Galeria Piernika

krolowie2

 

A gdy szopę oglądali.

Z koni swoich pozsiadali.

Słudzy skarbów dobywają,

Sami szat swych przywdziewają.

 

Gaspar bisior kładzie na się.

Malcher w drogim altembasie,

A Baltazar przypalały

W srebrnogłów się stroi biały. 

 

Potem w szopę zaraz proście

Z nieznajomych krajów goście

Palcem Bożym prowadzeni

Do ubogiej weszli sieni.

 

Zdumieją się, potym staną.

Widzą pannę zadumaną,

Widzą Józwa podeszłego

Oraz z bydłem klęczącego.

 

A gdy bliżej postąpili,

Dziecię w jasłkach obaczyli.

Gwiazda, co ich prowadziła,

Ta im wszytko tłumaczyła.

 

Pierwszy ze trzech król pogański

Upominek zgoła pański:

Sceptrum złote Mu oddaje

I za króla Go przyznaje.

 

Po nim wtóry król od Saby,

Ten kadzidło, dar nie słaby,

Co stanowi kapłańskiemu

Należało, daje Jemu.

 

Po tych zasię następował

Ten, co słońcem twarz sfarbował.

Mirrę wonną ofiaruje:

Człowieczeństwo figuruje.

 

( Kasper Twardowski  „Trzej Królowie” – Lwów 1632 – fragmenty)

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Na uroczyste otwarcie naszej wspólnej Galerii Piernika ulepiłam Wam powyższych monarchów (ciasto, wg rady KC Sowy, zupełnie bez proszku do pieczenia; jakże słusznie! – wcale nie spuchło i nie zdeformowało płaskorzeźbki). Tak więc w samo Święto Trzech Króli   obejrzymy naszą wystawę godnie i z należną uwagą.

Dziękuję za wspaniały odzew! Ponad pięćdziesiąt osób przysłało istną powódź piernikowych zdjęć, z których wybrałam najpiękniejsze, posegregowałam je i ułożyłam w działach, i zaraz Wam te skarby zaprezentuję.

Zanim jednak wejdziecie do Galerii – uśmiechnijcie się do KC Joli. Upiekła wraz z siostrą te oto dowcipne łacińskie pierniczki; nie mieszczą się w żadnej kategorii, więc niech nam posłużą za godło naszej wystawy.

 

gp-carpie

 

A więc „carpie diem”! – otwieramy Galerię.

Oto pierwszy nasz dział:

 

ANIOŁOWIE

 

Ten przyleciał aż z Chicago, od KC Ateny:

 

gp-anol-ateny

 

Nasza piękna i dzielna żeglarka o bojowym duchu dołączyła do zdjęć liścik, w którym się gęsto tłumaczy:

Ściskam serdecznie w Nowym Roku, oby był dobry, jeszcze taki ładny, nieskażony złem. Ileż można w nim dobrego zrobić każdego dnia. Wszystko przed nami :-).
Wysyłam pierniczki, nie należę, niestety, do tych pań, których pierniczki są piękne, precyzyjne i katalogowe. Przesyłam koślawce, anioła, który lata w kółko, bo jedno skrzydło ma dwa razy większe od drugiego i się zauważyło dopiero po upieczeniu, na dodatek nie ma biedulek nosa, a fryzurę na chłopa pańszczyźnianego.
Jeden z bałwanków wywala język, ładnie to tak? Niemniej, radość z pieczenia i dekorowania mnie nie opuszczała.

Ateno, a ja po prostu przepadam za Twoimi pierniczkami i za Twoją dzielnością, skromnością, radością życia oraz poczuciem humoru. A Aniołek wydaje mi się bardzo sympatyczny! – nawet, jeśli umie tylko w kółko latać, jak kura.

Bałwanki Twoje pokażemy w dalszej części wystawy, bo oto nadciągają inne anioły:

 

gp-aniol-marcwit

 

Tego zadumanego nosacza o podpuchniętych oczach ulepił DC Marcin W. Jego żona, KC Magda, pisze:

… moje życiowe ścieżki przecinają się w tylu miejscach z drogami jeżycjadowych bohaterów: skończyłam przecież Technikum Poligraficzne przy Różanej i tu poznałam pewnego Marcina; mam za sobą 5 lat praktyk w Zakładach Graficznych im. Kasprzaka przy ul. Wawrzyniaka; rodzina ze strony Taty pochodzi z Pobiedzisk i okolic; od czasów studenckich chodzimy do kościoła oo. Dominikanów. Napiszę jeszcze, że moja Mama była uczennicą profesora Latawca w liceum im. Dąbrówki i do dziś pamiętam Jej opowieści o niezwykłym nauczycielu. Pamiętam zwłaszcza tę, w której profesor, żegnany serdecznie kwiatami przez wdzięczne maturzystki, próbuje niezdarnie ukryć wzruszenie i wychodzi z klasy wkładając bukiet do kieszeni płaszcza.

Ja też naszego profesora takim pamiętam, Magdo! (Bardzo łatwo się wzruszał, zwłaszcza gdy czytał nam głośno Słowackiego).

Jak miło, że mamy te wspólne ścieżki! Gratuluję licznej i wspaniałej rodziny!

Kolejny – senny i pulchniutki! – aniołek został ulepiony przez 13-letnią Tosię, Córkę Marcina i Magdy:

 

gp-aniol-tosiwit

 

Ten z kolei, z lekka zdziwiony, wielce ozdobny, jest dziełem 9-letniego Adminiątka. Mamy tu i księżyc, który z cynicznym uśmiechem gapi się w dół:

 

gp-aniol-helenki

 

To jest przyjemnie uśmiechnięty i złotowłosy anioł KC Błękitnej:

 

gp-aniol-kaszatan

 

A te znów aniołki, wycięte tą samą foremką, zostały mile i pomysłowo zindywidualizowane przez KC Jolę (tę od „carpie diem”) i jej siostrę:

 

gp-anioly-joli

 

Oto trzy urocze anioły naszej KC Chesterki, która maluje lukrem jak akwarelą (śliczne te pestki słonecznika jako lotki!):

 

gp-aniol-chesterki

 

Proszę zwrócić uwagę, że te eteryczne istoty mają przedziałki we włosach!

 

gp-aniol-chesterki3

 

gp-aniol-chesterki-2

 

A na koniec – mój, cały zalatany, znów z ciasta bez proszku do pieczenia (dzięki, Sowo! – co to za ulga, już mi anioły nie puchną). Leci!!! W niebie mocno dmucha, toteż w pędzie włosy i wstążki mu się rozwiały. Mam nadzieję, że zdążył z dobrą nowiną!

 

gp-aniol-moj

 

 

SZOPKI

 

Szopka, pochodząca jeszcze sprzed rad Sowy, spuchła mi natomiast rozpaczliwie, aureola św. Józefa wrosła w belkę stropową i nawet ją nieco uniosła, anioły zwiotczały, wołka i osiołka rozdęło ponad miarę! – ale ją pokazuję – niech tu posłuży jako nauka. Precz z proszkiem do pieczenia! Nigdy więcej!

Zresztą zaraz po sfotografowaniu szopka ta i tak została słusznie zjedzona przez gończego polskiego, który przypadkiem przechodził mimo.

 

gp-szop-ja

 

Tu jest przytulna i nastrojowa piernikowa szopka KC Aknordeib, czyli Biedronki wspak:

 

gpszop-biedr

 

Tak zaś błysnęła rozmachem i fantazją KC Sondelani (szopki są dwie, bo jedną upieczono dla sąsiadki):

 

gp-szop-sond

 

Smakowita (czy dobrze widzę, że strzecha jest z daktyli?!) szopka naszej ciepłej i mądrej KC Zośki:

 

gp-szopkzos

 

Szopka bez piernikowego Dzieciątka od KC Hanusi:

 

gp-szopa-hanu

 

Piernikowe Dzieciątko bez szopki od miłej KC Justysi:

 

gp-zlob-justysi

 

I wreszcie – dzieło KC Beatuszki i DC Adama z Wrocławia. (Fluid z tymi królami, co, Adamie? Ładne robisz wielbłądy.)

Zwróćmy uwagę na mistrzowskie zróżnicowanie barw ciasta: nie użyto wcale lukrów, za to są trzy piękne, szlachetne odcienie brązu! Dzięki temu jeden z królów, „Baltazar przypalały” rzeczywiście  „słońcem twarz sfarbował”!

W niebie obłoczki trójkolorowe oraz wdzięczne ptaszki.

Brawo!

 

gp-szop-beat

 

 

PIERNICZKI FOREMKOWE

 

Dzięki  KC Beatuszce, która szczodrze podzieliła się z nami swoim odkryciem, trafiliśmy do czeskiej pracowni pana Slavika (slavik-rezbarstvi.cz) i mogliśmy podziwiać jego prześliczne foremki drewniane, a nawet kupić je sobie!

Takie oto kupiła KC AniaG:

 

gpaniag

 

Po polukrowaniu (czerwone wino, karmel i żółtko!) jej pierniczki wyglądają lśniąco, szlachetnie i ceramicznie:

 

gp-slavik

 

Ale można też je lekko pozłocić, jak zdecydowała nasza Adminka, czyli moja córka Emilia, i wtedy wyglądają tak (mniej apetycznie, lecz klasycznie):

 

gp-emi4

 

gp-karp

 

emi1

 

emi2

 

emi3

 

Ta miła sówka KC Beatuszki też mi wygląda na Slavikovą!

 

gp-sowka

 

Musimy tu jeszcze pokazać stemplowane pierniczki KC Jadzi:

 

SONY DSC

 

I wreszcie – wspaniałą toruńską karocę od KC Sowy, z takim oto opisem:

Pierniki toruńskie: figuralne, z drewnianych form, pozłacane.
Takie, jakie ojciec chrzestny Drosselmeier podarował dzieciom pod choinkę. Nie wiem, czy przywiózł je z Torunia, bo można je było zakupić także w Norymberdze:

„Choć wiele jest miast, które zdobyły w Europie rozgłos dzięki wypiekowi piernika, np. Bazylea, Salzburg, Akwizgran, Pardubice, jedynym znaczącym konkurentem Torunia w rywalizacji o piernikowe pierwszeństwo w Europie była Norymberga. Każde z tych miast zazdrośnie strzegło swoich receptur, nie rezygnując przy tym z wysiłków poznania sekretu rywala. W końcu na mocy ugody z 1556 roku, Toruń otrzymał prawo wypieku pierników „norymberskich”, zaś Norymberga zaczęła
oficjalnie produkować pierniki „toruńskie””. (cyt. za
muzeumpiernika.pl [1])

 

gptorun

 

 

FANTAZJE, ALUZJE I INSPIRACJE:

 

Tu będzie ciąg dalszy pierniczków KC Sowy, która przysłała do nich wszystkich stosowne opisy oraz pięknie i stylowo zaaranżowała otoczenie.

Pierniki norymberskie: orzechowo-migdałowe, ze skórką pomarańczową i wypiekane na okrągłym opłatku. Możliwe, że takie jadali na święta Fryc i Marynia – pisze Sowa i dołącza takie oto zdjęcie:

 

gpnorymb

 

Pierniki angielskie – pisze dalej Sowa. – Jakie pierniki jadała na Święta Elisabeth Bennet? Raczej nie toruńskie, bo z winy tłumacza „Dziadka do orzechów” na język angielski, który pominął fakt pochodzenia złoconych figurek otrzymanych przez dzieci, pierniki toruńskie nie rozsławiły się na Wyspach. Pozostają tylko domysły…

 

gp-regent1

 

gp-regent3

 

Istne cacuszka, Sowo!

 

Mamy jeszcze jedną aluzję do „Dziadka do Orzechów ” : zamaszystego Króla Myszy w wykonaniu KC Chesterki.  Wspaniały!

 

chest

 

Mamy ponadto  inspirowaną malarstwem Chagalla kompozycję KC Piętaszka:

 

sam_3835

 

I – tego samego autorstwa – nostalgiczny i świetnie zakomponowany „Portret lunofila” (piernik i cukier-puder) :

 

sam_3843

 

Wielkie brawo, Piętaszku!

 

Mamy też trochę inspiracji muzycznych. Oto pierniczki KC Nini:

 

nini1

 

Piernikowy obój, przysłany z muzycznego domu przez KC Agaję (mamę KC Charlotki) :

 

gp-oboj

 

Przybyła też od nich piernikowa altówka – obok leżą orzechy, żeby można wyobrazić sobie wielkość  instrumentów:

 

gp-altowka

 

A oto pyszna muzyczna aluzja od DC KrzysztofaO :

 

nutka-ko

 

Tu jest tajemnicza baśniowa Chatka Na Kurzej Nóżce wykonana przez KC Isię:

 

gp-chatka

 

KC Arturianka (jedna z trzech uzdolnionych córek KC Chesterki)  pisze, w załączeniu do swojej oszałamiającej przesyłki:

Prezentuję pierniki z kolekcji średniowiecznej. Są to: Święty Graal (kielich), moneta Ludwika Świętego, króla Francji z napisem „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat”, dama w purpurze to Uta, żona margrabiego Miśni Ekcharda (wzorowane na rzeźbie z katedry w Naumburgu), pozostają jeszcze anonimowe postaci wzorcowe – dwórka w niebieskiej sukni i rycerz –  należące do dworu Uty. 
Z pozdrowieniami,
zakochana w średniowieczu Arturianka.

 

arturianka1

 

arturianka2

 

Na koniec – aluzje jeżycjadowe. Mamy takich aż cztery!

 

Korale Dorotki Rumianek (jak żywe!) upiekła KC Atena (która, nota bene, sama potrafi wytwarzać, dla siebie i przyjaciół, śliczne korale, naszyjniki i wisiorki, wiemy coś o tym!).

 

Aha, aha,  już widzę! – to tu jest ten bałwanek, co wywala język! – wisi głową w dół i ma zieloną czapeczkę:

 

gp-korale-ateny

 

Od wesołej i licznej rodziny W. z Chomęcic dostałam też piernikową „Noelkę” (czytano tę powieść wspólnie tuż po pieczeniu pierników), wykonaną przez 13-letnią Tosię:

 

gp-noelka-tosi

 

A od niesłychanej KC Beatuszki – udany piernikowy portret Brunecika, który zaledwie przed chwilą został Wam przedstawiony, a którego zaakceptowaliście jako całkiem odpowiedniego dla bohaterki „Ciotki Zgryzotki”!

 

gp-brunecik

 

Tak! Podobny!!!!
Beatuszka zuch!

 

Teraz pokażę fantazję stomatologiczną w wykonaniu KC MoniS, która pisze:

 

Przesyłam tegoroczne pierniczki doprawione uśmiechem, rodzinnym ciepłem i zaangażowaniem, dlatego smaczne aż do Sylwestra. I tego samego życzę na Nowy Rok, trochę z daleka, ale cały czas blisko i z wdzięcznością.
PS Rekordu nie było, ale stworzyliśmy 722 pierniczki w 4h :) Bracia wałkowali i wykrawali, tato z doskoku przyspieszał ozdabianie, ciocia nadzorowała piekarnik i trochę miała dość tych pierniczków, mama lukrowała, a ja głównie ozdabiałam. Ania niestety była nieobecna, ale przesyłała z Paryża fluidy ;)

 

PS2 Pierniczkowe zęby są w kształtach jak najbardziej fizjologicznych (tylko ułożone do zdjęcia nieodpowiednio), KC Jelly nie powinna mieć problemu z rozpoznaniem ;) Robiłam je żeby podziękować prowadzącym zajęcia doktorom, spodobały się. A największą radość w pierniczkach sprawia właśnie rozdawanie ich bliskim czy też nieznajomym. Drobny gest, ale liczący się!

 

gp-zeby

 

I na koniec – urocza dziewczynka w ludowym stroju, dzieło KC Łucji z Narnii (córki KC Chesterki):

 

lucja-zn1

 

 

FLORA I FAUNA

 

Ten dział otwieramy prześlicznym wizerunkiem pawia, który wyszedł spod ręki KC Nini:

 

nini3

 

I zdecydowanie ma tu  pole do popisu KC Kapucynka (córka Chesterki), która pisze:

 

Ponieważ ostatnio biologia zdominowała moje życie, przesyłam Pani pantofelka (takiego tam pierwotniaczka;)) , zrobiłam jeszcze podwójną helisę DNA, ale nie wyszła zadowalająco (za rok postaram się ją poprawić), wysyłam również ananasa (cóż z tego, że nie jest to zimowy owoc), pierniczka-króliczka oraz… UWAGA, UWAGA! – mojego zeszłorocznego grzybka, który dziwnym sposobem przetrwał w pudełku na szafie i uchronił się przed pożarciem. Tak! On nadal żyje i ma się dobrze, tylko trochę zbladł! Wysyłam go w otoczeniu innych grzybków, wyrosły takie wokół niego, świeżutkie, tegoroczne. 
Pozdrawiam, Kapucynka

 

kapucynka4

 

kapucynka3

 

kapucynka2

 

kapucynka1

 

Żałuję bezgranicznie, że nie przysłałaś helisy DNA, Kapucynko!
Popraw się!

 

Jeśli idzie o florę, mamy udatne betlejemskie kwiatki i wiśnie (nie śmiem przypuszczać, że feblikowe) od KC Bożenki:

 

gp-bozena

 

A potem już tylko fauna i fauna! Nawet od czwartoklasistów:

 

Na wystawę piernikową wysyłam zdjęcia pierników upieczonych i ozdobionych przez naszą rodzinę. Tak jak w zeszłym roku, mamy renifery (foremka renifera jest tak cenna, że babcia pewnego kolegi chciała ją od nas kupić, i powiedziała, że cena nie gra roli). Mam do Pani pytanie: Jak miał na imię mgr W.Pieróg, o ile w ogóle miał jakieś? Podczas świąt cała rodzina czytała „Brulion Bebe B.” Moja mama jest w wieku Rzodkiewki, a tata – Nutrii. Tata powiedział, że jak czyta „Brulion”, czuje klimat tych czasów.  Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.Pozdrawiam, już IV-klasista Przemek z Lubonia.

 

gp-renif

 

Przemku, wprawiłeś mnie w niejakie zakłopotanie. Chyba mgr W. Pieróg nie ma w Jeżycjadzie imienia chrzestnego (może się mylę?). Ale co tam, jeśli nie ma rzeczywiście, niech mu będzie Wierzchosław!

Przesyłam pozdrowienia noworoczne dla Twoich rodziców! Miło mi, że Bebe towarzyszyła Wam w Święta!

Teraz nastąpi seria zoologiczna od KC Aleksandry. Nie wiadomo, kto zrobił które zwierzątko, bo piernikowe posiedzenia, a raczej zjazdy rodzinne u Aleksandry, są zawsze bardzo liczne, jak zapewne pamiętacie z poprzednich Galerii. Ciasto piernikowe Aleksandry jest pyszne, dodatki do niego – także, a pierników wytwarza się w tej zacnej rodzinie całe wielkie morze.

 

Oto dinozaur:

 

gpdinozaur

 

i inna zwierzyna, z Sową pośrodku:

 

gp-fauna-al

 

Krowa:

 

gp-krowa-al

 

Żółwie:

 

gpzolwiki

 

oraz myszka:

 

gp-myszka-al

 

U  rodziny W. z Chomęcic wytworzono z kolei  jamnika o kryształowych uszach (dzieło Magdy) :

 

gp-jamnik

 

i ślicznego ptaszka (dzieło Tosi):

 

 ptaszek-tosi-po-lukrowaniu

 

 Tu mamy ptaszki od KC Buczyny, a raczej od jej córeczek(8 i 5 lat) :

 

buczyna-ptaszki

 

KC Mama Isi przysłała w imieniu córki oraz wnuczek-bliźniaczek (tak, to te, znane Wam, blondyneczki ze skrzypeczkami) następujące okazy:

 

Krokodyla,

 

gp-kroko

 

kotka,

 

gp-kotek

 

I koguta:

 

gp-kogut

 

KC Łucja z Narnii zrobiła tukana, który uciekł z klatki, oraz rudego kotka:

 

lucja-zn2

 

lucja-zn3

 

A któreś z dziatek, licznie obecnych w domu naszego DC KrzysztofaO, stworzyło przepysznego zapewne, milutkiego misia:

 

mis-ko

 

KC Justysia z Kanady, wraz z córką KC Asią, upiekła całą gromadę zwierzątek, żeby nie było zbyt pusto przy żłóbku:

 

gp-zwierzatka

 

Wreszcie KC Jola – tak, ta od „Carpie diem”, wraz z siostrą oczywiście – zajęły się produkcją uroczych sarenek: każda jest inna i nawet ma inną minkę!

