Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
499 wiadomości.
Małgorzata z Poznań napisał/a 26 listopada 2020 o 21:23:
Dzień dobry. Bardzo proszę o wydanie Chucherka przed Bożym Narodzeniem. Byłby to idealny prezent dla mojej mamy, siostry a nawet taty. Pani książki są lekarstwem na jesienną chandrę i kwarantannę. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i sił do napisania jeszcze wielu książek Małgorzata
Dzień dobry. Bardzo proszę o wydanie Chucherka przed Bożym Narodzeniem. Byłby to idealny prezent dla mojej mamy, siostry a nawet taty. Pani książki są lekarstwem na jesienną chandrę i kwarantannę. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i sił do napisania jeszcze wielu książek Małgorzata
Dominika Now. z Wrocław napisał/a 25 listopada 2020 o 19:06:
Kochana Pani Małgosiu! Jak to dobrze, że Pani jest. Chociaż nie znamy się osobiście;), jest Pani jedną z ważniejszych osób w moim życiu. Takich, które miały ważny wpływ na moje życie. Czytam Pani książki od 33 lat:). Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją "fortyfikacją":). Zawsze byłam jej ciekawa. Jest Pani bardzo wielkoduszna. To dobry pomysł z tą stroną. Przepiękny patchwork. Jako że jestem mamą dzieci dorastających, dziękuję za ostatnie książki o dorastających bohaterach... Musierowicz krzepi. I uzdrawia;) Pozdrawiam serdecznie
Kochana Pani Małgosiu! Jak to dobrze, że Pani jest. Chociaż nie znamy się osobiście;), jest Pani jedną z ważniejszych osób w moim życiu. Takich, które miały ważny wpływ na moje życie. Czytam Pani książki od 33 lat:). Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją "fortyfikacją":). Zawsze byłam jej ciekawa. Jest Pani bardzo wielkoduszna. To dobry pomysł z tą stroną. Przepiękny patchwork. Jako że jestem mamą dzieci dorastających, dziękuję za ostatnie książki o dorastających bohaterach... Musierowicz krzepi. I uzdrawia;) Pozdrawiam serdecznie
Ania z Zielonego Wzgórza z Zielona Góra napisał/a 25 listopada 2020 o 00:29:
Dobry wieczór, jestem lekko podekscytowana czynnością, na którą (całkiem spontanicznie) właśnie się zdobyłam - pragnę przywitać wszystkich znajdujących się w tej przestrzeni internetowej. Bywających regularnie i też tych wpadających raz na jakiś czas, takich jak ja. Z tym, że ja dotychczas nie zostawiałam śladów po sobie – jedynie wchłaniałam dyskretnie piękne inspiracje literackie, malarskie, poetyckie i te całkiem codzienne od MM oraz od Gości.:) Listopadowe wieczory są w moim odczuciu tak monotonne, że wręcz rutyną stało się dla nich łamanie rutyny (och, chyba niemało mnie jeszcze czeka nauki na to jutrzejsze kolokwium z logiki!) – a to właśnie o to kolokwium się rozchodzi. Uciekając wzrokiem od męcząco białego ekranu z notatkami dotyczącymi obwersji czy innej konwersji, bez celu chłonęłam znajome elementy pokoju - jak spóźniający się zegar, kurcząca się świeczka, kolorowy cykl Jeżyc… Otóż to – właśnie na niej mój wzrok zatrzymał się ciut dłużej niż zwykle. Znajdująca się naprzeciw mnie (centralnie naprzeciw mej twarzy, nawet na jej poziomie!) seria pochłonęła dobrą godzinę, a ja tylko podeszłam do regału i wyciągnęłam losową część (Nutrię i Nerwusa) na losowej stronie (nocne zwierzenia sióstr)… I tak jakoś mnie naszło, by podzielić się moimi zmiennymi (ale niezmiennie cudownymi) emocjami wobec Jeżycjady, z kimś innym niż Mama i niż parę dobrych ludzi, które (całkiem nieświadomie) emanują ESD. Otworzyłam tę stronę, przeczytałam parę zaległych wpisów MM, pozachwycałam się znajomymi książkami na regałach, zamyśliłam przy Staffie, uśmiechnęłam do forumowiczów i postanowiłam stać się jedną z nich. Choćby czasami. By wpleść w mój (może zbyt przydługi, wybaczcie) monolog element dialogiczny, postanawiam zapytać każdego, kto ma ochotę odpowiedzieć: Ile czasu zwykle upływa w Waszym przypadku, by zmienić stosunek do konkretnego bohatera Jeżycjady?, np. przestać utożsamiać się z kimś, a może zacząć rozumieć tok rozumowania któregoś z bohaterów? To, że do pewnych osób na konkretnych etapach życia pałamy większą... Czytaj więcej
Dobry wieczór, jestem lekko podekscytowana czynnością, na którą (całkiem spontanicznie) właśnie się zdobyłam - pragnę przywitać wszystkich znajdujących się w tej przestrzeni internetowej. Bywających regularnie i też tych wpadających raz na jakiś czas, takich jak ja. Z tym, że ja dotychczas nie zostawiałam śladów po sobie – jedynie wchłaniałam dyskretnie piękne inspiracje literackie, malarskie, poetyckie i te całkiem codzienne od MM oraz od Gości.:) Listopadowe wieczory są w moim odczuciu tak monotonne, że wręcz rutyną stało się dla nich łamanie rutyny (och, chyba niemało mnie jeszcze czeka nauki na to jutrzejsze kolokwium z logiki!) – a to właśnie o to kolokwium się rozchodzi. Uciekając wzrokiem od męcząco białego ekranu z notatkami dotyczącymi obwersji czy innej konwersji, bez celu chłonęłam znajome elementy pokoju - jak spóźniający się zegar, kurcząca się świeczka, kolorowy cykl Jeżyc… Otóż to – właśnie na niej mój wzrok zatrzymał się ciut dłużej niż zwykle. Znajdująca się naprzeciw mnie (centralnie naprzeciw mej twarzy, nawet na jej poziomie!) seria pochłonęła dobrą godzinę, a ja tylko podeszłam do regału i wyciągnęłam losową część (Nutrię i Nerwusa) na losowej stronie (nocne zwierzenia sióstr)… I tak jakoś mnie naszło, by podzielić się moimi zmiennymi (ale niezmiennie cudownymi) emocjami wobec Jeżycjady, z kimś innym niż Mama i niż parę dobrych ludzi, które (całkiem nieświadomie) emanują ESD. Otworzyłam tę stronę, przeczytałam parę zaległych wpisów MM, pozachwycałam się znajomymi książkami na regałach, zamyśliłam przy Staffie, uśmiechnęłam do forumowiczów i postanowiłam stać się jedną z nich. Choćby czasami. By wpleść w mój (może zbyt przydługi, wybaczcie) monolog element dialogiczny, postanawiam zapytać każdego, kto ma ochotę odpowiedzieć: Ile czasu zwykle upływa w Waszym przypadku, by zmienić stosunek do konkretnego bohatera Jeżycjady?, np. przestać utożsamiać się z kimś, a może zacząć rozumieć tok rozumowania któregoś z bohaterów? To, że do pewnych osób na konkretnych etapach życia pałamy większą sympatią – rozumiem/ utożsamiam się. Jednak jak często te „etapy” się u Was zmieniają? A może wcale nie czujecie zmienności w kontekście Jeżycjady, może jej niepodważalna aura zatrzymuje czas niezależenie od jakichkolwiek czynników zewnętrznych? ściskam z gwieździstej Zielonej Góry dobrej nocy, Ania G.
Magda Z napisał/a 24 listopada 2020 o 19:06:
Tak sądziłam, że to jakiś mały kłopot techniczny. Odświeżyłam, zobaczyłam, dziękuję Adminko!
Tak sądziłam, że to jakiś mały kłopot techniczny. Odświeżyłam, zobaczyłam, dziękuję Adminko!
Adminka napisał/a 24 listopada 2020 o 18:45:
Odpowiadam na zapytania o brak ilustracji z psem we wpisie z 20 listopada: obrazek z przyczyn technicznych musiał zostać podmieniony; teraz, żeby znów się pojawił, wystarczy odświeżyć stronę (np. poprzez przyciśnięcie klawisza F5). Pozdrowienia!
Odpowiadam na zapytania o brak ilustracji z psem we wpisie z 20 listopada: obrazek z przyczyn technicznych musiał zostać podmieniony; teraz, żeby znów się pojawił, wystarczy odświeżyć stronę (np. poprzez przyciśnięcie klawisza F5). Pozdrowienia!
Magda Z napisał/a 24 listopada 2020 o 16:27:
"Polski młyn", "O sztuce Japonii", "Księga tysiąca i jednej nocy", a wreszcie i "Raptularz" Zbigniewa Raszewskiego - jak to w gruncie rzeczy miło i przyjemnie zobaczyć te same wydania książek, które znajdują się na moich półeczkach, także i u Pani! Oglądam sobie "fortyfikacje" w zbliżeniu od czasu do czasu przez ostatnie dni i kilka inspiracji też już znalazłam! Dziękuję raz jeszcze - rzeczywiście, co za ulga dla oczu. I to w podwójnym znaczeniu. Przy okazji raportuję, że chyba coś poszło tymczasem nie tak, bo zamiast pierwszego zdjęcia (czyli "Leona") na stronie widnieje tylko opis ("piescała strona). Może uda się naprawić? Pozdrawiam najserdeczniej.
"Polski młyn", "O sztuce Japonii", "Księga tysiąca i jednej nocy", a wreszcie i "Raptularz" Zbigniewa Raszewskiego - jak to w gruncie rzeczy miło i przyjemnie zobaczyć te same wydania książek, które znajdują się na moich półeczkach, także i u Pani! Oglądam sobie "fortyfikacje" w zbliżeniu od czasu do czasu przez ostatnie dni i kilka inspiracji też już znalazłam! Dziękuję raz jeszcze - rzeczywiście, co za ulga dla oczu. I to w podwójnym znaczeniu. Przy okazji raportuję, że chyba coś poszło tymczasem nie tak, bo zamiast pierwszego zdjęcia (czyli "Leona") na stronie widnieje tylko opis ("piescała strona). Może uda się naprawić? Pozdrawiam najserdeczniej.
Prachi z Poznan napisał/a 24 listopada 2020 o 14:03:
Dear Małgorzata Musierowicz, I am writing on behalf of TEDxPoznanUniversityOfMedicalSciences, an independently organized TED event happening in Spring 2021. We are impressed and inspired by the work your achievements as an author and would like to invite you to apply as a speaker at our event. If you could email us back, we can send you our speaker package which will provide further explanations about the event. I hope to hear a response from you soon. Kind Regards, Prachi Patel
Dear Małgorzata Musierowicz, I am writing on behalf of TEDxPoznanUniversityOfMedicalSciences, an independently organized TED event happening in Spring 2021. We are impressed and inspired by the work your achievements as an author and would like to invite you to apply as a speaker at our event. If you could email us back, we can send you our speaker package which will provide further explanations about the event. I hope to hear a response from you soon. Kind Regards, Prachi Patel
Weronika napisał/a 24 listopada 2020 o 12:30:
MM mam pytanko: czy Monika Pałys, babcia Józefa Pałysa, była obecna na jego ślubie i czy w ogóle żyła wtedy? Zastanawiam się nad tym od tygodnia. Pozdrawiam, Weronika
MM mam pytanko: czy Monika Pałys, babcia Józefa Pałysa, była obecna na jego ślubie i czy w ogóle żyła wtedy? Zastanawiam się nad tym od tygodnia. Pozdrawiam, Weronika
Justyna TR z Lubaczów napisał/a 23 listopada 2020 o 23:25:
Dobry wieczór, Chciałam podziękować za Pani książki i za tę stronę prezentująca sztukę, poezję, Pani przemyślenia. To prawdziwa przyjemość odwiedzać ją. Dziękuję za to, że z Pani książek bije taki spokój, że tyle w nich ciepła. Dziękuję za to, że ukazują dobro. Podziwiam niesamowitą fortyfikację - oferuje taki spokój i wypoczynek. Czekam na dalsze wpisy i cieszę się tymi, które już mogę czytać, przeglądać. Pozdrawiam ciepło Justyna
Dobry wieczór, Chciałam podziękować za Pani książki i za tę stronę prezentująca sztukę, poezję, Pani przemyślenia. To prawdziwa przyjemość odwiedzać ją. Dziękuję za to, że z Pani książek bije taki spokój, że tyle w nich ciepła. Dziękuję za to, że ukazują dobro. Podziwiam niesamowitą fortyfikację - oferuje taki spokój i wypoczynek. Czekam na dalsze wpisy i cieszę się tymi, które już mogę czytać, przeglądać. Pozdrawiam ciepło Justyna
Mimi M napisał/a 23 listopada 2020 o 22:46:
Pani Małgosiu, niezlomna fortyfikacja. W dodatku jeszcze Ojciec Święty czuwa nad wszystkim, czego chcieć więcej? :) z zachwytem przebiegalam wzrokiem Pani regały i radością odkryłam znajomą okładkę "Polskiego mlyna" i inne dzieła ks. Tischnera, którego cenie i lubię. Zaciekawiła mnie też książka "Dziecko i baśń ". A pies na okładce z pierwszej fotografii jest tak uduchowiony (też myślę, że to słowo jest lepsze), że nie dziwię się, iż stoi przodem (to jest profilem) :D moja własna fortyfikacja jest o wiele ubozsza, ale czuje, że spełnia swoje zadanie. Ciekawa jestem, z którego roku jest Pani wydanie "Pana Tadeusza"?
Pani Małgosiu, niezlomna fortyfikacja. W dodatku jeszcze Ojciec Święty czuwa nad wszystkim, czego chcieć więcej? :) z zachwytem przebiegalam wzrokiem Pani regały i radością odkryłam znajomą okładkę "Polskiego mlyna" i inne dzieła ks. Tischnera, którego cenie i lubię. Zaciekawiła mnie też książka "Dziecko i baśń ". A pies na okładce z pierwszej fotografii jest tak uduchowiony (też myślę, że to słowo jest lepsze), że nie dziwię się, iż stoi przodem (to jest profilem) :D moja własna fortyfikacja jest o wiele ubozsza, ale czuje, że spełnia swoje zadanie. Ciekawa jestem, z którego roku jest Pani wydanie "Pana Tadeusza"?
