My to mamy dobrze!

krokusy

Na Dzień Kobiet zawsze nam nasza Matka Natura dostarczy coś kwitnącego.

Te krokusy, na przykład, wylazły w ogródku KC Ann właśnie dzisiaj – a ona robiła im (śliczne jak zawsze) zdjęcia.

Wszystkim kobietom, dziewczynom, dziewczynkom i nawet dziewczyneczkom składam najmilsze wiosenne życzenia!

Cieszmy się naszym dniem, ale bez przesady: nie musimy mieć urzędowej pieczątki, by czuć dumę i radość. Przecież każdy dzień dobrze przeżyty to kolejny Dzień Kobiet!

Każdego dnia potrzebne są – a wręcz niezbędne! – nasze najlepsze cechy: nasza dobroć i serdeczność, nasz rozum i wiedza, nasza odwaga i siła, nasza odpowiedzialność i rozsądek, nasz spokój i nasza miłość, nasze zdolności i nasze talenty. Świat bez kobiet byłby miejscem ponurym, dzikim, ubogim i nie do wytrzymania! (Zupełnie tak samo, jak  ubogim i nie do wytrzymania  byłby świat bez mężczyzn…! –  dodaję dla sprawiedliwości) .

I nikt by się nie cieszył kwiatkami! Nikt!

Niech żyjemy!

(My i oni!)

367 przemyśleń nt. „My to mamy dobrze!

  1. Drogi Zimoraku, napisz swoją wiadomość tutaj, opatrując ją słówkiem: „prywatne!”- i zamieść swój adres mailowy oraz powiedz, o co chodzi. Przeczytam to tylko ja i odpowiem.

  2. Kochana Pani M.!
    Oto ja, ZIMORAK. Bardzo proszę Panią o Pani adres, gdyż pilnie muszę się Panią skontaktować.
    Ślę pozdrowienia
    DZIKI RAK.

  3. Właśnie przeczytałam pani książkę ,,Kłamczucha”. Mimo, że była to książka z ,,przymusu” (lektura) to nie żałuje, iż ją przeczytałam. Bardzo mi się podoba. Lubię takie przygody miłosne, choć na początku się zmartwiłam, że z Anielą i Pawełkiem nic nie zajdzie, ale później wszystko sobie poukładałam i ma to sens. Będę czytać następne książki i czekać na nowe serie. :)

  4. Dzisiaj mija 30 lat, odkąd mój Tata odszedł do Pana. Byłam w szóstym miesiącu ciąży i lekarz prowadzący powiedział, że mam się nie denerwować. Miesiąc później była katastrofa w Czarnobylu i lekarz prowadzący powiedział, że mam się nie denerwować. Ponieważ miałam się nie denerwować, więc mu nie powiedziałam, co myślę o takiej opiece lekarskiej.
    Ale prawdę mówiąc, sama nie bardzo wiem, co on miałby innego mi doradzić.

    A maleństwa dzisiaj śpiewają Pieśń Konfederatów Barskich;)
    Ten fragment podoba im się najbardziej i powtarzają go po wielekroć: „Bo u Chlystusa my na oldynansach, słudzy Malyi!”

  5. Wiadomo, wiadomo. Kajmak jest niezrównany. I jeszcze mazurek kajmakowo-różany, mój ulubiony. A ten pomarańczowy robię trochę inaczej – smażę dżem z obranych pomarańczy, a na wierzch układam kandyzowane plastry (ze skórką).

  6. Albo przy łupaniu orzechów na Mazurka Literaturka.

    Tymczasem Sowa właśnie nabyła pastę tahini i granata.

  7. He, he, Iskro, mnie też wchłonęło, i to już trwa przez parę dobrych lat.
    Miło się tak gawędzi, prawda? Jak to dawniej kobitki i dziatwa przy darciu pierza, lub coś w tym rodzaju.

    PS- jakie błędy?! Piszesz bez zarzutu!

  8. Błotowiju i wszyscy wysyłacze e-kartek – dziękujemy za sygnał, rzeczywiście jest jakiś problem z wtyczką obsługującą kartki. Sprawdziliśmy, że na niektóre adresy dochodzą, na inne nie (np. na interia.pl) – nie wiemy, dlaczego; prawdopodobnie serwery odrzucają e-kartki jako spam. Będziemy pracować nad problemem i mam nadzieję, że uda nam się jakoś mu zaradzić. Pozdrawiamy!

