Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
186 wiadomości.
Magda Z napisał/a 17 września 2020 o 14:47:
Kocimiętko, dziękuję za pozdrowienia;) Wybieram się w ten weekend w Bieszczady, choć nadciąga, zdaje się, ochłodzenie. No i nie wiem czy załapię się już na złotą, polską jesień. Ale co tam, lubię piesze wędrówki, więc sobotnio- niedzielna perspektywa bardzo mnie nęci i cieszy.
Kocimiętko, dziękuję za pozdrowienia;) Wybieram się w ten weekend w Bieszczady, choć nadciąga, zdaje się, ochłodzenie. No i nie wiem czy załapię się już na złotą, polską jesień. Ale co tam, lubię piesze wędrówki, więc sobotnio- niedzielna perspektywa bardzo mnie nęci i cieszy.
mama Isi napisał/a 17 września 2020 o 12:53:
Święta racja, że praca w ogrodzie, praca na własnym kawałku ziemi jest istnym błogosławieństwem.
Święta racja, że praca w ogrodzie, praca na własnym kawałku ziemi jest istnym błogosławieństwem.
mama Isi napisał/a 17 września 2020 o 11:48:
Śliczna ta martwa natura z zielonymi elementami. Tylko czyjż to portret się jawi wyżej tak okrutnie zgilotynowany? Z sadzonką Rambling Rector, nieszczęsną sierotą, już się związałam emocjonalnie. Biedactwo malutkie. Ostatnio chodzę wszędzie bez maseczki i zauważyłam, że odpowiednie służby omijają mnie starannie wzrokiem. Czyżby zarządzenie zostało anulowane, ale żeby nas nie narazić na szok poznawczy, nikt nas o tym nie zawiadomił? No i mamy zapowiedziany niespodziewany koniec lata! Wczoraj człowiek latał w gatkach (tzn. nie ja, lecz Isiątka), a dziś już okutany w polarek. Gdzie jest to moje wymarzone ocieplenie klimatu, ja się pytam!?
Śliczna ta martwa natura z zielonymi elementami. Tylko czyjż to portret się jawi wyżej tak okrutnie zgilotynowany? Z sadzonką Rambling Rector, nieszczęsną sierotą, już się związałam emocjonalnie. Biedactwo malutkie. Ostatnio chodzę wszędzie bez maseczki i zauważyłam, że odpowiednie służby omijają mnie starannie wzrokiem. Czyżby zarządzenie zostało anulowane, ale żeby nas nie narazić na szok poznawczy, nikt nas o tym nie zawiadomił? No i mamy zapowiedziany niespodziewany koniec lata! Wczoraj człowiek latał w gatkach (tzn. nie ja, lecz Isiątka), a dziś już okutany w polarek. Gdzie jest to moje wymarzone ocieplenie klimatu, ja się pytam!?
Aka z Łodzi napisał/a 16 września 2020 o 21:44:
Dobre wieści, jak się cieszę. Dzień dobry wszystkim. Uśmiałam się z Bernarda na kwarantannie. Ciekawostka, może kogoś zainteresuje: Hanna Banaszak wydała nową płytę. Są na niej wiersze miedzy innymi Szymborskiej, Różewicza oraz Josepha Brodsky'ego w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Oczywiście w mistrzowskiej interpretacji.
Dobre wieści, jak się cieszę. Dzień dobry wszystkim. Uśmiałam się z Bernarda na kwarantannie. Ciekawostka, może kogoś zainteresuje: Hanna Banaszak wydała nową płytę. Są na niej wiersze miedzy innymi Szymborskiej, Różewicza oraz Josepha Brodsky'ego w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Oczywiście w mistrzowskiej interpretacji.