Królewna napisał/a 23 listopada 2020 o 20:14:
Pani Małgosiu, dziękuję za ostatnie wpisy. Ta strona to - rzeczywiście - azyl w tym internetowym świecie. To bardzo krzepiące, że któregokolwiek z Pani wpisów (i książek!) bym nie przeczytała, zawsze bije z niego Prawda, Dobro i Piękno. Ilekroć tu wejdę, czuję, że lektura wpisów zarówno Pani, jak i innych czytelników, w jakiś sposób mnie uszlachetnia. Czyli - to chyba przyjaźń :) Dobra i prawdziwa. Dziękuję za wartości, które przyświecają Pani twórczości - to też daje pokrzepienie i jest ważne dla mnie. Czasem się zastanawiam, czy da się w takim świecie wychować dzieci na dobrych ludzi, a wczesniej samemu nie pogubić? Dzięki Pani i temu miejscu łatwiej sobie przypomnieć, co jest najważniejsze, że zawsze warto, a dzieci - to przecież wspaniałe istoty! A dopóki są książki oraz dobro i miłość w ludziach - warto się starać! I jeszcze na koniec pozwolę sobie wyrazić pewien żal, że ograniczyła Pani w takim stopniu interakcje z czytelnikami. Miło było czytać Pani odpowiedzi lub wyczekiwać ("czy DUA odpowie na mój wpis?"). Jednak bardzo dobrze to rozumiem - życzę zdrowia, dużo spokoju i jeśli sił starczy - owocnej pracy nad nowymi częściami Jeżycjady! Bardzo bardzo serdecznie pozdrawiam!
Pani Małgosiu, dziękuję za ostatnie wpisy. Ta strona to - rzeczywiście - azyl w tym internetowym świecie. To bardzo krzepiące, że któregokolwiek z Pani wpisów (i książek!) bym nie przeczytała, zawsze bije z niego Prawda, Dobro i Piękno. Ilekroć tu wejdę, czuję, że lektura wpisów zarówno Pani, jak i innych czytelników, w jakiś sposób mnie uszlachetnia. Czyli - to chyba przyjaźń :) Dobra i prawdziwa. Dziękuję za wartości, które przyświecają Pani twórczości - to też daje pokrzepienie i jest ważne dla mnie. Czasem się zastanawiam, czy da się w takim świecie wychować dzieci na dobrych ludzi, a wczesniej samemu nie pogubić? Dzięki Pani i temu miejscu łatwiej sobie przypomnieć, co jest najważniejsze, że zawsze warto, a dzieci - to przecież wspaniałe istoty! A dopóki są książki oraz dobro i miłość w ludziach - warto się starać! I jeszcze na koniec pozwolę sobie wyrazić pewien żal, że ograniczyła Pani w takim stopniu interakcje z czytelnikami. Miło było czytać Pani odpowiedzi lub wyczekiwać ("czy DUA odpowie na mój wpis?"). Jednak bardzo dobrze to rozumiem - życzę zdrowia, dużo spokoju i jeśli sił starczy - owocnej pracy nad nowymi częściami Jeżycjady! Bardzo bardzo serdecznie pozdrawiam!
Tosieńka❤ z Poznań napisał/a 23 listopada 2020 o 10:26:
Dzień dobry, dzień dobry! Piszę z pochmurnego Poznania, a właściwie spod Poznania- jaka szkoda, że nie mieszkam w pobliżu najmilszej ulicy Roosevelta! Odkąd przeczytałam Jeżycjadę, tamte rejony nieustannie mnie kuszą, zapraszają na spacery i na przecieranie Borejkowskich szlaków! Kiedyś jeszcze mogłam udawać się tam, niestety covid zniweczył moje plany... Pozostaje mi tylko czytać Pani świetne książki które towarzyszą mi... sekundka... od trzeciej klasy szkoły podstawowej! Moja przygoda z Jeżycami trwa już bardzo długo, jestem za to Pani niezmiernie wdzięczna i oczekuję na kolejne umilające czas pozycje! Pozdrawiam słonecznie☀ Tosieńka Spod Poznania
Dzień dobry, dzień dobry! Piszę z pochmurnego Poznania, a właściwie spod Poznania- jaka szkoda, że nie mieszkam w pobliżu najmilszej ulicy Roosevelta! Odkąd przeczytałam Jeżycjadę, tamte rejony nieustannie mnie kuszą, zapraszają na spacery i na przecieranie Borejkowskich szlaków! Kiedyś jeszcze mogłam udawać się tam, niestety covid zniweczył moje plany... Pozostaje mi tylko czytać Pani świetne książki które towarzyszą mi... sekundka... od trzeciej klasy szkoły podstawowej! Moja przygoda z Jeżycami trwa już bardzo długo, jestem za to Pani niezmiernie wdzięczna i oczekuję na kolejne umilające czas pozycje! Pozdrawiam słonecznie☀ Tosieńka Spod Poznania
Nina z Warszawa napisał/a 22 listopada 2020 o 21:39:
Czytam Pani książki od niemal 40 lat. I zawsze mam to samo wrażenie - w Pani twórczości jest harmonia, piękno i czar. Europa. Kultura. Spokój i umiar. Dziękuję za to, że Pani jest, zwłaszcza teraz. Pozdrawiam z tzw. stolicy i zapewniam, że nie każdy, kto urodził się w stajni, jest koniem.
Czytam Pani książki od niemal 40 lat. I zawsze mam to samo wrażenie - w Pani twórczości jest harmonia, piękno i czar. Europa. Kultura. Spokój i umiar. Dziękuję za to, że Pani jest, zwłaszcza teraz. Pozdrawiam z tzw. stolicy i zapewniam, że nie każdy, kto urodził się w stajni, jest koniem.
Jesienna Ada napisał/a 22 listopada 2020 o 20:38:
Fortyfikacja fantastyczna, narzuta patchworkowa urzekająca. Takie miejsca to ja rozumiem, bo cóż lepszego niż obudzić się w pokoju pełnym książek. Za kilka dni będzie nowiutka księga Emilii Kiereś O kolędach. Gawęda. Już zamówiłam i zacierając rączki czekam. Pozdrawiam.
Fortyfikacja fantastyczna, narzuta patchworkowa urzekająca. Takie miejsca to ja rozumiem, bo cóż lepszego niż obudzić się w pokoju pełnym książek. Za kilka dni będzie nowiutka księga Emilii Kiereś O kolędach. Gawęda. Już zamówiłam i zacierając rączki czekam. Pozdrawiam.
Dewajtis napisał/a 22 listopada 2020 o 20:13:
Dodam jeszcze, że jestem zachwycona patchworkiem. Zaraz skojarzył mi się z powieściami L. M. Montgomery, w których wszystkie chyba heroiny zszywały "kapy ze skrawków". Główne bohaterki, poetycznie istoty, najczęściej z polecenia surowych (ale kochających) opiekunek (pamietam, że chyba Maryla zleciła to Ani, w nadziei, że prozaiczne to zajęcie uspokoi ją i sprowadzi na ziemię:). Postaci poboczne konkurowały ze sobą, która zszyje większą narzutę.
Dodam jeszcze, że jestem zachwycona patchworkiem. Zaraz skojarzył mi się z powieściami L. M. Montgomery, w których wszystkie chyba heroiny zszywały "kapy ze skrawków". Główne bohaterki, poetycznie istoty, najczęściej z polecenia surowych (ale kochających) opiekunek (pamietam, że chyba Maryla zleciła to Ani, w nadziei, że prozaiczne to zajęcie uspokoi ją i sprowadzi na ziemię:). Postaci poboczne konkurowały ze sobą, która zszyje większą narzutę.
Joanna napisał/a 22 listopada 2020 o 20:13:
DUA, wśród Pani książek widzę Vassariego! Mam takie samo wydanie...:)
DUA, wśród Pani książek widzę Vassariego! Mam takie samo wydanie...:)
Basia napisał/a 22 listopada 2020 o 20:06:
Znalazłam, Mamo Isi ale to nie wywiad tylko reklama książki Emilii Kiereś >O kolędach gawęda<. W dziale KULTURA mi wyskoczyło.
Znalazłam, Mamo Isi ale to nie wywiad tylko reklama książki Emilii Kiereś >O kolędach gawęda<. W dziale KULTURA mi wyskoczyło.
Agusia napisał/a 22 listopada 2020 o 17:36:
Dzień dobry. Bardzo lubię "Jeżycjadę". Nim się obejrzałam, przeczytałam wszystkie części. Oby takich mądrych książek było jeszcze więcej!
Dzień dobry. Bardzo lubię "Jeżycjadę". Nim się obejrzałam, przeczytałam wszystkie części. Oby takich mądrych książek było jeszcze więcej!
Jane z Łódź napisał/a 22 listopada 2020 o 17:31:
Dobry wieczór. Kochana Pani Małgorzato, dziękuję za ostatnie wpisy - bardzo podniosły mnie na duchu. We czwartek miałam badanie rezonansem i było trochę niepokoju, a tymczasem pierwsze wersy wiersza "Łaska" i od razu spokój w sercu. Jak dobrze, że są wiersze, które tak pomagają. I jak dobrze, że nam Pani je przedstawia. Sowo, doznałam szoku na widok tej łuny nad szklarniami w Siechnicach. Faktycznie o Perseidach nie ma mowy. Różo Wiatrów, kupiłam Sagę na dvd (8 płyt) w prezencie dla rodziców, jednak było to dobrych parę lat temu. Może gdzieś jeszcze dostaniesz. Niestety jest to wydanie z lektorem (bądź w oryginale oczywiście), a pamiętam, że oglądałam w tv z dubbingiem. Na pewno są różne różne fragmenty serialu na YT. Przesyłam dla Wszystkich gorące pozdrowienia. Dobrego tygodnia.
Dobry wieczór. Kochana Pani Małgorzato, dziękuję za ostatnie wpisy - bardzo podniosły mnie na duchu. We czwartek miałam badanie rezonansem i było trochę niepokoju, a tymczasem pierwsze wersy wiersza "Łaska" i od razu spokój w sercu. Jak dobrze, że są wiersze, które tak pomagają. I jak dobrze, że nam Pani je przedstawia. Sowo, doznałam szoku na widok tej łuny nad szklarniami w Siechnicach. Faktycznie o Perseidach nie ma mowy. Różo Wiatrów, kupiłam Sagę na dvd (8 płyt) w prezencie dla rodziców, jednak było to dobrych parę lat temu. Może gdzieś jeszcze dostaniesz. Niestety jest to wydanie z lektorem (bądź w oryginale oczywiście), a pamiętam, że oglądałam w tv z dubbingiem. Na pewno są różne różne fragmenty serialu na YT. Przesyłam dla Wszystkich gorące pozdrowienia. Dobrego tygodnia.
Miłka napisał/a 22 listopada 2020 o 17:26:
Kochana Pani Małgorzato, dziękuję za fortyfikację w zbliżeniu. To jest umocnienie! Jeszcze patchwork, jest śliczny i solidnie wykonany. Serdecznie Wszystkich pozdrawiam.
Kochana Pani Małgorzato, dziękuję za fortyfikację w zbliżeniu. To jest umocnienie! Jeszcze patchwork, jest śliczny i solidnie wykonany. Serdecznie Wszystkich pozdrawiam.
Gosia z Poznań napisał/a 22 listopada 2020 o 16:52:
Droga Pani Małgorzato! Dziękuję za ten przewodnik po Pani regałach. Uważam, że to jakie książki posiada, dużo mówi o człowieku - posiadanie wszelkości zawsze oznacza miłość do książek :) Mam pytanie, takie z ciekawości. Sama mam na imię Małgorzata i szczerze nie znoszę zdrobnienia "Małgosia" (a moi nauczyciele mnie tak uparcie nazywają, eh...). Czy ma Pani podobne przemyślenia? Może właśnie na odwrót? Jestem niezmiernie ciekawa! Pozdrawiam ciepło w jesienne dni! Gosia
Droga Pani Małgorzato! Dziękuję za ten przewodnik po Pani regałach. Uważam, że to jakie książki posiada, dużo mówi o człowieku - posiadanie wszelkości zawsze oznacza miłość do książek :) Mam pytanie, takie z ciekawości. Sama mam na imię Małgorzata i szczerze nie znoszę zdrobnienia "Małgosia" (a moi nauczyciele mnie tak uparcie nazywają, eh...). Czy ma Pani podobne przemyślenia? Może właśnie na odwrót? Jestem niezmiernie ciekawa! Pozdrawiam ciepło w jesienne dni! Gosia
mama Isi napisał/a 22 listopada 2020 o 16:16:
Doczytałam się w wywiadzie na Niezależnej, że ulubionym hobby Adminki jest strzelanie z łuku! Przypomina się wyliczanka: Tere-fere kuku, strzela baba z łuku, gdy zestrzeli gwiazdy z nieba, zrobi dżemu ile trzeba. Raz, dwa, trzy, wychodź ty!
Doczytałam się w wywiadzie na Niezależnej, że ulubionym hobby Adminki jest strzelanie z łuku! Przypomina się wyliczanka: Tere-fere kuku, strzela baba z łuku, gdy zestrzeli gwiazdy z nieba, zrobi dżemu ile trzeba. Raz, dwa, trzy, wychodź ty!
mama Isi napisał/a 22 listopada 2020 o 11:14:
Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem. /przysłowie chińskie/
Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem. /przysłowie chińskie/
Nellie z Łagów napisał/a 21 listopada 2020 o 23:45:
Kochana Pani Małgorzato! Jedną z wielu cegiełek mojej fortyfikacji jest odwiedzanie tej miłej, kulturalnej strony! A jeśli chodzi o Pani księgozbiór, to (kładąc rękę na sercu) tęsknie mówię: ach... Ślę ciepłe pozdrowienia!
Kochana Pani Małgorzato! Jedną z wielu cegiełek mojej fortyfikacji jest odwiedzanie tej miłej, kulturalnej strony! A jeśli chodzi o Pani księgozbiór, to (kładąc rękę na sercu) tęsknie mówię: ach... Ślę ciepłe pozdrowienia!
