Alleluja! Alleluja!

ogród karikari

 

Ks. Jan Twardowski

PRZY STOLE

 

Jezu – wprost na Wielkanoc

usiądź między nami –

wierzących niewierzących

poobmywaj łzami

 

1998

 

 

 

Kochanym Czytelniczkom i Drogim Czytelnikom

z najlepszymi życzeniami na Święta Zmartwychwstania

od

MM

 

(Zdjęcie nadesłała KC Karikari)

 

163 przemyślenia nt. „Alleluja! Alleluja!

  1. Joanno, to niezwykła zbieżność – moja Żona także wybrała sobie za patronkę św.Joannę Beretta Molla (nawet udało nam się kiedyś pojechać na Jej grób w Mesero) i tak jak w Twoim przypadku, cała rodzina tudzież przyjaciele nie przyjęli tego do wiadomości, tylko uporczywie, do końca Jej życia, zgłaszali się z życzeniami po staremu, czyli 24 maja.

  2. Frederick Delius: „On Hearing the First Cuckoo in Spring”.
    Academy of St Martin-in-the-Fields.

  3. Witam Was!
    Bazylikę Św. Praksedy odwiedziłam jakis czas temu i pamiętam, ze urzekły mnie mozaiki nad ołtarzem w stylu prawdopodobnie bizantyjskim.
    Bazyliki Św. Pudencjany jeszcze nie odkryłam.
    Co do dziwnych imion to opowiem Wam, ze w dzieciństwie nadalysmy sobie wespół z moja kuzynka oryginalne imiona: Hildegarda i Kunegunda.
    Potem wymienialysmy nawet listy zaadresowane w ten sposób.
    Listonoszowi bylo do śmiechu :)

  4. Ja tak na dobranoc wpadłam jeszcze, dziękuję za uściski. A propos muzyki (to znaczy à propos zapytania o Sowę), przesłuchuję sobie właśnie utwory na jutrzejszy odsłuch (przegląd całej historii muzyki) i aktualnie jestem przy „Katalogu ptaków” Messiaena.

    A myślałam, że uda mi się dzisiaj spotkać Adminkę, ale niestety księgarnie też miewają awarie… W zamian ślę pozdrowienia :)

    Dobranoc!

  5. A no właśnie zaglądnełam w tej chwili i się zastanawiam czy jestem gościem starszym, średniostarszym, średniomłodszym czy młodszym. Bo do księgi zaglądałam od samego jej początku, ino się nie wychylałam. I nie raz się zastanawiam co słychać u Afrykandra, Zu, Fanki R. e tutti quanti. Szmat czasu, w sumie.

  6. Sienkiewicz to miał szczęście,że mama Isi urodziła się znacznie później, bo mógłby nie dotrzymać kroku konkurencji. Składam wyrazy uznania.:)

  7. Krzysztofie, imieniny obchodzę,jak chyba większość Joann,24 maja,razem zresztą z Zuzannami.Ale od kilku lat św.Joanna Beretta Molla jest moją patronką z wyboru.Niezwykła postać,idealny wzór na dzisiejsze niełatwe czasy.Usiłuję nawet przestawić bliskich na kwietniowy termin imienin,ale póki co nie bardzo mi się udaje.Ale może to kwestia determinacji,jeszcze powalczę.:)

  8. No i zginął internet i nie wiem czy poszło moje podziękowanie za wyjaśnienie . Dziękuję więc jeszcze raz pani Małgorzacie. Lubię być świadoma co czytam. Mam nadzieję, że mama Isi zasiadła do pisania książki – Sienkiewicz już tego nie zrobi ;-)

  9. Starostą mnie kiedyś nazwano, tak jak Wiewiórkę – Wójtem. Ale może czas byłby już odstąpić od tej tradycji, starsi goście poznikali, a młodsi nie rozumieją o co chodzi.
    Adminki to moja córka Emilia i jej mąż Bartek. Zajmują się, jak sama nazwa wskazuje, administrowaniem tą stroną, a także (genialny Bartek!) naprawami w nagłych przypadkach.