  9. Wciągnęło mnie! Nie przypuszczałam,że wirtualne pogawędki tak mnie wchłoną. Zerkam co tam u Sowy, czy mamy Isi, śledzę z zapartym tchem odpowiedzi pani Małgorzaty. Nikt nie podejrzewałby,że będę mieć na to czas. Chciałam wszystkim rodzicom którzy nie mogą oderwać swoich męskich młodych potomków od elektronicznych gadżetów polecić książki SF Rafała Kosika z serii Felix,Net i Nika. Sprawdzone na moich. Pochłaniają je po kilka razy. Za oknem zima, krajobraz kojarzy się z ubieraniem choinki a nie malowaniem jajek. Pozdrawiam wszystkich :-) Ps. Przepraszam wszystkich zaglądających tu polonistów za błędy. 30 lat nie używałam słowa pisanego.

  10. Ojoj, Błotowijku, dzięki za sygnał i kontrolę!
    Jeszcze dziś spróbujemy zaradzić (jak tylko Adminek męski powróci z pracy!).
    Uściski!

  11. Kochana UA,
    Święta Wielkanocne za pasem, zaraz czas składania świątecznych życzeń – tymczasem dziwnego coś się stało i kartki z tej strony nie dochodzą do adresata. Sprawdziłam na własnej rodzinie. Pojawia się wprawdzie komunikat, że kartka została wysłana – ale ginie gdzieś w kosmosie i nie dochodzi. :(

    PS.
    Złego słowa na McDusię nie powiem. To Miągwa winien, że ta znajomość rozpadła się. Żeby przez rok nie odezwać się do niej, nie napisać. Dobrze, że Dorotka ustawiła go do pionu.

  12. No, tak właśnie myślę, Zuziu mała a mądra.
    Jestem w ogóle zwolenniczką zwięzłości. Nawet sagę można napisać zwięźle.:)))

  13. Magdo, krótką wzmiankę o Elce można znaleźć w Mcdusi. Są to właściwie 2 zdania, ale można niemało z nich dowiedzieć się i wywnioskować ;)

  14. Kochana Magdo, wszyscy się nie zmieszczą! Muszę nieustannie dokonywać wyborów.
    Ale dobrze, postaram się nie zapomnieć o Elce i coś o niej napisać (jeśli się da)!

    PS. Dobrze, że tu właśnie piszesz, po to jest ta strona – skrzynki mailowe co jakiś czas wylatują mi w powietrze od nadmiaru korespondencji.

  15. Dzień dobry! Zachęcona opisem Nutki, zerknę do archiwum Dwójki, by posłuchać wywiadu z autorem.

  16. Droga Autorko,
    piszę tu, bo nie znalazłam żadnego adresu mailowego.
    Zastanawia mnie fakt, co stało się z Elką Strybą, bo poza wzmianką, że wyszła za mąż za Tomka Kowalika nic o niej nie znalazłam w dalszych tomach po ,,Noelce”.
    Ciekawią też mnie losy Cyryla i Medotego.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Magda

  17. Dzień dobry w ten słoneczny poranek!
    Skoro tak polecacie ,,Zwiadowców”, to muszę przeczytać. Ale najpierw egzaminy!(już za niecały miesiąc)
    Kapucynko, gratuluję! Wiem, jaka to radość :)

  18. Brawo, dziewczyny!
    A pożytki z synów (i z córek, i z córek!) są nieskończone :)

  19. Dzięki za tę uwagę, Kris.
    MA BYĆ różnie!
    Nie chciałabym się powtarzać, po prostu.

  20. Dzien dobry!
    Jozefa, fraktale i Fibonacciego – tez pamietalam. :)

    A w Jezycjadzie ostatnio znow mamy do czynienia z wiodaca glowna bohaterka, mam wrazenie. Dorotka, Agnieszka… Choc poznajemy tez swiat i sposob myslenia „drugiej strony”, Jozefa, Ignacego… Pewnie dlatego, ze dobrze znamy tych bohaterow. Ale podobnie bylo w „Opium w rosole” (Maciek, Kreska). Bo z kolei, gdy perypetie milosne przezywala Gabriela, Ida czy Pulpecja, nie bylismy blizej wtajemniczeni w swiat uczuc Pyziaka, Klaudiusza czy Baltony. A z kolei w „Szostej klepce” – tak. I dobrze, roznie jest. Po co nam gotowe schematy? W zyciu ich przeciez nie ma… :)
    Dobra, juz sie nie wymadrzam. Milej, slonecznej soboty zycze!

  21. A jednak! Zgadły bez trudu!

    Łucja i Kordiałek, powiadasz, Otz?
    Hm, hm….;)

    Nutko, dziękuję za ciekawą minirecenzję!
    Zaciekawiła mnie.

    SowoP, Fidelisom samo rośnie. Adam jest przecież wspólnikiem ojca w „Daglezji”!

