Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
499 wiadomości.
Gosia z Poznań napisał/a 22 listopada 2020 o 16:52:
Droga Pani Małgorzato! Dziękuję za ten przewodnik po Pani regałach. Uważam, że to jakie książki posiada, dużo mówi o człowieku - posiadanie wszelkości zawsze oznacza miłość do książek :) Mam pytanie, takie z ciekawości. Sama mam na imię Małgorzata i szczerze nie znoszę zdrobnienia "Małgosia" (a moi nauczyciele mnie tak uparcie nazywają, eh...). Czy ma Pani podobne przemyślenia? Może właśnie na odwrót? Jestem niezmiernie ciekawa! Pozdrawiam ciepło w jesienne dni! Gosia
Droga Pani Małgorzato! Dziękuję za ten przewodnik po Pani regałach. Uważam, że to jakie książki posiada, dużo mówi o człowieku - posiadanie wszelkości zawsze oznacza miłość do książek :) Mam pytanie, takie z ciekawości. Sama mam na imię Małgorzata i szczerze nie znoszę zdrobnienia "Małgosia" (a moi nauczyciele mnie tak uparcie nazywają, eh...). Czy ma Pani podobne przemyślenia? Może właśnie na odwrót? Jestem niezmiernie ciekawa! Pozdrawiam ciepło w jesienne dni! Gosia
mama Isi napisał/a 22 listopada 2020 o 16:16:
Doczytałam się w wywiadzie na Niezależnej, że ulubionym hobby Adminki jest strzelanie z łuku! Przypomina się wyliczanka: Tere-fere kuku, strzela baba z łuku, gdy zestrzeli gwiazdy z nieba, zrobi dżemu ile trzeba. Raz, dwa, trzy, wychodź ty!
Doczytałam się w wywiadzie na Niezależnej, że ulubionym hobby Adminki jest strzelanie z łuku! Przypomina się wyliczanka: Tere-fere kuku, strzela baba z łuku, gdy zestrzeli gwiazdy z nieba, zrobi dżemu ile trzeba. Raz, dwa, trzy, wychodź ty!
mama Isi napisał/a 22 listopada 2020 o 11:14:
Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem. /przysłowie chińskie/
Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem. /przysłowie chińskie/
Nellie z Łagów napisał/a 21 listopada 2020 o 23:45:
Kochana Pani Małgorzato! Jedną z wielu cegiełek mojej fortyfikacji jest odwiedzanie tej miłej, kulturalnej strony! A jeśli chodzi o Pani księgozbiór, to (kładąc rękę na sercu) tęsknie mówię: ach... Ślę ciepłe pozdrowienia!
Kochana Pani Małgorzato! Jedną z wielu cegiełek mojej fortyfikacji jest odwiedzanie tej miłej, kulturalnej strony! A jeśli chodzi o Pani księgozbiór, to (kładąc rękę na sercu) tęsknie mówię: ach... Ślę ciepłe pozdrowienia!
Bożena napisał/a 21 listopada 2020 o 22:28:
Fortyfikacje najdoskonalsze: moc, mądrość, piękno, marzenie. Pisał Makuszyński: "Dom, w którym jest książka, jest przybytkiem słońca". I tu jest tak właśnie! A jaka to przyjemność, znajdować tu tylu przyjaciół znanych z własnej biblioteki. I jak krzepiąca myśl, że te wszystkie nasze własne fortyfikacje tworzą wspólnotę.
Fortyfikacje najdoskonalsze: moc, mądrość, piękno, marzenie. Pisał Makuszyński: "Dom, w którym jest książka, jest przybytkiem słońca". I tu jest tak właśnie! A jaka to przyjemność, znajdować tu tylu przyjaciół znanych z własnej biblioteki. I jak krzepiąca myśl, że te wszystkie nasze własne fortyfikacje tworzą wspólnotę.