  10. Mowa dziś o imionach, ja zaś mam kłopot z pseudonimami.Skrót DUA już rozgryzłam z pomocą świątecznych wpisów ale kto to są Adminki i Starosta nadal nie. Może ktoś mi wyjaśni ;-)

  11. „Bo kąsa i lata”.

    Chesterko, Alienor przepiękne imię.

    Otz, a więc Idą jesteś!!!
    Bardzo mi miło.

  12. Filomena! To jedno z najpiękniejszych wg mnie imion. Brzmi jak melodia i zapach kwiatów. Gdybym miała więcej odwagi nadałabym je jednej z córek. Ale dobrze, że tego nie zrobiłam, bo nie pozielaja mej fascynacji. A jakie piękne znaczenie: cała umiłowana.
    No i jeszcze moje ulubione średniowieczne: Alienor.

  13. Skoro mowa o imionach to dodam, że będąc Idą (tak, moja mama czytała „Jeżycjadę” :)) w szkole regularnie (na biologii, wuefie i na historii) bywam Igą. A dwa razy nawet byłam Jolą. Ech.

  14. Imię Leokadia jest równie starożytne, jak Prakseda. Dzisiaj chyba równie zapoznane, choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu było w zwyczajnym użyciu. Moja Mama nosi to imię, Patronka – św.Leokadia z Toledo.
    Joanno, Gio, Asiu – a kim są Wasze Patronki? Mnie szczególnie bliska jest św.Joanna Beretta Molla, którą wspominamy 28 kwietnia.

  15. Ciotka Klotka twardy charakterek miała, nudzić się przy niej nie dało. Kiedy przyjechała do nas stwierdziła, że w gościach, czy u siebie swój ulubiony serial obejrzeć musi, a potem wyrzuciła nas z pokoju, bo za bardzo komentowaliśmy akcję. Zaśmiewając się siedzieliśmy w kuchni i czekaliśmy, aż ciotka nas wpuści do pokoju…

  16. Co do dziwnych imion – co Księgowi powiedzą na Klotyldę Filomenę? Takie imiona dała swojej córce siostra mojego dziadka. W dzieciństwie chwaliłam się, że mam prawdziwą ciotkę Klotkę.

  17. „Wio, Leokadio”- piękna książka pięknej Pani.
    Lubię Leokadie.
    Scholastyka? – cóż… to nie ma lekkości i wdzięku.

  18. A co do „straaasznych” imion, moja sławna ciociobabcia, chcac pozbyć się natrętnego wielbiciela, który zachwycał się a to jej oczami, a to innymi szczegółami (przyznam – niebanalnej) urody, na stwierdzenie tegoż, że zapewne i imię ma przepiękne – wykrzyknęła: LEOKADIA! (Faktycznie drugie imię cioci). Podobno poskutkowało.
    Zawsze ubolewała, że rodzice obdarzyli ja takim okrrroooopnym drugim imieniem.

  19. Dziekuje DUA!!! ( imie za sprawa taty)
    Asia pelasia, ladnie:)
    Chesterko jakie to wszystko ciekawe.
    Mame Isi przeniesc do sekcji pisarskiej :).
    Kupie sobie figurke sw Praksedy, bede miala wlasny Babylos.

  20. Siostra, która mnie uczy religii, powiedziała, że jeśli poświęci się czas na modlitwę, to choćbyśmy się bardzo, bardzo spieszyli, to i tak zdążymy. Jak widać po przodkach Chesterki, nie kłamała.:)
    Niesamowita to musiała być kobieta.