Bożena napisał/a 21 listopada 2020 o 22:28:
Fortyfikacje najdoskonalsze: moc, mądrość, piękno, marzenie. Pisał Makuszyński: "Dom, w którym jest książka, jest przybytkiem słońca". I tu jest tak właśnie! A jaka to przyjemność, znajdować tu tylu przyjaciół znanych z własnej biblioteki. I jak krzepiąca myśl, że te wszystkie nasze własne fortyfikacje tworzą wspólnotę.
Fortyfikacje najdoskonalsze: moc, mądrość, piękno, marzenie. Pisał Makuszyński: "Dom, w którym jest książka, jest przybytkiem słońca". I tu jest tak właśnie! A jaka to przyjemność, znajdować tu tylu przyjaciół znanych z własnej biblioteki. I jak krzepiąca myśl, że te wszystkie nasze własne fortyfikacje tworzą wspólnotę.
Róza Wiatrów z Warszawa napisał/a 21 listopada 2020 o 21:50:
Droga Wspaniała Autorko, bardzo bardzo dziekuję za odpowiedz na moje natarczywe pytania o obecność stryja Józeczka na weselu Dorotki i Jozefa - juz teraz Pałysów. Odpowiedź urocza i jakże borejkowska: byli, ale znikli w tłumie tych wszystkich, których nie wydobyłam na pierwszy plan!!! Ha! Gabrysia by tak nie odpowiedziała, bo ona się przecież przejmuje innymi ludźmi (a zwłaszcza bliskimi) - a poza tym właśnie została babcią i to gdzie: u Ignasia ! Ida nie miała głowy, bo to przecież jej pierwsze jako matki wesele - a w dodatku objawił się nagle i niespodziewanie kawaler córeczki, oszałamiający Jacek Tanaka. Patrycja i Nutria miały może inną więź ze stryjem, czyli zostaje...no oczywiście! Mama, czyli Babi, czyli Mila!!! Wprawdzie tez miała wszystkich na głowie (raczej w sercu, bo nic nie musiała przygotowywać, a jednak o nich myślała), ale z właściwą sobie dyskrecją upewniła się, że Józeczek z Felą zniknęli już w tłumie gości . Ha!!! Przy okazji, skoro już tak świetnie przywołana została rodzina Forsyte'ów, zapytam: czy ktoś może orientuje się, czy jest dziś do zdobycia (obejrzenia) angielski serial, czarno-biały jeszcze, z lat sześćdziesiątych, właśnie "Saga rodu Forsyte'ów". Miał takie powodzenie, że w akademiku sala telewizyjna wypełniała się do ostatniego wiszącego miejsca i zgoła nie tylko nami dziewczynami. Może ktoś wie?
Droga Wspaniała Autorko, bardzo bardzo dziekuję za odpowiedz na moje natarczywe pytania o obecność stryja Józeczka na weselu Dorotki i Jozefa - juz teraz Pałysów. Odpowiedź urocza i jakże borejkowska: byli, ale znikli w tłumie tych wszystkich, których nie wydobyłam na pierwszy plan!!! Ha! Gabrysia by tak nie odpowiedziała, bo ona się przecież przejmuje innymi ludźmi (a zwłaszcza bliskimi) - a poza tym właśnie została babcią i to gdzie: u Ignasia ! Ida nie miała głowy, bo to przecież jej pierwsze jako matki wesele - a w dodatku objawił się nagle i niespodziewanie kawaler córeczki, oszałamiający Jacek Tanaka. Patrycja i Nutria miały może inną więź ze stryjem, czyli zostaje...no oczywiście! Mama, czyli Babi, czyli Mila!!! Wprawdzie tez miała wszystkich na głowie (raczej w sercu, bo nic nie musiała przygotowywać, a jednak o nich myślała), ale z właściwą sobie dyskrecją upewniła się, że Józeczek z Felą zniknęli już w tłumie gości . Ha!!! Przy okazji, skoro już tak świetnie przywołana została rodzina Forsyte'ów, zapytam: czy ktoś może orientuje się, czy jest dziś do zdobycia (obejrzenia) angielski serial, czarno-biały jeszcze, z lat sześćdziesiątych, właśnie "Saga rodu Forsyte'ów". Miał takie powodzenie, że w akademiku sala telewizyjna wypełniała się do ostatniego wiszącego miejsca i zgoła nie tylko nami dziewczynami. Może ktoś wie?
kris napisał/a 21 listopada 2020 o 18:41:
Kochana Pani Malgosiu, jak milo zobaczyc Pani Fortyfikacje... Jest krzepiaca. Pozdrawiam bardzo cieplo!
Kochana Pani Malgosiu, jak milo zobaczyc Pani Fortyfikacje... Jest krzepiaca. Pozdrawiam bardzo cieplo!
Sowa P. napisał/a 21 listopada 2020 o 18:14:
Można również zapomnieć o podziwianiu Perseid w promieniu stu kilometrów.
Można również zapomnieć o podziwianiu Perseid w promieniu stu kilometrów.
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 18:06:
Tak, ś.p.Tata męża też opowiadał, że da się spać podczas prowadzonego ostrzału artyleryjskiego.
Tak, ś.p.Tata męża też opowiadał, że da się spać podczas prowadzonego ostrzału artyleryjskiego.
Dewajtis napisał/a 21 listopada 2020 o 17:48:
Kochana Autorko, wielką mi Pani radość sprawiła powiększeniem zdjęcia Papieża. Dziękuję! Zaraz sobie skopiowałam do komputera i telefonu. I teraz sobie mogę zerkać, kiedy tylko chcę, ku pokrzepieniu serca i kręgosłupa. Jestem zachwycona albumem o psie w sztuce, szczególnie dumnym profilem na okładce i tajemniczym Eastern Dog. Rozbawila mnie rzeźba- pękaty piesek na krótkich nóżkach przypomina mi pitbulla. Ucieszyłam się, widząc kilka znajomych książek, których grzbiety wryły mi się w pamięć w dziecinstwie, w domu rodzinnym (gdy jeszcze niewiele z nich rozumiałam), zaintrygowało mnie kilka, których nie znam. Uradowałam się też, widząc książki Przemysława Dakowicza-bardzo go cenię.
Kochana Autorko, wielką mi Pani radość sprawiła powiększeniem zdjęcia Papieża. Dziękuję! Zaraz sobie skopiowałam do komputera i telefonu. I teraz sobie mogę zerkać, kiedy tylko chcę, ku pokrzepieniu serca i kręgosłupa. Jestem zachwycona albumem o psie w sztuce, szczególnie dumnym profilem na okładce i tajemniczym Eastern Dog. Rozbawila mnie rzeźba- pękaty piesek na krótkich nóżkach przypomina mi pitbulla. Ucieszyłam się, widząc kilka znajomych książek, których grzbiety wryły mi się w pamięć w dziecinstwie, w domu rodzinnym (gdy jeszcze niewiele z nich rozumiałam), zaintrygowało mnie kilka, których nie znam. Uradowałam się też, widząc książki Przemysława Dakowicza-bardzo go cenię.
Kasztanowłosa napisał/a 21 listopada 2020 o 17:08:
Mamo Isi, jako w miarę okoliczna ludność mogę powiedzieć, że do strzałów da się przyzwyczaić, a ta kosmiczna łuna w ciemności wygląda intrygująco. Gorzej w przypadku bezpośrednio okolicznej ludności, bo wtedy jest rzeczywiście trudno zasnąć w tej jasności (potwierdzone przez kolegę z klasy).
Mamo Isi, jako w miarę okoliczna ludność mogę powiedzieć, że do strzałów da się przyzwyczaić, a ta kosmiczna łuna w ciemności wygląda intrygująco. Gorzej w przypadku bezpośrednio okolicznej ludności, bo wtedy jest rzeczywiście trudno zasnąć w tej jasności (potwierdzone przez kolegę z klasy).
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 21 listopada 2020 o 17:01:
Fortyfikacja to od niedawna moje ulubione słowo. Takie piękne w interpretacji Pani Małgorzaty. Mam i ja podobną fortyfikację, też z Autorytetem :) Książki na regałach i nie tylko są takie apetyczne! Drodzy Goście, jeśli chcecie, podzielcie się, jakie są Wasze ulubione książki, te zaraz po Jeżycjadzie. A może i Ulubiona Autorka poleci coś konkretnego do przeczytania? Pozdrawiam serdecznie :)
Fortyfikacja to od niedawna moje ulubione słowo. Takie piękne w interpretacji Pani Małgorzaty. Mam i ja podobną fortyfikację, też z Autorytetem :) Książki na regałach i nie tylko są takie apetyczne! Drodzy Goście, jeśli chcecie, podzielcie się, jakie są Wasze ulubione książki, te zaraz po Jeżycjadzie. A może i Ulubiona Autorka poleci coś konkretnego do przeczytania? Pozdrawiam serdecznie :)
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 15:06:
Zajrzałam! Łomatko, dojrzewalnie pomidorów, czego to ludzie nie wymyślą. Mają też działko przeciwgradowe z wbudowanym radarem, który skanuje niebo na poziomie wysokich partii chmur w przestrzeni kilku kilometrów. Jeśli wyczuje jonizację, która sprzyja tworzeniu gradzin, wówczas uruchamia się automatycznie nie bacząc na porę dnia czy nocy i emituje długie serie huków w kilkusekundowych odstępach. Brzmi to jak ostrzał artylerii. Biedna okoliczna ludność.
Zajrzałam! Łomatko, dojrzewalnie pomidorów, czego to ludzie nie wymyślą. Mają też działko przeciwgradowe z wbudowanym radarem, który skanuje niebo na poziomie wysokich partii chmur w przestrzeni kilku kilometrów. Jeśli wyczuje jonizację, która sprzyja tworzeniu gradzin, wówczas uruchamia się automatycznie nie bacząc na porę dnia czy nocy i emituje długie serie huków w kilkusekundowych odstępach. Brzmi to jak ostrzał artylerii. Biedna okoliczna ludność.
Sowa P. napisał/a 21 listopada 2020 o 13:20:
Mamo Isi, wpisz sobie w wyszukiwarkę Siechnice plus pomidory (albo kosmos).
Mamo Isi, wpisz sobie w wyszukiwarkę Siechnice plus pomidory (albo kosmos).
Magda Z. napisał/a 21 listopada 2020 o 13:09:
Dziękuję!!!
Dziękuję!!!
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 12:41:
Zgadzam się, kochany Starosto, że młody człowiek Belliniego po pierwsze wygląda na człowieka w średnim wieku, a po drugie żadne z niego cudo. Natomiast Leon jest zachwycający.
Zgadzam się, kochany Starosto, że młody człowiek Belliniego po pierwsze wygląda na człowieka w średnim wieku, a po drugie żadne z niego cudo. Natomiast Leon jest zachwycający.
mama Isi napisał/a 21 listopada 2020 o 12:38:
Zgadza się, Sowo, niewątpliwie łuna bije nad domem Starosty, ale dlaczego nad szklarnią pomidorów?
Zgadza się, Sowo, niewątpliwie łuna bije nad domem Starosty, ale dlaczego nad szklarnią pomidorów?
mama Kniżki napisał/a 21 listopada 2020 o 12:20:
Kochana Pani Małgorzato! Wszystko to cudeńka!
Kochana Pani Małgorzato! Wszystko to cudeńka!
E.m. napisał/a 21 listopada 2020 o 12:10:
Ten wpis ucieszyłby naszą ś.p. Marysię Wiaderek i na pewno zdjęcia regałów znalazłyby się w jej "Biblioteczniku polskim".
Ten wpis ucieszyłby naszą ś.p. Marysię Wiaderek i na pewno zdjęcia regałów znalazłyby się w jej "Biblioteczniku polskim".
Sowa P. z Dziupli napisał/a 21 listopada 2020 o 10:37:
Pomyśl, mamo Isi, jak wielka łuna światłości bije od domu Starosty. Zupełnie jak nad szklarnią pomidorów. W otoczeniu tych wszystkich regałów musi być ciężko zmrużyć oko... ("Mieszkanie bez książki ciemniejsze jest niż bez lampy" - Henryk Sienkiewicz).
Pomyśl, mamo Isi, jak wielka łuna światłości bije od domu Starosty. Zupełnie jak nad szklarnią pomidorów. W otoczeniu tych wszystkich regałów musi być ciężko zmrużyć oko... ("Mieszkanie bez książki ciemniejsze jest niż bez lampy" - Henryk Sienkiewicz).
*** napisał/a 20 listopada 2020 o 22:03:
DUA ten obraz z psem jest cudowny. Pies ma minę dumną, nie bohaterską moim zdaniem. I podoba mi się Pani mieszkanie skromne i przytulne i pełno pięknych przedmiotów, a jakie książki, jejku!
DUA ten obraz z psem jest cudowny. Pies ma minę dumną, nie bohaterską moim zdaniem. I podoba mi się Pani mieszkanie skromne i przytulne i pełno pięknych przedmiotów, a jakie książki, jejku!
Rozalia z Chęciny napisał/a 20 listopada 2020 o 20:09:
Dzień dobry pani Musierowicz! Chciałam tylko napisać, że czytam pani książki stosunkowo niedawno (listopad 2017)ale i tak je z całego serca kocham. Oby się pojawiły kolejne części, bo czekam na nie z niecierpliwością i w ramach otuchy powtarzam co chwila od nowa całą serię. Moja historia z Jeżycjadą zaczęła się od fragmentu Kłamczuchy w podręczniku od polskiego, po przeczytaniu jej już przepadłam i popadłam (cytując moją mamę) ,,w Jeżycjadoholizm'' uważam, że to określenie jest trafne. Tak naprawdę to nie wiem jak ale idealnie wpasowuje pani postacie męskie w takie nieznajdywalne ideały. Borejkowie są dla mnie jak rodzina bo tak naprawdę to nikt nie chce ze mną rozmawiać o książkach historii lub historii antycznej, a tutaj znajduję wszystko. Jeszcze raz dziękuję pani za te książki. Są przecudowne, a Na Jowisza idealnie dopełnia niedomówienia. Niecierpliwie czekam na Chucherko i Na Jowisza 2. Szczere pozdrowienia, zdrowia w tym nieprzyjemnym czasie i weny twórczej Rozalia, 14l.
