Kwiecień

IMG_7695

 

Nowe życie pojawia się niezawodnie, według wiecznego planu. Nowa nadzieja. To właśnie nas tak wiosną porusza i zachwyca. Tak, śmierci tak naprawdę nie ma, a przynajmniej nie ma jej na zawsze – ta „siła, która przez zielony lont prze kwiaty” (jak pisał Dylan Thomas) jest niepowstrzymana, potężna, porusza całym światem, niesie nową radość i zawsze wygrywa.

Bądźmy po stronie życia i nadziei!

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

 

JAK DZIECINNE PIĄSTECZKI

 

Jak dziecinne piąsteczki śmiesznie zaciśnięte,

chwieją się na gałęziach pączki dzikiej gruszy

I przez powietrze w niebo szczęśliwe i święte

Ślą pachnące uśmiechy swej różowej duszy.

 

Pośród tłustej zieleni skromne, nienatrętne,

Na poważnych się prętach huśtają z muchami,

I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne,

Jak gdyby zamiast pąków myśmy kwitli sami.

 

(z tomu „Wiosna i wino”, Warszawa 1919)

 

 

Zdjęcie: Emilia Kiereś

 

187 przemyśleń nt. „Kwiecień

  1. W sensie ogrodnictwa? Niestety, tych talentów nie posiadam. Ale z przyjemnością czytam ogrodnicze opisy na tej stronie, choć Bogiem a prawdą, niewiele z wymienionych tu nazw kwiatów potrafiłbym skojarzyć z ich wyglądem.

  2. Zakwitł mi kwiat w doniczce na parapecie okna, a nigdy tego nie czynił :-). Nie wiem, jak się nazywa, ale podoba mi się.

  3. Jasne, że trzeba pójść daleko!
    Byłam właśnie na polach. Skowronki! Zieleń! Słońce! Obłoki!
    A w lesie całe łany białych zawilców.

    Kapucynko, miłego wybierania liceum Ci życzę!
    (Czy klasa biologiczna może?)

  4. Właśnie wczoraj szłam sobie na Dzień Otwarty pewnego liceum i minęłam magnolię. Miała jeszcze złożone kwiaty, ale takie piękne, że uznałam, iż muszę mieć kiedyś w moim ogrodzie tę roślinę.
    Cudowny dzionek wstał nam dzisiaj, słoneczny i bezchmurny, aż prosi się, aby gdzieś daleko pójść.
    Pozdrawiam wszystkich milutko!

  5. Dzień dobry!
    Odpowiadam na wiadomości prywatne: Zgredziku, domyśliłam się od razu.:)

    Krystyno, bardzo dziękuję za zaproszenie, Białystok jest daleko ode mnie, ale przecież nigdy tam nie byłam, więc może…kto wie?
    Pozdrawiam wszystkich Czytelników!

  6. Wychodzę spod regału mocno przykurzona i kłaniam się w pas Szanownej Gospodyni i Gościom tej Księgi :)
    Wiosna! W Krakowie już zielono, dzisiaj podziwiałyśmy z Basią kwitnącą magnolię (miała niesamowity purpurowy odcień). Kwitną forsycje, śliwki i jabłonie, moje ulubione zwiastuny wiosny – fiołki już właściwie przekwitły, a zmierzchy mają zielony odcień.
    Wiosna!
    Cieszę się, że mogę tu zaglądać i dzielić z Wami radość.
    Z przejęciem przeczytałam o akcji „ogniskowej” – niestety zbyt późno, żebyśmy mogli się włączyć, zresztą w Krakowie pewnie palenie ognisk zakazane.

  7. Tak, Ma! Dziękuję!
    Potężny kawał historii za nami.
    A wiecie, co jest w niej najbardziej poruszające?
    Ta wierność – przez tyle stuleci, przez tyle wojen i nieszczęść.
    To jest piękne.

  8. Stałam sobie-podobnie jak Chesterka- przy świeczkach . Postawiłam je na parapecie i myślałam o tylu ludziach zjednoczonych przez Światło . O tym , co było 50 lat temu i o Prymasie Tysiąclecia i ludziach , którzy wtedy to przeżywali , a teraz nadal są z nami ,chociaż ich nie widzimy. Oczywiście o DUA i wszystkich Miłych Księgowych . Dziękuję .A stearynę z podłogi zeskrobię sobie jutro .

  9. Tak!! Mimo, że my nie paliliśmy zbyt długo, ale chyba nie to jest najważniejsze. To niesamowite, tyle ludzi w jednej chwili łączy się ze sobą. To tak jednoczy ludzi! Czuje sie taką jedność.
    Dobranoc!

  10. Niewielkie,bo mokro strasznie,ale było.:)

    Miło z DUA i z Wami palić ogniska.Także z tymi, którzy palą je w sercach.:)

    Świeczka Chesterki rozczulająca.

  11. Ojej! O mnie?! Dziękuję!! Chyba czułam.:))

    My też z Mamą odpaliłyśmy trochę wcześniej, z taką samą obawą. U nas całej rodziny nie było, ale atmosfera tak!

    Myślałam o WSZYSTKICH!!:))
    Pozdrawiam z ciepłem w sercu.:))

  12. Świetnie!
    U nas jeszcze się żarzy.
    Powkładaliśmy w bujny żar ziemniaczki w folii aluminiowej, jak to prozaiczni Wielkopolanie.
    Pyszne!
    :)

    Kochana Chesterko!:)

  13. Już zgasło. Udało nam się punktualnie – siedziałam w kucki przy przygotowanych gałęziach z zegarkiem w jednej, a zapalniczką w drugiej dłoni. Ale i tak ogień w końcu rozpalił Tata; nie ma to jak stare, dobre zapałki. Też było rodzinnie, w miarę możliwości. I czułam się związana z Wami – dziękuję za to.

  14. Jak to miło sobie postać przy ognisku z całym Ludem Księgi na czele z kochanym Starostą i Jego Rodziną:)
    Gacia Melacia jeszcze nie wróciła ze dworu, tak się rozochociła naszym przejściem na jedynie słuszny, nocny tryb życia;)

  15. Nie paliłam dziś ogniska, ale myślałam o Was – palących :) To dobrze, że możemy obchodzić taką rocznicę :)

  16. A u nas właśnie w tej chwili zaczął padać deszczyk! Ależ wycelował!
    Ognisko było wspaniałe! Cała rodzina wokół.
    Też nie wytrzymaliśmy i z powodu tremy zapaliliśmy ciut wcześniej!

    Zuziu 12! Mówiliśmy miło o Tobie, czułaś?
    A zaraz potem się spostrzegliśmy: – O, teraz Mama Isi zapala.
    Piękne to było.

    Agato Karolino, Joanno, jak tam? Jeszcze palicie?

  17. Właśnie wróciliśmy z ogrodu. Ognisko Ducha Świętego zostało zapalone z dwuminutowym wyprzedzeniem (z obawy, że nie zapali się na czas), podziękowanie za 1050 lat opieki nad narodem złożone, jako i prośba o ciąg dalszy tejże.

  18. Co do tych specjalnych dni – DUA ma sporo racji ;)
    Nie zliczyć ich – Dzień bez samochodu, Dzień przytulania bibliotekarza, Dzień administratora i moderatora, Dzień liczby Pi, Dzień osób leworęcznych, itp.
    Nie zliczyć.

  19. Dzień dobry wszystkim !
    Chcę poznać wasze zdanie na coraz bardziej powszechny obyczaj rezygnacji z kwiatów w dniu ślubu na rzecz wina,loterii czy misiów
    Przecież kwiaty są cudne i taki ma być dzień ślubu!
    Pozdrawiam ciepło, patrząc na różowe tulipany<3

  20. Uuuch wygdakałam, pogoda marna :(
    Kwiatowice palą o 20.10, więc może choć świeczka na balkonie? Spróbuję jeśli zdążę (do wieczora w pracy).

  21. OK, Zuziu, zgadzam się!:)

    U nas chmury, ale coraz cieplej. Nie pada.
    Już ułożyliśmy gałęzie, kłody i szczapki. I suche badylki.

  22. Dzień dobry!
    A mnie się wydaje, że specjalne dni są po to, aby uczcić tych co się zawsze patrzą w niebo. Jakby się ludzie nie patrzyli, to by nikomu nie przyszło do głowy organizowanie takiego dnia. Niech ma swoje święto, niebo kochane!

    U nas także chmur mnóstwo, ale na deszcz się nie zanosi.
    :))

  23. Eviku, a pewnie, jak tu się nie gapić w niebo, kiedy takie cuda tam widać?!
    Gapię się codziennie.
    Niech ich licho z tymi specjalnymi dniami.

  24. Dzień dobry wszystkim :)
    Ochłodziło się trochę i popadało. Ale to dobrze. Ziemia potrzebuje deszczu.
    A dziś jest Międzynarodowy Dzień Gapienia się w Niebo :)
    Na spacerze z pieskiem codziennie gapię się w niebo.
    A 9 maja tranzyt Merkurego.

  25. Śliczny masz widok, Sowo. I piękne dźwięki nam tu zamieszczasz.
    Martha Argherich jest genialna. Nawet Rachmaninow w jej wykonaniu brzmi dramatyczną mocą.