Róza Wiatrów z Warszawa napisał/a 21 listopada 2020 o 21:50:
Droga Wspaniała Autorko, bardzo bardzo dziekuję za odpowiedz na moje natarczywe pytania o obecność stryja Józeczka na weselu Dorotki i Jozefa - juz teraz Pałysów. Odpowiedź urocza i jakże borejkowska: byli, ale znikli w tłumie tych wszystkich, których nie wydobyłam na pierwszy plan!!! Ha! Gabrysia by tak nie odpowiedziała, bo ona się przecież przejmuje innymi ludźmi (a zwłaszcza bliskimi) - a poza tym właśnie została babcią i to gdzie: u Ignasia ! Ida nie miała głowy, bo to przecież jej pierwsze jako matki wesele - a w dodatku objawił się nagle i niespodziewanie kawaler córeczki, oszałamiający Jacek Tanaka. Patrycja i Nutria miały może inną więź ze stryjem, czyli zostaje...no oczywiście! Mama, czyli Babi, czyli Mila!!! Wprawdzie tez miała wszystkich na głowie (raczej w sercu, bo nic nie musiała przygotowywać, a jednak o nich myślała), ale z właściwą sobie dyskrecją upewniła się, że Józeczek z Felą zniknęli już w tłumie gości . Ha!!! Przy okazji, skoro już tak świetnie przywołana została rodzina Forsyte'ów, zapytam: czy ktoś może orientuje się, czy jest dziś do zdobycia (obejrzenia) angielski serial, czarno-biały jeszcze, z lat sześćdziesiątych, właśnie "Saga rodu Forsyte'ów". Miał takie powodzenie, że w akademiku sala telewizyjna wypełniała się do ostatniego wiszącego miejsca i zgoła nie tylko nami dziewczynami. Może ktoś wie?
Droga Wspaniała Autorko, bardzo bardzo dziekuję za odpowiedz na moje natarczywe pytania o obecność stryja Józeczka na weselu Dorotki i Jozefa - juz teraz Pałysów. Odpowiedź urocza i jakże borejkowska: byli, ale znikli w tłumie tych wszystkich, których nie wydobyłam na pierwszy plan!!! Ha! Gabrysia by tak nie odpowiedziała, bo ona się przecież przejmuje innymi ludźmi (a zwłaszcza bliskimi) - a poza tym właśnie została babcią i to gdzie: u Ignasia ! Ida nie miała głowy, bo to przecież jej pierwsze jako matki wesele - a w dodatku objawił się nagle i niespodziewanie kawaler córeczki, oszałamiający Jacek Tanaka. Patrycja i Nutria miały może inną więź ze stryjem, czyli zostaje...no oczywiście! Mama, czyli Babi, czyli Mila!!! Wprawdzie tez miała wszystkich na głowie (raczej w sercu, bo nic nie musiała przygotowywać, a jednak o nich myślała), ale z właściwą sobie dyskrecją upewniła się, że Józeczek z Felą zniknęli już w tłumie gości . Ha!!! Przy okazji, skoro już tak świetnie przywołana została rodzina Forsyte'ów, zapytam: czy ktoś może orientuje się, czy jest dziś do zdobycia (obejrzenia) angielski serial, czarno-biały jeszcze, z lat sześćdziesiątych, właśnie "Saga rodu Forsyte'ów". Miał takie powodzenie, że w akademiku sala telewizyjna wypełniała się do ostatniego wiszącego miejsca i zgoła nie tylko nami dziewczynami. Może ktoś wie?
kris napisał/a 21 listopada 2020 o 18:41:
Kochana Pani Malgosiu, jak milo zobaczyc Pani Fortyfikacje... Jest krzepiaca. Pozdrawiam bardzo cieplo!
Kochana Pani Malgosiu, jak milo zobaczyc Pani Fortyfikacje... Jest krzepiaca. Pozdrawiam bardzo cieplo!
Sowa P. napisał/a 21 listopada 2020 o 18:14:
Można również zapomnieć o podziwianiu Perseid w promieniu stu kilometrów.
