My to mamy dobrze!

krokusy

Na Dzień Kobiet zawsze nam nasza Matka Natura dostarczy coś kwitnącego.

Te krokusy, na przykład, wylazły w ogródku KC Ann właśnie dzisiaj – a ona robiła im (śliczne jak zawsze) zdjęcia.

Wszystkim kobietom, dziewczynom, dziewczynkom i nawet dziewczyneczkom składam najmilsze wiosenne życzenia!

Cieszmy się naszym dniem, ale bez przesady: nie musimy mieć urzędowej pieczątki, by czuć dumę i radość. Przecież każdy dzień dobrze przeżyty to kolejny Dzień Kobiet!

Każdego dnia potrzebne są – a wręcz niezbędne! – nasze najlepsze cechy: nasza dobroć i serdeczność, nasz rozum i wiedza, nasza odwaga i siła, nasza odpowiedzialność i rozsądek, nasz spokój i nasza miłość, nasze zdolności i nasze talenty. Świat bez kobiet byłby miejscem ponurym, dzikim, ubogim i nie do wytrzymania! (Zupełnie tak samo, jak  ubogim i nie do wytrzymania  byłby świat bez mężczyzn…! –  dodaję dla sprawiedliwości) .

I nikt by się nie cieszył kwiatkami! Nikt!

Niech żyjemy!

(My i oni!)

367 przemyśleń nt. „My to mamy dobrze!

  1. Drogi Zimoraku, napisz swoją wiadomość tutaj, opatrując ją słówkiem: „prywatne!”- i zamieść swój adres mailowy oraz powiedz, o co chodzi. Przeczytam to tylko ja i odpowiem.

  2. Kochana Pani M.!
    Oto ja, ZIMORAK. Bardzo proszę Panią o Pani adres, gdyż pilnie muszę się Panią skontaktować.
    Ślę pozdrowienia
    DZIKI RAK.

  3. Właśnie przeczytałam pani książkę ,,Kłamczucha”. Mimo, że była to książka z ,,przymusu” (lektura) to nie żałuje, iż ją przeczytałam. Bardzo mi się podoba. Lubię takie przygody miłosne, choć na początku się zmartwiłam, że z Anielą i Pawełkiem nic nie zajdzie, ale później wszystko sobie poukładałam i ma to sens. Będę czytać następne książki i czekać na nowe serie. :)

  4. Dzisiaj mija 30 lat, odkąd mój Tata odszedł do Pana. Byłam w szóstym miesiącu ciąży i lekarz prowadzący powiedział, że mam się nie denerwować. Miesiąc później była katastrofa w Czarnobylu i lekarz prowadzący powiedział, że mam się nie denerwować. Ponieważ miałam się nie denerwować, więc mu nie powiedziałam, co myślę o takiej opiece lekarskiej.
    Ale prawdę mówiąc, sama nie bardzo wiem, co on miałby innego mi doradzić.

    A maleństwa dzisiaj śpiewają Pieśń Konfederatów Barskich;)
    Ten fragment podoba im się najbardziej i powtarzają go po wielekroć: „Bo u Chlystusa my na oldynansach, słudzy Malyi!”

  5. Wiadomo, wiadomo. Kajmak jest niezrównany. I jeszcze mazurek kajmakowo-różany, mój ulubiony. A ten pomarańczowy robię trochę inaczej – smażę dżem z obranych pomarańczy, a na wierzch układam kandyzowane plastry (ze skórką).

  6. Albo przy łupaniu orzechów na Mazurka Literaturka.

    Tymczasem Sowa właśnie nabyła pastę tahini i granata.

  7. He, he, Iskro, mnie też wchłonęło, i to już trwa przez parę dobrych lat.
    Miło się tak gawędzi, prawda? Jak to dawniej kobitki i dziatwa przy darciu pierza, lub coś w tym rodzaju.

    PS- jakie błędy?! Piszesz bez zarzutu!

  8. Błotowiju i wszyscy wysyłacze e-kartek – dziękujemy za sygnał, rzeczywiście jest jakiś problem z wtyczką obsługującą kartki. Sprawdziliśmy, że na niektóre adresy dochodzą, na inne nie (np. na interia.pl) – nie wiemy, dlaczego; prawdopodobnie serwery odrzucają e-kartki jako spam. Będziemy pracować nad problemem i mam nadzieję, że uda nam się jakoś mu zaradzić. Pozdrawiamy!

  9. Wciągnęło mnie! Nie przypuszczałam,że wirtualne pogawędki tak mnie wchłoną. Zerkam co tam u Sowy, czy mamy Isi, śledzę z zapartym tchem odpowiedzi pani Małgorzaty. Nikt nie podejrzewałby,że będę mieć na to czas. Chciałam wszystkim rodzicom którzy nie mogą oderwać swoich męskich młodych potomków od elektronicznych gadżetów polecić książki SF Rafała Kosika z serii Felix,Net i Nika. Sprawdzone na moich. Pochłaniają je po kilka razy. Za oknem zima, krajobraz kojarzy się z ubieraniem choinki a nie malowaniem jajek. Pozdrawiam wszystkich :-) Ps. Przepraszam wszystkich zaglądających tu polonistów za błędy. 30 lat nie używałam słowa pisanego.

  10. Ojoj, Błotowijku, dzięki za sygnał i kontrolę!
    Jeszcze dziś spróbujemy zaradzić (jak tylko Adminek męski powróci z pracy!).
    Uściski!

  11. Kochana UA,
    Święta Wielkanocne za pasem, zaraz czas składania świątecznych życzeń – tymczasem dziwnego coś się stało i kartki z tej strony nie dochodzą do adresata. Sprawdziłam na własnej rodzinie. Pojawia się wprawdzie komunikat, że kartka została wysłana – ale ginie gdzieś w kosmosie i nie dochodzi. :(

    PS.
    Złego słowa na McDusię nie powiem. To Miągwa winien, że ta znajomość rozpadła się. Żeby przez rok nie odezwać się do niej, nie napisać. Dobrze, że Dorotka ustawiła go do pionu.

  12. No, tak właśnie myślę, Zuziu mała a mądra.
    Jestem w ogóle zwolenniczką zwięzłości. Nawet sagę można napisać zwięźle.:)))

  13. Magdo, krótką wzmiankę o Elce można znaleźć w Mcdusi. Są to właściwie 2 zdania, ale można niemało z nich dowiedzieć się i wywnioskować ;)

  14. Kochana Magdo, wszyscy się nie zmieszczą! Muszę nieustannie dokonywać wyborów.
    Ale dobrze, postaram się nie zapomnieć o Elce i coś o niej napisać (jeśli się da)!

    PS. Dobrze, że tu właśnie piszesz, po to jest ta strona – skrzynki mailowe co jakiś czas wylatują mi w powietrze od nadmiaru korespondencji.

  15. Dzień dobry! Zachęcona opisem Nutki, zerknę do archiwum Dwójki, by posłuchać wywiadu z autorem.

  16. Droga Autorko,
    piszę tu, bo nie znalazłam żadnego adresu mailowego.
    Zastanawia mnie fakt, co stało się z Elką Strybą, bo poza wzmianką, że wyszła za mąż za Tomka Kowalika nic o niej nie znalazłam w dalszych tomach po ,,Noelce”.
    Ciekawią też mnie losy Cyryla i Medotego.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Magda

  17. Dzień dobry w ten słoneczny poranek!
    Skoro tak polecacie ,,Zwiadowców”, to muszę przeczytać. Ale najpierw egzaminy!(już za niecały miesiąc)
    Kapucynko, gratuluję! Wiem, jaka to radość :)

  18. Brawo, dziewczyny!
    A pożytki z synów (i z córek, i z córek!) są nieskończone :)

  19. Dzięki za tę uwagę, Kris.
    MA BYĆ różnie!
    Nie chciałabym się powtarzać, po prostu.

  20. Dzien dobry!
    Jozefa, fraktale i Fibonacciego – tez pamietalam. :)

    A w Jezycjadzie ostatnio znow mamy do czynienia z wiodaca glowna bohaterka, mam wrazenie. Dorotka, Agnieszka… Choc poznajemy tez swiat i sposob myslenia „drugiej strony”, Jozefa, Ignacego… Pewnie dlatego, ze dobrze znamy tych bohaterow. Ale podobnie bylo w „Opium w rosole” (Maciek, Kreska). Bo z kolei, gdy perypetie milosne przezywala Gabriela, Ida czy Pulpecja, nie bylismy blizej wtajemniczeni w swiat uczuc Pyziaka, Klaudiusza czy Baltony. A z kolei w „Szostej klepce” – tak. I dobrze, roznie jest. Po co nam gotowe schematy? W zyciu ich przeciez nie ma… :)
    Dobra, juz sie nie wymadrzam. Milej, slonecznej soboty zycze!

  21. A jednak! Zgadły bez trudu!

    Łucja i Kordiałek, powiadasz, Otz?
    Hm, hm….;)

    Nutko, dziękuję za ciekawą minirecenzję!
    Zaciekawiła mnie.

    SowoP, Fidelisom samo rośnie. Adam jest przecież wspólnikiem ojca w „Daglezji”!

  22. Bożeno, zatem zapiszę przypomnienie w kalendarzu i jeśli tylko czas pozwoli, to wybiorę się tam :)
    A ten jegomość od fraktali i ciągu Fibonacciego, to jest Józef. Opis pochodzi z „Mcdusi” :)

  23. Oczywiście mowa jest o Józinku (Józefie!!!).

    Dzień dobry! A może raczej dobranoc.

    A może by tak Łucja i jakiś Kordiałek…

  24. Chesterko, ja miałam przyjemność przeczytania tylko jednej książki Pana Kołodziejczaka. Wszystko z powodu braku czasu, ale z utęsknieniem wyczekuję kontynuacji, a jak czas pozwoli to sięgnę i po poprzednie tomy z serii „Ostatnia Rzeczpospolita”.
    Czytałam „Białą redutę” i bardzo sobie tę lekturę chwalę. Jest to specyficzny rodzaj fantastyki i być może nie każdemu się spodoba. Tak jak piszesz – jest to bardzo ciekawe połączenie wielu płaszczyzn i motywów nawet znanych, ale z takim połączeniem do tej pory nigdzie się nie spotkałam (zastrzegam: może to być kwestia stażu czytelniczego).
    Żeby zobrazować klimat może posłużę się przykładem: w świecie wykreowanym przez Autora królem Polski, protektorem Bałtyku oraz władcą elfów w całej Europie jest elf Bolesław Arr’Rith – postać bardzo religijna, przedstawiana z różańcem w ręku. Do tego – na innej płaszczyźnie fabularnej – dochodzą loty w kosmos, kolonia na Marsie i walka z pradawnym, magicznym złem.
    To co mi się w książce podoba to fakt, że to nie tylko wielkie moce i tajemne energie (normalne w świecie fanatsy) dodają człowiekowi siły – bohaterowie moc i wsparcie czerpią również z religii, symboli narodowych (w tym z polskiej literatury), z umiłowania Ojczyzny.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrej nocy!
    Nutka

  25. Autorka idzie spać z uśmiechem na ustach.
    Dobranoc!

    PS – i nikt nie zgadł, Bożenko….
    Hu, hu.
    A to mój własny synek (teraz architekt) zapoznał mnie z ciągiem Fibonacciego.

  26. Sowo, rodzina im pomaga!!

    Też zauważyłam, że na początku „J” akcja skupia się bardziej na jednej bohaterce, a potem jest bardziej ogólnie. Ale zawsze wspaniale! :)
    Dobranoc

  27. Dobry wieczór Wszystkim, a w szczególności miłośnikom „Zwiadowców”, do których taką tylko informacyjkę
    kieruję, iż moje męskie potomstwo pochłaniało tę serię w czasach gimnazjalnych i jak do tej pory , trudno je
    namówić na inny gatunek literacki , ale do „Jeżycjady” sentyment pozostał, no i wcześniej było sporo ważnych
    lektur :)

  28. Dobry wieczór! Ostatnio jakoś się nie wpisuję, ale zaglądam regularnie- i zawsze mi z Wami raźniej. :)

    Zdjęciem Ann się zachwycam.
    Kapucynce gratuluję.
    Podoba mi się, co na temat uśmiechania napisała Wiewiórka.
    Wiewiórko, no i nie wiem, czy gratulowałam Ci „Lawendowej Cz.” czy nie, w każdym razie gratuluję! I podziwiam. I mam nadzieję, że już wkrótce zabiorę się do czytania.

    Lubię mamę Ateny. :)))

    Wszystkich Was lubię! I pozdrawiam. DUA nieśmiało ściskam.

  29. No faktycznie Kapucynko! Już troszkę zapomniałam, bo czytałam parę lat temu, a ostatnio to kolejną serię tego autora – Drużynę. W tej to już naprawdę liczy się przede wszystkim koleżeństwo, spryt i wytrwałość. Uważam naprawdę, że to świetne książki, zwłaszcza dla chłopaków – bo mam wrażenie, że dla dziewczyn jest dużo więcej wartościowej literatury. No, a dużą zaletą jest tych książek jest także to, że nie są takie nachalnie dydaktyczne, choć wiadomo, że dobro musi zwyciężyć. No i kawał dobrej przygody!
    Dobrego przeżycia Świąt wszystkim Księgowym i nie zapomnijcie z rozrzewnieniem wspomnieć Pulpecję i Baltonę oraz Seniora Borejko podczas Śmingusa- Dyngusa :-)

  30. Na dobranoc:

    Maria Szymanowska – Nocturne B flat major.
    Przy pianoforte Roberto Piana.

    Pianistka i kompozytorka, teściowa Adama Mickiewicza.

  31. Zgoda rodzinna przy Roosevelta zawsze mnie zaskakiwała, a szczególniej teraz, gdy mieszkają tam dwie głowy rodziny (plus trzecia w suterenie). Fakt, że u Borejków rządzą bardziej szyje niż głowy, może dlatego tam taki spokój panuje. Natomiast złożoność planu pierwszego jest wyraźnie dostrzegalna już w „McDusi”, gdzie trudno właściwie nazwać Magdę pierwszoplanową postacią. Wydaje się być bardziej obserwatorką niż „przewodnikiem stada”. Powiedziałabym wręcz, że w ostatnich tomach „J” bohater jest zbiorowy.

    I jeszcze a propos podatków artystycznych – nagle się zaniepokoiłam, z czego żyją młodzi Fidelisowie: polonista wydający połowę pensji na dojazdy do pracy i bezrobotna (?) wokalistka opiekująca się malutkim dzieckiem.

  32. O Tomaszu Kołodziejczyku słyszałam kilka miesięcy temu w radiowej Dwójce jednym uchem.
    Tworzy oryginalny rodzaj lit. fantasy, owołujac się do historii Polski. Porusza też tematy zwiazane z wiara. A wszystko to z miłości do kultury i historii własnego kraju. Nie czytałam, ale może ktoś z Księgowych zna jego ksiażki i podzieli się wrażeniami?

  33. Dobry wieczór!
    Syn – jakże mile zaskoczony – pięknie dziękuje za pozdrowienie. Jego matka również! Ale czy ona na pewno wie, co ma mu powiedzieć… Oto jest pytanie :)

    Jadziu, rzeczywiście szkoda, że nie wypalił licealny wyjazd na Święto Pi, bo wnioskuję z Twego wpisu – to przybliżenie pi 22/7, ach! – że by Ci się podobało :) Ale na imprezę może wejść każdy, może więc skusisz się i wpadniesz tam w przyszłym roku :)

    A wszystkim osuwającym się na kanapę ze znużenia po myciu okien i pieczeniu mazurków bądź kipiącym energią po jeździe na rowerze – lub może całkowicie odwrotnie :) – zadam zagadkę matematyczno-jeżycjadową – do myślenia na owej kanapie.
    U kogo z bohaterów Jeżycjady można zobaczyć w pokoju „wydruki szczególnie interesujących fraktali”? I obok dla towarzystwa – „ciąg Fibonacciego, wypisany grubym mazakiem na arkuszu brystolu”? Ha, ale smaczek!

  34. „Zwiadowców” można zaliczyć do fantasy, Dobrywieczorku, również dlatego, że występuja tam stworzenia takie jak kalkary i wargale oraz istnieje coś takiego jak kierowanie wojskiem za pomoca umysłu.

  35. Dzień dobry!
    I u nas okna pomyte!
    A ja dziś wyszłam pograbić i odkryłam kolejne sterty tulipanów i hiacyntów. Przynajmniej tam gdzie grabiłam. Jak to dobrze, gdy nie ma już niepotrzebnych, suchych liści, które zasłaniają krokusy. Odkryłam również je. Jeszcze nie mają rozwiniętych kwiatków, ale już niedługo!:))Ależ jestem szczęśliwa!