    Mamo Isi, ciemno, zimno i wilgotno? Jasne, że zapalimy! Tym bardziej zapalimy!
    Nie wiem, jak Wam, ale mnie przeszkody natychmiast dodają bojowego ducha.

  26. Sikorki
    trzepoczą się w śliwie
    śnieżna zadymka

    Takie mam „haiku” za oknem.
    Dzień dobry wszystkim.

    Claud Debussy – „Jardins sous la pluie”.
    Martha Argherich.

  27. Na razie u nas zimno, ciemno i wilgotno. Już nagromadziłam chrust na ognisko. Zapali się, choćby lało.

    Jeden z tych „naszych” kruków grasejuje. Ahystokhata;)

  28. Dzień dobry!
    Na razie jest u nas pochmurno i pada. Może przestanie, a jeśli nie – od czegóż podpałka?

  29. Dzień dobry :-) Ach, jaka szkoda, że będę o tej 20.25 w pracy i moje ogniskowe palenisko nie zapłonie razem z Waszymi :-( Taka piękna akcja budująca pamięć i wspólnotę. Górale to potrafią.. Pięknej pogody na wieczór życzę, niech Wasze płomienie sięgną nieba.

  30. A więc rozpalając ognisko, Wielkopolsko, będę się uśmiechać w Twoją stronę! A tuż przed rozpaleniem ogniska uśmiechnę się do górali i Giewontu.

  31. Niby tylko dla strażaków, bo oni się zorganizują i dopilnują, ale przecież jak ktoś ma bezpieczne palenisko w ogrodzie, to też może.
    Dobranoc, Zuziu! Do jutra! Razem zaczynamy!
    Ja też się cieszę!

  32. Szybko donoszę, że nasza OSP również bierze udział. Cóż za wspaniały pomysł!! My, jak Pani Małgosia zaczynamy 20:20. Zapytałam brata, a on ostatnio dołączył do OSP, ale mówi, że to tylko dla strażaków. Jak dla mnie powinno to być dla wszystkich. Genialny pomysł. Myślę, że znajdzie się ktoś, kto to nagra. Obsypalabym go złotem, gdybym takowe posiadała. Aaaa! Ale się cieszę!
    Tymczasem dobranoc wszystkim, niech Wam się przyśni wielkie ognisko.:)))

  33. Pięć minut przed Wielkopolską, Agato Karolino!
    To będzie naprawdę piękne.

    Ech, żebym to wcześniej wiedziała! Pojechalibyśmy w Tatry.

  34. Na balkonie – wzorem Bobcia!

    Piękny wieczór się jutro zapowiada. Chciałabym w tym uczestniczyć. Jak wynika z mapy, łódzkie o 20.15; ustawię sobie alarm.

    Dobry wieczór wszystkim.

  35. Dziękuję za wsparcie, Droga Pani Małgosiu! Myślę, że sobie poradzę :)
    A teraz idę czytać „Zabić drozda”! Dobranoc!

  36. Kochany Starosto, jeżeli jutro nie będzie lało, mogę zapalić to ognisko. Chociaż pora jest męcząca.

    Kruki żyją u nas w lesie i regularnie okupują okoliczną wieżę łączącą linię wysokiego napięcia, skąd wygłaszają długie, przemyślane przemówienia. A jeden nawet sepleni i mówi „klu”.

    Św.Ekspedyt jest świętym od spraw beznadziejnych; razem ze św.Ritą i św.Tadeuszem Judą, ale jest mniej znany, więc – jak to mawia nasz zaprzyjaźniony Ksiądz Profesor – trzeba Go wykorzystywać, żeby się nie czuł niepotrzebny;)

    Ma, skróty myślowe to moje drugie imię; znam ten ból;)

    Wannabe, tak się cieszę, że już wszystko dobrze!

  37. Właśnie wyczytałam, jak to się robi, żeby w nocy krzyż na Giewoncie rozświetlić.
    Górale idą na sam szczyt z latarkami czołowymi i po prostu podnoszą głowy!
    Pamiętajmy o tym jutro o 20.00. Będą tam stali, patrząc na krzyż.

    Ciekawa jestem, czy nasi gospodarze też pójdą.
    Wtedy rozpalili ognisko w ogrodzie i poprosili nas na wspólne śpiewanie.

  38. W górze liczy się na pewno, Chesterko:)
    Choć oczywiście można i na balkonie małą watrę rozniecić.
    (Jak Bobcio).

  39. Dobry wieczór! A czy świeczka od mieszczucha z blokowiska będzie się liczyć?
    W zwiazku z ta rocznica wzięła mnie tęsknota za „Bolesławem Chrobrym” Gołubiewa.

  40. Dzięki, KokoszaNel :)

    Hi hi, Joanno, jak Twoje uczennice czytają „Feblika” na zmianę z Dostojewskim, to może im się w krzyżówce niechcący podmienić jedno „brzydkie” słowo na inne, właśnie z książki „o pewnym krulewiczu, który nazywa się Myszkin, a książka ma w tytule brzydkie słowo”. Tyle samo liter i oba w kontekście Idusi :)

    Pomysł z falą ognia wspaniały.

  41. Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, że Atena rozwiązała krzyżówkę w Dolinie Chochołowskiej, a potem upadła. Takie są efekty zbyt szybkiego czytania ;). Albo szybkiego rozwiązywania krzyżówek? Wojsławice polecam! Uwaga teraz lokalny patriotyzm. Arboretum jest oddziałem wrocławskiego ogrodu botanicznego.

  42. Joanno, to palimy razem.:)
    Tak, pomysł jest poetycki i głęboko symboliczny. Tym razem obejmie całą Polskę, ale już kiedyś widziałam coś podobnego z dziećmi, z balkonu na Gutach (równoległe do Gubałówki) jak na górach i stokach płonęły ogniska wokół Zakopanego, w noc przed Zesłaniem Ducha Św. Setki ognisk! I śpiewy! Niezapomniana noc.
    Górale tak świętują co roku.

  43. Zazwyczaj wtedy, kiedy tu nie zagląda, Celestyna jest w Polsce.:)
    Pozdrawiam Szwagra!

    Aha, to nie jest pomysł strażaków.
    Strażacy podjęli apel Związku Podhalan.

  44. Bożenko,moje uczennice rozwiązują krzyżówkę.To jeszcze moment może potrwać,bo równocześnie czytają Dostojewskiego.Mówią,że „Feblik” to miła odskocznia.No,ja myślę.:)

    P.S.Do męża uśmiecham się często,bo ja w ogóle jestem z tych uśmiechniętych.Tylko czasami życie mnie przerasta.Wtedy zaglądam tutaj.:)

  45. Jaki piękny pomysł.Spróbuję na jutro zorganizować ognisko u nas.Gałęzi po przycinaniu drzew mamy pod dostatkiem.To będzie niezwykłe pół godziny.

  46. Dzien dobry!
    Pozdrawiam Pania goraco! Co za wspaniala nowina z tymi ogniskami, swietny pomysl strazakow:) Obejrzalam wlasnie mapke Polski z podzialem na strefy. To bedzie chyba wspanialy widok, mam nadzieje, ze jakies drony to sfilmuja.
    Pozdrawiam tutaj tez dziewczyny, ktore odezwaly sie na mail. Ostatnio nie mialam czasu na internet, duzo pilnych spraw bylo, wizyta w Polsce (serce uroslo, jak zwykle).Czasem z doskoku po polnocku udalo mi sie tu zerknac, wiec podziwialam katem oka nowe wpisy, zdjecia. Otwieram sobie komputer szwagra pewnego pewnego dnia, a tu Ignac- pisanka, duzo mielismy wszyscy uciechy:)

    Dziekuje za dobro, jakie stad zawsze plynie.
    Jeszcze jedna rzecz chcialam nadmienic (i pewnie podobne obserwacje maja inne emigrantki). W zwiazku z Rokiem Milosierdzia, a takze ze zblizajacymi sie Swiatowymi Dniami Mlodziezy, w kosciolach za granica natykamy sie co i rusz na informacje, zdjecia sw.Faustyny i sw.Jana Pawla II, ulotki o Krakowie. Bedac daleko, czuje sie to pokrewienstwo jeszcze mocniej, dume tez i wzruszenie, nie bede ukrywac. Nie umiem tego przekazac, mysle, ze mnie rozumiecie.

    Milego wieczoru!

  47. Dziękuję , mamoIsi. Cały dzień nękały mnie wyrzuty sumienia, że zastosowałam zbyt duży skrót myślowy.Oczywiście , chodziło tu o nie odkładanie do jutra, a kruk ma przecież symbolikę wieloraką .Św. Ekspedyt to jeden z moich ulubionych świętych , pomocny w zdawaniu egzaminów .Stefan Szyller zaprojektował jego ołtarz na pl. Zbawiciela specjalnie dla studentów Politechniki . Pragnęłam o tym przypomnieć , bo kilkakrotnie spotkałam się z błedną rekonstrukcją obrazu lub figury . Jednak nasz Lud Księgi jak zwykle niezawodny . Ognie jak błyskawica . Też chciałabym to zobaczyć z góry.

