„Dopokąd idę”

atena

 

To świetne zdjęcie zrobiła nasza KC Atena.

A pokazuję je dziś dlatego, że mam chyba do niego ilustrację tekstową.

W poczcie wielkanocnej dostałam mianowicie, od znanego mi najprawdziwszego NaszegoPanaPolonisty, piękne życzenia z zeskanowanym rękopisem Norwida. Oto jego treść:

 

XI. 

PIELGRZYM

 

1

Nad stanami jest  i  s t a n ó w  –  s t a n,

Jako wieża ponad płaskie domy

Stercząca, w chmury…

 

2

Wy myślicie, że i ja nie Pan,

Dlatego, że dom mój ruchomy

Z wielbłądziej skóry…

 

3

Przecież ja – aż w nieba łonie trwam,

Gdy ono duszę mą porywa,

Jak piramidę!

 

4

Przecież i ja – z i e m i   t y l e   m a m,

I l e   j e j  s t o p a   m a   p o k r y w a,

D o p o k ą d    i d ę !…

 

(Cyprian Kamil Norwid, Vade-mecum)

 

Rękopis poety:

norwid

Dr  Stanisław Falkowski („Ciężkie norwidy – czyli subiektywny przewodnik po literaturze polskiej”, wyd. Świat Książki 2009):

 

„Kim być najlepiej? Cesarzem? Księciem? Rycerzem? Do jakiego stanu najlepiej należeć? Odpowiedź Norwida zaskakuje: najlepiej być… pielgrzymem!

(…) Człowiek świadomy sensu własnej doczesnej wędrówki – a któż może go być bardziej świadom od pielgrzyma? – za czasów życia ziemskiego już ‚trwa’  ‚w nieba łonie’, oczekując narodzin do drugiego życia – wiecznego.

(…)  Wbrew tym, którzy chcieliby widzieć w pielgrzymie bezdomnego nędzarza, stwierdza on w swoim monologu: domu na ziemi właściwie nie potrzebuję, bo gdy wędruję, moja dusza przebywa ponad ziemią, a ziemię (czy raczej: Ziemię?) posiadam całą na własność. Rachunek jest zaskakujący i prosty: – posiadam dokładnie tyle ziemi, ile się zmieści za każdym razem pod powierzchnią mojej stopy. A ponieważ mogę stanąć na każdym miejscu w świecie, cała kula ziemska jest moja! Pielgrzym pochwala życie-wędrówkę obdarowujące człowieka skarbem przebywania na ziemi i w niebie równocześnie – tak przedstawia się w grubym skrócie myśl całego wiersza.

 

196 przemyśleń nt. „„Dopokąd idę”

  1. Witam serdecznie w piękny poniedziałkowy poranek i życzę miłego tygodnia!
    Wczorajsze moje dwa wpisy zaginęły, więc próbuję raz jeszcze- może się uda.
    A polecałam wywiad z ks.Michałem Hellerem na Onecie z 1.04.- bardzo a propos naszej dyskusji matematycznej.Rozmowa związana jest z marcową promocją książki księdza profesora „Wierzę,żeby rozumieć”.Może być ciekawa, bo to wywiad- rzeka z autorem,który zaryzykował ponoć nawet kiedyś stwierdzenie,że Bóg jest matematyką.:)

  2. Witam wieczorna pora, wlasnie (nieco pospiesznie) nadrobilam lekture wpisow z KG z ostatnich dwoch dni, troche sie ich nazbieralo…
    Lubie matematyke.
    Dziekuje, DUA (i Zgredzie), za przypomnienie tego pieknego utworu Ks. Twardowskiego.

    A dzis bylam z Sofia w kinie na „Heidi” – najnowszej wersji. Piekny film, polecam! Bardzo dobra adaptacja (a nie zdarza sie to czesto), dzieci swietnie graja, cudne krajobrazy. Jestem milosniczka tej ksiazki (Sofia tez), wiec naprawde milo spedzilysmy czas.

  3. Uśmiałem się przy lekturze artykułu „Wpływ Michała Hellera na globalne ocieplenie”.

  4. Dołączam parę słów na temat matematyki. Wspomniany tu ksiądz profesor Michał Heller, człowiek wielkiej wiary i wybitny naukowiec kosmolog, opracował wraz z ks. Józefem Życińskim zbiór artykułów pt „Matematyczność przyrody”. Lektura tej książki uświadomiła mi, że Świat jest matematyczny i doskonale „pomyślany”, bo opiera się na bardzo ścisłych zasadach, odkrywanych stopniowo przez Człowieka w ciągu tysiącleci jego istnienia za planecie Ziemia. Te zasady są właśnie Matematyką. Jest w tym coś tak zachwycającego i M E T A F I Z Y C Z N E G O, że aż dreszcz przechodzi…

    Otz, cieszę się, że podzielasz moją admirację dla Niemena. Czy już znasz w jego wykonaniu „Daj mi wstążkę błękitną..”?

    Dziękuję DUA za piękny wiersz księdza Twardowskiego. Jak wspaniale móc odkrywać ciągle nowe cuda!

  5. Cała przyjemność po mojej stronie. Lubię sprawiać ludziom radość, gdy nadarzy się taka okazja.

  6. Pani Małgosiu, słuchałam dzisiaj przemiłej, poranno-przedpołudniowej audycji kulturalnej w Radiu Lublin i spieszę donieść, że pani prowadząca też jest ogromną fanką Jeżycjady. Ceni ją za emanujące z niej ciepło i optymizm oraz za zwykłych-niezwykłych bohaterów, miłośników książek i herbaty. Wspominała także o dokonanym przez Panią genialnym – jak się wyraziła – przekładzie „Powiastek Beatrix Potter”.
    Może być Pani dumna z takiej czytelniczki, ponieważ Grażyna Lutosławska jest Mistrzem Mowy Polskiej, a do tego posiada talent pisarski: prowadzi m. in. „Blog ze smakiem” oraz tworzy scenariusz do słuchowiska „Bazarek”.
    PS Przy okazji odkryłam na stronie qlturkakropkapl wywiad z Panią „Rozkoszna praca!”, dotyczący pracy nad przekładem powiastek.

  7. Dodam jeszcze, że zgadzam się całkowicie z Matematygiem. Jakże logicznie nam wywiódł, że kwestionując obecność matematyki na maturze, w tle w ogóle kwestionujemy jej sens…
    Może należałoby natomiast przeanalizować program, a na pewno – założenia dydaktyczne. Niech nikt tu nie ma kompleksów – prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska, badaczka i znawczyni problemu, twierdzi, że winna matematycznym problemom uczniów jest fatalna dydaktyka na poziomie wczesnoszkolnym, zabijająca twórcze myślenie i matematyczne talenty dzieci… Według jej badań wśród pięciolatków co piąte dziecko jest wybitnie uzdolnione matematycznie; po półrocznej edukacji szkolnej takie zdolności wykazuje już tylko co ósme… I potem dalej leci to w dół.
    Zbrodnia.
    Czyli znowu wracamy do tego, jak ważny jest – Nauczyciel.

  8. „Między duchem a materią pośredniczy matematyka”
    Hugo Steinhaus

    Piękno matematyki – jak piękno dzieł sztuki – nie jest i nie będzie dostępne każdemu. (…) Matematyka to ciekawość świata, dostrzeganie zależności, umiejętność rozwiązywania, odkrywania i stawiania problemów, wyobraźnia i twórcze myślenie. Logika, zwięzłość, precyzja, wytrwałość. Trening intelektualny (tu cytuję sama siebie – to ze wstępu do bibliotecznego biuletynu na temat, upraszczając, dydaktyki matematyki – dzisiaj chyba nie ujęłabym tego lepiej).
    Lubię matematykę! Tak, Błotowiju, rzeczywiście jest jak poezja (porównanie m.in. ks. Michała Hellera), jak muzyka. Jest niczym – jak arcytrafnie pisze Atena – zagadki kryminalne. U nas w domu często materiał do dyskusji, a prowadzą je filolodzy i przyszły historyk – z zacięciem matematycznym oraz teoretyk matematyki – z zacięciem filologicznym :)
    Stale też hobbystycznie weryfikuję sobie tezę, że matematyka jest wszędzie :) Zauroczyło mnie, że salonach jubilerskich, wśród kosztownych cacek, znaleźć można np. wstęgę Möbiusa. A finansiści uczą się ponoć, że biznes jest fraktalny… Fajne to.

  9. Ech, Joanno, zamówiono ją u mnie zbyt wcześnie. Teraz już wszystko się pozmieniało, jedni umarli, drudzy przyszli na świat, jeszcze inni powyrastali, przenieśliśmy się z miasta na wieś – słowem, książka już od dawna jest nieaktualna.
    A trochę została na mnie wymuszona!

