To świetne zdjęcie zrobiła nasza KC Atena.
A pokazuję je dziś dlatego, że mam chyba do niego ilustrację tekstową.
W poczcie wielkanocnej dostałam mianowicie, od znanego mi najprawdziwszego NaszegoPanaPolonisty, piękne życzenia z zeskanowanym rękopisem Norwida. Oto jego treść:
XI.
PIELGRZYM
1
Nad stanami jest i s t a n ó w – s t a n,
Jako wieża ponad płaskie domy
Stercząca, w chmury…
2
Wy myślicie, że i ja nie Pan,
Dlatego, że dom mój ruchomy
Z wielbłądziej skóry…
3
Przecież ja – aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono duszę mą porywa,
Jak piramidę!
4
Przecież i ja – z i e m i t y l e m a m,
I l e j e j s t o p a m a p o k r y w a,
D o p o k ą d i d ę !…
(Cyprian Kamil Norwid, Vade-mecum)
Rękopis poety:
Dr Stanisław Falkowski („Ciężkie norwidy – czyli subiektywny przewodnik po literaturze polskiej”, wyd. Świat Książki 2009):
„Kim być najlepiej? Cesarzem? Księciem? Rycerzem? Do jakiego stanu najlepiej należeć? Odpowiedź Norwida zaskakuje: najlepiej być… pielgrzymem!
(…) Człowiek świadomy sensu własnej doczesnej wędrówki – a któż może go być bardziej świadom od pielgrzyma? – za czasów życia ziemskiego już ‚trwa’ ‚w nieba łonie’, oczekując narodzin do drugiego życia – wiecznego.
(…) Wbrew tym, którzy chcieliby widzieć w pielgrzymie bezdomnego nędzarza, stwierdza on w swoim monologu: domu na ziemi właściwie nie potrzebuję, bo gdy wędruję, moja dusza przebywa ponad ziemią, a ziemię (czy raczej: Ziemię?) posiadam całą na własność. Rachunek jest zaskakujący i prosty: – posiadam dokładnie tyle ziemi, ile się zmieści za każdym razem pod powierzchnią mojej stopy. A ponieważ mogę stanąć na każdym miejscu w świecie, cała kula ziemska jest moja! Pielgrzym pochwala życie-wędrówkę obdarowujące człowieka skarbem przebywania na ziemi i w niebie równocześnie – tak przedstawia się w grubym skrócie myśl całego wiersza.”










Witam serdecznie w piękny poniedziałkowy poranek i życzę miłego tygodnia!
Wczorajsze moje dwa wpisy zaginęły, więc próbuję raz jeszcze- może się uda.
A polecałam wywiad z ks.Michałem Hellerem na Onecie z 1.04.- bardzo a propos naszej dyskusji matematycznej.Rozmowa związana jest z marcową promocją książki księdza profesora „Wierzę,żeby rozumieć”.Może być ciekawa, bo to wywiad- rzeka z autorem,który zaryzykował ponoć nawet kiedyś stwierdzenie,że Bóg jest matematyką.:)
Witam wieczorna pora, wlasnie (nieco pospiesznie) nadrobilam lekture wpisow z KG z ostatnich dwoch dni, troche sie ich nazbieralo…
Lubie matematyke.
Dziekuje, DUA (i Zgredzie), za przypomnienie tego pieknego utworu Ks. Twardowskiego.
A dzis bylam z Sofia w kinie na „Heidi” – najnowszej wersji. Piekny film, polecam! Bardzo dobra adaptacja (a nie zdarza sie to czesto), dzieci swietnie graja, cudne krajobrazy. Jestem milosniczka tej ksiazki (Sofia tez), wiec naprawde milo spedzilysmy czas.
Uśmiałem się przy lekturze artykułu „Wpływ Michała Hellera na globalne ocieplenie”.