  48. Oby dopisała!
    Aha, na Giewoncie jednak nie będzie ognia (przepisy!), ale krzyż zostanie podświetlony latarkami.
    Podobno na apel Podhalan zgłosiła się już większość jednostek straży pożarnej, co oznacza, że będzie kilkanaście tysięcy ognisk co najmniej!
    No, mam nadzieję, że ktoś to sfilmuje z lotu ptaka!

  49. Oby tylko pogoda dopisała.
    Bożeno szacuneczek za krzyżóweczkę, uśmiałam się też z wypatrnika :)

  50. Hej, Ludu, patrzajta, co wymyślili górale! (Związek Podhalan ściśle mówiąc).
    Spójrzcie tu: zosprp.pl – jest mapa czasowa i strefowa.

    Jutro o 20.00 pod Giewontem zapłonie wielkie ognisko z okazji rocznicy chrztu Polski – i fala ognisk w ciągu pół godziny przejdzie przez całą Polskę, od Tatr aż po Bałtyk!
    Wszystko w gminach pod okiem oddziałów Ochotniczej Straży Pożarnej, ale my tam swoje ognisko w ogrodzie też zapalimy. Wielkopolska wchodzi do akcji o godz. 20.20!
    Gdańsk o 20.30, a Hel o 20.35!
    Jak ja bym chciała to zobaczyć z góry!
    Może ktoś sfilmuje i pokaże w sieci, to będzie piękne!

  51. Dzień dobry Kochani! Po długiej nieobecności nadrabiam najważniejsze kwestie:
    Dziękuję za umieszczenie w Galerii Pisanki moich wydmuszek, przepraszam jednocześnie za to, że były to takie „odgrzewane kotlety” (jajeczne chyba?), bo ptaszki już raz w innej Galerii były, o czym Mama, która przesyłała zdjęcia, nie wiedziała. Ale Tapira i s-ki chyba nie było. Dziękuję jednocześnie za tak miły odbiór tych malowidełek. Podziwiam też pozostałe pisanki, co za talent i różnorodność! Etno Gio- majstersztyk!
    Wójtowi Wiewiórce chciałam z całego serca podziękować za „Lawendową czarownicę”, taka miła i dobra. Bardzo się cieszę, że w przyszłości będę mogła podsunąć tę książkę Córeczkom.
    A co do malutkich piąsteczek – w lipcu pojawi się kuzyneczka Asi i Zosi. Co za radość! :-)
    Wannabe- hurra, tak się cieszę!

  52. Lubię kruki i cieszę się, że kruk nie zawsze symbolizuje zło. Ot, choćby w herbie zakonu paulinów występuje kruk z bochenkiem chleba w dziobie. Jest na owym herbie palma daktylowa, dwa wspięte na nią lwy i siedzący na palmie wspomniany kruk.
    Palma daktylowa jest pamiątką tego, że św. Paweł Pustelnik wytwarzał ubranie z jej liści, a owoce tego drzewa stanowiły jego pożywienie. Kruk natomiast przez kilkadziesiąt lat codziennie przylatywał z połówką bochenka chleba dla świętego. Natomiast dwa lwy wykopały dla niego grób, w którym pochował go św. Antoni.

  53. Dzień dobry!
    W Bytomiu słonecznie, a mnie podwójnie radośnie na duszy, bo i Atena krzyżówkę rozwiązała!

    Joanno, to pewnie się bardzo często uśmiechasz :)
    I proszę, jaki też z Joanny tropiciel bzu – od razu wypatrzyła go w naszym miłym „Srebrnym dzwoneczku”! Oczywiście z ciekawości wzięłam zaraz książkę do ręki ponownie, a brać ją w dłonie to duża przyjemność :)

    Przypomniało mi się tak jakoś przy okazji, że moje kilkuletnie Dziecię, z pasją rysując lub budując z klocków lego najrozmaitsze okręty, na bocianim gnieździe zawsze umieszczało „wypatrnika” :)

  54. Dzien dobry! Jak tu milo i wiosennie!
    U mnie na tarasie kwitnie jaśmin, pieknie pachnie.
    Cieszę się, ze Wannabe ma sie juz dobrze, pozdrawiam :)
    Dziękuję pieknie za całuski, Kris.
    Piasteczki Giorgia sa slodziutkie, a kiedy wkłada je do buzi, to znak rozpoznawczy, ze chce jeść.
    Miłego dnia życzę Wam wszystkim :)

  55. Sowo, pochodzę z Twoich okolic :) W arboretrum wojsławickim byłam kilkakrotnie ze szkoły i z rodziną, piękne miejsce, najpiękniejsze chyba w maju, pozdrawiam.

  56. Dzień dobry!
    W nocy u nas padało. Poranek był ciemny i mglisty, ale lubię takie: na tym niebieskawoszarym tle świeci jak lampa krzak forsycji, a nad nim – różowa chmurka kwitnącej śliwy.
    Ale oto mgła się unosi i wyziera słońce. Dobrze!

    Joanno, dzięki za dobre słówko.

    Mamo Isi, mądre słyszałaś kazanie. Wielka to prawda!
    I dzięki za tego kruka, teraz wszystko wiemy!

    Ale z Piemontu, nie daj jej umykać.:) Pozdrawiam!

  57. Dzien dobry Wszystkim:-)

    Jestem z Wami caly czas, choc nie za bardzo mam czas na wpisy. Sowo P.ja rowniez jak ty zyje podobna nadzieja, choc czasem niechybnie mi ona gdzies umyka. -ciekawe dlaczego?hmm…

  58. Dzień dobry.
    Cała przyjemność po naszej – czytelników stronie,DUA. Na szczęście mamy Was dwie takie zdolne.I dzięki temu ciągle jest na co czekać.:)

    A „Srebrny dzwoneczek”skończyłam nocą.Pozostaje wrażenie miłego ciepła jak po lekturze pięknych książek mojego dzieciństwa.
    Biegnę do pracy,bo dzieci czekają.Miłego dnia!

  59. Jeszcze a propos wiersza Wierzyńskiego. W ostatnią niedzielę wysłuchaliśmy pięknego kazania o dobru. Ksiądz mówił, ze to dobro jest wbudowanym przez Boga naturalnym stanem człowieka, dzięki któremu rozwija się, kwitnie i owocuje ku zbawieniu. Natomiast zło jest pasożytem i człowieka niszczy.

  60. Dzieńdoberek:) Nieco ciemnawy i chłodny, ale może wreszcie spadnie deszcz.
    Zasadniczo jestem przeciwna deptaniu po ptakach, ale tu chodzi o coś innego. Przydepnięty stopą św.Ekspedyta kruk symbolizuje dzień jutrzejszy (cras (łac.) – jutro).
    Świętemu w dniu, w którym zdecydował się nawrócić na chrześcijaństwo ukazał się diabeł pod postacią kruka, nakłaniając go, aby odłożył realizację swojego postanowienia na następny dzień. Św. Ekspedyt zmiażdżył ptaka swoją stopą, oświadczając: „Zostanę chrześcijaninem dzisiejszego dnia”. Stąd trzymany napis hodie (łac.) – dziś.

  61. Co zostanie?
    We mnie po lekturze wiersza Wierzyńskiego został ten sam wers, który powtórzyła Mama Isi: „I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne”.

    Miło też przeczytać tu o angielskich koncertach na dzwony, kiedy się przed chwilą skończyło „Księgę Sądu Ostatecznego”.

    W ogóle, miło tu.

  62. A wczoraj przed snem wzięłam do ręki nieznaną mi dotąd książkę pewnej utalentowanej Autorki i aż się uśmiechnęłam, bo jej pierwsze zdanie brzmiało tak:”Krzak bzu rósł tuż pod balkonem”.:)

    Pozdrowienia dla Adminki. „Srebrny dzwoneczek” jest cudny.A ilustracje również przepiękne.:)

  63. Śpiewał,Bożenko.I Wysockiego po rosyjsku i po polsku.I jeszcze po francusku Brela i Brasensa.Same piękne teksty.Teraz też czasem daje się namówić.Jak się uśmiechnę.:)

  64. Na dobranoc mam dla Was coś bardzo wdzięcznego, kwiatowego:

    Alessandro Scarlatti – „Le violette” (z opery „Pirro e Demetrio”).
    Maria Bayo.

    Rugiadose
    Odorose
    Violette graziose,
    Voi vi state
    Vergognose,
    Mezzo ascose
    Fra le foglie,

    E sgridate
    Le mie voglie,
    Che son troppo ambiziose.

  65. Upadki bywają bardzo znaczące dla Historii. Tak oto piszą w Internecie o Fritzu von Oheimbie, dziewiętnastowiecznym właścicielu parku w Wojsławicach:

    „Był młodzieńcem chorowitym z powodu dokuczającej mu astmy. Często przebywał na leczeniu w Alpach Szwajcarskich. Legenda rodzinna głosi, że jedna z jego wędrówek alpejskich skończyłaby się tragicznie, gdyby nie gęste zarośla tzw. róży alpejskiej (różanecznik alpejski – Rhododendron ferrugineum), które zatrzymały młodzieńca spadającego z pionowej niemal ściany. Być może zdarzenie to przyczyniło się do późniejszej miłości ogrodniczej jaką darzył rośliny z rodzaju Rhododendron, czyli różaneczniki”.

