Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
499 wiadomości.
Zgred napisał/a 16 listopada 2020 o 13:14:
Chyba muszę wzmocnić sobie Podeszwę, jak powiedziałby kapitan pewnej drużyny piłkarskiej z Jeżyc.
Chyba muszę wzmocnić sobie Podeszwę, jak powiedziałby kapitan pewnej drużyny piłkarskiej z Jeżyc.
Basia napisał/a 16 listopada 2020 o 12:29:
A przecież "Piękno kształtem jest Miłości", jak powiedział Podeszwa, Sowo. ;)
A przecież "Piękno kształtem jest Miłości", jak powiedział Podeszwa, Sowo. ;)
Weronika z Radom napisał/a 16 listopada 2020 o 11:21:
Kochana MM! Już się cieszę! Z czego? A no z tego, że w grudniu będę omawiała w szkole "Opium w rosole"! Może dzięki temu moje koleżanki przekonają się co do "Jeżycjady". Na 100% przeczytam lekturkę z 5 jak nie więcej razy!!!!!!!!!!! Moja wychowawczyni, a zarazem pani od Polskiego, również lubi "Jeżycjadę". Pozdrawiam Autorkę i życzę wszystkim miłego dnia/wieczoru.
Kochana MM! Już się cieszę! Z czego? A no z tego, że w grudniu będę omawiała w szkole "Opium w rosole"! Może dzięki temu moje koleżanki przekonają się co do "Jeżycjady". Na 100% przeczytam lekturkę z 5 jak nie więcej razy!!!!!!!!!!! Moja wychowawczyni, a zarazem pani od Polskiego, również lubi "Jeżycjadę". Pozdrawiam Autorkę i życzę wszystkim miłego dnia/wieczoru.
Sowa P. napisał/a 15 listopada 2020 o 22:20:
"O, gdyby ludzie oddali się w służbę pięknu z takim zapałem, z jakim oddają się pieniądzowi, uciechom, marnościom! O, gdyby świat cały osypała taka zawieja piękna, jak te groźne śnieżyce dziwności i grozy! O, ludzie, gdybyście się wszyscy dali tak usidlać poezji, sztuce i innym przejawom piękności, jak dajecie się usidlać wszystkiemu, prócz tego właśnie - radosne byłoby to millennium i skutki takiego przeobrażenia świata byłyby nieobliczalne, a wstrząsnęłyby wszystkim, co jest, mocniej niż wszelkie przeszłe i przyszłe rewolucje... Jeśli do tego przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku, bodaj jednym wierszem w całym życiu naszym, wielka jest nasza nagroda, poeci!" Józef Czechowicz, z przedmowy do "Antologii współczesnych poetów lubelskich", Lublin 1939.
"O, gdyby ludzie oddali się w służbę pięknu z takim zapałem, z jakim oddają się pieniądzowi, uciechom, marnościom! O, gdyby świat cały osypała taka zawieja piękna, jak te groźne śnieżyce dziwności i grozy! O, ludzie, gdybyście się wszyscy dali tak usidlać poezji, sztuce i innym przejawom piękności, jak dajecie się usidlać wszystkiemu, prócz tego właśnie - radosne byłoby to millennium i skutki takiego przeobrażenia świata byłyby nieobliczalne, a wstrząsnęłyby wszystkim, co jest, mocniej niż wszelkie przeszłe i przyszłe rewolucje... Jeśli do tego przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku, bodaj jednym wierszem w całym życiu naszym, wielka jest nasza nagroda, poeci!" Józef Czechowicz, z przedmowy do "Antologii współczesnych poetów lubelskich", Lublin 1939.
Polinka z Tarnów napisał/a 14 listopada 2020 o 16:50:
Dzień dobry pani MM! Jestem uczennicą siódmej klasy i zaznaczam że mi i moim koleżankom właśnie to bardzo sie podoba to,że w Pani książkach tych nowszych pojawiają się tablety i smartfony. Jest tak naprawdę w naszym życiu i dobrze, że to pani pokazuje. To przecież wcale nam nie przeszkadza w życiu. Wrecz przeciwnie, pomaga na przykład w zdobyaniu przyjaciół. Lubię pani książki, bo pokazują prawdziwe życie na wesoło. Super humor! Miłego wieczoru. Paula.