    Dzień dobry!:))

  21. A mógłby jeszcze (Sienkiewicz) dorzucić wątek dwóch młodszych braci panienek, św. Donatusa i św. Tymoteusza, którzy psociliby na potęgę i podczas wizyty Petroniusza u senatora do kadzielnic wypełnionych bursztynem i owockami jałowca powrzucaliby kozich bobków, wskutek czego wizyta uległaby gwałtownemu skróceniu i sprawy planowanego małżeństwa nie zostałyby dogadane, za co panienki ku zdumieniu braci, obdarzyłyby ich wdzięcznym uściskiem.

  22. A wszystko o rzut sandałem od wilii Winicjusza, który lata etc. W międzyczasie poczuwający się do opieki nad młodzieńcem Petroniusz swata go z Pudencjaną mając na oku te rozległe włości tatusia na Eskwilinie. Podczas uczty u Nerona rozmawia nawet z senatorem w temacie; tatuś zasadniczo nie ma nic przeciwko, ale wolałby, żeby za mąż najpierw poszła starsza, Prakseda. Panienek nikt się o zdanie nie pyta, bo to nie ta epoka.

  23. A swoją drogą, że też Sienkiewicz pisząc „Quo vadis” nie dokopał się do św.Pudensa i jego córek!
    Pomyślcie tylko, jak by się zrobiło ciekawie, gdyby któryś rozdział otwierał opis rozległych dóbr senatora Pudensa na Eskwilinie , gdzie akurat gościłby św.Piotr i ukrywała się Ligia z Ursusem . A wszystko o rzut kapciem od wilii Winicjusza, który w tym czasie latał by po Zatybrzu szukając ukochanej.

  24. Dzień dobry!
    Piękna pogoda trwa od Wielkiej Soboty. Aż (jeszcze bardziej) chce się żyć :)
    Joanno, wiem co czujesz – wróciłam dziś na uczelnię po przerwie świątecznej. Co prawda w roli studenta, ale zawsze. Chociaż przyznaję, że po wczorajszym pracowitym dniu w ogrodzie, to aż miło oddać się wysiłkowi umysłowemu. Pozdrawiam Was wszystkich ciepło, a Tobie, Joanno, ślę mocne uściski i powodzenia w pracy! ;)

  25. Wyczytałam, że senator Pudens też został zaliczony do grona świętych.
    Wymieniony został w końcowym pozdrowieniu napisanego przez św. Pawła ok. 67 roku, w czasie drugiego uwięzienia w Rzymie drugiego Listu do Tymoteusza (4, 21 BT). Zaliczany do grona siedemdziesięciu dwóch uczniów, wyznaczonych przez Jezusa Chrystusa by głosić Dobrą Nowinę. Jego wspomnienie obchodzone jest 19 maja.

  26. Żadna legendarna postać!
    Św.Prakseda była córką senatora rzymskiego Pudensa, ochrzczonego przez świętego Piotra i siostrą św.Pudencjany. Jest patronką panien i samotnych kobiet. Nb. przydomek Pudens (skromny, obyczajny) był używany w rodzie Klaudiuszów.
    Na Eskwilinie znajdują się najstarsze z IV wieku kościoły, wyrosłe na miejscu domowych oratoriów pierwszych chrześcijan:: św. Pudencjany i św. Praksedy. Kościół św.Pudencjany powstał na terenie włości rzymskiego senatora Pudensa, żyjącego w I wieku n.e., który udzielał schronienia chrześcijanom, a także gościł św. Piotra. Tamże już w 154 r. powstało pierwsze oratorium, wchłonięte przez kościół zbudowany w końcu IV w.
    Siostrzany kościół św. Praksedy powstał również w IV w. na terenie posiadłości senatora Pudensa. Obecny kościół i przepiękne mozaiki to wynik gruntownej przebudowy z 822 r., kiedy to złożono w nim odnalezione w katakumbach Priscilii szczątki Praksedy i Pudencjany. Ze starej świątyni pozostało tylko 16 antycznych kolumn i kilka tablic inskrypcyjnych. Papież Paschalis I trzymający model świątyni ma kwadratowy nimb, znak rozpoznawczy osoby żyjącej. To on jest twórcą kościoła i pomysłodawcą mozaik.