Dzień dobry pani Musierowicz! Chciałam tylko napisać, że czytam pani książki stosunkowo niedawno (listopad 2017)ale i tak je z całego serca kocham. Oby się pojawiły kolejne części, bo czekam na nie z niecierpliwością i w ramach otuchy powtarzam co chwila od nowa całą serię. Moja historia z Jeżycjadą zaczęła się od fragmentu Kłamczuchy w podręczniku od polskiego, po przeczytaniu jej już przepadłam i popadłam (cytując moją mamę) ,,w Jeżycjadoholizm'' uważam, że to określenie jest trafne. Tak naprawdę to nie wiem jak ale idealnie wpasowuje pani postacie męskie w takie nieznajdywalne ideały. Borejkowie są dla mnie jak rodzina bo tak naprawdę to nikt nie chce ze mną rozmawiać o książkach historii lub historii antycznej, a tutaj znajduję wszystko. Jeszcze raz dziękuję pani za te książki. Są przecudowne, a Na Jowisza idealnie dopełnia niedomówienia. Niecierpliwie czekam na Chucherko i Na Jowisza 2. Szczere pozdrowienia, zdrowia w tym nieprzyjemnym czasie i weny twórczej Rozalia, 14l.
mama Isi napisał/a 20 listopada 2020 o 19:44:
No i jak w tych okolicznościach przyrody oszczędzać?! Dziękuję, kochany Starosto, jesteś Starostą Zawsze Niezawodnym:) Tym niemniej, dręczą mnie wyrzuty sumienia. Przepiękny psi album! Wyżeł niemiecki krótkowłosy! Ale się rąbłam z tym gończym. Jak to! Na półce z prof.Raszewskim nie ma jego "Listów do M.M."!
No i jak w tych okolicznościach przyrody oszczędzać?! Dziękuję, kochany Starosto, jesteś Starostą Zawsze Niezawodnym:) Tym niemniej, dręczą mnie wyrzuty sumienia. Przepiękny psi album! Wyżeł niemiecki krótkowłosy! Ale się rąbłam z tym gończym. Jak to! Na półce z prof.Raszewskim nie ma jego "Listów do M.M."!
mama Isi napisał/a 20 listopada 2020 o 18:23:
Dobrze, Zgredziku, oszczędzamy! Brzmi to prawie jak hasło z dawnej Szkolnej Kasy Oszczędności;)
Dobrze, Zgredziku, oszczędzamy! Brzmi to prawie jak hasło z dawnej Szkolnej Kasy Oszczędności;)
Zgred napisał/a 20 listopada 2020 o 17:32:
Mamo Isi, musimy oszczędzać Starostę.
Mamo Isi, musimy oszczędzać Starostę.
mama Isi napisał/a 20 listopada 2020 o 13:57:
A to ci niedocieczona zagadka:) No chyba, że nasz kochany Starosta zapoda, co to takiego w Post Scriptum.
A to ci niedocieczona zagadka:) No chyba, że nasz kochany Starosta zapoda, co to takiego w Post Scriptum.
Magda Z. napisał/a 20 listopada 2020 o 12:16:
Też szukałam, Mamo Isi:)
Też szukałam, Mamo Isi:)
mama Isi napisał/a 20 listopada 2020 o 11:36:
A mnie męczy ten album o polskim gończym z psim profilem na okładce. Spojrzałam na obcojęzyczne wydania w temacie, ale nic nie znalazłam.
A mnie męczy ten album o polskim gończym z psim profilem na okładce. Spojrzałam na obcojęzyczne wydania w temacie, ale nic nie znalazłam.
Magda Z. napisał/a 19 listopada 2020 o 21:49:
Doroszewski - oczywiście:) I dalej słowniki obcojęzyczne. Co do Axera to jednak - zacytuję - przypuszczam, że wątpię. Ale zdaje się, że wypatrzyłam jeszcze "Polaków portret własny" obok książki "W Kazimierzu nad Wisłą". I już nic nie wypatruję, tylko chwalę obraz z trzema postaciami w tle - bardzo piękny.
Doroszewski - oczywiście:) I dalej słowniki obcojęzyczne. Co do Axera to jednak - zacytuję - przypuszczam, że wątpię. Ale zdaje się, że wypatrzyłam jeszcze "Polaków portret własny" obok książki "W Kazimierzu nad Wisłą". I już nic nie wypatruję, tylko chwalę obraz z trzema postaciami w tle - bardzo piękny.
Joanna napisał/a 19 listopada 2020 o 20:20:
A ja widzę za miniaturą wszystkie tomy Doroszewskiego, plus suplement. Mam to samo wydanie, tylko mniej zużyte niż u DUA...:)
A ja widzę za miniaturą wszystkie tomy Doroszewskiego, plus suplement. Mam to samo wydanie, tylko mniej zużyte niż u DUA...:)
Anette napisał/a 19 listopada 2020 o 18:38:
Muszę to powiedzieć z całą mocą: "McDusia" jest piękna! Skończyłam czytać po raz kolejny i coraz bliższa mi jest ta część Jeżycjady. Myśli o przemijaniu i zmianach, których nie unikniemy. Lęk przed tym co przyszłość przyniesie, żal za tym co odchodzi. Symbolika Światła i ciemności. Pochwała Domu i więzów rodzinnych. Piękna książka!
Muszę to powiedzieć z całą mocą: "McDusia" jest piękna! Skończyłam czytać po raz kolejny i coraz bliższa mi jest ta część Jeżycjady. Myśli o przemijaniu i zmianach, których nie unikniemy. Lęk przed tym co przyszłość przyniesie, żal za tym co odchodzi. Symbolika Światła i ciemności. Pochwała Domu i więzów rodzinnych. Piękna książka!
WiolaM. napisał/a 19 listopada 2020 o 18:29:
Wszystko przepiękne - i obrazy, i wiersze, i ta potężna fortyfikacja! O tak, warto, warto o taką zabiegać. I te miłe drobiazgi, które także cieszą. Cudownie się pewnie odpoczywa w takim miejscu, jak u Pani! Nie trzeba zaglądać nawet, bo wnętrze się już zna, przekaz, to też prawda. Obecność krzepi.
Wszystko przepiękne - i obrazy, i wiersze, i ta potężna fortyfikacja! O tak, warto, warto o taką zabiegać. I te miłe drobiazgi, które także cieszą. Cudownie się pewnie odpoczywa w takim miejscu, jak u Pani! Nie trzeba zaglądać nawet, bo wnętrze się już zna, przekaz, to też prawda. Obecność krzepi.
Anette napisał/a 19 listopada 2020 o 18:19:
Odnośnie Wigilii pod Rondem - rozumiem, no tak, idea niestety często zostaje wypaczona w swoim urzeczywistnieniu. Ja również mam swoją fortyfikację, która daje pokrzepienie - a składają się na nią przede wszystkim Jeżycjada (to jej fundament, ściany i dach zarazem!), de Mello ("Przebudzenie"), Seneka i Marek Aureliusz, taoizm, "Krystyna, córka Lavransa", "Dziwne losy Jane Eyre", "Lalka", "Noce i dnie", ks. Twardowski, Miłosz, Osiecka, Iwaszkiewicz, Paweł Huelle, Jerzy Sosnowski i wielu innych. Do tego Mozart i Chopin. I kilka wybranych pięknych filmów. Bez literatury, muzyki, sztuki życie byłoby zdecydowanie trudniejsze, smutniejsze i brzydsze.
Odnośnie Wigilii pod Rondem - rozumiem, no tak, idea niestety często zostaje wypaczona w swoim urzeczywistnieniu. Ja również mam swoją fortyfikację, która daje pokrzepienie - a składają się na nią przede wszystkim Jeżycjada (to jej fundament, ściany i dach zarazem!), de Mello ("Przebudzenie"), Seneka i Marek Aureliusz, taoizm, "Krystyna, córka Lavransa", "Dziwne losy Jane Eyre", "Lalka", "Noce i dnie", ks. Twardowski, Miłosz, Osiecka, Iwaszkiewicz, Paweł Huelle, Jerzy Sosnowski i wielu innych. Do tego Mozart i Chopin. I kilka wybranych pięknych filmów. Bez literatury, muzyki, sztuki życie byłoby zdecydowanie trudniejsze, smutniejsze i brzydsze.
Zgred napisał/a 19 listopada 2020 o 16:06:
W górnym rzędzie, methinks, Encyklopedia Glogera. Te fortyfikacje stają się bramą, jak mówi Poeta.
W górnym rzędzie, methinks, Encyklopedia Glogera. Te fortyfikacje stają się bramą, jak mówi Poeta.
Kasia D-P napisał/a 19 listopada 2020 o 15:10:
Droga Autorko oraz Drodzy Czytelnicy, Zwracam się do Państwa z pytaniem: czy moglibyście Państwo polecić dobry antykwariat mający stronę internetową? Serdeczne podziękowania za pyszne dyktanda w “Na Jowisza!”.
Droga Autorko oraz Drodzy Czytelnicy, Zwracam się do Państwa z pytaniem: czy moglibyście Państwo polecić dobry antykwariat mający stronę internetową? Serdeczne podziękowania za pyszne dyktanda w “Na Jowisza!”.
Magda Z. napisał/a 19 listopada 2020 o 15:01:
A jeszcze: "Zła nie zwycięża się złem: na tej drodze bowiem, zamiast pokonać zło, zostaje się przez nie pokonanym" - orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju w 2005 roku. (Rozwinięcie pouczenia z Listu do Rzymian św. Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj"). "Bastion ze słów, myśli, obrazów i symboli" - potęga dobra.
A jeszcze: "Zła nie zwycięża się złem: na tej drodze bowiem, zamiast pokonać zło, zostaje się przez nie pokonanym" - orędzie Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju w 2005 roku. (Rozwinięcie pouczenia z Listu do Rzymian św. Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj"). "Bastion ze słów, myśli, obrazów i symboli" - potęga dobra.
Justyna z Brodnica napisał/a 19 listopada 2020 o 14:53:
Przypomniało mi się, że drugą fortecę mam w pokoju, w którym śpię. Tam głównym "budulcem" jest "Jeżycjada". Dobrze zacząć dzień od spojrzenia na świat, który pomaga przetrwać trudny czas.
Przypomniało mi się, że drugą fortecę mam w pokoju, w którym śpię. Tam głównym "budulcem" jest "Jeżycjada". Dobrze zacząć dzień od spojrzenia na świat, który pomaga przetrwać trudny czas.
Magda Z napisał/a 19 listopada 2020 o 12:34:
Dzień dobry! Chciałam się wziąć na sprytny sposób i powiększając sobie zdjęcie odcyfrować tytuły tudzież nazwiska wypisane na grzbietach książek. Ale niestety - ach niestety! - nie jest to sposób na moje oczy. Zresztą przy dużym powiększeniu litery są rozmyte. Domyślam się, że po prawej znajdują się albumy - o aniołach; odcyfrowałam też nazwisko Wojtkiewicza. Po prawej najlepiej widoczny jest Racine, a półeczkę niżej może Axer?
Dzień dobry! Chciałam się wziąć na sprytny sposób i powiększając sobie zdjęcie odcyfrować tytuły tudzież nazwiska wypisane na grzbietach książek. Ale niestety - ach niestety! - nie jest to sposób na moje oczy. Zresztą przy dużym powiększeniu litery są rozmyte. Domyślam się, że po prawej znajdują się albumy - o aniołach; odcyfrowałam też nazwisko Wojtkiewicza. Po prawej najlepiej widoczny jest Racine, a półeczkę niżej może Axer?
Dewajtis z Warszawa napisał/a 19 listopada 2020 o 09:48:
Pani Małgorzato, dziękuję za fortyfikację! Pani też nam, czytelnikom, ją buduje poprzez swoje książki. Jestem zachwycona zwłaszcza zdjęciem Papieża - piękne ujęcie - zaczęłam zaraz szukać w sieci takiego samego, żeby sobie wydrukować, jednak nie znalazłam. Będę szukać dalej.
Pani Małgorzato, dziękuję za fortyfikację! Pani też nam, czytelnikom, ją buduje poprzez swoje książki. Jestem zachwycona zwłaszcza zdjęciem Papieża - piękne ujęcie - zaczęłam zaraz szukać w sieci takiego samego, żeby sobie wydrukować, jednak nie znalazłam. Będę szukać dalej.
Mimi M napisał/a 19 listopada 2020 o 08:52:
"Nade mną piecza tajnych rąk " - jak miło po myśleć, że wielki poeta też znał to uczucie :)
"Nade mną piecza tajnych rąk " - jak miło po myśleć, że wielki poeta też znał to uczucie :)
Mimi M napisał/a 19 listopada 2020 o 08:48:
Te słowa Papieża wypowiedziane na Westerplatte są i moim mottem przewodnim na życie. Trzeba nam bardzo w dzisiejszych czasach takiego mocnego przekonania, że mamy zobowiązania, powołanie życiowe, i że trzeba je wypełnić mądrze i do końca. Zgadzam się, Wannabe, że dziś często świat robi karykaturę z tego, co powinno być powodem do dumy. Ale róbmy swoje, śmiało i z podniesioną głową. Gdy pomyślę, że jest wielu takich właśnie ludzi (Jak Wy tutaj, na czele z Ulubioną) to od razu się lżej na sercu robi, i tej ufności więcej się czuje.
Te słowa Papieża wypowiedziane na Westerplatte są i moim mottem przewodnim na życie. Trzeba nam bardzo w dzisiejszych czasach takiego mocnego przekonania, że mamy zobowiązania, powołanie życiowe, i że trzeba je wypełnić mądrze i do końca. Zgadzam się, Wannabe, że dziś często świat robi karykaturę z tego, co powinno być powodem do dumy. Ale róbmy swoje, śmiało i z podniesioną głową. Gdy pomyślę, że jest wielu takich właśnie ludzi (Jak Wy tutaj, na czele z Ulubioną) to od razu się lżej na sercu robi, i tej ufności więcej się czuje.