  66. Ateno, piękny to dzień zaiste, dzień jak co dzień, można powiedzieć , przynajmniej dla mnie.
    Ach, też mam takie wspomnienie z Tatr, jako dziewczynka energiczna ruszyłam biegiem po zielonym upłazie i za nic już nie mogłam zahamować, osiągałam coraz większe przyspieszenie i tylko bolesny upadek ocalił mnie od gwałtownej śmierci.
    Czyli – nie było nam pisane zginąć w przepaści. To była tylko nauczka. Energię wyładowujemy w dalszym ciągu, ale już z rozsądkiem, prawda?

  67. E tam, zimą to każdy jest miągwą. Zwłaszcza w lutym.
    Za to – ile radości w marcu, jakie szczęście w kwietniu, i jaka euforia w maju!

    Ma, dowiaduję się z przyjemnością, żeś historykiem sztuki!
    Ach!
    Dzięki za kruka św. Ekspedyta, miło pomyśleć, że tak gadzinę przydepnął.

  68. Chesterko droga! Za to w drugą część roku pracowali pewnie za dwóch! Co też i ja zamierzam czynić.
    PS: Melancholijna natura. Nazywajmy rzeczy po imieniu – jak przychodzi zima, jestem zwykłą miągwą :D

  69. Och! Iskro,Joanno dziękuję bardzo. Moje wpisy urocze? He, he, miło!:)
    O tak! Mama jest wspaniała! I bardzo dziękuje.

    Jak weszłam dziś na stronę polska-poezja, to wysłuchałam wiersza Krzysztofa K. Baczyńskiego. A tam co? Bzy oczywiście!:))
    Ileż to fluidów lata dookoła!

    Ja też oczywiście będę trzymała kciuki, z doświadczenia wiem, że dużo dają. Mój brat też pisze, więc na pewno nie zapomnę!:)

  70. I Just Feblikowo-krzyżówkowa :) Jak miło!

    Joanno, nagle uświadomiłam sobie, że Ty w każdej chwili możesz słuchać śpiewanego Okudżawy! Wystarczy, że uśmiechniesz się do Męża :) Ależ fantastycznie :)
    To pewnie Jacka Kaczmarskiego też śpiewał…

  71. Joanno :)
    Pojadę, DUA, pojadę. Już tam bywałam, ale teraz chcę pokazać dziecku. Mam nawet jakieś zdjęcia z ostatniej wycieczki, tylko dość słabe – było ostre słońce i obiektyw sobie nie poradził. Spróbuję zrobić teraz lepsze.

  72. DUA i Miłe Księgowe, dziękuję . Zarumieniłam się z radości . Sowo, wiem doskonale. Sama jestem historykiem sztuki . Co mi przypomina, że nadchodzi dzień św. Ekspedyta ,pomocnego w sprawach pracy , a może nie wszyscy pamiętają jego ikonografię. Młody rzymski żołnierz trzyma w dłoni krzyż z napisem hodie. W drugiej dłoni palma męczeństwa. Nogą depcze kruka, trzymającego w dziobie wstęgę z napisem cras (onomatopeja kra).Wymowne. Można sobie dokładnie obejrzeć w kościele Zbawiciela w Warszawie, bo właśnie odnawiają ołtarz i figurę postawili niżej .

  73. Wlasnie sie dowiedzialam, ze dzisiaj jest D.E.A.R. Day ( Drop Everything And Read Day), chyba was nie musze namawiac.
    Rodzina przyszlych piasteczek dziekuje za gratulacje ( to ze piasteczki sie pojawia nie ulegalo watpliwosci, tato rodziny nawiazywal do chorego dziecka).
    Krzyzowke z przyjemnoscia rozwiazalam.
    W dolinie Chocholowskiej, zachecone soczysto zielona trawa, chwycilysmy sie z kolezanka ( to byla wycieczka klasowa) za rece i pognalysmy przed siebie. Ktoras z nas sie potknela i runelysmy obydwie, ona tradycyjnie,ja rekami do przodu i pojechalam kilka metrow. Kolor soczystej trawy zdobil moje ubranie.

  74. Zuzia jest jak marzenie.:)
    A jej Mamę chętnie bym poznała.Takie córeczki muszą mieć fajne mamy.

  75. Przebóg!
    Znalazłam. Arboretum Wojsławice.
    Aaa!
    Obłoki kolorów!

    Tak, musisz tam jechać, Sowo!

  76. Nie, nie, tylko bzy. Fryderyk wszak w Oksfordzie szyku zadaje.
    Koło Niemczy, powiadasz!
    Już idę szukać, ciekawa jestem. Tysiące odmian rodododo ?!… to musi być coś szalonego.

  77. Czy wizyta pod Toruniem ma coś wspólnego z Fryderykiem Sz.? Czy tylko bzy są motywem wycieczki?

    Ja nie narzekam, nic z tych rzeczy. Wciąż wierzę, że będziemy mieć kiedyś swój dom. Kto wie, może nawet jeszcze przed wiekiem emerytalnym, bo po kilkunastu latach pracy wreszcie osiągneliśmy tzw. zdolność kredytową. Powinno jej wystarczyć na M-1.

    A Arboretum jest koło Niemczy.

  78. Blablubo luba! Czyżbyś była melancholijna natura!
    Ale, ale, moja koleżanka, skandynawistka pracowała ćwierć wieku temu wśród Lapończyków. Gdy przychodzi noc polarna generalnie ja przesypiaja, uważajac, że to nie czas na pracę. Czy tak jest do tej pory, nie wiem.
    Patrycjo, myślac o Kapucynce, będę też przy Tobie. Pozdrawiam.

  79. Brylanty, hehe. Raczej zwykły węgiel, ponoć po prababce. Ma Pani rację, pora najwyższa. Stęskniło mi się za Wami.

  80. Och, och, gdzie to arboretum, gdzie?
    A muszę jeszcze w maju pojechać do Torunia, w jego okolicy jest obserwatorium astronomiczne, a wokół – park z niesłychaną wprost kolekcją bzów!
    Sowo, spokojnie. Kiedyś też tak biadałam na temat mojego zawodu. Prof. Raszewski odpisał mi: „Niech Pan Bóg radzi o swej czeladzi!”. I rzeczywiście.:)

    Dzień dobry, Blablubo luba! Tak, zapewniam Cię, że otworzyłaś brylanty swych oczu w samiuśką porę. Jest wiosna i to się przez jakiś czas nie zmieni!

    Iskro, zgadzam się co do Zuzi, to jest nasze słoneczko. A jaką ma miłą Mamę!
    Ściskam Cię serdecznie!

  81. Ma, tu nie chodzi o to, czy ten zawód jest potrzebny, czy nie (a nie wątpię, że jest, inaczej bym się tym nie zajmowała), tylko o to, czy da się dzięki niemu wyżywić rodzinę. A z tym bywa trudno.

    Do Kórnika będę musiała kiedyś się wybrać, ale to jeszcze nie w tym roku. Za to niebawem (w maju) pojedziemy znów do pobliskiego Arboretum, bo kiedy zakwitają tam rododendrony w blisko tysiącu odmianach, można poczuć się jak w raju. Są tam też magnolie, sad starych czereśni, bzy, lilie (dwa tysiące odmian), hortensje i wiele, wiele innych pięknych roślin.

  82. Dzień dobry Pani Małgorzato, dzień dobry droga Księgo! Wstałam ze snu zimowego, umyłam ząby i odwiedzam szanownych Znajomych! Pół roku mroku za nami, nie zwiedzie mnie ten deszcz na Brackiej, o nie. Jak Księga donosi, że wiosna, to wiosna! Ładnie tu, pies i skrzypce, czego więcej potrzeba? (No może błękitnego nieba). Pozdrawiam!

  83. Jak wiosennie, jak radośnie i mądrze jest tu u Was. Jestem tu ,,nowa” ale z prawdziwym uściskiem serca obserwuję jak stali bywalcy tej strony myślą o sobie, fluidują, i jak pięknie się wspierają. Tyle dobrych myśli o Wannabe musi zaprocentować- dołączam do nich mój uśmiech i życzenia zdrowia :-) Z tym przepięknym zdjęciem kojarzy mi się Zuzia12. Jej wpisy są takie urocze. A co to będzie jak już rozkwitnie?! Możemy być spokojni o piękno nieużyteczne dopóki są takie Zuzie. Pozdrawiam panią Małgorzatę i cały zastęp jej przemiłych czytelników :-)

  84. Zuziu, tak. I do więzienia za nią szli!
    A jak wytrwale poezję zwalczano! – a im bardziej zwalczano, tym więcej miała obrońców.
    Widocznie potrafi być bardzo ważna i może wiele zdziałać!