  27. Pozwolę sobie polecić „…muszę i Rzym zobaczyć” Bożeny Fabiani (Oficyna Wydawnicza Vocatio 1998). Tam więcej o córkach Pudensa i wiele innych rzymskich historii.

  28. Najbardziej mi żal, że z tych licznych opowieści zostały w pamięci ułomki. Dziecko słucha, ale dopiero dorosły ma pragnienie utrwalania, ale często jest już za poźno.
    Co do Praksedy (krewnej), zachorowała ciężko majac lat 18. Rodzina wysłała młodszego brata po lekarstwo do miasta, a tymczasem zaczęła się agonia. Praksia, uśmiechajac się, uspokajała zdenerwowanych rodziców: pozwólcie mi odejść, już przyszła po mnie Maryja i aniołowie. Nie martwcie się, braciszek się spieszył, rower się przewrócił, lekarstwo stłukło – nie zdaży. Brat potwierdził potem słowa siostry.

  29. Jeśli trafi się do Rzymu, to bardzo warto zobaczyć bazylikę św.Praksedy z rewelacyjnymi mozaikami oraz kolumną Biczowania. Jest to także miejsce pochówku tysięcy męczenników. Dzieje Praksedy i jej siostry Pudencjany (która ma swoją bazylikę nieopodal), choć na poły legendarne, też bardzo ciekawe.

  30. Ciocio- babcia Chesterki nie była żadnym leniuszkiem. Żyła w myśl maksymy” Módl się i pracuj”. Po prostu.:)

  31. Witam poświątecznie:)
    Zresztą jakie poświątecznie, w końcu jeszcze trwa oktawa!
    Pozdrawiam wszystkich cieplutko i radośnie!

  32. Asiu,dodam jeszcze,że to te jajka na miękko sprowadziły mnie na manowce.Z takimi sentymentami nie ma żartów.:)

    A teraz jak krewna Chesterki- pomodlę się i do roboty.Jakoś pójdzie, może nawet całkiem nieźle.:)

  33. Nie popsułaś,Asiu .DUA lepiej odczytała Twoją intencję i ustawiła mnie do pionu,tzn .nadała sprawie właściwy wymiar.:)
    Miłego dnia dla wszystkich.:)

  34. Ach i gotowała Felicja jak anioł.Pamiętam jak mi ciekła ślinka przy opisie obiadu, na jaki zaprosiła Ignacego z córkami w czasie pobytu Mili w szpitalu.Zjadłoby się taki poznański obiadek nawet pomimo świątecznego przejedzenia.
    Trzymajcie kciuki- za moment po świątecznej przerwie zaczynam pracę.Troszkę się rozleniwiłam. Święta przenoszą w inny wymiar.Ale trzeba się- jak mawiają moi uczniowie-ogarnąć.:)
    Chesterko,historia owej Praksedy urocza. Może zastosuję jej metodę?W sensie podejścia do pracy.

  35. Joanno, to miało być w tonie żartobliwie- sentymentalnym, a Ty się tak przejęłaś.
    Wybacz, że być może popsułam Ci wieczór.:)

    Ateno, w domu byłam Asia- Pelasia, to po prababci Pelagii.:)

  36. Zgredzie, a jakże.

    Justysiu (wiad.pryw.), będę pamiętać o znaczkach.

    Iskro, ładne te Twoje iskierki. I to ognisko.

  37. Dzień dobry!
    Chesterko, jaka ładna i poruszająca opowieść. Trochę jak z pozytywistycznej noweli. I jakie to piękne, że starsi krewni opowiadają dzieciom o zmarłych członkach rodziny. To prawdziwie budujący zwyczaj. U nas też tak się opowiadało – tak poznaliśmy naszych poprzedników, z ich śmiesznostkami, zwyczajami, przygodami i dokonaniami. Inaczej się żyje z taką galerią w pamięci, ma się poczucie ciągłości i zobowiązania.
    Ileż razy padało zdanie: „Babcia by się ucieszyła”. A teraz sama tak mówię do wnuków.
    Dałaś mi do myślenia.