Mimi M. napisał/a 16 września 2020 o 21:28:
Kocimiętko, mnie się trafiło kiedyś być w Bieszczadach w połowie października. Co za harmonia barw! Zakochałam się z miejsca :) DUA, ciekawa jestem, jakież to anegdoty i wspomnienia wiążą się że szpitalem im.Raszei ... domyślam się, że będzie tego trochę:) mnie także, podobnie jak Kris i innych Księgowych, poruszyły i wzruszyły informacje o TPN-ie, Miłosławiu i Bibliotece Raczyńskich, które zamieściła Pani w "Na Jowisza!". Ileż ludzkiej mądrości, głębokiego humanizmu, wiary w siłę słowa towarzyszyło powstawaniu takich miejsc! Nieraz myślę, jak potoczyłyby się (niełatwe przecież) dzieje naszego narodu, gdyby nie ludzie kultury, gdyby nie myśl i słowo... czy bylibyśmy w stanie przetrwać w wichrze historii? A przecież miotało nami porządnie:) chwała tym światłym, wielkim ludziom, którzy rozumieli, gdzie kryje się największa moc. Za opowieści o Śmiełowie także dziękuję, szczególnie za umieszczenie w nich wspomnień o Mickiewiczu, spisanych przez jemu współczesnych. Z tym większym podekscytowaniem będę czekać na więcej!
Kocimiętko, mnie się trafiło kiedyś być w Bieszczadach w połowie października. Co za harmonia barw! Zakochałam się z miejsca :) DUA, ciekawa jestem, jakież to anegdoty i wspomnienia wiążą się że szpitalem im.Raszei ... domyślam się, że będzie tego trochę:) mnie także, podobnie jak Kris i innych Księgowych, poruszyły i wzruszyły informacje o TPN-ie, Miłosławiu i Bibliotece Raczyńskich, które zamieściła Pani w "Na Jowisza!". Ileż ludzkiej mądrości, głębokiego humanizmu, wiary w siłę słowa towarzyszyło powstawaniu takich miejsc! Nieraz myślę, jak potoczyłyby się (niełatwe przecież) dzieje naszego narodu, gdyby nie ludzie kultury, gdyby nie myśl i słowo... czy bylibyśmy w stanie przetrwać w wichrze historii? A przecież miotało nami porządnie:) chwała tym światłym, wielkim ludziom, którzy rozumieli, gdzie kryje się największa moc. Za opowieści o Śmiełowie także dziękuję, szczególnie za umieszczenie w nich wspomnień o Mickiewiczu, spisanych przez jemu współczesnych. Z tym większym podekscytowaniem będę czekać na więcej!
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 16 września 2020 o 20:06:
Pani Małgosiu! Uwielbiam Pani wpisy! Są pełne pozytywnej energii i ciepła! Tak samo jak książki. W prawdzie jestem już wśród Gości jakiś czas i Pani wpisy zawsze były pełne ciepła, ale czasem tak jest, że się zbiera na wyznania :) Taak, kolory jesieni są piękne. Mój Tata mówi, że w Bieszczadach najładniej jest właśnie jesienią. Problem jest taki, że te kolory (najbardziej zapierające dech w piersiach) ujawniają się tylko przez krótki czas, po pierwszych przymrozkach. Więc znaleźć chwile wolnego czasu, jechać cały dzień z jednego końca Polski na drugi, i trafić idealnie w te kilka dni pięknych kolorów, byłoby raczej ciężko. No i oczywiście musiałaby być jeszcze piękna pogoda. Może są wśród Gości, tacy szczęściarze mieszkający na Podkarpaciu, z Bieszczadami na wyciągnięcie ręki. Serdecznie ich pozdrawiam. „Jeszcze wczoraj w zmroku ciepło było przecie. Jeszcze dzisiaj w południe słońce ciepłą dłonią gładziło nasze głowy. Teraz chłód już. – Szkoda.” A szkoda, pewnie szkoda. Ale jesienna (i zimowa) pogoda dobra do przesiadywania w kocyku przed kominkiem z kubkiem kakao na stoliku obok i dobrą książką w ręku :) Pozdrawiam wszystkich cieplutko na przekór chłodowi, ściskam jesiennie - Kocimiętka