    Wiewióreczko, jak ładnie skomentowałaś. Tak jest, to jest najważniejsze: dobra wola. Miłość i trud.

  10. Myślę, że każdy z nas ma w pamięci takich Nauczycieli,wobec których zaciągnął długi i zobowiązania.Na szczęście dane nam było takich spotkać.
    Oprócz wyjątkowych polonistek , pamiętam moją cudowną wychowawczynię -Panią od przyrody, cudowną panią od matematyki,uczącą nas cierpliwie i wytrwale,nie szczędząc opornym dodatkowego czasu.I mojego profesora matematyki w liceum,który cenił w nas humanistyczne talenty i doceniał to,że” umiemy wiele innych rzeczy”.
    Zastanawiałam się,DUA,skąd znam to zdanie o liczeniu.Nie pamiętałam,że z „Tym razem serio”,bo to jedyna z Pani książek,której nie mam na półce i czytałam ją tylko raz.Oj,przydałoby się wznowienie.:)

  11. Bardzo ciekawie tu wczoraj było, jednakże po przeczytaniu wątku matematyczno – humanistycznego, nie mogłam powstrzymać egoistycznego westchnienia ulgi, że mnie te problemy maturalne już nie dotyczą :)
    To znaczy dotyczą w sensie młodych wiewiórek, ale mamy jeszcze trochę czasu.
    Wiecie, ja to podziwiam wszystkich: matematyków i humanistów i wszystkich, którzy się w ogóle starają. Tych, którzy potrafią takie rzeczy, jak Zgred ( nie wiem nawet dokładnie co, bo to jest wiedza zbyt tajemnicza dla mnie), i tych którzy potrafią ugotować najlepszą zupę dla swojej rodziny, i dać maksymalną dawkę miłości wnukom. I tych, którzy piszą piękne powieści i tych, którzy potrafią uśmiechnąć się do ponuraków. Najważniejsze, żeby się starać.

  12. Dzień dobry.
    Historia, którą Pani przytoczyła jest poruszająca. Życzę wszystkim, żeby trafiali w szkole na takich nauczycieli, zwłaszcza z przedmiotów, które są dla nich trudniejsze. Taki Nauczyciel to prawdziwy skarb, i nie dziwię się, że wciąż czuje się mu Pani zobowiązana. Gdybym została nauczycielką chciałabym właśnie tak oddać się uczniom.

    Dziś piękna niedziela, ptaki cały czas ćwierkają mi za oknem – po obiedzie muszę wyjść na spacer. Pozdrawiam wszystkich gorąco!

  13. Dziękuję DUA, dziękuję Aniu! Twoja historia jest moja- ja i maż, zawsze zdolni matematycznie, a dziecko, jakiś dziwny wyjatek – tajemnica. Ale dziś mamy „sprawiedliwy” system i, jeśli się cud nie wydarzy, będzie, ze swa wielka miłościa do historii….no właśnie, co będzie robić?
    Dałaś mi do myślenia z tym porodem. Był bardzo ciężki i lekarz, jeszcze po wszystkim był bardzo zaniepokojony. Dziękuję.

  14. A przecież tak jeszcze było (cytuję samą siebie z „Tym razem serio”, bo co się będę powtarzać) :

    „Zaraz potem, gdy załapałam trzy niedostateczne, poprosił mnie do swego gabinetu i przeszywając mnie surowym, jasnym spojrzeniem, oznajmił:

    – Czuję się winien, że nie zdołałem zainteresować cię fizyką. Być może poświęciłem ci za mało czasu. Proszę przyjść jutro o piątej do mnie. Będziesz pobierała dodatkowe lekcje trzy razy w tygodniu.

    Zdaje mi się, że jest to już dziś całkowicie niepojęte – ale te lekcje były bezpłatne! Profesor poświęcił mi swoje wolne popołudnia – a był już w podeszłym wieku!”.

    Takie gesty zobowiązują.

  15. Dzień dobry, AniuG, dzień dobry wszystkim!
    Zdanie, które cytujesz, przypomnę, wypowiedział prof. Marian Węgrzynowicz, fizyk, w chwili, gdy ważyły się losy mojej matury.
    I dodał z mocą: „To dziecko liczyć nie umie. Ale umie za to wiele innych rzeczy. Zasługuje na świadectwo dojrzałości.”

    Dodam, że odtąd wciąż – choć nasz Wychowawca już dawno nas opuścił – staram się sprostać tej zobowiązującej opinii.

  16. Dzień dobry. Z powodów ogrodowych umknęła mi matematyczne dyskusja. Moja trauma nie była osobista, lecz rodzicielska. Zawsze byłam z matematyki( i pokrewnych ścisłych) bardzo dobra. Ale tego się nie dziedziczy, jak powiedziała mi nauczycielka starszego dziecięcia. Chłopak inteligentny ponad przeciętnie, a z matematyki kompletny głąb. Po wielu latach korepetycji( rehabilitacji raczej) terapeutka, świetna matematyczka, ucząca nauczycieli pracy z dziećmi z dyskalkulią, poddała się. „A niech liczy na palcach, tabliczki mnożenia go nie nauczę” Ale przez maturę z matematyki, za drugim podejściem, synusia mi przepchnęła.
    Po latach pracy i obserwacji nasza kochana Mirka twierdziła, że synek nie ma dyskalkulii( przy ciężkiej dysleksji), lecz uszkodzenie neurologiczne okołoporodowe. Całe szczęście dla nas, że matura z matematyki na poziomie podstawowym jest taka łatwa.
    „Są ludzie , którzy potrafią liczyć i są ludzie którzy nie potrafią liczyć.”
    Idę uszczęśliwiać psa( spacer).
    Miłej niedzieli.

  17. Och! Jakże ciekawa dyskusja się tu odbyła! Ze swojej strony dodam tylko, że jestem humanistką z zacięciem matematycznym :)
    A wiersz ks.Twardowskiego- mój ulubiony.

  18. Szkoda, ze sie spoznilam na dyskusje matematyczna. Lubie matematyke. Mozna pomyslec o niej jak o zagadce kryminalnej (proza zamiast poezji :)) w ktorej sie wszystko logicznie uklada. (Jak juz sie odgadnie „kto zabil”). Tak oczywiscie ze uproscilam, ale kazde zadanie mozna potraktowac jak lamiglowke, a zmieniajac podejscie z negatywnego na dociekliwe, latwiej matematyke polubic, albo chociaz postarac sie ja zrozumiec. Zdac mature i pozornie zapomniec, bo ona i tak sie bedzie pojawiac w roznych aspektach zycia.
    Ksiadz Twardowski pieknie to ujal.
    Dobranoc

  19. Piękny wiersz cytowany przez Agatę Karolinę o poranku,piękny wiersz na zakończenie- podsumowanie dnia.
    Doskonała klamra kompozycyjna.

  20. Już znalazłam.Nie pamiętałam tego utworu, może nigdy go nie czytałam.Widocznie teraz dopiero miałam nań zwrócić uwagę.W tej dziedzinie również nie ma przypadków.Piękny i mądry jak zawsze u tego Autora.

    Dziękuję za tę wczorajszą- dzisiejszą rozmowę.Dostarczyła mi materiału do przemyśleń.Kolejna lekcja, by rezygnować z uproszczeń.
    I jeszcze raz- spokojnej nocy !

  21. ks. Jan Twardowski

    SPRAWIEDLIWOŚĆ

    Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
    gdyby wszyscy byli silni jak konie
    gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
    gdyby każdy miał to samo
    nikt nikomu nie byłby potrzebny

    Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
    to co mam i to czego nie mam
    nawet to czego nie mam komu dać
    zawsze jest komuś potrzebne
    jest noc żeby był dzień
    ciemno żeby świeciła gwiazda
    jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
    modlimy się bo inni się nie modlą
    wierzymy bo inni nie wierzą
    umieramy za tych co nie chcą umierać
    kochamy bo innym serce wychłódło
    list przybliża bo inny oddala
    nierówni potrzebują siebie
    im łatwiej jest zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
    i odczytywać całość

    1970

  22. I tak to jest, że niektórych ludzi system wyrzuca. Przyczyna jest zwykłe niezrozumienie, Korczak pewnie nazwałby to brakiem wyobraźni, a może po prostu, brakiem obserwacji.

  23. A to tego nie wiedziałam.To dlatego miedzy innymi tak lubię tu być.Ciągle się czegoś uczę.:)
    P.S .Nieśmiało poproszę o tytuł wiersza.