  22. Bożeno, zatem zapiszę przypomnienie w kalendarzu i jeśli tylko czas pozwoli, to wybiorę się tam :)
    A ten jegomość od fraktali i ciągu Fibonacciego, to jest Józef. Opis pochodzi z „Mcdusi” :)

  23. Oczywiście mowa jest o Józinku (Józefie!!!).

    Dzień dobry! A może raczej dobranoc.

    A może by tak Łucja i jakiś Kordiałek…

  24. Chesterko, ja miałam przyjemność przeczytania tylko jednej książki Pana Kołodziejczaka. Wszystko z powodu braku czasu, ale z utęsknieniem wyczekuję kontynuacji, a jak czas pozwoli to sięgnę i po poprzednie tomy z serii „Ostatnia Rzeczpospolita”.
    Czytałam „Białą redutę” i bardzo sobie tę lekturę chwalę. Jest to specyficzny rodzaj fantastyki i być może nie każdemu się spodoba. Tak jak piszesz – jest to bardzo ciekawe połączenie wielu płaszczyzn i motywów nawet znanych, ale z takim połączeniem do tej pory nigdzie się nie spotkałam (zastrzegam: może to być kwestia stażu czytelniczego).
    Żeby zobrazować klimat może posłużę się przykładem: w świecie wykreowanym przez Autora królem Polski, protektorem Bałtyku oraz władcą elfów w całej Europie jest elf Bolesław Arr’Rith – postać bardzo religijna, przedstawiana z różańcem w ręku. Do tego – na innej płaszczyźnie fabularnej – dochodzą loty w kosmos, kolonia na Marsie i walka z pradawnym, magicznym złem.
    To co mi się w książce podoba to fakt, że to nie tylko wielkie moce i tajemne energie (normalne w świecie fanatsy) dodają człowiekowi siły – bohaterowie moc i wsparcie czerpią również z religii, symboli narodowych (w tym z polskiej literatury), z umiłowania Ojczyzny.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrej nocy!
    Nutka

  25. Autorka idzie spać z uśmiechem na ustach.
    Dobranoc!

    PS – i nikt nie zgadł, Bożenko….
    Hu, hu.
    A to mój własny synek (teraz architekt) zapoznał mnie z ciągiem Fibonacciego.

  26. Sowo, rodzina im pomaga!!

    Też zauważyłam, że na początku „J” akcja skupia się bardziej na jednej bohaterce, a potem jest bardziej ogólnie. Ale zawsze wspaniale! :)
    Dobranoc

  27. Dobry wieczór Wszystkim, a w szczególności miłośnikom „Zwiadowców”, do których taką tylko informacyjkę
    kieruję, iż moje męskie potomstwo pochłaniało tę serię w czasach gimnazjalnych i jak do tej pory , trudno je
    namówić na inny gatunek literacki , ale do „Jeżycjady” sentyment pozostał, no i wcześniej było sporo ważnych
    lektur :)

  28. Dobry wieczór! Ostatnio jakoś się nie wpisuję, ale zaglądam regularnie- i zawsze mi z Wami raźniej. :)

    Zdjęciem Ann się zachwycam.
    Kapucynce gratuluję.
    Podoba mi się, co na temat uśmiechania napisała Wiewiórka.
    Wiewiórko, no i nie wiem, czy gratulowałam Ci „Lawendowej Cz.” czy nie, w każdym razie gratuluję! I podziwiam. I mam nadzieję, że już wkrótce zabiorę się do czytania.

    Lubię mamę Ateny. :)))

    Wszystkich Was lubię! I pozdrawiam. DUA nieśmiało ściskam.

  29. No faktycznie Kapucynko! Już troszkę zapomniałam, bo czytałam parę lat temu, a ostatnio to kolejną serię tego autora – Drużynę. W tej to już naprawdę liczy się przede wszystkim koleżeństwo, spryt i wytrwałość. Uważam naprawdę, że to świetne książki, zwłaszcza dla chłopaków – bo mam wrażenie, że dla dziewczyn jest dużo więcej wartościowej literatury. No, a dużą zaletą jest tych książek jest także to, że nie są takie nachalnie dydaktyczne, choć wiadomo, że dobro musi zwyciężyć. No i kawał dobrej przygody!
    Dobrego przeżycia Świąt wszystkim Księgowym i nie zapomnijcie z rozrzewnieniem wspomnieć Pulpecję i Baltonę oraz Seniora Borejko podczas Śmingusa- Dyngusa :-)

  30. Na dobranoc:

    Maria Szymanowska – Nocturne B flat major.
    Przy pianoforte Roberto Piana.

    Pianistka i kompozytorka, teściowa Adama Mickiewicza.