    Pozwolę sobie dopisać dalszy ciąg mego nieszczęsnego wypracowania. Nie mogę przestać się śmiać!
    Otóż, napisałam, ja polonistka kazała, po raz drugi. Oddałam do sprawdzenia. Pani czyta, a kolega z pierwszej ławki konspiracyjnym szeptem informuje, że pierwsza strona bezbłędnie. Uff, miałam dwie. Nagle widzę, że pani się uśmiecha i kładzie głowę na rękach. Myślałam, że się spodobało, ale… pani mówi, że znowu nie wie co mi postawić, bo jest bezbłędnie, ale w ogóle nie ma akcji, jest monotonnie, takie flaki z olejem. Zaczęłam się tłumaczyć, że przecież nie w każdym opowiadaniu musi się dziać bardzo wiele, pani przyznała rację i uznała, że zaniesie do drugiej polonistki, która miała lekcję obok, bo może to kwestia gustu. I faktycznie, tamtej pani się spodobało(uczyła mnie rok temu i nigdy nie narzekała na moje wypracowania). Dostałam piątkę!:) Ileż zamieszania o dwa wypracowania!!:) Choć uważam, że akcja była. Niewielka, dlatego rozumiem postawę nauczycielki, ale w końcu nie codziennie idąc podwórkiem spotyka się własną babcię siedzącą na wielkim drzewie i jak gdyby nigdy nic przegryzającą bułeczki drożdżowe! (Temat: Idę podwórkiem i nagle…)
    Oj, ale się rozpisałam i to tylko o sobie. Egoizm mnie dopadł!!

  36. Ado, na razie jeszcze nie wiadomo, kiedy premiera!
    Pomaluśku.
    Dzięki za odszukanie przepisu na mazurek, oszczędziłaś nam szukania.

  37. Znalazłam wpis z przepisem na mazurek pomarańczowy. Było to 29 marca 2015r.
    Pogoda wiosenna, okna umyte.
    Pani Małgorzato, czy wiadomo już coś o dacie spotkania z Panią ?

  38. Brawo dla małych Sardynek!
    Wspaniałe mają zainteresowania. I jakie możliwości!
    Tak, w Polsce też jest wiele podobnych miejsc. Biblioteki trzymają się mocno!

  39. Witam juz prawie wiosennie (u nas tez dziwna pogoda, dzis jest piekne slonce, ale chlodno). Mazurki bardzo lubie, „Literaturka” znam od dziecka, ale pomaranczowego nigdy nie jadlam!
    Wczoraj spedzilam z moja Trojeczka kolejne popoludnie w czytelni/bibliotece dzieciecej w szkole muzycznej – w czwartki najmlodsza Pociecha ma tam zajecia, a my w tym czasie spedzamy milo czas w bibliotece (dzial dla doroslych tez jest), potem Jacopino do nas dolacza i siedzimy tam do 19.00 (godzina zamkniecia). To juz trzecia biblioteka dziecieca, ktora tutaj poznalismy i czesto odwiedzamy! Ciekawe, czy w Polsce jest teraz rowniez sporo takich miejsc?
    Tutejsze biblioteki-czytelnie to kolorowe sale pelne regalow, ale i zabawek (marionetki, puzzle, kredki itp.), czesto sa w nich materace lub dywany dla najmlodszych, male i duze stoliki – moje Pociechy bardzo lubia tam spedzac czas. Potem wychodzimy z nich z plecakiem pelnym ksiazek, zwlaszcza dla Sofii, ktora pochlania je w mgnieniu oka. :) Sporo jest tez ksiazek dla najmlodszych, tak wyeksponowanych, by dzieci mialy do nich latwy dostep. To mile, bo obecnie dzieciom biblioteka kojarzy sie z kolorowym miejscem pelnym kolorowych ksiazek i wygodnych miejsc do czytania – mnie sie niegdys kojarzyla z nieco zakurzonymi regalami i waskimi przejsciami (ale i tak bardzo lubilam je odwiedzac, choc nie w wieku przedszkolnym).
    Pozdrawiam cieplo!

  40. Dzień dobry!
    Karikari, miło Cię widzieć, skarbie!
    Masz rację: mądra i dobra Ann widzi więcej, a fotografuje znakomicie, i to nie tylko kwiaty – czy pamiętacie jej portrety różnorakich okien? Piękne były te z Rzymu.
    A Twoje zdjęcia też mają to COŚ – i proszę przysyłać nowe!

    Beato S, to nie głupawka, to senność. Druga czterdzieści osiem! No, wiesz!

  41. Dzień dobry, DUA, Księgowe i Księgowi!
    Ilekroć widzę zdjęcia autorstwa Ann, tylekroć mam wrażenie, że kwiaty przez nią fotografowane świecą jakimś swoim wewnętrznym światłem, że jeszcze chwila, a poruszą się, wezmą głęboki oddech i wydadzą okrzyk wiosenny – jak Ronja, córka zbójnika. Jestem wielką fanką zdjęć Ann, emanują optymizmem.
    Nadrobiłam spore zaległości we wpisach w Księdze – wynotowałam kilka tytułów tu polecanych, uśmiałam się po pachy przy niektórych wpisach, wzruszyłam się czytając mądre wypowiedzi młodych naszych Księgowych.
    Okna umyte!
    Mazurki MM będą – pomarańczowy i literaturek (debiutowały u nas w ubiegłym roku). Są przepyszne!
    U nas w nocy był przymrozek, góry w lekkich mgłach, ale słońce świeci jak szalone! Pięknego piątku wszystkim!

  42. Z przyjemnością przyłączam się do apelu Wójta Wiewiórki :) wraz z rodziną :):):) oraz dwoma czworonogami :):), z których na co dzień jeden szczeka, a drugi miauczy (a od święta – odwrotnie). Chyba już muszę kończyć bo mam głupawkę.

  43. Mama Isi pewnie odpoczywa, alez mnie ubawila.
    Moja mama jest swietna. Kiedys mnie poprosila zebym poszla po kompot do piwnicy. Dlaczego ja? Mama na to, bo ja sie boje!

  44. Nutko, a to mnie nie dziwi, że w SF jesteś mocna. Przeczytaj „Przewodnika stada”. Spodoba Ci się.

  45. O, witaj, Iskro, leśny ludku! Miło, że wpadłaś.
    Dobra uwaga o seniorach. Ale swoją drogą i wieś sama w sobie miastowych przyciąga. Patrz: Idusia.

    PS. Jadziu, mamy jeże w ogrodzie, pod stosem drewna, którego w związku z tym nikt nie rusza. Jeże wychodzą w nocy na łowy i kłują biednego psa w nos. I jest dużo nocnego płaczu.
    A gniazdo pełne malutkich jeżyków to jest coś rozkosznego!

  46. Podczytuję te Wasze pogaduszki przyjacielskie od poprzedniego zdjęcia i hasła.Oprócz wykorzystania świeżo nabytych umiejętności posługiwania się internetem do podziękowań ukochanej autorce nie miałam odwagi włączyć się do Waszych rozmów. Jednak wątek Borejków na wsi zrobił swoje. Bardzo się cieszę,że rodzinne centrum tej ulubionej gromadki ludzi jest teraz w prawdziwym wiejskim domu,gdzie trzeba się wybrać,dojechać itd. Już nie da się wpaść do seniorów w drodze do szkoły,pracy itp. To daje nowe spojrzenie na relacje,komunikację międzypokoleniową. A jakie to miłe dla nas leśnych ludków..

  47. Dobry wieczór!
    Bożeno, gdy byłam w liceum, to były organizowane wyjazdy 14 marca właśnie na Uniwersytet Śląski dla drugoklasistów. Niestety, w moim roczniku wyjazd nie doszedł do skutku, szkoda, bo z Twojej relacji wynika, że ominęły mnie naprawdę ciekawe zajęcia :(

    Nie dość, że od dwóch dni zachwycam się pogodą, to jeszcze teraz wracając na mieszkanie spotkałam jeża na drodze między blokami. Aż się zatrzymałam, bo mało co go nie nadepnęłam. Dawno nie widziałam już jeża na żywo, a pierwszy raz z tak bliska :)

  48. Dobry wieczór!

    Troszkę się dobranocnie udzielę.
    Na zagadkach KDMu, jeszcze w dawnej Księdze Gości, zadawałam fragmenty „Zwiadowców” J. Flanagana. Będąc jeszcze w gimnazjum bardzo się w tej serii zaczytywałam. Kilka miesięcy temu sięgnęłam ponownie – po tom, który dostałam w liceum na Mikołajki, a do czasu studiów jeszcze go nie tknęłam. Sympatycznie się to czytało, chociaż czar trochę uleciał. Ale uważam, że jest to seria godna polecenia dzieciom i młodzieży (jeszcze sama jestem młodzieżą, chociaż za kilka dni kolejne urodziny).
    Prattcheta odkryłam 2 lata temu i od tego czasu w miarę regularnie smakuję kolejne historie.
    Pozostając w temacie fantastyki, odkryłam jakiś czas temu bardzo ciekawe połączenie fantasy i „solidnego SF” (jak głosi okładka) w wydaniu Tomasza Kołodziejczaka – serię „Ostatnia Rzeczpospolita”. Intrygująca.
    Ale tak szczerze, to nie mam za bardzo czasu na czytanie, nad czym okropnie ubolewam. Byłam dziś w księgarni, czekając na pociąg do domu i tylko przełykałam ślinę. No cóż, życie studenta.

    Serdecznie pozdrawiam
    Nutka

  49. Starosto, przyłączam się do chichotu nad komentarzem Mamy Isi, śmiejmy się razem. Czy wiecie, że przeprowadzono badania nad śmiechem i okazało się, że śmiejemy się szczerze tylko z tymi, do których żywimy przyjazne uczucia? To działa też w drugą stronę: jeśli zaśmiejemy się szczerze z kimś nowo poznanym, to jest duża szansa, że się z nim zaprzyjaźnimy. Śmiejmy się więc wraz!

  50. O, to będzie ciekawy wywiad! Zwłaszcza, że DUA nie należy do osób „przytakujących”;).
    P.S. A przyroda w „Jeżycjadzie” jest zawsze bardzo obecna, czy to na wsi, czy w mieście. W moim ulubionym wydaniu występuje chyba jednak w czasie cudnej wędrówki Nutrii i Pyziakówien w „Nutrii i Nerwisie”:) i to jeszcze ze „Snem nocy letniej” w tle:). Cium, cium, pyszulka;).

  51. Bożenko, a cóż za ciekawe wieści o Święcie Pi!
    Młodzieży i Dziatwo, zwróćcie uwagę na to zaproszenie!
    Pozdrawiam Twego syna i już wiesz, co masz mu powiedzieć.

  52. :)))))
    Dobrywieczorku! Moje trzy latorośle zaczytuja się w „Zwiadowcach”, więc i ja zerknęłam. Całkowicie popisuję się pod Twoja rekomendacja – duch harcerstwa. Jest w tych ksiażkach coś szlachetnego i choć nie przepadam za fantasy (pewnie też mało znam), prócz np Tolkiena, polecam.

  53. Mamo Isi, ale podobno w 2017 przywrócą twórcom to, co zabrali. A więc uszy do góry i twórzmy.
    Uśmiałam się nad Twoim komentarzykiem.

  54. Duśko, fluidujesz, właśnie przed chwilą skończyłam odpowiadanie na pytania do wywiadu (dla „Guliwera”, więc się zgodziłam). Jedno z nich dotyczyło wycofywania się Borejków z miasta, że niby jaka szkoda. Odparłam, że wcale się nie wycofali – po prostu znacznie poszerzyli obszar oddziaływania. A że starsi usunęli się z pierwszego planu? (zresztą, który teraz jest pierwszym? Nie wiadomo). Ależ to po to, by zrobić młodym miejsce do życia. Gdyby wszyscy stłoczyli się przy Roosevelta, już by było po zgodzie rodzinnej! Nie ma siły.

    Aha, a czy pozostał sentyment do miasta? Ależ tak. Ładny jest Poznań, a wręcz coraz ładniejszy. Tylko że mnie ciągnie do przyrody!

  55. A, to tego Flanagana polecam! To właściwie nie jest tak bardzo fantastyczne – więcej tam wartościowych treści dla dzieci i młodzieży, takich jak przyjaźń, wytrwałość, pokonywanie siebie. Trochę kojarzą mi się z harcerstwem, bo głównymi bohaterami serii są zwiadowcy, a więc formacja posługująca się rozpoznawaniem tropów i życiem w naturze. Można to zaliczyć do fantasy, bo autor umieścił akcję w wymyślonym przez siebie świecie, bardzo zresztą podobnym do naszego.
    Może ktoś z obecnych czytał?

  56. O, Ateno! Fiknęłam – na szczęście z kanapy, nie z okna. Z lekka szurnięte białogłowy w Twojej rodzinie – to lubię.

  57. Dobrywieczorku, a – nie znam autora. Mało czytałam fanstastyki, poza Lemem, Strugackimi, poza Bradburym i klasycznymi pozycjami amerykańskim, oraz kilkutomową antologią „Kroki w nieznane”.
    Pratchett mi nie podszedł, ale czytałam tylko w przekładzie, więc jaka jest prawda, nie wiadomo.

  58. Och!
    Ateno, czuję, że przepadam za Twoją Mamą!
    Oj, pies nie doszedł, ale dojdzie i ogromnie Ci dziękuję. Coś mi mówi, że w oryginale to będzie całkiem inna książka!!!

  59. Myslalam ze cos niedobrego sie dzieje i dlatego tak cicho.
    Mnie sie tez ” Przewodnik” podobal. Teraz czytam psa.
    Czy dotarl juz pies kochana DUA?
    A z myciem okien to mi sie zawsze sane smieszne historie kojarza. Zwykle mylysmy te okna wspolnie z mama w tym samym pokoju i umieralysmy przy tym ze smiechu.
    Przy ktoryms oknie zapytalam mame co by zrobila gdybym wyskoczyla ( 5 pietro, nigdy nie mialam mysli samobojczych), na co mama odpowiedziala: Zwariowalas, powiedza, ze cie wypchnelam.

  60. Cisza, bo pewni wszyscy myją okna, albo pędzą gdzieś w świat na rowerach szukać wiosny ;-)
    W związku z tą ostatnią personą zarejestrowałam się na sympatycznym portalu umożliwiającym wypożyczanie rowerów miejskich w dużych miastach i dziś zainaugurowałam pierwszy przejazd rowerem po Lasku Bielańskim – super! Zwłaszcza, że mój osobisty rower w żałosnym stanie rdzewieje w piwnicy.
    Cieszą mnie wątki fanasy na tej stronie – obok znanej nam wszystkim autorki, to jedna z moich ulubionych lektur. Tyle, że podobnie, jak przy kryminałach, sporo tu niechlujstwa. A co DUA sądzi o serii Zwiadowcy Johna Flanagana? Moi gimnazjaliści zarazili mnie tymi książkami kilka lat temu i polecam je wszystkim znanym mi nastolatkom. A drugi mój ulubieniec to Terry Pratchett. Nie trafiłam jeszcze tutaj na ich ślady, ale nie czytałam wszystkich wpisów.
    Miłego oczekiwania na Święta Tajemnicy :-)

  61. Tak, „Przewodnik „. Jestem wdzięczna Alkowi za sugestię, bo nie zagladam nigdy do fantastyki, więc ominęłaby mnie ta wspaniała autorka. Śmieszne, wadłam dokładnie na ten sam pomysł, co bohaterka, żeby pożyczać klasyczne, ulubione pozycje z biblioteki, chroniac je w ten sposób przed wycofaniem.

  62. Kochana DUA, a czy pozostał może chociażby i najmniejszy sentyment do miasta? Mimo, że w ostatnich częściach „Jeżycjady” mamy piękną wieś z jej przyrodą i mieszkańcami, to nadal przepadamy za scenami w Poznaniu:).

  63. Hi, hi, Chesterka ma rację :) DUA nawet się nie domyśla, ile Księgowych powściąga łapki nad klawiaturami :)
    Więc już śmielsze dobry wieczór!
    Wspomniałyście miłe Panie Święto Pi – brawo, Kapucynko! To przy okazji dodam słówko. Wyjątkowo atrakcyjne obchody Święta Liczby Pi organizuje od 10 lat Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Śląskiego. Chyba na gruncie polskim byli pierwsi – i poszli na całość! Wykłady, pokazy, warsztaty, konkursy – uczniowie są zachwyceni, a nauczyciele rezerwują terminy na wszystko, co się da :) A ja pozwolę sobie – w imieniu Córki, od kilku lat koordynatora matematycznej części święta Pi – zaprosić młodzież na kolejne świętowanie. Zagadki logiczne, Pi-lionerzy, fraktale, kasyno i Kawiarnia Szkocka (matematyczna legenda!), gdzie walutą są zdobyte na zajęciach pi-eniądze – dla każdego coś miłego :)
    Przyjeżdżajcie z młodzieżą w przyszłym roku do Katowic!
    PS
    Właśnie dzięki Świętu Pi zakochałam się kiedyś we fraktalach. I stąd w zakładkowym konkursie zakładki z fraktalami :)

  64. Czuję się jak stachanowiec po wykonaniu 378% normy w branży okiennej;)

    Od razu przypomniał mi się wierszyk o stachanowcu – rębaczu dołowym ze słusznie minionej epoki:
    Pstrowski był to górnik srogi,
    Wyrobił normę, wyciągnął nogi.

    Mordercze podatki – współczuję. Jak na razie zdzierają z nas już 83% dochodu; bardzom ciekawa, kiedy przekroczą 100%.
    Jak powiada Feliks Koneczny, którego bardzo sobie cenię:
    „Wspólnikiem wszelkiej nieprawości jest przesadny fiskalizm, z podatkami opartymi na systemie nie bierczym, lecz zdzierczym.”

  65. A! „Przewodnik stada”, co?
    Bardzo mi się podobał.
    No, już, już. Nie kasłaj.

  66. Jakie okna! Niektórzy zaczytuja się Connie Willis, zastanawiajac się, czy korespondencja z ukochana Autorka to już mania i stad ta cisza. Ale po przerwie na nieśmiały, wiosenny rowerek i astmatycznym kaszlu tymże spowodowanym, cóż może być lepszego niż powrót do ulubionych zajęć.