  24. Chodziło mi o to, że nie porównywałabym matematyki do poezji.
    Ale teraz myślę, że masz rację :).

  25. Matematyku-tygu, bardzo mi miło, że wpadłeś do mnie wieczorkiem. Dziękuję za mądre słowa.

    Nutko, pozdrawiam Podobnego, a Ciebie ściskam.

    Dobranoc, Zgredzie, dobranoc wszystkim!

  26. Zgredzie, humanisto niewątpliwy(wnoszę to z lektury Twoich wpisów),wrzuciłeś to pytanie,żeby nas, biednych matematycznych profanów ,pognębić?
    A tak w ogóle to pięknie,że się różnimy.Inaczej byłoby nudno i monotonnie. Przykład z jabłkami znakomity.:)

    Kończę już ,bo niemożliwie się dziś rozgadałam.
    Dobrej nocy!

  27. Teraz ja się rumienię, DUA. I uśmiecham.
    Muszę przyznać, że cały wieczór czekałam na słowa DC Zgreda w temacie. Nie zawiodłam się jak zwykle. Dobrze tu z Wami porozmawiać.

  28. Matematyka nie jest tak blisko związana z językiem jak poezja (wprost przeciwnie – jest taka sama we wszystkich językach i kulturach), więc jest dziedzictwem bardziej uniwersalnym, nie tylko narodowym. A wzory skróconego są bardzo dalekie od jej prawdziwych osiągnięć.

  29. Nic dziwnego. Matematyka nie jest tak blisko związana z językiem, więc jest dziedzictwem trochę bardziej uniwersalnym niż tylko narodowym.

  30. Ale biegłość wersyfikacyjną posiadasz.
    Zgaś ten rumieniec.

    PS- Tak, ten Podobny bardzo się naszej Nutce udał.:)
    A ona jemu.

  31. Miło, Matematygu,że tak to widzisz.Mnie nadepnęli trochę na odcisk moi koledzy po fachu -nauczyciele matematyki.Niektórzy z nich próbują czasem deprecjonować dziedzinę, którą ja się zajmuję, czyli literaturę.
    Na szczęście tylko niektórzy.

  32. Matematygu, nieśmiało napomknę, że wzory skróconego mnożenia nie są dziedzictwem narodowym, w przeciwieństwie do np. „Pana Tadeusza”.

  33. Zgredziku, wobec Ciebie też odczuwam bezradny podziw. Zwłaszcza że pamiętam Twój wiersz! :)

  34. Racja, Matematygu. Dobrze powiedziane.:)

    Nutko, taka „prywata” bardzo się nam podoba. Popatrz, jak się rozmowa rozwinęła.

  35. Pozdrowienia ,Nutko,dla Podobnego.To jest właśnie ta wszechstronność,którą podziwiam.:)
    Nie daj się tym sprawozdaniom:)

  36. Ok.
    Dzięki za ciekawą dyskusję.
    Zdanie analogiczne to tego:
    ,,Dla wielu uczniów jest ona udręczeniem życia i w sumie niezbyt potrzebna jeżeli ktoś chce studiować kierunki humanistyczne”
    można przepisać, podstawiająć za matematykę dowolny przedmiot maturalny i dowolny rodzaj studiów. W ten sposób łatwo zanegować sens matury.
    Matematyka jest częścią kultury jak architektura czy poezja. Wymaganie jej znajomości od wykształconych ludzi jest naturalne.

  37. Przy całym,oczywiście,ogromnym szacunku dla odwiedzających tę stronę fanów matematyki i innych nauk ścisłych,którzy z całą pewnością są też humanistami.Wszak w renesansie oznaczało to wszechstronność.:)

  38. Jeszcze sobie pracuję nad sprawozdaniem z laboratoriów (wieczne siedzenie przy komputerze, oj, niezdrowo) i podpatruję rozmowę – serdecznie dziękuję za wszystkie miłe odpowiedzi! :)
    Dodam jeszcze, że matematyka jest hojna i wcale nie taka zaborcza – Mój Podobny jest laureatem licznych konkursów (felietony, poezja) oraz Finalistą Olimpiady Języka Polskiego. Aktualnie natomiast jest doskonałym studentem matematyki.
    Nie chodzi tu o jakieś moje przechwałki – myślę, że ten przykład może być zachętą dla Wszystkich Przestraszonych. Łączmy matematykę z tym co lubimy, a kto wie co dobrego z tego wyjdzie. :)

    Życzę dobrej nocy i przepraszam za uskutecznianie prywaty.
    Serdecznie pozdrawiam!
    Nutka

  39. Tak,DUA,bezradny podziw to jest to,co czuję i ja,bo oczywiście wyuczalna byłam tylko do pewnego poziomu.:)

  40. Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
    nikt nikomu nie byłby potrzebny.

    A wiecie, że można dowieść, że istnieje przypadek, że liczba niewymierna podniesiona do potęgi liczby niewymiernej jest liczbą całkowitą – bez wskazywania i wiedzy, jakie konkretnie to liczby?

  41. To bardzo być może, Otz, że przerażenie zabrało nam, trudno liczącym, całą przyjemność nauki.
    Bardzo, bardzo wiele zależy od nauczyciela.

  42. Ja też nie jestem w tym gronie. Może dlatego, że przez nauczycielkę matematyka to dla mnie 45 minut stresu, cztery razy w tygodniu?
    Kiedy moja nauczycielka była na zwolnieniu, znajdowałam w niej (w matematyce, nie w nauczycielce) nawet jakąś przyjemność, ale oczywiście bez przesady. :)

    Dobranoc.

  43. Tak, naprawdę żałuję. Myślę, że dużo mnie ominęło.
    Miło, że zajrzałeś (-łaś?).
    Odczuwam bezradny podziw wobec przedstawicieli Twojej specjalności.

  44. ,,Każdy humanista może być matematykiem, nie każdy matematyk może być humanistą. I odwrotnie.:)”
    – co znaczy to ,,odwrotnie”?

  45. Tak, Joanno.

    Błotowijku, jest podobno też jak muzyka, lub na odwrót.
    I na pewno jest dla wybranych. (Nie znajduję się w ich szlachetnym gronie, niestety).
    A przecież wszystko jest liczbą! – tak mówią mędrcy.
    Syn – architekt zapoznał mnie kiedyś z ciągiem liczbowym Fibonacciego i pokazał, że znaleźć go można nawet w układzie nasion słonecznika!

  46. Nie odważyłam się sama stanąć w obronie Królowej Nauk, ale z całego serca popieram Nutkę. Spokój, skupienie, systematyczność i samodzielne myślenie – to jet to . :)
    Troszkę nawet żałuję, że nie musiałam zdawać matematyki na maturze – wtedy bym się jej wyuczyła tak, że ho, ho ;) – a niestety w liceum poświęcałam jej czas tylko dorywczo. I sporo wiedzy wyparowało. :(

    Miłej niedzieli! :)

  47. Tak, Nutka napisała pięknie.
    Chesterce i Joannie dziękuję za wsparcie bo: ” Są ludzie, którzy potrafią liczyć i którzy liczyć nie potrafią…”

    A dla poprawy humoru maturzystom- humanistom proponuję przeczytanie felietonu Joanny Szczepkowskiej z jej książki „Jak wyprostować koło”. To hołd złożony jej korepetytorom matematyki, za wielki trud jaki musieli włożyć w pracę z niezwykle oporną uczennicą;)
    Dobranoc Mili.

  48. Każdy humanista może być matematykiem, nie każdy matematyk może być humanistą. I odwrotnie.:)
    Nutko,z tym wyciszeniem i systematycznością możesz mieć rację.

    Chesterko,”Dziennik zarazy” leży na mojej półce od dobrych kilku lat.Nie czytałam, bo ciągle były pilniejsze lektury.Teraz zajrzę,skoro Ty polecasz.

  49. Tak. Wreszcie, po dwóch latach poszukiwań dzierżę w łapkach „Dziennik zarazy”!! Michael O’Brien, pisarz Pani pokolenia, kontestujacy wiele nurtów dzisiejszej kultury, autor dajacych do myślenia thrillerów science-fiction i pięknych ikon. Myślę, że najlepiej zajrzeć na jego stronę internetowa: studiObrien. Tak, zdecydowanie polecam.

  50. Helenko, dzięki. Ja pamiętam.

    21.37

    … „A przecież nie cały umieram,
    To, co we mnie niezniszczalne, trwa!”

    (Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski)

  51. Nutko, dziękuję za Twoją wypowiedź. Matematykę uwielbiam i nigdy z nią większych problemów nie miałam. Wiem, że niekażdemu jest tak łatwo. Wiem też, że nie da się wszystkim dogodzić, a ja nigdy nie mogłam znaleźć argumentów broniących obecności tego przedmiotu na maturze. Dzięki Tobie już będę umiała ubrać w słowa to co mi w duszy gra ;)

  52. Czy kochana DUA zna może twórczość kanadyjskego pisarza Michaela O’Briena?(„Ojciec Eliasz”, „Dziennik zarazy” i in.)?