    Łucjo, dzień dobry, to ja chyba też poczytam. Ciekawa jestem, co Ci się tak podoba.:)

  85. Dzień dobry!
    Tak, fluidy szaleją.
    Miałam pytać kiedyś o to, czy lubi Pani Herberta.
    Księgowi, dziękuję za polecenie ,,Zwiadowców”. Pożyczam od koleżanki część po części i zaczytuję się.
    W szkole gorący czas- jeszcze sześć dni do egzaminów. Ale jestem spokojna- napiszę najlepiej jak umiem.

  86. Pies i skrzypce – synteza tego co do życia niezbędne.Cudowna musiała być Babcia Ma.Takie historie są dla mnie przejmujące do bólu.
    A propos psa,DUA- w naszym domu ostatnio pojawił się nowy nabytek.Przygarnęliśmy kilkumiesięczną suczkę.
    Mądra i śliczna.Okazało się,że bez psa jak bez książek- żyć po prostu niepodobna.

  87. Jadziu, te krokusy w Tatrach należą najpiękniejszych i najmocniejszych wspomnień mojego dzieciństwa.
    Jeździliśmy tam co roku! Ostre, czyste powietrze, wielkie niebo, białe góry i dywany fioletu pod stopami. Wrażenie potęgi piękna i ogromnej wolności.

  88. Bożenko,”Pożegnania z Polską” wysłuchałam wczoraj zaraz po „Trolejbusie”.Ja z kolei o tym tekście zapomniałam,a jaki piękny.Jak pięknie te ballady brzmią po rosyjsku.Ja jeszcze kocham krótki i głęboki tekst o „szariku”,który „uletieł”.
    Tomik Herberta „Raport z oblężonego miasta”wydany w drugim obiegu przepisywałam w jeden wieczór (tylko na chwilę nam go pożyczono)wspólnie z moim Tatą,który potem czytał te zakazane wiersze swoim uczniom.I też jak DUA mam jeszcze gdzieś te kartki.I piękna,i smutna pamiątka.

  89. Ma, przyznaję Ci słuszność w każdym słóweczku!
    Nota bene, chyba przepadałabym za Twoją Babcią!

    Co do hałaśliwych: nie są oni solą ziemi, o, nie.
    Są nią „cisi i pokornego serca”, czyli ci, których nie widać i nie słychać.

  90. Fluid z Joanną .Też pomyślałam o stronie .O tym , że jest nas więcej, niż się wydaje. Tylko hałaśliwa mniejszość pragnie za wszelką cenę udowodnić , że jest odwrotnie. Widzę to w pracy. Sześcioro gimnazjalistów burzy spokój w autobusie , kilku jest wszystko jedno , a ja słyszę , żeby skrócić zwiedzanie, bo dzieci chcą już do centrum handlowego . Sowo , to nie jest zawód dla hobbystów . Non omnia possumus omnes ,jak mawia Tata Borejko nie zawsze w odpowiedniej chwili . Muzyka, podobnie jak literatura i malarstwo jest niezbędna do życia . Pomyśl,co by było, gdyby nikt się tym nie zajmował .Moja Babcia ,wróciwszy po Powstaniu , najpierw kupiła skrzypce i psa , a to była bardzo praktyczna kobieta.

  91. Te magnolie w Kórniku można chyba porównać do krokusów w Dolinie Chochołowskiej. Na wiosnę zawsze są tam tłumy. Osobiście, nigdy tam nie byłam, ale zdjęcia są zachwycające.

    Mam nadzieję, że bzy będą rosły w należyty sposób :)

    Wannabe, cieszę się, że już jest dobrze z Tobą. Ślę pozdrowienia! :)

  92. Tak, Bożenko, wszystko to się pamięta.

    Bez w piosence? Oho! Na pewno dużo się go znajdzie.

    SowoP, musisz kiedyś przyjechać do naszego parku dendrologicznego w Kórniku. Kolekcja magnolii, są i prawdziwe olbrzymy! Wielkopolanie jeżdżą do nich co roku, co najmniej z takim samym oddaniem, z jakim Japończycy odwiedzają swoje kwitnące wiśnie.
    Kiedy tyle pięknych, pachnących kwiatów pojawia się jednocześnie – to naprawdę jest jak święto.

  93. Melancholijne dzień dobry.
    „Sinij troliejbus” piękny, poruszający. Tyle lat go nie słyszałam, zapomniałam o nim; dziękuję.
    A moją ulubioną balladą było zawsze „Proszczianije z Polszej”. Kiedyś po prostu TRZEBA było je wszystkie znać – oryginały i wersje polskie – śpiewane niemal przy każdym spotkaniu, ognisku…
    A bibuła, rękopisy, inna historia w szkole, inna w domu? Nieprawdopodobne czasy. Pamiętam, z jakim przejęciem czytałam przepisane ręcznie przez mego jeszcze nie-Męża wiersze Herberta, Wierzyńskiego.

    Jaki fluid z Joanną! Tu ciągle fluidy :) Tuwim – o, tak, to czarodziej słowa.

    Poszukałam sobie motywu bzu w piosence i ciekawostka – znalazłam bez nawet w rapie! Piosenkę „Zapach bzu i agrestu” (a jakże!) odtworzyłabym uczniom na zajęciach z Sapkowskiego.

  94. U nas magnolia też szykuje się do kwitnienia, ale ciekawe, że u sąsiadów ich olbrzymie, pewnie przedwojenne drzewa są już niemal w przekwicie. Na kwitnące magnolie czekam każdego roku, czuję się wtedy trochę jak w Japonii. Wannabe, dobrze, że wróciłaś. :)

    Rena Rolska – „Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy”.

    Dzień dobry wszystkim.

  95. Dzien dobry!
    Ateno, dolaczam sie do gratulacji dla tej Rodziny. To wspaniale, ze zycie wygralo i ze beda nowe Piasteczki.
    Wannabe, usciski! Jestes bardzo dzielna, trzymaj sie, zycze Ci wszystkiego dobrego!
    Pozdrawiam tez Just z Giorgiem (jego piasteczki sa z pewnoscia cudne!).

    P.S. Wydrukowalam sobie krzyzowke i w wolnej chwili bede rozwiazywac. :)

  96. Dzień dobry.:)
    Piosenkę Okudżawy „Nie wierzcie piechocie” pięknie swego czasu jeszcze jako licealista śpiewał mój mąż,bardzo zresztą pod tym względem utalentowany.I choć już wtedy „czuł” tekst, to jednak kiedy dzisiaj śpiewa ją dojrzały mężczyzna, brzmi ona zupełnie inaczej,głębiej.Do Okudżawy też trzeba dorosnąć.I rzeczywiście – w oryginale najpiękniej.

  97. Ach,kochana DUA,znowu dzięki Pani się popłakałam.Przy Okudżawie,oczywiście.Dziękuję.
    Także za to,że mamy tutaj trochę jak w tym trolejbusie- czujemy wspierającą(chociaż nie milczącą) obecność.
    Dobrej nocy.:)

  98. Zuziu12, mnie też rozśmieszył ten Twój kolega!
    Pomyśl, jak ja mam kiepsko: znam wszystkie zakończenia!:))))

    Ma, ładna historyjka o japońskiej pilotce.
    Jaka miła jest uprzejmość, prawda?
    Jak cieszy i jak osładza życie!

  99. Aaa! U nas jeszcze magnolie nie kwitną, ledwie pączki mają.
    Kwitną dzikie i ozdobne śliwy, mają malutkie, białe albo różowe kwiatki o ślicznym zapachu.
    Masz rację, Joanno, czekanie bywa piękne.

  100. Fluid z Bożenką odnośnie Okudżawy – natychmiast przy tym bzie DUA przypomniała mi się ta fraza.
    I jeszcze nieśmiertelny Tuwim,czyli „narwali bzu,naszarpali.”Ach,żeby już kwitł jak najprędzej.
    Chociaż to oczekiwanie też jest niezwykłe.:)
    I ten zachwyt,Zuziu,nie mija nigdy.Mało tego,kiedy wyobrażam sobie czasem, jak to kiedyś będzie TAM,to wiem,że i forsycje,i bzy ,i tulipany to konieczność.Inaczej -„nie chcę takich nieb”.
    A w mojej wsi już kwitnie imponująca ponad stuletnia magnolia.Nie mogę się nią nacieszyć.Jest po prostu niesamowita.

    Witaj, Wannabe.Od niedawna tu jestem,ale zaglądałam jeszcze do starej Księgi Gości, więc mam wrażenie, że trochę Cię znam.Życzę wiosennej siły.I niech ta przejrzystość myśli nie mija.:)

  101. Jeszcze się przyznam, która piosenka Okudżawy jest moją ulubioną: „Sinij troliejbus”.
    To jest piosenka o smutku i nadchodzącej rozpaczy. A kiedy ona już jest całkiem blisko, wsiada się do przypadkowego, niebieskiego trolejbusu i wtedy jego pasażerowie przychodzą z pomocą. Nic nie mówią, tylko stoją obok, kołysząc się, dotykając się ramionami i spoglądając ze zrozumieniem. ” Jak wiele może się zmieścić, wyobraźcie sobie, dobroci – w milczeniu”- kończy Okudżawa piosenkę.
    To jest piosenka o solidarności i o ludzkim cieple.

