Księga gości

Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
1976 wpisów.
mama Isi napisał/a 17 listopada 2021 o 13:32:
I "Chucherko" się zapowiada, "o ile presja przykrej i absurdalnej rzeczywistości zelżeje". Oj, nie zelżeje ci ona; w miarę jak pochłaniam kolejne memuary, zawsze opisywana epoka jest ciężka, jak nigdy. Jak nie nawała sowiecka, to niemieckie hordy, jak nie epidemia cholery, to wyjątkowo nudny karnawał. Toteż, kochany Starosto, do dzieła, ku pokrzepieniu serc i ducha.
I "Chucherko" się zapowiada, "o ile presja przykrej i absurdalnej rzeczywistości zelżeje". Oj, nie zelżeje ci ona; w miarę jak pochłaniam kolejne memuary, zawsze opisywana epoka jest ciężka, jak nigdy. Jak nie nawała sowiecka, to niemieckie hordy, jak nie epidemia cholery, to wyjątkowo nudny karnawał. Toteż, kochany Starosto, do dzieła, ku pokrzepieniu serc i ducha.
Administracja napisał/a 17 listopada 2021 o 12:50:
Mamo Isi, wpis został skorygowany i teraz już będzie zupełnie jasne, o jakie to współautorstwo chodzi. :))) Co do "Cynowego rycerzyka" - autorstwo tekstu należy do Emilii Kiereś, zaś ilustracji - do MM. Cztery ręce w sumie!
Mamo Isi, wpis został skorygowany i teraz już będzie zupełnie jasne, o jakie to współautorstwo chodzi. :))) Co do "Cynowego rycerzyka" - autorstwo tekstu należy do Emilii Kiereś, zaś ilustracji - do MM. Cztery ręce w sumie!
mama Isi napisał/a 17 listopada 2021 o 12:41:
A jednak "Cynowy żołnierzyk" nie był pisany na sześć rąk, bo współautorstwo jest pośrednie! Ha, trudno, tys piknie.
A jednak "Cynowy żołnierzyk" nie był pisany na sześć rąk, bo współautorstwo jest pośrednie! Ha, trudno, tys piknie.
mama Isi napisał/a 17 listopada 2021 o 09:40:
"Cynowy rycerzyk" na sześć rąk i to już na wiosnę! Jest po co żyć! I wreszcie p. Musierowicz się włączył do zabawy - bardzo, bardzo dobry pomysł. Kontempluję sobie właśnie zdjęcie kochanego Starosty w wieku smarkatym wędrującego po płocie. Ach, te przyjemności wieku dziecięcego. To mi przypomina, że parę dni temu ujrzałam w sklepie ptysia z moich lat dziecinnych - takiego z bitego białka w kolorku jadowicie różowym; nie oparłam się, nabyłam i pożarłam. A co, raz się żyje!
"Cynowy rycerzyk" na sześć rąk i to już na wiosnę! Jest po co żyć! I wreszcie p. Musierowicz się włączył do zabawy - bardzo, bardzo dobry pomysł. Kontempluję sobie właśnie zdjęcie kochanego Starosty w wieku smarkatym wędrującego po płocie. Ach, te przyjemności wieku dziecięcego. To mi przypomina, że parę dni temu ujrzałam w sklepie ptysia z moich lat dziecinnych - takiego z bitego białka w kolorku jadowicie różowym; nie oparłam się, nabyłam i pożarłam. A co, raz się żyje!
mama Isi napisał/a 17 listopada 2021 o 08:09:
Ach, Starosto kochany, też wciąż sobie słucham utworów Chopina, a między innymi znakomitego wykonania przez Bruce Liu Wariacji B-dur op. 2 na temat Là ci darem la mano z opery Don Giovanni W.A. Mozarta. A jednocześnie wykonania tej arii przez Rodneya Gilfry. Mistrz! I co za aktorstwo!
Ach, Starosto kochany, też wciąż sobie słucham utworów Chopina, a między innymi znakomitego wykonania przez Bruce Liu Wariacji B-dur op. 2 na temat Là ci darem la mano z opery Don Giovanni W.A. Mozarta. A jednocześnie wykonania tej arii przez Rodneya Gilfry. Mistrz! I co za aktorstwo!
Justyna z Brodnica napisał/a 17 listopada 2021 o 06:55:
Dzień dobry, w tym roku pochmurny listopad jest dla mnie wyjątkowo łaskawy i pełen nadziei. Jednak niezwykle trudno było mi dziś wstać. A tu jakby na zachętę wpis z piękną ilustracją. I do tego zachwyca się Pani moim ulubionym zapachem. Też ostatnio odkryłam Green Tea Elisabeth Arden. Pięknej środy wszystkim życzę!
