnie mi ona gdzies umyka. -ciekawe dlaczego?hmm…
Dzień dobry.
Cała przyjemność po naszej – czytelników stronie,DUA. Na szczęście mamy Was dwie takie zdolne.I dzięki temu ciągle jest na co czekać.:)
A „Srebrny dzwoneczek”skończyłam nocą.Pozostaje wrażenie miłego ciepła jak po lekturze pięknych książek mojego dzieciństwa.
Biegnę do pracy,bo dzieci czekają.Miłego dnia!
Jeszcze a propos wiersza Wierzyńskiego. W ostatnią niedzielę wysłuchaliśmy pięknego kazania o dobru. Ksiądz mówił, ze to dobro jest wbudowanym przez Boga naturalnym stanem człowieka, dzięki któremu rozwija się, kwitnie i owocuje ku zbawieniu. Natomiast zło jest pasożytem i człowieka niszczy.
Dzieńdoberek:) Nieco ciemnawy i chłodny, ale może wreszcie spadnie deszcz.
Zasadniczo jestem przeciwna deptaniu po ptakach, ale tu chodzi o coś innego. Przydepnięty stopą św.Ekspedyta kruk symbolizuje dzień jutrzejszy (cras (łac.) – jutro).
Świętemu w dniu, w którym zdecydował się nawrócić na chrześcijaństwo ukazał się diabeł pod postacią kruka, nakłaniając go, aby odłożył realizację swojego postanowienia na następny dzień. Św. Ekspedyt zmiażdżył ptaka swoją stopą, oświadczając: „Zostanę chrześcijaninem dzisiejszego dnia”. Stąd trzymany napis hodie (łac.) – dziś.
Co zostanie?
We mnie po lekturze wiersza Wierzyńskiego został ten sam wers, który powtórzyła Mama Isi: „I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne”.
Miło też przeczytać tu o angielskich koncertach na dzwony, kiedy się przed chwilą skończyło „Księgę Sądu Ostatecznego”.
W ogóle, miło tu.
Zgred kruka poszuka.
Dobranoc!
Joanno, dzięki.
Dwa kroki do kruka. Spróbuję zobaczyć.
Tysiąckrotna.
Dobranoc.
A wczoraj przed snem wzięłam do ręki nieznaną mi dotąd książkę pewnej utalentowanej Autorki i aż się uśmiechnęłam, bo jej pierwsze zdanie brzmiało tak:”Krzak bzu rósł tuż pod balkonem”.:)
Pozdrowienia dla Adminki. „Srebrny dzwoneczek” jest cudny.A ilustracje również przepiękne.:)
Śpiewał,Bożenko.I Wysockiego po rosyjsku i po polsku.I jeszcze po francusku Brela i Brasensa.Same piękne teksty.Teraz też czasem daje się namówić.Jak się uśmiechnę.:)
Prześliczne!
Dzięki.
A co do rodododo: jakże wielka musiała to być wdzięczność!
Na dobranoc mam dla Was coś bardzo wdzięcznego, kwiatowego:
Alessandro Scarlatti – „Le violette” (z opery „Pirro e Demetrio”).
Maria Bayo.
Rugiadose
Odorose
Violette graziose,
Voi vi state
Vergognose,
Mezzo ascose
Fra le foglie,
E sgridate
Le mie voglie,
Che son troppo ambiziose.
Upadki bywają bardzo znaczące dla Historii. Tak oto piszą w Internecie o Fritzu von Oheimbie, dziewiętnastowiecznym właścicielu parku w Wojsławicach:
„Był młodzieńcem chorowitym z powodu dokuczającej mu astmy. Często przebywał na leczeniu w Alpach Szwajcarskich. Legenda rodzinna głosi, że jedna z jego wędrówek alpejskich skończyłaby się tragicznie, gdyby nie gęste zarośla tzw. róży alpejskiej (różanecznik alpejski – Rhododendron ferrugineum), które zatrzymały młodzieńca spadającego z pionowej niemal ściany. Być może zdarzenie to przyczyniło się do późniejszej miłości ogrodniczej jaką darzył rośliny z rodzaju Rhododendron, czyli różaneczniki”.
Ateno, piękny to dzień zaiste, dzień jak co dzień, można powiedzieć , przynajmniej dla mnie.
Ach, też mam takie wspomnienie z Tatr, jako dziewczynka energiczna ruszyłam biegiem po zielonym upłazie i za nic już nie mogłam zahamować, osiągałam coraz większe przyspieszenie i tylko bolesny upadek ocalił mnie od gwałtownej śmierci.
Czyli – nie było nam pisane zginąć w przepaści. To była tylko nauczka. Energię wyładowujemy w dalszym ciągu, ale już z rozsądkiem, prawda?
E tam, zimą to każdy jest miągwą. Zwłaszcza w lutym.
Za to – ile radości w marcu, jakie szczęście w kwietniu, i jaka euforia w maju!
Ma, dowiaduję się z przyjemnością, żeś historykiem sztuki!
Ach!
Dzięki za kruka św. Ekspedyta, miło pomyśleć, że tak gadzinę przydepnął.
Chesterko droga! Za to w drugą część roku pracowali pewnie za dwóch! Co też i ja zamierzam czynić.
PS: Melancholijna natura. Nazywajmy rzeczy po imieniu – jak przychodzi zima, jestem zwykłą miągwą :D
Och! Iskro,Joanno dziękuję bardzo. Moje wpisy urocze? He, he, miło!:)
O tak! Mama jest wspaniała! I bardzo dziękuje.
Jak weszłam dziś na stronę polska-poezja, to wysłuchałam wiersza Krzysztofa K. Baczyńskiego. A tam co? Bzy oczywiście!:))
Ileż to fluidów lata dookoła!
Ja też oczywiście będę trzymała kciuki, z doświadczenia wiem, że dużo dają. Mój brat też pisze, więc na pewno nie zapomnę!:)
I Just Feblikowo-krzyżówkowa :) Jak miło!
Joanno, nagle uświadomiłam sobie, że Ty w każdej chwili możesz słuchać śpiewanego Okudżawy! Wystarczy, że uśmiechniesz się do Męża :) Ależ fantastycznie :)
To pewnie Jacka Kaczmarskiego też śpiewał…
Joanno :)
Pojadę, DUA, pojadę. Już tam bywałam, ale teraz chcę pokazać dziecku. Mam nawet jakieś zdjęcia z ostatniej wycieczki, tylko dość słabe – było ostre słońce i obiektyw sobie nie poradził. Spróbuję zrobić teraz lepsze.
DUA i Miłe Księgowe, dziękuję . Zarumieniłam się z radości . Sowo, wiem doskonale. Sama jestem historykiem sztuki . Co mi przypomina, że nadchodzi dzień św. Ekspedyta ,pomocnego w sprawach pracy , a może nie wszyscy pamiętają jego ikonografię. Młody rzymski żołnierz trzyma w dłoni krzyż z napisem hodie. W