 

gp-sarenki-joli

 

 

DOMKI I CHATKI

 

Tu – ciekawa rzecz: obiekty, jak się zdaje, budowane są z tych mniej więcej samych prefabrykatów, a jednak każdy jest inny!
Bardzo pouczające!

 

Domek od KC Jesiennej Ady:

 

gp-dom-ada

 

Od KC Historynki:

 

SONY DSC

Od  KC Kasi Ć.:

 

gpdom-cmiel

 

Od KC Marii:

 

SONY DSC

OD KC Hanusi:

 

gp-dom-hanusi

 

OD KC Emilki C:

 

 domek

 

Od KC Elizy (lat 11) i jej mamy:

 

 domek-el-lat-11izy

 

 

SKARBY SEZAMU

 

To, co nam  pozostało  po wyodrębnieniu działów tematycznych, tworzy wspaniały, barwny, różnorodny, połyskujący, bogaty w przeróżne formy, wielkości i kolory, przyprawiający o zawrót głowy  – skarb. Coś takiego musiał chyba zobaczyć Mustafa, kiedy powiedział „Sezamie, otwórz się!” – wszedł i ujrzał stosy drogich kamieni i przeróżnych bogactw. O, coś takiego:

 

sezmonias

 

(To skarby od MoniS, mała część tych 722 klejnotów!)

 

A tu – bogactwa KrzysztofaO i jego licznej rodziny:

 

sez-otczyk

 

Cyzelowane finezje od Nini:

 

nini4

 

nini5

nini2

Wdzięczne, radosne  i miłe – od naszej kochanej Zuzi12 (o,widzę Sowę!) :

 

sez-zuzia12

 

Od dyskretnej KC PatrycjiF, takie eleganckie, subtelne i perłowe:

 

sez-patrf

 

Od niepowtarzalnej i energicznej KC Zośki – takie ciepłe, radosne i  kolorowe!

 

sez-zoska

 

Od Aleksandry:

 

sezal

 

Od KC Paczki Chusteczek:

 

sez-paczkach

 

OD KC Cascioliny z Rzymu:

 

cascio

 

Od KC Ani E :

 

sez-aniae

 

Od KC Kali (która odważyła się wreszcie wyjść spod regału) :

 

sez-kala

 

Od KC Evik i jej siostry:

 

sez-evik

 

OD KC MagdyZ, delikatne:

 

sez-magdz

 

Od KC Szarotki i DC Zgreda – pierniczki  Grzesia, Rafałka i ich przyjaciół:

 

sezzgred

 

A te – od Zgredzikowej córki Gabrysi („ściśle bezglutenowe!”) :

 

zgred

 

Od dzielnej Królowej Gór Polskich KC Karikari – takie precyzyjne, choć jej przecież teraz (z tym rosnącym brzuszkiem) o precyzję jest niełatwo!

 

sezkari

 

Od KC Buczyny – wykonały te pierniczki  jej córeczki, Basia (8) i Marysia (5 lat) :

 

sez-buczyna

 

Od KC Beaty, mamy Zuzi i Jasia:

 

sez-beator

 

Od KC KokoszaNel:

 

sez-kokosz

 

Od KC EmilkiC:

 

gpsezemc

 

Od KC Marii:

SONY DSC

Od KC Jesiennej Ady:

 

sezam-j-ada

 

Od KC Babette:

 

sez-babette

 

 sez-babet

 

OD Kc Just:

Jpeg

Od KC Justysi:

 

 sezjus

 

Od KC AknordeiB:

 

gpsez-biedr

 

Od KC Zuzanny Od Omdleń (obok – kotka Fela) :

 

nfd

 

Od KC Sondelani (okrąg pośrodku to SuperPiernik Mamy Żakowej) :

 

sezsondel

 

Od KC Jadzi -jakie różnorodne pyszności!

 

SONY DSC

i jeszcze kolekcja od KC Joli z siostrą:

 

sez-jolap

 

I wreszcie – hura! w ostatniej chwili  dotarły  pierniki od naszych znakomitych jedenastoletnich bliźniaczek KC Nutrii i Mola Książkowego, które po wielu próbach przebiły się wreszcie przez opór materii i nadesłały zdjęcie spokrewnionego z nimi niemowlęcia imieniem Gabriel (obejrzałam z zachwytem, ale ponieważ nie występuje on w bezpośrednim sąsiedztwie ciast, nie mogę go umieścić w Galerii) oraz zestaw miłych pierniczków, których wybór  tu oto przedstawiam.

 

To są bliźniaczki:

 

nutria-blizn

 

To – człowieczek o wybitnie zielonych oczach:

 

nutria-pajac

 

Tu choinki i dzwonek:

 

nutria-choinkanutria-aniol

 

nutria-gwiazki

 

Tu gwiazdka:

 

 nutria-gwiazd

 

A tu cała bogata szopka!

 

nutria-szopka

 

Z dziewiętnastu nadesłanych zdjęć wybrałam tych kilka, bo – jak sama Nutria zauważyła – nie są one najlepszej jakości technicznej, patrząc obiektywnie. Ale jak na Wasz wiek, Nutrio i Molu, to i tak, przyznać muszę, nieźle sobie dajecie radę z obsługiwaniem komputera! Brawo!

 

Płonące piernikowo-landrynkowe serduszko od KC Justysi i Asi, na którym kończę oto układanie tegorocznej Galerii, przeznaczone jest dla Was, dzielne Bliźniaczki z charakterem, ale także i dla wszystkich innych piernikowych autorów oraz dla tych nieśmiałych osób, które nie przysłały nam swoich pierniczków, a teraz tylko patrzą, podziwiają, oglądają i – mam nadzieję! – postanawiają, że w przyszłym roku przyślą już na pewno! Tak jest, Nieśmiałki, bierzcie wzór z upartych Bliźniaczek – i przysyłajcie!

 

sezjustys

 

Dobrze jest zrobić razem coś ładnego, prawda?

 

Sursum corda!
Ściskam Was i dziękuję za to miłe doświadczenie –

 

Wasza
MM

 

 Do zobaczenia w przyszłorocznej Galerii Piernika!

 

 gp-anioek-moj

 

 

328 przemyśleń nt. „Galeria Piernika

  1. Śliczne pierniczki. I śliczna kotka Fela.
    Ja mam kocura Felka :)
    Sunia Kropka też się dobrze miewa.

  2. Kochana DUA, najlepsze życzenia urodzinowe, zdrówka, bliskości Ukochanych i duzo radości, by się nią dzielić!
    Przepraszam za spóźnienie i sciskam mocno!

  3. Kasztanowłosa, tak ta technika sprawdza się nie tylko z piernikami, spróbuj z innymi ciasteczkami.

    Świąteczne cukierki w kształcie lasek, od zawsze popularne (ale tylko w czasie świątecznym, bo teraz nie znajdziesz ich u nas nigdzie) „candy canes”, to były jedyne twarde, jakie miałam pod ręką. A no dodatek były całe białe z ledwie kilkoma cieniutkimi czerwonymi paskami, które gdzieś znikły po rozkruszeniu. Zupełnie nie wiem jak biały cukierek wsypany do ciastka, zamienił się w czerwony. I to tak mocno czerwony.

    A ja z kolei mam pytanie do Babette – jak zrobić taką kropkę z ciasta na środku okienka? Czy dać ten okruszek ciasta na, czy pod cukierki? A może położyc odrobinę ciasta na środku i tylko dookoła posypać cukierkiem.

    Pozdrawiam DUA i Księgowe oraz zdrowia życzę, smarując sobie zapobiegawczo stopy olejkiem z oregano, bo gdy zapomniałam, to też mnie zaraz choróbsko dopadło.

  4. No, zobaczę pewnie jutro, cieszę się.
    Zaraz tu dzieło Twe pokażę.

    Agato Karolino, albo na pomarańczowo.

  5. Grypa rzecz paskudna. Technika landrynkowa ma potencjał, to i owo bym jeszcze dopracowała (np. poszukała landrynek o bardziej zdecydowanych kolorach), ale i tak jestem zadowolona z efektu.

  6. Nie pamiętam, czy na zielono, ale faktycznie, tego właśnie należałoby się spodziewać :)

  7. A rzeczywiście, Agato Karolino! Ciekawostka! Na zielono malowała?
    Do Galerii Piernika zapraszam, przypominając, że po drodze będzie jeszcze pewnie Galeria Pisanki!:)

    Sowo, dziś już nie ujrzę Twej przesyłki, pewnie dopiero jutro mi Adminka prześle (grypa!).
    No, ciekawa jestem.

  8. Dobry wieczór!

    Jak zwykle spóźniona, ale przesyłam z Mazowsza wiele ciepłych myśli i serdecznych życzeń: dla drogiej Pani Małgorzaty – urodzinowo, i dla wszystkich – noworocznie. Przy tej okazji chciałabym również podziękować za wszystkie Pani książki, bez których życie byłoby smutniejsze, a ja – na pewno inna.

    Galeria zachwycająca. Tak, postanawiam niniejszym, że w przyszłym roku dorzucę do tego skarbca coś od siebie.

    PS Przywiodła mnie tu dziś Ida Pałys, która śniła mi się zeszłej nocy (co nie znaczy, że nie pamiętam i nie zaglądam). Malowała mi paznokcie. Ot, ciekawostka…

  9. Kamień spadł mi z serca. Już się bałam, że nie dojdzie. Bardzo się cieszę!
    To ja bardzo dziękuję za pochwałę!
    Mama pakowała, dobrze, że doszedł w całości!:)
    Pozdrawiam bardzo ciepło!

  10. Karolciu, dziękuję Ci bardzo.

    Zuziu12, miłe dziecię, właśnie przyszła do mnie przesyłka z Akapit Press, a w niej między innymi życzenia świąteczne od Ciebie oraz Twój przemiły aniołek z rudą czuprynką. Dobra robota!
    Doszedł cały! Jedna stópka mu się tylko ułamała, ale ja ją przykleję. Dzięki!

  11. Witajcie Kochani!
    Jestem pod ogromnym wrażeniem GP, każdy wypiek jest oryginalny, wiele tu ciekawych, artystycznych pomysłów.
    Zachwycił mnie rozczochrany Anioł DUA. tyle w nim energii :)
    Zaglądałam tu juz wiele razy i ciagle mam ochotę znów zabrać sie do pieczenia. Musze tylko udoskonalić technikę dekoracji.
    Dziękuję wszystkim, a szczególnie Pani Małgosi.

  12. Kochana Pani Małgorzato!
    Kłaniam się nisko i przesyłam najlepsze życzenia urodzinowe. Radości, słońca i duuuużo czasu na czytanie i eksperymenty kulinarne. :)

  13. Tego buta od koguta słusznie wypatrzyłam czyli. Rozumiem, że to ten od baby z piosenki. Com ja się musiała tego naśpiewać Kogucikowi malutkiemu, a ile czasu mi zajęło rozszyfrowanie skrótu myślowego „kuć kuć” (kogucie, kogucie) to już moje;) Czy Isiatka też lubią tę piosenkę?

  14. Nutko, co też mówisz! W Twoim wydaniu wszystko jest eleganckie i perfekcyjne.
    Dziękuję za życzonka, życzę Wam wspaniałego roku, Tobie i Podobnemu.:)

  15. Szanowna DUA!
    Spieszę ze spóźnionymi, ale jak najbardziej serdecznymi i płynącymi prosto z serca życzeniami urodzinowymi. Niech Pan Bóg błogosławi i otacza Panią swoją opieką. Niech nie brakuje Pani zdrowia, uśmiechu i pomyślności każdego dnia.
    Przesyłam serdeczne ukłony (tym głębsze, że swoje życzeniowe spóźnienie uważam za nieeleganckie).
    Z wyrazami szacunku
    Nutka

  16. Kochana Pani Małgosiu! Spóźnione, ale gorące, na ogniu serdecznym trzymane, nie ostygłe ani trochę, życzenia: łask Bożych, zdrowia, sił, uśmiechu, pięknych spacerów, ciekawych odkryć, miłych spotkań i wiele wiele miłości!
    Chciałam jeszcze w tym miejscu uczynić sprostowanie, przepraszam najmocniej, że tak późno. Kogut w bucie i krokodyl to bardziej moje wyroby, w pośpiechu uczynione, bo córeczki wolały wałkować, wycinać pierniczki przy pomocy foremek lub podjadać surowe ciasto i nie udało mi się jeszcze zaciekawić ich robieniem pierniczków „nieforemkowych”. Kotek jest dziełem wspólnym, szczególnie jego paski.
    Cała Galeria Piernika jest piękna, przebogata – skarby najprawdziwsze! Świetne pomysły na różnokolorowe ciasto, na nie używanie proszku do pieczenia, śliczny piernikowy paw i inne cacuszka- uczta dla oczu! Dziękuję!

  17. Ago, dzięki za dobre słowo. Jeśli chodzi o życiowy wybór: zamiarem moim było po prostu – pocieszyć. No i pomóc.
    Uszczęśliwiać programowo raczej bym się nie ośmieliła.
    Ale jeśli tak się dzieje – bardzo się cieszę, doprawdy!

  18. Nini, bardzo dziękuję za ciekawą i pełną uroku wiadomość prywatną. Cieszę się, że mogłam Cię trochę lepiej poznać. A więc grywasz, i to Chopina! Mogłam się tego domyślić. Sztuki łączą się ze sobą, poszczególne dyscypliny wpływają na siebie wzajemnie, a poczucie miary, którego uczy muzyka, nieodzowne jest w innych ludzkich działaniach.
    Moim zdaniem jesteś osobą utalentowaną także plastycznie. Ciekawe, że sama z tego nie zdajesz sobie sprawy.
    Ale skromność pochwalam.

  19. Proszą, pięknie proszą.. Pisanie na pewno wymaga żelaznej dyscypliny, ale zabawa witrażami to pożywka dla wyobraźni? Tak to odczuwam. :o)

    Zośko w Honolulu nadal jest 9, choć do północy blisko. ;o)

  20. Kochana Pani Małgosiu,
    właśnie wędruję z Laurą przez zaśnieżony Poznań mierzyć suknię ślubną. Tak się cieszę, że wybrała Pani taką drogę życiową-pisząc uszczęśliwiać ludzi. Mnie Pani uszczęśliwia każdą stroną powieści.Pozdrawiam serdecznie i życzę na ten Nowy Rok wszystkiego co najlepsze, przesyłam same dobre i pozytywne myśli.
    PS Oglądając po raz 20 Galerię Piernika nie mogę nadziwić się artystycznemu przepychowi pierniczków KC Marii. Co za cuda!!! A jakie artystyczne wykonanie! Tak sobie pomyślałam, że Maria musi mieć dużą rodzinę i/lub dużo przyjaciół, dla których tak pięknie piecze.

  21. Dzień dobry!
    Zośko i Zgredzie, dzięki za pamięć i życzenia, mocno ściskam!

    Justysiu, dziękuję za przepis na witrażyki. To na pewno to czerwone okienko jest z laseczek. Aż mnie korci, żeby spróbować i się pobawić. To nie, pisać każą.

  22. Dzień Dobry, w następny dzień po Urodzinach.

    Do Kasztanowłosej – tak, technika pierniczka z okienkiem jest bardzo prosta. Trzeba wyciąć dziurkę w ciastku, następnie ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem i wsypać do dziurki pokruszone landrynki lub inne twarde cukierki (my dałyśmy tzw. cukierki laseczki). Należy usypać z nich spory kopczyk, wystający ponad ciastko, bo gdy cukierków jest za mało, to okienko wyjdzie za cienkie, a po przestudzeniu zrobią się w nim dziury.

  23. Droga Pani Małgorzato, z poślizgiem (ale może gdzieś na kuli ziemskiej jest jeszcze wczoraj tzn 9 stycznia?) najserdeczniejsze życzenia urodzinowe. Niech się spełniają Pani marzenia. Ślę moc uścisków, dobrych myśli i uśmiechów :))

  24. I kto tu ma refleks szachisty? Chyba jednak ja.
    Dopiero dziś mogłem obejrzeć Galerię. Same cuda oraz cuda nad cudami!
    I instynktownie wspomogłem Starostę w zapominaniu o urodzinach.
    To chyba jakiś atawizm.

    Kochana Pani Małgorzato, wraz z moją rodziną życzę wielu radości z życia i z twórczości, bo jak śpiewał Okudżawa…
    I dołączam wirtualne (jak virtus) kwiaty.

  25. Sciskam. Caly dzien myslalam o ukochanej Jubilatce i uroczystosciach w KG. Niech sie spelnia wszystkie ksiazkowe marzenia (takze nasze dotyczace pewnej ciotki:)). Czego tu jeszcze zyczyc, zdrowie jest, poczucie humoru takze, dlugowiecznosc w genach ( a co sie spiewa stulatkom na urodziny: jeszcze sto…), przyjaciele i rodzina sa, wielbiciele tez;), tylko tak dalej trzymac i bedzie pieknie i tego wlasnie zycze, zeby bylo pieknie.

  26. Beato kochana z rodziną – serdeczne dzięki i gorące uściski przesyłam!
    Wasz wkład piernikowy był bardzo znaczny, niestety, zmieściło się w galerii tylko troszkę zdjęć. Za wszystkie dziękuję!

    Sowo (wiad.pryw.)- ależ OCZYWIŚCIE że pokazać, jestem bardzo ciekawa okien witrażowych!
    A może jeszcze wpakujemy je do Galerii P. jako PS, co Ty na to?
    Przecież nie będziemy czekać cały rok.

  27. Wiolu, Jadziu, Bóg zapłać za dobre słowo!
    Herbatka super!(lubię kardamon).

    Droga Viburnum, jak mi miło, że i Ty wpadłaś, i to z życzeniami! Poczęstuj się torcikiem, ten od Nutrii bardzo oryginalny, spróbuj.

    Elżbieto, jak to dobrze, że się wygramoliłaś na światło dziennie! Witam! Dziękuję najserdeczniej!
    Ty, Laura Bellini, wk, Mama w Dużym Domu, Justyna z Brodnicy, Psia Mama – opuszczacie kolejno ten zakurzony i ciasny kącik pod regałem, ha, jak sympatycznie! Sporo Was tam jeszcze, widzę po statystykach strony. Odwagi! Tu, po tej stronie, jest przyjemniej.

    Dobranoc wszystkim! Już, niestety, jest po urodzinach, ale co tam, do następnych przecież tak blisko.
    Jakoś zleci, no nie?

    Śpijcie smacznie!

  28. Jeszcze zdążę w Dniu Urodzin, mam mały kwadransik, a wcześniej nie miałam dzisiaj możliwości skorzystania z komputera.
    Kochana Pani Małgosiu, życzę, aby te wszystkie, tak serdeczne i liczne życzenia ziściły się w pełni. Pięknie Pani dzisiaj powiedziała, że ma wszystko i nic jej nie brakuje i cieszy się tym co ma, kim jest( oddaję tylko sens tamtych słów).Niech więc ta radość i wdzięczność przepełniają Panią na zawsze. Wdzięczność to drogocenna cecha.
    Ucałowania słodkie od „toruńskich pierniczków”: Beaty, Tomka, Zuzanny i Janka.
    PS. Dziękujemy za uroczą GP, i cieszymy się że i my mogliśmy wnieść do niej niewielki wkład.
    Północ , zdążyłam:).