Dzień dobry, w tym roku pochmurny listopad jest dla mnie wyjątkowo łaskawy i pełen nadziei. Jednak niezwykle trudno było mi dziś wstać. A tu jakby na zachętę wpis z piękną ilustracją. I do tego zachwyca się Pani moim ulubionym zapachem. Też ostatnio odkryłam Green Tea Elisabeth Arden. Pięknej środy wszystkim życzę!
ZofJA napisał/a 15 listopada 2021 o 12:45:
Kochana Pani Małgorzato (pozwolę sobie na familiarną poufałość)!!! Nie sądziłam, że już tak szybko mnie wciągnie jakaś książka tak bardzo !!! Wczoraj z paczkomatu odebrałam Na Jowisza 2 i już kończę, a w kolejce czeka i już nogami tupie moja mam (lat 77, Pani fanka od wakacji) :) :) :) Serdecznie pozdrawiam i bardzo pięknie proszę - niech Pani pisze nadal :) :) :) Pozdrawiam gorąco - Małgorzata (ZofJA)
Kochana Pani Małgorzato (pozwolę sobie na familiarną poufałość)!!! Nie sądziłam, że już tak szybko mnie wciągnie jakaś książka tak bardzo !!! Wczoraj z paczkomatu odebrałam Na Jowisza 2 i już kończę, a w kolejce czeka i już nogami tupie moja mam (lat 77, Pani fanka od wakacji) :) :) :) Serdecznie pozdrawiam i bardzo pięknie proszę - niech Pani pisze nadal :) :) :) Pozdrawiam gorąco - Małgorzata (ZofJA)
Aleksandra z Ruda Śląska napisał/a 14 listopada 2021 o 16:14:
Kochana Autorko obejrzałam właśnie spotkanie w czytelnikami w Rzeszowie. Cudownie było móc po raz kolejny wysłuchać Pani .Jak dobrze ,że istnieją biblioteki !!! To tam po raz pierwszy dzięki mądrej i oczytanej Pani bibliotekarce zetknęłam się z Jeżycjadą /nota bene tam po raz pierwszy miałam również szczęście spotkać się z Panią, mała biblioteka w Katowicach przy ul. Hetmańskiej/. Od tamtej pory nie rozstaję się z ukochaną serią ,wracam często do wszystkich części lub do wybranych /ukochana Kalamburka/. Są ze mną zawsze. Na Jowisza 2 przeczytane, Cudowne. Czekam jak wszyscy na Chucherko .Pozdrawiam ciepło.
Kochana Autorko obejrzałam właśnie spotkanie w czytelnikami w Rzeszowie. Cudownie było móc po raz kolejny wysłuchać Pani .Jak dobrze ,że istnieją biblioteki !!! To tam po raz pierwszy dzięki mądrej i oczytanej Pani bibliotekarce zetknęłam się z Jeżycjadą /nota bene tam po raz pierwszy miałam również szczęście spotkać się z Panią, mała biblioteka w Katowicach przy ul. Hetmańskiej/. Od tamtej pory nie rozstaję się z ukochaną serią ,wracam często do wszystkich części lub do wybranych /ukochana Kalamburka/. Są ze mną zawsze. Na Jowisza 2 przeczytane, Cudowne. Czekam jak wszyscy na Chucherko .Pozdrawiam ciepło.
Just Magdalena napisał/a 13 listopada 2021 o 17:24:
Pani Małgorzato, po wielokrotnej już lekturze drugiego tomu "Na Jowisza!" mam przemozna chęć podzielenia się z Panią refleksjami na temat tej książki. Przy opowieści o trabie z wąsami wybuchnelam śmiechem, wzruszylam się przy wspomnieniu solidarnej salowej oraz muszę przyznać się do słabości do Pana Musierowicza! Co za wspaniały Towarzysz Życia! Ponadto dziękuję za kolejną porcję kulinarnych inspiracji - korbol z porem już przetestowany i przepyszny. Dołączył do innych jezycjadowych przepisów goszczących w naszej kuchni, m.in. do uwielbianego przez wszystkich torcika makowego Tosi Kowalikowej. O, właśnie: gdybym uzupełniała uzupełnienie Jezycjady, dodałabym dwa hasła. Pierwsze to "zupa", że szczególnym uwzględnieniem gazpacho! Skąd się wziął u Borejkow ten iberyjski przysmak, spotykany obok smakowitej zupy cebulowej (Z grzankami, gałką muszkatołową i winem! - też tak przyrzadzam) i porowej, jednej z moich ulubionych, a gotowanej przez Gabe w "Tygrysie i Róży"? Drugim hasłem byłby Chopin. To dzięki Pani w naszym salonie zawisł plakat z opilowanymi wierzbami, jak ten, który od lat wisiał w pokoju dziadków B., o czym wspomina Jozinek w "Języku Trolli". Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za dodanie rzeczywistości wielu wspaniałych smaków, nie tylko kulinarnych!