Dołączam parę słów na temat matematyki. Wspomniany tu ksiądz profesor Michał Heller, człowiek wielkiej wiary i wybitny naukowiec kosmolog, opracował wraz z ks. Józefem Życińskim zbiór artykułów pt „Matematyczność przyrody”. Lektura tej książki uświadomiła mi, że Świat jest matematyczny i doskonale „pomyślany”, bo opiera się na bardzo ścisłych zasadach, odkrywanych stopniowo przez Człowieka w ciągu tysiącleci jego istnienia za planecie Ziemia. Te zasady są właśnie Matematyką. Jest w tym coś tak zachwycającego i M E T A F I Z Y C Z N E G O, że aż dreszcz przechodzi…
Otz, cieszę się, że podzielasz moją admirację dla Niemena. Czy już znasz w jego wykonaniu „Daj mi wstążkę błękitną..”?
Dziękuję DUA za piękny wiersz księdza Twardowskiego. Jak wspaniale móc odkrywać ciągle nowe cuda!
Cała przyjemność po mojej stronie. Lubię sprawiać ludziom radość, gdy nadarzy się taka okazja.
O, Helenko, bardzo dziękuję za miłą wiadomość.:)
Pani Małgosiu, słuchałam dzisiaj przemiłej, poranno-przedpołudniowej audycji kulturalnej w Radiu Lublin i spieszę donieść, że pani prowadząca też jest ogromną fanką Jeżycjady. Ceni ją za emanujące z niej ciepło i optymizm oraz za zwykłych-niezwykłych bohaterów, miłośników książek i herbaty. Wspominała także o dokonanym przez Panią genialnym – jak się wyraziła – przekładzie „Powiastek Beatrix Potter”.
Może być Pani dumna z takiej czytelniczki, ponieważ Grażyna Lutosławska jest Mistrzem Mowy Polskiej, a do tego posiada talent pisarski: prowadzi m. in. „Blog ze smakiem” oraz tworzy scenariusz do słuchowiska „Bazarek”.
PS Przy okazji odkryłam na stronie qlturkakropkapl wywiad z Panią „Rozkoszna praca!”, dotyczący pracy nad przekładem powiastek.
Dodam jeszcze, że zgadzam się całkowicie z Matematygiem. Jakże logicznie nam wywiódł, że kwestionując obecność matematyki na maturze, w tle w ogóle kwestionujemy jej sens…
Może należałoby natomiast przeanalizować program, a na pewno – założenia dydaktyczne. Niech nikt tu nie ma kompleksów – prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska, badaczka i znawczyni problemu, twierdzi, że winna matematycznym problemom uczniów jest fatalna dydaktyka na poziomie wczesnoszkolnym, zabijająca twórcze myślenie i matematyczne talenty dzieci… Według jej badań wśród pięciolatków co piąte dziecko jest wybitnie uzdolnione matematycznie; po półrocznej edukacji szkolnej takie zdolności wykazuje już tylko co ósme… I potem dalej leci to w dół.
Zbrodnia.
Czyli znowu wracamy do tego, jak ważny jest – Nauczyciel.
„Między duchem a materią pośredniczy matematyka”
Hugo Steinhaus
Piękno matematyki – jak piękno dzieł sztuki – nie jest i nie będzie dostępne każdemu. (…) Matematyka to ciekawość świata, dostrzeganie zależności, umiejętność rozwiązywania, odkrywania i stawiania problemów, wyobraźnia i twórcze myślenie. Logika, zwięzłość, precyzja, wytrwałość. Trening intelektualny (tu cytuję sama siebie – to ze wstępu do bibliotecznego biuletynu na temat, upraszczając, dydaktyki matematyki – dzisiaj chyba nie ujęłabym tego lepiej).
Lubię matematykę! Tak, Błotowiju, rzeczywiście jest jak poezja (porównanie m.in. ks. Michała Hellera), jak muzyka. Jest niczym – jak arcytrafnie pisze Atena – zagadki kryminalne. U nas w domu często materiał do dyskusji, a prowadzą je filolodzy i przyszły historyk – z zacięciem matematycznym oraz teoretyk matematyki – z zacięciem filologicznym :)
Stale też hobbystycznie weryfikuję sobie tezę, że matematyka jest wszędzie :) Zauroczyło mnie, że salonach jubilerskich, wśród kosztownych cacek, znaleźć można np. wstęgę Möbiusa. A finansiści uczą się ponoć, że biznes jest fraktalny… Fajne to.
A teraz raz jeszcze przypomnę adres, pod który można dostarczać zdjęcia pisanek:
pisanki@musierowicz.com.pl
Anusiu 123, przyspiesz obroty! Otwarcie Galerii już wkrótce!