  31. Zgoda rodzinna przy Roosevelta zawsze mnie zaskakiwała, a szczególniej teraz, gdy mieszkają tam dwie głowy rodziny (plus trzecia w suterenie). Fakt, że u Borejków rządzą bardziej szyje niż głowy, może dlatego tam taki spokój panuje. Natomiast złożoność planu pierwszego jest wyraźnie dostrzegalna już w „McDusi”, gdzie trudno właściwie nazwać Magdę pierwszoplanową postacią. Wydaje się być bardziej obserwatorką niż „przewodnikiem stada”. Powiedziałabym wręcz, że w ostatnich tomach „J” bohater jest zbiorowy.

    I jeszcze a propos podatków artystycznych – nagle się zaniepokoiłam, z czego żyją młodzi Fidelisowie: polonista wydający połowę pensji na dojazdy do pracy i bezrobotna (?) wokalistka opiekująca się malutkim dzieckiem.

  32. O Tomaszu Kołodziejczyku słyszałam kilka miesięcy temu w radiowej Dwójce jednym uchem.
    Tworzy oryginalny rodzaj lit. fantasy, owołujac się do historii Polski. Porusza też tematy zwiazane z wiara. A wszystko to z miłości do kultury i historii własnego kraju. Nie czytałam, ale może ktoś z Księgowych zna jego ksiażki i podzieli się wrażeniami?

  33. Dobry wieczór!
    Syn – jakże mile zaskoczony – pięknie dziękuje za pozdrowienie. Jego matka również! Ale czy ona na pewno wie, co ma mu powiedzieć… Oto jest pytanie :)

    Jadziu, rzeczywiście szkoda, że nie wypalił licealny wyjazd na Święto Pi, bo wnioskuję z Twego wpisu – to przybliżenie pi 22/7, ach! – że by Ci się podobało :) Ale na imprezę może wejść każdy, może więc skusisz się i wpadniesz tam w przyszłym roku :)

    A wszystkim osuwającym się na kanapę ze znużenia po myciu okien i pieczeniu mazurków bądź kipiącym energią po jeździe na rowerze – lub może całkowicie odwrotnie :) – zadam zagadkę matematyczno-jeżycjadową – do myślenia na owej kanapie.
    U kogo z bohaterów Jeżycjady można zobaczyć w pokoju „wydruki szczególnie interesujących fraktali”? I obok dla towarzystwa – „ciąg Fibonacciego, wypisany grubym mazakiem na arkuszu brystolu”? Ha, ale smaczek!

  34. „Zwiadowców” można zaliczyć do fantasy, Dobrywieczorku, również dlatego, że występuja tam stworzenia takie jak kalkary i wargale oraz istnieje coś takiego jak kierowanie wojskiem za pomoca umysłu.

  35. Dzień dobry!
    I u nas okna pomyte!
    A ja dziś wyszłam pograbić i odkryłam kolejne sterty tulipanów i hiacyntów. Przynajmniej tam gdzie grabiłam. Jak to dobrze, gdy nie ma już niepotrzebnych, suchych liści, które zasłaniają krokusy. Odkryłam również je. Jeszcze nie mają rozwiniętych kwiatków, ale już niedługo!:))Ależ jestem szczęśliwa!

    Pozwolę sobie dopisać dalszy ciąg mego nieszczęsnego wypracowania. Nie mogę przestać się śmiać!
    Otóż, napisałam, ja polonistka kazała, po raz drugi. Oddałam do sprawdzenia. Pani czyta, a kolega z pierwszej ławki konspiracyjnym szeptem informuje, że pierwsza strona bezbłędnie. Uff, miałam dwie. Nagle widzę, że pani się uśmiecha i kładzie głowę na rękach. Myślałam, że się spodobało, ale… pani mówi, że znowu nie wie co mi postawić, bo jest bezbłędnie, ale w ogóle nie ma akcji, jest monotonnie, takie flaki z olejem. Zaczęłam się tłumaczyć, że przecież nie w każdym opowiadaniu musi się dziać bardzo wiele, pani przyznała rację i uznała, że zaniesie do drugiej polonistki, która miała lekcję obok, bo może to kwestia gustu. I faktycznie, tamtej pani się spodobało(uczyła mnie rok temu i nigdy nie narzekała na moje wypracowania). Dostałam piątkę!:) Ileż zamieszania o dwa wypracowania!!:) Choć uważam, że akcja była. Niewielka, dlatego rozumiem postawę nauczycielki, ale w końcu nie codziennie idąc podwórkiem spotyka się własną babcię siedzącą na wielkim drzewie i jak gdyby nigdy nic przegryzającą bułeczki drożdżowe! (Temat: Idę podwórkiem i nagle…)
    Oj, ale się rozpisałam i to tylko o sobie. Egoizm mnie dopadł!!