  38. Za oknem deszcz i aura listopadowa ale święta były jak z innej bajki. Przepiękne błękitne niebo, słońce, spacery po lesie i wygrzewanie się na huśtawce. W pracy jak z pogodą, też wszyscy starają się zetrzeć człowiekowi uśmiech z twarzy. Tego jednak co w nas odnowione w te święte dni nikt nam nie zabierze. Połowa moich iskierek powędrowała znów w Polskę ale zostawiła po sobie piękne ognisko radości spotkania. Jak dobrze,że tutaj można odnaleźć ślady podobnych rodzinnych ognisk. Pozdrawiam radośnie, poświątecznie wszystkich :-)

  39. Uśmiałam się z tej Praksedy, ponieważ moja ciocio-babcia wspominała mi w dzieciństwie o krewnej, która umarła młodo w opinii świętości. Nie mogę niestety zweryfikować tej rodzinnej legendy. Ciekawe, że imię Prakseda znaczy: działanie, a wspomniana krewna za życia była postrzegana jako osoba leniwa – przerywała często pracę na roli, by się pomodlić. Dziwiono się jednak, że robota zawsze była wykonana. Dopiero jej śmierć przekonała niedowiarków, że mieli do czynienia z niezwykła osoba.
    Ale, ale – jest też sw Prakseda – odpowiednik chrześcijańskiej Antygony.

  40. O, to miłe, Duśko!
    Ach, ileż tych postaci mi się w Jeżycjadzie namnożyło. Prawda, że sama nawet nie wiem, co słychać u Joanny. Może też ma już córkę w odpowiednim wieku? Ot, ciekawe.
    Trudna jest ta konieczność eliminacji.:)))

  41. Mam nadzieję,że tak jest,DUA. Żarty żartami,ale sentyment do ciotecznej babci to sprawa poważna.Wolę nie ryzykować.To Asine „Ależ,Joanno” zabrzmiało z lekkim (mam nadzieję żartobliwym)wyrzutem.:)
    Ateno,to zaskakujące,ale mój Tata też tak do mnie mawiał ,tzn.Prakseda ,nie Petronela.I też nie wiem dlaczego.To dlatego ta Prakseda przyszła mi do głowy.:)

  42. Dobry wieczór, jeśli wspominamy Joannę Borejko (cóż za realistyczna postać!), to nie zapomnijmy o ściśle związanej z nią Feli Borejkowej:). Na każde jej wspomnienie w „Jeżycjadzie” (zwłaszcza w „Kalamburce”), robi się ciepło na sercu:).

  43. Przecież Asia żartuje.
    Ale co fakt, to fakt: są imiona, których dziś już nikt dzieciom nie nadaje.

    Ateno, do Ciebie pasuje tylko Twoje własne imię, co dowodzi, że je sobą ozdabiasz!
    Dobranoc, miła gromadko.

  44. No to podpadłam ,Asiu,a nie chciałam nikomu sprawić przykrości.Chodziło mi jedynie o to,że to imię rzadko spotykane.Daruj,proszę. Mogłaś wybaczyć Ani z Zielonego Wzgórza,może dasz radę i mnie?:)

    Dziękuję, Mamo Isi. Już znalazłam.

  45. Asiu, uśmiecham się do Ciebie.

    Bożenko (wiad.pryw.), dziękuję, kochana.
    Cieszę się, że jest taki dom, jak ten Wasz.

  46. Ależ Joanno, proszę dać spokój Praksedzie! To imię siostry mojego dziadka. Była przekochana. Nikt nie gotował pyszniejszych jajek na miękko.

    Miałam już za złe Ani z Zielonego Wzgórza, że tak się uwzięła na Praksedkę.;)

  47. Też bym go lubiła.
    A gończego dzieci wybierały, ja tylko się przywiązałam.:)

    Dobrywieczorku (wiad.pryw.), o tak, wiem, że rozumiesz.
    I tak już zawsze będzie.
    Dziękuję za empatię.