  29. Pięknych słów padło wiele, dodam więc swoich niewiele.
    Niech Pan Bóg Panią obdarowuje, już On najlepiej Panią zna.
    Z wdzięcznością urodzinowe śle uśmiechy – WiolaM. : )

  30. Szanowna Pani Małgorzato, Ulubiona Autorko, do dzisiejszych urodzinowych powinszowań z KG, dołączam porcję najlepszych życzeń i serdeczności!

  31. Kochana Pani Małgosiu, życzę Pani wszelkiego dobra, zdrowia i radości. Niech wszystko się dobrze układa, niech się spełnią Pani marzenia.
    Z całego serca dziękuję za wszystkie wzruszenia, rozbawienia, wytchnienia, natchnienia i pocieszenia, których doświadczyłam dzięki Pani książkom oraz dzięki temu wspaniałemu miejscu w sieci, pełnemu fluidów…
    PS
    Długo się gramoliłam spod regału, ale się wreszcie wyyygraamoooliiiłaaammmm:) Serdecznie pozdrawiam też cały Lud Księgi – dzięki, że jesteście.

  32. Z okazji Pani urodzin życzę Pani dużo zdrowia, miłości i błogosławieństwa Bożego :)

    A do tych wszystkich pyszności, które tu już są przynoszę kubki ciepłej herbaty – może być świeżo zaparzony hibiskus z plastrem imbiru, goździkami, zielem angielskim, kardamonem, gałką muszkatołową i odrobiną pieprzu? :)

  33. Tyle pięknych życzeń tu padło, że nie wiem, co mogłabym dodać. Wobec tego podpisuję się obiema rękami (a raczej całą myszką) pod wszystkimi, Droga Ukochana Autorko!

  34. Serdeczności gorące, Pani Małgorzato! Niewyczerpanej, nieustannie pomnażanej radości życia, której Pani tak głęboko doświadcza i którą tak hojnie rozdziela.
    Bożena z rodziną

    I nieśmiało częstuję lanymi ciasteczkami rautowymi – ze wspominanej tu niedawno przez Beatuszkę „Książki kucharskiej Jane Austen”, rozdział jakże stosowny: „Bale i przyjęcia” :)

  35. Celestyno kochana, po prostu kupiło się nareszcie prawdziwie ostry nożyk. Z czubkiem jak igła!
    Nie masz jak porządny warsztat i odpowiedni sprzęt.
    No i ten brak proszku do pieczenia (Sowa mnie ośmieliła) dodał piernikom precyzji.

    Już teraz rewanżuję Ci się najserdeczniejszymi życzeniami. Pięknego dnia urodzin! Niech Ci tak mile upłynie, jak mnie.
    Dobrze mieć życzliwe dusze na tym świecie.
    Wszystkim dziękuję i ściskam na dobranoc!

  36. Najwspanialsza Pani Malgorzato! Do koncertu zyczen juz chyba nic dodac nie mozna, chyba tylko kolejne wyznanie: kocham Pania!!!
    Ciesze sie bardzo tez slyszac dobre wiesci o szanownej pani Cioci Luci. Pojutrze wychyle z nia kielicha (bo to i moje urodziny, nie chwalac sie).
    Zycze radosnego swietowania!
    I spiesze dodac, ze tegoroczne Pani pierniki z artystycznym rozmachem wyciete, bija wszystkie dotychczasowe. Cos niezwyklego! Jak to sie niektorym nozyk wyostrza z wiekiem:)
    Pozostaje w podziwie i lekkiej zazdrosci.

  37. Cha, cha, faktycznie, soczyste są te całusy gończych! Dzięki, Magpie, Romku, dzięki za fiołki, Kokoszkowie mili.

    Kasztanowłosa, ależ z takiego koloru można być tylko dumną!
    Co do pierników: sama takich nie robiłam, ale podobno to łatwa technika: do otworków wyciętych w pierniczkach wsypuje się pokuszone landrynki. I się piecze.

  38. To ja szybciutko i bardzo króciutko:
    Galeria Piernika – COŚ PIĘKNEGO!
    A Staroście – WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
    Bożego błogosławieństwa i miłości,
    a każdego dnia radości :D

  39. Kochana Pani Małgosiu, serdeczne życzenia urodzinowe i dobre mysli ślą Marta i Romek. A nasz gończy (Pan Smuteczek i piernikowy potwór) chce przekazać soczyste całusy.

  40. Życzymy Pani nieustającej Lust zu fabulieren z załącznikiem w postaci malutkiego, słodko pachnącego bukiecika fiołków. Kokoszka, Kogucik i Pan Kogut.

  41. Czy mogłabym prosić, aby ktoś wytłumaczył mi, jak się robi takie pierniki, jakie zrobiła KC Justysia i Asia? (te na końcu)
    Bardzo mi się podoba ta technika, ale nie wiem, jak to zrobić.

  42. Droga Ukochana Autorko!
    Chciałabym Pani życzyć siły do dalszej pracy, wytrwałości oraz pomysłów. Życzę też miłych chwil spędzonych z kochaną rodzinką!
    DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO!
    (dzięki Pani książkom pogodziłam się z moim kolorem włosów:))

    Stawiam tort piętrowy i wielki bukiet róż (oczywiście 17 sztuk!) I dodaję jeszcze zestaw porcelanowych filiżanek w różyczki!

  43. Myślę sobie, że DUA jest w tej grupie ludzi, którzy „mają” wszystko, choć przecież zupełnie nie o stan posiadania chodzi. Dlatego chciałabym życzyć, żeby dobro trwało i żeby Pani bliscy cieszyli się zdrowiem i szczęściem (z doświadczenia wiem, że kiedy ci, których kochamy mają się dobrze, to mamy się dobrze i my).
    A na urodziny przesyłam soczyste i pachnące pomarańcze oraz klementynki, które dotarły właśnie do nas z zaśnieżonej Bazylikaty. Smacznego!

  44. W dniu urodzin życzę, aby zawsze otaczało Panią tyle dobra, ile Pani daje innym

  45. Kochana Pani Małgosiu! :o)

    Przecież mogę Pani (a raczej egoistycznie sobie) życzyć tylko, żeby się Pani nic a nic nie zmieniała!
    Żeby się Ciotka pisała jak z nut! Żeby koncerty obojowe sypały się jak z rękawa (znaczy – prosto do uszka :o))! Żeby ostróżki kwitły obficie i niebiesko! A specjalnie dla Pani – torcik malinowy z nutką rozmarynu! ;o)

    Dziękuję za WSZYSTKO!!!

  46. Kochana Autorko, z całego serca życzę:
    Żeby dobro zawarte w Pani książkach nieustannie rozprzestrzeniało się po całym świecie.
    Żeby jeżycjadowa wena nigdy Pani nie opuszczała.
    I żeby zawsze miała Pani pociechę ze swoich czytelników. :)

    -uściski od Biedronki.

  47. Hura!!! Jeszcze jeden!!!
    Dziękuję, Molu luby!

    Charlotko, na pewno posłucham tego koncertu. Dziś wieczorem, na dobranoc.

  48. Anette (wiad.pryw.), Adminka dziękuje Ci za wiadomość, coś tam naprawdę nawaliło, a dzięki Twojej uwadze naprawiła!.

  49. Dziękuję Wam najserdeczniej, Dziewczyny i Dziewczynki!
    Jesteście kochane.

    Właśnie jedliśmy rodzinnie prawdziwy torcik, biszkoptowy, z galaretką malinową.
    Przemiłe urodziny.

  50. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Droga Ukochana Autorko!!!!!! Tak się cieszę!!!!! Stawiam pani torcik!!!!!!:)

  51. Kochana Pani Małgosiu, płynące z głębi serca najmilsze życzenia urodzinowe. Niech wiosna zawsze gości w sercu, a ta prawdziwa, niech jak najszybciej nadejdzie, by można było wyglądać kolejnych cudów natury.
    Najlepsze życzenia również dla Szanownej Cioci, niedawno o niej myślałam :)
    Ściskam mocno :)

  52. Drogiej Solenizantce serdeczne życzenia urodzinowe, pogody ducha, zdrowia, spełnienia marzeń i jak najmniej trosk składa Jola

  53. Pani Małgosiu,
    Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe!!
    Niech nam żyje nasza DUA 100 lat i więcej, w szczęściu , zdrowiu, radości, otoczona miłością wiernych czytelników. Wychowała Pani pokolenia dzielnych Polek, a tu nowe zastępy rosną i potrzebują wskazówek.
    *tu kłaniam się z wielkim bukietem frezjii*.
    Proszę o przekazanie Cioci Luci ukłonów i wyrazów szacunku.
    *tu znów się kłaniam, bom na dygnięcie za stara*
    Uściski

  54. A, to ja jeszcze może dodatkowo dołożę w prezencie Koncert F-dur J. A. Kozelucha – koncert z tajemniczą trzecią częścią, która teoretycznie istnieje, ale w praktyce jakoś u nas nie grana – więc z konieczności tylko pierwsza i druga. Proszę bardzo!

  55. Tu od rana trwają huczne urorurodziny najukochańszego Starosty, a ja jak zwykle wykazuję się typowym refleksem szachisty. Ale tak czy siak lecę w te pędy z bukietem ostróżek ocalonych przed ślimaczym najazdem własną piersią, łagodną perswazją oraz niebieskim proszkiem. Oraz oczywiście z torcikiem z różowym lukrem, na którym tak kłębią się marcepanowe postacie z Jeżycjady, że nie ma miejsca na więcej świeczek niż siedem, a i to z dużym trudem się zmieściły. Zdrowia, szczęścia, pomyślności! Pociechy z czytelników! No i żeby się darzyło w polu i zagrodzie! A już szczególnie dotyczy to spasłej ciotki Zgryzotki!

  56. Kochana Pani Małgosiu, życzę Pani wiele szczęścia, piękna i miłości, grona licznej pięknej rodziny.
    Niech nigdy Pani nie traci swojej wspaniałej radości życia, entuzjazmu.
    Niech nie przestaje Pani być Istotą Opatrznościową.
    Niech już zawsze będzie Pani naszym najlepszym wychowawcą!
    I oczywiście wiele zdrowia na te resztę lat, w których będzie miała 17.(Zgadzam się z drogą Nutrią, to czuć!)
    (I niech nie przestaje Pani piec takich bajecznych tortów jak ten! Ambrozja!)

    Ależ tu ciepło od tych życzeń, aż się ogrzałam!(Ponad godzina na piechotę ze szkoły, bo autobus odwołany… cóż, trochę zmarzłam:))) )

    Niech Pani pozdrowi swoją Ciocię Lucię!(Czy to od Łucji?)

    I jeśli można, ściskam Panią bardzo mocno i bardzo serdecznie!:)

  57. SZANOWNA SOLENIZANTKO W DNIU TWOJEGO ŚWIĘTA WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA BOŻEGO DUŻO ZDROWIA. Wyszłam na chwile spod regału by w tak uroczystym dniu ogrzać się na chwile Waszym ciepłem, galeria piękna pozdrawiam stała czytelniczka z Reenerod

  58. Stanowczo dosyłam ogromny bukiet ostróżek w odcieniu kobaltowym , ciszę … nieco tylko zmąconą śpiewem skowronka oraz zapach lipcowego ogrodu o poranku :)

    Moc uścisków dla cioci Luci !

  59. Ukochanej autorce w dniu urodzin życzę, żeby dobro jakim obdarza innych wracało do niej zwielokrotnione. Jak to dobrze, że następny roczek Opatrzność pozwoliła pani Małgorzacie na uczestniczenie w życiu swoich bliskich a pośrednio i w naszym. Bożego błogosławieństwa i kwitnącej nadziei i miłości –
    Iskra

  60. Ależ oczywiście, Justysiu!
    Urocza wiewióreczka i dziękuję za nią! Ucieszyła!

    Eviku, ściskam! I dziękuję za wiadomość prywatną. To może potrwać, ale dojdzie na pewno i wtedy dam znać.

    Nutrio, tak jest, wszystkie kwiaty lubię, ale te najbardziej !

  61. Kochana Pani Małgosiu, w Dniu Urodzin proszę przyjąć życzenia samych radosnych chwil, dużo uśmiechu, zdrowia i pogody ducha, serdecznych ludzi wokół, no i mnóstwa ciekawych książek do przeczytania.
    Do bugenwilli i eustomy załączam „medinillę magnifica” z drobnymi kwiateczkami (proszę zobaczyć jak one są misternie wyrzeźbione) zebranymi w kiście dużych kwiatów. To jedna z moich ulubionych roślin domowych od kilku lat. A pumpkin cheesecake – pycha!

    Dziękuję również za trud ułożenia Galerii. Piękna inspiracja na następne dzieła.
    Nie napisałam wcześniej, bo też chorowałam, ale ostatniego dnia przed chorobą zdołałam jeszcze wysłac zdjęcia. A czy zwróciła Pani uwagę na tę naszą szarą wiewiórkę pozującą na schodach „z ręką na sercu”, która przyszła akurat chyba wtedy, gdy fotografowałyśmy pierniki. Nie mogłam się nie podzielić takim zdjęciem, które Asia jej pstryknęła, więc dodałam do pierniczkowych na szybko.

  62. Ooo, to skoro wszyscy dają Pani takie wspaniałe bukiety to i ja nie będę gorsza: wręczam oto Pani wirtualny bukiet złożony z trzech Pani ulubionych (przeczytałam w ,,o autorce”) rodzajów kwiatów. Mianowicie z róż, ostróżek i tulipanów. :)

  63. AniuK, torcik przekładany piernikiem! Ależ to pyszności, a jak bardzo na czasie!

    Co za przyjemne urodzinki.

  64. Ach, jakie przepiękne kwiatki!
    Dziękuję, Gio, nie wiedziałam, że i bladoróżowe bywają.

    A jakie ogromne i soczyste fiołki alpejskie realne kurier właśnie przyniósł! Od zacnych Sąsiadów!
    Śliczne, dziękuję !

  65. Droga Pani Małgosiu! Sto lat, sto lat niechaj żyje nam!! Pędzę z torcikiem czekoladowo wiśniowym przekładanym piernikiem! Zdrowia, pracy, cierpliwości, ciekawości, zachwytu, ciepłych serc dookoła – życzą Ania z rodziną!

  66. Droga Ulubiona Autorko, naręcze bladoróżowej eustomy (wirtualnej, ale za to niewiędnącej) oraz życzenia wszystkiego co dobre, piękne i uszczęśliwiające
    – od Gio

  67. Karikari, a Ciebie podwójnie ściskam i całuję po dwa razy w każdy policzek (może dotrze do Maluszka).
    A może to jest Malunia? Do końca się nie wie na 100 procent.

  68. Obojowe, obojowe, Charlotko!(mój ulubiony instrument).
    Dziękuję!

    Dziękuję, miła Magda.leno!

    Nutrio, ach, jakie przepiękne życzenia! Dziękuję!
    Rzeczywiście, pod „kostiumem” mam nadal 17 – skąd wiedziałaś?

    Sondelani, dziękuję, dynię doceniam w każdej postaci, z wyjątkiem jednej: marynaty w słodkim occie.
    Sernik z dynią to może być coś pysznego.

  69. Najlepsze życzenia i ode mnie! A jak ode mnie, to życzę przede wszystkim wciąż rosnącej kolekcji koncertów obojowych! (mam nadzieję, że dobrze zapamiętałam)
    I specjalny uśmiech :)

  70. Najmilsza Jubilatko,
    Najlepsze zyczenia urodzinowe!! Zdrowia przede wszystkim, a poza tym czego sobie tylko zyczysz!!
    Mam nadzieje, ze zalacznik, chociaz zaden z trzech ulubionych, tez sie spodoba… :).
    Niesmialo tez ustawiam obok innych slodkosci sernik z dynia. Na razie tylko wirtualnie, bo dopiero sie do niego przymierzam, a pochodzi on z niezwykle entuzjastycznego i inspirujacego bloga – chillibite.
    Usciski od Sondelankow!!

  71. Kochana Jubilatko! Proszę i ode mnie przyjąć podwójnie (hihi :) ) serdeczne życzenia urodzinowe: wielu lat w zdrowiu i z humorem!

  72. Urodzinowe serdeczności!
    Niech to wszystko, co już jest Pani udziałem, wypracowanym samodzielnie lub podarowanym z Góry, dalej się w Pani życiu ziszcza, realizuje i nabiera jeszcze większej mocy :)

    Pozdrawiam z kątka i dodam jeszcze, że Galerią jestem zachwycona, jak zawsze zresztą. Cuda, cudeńka!

  73. PS. Przepyszny ten Pani tort! Uwielbiam torty kawowe i konfitury wiśniowe. W ogóle wiśnie. Jem już drugi kawał tortu. Mniam! I przepraszam za powtórzenia…

  74. STO LAT! Dużo radości, zapału do pacy, weny, sukcesów…
    Uch, zawsze miałam kłopot ze składaniem życzeń…
    Czego ja mogę Pani życzyć? A czego życzyła by sobie Pani?
    Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia.
    A czego życzyłbym sobie JA, w związku z Panią?
    O, tego jestem pewna.
    Po pierwsze, żeby Pani długo żyła w najlepszym zdrowiu i sile,
    pisząc jeszcze wiele wspaniałych tomów naszej ulubionej Jeżycjady,
    zarażając swoim entuzjazmem i swobodą życia,
    wspierając w trudnych chwilach, dając dobre rady i dzieląc z nami naszą radość.
    Ale nadal nie złożyłam Pani należytych życzeń. I najprawdopodobniej nie umiem.
    Powiem więc po po prostu: Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń!
    Oraz, odwdzięczając się za pyszne torciki w dniach moich urodzin i imienin, upiekę sama takiego dla Pani.
    Czy lubi Pani czekoladę?
    Bo mój będzie czekoladowy. Czteropiętrowy. Z napisem z białej czekolady: ,,Niech żyje nasza DUA!” i z 17 świeczkami. Ponieważ o naszym wieku nie świadczy ilość przeżytych lat, tylko to, kim się jest w środku. Pod ,,kostiumem” jak to kiedyś celnie nazwała Gabriela.

  75. Ach, co za pyszności, torcik – bajka!
    To my otwieramy szampana, tego ulubionego – buch!!!
    A dla cioci Luci proszę przekazać nasze najlepsze życzenia i ukłony.
    Całujemy i ściskamy mocno – rodzina S.

  76. PS – Śmietana jest po ubiciu wymieszana z serkiem mascarpone i sokiem cytrynowym. Ambrozja!

  77. Droga Mamo w Dużym Domu – dzięki! Ależ żadna to zasługa, rozdawać, skoro się samej tyle, tyle, tyle dobra dostało!
    To raczej zupełnie naturalne.
    Uwaga!
    Stawiam wielki tort kawowy z bitą śmietaną i mnóstwem karmelowych oraz czekoladowych figlasków. Plus wisienki z konfitury.
    Mam nadzieję, że mistrzyni Beatuszka pochwali.

  78. Dzień dobry!
    Dołączam do ciepłych i dobrych życzeń tu płynących.
    Wszystkiego najlepszego!
    Beata z rodziną

  79. Z podziękowaniami za całokształt i z życzeniami, bardzo egoistycznymi, bo wielu jeszcze twórczych lat – dla nas , dla naszych dzieci i tak, tak, wnucząt…Pani Małgosiu, niech Pan Bóg odpłaci Pani deszczem błogosławieństw za to całe dobro, które Pani hojnie rozdaje.

  80. Sienkiewiczem mi tu, Błotowijku, winszujesz!:)
    A ja szybko wyłażę, nie powoli.

    Hanusiu, torcik bardzo zachęcający, dziękuję!

    WK, witam Cię serdecznie – moment na wyjście spod regału rzeczywiście dobrze dobrany! Częstuj się tortem Hanusi, częstujcie się wszyscy!
    Dziękuję za miłe życzenia – wszystko, czego życzycie, mam i cieszę się tym: i zdrowie, i rower, i twórcze życie, i zachwyt pięknem świata, i miłość, i pracę. I mnóstwo wciągających lektur, Jane! Więc tylko tego samego pragnę na przyszłość.