  36. Ado, na razie jeszcze nie wiadomo, kiedy premiera!
    Pomaluśku.
    Dzięki za odszukanie przepisu na mazurek, oszczędziłaś nam szukania.

  37. Znalazłam wpis z przepisem na mazurek pomarańczowy. Było to 29 marca 2015r.
    Pogoda wiosenna, okna umyte.
    Pani Małgorzato, czy wiadomo już coś o dacie spotkania z Panią ?

  38. Brawo dla małych Sardynek!
    Wspaniałe mają zainteresowania. I jakie możliwości!
    Tak, w Polsce też jest wiele podobnych miejsc. Biblioteki trzymają się mocno!

  39. Witam juz prawie wiosennie (u nas tez dziwna pogoda, dzis jest piekne slonce, ale chlodno). Mazurki bardzo lubie, „Literaturka” znam od dziecka, ale pomaranczowego nigdy nie jadlam!
    Wczoraj spedzilam z moja Trojeczka kolejne popoludnie w czytelni/bibliotece dzieciecej w szkole muzycznej – w czwartki najmlodsza Pociecha ma tam zajecia, a my w tym czasie spedzamy milo czas w bibliotece (dzial dla doroslych tez jest), potem Jacopino do nas dolacza i siedzimy tam do 19.00 (godzina zamkniecia). To juz trzecia biblioteka dziecieca, ktora tutaj poznalismy i czesto odwiedzamy! Ciekawe, czy w Polsce jest teraz rowniez sporo takich miejsc?
    Tutejsze biblioteki-czytelnie to kolorowe sale pelne regalow, ale i zabawek (marionetki, puzzle, kredki itp.), czesto sa w nich materace lub dywany dla najmlodszych, male i duze stoliki – moje Pociechy bardzo lubia tam spedzac czas. Potem wychodzimy z nich z plecakiem pelnym ksiazek, zwlaszcza dla Sofii, ktora pochlania je w mgnieniu oka. :) Sporo jest tez ksiazek dla najmlodszych, tak wyeksponowanych, by dzieci mialy do nich latwy dostep. To mile, bo obecnie dzieciom biblioteka kojarzy sie z kolorowym miejscem pelnym kolorowych ksiazek i wygodnych miejsc do czytania – mnie sie niegdys kojarzyla z nieco zakurzonymi regalami i waskimi przejsciami (ale i tak bardzo lubilam je odwiedzac, choc nie w wieku przedszkolnym).
    Pozdrawiam cieplo!

  40. Dzień dobry!
    Karikari, miło Cię widzieć, skarbie!
    Masz rację: mądra i dobra Ann widzi więcej, a fotografuje znakomicie, i to nie tylko kwiaty – czy pamiętacie jej portrety różnorakich okien? Piękne były te z Rzymu.
    A Twoje zdjęcia też mają to COŚ – i proszę przysyłać nowe!

    Beato S, to nie głupawka, to senność. Druga czterdzieści osiem! No, wiesz!

  41. Dzień dobry, DUA, Księgowe i Księgowi!
    Ilekroć widzę zdjęcia autorstwa Ann, tylekroć mam wrażenie, że kwiaty przez nią fotografowane świecą jakimś swoim wewnętrznym światłem, że jeszcze chwila, a poruszą się, wezmą głęboki oddech i wydadzą okrzyk wiosenny – jak Ronja, córka zbójnika. Jestem wielką fanką zdjęć Ann, emanują optymizmem.
    Nadrobiłam spore zaległości we wpisach w Księdze – wynotowałam kilka tytułów tu polecanych, uśmiałam się po pachy przy niektórych wpisach, wzruszyłam się czytając mądre wypowiedzi młodych naszych Księgowych.
    Okna umyte!
    Mazurki MM będą – pomarańczowy i literaturek (debiutowały u nas w ubiegłym roku). Są przepyszne!
    U nas w nocy był przymrozek, góry w lekkich mgłach, ale słońce świeci jak szalone! Pięknego piątku wszystkim!

  42. Z przyjemnością przyłączam się do apelu Wójta Wiewiórki :) wraz z rodziną :):):) oraz dwoma czworonogami :):), z których na co dzień jeden szczeka, a drugi miauczy (a od święta – odwrotnie). Chyba już muszę kończyć bo mam głupawkę.

  43. Mama Isi pewnie odpoczywa, alez mnie ubawila.
    Moja mama jest swietna. Kiedys mnie poprosila zebym poszla po kompot do piwnicy. Dlaczego ja? Mama na to, bo ja sie boje!