Pani Małgorzato, po wielokrotnej już lekturze drugiego tomu "Na Jowisza!" mam przemozna chęć podzielenia się z Panią refleksjami na temat tej książki. Przy opowieści o trabie z wąsami wybuchnelam śmiechem, wzruszylam się przy wspomnieniu solidarnej salowej oraz muszę przyznać się do słabości do Pana Musierowicza! Co za wspaniały Towarzysz Życia! Ponadto dziękuję za kolejną porcję kulinarnych inspiracji - korbol z porem już przetestowany i przepyszny. Dołączył do innych jezycjadowych przepisów goszczących w naszej kuchni, m.in. do uwielbianego przez wszystkich torcika makowego Tosi Kowalikowej. O, właśnie: gdybym uzupełniała uzupełnienie Jezycjady, dodałabym dwa hasła. Pierwsze to "zupa", że szczególnym uwzględnieniem gazpacho! Skąd się wziął u Borejkow ten iberyjski przysmak, spotykany obok smakowitej zupy cebulowej (Z grzankami, gałką muszkatołową i winem! - też tak przyrzadzam) i porowej, jednej z moich ulubionych, a gotowanej przez Gabe w "Tygrysie i Róży"? Drugim hasłem byłby Chopin. To dzięki Pani w naszym salonie zawisł plakat z opilowanymi wierzbami, jak ten, który od lat wisiał w pokoju dziadków B., o czym wspomina Jozinek w "Języku Trolli". Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za dodanie rzeczywistości wielu wspaniałych smaków, nie tylko kulinarnych!
Beatuszka z Wrocławia napisał/a 13 listopada 2021 o 10:12:
Dzień dobry w dniu, w którym szczególnie ciepło pamiętamy o panu Stanisławie. Po przeczytaniu Jowisza drugiego chciałam podzielić się radością z lektury, ale widzę, że po pięknym, kochanym i takim dobrym wpisie Mimi M. niewiele mam do dodania, wyjęła mi te słowa z serca i ust. Tak sobie myślę, że wiele osób tutaj mogłoby się pod nimi podpisać, taka to wspólnota myśli i uczuć na tej Wyspie. Historię Marka Pałysa poznałam wiele lat temu na wrocławskim spotkaniu jeszcze w galerii BWA już wtedy wywarła na mnie ogromne wrażenie, cieszę się, że znalazła się w tym tomie. Dzięki obu Jowiszom wiem o takich szczegółach jak sukienka Kreski i broszka z czeresienkami (muszę się do czegoś przyznać: w nastoletniej młodości zawsze szukałam wzrokiem czy nie znajdę takiej samej na stoiskach jubilerskich). Przy haśle kapelusz męski zachwyciło mnie artystyczne zdjęcie w słomkowym kapeluszu, bo piękne, ale do serca trafiło to w tym maminym sztruksowym. Uśmiałam się przy uwagach w dzienniczku, bo sama też zbierałam zeszyty moich dzieci, tam na ostatnich stronach również było wiele cennych uwag. A jedno hasło przeczytałam mężowi na głos, to o zgliwiałym serku, bo jego babcia, też Wielkopolanka, posmarowała mu kanapkę takim zgliwkiem, ale nieprzesmażonym, wspominał to z przerażeniem. Piękne i cenne są dla mnie te oba Jowisze, dziękuję! Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno. Beata
Dzień dobry w dniu, w którym szczególnie ciepło pamiętamy o panu Stanisławie. Po przeczytaniu Jowisza drugiego chciałam podzielić się radością z lektury, ale widzę, że po pięknym, kochanym i takim dobrym wpisie Mimi M. niewiele mam do dodania, wyjęła mi te słowa z serca i ust. Tak sobie myślę, że wiele osób tutaj mogłoby się pod nimi podpisać, taka to wspólnota myśli i uczuć na tej Wyspie. Historię Marka Pałysa poznałam wiele lat temu na wrocławskim spotkaniu jeszcze w galerii BWA już wtedy wywarła na mnie ogromne wrażenie, cieszę się, że znalazła się w tym tomie. Dzięki obu Jowiszom wiem o takich szczegółach jak sukienka Kreski i broszka z czeresienkami (muszę się do czegoś przyznać: w nastoletniej młodości zawsze szukałam wzrokiem czy nie znajdę takiej