    Jeśli chodzi o dobijanie do setki, właśnie dzwoniłam do mojej cioci Luci, która pojutrze skończy 103 lata i powiem Wam, że daj Boże każdemu takiej starości! Mogę dobijać i przebijać, wygląda to bardzo obiecująco. Najważniejsze jest, jak się okazuje, zdrowie i poczucie humoru.

  81. Przy okazji wspomnę o GalPier – podziwiam już od czwartkowego wieczora – jest wspaniała. Podobało mi się wszystko! Bo wszystko było warte wyróżnienia (słowa Wójta w pełni oddają też moje uczucia). Moja córeczka zaś powiedziała, że jej najbardziej się podoba wózeczek :) (no i zaczęło się oglądanie po raz kolejny i szukanie co ona miała na myśli, wreszcie jest – czerwony od Nini, to wózek, prawda?)

  82. Kochanej Pani Małgorzacie,
    najlepsze życzenia – przede wszystkim zdrowia, radosnych chwil, pogody ducha, nowych potraw do spróbowania, nowych pomysłów do zrealizowania (w każdej dziedzinie jaka przyjdzie Pani do głowy – czy to podróże czy też piernikowa katedra) i wielu ciekawych, wciągających lektur.
    z podziękowaniami za wszystko
    – od Jane .

  83. Kochany Starosto, życzenia wielu lat dłuuuugiego i szczęśliwego życia przesyła Wójt Wiewiórka wraz z rodziną. Niech to długie życie będzie jak galeria pierników: zdrowe ( miód!), słodkie ( miód!), twórcze, urozmaicone, bogate, pełne miłości oraz piękne!

  84. Droga Ukochana wszystkiego najpiękniejszego!
    Do gorących życzeń dołączam malowane przez mróz kwiaty, osty i paprocie.

    ♥ ♥ ♥ ♥

    [- A gdzie ciotula?
    – Ciotula z sanek powoli wyłazi ]

    ☺ ☺ ☺ ☺

  85. Sprawdzilam i bugenwilla niestety nie pachnie… przynajmniej nie o tej porze roku. Ale tak dzielnie kwitnie przez caly rok (zarowno przy temperaturze 0°, jak przy 40° – wytrzymala roslina!) i ma tak piekny kolor, ze nie mozna od niej duzo wiecej oczekiwac! :)

  86. Pani Małgorzato, serdeczne życzenia składamy i wirtualny torcik z Gdyni przesyłamy! Czy może być chałwowy z dużą ilością orzechów?:) Taki smak od rana chodzi mi po głowie:)

    Galeria Piernika jest zachwycająca i zaskakująca. Takie dzieła to tylko tutaj!
    Moja córka bardzo dziekuje za umieszczenie jej pracy w GP. Sama chciała napisać, ale się trochę wstydzi:)

    Ściskamy mocno!

  87. Kochanej Pani Małosi życzę, by, kiedy po wielu latach dobije setki, śmigała dalej na swym rowerku, uczyła madrości swoje i nasze praprawnuki i pisała 54 część Jeżycjady. Tylko, dla kogo te życzenia?

  88. Tak, czas to zmienic!
    Przyznam, ze nie pamietam, czy pachnie… postaram sie sprawdzic jeszcze dzis (pieknie kwitnie pod moim oknem). Zazwyczaj na nia patrze, podziwiajac intensywny kolor – i jeszcze nigdy jej nie wachalam! (Ale na pewno nie pachnie mocno, jak np. jasmin… bo bym poczula).

    A jaki jest ten wirtualny wazon, czy moze secesyjny? :)

    Milego swietowania!

  89. Zaglądam na forum od dawna, okazjonalnie bo ciągły brakCzasu wygląda z kątów.
    Zazwyczaj przychodzę się „ogrzać” i naładować baterie.
    Jako że podglądać i podczytywać nie ładnie, więc się przedstawiam:
    Napływowa poznanianka, mama Trojga, cierpiąca na permanentny niedoczas.
    Lubię słuchać jak pada śnieg i gdy mieszkanie pachnie jabłkami.
    W jezycjadę (i nie tylko ) wsiąkłam będąc 3 raz na porodówce ;)
    Kłamczucha- idealnie sprawdziła się w czasie odpoczynku przed powrotem z Nowym Człowiekiem do domu.

    Widzę, że wybrałam zacny moment na przywitanie.
    Tak więc
    Pani Małgosiu życzę
    otwartych oczu na ogromna małych, codziennych cudów :)
    niech Panią nieustannie życie zachwyca – oczywiście pozytywnie.

    pozdrawiam serdecznie całe forum

    PS
    Najbardziej spodobał mi się piernikowy krokodyl :D

  90. Dziękuję, moje Kochane Czytelniczki i Przyjaciółki!
    Jesteście takie miłe!
    Bugenvillę natychmiast wstawiam do wirtualnego wazonu, gdyż jest wirtualna – a realnej nigdy w życiu nie widziałam i nie wąchałam (czy pachnie, Kris?).
    Czas to zmienić!

  91. Drogiej Pani Małgorzacie z okazji urodzin życzymy wielu łask Bożych, radości ducha i pokoju serca każdego dnia! Sowy.

    Plurimos annos, plurimos!

  92. Najulubieńszej Autorce,
    dużo sił, dużo zdrowia i jeszcze więcej powodów do (u)śmiechu
    oraz po prostu wszystkiego najlepszego
    życzy
    Magda Z.

  93. Kochana Pani Małgosiu, życzę Pani wszystkiego, co najpiękniejsze! Dużo zdrowia, miłości, uśmiechu i pogody ducha!
    Dołączam ogroooomny bukiet sardyńskiej bugenwilli! (Z trudem go trzymam, taki jest wielki…).
    Miłego dnia! :)

  94. Najmilsza Autorko. Składam Pani najlepsze życzenia urodzinowe. Zdrowia, radości, miłości, pogody ducha i samych dobrych dni.

  95. Pani Małgorzato, wszystkiego dobrego z okazji urodzin! Zdrowia, pomyślności, pogody ducha każdego dnia :)

  96. Wspaniała ta galeria piernika. Pani Małgorzato, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, serdeczności oraz owocnego 2017 roku!

  97. Już idę! Dziękuję, Piętaszku!:)
    Masz rację z tym licznikiem.
    Wszystkiego najlepszego z okazji tych Nie Wiadomo Których!

  98. Droga Najmilsza Autorko (DNA hi, hi ) I ja przyłączam się do życzeń. Serdeczności!:)) A życzenia te nie są po to, aby wypominać wiek tylko po to, aby uczcić dzień, w którym przyszedł na świat ktoś tak niezwykły jak Pani.
    Hip, hip – hurra!:))
    Przyznam się, że kilka dni temu były i moje urodziny. Och przestałam już liczyć które, bo licznik zatrzymał mi się gdzieś tak na 17- tu i ani drgnie. Proszę już iść spać, aby być piękną i wypoczętą na jutro…no, dziś :))

  99. Beato Mario, ależ właśnie wyszłaś spod regału – i nic złego Ci się nie stało.
    A więc – odwagi! Wyleź na dobre.Zapraszam! Do Galerii Piernika też!
    A może już niebawem – do Galerii Pisanki?

    Bardzo dziękuję za pamięć i miłe życzenia. Troszkę dużo już tych urodzin, wolałabym zapomnieć, że je mam:)))!
    A się nie da.

  100. Kochanej i Ulubionej Autorce najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Urodzin. Dużo sił, radości i pogody ducha. GP prześliczna , w przyszłym roku muszę się odważyć i wyjść spod regałi.

  101. Też o tym myślałam.
    Odpowiedź musiałaby być długa i gorzka. I dotyczyłaby wielu dziedzin oraz aspektów.

    Co możemy natomiast w tej sytuacji zrobić?
    Możemy robić wszystko najlepiej, jak potrafimy, a nawet jeszcze lepiej.
    I to jest konstruktywna propozycja nie tylko w kwestii pierniczków.:)

    Dobranoc!

  102. A mnie zastanawia jak to jest, że mając tak wspaniałe, wielowiekowe tradycje piernikarstwa w Polsce, najpiękniejsze foremki musimy kupować w Czechach…

  103. I pomyśleć, ze my co roku pieczemy takie same pierniki (co prawda, w ilościach hurtowych)- a tu taka różnorodność! Moc inspiracji! O witrażach w piernikach nawet mi się nie śniło, a tu proszę- ktoś przebąkuje o piernikowych katedrach! Chylę czoła, Mistrzowie i Mistrzynie Piernika.

  104. Jaka obfitość! Toż to najprawdziwsza galeria, nic tylko patrzeć, i patrzeć i się uśmiechać… : ) Oglądając te cudeńka 6 stycznia cieszyłam się, że zostało jeszcze trochę świątecznych pierniczków w domu, bo na samo spojrzenie jakby zaczynały pachnąć.
    A w myślach pojawia się jeszcze Pulpecjowy Florek, och, ten to dopiero wpadłby w zachwyt! Żadne nasze słowa by się nie umywały!
    Wielkie brawa dla wszystkich pracusiów i oczywiście dla DUA, która udostępniła swój kącik na galerię. Dziękuję. : )

  105. Zachwyt mnie ogarnal, ogladam GP i nie moge przestac sie w nia wpatrywac. Po kilku ” wystawach” rozpoznaje bezblednie wykonawcow. Piekne, pomyslowe, kolorowe i cieszace oczy pierniki. Potem napisze cos konkretnego.
    Podziekuje tylko za trud ukladania, ciekawy podzial na kategorie i dowcipne komentarze :). Calosc cudna.

  106. A zajrzyjcie do Piernikarni Śląskiej w Niemczy – cuda, cudeńka, ciekawe historie. Niezwykłe jest to, że w tym rejonie pierniki były już na 100 lat przed toruńskimi. Najwcześniej w Europie.

  107. Zima przyszła nawet do Italii! W rzymskich fontannach zamarza woda, a plaże w Apulii pokrywa śnieg. Niecodzienny to widok. Moi znajomi nie mogą wrócić z Matery, bo wszystkie drogi są zablokowane. Odwołano nawet niektóre mecze piłki nożnej.

  108. Magdo, na ból zęba dobrze działa również szałwia i malwa. Najlepiej zrobić napar, zaparzoną „torebkę” włożyć między policzek a dziąsła, a naparem płukać.

  109. Internet wszystko powie. Też już wytropiłam, a i Ann dała wiadomość prywatną. Cytrusy początkowo wyłącznie na dworach magnackich w oranżeriach. Dzięki!
    U Ann 25 stopni mrozu!
    U Wójta Wiewiórki- 24!
    U nas mniej, ale też zimno.

  110. Cytrusy znane w Polsce już w XV wieku. Pomarańcze jako dodatek do pieczeni jadał Zygmunt I. Tak mówi Internet.

  111. O, pamiętam doskonale te tatarakowe torty margarynowe. Nie znosiłam ich. Jakiś czas temu odkryłam przepis na ciasto tatarakowo-gruszkowe, ale smak mnie rozczarował.

    A propos dolnośląskich pierników, jakiś czas temu trafiłam na stronę piernikarni z Barda Ślaskiego (bardzkie pierniki). Świetna tam opowieść o suszeniu drewna na formy.

    Książki z muzeum będę musiała nabyć, lubię takie cymelia.

  112. Ann, mam nadzieję, że już się lepiej czujesz?
    Dzięki za tropik do wilanowskich książek. Jakże apetyczne!

    Zośko, dziś właśnie o tym myślałam, też w związku z GP: że sztuką może być wszystko, i że to wnętrze człowieka decyduje o tym, że sztuka powstaje. I – jak dobra powstaje!

    Beatuszko, właśnie był to tatarak i arcydzięgiel oraz np. wisienki w cukrze kandyzowane. Przecież nasi antenaci nie znali cytryny i pomarańczy, chyba aż do czasów królowej Bony?
    Chociaż może jakaś żegluga handlowa przywoziła te owoce? Ciekawe, kiedy pojawiły się w Polsce pierwsze cytryny!

  113. Madziu, moja pani doktor stomatolog mówiła, że z domowych sposobów na ból zęba pomagają goździki, ale nie wiem, nie próbowałam.
    Kiedy przeczytałam o tej cykacie, to zobaczyłam właśnie tatarak w cukrze albo arcydzięgiel w cukrze zwany anżeliką, ale co by to mogło być w tamtych czasach to nie wiem.

    Odra całkiem zamarzła, a śnieg tak skrzy i skrzypi, że ach! Ale mróz jest taki, że czym prędzej poskrzypiałam sobie do domu na herbatę z cytryną i miodem.

  114. Pamiętam te …chyba oliwkowozielone listki na torcie. Tort był słusznej grubości i składał się prawie wyłącznie z masła ( w wersji optymistycznej), ale przeważnie (uch!) z margaryny.

    Beatuszko wspaniałe są te przepisy !:) Chyba zrobię sobie galeryjkę piernikowych przepisów- obrazków i powieszę w kuchni aby nie rozstawać się z nimi przez cały rok.

    Wyczytałam, że piernikową tradycję posiada również śliczne dolnośląskie miasteczko Jawor. Zapoczątkowała ją osiadła tam w średniowieczu rodzina Lauterbachów. Można o tym poczytać na Jawor.pl w zakładce
    „historia miasta” :)

  115. Dzień dobry, dziękuję wszystkim za pamięć. Chciałam tylko podpowiedzieć miłośnikom dawnych przepisów, że muzeum w Wilanowie wydało świetne książki, opracowania Jarosława Dumanowskiego – polecam „Modę bardzo dobrą smażenia różnych konfektów i innych słodkości” oraz „Compendium ferculorum” i „Staropolskie przepisy kulinarne”. Cudeńka, przepięknie wydane do tego, bajka. Polecam :-) A ja dalej zachwycam się galerią i slavikowymi foremkami. Chesterko, pozdrawiam najserdeczniej całą rodzinkę, pogłaszcz ode mnie koteczka :-)

  116. Pamiętam tatarak na tortach:)
    GP potwierdza, że sztuką może być wszystko. Pierniczki i pierniki piękne i niepowtarzalne. Jakże inspirujące i przede wszystkim jadalne!
    Strzecha oczywiście daktylowa. Już zjedzona.
    Nareszcie przyszła prawdziwa zima. Mróz (aż zamarza wnętrze nosa), śnieg i słońce.
    Dobrej niedzieli. Dzisiaj kolęduję ze znajomymi. Wyciągnęłam z szafy flet :)

  117. Nini, czy jesteś może plastyczką?
    W każdym razie – widzisz kolory i kształty. I panujesz nad nimi.

    Cykata to smażona w cukrze skórka pomarańczowa, cytrynowa, także owoce krojone i – tatarak! (dawniej w powszechnym użyciu przy zdobieniu tortów – kto pamięta?- ukośnie cięte w paski, płaskie, zielonkawe liście ).

  118. Oj, biedna Magdo! Jak mi Cię żal! Ząb mądrości, tak? One bolą.

    Nini też z tematem stomato.
    Potwierdzam, narzędzia stomatologiczne bardzo się przydają w gospodarstwie domowym.
    Swoją drogą, moja Mama też mi dawała takie przepisy, na makowiec drożdżowy na przykład. „Mleka na oko, mąki ile trzeba, cukru do smaku”.

  119. Uch, uch, a mnie od piątkowego popołudnia potwornie boli ząb, ostania ósemka; spuchłam jak te pierniczki z proszkiem do pieczenia, a żaden dentysta nie odbiera telefonu, zresztą mamy przecież długi weekend (tkwię w pracy). Mróz dzisiejszy przekracza granice przyzwoitości (-25 st C na termometrze), łykam proszki przeciwbólowe i próbuję nie upadać na duchu. Na szczęście wczoraj oprowadzałam wyłącznie samych przyjemnych ludzi, liczę, że dziś nie będzie inaczej. :)
    pozdrawiam ciepło z naprawdę zimnych okolic :)

  120. Hmmm, drób by się raczej nie uradował..

    Zakałapućkałam się i nie wiem, co się w końcu dodaje do tego piernika? Pieprz czy ziele? Czy też może pieprz i ziele? Lubię ten przepis, Beatuszko, chociaż cykata pozostaje tajemnicą jeszcze (przecież nie cykuta?). „Mąki ile potrzeba” przypomina zupełnie wyciąganie z mamy przepisu na jagodzianki. Mamo, a ile mąki dajesz? Na oko! Ale ile na oko? No, około kilograma. Ale około z której strony? Tyle razy patrzysz i nigdy nie wiesz, jak Ty patrzysz? Skupiam się na rozmowie! Mniej czy więcej? To zależy..!

    Pani Małgosiu.. co ja mam teraz powiedzieć.. idę wchłonąć ideę piernika. :o) A później biegusiem robić karmnik, bo gile objadły już całą jarzębinę, więc jemiołuszki nie mają się na co załapać (jak one pięknie dźwięczą, gdy dosiadają się do drzewka, zupełnie jak małe stadko srebrnych dzwoneczków :o)).. Skórka dla sikorek zamarznięta, a jednak trochę wyjedzona, jak one to robią? Szron na brzozowych gałązkach na tle błękitu w popielate obłoczki i chrzęszczący pod nogami śnieg to ideał zimy. :o)

    Sowo, a Nini jest trąba, ma przecież taki falbankowy talerzyk, na co komu głowa? Polecam czubatą pęsętę lub to narzędzie, którym dentysta umieszcza plombę w paszczy. :o)

    A witraże ładnie wychodzą, jak już ich ramki trochę podrosną i podpieką – to najlepszy moment, żeby dorzucić landrynkowy miał.

    Słonecznego popołudnia! :o)

  121. Oj, kochani, widzę, że narobiłam bigosu z tym pawiem (dobrze, że nie z pawia). Bardziej chodziło mi o to, że jest w stylu Andersena niż z konkretnej baśni. Jest chińska baśń o pawiu, której inscenizację ogladałam onegdaj (kilkanaście lat temu) z dziećmi w TVP – bardzo nastrojowa. Przypuszcza, że skojarzyła mi się ze „Słowikiem” i stad ten mix w umyśle, jakieś nieuchwytne podobieństwo.

  122. Sprawdziłam: ziele angielskie, czyli owoce korzennika lekarskiego (drzewa pimentowego, Pimenta dioica), to nie jest to samo, co Piper cubeba!
    Podobnie tylko wygląda.

  123. A, Sondelani!
    Lisa jeszcze w ogródku nie miałam, nie witał się z gąską.

    W ramach zimowego dokarmiania zwierzyny i ptactwa powinnaś chyba jeszcze zacząć hodować drób! Lisek by się uradował.

    Gio, a cóż za ciekawe ciasteczka! Muszę znaleźć przepis.

  124. Dzien dobry – mrozny, sniezny i sloneczny :).
    Kubabe pamietam z dziecinstwa – u nas w domu nazywano tak ziele angielskie.
    Galeria cudowna! Jak dobrze byc razem z Wami w tworzeniu i zabawie!
    Witrazyki juz mi sie majacza w tyle glowy :).
    Musze tylko dopracowac metode, bo w zeszlym roku cos mi nie wychodzilo…
    Kilka dni temu obserwowalismy przez okno lisa, ktory z wielka wprawa wspinal sie po siatce ogrodzenia i sciagal z niej sloninki dla ptakow. Potem jeszcze obszedl caly ogrod i wyszedl jak wszedl – po karmniku i przez plot. A my oskarzalismy okoliczne koty… Za to Onka szalala potem obwachujac slady :).
    Pozdrawiam noworocznie*** Sondelani

  125. Zrobi się, DUA!

    I jeszcze coś na temat bożonarodzeniowych/noworocznych wypieków: tradycyjne kurpiowskie ciasteczka marchewkowe doprawiane pieprzem nazywają się fafernuchy. Znana jest też wersja bez pieprzu, za to z miodem. U mnie w domu się ich nie wypiekało, ale nazwa obijała mi się o uszy.