  67. A moje ciągle nieumyte. Już mam traumę.:)
    A w ostatnią przedświąteczną sobotę pewnie będzie padać .

  68. Krzysztofie,zatem w tym roku na wakacjach-Izery.Mamy z mężem zwyczaj organizowania nawet jednodniowych wypadów.Ot, tak,żeby przejść konkretny szlak i na wieczór ściągnąć do domu.Do tej pory były to z pobliskich gór Karkonosze,ale czasem też Góry Sowie i Rudawy Janowickie.W tych ostatnich to takie urocze spacerowe szlaki.Pora na coś nowego.Może nawet nie będziemy czekać do wakacji, przecież urocza wiosna tuż tuż.

  69. Hellooou, a co tu taka cisza dzisiaj? Wystarczy wyjechać do miasta i zapłacić morderczy podatek, a tutaj już życie zamiera.
    Jest tylko wiadomość prywatna od Mamy Isi – aha, fajnie. Myją okna.

  70. A w ramach zachęty można przeczytać „Tajemnice Gór Izerskich” Janusza Skowrońskiego, momentami nieco zbyt sensacyjne w tonie, ale wiele można się dowiedzieć o poszczególnych miejscach, także o Chatce.

  71. Joanno, bardzo warto nie tylko zajrzeć do Chatki, ale i poznać całe Izery, piękne to góry.

  72. Krzysztofie,dzięki za wspomnienie o Chatce Górzystów. Całkiem niedawno namawiano mnie na przejście wiodącego do niej malowniczego szlaku.Do Gór Izerskich od nas niedaleko.Czuję się jeszcze bardziej zmotywowana do odwiedzenia tego ponoć uroczego schroniska.

  73. Chesterko, tak dmuchnęłaś, że nawet w Małopolsce była dziś piękna pogoda :D

    Dzień liczby pi można też obchodzić 22 lipca, ponieważ jej przybliżenie to 22/7 ;)

  74. A gdy karoca na powrót stała się dynią, przerobił ją Kopciuszek na zapiekankę, bo nie miał zamrażarki w piwnicy.

  75. Gazetka, z której pochodzi kopciuszkowy przepis próbuje trafić w gust kobiet z klasą. Wprawdzie nie rozumiem, dlaczego kobieta z klasą musi koniecznie znać życie prywatne celebrytów i podążąć za najnowszą modą, ale w gruncie rzeczy zawsze tak było. Baśniowy Kopciuszek też aspirował do bywania w wyższych sferach, pewnie dlatego na bal poszedł w pantofelkach z popieliczki, a nie w kapciuszkach. I może w przerwie między tańcami książę jadł placek lombardzki.

  76. O Klarze Schumann Goethe też mógłby powiedzieć, że komponowała i grała jak mężczyzna. To kawał dobrej muzyki, która już za jej życia bardzo się podobała. Ale musiała poświęcić karierę dla macierzyństwa (miała aż ośmioro dzieci!) i w sumie to jest największy problem dla utalentowanych kobiet: najczęściej muszą wybrać jedno albo drugie.

    Na dzisiejszy wieczór księżycowa aria:

    Clara Schumann – „Der Mond kommt still gegangen” („Księżyc wznosi się cicho”).
    Sarah Buder-Lind

  77. To musiało zjeść w Chicago, bo u mnie – ani śladu Twojego wpisu!
    Aaa… i wszystko jasne!
    Ateno, zrób pomarańczowe Pi.

  78. Zjadlo moj wpis. ( Pewnie glodne bylo. )
    Kapucynko gratuluje. Dzien Pi jest obchodzony 14 marca, poniewaz tutaj pisze sie date zaczynsjac od miesiaca 3.14. Z tej okazji dowcipni i przedsiebiorczy sprzedawcy pieka, wiecej niz zwykle, ciast typu „pie”, poniewaz po angielsku wymawia sie tak samo jak wiadomy symbol i w ten zartobliwu sposob swietuja.
    Odnalazlam wczoraj przepis na mazurka pomaranczowego. Chyba sie skusze.

  79. Kapucynko gratuluję serdecznie.
    Pogoda pyszna, większość okien umyta, reszta jutro. Nie wytrzymałam i pobiegłam do ogródka. Fiołków jeszcze nie widać, ale za to są miniaturowe irysy.
    Ależ narobiłyście mi apetytu na dynię, jutro biorę się za zupę dyniową. Zamrażarka w piwnicy to dobra rzecz, dynia sobie tam leży i czeka na jutrzejszy dzień.
    Moja córka, alergiczka swoje regały sprząta w maseczce na twarzy. Nie daje się nikomu przekonać do elektronicznego czytania książek. Żeby było jasne to nie mój pomysł. A mąż mój, wprawdzie nie sarka, ale cichutko wzdycha kiedy z córką wspominamy o kolejnych regałach. Wzdycha i kupuje :) Miłego wieczoru

  80. Jestem po pierwszym spotkaniu. Wchodząc musiałam przygryźć wargi, żeby się nie rozbeczeć…
    Potem wszystko potoczyło się tak naturalnie. Dzieciaki są radosne, spontaniczne. Miło było znaleźć się w ciepłym uścisku i poczuć się od razu zaakceptowanym. Trudności sprawiało mi tylko zrozumienie wypowiadanych przez dzieci słów.

    Ale czy aby dobrze się ze sobą czuć trzeba dużo mówić? Można zwyczajnie się zająć tworzeniem Wielkanocnych pisanek:)

  81. Dziękuję za wszystkie te miłe i wspierajace słowa!!!
    Ale, czytajac właśnie „przewodnika stada” (wpadłam i przepadłam) zastanawiam się przewrotnie, czy nie lepsze sa …katastrofy;)

  82. Do tej rowerowej eskapady DUA świetnie się komponuje moim zdaniem utwór Wolnej Grupy Bukowina
    pt. ” Nuta z Ponidzia ” – jedna z moich ulubionych piosenek o wiośnie,niezmiennie wprawiająca mnie w dobry nastrój. Czy też tak macie ?:)

    Kapucynka – Zuch !:)

  83. Tak, Wójt Wiewiórka jest zdolny, mądry i dowcipny!
    Zuch rudzielec!
    Nota bene, „Lawendowa Czarownica” czytana jest właśnie w radiowej „Jedynce”!

  84. Tak myślałam,Chesterko,jadąc dziś do pracy,że to Twoja zasługa.Ponad wszelką wątpliwość bardzo się starasz. Wysyłam Ci w podzięce ciepłe uśmiechy.:):):)
    I gratuluję sukcesu Bardzo Zdolnej Córeczki.:)

  85. Wiewióreczko! Naprawdę bardzo pod wrażeniem ja! Wartka akcja, szczypta humoru (o. Gracjan, św. Albert i stary piernik – fiknęłam), poważne sprawy, szczypta emocji, trzy uncje madrości i, DUA to na pewno potwierdzi – dyscyplina w tworzeniu konstrukcji powieściowej;) a tak po prostu – wartościowa ksiażka dla dzieci.
    Św. Franciszku (Salezy), utalentowana ta Wiewiórka!:)

  86. Przyznajcie, że dobrze dmuchnęłam, taka piękna dziś była pogoda i jakie światło!
    Z tymi Gawełkami to chodziło o nazwisko od imienia. A myślałam, że ze Ślaska, bo w rodzinnym Sieciechowie to nazwisko nosza wyłacznie bliscy krewni. Bardzo dziękuję dziewczyny za taki odzew!

  87. Oj,naprawdę dobrze,DUA.Dziękuję za to miejsce.
    Dobrywieczorku,dzięki wielkie.Zaczęłam przeglądanie,ale do tej daty jeszcze nie dotarłam.Zaraz biegnę po notes i sobie przepiszę.
    Za to lektura jesiennych,listopadowych wpisów mocno mnie wciągnęła.Znowu poczytałam sobie o wrażeniach Księgowych ze spotkania z DUA w poznańskim empiku.I znowu im pozazdrościłam (w pozytywnym sensie) tego niezwykłego przeżycia.Mam nadzieję,że będzie okazja do powtórki przy”Ciotce Zgryzotce”,na którą niecierpliwie czekam.Ale póki co niech Kochana DUA pomyka na rowerze przez pola i lasy oraz cieszy się wiosną.:)Należy się jak nie wiem co.

  88. To dobrze, że Ci tu dobrze, Joanno!
    Dobrywieczorku, dziękuję za odszukanie Zapiekanki Kopciuszka!

  89. A ja raczej nie mam szans zgadnąć, choć wpisy szóstkowe czytywałam dość często, siedząc co prawda grzecznie i cichutko pod regałem.Teraz nie mogę tego odżałować,ale rzeczywiście „wszystko ma swój czas” i ten mojej aktywniejszej obecności tutaj widać dopiero nadszedł.W każdym razie jest mi tu dobrze.
    A Gościa z Klasą i tak mogę pozdrowić, bo przyjaciele DUA…etc.
    I jeszcze Celestynę.Jak tam wiosna nad Lemanem?

  90. Dobry wieczór wszystkim miłym czytaczom! W końcu udało mi się odnaleźć przepis na zapiekankę Kopciuszka – dzięki pytaniu Joanny i odpowiedzi DUA znalazłam go w komentarzach do wpisu „Obrazki do Feblika” – data komentarza 2 październik 01:35. Joanno, mam nadzieję, że też odnalazłaś? U nas w domu zupa dyniowa wg pierwotnego przepisu DUA zmienia się w zależności od zawartości lodówki, ale pokrojona w kosteczkę dynia zajmuje sporą część zamrażalnika. Chciałam zauważyć, że ten wygrzebany przez Sowę przepis wygląda mi na odmianę francuskiej „quiche” czyli jak kiedyś wyszukałam w słowniku „placka lombardzkiego”. U nas najczęściej jada się go ze szpinakiem pomieszanym z serem feta – reszta, jak w zapiekance Kopciuszka.
    Melduję posłusznie, że częste aluzje na tej stronie, jak również zachęcające słońce dziś popołudniu skłoniły mnie do czynu i mamy dziś umyte okna w kuchni. Niech żyje wiosna!

  91. Czasem warto się napracować, Krzysztofie miły, żeby sobie oszczędzić roboty!!!:)))

    Celestyno, zgadłaś.

  92. A, to juz wiemy Kto:)
    Pozdrawiamy ta droga, bo jest szansa, ze zaglada. I liczne grono „kolegow po fachu”, oraz bardzo przeze mnie lubianego poprzednika na „stanowisku” :)

  93. Ojojoj, Krzysztofie, popełniłeś błąd! Całe regały na czas remontu należy szczelnie okleić arkuszami folii malarskiej!
    Inaczej – bieda. Trudno to sprzątnąć.

    Sobotnia, Joanno, była kolacja. Gość jest dobrym naszym przyjacielem.

  94. Duży i ładny księgozbiór można zobaczyć w Chatce Górzystów w Górach Izerskich. Należy do właściciela schroniska, a surowe napisy zabraniają dotykania książek, niemniej obejrzeć można.
    Mój natomiast został w ostatnich dniach pokryty grubą warstwą remontowego pyłu, czekam na czas sprzątania, aby z przyjemnością dotknąć każdą książkę. Ponieważ przewiduję liczne przerwy na nieoczekiwaną lekturę, zajmie to zapewne wiele tygodni. Zaś okna w tzw. międzyczasie.

  95. Widać u mnie trudniejszy przypadek.Chociaż też filolog,też czytający i w dodatku bynajmniej nie pedant.
    Trzeba jeszcze popracować.Póki co zaczęliśmy wątek nowych regałów w przedpokoju i jest nadzieja.:)

    Gość z Klasą mnie również zaintrygował.Brzmiałoby to być może nieco snobistycznie, ale mam przypuszczenie graniczące z pewnością,że u DUA na obiedzie niedzielnym bawić mogą jedynie ludzie „znający Józefa”.
    Klasa zatem musi być autentyczna.

  96. Dzień dobry w piękne popołudnie!
    Asiu, „Poczwarka”jest naprawdę świetnie napisana, pozwala zdać sobie sprawę z tego,co dzieje się w duszy takiego dziecka.Ja również gorąco polecam.
    A propos sarkania- jak długo u Pana M.trwało to sarkanie? Mój mąż sarka już ponad 20 lat (nota bene- książki leżą wszędzie, łazienki nie wyłączając)-czy to ciągle jest „początkowo”?

  97. Cha, cha!
    Musi być jakiś racjonalny powód, Kapucyńciu, tak sądzę.
    Miły obrazek – Chesterka z jej warkoczem i dołeczkami, skacząca jak kot!
    Fajną masz Mamę.

  98. Jacy ludzie sa zabawni, bo np. dzień liczby Pi(w zaokragleniu 3,14) jest obchodzony 14.03 ;)!

  99. Hurrraaaa! Fioooołki!!!! Zaczyna się lepsza połowa roku – jak mawia Pan Kogut :)
    Coś musi być na rzeczy z tymi hiacyntami, może one stworzone raczej do ogródka? Zatem postanowione, zakładam ogródek na balkonie i już! Pozdrawiam wiosennie!

  100. Jest dumna, Joanno. Kiedy się dowiedziała, doskoczyła do mnie jak kot i wykrzykiwała piskliwie jak to się cieszy. Niczym młoda dziewczyna. I dziękuję ślicznie wszystkim!

  101. Też nie wierzę, Celestyno. Jak to nie czytają, kiedy czytają?
    Kogo oni uznali za reprezentatywną grupę?

    Bożenko (wiad.pryw.)- ojej. Spróbuj go namówić na coś łagodniejszego.

  102. Dzien dooobryyy:)

    Zaintrygowal mnie Gosc z Klasa:)
    Asiu, wlasnie ogladalam sobie materialy filmowe na temat takich dzieci. 21 marca jest ich dzien.Widzialas moze reklame przygotowana z tej okazji dwa lata temu (na YT, tytul: Dear Future Mom) ?

    Moi Drodzy, zobaczylam dzis wiadomosc, ze „Polacy nie czytaja”. Wiadomosc te zamieszcza Biblioteka Narodowa, wiec powinno byc w miare porzadnie, a jednak czuje ze cos nie tak.
    „Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej ogólnopolskiej próbie 3049 respondentów w wieku co najmniej 15 lat. Grupa ta została dobrana metodą random route. Wywiady przeprowadzali ankieterzy w domach respondentów”. Poczytalam co to za metoda random route i tu mam watpliwosci…E, do niczego takie badania.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  103. Hej, jaka śliczna pogoda!
    Znikam w oddali, pędząc na rowerze przez pola i lasy.
    Pierwsze fiołki już kwitną!

  104. Sowo, jaka piękna była Clara Schumann ! Jestem pełna podziwu dla jej twórczości oraz jej życia. Polecony utwór brzmi świetnie również o poranku :)

    No to idę do tych okien, słowo się rzekło. Miłego dnia Wszystkim :)

  105. Celestyno masz rację, zaraz umyję okna od wewnątrz zmniejszając tym samym dyskomfort psychiczny;) Bardzo dziękuję za wiadomość o „Poczwarce”, dziś mam pierwsze spotkanie z dziećmi z Zespołem Downa, więc książka jak najbardziej dla mnie na czasie.

    Miłego dnia dla Wszystkich Miłych.

  106. Gość Z Klasą? Rozumiem, że to nauczyciel? Żartuję, oczywiście. Czuję się nobilitowana w imieniu Kopciuszka. I pomyśleć, że przepis na zapiekankę pochodzi z pewniej plotkarskiej gazety kobiecej, której nigdy w życiu bym nie wzięła do ręki, gdyby ktoś nam jej nie przyniósł, razem ze stosem innej makulatury przeznaczonej do spalenia. Czekając, aż ogień się rozpali, przekartkowałam z nudów pisemko, po czym wczuciłam do pieca, wydarłszy z niego uprzednio stronę z przepisem (nęcił zdjęciem). Po wypróbowaniu go i lekkich modyfikacjach składu, kartka zawędrowała na stałe do mojego receptariusza.

    Sarkanie na nadmiar książek w domu jest u nas stale obecne. Przy czym sarkają wyłącznie alergicy.

    Dobranoc wszystkim.

  107. A ja, jednocześnie : czytam sobie Wasze wpisy mili Księgowi, wypisuję kartki świąteczne oraz przeglądam przepisy na świąteczne potrawy. Z mazurków będzie …kajmakowy. Polubiliśmy go w zeszłym roku. Jest łatwy w wykonaniu i pychota. Zaś jako dekoracja domu posłużą nam (oprócz gaiku wielkanocnego) szydełkowe pisanki i kury (sama dziergałam).
    Acha. Okna umyję jutro. To pestka.:) Pogoda nie ma znaczenia – wszystko pod dachem, no i nie trzeba rozkręcać (tych okien). Miłych snów pod rozgwieżdżonym niebem i księżycową kołyską :)

  108. Przyzwyczajony, Sowo, od lat już niemal 48!
    Początkowo sarkał.

    Tak, zamrażarka w piwnicy, a jakże! Dodam, że w minioną sobotę zapiekanka bardzo smakowała pewnemu Gościowi Z Klasą.

    Joanno, poszperaj w zeszłorocznych wpisach jesiennych. Tam musi być przepis Sowy.

  109. DUA, może to dziwne, ale mycie okien to żadna pokuta dla mnie, lubię myć okna! Szczególnie te plastikowe, bo można umyć całą ich połać jednym zamachem ręki. Świat przez umyte okno też wygląda na czysty. Czy Pan M. też jest zapalonym bibliofilem? Czy może raczej wzdycha z rezygnacją na widok natłoku książek w domu?

