Hej, Lunofile!

pejzażyk

M. Musierowicz – szkic ilustracji do książki Emilii Kiereś Cynowy rycerzyk

 

Mam dziś tu dla Was, moi drodzy, cichy i ciepły przedwieczór majowy na polach, z nieśmiałym księżycem i lekko zamglonym laskiem brzozowym w oddali. Przypomnijcie sobie, jak o tej porze pachnie powietrze, a jak – młody owies. I jak śpiewają ptaki!

I zaraz listopad będzie odrobinę mniej posępny.

To już ostatnie dni, pozostałe mi na malowanie. Termin oddania ilustracji do Cynowego rycerzyka Emilii Kiereś wyraźnie się zbliża! (Książka ma się ukazać na wiosnę). Mam już gotowe wszystkie obrazki dwustronicowe, mam też przerywniki, wyklejki i winietki, teraz pozostały mi do zrobienia tylko portreciki  bohaterów. Aha, i jeszcze pewnej Gąsienicy!

Bardzo to ładna i ciekawa opowieść, przedstawiająca – jak zwykle w tej seryjce „z błyskiem” – ważne sprawy dzieci, a także – mądre rady dla rodziców. Jesteśmy z p. Musierowiczem naturalnymi współtwórcami naszej zdolnej Emilki, więc duma z tego naszego udanego dzieła nie zna granic!

A jak tylko skończę malować… a nie, przecież przed nami Boże Narodzenie, pierniki i porządki, a potem rodzinne spotkania… No więc dopiero po Świętach wezmę się do pisania, zdopingowana tymi ciągłymi okrzykami: „A Chucherko? Gdzie Chucherko?!”. Dziękuję Wam za to cierpliwe i gorące zarazem oczekiwanie. Jak już wspominałam, szukam rozwiązania – na razie mam dwa. Coś może z tego w końcu wyniknie!- o ile presja przykrej i absurdalnej rzeczywistości zelżeje.

Nakład Na Jowisza 2 już prawie wyczerpany (hura! I dziękuję!), ale wydawnictwo HarperCollins już spiesznie robi dodruk, żeby się udały prezenty na Gwiazdkę.

Dziękuję też bardzo za wszystkie miłe słowa i opinie o Jowiszu 2 – takie to dla mnie radosne, ciekawe i pouczające, co piszecie!

Beatuszko kochana (dzięki za pamięć o Solenizancie!), Mimi M., JustMagdaleno, ZofJo, Aleksandro z Rudy Śląskiej – tak się cieszę Waszymi komentarzami! ZofJo, pozdrów ode mnie Mamę!

Krysiu! – ależ oczywiście, że Cię pamiętam! (Tak, nadal zielony Armani Gio, ale polecam Ci także inny zielony zapach: Green Tea Elizabeth Arden – prześliczny! Jedna z moich córek go używa, a ja się zachwycam!). Przesyłam Ci mocne uściski!

JustMagdaleno, racja, to byłyby ciekawe hasła do Jowisza, szkoda, że o nich nie pomyślałam. Hasło ZUPY mogłoby traktować o znakomitym miesięczniku „Ty i Ja”, który ukazywał się w latach 60-70. Pięknie – jak na owe czasy – wydawany, z udziałem najznakomitszych polskich grafików, miesięcznik ten był wtedy wyznacznikiem dobrego stylu, w tym – kulinarnego. Kącik z poradami i przepisami, prowadzony przez Marię Lemnis i Henryka Vitry zachęcił mnie do prób w tej materii, a że byłam wówczas zupełnym i niechętnym beztalenciem kulinarnym, wiele uczynił dla mojej edukacji i rozwoju w tej dziedzinie. Jako przejęta swoją przyszłą rolą narzeczona założyłam specjalny Receptariusz (jest o nim mowa w Jowiszu 1, zresztą mam go i używam do dziś) i wklejałam do niego wszyściutkie przepisy z „Ty i Ja”. W dziale poświęconym zupom te właśnie trzy, wymienione przez Ciebie, opatrzone są moimi czerwonymi wykrzyknikami i uwagą: pyszne!

A co do hasła CHOPIN – ooo, to  zajęłoby zbyt wiele stronic, i to wypełnionych emocjami! Nota bene, wciąż jeszcze słucham na YT nagrań z ostatniego Konkursu Chopinowskiego i nawet niedawno demonstrowałam wnukom różnice pomiędzy interpretacjami uroczego Ronda à la mazur, odtwarzając im wykonania Bruce’a Liu i Kyohei Sorita. Ten drugi jest moim mistrzem! – powiedziałam, kładąc rękę na zachwyconym sercu, a wnukowie przyznali mi, po należnym namyśle, całkowitą rację.

Dlaczego?

Sami posłuchajcie – TUTAJ.

 

Casciolino i Puchałko (wiad.pryw.), nie, nie ma żadnych książkowych zaległości.

 

Wszystkich serdecznie pozdrawiam –

Wasza

MM