  126. Nini, nasze ptaszki są wykrojone czeskimi foremkami. Zobaczyłam kiedyś te ptaszki u naszej Adminki, były tak ślicznie polukrowane, że się w nich zakochałam.
    Sowo, niech tak będzie, niech te mniej oszczędne pierniczki będą dla panny Darcy :-))
    A u nas kolejny słoneczny i mroźny dzień. Byliśmy wczoraj na długim spacerze nad zamarzającą Odrą. Ile tam głodnych ptaków. Podrzucę coś naszym sikorkom na balkon.

  127. Och, Beatuszko! Ten toruński przepis mam zachomikowany od zeszłych wakacji i trzymałam go specjalnie, by wkleić do KG przy okazji Galerii, ubiegłaś mnie! Toruńskie Muzeum Piernika bardzo eksponuje ten przepis – drukują go na fartuchach, makatkach, torbach… Mam też całą książeczkę od nich z przeróżnymi przepisami, ten na mące żytniej zwie się litewskim. Ponoć ta mąka daje lepszy aromat i dłuższą świeżość ciasta. Ale przepisu na polewę pani Slavikovej nie widziałam nigdzie! Koniecznie muszę spróbować.

  128. A pewnie, Gio!
    Tylko nie zapomnij sfotografować!

    Beatuszko, dziękuję. Właśnie straciłam pół godziny na szukanie słownika staropolszczyzny. Chyba go pożyczałam Admince. Dobrze, że już nie muszę szukać.
    Pieprz! Mówiłam! Dawali pieprzu do pierników. Pfefferkuchen- ciasto pieprzowe, po niemiecku piernik.

  129. Babette, Twoja śliczna gwiazdka urzekła mnie sama w sobie, ale też bardzo przypadł mi do gustu sposób, w jaki ją pokazałaś (firanka, okno). Witraże uwielbiam, a wzornictwo okienne w ogóle to mój konik. :-)

    Swoją drogą, jak tak pomyśleć o tych piernikowych witrażach i katedrach, to następna Galeria Piernika już teraz zapowiada się obiecująco. DUA, a ten Pani pomysł z wykorzystaniem motywów kurpiowskich chyba zakiełkował: jawią mi się jakieś pierwsze wizje. Zastanawiam się nawet, czy nie zacząć ich realizować od razu, bo potem może mi zabraknąć zapału… ;-)

  130. Muszę sprawdzić, co to te kubery, czy, jak stoi w poprawionym przepisie, kubeby. Właściwie jak jest poprawnie?
    Poszukam u Glogera, albo w słowniku staropolszczyzny.
    Przepis (współczesny, z „Kobiety i życia” ) na piernik z mąki żytniej mam od Mamy, która często go piekła, pyszny.

  131. Ojej, nie zdążyłam z poprawką przed porannym wpisem.
    Ale co tam, przepis świetny, już dawniej mi się spodobał.
    Miłego dnia, Kochani!

  132. Dzień dobry!
    Wczoraj zamieściłam przepis, który sobie zapisałam, ale nie pamiętałam skąd go mam.
    Ale już znalazłam i wiem, że to przepis na piernik toruński. Znaleźć go można na Polonie:
    „Compendium medicum auctum to iest krotkie zebranie i opisanie chorob, ich rożności, przyczyn, znakow, sposobow do leczenia ” z 1789r.
    Autor:Pollacz, Rudolf (ca 1657-1717)
    Przepisy na pierniki str. 627-630
    Poza piernikami toruńskimi są tam jeszcze: cukrowe, migdałowe, miodowe, osobliwe, norymberskie, a to dokładny przepis na pierniki toruńskie:
    Weź miodu przaśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo i wody, smaż powoli szumując, aż będzie gęsty, wlej go do niecki, przydaj imbieru białego, gwoździków, cynamonu, gałek, kubebów, kardamonu, hanyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z gruba przetłukszy, wsyp do miodu gorącego, miarkując żeby nie zbyt korzenia było, zmięszaj, a jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej, ile potrzeba, umięszaj, niech tak stoi nakryto, aż dobrze wystygnie, potem wyłóż na stół, gnieć jak najmocniej, przydając mąki ile potrzeba, potem nakładź cykaty krajanej albo skórek cytrynowych w cukrze smażonych, znowu przegnieć i zaraz formuj pierniki, wielkie według upodobania porobiwszy, możesz znowu po wierzchu tu i ówdzie wtykać cykatę krajaną, do wierzchu pozyngowawszy piwem kłaść do pieca i wyjąwszy je jak się przypieką, znowu je zyngować miodem z piwem smażonym i znowu kłaść do pieca.
    Poprawiłam ten wczorajszy dla porządku i sprawdziłam skąd jest, bo to ważne, ale może już ten austenowski przepis wystarczy ;-)
    Ciekawe są te przepisy na pierniki w książce medycznej. Dawniej sprzedawano je chyba jako lekarstwo.

  133. Lepiej bym tego nie ujęła, DUA.

    Nini, mój zamiar jest też raczej minimalistyczny, biały paw i tylko podkolorowane gwiazdki. Natomiast nie wiem, czy ręka mi nie zadrży przy drażetkowym korpusie, bo zwykle mam problem z utrafieniem z tak małą kuleczką w miejsce, które bym chciała. Co do wzoru – myślę, że karbowane kółko świetnie się do tego nada, a dół odkroję nożykiem.

    Skoro pierniczki rodziny Bennet są oszczędnościowe w składzie, umówmy się, że porcelanowe (na miodzie i z jajkami) jadała Georgiana Darcy.

  134. Można spróbować, zamiast miodu jest melasa i bez jajek, prawda.
    Ale zapisałam sobie kiedyś taki stary polski przepis, ten również bez jajek, a alkohol chyba spulchnia te pierniczki:
    Weź miodu przaśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo i wody, smaż powoli szumując, aż będzie gęsty, wlej do niecki, przydaj imbiru białego, goździków, cynamonu, gałek, kuberów, anyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z grubsza jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej, ile potrzeba, umieszaj, niech tak stoi nakryto, aż dobrze wystygnie, potem wyłóż na stół, gnieć jak najmocniej, przydając mąki ile potrzeba, potem nakładź cykaty krajanej albo skórek cytrynowych w cukrze smażonych, znowu przegnieć i zaraz formuj pierniki, wielkie według upodobania porobiwszy, możesz znowu po wierzchu tu i ówdzie wtykać cykatę krajaną, do wierzchu pozyngowawszy piwem kłaść do pieca i wyjąwszy je jak się przypieką, znowu je zyngować miodem z piwem smażonym i znowu kłaść do pieca…
    Nie próbowałam, ale ciekawe.

  135. Mała rozbójniczka miała oswojonego kruka, Nini, a jakże.
    Był też drób na podwórkach.
    Pawia naprawdę nie pomnę.
    Trzeba będzie się zagłębić (z przyjemnością).
    Myślę, Nini, że ten Twój szlachetny w swej prostocie pierniczkowy paw jest piękniejszy od realistycznego. To jest wręcz idea pawia.

  136. Och, Beatuszko! Wielkie dzięki! Koniecznie trzeba spróbować. Zamiast miodu jest melasa. Ale dziwne, że bez jajek.

  137. Pani Małgosiu, z ptactwa kojarzę jedynie kaczątko, jaskółkę, słowika i łabędzie, ale jak się okazało moje Baśnie (niestety znów zaginęły) obejmują jakąś jedną trzecią (a może tylko czwartą?) twórczości. Pożyczyłam od znajomych trzy tomy (ilustracje nieco upiorne) i się zagłębię. Czy Córka Rozbójnika nie miała jakiegoś kruka?
    Jeśli nie przewiduje Pani w tych witrażach obrazów (biblijnych czy innych), to zajmą Pani co najwyżej dodatkowy kwadransik. :o) Taka rozetka w kształcie bratka?
    Dziękuję za podpowiedź nożykową, wszystkie ostre jakoś szybko się skończyły, został skalpel. Nie znałam tej Paninej firmy.

    Sowo – pawia znalazłam w jakiejś kolorowance, których mnóstwo w internecie jest i już nie miałam czasu na tekturkę, więc odrysowałam z papieru, potem to sobie wyrzucając, bo to przecież tylko pół kółka i falki..
    Miałam zamiar taki, jak Ty – zrobić normalnego pawia ze wszystkimi niebieskimi kółeczkami, zielenią i pozostałymi barwami.. ale chyba mnie to przerosło.

    Swoją drogą, śliczne są ptaszki Beatuszki i Adama – kształty kojarzą się z folklorem, nie wiem tylko z których stron..? I ptaszek Tosi – barwnie upierzony! :o)

  138. Aaa, Beatuszko!
    Z ciekawości można upiec; ale kuchnia angielska jest dosyć oszczędna. Gdzie jajka? Gdzie miód?

    Króliku, dobry wieczór – najlepsze życzenia na Nowy Rok!

  139. Adminko, dziękuję za te szczegóły. Koniki są piękne.

    A jeszcze słówko do Sowy. Zdjęłam właśnie z półki książkę Maggie Black i Deirdre Le Faye „Książka kucharska Jane Austen” i znalazłam przepis na „Melasowe”pierniki” Marthy”:
    „Weź cztery pinty mąki i ugnieć z trzema ćwierciami funta masła. Po dwie uncje imbiru i gałki, uncję kminku, ćwierć pinta brandy, dwa funty melasy, wszystko razem zmieszaj i odstaw, aż stwardnieje, po czym rozwałkuj i wytnij ciastka, a jeśli lubisz, dołóż bakalii. (M.L. s.17)”
    „Wiele przepisów zawartych w tej książce pochodzi z rękopisów, a ich właścicielki związane były z rodziną Jane Austen; jeden ze zbiorów kulinarnych należał do Marthy Lloyd, która mieszkała wraz z panią Austen i jej córkami (…)zatem mamy wszelkie powody przypuszczać, że jej przepisy wykorzystywano w domu pań Austen.” Tak piszą autorki we wstępie.
    To mogą być również pierniki panien Bennet.

  140. Ufff…, co za szalona podróż. Właśnie wracam z jednodniowej wyprawy pociągiem przez pół Polski, w ten mróz (-19). Mamy 70 minus opóźnienia, na razie…
    Jednak, jak siostra za siostrą zatęskni, to nawet mróz niestraszny!
    <<<-
    A jeśli chodzi o pierniczki witrażowe, to jest to moja ukochana forma ozdobna. Powstają piękne, gładkie szybki, w różnych kolorach i przejrzystościach. Można mieszać odcienie i tworzyć tęcze. Światło wprowadza w to wszystko życie…
    Takie witrażyki są świetne nawet w małych gwiazdkach, a większym formom dodają dodatkowego wymiaru.
    W tym roku nie "zabezpieczyliśmy" wystarczająco dużo rodzinnego czasu na taką twórczość. Szkoda.
    Podziwiając Galerię nabrałam apetytu :)
    Dziękuję Wam.

  141. Dobry wieczór, Utalentowani oraz Pomysłowi Twórcy Pierniczków!
    Jak zwykle bogactwo galerii zachwyca, ja też z przyjemnością wracam tu co i rusz, żeby sobie pooglądać :)

    Beatuszko miła, koniki są różne – obrys mają taki sam (tyle że innej wielkości), ale detale grzywy oraz uprzęży i siodła każdy ma indywidualne :)

    Pomysł na witraż z piernika i landrynek mnie zachwyca. Może za rok się na to porwę, jeśli mi czasu starczy – ambitne wyzwanie!

    Uściski dla wszystkich!

  142. Kochani, przybiegam, co prawda z opóźnieniem, aby podziwiać galerię piernikową. Cuda, cuda prawdziwe. W tym roku zaglądam tu jedynie jako konsument dóbr kulturalnych, w postaci Waszej twórczości ( oczami konsumuję, a wręcz pożeram dobra owe). Wszystko mi się podoba, wszystko! Wyróżnienie kogokolwiek jest wprost niemożliwe, bo wszystkie pierniczki są albo piękne, albo miłe, albo zabawne, albo śliczne, albo po prostu takie kochane. Dziękuję Wam za te przyjemne chwile zachwytu.

  143. Zarloczki bardzo dziekuja!
    Witraz gotycki to chyba jednak dla mnie zbyt duze wyzwanie… Moze jednak ktos bardziej utalentowany w tym kierunku sprobuje?
    (Moge ewentualnie sprobowac stworzyc samo okno… ale witraze mnie przerastaja!)

  144. Gotyckie okno witrazowe z piernika! Och, to byloby piekne.

    (A mysmy dzis upiekli pierniczki! Troche pozno, ale pieknie pachna i sa pyszne. Dziatwa miala ucieche.)

  145. Dopiero po powtórnym przeczytaniu własnego komentarza i odpowiedzi Starosty dotarło do mnie, że troska o moje zdrowie dotyczy dnia dzisiejszego, a konkretnie stanu po zjedzeniu pierniczków z czwartorzędu znalezionych w skamielinie starego mamuta. Oboje z mamutem mamy się dobrze i dziękujemy za dobre myśli;)

  146. Romańska katedra wcale nie jest prostsza, też wysoka i z wieżami, w dodatku fragmenty walcowate. Co innego taki przysadzisty kościół włoski, najlepiej bez wież. Można się na samej fasadzie skupić, nożem wzorki dłubać. I witraż jeden, okrągły.

  147. Ależ doszły, Mamo Isi, ciekawa książka z ciekawym wstępem!
    Patrz, jaka jestem, jeszcze nie podziękowałam. A miałam wrażenie, że tak!
    Latka lecą, kafelki klekoczą.
    Pozdrawiam Mamę i całą rodzinę!

  148. Kochany Starosto, dzięki za troskę. Jak to krzepiąco wiedzieć, że jest ktoś taki jak Ty; ciepły jak piecyk kaflowy w mroźną noc. Miło się przytulić do Twoich promieniujących gorącem kafelków ;)
    Zamilkłam, bo byłam zmęczona. Zmęczona byłam, bo nie mogłam spać. Spać nie mogłam, bo mnie cieśń nadgarstków i łokci prześladowała po nocy (w dzień też, ale mniej, bo jednak utrzymywałam pion fizyczny) Tzn. żeby nie było, pion moralny utrzymywałam też, ale on nie miał wpływu na cieśń;).
    Mama powolutku dochodzi do siebie i ręce coraz mniej forsuję, ale teraz to już im pomoże tylko operacja, a na nią nie mam szansy, bo po niej musiałabym operowanej ręki nie używać przez miesiąc wcale. Póki co, mogę więc wyłącznie zapić wodą;). Znalazłam za to sposób; sypiam w pozycji półsiedzącej z rękami zwisającymi. Kocica ma z tego mnóstwo uciechy i uważa, że to wszystko robię wyłącznie na jej benefis.
    Najważniejsze, że idzie ku lepszemu, Bogu dzięki. Mama zdrowieje, Isiątka pięknie rosną i wylatują nad poziomki zgodnie z zaleceniem wieszcza.

    Bez związku z powyższym:zapomniałam się swego czasu spytać, czy doszły życzenia Bożonarodzeniowe?

  149. Dzień dobry!
    A czy anioł z dobrą nowiną już w planach miał być zalatany, rozczochrany, czy to wyszło dopiero przy pracy?
    Jak patrzę na domki i chatki to mi się przypomina Jaś i Małgosia. Pomyśleć, że oni mogli zasmakować takiego domku w większym wymiarze. Chociaż jakbym już kiedyś taki domek upiekła (he, he), to chyba bym go nie zjadła.
    Ależ piękna zima. Dopiero wróciłam z dworu, bo zmarzłam. Zimą panuje taka cisza, słuchać każdy pojedynczy dźwięk. Jak miło teraz usiąść z herbatką i chciałoby się zjeść pierniczka, ale co zrobić kiedy nie ma?

  150. Katedrę i witraże też trzeba robić ostrym nożem. A najpierw zrobić jakiś piękny architektonicznie projekt. Lubię takie wyzwania, ale dłubaniny przy tym sporo, to fakt.

    Lebkuchen na opłatkach, a jakże. Wspaniałe są, zniknęły jako pierwsze.

  151. U Adminki też były Lebkuchen, między innymi. Zdecydowanie najlepsze, ze wszystkich pierników. Na opłatkach się je piecze.

    O katedrze pomyślę. Chociaż, prawdę mówiąc, trochę nie mam cierpliwości do takiej dłubaniny. Energia mnie rozpiera i wszystko robię szybko. Ostry nóż, powiadam.

  152. Landrynkowa technika jest łatwa. Parę lat temu robiłam piernikową chatkę z landrynkowymi oknami, ładnie potem wyglądała podświetlona lampkami. Katedrę też miałam w planie, widziałam kilka oszałamiających projektów w internecie, ale to dużo pracy. Jak DUA się podejmie, to się zmobilizuję i też zrobię. Galeria Piernikowych Katedr, to by było coś!

    Nini, dzięki za odpowiedź. A więc to TE barwniki, no, no. Oświeciło mnie, że swojego pawia chyba robiłaś za pomocą identycznej foremki jak ja moje angielskie pierniczki. Mam nawet ten sam zestaw posypki lukrowej, popróbuję zrobić takie w różnych zestawach kolorystycznych. Białe z niebiesko-zielonymi i złotymi okami na przykład.

    Im bardziej niepozorne pierniki, tym lepiej smakują. Norymberskie (Elisenlebkuchen) okazały się tegorocznym hitem, chyba najlepsze pierniki jakie w życiu jadłam. A wcale na pierniki nie wyglądają, raczej na makaroniki, bo nie mają w składzie mąki.

  153. Ach, szkoda! To by było ładne.
    Gio, a zielono-czerwone motywy z Puszczy Białej – na pierniczkach?
    Co mówisz?

  154. Babette! Ja też bardzo lubię Twoje (i Justysi) rozświetlone pierniczki.
    Snuje mi się po głowie pomysł na przyszłoroczny wielki piernik w formie katedry z witrażami. Ale najpierw muszę opanować tę landrynkową technikę (jeszcze nawet nie próbowałam).

  155. Czekoladniczko, popraw się w przyszłym roku!
    A co do owego przepisu: może i z nami się podzielisz?

  156. Nini, a toś mi zabiła ćwieka! Chyba zacznę szukać pawia w baśniach Andersena. Na razie wydaje mi się, że pawi tam nie ma. Możliwe, że duński pisarz nigdy nie widział tego ptaka!

  157. I u nas zima. Biało i mróz!
    Dokarmiajmy ptaszki!

    Bożenko, wisienki mnie ujęły.:) Dzięki.

    Mamo Isi, jakże Twój stan zdrowia? Bo tak zamilkłaś…
    Jakieś bóle brzucha? Zawroty głowy?
    E, sama nie wierzę. Ciasto piernikowe lubi leżakować. Ze starej książki kucharskiej Marii Disslowej „Jak gotować” wiem, że ciasto na pierniki może fermentować nawet kilka miesięcy i tylko mu to dobrze robi.
    W dawnej Polsce było tradycją, że panna młoda dostawała w posagu od matki dzieżę takiego ciasta, z którego na swym nowym gospodarstwie mogła przez długi czas wypiekać pierniki.
    Mając to w pamięci, wykorzystałam do pieczenia figurek (króle i anioł) sfermentowany miód lipowy, który miałam w kącie spiżarni od dwóch lat.

    Nawiasem mówiąc, właśnie chrupiemy trzech króli i anioła. I żyjemy.
    Ciasto bez proszku twarde, ale smaczne, da się w ustach rozmiękczyć herbatką.