  44. Nutko, a to mnie nie dziwi, że w SF jesteś mocna. Przeczytaj „Przewodnika stada”. Spodoba Ci się.

  45. O, witaj, Iskro, leśny ludku! Miło, że wpadłaś.
    Dobra uwaga o seniorach. Ale swoją drogą i wieś sama w sobie miastowych przyciąga. Patrz: Idusia.

    PS. Jadziu, mamy jeże w ogrodzie, pod stosem drewna, którego w związku z tym nikt nie rusza. Jeże wychodzą w nocy na łowy i kłują biednego psa w nos. I jest dużo nocnego płaczu.
    A gniazdo pełne malutkich jeżyków to jest coś rozkosznego!

  46. Podczytuję te Wasze pogaduszki przyjacielskie od poprzedniego zdjęcia i hasła.Oprócz wykorzystania świeżo nabytych umiejętności posługiwania się internetem do podziękowań ukochanej autorce nie miałam odwagi włączyć się do Waszych rozmów. Jednak wątek Borejków na wsi zrobił swoje. Bardzo się cieszę,że rodzinne centrum tej ulubionej gromadki ludzi jest teraz w prawdziwym wiejskim domu,gdzie trzeba się wybrać,dojechać itd. Już nie da się wpaść do seniorów w drodze do szkoły,pracy itp. To daje nowe spojrzenie na relacje,komunikację międzypokoleniową. A jakie to miłe dla nas leśnych ludków..

  47. Dobry wieczór!
    Bożeno, gdy byłam w liceum, to były organizowane wyjazdy 14 marca właśnie na Uniwersytet Śląski dla drugoklasistów. Niestety, w moim roczniku wyjazd nie doszedł do skutku, szkoda, bo z Twojej relacji wynika, że ominęły mnie naprawdę ciekawe zajęcia :(

    Nie dość, że od dwóch dni zachwycam się pogodą, to jeszcze teraz wracając na mieszkanie spotkałam jeża na drodze między blokami. Aż się zatrzymałam, bo mało co go nie nadepnęłam. Dawno nie widziałam już jeża na żywo, a pierwszy raz z tak bliska :)

  48. Dobry wieczór!

    Troszkę się dobranocnie udzielę.
    Na zagadkach KDMu, jeszcze w dawnej Księdze Gości, zadawałam fragmenty „Zwiadowców” J. Flanagana. Będąc jeszcze w gimnazjum bardzo się w tej serii zaczytywałam. Kilka miesięcy temu sięgnęłam ponownie – po tom, który dostałam w liceum na Mikołajki, a do czasu studiów jeszcze go nie tknęłam. Sympatycznie się to czytało, chociaż czar trochę uleciał. Ale uważam, że jest to seria godna polecenia dzieciom i młodzieży (jeszcze sama jestem młodzieżą, chociaż za kilka dni kolejne urodziny).
    Prattcheta odkryłam 2 lata temu i od tego czasu w miarę regularnie smakuję kolejne historie.
    Pozostając w temacie fantastyki, odkryłam jakiś czas temu bardzo ciekawe połączenie fantasy i „solidnego SF” (jak głosi okładka) w wydaniu Tomasza Kołodziejczaka – serię „Ostatnia Rzeczpospolita”. Intrygująca.
    Ale tak szczerze, to nie mam za bardzo czasu na czytanie, nad czym okropnie ubolewam. Byłam dziś w księgarni, czekając na pociąg do domu i tylko przełykałam ślinę. No cóż, życie studenta.

    Serdecznie pozdrawiam
    Nutka

  49. Starosto, przyłączam się do chichotu nad komentarzem Mamy Isi, śmiejmy się razem. Czy wiecie, że przeprowadzono badania nad śmiechem i okazało się, że śmiejemy się szczerze tylko z tymi, do których żywimy przyjazne uczucia? To działa też w drugą stronę: jeśli zaśmiejemy się szczerze z kimś nowo poznanym, to jest duża szansa, że się z nim zaprzyjaźnimy. Śmiejmy się więc wraz!

  50. O, to będzie ciekawy wywiad! Zwłaszcza, że DUA nie należy do osób „przytakujących”;).
    P.S. A przyroda w „Jeżycjadzie” jest zawsze bardzo obecna, czy to na wsi, czy w mieście. W moim ulubionym wydaniu występuje chyba jednak w czasie cudnej wędrówki Nutrii i Pyziakówien w „Nutrii i Nerwisie”:) i to jeszcze ze „Snem nocy letniej” w tle:). Cium, cium, pyszulka;).

  51. Bożenko, a cóż za ciekawe wieści o Święcie Pi!
    Młodzieży i Dziatwo, zwróćcie uwagę na to zaproszenie!
    Pozdrawiam Twego syna i już wiesz, co masz mu powiedzieć.