Marcin z Poznan napisał/a 18 listopada 2020 o 23:37:
Dobry wieczór Pani Małgorzato, Chcę tylko napisać, że w młodości przeczytałem całą Jeżycjadę. Zainspirowały mnie dwie posiadane przeze mnie siostry:) I pochwalę się, że maturę ustną z polskiego oparłem właśnie o Pani twórczość :) Kobieca część komisji była zachwycona! Realizm miejscowy - zdany na 5. Aha, moja córka ma na imię Ida - cudownie! Dziękuję ❤️
Dobry wieczór Pani Małgorzato, Chcę tylko napisać, że w młodości przeczytałem całą Jeżycjadę. Zainspirowały mnie dwie posiadane przeze mnie siostry:) I pochwalę się, że maturę ustną z polskiego oparłem właśnie o Pani twórczość :) Kobieca część komisji była zachwycona! Realizm miejscowy - zdany na 5. Aha, moja córka ma na imię Ida - cudownie! Dziękuję ❤️
Justyna z Brodnica napisał/a 18 listopada 2020 o 23:00:
Dobry wieczór, czuję się zaszczycona, że Pani mnie pamięta. Tym bardziej, że i u mnie stoi podobna fortyfikacja (nie jest co prawda tak rozległa, ale zakładam, że z czasem się rozrośnie), a na niej zdjęcie tego samego Autorytetu - nieco inne, ale też chyba wycięte z jakiegoś czasopisma. P. S. Pierwszy wiersz jest, moim skromnym zdaniem, wyjątkowo trafny w tym dziwnym czasie...
Dobry wieczór, czuję się zaszczycona, że Pani mnie pamięta. Tym bardziej, że i u mnie stoi podobna fortyfikacja (nie jest co prawda tak rozległa, ale zakładam, że z czasem się rozrośnie), a na niej zdjęcie tego samego Autorytetu - nieco inne, ale też chyba wycięte z jakiegoś czasopisma. P. S. Pierwszy wiersz jest, moim skromnym zdaniem, wyjątkowo trafny w tym dziwnym czasie...
Wannabe napisał/a 18 listopada 2020 o 21:55:
Piękna fortyfikacja :) Przyciąga wzrok ten wspaniały łeb psa :) Ostatnio prawie adoptowałam psa ze schroniska, ale akurat w tym samym czasie dopadło mnie okropne uczulenie (chyba od miodu!) i musiałam zmienić plany. Teleporady okazały się bardzo profesjonalne, tak że polecam śmiało dzwonić po wsparcie i nie bać się! Bardzo sympatyczny jest ten regalik ze zdjęcia. U mnie przy książkach stoi indeks mojej babci ze studiów. Postawiłam go sobie, bo babcia była zawsze bardzo dumna, że ukończyła studia i jest magistrem farmacji. Czuję się poruszona kiedy dziś myślę o tym, jak szybko takie wartości jak duma z własnej pracy i wykształcenia potrafią być zastąpione ich karykaturą. Ufam jednak, że taki stan rzeczy nie jest trwały.
Piękna fortyfikacja :) Przyciąga wzrok ten wspaniały łeb psa :) Ostatnio prawie adoptowałam psa ze schroniska, ale akurat w tym samym czasie dopadło mnie okropne uczulenie (chyba od miodu!) i musiałam zmienić plany. Teleporady okazały się bardzo profesjonalne, tak że polecam śmiało dzwonić po wsparcie i nie bać się! Bardzo sympatyczny jest ten regalik ze zdjęcia. U mnie przy książkach stoi indeks mojej babci ze studiów. Postawiłam go sobie, bo babcia była zawsze bardzo dumna, że ukończyła studia i jest magistrem farmacji. Czuję się poruszona kiedy dziś myślę o tym, jak szybko takie wartości jak duma z własnej pracy i wykształcenia potrafią być zastąpione ich karykaturą. Ufam jednak, że taki stan rzeczy nie jest trwały.
Miłka napisał/a 18 listopada 2020 o 20:28:
Mamo Isi, dziękuję, że przywołałaś te mocne, mądre słowa. Są nadal ważne, jak te z wiersza "Dzieci": "Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć, czy będziecie zawsze oddzielać dobro od zła?"
Mamo Isi, dziękuję, że przywołałaś te mocne, mądre słowa. Są nadal ważne, jak te z wiersza "Dzieci": "Tego, co w was się zaczęło, czy potraficie nie popsuć, czy będziecie zawsze oddzielać dobro od zła?"
Julia z Poznań napisał/a 18 listopada 2020 o 19:41:
Nie znałam tych wierszy, są takie proste, mocne, dreszcze mnie przeszły. DUA, ma Pani piękny bastion:). A czy ten obraz to Pani namalowała? Niesamowity i dziwny, więc obstawiam że nie...Ale podoba mi się.
Nie znałam tych wierszy, są takie proste, mocne, dreszcze mnie przeszły. DUA, ma Pani piękny bastion:). A czy ten obraz to Pani namalowała? Niesamowity i dziwny, więc obstawiam że nie...Ale podoba mi się.
Krystyna napisał/a 18 listopada 2020 o 18:37:
Pani Małgosiu, dziękuję za ten wpis! Tak bardzo na czasie.
Pani Małgosiu, dziękuję za ten wpis! Tak bardzo na czasie.
Mimi M napisał/a 18 listopada 2020 o 18:09:
Pięknie to ujęłas, Mamo Isi, jak zawsze.
Pięknie to ujęłas, Mamo Isi, jak zawsze.
mama Isi napisał/a 18 listopada 2020 o 17:48:
To jest chyba zdjęcie z przemówienia do młodych na Westerplatte 12 czerwca 1987: "(...)Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.(...)Każdy z was znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie - jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych."
To jest chyba zdjęcie z przemówienia do młodych na Westerplatte 12 czerwca 1987: "(...)Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali.(...)Każdy z was znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można zdezerterować. Wreszcie - jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych."
mama Isi napisał/a 18 listopada 2020 o 17:12:
Ten płomyczek miechunki na lichtarzyku chwyta za serce.
Ten płomyczek miechunki na lichtarzyku chwyta za serce.
mama Isi napisał/a 18 listopada 2020 o 16:50:
Dziękuję, kochany Starosto, za wsparcie duchowe! Potężny książkowy bastion! I zdjęcia. I ulubione drobiazgi. i kwiaty. I pewnie każdy z Księgowych u siebie też sobie taką fortyfikację buduje. Dom, w którym jest ciepło i jasno, w którym plączą się dzieci, psy i koty, a przyjaciele wpadają na herbatkę - nie ma potężniejszej ochrony przed światem, który się zrobił nieprzyjazny. Ale jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
Dziękuję, kochany Starosto, za wsparcie duchowe! Potężny książkowy bastion! I zdjęcia. I ulubione drobiazgi. i kwiaty. I pewnie każdy z Księgowych u siebie też sobie taką fortyfikację buduje. Dom, w którym jest ciepło i jasno, w którym plączą się dzieci, psy i koty, a przyjaciele wpadają na herbatkę - nie ma potężniejszej ochrony przed światem, który się zrobił nieprzyjazny. Ale jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?
Mimi M. napisał/a 18 listopada 2020 o 16:28:
Dzień dobry! (A może raczej juz: dobry wieczór?). I poezja dobra- na listopad, na wszystko. Ma Pani piękna fortyfikacje, Pani Małgosiu, chyba rzeczywiście najpewniejsza na te smutne czasy. Dobrze się za książka schronić. Pozdrawiam serdecznie.
Dzień dobry! (A może raczej juz: dobry wieczór?). I poezja dobra- na listopad, na wszystko. Ma Pani piękna fortyfikacje, Pani Małgosiu, chyba rzeczywiście najpewniejsza na te smutne czasy. Dobrze się za książka schronić. Pozdrawiam serdecznie.
Dorota z Toruń napisał/a 18 listopada 2020 o 16:19:
Witam w trudnym czasie pandemii. Ja już, niestety, po covidzie. Teraz dochodzę do siebie. Czytam z córką lat 13 od początku całą Jezycjadę. Aktualnie skończyłyśmy KALAMBURKĘ. Piękna, ale ja ciągle płakałam, bo opis czasów powojennych i PRLu często mnie przygnębiał. Ech, ta nasza trudna historia. Dzsiaj pomyślałam sobie, że Borejkówie zmagają się też z pandemią i dlatego mała prośba o parę ilustracji Rodziny B. w maseczkach.... No i pytanie o Idę czy leczy teraz w szpitalu jednoimiennym? Może jednak warto w kolejnym tomie utrwalić ten czas? Czekam na odpowiedź i dobre wieści. Pozdrawiam serdecznie z Torunia!
Witam w trudnym czasie pandemii. Ja już, niestety, po covidzie. Teraz dochodzę do siebie. Czytam z córką lat 13 od początku całą Jezycjadę. Aktualnie skończyłyśmy KALAMBURKĘ. Piękna, ale ja ciągle płakałam, bo opis czasów powojennych i PRLu często mnie przygnębiał. Ech, ta nasza trudna historia. Dzsiaj pomyślałam sobie, że Borejkówie zmagają się też z pandemią i dlatego mała prośba o parę ilustracji Rodziny B. w maseczkach.... No i pytanie o Idę czy leczy teraz w szpitalu jednoimiennym? Może jednak warto w kolejnym tomie utrwalić ten czas? Czekam na odpowiedź i dobre wieści. Pozdrawiam serdecznie z Torunia!
Karolcia napisał/a 18 listopada 2020 o 12:49:
Kocham Kalamburkę i Żabę. Oczywiście każdą z innych powodów. Pani Małgorzato, Pani zdjęcia są piękne. I mam aż trzy pytania, jeśli można. Dokąd prowadzi ta śliczna zielona furtka? Jak nazywa się ten odcień zieleni, którym jest pomalowana? I czy ten krzew z lewej strony to hortensja bukietowa? I już o nic nie pytam tylko bardzo, bardzo gorąco Panią pozdrawiam. Życzę zdrowia Pani i wszystkim tu zaglądającym.
Kocham Kalamburkę i Żabę. Oczywiście każdą z innych powodów. Pani Małgorzato, Pani zdjęcia są piękne. I mam aż trzy pytania, jeśli można. Dokąd prowadzi ta śliczna zielona furtka? Jak nazywa się ten odcień zieleni, którym jest pomalowana? I czy ten krzew z lewej strony to hortensja bukietowa? I już o nic nie pytam tylko bardzo, bardzo gorąco Panią pozdrawiam. Życzę zdrowia Pani i wszystkim tu zaglądającym.
Anette napisał/a 18 listopada 2020 o 11:09:
Również widziałam informacje o śmierci Pastora Gamble. Bardzo mnie wzrusza fakt, że Wigilia pod Rondem z "Noelki" miała swój odpowiednik w rzeczywistości i to przez wiele lat! Krzepiące to. KrzysztOfie - o tak! Jeżycjada to zdecydowanie kilka ton Piękna i Dobra.
Również widziałam informacje o śmierci Pastora Gamble. Bardzo mnie wzrusza fakt, że Wigilia pod Rondem z "Noelki" miała swój odpowiednik w rzeczywistości i to przez wiele lat! Krzepiące to. KrzysztOfie - o tak! Jeżycjada to zdecydowanie kilka ton Piękna i Dobra.
KrzysztO z Yellow Sea napisał/a 18 listopada 2020 o 04:23:
Sowo P., popieram. Aczkolwiek - utopia. Dowodem obecne traktowanie kultury w naszym pięknym kraju. Jeśli jednak "przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku", to Jeżycjada nawiozła tego parę ton. Skutki są widoczne.
Sowo P., popieram. Aczkolwiek - utopia. Dowodem obecne traktowanie kultury w naszym pięknym kraju. Jeśli jednak "przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku", to Jeżycjada nawiozła tego parę ton. Skutki są widoczne.
Adam z Poznań napisał/a 17 listopada 2020 o 19:00:
Dziś zmarł Pan Robert Gamble... A ja przypomniałem sobie Panią Musierowicz, czytającą w Jego/naszym Radiu Obywatelskim "Noelkę"; pamiętam Emilię, działającą w Radiu i niezwykłe wieloletnie święto, jakim była Wigilia pod Rondem. Pastorze Bobie - R.I.P.
Dziś zmarł Pan Robert Gamble... A ja przypomniałem sobie Panią Musierowicz, czytającą w Jego/naszym Radiu Obywatelskim "Noelkę"; pamiętam Emilię, działającą w Radiu i niezwykłe wieloletnie święto, jakim była Wigilia pod Rondem. Pastorze Bobie - R.I.P.
mama Isi napisał/a 17 listopada 2020 o 15:21:
Doszłam bowiem do wniosku, że czytanie któregokolwiek z tomów Jeżycjady jeszcze lepiej smakuje wspomagane realiami z "Na Jowisza". No i teraz, kiedy nasturcje w ogrodzie kwitną jak szalone, przyjdzie mróz i je zwarzy - po prostu świństwo. Gdzie jest to zakichane ocieplenie klimatu, którego nie mogę się doczekać! Jak ja nie lubię listopada.
Doszłam bowiem do wniosku, że czytanie któregokolwiek z tomów Jeżycjady jeszcze lepiej smakuje wspomagane realiami z "Na Jowisza". No i teraz, kiedy nasturcje w ogrodzie kwitną jak szalone, przyjdzie mróz i je zwarzy - po prostu świństwo. Gdzie jest to zakichane ocieplenie klimatu, którego nie mogę się doczekać! Jak ja nie lubię listopada.
mama Isi napisał/a 17 listopada 2020 o 15:08:
Przeczytałam ciurkiem"Kalamburkę" i "Na Jowisza" i nareszcie sprawdziłam, gdzie ta ulica Polna, a ściślej, gdzie stała ta oficynka, czyli pierwszy domeczek Mili i naszego Starosty - a to też Jeżyce!
Przeczytałam ciurkiem"Kalamburkę" i "Na Jowisza" i nareszcie sprawdziłam, gdzie ta ulica Polna, a ściślej, gdzie stała ta oficynka, czyli pierwszy domeczek Mili i naszego Starosty - a to też Jeżyce!
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 16 listopada 2020 o 19:44:
Droga Pani Małgorzato! Proszę nigdy nie wątpić w wartość Kalamburki, to perła w Jeżycjadzie. Dla mnie bardzo wzruszająca i pouczająca była ta wędrówka przez różne etapy życia bohaterów na tle wydarzeń historycznych. A w Na Jowisza 2 proponuję znacznie zmniejszyć marginesy w porównaniu do pierwszej części. Zmieści się więcej treści :) Pozdrawiam.