Kto jeszcze coś ma, niech się spręża.
Ech, Joanno, zamówiono ją u mnie zbyt wcześnie. Teraz już wszystko się pozmieniało, jedni umarli, drudzy przyszli na świat, jeszcze inni powyrastali, przenieśliśmy się z miasta na wieś – słowem, książka już od dawna jest nieaktualna.
A trochę została na mnie wymuszona!
Wiewióreczko, jak ładnie skomentowałaś. Tak jest, to jest najważniejsze: dobra wola. Miłość i trud.
Myślę, że każdy z nas ma w pamięci takich Nauczycieli,wobec których zaciągnął długi i zobowiązania.Na szczęście dane nam było takich spotkać.
Oprócz wyjątkowych polonistek , pamiętam moją cudowną wychowawczynię -Panią od przyrody, cudowną panią od matematyki,uczącą nas cierpliwie i wytrwale,nie szczędząc opornym dodatkowego czasu.I mojego profesora matematyki w liceum,który cenił w nas humanistyczne talenty i doceniał to,że” umiemy wiele innych rzeczy”.
Zastanawiałam się,DUA,skąd znam to zdanie o liczeniu.Nie pamiętałam,że z „Tym razem serio”,bo to jedyna z Pani książek,której nie mam na półce i czytałam ją tylko raz.Oj,przydałoby się wznowienie.:)
Bardzo ciekawie tu wczoraj było, jednakże po przeczytaniu wątku matematyczno – humanistycznego, nie mogłam powstrzymać egoistycznego westchnienia ulgi, że mnie te problemy maturalne już nie dotyczą :)
To znaczy dotyczą w sensie młodych wiewiórek, ale mamy jeszcze trochę czasu.
Wiecie, ja to podziwiam wszystkich: matematyków i humanistów i wszystkich, którzy się w ogóle starają. Tych, którzy potrafią takie rzeczy, jak Zgred ( nie wiem nawet dokładnie co, bo to jest wiedza zbyt tajemnicza dla mnie), i tych którzy potrafią ugotować najlepszą zupę dla swojej rodziny, i dać maksymalną dawkę miłości wnukom. I tych, którzy piszą piękne powieści i tych, którzy potrafią uśmiechnąć się do ponuraków. Najważniejsze, żeby się starać.
Dzień dobry.
Historia, którą Pani przytoczyła jest poruszająca. Życzę wszystkim, żeby trafiali w szkole na takich nauczycieli, zwłaszcza z przedmiotów, które są dla nich trudniejsze. Taki Nauczyciel to prawdziwy skarb, i nie dziwię się, że wciąż czuje się mu Pani zobowiązana. Gdybym została nauczycielką chciałabym właśnie tak oddać się uczniom.
Dziś piękna niedziela, ptaki cały czas ćwierkają mi za oknem – po obiedzie muszę wyjść na spacer. Pozdrawiam wszystkich gorąco!
Dziękuję DUA, dziękuję Aniu! Twoja historia jest moja- ja i maż, zawsze zdolni matematycznie, a dziecko, jakiś dziwny wyjatek – tajemnica. Ale dziś mamy „sprawiedliwy” system i, jeśli się cud nie wydarzy, będzie, ze swa wielka miłościa do historii….no właśnie, co będzie robić?
Dałaś mi do myślenia z tym porodem. Był bardzo ciężki i lekarz, jeszcze po wszystkim był bardzo zaniepokojony. Dziękuję.
A przecież tak jeszcze było (cytuję samą siebie z „Tym razem serio”, bo co się będę powtarzać) :
„Zaraz potem, gdy załapałam trzy niedostateczne, poprosił mnie do swego gabinetu i przeszywając mnie surowym, jasnym spojrzeniem, oznajmił:
– Czuję się winien, że nie zdołałem zainteresować cię fizyką. Być może poświęciłem ci za mało czasu. Proszę przyjść jutro o piątej do mnie. Będziesz pobierała dodatkowe lekcje trzy razy w tygodniu.
Zdaje mi się, że jest to już dziś całkowicie niepojęte – ale te lekcje były bezpłatne! Profesor poświęcił mi swoje wolne popołudnia – a był już w podeszłym wieku!”.
Takie gesty zobowiązują.