    Pamiętam, jak w latach sześćdziesiątych moja uczelnia plastyczna zorganizowała wycieczkę do Leningradu, do Ermitażu.
    Spotkałam tam znajomych, którzy mi dali, jak skarb, w największym zaufaniu, „samizdaty”- czyli bibułę, nielegalnie przepisywane na maszynie i rozpowszechniane wiersze Josifa Brodskiego (późniejszego noblisty!) i teksty piosenek Okudżawy. Wtedy jeszcze nie wolno mu było występować, śpiewał tylko po domach, a ludzie to nagrywali !
    Tak, tak.
    Jeszcze gdzieś mam te pożółkłe maszynopisy.

  102. Ateno , pogratuluj Rodzinie i wytłumacz , że wbrew pozorom jedynacy mają kiepsko . Kiedy pytałam Mamę dlaczego stale – tak mi się wtedy wydawało – mam dyżury przy zmywaniu , odpowiedź brzmiała : bo jesteś , niestety, jedynaczką :).

  103. Wannabe, ostatnio myślałam o Tobie wprost niewyobrażalnie mocno…czułaś choć odrobinkę ?
    Ślę serdeczne pozdrowionka :):)

  104. O, Wannabe, widzisz?
    Naprawdę o Tobie myśleliśmy, słaliśmy dobre sygnały.
    Zuchy z tych kardiochirurgów, co?

    Wójcie, ależ to nie forumowanie, zachwycaj się do woli!
    Tak mi się to podoba, że z wiekiem wrażliwość wcale nie mija (niektórym).

    Bożenko, bardzo lubię Okudżawę, ale w oryginale koniecznie. Nikt tak jak on nie zaśpiewa, nikt.

    BeatoS., dzięki za zrozumienie.:)

    Ateno, co za wspaniała wiadomość!
    Gratuluję tej Rodzinie! Tata ich oczywiście ma rację: im większa gromada, tym lepiej, weselej i raźniej. Wiem coś o tym.

  105. Wannabe, od razu jaśniej , jak wróciłaś . Pamiętam Twoje opowieści o dziękowaniu na każdym kroku . Myślałam o tym pracując z pilotką japońską ( tylko po angielsku,niestety ). Podziękowała grupie za zbiórkę o właściwej godzinie . Miała rację , nam to też ułatwiło pracę . Tylko u nikogo innego się z tym nie spotkałam . Wspominałam Cię wtedy bardzo ciepło .

  106. Tyle tu bzu, a Sowie P. za oknem „buchnęła śnieżnobiałym kwieciem zdziczała śliwa mirabelka”. To wszystko przypomniało mi nagle balladę Okudżawy: „gdy wiosna nad ziemią szaleje od bzu”. Jakiż mocny, piękny obraz! To fraza poety. A najlepsze, że nie samego Bułata; w oryginale „Piosenki o piechocie” bzu nie znajduję, tam nad ziemloju buszujet wiesna… Polskie tłumaczenie – Witold Dąbrowski.
    I tak dzięki bzom DUA powrócę dziś do Okudżawy.
    A Zgred doliczony, a jakże, hurra :)
    Oczywiście, Zgredu, że hasło krzyżówki można dość wcześnie odgadnąć, choć po kilku literach to mistrzostwo :) Ale liczyłam, że każdy rasowy wielbiciel Jeżycjady i tak sobie rozwiąże całość. I wygląda, że nie myliłam się :)
    Pozdrowienia dla Wannabe!

  107. Bardzo się ucieszyłam z powodu Wannabe. Jak to dobrze, że już dobrze!
    Zaglądam tylko na chwilkę i choć szanuję nieforumowatość tej strony, proszę Starostę o uczynienie wyjątku, bym mogła odpowiedzieć Zuzi.
    Zuziu, z wiekiem wrażliwość na cuda przyrody nie zanika. Ona wręcz wzrasta, rozwija się, zobaczysz! Musiałam to napisać, a zresztą jestem pewna, że Starosta się za mną zgodzi. Uwaga Zuzi była klasycznym fluidem, gdyż dziś właśnie o tym myślałam. Jechałam sobie raniutko samochodem do pracy i nagle patrzę i widzę, że to się stało właśnie w ten weekend, wszystko się nagle zmieniło: drzewa białe i zieloniutkie, żółte forsycje, magnolie tuż tuż do kwitnienia, lepkie pąki, itd. Inny świat po prostu. Nie wiem, czy kiedyś dotarłoby to wszystko do mnie z taką ostrością. Teraz dociera.

  108. Piekny kwiecien, czarowny wrecz:).
    Wannabe, dobrze, ze dobrze, sie martwilam.
    Znajomym urodzi sie wktotce Gabrysia, beda nowe piasteczki!
    Radosc z nowego dzieciecia, byla troche przytlumiona u starszego rodzenstwa, bo mniej miejsca dla nich itp., itd.( Gabrysia jest czwartym dzieckiem.)
    Ojciec dziatwy stwierdzil, ze powinni sie cieszyc, ze jest ich coraz wiecej, a nie coraz mniej, i tym zamknal wszelkie dyskusje. ( Niedawno jedno z dzieci wygralo walke ze smiertelna choroba.)
    Z zycia sie cieszmy. Cieszmy sie zyciem.

  109. Nie mogę zrobić porządku na śliwie, bo – podobnie jak maleństwa – nie wiem, jak się zdejmuje blokadę okienną;)

  110. Przyswajam sobie partię altową w Ave Verum Corpus Saint Saens’a oraz takąż partię w w Brucknera Locus Iste i męczę się, jak potępieniec, kiedy mam ją nałożyć na wersję pełną.
    Nie da się ukryć, że Naszpanorganista w nas wierzy.

  111. Wannebe, bardzo się cieszę!!:))

    Tak też myślałam!:) A zawodu lepiej wykonać nie można!
    W ogóle zawód jest ciekawy, można wymyślać i szperać w ludzkim życiu. Ostatnio bardzo rozśmieszył mnie kolega z klasy, który powiedział (mowa była o lekturach z piątej klasy), że „Katarynka” była zdecydowanie za krótka. Poradziłam, żeby sobie dopisał ciąg dalszy, na to on spojrzał na mnie jak na wariatkę i wycedził: Coś ty! Wtedy będę znał zakończenie!

  112. Jadziu, dobrze. Zobaczymy, czy będą te bzy kwitły równie obficie i dekoracyjnie, jak w zeszłym roku!

    Wannabe, podobasz mi się z tą przejrzystością myśli. I jeszcze raz powiem, że się cieszę z udanej operacji et cetera!

    Mamo Isi, zrób porządek na tej śliwie!

  113. Zuziu, dziękuję Ci za miłe słowa. Piękne wyrażanie myśli to właśnie mój zawód. Mam nadzieję, że dobrze go wykonuję!
    Co do wierszy: po prostu bardzo wiele ich czytam i wiele znam na pamięć, a jeszcze ich więcej leży sobie gdzieś w jej zakamarkach i tylko czeka na dobrą okazję, by się wynurzyć. Wiersze też chcą żyć!

    Stając przed moją wielką biblioteką nie muszę długo szukać: mam w niej porządek i wiem gdzie co stoi.:) Proza według autorów, alfabetycznie. Poezja – epokami. Wszystkim polecam ten system.

  114. Ha!
    Jest Wannabe!
    Wywołana, pojawiła się, hura!
    Jak ja się cieszę, że jesteś zdrowa i że dobrze się czujesz, dzieciaku miły!

  115. Dzień dobry!
    Podziwiam Panią za tak piękne wyrażenie myśli. Wzruszyłam się. Bo czy jest choć jeden człowiek na ziemi, który nie zwróciłby uwagi na śnieg wiosną albo ponowne pojawienie się tulipanów i liści na drzewach? Każdy człowiek jest wrażliwy na piękno, być może z wiekiem u niektórych ta wrażliwość nie jest już tak wielka, ale to zbyt mała liczba by o niej wspominać. W każdym razie nie ma takich ludzi wśród Księgowych, dam sobie za to obie ręce uciąć!:)
    Podziwiam Adminkę za wspaniałą fotografię!!
    Już miałam dawno zapytać, czy Pani, gdy postanawia umieścić kolejny mądry wpis, a w nim wiersz, to owy wiersz od razu przychodzi Pani do głowy? Wyobrażam to sobie, biegnie Pani do swej wielkiej biblioteki, staje przed nią, szuka odpowiedniego tomiku, znajduje, a potem z satysfakcją, że znowu wiersz tak wspaniale pasuje do wpisu, przepisuje go Pani. A może jednak musi się Pani naszukać zanim znajdzie ten odpowiedni? (W co wątpię…)

    W każdym razie chciałam bardzo podziękować, że nie daje nam Pani zapomnieć o wrażliwości na piękno widzialne i niewidzialne!:)))

  116. U nas też ogromna, obsypana kwieciem śliwa japońska sięga drugiego piętra i sypialni maleństw. Co prawda wciąż na niej jeszcze wiszą kawałki słoninki dla sikorek oraz doszczętnie wydziobany sznur fistaszków, co nieco zaburza wiosenny nastrój odbioru.