Pani Małgosiu! Uwielbiam Pani wpisy! Są pełne pozytywnej energii i ciepła! Tak samo jak książki. W prawdzie jestem już wśród Gości jakiś czas i Pani wpisy zawsze były pełne ciepła, ale czasem tak jest, że się zbiera na wyznania :) Taak, kolory jesieni są piękne. Mój Tata mówi, że w Bieszczadach najładniej jest właśnie jesienią. Problem jest taki, że te kolory (najbardziej zapierające dech w piersiach) ujawniają się tylko przez krótki czas, po pierwszych przymrozkach. Więc znaleźć chwile wolnego czasu, jechać cały dzień z jednego końca Polski na drugi, i trafić idealnie w te kilka dni pięknych kolorów, byłoby raczej ciężko. No i oczywiście musiałaby być jeszcze piękna pogoda. Może są wśród Gości, tacy szczęściarze mieszkający na Podkarpaciu, z Bieszczadami na wyciągnięcie ręki. Serdecznie ich pozdrawiam. „Jeszcze wczoraj w zmroku ciepło było przecie. Jeszcze dzisiaj w południe słońce ciepłą dłonią gładziło nasze głowy. Teraz chłód już. – Szkoda.” A szkoda, pewnie szkoda. Ale jesienna (i zimowa) pogoda dobra do przesiadywania w kocyku przed kominkiem z kubkiem kakao na stoliku obok i dobrą książką w ręku :) Pozdrawiam wszystkich cieplutko na przekór chłodowi, ściskam jesiennie - Kocimiętka
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 16 września 2020 o 15:04:
Dzień dobry! Jakie tu wszystko śliczne, wesołe i kolorowe, jak na wrześniowym bazarku... jak na bazarku, którego bogactwo podziwiała tak szczerze kochana Agnieszka :-) Pani Małgosiu ja tez lubię zdobić dom tymi wszystkimi ślicznościami, układać na parapecie kuchennym owoce i warzywa oraz kwiaty. Mamy tu w Fordonie pokaźny ryneczek, biegam tam w soboty po pyszności i urodziwe cynie czy zadziwiające suszki. Te Pani pomarańczowe lampioniki urzekają mnie od dzieciństwa :-) Mąż skończył Na Jowisza - w zachwycie i z uśmiechem ciagle powtarza - ale Ci się to wszystko spodoba, ile pani Małgosia czerpała z życia by to później opisać! Ależ to ciekawe i zabawne, nawet o „szyrszyniu”! :-) Ach jak dobrze, ze nie będzie maseczek w Chucherku! Dziękuję! I pozdrawiam Wszystkich tu!
Dzień dobry! Jakie tu wszystko śliczne, wesołe i kolorowe, jak na wrześniowym bazarku... jak na bazarku, którego bogactwo podziwiała tak szczerze kochana Agnieszka :-) Pani Małgosiu ja tez lubię zdobić dom tymi wszystkimi ślicznościami, układać na parapecie kuchennym owoce i warzywa oraz kwiaty. Mamy tu w Fordonie pokaźny ryneczek, biegam tam w soboty po pyszności i urodziwe cynie czy zadziwiające suszki. Te Pani pomarańczowe lampioniki urzekają mnie od dzieciństwa :-) Mąż skończył Na Jowisza - w zachwycie i z uśmiechem ciagle powtarza - ale Ci się to wszystko spodoba, ile pani Małgosia czerpała z życia by to później opisać! Ależ to ciekawe i zabawne, nawet o „szyrszyniu”! :-) Ach jak dobrze, ze nie będzie maseczek w Chucherku! Dziękuję! I pozdrawiam Wszystkich tu!
Evu z Ryki/Warszawa napisał/a 16 września 2020 o 08:56:
Dzień dobry Pani Małgorzato i wszyscy Czytelnicy! Przyszłam do Was podzielić się pewną ciekawostką: śnił mi się dzisiaj profesor Dmuchawiec. Trochę dziwne? Nie, chyba w snach nic nie jest dziwne! Skąd wiem, że to był on? Obudziłam się z takim przekonaniem :) To kolejna właściwość snów, może nam się śnić osoba obca z wyglądu, ale jesteśmy przekonani, że to ktoś bliski. Nie umiem już odtworzyć, co dokładnie się działo, ale wzbudziło to we mnie trochę wzruszenia, trochę nostalgii, a trochę też pogody ducha. Zaglądałam kilka tygodni temu do McDusi, może stąd taki sen... Długo czekał, żeby się ujawnić. Chcę tym samym dać znać, że częsty powrót do kochanej Jeżycjady ma niecodzienne skutki :) Ściskam serdecznie wśród nadal ciepłych, jesiennych promieni słońca znad Pola Mokotowskiego - bo jadę właśnie do pracy w jego okolicach. Ciao!