Dzień dobry pani MM! Jestem uczennicą siódmej klasy i zaznaczam że mi i moim koleżankom właśnie to bardzo sie podoba to,że w Pani książkach tych nowszych pojawiają się tablety i smartfony. Jest tak naprawdę w naszym życiu i dobrze, że to pani pokazuje. To przecież wcale nam nie przeszkadza w życiu. Wrecz przeciwnie, pomaga na przykład w zdobyaniu przyjaciół. Lubię pani książki, bo pokazują prawdziwe życie na wesoło. Super humor! Miłego wieczoru. Paula.
Jola z Andrychow napisał/a 14 listopada 2020 o 16:16:
Kochana pani Małgorzato, czytanie pani książek, to jedne z najmilszych chwil dzieciństwa i okresu młodości. Mam już trochę po trzydziestce i lubię wracać do tych tomów. Czekam na każde nowe wydanie. Ale szczerze mówiąc ostanie tomy nie dają mi takiej radości i na prawdę nie jest to kwestia fabuły , postaci, stylu pisania. Nie. Po prostu nie lubię filmów i książek osadzonych w XXIwieku. Autorzy muszą brać pod uwagę że każdy ma smartfon, dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, skontaktować się jest tak prosto. Żadna historia osadzona w tym czasie mnie nie ujęła, bo choć te rzeczy ułatwiaką nam w dużym stopniu życie, to jednak w książkach i filmach, czy serialach (o seriale wspolczesne- nie znoszę) odbierają urok.. Marzą mi się książki napisane przez Panią, których akcja osadzona jest w latach 80tych, początek 90tych. Każda fanką chętnie przeczytalaby spin off jezycjady. Oczywiście rozumiem że autor pisze o czym chce, a ja cieszę się z tego co dostaje. Pozdrawiam serdecznie
Kochana pani Małgorzato, czytanie pani książek, to jedne z najmilszych chwil dzieciństwa i okresu młodości. Mam już trochę po trzydziestce i lubię wracać do tych tomów. Czekam na każde nowe wydanie. Ale szczerze mówiąc ostanie tomy nie dają mi takiej radości i na prawdę nie jest to kwestia fabuły , postaci, stylu pisania. Nie. Po prostu nie lubię filmów i książek osadzonych w XXIwieku. Autorzy muszą brać pod uwagę że każdy ma smartfon, dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, skontaktować się jest tak prosto. Żadna historia osadzona w tym czasie mnie nie ujęła, bo choć te rzeczy ułatwiaką nam w dużym stopniu życie, to jednak w książkach i filmach, czy serialach (o seriale wspolczesne- nie znoszę) odbierają urok.. Marzą mi się książki napisane przez Panią, których akcja osadzona jest w latach 80tych, początek 90tych. Każda fanką chętnie przeczytalaby spin off jezycjady. Oczywiście rozumiem że autor pisze o czym chce, a ja cieszę się z tego co dostaje. Pozdrawiam serdecznie
Joanna z Poznań napisał/a 14 listopada 2020 o 15:39:
Kochana autorko, wróżko dobrych myśli i wzruszeń. Zasygnalizowanie umieszczenia kota w fabule kolejnej książki ucieszył mnie niepomiernie- tego tak mi brakowało... (pomimo marginalnych 3 ,,kocich" epizodów...A! Czwarty był w ,,Na Jowisza" u nauczycielki niemieckiego). Tak ,jestem ,,kociarą" i uważam , że różnorodność kocich osobowości może być świetnym dodatkiem do barwnych , ludzkich postaci. Moje serce pierwszy kot zdobył gdy w przeddzień Wigilii odcięłam go ledwie żywego od drzewa w lesie. Podobny do żbika Obi był mi przyjacielem 17 lat. Ciepły, mądry, opowiadacz