Dzień dobry, AniuG, dzień dobry wszystkim!
Zdanie, które cytujesz, przypomnę, wypowiedział prof. Marian Węgrzynowicz, fizyk, w chwili, gdy ważyły się losy mojej matury.
I dodał z mocą: „To dziecko liczyć nie umie. Ale umie za to wiele innych rzeczy. Zasługuje na świadectwo dojrzałości.”
Dodam, że odtąd wciąż – choć nasz Wychowawca już dawno nas opuścił – staram się sprostać tej zobowiązującej opinii.
Dzień dobry. Z powodów ogrodowych umknęła mi matematyczne dyskusja. Moja trauma nie była osobista, lecz rodzicielska. Zawsze byłam z matematyki( i pokrewnych ścisłych) bardzo dobra. Ale tego się nie dziedziczy, jak powiedziała mi nauczycielka starszego dziecięcia. Chłopak inteligentny ponad przeciętnie, a z matematyki kompletny głąb. Po wielu latach korepetycji( rehabilitacji raczej) terapeutka, świetna matematyczka, ucząca nauczycieli pracy z dziećmi z dyskalkulią, poddała się. „A niech liczy na palcach, tabliczki mnożenia go nie nauczę” Ale przez maturę z matematyki, za drugim podejściem, synusia mi przepchnęła.
Po latach pracy i obserwacji nasza kochana Mirka twierdziła, że synek nie ma dyskalkulii( przy ciężkiej dysleksji), lecz uszkodzenie neurologiczne okołoporodowe. Całe szczęście dla nas, że matura z matematyki na poziomie podstawowym jest taka łatwa.
„Są ludzie , którzy potrafią liczyć i są ludzie którzy nie potrafią liczyć.”
Idę uszczęśliwiać psa( spacer).
Miłej niedzieli.
Och! Jakże ciekawa dyskusja się tu odbyła! Ze swojej strony dodam tylko, że jestem humanistką z zacięciem matematycznym :)
A wiersz ks.Twardowskiego- mój ulubiony.
Szkoda, ze sie spoznilam na dyskusje matematyczna. Lubie matematyke. Mozna pomyslec o niej jak o zagadce kryminalnej (proza zamiast poezji :)) w ktorej sie wszystko logicznie uklada. (Jak juz sie odgadnie „kto zabil”). Tak oczywiscie ze uproscilam, ale kazde zadanie mozna potraktowac jak lamiglowke, a zmieniajac podejscie z negatywnego na dociekliwe, latwiej matematyke polubic, albo chociaz postarac sie ja zrozumiec. Zdac mature i pozornie zapomniec, bo ona i tak sie bedzie pojawiac w roznych aspektach zycia.
Ksiadz Twardowski pieknie to ujal.
Dobranoc
Piękny wiersz cytowany przez Agatę Karolinę o poranku,piękny wiersz na zakończenie- podsumowanie dnia.
Doskonała klamra kompozycyjna.
Już znalazłam.Nie pamiętałam tego utworu, może nigdy go nie czytałam.Widocznie teraz dopiero miałam nań zwrócić uwagę.W tej dziedzinie również nie ma przypadków.Piękny i mądry jak zawsze u tego Autora.
Dziękuję za tę wczorajszą- dzisiejszą rozmowę.Dostarczyła mi materiału do przemyśleń.Kolejna lekcja, by rezygnować z uproszczeń.
I jeszcze raz- spokojnej nocy !
Dobranoc. :)
ks. Jan Twardowski
SPRAWIEDLIWOŚĆ
Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny
Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im łatwiej jest zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość
1970
I tak to jest, że niektórych ludzi system wyrzuca. Przyczyna jest zwykłe niezrozumienie, Korczak pewnie nazwałby to brakiem wyobraźni, a może po prostu, brakiem obserwacji.
A to tego nie wiedziałam.To dlatego miedzy innymi tak lubię tu być.Ciągle się czegoś uczę.:)
P.S .Nieśmiało poproszę o tytuł wiersza.
I może trochę lżej będzie Ci się uczyć, Otz.
Dobranoc, mała! :)
Chodziło mi o to, że nie porównywałabym matematyki do poezji.
Ale teraz myślę, że masz rację :).