  48. O, tak to prawda, przepiękny. Ale szczerze mówiąc, myślałam, że przeczytam o jakimś wesolutkim, kudłatym kundelku. :)

  49. Agnieszko, wpisz swój adres mailowy jako wiadomość prywatną.

    Co do danych osobowych: imię psa też do nich należy!
    Rasa: gończy polski. Przepiękny.

    Zuziu, nie masz jak antykwariaty! Wiem coś o tym. Także PRZEPADAM!

  50. Dobry wieczór!

    DUA, jako miłośniczka zwierząt, zwłaszcza psów, nie mogę nie zapytać o imię inteligentnego czworonoga. :)
    A tak swoją drogą to nie mogę wyjść z podziwu jak Lew Tołstoj pięknie pisał o miłości.

  51. Eee! Nie rozumiem co wywołało takie wstrząśnienie. U nas oblewanie z węża jest regularne, oczywiście, gdy jest ciepło, bo np. dwa/trzy lata temu był śnieg. Polewał brat, a to wszystko tłumaczy.;) Tata opowiadał, że w dwutysięcznym roku było wręcz gorąco, więc co wtedy było?
    Dziękuję Pani Małgosiu za to ostatnie zdanie! Nareszcie ktoś mnie zrozumiał!:))

    Byliśmy w Warszawie, po buty dla brata, więc pojechaliśmy też do Antykwariatu Grochowskiego. Co za wspaniałe miejsce! MNÓSTWO książek, niesamowita atmosfera, no i ten zapach! Gdy weszłam-od razu przepadłam!

  52. W jaki sposób mogę skontaktować się z Adminką tej strony? (chodzi o dane osobowe)

  53. Bożenko, fluid, Gould ma poważną reprezentację w moim płytozbiorze.
    Kupowaliśmy go sobie na wyścigi z Bratem. Albo dawaliśmy sobie w prezencie. Ech.

  54. Poświąteczne dobry wieczór!
    Tak, Joanno, Mozartowskie Alleluja również doskonałe. A co powiedzieć o Alleluja z „Mesjasza” Haendla? Rozlega się u nas co roku z kościoła na pół dzielnicy – co robi wrażenie :)
    A mój mąż, gdy przeczytałam mu swój wpis o Bachu, zaśmiał się i powiedział: moja ty profanko, lubisz Bacha więcej niż pamiętasz – i włączył mi „Sztukę fugi”, tę w interpretacji mruczącego Glenna Goulda. Ach.
    Zaiste, mężowie są niezastąpieni :)

  55. Albo Prakseda.:)

    Jako pisarka- realistka zadbała Pani o szczegóły.W czasie, w którym urodziła się owa Joanna imię to zaczynało być modne, a Felicja wygląda mi na osobę,która przy całej swojej miłej bądź co bądź zwyczajności ( w końcu była to pomocna i uczynna osoba), pragnęła iść z duchem czasu.Parę lat później, kiedy urodziłam się ja,imię to było jeszcze modniejsze- w mojej klasie w liceum ,nie tak znowu licznej,Joann było pięć.
    To imiona córek Ignacego i Mili były jak na owe czasy nietypowe, ale też ta para była niekonwencjonalna.Mila to nie pragmatyczna Felicja.
    Tak czy siak,cieszę się,że w ogóle moje imię wystąpiło w „Jeżycjadzie”,a ta Joanna nie taka znowu najgorsza.W końcu pożyczyła Gabie swoją luksusową spódnicę.I sweterek.Swoja drogą- ciekawe co u niej słychać?