  158. Słoneczne dzień dobry! W Bytomiu przepiękna zima.
    To masa cukrowa, DUA, rzeczywiście bardzo plastyczna: lukier plastyczny Dra Oetkera. Bardzo chciałam ulepić wisienki i Dobre Dziecię nabyło mi co trzeba. Wałkuje się, wykrawa i modeluje z łatwością, ale – to było moje pierwsze podejście do takiego lukru – i tak miałam tu sporo rozterek, np. nie wiedziałam, czym motywy dobrze przykleić, stąd ostatecznie wzburzona polewa czekoladowa :)
    Bardzo DUA i Ludowi Księgi dziękuję za tyle szczodrych, fachowych porad. Nigdy nie byłam specjalistką od lukrów i złoceń, a teraz mam fantastyczne wzorce i dużo chęci do zmierzenia się z tą piękną sztuką :)

  159. Zdrowiej szybko Ann!
    No, a myśmy się wczoraj wybrali z całą rodzinką na kulig. Było super, chociaż strasznie szczypało w stopy.:) A potem jeszcze poszliśmy wszyscy do naszego domu i siedzieliśmy sobie przy kominku. Naprawdę, wspaniały to był dzień Trzech Króli!
    Dziękuję, Bożenko.
    Dziękuję, Nini.

  160. Zaczęła mnie znienacka męczyć ta podwójna helisa DNA. Rzeczywiście trudno ją zrobić z ciasta piernikowego;)

  161. O wszyscy święci! Jak jaki Frankenstein z dwóch istot ludzkich zmontowałam jedną, po prostu groza. Z całego serca przepraszam obie Beaty S:) Ale jak się nie pomylić, kiedy obie twórczo są wielkie? Obie pozdrawiam bardzo gorąco:)

    Zostało mi nieco ciasta piernikowego, które zachomikowałam przed (teraz już) dwoma laty w lodówce. W końcu znalazłam wolną chwilę, wypiekłam trzy blachy bałwanków i są pyszne! I nawet bardziej pulchne od tych tegorocznych. Ale na wszelki wypadek pierwszego bałwanka zjadłam sama, bo a nuż z ciastem stało się coś strasznego i zaraz padnę trupem. Trochę szkoda, bo jakie to by były nagłówki w gazetach! „Ofiara bałwana!”, albo „Horror w kuchni”, albo „Czy oszczędność zawsze jest wskazana?” (to w dziale porad dla czytelniczek). No ale nie można mieć wszystkiego.

  162. Ach, z tego wszystkiego nie napisałam najważniejszego – Galeria Piernika WSPANIAŁA!
    Ja najbardziej lubię pierniki bez lukru, więc zachwyciła mnie szopka Beatuszki i Adama (cóż za pomysł z odcieniami ciasta!), królowie i anioł DUA (niedościgniona swoboda i pewność ręki), zwierzątka małych Isiątek i chatka na kurzej nóżce Isi, Brunecik, sówka, anioły Ateny i rodziny Marcina i Magdy. No i cudeńka Piętaszka.
    Ale jakoś szczególnie mi bliskie są też pierniczki Nini…
    Adminko (z córeczką), Sowo, Karikari – wyrazy podziwu dla precyzji dekoracyjnej.
    Wielka to prawda, że w tym, co tworzymy wyraża się to, jacy jesteśmy :)
    Ogromne podziękowania dla Adminki i DUA za całą włożoną w przygotowanie galerii pracę.
    A WSZYSTKIM za wspaniałą ucztę dla oka (mniemam, że również dla podniebienia) i za tą wspólnotę radości tworzenia, którą widać w tych dziełach.

  163. Myśmy w tym roku też upiekli niezmierzone ilości pierniczków, bo dzieci z naszej małej szkoły rozdawały nauczycielom i wszystkim innym „zasłużonym” osobom pierniczki i światy opłatkowe jako upominki świąteczne. Ale oczywiście nie sfotografowałam od razu i zupełnie nie wpadłam na to, żeby policzyć :)
    Dopiero 3 stycznia dopadłam jeszcze tych nie zjedzonych i pozdejmowałam z choinki, żeby wysłać cokolwiek, ale w przyszłym roku się poprawię. A DUA pisała – rób zdjęcia od razu! Trzeba słuchać Starosty…

  164. Ach i jeszcze – jeśli chodzi o szyjki i inne cienkie elementy łączące – zdarzyło mi się kiedyś wykroić wszystkie piernki, a potem nagle a niespodziewanie musiałam wyjść na parę godzin, co najmniej 6, ale może i 10, a po powrocie okazało się, że ciasto stwardniało i po podważeniu nożykiem można śmiało przekładać delikatne konstrukcje na blachę. Upiekło się normalnie, jak zawsze. :o)

  165. Dziękuję za wszystkie miłe słowa! :o) Uśmiecham się do Was od ucha do ucha.

    Sowo, oczywiście, pytać zawsze można (czasem gorzej z uzyskaniem odpowiedzi.. :o)). Używam barwników spożywczych w małych tubkach dostępnych w większości dużych sklepów, których producent uważa, że podstawowych barw jest cztery, a nie trzy.. potem jest to kwestia rozbełtania z białym lukrem (tu idę na łatwiznę – wrzątek i puder, w odrotnej kolejności). W tym roku odkryłam barwniki w proszku jakiejś brytyjskiej firmy i paw dostał trochę srebra, natomiast śliczny szafir (w opakowaniu) nadał motylom granatową barwę, choć w zamierzeniu miał to być rodzaj morpho.. kwestia proporcji, ale jak się coś robi w ostatniej chwili..

    Nutrio, sprawisz mi wielką przyjemność. :o)

    Ano właśnie Chesterko, miała być Królowa Śniegu, a wyszedł paw… (którego chyba w baśniach H.Ch.Andersena brak? ale nie znam wszystkich od a do z, niestety..) to idę się napawać piernikami od nowa!

  166. Dziękuję Ci Gio.
    Cieszę się, że gwiazdka Ci się podoba.
    Przepadam, kiedy rzeczy (i ludzie :)) są rozświetlone ciepłym światłem.

  167. Bardzo interesująca galeria i trochę tak, jakby się czytało ulubioną książkę, za każdym razem zwraca się uwagę na coś innego.
    Królowie DUA, każdy w odmiennej szacie, koronie, fryzurze, brodzie, pozie, nawet poły płaszcza inaczej się układają, ukłon!
    Zwierzątka Isiątek, zwłaszcza kotek – rozkosznie się przeciągający, wywołuje uśmiech.
    I hipcio (bo chyba nie nosorożec?) Kali.
    Lunofil… tu mi się zamyka buzia w zachwycie, Piętaszku.

  168. Ojejku, jejku, ile tu przeróżnych piękności! Każda w swoim, niepowtarzalnym rodzaju!
    Dziękuję za możliwość podziwiania – wszystkim Wam za przeciekawe kreacje, a DUA szczególnie – również za kompilację. :o)

  169. Droga pani Małgorzato!
    Jestem zachwycona galerią pięknych pierniczków. (CUDNE JADALNE ARCYDZIEŁA!)
    W tym roku również je piekłam, ale jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, więc wszystkie zjedzone. Zostały tylko te przeznaczone na licytację dla WOŚP-a, ukryte przez moją mamę w zakamarkach kuchni, aby ochronić je przed wszelkimi domowymi łasuchami ;)
    Żałuję, że nie wysłałam Pani zdjęcia moich ciasteczek, bo skromnie mówiąc, wyszły w tym roku wspaniałe… Wszyscy je chwalili, a paru osobom przekazałam wyjątkowy przepis mojej sąsiadki na nie.
    No cóż taka oczywiście spóźnialska jestem…

    Pozdrawiam i Życzę miłego dnia!
    Aleksandra

  170. Bożenko, i w końcu nie wiem: kwiatki zrobiłaś z masy marcepanowej, czy cukrowej? Tworzywo wygląda na bardzo plastyczne.

  171. Tak, ta liczba i mną wstrząsnęła.
    Cała rodzina była zajęta!
    Bracia MoniS wałkowali ciasto.

    Czytam właśnie w sieci o pięknym zwycięstwie naszych skoczków. Ale zuchy!

  172. Ha! Dobrze Pani to określiła! Porcelanowe, dokładnie takie miały być.

    A że Beatuszka jest ta sama to było dla mnie oczywiste, natomiast milcząca obecność Adama jakoś umknęła mojej uwadze…

    Do mojego mózgu dotarło coś jeszcze: 722 pierniczki Moni S. 722!!! Jak tyle upiec, jak tyle przejeść??? Wespół w zespół, to jasne, ale i tak jestem oszołomiona.

  173. No, piękny mieliśmy Wieczór Trzech Króli, co?
    Dziękuję za wszystkie miłe wpisy.
    Dobranoc, do jutra!

  174. Oj, jakoś mi umykają komentarze. Przepraszam.
    Sowo, dziękuję. Starosta już potwierdził, tak, to my:-)
    Mam nawet takie barwniki (złoty, srebrny, rubinowy i miedziany), to wystarczy dodać odrobinę alkoholu i gotowe. Na pewno wypróbuję. Dziękuję!
    Śliczne są te pierniczki różane, takie eleganckie. Ma rację Charlotka, żal zjadać takie śliczności.
    A altówkę Agai oprawiłabym w ramki, taki piernik można przechowywać długo i cieszyć nim oczy.

  175. Radosna Galeria Piernika, radosna wspólnota wokół Pani MM. Wielkie dzięki!
    Podziwiam Galerię już czwartą godzinę i nie będę oryginalna, pisząc, że nie wiem, co napisać :) Kasuję swoje kolejne wpisy, bo robią się za długie! Chciałoby się wymienić każde pyszne arcydziełko, bo każde jest na swój sposób jedyne i niepowtarzalne.
    Oczywiście – mistrzowska ręka DUA. Trzej Królowie i rozwichrzony, dynamiczny anioł – ach. Czarowne, stylowe kompozycje Sowy P. i Piętaszka, a „Portret lunofila” – dzieło sztuki. Zwizualizowane pasje Arturianki, zdumiewający Brunecik Beatuszki. Bardzo ładna, delikatna kompozycja Patrycji F. Pomysłowe i pracochłonne szopki. Kunsztowne zdobienia, niedostępna mi technika, oszałamiający rozmach (MoniuS!), lukry i złocenia Chesterki (anioł jak piękna Śpiąca Królewna :), Ani G., Adminki, Nini. Nini, błękitno-biały paw po prostu zachwyca. Cieszy oko dinozaur Aleksandry, jamniczek Magdy, krokodyl Isiątek, misiaczek z drużyny KrzysztofaO… Ileż tej słodkiej radości :)
    I osobne gratulacje dla Nutrii i Mola Książkowego za niezłomność :)
    A wisienki (masa cukrowa) oczywiście feblikowe, jakżeby inaczej. Gwiazdy betlejemskie tylko dla świątecznego kamuflażu :)

  176. Jak pięknie. Niektóre wydają się wprost niemożliwe do wykonania ludzkimi rękoma! Ale może dobrze, że nie mam takich talentów, bo byłoby mi szkoda zjeść (obój wciąż leży, mimo że autorka kazała zjeść – jakoś nie mogę się zmusić).
    Pozdrawiam serdecznie w ten świąteczny wieczór (od razu mi się Szekspir kojarzy z tym wieczorem).

  177. Sowo, to ten sam Adam i ta sama Beatuszka.:)
    Twoje różyczki niezwykle misterne i jakby porcelanowe, śliczne!

    Jeszcze mam coś do powiedzenia w sprawie cukru-pudru, którego ślady pozostają na pierniczkach upieczonych w foremkach pana Slavika. To samo dotyczy też mąki, która zawsze się przylepia do ciasta podczas wałkowania. Otóż wystarczy zamoczyć pędzelek w wodzie i starannie przemalować taką przysypaną powierzchnię. I mąka, i cukier ładnie się zmywają, a pierniczkom to nawet dobrze robi!

  178. Wiesz, Beatuszko, mogą się różnić, wszak pan Slavik to artysta, nie będzie jechał taśmowo.
    Emilka potem odpowie, teraz jej nie ma.

    Babciu Gąsko, aleś nawaliła z pierniczkami. Weź się w garść! Albo Dziatwę zapędź!
    Przypomnę sobie adres strony ludowej, żebyś mogła się obkupić we wstążeczki i wplatać Gąsiątku nr 2. Całuski!

  179. Potwierdzam. Ciasto wg przepisu Aleksandry z różną ilością kakao. W najjaśniejszej części nie ma kakao.

    Teraz zauważyłam, że u Emilki jest mały konik i duży. A czy one różnią się wzorem, bo widzę, że moje slavikowe serduszko ma trochę inny wzór.

  180. Cuda, cudeńka. Można oglądać z góry na dół i z dołu do góry.Szopki Sondelani, jeżyki Adminki i anioł Adminiątka, Brunecik Beatuszki, pantofelek Kapucynki, wiśnie Bożenki, gwiazdki Nini. Powinnam wymienić wszystkich, tyle tych śliczności. Ukłony w stronę DUA i Adminki za huk pracy i za radość jaką nam sprawiło pieczenie i dekorowanie pierników do GP :)

  181. O dzięki! Jak to dobrze, że trzecia próbę odłożyłam na potem i poszłam do Teściowej.
    Ach, zapomniałam, jaki piękny ten ptaszek Tosi, taki jarmarczny.
    Zuziu, dwa ciemnookie anioły zainspirowane sa malowidłami ze światyni Debre Berhari w Etiopii.

  182. Karolciu, dzięki. Casciolino – a jakże, o piątej. Nawet zdjęcia robiłam o szarej godzinie, żeby wszystko się zgadzało. Niestety w takim oświetleniu nie udało się pokazać dokładnie malowanych różyczek, a są cieniowane, dwoma tonami różu.

    Beautuszko: bardzo łatwa sprawa – jadalny złoty brokat, kilka kropel alkoholu i pędzel.

    Adamie, czy jesteś tym samym Adamem, który w zeszłym roku przysłał ażurowe anioły? Bardzo mi się podobały, a Wasza tegoroczna szopka jest po prostu przepiękna.

  183. Ojej, i mój wpis chyba się gdzieś zawieruszył! (pisałam około południa, z telefonu)…

    Chciałam jedynie podziękować AniG za przepis, na pewno kiedyś wypróbuję, tak polukrowane pierniczki wyglądają naprawdę świetnie! :)

  184. Mamo Isi i Beatuszko (prawdziwa) bardzo dziękuję. Wasze pierniki są zachwycające ! Piszę to zajadając oczywiście ostatnie pierniczki :)
    Ann droga – precz z choróbskiem !:))

    Brawo nasi skoczkowie !!!:)

  185. Aha, Casciolino! To tam został, a nie wcześniej, czyli przy poprzednim. Wszystko jasne. Dziękuję! Poprawiam!

  186. Różna ilość kakao, Aleksandro. Właśnie zjadłam przysłaną mi przez Beatuszkę trójkolorową chmurkę i czuję.

  187. Chesterko!
    Właśnie w tej chwili, na moich oczach, oba Twoje wpisy wskoczyły same do kosza, skąd je wydobyłam i przywróciłam! – spójrz wstecz. Godziny: 12.37 i 12.50.
    Nie umiem tego wytłumaczyć.
    A zajrzałam do kosza, bo sprawdzałam jeszcze wiadomość prywatną od Cascioliny. Dziękuję jej za zwrócenie uwagi i zaraz poprawię to imię.

  188. Oglądam Galerię i oglądam, podziwiam i podziwiam, i co mi się w głowie ułoży, o których piernikach chciałabym napisać, że mi się szczególnie podobają, to zaraz stwierdzam, że jeszcze przecież jest ten i ten i ten, i wpis zrobiłby się kilometrowy i… wiem, stanowczo za dużo „i”, i dlatego napiszę tylko, że wszystkimi dziełami jestem zachwycona i zgadzam się z Adamem, że różne odcienie ciasta wymyślone przez Beatuszkę mają w sobie ogromny potencjał (różne przepisy, czy różna ilość kakao?) :)

  189. Kochana Pani Małgorzato! Dziękuję! Po takiej zachęcie może się w końcu odważymy.

    Ann, dużo zdrowia!!!

  190. Ach, bo my z Piętaszkiem mamy wspólne imię, a nawet inicjały, co nie?
    I ja podziwiam Lunofila, a właściwie to chyba Lunofilka.
    Piętaszku, a czytałaś „Płonące świece” Belli Chagall z ilustracjami Marka Chagalla? Pewnie tak, ale jeśli nie to polecam.
    Ślę szczególnie ciepłe myśli w stronę Mamy Isi i Ann :-)

  191. Beatuszka jest wielka, ale Lunofila zrobiła Pietaszek!:)

    Chesterko, i jak tam? Próbowałaś przesłać komentarz? Szkoda by było, gdyby przepadł!

  192. Muszę jeszcze nadrobić czytanie komentarzy, ale już teraz napiszę, że jestem zachwycona! Zwłaszcza tą różnorodnością, ale też precyzją, rozmachem, maestrią wykonania. Najbardziej podobają mi się (w kolejności wystąpienia w GP): szopki Sondelani (jaki oryginalny pomysł!) i idealnie pasująca do dzisiejszego święta scena pokłonu Mędrców autorstwa Beatuszki i Adama. Pierniczki angielskie Sowy P. (do jedzenia zapewne at 5 o’clock). Wszystkie minimalistyczne arcydzieła Nini (te kolory!). Zwierzyna- jak żywa- Aleksandry. Zwłaszcza dinozaur. Chatka Emilki C. Radosne pierniczki Zośki i te koronkowe Kali. Na specjalne wyróżnienie w moim przekonaniu zasługują wnuczki-bliźniaczki i Tosia. To się nazywa talent!
    Przemku, możesz przekazać babci kolegi, że foremkę w kształcie renifera można zakupić w sklepie ikea, niezależnie od sezonu.
    Nadmienię jeszcze, że nasze tegoroczne wyroby celowo łączy jeden tylko kształt. To serca, w różnych rozmiarach, po to, żebyśmy pamiętali, że to Miłość się narodziła i wyciągając rączki ze żłóbka mówi do każdego: „chodź, pokażę ci, jak kochać”.

  193. A ja tymczasem powiem jeszcze Dziatwie, co to jest ten bisior, w który przyodział się król Gaspar (czyli Kasper). Po raz pierwszy natknęłam się na tę nazwę w „Trylogii”, dawno temu.
    Bisior był prawdopodobnie najdroższą tkaniną starożytności i średniowiecza. Królewska tkanina! Nazywano ją jedwabiem morskim. Powstawała z nici, którymi przytwierdza się do podłoża małż Pinna nobilis L. (przyszynka szlachetna) z Morza Śródziemnego. Te nici są cienkie, mocne i jedwabiste, a tkanina z nich – lekka i powiewna, lśniąca.
    No, to się Gaspar wystroił na tę podróż do ubogiej stajenki!
    Pozostali dwaj – też.

  194. Chesterko (wiad.pryw.)- nie mam go ani w koszu, ani w spamie, ani w poczcie! Nie doszedł ten wpis!
    Spróbuj podzielić go na dwie części i wyślij raz jeszcze, dobrze?

  195. Ach, mogę tylko westchnąć z zachwytu…

    Szczęśliwego i prawdziwie dobrego Nowego Roku dla Naszej Autorki i wszystkich Księgowych! Takiego właśnie nieskażonego złem, jak napisała Atena :)

  196. A w tej ręce nożyk Fiskarsa. Pół godzinki roboty.
    Dzięki za dobre słowo, też mi się moi królowie podobają!:)))

    Ale Twój Portret Lunofila także powstał w kwadransik, prawda?
    Tak, to wszystko można dostrzec w tym kawałku piernika, posypanym cukrem. Przede wszystkim widać Twoje poczucie miary. Kompozycja obrazka jest doskonała, ani drgnie. Proporcje: ziemi w odniesieniu do nieba, postaci ludzkiej – do księżyca i do ziemi, kąt padania cienia. Co za oko!