Matematyku-tygu, bardzo mi miło, że wpadłeś do mnie wieczorkiem. Dziękuję za mądre słowa.
Nutko, pozdrawiam Podobnego, a Ciebie ściskam.
Dobranoc, Zgredzie, dobranoc wszystkim!
Przykład z jabłkami zrodził się w głowie księdza Jana Twardowskiego.:)
Zgredzie, humanisto niewątpliwy(wnoszę to z lektury Twoich wpisów),wrzuciłeś to pytanie,żeby nas, biednych matematycznych profanów ,pognębić?
A tak w ogóle to pięknie,że się różnimy.Inaczej byłoby nudno i monotonnie. Przykład z jabłkami znakomity.:)
Kończę już ,bo niemożliwie się dziś rozgadałam.
Dobrej nocy!
Teraz ja się rumienię, DUA. I uśmiecham.
Muszę przyznać, że cały wieczór czekałam na słowa DC Zgreda w temacie. Nie zawiodłam się jak zwykle. Dobrze tu z Wami porozmawiać.
Matematyka nie jest tak blisko związana z językiem jak poezja (wprost przeciwnie – jest taka sama we wszystkich językach i kulturach), więc jest dziedzictwem bardziej uniwersalnym, nie tylko narodowym. A wzory skróconego są bardzo dalekie od jej prawdziwych osiągnięć.
Gaszę, bo idę spać.
Dobranoc.
Nic dziwnego. Matematyka nie jest tak blisko związana z językiem, więc jest dziedzictwem trochę bardziej uniwersalnym niż tylko narodowym.
Ale biegłość wersyfikacyjną posiadasz.
Zgaś ten rumieniec.
PS- Tak, ten Podobny bardzo się naszej Nutce udał.:)
A ona jemu.
Rumienię się.
Ja tylko posklejałem trochę cytatów, jak jakiś studencki kabaret.
Miło, Matematygu,że tak to widzisz.Mnie nadepnęli trochę na odcisk moi koledzy po fachu -nauczyciele matematyki.Niektórzy z nich próbują czasem deprecjonować dziedzinę, którą ja się zajmuję, czyli literaturę.
Na szczęście tylko niektórzy.
Matematygu, nieśmiało napomknę, że wzory skróconego mnożenia nie są dziedzictwem narodowym, w przeciwieństwie do np. „Pana Tadeusza”.
Zgredziku, wobec Ciebie też odczuwam bezradny podziw. Zwłaszcza że pamiętam Twój wiersz! :)
Racja, Matematygu. Dobrze powiedziane.:)
Nutko, taka „prywata” bardzo się nam podoba. Popatrz, jak się rozmowa rozwinęła.
Pozdrowienia ,Nutko,dla Podobnego.To jest właśnie ta wszechstronność,którą podziwiam.:)
Nie daj się tym sprawozdaniom:)
Ok.
Dzięki za ciekawą dyskusję.
Zdanie analogiczne to tego:
,,Dla wielu uczniów jest ona udręczeniem życia i w sumie niezbyt potrzebna jeżeli ktoś chce studiować kierunki humanistyczne”
można przepisać, podstawiająć za matematykę dowolny przedmiot maturalny i dowolny rodzaj studiów. W ten sposób łatwo zanegować sens matury.
Matematyka jest częścią kultury jak architektura czy poezja. Wymaganie jej znajomości od wykształconych ludzi jest naturalne.
Przy całym,oczywiście,ogromnym szacunku dla odwiedzających tę stronę fanów matematyki i innych nauk ścisłych,którzy z całą pewnością są też humanistami.Wszak w renesansie oznaczało to wszechstronność.:)
Jeszcze sobie pracuję nad sprawozdaniem z laboratoriów (wieczne siedzenie przy komputerze, oj, niezdrowo) i podpatruję rozmowę – serdecznie dziękuję za wszystkie miłe odpowiedzi! :)
Dodam jeszcze, że matematyka jest hojna i wcale nie taka zaborcza – Mój Podobny jest laureatem licznych konkursów (felietony, poezja) oraz Finalistą Olimpiady Języka Polskiego. Aktualnie natomiast jest doskonałym studentem matematyki.