  117. A kantata Bacha z pytaniem do Pana Boga, ileż to czasu jeszcze człowiekowi zostało – przepiękna.

  118. Dzisiaj Gacia Melacia szalała po parapecie goniąc leniwą, wiosenną muchę. Jednak złowić jej nie zamierzała, bo się brzydziła bzyczącego paskudztwa. Toteż grzecznie mi ustąpiła miejsca i pozwoliła odłowić muszysko. Odłowiłam (chociaż też się brzydziłam), bo się bałam o całość orchidei. Wyprowadziłam muchę na dwór i za pełną aprobatą kota, wypuściłam na wolność.
    Przypomniała mi się historia nietoperza, który wpadł do domu Shirley Jackson i wystraszył śmiertelnie kota, ją i resztę rodziny.

  119. Bingo.Tak myślałam,że to lilak (bo posiadam takowego w ogrodzie),ale nie chciałam się wychylać.:)

  120. Dzień dobry. Przybywam właśnie.
    Od wtorku jestem już uzdrowiona, a dziś wreszcie czuję się super.
    Przejrzystość myśli strasznie mnie ekscytuje. Przedtem cała moja energia szła na utrzymywanie pozorów zdrowia przed ludźmi, a jeszcze bardzo drażniła mnie niesamodzielność.

    O pępku
    Tyle tylko mogę powiedzieć, że czasem mówi się japońskim dzieciom dla strachu, że pioruny mogą trafić w pępek, toteż znałam dziewczynę, której naturalnym odruchem było zakrywać pępek dłonią, gdy słyszała pioruny.
    Ale! Teraz przypominam sobie, że może i jest coś na rzeczy z ryżem i pępkiem. Zaklęcie chyba jakieś, dzięki któremu dobrobyt w postaci ryżu przez pępek wydobył się właśnie. Ale to wszystko oczywiście legendy, a tych na pęczki. Przed wyciągnięciem pochopnych wniosków należy wyobrazić sobie kulę ziemską całą w smartfonach żeby odnieść to w odpowiednich proporcjach do współczesności.

  121. Ostatnio coraz częściej fluiduję z różnymi osobami – to bardzo miłe wiedzieć, że myślimy o tym samym :)
    Obejrzałam teraz jeszcze raz zeszłoroczny „bzowy” wpis. Może i w tym roku uraczy nas Pani zdjęciami kwitnących bzów, kiedy już będzie czas? :)

  122. Ach, Sowo!
    Zwróć uwagę Sowiątku, że ten śnieg ślicznie pachnie.
    Dzięki za muzyczne tropy tematyczne. Jakie ładne!

    Anusiu!
    Przyjmij całusa, dzieciaczku miły! :)

  123. Przedwiośnie to rzeczywiście najpiękniejsza część roku i ma się nieraz wrażenie, że się samemu zakwitło. Kilka dni temu za moim oknem buchnęła śnieżnobiałym kwieciem zdziczała śliwa mirabelka. Drzewo jest na tyle wysokie i rozrośnięte, że wypełnia przestrzeń całego okna na piętrze. Znowu poczułam się jak Ania z Zielonego Wzgórza! Sowiątko na ten widok wykrzyknęło „śnieg!” i długo nie dawało sobie wytłumaczyć, że to są kwiatki na drzewie i że nie idziemy na sanki. Te skojarzenia są jednak uniwersalne.

    Do posłuchania na dzisiejszy wieczór:

    „Three variations on plum blossom”.
    Du Chong and Lei-ji

  124. W temacie dzwonów pogrzebowych, już dawno miałam pokazać Wam pewien przykład muzyczny, ale nie było związku. A teraz już jest! Dzwonek pogrzebowy ma tradycyjnie ton wysoki (cmentarna sygnaturka?), grany jest tutaj przez flet piccolo.

    J.S.Bach – Kantata „Liebster Gott, wenn werd ich sterben?” BWV 8.
    Collegium Vocale Gent, Philippe Herreweghe.

    I zobaczcie, jaki znajomy obrazek ktoś wybrał do ilustracji tej kantaty na YT :) :)

  125. Chcę jeszcze raz podziękować Pani za wstawienie tego wiersza z tak pięknym zdjęciem oraz z tak pięknymi
    słowami pocieszenia o śmierci i nie tylko…
    Byłam ciekawa czy coś Pani opublikuję…ergo bardzo dziękuję, bardzo , wzruszyłam się DZIĘKUJĘ

  126. Jadziu, fluid, ja też się nie mogę doczekać bzów! – codziennie je podglądam. Jak one szybko rosną!
    Będę miała powódź bzową w tym roku, dosadziłam jeszcze pięć drzewek, w tym jedno o kwiatach białych jak śnieg.
    Niestety, wciąż mi brakuje koloru ciemnofioletowego, wpadającego w purpurę.

    A na razie kwitną hiacynty i cały ogród pachnie!

    Idę kończyć robotę z nawozami iglakowymi.

  127. Do wszystkich: pamiętajcie, moi drodzy, że nie jesteśmy tu na ogólnym forum, tylko na mojej stronie autorskiej, za którą biorę całkowitą odpowiedzialność. Z tego względu uwagi krytyczne, dotyczące książek moich kolegów po piórze, łatwo mogą być przypisywane mnie – a ja nie chcę się źle wyrażać o którejkolwiek z nich. Dla zasady!

  128. Dziękuję za to zdjęcie, już nie mogę doczekać się bzów :) W wierszu urzekły mnie te „piąsteczki” – bardzo obrazowe porównanie.

    Dzień dobry :)

  129. Dzień dobry!

    SowoP, muszę jeszcze dodać, że tytuł „The Nine Tailors” nie mówi, wbrew pozorom, o krawcach. Kiedy tylko się przekonałam, że dzwony odgrywają w tej powieści tak wielką rolę, zrozumiałam, że musi to być odzwierciedlone i w tytule, zaczęłam szukać objaśnienia – i znalazłam je dopiero w wielkim, niezawodnym słowniku Webstera.
    Drugie znaczenie słowa „tailor”:

    a stroke of a bell indicating someone’s death; knell.

    Czyli: uderzenie dzwonu oznaczające czyjąś śmierć; podzwonne.

    (Słowo TAILOR pochodzi od TELLER, czyli opowiadacz, a może po prostu: zwiastun).

    W istocie, w angielskich kościołach nie poprzestaje się na jednym dzwonie – mają ich po kilka, w różnych tonacjach i – tak! – o różnych imionach. Na każde wydarzenie przygotowano inny rodzaj dzwonienia. Śmierć ogłasza się biciem w dzwon basowy: dziewięć mocnych uderzeń (jeśli zmarły był mężczyzną), po których następuje seria lekkich, w ilości odpowiadających wiekowi zmarłego.

    Bardzo pouczający ten kryminał!

  130. Sowo P.-mam dokładnie ten sam problem, co Ty, jeżeli chodzi o książki dziecięce. Nowe wydania są piękne, kolorowe, a w środku (za przeproszeniem) wielkie nic. Dlatego wolę buszować po antykwariatach. Ostatnio nabyłam „Opowiadania” J.Grabowskiego i wiele, wiele innych.A ile mamy uciechy przy ich czytaniu. Świetne są też opowiadania D.Wawiłow, książki Miry Jaworczakowej, a jakie ilustracje (np. Wandy Orlińskiej-przepadam!).
    Jak byłam ostatnio w antykwariacie widziałam książkę, przepiękne baśnie, z dedykacją dla prawnuczki od pradziadków, piękna, ciepła dedykacja. Rok dedykacji -1991 (czyli, jak mniemam, prawnuczka jest, mniej więcej, w moim wieku). Jak można oddać taką pamiątkę?? To straszne. Ja tego typu pamiątki traktuję z uszanowaniem, szczególnie od osób, których wśród nas już nie ma. Widząc wpisy, podpisy, niemal czuję, jakby te osoby były ciągle ze mną (bo są). Baśni nie kupiłam, choć było to piękne, niepowtarzalne wydanie.

  131. DUA, ja również dziękuję za tę stronę i za wiersz. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    Ps. U mnie bez jeszcze trochę bardziej stulony, ale już, już niedługo…

  132. Kochana DUA, dzięki za ten promyk na zachmurzonym (nadal!) niebie:). Jak zwykle piękne zdjęcie Emilii Kiereś!
    W imieniu Różyczki odwzajemniam serdeczne pozdrowienia. Róża zresztą też uwielbia kwiaty (nie ma spacerku bez choćby jednego bukieciku – nawet jeśli miałby zawierać suche gałęzie;)).

  133. Ale te muchy na pączkach mógł sobie Wierzyński darować, to takie obrzydliwe zwierzątka. ;)

    Nie zazdrośćcie muzykologom, to zawód dla hobbystów.