samej na stoiskach jubilerskich). Przy haśle kapelusz męski zachwyciło mnie artystyczne zdjęcie w słomkowym kapeluszu, bo piękne, ale do serca trafiło to w tym maminym sztruksowym. Uśmiałam się przy uwagach w dzienniczku, bo sama też zbierałam zeszyty moich dzieci, tam na ostatnich stronach również było wiele cennych uwag. A jedno hasło przeczytałam mężowi na głos, to o zgliwiałym serku, bo jego babcia, też Wielkopolanka, posmarowała mu kanapkę takim zgliwkiem, ale nieprzesmażonym, wspominał to z przerażeniem. Piękne i cenne są dla mnie te oba Jowisze, dziękuję! Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno. Beata
mama Isi napisał/a 13 listopada 2021 o 09:33:
To ziemia stworzona pod jesień na sierpień dostały lub wrzesień/ Pod brzozami w polu pociągnięta kredą stoi Boża Męka z roku dwudziestego/ Gladiolusy słoneczniki dalie melancholia leżących jabłek/ Syn Człowieczy stracił prawe ramię cynobrowe jakobinki ktoś postawił rano/ Jak bicz promień tnie siną zasłonę płonie zieleń wrą sosny czerwone/ Zagonami tytoniu tli się cisza woskowa mój ojciec moja matka patrzą niebem od Lwowa/ To ziemia stworzona pod jesień na sierpień dostały lub wrzesień/ Po brzeszczotach paproci rym się z rosy niesie wiesz że Leśmian że Wierzyński śnią w tym lesie/ Gladiolusy słoneczniki dalie melancholia leżących jabłek/ Nad rubieżą mglisty bezkres się wyłania kozioł znika jakby nagle wzbił się anioł/ Jak bicz promień tnie siną zasłonę płonie zieleń wrą sosny czerwone/ Tutaj pewnie ze szczęściem rozsypał się dzbanek jeżyny grudki oczek z kostek pozbieranych/ To ziemia stworzona pod jesień na sierpień dostały lub wrzesień/
To ziemia stworzona pod jesień na sierpień dostały lub wrzesień/ Pod brzozami w polu pociągnięta kredą stoi Boża Męka z roku dwudziestego/ Gladiolusy słoneczniki dalie melancholia leżących jabłek/ Syn Człowieczy stracił prawe ramię cynobrowe jakobinki ktoś postawił rano/ Jak bicz promień tnie siną zasłonę płonie zieleń wrą sosny czerwone/ Zagonami tytoniu tli się cisza woskowa mój ojciec moja matka patrzą niebem od Lwowa/ To ziemia stworzona pod jesień na sierpień dostały lub wrzesień/ Po brzeszczotach paproci rym się z rosy niesie wiesz że Leśmian że Wierzyński śnią w tym lesie/ Gladiolusy słoneczniki dalie melancholia leżących jabłek/ Nad rubieżą mglisty bezkres się wyłania kozioł znika jakby nagle wzbił się anioł/ Jak bicz promień tnie siną zasłonę płonie zieleń wrą sosny czerwone/ Tutaj pewnie ze szczęściem rozsypał się dzbanek jeżyny grudki oczek z kostek pozbieranych/ To ziemia stworzona pod jesień na sierpień dostały lub wrzesień/
Justysia napisał/a 11 listopada 2021 o 22:55:
Składam wyrazy żalu i współczucia Casciolinie, Puchałce oraz młodszemu rodzeństwu. Pokój duszy Waszemu Tacie. KrzysztOfa (i Puchałkę też) dane mi było poznać osobiście podczas spotkania autorskiego z Panią Małgosią w poznańsku Empiku, ponad 3 lata temu. Teraz zostały nam tu zdjęcia, które Wilk Morski przysyłał a DUA publikowała. Też pamiętam to z kabiny statku. I z Tatr. A dziś za niedługo zobaczę się chwilkę z Ateną. Pozdrawiam z Chicago.
Składam wyrazy żalu i współczucia Casciolinie, Puchałce oraz młodszemu rodzeństwu. Pokój duszy Waszemu Tacie. KrzysztOfa (i Puchałkę też) dane mi było poznać osobiście podczas spotkania autorskiego z Panią Małgosią w poznańsku Empiku, ponad 3 lata temu. Teraz zostały nam tu zdjęcia, które Wilk Morski przysyłał a DUA publikowała. Też pamiętam to z kabiny statku. I z Tatr. A dziś za niedługo zobaczę się chwilkę z Ateną. Pozdrawiam z Chicago.
