
wszystkie zdjęcia: MM
Na życzenie sympatycznego DC Pstrygryska i miłej KC Blanki przedstawiam dzisiaj pędzle, których używam, a przy okazji sygnalizuję, że oczywiście pamiętam o świętym Mikołaju. Mam nadzieję, droga Dziatwo, że Wasi bliscy też pamiętają i że w bucikach lub przy poduszkach znajdziecie rano (a raczej nad ranem, bo kto by się wylegiwał do świtu w dniu 6 grudnia?!!! – chyba jakiś piecuch lub rozwydrzone dziecię przesycone prezentami na co dzień!) miłe dowody uczuć w postaci paczuszek z kokardkami.
Co do pędzli, Pstrygrysku, to masz oczywiście rację, od nich także zależy bardzo wiele. I tak, najlepsze są (Wójcie Wiewiórko, pardon!) te z rudych kitek, ale i z czarnych oraz szarych się trafiają. (Przy okazji: DC Zgred w Księdze Gości polecił nam pędzle do golenia z włosów dzika i wyznaję, że wybuchnęłam dzikim śmiechem, czytając te słowa! A tak samo się śmiałam, czytając odpowiedź K8 na pytanie tegoż Zgreda w sprawie suszarki! Dziękuję za te wesołe chwilki! Co ja bym bez Was zrobiła!)
Przydatne są także i pędzle plastikowe, takie jak te płaskie a szerokie, z białego włosia sztucznego. Nie są one tak miękkie i podatne, jak te naturalne, ale mają swoją szczególną elastyczność i można za ich pomocą uzyskiwać ciekawe efekty liniowe. Ba, nawet plastikowa (medium) szczoteczka do zębów się przydaje! – zanurzcie ją w farbie lub tuszu i przesuńcie po niej palcem, oczywiście ponad arkuszem papieru! Sami zobaczycie!
W tle zdjęcia poniższego – główka Geniusi (Aurelii), którą ulepiłam specjalnie dla Was, jako ilustrację do Jowisza 2. Cóż, miejmy nadzieję, że Kozio użył lepszej modeliny niż ja, albo może wyrzeźbił główkę staranniej, albo może nie ulokował jej na słonecznym parapecie nad kaloryferem – moja rzeźbka się rozeschła i pękła, jak widzicie. Eee, ale fuszerka, ale fuszerka. Czas to wyrzucić, bo straszy.

Donoszę ponadto, że znany już Wam grudnik, po lecie spędzonym w ogrodowym półcieniu i po przesadzeniu do większej doniczki, nabrał takiego wigoru, że zakwitł w październiku, i to jak bujnie! Miło spojrzeć na taką radość życia!

I tego się trzymajmy, drodzy Przyjaciele w każdym wieku. Rozkwitajmy! Nie dajmy się zwariować, nie pozwólmy się zdenerwować, nie gódźmy się na skłócanie nas i tworzenie podziałów.
Mamy Adwent!
Czekajmy ze spokojem i radością!
Zapalmy światełka w oknach, zawieśmy świecące gwiazdy i lampki, niech nam się wszystkim czeka miło i jasno!
Wyłączmy (albo wręcz wynieśmy do piwnicy) te toksyczne telewizory, a w zamian zaopatrzmy się w nowe, miłe i mądre książki.
Kto lubi – niech maluje!
Albo piecze pierniki!
Albo robi ozdoby na choinkę! – to przecież już niedługo! Hura!
Trzymajmy się, nie dajmy się!
Tym zawołaniem kończę, mile pozdrawiając przy okazji nowe Osoby, które wpisały się do Księgi Gości (hej, jest nawet czytelniczka z Singapuru!) i czule myśląc o wiernych Starych Bywalcach. Dziękuję za wszystkie miłe i serdeczne słowa – także w imieniu córki, Emilii!
I przesyłam mnóstwo ciepła oraz uścisków – dla wszystkich!
Wasza
MM
PS – Haniu, odpowiadam na Twoje pytanie: taką osobą jest z całą pewnością pan Ignacy Borejko. Ciekawe, przyznaję!