  56. Kochany Starosto, a tośmy nie umawiając się, spędziły urocze wspólne popołudnie w ogrodzie:)

    Joanno, sprawdziłam przed chwilą na allegro; pojawiły się dwa egzemplarze „Przygód Joanny”:)

    Co za czasy nastały, żeby miłą panienkę z węża oblewać; Zuziu, jestem wstrząśnięta;)

  57. Asiu, uporządkowałam.;)

    Joanno, ale prawdą jest, że mogłam dać jej jakieś rzadkie imię. Na przykład Barbarina.

  58. Cieszę się DUA, że wiadomość przypadła Pani do gustu. Nie jest ona tajemnicą, ale jakoś nie pasowała do
    wpisów świątecznych. W polecanych miejscach jeszcze nie byłam , ale coś mi mówi , że warto. Wszystkich
    zachęcam do poczytania o miejscowości , o nazwie Krzywosądz w województwie kujawsko- pomorskim i ewentualnego wybrania się tam. Ja przy okazji pojechania tam, chciałabym jeszcze, a może przede wszystkim
    odwiedzić maleńką wieś k. Strzelna o nazwie Książ, w której można zobaczyć ślicznie położoną kapliczkę przydrożną.

  59. A u nas dziś pierwsza wiosenna burza! Lany poniedziałek przesunął się na wtorek :)

  60. Justysiu, aha, to widać Adminka zamieściła!
    Co do pytań: cukier Demerrara jest w porządku, nic nie zgrzyta. Jest pyszny! Dobrze robi wypiekom.
    Ciasta starczy na niezbyt wielką blaszkę, ale sama zobaczysz, jak je rozwałkujesz. Ono urośnie, a potem pod ciężarem masy krówkowej osiądzie i właśnie wtedy robi się takie pyszne, jak makagigi.
    Ale można też masę krówkową dać na inne kruche ciasto, albo i na wafle.

  61. O,Mama Isi wyłapała na allegro wypatrzony przeze mnie egzemplarz „Przygód Joanny”:). Ale ma pierwszeństwo- jej wnuczki już są na świecie.
    Na pociechę wygrzebałam sobie „Spotkanie nad morzem”,które szczęśliwie posiadam.Też piękne.Na etapie wczesnej podstawówki uwielbiałam również „Bułeczkę ” tej samej autorki. Bardzo mnie wzruszała jej historia.

    Drogie Joanny, mnie również miło w Waszym towarzystwie, ale mamy wspólny problem- Jeżycjadowa Joanna (jak zapewne wiecie córka ciotki Felicji i stryja Józeczka) to jedna z mniej sympatycznych bohaterek-elegancka (spódnica w kolorach ziemi), wzorowa,ale raczej bez polotu.Jakaż to Joanna tak podpadła naszej DUA?

  62. Pani Małgosiu Kochana, życzenia są, ukazały się, ale to było jeszcze pod koniec poprzedniego wpisu….
    Miałam też pytania techniczne co do mazurka, które nadal są aktualne, bo nie zdążyłam go upiec i czeka w lodówce na Niedzielę Miłosierdzia. Nie zdążyłam, bo najważniejsze było to, co się działo w kościele, a nas polski kościółek, to ponad 25km w jedną stronę, więc trochę popodróżowałam, szczególnie w sobotę.

  63. Justysiu, nie widzę tego komentarza, o którym wspominasz. Przejrzę jeszcze spam, może tam przypadkiem trafił, duży tu był ruch przed Świętami, nasz formularz mógł podjąć jakieś błędne decyzje.
    Natomiast kanadyjskie cebulki Acidantery dotarły do mnie w samą porę i niezwykle ucieszyły! Uroczy kwiatek! Dziękuję, kochana! Odwzajemnię Ci się w najbliższych dniach nasionami maciejki – nie kupuj sama!

  64. Zuziu, takie pisklątko jak Ty powinno zostać oszczędzone! Z węża mi Zuzię oblewali! No, nie!
    Ale przynajmniej miałaś dużo uciechy.