  53. Dobry wieczór!
    Jako że doświadczenia z matematyką i maturą mam jeszcze (stosunkowo) świeże, odważę się troszeczkę podzielić swoim zdaniem.
    Odnoszę wrażenie, że obecność matematyki na maturze jest uzasadniona jej statusem Królowej Nauk. Całe jej piękno polega na konieczności ścisłego skupienia się na niej, systematyczności oraz oddania swojego czasu, żeby zgłębiać kolejne etapy. Oczywiście, jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej i niebagatelną rolą odgrywają indywidualne predyspozycje, ale od każdego wymaga ona jednakowo swego rodzaju wyciszenia i skupienia. Uważam, że podstawową trudnością jest przezwyciężenie rozedrgania dzisiejszych czasów. Jest tyle bodźców, które odbieramy, tyle pośpiechu, tyle rzeczy których potrzebujemy i które chcemy zrobić, a tu potrzeba się wyciszyć, znaleźć spokój, przeczytać uważnie treść, przejrzeć własne myśli i przelać je na papier – w sposób zwięzły i formalny. To nie tylko współczesny problem zadań matematycznych, ale wszelkich zadań obliczeniowych, planowania pracy i działań. Ale to właśnie matematyka pomaga w tym planowaniu i usystematyzowaniu.
    A tak szczerze – materiał z liceum to zaledwie namiastka prawdziwej matematyki. Ale zawsze przydatna. :)

  54. Myśliduszko, nie tylko matma uczy logicznego myślenia.Humanistom na przykład taka łacina w zupełności wystarczy.Albo analiza przyczyn i skutków rozmaitych wydarzeń na lekcjach historii.Takich z prawdziwego zdarzenia.:)

  55. Dzisiaj obchodzimy 11.rocznicę śmierci Jana Pawła II i w związku z tym dzisiejsza audycja Jedynki Dzieciom poświęcona była jego osobie. Gościem pani Joasi Ficińskiej był Marcin Brykczyński, autor książki „W każdym z nas są drzwi do nieba”, w której za pomocą czterowersowych wierszy przybliża dzieciom przesłania 14 encyklik naszego Papieża.
    A tytułowy wiersz brzmi następująco:

    W każdym z nas są drzwi do nieba,
    Tylko je otworzyć trzeba.
    Śmiało do nich trafić mogę,
    Bo mi Chrystus wskazał drogę.

  56. Dziekuje, udalo mi sie zlapac te stopy, wesola rodzinka przeszla pokwikujac, byl przyplyw i na tym odcinku plazy, nie dalo sie przebiec suchymi stopami. Siedzialam na szczatkach schodow, ktore zostaly zniszczone ciaglymi przyplywami i konczylyby sie one (schody) tam gdzie sa slady stop, w oceanie :).
    Fragment z ksiazki „Wspomnienia z Kornwalii” Zofii Kossak (dziekuje Emilko), w zwiazku z wywodami Karikari.
    „Godzina zadumy owiec w chwili, gdy slonce krylo sie za horyzontem, ow moment skupienia i nieruchomosci wywolujacy wrazenie, jak gdyby stado rekapitulowalo wszystkie swoje dzienne sprawy, nasuwal nieodparcie mysl o lacznosci swiata zwierzecego z powszechnym porzadkiem swiata stworzonego.”

  57. Ojej chyba nie pójdę do ogródka.
    Właśnie nagle przyszła wielka siwa chmura i sypie śniegiem jak w środku zimy!
    My tu się mamy z tą pogodą. Do połowy maja przedwiośnie, a potem od razu upały na 30C.

  58. Śliczne zdjęcie. Kocham morze. Jest wolne, nieokiełznane, tajemnicze i bardzo pociągające. To takie wspaniałe, że nigdy nie poznamy wszystkich jego tajemnic. I jest tyle pięknych pieśni morza! Pieśń fal, pieśń mew, pieśń morskiego wiatru.
    Kapucynko, nie zgadzam się z Tobą. Matematyka zmusza nas do nauki logicznego myślenia, a to przyda się każdemu ;). Jednak rzeczywiście czasami jest udręką.

  59. Jakie piękne zdjęcie, Ateno! Wrodzony talent do łapania i uwieczniania odpowiednich chwil!
    A swoją drogą, nie wiadomo czemu ludzie tak się uparli na tę matmę na maturze. Dla wielu uczniów jest ona udręczeniem życia i w sumie niezbyt potrzebna jeżeli ktoś chce studiować kierunki humanistyczne. Ja całe szczęście nie mam z nią wielkich problemów, ale w liceum może się zacząć.

  60. Świetnie, Justysiu! Przysyłaj!
    Ja też dziś „ogródkowałam”.
    Tak sobie myślę, że nie ma nic bardziej krzepiącego niż praca wraz z rodziną w zielonym już ogrodzie, pod wiosennym niebem.
    To musi być jakiś atawizm.

  61. Dzień Dobry!
    Dwa dni mnie nie było i już się bałam, że minął termin zgłaszania pisanek.
    Jak dobrze, że jeszcze nie. Asia, moja córka zrobiła kilka. Wyślę dziś wieczorem (naszym wieczorem), a teraz pędzę kończyć mazurek krówkowy, którego nie zdążyłam na Wielkanoc. Będzie na jutrzejsze Święto.
    A potem pójdę „ogródkować”.
    Pozdrawiam.

  62. A w pingwiny też bym uwierzyła, Chesterko. Mniej więcej rok temu po jednej głównych ulic mojego miasta galopował wielbłąd.Można zobaczyć prześmieszny filmik na you tube. Nieszczęśnik uciekł z cyrku.:)

  63. Mirrorko (wiad.pryw.) – bardzo się cieszę z wiadomości, że jakoś tam Ci pomogłam. Ale oczywiście wiedz o tym, że zasługa jest przede wszystkim Twoja!

    PS. Błędy popełniają absolutnie wszyscy, wiesz? Nawet święci.

    Cała rzecz w tym, czy i KIEDY się człowiek opamięta (to znaczy: oby jak najprędzej, żeby nie zabrnął w ślepą uliczkę!) i – w jaki sposób stawia czoła odpowiedzialności za ów błąd.
    Jak mówi chińskie przysłowie: nie to jest ważne, że upadłeś, lecz to, że potrafisz się podnieść i ruszyć dalej.
    Pozdrawiam serdecznie!

  64. Asiu, podzielam Twój niepokój. Moja najstarsza córka – maturzystka, humanistka całą gęba, niestety z matematyki nie zaliczyła próbnej matury (22%). Chodzi na korepetycje 10-12 godz tygodniowo już 1,5 roku całe szczęście – do babci. Jest pracowita, uparta, ale nie może jakby czegoś przeskoczyć. Liczę trochę na to, że próbne są trudniejsze, ale… Może źle powiedziałam, że się niepokoję. W głębi duszy wierzę, że jest sens tam, gdzie go nie widzimy, jest furtka tam, gdzie wydaje się, stoi mur. Każdy z nas przecież urodził się, by dać coś światu i jest Ktoś, komu na tym zależy.
    Tym niemniej ubolewam, że osoby decydujące o przedmiotach maturalnych czegoś nie widzą.

  65. To jest maksyma mojej Mamy.
    Jak też: „Nie można mieć wszystkiego”.

    Odwagi, Asiu! Matura jest dla ludzi.

  66. Pani Małgosiu, bardzo dziękuję za fragment ” Listów” Conrada.
    Również Chesterce- jak się domyśliłaś, że tego potrzebuję?;)
    Zaraz wpisuję do mojego zeszytu „Myśli uczesanych”.

    A potem szarlotka dla Rodziny. Mąż zestresowany- wyjazd służbowy, córka matura i o zgrozo, matematyka obowiązkowa. Mimo mnóstwa korepetycji nie jest dobrze a nawet bywa źle.

    Ale jak mawia Pani Małgosia- „inni mają gorzej”, zabierajmy się do pracy.
    Miłego dnia, zapowiada się cudna pogoda.

  67. O, i znowu mój ukochany wiersz!
    Norwid jest w ogóle jak balsam dla duszy. W ciężkich chwilach powtarzam sobie na przykład:

    …Ale TY, Jeden-dobry i Jedyny,
    Nie dasz modlitwy oderwać z powietrza,
    Niźli doleci Cię jak płacz dzieciny,
    I nie dasz, aby przeto była wietsza,
    Iż świat odziera zeń swe dziesięciny,
    Lecz przyjmiesz, jako w tym o n a jest słowie,
    Którego nie zna nikt i nikt nie powie.
    AMEN

    Piękne zdjęcie.
    Dobranoc

  68. Dobry wieczór.
    Sowo dziękuję! Lubię Klasyków Wiedeńskich. Wszystkich trzech. Pędzę słuchać Haydna. Razem z DUA :).
    Dobranoc.