  197. Ale fluid! Wcięło mi laudację, w której przywoływałam Ann i proszę!
    Lubię te precyzyjne i pomysłowe detale Sondelani, Kali i Karikari (podejrzewam, że maleństwo pójdzie w Twe ślady, bo, kiedy nosiłam Arturiankę pod sercem, zaczytywałam się w średniowieczu…). I to mi przypomniało Ann.
    Ach te chatki i szopki! – za leniwam na nie. Podziwiam. Zrobiłam raz jedna, ale walace się ściany o mały włos nie przygniotły Św. Rodziny. I jak potoczyłaby się nasza historia?!
    Pomysłowy ten flet Agaji, aniołki Ateny i ten kartoflononosy jak z ks. Twardowskiego.
    A anioł z rozwianym włosem jakby roztańczony. Wpadl wprost z mroźnej zawieruchy do domu: Hej, pobudka, do szopy śpiochy!
    Dziękuję za tyle ciepłych słów i dziękuję za WSZYSTKIE cuda (a jeszcze szopka Zosi i pierniki Patrycji, które wydaja się najsmakowitsze, i pocztówki Sowy – majstersztyk) i inspiracje! Jak ja lubię GalPier!!

  198. Brakuje mi słów, brakuje mi tchu…Bardzo dziękuję za miłe słowa wszystkim sympatykom Lunofila. Przemiła Nutko to Tobie należą się ukłony :) Ten obrazek miałam w głowie od dawna, ale dopiero magia piernikowego ciasta sprawiła, że się zmaterializował.
    Starosto Najmilszy. Naprawdę wszystko to, w tym kawałku piernika posypanego cukrem można dostrzec ? Nie przypuszczałam :) I przy okazji a właściwie przede wszystkim powiem, że starostowi Trzej Królowie powalili mnie na łopatki, to majstersztyk. Mimo, że machnięty od ręki :).

  199. Dzień dobry,
    jaka piękna galeria! Dziękuję DUA i Admince za wielki wkład w obieg dobra na świecie :-)
    Każdy pierniczek odzwierciedla charakter autora. Wszystkie piękne! Anioł DUA nastroił mnie optymistycznie na nowy rok, aniołek Tosi rozczulił, cuda ze Slavikowych foremek (już marzę o nich), Lunofil to czysta poezja…
    Przegapiłam termin zasypana tonami papierów i chorobą, ale jestem w Wami :-)
    U nas całe pierzyny śniegu, ale wyszło słońce i skrzy w bieli. Dobrego dnia!

  200. Nie mogę się oderwać od Galerii.
    Śnieżny krajobraz za oknem stanowi wspaniałe świąteczne tło.
    Gończy wykazał się znajomością rzeczy pożerając szopkę. Pierniczki są pyszne i wie o tym każdy pies. Nasz posokowiec delikatnie pozdejmował pierniczki z choinki. Zostały same wstążeczki. Nie przewrócił jej, mimo że musiał podskoczyć na wysokość 1.30 m. Sprawiedliwie podzielił się łupem z jamniczkiem. Zastałam towarzystwo na dywanie pałaszujące ze smakiem piernikowe resztki.
    Co do polewy, to nie moja zasługa. Ściśle trzymałam się wskazówek ani Slavikowej, a pierniczki nadal lśnią jak lakierowane.

  201. Ciężko się oderwać od tych cudów.
    Podziwiam wszystkie, mam też jednak listę swoich faworytów. Jest ona bardzo długa, więc tylko napomknę, że rozczulają mnie jamniczek Magdy, ptaszek Tosi i misio od KrzysztofaO. A poza tym jakoś tak za każdym oglądaniem zatrzymuje mnie na dłuższą chwilę witrażowa gwiazdka Babette. :-)

  202. Aha, jeszcze objaśnienie dla Dziatwy: ów altembas z kolędy Twardowskiego, to tkanina przetykana złotem, czyli złotogłów. Dziś nazwalibyśmy taką tkaninę brokatem, ale altembasy były ręcznej roboty, o ileż piękniejsze!

  203. Babette, dziękuję za śnieżne i piękne pozdrowienia z podróży!
    O, tak, dobrze Ci tam, czuję! A wręcz szczęśliwie!
    Uściski dla Córeczki!

  204. Chesterko, „Portret lunofila” mnie także zachwycił. KC Piętaszek się wykazała pewną ręką i okiem. Mistrzowski jest ten cień za stojącą postacią, który natychmiast sprawia, że wszystko zdaje się zalane blaskiem. I naprawdę idealna jest tu kompozycja dzieła: cokolwiek by przesunąć, byłby zgrzyt. Perfekcja!- i to wyraźnie „machnięta” od ręki!
    Sekretem jest tu POCZUCIE MIARY.

    Co do pierniczków z Chomęcic: rodzina W. ma swój specjalny rodzaj lukru! Najwyraźniej jest to jasny karmel, który można też barwić.
    Muszę poeksperymentować.

    A swoją drogą, ciekawa jestem, z czego Bożenka uwiła te misterne gwiazdy betlejemskie. Masa marcepanowa? Cukrowa?

  205. Adamie!
    I to jaką cząstką! Wcale nie małą!
    Wielkie brawa dla Ciebie!
    I uściski, za pozwoleniem.

  206. Pomysłowy flet Agaji i szkopka Zośki. Wesoły Dinuś od Aleksandry i precyzyjne w swej kresce pierniki Karikari (twoje maleństwo pewnie będzie podażać w Twe ślady, bo ja, noszac Arturiankę pod sercem, zaczytywałam się w Średniowieczu), Sondelani i Kali. Te ostatnie przypomniały mi wyroby Ann.
    Ach te chatki i szopki! Za leniwam na nie. Podziwiam. Zrobiłam raz jedna i opadajace ścianay o mały włos nie przygniotły Św. Rodziny – i jak potoczyłaby się nasza historia?!

  207. Magdo Z, Twoje pierniczki są subtelne i dystyngowane!
    „Każdyj piszet, kak on dyszyt, tak on dyszyt, kak i piszet” – jak śpiewał Bułat Okudżawa.- „Tak priroda zachotieła. Poczemu? Nie nasze dieło. Dla czewo? Nie nam sudit’ „.
    To znaczy: Każdy pisze tak, jak oddycha, tak oddycha, jak i pisze. Takie jest życzenie natury. Dlaczego? Nie nasza sprawa. Po co? Nie nam o tym sądzić.

    „Piszet” po rosyjsku znaczy też: „rysuje, maluje”.:)

    Swoją drogą to przepiękna piosenka, a jej tytuł to: „Piszę powieść historyczną”.

  208. Gaudenty jak z okładki zdjęty – on ci to w całej krasie Beatuszko! Chagall ziścił moje marzenie a Lunofil – jak Ci się udało oddać tę ulotna atmosferę mistrzu Piętaszku???! Kocham wyroby Isi i Isiątek!! Miś z rodziny KrzysztO kogoś mi przypomina (Krzysztofie – baaardzo dziękuję za to wyróżnienie – wiele znaczy!). Paw Nini jakby wyszedł z baśni Andersena. Jamniczek z Chomęcic i aniołek Adminiątka – urocze!

  209. Wszystkim twórcom cudownych pierniczków i pierników należą się wyrazy uznania, za wielki wkład pracy i twórcze podejście do tematu.

    Dziękuję za miłe słowa pod adresem mojego, bardzo skromnego, wkładu w nasze pierniczki. To Beata była główną siłą i pomysłodawczynią w zespole.
    Przy okazji jej pomysł z różnymi odcieniami ciasta ma w sobie duży potencjał, który jak myślę, może być inspiracją zwłaszcza dla poszukujących nowych wyzwań.

    Na wszystkie pochwały i spostrzeżenia zabrakłoby miejsca, a zwłaszcza cierpliwości czytającym.
    Więc krótko, w punktach:
    – najbardziej ujął mnie „zalatany” anioł DUA przybywający z dobrą nowiną. Trochę szalony, powiewający piórami, włosami i wstążkami, ale przede wszystkim taki radosny, rzekłbym rozanielony.
    – szczególną sympatię wzbudziły u mnie wyroby z samego ciasta – trzej królowie DUA, śliczny aniołek Adminiątka, muzykalne anioły KC Ateny,
    – zdobione wzorami z białego lukru wypieki KC Kali, KC Karikari, KC AknordeiB, KC Sondelani (pomysłowe szopki i precyzyjna gwiazda), no i koniecznie domki KC Emilki C,
    – pierniczki foremkowe Adminki – Emilii (prawdziwa złota biżuteria), KC AniaG (intrygujący skład lukru) i KC Sowy. Przy okazji słuszne podejrzenie DUA nasza sowa też slavikowa,
    – „Sursum corda” KC Joli (a może siostry?), które ujęło mnie przesłaniem, a same pierniczki mnogością, również form zdobienia,
    – kolejny zachwyt to wyroby KC Nini, zwłaszcza paw, za delikatność, finezję i śliczne kolory lukrów,
    – kolorystyką lukru ujął mnie też ptaszek dzieło Tosi, a uśmiechem miś z domu DC KrzysztofaO,
    – w zadumę wprawił „Portret lunofila” KC Piętaszka,
    – podziwiałem wszystkie inne pierniczki, niewymienione, ale przez to wcale nie mniej twórcze i… smaczne :-)

    No i na koniec, choć powinno być na początku, szacunek i podziękowanie dla Adminków i DUA za ogrom pracy w opracowanie i opublikowanie tego bogatego materiału. To wielka przyjemność obejrzeć taką kolekcję. Zobaczyć różnorodność, pomysłowość, pracowitość czytelników i poczuć się cząstką tej sympatycznej i wrażliwej społeczności.

  210. „Potem w szopę zaraz proście

    Z nieznajomych krajów goście

    Palcem Bożym prowadzeni

    Do ubogiej weszli sieni.”

    Chciałabym to wytłumaczyć najmłodszym Księgowym. Może ich zmylić to „proście”. Nie chodzi o zachętę do proszenia. „Proście” czyli „prosto”! Goście z obcych krajów, prowadzeni przez Boga, weszli prosto do szopy, do ubogiej sieni (czyli miejsca na siano).

    Tak, Sowo, zachwycające są te staropolskie perełki. Jak już kiedyś wspominałam, mam wspaniałą książkę „Boże Narodzenie – antologia poezji polskiej” (PAX 1961), która zaczyna się od tekstu rotuły kolędowej z XV wieku, a zawiera nawet wiersze-kolędy Jerzego Harasymowicza. Do tego wspaniale i bogato opracowane szczegółowe przypisy, bardzo pouczające!
    Warto poszukać tej książki, jeśli gdzieś jeszcze jest.

  211. <<<=
    Jadę sobie teraz rozpędzonym pociągiem przez zamrożone, białe, błyszczące w słońcu pola.
    Pojazd jest jakby zawieszony w perłowej śnieżnej chmurze wysoko nad ziemią.
    Mam przy sobie Córeczkę i zmierzam do jednej z trzech sióstr – Marysi.
    Spokojnie, powolutku oglądam dzieła wystawione w Galerii Piernika.
    Miodzik i poezja…
    (Moje myśli są czyste i szlachetne jako ta śnieżynka, która lśni w słońcu i nie dotknęła jeszcze ziemi. He, he, jak dobrze czasem jest wyjechać :)).
    Słonecznie pozdrawiam wszystkich twórców i zwiedzających.

  212. Anioł nie jest przypalony, tylko lekko przypalały. Od rana kontempluję genialny tekst Twardowskiego (co za bogactwo słownictwa!) na przemian z równie genialnym bucikiem Kacpra noża Starosty.

  213. A mnie rozbawiła „słuszność” postępku gończego polskiego. Oj, gdybym dała radę wyciąć taką szopkę, chyba przez tydzień pękałabym z dumy, spuchłaby czy nie. ;) No, ale że to nieładnie tak się chełpić, to może i dobrze, że nie umiem.

    Biedronko, to mnie też można poznać po stylu?;) Szczerze się zdziwiłam, czytając Twój wpis. :) Zawsze mi się wydaje, kiedy patrzę na moje pierniczki z foremki, że są takie niewyraźne i niepewne w zdobieniach, niecharakterystyczne.

    Do swoich refleksji wczorajszych, chciałabym dorzucić słowa uznania dla Łucji z Narnii ( tukan jakoś głęboko zapadł mi w pamięć), twórczości rodziny W. oraz Cascioliny (te kolorowe draże bardzo ładnie zdobią). Zresztą wszystkie pierniki i pierniczki są bardzo ładne!

  214. Dziękuję za wszystkie komplementy, którymi obdarzono moje pierniki. Ja też pragnę wyróżnić szczególnie kilka małych arcydzieł, chociaż na wielką pochwałę zasługują tak naprawdę wszystkie. Każdy piernik, choćby mniej udany zawsze nosi pewne piętno oryginalności, co już czyni go czymś pięknym!
    Wprost urzekły mnie dwie chatki: ta z uroczym zwierzyńcem wykonana przez Marię i domek jak gdyby wyjęty z rosyjskiej baśni, oszroniony podmuchem Dziadka Mroza będący dziełem Emilki C. Poza tym jestem pod wrażeniem prawdziwie chagallowskiego zegara z wahadłem Piętaszka.
    Beatuszko, tak, w tej samej katedrze znajduje się posąg Regelindy, córki Bolesława Chrobrego i żony margrabiego Miśni! Gratuluję lotności umysłu!

  215. Układać te draperie to była czysta przyjemność, Kris!
    Ciasto jest takim podatnym materiałem.

  216. AniuG, wielkie dzięki za ten przetłumaczony przepis, napracowałaś się!
    Ten lukier naprawdę bardzo ciekawy.

  217. Jadziu, też tak czuję. Wszystkie piękne!

    Co do szyjek anielskich: rzeczywiście może to być problem. Jak już pisałam, wycinać i lepić trzeba aniołów (i inne rzeźbki) wprost na blaszce do pieczenia, żeby ich już nie przenosić na surowo. Po upieczeniu zostawić na blasze, żeby wystygły i stwardniały. Doklejane główki mogą się odłamywać nawet po upieczeniu, jeśli były za słabo przytwierdzone, lub źle wyważone.
    A najlepiej jest jednak ciąć figurkę nożykiem z jednego kawałka ciasta.

  218. Zachwycaja mnie tez draperie Trzech Kroli DUA, precyzja instrumentow muzycznych, pantofelka, szopki Beatuszki i Adama, a takze cudow Joli, Karikari i Sondelani (ciasto w srodku slicznie kontrastuje z pierniczkami)…

    Zlocone pierniczki Adminki wygladaja niemal jak bizuteria.

    Wszystko urocze!

  219. Dzięki, Beatuszko! Pochwała z Twych ust to naprawdę coś!
    Tak, ten końcowy anioł też jest mój – przydał się na przerywnik, bo i spuchnięty, i przypalony, jak to u mnie.
    A jak jest taki pomniejszony, to i obciach mniejszy…

    Ago, jak to dobrze, że w przyszłym roku już nie będziesz miała remontu! Czekam i na Twoje dzieła!
    Pierniczek Beatuszki, który Cię rozśmieszył, to pewnie Brunecik? Ja też się zaśmiałam na jego widok. Ta nasza figlarna i miła Beatuszka, serdeczny człowiek.

  220. Mędrcy świata, monarchowie,
    Gdzie spiesznie dążycie?

    Dzień dobry!
    Oglądałam galerię do drugiej nad ranem i to starostowi Trzej Królowie najbardziej mnie zachwycili i anioły.Wiatr rozwiewający poły szat królewskich i włosy anioła, który zdążył z nowiną to jest mistrzostwo świata, a ten anioł zapraszający do przyszłorocznej galerii też jest Starosty, prawda? Tęskniłam za nimi w ubiegłym roku. Lubię i te płaskie i te spuchnięte.

    Ateno, uwielbiam Twoje anioły! Zawsze czekam na te pierniczki, czy to anioł czy marynarzyk – wszystkie kochane.
    Podobają mi się też złocone pierniki Adminki i Sowy. Jak to robicie?
    A pięknie zdobione pierniki od Kali i Karikari przypomniały mi pierniczki naszej Ann. Sondelani też takie cudeńka zdobi. Podziwiam.

  221. Kochani, Najmilsi!
    Wspaniała Galeria, to są po prostu dzieła sztuki. Nie mogłam upiec pierników w tym roku, bo miałam generalny remont i ledwo co zdążyliśmy posprzątać przed Świętami. Ogromnie żałuję, to wspaniale móc być częścią tej wielkiej piernikowej Rodziny. Jesteście wspaniali, tyle pracy, a jaka potem radość jedzenia. Nie mogę napatrzeć się na te piękne rzeźby, zwierzaczki, aniołki…dziękuję za to, że jesteście, a naszej Autorce dziękuję za to, że znalazła czas, by uporządkować ogrom materiału i „odpowiednie dać rzeczy słowo”. Wszystko jak zawsze ze smakiem i humorem. Beatuszko! Jesteś bardzo utalentowana, rozśmieszył mnie Twój pierniczek.

  222. Ach!!! /okrzyk zachwytu/
    I co ja tu będę więcej gadać… Powiedziałabym jak Bodzio: „uau!”. Ale zamiast tego powiem: cuda, cuda!!!

    DZIĘKUJĘ!!!

  223. Dobry wieczór, przepiękna Galeria! Jeszcze jutro (a właściwie, to dziś, ale później) będę oglądać wszystkie dzieła. Bo raz to za mało :) Zachwyca mnie to, że każdy piernik tak bardzo różni się od innych, a jednocześnie wszystkie mi się podobają – lukrowane i nie, pozłacane, rzeźbione, wycinane nożem, foremkami lub lepione. No, po prostu, wszystkie. O każdym mogę powiedzieć: „O, to mój ulubiony” ;)

    Magdo Z., miałyśmy opóźniony fluid, bo też odgrzałam sobie obiad i zajadałam się zupą oglądając GP :)

    Zgadzam się z Biedronką na wspak – można poznać twórców po ich dziełach (gwiazdki Nini od razu mi się skojarzyły :)).

    Też kiedyś zrobiłam tak jak radzi UA – wycięłam aniołka z tektury, bo nigdzie nie mogłam znaleźć idealnej foremki. Niestety, coś poszło nie tak z szyją i niektórym odpadły głowy, co mogło wyglądać dość drastycznie ;) Dodam, że poza praską i nożykiem może przydać się też linijka… Ja z niej czasem korzystam, ewentualnie jeszcze z ekierki :D

    Eh, miałam już zacząć smażyć pączki w wolnym czasie, ale chyba znowu skończy się na robieniu pierniczków, bo aż nabrałam ochoty, żeby je poozdabiać ;)

    Dobranoc :)

  224. Słów mi braknie. Cóż za wyobraźnia, jaka precyzja wykonania, śliczności. Aż mi coś pisnęło z tyłu głowy, żem gapa niezdarna co ino z foremki ciasteczko wystukać potrafi. Ale zdławiłam tę myśl i oddałam się rozkoszy oglądania.

    Już spieszę z przepisem. Nie zdążyłam wcześniej, bom zawalona pracą po czubek głowy, a powrót do domu w śnieżycy trwał półtorej godziny.

    Pierniczki pani Marceli Slavikowej.

    Ciasto: 100g mąki żytniej, 100g mąki pszennej chlebowej, 50g smalcu( ja dałam masło), 50 g cukru pudru, 50g miodu,1 całe jajko, 2 łyżki przyprawy piernikowej, 1 łyżeczka kakao, 1 łyżka rumu, 1 szczypta soli.
    Wymieszać suche składniki, dodać mokre i zagnieść gładkie ciasto( ja zrobiłam to mikserem).
    Ciasto uformować w kulę i włożyć do lodówki, niech sobie odpocznie dzień lub dłużej.
    Następnego dnia uformować pierniczki. Foremkę oprószyć mąką, włożyć kulkę ciasta, dobrze ugnieść wypełniając wszystkie zagłębienia. Gotowy pierniczek wystukać z foremki na blaszkę.
    Piec w temperaturze 150 st C przez 10-15 minut.
    Jeszcze ciepłe pokryć glazurą.