ZofJA z Jelenia Góra napisał/a 11 listopada 2021 o 18:19:
Pani Małgorzato, pięknie dziękuję za Pani pomysł, by opisać dzieje całej rodziny Borejków (z przyległościami :) ) i nadal daje nam nadzieję na ich dalsze losy. Wychowałam się na Pani książkach - pierwszą był Kwiat Kalafiora, potem Szósta klepka i Kłamczucha, a potem już poszło po kolei - Ida sierpniowa i kolejne dzieła. Teraz mam 46 lat i z niecierpliwością czekam na Pani dalsze książki. Muszę się też czymś podzielić - moja Mama, emerytowana polonistka, lat 77 - podczas pandemii nie mogła korzystać z biblioteki miejskiej i podczas wizyty u mnie sięgnęła po Kłamczuchę, a potem przeczytała w miesiąc całą Jeżycjadę. Jest Pani ogromną fanką i również czeka na kolejny owoc Pani twórczości :) Z gorącymi pozdrowieniami, życzeniami zdrowia, weny twórczej i w oczekiwaniu na Chucherko ZofJA
Pani Małgorzato, pięknie dziękuję za Pani pomysł, by opisać dzieje całej rodziny Borejków (z przyległościami :) ) i nadal daje nam nadzieję na ich dalsze losy. Wychowałam się na Pani książkach - pierwszą był Kwiat Kalafiora, potem Szósta klepka i Kłamczucha, a potem już poszło po kolei - Ida sierpniowa i kolejne dzieła. Teraz mam 46 lat i z niecierpliwością czekam na Pani dalsze książki. Muszę się też czymś podzielić - moja Mama, emerytowana polonistka, lat 77 - podczas pandemii nie mogła korzystać z biblioteki miejskiej i podczas wizyty u mnie sięgnęła po Kłamczuchę, a potem przeczytała w miesiąc całą Jeżycjadę. Jest Pani ogromną fanką i również czeka na kolejny owoc Pani twórczości :) Z gorącymi pozdrowieniami, życzeniami zdrowia, weny twórczej i w oczekiwaniu na Chucherko ZofJA
Krysia z Andrychów napisał/a 11 listopada 2021 o 18:08:
Najdroższa Pani Małgosiu. Pewnie mnie Pani nie pamięta, ja to ta sparaliżowana po pękniętym tętniaku. Przepraszam, że rzadko się odzywam, ale życie z tym koszmarnym bólem neuropatycznym potrafi niestety wyłączać trwale... :( Ale Pani kręgosłup(-ek, jak ładnie Pani powiedziała podczas wirtualnego zlotu "Z miłości do Jeżycjady") też dokucza, więc łączą nas bóle neurologiczno-neuropatyczne. ;-) Chciałam tylko z serca Pani podziękować za to niezwykłe, cudowne, przyjacielsko-matczyno-artystyczne ciepło, po które przychodzę na Pani stronę, do Pani książek, nagrań oraz - bardzo! - do zdjęć od Pani... Bo z wielką dumą muszę napisać, że miałam szczęście korespondować z Panią w tym pięknym tradycyjnym stylu - list, koperta, pocztówka... Jeszcze za poznańskich czasów, że tak powiem. Mam to szczęście, że znam Pani charakter pisma oraz mam wyjątkowe zdjęcia Pani ogrodu. Róże, lilie i klarkia (którą dzięki Pani poznałam i już na zawsze mam w pamięci cytat o niej z Pani listu "...i posieję klarkię, całe zagony klarkii" :) To zdanie jest tak cudne, tak bardzo działa na wyobraźnię... Kocham! Pani również wskazała mi pierwszy markowy zapach, który kupiłam (za jakieś kosmiczne wtedy pieniądze, ale po prostu MUSIAŁAM go mieć!) - 'Acqua di Giò', bladozielone, jeden z moich zapachów życia do dziś. A czym Pani pachnie dziś, jeśli mogę?... Jestem totalnie zapachowa, a zapachy (z próbek) są jedną z niewielu rzeczy mi dostępnych. Mając w pamięci tamten Pani doskonały wybór - czy mogę prosić o podpowiedzenie kolejnego?... Bardzo proszę. :) Dziękuję raz jeszcze za to, jak bardzo, bardzo mi Pani pomaga. Dziękuję, że Pani jest. 💕 Ukłony i pozdrowienia, Krysia.