Można również zapomnieć o podziwianiu Perseid w promieniu stu kilometrów.
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 18:06:
Tak, ś.p.Tata męża też opowiadał, że da się spać podczas prowadzonego ostrzału artyleryjskiego.
Tak, ś.p.Tata męża też opowiadał, że da się spać podczas prowadzonego ostrzału artyleryjskiego.
Dewajtis napisał/a 21 listopada 2020 o 17:48:
Kochana Autorko, wielką mi Pani radość sprawiła powiększeniem zdjęcia Papieża. Dziękuję! Zaraz sobie skopiowałam do komputera i telefonu. I teraz sobie mogę zerkać, kiedy tylko chcę, ku pokrzepieniu serca i kręgosłupa. Jestem zachwycona albumem o psie w sztuce, szczególnie dumnym profilem na okładce i tajemniczym Eastern Dog. Rozbawila mnie rzeźba- pękaty piesek na krótkich nóżkach przypomina mi pitbulla. Ucieszyłam się, widząc kilka znajomych książek, których grzbiety wryły mi się w pamięć w dziecinstwie, w domu rodzinnym (gdy jeszcze niewiele z nich rozumiałam), zaintrygowało mnie kilka, których nie znam. Uradowałam się też, widząc książki Przemysława Dakowicza-bardzo go cenię.
Kochana Autorko, wielką mi Pani radość sprawiła powiększeniem zdjęcia Papieża. Dziękuję! Zaraz sobie skopiowałam do komputera i telefonu. I teraz sobie mogę zerkać, kiedy tylko chcę, ku pokrzepieniu serca i kręgosłupa. Jestem zachwycona albumem o psie w sztuce, szczególnie dumnym profilem na okładce i tajemniczym Eastern Dog. Rozbawila mnie rzeźba- pękaty piesek na krótkich nóżkach przypomina mi pitbulla. Ucieszyłam się, widząc kilka znajomych książek, których grzbiety wryły mi się w pamięć w dziecinstwie, w domu rodzinnym (gdy jeszcze niewiele z nich rozumiałam), zaintrygowało mnie kilka, których nie znam. Uradowałam się też, widząc książki Przemysława Dakowicza-bardzo go cenię.
Kasztanowłosa napisał/a 21 listopada 2020 o 17:08:
Mamo Isi, jako w miarę okoliczna ludność mogę powiedzieć, że do strzałów da się przyzwyczaić, a ta kosmiczna łuna w ciemności wygląda intrygująco. Gorzej w przypadku bezpośrednio okolicznej ludności, bo wtedy jest rzeczywiście trudno zasnąć w tej jasności (potwierdzone przez kolegę z klasy).
Mamo Isi, jako w miarę okoliczna ludność mogę powiedzieć, że do strzałów da się przyzwyczaić, a ta kosmiczna łuna w ciemności wygląda intrygująco. Gorzej w przypadku bezpośrednio okolicznej ludności, bo wtedy jest rzeczywiście trudno zasnąć w tej jasności (potwierdzone przez kolegę z klasy).