  69. Bardzo proszę. Czysta przyjemność po mojej stronie. Lubię łamigłówki.

    Sowo, ja sobie też posłucham.
    Dobranoc!

  70. To wiele tłumaczy, zważywszy, co mówi narrator w pierwszym rozdziale o kontekście powstania tych zapisków. Dziękuję!

  71. Ha! Chesterko! Przypomniałam sobie, że mam „Listy” Josepha Conrada (PIW 1968) i zabrałam się do szukania. To jest list Conrada do wujenki, Marguerite Paradowskiej, pisany po francusku 23 marca 1890 w Kazimierówce.
    Oto przekład Haliny Carroll-Najder:

    „Otrzymałem właśnie Twój list, który odczytałem z wielkim smutkiem. Życie przepływa falami goryczy, jak ponury i okrutny ocean pod smutnym, chmurami przykrytym niebem, i są takie dni, kiedy biednym duszom, które wybrały się w tę rozpaczliwą podróż, wydaje się, że promień słońca nigdy nie zdołał przebić ciemności, że słońce nigdy już nie zaświeci i że nawet wcale nie istnieje! Oczom wypełnionym łzami przez tnący wiatr nieszczęścia wybaczyć trzeba, jeśli nie dostrzegają błękitu. Ustom, które zakosztowały goryczy życia, trzeba wybaczyć, jeśli nie godzą się szeptać słów nadziei.

    Szczególnie zaś godnymi przebaczenia są te dusze nieszczęsne, które wybrały pielgrzymkę pieszą, które chodzą wzdłuż brzegu i nierozumiejącym wzrokiem patrzą na potworność walki, radość zwycięstwa i głęboką rozpacz pokonanych”.

    O!
    I teraz wszystko nabiera sensu.
    Dalej jest tak:

    ” Zrozum, że stany podobnej aberracji dozwolone są duszom zamieszkującym wymęczone bólem, osłabione chorobami ciała. Pod wpływem fizycznego cierpienia rozum widzi fałszywie, serce się myli, dusza pozbawiona kierownictwa stacza się w przepaść.”

    Dalej Conrad zachęca wujenkę do całkowitego przebaczenia, dodając: „to nie ofiara, lecz obowiązek”.

  72. Joseph Haydn – String Quartet Op. 17 No. 6 in D major („The Joke”).
    Festetics Quartet.

    Z dedykacją dla K8.

  73. Jestem pod wrażeniem i dziękuję!
    A mnie dziś maż nabrał, że widział pingwiny biegnace przez ulicę (podobno uciekły z ZOO). Uwierzyłam. I to w taki dzień.

  74. Jadziu, a bo dobry żart primaaprilisowy musi być przede wszystkim wiarygodny i realistyczny.:)

  75. “Il faut surtout pardonner à ces âmes malheureuses qui ont élu de faire le pèlerinage à pied, qui cotoient le rivage et regardent sans comprendre l’horreur de la lutte, la joie de vaincre ni le profond désespoir des vaincus.”

    Chesterko, nie znając kontekstu, odważę się ten wyimek z listu Conrada przełożyć mniej więcej tak:

    „Nade wszystko trzeba wybaczyć tym nieszczęsnym duszom, które wybrały wędrówkę, które docierają do brzegu i bez zrozumienia patrzą na okropność walki, na radość zwycięzców i na rozpacz pokonanych.”

    Jakiego brzegu?
    Chyba że „le rivage” należałoby z pewną swobodą przetłumaczyć: „krawędź”? albo nawet : „kres”?

    Ale może zajrzy tu Charlotka, która jest studentką romanistyki, i mnie, amatorkę, poprawi.

  76. To też mnie nie dziwi. Po zeszłych wiosnach śnieg w kwietniu jest naprawdę wiarygodny.

    Jak się okazało, dałam się nabrać na koncert Rolling Stone w Polsce, o którym słyszałam od rana. I dopiero jak mama z niedowierzaniem przed chwilą powiedziała: „To to nie była prawda?!” uświadomiłam sobie, że cały dzień ze mnie żartowali ;)

  77. Idac tropem czytelniczym kochanej DUA, pożyczyłam Sebalda. Czy rozszyfrowała Pani motto z Conrada?

  78. A dzień zaczęło od obudzenia rodziców alarmem, że napadało mnóstwo śniegu.
    Dali się nabrać!

  79. Jak miło tak solennie zafluidować ;)

    Muszę przyznać, że dziecię wyczuło chwilę z tym żartem – w takiej sytuacji chyba każdy dałby się nabrać :)

  80. O, to rozumiem, Iskro!:))

    Anusiu, powiedzmy, że jeszcze przez tydzień poczekam, dobrze?
    Na pewno warto!
    Przysyłajcie, przysyłajcie.

  81. Ach-Prima aprilis ! Ten żarcik z robakiem świadczy o refleksie dziecięcia. U mnie jeden żart z tego dnia trwa już 26 lat. Otóż mój mąż właśnie tego dnia mi się oświadczył a ja byłam wredna i potraktowałam to poważnie :-) Miłych żarcików ;-)

  82. Rzeczywiście zdjęcie cudne
    Ach , ten Norwid !
    Piękne…
    A co chodzi z pisankami ?
    Czyżby ,, Galeria Pisanki” ?

    Pozdrawiam jak najbardziej primaaprilisowo :)

  83. A i owszem, rodzina się rozkręciła. I za każdym razem dałam się nabrać, choć przecież wiedziałam, co dziś być może.
    Ale hasło ” Babciu, robak ci spadł na głowę!!!!”- rzucone, kiedy obcinałam gałązki wysokim krzewom w ogrodzie, było najzupełniej wiarygodne i sprawiło, że jednak wrzasnęłam i zaczęłam machać rękami (bojąc się dotknąć potwora).
    Mnóstwo niewinnej uciechy dla dowcipnej dzieciny!

  84. Oj, nie wiedziałam , Joanno, że ta historia ma swój ciąg dalszy, szczerze mówiąc, miałam niedosyt, jak skończyłam czytać tę powieść. Teraz z pewnością dokupię sobie w jakimś antykwariacie brakujący tom.
    PS Czy był w końcu jakiś primaaprilisowy żarcik, DUA?

  85. Dziękuję za wiadomość, Larsie – nic o tym nie wiedziałam. To miłe! (Nawet jeśli to tylko kawał primaaprilisowy – jeśli tak, to wdzięczny…:))
    Aha, kawał. IP Larsa wskazuje na naszego unikalnego Zgreda. Dobre!!!:)))
    Pozdrawiam serdecznie!

    Chesterko, to pyszne. Connie Willis ma poczucie humoru.
    Opowiadań jej jeszcze nie czytałam, na razie jestem po kilku powieściach.

  86. Czytajac Connie Willis, natrafiłam w jednym z opowiadań na jak najbardziej aktualne dla nas akcenty.
    Lulla, ciocia-aktorka (ale kuchenna dyletantka) radzi bratankowi przykryć folia piekaca się gęś, bo „odkryte nie zawsze znaczy lepsze (…) Zwłaszcza, gdy wystawia się Szekspira”. I dodaje, że słowa: „Czy to jest sztylet, co widzę przede mna” wypowiedziane przez partnerkę gołego Makbeta, zdecydowanie zmieniły brzmienie sztuki.
    Opowiadanie sprzed roku 90, jakże na czasie.

  87. Na stronie internetowej wydawnictwa Rabén & Sjögren pojawiła się informacja, że pracę nad Feblikiem rozpoczął Anders Bodegård.

  88. Uruska,Ago.:)I kocha się w Marku Międzyrzeckim,subtelnym intelektualiście o błękitnych oczach,wielbicielu „Listów Chopina”. Wiesz,że ta historia ma poniekąd swój ciąg dalszy w powieści pod tytułem „Pusty wieczór”?
    „Zawsze jakieś jutro” czyta się lepiej,ale tu dowiadujemy się, jak potoczyły się losy bohaterów.
    Ciekawy obraz życia w powojennym Wrocławiu budzi mój sentyment, bo to miasto mojego urodzenia,a potem studiów.Po raz pierwszy przeczytałam tę powieść mając chyba 12 lat i potem kilkakrotnie do niej wracałam.
    Utożsamiałam się z bohaterką, bo jak ona od zawsze uwielbiałam przesiadywać w bibliotekach.A potem wrocławskie Ossolineum stało się niemal moim drugim domem.Cóż to były za czasy!