Najdroższa Pani Małgosiu. Pewnie mnie Pani nie pamięta, ja to ta sparaliżowana po pękniętym tętniaku. Przepraszam, że rzadko się odzywam, ale życie z tym koszmarnym bólem neuropatycznym potrafi niestety wyłączać trwale... :( Ale Pani kręgosłup(-ek, jak ładnie Pani powiedziała podczas wirtualnego zlotu "Z miłości do Jeżycjady") też dokucza, więc łączą nas bóle neurologiczno-neuropatyczne. ;-) Chciałam tylko z serca Pani podziękować za to niezwykłe, cudowne, przyjacielsko-matczyno-artystyczne ciepło, po które przychodzę na Pani stronę, do Pani książek, nagrań oraz - bardzo! - do zdjęć od Pani... Bo z wielką dumą muszę napisać, że miałam szczęście korespondować z Panią w tym pięknym tradycyjnym stylu - list, koperta, pocztówka... Jeszcze za poznańskich czasów, że tak powiem. Mam to szczęście, że znam Pani charakter pisma oraz mam wyjątkowe zdjęcia Pani ogrodu. Róże, lilie i klarkia (którą dzięki Pani poznałam i już na zawsze mam w pamięci cytat o niej z Pani listu "...i posieję klarkię, całe zagony klarkii" :) To zdanie jest tak cudne, tak bardzo działa na wyobraźnię... Kocham! Pani również wskazała mi pierwszy markowy zapach, który kupiłam (za jakieś kosmiczne wtedy pieniądze, ale po prostu MUSIAŁAM go mieć!) - 'Acqua di Giò', bladozielone, jeden z moich zapachów życia do dziś. A czym Pani pachnie dziś, jeśli mogę?... Jestem totalnie zapachowa, a zapachy (z próbek) są jedną z niewielu rzeczy mi dostępnych. Mając w pamięci tamten Pani doskonały wybór - czy mogę prosić o podpowiedzenie kolejnego?... Bardzo proszę. :) Dziękuję raz jeszcze za to, jak bardzo, bardzo mi Pani pomaga. Dziękuję, że Pani jest. 💕 Ukłony i pozdrowienia, Krysia.
Zgred napisał/a 11 listopada 2021 o 14:02:
Mimi, mogę się podpisać pod całym Twoim wpisem, poza jednym (pewnie to skrót myślowy). Mila jest chyba raczej prababcią Juleczka. Może zresztą prababcia to taki rodzaj babci.
Mimi, mogę się podpisać pod całym Twoim wpisem, poza jednym (pewnie to skrót myślowy). Mila jest chyba raczej prababcią Juleczka. Może zresztą prababcia to taki rodzaj babci.
Mimi M napisał/a 10 listopada 2021 o 23:31:
Pani Małgosiu, podziękować za "Jowisza2" to chyba za mało... znów uchyliła nam Pani drzwi do swojego świata, do swojego życia. Pierwszy "Jowisz" z mojej półki już jest w obiegu - użyczam go znajomym, bo lubię, gdy inni czytają to, co lubię 😊 A teraz o drugim: dziękuję ogromnie za dostarczenie tylu wzruszeń, radości i wiedzy. Dziękuję za ogrodowe impresje, za to, że ukazuje Pani na kartach swojej książki ten wielki cud i dar, jakim jest praca około ziemi, roślin, przyczynianie się do Bożej radości tworzenia. A propos tworzenia... Dziękuję za podnoszący na duchu (i zabawny przy tym, choć wierzę, że wtedy nie było Pani do smiechu) opis ostatnich chwil przed porodem :D dziękuję za zbiorowy portret sióstr Borejko- dobrze je widzieć szczęśliwe i znowu wszystkie razem! Dziękuję za portret dorosłej Aurelii- wypiękniała! - wraz z córeczkami. Ciekawa jestem ich charakterów, upodobań... Czy któraś jest perfekcjonistką po babci Ewie? Może mają talent aktorski po babci Józefinie? Czy ta ostatnia pozwoliła mówić do siebie "babciu"? Mam nadzieję, że zmądrzala i pozwala :) dziękuję za ważne słowa o grzeczności i kulturze języka, tak potrzebne w czasach, gdy króluje skrót, emotikon, a wulgaryzmy stały się wręcz modne. Pozwolę sobie tutaj podzielić się z Panią moją refleksją na temat popularnych powieści obyczajowych, które ostatnio sypią się jak grzyby po deszczu ... jak niski, żenujący wręcz poziom słownictwa prezentują! Nie wspomnę już o prostackich, przesyconych przekleństwami opisów scen różnego rodzaju kontaktów międzyludzkich, w szczególności tych damsko-męskich. Nawet nie czytam takich rzeczy, ale to i owo samo wpada człowiekowi w oko. Zastanawiam się, co jest przyczyną tego stanu rzeczy?! Kto przyzwolił na tak drastyczny spadek poziomu literatury, kultury, sztuki...? Czy to my, odbiorcy, daliśmy się ogłupić, sprowadzić do poziomu najniższych instynktow? Komu zależy na tym, by człowiek przestał postrzegać siebie jako istotę myślącą, mającą w życiu jakieś... Czytaj więcej