    Polewa
    1 łyżeczka cukru kryształ
    6 łyżek czerwonego wina
    1 żółtko
    Cukier na patelni rozpuścić( nie mieszać) i gotować aż powstanie karmel. Wlać wino i znów gotować aż zgęstnieje. Przestudzić i dodać żółtko( samo, bez białkowego woreczka), mieszać aż powstanie gładka polewa.
    Pierniczki najlepiej smarować pędzelkiem( ja mam specjalny kuchenny z silikonu). I cieniutko, żeby nie zalepić pierniczkowych ornamentów.

    I to by było na tyle.
    Dobranoc.
    PS. Jutro sobie dokładniej pooglądam, bo padam na nos.

  225. Dobrywieczorek :) Mój bardzo długi „list pochwalny” dla absolutnie Wszystkich twórców Galerii Piernikowej właśnie gdzieś przepadł :( Powiem więc w skrócie – jesteście wspaniali i bardzo Wam dziękuję za nieziemską
    energię …dobrą energię, jaką roztacza ta Galeria. A wszystko dlatego, iż każdy z Was zostawił TUTAJ cząstkę swej duszy :)

  226. No oderwać się od tych pierniczków nie mogę.
    Isiątkowe: kotek, krokodyl i kogut – piękne. Tak samo Anioł Adminiątka z księżycem i ptaszek Tosi, a Łusia Elizy ma na brzuszku sprężynę!
    Pierniczki Moni S. zjadłabym wszystkie, no może poza stomatologicznymi ;-)
    Chesterkę z Chesterciątkami podziwiam od pamiętnego listopada, kiedy zobaczyłam ich pierwsze dzieła.
    Arturianko, a czy w tej katedrze nie ma również rzeźby „uśmiechniętej Polki” (córki Bolesława Chrobrego), chyba że mi coś dzwoni, ale nie w tej katedrze.
    Ech, jutro jeszcze sobie popatrzę na te cuda.
    Dobranoc.

  227. Świetny pomysł z różnymi kolorami ciasta Beatuszki i Adama. Czy Adminka nie zamierza zająć się wytwarzaniem przeróżnych cacuszek, którymi moglibyśmy ozdabiać swoje domy? Jej pierniczkami zachwycam się co roku. Sówka Beatuszki – to jest Madame Chic sowiego świata:).
    Sowo, jaka piękna stylizacja angielska!

  228. Tak, tak, „patrzę, podziwiam, oglądam” i oczom nie wierzę. Tyle kształtów, barw i pomysłów! Cuda, nie pierniki! Moim zdaniem to najlepsza, najbogatsza, jak do tej pory, galeria. Trzej Królowie są tacy bardzo… konkretni, charakterni. Zachwyciły mnie pierniczki z drewnianych foremek. Oglądam jeszcze raz…

  229. Biedronko, Ania tu wspominała o tym lukrze: karmel, czerwone wino zagotować, dodać żółtko. Proporcji nie znam, ale Ania na pewno wpadnie i powie!

  230. A to się poczta dobrze spisała, bo w poniedziałek to już by nie było to samo. Cieszę się, że smakowało.

  231. Dziękuję za te pochwały. To dla nas zaszczyt brać udział w Galerii Piernika. Zawsze.
    Mnie się zawsze podobają pierniki innych.

  232. Dziękuję za przebogatą GP! Wspaniała!!!

    I wiecie, co mi się podoba?- że gdyby urządzić zgadywankę, kto jest twórcą poszczególnych pierniczków, to chyba utrafiłabym w kilku autorów. :) Myślę, że udałoby mi się rozpoznać precyzyjnie lukrowane ciasteczka Karikari, charakterystycznie ozdobione cudeńka Chesterki i jej Córek, wdzięk wytworów Nini, subtelność Madzi Z, rozmach Sondelani, bogactwo wyrobów Aleksandry, anioła DUA (niespuchniętego lub spuchniętego), wesołe anioły z Chicago (…) :)))
    To jest niezwykłe- rozpoznawać Was po stylu! :)
    W tym roku zachwycił mnie lunofil Piętaszka, paw Nini, rozwichrzony anioł DUA, szopka Beatuszki i Adama, karoca Sowy, jeże i koguciki Adminki.
    Zresztą, wszystkie dzieła są piękne!

    I jeszcze, jeśli można- AniuG., zaintrygował mnie Twój sposób lukrowania, czy mogłabyś podzielić się przepisem??

  233. Ale też uśmiałam się przy Wierzchosławie Pierogu. Zaraz sobie to zapiszę w „Kwiecie kalafiora” na właściwej stronie. Przemku, dziękuję Ci za to pytanie.

  234. Jest pytanie, czy piernikowe ciasta – takie jak to okrągłe Sondelani – też się mogą znaleźć w Galerii. A pewnie!
    W tym roku nie było ich zbyt wiele, ale wszystko przed nami!

    Niech Autorzy wybaczą, że nie wszystkie ich dzieła zmieściły się w Galerii – musiałam dokonywać bolesnych wyborów i trudnych eliminacji.

  235. A rzeczywiście, Beatuszko!
    Daliście doprawdy wspaniały popis jedności małżeńskiej! Szopka jest śliczna!

    Dziękuję też za dzisiejszą wzruszającą przesyłkę, która nadzwyczajnie mi przypadła do smaku!

  236. Dobry wieczór! Oj, jaki dobry!
    Wszystko mi się podoba! Wszystko!!
    Co za obfitość, jakie cuda!
    Brak mi słów.
    Dziękuję za galerię, co za miły odpoczynek po ciężkim dniu.
    A z królami to rzeczywiście fluid, Adam się ucieszył. Nawet z tej samej strony przyszli :-)

  237. Nie miałam na myśli, że to źle, tylko że charakterystycznie. Źle sformułowałam zdanie. Lubię taki zestaw kolorów, stąd mój pomysł. Ludowe wzory też bardzo lubię – w Toruniu oprócz formy z karetą kupiłam też mały rzeźbiony wałek z motywami kurpiowskimi. Całe ciasto można sobie zrobić na ludowo. Z odciśniętego przy jego pomocy ciasta wykrawałam potem serca i też pozłacałam, ale dałam wszystkie w prezentach i nie mam zdjęcia. Sam wałeczek jest śliczny, ale to nie ręczna robota, niestety.

    Ten egzemplarz karety nieco się przysmalił po bokach, ale miał najwyraźniejszy wzór. Trzeba ciasto mocno dociskać do formy.

  238. Sowo, kolorystyka szopki krakowskiej? Złego słowa nie dam powiedzieć. Przed Gwiazdką odkryłam, nota bene, sklep internetowy z wzornictwem ludowym (polskim) i nakupiłam papierów prezentowych np. czarnych w ogniste róże i inne kwiatki, i do tego wstążeczki-krajki w kwiatuszki, i co? Czyje prezenty były najładniej opakowane?
    Bardzo lubię sztukę ludową. Piękna, wesoła i mądra.

    Aha, a ta kareta wyszła Ci znakomicie!

  239. Tak, zwiewne i swobodne lukrowanie Czesterkopodobnych – sam zachwyt!
    Kasztanowłosa, uspokój mamę – zapach czosnku znika po porządnym wymyciu praski. A jakie bujne uwłosienie można nią wycisnąć!

  240. Karolciu (wiad.pryw.) – a to się cieszę!

    No, piękna przyszłość przed Wami!
    A Osiołek będzie brykać wśród łąk, szczęśliwy i rumiany!

  241. Nie wiem, jak Pani Emilia, ale ja pozłacając karetę odkryłam w sobie nową pasję – powołanie do pracy złotnika. Nigdy dotąd tak się nie relaksowałam przy czynnościach kulinarnych jak przy tej robótce. Po czasie przyszło mi jeszcze do głowy, by jako tło dla złoceń użyć brokatów w kolorach burgundu, butelkowej zieleni i kobaltu. Kolorystyka może nieco jak z szopki krakowskiej, ale myślę, że efekt mógłby być niezły.
    Zauważam przy okazji, że cukier puder, podobnie jak mąka, w pieczeniu nie znika, polecam zatem patent z olejowaniem form.
    Niezręcznie jakoś tak wychwalać pojedyncze pierniki, bo wszystkie są cudne. Przy każdym oglądaniu co innego też przykuwa moją uwagę. Pierniki ręcznie wycinane nieodmiennie budzą mój respekt, bardzo lubię też charakterystyczny sposób lukrowania w rodzinie Chesterki. Chatka Isi niezwykła, jakie tam bogactwo wzoru i precyzja! Chagall i Lunofil Piętaszka! Ulubione.

  242. Dla porządku – klucz wiolinowy jest autorstwa Marty, mojej bratanicy (Marta należy do tej gałęzi rodziny, która talenta plastyczne i manualne posiada).
    Moje ulubione to dzieła Chesterki et consortes. Jednakowoż nie oprę się myśli, jak to też one mogą smakować (pierniczki, oczywiście) :-)

  243. Piętaszku! Ach! Ten Twój ,,Portret Lunofila”! Sowo! Te Twoje wspaniałe pierniczki i te ich ,,stylowo zaaranżowane otoczenie! Jolu, te łacińskie pierniczki! Chesterko! Soledani -te twoje szopki! I twoja, Betuszko! I te aluzje jeżycjadowe! A ten paw to już chyba najpiękniejszy! I te betlejemskie kwiaty i wiśnie od Bożenki! A jakie cudowne domki! I oczywiście jest wieeele innych pierniczków, które mi się baaadzo podobały (szczególnie skarby sezamu), ale nie chce już dłużej przedłużać, więc powiem tylko tyle, że dziękuję wszystkim Księgowym, którzy wysłali zdjęcia do Galerii! pawia sobie chyba ustawię na tapetę. Oczywiście, jeśli autor pozwoli…

    Ps. A przy oglądaniu swoich pierniczków, nie wiem czemu, ale się uśmiałam.:)

  244. Dobry wieczór!
    Jakie wspaniałe pierniki! Co za pomysły, jaka inwencja! Serdeczne gratulacje oraz wyrazy podziwu i szacunku dla Wszystkich Twórców!
    „Portret lunofila” zachwycił mnie absolutnie. Trwam w podziwie, wpatrując się w ekran.
    Serdeczne ukłony
    Nutka

  245. Też chciałam użyć praski, ale Mama stwierdziła, że pierniki będą śmierdzieć czosnkiem.
    Ida robiła piernik ze smalcem, cebulką i majerankiem, ale Mamę i to nie przekonało. Trudno.
    W przyszłym roku wyszoruję praskę, żeby pachniała płynem do naczyń :)

  246. Ależ gafę strzeliłam, przepraszam Chesterko! Przecież to są anioły, jak mogłam nie zauważyć, do tego w tej kategorii.

  247. O, Pani jest mistrzynią noża i praski, że tak powiem. Precyzja królewskich szat i rozwianych włosów nie przestaje mnie zachwycać. Ja jestem artystką ostrożną, a foremki dają mi poczucie bezpieczeństwa, że wszystko wyjdzie tak, jak zaplanowałam.

  248. O!!!
    Nie mam pojęcia co mam napisać. Ani co mi się najbardziej podobało! Zbyt wiele razy przeżyłam wielki szok, że można stworzyć coś TAKIEGO!
    Ateno! Twój anioł z krzywymi skrzydłami jest wprost cudowny!
    Ale chyba najwięcej zdziwienia wywołał u mnie pantofelek. Ależ on świetny!
    Właśnie, Chesterko co to za istoty z przedziałkiem, czy to zwykli ludzie, czy może coś innego? Bo mnie się strasznie podobają ich oczy.:)
    No i szopki, one to są dopiero niesamowite. Takie żywe.

    Aaa! Już sama nie wiem. Wszystko jest takie wspaniałe!
    Dziękuję za całą Galerię!!:)))))

  249. Hm… zastanawia mnie dlaczego człowiekowi o wybitnie zielonych oczach dymi się z głowy? Siostrzyczki, świetnie Wam to wyszło. :)

  250. Tak, dwujajowe niewątpliwie.:)

    Sowo, a ja wolę ostry nożyk. Foremki – tylko do gwiazdek, bo mi na ogół spod noża niesymetryczne wychodzą.
    Aha, i oczywiście praska do czosnku. Ładne włosy wytwarza.

    Można wyciąć sobie żądany kształt – na przykład pawia czy aniołka – z tekturki i potem tylko obrysować formę na rozwałkowanym cieście, czubkiem nożyka. Oczywiście – to ciasto powinno już leżeć na papierze do pieczenia i blaszce, żeby misternego a miękkiego pierniczka nie uszkodzić podczas przenoszenia.

  251. Anioły z przedziałkami rządzą. A Arturianka ma rozmach, to fakt. Od razu widać tę miłość do Średniowiecza. :)

  252. Aaa! Już teraz?! Cóż za radość! Lecę oglądać Galerię!

    Ps. Te nasze aniołki bliźniaczki są raczej dwujajowe, w przeciwieństwie do nas.:)

  253. Sowiątko na widok pawia zażądało zakupienia natychmiast takiej foremki. Nie dociera do niego, że świąteczne foremki już nam się wylewają z szafy i należałoby wreszcie powiedzieć sobie dość. Szczególnie, że szalona mamusia zakupiła wczoraj kolejne cudne z myślą o przyszłorocznej galerii… Mnie u Nini, poza precyzją, zachwycają kolory. Nini, czy mogę zapytać jakich barwników używasz?

  254. I jak zwykle bardzo mnie wzruszają pierniczki dzieci.

    A cztery Chesterki jak błysnęły, co? Arturianka, z monetą i pucharem, wysadzanym rubinami!

  255. Chciałabym pochwalić tyle osób, że aż w głowie się nie mieści. Powiem tak: Piętaszku, portret lunofila jest niezwykły! I klucz wiolinowy KrzysztofaO! Piękny, piękny paw Nini! Ujęła mnie chatka Marii. Wygląda ona jakby ktoś otworzył Baśnie, a ze środka wypłynął domek, do którego zaglądają z ciekawością wszystkie zwierzęta zjednoczone magią nocy i milczeniem. Cóż to musi być za cudowna baśń! Urzekły mnie również cudeńka Kali!
    PS: DUA! Poprawię się! Chyba że wymyślę jeszcze fajniejsze wzory, np. polipa;). Wtedy zrobię inne, albo wszystko na raz.
    PS2: A teraz do kuchni, bo w brzuchu burczy;)

  256. Bardzo mi się Lunofil spodobał. Pomysł niezwykły, świetne wykonanie. Widać pewną rękę!

  257. Pamiętam jej łabędzie i baletnice z ubiegłego roku, też były piękne, ale ten paw… Szczyt finezji.

  258. Właśnie, Karikari! Też pomyślałam o tym zbiorowym cieple i o tej miłości, staranności, pracy i o dążeniu do piękna.
    I tak przecież w całej Polsce było! My to pokazaliśmy w malutkim wycinku!

    Dziękuję szkole podstawowej nr 54 w Poznaniu! Pani Agnieszce – życzenia autorskiej pomyślności.

  259. Mnie również odebrało mowę z zachwytu. O-sza-ła-mia-ją-ce! Teraz będę powoli podziwiać wszystkie dzieła. Brawo Autorzy!

  260. Galeria jest cudowna! Brakuje słów, żeby opisać mój zachwyt nad dziełami, które zostały tu zaprezentowane. A gdy sobie pomyślę, ile ciepła, miłości, radości i kreatywności „fruwało” nad wszystkimi stołami, na których powstawały te wspaniałe pierniczki, to aż serce rośnie. Dziękuję, Pani Małgosiu, za trud włożony w stworzenie i opisanie Galerii.

  261. Obejrzałam już z sześć razy i chyba nadal szukam właściwych słów komentarza. :)
    W tym roku preferuję te pierniczki najbardziej kolorowe (Aleksandry i Zośki, Przemka i jego rodziny, i te od Szarotki i Zgreda). Natomiast zaimponowały mi Arturianka oraz Piętaszek: i oryginalnością pomysłu, i śmiałością w czerpaniu inspiracji. :)
    Staranność w wykonaniu niektórych dzieł piernikowych wprost mnie onieśmiela (Chesterko! Beatuszko! ), a anioł Ateny jest rzeczywiście sielski i nie wiem dlaczego w pierwszym odruchu skojarzył mi się z krasnalem Hałabałą.
    Spojrzałam na czas pod poprzednim swoim komentarzem; wygląda na to, że spędziłam w Galerii ze dwie godziny ( z drobnymi przerwami). :) Pora się oderwać na chwilę, ale chyba jeszcze powrócę. :)

  262. A! Jest, jest Galeria! Jaka piękna! Przepraszam za zbyt wiele wykrzykników, ale nie sposób się powstrzymać. Nie mogę się oderwać. Jesteśmy, moja siostra Madzia i ja, zaszczycone i zupełnie zmieszane wyborem naszych łacińskich pierników na godło Galerii. Dziękujemy.
    Nasze ulubione to Trzej Królowie otwierający Galerię, anioł Ateny (Madzia jest autentycznie zachwycona fryzurą „w życiu bym takiej nie umiała zrobić”), anioł Adminiątka (9 lat!), szopka Beatuszki i Adama (doskonała), precyzyjna altówka, śliczny paw Nini, jamnik o kryształowych uszach, imponujący tukan, chatka Emilki C., cudeńka Kali i właściwie mogę tak wyliczać aż wymienię wszystkich :D
    DUA i Adminki, stokrotne dzięki za ogrom pracy włożony w stworzenie Galerii.

  263. Chylę czoła przed wszystkimi twórcami tych cudów. Czapki z głów!
    Właściwie- brak słów.

  264. Och, jaka piekna i bogata Galeria! Co za CUDA!
    DUA, zachwycajacy ten Aniol z rozwianym wlosem :)
    I jakie sliczne muzyczne i sredniowieczne pierniczki, Trzej krolowie, paw, chatki, rybki, zeby(!), lunofil, Brunecik etc. etc…no i te wszystkie cudne aniolki! Brawa dla Adminiatka (co za precyzja!), dla Ateny (alez sie usmialam z fryzury chlopa panszczyznianego!), Chesterki (piekny zwlaszcza ten pierwszy aniol) i pozostalych Artystow!
    Moja Sofia, ogladajac Galerie, stwierdzila, ze juz nie moze wytrzymac, bo jej slinka leci, i ze musimy w najblizszych dniach upiec pierniczki. :)
    (No coz, lepiej pozno niz wcale…)

  265. Dziękuję za dobrą decyzję. Jak ja się cieszę! Przynajmniej się wyśpię :) Tegoroczna galeria jest chyba jeszcze lepsza od poprzedniej! Ile tu różnych talentów!
    Znalazłam tylko jeden błąd – o ile jestem jedyną Kasztanowłosą, to ten anioł nie jest mój.

  266. Oniemiałam z wrażenia! No, to jest galeria, co się zowie! Co za bogactwo form, kolorów i pomysłów! Może jak obejrzę wszystko po raz trzeci, zdołam wykrztusić jakiś komentarz. Cuda, cuda po prostu!

    Nb.autorstwo chatki na kurzej nóżce Starosta mylnie przypisał mnie; pomysł i wykonanie Isi:)
    Podczas wszystkich sesji piernikotwórczych (chyba trzech) niestety nie mogłam dołączyć do twórczyń, bom była zajęta.

  267. A ja wychodząc z pracy zamierzałam zarwać noc, czekając do północy, a ledwo wszedłszy, co widzę? :) Lubię takie niespodzianki :) To teraz odgrzeję sobie obiad, żeby całkiem na głodno nie oglądać tych pyszności i się napawam entuzjastycznie. :)

    PS. Nutrio, cieszę się, że okazałam się pomocna. To by było niesprawiedliwe,gdyby takie liczne próby i starania nie zostały uwieńczone sukcesem. Fajnie, że się udało. :)

  268. Zaczynam nowy dzień wchodząc na tę stronę i czytając komentarze przed poprzednim wpisem i nagle widzę Galerię! To już? Dziękuję, lecę oglądać…

Dodaj komentarz