  89. Czekam, Hanusiu, czekam, spokojnie!
    Na Twoje pisanki też czekam, Bożenko!

    Marysiu p, poniżej Adminka wpisała link – kliknij w niego i już możesz wysyłać. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, byłam na rowerze (Cudownie! Pogoda jak złoto!).

    A tu Aga i Jadzia miały Fluid solniczkowy! Cha, cha!

  90. Dzień dobry, Pani Małgorzato, czy poczeka Pani na nas z pisankami do jutra? Mój Ignaśko ma dzisiaj urodziny -5 LAT – i po prostu nie zdążę przesłać zdjęć dzisiaj:) Jestem w obecnie w tzw.niedoczasie :)
    Przyjemnego dnia wszystkim życzę!

  91. Jak to, jak to DUA? Żadnej soli w cukierniczce? Żadnych butów przybitych gwoździami do podłoża?
    Dzisiaj chyba wszyscy zaspali, bo coś ubogo w żarty; część osób nie wierzy, że to już kwiecień-czas tak szybko biegnie.
    Joanno-ja też znam tę książkę „Zawsze jakieś jutro”. Bardzo ją lubię. A główna bohaterka ma przecież na imię Joanna. Pozdrawiam wszystkich serdecznie w kwietniu!

  92. Ooo, zaraz przekażę Koleżankom takie miłe słowa.
    Dziękuję w imieniu nas wszystkich!
    A dziś wieczorem prześlę zdjęcie pisanek. Ho-ho! Zrobiłam trzy :)

  93. Trafne spostrzeżenia, Karikari.
    Ale – że też zjadłaś pisanki przed sfotografowaniem!!!

    Kto jeszcze coś ma, niech przysyła! Już powoli układam Galerię.

    Bożenko, poczytałam trochę stronę Twojej biblioteki i jestem pod wrażeniem. Jak ładnie pracujecie! Moje uznanie!

  94. Ach, te kolory na zdjęciu Ateny! Zachwycające, trudne do nazwania, ogrzewające oczy.
    Zastanawiam się, czy te osoby idące obok siebie brzegiem oceanu rozmawiały ze sobą (o czym?) czy może wszystkie trzy zgodnie odwróciły głowy w prawo i, mrużąc oczy, w ciszy wpatrywały się w zachodzące słońce.
    A swoją drogą to ciekawe, że wschody (rzadziej) i zachody (częściej) słońca wywołują w tak wielu ludziach ochotę na sfotografowanie ich -żeby podkreślić, że się jest świadkiem jakiegoś cudu?, żeby zatrzymać to słońce, które na naszych oczach się porusza, zmniejsza?, żeby w pewnym sensie zaprzeczyć przemijaniu, przed którym wielu czuje strach? Są nawet strony internetowe zawierające kolekcje zdjęć wschodów i zachodów słońca. Ile obrazów namalowanych na ten temat! A ile wycieczek czy choćby spacerów, które na celu mają wyłącznie zobaczenie wschodu czy zachodu słońca!
    Ps. Pisanki zjedzone przed zrobieniem zdjęcia :( Ale z przyjemnością obejrzę efekty pracy innych :)

  95. Dziękuję,Iskro,za dobre słowo. Potrzebuję go jak chyba każdy.:)

    Co do uczniów- to ja też mam do nich szczęście.Nie są idealni,a czasem mocno pogubieni i nie z każdego zrobię polonistę,ale w zdecydowanej większości to sympatyczni młodzi ludzie, którzy chcą się uczyć i mają swoje marzenia.Bywa,że praca sporo mnie kosztuje,ale mam poczucie,że nie marnuję czasu,choć -jak wszędzie- bywają trudne momenty.
    Miłego primaaprilisowego dnia dla wszystkich.:)

  96. Dzień dobry, deszczowo- wiosenny!
    Polecam Wam reportaż o Pani Alicji Świtalskiej, 90-o letniej studentce, na stronie programu 1 Polskiego Radia.
    Obejrzałam też „Serce Serduszko”, piękny film- warto zobaczyć.
    Miłego dnia:)

  97. Radosne dzień dobry!
    Jakie miłe zerknięcie DUA; dziękuję, Pani Małgorzato :) Ale praca nad krzyżówką – rzeczywiście dłuuuga – to była sama przyjemność: to wymyślanie pytań, dobieranie smaczków, tropienie możliwych skrzyżowań, dopieszczanie… Lubię to! Dopiero po skończeniu każdej pojawia mi się mnóstwo wątpliwości:)

    Joanno, dzięki za „przemyślne pytania” :) Chciałam oddać ducha powieści, przywołać jej mądrość, ciepło i humor; wyeksponować dowcip językowy Autorki i aspekty edukacyjne, zawarte w powieści z myślą o młodych czytelnikach. I – tak po prostu – dostarczyć wszystkim okazji do ponownego, przyjemnego spotkania z „Feblikiem” :)

    Otz, jesteś prawdziwą mistrzynią :)

  98. Specjalnie cofnęłam się do początków książki. Oberża w wiosce jest tak malutka, że z trudem lokuje siedmiu rozbitków z katastrofy. Jest to oberża prowadzona przez Franza, jego małżonkę i córkę Liesl z pomocą dochodzącej Agaty. Wszyscy są założeni robotą po uszy. To niby kto miałby się udać podczas szalejącej śnieżycy i to w Wigilię Bożego Narodzenia z ekspedycją w góry celem wydobycia z wraku tych bambetli?

  99. To co się dzieje na tej stronie jest niesamowite. Przepiękne zdjęcie,cudowny wiersz i znowu to uczucie współodczuwania z Wami wszystkimi. Oby tylko Ci,którzy wyruszą na wędrówkę naszymi śladami nie zawiedli się i dotarli do Najwyższego Dobra. Joanno- Twoi uczniowie to szczęściarze! Jak to dobrze,że naszPanpolonista ma swoje odpowiedniki w rzeczywistości :-) Przemiłego dnia. Czas się zbierać do pracy;-)

  100. Och, DUA, w tym roku nie zrobiłam ani pisanek, ani jeziora. Do pierwszych nie mam talentu ani weny, a galareta została zjedzona zanim doczekała łabędzia. Może lepiej, bo dziwnie mętna wyszła. Cud, że mazurki zdążyłąm zrobić (a robiłam je do 3.30 w nocy).

  101. Książki nie poszukiwałam,choć ją posiadam,a przypomniało mi się jeszcze jedno padające w niej zdanie dotyczące tej samej kwestii – „W poezji jest coś ,co nas godzi ze światem”.
    Takie myśli zapadają w pamięć – czytałam to kilka razy,ale naprawdę dawno temu.

  102. I przypomniała mi się jeszcze,DUA, książka,z której pochodzi -Janina Wieczerska „Zawsze jakieś jutro”.

  103. Bożenko, zerknęłam nieśmiało na stronę Biblioteki Pedagogicznej w Bytomiu.
    O, rety!
    Chapeau bas!
    Ileż Ty pracy w to włożyłaś. Krzyżówka jest imponująca! (I taka ładna, z wisienkami).
    Bardzo dziękuję!

  104. Do dzieła, Jacopino!

    Ho,ho,ho, jakie śliczne pisanki nadchodzą. K8, ależ klejnociki!

  105. A może po prostu zbudować pisankę z klocków Lego? :) O tym Jacopo nie pomyslał.

    Ciekawy pomysł z zapełnianiem ubytków tynku starych budynków klockami. Poszukam sobie tych zdjęć.

  106. Wójcie,w jakiejś książce dawno temu czytałam,że niesamowite w odbiorze poezji jest to,że przekonujmy się,iż posiadamy odczucia i przemyślenia wspólne z innymi ludźmi.Bohaterka ujęła to następująco-„To tak jakby się potem było bardziej człowiekiem”.

  107. Ludu, przypominam, że nadal czekamy na zdjęcia Waszych pisanek. Przysyłajcie!
    Bo nie zrobię Galerii!
    Musi być porządny plon.
    A kto jeszcze nie zrobił pisanki – ma przecież teraz szansę.

  108. Można by też oblepić pisankę tymi klockami.
    Z nimi wszystko da się zrobić, genialny wynalazek. Widziałam gdzieś w sieci, pod hasłem Street Art, zdjęcia starych budynków i obiektów, w których ubytki tynku zapełniono kolorowymi klockami Lego. Wdzięczny pomysł, ładnie to wygląda.

    Otz, ja też lubię Niemena, zwłaszcza za jego muzyczne interpretacje poezji. A pierwsze chyba były „Mimozy”?