    Do zamrożenia dyni potrzebowałabym zamrażarki w piwnicy, jak Pulpecja. Może kiedyś nabędę. Dobrze, że przynajmniej piżmowa jest jeszcze w sklepach. A mazurek pomarańczowy jest naszym ulubionym, zaraz po Literaturku, rzecz jasna.

    Kapucynko, wielkie brawa dla Ciebie!

    Na dobranoc:
    Clara Schumann – Nocturne in F major op.6 no.2

  110. Kapucynko, gratuluję!! Bardzo się cieszę, że zdobyłaś tytuł laureata :D

    W związku z przygotowaniami do Świąt, w czwartek upiekę chyba babeczki – zamrozi się i będą idealne na Wielkanoc. Po głowie chodzą mi jeszcze jakieś ciastka, ale to trzeba będzie przemyśleć. A okna, hm… Jeśli akurat pogoda będzie dobra, to umyje się je na mieszkaniu (bo w domu raczej niezależnie od pogody trzeba umyć) ;)

  111. Gdzie mogę znaleźć przepis na zapiekankę Kopciuszka?
    Odkąd tu zaglądam, wątek ten pojawia się regularnie, więc moja ciekawość (i apetyt) wzrasta.

  112. O, Chesterko, ależ „utonęłam” w Twoim pytaniu! Zaskoczyłaś mnie; pierwszy raz w ogóle zwróciłam uwagę na to imię, kojarzące mi się dotąd li i jedynie z bajką Fredry. Gawełka żadnego nie znam i o żadnym w okolicy nie słyszałam, choć podobno rzeczywiście imię to ma być częste na Śląsku, a wywodzące się ponoć od gawry – jamy a następnie gawra – kopacza (górnika). Inna etymologia – od Gallus lub Calleh – mieszkaniec Galii, Galijczyk, przybysz, obcy. Słowem: Gaweł Anonim :) Obecnie wiem już, że w Polsce doliczono się jakiś czas temu 136 (lub 185 według innego źródła) osób o tym imieniu. Ale gdzie ich szukać???
    Przy okazji: najwięcej doliczono się Anuś (ponad milion) i Janów (blisko 900 tysięcy), Małgorzaty i Zofie też wysoko (ponad pół miliona). Ida – ponad półtora tysiąca plus jedna ekstra – ta literacka :)

    Kapucynko, wspaniale!

  113. Właśnie, Wójciku! Kolor słońca! Karoten!
    Zamrażajmy dynię jesienią. Łatwiej będzie przeżyć zimę.

  114. Jeśli chodzi o okna, to zastosowałam sposób Celestyny i czysto mam wewnątrz. Na zewnątrz zaś pada śnieg z deszczem.
    Dynia piżmowa jest dostępna i w naszym supermarkecie. Właśnie niedawno robiłam słynną zapiekankę. A za taką prosto z blachy też przepadam. Właściwie, to dynia na dobre zagościła w mojej kuchni od niedawna. Jak mogłam tak długo żyć, nie stosując dyni? Musi się ją kochać już chociażby za sam kolor.Przede mną jeszcze ciasto dyniowe do wypróbowania, ale to już może na jesieni.
    Ateno, tobie na pewno wychodzi kula śnieżna jak się patrzy, w dodatku ciepła :-)
    Chesterko, widzę, że piszesz po guciowemu :-)

  115. A widzisz, Zuziu, a widzisz?
    Cieszę się!

    Ateno, muszę Ci chyba dać przepis na mazurek pomarańczowy!
    Ale to jutro.
    Dobranoc!

  116. Brawo Kapucynko!!!:))))

    A ja donoszę, że skończyłam „Zabić drozda”. Brak mi słów…
    Pożarłam w dwa dni. Nie mogę przestać myśleć. Dziękuję z całego serca za zachętę do przeczytania!
    Brak mi słów dla opisania tej wspaniałości….

  117. Kapucynko, gratulacje!
    Chesterka ma rację – sukcesem i radością z niego trzeba się dzielić.
    Swoją drogą, jaka ona musi być dumna!
    Tchnienie znad Bałtyku będzie teraz wzmocnione Chesterkową radością.

  118. Dobry wieczór wszystkim!
    Księgozbiór DUA- samo wyobrażenie jest niesłychanie ekscytujące.Ach, jak miłe musi być buszowanie pośród takiego bogactwa.Zawsze podobał mi się obraz pachnącego zakurzonymi książkami korytarza Borejków.Teraz rozumiem skąd ta wizja.
    Bożenko, podzielę się wiatrem od Chesterki,zwłaszcza że ta z całą pewnością jest hojna i wiosennego tchnienia wystarczy dla wszystkich.:)
    Chesterko,melduję,że u nas Gawełków brak.:)
    Dziewczyny, nie stresujcie mnie tymi oknami,bo ja nie nadążam- praca, praca, praca.Trzy klasy maturalne,którym już za miesiąc muszę wystawić oceny.Ostatnio czytam głównie wypracowania.Posiadam je w ilościach hurtowych.Trzymajcie kciuki, to może w międzyczasie urządzę jakieś święta.
    Żeby było jasne – nie narzekam, ale potrzebuję mentalnego wsparcia.:)

  119. Przy przeprowadzce to sie dopiero dlugo ksiazki pakuje, a ile sie odnajdzie ( a potem zgubi).
    Lepie kule sniegowa wedlug przepisu Wojcika. Znaczy staram sie.
    Wczoraj wygrzebalam mazurkowe przepisy i juz sie na sama mysl usmiecham. Okna, tak mam okna ;).

  120. Ooo! Hura! Brawo Kapucynka! Ty ZUCHU!!!!
    No, dumna jestem z Ciebie niemożliwie.

    I dziękuję, że się z nami podzieliłaś radością.
    Ach, jak miło jest się cieszyć!

  121. Pani Małgosiu Droga! lecę z wiadomościa sprzed kilku godzin: już podali ostateczne wyniki konkursu z biologii i okazało się, że jestem laureatka (80%+), wyższego tytułu nie ma! Na poczatku nie chciałam się chwalić, ale Chesterka rzekła, że to nie jest chwalenie, lecz dzielenie się radościa <3! I to prawda ;))))!
    Pozdrawiam wszystkich ciepło i też życzę sukcesów w życiu!

  122. SowoP, dynię można przechowywać w chłodni naprawdę długo. Ja regularnie kupuję w hurtowni spożywczej dynię piżmową i zjadamy ją z rozkoszą w wiadomej zapiekance( bez ciasta). A czasem podpieczoną dynię z oliwą, czosnkiem, cebulką i ziołami wprost z blachy wyjadam( ta słaba silna wola).
    Okien nie myję( za zimno) i z radością stwierdzam , że nie jestem w tym osamotniona. Upiorę firanki i musi wystarczyć. A wiosnę przywołuję śliczne żonkile( zakupione w spożywczaku za kilka złotych).
    Sprzątanie książek , to ryzykowne zajęcie. Zawsza utknę w kącie z jakimś odnalezionym tomem. Książki w korytarzu( modo Borejko), w pokojach synów, w sypialni, na strychu, w kuchni, w salonie, na parapetach w większości pomieszczeń. Jak nie mam książek w zasięgu wzroku, robię się niespokojna. :))
    Jako dziecko uwielbiałam bywać u wujostwa w Warszawie. Wujek, fizyk specjalizujący się w fizyce jądrowej, wielbiciel historii, literatury, erudyta i tłumacz z kilku języków. Pokój do pracy- magiczne miejsce- zastawiony regałami z tysiącami książek. A pomiędzy nimi małe akwarium, ślicznie podświetlone. Gdy wujek likwidował swój księgozbiór, dostałam kilka tomów. Pamietam , gdy robił przekład z francuskiego książki z obfitą terminologią łowiecką. Gorąca linia z moim Tatą. Śmialiśmy się potem , że Tata powinien figurować jako współautor przekładu.
    Dawne dzieje.
    Dobrej nocy wszystkim życzę.

  123. Kochane Ślazaczki! A czy u was żyja jacyś Gawełkowie? Zastanawiam się, w którym regionie Polski jest ich najwięcej?
    U nas śniegu ani du du (tak mówiła zawsze moja kochana ciocio-babcia, ale co to i skad – nie wiem), więc to cieplejsze powietrze szczodrze Wam posyłam, dodajac uśmiech:)

  124. Asiu, zawsze mozna umyc okno wewnatrz, zeby mniejszy dyskomfort odczuwac. Firanki pierze sie chyba czesciej niz myje okna, a juz np. w zimie w czasie mrozu, z glowa na przeciagu, takie mycie jest tez malo rozsadne.
    Jak przed Wielkanoca wychynie sloneczko, mozna szybko i z zewnatrz machnac.

    Milego wieczoru Pani Malgorzato!
    Milego wieczoru wszyscy zagladajacy!

  125. Jesienna Ado (wiad.pryw.)- Mazurek Pani Twardowskiej z „Całusków” to nasz sławny Mazurek Literaturek, przepis został podany tutaj w dawnych wpisach szóstkowych.
    Jest najwspanialszym z mazurków. Co roku go pieczemy.
    Adres Akapitu – tak, może być. Jest i drugi, na Beczkowej.

    SowoP, dziecka, rzecz jasna, przeziębić nie wolno. Ale ogólnie rzecz biorąc, mycie okien wskazane jest w poście. Człowiek się umartwia, utrudzi, a jeszcze go przewieje i reumatyzm go złapie albo i lumbago.
    Ale nie mówię, że już lecę myć. Nie.

    Zuziu, ja też uwielbiam mój księgozbiór. Książki są wszędzie, po prostu wszędzie. Nawet w piwnicy i na korytarzach, i nawet na strychu. Wszędzie, z wyjątkiem łazienki.

    Anusiu, że też Ty pamiętasz! Bo ja nie.:)

    Bożenko, pozdrawiam sympatyka Idy!

  126. Uśmiechnięty dobry wieczór!
    Jakoś tak jest, że zwykle gdy się tutaj zagląda, to zaraz się – chyba każdy – uśmiecha :)
    Joanno, dziękuję! Jesteście kochane. Tylko proszę, nie zaanektuj nam całkowicie miłej Chesterki, bo na Górnym Śląsku wiosenne tchnienie też by się przydało! W Bytomiu posypało dziś mokrym śniegiem :(

    Tym razem w podzięce „Groszki i róże” Ewy Demarczyk (to szczególnie dla Pań ogrodniczek) i „What a Wonderful World” Louisa Armstronga – absolutnie dla wszystkich :)
    PS
    A Anusia123 bardzo jeżycjadowa! Świetne spostrzeżenie; zaraz przekażę je Synowi – Ida jest jego absolutną faworytką, musimy jej urodziny jakoś uczcić :)

  127. Dzień dobry!
    Te okna to chyba dylemat w każdym domu. U mnie też.

    Wczoraj wieczorem napadało mnóstwo śniegu! Na początku padał z deszczem, więc się nie przejęłam. Potem zaczęłam być zła! Po tak pięknej niedzieli! Byłam zniesmaczona, aż do momentu gdy wyjrzałam na dwór. Dawno jeszcze nie miałam wspanialszego zimowego krajobrazu. Od razu przebaczyłam zimie, że śnieg spadł na wiosnę, no bo już wiosna. Rano oczywiście śniegu już nie było, więc wszystko dobrze się skończyło, roślinki nie ucierpiały, a ja mogłam nacieszyć oko!

    Uwielbiam kiedy Pani choć troszeczkę napomknie o swoich książkach. Od razu wyobrażam sobie tę wielką bibliotekę i czuć taką przyjazną atmosferę.
    Och, co ja mówię, tu zawsze czuć przyjazną atmosferę!!:))

  128. A ja nic nie sprzątam, bo mi dziecko nie pozwala. Albo pomaga, a to jest jeszcze gorsze. Brudne okna można zasłonić zasłoną (na dworze i tak jest ponuro) i nic nie widać. ;)

    Znalazłam dziś w supermarkecie dynię. Świeżą! Nie wnikam w to, skąd do nas przyjechała i ile ma w sobie konserwantów. Będzie dziś zapienkanka (z) Kopciuszka i to się liczy!

  129. Z tymi oknami, to u mnie tak. Mąż ostrzegał: nie myj ma być deszczowo.
    Nie umyłam. Wyprałam firanki, powiesiłam ( zespół niespokojnych rąk ). No i teraz mi dziwnie, bo WIEM, że mam brudne okna.

  130. Dzień dobry !!!
    Od rana cieszę się gdyż…
    Nasza kochana
    Idusia ma dziś urodzinki !

  131. Tak jest, Wójciku, tego sprzętu mam sporo, nawet go powiększyłam o mocne szczypce na wysięgniku, takie do obcinania gałęzi drzew. Przedwiosenne porządki w ogrodzie były w tym roku bardzo ułatwione!
    Wszystkim polecam. Ciach!- i obcięte, jak nożyczkami. Spora uciecha.
    Joanno, a ja właśnie takich wspomnień nie lubię. Wszystko spakowane w teczki i segregatory, do których nie zaglądam. Zdecydowanie „doprzodowa” jestem!

  132. No i jeszcze, Starosto, łopaty i sekatory i grabie. Ale ich chyba też nie trzeba odkurzać, tylko otrzepać z ziemi i gotowe!

  133. DUA, ja okna umyłam w sobotę. No dobrze, w zasadzie to jedno okno – w swoim pokoju ;) A co do podczytywania przy sprzątaniu, to książki są jeszcze względnie bezpieczne, ale jak się zabiorę za przeglądanie papierów w szufladzie… Stare pocztówki, szkolne zeszyty, notatki ze studiów – jakie to wszystko wtedy fascynujące! Ileż można powspominać!:D

  134. Hej, Daisy! Cieszę się, że zachęciłam Cię do „Krystyny”!
    Tylko już teraz jedź równiutko od pierwszej do ostatniej stronicy. Autor wie co robi! Nawet nie chodzi tu o akcję i jej konsekwentne prowadzenie, chodzi o to, że kolejne tomy pokazują rozwój osobowości, wybijanie się kobiecej duszy na niepodległość – wbrew warunkom, ale i dzięki nim. Ten proces jest tak fascynujący, że trzeba go uważnie śledzić od początku do końca.

    Beatko, zapomniałam dodać, że mam też bardzo dużo pędzli, ołówków, farb i tuszów.;)
    Na szczęście ich nie trzeba odkurzać.

  135. Hej! Witam i pozdrawiam Was wszystkie/wszystkich, szczegolnie i przede wszystkim Pania Malgosie! Jak cudowne i podnoszace na duchu sa Wasze wpisy! U nas w malenkim ogrodku fioletowe krokusy kwitna juz od miesiaca a teraz rosna juz tulipany i hiacynty. Kupilam Krystyne corke Lavransa i zaczelam czytac najpierw trzeci tom- bo najpierw do mnie przyszedl poczta, ale stwierdzilam, ze to jest takie fanrastyczne, ze zaczekam na dwa pierwsze no i sie doczekalam. Niestety zaczelam potem troche od drugiego a na koncu zaczelam czytac ten pierwszy. Cudowna ksiazka! Oczywiscie przedwczoraj zarwalam noc, za kare wczoraj bolala mnie glowa, no a dzis bede juz dawkowac ostrozniej:-) Nie ma to jak cisza, spokoj i ja z Krystyna sama w kuchni:-) Dziekuje za ten wspanialy „namiar” Pani Malgosiu i zycze Pani wiele przyjemnosci z aktualnego pisania, wielu ciekawych pomyslow i Rodzinnego wsparcia! Serdecznie i niesmialo wszystkich pozdrawiam!

  136. ” Niewiele mam poza nimi…”.Naprawdę się wzruszyłam DUA. Pani, to potrafi chwycić za serce. Ta jedna myśl wystarczy mi dzisiaj za wszystkie inne :):)

  137. Hihihi, DUA..sprzątanie księgozbioru to żadna praca, to przyjemność! Znam, znam to uczucie.. coś się tam zawsze odkryje między tomami. A wtedy człowiek hyc! przepada! Mnie najsmaczniej czyta się (niestety) , podczas remontów, w największym bałaganie, bo właśnie wtedy „odkrywam” jakieś zapomniane perełki. A okna? Mogą poczekać, wszelako zapowiadają powrót zimy, niestety.

  138. Dzień dobry! Podobne wieści płyną do mnie z Łodzi! – zasypana po uszy!
    A u nas nadal wiosna. Wszystko zielone.

    Myć te okna, czy jeszcze poczekać? Porządki świąteczne zaczęłam od książek (niewiele mam poza nimi) i od razu złapałam coś, co mnie odwiodło od sprzątania. Mark Twain. Korespondencja. Gruby tom – prezent od Ateny.
    Tak, okna poczekają.

  139. A Olsztyn po pięknej, słonecznej i ciepłej niedzieli wczoraj zasypało śniegiem. Bardzo nieładnie, ale cóż, w końcu w marcu jak w garncu, więc mam nadzieję, że i ten śnieg zaraz sobie pójdzie precz. Zwłaszcza że tyle żonkili już powychodziło na Polach Nadziei w centrum, że nie mogę się doczekać, aż zakwitną – są takie słoneczne :)

  140. Jeszcze zdążyłam,więc dołączam się do życzeń dla miłej Bożenki oraz wszystkich jej imienniczek tu zaglądających.I dla Krystyn także.Pięknej wiosny Wam życzę,dziewczyny!