Dzień dobry Pani Małgorzato i wszyscy Czytelnicy! Przyszłam do Was podzielić się pewną ciekawostką: śnił mi się dzisiaj profesor Dmuchawiec. Trochę dziwne? Nie, chyba w snach nic nie jest dziwne! Skąd wiem, że to był on? Obudziłam się z takim przekonaniem :) To kolejna właściwość snów, może nam się śnić osoba obca z wyglądu, ale jesteśmy przekonani, że to ktoś bliski. Nie umiem już odtworzyć, co dokładnie się działo, ale wzbudziło to we mnie trochę wzruszenia, trochę nostalgii, a trochę też pogody ducha. Zaglądałam kilka tygodni temu do McDusi, może stąd taki sen... Długo czekał, żeby się ujawnić. Chcę tym samym dać znać, że częsty powrót do kochanej Jeżycjady ma niecodzienne skutki :) Ściskam serdecznie wśród nadal ciepłych, jesiennych promieni słońca znad Pola Mokotowskiego - bo jadę właśnie do pracy w jego okolicach. Ciao!
Wannabe napisał/a 16 września 2020 o 07:18:
Bernard na kwarantannie to jest wizja życia. Wyobrażacie sobie te okienne performense dla policjantów? Coś pięknego!
Bernard na kwarantannie to jest wizja życia. Wyobrażacie sobie te okienne performense dla policjantów? Coś pięknego!
Julia z Warszawa napisał/a 15 września 2020 o 23:02:
DUA, chciałabym powiedzieć, że dwa tygodnie w szkole z uczniami spowodowały, że przestałam tyle myśleć o zarazie i problemach tego świata - młodzież i dzieci dają tyle energii i nic im nie jest straszne (no może poza niezapowiedzianą kartkówką z chemii, ale ja takowych nie robię :-) ). Jako nauczyciela poruszył mnie wpis Zuzi z początku roku szkolnego - rzeczywiście pewnie najbardziej zestresowaną grupą w szkole są teraz nauczyciele - ale proszę sobie wyobrazić te sprzeczne oczekiwania z różnych stron i nasze poczucie odpowiedzialności. Na szczęście jest jeszcze ciągle zdrowy rozsądek i poczucie humoru - co nas nie zabije, to nas wzmocni. Patrząc na naszą młodzież, kochany Starosto, mam poczucie, że stają oni z jednej strony przed wielkimi wyzwaniami, a z drugiej żyją problemami młodych jak zawsze - i to nie pandemia stanowi podstawowy problem, tylko jak zwykle relacje z rówieśnikami. A ponieważ maseczek w szkole nosić nie trzeba, podobnie jak na świeżym powietrzu, to poszerza się dla Ukochanej Autorki pole manewrów - zresztą nie będę się wymądrzać, bo DUA wie, co robić i już na pewno coś ciekawego dla Chucherka i Jędrka wymyśli, a my wszyscy rozdziawimy paszcze ze zdumienia i radości. Dobrej jesieni wszystkim :-)
DUA, chciałabym powiedzieć, że dwa tygodnie w szkole z uczniami spowodowały, że przestałam tyle myśleć o zarazie i problemach tego świata - młodzież i dzieci dają tyle energii i nic im nie jest straszne (no może poza niezapowiedzianą kartkówką z chemii, ale ja takowych nie robię :-) ). Jako nauczyciela poruszył mnie wpis Zuzi z początku roku szkolnego - rzeczywiście pewnie najbardziej zestresowaną grupą w szkole są teraz nauczyciele - ale proszę sobie wyobrazić te sprzeczne oczekiwania z różnych stron i nasze poczucie odpowiedzialności. Na szczęście jest jeszcze ciągle zdrowy rozsądek i poczucie humoru - co nas nie zabije, to nas wzmocni. Patrząc na naszą młodzież, kochany Starosto, mam poczucie, że stają oni z jednej strony przed wielkimi wyzwaniami, a z drugiej żyją problemami młodych jak zawsze - i to nie pandemia stanowi podstawowy problem, tylko jak zwykle relacje z rówieśnikami. A ponieważ maseczek w szkole nosić nie trzeba, podobnie jak na świeżym powietrzu, to poszerza się dla Ukochanej Autorki pole manewrów - zresztą nie będę się wymądrzać, bo DUA wie, co robić i już na pewno coś ciekawego dla Chucherka i Jędrka wymyśli, a my wszyscy rozdziawimy paszcze ze zdumienia i radości. Dobrej jesieni wszystkim :-)