bajek gdy wracałam z pracy. Wychował mi córki. Łajza został wyrzucony z samochodu ( lub potrącony) , bez części żuchwy i z bliznami przetrwał kilka lat nad morzem dokarmiany przez dobrych ludzi. Wybrał mnie gdy na wakacjach skusiłam się na obowiązkowego gofra z bitą śmietaną .Uwiódł spojrzeniem jak kot ze ,,Schreka" i przyjechał do Poznania grzecznie siedząc na kolanach, opierając łapki na ramieniu i patrząc w okno. Za ,,Paprykarz szczeciński " i kurczaka z grilla dałby się pokroić. Szangala (wczesniej przez kogoś adaptowany) został zwrócony do schroniska gdy przestał być kociątkiem a stał się młodym kotem, który niekoniecznie chce być ciągle międlony na rękach. Cały czarny , o mrocznym charakterze i tylko kilka białych włosków na końcu ogona odkrywało, że nie jest stracony. U mnie adaptował się przez 3 lata . Nieufny, zdystansowany, niechętny.Gdy po tym czasie zniknął na tydzień myślałam, że nie wróci...ale wrócił...kompletnie odmieniony; serdeczny, czarujący , mruczący przytulas! Gałgan wczołgał się na próg w dziernikową ulewę. Chwyciłam za szczotkę sądząc , że to szczur ale gdy zaczął drżący sunąć do kuchni pozostawiając za sobą mokry ślad jak pomrowik odkryłam, że to zagłodzony kociak. Jego ogonek złamany w 2 miejscach wygladał jak znak błyskawicy na czole Harrego Pottera. Nakarmiony i osuszony odsłonił brzuszek gdzie plamka białego futra w kształcie serca(sic!) zapewniła mu dom. Gdy się cieszy... Czytaj więcej
Kochana autorko, wróżko dobrych myśli i wzruszeń. Zasygnalizowanie umieszczenia kota w fabule kolejnej książki ucieszył mnie niepomiernie- tego tak mi brakowało... (pomimo marginalnych 3 ,,kocich" epizodów...A! Czwarty był w ,,Na Jowisza" u nauczycielki niemieckiego). Tak ,jestem ,,kociarą" i uważam , że różnorodność kocich osobowości może być świetnym dodatkiem do barwnych , ludzkich postaci. Moje serce pierwszy kot zdobył gdy w przeddzień Wigilii odcięłam go ledwie żywego od drzewa w lesie. Podobny do żbika Obi był mi przyjacielem 17 lat. Ciepły, mądry, opowiadacz bajek gdy wracałam z pracy. Wychował mi córki. Łajza został wyrzucony z samochodu ( lub potrącony) , bez części żuchwy i z bliznami przetrwał kilka lat nad morzem dokarmiany przez dobrych ludzi. Wybrał mnie gdy na wakacjach skusiłam się na obowiązkowego gofra z bitą śmietaną .Uwiódł spojrzeniem jak kot ze ,,Schreka" i przyjechał do Poznania grzecznie siedząc na kolanach, opierając łapki na ramieniu i patrząc w okno. Za ,,Paprykarz szczeciński " i kurczaka z grilla dałby się pokroić. Szangala (wczesniej przez kogoś adaptowany) został zwrócony do schroniska gdy przestał być kociątkiem a stał się młodym kotem, który niekoniecznie chce być ciągle międlony na rękach. Cały czarny , o mrocznym charakterze i tylko kilka białych włosków na końcu ogona odkrywało, że nie jest stracony. U mnie adaptował się przez 3 lata . Nieufny, zdystansowany, niechętny.Gdy po tym czasie zniknął na tydzień myślałam, że nie wróci...ale wrócił...kompletnie odmieniony; serdeczny, czarujący , mruczący przytulas! Gałgan wczołgał się na próg w dziernikową ulewę. Chwyciłam za szczotkę sądząc , że to szczur ale gdy zaczął drżący sunąć