    Chesterko,no jak to ,w którą stronę?Jasne,że w kierunku Dolnego Śląska.:)

  141. Jaśku, nawet Google!- to karygodne.
    Mamo Isi (wiad.pryw.), na książki czekam, a Nadgarstek pozdrawiam!

    Kokoszo, a czy to przypadkiem nie alergia na hiacynty? Mnie od nich zawsze boli głowa, coś musi być niedobrego w tym pięknym zapachu.
    Pozdrawiam sapiącego Kogucika. Biedaczek!

  142. Wiewióreczko! Maaaam! Jedyny egzemplarz, jak udało mi się wyszukać w gdańskich bibliotekach. „Lawendowa czarownicę” czytam ja!! Z niepokojem patrzę na godzinę…

  143. Och, dziękuję Pani ślicznie:) Miło, że pamiętała o tym chociaż Pani, bo ani koleżanki z klasy, ani nawet Google nie uhonorowały Dnia Mężczyzn; (((
    Pozdrawiam Wszystkich Cieplutko:)))))))

  144. Jak tu milo, cieplo i won kwiatowa sie unosi :). A moje doniczkowe hiacynty bardzo szybko przekwitly, widac na fitohormonach pedzone. Pan Kogut oddycha z ulga, bo mu zbyt intensywnie pachnialy. A Kogucik Katarkiewicz niestety niestety oddycha glownie przez usta, ej przedwiosnie ciezki czas…

  145. dzień dobry :)
    Anusiu, jeśli dobrze widzę (m. in. na Wikipedii), to razem z Markiem Grechutą śpiewa Agata Dowhań.
    Bożeno, dziękuję za przypomnienie tej piosenki. Idealnie wpisuje się w dzisiejszą atmosferę :)

  146. Beato, kobiety garną się bardzo, tylko dzisiaj już nie śledzimy nowości kompozytorskich z takim zainteresowaniem jak kiedyś. Bo też i język muzyki współczesnej stroni od szerszej publiczności, niestety.
    Mamo Isi, Czy Nannerl komponowała w życiu dorosłym – trudno powiedzieć, bo nic się nie zachowało. Jeśli presja rodzinna była duża, to pewnie nie. Ale to dość modny temat filmowo-powieściowy w ostatnich latach (bo muzykologia też ma swoją niszę „genderową”), możesz sobie obejrzeć film „Nannerl, Siostra Mozarta” René Fereta, dość stereotypowy w sumie. Jest też o tym książeczka dla dzieci, „For the Love of Music” Elisabeth Rusch, bardzo ładnie ilustrowana przez Steve Johnsona, ale nie będę polecać, bo nie czytałam.

  147. Dzień dobry !!!
    Tak piosenka Marka Grechuty cudna!
    A czy ktoś wie z jak się nazywa Pani która z nim śpiewa ?
    Zastanawiam się od dawna…
    Miłego popołudnia !

  148. Tak, to taka piękna piosenka, Bożeno!

    Duśko, wiem o tym. Są wyraźne ślady tej sympatii w powieściach Connie Willis. A w tych dwóch, które przeczytałam ostatnio,(„Blackout” i „All Clear”) wędrująca w czasie bohaterka spotyka (jest rok 1941) w londyńskim szpitalu wolontariuszkę – recepcjonistkę, którą jest pani Mallowan, czyli Agatha Christie, autorka kilku poczytnych kryminałów. Bohaterka nie może zdradzić, że przybyła z przyszłości, ale pozwala sobie na małą przepowiednię. Mówi obecnym, że lady Christie napisze jeszcze mnóstwo powieści, osiągnie milionowe nakłady i będzie uwielbiana na całym świecie jeszcze w XXI wieku!

  149. Radosne dzień dobry!
    Zaglądam, a tu niespodzianka: miła pamięć o Bożenach i Krystynach! Tu pamięta się o wszystkim :) Dzień od razu staje się taki słoneczny!
    W imieniu Bożen pozwolę więc sobie promiennie podziękować DUA i Kochanym Księgowym za pamięć i życzenia. W załączeniu – ciepły uśmiech i piosenka Marka Grechuty „Wiosna, ach to ty”.
    Na razie słuchamy tylko pierwszej zwrotki :)

  150. Dzień dobry DUA, niedawno wspominała Pani o Connie Willis i Dorothy Sayers i proszę sobie wyobrazić, że w w jednym z wywiadów z C.W. opublikowanych na youtube, wspomina ona, że przepada za Dorothy Sayers właśnie:).

  151. AniuH, dzięki za wiosenną myśl, i do nas żurawie wróciły.
    W ogrodzie wszystko wyłazi, dużo jest zielonych wysp na rabatach.

    „Burbubasty” nie czytałam, a co to takiego?

    A! Już wiem. „Łacina dla snobów”- sprawdziłam.
    E, nie. Jak dla snobów, to od razu odstrasza.

  152. A tchnijże w dowolną, Chesterko!:)
    Dzień dobry!
    „… i tak jak Boreasz chmury, tak ja drę rękopisy. Rzewnie”. (K.I.Gałczyński)

    Szkoda, że podarł (zielonym atramentem zawsze pisał!).
    Ale jak trzeba, to trzeba.

  153. Melduję, że na Morawsku (koło Poznania) można zobaczyć żurawie gody:) Ptaki są piękne, głośne, wiosna już za chwilę

    ps. Pani Małgorzato czy czytała Pani „Burbubastę”

  154. Nie jestem Boreaszem, i może to dobrze, bo wszak o wiosenne tchnienie chyba chodzi, jednak pożyczę odeń siły i … Ale w która stronę?;)

  155. Niech no już wreszcie przyjdzie ta wiosna, bo ta szarość i mokrość mnie przygnębia.
    Chesterko,znowu potrzebuję powiewu morskiego wiatru,bo jakoś od kilku dni nie mogę nabrać go w żagle.
    To się chyba nazywa przesilenie.
    I jeszcze nie ma Sowy z dobranocką.:(
    Mimo wszystko – życzę wszystkim z DUA na czele kolorowych snów.

  156. Moja mama, to Bożenka…rzeczywiście jest wyjątkowa i bardzo kochana, a mama mojego męża (nie przepadam za słowem…teściowa ), to Krystynka i też jest niezwykła. Obydwie Babcie świętują tego samego dnia, ale niestety oddzielnie, bo mieszkają daleko od siebie. Mama tutaj zagląda zatem pozwolę sobie ją z tego miejsca pozdrowić. Dobrej nocy Wszystkim :):)

  157. I ja miałam miłą Bożenkę do świętowania.
    Wszystkiego najlepszego, Bożenki! Jesteście wyjątkowe!

  158. Kochanej Bożece przesyłam zapach wszystkich wiosennych kwiatów!
    A dla mojej ukochanej DUA – podziękowania za czujaca Obecność!

  159. Dobry wieczór!
    U nas parę lat temu podczas wichury karmnik spadł z drzewa, połamał się i do tej pory się nie zmobilizowaliśmy, aby go od nowa zrobić. Dlatego ostatnio wysypałam słonecznik na parapet. Chciałam obserwować jak nadlatują ptaki i skubią albo czy w ogóle przylecą. Niestety, zajęłam się czymś i zapomniałam. Jak mówi mój dziadek „ja mam pamięć dobrą, ale krótką”. Potem patrzę, nie wiem czy nie następnego dnia, a słonecznika nie ma. Nigdy się już nie dowiem, czy zabrał go wiatr czy jednak ptaki się najadły?
    Pozdrawiam cieplutko!
    :))

  160. Hip, hip, hurra! Dziś z karmnika wyjadły pokruszone fistaszki! I podobno któreś zaczęło dziobać i te nanizane na nitkę;)
    Zawsze słyszałam, że sikorki są wyjątkowo ciekawskie i przedsiębiorcze; zasłynęły, kiedy zaczęły przedziobywać się przez kapsle pojemników ze śmietaną stawianych w ramach rannej dostawy do domów angielskich.
    A sama pamiętam, jak w czasach kartek na wszystko kiedyś cudem przed Bożym Narodzeniem udało mi się nabyć masło na kartki całej rodziny (na człowieka wypadały wtedy cztery kartki po 250g/ miesiąc). Nie było na nie miejsca w lodówce, więc w siatce wystawiłam za oknem. No i potem się okazało, że sikorki przedziobały się przez siatkę, przez opakowania i wydziobały sporą dziurę w zawartości! Niech im będzie na zdrowie; w końcu sikorki kartek na masło nie dostawały;)

  161. Mamo Isi, polskie sikorki widać wolą rodzimą kuchnię.Nie da rady ich przerobić na angielską ptasią arystokrację.:)

  162. Państwo Kosowie, jak co roku, będą się gnieździć w bluszczu porastającym południową elewację naszego domku! Właśnie przeleciała pani Kosowa z pękiem różnych różności do wyściełania gniazdka; wyglądała jak ptak z sumiastymi wąsami;) A na śliwce japońskiej siedzą gile i skrzypią cichutko.
    Wczoraj zaś późnym wieczorem widziałam, jak ulicą w stronę lasu pomykała kuna!
    Wsypałam pokruszone orzeszki ziemne do karmnika, ale sikorki dalej nie są przekonane;)

  163. „A wkoło pachną kwiaty… Szczęść, Boże, kwiatom szczęść!”

    Miło tu zajrzeć i zobaczyć krokusy na zakończenie tak ciemnego i mokrego, lecz miłego dnia.
    Pozdrawiam

  164. Szopy to w sumie miłe mają te pysie, o ile nie szczerzą groźnie zębów. No, ale to właściwie o każdym tak można powiedzieć.

  165. Tak też mi się zdawało, ale uległam tatowej presji;)

    A, Celestynko, dziękuję za namiary na stronę poświęconą poezji. Przed snem- uwielbiam:)

  166. Pomysł świetny, żeby samemu tak zrobić ziarenka w tłuszczu.
    No tak, tylko tu u nas wszystko musi być w klatce, bo inaczej dzika zwierzyna (szopy) porwie. Tutaj nawet kosze na śmiecie (te zielone, na odpady do kompostu) mają specjalne zamknięcia, bo szopy potrafią podnieść wieko i wszystko rozsypać na ulicę.

  167. A moje sikoreczki uwielbiają słonecznik, li i jedynie. Inne ziarenka nieszczególnie lubią.
    Właściwie to kiedy nas opuszczają?

  168. Ja też!

    Nutko, zawsze Cię tu mile witam. Trzymam kciuki za Twoje sukcesy naukowe!

    Justysiu, taka słoninka musi dyndać na sznurku, wtedy tylko sikorka się do niej dobierze. Ale dzięcioł też podejść po pniu potrafi, to fakt.
    Co do tłuszczu z ziarenkami – sposób ten znam z lat harcerskich. Wyrabiałyśmy na jesiennych zbiórkach takie karmniczki z doniczek, napełnionych i odwróconych dnem do góry, z zatopionym na przestrzał sznurkiem. Jeden koniec sznurka miał pętelkę, do powieszenia na gałęzi, a drugi wystawał dołem, tak żeby sikorki mogły sobie wygodnie usiąść i zajadać.

  169. Dobry wieczór!
    Jako że już długo nie pisałam, chciałam tylko zaznaczyć, że jestem, podczytuję Was, uśmiecham się i ślę serdeczne pozdrowienia. A pisać nie ma o czym – dni lecą szybko (ale to każdy wie, więc po co o tym wspominać) a ważne decyzje i projekty naukowe się wokół mnie zagęszczają.
    Dlatego jeszcze raz tylko się serdecznie uśmiecham i wracam do pracy.
    Nutka

  170. Mamo Isi, ale się ubawiłam!
    A ja odwrotnie, pamiętałam z Polski, że sikorki lubią słoninę, więc przyczepiłam kilka plastrów do płotu, a rano tylko puste sznurki zwisały smętnie na gwoździach. Czyżby aż tak głodne były? Założyłam więc jeszcze, a wieczorem patrzę, a tu racoon (szop pracz) porwał ten przysmak i w nogi. Zaczęłam więc czytać, co też ptaki jadają w Kanadzie. Orzeszki ziemne, takie właśnie na sznurku podaje się niebieskim sójkom (blue jay).

    Ja z kolei zoapatrzyłam się w coś, co się nazywa „high energy suet”. Są to wtopione w smalec różnego rodzaju ziarenka i nasiona. Całość ma kształt sześcianu przekrojonego na pół, który zamyka się (żeby racoon nie porwał) w specjalnej klatce o takim samym kształcie. Do klatki przyczepiony jest łańcuszek i można sobie taki „karmnik” powiesić na drzewie lub na płocie. Przylatują różne ptaki, jedne wolą ziarenka, inne (sikorki) smalec. Raz widziałam nawet dzięcioła pukającego w to cudo. Innym razem wiewiórka usiadła sobie na klatce i wydrapywała jedzonko pazurkami. Każdy znalazł coś dla siebie!

    Pozdrawiam.

  171. Zimno jest jak pioruni, żadnego robaczka ani na lekarstwo. Umrą, biedactwa, z głodu, jak im zabierzemy słoninę! Może raczej wrzucę im trochę już pokruszonych orzeszków ziemnych do karmnika, żeby je choć nadkąsiły i się przekonały, że to jadalne.
    Tak to jest, jak się wprowadza kuchnię brytyjską u ptactwa polskiego. Ale przecież orzeszki ziemne nie rosną w Wielkiej Brytanii, więc tamtejsze sikorki też musiały w czasach kolonialnych dać się do nich przekonać.

  172. Poczytałam o Marii Annie Walburdze Ignatii Mozart i jestem załamana. Do 18 roku życia razem z młodszym o pięć lat bratem koncertowali w 88 miastach, a po ukończeniu lat 18 panience nie wypadało występować publicznie pod groźbą utraty reputacji. A żyła prawie 80 lat i na pewno dalej komponowała.

    Bez związku z powyższym. Isia powiesiła dla sikorek sznur nanizanych orzeszków ziemnych, tak jak poinstruowano w książkach angielskich. Tylko że nasze sikorki nie czytają książek angielskich i nie wiedzą, że to jest jadalne. Omijają orzeszki ziemne szerokim łukiem i dalej łupią słoninę. I co my mamy zrobić w tych okolicznościach przyrody?

  173. Pani Małgosiu Droga !:) Z tym świtem… to ja, a ponieważ częściej o tej porze się kładę spać , niż wstaję, musiałam to jakoś uwiecznić. Jonasz Kofta także nie był skowronkiem i dlatego (doceniając) napisał te słowa.
    A dowodem na to, że nie byłam specjalnie przytomna jest fakt, że się znów nie podpisałam. Miłej soboty Wszystkim i nie przesadzajcie z porządkami :):).

    9

  174. Zuziu, mokre chusteczki i kompot z mirabelek przynajmniej nie są chyba specjalnie kolorowe – moje „Nad Niemnem” przeżyło za to dość niespodziewane spotkanie z kieliszkiem czerwonego wina, które po wyschnięciu na papierze nie było już czerwone… ;) Co nie znaczy, że nie da się go już czytać :P

  175. Dzień dobry!
    Za zimno na mycie okien.
    Idę do ogrodu zakopać gigantyczny dół w rabacie bylinowej( lilie, hosty, rododendron, clematis, wiciokrzew).
    Ziemia pokrywa szmat trawnika, płot, podmurówkę i kawałek trawnika sąsiadki.
    W dole mieści się jeden aktywny pies z ruchliwym ogonem.
    Wiosna.

    PS1.Przy trzecim czytaniu Capek równie smakowity

  176. To straszne Sowo, ile wspaniałych talentów mogło się w ten sposób zmarnować przez ten ogromny czas, ale mam takie wrażenie ,że choć dziś nie ma już( na szczęście) żadnych ograniczeń, to kobiety jakoś się nie garną, ale może się mylę :)
    P.S. ” Jak dobrze wstać , skoro świt …”

  177. Dzienniki wojenne Astrid Lindgren warto przeczytać, jeśli ma się czas. Tak, jest tam także mowa o jej pracy przy kontroli listów. Chodziło o to, żeby do wroga nie trafiły niepowołane informacje.
    A przy okazji Astrid wiele się dowiedziała. I pisze o tym.

  178. Aaa, Zgredzie, anonsowałam jakiś czas temu, że „Dzienniki” się ukażą. Mówisz, że warto przeczytać? Jakoś zaniepokoiła mnie wikipediowa wzmianka, że Astrid pracowała w czasie wojny jako cenzorka korespondencji, w służbie wywiadu. Jest coś o tym w „Dziennikach”?

    Mamo Isi, pór roku w muzyce jest jeszcze trochę, Haydn napisał takie oratorium, a Czajkowski cykl utworów na fortepian. W zeszłym roku polecałam z tego zbioru „Przebiśnieg”.
    Partytura „Roku” Fanny jest przepiękna, ilustrowana przez męża-malarza, Wilhelma Hensela (nie przez Fanny). Miałam o tym napisać wczoraj, żebyście obejrzeli partyturę w obrazach Googla, ale umknęło mi. Szkoda, że już się tak nut nie wydaje. A społeczna niechęć do komponowania przez kobiety w ubiegłych wiekach to jedna z większych strat jakie poniosła historia muzyki. Ileż pięknych utworów by jeszcze powstało, gdyby wolno było kobietom komponować! Niewykluczone, że wielu kompozycji fortepianowych Feliks nie napisałby, gdyby nie wcześniejsza twórczość siostry. I pomyśleć, że Goethe miał ponoć „skomplementować” Fanny, że „gra jak mężczyzna”. Wyraził tym najwyższe uznanie dla kobiety-pianistki jakie można było wyrazić w epoce romantyzmu. :) Dobrze, że chociaż Fanny pozwolono wydawać pod nazwiskiem brata, bo utworów skomponowanych przez Nannerl Mozart nie poznamy już nigdy.