Nie chodzi tu o jakieś moje przechwałki – myślę, że ten przykład może być zachętą dla Wszystkich Przestraszonych. Łączmy matematykę z tym co lubimy, a kto wie co dobrego z tego wyjdzie. :)
Życzę dobrej nocy i przepraszam za uskutecznianie prywaty.
Serdecznie pozdrawiam!
Nutka
Ale tamto zdanie napisałam z pełną premedytacją.:)
Tak,DUA,bezradny podziw to jest to,co czuję i ja,bo oczywiście wyuczalna byłam tylko do pewnego poziomu.:)
Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
nikt nikomu nie byłby potrzebny.
A wiecie, że można dowieść, że istnieje przypadek, że liczba niewymierna podniesiona do potęgi liczby niewymiernej jest liczbą całkowitą – bez wskazywania i wiedzy, jakie konkretnie to liczby?
Jaka to odpowiedzialność – być nauczycielem!
A! To zdanie, Joanno, jest mi znajome.
To bardzo być może, Otz, że przerażenie zabrało nam, trudno liczącym, całą przyjemność nauki.
Bardzo, bardzo wiele zależy od nauczyciela.
Każdy matematyk może być humanistą, nie każdy humanista może być matematykiem.:)
Ja też nie jestem w tym gronie. Może dlatego, że przez nauczycielkę matematyka to dla mnie 45 minut stresu, cztery razy w tygodniu?
Kiedy moja nauczycielka była na zwolnieniu, znajdowałam w niej (w matematyce, nie w nauczycielce) nawet jakąś przyjemność, ale oczywiście bez przesady. :)
Dobranoc.
Tak, naprawdę żałuję. Myślę, że dużo mnie ominęło.
Miło, że zajrzałeś (-łaś?).
Odczuwam bezradny podziw wobec przedstawicieli Twojej specjalności.
Ja nie wiem, Matematygu, i pokornie milczę. Nie umiem być matematykiem…
Żałuję.
,,Każdy humanista może być matematykiem, nie każdy matematyk może być humanistą. I odwrotnie.:)”
– co znaczy to ,,odwrotnie”?
Dziękuję! :)
Madziu, zawsze wiedziałam, że mądra z Ciebie dziewczyna.
Tak, Joanno.
Błotowijku, jest podobno też jak muzyka, lub na odwrót.
I na pewno jest dla wybranych. (Nie znajduję się w ich szlachetnym gronie, niestety).
A przecież wszystko jest liczbą! – tak mówią mędrcy.
Syn – architekt zapoznał mnie kiedyś z ciągiem liczbowym Fibonacciego i pokazał, że znaleźć go można nawet w układzie nasion słonecznika!
Nie odważyłam się sama stanąć w obronie Królowej Nauk, ale z całego serca popieram Nutkę. Spokój, skupienie, systematyczność i samodzielne myślenie – to jet to . :)
Troszkę nawet żałuję, że nie musiałam zdawać matematyki na maturze – wtedy bym się jej wyuczyła tak, że ho, ho ;) – a niestety w liceum poświęcałam jej czas tylko dorywczo. I sporo wiedzy wyparowało. :(
Miłej niedzieli! :)
Matematyka jest jak poezja ;)
Tak, Nutka napisała pięknie.
Chesterce i Joannie dziękuję za wsparcie bo: ” Są ludzie, którzy potrafią liczyć i którzy liczyć nie potrafią…”
A dla poprawy humoru maturzystom- humanistom proponuję przeczytanie felietonu Joanny Szczepkowskiej z jej książki „Jak wyprostować koło”. To hołd złożony jej korepetytorom matematyki, za wielki trud jaki musieli włożyć w pracę z niezwykle oporną uczennicą;)
Dobranoc Mili.
Każdy humanista może być matematykiem, nie każdy matematyk może być humanistą. I odwrotnie.:)
Nutko,z tym wyciszeniem i systematycznością możesz mieć rację.
Chesterko,”Dziennik zarazy” leży na mojej półce od dobrych kilku lat.Nie czytałam, bo ciągle były pilniejsze lektury.Teraz zajrzę,skoro Ty polecasz.
Nutko, pięknie napisałaś o matematyce :)
Świetnie!
Zajrzę z przyjemnością.