    DUA, dołączam „The Nine Tailors” do listy książek do przeczytania w dalekiej przyszłości. Z dnia na dzień mam coraz mniej czasu na przyjemości, a na spokojną lekturę szczególnie. Do KG też coraz mniej zaglądam i niestety sporo ciekawych wątków mi umyka, nawiążę tylko do kilku.
    Lubię koncerty dzwonowe, te brytyjskie są wyjątkowo piękne, bo ich kościoły dysponują zwykle wieloma dzwonami i jest na czym grać. Podoba mi się też nadawanie imion dzwonom, bo dzięki temu oprócz serca zyskują i duszę. Tuba Dei – mój ulubiony dzwon, w przyjemnym dla ucha tonie as.

    A propos książek, które są jak powrót do domu, jest jeszcze jeden przedmiot, który musi być obowiązkowo w moim domu, gdziekolwiek by on nie był – pianino. Nie muszę na nim grać, ale musi w salonie stać. I ciekawe, że spotkałam się z podobną opinią u wielu ludzi, którym bliska jest muzyka, choć jej zawodowo nie uprawiają.

    Chesterko, zgadzam się z Tobą, że mimo zalewu książek dla małych dzieci, trudno znaleźć takie, które dorównywałyby dawnym mistrzom.

  134. Boże jakie piękne i trafne jest porównanie pączków kwiatów do malutkich piąsteczek. Zazdroszczę tym co potrafią ubrać w słowa ulotne uczucia i myśli. Pozdrawiamy

  135. To jest bez, Dobrywieczorku, czyli lilak. Już się szykuje do kwitnienia w maju!

    Zgredziku, a jednak – nie rozwiązałeś?
    Uff, ulżyło mi. Jednak czegoś nie potrafisz!:)

    Bożenko, dolicz Zgreda!

  136. Ja również z wielką przyjemnością rozwiązałem krzyżówkę. Hasło końcowe poznałem już po kilku literach (trening z jolek), ale wysłałem je, kiedy zostało mi już tylko kilka nierozwiązanych haseł składowych.

  137. Ach, DUA, jak zwykle piękne zdjęcie i cudny wiersz! Dziękujemy, Adminko!
    A co to za kwiat? Mam pewne podejrzenia, ale jestem jednak profanem ogrodniczym, czego ciągle żałuję. Naprawdę przedwiośnie jest moją ulubioną porą roku i to ono godzi mnie z tym, że już nie jestem gdzieś indziej ;-)
    A dziś byłam na mroźnym dość spacerze i podziwiałam wytrwałość forsycji i innych krzewów, dzikie śliwy kwitną na potęgę i w dodatku widziałam już początki kwiatów magnolii! Hip hip, hura, zimne dni ani deszcz nas nie zniechęcą! Życie się nie da i nadal będzie piękne!
    Pozdrawiam Lud Księgi :-)

  138. Tak, Bożenko, a ta próba z uwagami Georga Soltiego to jest coś do oglądania i słuchania po wiele razy.
    Ja też zazdroszczę Sowie P i Zośce – ileż one wiedzą rzeczy fascynujacych1
    Że też się człowiek w jednym życiu nie zdąży zmieścić!

  139. Dobry wieczór!
    Wysłuchałam Richarda Straussa, dziękuję DUA! Przyznaję, znam go bardzo słabo, uzupełniłam więc nieco edukację muzyczną :) A Kiri Te Kanawa jak zawsze piękna; słuchać jej i patrzeć na nią to wręcz zmysłowa przyjemność. Do dziś pamiętam, kiedy zobaczyłam ją i usłyszałam po raz pierwszy – w „Tannhäuserze” Wagnera – zachwyciła mnie wtedy.
    Zazdroszczę czasem Sowie P. Być muzykologiem – to musi być fascynujące.
    Just, dzięki za miłe słowo! Wczoraj nad krzyżówką Córcia Jesiennej Ady, dzisiaj czytam o Twoim Tacie – jakże się cieszę!

  140. Dobry wieczór! Też mam nadzieję, że Wannabe szybko się odezwie, że wszystko dobrze u niej.

    A propos pępka, nie wiem, czy słyszeliście, że kształt włoskich tortellini nawiązuje do formy pępka Wenus, który oczarować miał niegdyś pewnego kucharza. :)

    Dołączam się do gratulacji dla naszej wspaniałej Adminki. Cieszę się, że „Haczyk” już niedługo!

  141. Dobry wieczór, Kamilu!
    Z powodu przeładowania skrzynki mailowej wolę otrzymywać od Was listy tutaj, na stronie. Uprzedź tylko, że to ma być wiadomość prywatna, a wtedy tylko ja ją przeczytam!
    Dziękuję za miłe słowa!

  142. Dobry wieczór! Czy można się z Panią skontaktować za pomocą emalia? Jestem wielkim fanem Jeżycjady którą czytam już od kilku lat. Aktualnie czytam Czarną Polewkę, która jest wspaniała z resztą jak każdy tom serii. Jest Pani moją ulubioną autorką. Zabieram się do czytania. Dziękuję i życzę miłego wieczoru. Kamil

  143. Tak właśnie, Ma! Adminka to jest szczere złoto.

    Pępek: jakie to ładne.
    A swoją drogą, Wannabe mogłaby się już odezwać.

  144. Szczere gratulacje dla Adminki . Bez Jej talentu i cichej obecności ileż chwil by nam umknęło.
    Japończycy wielką estymą darzą swój pępek . Przypomina im codziennie , że wszystko otrzymuje się od kogoś. Nasza ulubiona japonistka z pewnością lepiej by to wytłumaczyła , ale nie mogłam się powstrzymać .

  145. Bardzo się wzruszyłam, DUA. Ten wpis tak bardzo się wpasowuje w moje myśli z ostatnich dni. Dziękuję. Za to, że jest Pani Strona. Za to, że można tu znaleźć tyle dobra i pokrzepienia.
    Przesyłam serdeczne uściski. Najmocniejsze jakie potrafię!
    Nutka

  146. Jak dobrze, że ta nadzieja jest, choć czasem przytłacza ją szarość (jak te dzisiejsze chmury). Ale przecież w końcu wychodzi słońce!

  147. Piękne to porównanie pączków dzikiej róży do dziecięcych piasteczek, ten wiersz to hymn ku czci wiosny :)
    Zdjęcie również bardzo ładne, brava Adminka!
    Wiosennej aury wszystkim w KG życzę.
    Uściski dla „Zuch Dziewczyny” !

  148. Ach, piąsteczki!

    (I dziękuję, kochana DUA, za dobre słowo i za niejedną inspirację!)

    Pozdrawiam niedzielnie i wiosennie! Piękne te słowa o życiu i nadziei.
    „Dziecko się rodzi. Nadzieja.” (K.I.G.) – przypomniał mi się ten śliczny utwór.

  149. Potężna siła a jednocześnie tak rozczulajaco delikatna, słaba, tak łatwo można ja zniszczyć.
    Dlatego musza być takie miejsca w sieci i takie serca, żeby ja chronić, czerpiac z niej siłę. Paradoks? Gdybym była poeta, lepiej bym to wyraziła.

  150. I oczywiście wpisałam się pod poprzednim tekstem. Kiepsko u mnie z refleksem.
    Ale tak czy siak chciałam jeszcze dodać, że cieszy mnie ocalenie Ignacego Borejki:)

    Mój ulubiony wiosenny Wierzyński! „I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne (…)”.

  151. Wiem o sukcesach translatorskich Kris, widziałam na stronie Akapitu. :)
    A propos tłumaczeń – przed laty, w jednej z pierwszych Ksiąg rzuciła Pani wyzwanie czytelnikom w sprawie przetłumaczenia wiersza. To było „I so liked Spring” Charlotte Mew. Od tamtych dawnych czasów mam wielką ochotę się podjąć (najbardziej wiosną ;) ) – ale chyba nie potrafię. Ciekawe, czy komuś się powiodło?
    Za to bardzo miło wspominam taką listopadową niedzielę , kiedy wspólnymi (poniekąd) siłami tłumaczyliśmy pewien wiersz z francuskiego. Pyszna to była zabawa! :)

  152. Tak, to ten wiersz, Madziu, kiedyś cytowałam go w serii „Wiersz Poranny” i Kris bardzo się nim zachwyciła.
    Od tej pory przełożyła wiele innych rzeczy, z włoskiego na polski, także dla Akapit Press. Zuch dziewczyna!

    Ago, tak sobie właśnie założyłam.:) Gdzieś w sieci musi być przecież miejsce i na to!

  153. Dzień dobry.
    Jakie ładne zdjęcie! A czy to nie jest ten wiersz, który kiedyś Kris przełożyła na język włoski? :)
    U nas już trzeci dzień ponuro. Ale jak będzie pięknie, kiedy się w końcu rozpogodzi i soczysta zieleń zostanie oświetlona kwietniowym słońcem! :)
    A korzystając z niepogody przeczytałam „Naszego wspólnego przyjaciela” Dickensa.
    Dobrej niedzieli!

  154. Och, DUA, jaki piękny wiersz, jakie obiecujące zdjęcie. Widać, że przyroda czyha na odpowiedni moment, by wybuchnąć całą serią barw i zapachów. Obserwuję ten moment od lat, wtedy najbardziej cieszę się pięknem tego świata.
    A tutaj na stronie, jak zawsze, dobro, piękno i harmonia królują. Dzięki za to, DUA!

Dodaj komentarz