  179. Nie martw się, Wiewióreczko, i tak pod rudym włosiem nie widać.
    Dobranoc wszystkim! „Trąbki północy już bliskie!”

  180. Przyczłapuję tu zawsze, żeby zaczerpnąć troszkę tego słońca, które zawsze tu świeci i ciepła, które zawsze grzeje. Niezawodne miejsce!
    A ostatnio zauważyłam, że co przyczłapię, to się muszę czerwienić :-)
    Dziękuję, Starosto! Dziękuję, Ulubieni!

  181. Joanno (wiad.pryw.), tak jest, jak piszesz.
    Przesyłam wyrazy wielkiego zrozumienia.

  182. Dobry wieczór!
    A ja tam myślę, że nie tylko Laura podołałaby temu zadaniu. Może ona istotnie byłaby najsilniejsza, chyba najbardziej się zmieniła ze wszystkich, ale czy Gabrysia, Mila albo Róża nie podołałyby wychowaniu niepełnosprawnego dziecka?
    Chyba nie powinnam się wypowiadać, za mała jestem i w ogóle.

    Moja biedna „Wnuczka do orzechów” przeżyła już wiele. Najwięcej wspomnień ma ona z wodą, kompotem itp. Zaczęło się od tego, że w pośpiechu założyłam ją mokrymi chusteczkami. Wracam ze szkoły i się dziwię dlaczego jest taka pogięta. Dzisiaj, jednego dnia, wylał mi się na nią kompot, a potem szklankę z tym samym napojem przewróciłam na tę książkę. Chyba mogę powiedzieć już, że jest apetycznie, jak ktoś lubi kompoty z mirabelek, wyczytana.:))

  183. Tak, takiego mamy Wójcika Wiewiórkę.
    Dobre, mądre stworzenie z talentem.

    Zgredzie, dzięki za wiadomość, zaraz sobie sprowadzę tę książkę!

    Joanno, zachowam Twój komentarz w strefie prywatnej, dodając, że czuję podobnie, jak Ty.

  184. Ukazały się po polsku „Dzienniki z lat wojny 1939-1945” Astrid Lindgren.
    Robią wrażenie.

  185. Święta racja, Gio! Bardzo istotny i bardzo pięknie wpleciony wątek niepełnosprawnego dziecka w rodzinie.

  186. Nawiązując do wpisu Babylon i Celestyny, wtrącę, że bardzo à propos jest Wiewiórkowa „Lawendowa”. :-)

  187. Ach, Sowo P., dzięki Tobie dowiedziałam się o istnieniu siostry Feliksa Mendelsohna; lepiej późno niż wcale;)
    I pomyśleć, że nie tylko Vivaldi napisał Pory roku! W dodatku te napisane przez Fanny są opatrzone jej własnymi ilustracjami oraz poematami. I każdy z miesięcy opatrzony jest nazwą jej ulubionych miejsc.
    W owej epoce kobiecie nie wypadało publikować, wskutek czego przez dłuższy czas kompozycje Fanny publikował jej młodszy brat Feliks pod swoim nazwiskiem. No i się doigrał! Bo podczas wizyty w pałacu Buckingham dowiedział się od królowej Wiktorii, że jego autorstwa pieśń „Italien” jest jej ulubioną pieśnią i królowa skłonna była ją nawet kompozytorowi zaśpiewać. I wtedy musiał się przyznać, że to siostra skomponowała.

  188. Strona polecona przez Celestynę jest świetna,a w mojej pracy może okazać się nieoceniona.Połowa sukcesu przy omawianiu tekstu poetyckiego w szkole to ciekawe jego odczytanie.Te nagrania są naprawdę dobre.
    Dziękuję.:)

  189. Ciesze sie, Patrycjo! :-)

    Alez trudny temat poruszyla Babylon.
    Tak na marginesie: wlasnie bylam w trakcie podpisywania petycji StopDiscriminatingDown.
    Dodam jeszcze, ze ilekroc moje dziecko widzi osobe z zespolem Downa, mowi: jaki on/ona jest sliczny/a.
    Znam rodzine (bardzo dobrze sytuowana), ktorej jako ostatnie, piate dziecko, urodzila sie dziewuszka wlasnie z tym zespolem. Starsze rodzenstwo -piekne dziewczyny i chlopaki -wprost wyrywaja ja sobie (oraz mamie i tacie) z rak, tak sa w niej wszyscy zakochani.
    Pamietam, ze duze wrazenie zrobila na mnie ksiazka Doroty Terakowskiej „Poczwarka”. Nawet, jako oswajanie sie ze strachem przed urodzeniem chorego dziecka, czytalam ja sobie w ciazy :)
    Natomiast co do obecnoscu tematu dziecka niepelnosprawnego w ksiazce MM – to juz sama Autorka zobaczy.
    Czlowiek niepelnosprawny w rodzinie Borejkow bylby przyjety zapewne dosc naturalnie, bez dramatyzowania.

  190. Koro-Anastazjo, dzień dobry!
    Nie chciał nam formularz wpuścić Twojego obszernego wpisu (lubi zwięzłość), ale go jednak nakłoniłam.
    Mimo spodziewanych głosów oburzenia (na pewno takich nie będzie!) postanowiłaś napisać, brawo za odwagę.
    Temat niepełnosprawnej, a konkretnie: niewidomej bohaterki chodził za mną, zwłaszcza po tym, jak zaprzyjaźniłam się z dziećmi oraz młodzieżą z Zakładu dla Niewidomych w Laskach.
    Któraś z dziewcząt nawet zgłosiła takie zapotrzebowanie (czytają tam Jeżycjadę z zapałem, jest w całości przepisana alfabetem Braille’a), więc tym bardziej się przyłożyłam.
    I okazało się, że nie mogłam podołać zadaniu. Nie o to chodzi, że Jeżycjada ma być tylko „do śmiechu”, bo zawiera przecież i wątki śmierci, i choroby, i wszelkich smutków. Po prostu – nie umiałam tego dobrze opisać, wejść w skórę takiej bohaterki. Pewnie dlatego, że – w odróżnieniu od wymienionych wątków – z takim w swoim własnym życiu się nie zetknęłam. Pomyślałam więc, że najwidoczniej nie mam prawa pisać o tym i książkę odłożyłam, niedokończoną.
    Ale masz rację, że problem niepełnosprawności można pokazać nie poprzez główną bohaterkę, tylko – opisując działania ludzi kochających.
    Spróbuję o tym pomyśleć.
    Pozdrawiam Cię serdecznie !

  191. Dzień dobry, pani Małgosiu.
    Chciałam tylko nawiązać do tego co powiedziano w „Febliku”- ‚…czy to możliwe że wszystko co czytamy jest a propos? (…) Mi się to zdarza dość często”. Otóż, ja tak miałam teraz- z „Feblikiem” właśnie. Dziękuję za przebijające z niego rozwagę i otuchę jednocześnie, przy tym z „Feblika” aż kipi lato! Doskonale mi się nadał. Był właśnie taki jak trzeba. A propos.
    Już nie nagabuję Pani więcej, jeszcze tylko słówko (a może dwa słowa). Po pierwsze, czy Laurze na ciążowe mdłości nie pomógłby któryś z poniższych sposobów. Jedną z możliwości jest pokrojony w plasterki korzeń imbiru którego zjada się na czczo, przed śniadaniem albo w ogóle po przebudzeniu. (Zdaje się że czytałam to gdzieś u Kalicińskiej, ale sprawdziłam że na ogólnie przypadłości tego typu się sprawdza). Drugie to- łyżeczka musztardy. Ale takiej sarepskiej, z niezmieloną gorczycą i popić dużą ilością wody mineralnej.
    Podobnie jak Babi nie mogę się doczekać Tygrysiątka- Laurzątka.
    I tu pojawia się druga kwestia. Nie wiem czy pamięta Pani, ale kiedyś jak miałam piętnaście czy szesnaście lat, było to zaraz po wydaniu „Sprężyny”, pisałam do Pani w KG albo na maila że może by Ignaś i Magdusia…? Ale nie bo ona jest starsza. Przypomina Pani sobie? Więc może nasze pomysły kompozycyjne i wena biegną podobnym torem, mi to wtenczas po prostu nie mogło wyjść z głowy. I teraz też mam tak, że nie mogę przestać o tym myśleć dopóki się z Panią nie podzielę co mi na myśl wpadło… Czy Laura nie mogłaby mieć dziecka niepełnosprawnego? O, i teraz się podniosą głosy oburzenia. Że „Jeżycjada” jest ku pokrzepieniu serc, a ja chcę przygnębiać. Czy tak źle życzę mojej ulubionej (bo Laura nią jest) bohaterce. A ja nie. Ja właśnie uważam, że Laura jest jedyną osobą która podołałaby takiemu zadaniu jak wychowywanie i opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym- np. z MPD. A przy tym zauważam, że jak dotąd, „Jeżycjada” ściśle unika podnoszenia tematu niepełnosprawnych osób.
    (gdzieś chyba przewinął się jakiś ślepiec i chłopak Trolli był chyba na wózku inwalidzkim… ale mi chodzi, żeby nie epizodycznie, żeby w szerszym zakresie, żeby tak w domowych pieleszach pokazać jak sobie taki ktoś radzi, jak sobie radzą z nim.)
    Więc może by taką postać wprowadzić, jakkolwiek?
    (Dlatego mi się wydaje, że ukazanie- w Pani ciepły sposób- jak np. Laura zmaga się z takim niemowlakiem, jak rehabilitują go z Naszpanem, jak Gaba straciła dla wnuka głowę… jak poświęcają mu się całym sercem, a jednocześnie zmagają się z koncertami, z nauczaniem w szkole, z prowadzeniem Daglezji… jak to przecież boli ale jakie jest jednocześnie piękne, Miłość w czystej formie- byłoby naprawdę …wspaniałe.)
    To tylko taka sugestia, MM.
    Mam nadzieję że nie będzie mi miała Pani za złe, że ośmielam się wtrącić, prawda?
    Z poważaniem
    Kora-Anastazja Rozmarynowska

  192. Dzień dobry!
    Celestyno, dziękuję za polecenie strony o poezji. Jest wspaniała i bardzo się przydaje(w szczególności na kółko polonistyczne).

  193. Na bezlitosnym, Duśko, wycinaniu nadmiarów.:) I na starannej kompozycji.

    Co do sałatki Moleslaw: (wiad.pryw), wszystko jedno, czy w oleju, czy w sosie własnym, bo i tak to odcedzamy. Tuńczyka zwykła puszka, reszty ile trzeba.

    Kolejna wiad.pryw. jest od Krysi. Uszka do góry. Kochać i wspierać. I nie za bardzo kibicować.

    Dobranoc! Czeka na mnie „Strong Poison”!

  194. Kochana DUA, zaglądam tu i zaglądam, kończąc coś bardzo nudnego na boku i niezmiennie cieszę się, z tej miłej Księgi:). Jednocześnie chciałabym zapytać o tę dyscyplinę powieściową. Czy można wiedzieć, na czym ona polega?

  195. O, właśnie dostałam ważną wiadomość prywatną. Już kiedyś ktoś do mnie pisał w tej sprawie, Krysiu. Ten sam problem, na który to samo pomogło, i to radykalnie. I zaraz potem odezwała się – prywatnie – druga osoba, z potwierdzeniem.
    Bądź więc dobrej myśli. A ja też zrobię, co się da.;) Może to nowa misja, co?
    Ściskam serdecznie.

  196. Dziękuję, nasz miły Jaśku! – a inne istoty żeńskie chyba też.:)
    Wszystkiego najlepszego w dniu Mężczyzn!

    Zgredziku (wiad.pryw.), Tobie też! I dzięki za wiadomość. Rozczarowanie sprawiło, że dawno już tego nie czytałam.

    SowoP, co za miła sugestyjka wieczorna.

    Posłucham sobie i pójdę czytać. Wczoraj skończyłam drugi, grubaśny tom grubaśnej powieści Connie Willis („All Clear”) i powiem, że czytało się świetnie – książka jest ciekawa i bardzo pomysłowa. (Historycy z Oksfordu, z roku 2060, podróżują w czasie i trafiają na Bitwę o Anglię).
    Ale zaraz wskoczyłam w nowo nabytą „Strong Poison” Dorothy Sayers i przez to proste porównanie w sposób dobitny przekonałam się o najwyższej klasie tej drugiej autorki.

    Pomijam tu fakt, że to książki z różnych gatunków (współczesna SF i klasyczny kryminał). Mówię o warsztacie.
    Tekstom Connie Willis brakuje jednej tylko rzeczy: dyscypliny.
    A to jest rzecz niesłychanie ważna.

  197. Theremin w arii musiałby pełnić rolę basso continuo, bo szybkich przebiegów nie wyrabia. Swoją drogą, świetna była ta aplikacja googlowa, nauczyłam się grać na niej andante z sonaty Mozarta K331.

    A na dzisiejszy wieczór, specjalnie dla mamy Isi, kobieta romantyczna: Fanny Mendelsshon, siostra Feliksa. Kompozytorka pięknej muzyki fortepianowej. Z cyklu „The Year”, „March”.

  198. Ja bym się cieszył kwiatkami; )) Są takie śliczne i pachnące… i z opóźnieniem życzę Pani i Wszystkim tu obecnym Panią i Diewczętom wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!!!! Dużo szczęścia i zdrowia i spełnienia marzeń! I oczywiście jak najwięcej kwiatów:)
    Pozdrawiam wszystkich cieplutko^.^

  199. A Herbert to dla mnie naprawdę Guru.Inspirujący ten wpis z ubiegłego roku,DUA. Piękna i mocna końcówka przytoczonego tekstu. Jak to u Herberta.

  200. Wtedy jeszcze tu jedynie z rzadka zaglądałam i jakoś przegapiłam.

    No cóż, to i ja muszę się w najbliższą sobotę zabrać za porządki.Bo jeszcze wiosny przez brudne okna nie zobaczę jak wreszcie przyjdzie.

  201. Na stronie glownej polska-poezja.pl jest (czwarty od gory, na czerwono) rozdzial „Sztuka zywego slowa”, a w nim trzy krotkie artykuly o sztuce recytatorskiej. Moze to byc interesujace dla naszych Ksiegowych, ktorzy biora udzial w takich konkursach:)

  202. Już go tu kiedyś polecałam, Joanno, w 2015, 12 stycznia. Ale dzięki!

    Co do porządków: a, pomału zaczynam. Na okna jeszcze trochę zimno.

  203. Mamo Isi, jak u was musi być fajnie!I pozazdrościłam tych porządków, bo u mnie świąt jeszcze nie widać.:)
    A DUA już gotowa,że tak niedyskretnie zapytam,choć pewnie nie wypada?:)

    Celestyno, dzięki za informację,nie wiedziałam o istnieniu tej strony, ale natychmiast tam zajrzę i pewnie nieraz wykorzystam.Ja z kolei wielbicielom poezji Zbigniewa Herberta polecam poświęcony twórczości poety serwis Herbert Guru.

  204. Beato, wcale tego czworonożnego towarzystwa nie wyrzuciłam przezornie na dwór; tak się po prostu szczęśliwie zdarzyło. Basze psy lubią być jednocześnie po obu stronach drzwi, ale fatalnym (dla nich) zbiegiem okoliczności akurat były na zewnątrz. Podobnie jak kot. Jeszcze mi tylko w tym rozgardiaszu brakowało kota wspinającego się na jukkę, po czym spadającego na mnie spod sufitu i dwóch dużych psów próbujących na poczekaniu opanować sztukę chodzenia po drabinie;)

  205. Wszystkiego nam- paniom i panom – najlepszego!

    Chciałam się podzielić moim odkryciem, choć pewnie cześć polonistów jest już doinformowana.
    Otóż istnieje ciekawa strona polska-poezja.pl. Rzecz istnieje dopiero od pól roku, koniecznie tam zajrzyjcie.
    Są to nagrania pereł polskiej poezji, w postaci filmów na YT. Czytając zamieszczony na ekranie tekst, słuchamy jednocześnie jego poprawnej, pięknej recytacji. O tym projekcie, z inicjatywy fundacji im.M.Mochnackiego (w ramach działań w celu ocalania piękna polskiego jezyka) dowiedziałam się od pana profesora Andrzeja Waśko (poza wszystkim, jest uroczym, miłym człowiekiem) z zamieszczonej w internecie dyskusji „Jak wyjść z kryzysu kultury?prof.Andrzej Waśko”.

    Pozdrawiam Panią serdecznie!

    P.S. Oczywiście my tutaj wiemy dobrze w czym rzecz. Dodatkowo – dzięki Pani i przywracaniu do pamięci zbiorowej poetow przemilczanych, np.Wierzyńskiego czy Hemara – jesteśmy w awangardzie :-).
    Ale myślę, ze warto o takich inicjatywach informować.

  206. Mamo Isi, bardzo mi się spodobał i rozbawił opis Twoich przedświątecznych porządków. Chwilowo więcej bałaganu, tak to jest przy porządkach:). A dzieci i zwierzęta uwielbiają jak coś się w domu dzieje, więc się nie dziwię, że wyją wyrzucone ( psy oczywiście).
    Sprzątajmy z humorem! Dzięki Mamo Isi.