Droga Pani Małgorzato! Proszę nigdy nie wątpić w wartość Kalamburki, to perła w Jeżycjadzie. Dla mnie bardzo wzruszająca i pouczająca była ta wędrówka przez różne etapy życia bohaterów na tle wydarzeń historycznych. A w Na Jowisza 2 proponuję znacznie zmniejszyć marginesy w porównaniu do pierwszej części. Zmieści się więcej treści :) Pozdrawiam.
Zgred napisał/a 16 listopada 2020 o 13:14:
Chyba muszę wzmocnić sobie Podeszwę, jak powiedziałby kapitan pewnej drużyny piłkarskiej z Jeżyc.
Chyba muszę wzmocnić sobie Podeszwę, jak powiedziałby kapitan pewnej drużyny piłkarskiej z Jeżyc.
Basia napisał/a 16 listopada 2020 o 12:29:
A przecież "Piękno kształtem jest Miłości", jak powiedział Podeszwa, Sowo. ;)
A przecież "Piękno kształtem jest Miłości", jak powiedział Podeszwa, Sowo. ;)
Weronika z Radom napisał/a 16 listopada 2020 o 11:21:
Kochana MM! Już się cieszę! Z czego? A no z tego, że w grudniu będę omawiała w szkole "Opium w rosole"! Może dzięki temu moje koleżanki przekonają się co do "Jeżycjady". Na 100% przeczytam lekturkę z 5 jak nie więcej razy!!!!!!!!!!! Moja wychowawczyni, a zarazem pani od Polskiego, również lubi "Jeżycjadę". Pozdrawiam Autorkę i życzę wszystkim miłego dnia/wieczoru.
Kochana MM! Już się cieszę! Z czego? A no z tego, że w grudniu będę omawiała w szkole "Opium w rosole"! Może dzięki temu moje koleżanki przekonają się co do "Jeżycjady". Na 100% przeczytam lekturkę z 5 jak nie więcej razy!!!!!!!!!!! Moja wychowawczyni, a zarazem pani od Polskiego, również lubi "Jeżycjadę". Pozdrawiam Autorkę i życzę wszystkim miłego dnia/wieczoru.
Sowa P. napisał/a 15 listopada 2020 o 22:20:
"O, gdyby ludzie oddali się w służbę pięknu z takim zapałem, z jakim oddają się pieniądzowi, uciechom, marnościom! O, gdyby świat cały osypała taka zawieja piękna, jak te groźne śnieżyce dziwności i grozy! O, ludzie, gdybyście się wszyscy dali tak usidlać poezji, sztuce i innym przejawom piękności, jak dajecie się usidlać wszystkiemu, prócz tego właśnie - radosne byłoby to millennium i skutki takiego przeobrażenia świata byłyby nieobliczalne, a wstrząsnęłyby wszystkim, co jest, mocniej niż wszelkie przeszłe i przyszłe rewolucje... Jeśli do tego przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku, bodaj jednym wierszem w całym życiu naszym, wielka jest nasza nagroda, poeci!" Józef Czechowicz, z przedmowy do "Antologii współczesnych poetów lubelskich", Lublin 1939.
"O, gdyby ludzie oddali się w służbę pięknu z takim zapałem, z jakim oddają się pieniądzowi, uciechom, marnościom! O, gdyby świat cały osypała taka zawieja piękna, jak te groźne śnieżyce dziwności i grozy! O, ludzie, gdybyście się wszyscy dali tak usidlać poezji, sztuce i innym przejawom piękności, jak dajecie się usidlać wszystkiemu, prócz tego właśnie - radosne byłoby to millennium i skutki takiego przeobrażenia świata byłyby nieobliczalne, a wstrząsnęłyby wszystkim, co jest, mocniej niż wszelkie przeszłe i przyszłe rewolucje... Jeśli do tego przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku, bodaj jednym wierszem w całym życiu naszym, wielka jest nasza nagroda, poeci!" Józef Czechowicz, z przedmowy do "Antologii współczesnych poetów lubelskich", Lublin 1939.
Polinka z Tarnów napisał/a 14 listopada 2020 o 16:50:
Dzień dobry pani MM! Jestem uczennicą siódmej klasy i zaznaczam że mi i moim koleżankom właśnie to bardzo sie podoba to,że w Pani książkach tych nowszych pojawiają się tablety i smartfony. Jest tak naprawdę w naszym życiu i dobrze, że to pani pokazuje. To przecież wcale nam nie przeszkadza w życiu. Wrecz przeciwnie, pomaga na przykład w zdobyaniu przyjaciół. Lubię pani książki, bo pokazują prawdziwe życie na wesoło. Super humor! Miłego wieczoru. Paula.
Dzień dobry pani MM! Jestem uczennicą siódmej klasy i zaznaczam że mi i moim koleżankom właśnie to bardzo sie podoba to,że w Pani książkach tych nowszych pojawiają się tablety i smartfony. Jest tak naprawdę w naszym życiu i dobrze, że to pani pokazuje. To przecież wcale nam nie przeszkadza w życiu. Wrecz przeciwnie, pomaga na przykład w zdobyaniu przyjaciół. Lubię pani książki, bo pokazują prawdziwe życie na wesoło. Super humor! Miłego wieczoru. Paula.
Jola z Andrychow napisał/a 14 listopada 2020 o 16:16:
Kochana pani Małgorzato, czytanie pani książek, to jedne z najmilszych chwil dzieciństwa i okresu młodości. Mam już trochę po trzydziestce i lubię wracać do tych tomów. Czekam na każde nowe wydanie. Ale szczerze mówiąc ostanie tomy nie dają mi takiej radości i na prawdę nie jest to kwestia fabuły , postaci, stylu pisania. Nie. Po prostu nie lubię filmów i książek osadzonych w XXIwieku. Autorzy muszą brać pod uwagę że każdy ma smartfon, dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, skontaktować się jest tak prosto. Żadna historia osadzona w tym czasie mnie nie ujęła, bo choć te rzeczy ułatwiaką nam w dużym stopniu życie, to jednak w książkach i filmach, czy serialach (o seriale wspolczesne- nie znoszę) odbierają urok.. Marzą mi się książki napisane przez Panią, których akcja osadzona jest w latach 80tych, początek 90tych. Każda fanką chętnie przeczytalaby spin off jezycjady. Oczywiście rozumiem że autor pisze o czym chce, a ja cieszę się z tego co dostaje. Pozdrawiam serdecznie
Kochana pani Małgorzato, czytanie pani książek, to jedne z najmilszych chwil dzieciństwa i okresu młodości. Mam już trochę po trzydziestce i lubię wracać do tych tomów. Czekam na każde nowe wydanie. Ale szczerze mówiąc ostanie tomy nie dają mi takiej radości i na prawdę nie jest to kwestia fabuły , postaci, stylu pisania. Nie. Po prostu nie lubię filmów i książek osadzonych w XXIwieku. Autorzy muszą brać pod uwagę że każdy ma smartfon, dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, skontaktować się jest tak prosto. Żadna historia osadzona w tym czasie mnie nie ujęła, bo choć te rzeczy ułatwiaką nam w dużym stopniu życie, to jednak w książkach i filmach, czy serialach (o seriale wspolczesne- nie znoszę) odbierają urok.. Marzą mi się książki napisane przez Panią, których akcja osadzona jest w latach 80tych, początek 90tych. Każda fanką chętnie przeczytalaby spin off jezycjady. Oczywiście rozumiem że autor pisze o czym chce, a ja cieszę się z tego co dostaje. Pozdrawiam serdecznie
Joanna z Poznań napisał/a 14 listopada 2020 o 15:39:
Kochana autorko, wróżko dobrych myśli i wzruszeń. Zasygnalizowanie umieszczenia kota w fabule kolejnej książki ucieszył mnie niepomiernie- tego tak mi brakowało... (pomimo marginalnych 3 ,,kocich" epizodów...A! Czwarty był w ,,Na Jowisza" u nauczycielki niemieckiego). Tak ,jestem ,,kociarą" i uważam , że różnorodność kocich osobowości może być świetnym dodatkiem do barwnych , ludzkich postaci. Moje serce pierwszy kot zdobył gdy w przeddzień Wigilii odcięłam go ledwie żywego od drzewa w lesie. Podobny do żbika Obi był mi przyjacielem 17 lat. Ciepły, mądry, opowiadacz bajek gdy wracałam z pracy. Wychował mi córki. Łajza został wyrzucony z samochodu ( lub potrącony) , bez części żuchwy i z bliznami przetrwał kilka lat nad morzem dokarmiany przez dobrych ludzi. Wybrał mnie gdy na wakacjach skusiłam się na obowiązkowego gofra z bitą śmietaną .Uwiódł spojrzeniem jak kot ze ,,Schreka" i przyjechał do Poznania grzecznie siedząc na kolanach, opierając łapki na ramieniu i patrząc w okno. Za ,,Paprykarz szczeciński " i kurczaka z grilla dałby się pokroić. Szangala (wczesniej przez kogoś adaptowany) został zwrócony do schroniska gdy przestał być kociątkiem a stał się młodym kotem, który niekoniecznie chce być ciągle międlony na rękach. Cały czarny , o mrocznym charakterze i tylko kilka białych włosków na końcu ogona odkrywało, że nie jest stracony. U mnie adaptował się przez 3 lata . Nieufny, zdystansowany, niechętny.Gdy po tym czasie zniknął na tydzień myślałam, że nie wróci...ale wrócił...kompletnie odmieniony; serdeczny, czarujący , mruczący przytulas! Gałgan wczołgał się na próg w dziernikową ulewę. Chwyciłam za szczotkę sądząc , że to szczur ale gdy zaczął drżący sunąć do kuchni pozostawiając za sobą mokry ślad jak pomrowik odkryłam, że to zagłodzony kociak. Jego ogonek złamany w 2 miejscach wygladał jak znak błyskawicy na czole Harrego Pottera. Nakarmiony i osuszony odsłonił brzuszek gdzie plamka białego futra w kształcie serca(sic!) zapewniła mu dom. Gdy się cieszy... Czytaj więcej
Kochana autorko, wróżko dobrych myśli i wzruszeń. Zasygnalizowanie umieszczenia kota w fabule kolejnej książki ucieszył mnie niepomiernie- tego tak mi brakowało... (pomimo marginalnych 3 ,,kocich" epizodów...A! Czwarty był w ,,Na Jowisza" u nauczycielki niemieckiego). Tak ,jestem ,,kociarą" i uważam , że różnorodność kocich osobowości może być świetnym dodatkiem do barwnych , ludzkich postaci. Moje serce pierwszy kot zdobył gdy w przeddzień Wigilii odcięłam go ledwie żywego od drzewa w lesie. Podobny do żbika Obi był mi przyjacielem 17 lat. Ciepły, mądry, opowiadacz bajek gdy wracałam z pracy. Wychował mi córki. Łajza został wyrzucony z samochodu ( lub potrącony) , bez części żuchwy i z bliznami przetrwał kilka lat nad morzem dokarmiany przez dobrych ludzi. Wybrał mnie gdy na wakacjach skusiłam się na obowiązkowego gofra z bitą śmietaną .Uwiódł spojrzeniem jak kot ze ,,Schreka" i przyjechał do Poznania grzecznie siedząc na kolanach, opierając łapki na ramieniu i patrząc w okno. Za ,,Paprykarz szczeciński " i kurczaka z grilla dałby się pokroić. Szangala (wczesniej przez kogoś adaptowany) został zwrócony do schroniska gdy przestał być kociątkiem a stał się młodym kotem, który niekoniecznie chce być ciągle międlony na rękach. Cały czarny , o mrocznym charakterze i tylko kilka białych włosków na końcu ogona odkrywało, że nie jest stracony. U mnie adaptował się przez 3 lata . Nieufny, zdystansowany, niechętny.Gdy po tym czasie zniknął na tydzień myślałam, że nie wróci...ale wrócił...kompletnie odmieniony; serdeczny, czarujący , mruczący przytulas! Gałgan wczołgał się na próg w dziernikową ulewę. Chwyciłam za szczotkę sądząc , że to szczur ale gdy zaczął drżący sunąć do kuchni pozostawiając za sobą mokry ślad jak pomrowik odkryłam, że to zagłodzony kociak. Jego ogonek złamany w 2 miejscach wygladał jak znak błyskawicy na czole Harrego Pottera. Nakarmiony i osuszony odsłonił brzuszek gdzie plamka białego futra w kształcie serca(sic!) zapewniła mu dom. Gdy się cieszy macha kawałkiem ogonka jak piesek. Jest najbardziej radosnym i ufnym z moich kotów. Duszek trafił na mój taras zagłodzony w środku wiosennej pandemii. Byliśmy z mężem w kwarantannie i nie mogliśmy wesprzeć się weterynarzem. Ale mieliśmy weterynaryjną , płynną karmę dla kotów ozdrowieńców i nią z kościotrupa o wystajacych kościach żeber, kregosłupa i obojczyka stworzyliśmy śmietankowo-rudego kocura . Nie potrafił polować, nie wiedział co zrobić z surowym mięsem- wniosek - kolejny domowy pieszczoch,, wyrzucony" w trudnych czasach przy drodze na wsi. Nie wiem jaki będzie kot w Pani książce ale proszę by zechciała Pani dać mu trochę wiecej osobowości niż dotychczasowi ,,koci statyści". Ja czytam Pani ksiązki od lat. Mam też Pani autograf w ,,Języku Trolli" , który okupiłam wstydem, bo ze wzruszenia rozpłakałam się przy Pani. I wtedy i teraz Pani teksty rozświetlają mi duszę i pozwalają cieszyć się ,,powszednim, codziennym cudem" i to w każdej dziejowej , polskiej rzeczywistości . Dziękuję za to , dziękuje... I oczywiście czekam na wiecej :-)
Administracja napisał/a 14 listopada 2020 o 10:20:
Zakładka "Książki" funkcjonuje oczywiście, Jesionku - jest podzielona na dwoje: "Twórczość własna" i "Przekłady". Tylko kliknąć!