    BeatoS, przepraszam, moja wina, w tym przedświątecznym zamęcie nie podziękowałam za wiadomość – a ciekawa była i nawet żałowałam, że zastrzegłaś ją jako prywatną.
    Mam ją i zapamiętam, dokąd mam się udać w Bydgoszczy!

    Mamo Isi, my też wczoraj wytaszczyliśmy meble ogrodowe! To, można powiedzieć, razem się wygrzewaliśmy, no nie?

    Ago, nie, rozmawiam tylko z naszym psem – mówię mu różne miłe rzeczy, a on wszystko rozumie, naprawdę! Reaguje minami, mową ciała, albo pomrukami, kontakt jest tak oczywisty i żywy! Czasem mam wrażenie, że piesek znajduje się już na samiutkiej krawędzi chwili, gdy wreszcie przemówi, i to od razu pełnym zdaniem.

    Nicos, witaj! Tak właśnie, tak nam Święta minęły, mazurkowo i sałatkowo też, a nawet – babkowo! (Babka wielkanocna Mamy Żakowej z „Łasucha literackiego”- boski przepis! Lukier koniecznie śmietankowo- cytrynowy!)

    Hanusiu! Jakże mi miło!
    Ucieszyłam się.

  65. Dzień Dobry po świętach. Były piękne i uroczyste, choć u nas są okrojone, bo tylko jeden dzień, w niedzielę. Jednakże Wielki Piątek jest w Kanadzie również dniem świątecznym i wolnym od pracy.
    Piękne życzenia i cytaty Ksiegowych, miło się wszystko czytało. Moje życzenia gdzieś się zapodziały pod koniec poprzedniego wpisu…

    Po zimnym, śnieżnym i skutym lodem czwartku i piątku mieliśmy przepiękną słoneczną Wielką Sobotę i Niedzielę. Krokusy przeżyły pod śniegiem i stały się wielkanocnym śniadankiem zająca, który gdzieś blisko mieszka. Zdążyłam przykryć wschodzące tulipany, by nie podzieliły ich losu.

    Cebulica, to u nas Scilla. Ale jest jeszcze inny podobny kwiatuszek, chyba nawet pokrewny, który ma ładniejszą nazwę – „Snow Glory” – Śnieżnik. Właśnie u mnie zakwita, i co najważniejsze – zając nie ma go w swoim jadłospisie!

    Pozdrawiam wiosennie!

  66. Dzień dobry!
    Och! Miłe to były święta! Z rodziną oczywiście. Nie obyło się bez pozdzieranych palców przy ścieraniu skórki pomarańczowej, ani kaszlu (ja) po lanym poniedziałku, ale kaszel po takim dniu to sama przyjemność. Zostałam potraktowana wężem ogrodowym. Jak jedliśmy śniadanie z dziadkami, wpadła kuzynka, lat 20, w szlafroku i zaczęła wszystkich oblewać, ale nie wężem, spryskiwaczem. Od tego się zaczęło.
    Święta są wspaniałe, tyle w nich radości, miłości i wzajemnej dobroci. Mam nadzieję, że tak było we wszystkich rodzinach!
    Niesamowite, święta się skończyły i już niebo zachmurzone, chociaż cudownie mocno padało w Wielką Sobotę, gdy szłam ze święconką do sołtysa. Niosłam dwie, w tym jedna jakoś dziwnie przechylała się w lewo, a musiałam jeszcze nieść parasol. Przeżyłam chwilę grozy!
    Wróciła codzienność, tak wspaniała jak i święta! Pozdrawiam wszystkich ciepło!:))

  67. Wiem, że już, ale mam nadzieję, że wszyscy spędziliście święta w nastroju radości i w gronie najbliższych, ciesząc się każdą chwilą, którą możecie z nimi razem spędzić. Piękne zdjęcie, piękna wiosna.

  68. Dzień dobry DUA i Księgowi :) Takie nieśmiałe pytanko mam, czy dotarła może do Pani moja
    wiadomość o charakterze turystyczno- krajoznawczym dotycząca Kujaw ?