Kwietniowe niespodzianki

IMG_20210404_145902

 

Dzień dobry po Świętach!

Minęły nam spokojnie, bo, nawet się nie umawiając, pominęliśmy konsekwentnie bulwersujące wiadomości, których nie szczędziły nam przed Wielkanocą media, jak zawsze w tym dziele wyrywne i ochocze.

Na szczęście przyroda dostarcza codziennie niezbitych dowodów na nieustanną opiekę Opatrzności nad światem, więc też spokojnie Jej zawierzywszy, pospieszyłam do ogrodu, gdzie rzecz jasna zawodu nie doznałam: kwitną nie tylko fiołki, wczesna kalina oraz forsycje. Bujnie wysypały także cebulice (brzydka nazwa, śliczny kwiatek)!

Tu – zaledwie fragment tego łanu, z miłą obecnością czerwonych pędów piwonii oraz obfitych już listków orlika.

 

IMG_20210404_145244

 

Poza prezentami od Natury doczekałyśmy się, Emilia i ja, wspaniałej i jakże miłej oraz zaszczytnej niespodzianki ze strony poznańskiej Biblioteki Raczyńskich. Tak, to ta sama, o której pisałam w „Na Jowisza”:

 

Ta nasza wspaniała  czytelnia była częścią słynnej  Biblioteki Raczyńskich, chluby Poznania,  najstarszej z istniejących bibliotek publicznych w Polsce.  Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy, podobnie jak nie przyszłoby nam do głowy, że oboje spędzimy w tej słynnej Bibliotece wiele, wiele czasu i że oboje napiszemy kiedyś  dużo książek i że wszystkie one  będą miały zaszczyt znaleźć się w jej zbiorach.

Dopiero dużo później dowiedziałam się, ile zawdzięczamy hrabiemu Edwardowi Raczyńskiemu (urodzonemu w Poznaniu w roku 1768).  Ten polityk, podróżnik, znawca antyku i marynista, wydawca i pisarz wreszcie, a także mecenas sztuki w jednej osobie, przejęty chęcią ułatwienia każdemu środków nabywania nauk i wiadomości postanowił  ufundować Poznaniowi bibliotekę. W statucie fundacyjnym zaznaczył, że tę bibliotekę wraz z gmachem i kapitałami temuż miastu tytułem własności w wieczne nadaje posiadanie.

Poznań znajdował się wtedy zaborze pruskim. Polski hrabia wykupił   grunt w centrum (dzisiejszy plac Wolności i Aleje Marcinkowskiego) od skarbu państwa pruskiego, zachowując w zupełnym sekrecie przeznaczenie projektowanej budowli.

A tymczasem zaborcy  mieli zamiar zamienić to poznańskie centrum w plac dla defilad wojskowych i innych demonstracji siły militarnej! W potężnym , ciężkim  gmachu przy placu Wolności (mieści się w nim teraz Muzeum Narodowe)  rezydowała wtedy niemiecka komendatura. Biblioteka zaś – szlachetny w formie  budynek  wzorowany na Luwrze, a dostępny bez różnicy osób  dla wszystkich –   wyrosła po jej prawym boku. Musiała nieźle kłuć w pruskie oczy!

Dzięki wspaniałym  zbiorom i mężnemu personelowi, który opierał się germanizacji, biblioteka przez cały XIX wiek  była ostoją polskiej kultury. Hrabia Raczyński zaopatrzył ją przezornie w fundusz, złożony w banku, oraz w unikalny, odziedziczony po przodkach księgozbiór, liczący trzynaście tysięcy cennych woluminów; wzbogacił go zresztą o zakupione niebawem księgozbiory uczonych i kolekcjonerów, a także o cenne rękopisy i druki, zwożone z dalekich podróży.

W czasie okupacji hitlerowskiej biblioteka dostępna była już wyłącznie dla Niemców. Na początku 1945 roku (właśnie w tym czasie przyszłam na świat)  podczas walk o Poznań piękny budynek Biblioteki Raczyńskich legł w gruzach, spłonęło ponad 90% księgozbioru. Ocalało zaledwie 17 tysięcy jednostek zbiorów specjalnych wywiezionych dwa lata wcześniej do podpoznańskiego majątku Obrzycko.

Po wojnie zgromadzono  ocalałe resztki księgozbiorów  i umieszczono je w budynku  dawnej szkoły przy ul. Armii Czerwonej. Tam była teraz biblioteka Raczyńskich –  i  to tam właśnie, na wysokim parterze, mieściła się nasza ukochana dziecięca czytelnia.

 

Możecie sobie wyobrazić, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, z jakimi uczuciami przeczytałam dziś właśnie tę oto wiadomość w sieci:

 

Nagroda im. Józefa Łukaszewicza, upamiętniająca postać dyrektora Biblioteki Raczyńskich w latach 1829-1852 i twórcy pierwszej monografii Poznania, przyznawana jest corocznie autorom najlepszych publikacji związanych ze stolicą Wielkopolski. Kapituła konkursu składa się z przedstawicieli poznańskiego środowiska kultury i nauki, a oceniając publikację bierze pod uwagę jej stronę merytoryczną, językową, redakcyjną i edytorską. Celem Nagrody jest wyróżnienie i promocja najważniejszych dzieł, które podejmują tematy związane z Poznaniem, a tym samym propagowanie czytelnictwa i popularyzacja wiedzy o mieście.

 

M.Musierowicz, E.Kiereś - Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę, 2020

 

I do tej to właśnie zaszczytnej nagrody nominowana została nasza książka „Na Jowisza!”.

Cieszymy się szalenie! I Wy cieszcie się z nami!

Mocne uściski i radosne okrzyki przesyłam –

Wasza

MM