do kuchni pozostawiając za sobą mokry ślad jak pomrowik odkryłam, że to zagłodzony kociak. Jego ogonek złamany w 2 miejscach wygladał jak znak błyskawicy na czole Harrego Pottera. Nakarmiony i osuszony odsłonił brzuszek gdzie plamka białego futra w kształcie serca(sic!) zapewniła mu dom. Gdy się cieszy macha kawałkiem ogonka jak piesek. Jest najbardziej radosnym i ufnym z moich kotów. Duszek trafił na mój taras zagłodzony w środku wiosennej pandemii. Byliśmy z mężem w kwarantannie i nie mogliśmy wesprzeć się weterynarzem. Ale mieliśmy weterynaryjną , płynną karmę dla kotów ozdrowieńców i nią z kościotrupa o wystajacych kościach żeber, kregosłupa i obojczyka stworzyliśmy śmietankowo-rudego kocura . Nie potrafił polować, nie wiedział co zrobić z surowym mięsem- wniosek - kolejny domowy pieszczoch,, wyrzucony" w trudnych czasach przy drodze na wsi. Nie wiem jaki będzie kot w Pani książce ale proszę by zechciała Pani dać mu trochę wiecej osobowości niż dotychczasowi ,,koci statyści". Ja czytam Pani ksiązki od lat. Mam też Pani autograf w ,,Języku Trolli" , który okupiłam wstydem, bo ze wzruszenia rozpłakałam się przy Pani. I wtedy i teraz Pani teksty rozświetlają mi duszę i pozwalają cieszyć się ,,powszednim, codziennym cudem" i to w każdej dziejowej , polskiej rzeczywistości . Dziękuję za to , dziękuje... I oczywiście czekam na wiecej :-)
Administracja napisał/a 14 listopada 2020 o 10:20:
Zakładka "Książki" funkcjonuje oczywiście, Jesionku - jest podzielona na dwoje: "Twórczość własna" i "Przekłady". Tylko kliknąć!
Zakładka "Książki" funkcjonuje oczywiście, Jesionku - jest podzielona na dwoje: "Twórczość własna" i "Przekłady". Tylko kliknąć!
Jesionek , oficjalnie Anna z głęboki Siedenburg w Dolnej Saksonii napisał/a 14 listopada 2020 o 08:09:
Melduję, że zakładka "Książki" nie funkcjonuje! Pozdrawiam moderatora :)
Melduję, że zakładka "Książki" nie funkcjonuje! Pozdrawiam moderatora :)
Jesionek , oficjalnie Anna z głęboki Siedenburg w Dolnej Saksonii napisał/a 14 listopada 2020 o 08:01:
Be-to z Gorzowa! Odkryła Pani już książki Romy Ligockiej? Przypuszczam, że będą się Pani podobać. Jej obrazy też są piękne. Polecam.
Be-to z Gorzowa! Odkryła Pani już książki Romy Ligockiej? Przypuszczam, że będą się Pani podobać. Jej obrazy też są piękne. Polecam.
Jesionek , oficjalnie Anna z głęboki Siedenburg w Dolnej Saksonii napisał/a 14 listopada 2020 o 07:57:
Dziękuję za schronienie i ciepło przez moje ostatnie ponad 30 lat, szczególnie w okresie nastoletnim. Teraz mi lepiej z rzeczywistością, ale kiedy wsiąkam w pani świat , uczucie jest nadal to samo. Bardzo się cieszę, że właśnie się dowiedziałam, że mam do nadrobienia "Na Jowisza" i chyba jeszcze coś, już dawno tu nie zaglądałam. A zajrzałam, bo chciałam poćwiczyć rysowanie przez naśladowanie. I na nowo doceniłam i odkryłam Pani rysunki. Jak bardzo są przemyślane i jak niezwykle oddają emocje, chociaż nie ma na nich zwykle nawet krzty (żeż takie słowo istnieje!) cieniowania! Bardzo Panią, Pani Rodzinę i wszystkie Czytelniczki (w szczególności te najmłodsze, nowo zainfekowane), z wiejskich, aktualnie szarych regionów Niemiec, pozdrawiam.