Zakładka "Książki" funkcjonuje oczywiście, Jesionku - jest podzielona na dwoje: "Twórczość własna" i "Przekłady". Tylko kliknąć!
Jesionek , oficjalnie Anna z głęboki Siedenburg w Dolnej Saksonii napisał/a 14 listopada 2020 o 08:09:
Melduję, że zakładka "Książki" nie funkcjonuje! Pozdrawiam moderatora :)
Melduję, że zakładka "Książki" nie funkcjonuje! Pozdrawiam moderatora :)
Jesionek , oficjalnie Anna z głęboki Siedenburg w Dolnej Saksonii napisał/a 14 listopada 2020 o 08:01:
Be-to z Gorzowa! Odkryła Pani już książki Romy Ligockiej? Przypuszczam, że będą się Pani podobać. Jej obrazy też są piękne. Polecam.
Be-to z Gorzowa! Odkryła Pani już książki Romy Ligockiej? Przypuszczam, że będą się Pani podobać. Jej obrazy też są piękne. Polecam.
Jesionek , oficjalnie Anna z głęboki Siedenburg w Dolnej Saksonii napisał/a 14 listopada 2020 o 07:57:
Dziękuję za schronienie i ciepło przez moje ostatnie ponad 30 lat, szczególnie w okresie nastoletnim. Teraz mi lepiej z rzeczywistością, ale kiedy wsiąkam w pani świat , uczucie jest nadal to samo. Bardzo się cieszę, że właśnie się dowiedziałam, że mam do nadrobienia "Na Jowisza" i chyba jeszcze coś, już dawno tu nie zaglądałam. A zajrzałam, bo chciałam poćwiczyć rysowanie przez naśladowanie. I na nowo doceniłam i odkryłam Pani rysunki. Jak bardzo są przemyślane i jak niezwykle oddają emocje, chociaż nie ma na nich zwykle nawet krzty (żeż takie słowo istnieje!) cieniowania! Bardzo Panią, Pani Rodzinę i wszystkie Czytelniczki (w szczególności te najmłodsze, nowo zainfekowane), z wiejskich, aktualnie szarych regionów Niemiec, pozdrawiam.
Dziękuję za schronienie i ciepło przez moje ostatnie ponad 30 lat, szczególnie w okresie nastoletnim. Teraz mi lepiej z rzeczywistością, ale kiedy wsiąkam w pani świat , uczucie jest nadal to samo. Bardzo się cieszę, że właśnie się dowiedziałam, że mam do nadrobienia "Na Jowisza" i chyba jeszcze coś, już dawno tu nie zaglądałam. A zajrzałam, bo chciałam poćwiczyć rysowanie przez naśladowanie. I na nowo doceniłam i odkryłam Pani rysunki. Jak bardzo są przemyślane i jak niezwykle oddają emocje, chociaż nie ma na nich zwykle nawet krzty (żeż takie słowo istnieje!) cieniowania! Bardzo Panią, Pani Rodzinę i wszystkie Czytelniczki (w szczególności te najmłodsze, nowo zainfekowane), z wiejskich, aktualnie szarych regionów Niemiec, pozdrawiam.
Rozmaryn z Łódź napisał/a 14 listopada 2020 o 06:53:
Sosrąb/ sosręb - główna belka podtrzymująca inne belki stropowe, często dawniej zdobiona.
Sosrąb/ sosręb - główna belka podtrzymująca inne belki stropowe, często dawniej zdobiona.
Gio napisał/a 13 listopada 2020 o 18:31:
Pragnę "Chucherka".
Pragnę "Chucherka".
KokoszaNel napisał/a 13 listopada 2020 o 18:17:
Kto sprawdzał co to sosrąb? Palec do budki. A pewnie,że się nie damy! Tak a propos tytułu wpisu. :)
Kto sprawdzał co to sosrąb? Palec do budki. A pewnie,że się nie damy! Tak a propos tytułu wpisu. :)
Be-ta z Gorzów Wlkp. napisał/a 13 listopada 2020 o 13:03:
Droga Autorko! Czy wyobraża Pani sobie kobietę 55+,która czyta ponownie po ponad 40 latach książkę Małomówny i rodzina. Jeszcze pamiętam okładkę tamtej książki (z kurczakami). Teraz czytam tylko biografie, sięgam tylko po Pani nowe książki. Jest w nich coś optymistycznego. Fajnie, że Pani jest i nadal tworzy.Pozdrawiam. B.
Droga Autorko! Czy wyobraża Pani sobie kobietę 55+,która czyta ponownie po ponad 40 latach książkę Małomówny i rodzina. Jeszcze pamiętam okładkę tamtej książki (z kurczakami). Teraz czytam tylko biografie, sięgam tylko po Pani nowe książki. Jest w nich coś optymistycznego. Fajnie, że Pani jest i nadal tworzy.Pozdrawiam. B.
Irys napisał/a 13 listopada 2020 o 12:38:
Dzisiaj 74 urodziny Brata Kochanej Autorki, Stanisława Barańczaka. Pamiętamy.
Dzisiaj 74 urodziny Brata Kochanej Autorki, Stanisława Barańczaka. Pamiętamy.
Katka z S. napisał/a 13 listopada 2020 o 11:29:
Droga Pani Małgosiu, od prawie 30 lat czytam Pani książki, regularnie do nich wracam i zabieram z nich coraz więcej mądrości i refleksji. Mam w sercu wielką wdzięczność dla Pani za książki, które podnoszą mnie na duchu i dodają energii do codziennych zmagań. Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Droga Pani Małgosiu, od prawie 30 lat czytam Pani książki, regularnie do nich wracam i zabieram z nich coraz więcej mądrości i refleksji. Mam w sercu wielką wdzięczność dla Pani za książki, które podnoszą mnie na duchu i dodają energii do codziennych zmagań. Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Tosia z Otrębusy napisał/a 13 listopada 2020 o 09:21:
Droga Autorko najlepszych książek! Pani książki są naprawdę magiczne! Jest mi niezmiernie miło że mogę czasem wpisać się do księgi gości. Pani książki są miejscem schronienia ( a szczególnie " Kwiat kalafiora" i " Ida sierpniowa")
Droga Autorko najlepszych książek! Pani książki są naprawdę magiczne! Jest mi niezmiernie miło że mogę czasem wpisać się do księgi gości. Pani książki są miejscem schronienia ( a szczególnie " Kwiat kalafiora" i " Ida sierpniowa")
Jesiennie z Kraków napisał/a 12 listopada 2020 o 21:08:
Zawsze chowałam się przed rzeczywistością do Pani książek, znajdując w nich oczekiwane ciepłe schronienie. A teraz czasy są tak trudne jak nigdy dotąd w moim życiu, dlatego z utęsknieniem czekam na "Chucherko". Potrzebuję tej, właściwej tylko Pani, otuchy. Pozdrawiam <3
Zawsze chowałam się przed rzeczywistością do Pani książek, znajdując w nich oczekiwane ciepłe schronienie. A teraz czasy są tak trudne jak nigdy dotąd w moim życiu, dlatego z utęsknieniem czekam na "Chucherko". Potrzebuję tej, właściwej tylko Pani, otuchy. Pozdrawiam <3
Weronika z Radom napisał/a 12 listopada 2020 o 18:36:
Kochana Autorko! Jeżycjadę czytam od przeszło 2 lat - od 3 klasy. Mam cała serię i do tego jedno dodatkowe wydanie Kłamczuchy (dostała je kiedyś moja Mama) oczywiście w mojej biblioteczce nie brakuje "Na Jowisza" oraz "Całusków Pani Darling". Odkąd zaczęłam czytać Jeżycjadę żadne inne książki nie umieją mnie bardziej zaciekawić. Obecnie czytam całą serię już 3 raz i jestem na "Febliku". Osobiście najbardziej lubię "Wnuczkę do Orzechów", a szczególnie scenę końcową kiedy to Józinek, pardon Józef spotyka Dorotkę na polanie i dalej, aż do końca książki. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną postać jest to nieodwracalnie Tygrysek-Laura. Oj tak. Te jej awantury, fochy, ostry charakter ni bardzo mnie z nią utożsamiają. To samo jeśli chodzi o Mamę (a u mnie dochodzi jeszcze tata). No i to byłoby na tyle z mojego pierwszego wpisu. Pozdrawiam Ciepluteńko Kochaną Autorkę, i czekam na "Chucherko" i "Na Jowisza 2". Jeszcze raz Cieplutko pozdrawiam i już myślę o moim kolejnym wpisie :)
Kochana Autorko! Jeżycjadę czytam od przeszło 2 lat - od 3 klasy. Mam cała serię i do tego jedno dodatkowe wydanie Kłamczuchy (dostała je kiedyś moja Mama) oczywiście w mojej biblioteczce nie brakuje "Na Jowisza" oraz "Całusków Pani Darling". Odkąd zaczęłam czytać Jeżycjadę żadne inne książki nie umieją mnie bardziej zaciekawić. Obecnie czytam całą serię już 3 raz i jestem na "Febliku". Osobiście najbardziej lubię "Wnuczkę do Orzechów", a szczególnie scenę końcową kiedy to Józinek, pardon Józef spotyka Dorotkę na polanie i dalej, aż do końca książki. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną postać jest to nieodwracalnie Tygrysek-Laura. Oj tak. Te jej awantury, fochy, ostry charakter ni bardzo mnie z nią utożsamiają. To samo jeśli chodzi o Mamę (a u mnie dochodzi jeszcze tata). No i to byłoby na tyle z mojego pierwszego wpisu. Pozdrawiam Ciepluteńko Kochaną Autorkę, i czekam na "Chucherko" i "Na Jowisza 2". Jeszcze raz Cieplutko pozdrawiam i już myślę o moim kolejnym wpisie :)
Ada z Poznań napisał/a 12 listopada 2020 o 11:52:
Pani Małgorzato, Uwielbiam Panią od dzieciństwa i zaraziłam Pani książkami mnóstwo znajomych. Kiedy mam gorszy dzień uwielbiam sięgnąć losowo po Pani książki; śmieję się wtedy po raz kolejny z tych samych scen do łez -czego nie rozumie mój mąż: "jak można śmiać się czytając książkę"... Mówię mu, że nie można, bo łzy zniekształcają mi tekst :) Muszę się z Panią czymś podzielić. Pochodzę z Radomia. Często nowi znajomi pytają mnie czemu wybrałam Poznań... odpowiadam szczerze, choć brzmi to mało wiarygodnie, że to przez Panią i dzięki Pani :) Zawsze są zaskoczeni! Dla mnie to tylko znak, że jeszcze Pani nie czytali i proponuję, że pożyczę im książki :) Nigdy wcześniej przed przyjazdem na studia nie byłam tu, ale czułam, że tu jest moje miejsce.. i zostałam :) Dziękuję i pozdrawiam!
Pani Małgorzato, Uwielbiam Panią od dzieciństwa i zaraziłam Pani książkami mnóstwo znajomych. Kiedy mam gorszy dzień uwielbiam sięgnąć losowo po Pani książki; śmieję się wtedy po raz kolejny z tych samych scen do łez -czego nie rozumie mój mąż: "jak można śmiać się czytając książkę"... Mówię mu, że nie można, bo łzy zniekształcają mi tekst :) Muszę się z Panią czymś podzielić. Pochodzę z Radomia. Często nowi znajomi pytają mnie czemu wybrałam Poznań... odpowiadam szczerze, choć brzmi to mało wiarygodnie, że to przez Panią i dzięki Pani :) Zawsze są zaskoczeni! Dla mnie to tylko znak, że jeszcze Pani nie czytali i proponuję, że pożyczę im książki :) Nigdy wcześniej przed przyjazdem na studia nie byłam tu, ale czułam, że tu jest moje miejsce.. i zostałam :) Dziękuję i pozdrawiam!
Ania z Rudzica napisał/a 11 listopada 2020 o 20:40:
Dobry wieczór! Miło tutaj wśród Pani Gości i choć nie zamierzałam rymować, na stole same słodkości.Dzisiaj ja też upiekłam dwa ciasta z jabłkami (złotymi renetami). Pozdrawiam Was Mądre Panie
Dobry wieczór! Miło tutaj wśród Pani Gości i choć nie zamierzałam rymować, na stole same słodkości.Dzisiaj ja też upiekłam dwa ciasta z jabłkami (złotymi renetami). Pozdrawiam Was Mądre Panie
April z Gdańsk napisał/a 11 listopada 2020 o 19:11:
Witam Pani Małgosiu! Dziękuję za całą serię wspaniałych wzruszających książek, które towarzyszą mi od dzieciństwa (sama jestem w wieku zbliżonym do Patrycji). Zżyłam się z wszystkimi bohaterami tymi czołowymi jak i drugoplanowymi. Nie mogę doczekać się Chucherka! Wciąż jestem w 2017 na weselu Józinka...pozdrawiam serdecznie!
Witam Pani Małgosiu! Dziękuję za całą serię wspaniałych wzruszających książek, które towarzyszą mi od dzieciństwa (sama jestem w wieku zbliżonym do Patrycji). Zżyłam się z wszystkimi bohaterami tymi czołowymi jak i drugoplanowymi. Nie mogę doczekać się Chucherka! Wciąż jestem w 2017 na weselu Józinka...pozdrawiam serdecznie!
Zgred napisał/a 11 listopada 2020 o 13:25:
Mamo Isi, po prostu niektóre egzemplarze mają krótszy okres połowicznego rozpadu. U izotopów wiąże się to rzeczywiście ze świeceniem.
Mamo Isi, po prostu niektóre egzemplarze mają krótszy okres połowicznego rozpadu. U izotopów wiąże się to rzeczywiście ze świeceniem.
Sowa P. napisał/a 11 listopada 2020 o 12:49:
Podoba mi się Twój pomysł, mamo Isi. Oraz jesienna furtka, eksplozja miechunek, poezja i krzyżówki Bożenki.
Podoba mi się Twój pomysł, mamo Isi. Oraz jesienna furtka, eksplozja miechunek, poezja i krzyżówki Bożenki.