  52. :)))))
    Dobrywieczorku! Moje trzy latorośle zaczytuja się w „Zwiadowcach”, więc i ja zerknęłam. Całkowicie popisuję się pod Twoja rekomendacja – duch harcerstwa. Jest w tych ksiażkach coś szlachetnego i choć nie przepadam za fantasy (pewnie też mało znam), prócz np Tolkiena, polecam.

  53. Mamo Isi, ale podobno w 2017 przywrócą twórcom to, co zabrali. A więc uszy do góry i twórzmy.
    Uśmiałam się nad Twoim komentarzykiem.

  54. Duśko, fluidujesz, właśnie przed chwilą skończyłam odpowiadanie na pytania do wywiadu (dla „Guliwera”, więc się zgodziłam). Jedno z nich dotyczyło wycofywania się Borejków z miasta, że niby jaka szkoda. Odparłam, że wcale się nie wycofali – po prostu znacznie poszerzyli obszar oddziaływania. A że starsi usunęli się z pierwszego planu? (zresztą, który teraz jest pierwszym? Nie wiadomo). Ależ to po to, by zrobić młodym miejsce do życia. Gdyby wszyscy stłoczyli się przy Roosevelta, już by było po zgodzie rodzinnej! Nie ma siły.

    Aha, a czy pozostał sentyment do miasta? Ależ tak. Ładny jest Poznań, a wręcz coraz ładniejszy. Tylko że mnie ciągnie do przyrody!

  55. A, to tego Flanagana polecam! To właściwie nie jest tak bardzo fantastyczne – więcej tam wartościowych treści dla dzieci i młodzieży, takich jak przyjaźń, wytrwałość, pokonywanie siebie. Trochę kojarzą mi się z harcerstwem, bo głównymi bohaterami serii są zwiadowcy, a więc formacja posługująca się rozpoznawaniem tropów i życiem w naturze. Można to zaliczyć do fantasy, bo autor umieścił akcję w wymyślonym przez siebie świecie, bardzo zresztą podobnym do naszego.
    Może ktoś z obecnych czytał?

  56. O, Ateno! Fiknęłam – na szczęście z kanapy, nie z okna. Z lekka szurnięte białogłowy w Twojej rodzinie – to lubię.

  57. Dobrywieczorku, a – nie znam autora. Mało czytałam fanstastyki, poza Lemem, Strugackimi, poza Bradburym i klasycznymi pozycjami amerykańskim, oraz kilkutomową antologią „Kroki w nieznane”.
    Pratchett mi nie podszedł, ale czytałam tylko w przekładzie, więc jaka jest prawda, nie wiadomo.

  58. Och!
    Ateno, czuję, że przepadam za Twoją Mamą!
    Oj, pies nie doszedł, ale dojdzie i ogromnie Ci dziękuję. Coś mi mówi, że w oryginale to będzie całkiem inna książka!!!

  59. Myslalam ze cos niedobrego sie dzieje i dlatego tak cicho.
    Mnie sie tez ” Przewodnik” podobal. Teraz czytam psa.
    Czy dotarl juz pies kochana DUA?
    A z myciem okien to mi sie zawsze sane smieszne historie kojarza. Zwykle mylysmy te okna wspolnie z mama w tym samym pokoju i umieralysmy przy tym ze smiechu.
    Przy ktoryms oknie zapytalam mame co by zrobila gdybym wyskoczyla ( 5 pietro, nigdy nie mialam mysli samobojczych), na co mama odpowiedziala: Zwariowalas, powiedza, ze cie wypchnelam.

  60. Cisza, bo pewni wszyscy myją okna, albo pędzą gdzieś w świat na rowerach szukać wiosny ;-)
    W związku z tą ostatnią personą zarejestrowałam się na sympatycznym portalu umożliwiającym wypożyczanie rowerów miejskich w dużych miastach i dziś zainaugurowałam pierwszy przejazd rowerem po Lasku Bielańskim – super! Zwłaszcza, że mój osobisty rower w żałosnym stanie rdzewieje w piwnicy.
    Cieszą mnie wątki fanasy na tej stronie – obok znanej nam wszystkim autorki, to jedna z moich ulubionych lektur. Tyle, że podobnie, jak przy kryminałach, sporo tu niechlujstwa. A co DUA sądzi o serii Zwiadowcy Johna Flanagana? Moi gimnazjaliści zarazili mnie tymi książkami kilka lat temu i polecam je wszystkim znanym mi nastolatkom. A drugi mój ulubieniec to Terry Pratchett. Nie trafiłam jeszcze tutaj na ich ślady, ale nie czytałam wszystkich wpisów.
    Miłego oczekiwania na Święta Tajemnicy :-)

  61. Tak, „Przewodnik „. Jestem wdzięczna Alkowi za sugestię, bo nie zagladam nigdy do fantastyki, więc ominęłaby mnie ta wspaniała autorka. Śmieszne, wadłam dokładnie na ten sam pomysł, co bohaterka, żeby pożyczać klasyczne, ulubione pozycje z biblioteki, chroniac je w ten sposób przed wycofaniem.