Dziękuję za schronienie i ciepło przez moje ostatnie ponad 30 lat, szczególnie w okresie nastoletnim. Teraz mi lepiej z rzeczywistością, ale kiedy wsiąkam w pani świat , uczucie jest nadal to samo. Bardzo się cieszę, że właśnie się dowiedziałam, że mam do nadrobienia "Na Jowisza" i chyba jeszcze coś, już dawno tu nie zaglądałam. A zajrzałam, bo chciałam poćwiczyć rysowanie przez naśladowanie. I na nowo doceniłam i odkryłam Pani rysunki. Jak bardzo są przemyślane i jak niezwykle oddają emocje, chociaż nie ma na nich zwykle nawet krzty (żeż takie słowo istnieje!) cieniowania! Bardzo Panią, Pani Rodzinę i wszystkie Czytelniczki (w szczególności te najmłodsze, nowo zainfekowane), z wiejskich, aktualnie szarych regionów Niemiec, pozdrawiam.
Rozmaryn z Łódź napisał/a 14 listopada 2020 o 06:53:
Sosrąb/ sosręb - główna belka podtrzymująca inne belki stropowe, często dawniej zdobiona.
Sosrąb/ sosręb - główna belka podtrzymująca inne belki stropowe, często dawniej zdobiona.
Gio napisał/a 13 listopada 2020 o 18:31:
Pragnę "Chucherka".
Pragnę "Chucherka".
KokoszaNel napisał/a 13 listopada 2020 o 18:17:
Kto sprawdzał co to sosrąb? Palec do budki. A pewnie,że się nie damy! Tak a propos tytułu wpisu. :)
Kto sprawdzał co to sosrąb? Palec do budki. A pewnie,że się nie damy! Tak a propos tytułu wpisu. :)
Be-ta z Gorzów Wlkp. napisał/a 13 listopada 2020 o 13:03:
Droga Autorko! Czy wyobraża Pani sobie kobietę 55+,która czyta ponownie po ponad 40 latach książkę Małomówny i rodzina. Jeszcze pamiętam okładkę tamtej książki (z kurczakami). Teraz czytam tylko biografie, sięgam tylko po Pani nowe książki. Jest w nich coś optymistycznego. Fajnie, że Pani jest i nadal tworzy.Pozdrawiam. B.
Droga Autorko! Czy wyobraża Pani sobie kobietę 55+,która czyta ponownie po ponad 40 latach książkę Małomówny i rodzina. Jeszcze pamiętam okładkę tamtej książki (z kurczakami). Teraz czytam tylko biografie, sięgam tylko po Pani nowe książki. Jest w nich coś optymistycznego. Fajnie, że Pani jest i nadal tworzy.Pozdrawiam. B.
Irys napisał/a 13 listopada 2020 o 12:38:
Dzisiaj 74 urodziny Brata Kochanej Autorki, Stanisława Barańczaka. Pamiętamy.
Dzisiaj 74 urodziny Brata Kochanej Autorki, Stanisława Barańczaka. Pamiętamy.