  207. No i to jest ten odwieczny problem, Mamo Isi. Gdzie je upychać, te tomy?
    Ciekawa rzecz! – u nas „macoszki” mówi się nie na chabry, tylko na bratki!

    Ach, a więc dzisiaj Dzień Mężczyzn!
    Wszystkiego im najlepszego! (Dzięki czujności nieocenionej SowyP zdołałam ich uczcić za jednym wpisem, wraz z kobietami).
    Trzymajcie się, chłopaki!

  208. Dzieńdoberek:)
    Porządki przedświąteczne w pełni. Przesunięcie tych wszystkich roślin na klatce schodowej, żeby dostać się do okien, to jest katorga. Jukka zwaliła się na cytrynę, cytryna przy przesuwaniu zahaczyła o aloes, czterometrowa euforbia wbiła mi sporą ilość kolców w nie powiem co, maleństwa wciąż trzeba było przepędzać wyżej, żeby nie były w strefie rażenia, a psy wyły na dworze, ze ominęła je taka rozrywka.

    Zajrzałam na allegro. Nawet nie jest droga ta Encyklopedia staropolska, ale gdzie ja bym upchała te cztery tomy?

  209. Dzień dobry, dziękuję za odpowiedź.Puchatka się udała i wyszła pyszna, z wisienkami z kompotu na wierzchu i polewą czekoladową.Z przepisu wyszły mi dwie keksówki,jedną wzięłam do pracy dla kolegów na dzisiejszy Dzień Mężczyzny -panowie zachwyceni, z drugiej puchatki została na rano tylko połowa bo mój mąż łasuch raczył się nią już w nocy.Najmłodszy w domu mężczyzna wyjadał za to przy ucieraniu surowe ciasto z miski.

  210. Ten bławatek to ma imion a imion, bo są jeszcze ludowe: białasy, głowacz, jasieniec, kardy, kwiatek wołoszek, macoszka, modrak, modrzeńczyk, samosiejka, wasilek, wawer. Występuje w Europie oraz na Syberii Zachodniej.
    I coś do koszyczka Feblikowej Agnieszki: w czasach, gdy nieznane były sztuczne barwniki, z płatków brzeżnych bławatka wytwarzano niebieską farbę w połączeniu z ałunem, która doskonale barwiła wełnę. Sam sok barwi papier i przetwory spożywcze na niebiesko.

  211. Dziękuję Mamo Isi. Teraz mi się marzy suknia bławatna na lato! I bukiet bławatków w wazonie.
    Dla wielbicieli cynków: we wrześniu we Wrocławiu będą co najmniej 2 koncerty z udziałem cynkistów w ramach Wratislavia Cantans.

  212. K8, w kwestii bławatnika daję cytat z Encyklopedii staropolskiej:
    „Bławatem nazywa się także materja jedwabna, zwłaszcza bława czyli błękitna, niebieska. Bardziński pisze w r. 1691 o płci męskiej: „Teraz co żywo się w bogate bławaty stroi, w których sama biała płeć przed laty chodziła”. „Nie na to cię Bóg stworzył, abyś dobrze jadł i pił i bławatno chodził” – pisze Szym. Starowolski. Bławatny znaczy to samo, co jedwabny i co modry, błękitny, niebieski. Bławy to samo co modrawy, blado-modry, niebieskawy. „Bława albo obłoczna maść” – pisze w r. 1564 Mączyński. Bławatnik zwał się tkacz jedwabi i kupiec, mający sklep jedwabny. Mamy stare przysłowie: „Nie każdy pan, co w bławacie”. Musiało to przysłowie powstać wówczas, gdy moda barw bławatnych przenikała od warstw wyższych do najniższych, czego ślad pozostał dotąd w granatowym kolorze żupanów i siermięg u ludu w wielu okolicach Małopolski, Kujaw i Mazowsza. O tem rozpowszechnieniu się barwy bławatnej wśród tych, „którzy dostatku nie mają”, wspomina i Słupski w „Zabawach orackich”, wydanych r. 1618:
    Szukają barwy, coby od bławata,
    Choć w tym bławacie najdziesz i ja-łata.”
    Bławatnik był to kupiec handlujący bławatami (jedwabiami), właściciel sklepu, w którym sprzedaje się bławaty

  213. Bardzo, bardzo się cieszę, Aleksandro miła.
    Dobrze jest autorce w takiej sytuacji, co tu kryć!
    Dziękuję Ci za te słowa!
    Pozdrawiam serdecznie!

  214. Szanowna, Droga Autorko!
    Lektura każdej kolejnej części „Jeżycjady” – niezależenie od pory roku – jest dla mnie promykiem wiosennego słońca. Cykl Pani książek do wyraz nadziei i ogromnej wiary w drugiego człowieka! Dziękuję za wzruszające powieści. Przy „Kalamburce” nie mogłam powstrzymać łez.

  215. Wymieniłam maile z Gio, wszystko już ustalone. Dziękuję Gio i Beacie za zaangażowanie i pomoc oraz Pani za udostępnienie mojej prośby i poszukiwania :)

  216. Magda.leno, Twój adres przekazujemy Gio.

    Kasiu, piekę na oko. Jakieś 180 stopni, aż do pięknego wyrośnięcia i zrumienienia (próba patyczka wskazana).

  217. Dzień dobry pani Małgosiu w jakiej temperaturze i ile czasu trzeba piec puchatkę ?

  218. No to już tylko czekamy, aż się Magdalena znów odezwie!
    Dzięki, Gio!

    Mamo Isi, a dodajmy, że modraki wyglądają równie pięknie w niebieskawej, chłodnej zieleni owsa, jak w złotej pszenicy lub płowo-siwym życie.
    Oj, żeby już prędzej był ten koniec przedwiośnia!

  219. Oczywiście, że tak, DUA! Z przyjemnością pomogę Magda.lenie i jej bratankowi. :-)

  220. Modrak – jak ładnie. Po tutejszemu to chaber. Tak i ta przyjemność, kiedy rwie się bukiet chabrów z brzegu łanu owsa wiedząc, że postępuje się nie tylko dla własnej przyjemności, ale i nad wyraz pożytecznie;) A jeszcze i maczek się zawsze gdzieś załapie.

  221. Mamo Isi, w Wielkopolsce to modrak!
    I ja go bardzo lubię. Żaden inny kwiatek nie jest tak ciepło szafirowy!

  222. Tak też myślałam, Gio:)
    Wspaniale!
    Magda.leno, wpisz tutaj swój adres mailowy. Nie pokażę go, oczywiście, ale zaraz podam Ci namiary na Gio (jeśli mogę?).
    Lub na odwrót.

  223. Encyklopedia staropolska podaje tyle synonimów bławatka: bławat, bławatek, kwiat bławy, błękitny, modrak, modrzeniec, inaczej chaber, chaberek, wasilek, centaurea cyanus, rosnący w zbożu.
    Etiologia z języka średnio-dolno-niemieckiego – blauwat.
    Lubię bławatki.

  224. Do Magda.leny raz jeszcze. Rozmawiałam z Siostrą jest nadzieja….. Będę miała odpowiedź wieczorem.
    Do usłyszenia. B.

  225. Magda.leno zapytam znajomą siostrę loretankę z wydawnictwa, może coś się uda.
    Pozdrawiam
    Beata

  226. Do rhemy dzwoniłam, bo też mi wyszukało, niestety niedostępna. Ale bardzo dziękuję za pomoc!
    Z bibliotekami gorzej, mieszkam w mniejszym mieście i w żadnej, do których mam dostęp, książki nie ma. Znalazłam w śląskiej, ale nie mam do niej dojścia.

  227. O, faktycznie trudno o nią. Wyczerpana.
    Ale zajrzyj, Magdaleno, na rhema.pl – chyba ją wytropiłam!
    Będzie też w bibliotekach.

  228. Mamo Isi, ale Dziadzio w wierszyku zawarł przekonanie, że bławat ma swój dział pracy w łanie zbóż.
    No więc akurat tam przeszkadza.
    Natomiast spracowane przy komputerze oczy lubią wyciąg z bławatka, zwłaszcza jako dodatek do żelu świetlikowego.

    Magda.leno, ja nie mam tej książki, niestety.
    Ale może ktoś ma.

  229. Dzień dobry Wszystkim,
    jeśli Pani Małgosia pozwoli na załatwienie sprawy prywatnej, będę wdzięczna.

    Poszukuję książki Mileny Kindziuk „Ksiądz Jerzy zwyciężał dobrem”, wyd. sióstr Loretanek (2009). Bratanek bierze udział w konkursie nt. życia ks. Jerzego i musi przeczytać tę książkę.
    Przekopałam internet, dzwoniłam do kilku hurtowni, sprawdzałam samą stronę wydawnictwa, ale wszędzie są braki.
    Może ktoś z Was ma do niej dostęp i byłby chętny wypożyczyć na jakiś czas? Pokryję koszty przesyłki.

  230. Czyli p.Zgredowa powinna być objęta ścisłą ochroną gatunkową. A tak w ogóle, któż nie powinien?

    A bławatek naprawdę jest pożyteczny. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska bardzo za nimi tęskniła.

    Wyciąg z bławatków, to znane collyrium
    Na przekrwienie spojówek, z których łza się toczy.
    (Niejednemu sam widok polskiego bławatka
    Uleczyłby natychmiast przepłakane oczy…)

  231. Kiedy byłam małą dziewczynką ś.p. Dziadzio wpisał mi do pamiętnika taki wiersz:

    JAK KWIAT
    Jak kwiat wnikaj duchem w świat.
    Blaskiem i wonią nad ziemi skronią
    wiosnę rozwijaj, wiosnę wróż.
    Ma i bławat dział pracy swojej w łanie zbóż.

  232. „Theremin (eterofon, termenvox) – instrument muzyczny z grupy elektrofonów elektronicznych skonstruowany przez rosyjskiego fizyka i wynalazcę Lwa Termena. Dźwięki produkowane przez theremin są ubogie harmonicznie i przypominają w swym brzmieniu wycie, jęk, kobiecy głos, gwizd, piłę, flet, skrzypce lub inne instrumenty.”

    Aha.

    Nic dziwnego, że wykorzystano dźwięki te w filmie Hitchcocka „Urzeczona”, w scenach gdzie bohatera ogarnia nawrót paranoi.

    Altówką by się tego wyrazić nie dało.

  233. Kiedy byłam małą dziewczyną ś.p. Dziadzio wpisał mi do pamiętnika taki oto wiersz:

    JAK KWIAT
    Jak kwiat wnikaj duchem w świat.
    Blaskiem i wonią nad ziemi skronią
    wiosnę rozwijaj, wiosnę wróż.
    Ma i bławat dział pracy swojej w łanie zbóż.

  234. Dzień dobry! Dzisiaj dzień kompozycji na thereminie.;) W znanej przeglądarce udostępniono wirtualny instrument.

  235. A ja dzisiaj(ojej, wczoraj już niestety), w ramach podwójnego prezentu byłam sobie w teatrze. Z mężem sobie byłam rzecz jasna , no i rzecz jasna w Toruniu. Po spektaklu wszystkie Panie zostały obdarowane żółtymi tulipanami- było miło. Dobranoc .
    P.S. Szeptem wypowiadam kołysankowo – utulankowe pozdrowionka dla Giorgia – śpij słodko malutki :)

  236. Sowo, a ja lubię synestezję we wszystkich dziedzinach sztuki. Poszukiwania środków wyrazu dla pokazania tych samych emocji, pojęć i zjawisk w muzyce, malarstwie, teatrze, czy poezji, to taka moja maleńka pasja.
    SYNESTEZJA, to również nazwa jednej z bliskiej memu sercu galerii sztuki:)

  237. Z okazji Dnia Kobiet, otwieram dziś nowy cykl muzycznych dobranocek: najpiękniejsze utwory słynnych kompozytorek.

    Na początek Francesca Caccini – pierwsza w historii kompozytorka opery. Jeden ze swoich utworów scenicznych zadedykowała królewiczowi Władysławowi Wazie, podobno bardzo przypadł do gustu polskiej delegacji królewskiej, obecnej na premierze. Francesca Komponowała także bardzo przyjemną muzykę instrumentalną i wokalną.

    Posłuchajcie canzonetty „Non sò se quel sorriso” w wykonaniu Shannon Mercer. Rzecz jest o tajemniczym uśmiechu pięknej kobiety.

  238. Ze co Zgredu, ze trzy corki…
    ( chyba sie rzuce do wanny, skoro to takie ozywcze :))

  239. Pochwalę się jeszcze,że dziś po raz chyba pierwszy z okazji Dnia Kobiet dostałam miły bukiecik od mojego męża.A za miesiąc minie ćwierć wieku naszego szczęśliwego pożycia.Kwiaty dostawałam po wielokroć, ale z tej okazji-nigdy.
    Młodsze Księgowe nie mają takich uprzedzeń, ale nam bardzo długo dzień ten jakoś nie najlepiej się kojarzył, głównie z PRL-owską biedą,szarością i udręczeniem stojących po wszystko w kolejkach kobiet,którym w zakładach pracy często podchmieleni koledzy wręczali standardowy czerwony goździk.
    Cieszę się bardzo,że głównie młodym udało się odczarować to święto i dziś wygląda ono zupełnie inaczej i całkiem miło. Wygląda na to,że nawet mój mąż dał się przekonać.
    Jak radośnie było dzisiaj w szkole,jak miło było popatrzeć na uśmiechnięte dziewczyny z kwiatami.Moja radość,że to jednak inna rzeczywistość (choć też z wielu względów niełatwa) nie ma granic.
    I nawet czerwony goździk,który w ramach żartu dostałam od młodzieńców z trzeciej klasy,bo kiedyś opowiadałam im o mojej traumie związanej z minioną epoką, też już został odczarowany.I dobrze, bo to całkiem ładny kwiatek.
    Kolorowych snów!

  240. Mamo Isi, ta szarlotka w sam raz dla Zgreda.
    Pani Zgredowa bowiem jest naszą KC Szarotką.

  241. Obejrzałam film” Niegdyś moja matka”. Dobrze znać historię własnej rodziny, zwłaszcza w czasach gdy tak łatwo o krzywdzące sądy….

    Mimo wielkiej grozy historii- zwycięstwo Miłości.

    Pozdrowienia dla Mamy i jej Maleństwa:)

  242. Dziekuje Wam wszystkim za miłe słowa, Drodzy Ksiegowi.
    Chesterko, masz racje, to pierworodny synek.
    Mam przed sobą piekne chwile :)

  243. Życzę wszystkim kobietom (panom też) miłego wieczoru w ten radosny dzień :)

    Just, ślę uściski dla Twojej rodziny, a zwłaszcza dla Giorgia!

    Dziś idąc na uczelnię mijałam wielu chłopaków, którzy czekali z kwiatami. Zabawnie było zobaczyć jak bardzo byli zestresowani. Na twarzach mieli wypisane wszystkie emocje. Muszę przyznać, że każdy z nich wyglądał uroczo ;)

  244. Uśmiecham się do Małego Giorgia i jego Rodziców. Niech Maluszek zdrowo rośnie :)

  245. Nie Anonim, tylko Joanna. Potwierdzam: na trzy sekundy do wrzątku, a potem natychmiast do zimnej wody.

  246. Bardzo spóźnione najlepsze życzenia na okoliczność;)

    W temacie kwiatki przypomniał mi się tylko humor z zeszytów szkolnych:
    „Dziewięćsił i szarlotka są objęte ścisłą ochroną.”

    Just, cudowna wiadomość:) Życzenia błogosławieństwa Bożego dla Giorgia!

  247. Patrycjo,naciętą łodygę róży na kilka minut zanurz we wrzątku.Ten sposób podpowiedziała mi zaprzyjaźniona pani kwiaciarka.Może jeszcze uda się ją uratować.

    Just,serdeczne gratulacje.Właśnie zaczyna się największa przygoda Twojego życia.Niech Maluszek zdrowo się chowa.:)

  248. Dobry wieczór!
    Ja także dostałam od przemiłych chłopców(hm, tak naprawdę to mężczyzn prawie!) z grupy młodzieżowej, do której należę, różę. Lecz, niestety, od razu zaczęła więdnąć- Mama stwierdziła, że przemarzła. Jednakże wystarczył mi widok mnóstwa kwiatów w dłoniach kobiet mijanych na ulicy :)

  249. Witam serdecznie na tym świecie malutkiego człowieka o ślicznym imieniu Giorgio i pozdrawiam ciepło Just. Czy dobrze zrozumiałam, że to pierworodny?

  250. Z antologii poezji polskiej (pewnie męskiej):

    „Kobiety uczczą swoje święto wzmożonym współzawodnictwem pracy”.

    Tak więc idę czcić moje święto, robiąc motyle z karmelu na Sowiątkowy tort (lubię takie pracowite wyzwania). Wzniosę dziś także cichutki toast za Tygrysiątko, bo ono pewnie też niebawem będzie obchodzić drugie urodziny.

    Uściski dla Just i Giorgia!

  251. Kochanowski to zaraz musi człowieka (kobietę) na ziemię sprowadzić. ;) Ale ten tekst zupełnie zgadza się z ariami o różach, które polecałam zeszłej wiosny!

    Beato, lubię synestezję w poezji. Pewnie dlatego, że w mojej głowie też się tworzą kolory, gdy słyszę dźwięki (ale odwrotnie jakoś nie).