    Wójcie Wiewiórko, ja też tam widzę mosiądz. Wspaniały kolor.

  109. Tez jestem ciekawa Galerii Pisankowej!

    My niestety nie wezmiemy w niej udzialu, bo w przedswiatecznym zamieszaniu zapomnialam zrobic pisankom zdjecia. :(
    (W sumie namalowalysmy je we dwie, Sofia i ja, bo starsza Pociecha nie miala akurat weny, a Jacopino po kilku probach i wycieraniu „nieudanych” dziel mokra szmatka zrezygnowal… Biedaczek, jest z niego maly pedant, a efekt nie byl taki, jakiego oczekiwal. Marzyl o namalowaniu na pisankach swoich ulubionych klockow Lego. Moze za rok sie uda!)

  110. Dobry wieczór!

    Rozmarynie, wygląda na to, że Niemen będzie także idolem mojej młodości – właśnie zakochuję się w jego twórczości. :)

    Trochę się naszperałam w „Febliku” i rozwiązałam krzyżówkę, Bożeno. Musiałaś się przy niej napracować, prawda?

  111. Ateno,zapomniałam wcześniej dodać,że zdjęcie niezwykłe.Jakież to trzeba mieć oko!
    A DUA doskonale skojarzyła je z „Pielgrzymem”. Razem stanowią- mówiąc po Norwidowemu- „doskonałe Dopełnienie”.

  112. Bożenko, już zajrzałam.Jakie fajne! A jakie przemyślne pytania.Czytałam „Feblika”dwukrotnie, a nie wszystko pamiętam.Oczywiście,że polecę,a grono wielbicielek „Jeżycjady” mam całkiem spore.Ci,którzy nie należą do grona wtajemniczonych,słuchają nieraz ze zdumieniem,jak przerzucamy się faktami i skojarzeniami niczym tajnym szyfrem.
    Ostatnio jedna z mam nie chciała kupić córce „Feblika”, bo dziecię czymś podpadło.Spotkałyśmy się przypadkiem i przekonałam ją,że taka kara to przesada.Na drugi dzień zamówiła książkę.:)

  113. Oho, widzę, że wpis od rana się smakowicie rozrósł. Dobrze, im więcej tym lepiej. To wszystko takie ciekawe, takie ciekawe. Zdjęcie Ateny przepiękne. Czy to nie przedziwne, że piasek wygląda na tej fotografii, jak posadzka z mosiądzu, albo i samego złota!
    Norwid. Znów ktoś wyraża słowami moje najgłębsze przekonania i uczucia. Jak dobrze, że Pan Bóg stworzył poetów.

  114. To prawda, Rozmarynie. Niemen się odważył – i wygrał.

    Patrycjo, szkoda. Szkoda. W przyszłym roku robisz pisankę, zobowiązuję Cię do tego!
    Jestem pewna, że potrafisz i że będzie śliczna!

  115. Nie mogę się doczekać Galerii Pisanki! Melduję tylko że ja nie wezmę w niej udziału- nigdy nie robiłam pisanek a ostatnio braknie czasu(sporo nauki).

  116. Cudowny Norwid! Zanim poznałam jego wiersze „czytając”, najpierw je usłyszałam w interpretacji Niemena, idola mojej młodości. „Bema pamięci…” pokochałam od pierwszego słuchania, a i „Pielgrzyma” Niemen też później zaśpiewał. NaszPanPolonista w liceum, choć nie przepadał za tzw. „muzyką młodzieżową”, starał się wyjść naprzeciw ówczesnym fascynacjom swoich uczniów i wspólnie wysłuchaliśmy „Bema pamięci…” na lekcji polskiego.
    Norwid mądry i piękny, choć trudny. Ale za to jaki nowoczesny!

  117. Dobry wieczór! Dzisiaj rocznica urodzin jednego z klasyków wiedeńskich. Trzeba by uczcić!
    DUA, pisanki wysłane. Pełen naturalizm.
    Jestem ciekawa zaskakujących pomysłów Księgowych. Pamiętam galaretkowe pisanki, były niesamowite ;).

  118. Bożenko, to Ty mnie rozpieszczasz!
    Gdzieżbym tam śmiała oko mieć surowe. Mogę się tylko cieszyć z takiej wdzięcznej popularyzacji „Feblika”- i bardzo dziękować!

  119. Wczoraj , pod poprzednim wpisem, SowaP poleciła nam uroczą muzykę:

    Frederick Delius: „On Hearing the First Cuckoo in Spring”.
    Academy of St Martin-in-the-Fields.
    Kopiuję, żeby nie przepadło w niepamięci.

    SowoP, Galeria czeka na muzyczną pisankę!

  120. Dziękuję , Pani Małgosiu. (Poprzedni wpis wysłałam przed przeczytaniem Pani odpowiedzi).
    :)

  121. Gdy wykonałam Ulubioną Autorkę z piernika wzięta została ona przez nią samą za Gwiazdorka. Gdy pomalowałam pisankę, to Ulubiona Autorka nie dowierza, że ze szkła. Oj, dolo ty moja! Ale zastrzegałam , że mam trochę lewe ręce! ;) Mimo tego, nie jestem pozbawiona dobrych chęci. :)

  122. Ahaaaa! a ja myślałam, że będzie właśnie ciężka, szklana i przejrzysta!:)
    Ale te też fajne, Madziu.

  123. Norwid i przepiękne zdjęcie; DUA nas rozpieszcza! W Księdze ciągle nowe niespodzianki.

    A ja pozwolę sobie zaprosić miły Lud Księgi do kolejnej literackiej zabawy. Czeka na Was wielka krzyżówka z „Feblika”; tak, tak, moje Kochane, 77 pytań dla znawców :) Zamieszczona świeżutko na stronie biblioteki pedagogicznej w Bytomiu; mam nadzieję, ze dostarczy przyjemności wielbicielom „Jeżycjady”. Magda.leno, Helenko, Kapucynko, Zuziu, czekam na Was! Joanno, zaproś swoich uczniów! Zapraszamy wszystkich.
    Tylko boję się, czy DUA nie zerknie surowym, krytycznym okiem :)

  124. No jak to, gdzie?!
    Toż jest to przecież pisanka szklana, wykonana podobną metodą jak bombki choinkowe (na palniku). Jest dużo większa niż zwykłe jajko. Obficie pomalowałam ją farbą akrylową, dodając gdzieniegdzie nieco brokatu. :) Metodą hutniczą, jak się okazuje, pisankę też się da wykonać, ale na szkle bez podkładu akryl się nie utrzyma. A z formowaniem gorącej masy szklanej niestety sobie nie radzę. ;)

  125. Zuzanno od omdleń, kwituję odbiór przesyłki pisankowej (brawo! oryginalne! Z oczami!) i zachęcam Ciebie i Mamę do wyjścia spod regału!
    A wszystkich KC i DC zachęcam do szybkiego przesyłania zdjęć pisankowych, żeby Galeria miała jak zwykle rozmach i potęgę wyrazu!

  126. Raku Zimoraku, odezwałeś się pod dawniejszym wpisem („My to mamy dobrze!”) i tam też Ci odpowiedziałam.

  127. Mamo Isi, w sprawie Ellis: jeśli dobrze pamiętam, miejscowa służba doniosła bagaże z wraku.:)))
    No bo jak tu siadać do kolacji bez zmiany stroju?!

  128. No, no, no!
    Sześć pisankowych przesyłek w jednej chwili!
    A jakie ładne! Prosimy o jeszcze, dalejże!
    Opisy technik, warunków, intencji i przeszkód – mile widziane!

  129. Piękne zdjęcie i światło chwycone o zachodzie słońca. Dzięki, Ateno:)
    Ciekawe, czy za czasów Norwida rzeczywiście były to „pyramidy”, czy Poeta się rąbnął?

  130. Czytam „The Will and The Deed” Ellis Peters i bawię się, jak dziecko. Na początku mamy katastrofę lotniczą w Alpach w środku zimy. Pasażerowie w pośpiechu ewakuują się w kopny śnieg, po jakimś czasie jeszcze ostrożnie dwie osoby wracają po dwie teczki z ważnymi dokumentami. Po czym całe towarzystwo, tak jak wyskoczyło z samolotu dygocąc z zimna brnie w śniegu po pas w dół stoku. Po jakimś czasie docierają do zakopanej w górach wioski, gdzie zostają ulokowani w oberży. No i nagle się okazuje, że każdy z pasażerów fatalnego lotu dysponuje swoim kompletnym bagażem, walizami, paltami, strojami wieczorowymi etc;)

  131. Dziękuję, że zamieściła Pani tę interpretację dr Falkowskiego. Muszę przyznać, że bez niej niewiele zrozumiałam z tego wiersza, niestety. A tak, rozumiejąc już więcej, mogę powiedzieć, że zdjęcie Ateny jest nie tylko ładne, lecz także ilustruje ten wiersz bezbłędnie :)

    Joanno, gdy przeczytałam Twój komentarz, byłam w okolicy ul. Krupniczej, więc podeszłym pod wskazany przez Ciebie adres. Teraz jest tam kawiarnia, ale i tak dobrze było dowiedzieć się kto mieszkał w tej kamienicy dawniej. A książkę postaram się przeczytać w przyszłości (coraz więcej mam tych „na przyszłość”, ale chyba lepiej tak niż nie mieć żadnej, prawda?)