Mimi M. napisał/a 15 września 2020 o 22:01:
Kochana Autorko, jakie cudne wieści!! Wspaniale jest oczekiwać na dobre książki! Życzę dużo dobrych natchnień i sprzyjających okoliczności:) zdjęcia cudowne i takie już jesienne... miechunka naprawdę mogłaby zostać królową jesieni. A wiersz Obertyńskiej poruszający i piękny. Nie znałam go wcześniej. Dziękuję, Pani Małgosiu! Zgredzie, Biedronko... Oj, Bernard to by chyba zebrał sporą kolekcję maseczek i nawet by sobie do fartucha przyszył ;) ten człowiek nie zmarnowałby ani dnia kwarantanny, a jeszcze by ja twórczo wykorzystał! Dla Józefa maseczka w młotki i krasnale ("bić klasnala!"), dla Agi w księżyce, a dla Nory Górskiej- w aparaty ortodontyczne?! :D A kto sobie wyobraża Pana Chrobota w maseczce? On się na pewno dobrze dezynfekuje w zaciszu własnego domu, he he ;)
Kochana Autorko, jakie cudne wieści!! Wspaniale jest oczekiwać na dobre książki! Życzę dużo dobrych natchnień i sprzyjających okoliczności:) zdjęcia cudowne i takie już jesienne... miechunka naprawdę mogłaby zostać królową jesieni. A wiersz Obertyńskiej poruszający i piękny. Nie znałam go wcześniej. Dziękuję, Pani Małgosiu! Zgredzie, Biedronko... Oj, Bernard to by chyba zebrał sporą kolekcję maseczek i nawet by sobie do fartucha przyszył ;) ten człowiek nie zmarnowałby ani dnia kwarantanny, a jeszcze by ja twórczo wykorzystał! Dla Józefa maseczka w młotki i krasnale ("bić klasnala!"), dla Agi w księżyce, a dla Nory Górskiej- w aparaty ortodontyczne?! :D A kto sobie wyobraża Pana Chrobota w maseczce? On się na pewno dobrze dezynfekuje w zaciszu własnego domu, he he ;)
Anette napisał/a 15 września 2020 o 17:59:
Jeśli można mieć małą prośbę odnośnie "Na Jowisza 2" to byłabym wdzięczna za umieszczenie zdjęcia willi Kowalików, bo zauważyłam, że zdecydowana większość czytelników identyfikuje ją z pierwszą od prawej willą na Noskowskiego, która obecnie ma rzeczywiście nr 2, zamiast z drugą od prawej (szara z zaokrąglonym balkonikiem od frontu, o której pisała Pani kiedyś w Księdze Gości). I gdyby jeszcze Jezioro Pulpecji się pojawiło, byłoby cudnie.
Jeśli można mieć małą prośbę odnośnie "Na Jowisza 2" to byłabym wdzięczna za umieszczenie zdjęcia willi Kowalików, bo zauważyłam, że zdecydowana większość czytelników identyfikuje ją z pierwszą od prawej willą na Noskowskiego, która obecnie ma rzeczywiście nr 2, zamiast z drugą od prawej (szara z zaokrąglonym balkonikiem od frontu, o której pisała Pani kiedyś w Księdze Gości). I gdyby jeszcze Jezioro Pulpecji się pojawiło, byłoby cudnie.
Jolanta Maćkowska z Miłkowice napisał/a 15 września 2020 o 16:16:
Dzień dobry Szanowna Pani Małgorzato. Ponieważ w dworku w Koszutach będąc na pielgrzymce po Wielkopolsce ,nabyliśmy hurtem książkę Marianna i róże, chciałam zapytać czy Pani Joanna Konopińska autorka tejże książki oraz pamiętników z powojennego Wrocławia to Pani krewna? Pozdrawiam serdecznie dziękując za ogrom literackich wzruszeń przez lata.
Dzień dobry Szanowna Pani Małgorzato. Ponieważ w dworku w Koszutach będąc na pielgrzymce po Wielkopolsce ,nabyliśmy hurtem książkę Marianna i róże, chciałam zapytać czy Pani Joanna Konopińska autorka tejże książki oraz pamiętników z powojennego Wrocławia to Pani krewna? Pozdrawiam serdecznie dziękując za ogrom literackich wzruszeń przez lata.