  252. No i to właśnie miałem na myśli – nawet mi nie przyszło do głowy, że coś z tym jeszcze można zrobić.

  253. Wanna zajęta, bo akurat remont. Ale wrzuciłem do miski, zobaczymy, czy poskutkuje. Dzięki za poradę :-)

  254. Dziekuje pieknie, Pani Malgosiu! Dopiero teraz poznaję tak naprawdę, czym jest macierzyństwo. Cudowne to chwile, intensywnie przeżywany czas, który darujemy naszemu dzieciątku.
    A wśród podarunkow dla Giorgia sa już dwie książeczki, w tym jedna od Kochanej Cioci Kris :)
    Przesyłam ciepelko bijące od Maluszka :)

  255. A nas z okazji Dnia Kobiet uszczęśliwił pan profesor, który wyjechał gdzieś służbowo i odwołał zajęcia – mogłyśmy więc z czystym sumieniem cieszyć się z wolnego popołudnia :D Wszystkiego najpiękniejszego, Kobiety Kochane!

    Przy okazji, bardzo mi się spodobało stwierdzenie Sowy, że Pan Bóg wiedział, że dobrze stwarzał :)

  256. CUDO!!!
    Dziękuje,za życzenia !
    I także życzę wszystkim Paniom Najlepszego !
    Zdjęcie naprawdę urocze!
    Dziś w pełni poczułam wiosnę !

  257. Ale może da się je jeszcze uratować?
    Kąpiel w całej wannie zimnej wody, na przykład?
    Mam na myśli tulipanki, nie córki.

  258. Ładne i świeże (z pozoru) tulipanki, jakie kupiłem córkom, padły niemal natychmiast po przyniesieniu ich do domu. Niedobrze jest nie znać się na kwiatach.

  259. Zachwycona zdjeciem zaniemowilam.
    Samych przyjemnosci kobiety.
    A w mojej bolacej glowie fiolki kwitna. Te z wiersza Wierzynskiego.

  260. Dzień dobry!
    Z całego serca składam entuzjastyczne życzenia! Radości z kwiatków!!
    :))

    PS Dostałam czekoladę od brata! Ha, ha, pamiętał. On zawsze pamięta, obdarowuje wszystkie kobiety i dziewczęta z podwórka, a jest nas tu trochę!

  261. Adminko miła. Prawdopodobnie … kwiaty są za nisko, a księżyc za wysoko.
    P.S. Dla Ciebie Adminko ,również serdeczności oraz dla Wszystkich zaglądających tutaj Niewiast.

  262. „W nocy , szczęście,
    W dzień , spokój –
    Deszcz wiosenny.”
    Chora (1729-1781)
    Przekład Cz.Miłosz

  263. BeatoS, znam Wyspę Młyńską, bywałam tam u pana Sowy (mniam!).
    Dzięki za zaproszenie. Nie wiem jeszcze, kiedy się wybiorę.

  264. Ależ to wspaniała nowina !!!:):) Wyspa Młyńska, na której mieści się cały kompleks muzealnych obiektów oraz wiele urokliwych zakątków, to MAGICZNE MIEJSCE. Przy okazji… serdecznie zapraszamy do nas na wiosenną herbatkę :):).Miłego dnia Wszystkim.

  265. Ach, i jeszcze to haiku przecież:

    „W tych kwiatach śliwy
    nawet krowa zanuci
    pierwszy wiosenny śpiew.”

    (Bashō, przekład Czesława Miłosza).

  266. „Ten dzień deszczowy
    nagle za furtką przeszły
    kwiaty irysu”.

    (Sintoku, przekład Czesława Miłosza)

  267. Kochana DUA, dziękuję za dobre słowo! Cieszę się, że książka już dotarła.

    Just, całusek dla Giorgia!

    „Zaufaj:
    Czyż płatki kwiatów
    Nie sypią się w dół jak trzeba?” :)

    (Issa, przekład Cz. Miłosz)

  268. No, tak. Jak zwykle nie potrzebnie się wzięłam wszystko zbyt serio. :)
    Ja też wysłałam wiersz „Pierwiosnek” jako komentarz, ale wcięło.
    Fluid z Adminką! Jak miło. :)

  269. BeatoS., a ja, wyobraź sobie, nie byłam w tym muzeum! I oto sobie właśnie postanawiam, że z wiosną ruszę na zwiedzanie!
    Do Bydgoszczy mam całkiem blisko.

  270. Ach, tak, tak, Admineczko nasza kochana!

    Otz,(wiad.pryw.)- a co, żartować z tego nie wolno?
    No, przestań.:)
    A mówiąc serio: na świecie pełno jest zawistników, ale nie musimy się nimi przejmować.

  271. Wszystkie miłe Kobiety, i ja Wam życzę wszystkiego najlepszego dziś i każdego innego dnia!
    A jako załącznik:

    Adam Mickiewicz
    „Pierwiosnek”

    Z niebieskich najrańszą piosnek
    Ledwie zadzwonił skowronek,
    Najrańszy kwiatek pierwiosnek
    Błysnął ze złotych osłonek.

    Ja:
    Za wcześnie, kwiatku, za wcześnie,
    Jeszcze północ mrozem dmucha,
    Z gór białe nie zeszły pleśnie,
    Dąbrowa jeszcze nie sucha.

    Przymruż złociste światełka,
    Ukryj się pod matki rąbek,
    Nim cię zgubi śronu ząbek
    Lub chłodnej rosy perełka.
    (…)

    :)
    PS Zauważam, że im bardziej współczesna poezja tym mniej w niej kwiatów (i księżyca).

  272. Och, jak się cieszę DUA !!:):) Ja , niestety jeszcze ich na żywo ( tych cisów) nie widziałam, ale za to mogę do woli
    rozkoszować się twórczością Mistrza w Muzeum Wyczółkowskiego, w Bydgoszczy. Lubię klimat tego miejsca –
    ma się wrażenie, że podziwia się obrazy wiszące na ścianach w domu malarza. Oprócz tego, moja córka chodzi do szkoły jego imienia i wydaje mi się, że godnie ją reprezentuje.

  273. Różami cieszył się na pewno Bonaparte, uważał, że można nimi leczyć rany po kulach.
    Cesarz Neron kazał obrzucać dziesiątkami kilogramów płatków róż gości, których podejmował na kolacji. Podobno podczas jednej takiej uczty wielu gości udusiło się ( działa to na wyobraźnię, możne też obejrzeć sobie obraz malarza Lawrence’a Alma-Tadema).
    Kleopatra natomiast wypełniała różami swoje komnaty, by Marek Antoniusz wspominał ją za każdym razem, gdy poczuje zapach tych kwiatów.

  274. Jan Kochanowski
    NA RÓŻĄ

    Nadobny sobie kwiat Wenus obrała,
    Kiedy by jego krasa dłużej trwała;
    Lecz co zakwitnie, jako słońce wznidzie,
    To zasię spadnie, ledwie wieczór przydzie.
    Rwi, panno, różą za nowego kwiata,
    A pomni, że tak bieżą twoje lata!

  275. BeatoS., łączy nas więc wspólne upodobanie!
    Byłam nawet kiedyś w sercu Borów Tucholskich, żeby obejrzeć potężne cisy, które na swoich litografiach tak wspaniale uwiecznił Wyczółkowski . Tak, stoją tam jeszcze i dobrze się mają! (Te cisy:))

    Kris, SowoP, Joanno, dzięki za kwiatki. Ja też coś mam, też od mężczyzny.
    Zaraz Wam to wręczę.

  276. A ja dziękuję (wraz z Emilką) za miłą książkę w Twoim tłumaczeniu, Kris! W sam raz na dzisiaj- o dziewczynce Robin Hoodziance!
    Ucieszyłyśmy się bardzo i serdecznie Ci gratulujemy kolejnego przekładu.

    Just, co za wspaniała wiadomość! Witamy małego Giorgia! Co za radość!
    Przesyłam mu całusy i przytulania!
    Aaale masz dobrze! Ach! Takie piękne chwile!
    Wszystkiego najlepszego!

  277. „Te fijołki, co mnie nęcą,
    Te nie siedzą skryte w trawie –
    Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy
    Patrzą na mnie tak ciekawie.

    Spod tej rzęsy, co ocienia
    Piękniej niźli traw zieloność,
    W niebieskiego mgle spojrzenia
    Patrzy na mnie nieskończoność. (…)”

    Adam Asnyk, „Fijołki”

    Wszystkiego dobrego, życzę ciepłej i pachnącej wiosny! I dziękuję za miłe życzenia.

  278. Najpierw, zanim przeczytałam tekst z opisem od kogo jest to zdjęcie, wyobraziłam sobie fotografa jak z policzkiem przy ziemi, z poświęceniem starał się uchwycić ten piękny moment pojawiania się kwiatów. Ach, śliczne to ujęcie Ann!

    Dziękuję za życzenia i odwzajemniam. Dobrze, że tu, w KG można się swoim świętem cieszyć, bo w kraju, gdzie mieszkam zupełnie nie ma tradycji świętowania Dnia Kobiet. Świętuje się Walentynki, a potem Dzień Św. Patryka (koniecznie ubierając sie na zielono!), a Dzień Kobiet wydaje się nie być zauważany.

  279. Witajcie Dua i Księgowi!
    Najlepsze życzenia na Dzień Kobiet, obyśmy potrafiły w nas pielęgnować te nasze najlepsze cechy, o których mowi Dua.
    W tym roku to dla mnie czas szczególny : zostałam Mama Giorgia :)

  280. Sowo P. z ust mi ,że tak powiem tego Kazimierza wyjęłaś, bo to taki Leon Wyczółkowski poezji….
    Dobranoc Wszystkim :)

  281. „Serce moje znużone przynoszę w tę stronę – –
    łąki już od krokusów stoją ukwiecone,
    kieliszki fijoletu mienią się do słońca
    cudownie – jakby trawa lśni fijoletowa – –
    gęstwa młodej choiny, drozdami dzwoniąca
    tysiąca srebrnych dźwięczeń gędźbę w sobie chowa.

    Zda się, w każdy kieliszek dźwięk ptaszęcy wpada
    i każdy kwiat, głos ptaka pochwytując w siebie,
    kołysa go na listkach, w swym wnętrzu kolebie,
    i z gór na rowień spływa ta śpiewu kaskada,
    że stopy ludzkie błędne w kwiatach, w śpiewie brodzą –
    i nie wiedzieć, czy ptaki pośród gęstwin lasu
    na pagórkach, czy kwiaty na lące zawodzą”.

    Kazimierz Przerwa-Tetmajer „Z notatek”.

  282. Wszystkim kobietkom małym i dużym ślę siostrzane uściski.
    Kwiatków jutro nie oczekuję, synkowie wyjechali do szkół, a pan małżonek( po przebytej w dzieciństwie traumie- dziecię nauczycielskie, i do tego płci męskiej- setki wręczonych wiązanek) jak ognia unika świętowania Dnia Kobiet.
    Ale za to dwa lata temu dostałam czerwonego tulipana na ulicy od miłego chłopaka, który pęk cały tych kwiatków rozdzielał wśród przechodzących pań.
    :D

  283. „Piwonie kwitną białe i różowe
    A w środku każdej jak w ogromnym dzbanie
    Gromady żuczków prowadzą rozmowę
    Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie

    Matka nad klombem z piwoniami staje
    Sięga po jedną i płatki rozchyla
    I patrzy długo w piwoniowe kraje
    Dla których rokiem bywa jedna chwila.”

    Cz.Miłosz -ale to pewnie wiecie.:)

    Miłego świętowania przez cały rok.Dzięki,DUA za przypomnienie jak bardzo jesteśmy niezwykłe.

  284. Leon Wyczółkowski, którego twórczość bardzo cenię, choć poetą , ani pisarzem nie był, kochał kwiaty, czemu dawał wyraz w swojej twórczości. Otaczał się nimi na co dzień w ogromnej ilości.

  285. Jasne, że by się cieszył!
    Tak, powinnam jeszcze wprowadzić korekty do wpisu, ale to już lepiej tutaj korygujmy. Kto by się jeszcze z kwiatków cieszył?

    Ryszard Berwiński.

    „A tam jeszcze dzisiaj może
    Kwitną maki i bławatki,
    I piękniejsze od nich róże
    W wonnym sadzie mojej matki”.

    (z „Piosenki wygnańca”)

  286. Gdy zobaczyłam to piękne zdjęcie, to aż łzy mi w oczach stanęły. Tak tęsknię za moim ogródkiem i moimi krokusami! Co roku, gdy się tajemniczo wyłaniały z ziemi, czułam ogromną radość i napływ energii (mam tak zresztą z każdą oznaką nadchodzącej wiosny :) ).
    Świat bez mężczyzn/kobiet byłby PRZERAŻAJĄCY!
    Pozdrawiam wesoło i wszystkiego najlepszego!!

  287. O, jakieś korekty w tekście zauważyłam, hi, hi.
    A ja właśnie zamierzałam przyznać Zgredowi rację: poeci zauważają i radują się kwiatami, ale który mężczyzna odczuje autentyczną radość dostając w prezencie jedynie kwiaty? Ta kobieca radość z kwiatów jest rzeczywiście inna.

  288. Przyszedł człowiek, świat bierze doskonalszą postać,
    Ale jeszcze to dzieło nie mogło tak zostać.
    I gdy czegoś wszechmocnej robocie braknęło,
    Bóg utworzył kobietę, i zakończył dzieło.

    Cyprian Godebski

  289. Aaa, to taka geneza fajerwerków! Biedna Mama, hi, hi. To już faktycznie lepsze kwiaty.

    Zgredzie, a bo mi się te tuwimowskie bzy przypomniały. Do takiego opisu trzeba mieć oko. Ale pewnie by się paru innych stosowniejszych poetów znalazło. O, ks. Twardowski, chociażby.

  290. Złote słowa, Sowo! Świat bez mężczyzn byłby również nudny i ponury.

    Nb., ja także dostałam niedawno 45 czerwonych tulipanów cudnej urody.
    Też się ucieszyłam!
    Inna sprawa, że jak skończyłam lat 50, poszłam z młodszymi dziećmi uhonorować swoją Mamę przez odpalenie na jej podwórku większej ilości fajerwerków (miała je podziwiać z balkonu).
    Potworną eksplozję opisałam w „McDusi” (ja także nie użyłam butelki). Wszyscy wokół myśleli, że spadła bomba.
    Mama mnie zrugała.
    To już naprawdę lepsze są kwiatki w stosownej ilości.

    Uściski, Aleksandro miła!

  291. Ja tam też czuję ulgę, gdy mąż wraca do domu. Sądzę, że świat bez mężczyzn jest równie trudny do wyobrażenia co świat bez kobiet. Już tam Pan Bóg wiedział, że dobrze stwarzał.

    Sowiątko odmówiło dziś powrotu ze spaceru: „chce oglądać ksjatki” powiedziało i wzięło się za przeliczanie sztyletów wschodzących na grządce tulipanów. A jakby nie było, to też mężczyzna, choć jeszcze malutki! Jutro zdmuchnie drugą świeczkę, bo dziecię takiego psikusa zrobiło swojej mamusi, która nie obchodzi urzędowych dni (szczególnie tych o słusznym pochodzeniu), rodząc się dwa lata temu właśnie w Dzień Kobiet. No to mam teraz, Dzień Kobiet i Dzień Matki w jednym. Bo urodziny dziecka to przede wszystkim święto mamy (i taty), tak to teraz „po nowemu” odbieram. A nabywszy tej nowej perspektywy, w ostatnie moje urodziny poszłam złożyć życzenia i zanieść kwiaty swoim rodzicom. Ale się ucieszyli!

    Zdjęcie jest piękne, natura jest piękna, hej!

  292. Jakie przepiękne życzenia! Dziękuję bardzo i z wielką radością odwzajemniam. Pewnie, że kobietami jesteśmy codziennie, ale zawsze miło sobie to w sposób uroczysty przypomnieć. Ja tam lubię wszystkie okazje do świętowania :) U mnie też już krokusiki wyściubiły główki. Uściski :)

  293. Nie chciałbym nawiązywać do filmu „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” (naprawdę fajny!), ale że Tuwim???

    A teraz poważnie: to nie byłaby jednak ta radość.

    Świąteczne pozdrowienia i życzenia dla koron stworzenia!

  294. O, Zuziu, a więc też już to zauważasz!!!:))))
    Tak to jest, tak to jest.
    Ann piękne zdjęcia robi, wiemy to od dawna. Pisze mi, że zawsze bardzo się ubrudzi przy takiej serii krokusowej. Błocko przedwiośnia! – cóż, sztuka wymaga ofiar.

    Kapucynko, no po prostu poszły sobie.

  295. Dzień dobry!
    Skąd, nie przesadziła Pani! Pięknie to Pani napisała!
    A jakie zdjęcie fantastyczne!!

    Pani książki pokazują doskonale,że świat bez kobiet nie istniałby. Czytałam właśnie fragmenty „Czarnej polewki” i oto co znalazłam:
    „Co za ulga, że Babi już wróciła. Dziadzio od razu jest mniej spięty, nawet jego głos brzmi inaczej.”

    Pozdrawiam cieplutko!:))

  296. Akurat dzisiaj ujrzałam pierwsze wiosenne, fioletowe krokusy, które rosły przed naszym ogródkiem (dlaczego nie w nim!?).

  297. Miło to Pani napisała :)

    U nas ostatnio też tak wyglądają krokusy, a i na drzewach pierwsze listki się pojawiły. Ptaki śpiewają już coraz częściej i coraz głośniej. Wiosna!

    Ann, śliczne zdjęcie zrobiłaś.

    Dzień dobry.

Dodaj komentarz