  132. Ateno, cudownie uchwycone światło! Lubię.

    PS Chyba też sobie kupię figurkę wiadomej Ci świętej. :-)

  133. Oniesmielonam.
    Dziekuje, zdjecie zrobiona na Gasparilla Island, na plazy znajdujacej sie na samym cyplu z latarnia Boca Grande. Piekny zakatek, ktory bardzo lubia delfiny.
    Tak, lubie Norwida (fajnie przeczytac w formie rekopismiennej),i chetnie zagladam do ksiazek Falkowskiego.
    Motyw pielgrzyma jakze wazny w odkrywaniu zakatkow swiata.

  134. Wiem, Zuziu!
    Dlatego właśnie fragment ten zamieściłam.
    Dodałam też rękopis poety – wzruszający, prawda? Z poprawioną literówką.
    Książki pana Stanisława Falkowskiego zacznij gromadzić już teraz- w liceum będą jak znalazł!
    (A bardzo trudno je dostać).

    Aleksandro Oleńko, witaj! Cieszę się na Twoją sporą pisankę!

    Aleksandro Z Daleka, proponuję, żebyś wysłała te zdjęcia na adres pisankowy, który niebawem podamy.

  135. Dzień dobry!
    Wspaniały wpis, mam wrażenie, jakby biło z niego mnóstwo światła!
    Bardzo się cieszę, że zamieściła Pani fragment książki. Jakoś lepiej zrozumiałam.:)
    A zdjęcie zachwycające. Jak to dobrze, że możemy tak wiele uwiecznić. Chociaż myślę, że jeszcze piękniej wyglądało to na żywo.

  136. Jeszcze kilka słów do Krzysztofa, który pytał o nasze Joannowe patronki. Moją jest Joanna Franciszka de Chantal. Może dlatego tak kocham warszawski kościół Wizytek. :-)

  137. Wspaniałe połączenia zdjęcia z tekstem. Do dłuższej kontemplacji…
    Pozdrawiam serdecznie :)

  138. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Chciałam wysłać Pani kilka zdjęć, podejrzewam, że w ten sposób, mogę zrobić to wysyłając link do danego zdjęcia. Czy jest inny sposób?

  139. Aleksandro, bo ja po prostu nie nadążam z odpowiadaniem na tysiące maili.
    Dlatego powstała ta strona.
    Napisz do mnie tutaj, dodając, że jest to wiadomość prywatna – na pewno się nie ukaże, a przeczytam ją tylko ja.

  140. Witam, mogłabym dostać adres mailowy, na który mogę do Pani napisać? Szukam i szukam i nie mogę znaleźć.

  141. Jakie to piękne DUA, że dzieli się Pani z nami takimi skarbami oraz piękne jest to, że na świecie… byli, są
    i z pewnością będą POECI oraz TWÓRCY OBRAZÓW, które się z tą poezją świetnie dopełniają.

  142. Bardzo dziękuję!
    Kto jeszcze ma pisanki?
    Jeśli będzie więcej eksponatów, zaraz poproszę Adminkę o utworzenie specjalnego adresu.

  143. Biedronko (wiad.pryw.) – a to wspaniale! Cieszę się.

    Beato, nasza żeglarka i bogini Atena w jednej osobie jest też zapaloną turystką i wciąż pielgrzymuje sobie po świecie. To zdjęcie zostało zrobione na ciepłej Florydzie, dokąd uciekła z zaśnieżonego Chicago.
    Trzeba mieć doprawdy „oko” i refleks, żeby dostrzec tuż obok siebie obraz tak symboliczny i pełen piękna, i momentalnie go utrwalić.
    Jest na nim i wędrówka, i jej przemijający ślad, jest i Ziemia, i Niebo – a raczej jego odbicie w materii ziemskiej. Jest w nim wszystko!
    Widać też, że Atena jest wierną czytelniczką Norwida. I że umie dostrzegać piękno wokół siebie.

  144. Lubię Norwida już od czasów licealnych, a może nawet wcześniej. I przypomina mi się, że na studiach pisałam esej, interpretując wiersz „Królestwo”:

    Na probierczy kamień dość przeszłości.
    Było jej dość, by sprawdzić, co boli,
    Więc nie słuchaj, co dziś o wolności
    Mówią — co dziś mówią o niewoli!

    (…)

    Nie niewola, ni wolność są w stanie
    Uszczęśliwić cię… nie! Tyś osobą —
    Udziałem twym więcej: panowanie
    Nad wszystkiem na świecie i nad sobą.

  145. „Dopokąd idę”
    I zaraz skojarzenie:” Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie” (Flp 3,20) i „Wędrówką jedną życie jest człowieka”( E. Stachura).
    Dzięki DUA za ten wspaniały fragment z książki prof. St. Falkowskiego. Jest genialny. I taki też jest Norwid.
    I do tego jeszcze zdjęcie – cacko Ateny. Można wiedzieć z jakiego wybrzeża ta złocista plaża?
    Naprawdę piękny poświąteczny wpis- prezent:). Aż ciepło robi się na sercu.
    Pozdrawiam wszystkich z uroczego, wiosennego Torunia.

  146. Tak jest chyba ze wszystkimi. Do Norwida trzeba dojrzeć.
    Pan Falkowski, dużej klasy naukowiec i natchniony, doświadczony nauczyciel, wspaniale przybliża licealistom skarby polskiej literatury. Jest specjalistą od Żeromskiego i Norwida!

    Nie będę tu cytować całego rozdziału „W nieba łonie: Norwid”- ale wszystkich, a zwłaszcza maturzystów, odsyłam do tej świetnej książki! („Ciężkie norwidy”).

  147. Komentuję legalnie- mam „okienko”.:)
    DUA, znowu wiersz idealnie pasujący do mego nastroju i podejrzewam, że nie tylko mojego. Posiada Pani chyba jakiś tajemniczy instrument, przy pomocy którego idealnie to Pani wyczuwa. Dziękuję za przypomnienie tego wiersza. To Norwidowe „dopokąd” zawsze mnie urzekało.
    A NaszPanPolonista -no cóż, staram się uczyć od najlepszych. Dobrze, że pisują książki i chcą się swoim światem podzielić.:)
    Biedzę się właśnie nad Norwidem z drugoklasistami i nieustannie boleję, że pomimo moich starań tak trudno im go zrozumieć. Pocieszam się, że do tego trzeba chyba dojrzeć i może niektórym się uda. Pamiętam, że na etapie liceum też nie do końca do mnie przemawiała jego poezja, za to potem, już na studiach, to było wielkie odkrycie. A zachwyt trwa do dzisiaj.

  148. O tak, Chesterko. A skoro już tożsamość PanaPolonisty została odgadnięta, zaraz rozszerzę wpis o stosowny fragment jego wspaniałej książki.

  149. Ach! Kłaniam się bogini! Co za światło!
    A wiersz, to Owoc tego, co świętowaliśmy niedawno, co ja mówię -świętujemy, wszak mamy oktawę.
    Cały Norwid w tym wierszu, jego życie. Wiedział, o czym pisze.

  150. Piekne zdjecie, cytat rzeczywiscie wspaniale je dopelnia. A takze fakt, ze fotografie zrobila Atena, daleko…

    Usmiecham sie do DUA, do Ateny (niegdys mojej prawie-sasiadki) i do NaszegoPanaPolonisty.

    Bardzo lubie Norwida.

    A u nas wreszcie prawdziwa wiosna, slonce, kwiaty, zapachy, smaki… (Ostatnio jadlam na kolacje swieze sardynskie karczochy – na Sardynii sa podobno najwieksze ich zbiory na swiecie, do tego dzikie szparagi – ktore rosna tylko tutaj, sa duzo mniejsze od normalnych i maja bardziej wyrazisty smak. Gdy jem te tutejsze wiosenne warzywa, czuje sie troche Sardynka :) ).

  151. Bardzo lubię Norwida i ten jego wiersz też lubię.
    Zdjęcie cudne!
    Dobranoc już naprawdę.

Dodaj komentarz