Pani Małgosiu, podziękować za "Jowisza2" to chyba za mało... znów uchyliła nam Pani drzwi do swojego świata, do swojego życia. Pierwszy "Jowisz" z mojej półki już jest w obiegu - użyczam go znajomym, bo lubię, gdy inni czytają to, co lubię 😊 A teraz o drugim: dziękuję ogromnie za dostarczenie tylu wzruszeń, radości i wiedzy. Dziękuję za ogrodowe impresje, za to, że ukazuje Pani na kartach swojej książki ten wielki cud i dar, jakim jest praca około ziemi, roślin, przyczynianie się do Bożej radości tworzenia. A propos tworzenia... Dziękuję za podnoszący na duchu (i zabawny przy tym, choć wierzę, że wtedy nie było Pani do smiechu) opis ostatnich chwil przed porodem :D dziękuję za zbiorowy portret sióstr Borejko- dobrze je widzieć szczęśliwe i znowu wszystkie razem! Dziękuję za portret dorosłej Aurelii- wypiękniała! - wraz z córeczkami. Ciekawa jestem ich charakterów, upodobań... Czy któraś jest perfekcjonistką po babci Ewie? Może mają talent aktorski po babci Józefinie? Czy ta ostatnia pozwoliła mówić do siebie "babciu"? Mam nadzieję, że zmądrzala i pozwala :) dziękuję za ważne słowa o grzeczności i kulturze języka, tak potrzebne w czasach, gdy króluje skrót, emotikon, a wulgaryzmy stały się wręcz modne. Pozwolę sobie tutaj podzielić się z Panią moją refleksją na temat popularnych powieści obyczajowych, które ostatnio sypią się jak grzyby po deszczu ... jak niski, żenujący wręcz poziom słownictwa prezentują! Nie wspomnę już o prostackich, przesyconych przekleństwami opisów scen różnego rodzaju kontaktów międzyludzkich, w szczególności tych damsko-męskich. Nawet nie czytam takich rzeczy, ale to i owo samo wpada człowiekowi w oko. Zastanawiam się, co jest przyczyną tego stanu rzeczy?! Kto przyzwolił na tak drastyczny spadek poziomu literatury, kultury, sztuki...? Czy to my, odbiorcy, daliśmy się ogłupić, sprowadzić do poziomu najniższych instynktow? Komu zależy na tym, by człowiek przestał postrzegać siebie jako istotę myślącą, mającą w życiu jakieś ideały, żyjącą według ważnych wartości? Twórcy tacy jak Pani są tak bardzo potrzebni! Dziękuję także za kolejną porcję anegdot o Pani wspaniałym Bracie. Szczególnie za: "Ech, życie, życie..." :) tak jak Pani zastanawiam się, o czym wtedy myślał, ukryty w ciemnym kąciku, sam na sam ze sobą... Dziękuję za domek babci Jedwabińskiej- wyobrażałam go sobie zupełnie inaczej! 🙂 i za hasło: "Dziadek jako zjawisko". I za jezioro Miągwy i Patrycji. I za Felusia. I za historię o firankach. Za hasło "Optymizm". I za Juleczka Laury- no pewnie, że to charakterek mamusi! Diabełki w oczach, jak u Laury :) ale jestem pewna, że przed babcią Milą czuje respekt!! O, tak!! Za recenzje "Opium w rosole" - no i kto ostatecznie jest górą, hmmm...? :-) dziękuję za historię Marka Pałysa- chłopca, który, przeczuwając swój koniec życia, znalazł nieśmiertelność w Pani książkach. Coś niezwykłego! Dziękuję, że wtedy przychyliła się Pani do jego prośby i spełniła marzenie młodego człowieka, któremu zostało tak niewiele czasu... Z tych listów, które słał do Pani, promieniuje autentyczna radość, duma, szczęście... Dziękuję za przytoczenie moich słów o Sławku Lewandowskim - a więc i dla mnie znalazł się kącik u Pani! I to w druku! Non omnis moriar, he he 😁 dziękuję za stryjaszka Józefa - oj, z