Katka z S. napisał/a 13 listopada 2020 o 11:29:
Droga Pani Małgosiu, od prawie 30 lat czytam Pani książki, regularnie do nich wracam i zabieram z nich coraz więcej mądrości i refleksji. Mam w sercu wielką wdzięczność dla Pani za książki, które podnoszą mnie na duchu i dodają energii do codziennych zmagań. Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Droga Pani Małgosiu, od prawie 30 lat czytam Pani książki, regularnie do nich wracam i zabieram z nich coraz więcej mądrości i refleksji. Mam w sercu wielką wdzięczność dla Pani za książki, które podnoszą mnie na duchu i dodają energii do codziennych zmagań. Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Tosia z Otrębusy napisał/a 13 listopada 2020 o 09:21:
Droga Autorko najlepszych książek! Pani książki są naprawdę magiczne! Jest mi niezmiernie miło że mogę czasem wpisać się do księgi gości. Pani książki są miejscem schronienia ( a szczególnie " Kwiat kalafiora" i " Ida sierpniowa")
Droga Autorko najlepszych książek! Pani książki są naprawdę magiczne! Jest mi niezmiernie miło że mogę czasem wpisać się do księgi gości. Pani książki są miejscem schronienia ( a szczególnie " Kwiat kalafiora" i " Ida sierpniowa")
Jesiennie z Kraków napisał/a 12 listopada 2020 o 21:08:
Zawsze chowałam się przed rzeczywistością do Pani książek, znajdując w nich oczekiwane ciepłe schronienie. A teraz czasy są tak trudne jak nigdy dotąd w moim życiu, dlatego z utęsknieniem czekam na "Chucherko". Potrzebuję tej, właściwej tylko Pani, otuchy. Pozdrawiam <3
Zawsze chowałam się przed rzeczywistością do Pani książek, znajdując w nich oczekiwane ciepłe schronienie. A teraz czasy są tak trudne jak nigdy dotąd w moim życiu, dlatego z utęsknieniem czekam na "Chucherko". Potrzebuję tej, właściwej tylko Pani, otuchy. Pozdrawiam <3
Weronika z Radom napisał/a 12 listopada 2020 o 18:36:
Kochana Autorko! Jeżycjadę czytam od przeszło 2 lat - od 3 klasy. Mam cała serię i do tego jedno dodatkowe wydanie Kłamczuchy (dostała je kiedyś moja Mama) oczywiście w mojej biblioteczce nie brakuje "Na Jowisza" oraz "Całusków Pani Darling". Odkąd zaczęłam czytać Jeżycjadę żadne inne książki nie umieją mnie bardziej zaciekawić. Obecnie czytam całą serię już 3 raz i jestem na "Febliku". Osobiście najbardziej lubię "Wnuczkę do Orzechów", a szczególnie scenę końcową kiedy to Józinek, pardon Józef spotyka Dorotkę na polanie i dalej, aż do końca książki. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną postać jest to nieodwracalnie Tygrysek-Laura. Oj tak. Te jej awantury, fochy, ostry charakter ni bardzo mnie z nią utożsamiają. To samo jeśli chodzi o Mamę (a u mnie dochodzi jeszcze tata). No i to byłoby na tyle z mojego pierwszego wpisu. Pozdrawiam Ciepluteńko Kochaną Autorkę, i czekam na "Chucherko" i "Na Jowisza 2". Jeszcze raz Cieplutko pozdrawiam i już myślę o moim kolejnym wpisie :)
Kochana Autorko! Jeżycjadę czytam od przeszło 2 lat - od 3 klasy. Mam cała serię i do tego jedno dodatkowe wydanie Kłamczuchy (dostała je kiedyś moja Mama) oczywiście w mojej biblioteczce nie brakuje "Na Jowisza" oraz "Całusków Pani Darling". Odkąd zaczęłam czytać Jeżycjadę żadne inne książki nie umieją mnie bardziej zaciekawić. Obecnie czytam całą serię już 3 raz i jestem na "Febliku". Osobiście najbardziej lubię "Wnuczkę do Orzechów", a szczególnie scenę końcową kiedy to Józinek, pardon Józef spotyka Dorotkę na polanie i dalej, aż do końca książki. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną postać jest to nieodwracalnie Tygrysek-Laura. Oj tak. Te jej awantury, fochy, ostry charakter ni bardzo mnie z nią utożsamiają. To samo jeśli chodzi o Mamę (a u mnie dochodzi jeszcze tata). No i to byłoby na tyle z mojego pierwszego wpisu. Pozdrawiam Ciepluteńko Kochaną Autorkę, i czekam na "Chucherko" i "Na Jowisza 2". Jeszcze raz Cieplutko pozdrawiam i już myślę o moim kolejnym wpisie :)