Tak. Wreszcie, po dwóch latach poszukiwań dzierżę w łapkach „Dziennik zarazy”!! Michael O’Brien, pisarz Pani pokolenia, kontestujacy wiele nurtów dzisiejszej kultury, autor dajacych do myślenia thrillerów science-fiction i pięknych ikon. Myślę, że najlepiej zajrzeć na jego stronę internetowa: studiObrien. Tak, zdecydowanie polecam.
A nie, Chesterko, nie znam tego autora. Polecasz?
Helenko, dzięki. Ja pamiętam.
21.37
… „A przecież nie cały umieram,
To, co we mnie niezniszczalne, trwa!”
(Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski)
Nutko, dziękuję za Twoją wypowiedź. Matematykę uwielbiam i nigdy z nią większych problemów nie miałam. Wiem, że niekażdemu jest tak łatwo. Wiem też, że nie da się wszystkim dogodzić, a ja nigdy nie mogłam znaleźć argumentów broniących obecności tego przedmiotu na maturze. Dzięki Tobie już będę umiała ubrać w słowa to co mi w duszy gra ;)
Czy kochana DUA zna może twórczość kanadyjskego pisarza Michaela O’Briena?(„Ojciec Eliasz”, „Dziennik zarazy” i in.)?
Dzięki, wspaniała Nutko, przeczytałam to z respektem.
Dobry wieczór!
Jako że doświadczenia z matematyką i maturą mam jeszcze (stosunkowo) świeże, odważę się troszeczkę podzielić swoim zdaniem.
Odnoszę wrażenie, że obecność matematyki na maturze jest uzasadniona jej statusem Królowej Nauk. Całe jej piękno polega na konieczności ścisłego skupienia się na niej, systematyczności oraz oddania swojego czasu, żeby zgłębiać kolejne etapy. Oczywiście, jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej i niebagatelną rolą odgrywają indywidualne predyspozycje, ale od każdego wymaga ona jednakowo swego rodzaju wyciszenia i skupienia. Uważam, że podstawową trudnością jest przezwyciężenie rozedrgania dzisiejszych czasów. Jest tyle bodźców, które odbieramy, tyle pośpiechu, tyle rzeczy których potrzebujemy i które chcemy zrobić, a tu potrzeba się wyciszyć, znaleźć spokój, przeczytać uważnie treść, przejrzeć własne myśli i przelać je na papier – w sposób zwięzły i formalny. To nie tylko współczesny problem zadań matematycznych, ale wszelkich zadań obliczeniowych, planowania pracy i działań. Ale to właśnie matematyka pomaga w tym planowaniu i usystematyzowaniu.
A tak szczerze – materiał z liceum to zaledwie namiastka prawdziwej matematyki. Ale zawsze przydatna. :)
Myśliduszko, nie tylko matma uczy logicznego myślenia.Humanistom na przykład taka łacina w zupełności wystarczy.Albo analiza przyczyn i skutków rozmaitych wydarzeń na lekcjach historii.Takich z prawdziwego zdarzenia.:)
Dzisiaj obchodzimy 11.rocznicę śmierci Jana Pawła II i w związku z tym dzisiejsza audycja Jedynki Dzieciom poświęcona była jego osobie. Gościem pani Joasi Ficińskiej był Marcin Brykczyński, autor książki „W każdym z nas są drzwi do nieba”, w której za pomocą czterowersowych wierszy przybliża dzieciom przesłania 14 encyklik naszego Papieża.
A tytułowy wiersz brzmi następująco:
W każdym z nas są drzwi do nieba,
Tylko je otworzyć trzeba.
Śmiało do nich trafić mogę,
Bo mi Chrystus wskazał drogę.
Dziekuje, udalo mi sie zlapac te stopy, wesola rodzinka przeszla pokwikujac, byl przyplyw i na tym odcinku plazy, nie dalo sie przebiec suchymi stopami. Siedzialam na szczatkach schodow, ktore zostaly zniszczone ciaglymi przyplywami i konczylyby sie one (schody) tam gdzie sa slady stop, w oceanie :).
Fragment z ksiazki „Wspomnienia z Kornwalii” Zofii Kossak (dziekuje Emilko), w zwiazku z wywodami Karikari.