takim to chyba można by konie kraść! I do mamusi podobny 🙂 dziękuję za fragmenty wspaniałych listów Pani przyjaciół Artystów. Jak miło, że pozwoliła nam Pani "podpatrzeć" swoje kontakty z tymi zwykłymi-niezwykłymi ludźmi. Dziękuję za wzmiankę o taksówkarzu, który rozpoznał bezbłędnie naszego Noblistę:) A trąba z wąsami- boska! (Reakcja synka: jeszcze oczko wyżej). Dzieci są genialne! - obserwuję to każdego dnia u mojej Córeczki i zastanawiam się, jaki będzie Synek. Czy będą z siostrą podobni do siebie, czy wręcz przeciwnie - zupełnie różni? Jaki temperamencik i charakter kryje się w tej- wciąż jeszcze - zagadce? Dziękuję za "miłosną" anegdotę o Juliuszu, prowiancie na dziesięć osób i "Wysokich drzewach". I wreszcie, na koniec, za słowa Szekspira, tłumaczone przez Stanisława Barańczaka. Pani Małgosiu, one przejmują drżeniem. Są piękne, mocne - zachwycają w tłumaczeniu tak samo, jak w oryginale. Ale, Droga Autorko, brzmią tak definitywnie! Dlaczego??? Dziękuję za wszystko. Bardzo. I za to, że mogłam poznać tutaj Panią oraz wielu wspaniałych Ludzi. Cieszę się, że któregoś dnia odważylam się tutaj napisać i mam to ogromne szczęście, że mogę z Panią rozmawiać jak z serdeczną znajomą. Dziękuję za wspaniałe książki, piękne teksty, barwne postacie, które żyją. Za wiersze, słowa, które motywują i inspirują do działania i pracy nad sobą. Wybudowała sobie Pani pomnik "trwalszy niż ze spiżu" w sercach czytelników. Życzę zdrowia i błogosławieństwa Bożego na każdy dzień:)
Rta z Zielona Góra napisał/a 10 listopada 2021 o 19:50:
Wszystkim życzę optymizmu a mój pies jakby rozumiał ,że jutro jest biało-czerwone piękne ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI .
Wszystkim życzę optymizmu a mój pies jakby rozumiał ,że jutro jest biało-czerwone piękne ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI .
Casciolina napisał/a 10 listopada 2021 o 12:01:
Dziękujemy Wam, Ludzie Księgi, za wszystkie dobre słowa i modlitwy. Tata znalazł tu wielu Przyjaciół, a to miejsce było dla niego bardzo cenne. Casciolina (Kasia), Puchałka (Agnieszka) i pozostałe dzieci (Mateusz, Ania i Misia)
Dziękujemy Wam, Ludzie Księgi, za wszystkie dobre słowa i modlitwy. Tata znalazł tu wielu Przyjaciół, a to miejsce było dla niego bardzo cenne. Casciolina (Kasia), Puchałka (Agnieszka) i pozostałe dzieci (Mateusz, Ania i Misia)
Jakub napisał/a 9 listopada 2021 o 22:24:
...Wiem, że Cię ujrzę twarzą w twarz, Pilocie,Gdy z mielizn wyjdzie łódź.Z pamięcią o Krzysztofie i modlitwą.
...Wiem, że Cię ujrzę twarzą w twarz, Pilocie,Gdy z mielizn wyjdzie łódź.Z pamięcią o Krzysztofie i modlitwą.
mama Isi napisał/a 9 listopada 2021 o 18:12:
"(...)Modlitwo moja. Nie odchodź, nie gaśnij Powiedz że zaraz wszystko się wyjaśni Byśmy nie zapomnieli, że przyjaciół mamy Oni wołają do nas, my do nich wołamy I przez głuchotę, tępotę ciemności Kiełkują pierwsze promienie radości" /Bryll/ Bo przecież świętych obcowanie oznacza, że ci, co odeszli, wcale nie odeszli, są z nami, z naszymi troskami i się wstawiają za nami w niebie. Wierzę, że skoro Pan Bóg powołał Krzysztofa do Siebie, to tak jest dobrze, choć na mój chłopski rozum to nie był najlepszy pomysł.
"(...)Modlitwo moja. Nie odchodź, nie gaśnij Powiedz że zaraz wszystko się wyjaśni Byśmy nie zapomnieli, że przyjaciół mamy Oni wołają do nas, my do nich wołamy I przez głuchotę, tępotę ciemności Kiełkują pierwsze promienie radości" /Bryll/ Bo przecież świętych obcowanie oznacza, że ci, co odeszli, wcale nie odeszli, są z nami, z naszymi troskami i się wstawiają za nami w niebie. Wierzę, że skoro Pan Bóg powołał Krzysztofa do Siebie, to tak jest dobrze, choć na mój chłopski rozum to nie był najlepszy pomysł.