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 21 listopada 2020 o 17:01:
Fortyfikacja to od niedawna moje ulubione słowo. Takie piękne w interpretacji Pani Małgorzaty. Mam i ja podobną fortyfikację, też z Autorytetem :) Książki na regałach i nie tylko są takie apetyczne! Drodzy Goście, jeśli chcecie, podzielcie się, jakie są Wasze ulubione książki, te zaraz po Jeżycjadzie. A może i Ulubiona Autorka poleci coś konkretnego do przeczytania? Pozdrawiam serdecznie :)
Fortyfikacja to od niedawna moje ulubione słowo. Takie piękne w interpretacji Pani Małgorzaty. Mam i ja podobną fortyfikację, też z Autorytetem :) Książki na regałach i nie tylko są takie apetyczne! Drodzy Goście, jeśli chcecie, podzielcie się, jakie są Wasze ulubione książki, te zaraz po Jeżycjadzie. A może i Ulubiona Autorka poleci coś konkretnego do przeczytania? Pozdrawiam serdecznie :)
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 15:06:
Zajrzałam! Łomatko, dojrzewalnie pomidorów, czego to ludzie nie wymyślą. Mają też działko przeciwgradowe z wbudowanym radarem, który skanuje niebo na poziomie wysokich partii chmur w przestrzeni kilku kilometrów. Jeśli wyczuje jonizację, która sprzyja tworzeniu gradzin, wówczas uruchamia się automatycznie nie bacząc na porę dnia czy nocy i emituje długie serie huków w kilkusekundowych odstępach. Brzmi to jak ostrzał artylerii. Biedna okoliczna ludność.
Zajrzałam! Łomatko, dojrzewalnie pomidorów, czego to ludzie nie wymyślą. Mają też działko przeciwgradowe z wbudowanym radarem, który skanuje niebo na poziomie wysokich partii chmur w przestrzeni kilku kilometrów. Jeśli wyczuje jonizację, która sprzyja tworzeniu gradzin, wówczas uruchamia się automatycznie nie bacząc na porę dnia czy nocy i emituje długie serie huków w kilkusekundowych odstępach. Brzmi to jak ostrzał artylerii. Biedna okoliczna ludność.
Sowa P. napisał/a 21 listopada 2020 o 13:20:
Mamo Isi, wpisz sobie w wyszukiwarkę Siechnice plus pomidory (albo kosmos).
Mamo Isi, wpisz sobie w wyszukiwarkę Siechnice plus pomidory (albo kosmos).
Magda Z. napisał/a 21 listopada 2020 o 13:09:
Dziękuję!!!
Dziękuję!!!
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 12:41:
Zgadzam się, kochany Starosto, że młody człowiek Belliniego po pierwsze wygląda na człowieka w średnim wieku, a po drugie żadne z niego cudo. Natomiast Leon jest zachwycający.
Zgadzam się, kochany Starosto, że młody człowiek Belliniego po pierwsze wygląda na człowieka w średnim wieku, a po drugie żadne z niego cudo. Natomiast Leon jest zachwycający.
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 12:38:
Zgadza się, Sowo, niewątpliwie łuna bije nad domem Starosty, ale dlaczego nad szklarnią pomidorów?
Zgadza się, Sowo, niewątpliwie łuna bije nad domem Starosty, ale dlaczego nad szklarnią pomidorów?
mama Kniżki napisał/a 21 listopada 2020 o 12:20:
Kochana Pani Małgorzato! Wszystko to cudeńka!
Kochana Pani Małgorzato! Wszystko to cudeńka!
E.m. napisał/a 21 listopada 2020 o 12:10:
Ten wpis ucieszyłby naszą ś.p. Marysię Wiaderek i na pewno zdjęcia regałów znalazłyby się w jej "Biblioteczniku polskim".
Ten wpis ucieszyłby naszą ś.p. Marysię Wiaderek i na pewno zdjęcia regałów znalazłyby się w jej "Biblioteczniku polskim".
Sowa P. z Dziupli napisał/a 21 listopada 2020 o 10:37:
Pomyśl, mamo Isi, jak wielka łuna światłości bije od domu Starosty. Zupełnie jak nad szklarnią pomidorów. W otoczeniu tych wszystkich regałów musi być ciężko zmrużyć oko... ("Mieszkanie bez książki ciemniejsze jest niż bez lampy" - Henryk Sienkiewicz).
Pomyśl, mamo Isi, jak wielka łuna światłości bije od domu Starosty. Zupełnie jak nad szklarnią pomidorów. W otoczeniu tych wszystkich regałów musi być ciężko zmrużyć oko... ("Mieszkanie bez książki ciemniejsze jest niż bez lampy" - Henryk Sienkiewicz).