„Godzina zadumy owiec w chwili, gdy slonce krylo sie za horyzontem, ow moment skupienia i nieruchomosci wywolujacy wrazenie, jak gdyby stado rekapitulowalo wszystkie swoje dzienne sprawy, nasuwal nieodparcie mysl o lacznosci swiata zwierzecego z powszechnym porzadkiem swiata stworzonego.”
Ojej chyba nie pójdę do ogródka.
Właśnie nagle przyszła wielka siwa chmura i sypie śniegiem jak w środku zimy!
My tu się mamy z tą pogodą. Do połowy maja przedwiośnie, a potem od razu upały na 30C.
Śliczne zdjęcie. Kocham morze. Jest wolne, nieokiełznane, tajemnicze i bardzo pociągające. To takie wspaniałe, że nigdy nie poznamy wszystkich jego tajemnic. I jest tyle pięknych pieśni morza! Pieśń fal, pieśń mew, pieśń morskiego wiatru.
Kapucynko, nie zgadzam się z Tobą. Matematyka zmusza nas do nauki logicznego myślenia, a to przyda się każdemu ;). Jednak rzeczywiście czasami jest udręką.
Jakie piękne zdjęcie, Ateno! Wrodzony talent do łapania i uwieczniania odpowiednich chwil!
A swoją drogą, nie wiadomo czemu ludzie tak się uparli na tę matmę na maturze. Dla wielu uczniów jest ona udręczeniem życia i w sumie niezbyt potrzebna jeżeli ktoś chce studiować kierunki humanistyczne. Ja całe szczęście nie mam z nią wielkich problemów, ale w liceum może się zacząć.
Świetnie, Justysiu! Przysyłaj!
Ja też dziś „ogródkowałam”.
Tak sobie myślę, że nie ma nic bardziej krzepiącego niż praca wraz z rodziną w zielonym już ogrodzie, pod wiosennym niebem.
To musi być jakiś atawizm.
Dzień Dobry!
Dwa dni mnie nie było i już się bałam, że minął termin zgłaszania pisanek.
Jak dobrze, że jeszcze nie. Asia, moja córka zrobiła kilka. Wyślę dziś wieczorem (naszym wieczorem), a teraz pędzę kończyć mazurek krówkowy, którego nie zdążyłam na Wielkanoc. Będzie na jutrzejsze Święto.
A potem pójdę „ogródkować”.
Pozdrawiam.
Mirrorko (wiad.pryw.)- cieszę się, uszy do góry! – dobrze będzie.
Tylko się trzymaj.
A w pingwiny też bym uwierzyła, Chesterko. Mniej więcej rok temu po jednej głównych ulic mojego miasta galopował wielbłąd.Można zobaczyć prześmieszny filmik na you tube. Nieszczęśnik uciekł z cyrku.:)
Mirrorko (wiad.pryw.) – bardzo się cieszę z wiadomości, że jakoś tam Ci pomogłam. Ale oczywiście wiedz o tym, że zasługa jest przede wszystkim Twoja!
PS. Błędy popełniają absolutnie wszyscy, wiesz? Nawet święci.
Cała rzecz w tym, czy i KIEDY się człowiek opamięta (to znaczy: oby jak najprędzej, żeby nie zabrnął w ślepą uliczkę!) i – w jaki sposób stawia czoła odpowiedzialności za ów błąd.
Jak mówi chińskie przysłowie: nie to jest ważne, że upadłeś, lecz to, że potrafisz się podnieść i ruszyć dalej.
Pozdrawiam serdecznie!
Asiu, podzielam Twój niepokój. Moja najstarsza córka – maturzystka, humanistka całą gęba, niestety z matematyki nie zaliczyła próbnej matury (22%). Chodzi na korepetycje 10-12 godz tygodniowo już 1,5 roku całe szczęście – do babci. Jest pracowita, uparta, ale nie może jakby czegoś przeskoczyć. Liczę trochę na to, że próbne są trudniejsze, ale… Może źle powiedziałam, że się niepokoję. W głębi duszy wierzę, że jest sens tam, gdzie go nie widzimy, jest furtka tam, gdzie wydaje się, stoi mur. Każdy z nas przecież urodził się, by dać coś światu i jest Ktoś, komu na tym zależy.
Tym niemniej ubolewam, że osoby decydujące o przedmiotach maturalnych czegoś nie widzą.
Agato Karolino – dzięki!
Jaki dobry Wiersz Poranny!