  62. Kochana DUA, a czy pozostał może chociażby i najmniejszy sentyment do miasta? Mimo, że w ostatnich częściach „Jeżycjady” mamy piękną wieś z jej przyrodą i mieszkańcami, to nadal przepadamy za scenami w Poznaniu:).

  63. Hi, hi, Chesterka ma rację :) DUA nawet się nie domyśla, ile Księgowych powściąga łapki nad klawiaturami :)
    Więc już śmielsze dobry wieczór!
    Wspomniałyście miłe Panie Święto Pi – brawo, Kapucynko! To przy okazji dodam słówko. Wyjątkowo atrakcyjne obchody Święta Liczby Pi organizuje od 10 lat Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Śląskiego. Chyba na gruncie polskim byli pierwsi – i poszli na całość! Wykłady, pokazy, warsztaty, konkursy – uczniowie są zachwyceni, a nauczyciele rezerwują terminy na wszystko, co się da :) A ja pozwolę sobie – w imieniu Córki, od kilku lat koordynatora matematycznej części święta Pi – zaprosić młodzież na kolejne świętowanie. Zagadki logiczne, Pi-lionerzy, fraktale, kasyno i Kawiarnia Szkocka (matematyczna legenda!), gdzie walutą są zdobyte na zajęciach pi-eniądze – dla każdego coś miłego :)
    Przyjeżdżajcie z młodzieżą w przyszłym roku do Katowic!
    PS
    Właśnie dzięki Świętu Pi zakochałam się kiedyś we fraktalach. I stąd w zakładkowym konkursie zakładki z fraktalami :)

  64. Czuję się jak stachanowiec po wykonaniu 378% normy w branży okiennej;)

    Od razu przypomniał mi się wierszyk o stachanowcu – rębaczu dołowym ze słusznie minionej epoki:
    Pstrowski był to górnik srogi,
    Wyrobił normę, wyciągnął nogi.

    Mordercze podatki – współczuję. Jak na razie zdzierają z nas już 83% dochodu; bardzom ciekawa, kiedy przekroczą 100%.
    Jak powiada Feliks Koneczny, którego bardzo sobie cenię:
    „Wspólnikiem wszelkiej nieprawości jest przesadny fiskalizm, z podatkami opartymi na systemie nie bierczym, lecz zdzierczym.”

  65. A! „Przewodnik stada”, co?
    Bardzo mi się podobał.
    No, już, już. Nie kasłaj.

  66. Jakie okna! Niektórzy zaczytuja się Connie Willis, zastanawiajac się, czy korespondencja z ukochana Autorka to już mania i stad ta cisza. Ale po przerwie na nieśmiały, wiosenny rowerek i astmatycznym kaszlu tymże spowodowanym, cóż może być lepszego niż powrót do ulubionych zajęć.

  67. A moje ciągle nieumyte. Już mam traumę.:)
    A w ostatnią przedświąteczną sobotę pewnie będzie padać .

  68. Krzysztofie,zatem w tym roku na wakacjach-Izery.Mamy z mężem zwyczaj organizowania nawet jednodniowych wypadów.Ot, tak,żeby przejść konkretny szlak i na wieczór ściągnąć do domu.Do tej pory były to z pobliskich gór Karkonosze,ale czasem też Góry Sowie i Rudawy Janowickie.W tych ostatnich to takie urocze spacerowe szlaki.Pora na coś nowego.Może nawet nie będziemy czekać do wakacji, przecież urocza wiosna tuż tuż.

  69. Hellooou, a co tu taka cisza dzisiaj? Wystarczy wyjechać do miasta i zapłacić morderczy podatek, a tutaj już życie zamiera.
    Jest tylko wiadomość prywatna od Mamy Isi – aha, fajnie. Myją okna.

  70. A w ramach zachęty można przeczytać „Tajemnice Gór Izerskich” Janusza Skowrońskiego, momentami nieco zbyt sensacyjne w tonie, ale wiele można się dowiedzieć o poszczególnych miejscach, także o Chatce.

  71. Joanno, bardzo warto nie tylko zajrzeć do Chatki, ale i poznać całe Izery, piękne to góry.