Milena z Olkusz napisał/a 15 września 2020 o 13:10:
Pani Małgorzato, uwielbiam czytać Pani książki. Zawsze poprawiają mi nastrój kiedy przychodzą trudniejsze chwilę. Tak właśnie i teraz czytam jedną z moich ulubionych książek z serii ( Nutria i Nerwus) i od razu jakoś mi weselej. Dziękuję
Pani Małgorzato, uwielbiam czytać Pani książki. Zawsze poprawiają mi nastrój kiedy przychodzą trudniejsze chwilę. Tak właśnie i teraz czytam jedną z moich ulubionych książek z serii ( Nutria i Nerwus) i od razu jakoś mi weselej. Dziękuję
Blanka napisał/a 15 września 2020 o 12:02:
Tak zwana pandemia.... :) Pani Małgosiu, uwielbiam Panią! P.s. Urocza kompozycja z miechunką. Ściskam wszystkich, bardzo ucieszona perspektywą drugiego tomu Na Jowisza.
Tak zwana pandemia.... :) Pani Małgosiu, uwielbiam Panią! P.s. Urocza kompozycja z miechunką. Ściskam wszystkich, bardzo ucieszona perspektywą drugiego tomu Na Jowisza.
Gio napisał/a 15 września 2020 o 10:32:
O, jakie dobre wieści książkowe! Takie lubimy bardzo! Świat od razu weselszy. :-)
O, jakie dobre wieści książkowe! Takie lubimy bardzo! Świat od razu weselszy. :-)
Wannabe napisał/a 15 września 2020 o 08:24:
Zgredziu, skromnie myślisz. Widziałam w japońskich wiadomościach, że tam jest już salon z maseczkami, a najdroższe stoją w gablotach wysadzane diamentami :D A jest jeszcze propozycja maseczki, która zapisuje wypowiedziane słowa i tłumaczy na 7 języków. Wyszukaj „C-mask Donut”.
Zgredziu, skromnie myślisz. Widziałam w japońskich wiadomościach, że tam jest już salon z maseczkami, a najdroższe stoją w gablotach wysadzane diamentami :D A jest jeszcze propozycja maseczki, która zapisuje wypowiedziane słowa i tłumaczy na 7 języków. Wyszukaj „C-mask Donut”.
mama Isi napisał/a 15 września 2020 o 07:39:
Odkąd facet w przepisowej maseczce i rękawiczkach obrabował tutejszy bank w Orłowie, uważam że maseczki też dają się wykorzystać w pracy zawodowej;) Jakież wspaniałe dramatyczne spięcia w sytuacji, kiedy z twarzy widać jeno oczy i nijak nie da się domyślić, co ukryta pod namordnikiem osoba ma na myśli. A nawet nie jest pewne, czy jest to ta osoba, którą my mamy na myśli. Równolegle "Chucherko" i "Na Jowisza 2", Hip hip hurra, niech żyje nam Starosta nasz kochany!
Odkąd facet w przepisowej maseczce i rękawiczkach obrabował tutejszy bank w Orłowie, uważam że maseczki też dają się wykorzystać w pracy zawodowej;) Jakież wspaniałe dramatyczne spięcia w sytuacji, kiedy z twarzy widać jeno oczy i nijak nie da się domyślić, co ukryta pod namordnikiem osoba ma na myśli. A nawet nie jest pewne, czy jest to ta osoba, którą my mamy na myśli. Równolegle "Chucherko" i "Na Jowisza 2", Hip hip hurra, niech żyje nam Starosta nasz kochany!
Zgred napisał/a 14 września 2020 o 23:57:
To IG miałby maseczkę we wzory ludowe? A dziadek miałby maseczki: dorycką, koryncką i jońską? A Łusia - z japońską kaligrafią? A to pole do ekspresji!
To IG miałby maseczkę we wzory ludowe? A dziadek miałby maseczki: dorycką, koryncką i jońską? A Łusia - z japońską kaligrafią? A to pole do ekspresji!
Justyna z Brodnica napisał/a 14 września 2020 o 23:11:
Dobry wieczór, taki piękny, jesienny wpis mnie zmotywował, żeby znów się odezwać. Niesamowite są barwy jesieni, a kiedy dodany do tego poezję... prawdziwe cuda. Spokojnej nocy dla wszystkich Księgowych
Dobry wieczór, taki piękny, jesienny wpis mnie zmotywował, żeby znów się odezwać. Niesamowite są barwy jesieni, a kiedy dodany do tego poezję... prawdziwe cuda. Spokojnej nocy dla wszystkich Księgowych