Bożena napisał/a 11 listopada 2020 o 12:39:
Pewnie, że chrzanimy ich czekoladę. I dropsy :))) Mamo Isi, Zgredzie, dzięki. Oczywiście, że dam znać! Toć to przecie w znacznej mierze dla Ludu Księgi. A że w sporej części testowane przez Przyjaciół z Ludu (jeszcze raz dzięki Chesterko, Just, Magda.leno, KrzysztOfie, Zgredzie!), powinno być OK :) [tu marszczy brew papa Borejko, a ja przezornie znikam mu z horyzontu, idąc na zalecaną przez Panią MM herbatkę z miodem, cytryną i rumem. W ręce samo wskoczyło "Opium w rosole"].
Pewnie, że chrzanimy ich czekoladę. I dropsy :))) Mamo Isi, Zgredzie, dzięki. Oczywiście, że dam znać! Toć to przecie w znacznej mierze dla Ludu Księgi. A że w sporej części testowane przez Przyjaciół z Ludu (jeszcze raz dzięki Chesterko, Just, Magda.leno, KrzysztOfie, Zgredzie!), powinno być OK :) [tu marszczy brew papa Borejko, a ja przezornie znikam mu z horyzontu, idąc na zalecaną przez Panią MM herbatkę z miodem, cytryną i rumem. W ręce samo wskoczyło "Opium w rosole"].
Basia napisał/a 11 listopada 2020 o 11:48:
Śmiech to zdrowie. A Jeżycjada lepsza od aspiryny!
Śmiech to zdrowie. A Jeżycjada lepsza od aspiryny!
mama Isi napisał/a 11 listopada 2020 o 10:54:
(...) i dropsy, Zgredzie;)
(...) i dropsy, Zgredzie;)
mama Isi napisał/a 11 listopada 2020 o 10:53:
Narobiłyście mi smaku; idę po "Kalamburkę". Książki powinny mieć licznik, ile razy były czytane i te najbardziej zaczytane powinny świecić światłem własnym.
Narobiłyście mi smaku; idę po "Kalamburkę". Książki powinny mieć licznik, ile razy były czytane i te najbardziej zaczytane powinny świecić światłem własnym.
mama Isi napisał/a 11 listopada 2020 o 10:50:
Bożeno, jakie nadzwyczajności nas czekają! Koniecznie daj znać, kiedy rzecz będzie dostępna, proszę!
Bożeno, jakie nadzwyczajności nas czekają! Koniecznie daj znać, kiedy rzecz będzie dostępna, proszę!
Zgred napisał/a 11 listopada 2020 o 00:52:
Bożeno, ależ to pyszności nas czekają! Chrzanię ich czekoladę.
Bożeno, ależ to pyszności nas czekają! Chrzanię ich czekoladę.
Bożena napisał/a 10 listopada 2020 o 20:15:
Kasiu-Buczyno, ucieszyłaś mnie swym pytaniem o jeżycjadowe krzyżówki. Ufam, że prędzej czy później – będą! I nie tylko one - w przygotowanej książeczce czekają również quizy i rozmaite łamigłówki; tu szyfrogram, tam diakrostych, ówdzie wykreślanka czy mały labirynt. Są Borejkowie na drzewie (genealogicznym), są propozycje większych i mniejszych konkursów. Do tego jeżycjadowe smaczki stylistyczne, sentencje łacińskie, wybrane cytaty. Wszystko okraszone – za zgodą Pani Małgorzaty – ilustracjami z Jeżycjady. Przy okazji - dwie krzyżówki dotyczące książek w Jeżycjadzie dałyby Ci poszukiwany spis lektur, a jolka filmowa – listę wspominanych tam filmów :). A w specjalnym rozdziale „dla Rzodkiewek” pewnie i mała Helenka znalazłaby coś dla siebie. Podtrzymuję więc nadzieję, że książeczka się kiedyś ukaże.
Kasiu-Buczyno, ucieszyłaś mnie swym pytaniem o jeżycjadowe krzyżówki. Ufam, że prędzej czy później – będą! I nie tylko one - w przygotowanej książeczce czekają również quizy i rozmaite łamigłówki; tu szyfrogram, tam diakrostych, ówdzie wykreślanka czy mały labirynt. Są Borejkowie na drzewie (genealogicznym), są propozycje większych i mniejszych konkursów. Do tego jeżycjadowe smaczki stylistyczne, sentencje łacińskie, wybrane cytaty. Wszystko okraszone – za zgodą Pani Małgorzaty – ilustracjami z Jeżycjady. Przy okazji - dwie krzyżówki dotyczące książek w Jeżycjadzie dałyby Ci poszukiwany spis lektur, a jolka filmowa – listę wspominanych tam filmów :). A w specjalnym rozdziale „dla Rzodkiewek” pewnie i mała Helenka znalazłaby coś dla siebie. Podtrzymuję więc nadzieję, że książeczka się kiedyś ukaże.
Bożena napisał/a 10 listopada 2020 o 20:14:
Patrzę i podziwiam, jak fotografia staje się tutaj kontemplacją piękna tego świata. I „słucham szelestów jesienny gość”… Kochana Pani Małgosiu, dziękuję za te „pyszności” :) Cieszyłabym się bardzo, gdyby jeżycjadowe krzyżówki trafiły już do rąk smakoszy Jeżycjady; niestety, sytuacja pandemiczna przesuwa ich wydanie. Szkoda. Na pociechę mam życzliwe słowa Pani i cudowny wpis w „Jowiszu”. Czekam więc cierpliwie – i oby się wszystko udało. I już cieszę się – cieszymy się - na „Jowisza” numer dwa.
Patrzę i podziwiam, jak fotografia staje się tutaj kontemplacją piękna tego świata. I „słucham szelestów jesienny gość”… Kochana Pani Małgosiu, dziękuję za te „pyszności” :) Cieszyłabym się bardzo, gdyby jeżycjadowe krzyżówki trafiły już do rąk smakoszy Jeżycjady; niestety, sytuacja pandemiczna przesuwa ich wydanie. Szkoda. Na pociechę mam życzliwe słowa Pani i cudowny wpis w „Jowiszu”. Czekam więc cierpliwie – i oby się wszystko udało. I już cieszę się – cieszymy się - na „Jowisza” numer dwa.
Aka z Łodzi napisał/a 10 listopada 2020 o 20:02:
A my czytamy sobie właśnie, po raz kolejny zresztą, naszą ulubioną książkę "Opium w rosole". I znowu mamy wrażenie, a czasem nawet ciarki na plecach, że książka ta opisuje nasze czasy. Znowu. To się nazywa ponadczasowość. Z głębokim ukłonem: "Dziękujemy, Pani Małgosiu!"
A my czytamy sobie właśnie, po raz kolejny zresztą, naszą ulubioną książkę "Opium w rosole". I znowu mamy wrażenie, a czasem nawet ciarki na plecach, że książka ta opisuje nasze czasy. Znowu. To się nazywa ponadczasowość. Z głębokim ukłonem: "Dziękujemy, Pani Małgosiu!"
WiolaM. napisał/a 10 listopada 2020 o 17:00:
Mamo Isi!! No, przecież niedaleko pada jabłko od jabłoni czy jakoś tak. ; ) Jak ja uwielbiam widok tej ślicznej zielonej furteczki! W odsłonach różnych pór rok. Czyż jesień nie bywa jednak piękna?
Mamo Isi!! No, przecież niedaleko pada jabłko od jabłoni czy jakoś tak. ; ) Jak ja uwielbiam widok tej ślicznej zielonej furteczki! W odsłonach różnych pór rok. Czyż jesień nie bywa jednak piękna?
mama Isi napisał/a 10 listopada 2020 o 16:36:
"Przyjaciółmi naszymi są błahe zdarzenia(...)"
"Przyjaciółmi naszymi są błahe zdarzenia(...)"
Anette napisał/a 10 listopada 2020 o 15:46:
Mamo Isi - uśmiałam się na Twój klasyczny przypadek okularów Pana Hilarego :) Pani Małgorzato - solidna dawka Piękna w postaci poezji i już ten listopad jakoś bardziej znośny się robi. Moi faworyci: Czechowicz i Wierzyński. U mnie prym wśród Pani najlepszych książek wiodą "Opium..." i "Kalamburka", zdecydowanie. Wybór trzeciej najlepszej jest trudny, bo niemal całą Jeżycjadę zakwalifikowałabym na to 3. miejsce.
Mamo Isi - uśmiałam się na Twój klasyczny przypadek okularów Pana Hilarego :) Pani Małgorzato - solidna dawka Piękna w postaci poezji i już ten listopad jakoś bardziej znośny się robi. Moi faworyci: Czechowicz i Wierzyński. U mnie prym wśród Pani najlepszych książek wiodą "Opium..." i "Kalamburka", zdecydowanie. Wybór trzeciej najlepszej jest trudny, bo niemal całą Jeżycjadę zakwalifikowałabym na to 3. miejsce.
mama Isi napisał/a 10 listopada 2020 o 07:55:
Może listopadowa melancholia mnie nie zżera, ale jeszcze trochę remontu i pewnikiem zwariuję. Wczoraj rozmawiałam jak co wieczór z Ciocią, kiedy nagle mnie olśniło, że powinnam koniecznie zadzwonić do kogoś. W związku z tym zaczęłam szukać komórki i nijak nie mogłam jej znaleźć. Kiedy już do poszukiwań włączyłam pół rodziny, dotarło do mnie, że komórkę trzymam w przy uchu i właśnie z niej korzystam. Pan Hilary się kłania. Nb. rodzina też niczego nie zauważyła, co by oznaczało, że też im chyba wiele nie brakuje.
Może listopadowa melancholia mnie nie zżera, ale jeszcze trochę remontu i pewnikiem zwariuję. Wczoraj rozmawiałam jak co wieczór z Ciocią, kiedy nagle mnie olśniło, że powinnam koniecznie zadzwonić do kogoś. W związku z tym zaczęłam szukać komórki i nijak nie mogłam jej znaleźć. Kiedy już do poszukiwań włączyłam pół rodziny, dotarło do mnie, że komórkę trzymam w przy uchu i właśnie z niej korzystam. Pan Hilary się kłania. Nb. rodzina też niczego nie zauważyła, co by oznaczało, że też im chyba wiele nie brakuje.
Oliwia z Radom napisał/a 9 listopada 2020 o 23:01:
Kochana Pani Małgosiu, bardzo dziękuję za powitanie! Mojej Meli bliżej do Milusi, a dość często nazywamy ją Mesią :) Mama Pani pozdrowienia skomentowała - "wow" i oczywiście bardzo dziękuje! Do Pani Małgorzaty z Gdańska - wstyd się przyznać, ale przez ostatni rok macierzyństwo totalnie mnie pochłonęło i jeszcze nie zdążyłam przeczytać "Na Jowisza". Ale obiecuje nadrobić!! Ściskam mocno!
Kochana Pani Małgosiu, bardzo dziękuję za powitanie! Mojej Meli bliżej do Milusi, a dość często nazywamy ją Mesią :) Mama Pani pozdrowienia skomentowała - "wow" i oczywiście bardzo dziękuje! Do Pani Małgorzaty z Gdańska - wstyd się przyznać, ale przez ostatni rok macierzyństwo totalnie mnie pochłonęło i jeszcze nie zdążyłam przeczytać "Na Jowisza". Ale obiecuje nadrobić!! Ściskam mocno!
Justyna z Brodnica napisał/a 9 listopada 2020 o 21:51:
Dobry wieczór, jakie piękne, jesienne kolory na zdjęciach. Dzięki nim okolicznościowa melancholia nabiera smaku... P. S. O ile się nie mylę, zostałam powitana jako nowa osoba. Jeżeli o mnie chodzi, jest mi bardzo miło, ale wpisuję się tu co jakiś czas. Tyle, że nieco nieśmiało, bo dużo mi brakuje jeszcze do obycia innych czytelników i czytelniczek. Spokojnego wieczoru
Dobry wieczór, jakie piękne, jesienne kolory na zdjęciach. Dzięki nim okolicznościowa melancholia nabiera smaku... P. S. O ile się nie mylę, zostałam powitana jako nowa osoba. Jeżeli o mnie chodzi, jest mi bardzo miło, ale wpisuję się tu co jakiś czas. Tyle, że nieco nieśmiało, bo dużo mi brakuje jeszcze do obycia innych czytelników i czytelniczek. Spokojnego wieczoru
Małgorzata - babcia Siunia z GDAŃSK napisał/a 9 listopada 2020 o 20:21:
Oliwio, piszesz, że "... życiowe i prawdziwe" wydają Ci się historie w Jeżycjadzie. Zapewne można je uznać za fikcję literacką, ale po lekturze "Na Jowisza" wiemy już, ile Pani Małgosia przemyciła faktów ze swego życia. Ot, choćby stół u Borejków (str.271). Czytając w powieściach o tym, jak był "zabałaganiony" sądziłam, że to bardzo utrudniało im posiłki. My też mamy stary, przedwojenny stół dębowy (po ciotecznej babci z Lublina), który na co dzień służy tylko do posiłków. Rozsuwany bywa na czas uroczystości rodzinnych i przyjacielskich. Jednak od marca jest stale rozsunięty na 2,5 metra, żeby zachować "dystans społeczny" w czasie niedzielnych obiadów z teściem lub moją mamą czy innymi, nielicznymi gośćmi. Okazało się, że bardzo łatwo go "zabałaganić"! Z jednej strony leży laptop męża i materiały do nauki angielskiego, z drugiej książka "w czytaniu", notatki domowe i zakupowe. Na jednym końcu ma miejsce Amelka, która (mieszkając dwa pietra wyżej - na poddaszu) codziennie jada u nas obiady, bo ma lekcje on line. Na drugim końcu - w wazonie rozpościera swe okazałe liście gałąź jarmużu, który dodaję do koktajli. I jest jeszcze dużo miejsca na codzienne posiłki! Oczywiście, sprzątamy przed niedzielnymi wizytami ;-) Wiele już takich (asocjacji?) rzeczy i sytuacji opisanych w Jeżycjadzie napotkałam w swoim życiu i zawsze wywoływały mój uśmiech... Przepraszam za taki długi wpis, ale zdarza mi się to raz na kilka lat ;-)
Oliwio, piszesz, że "... życiowe i prawdziwe" wydają Ci się historie w Jeżycjadzie. Zapewne można je uznać za fikcję literacką, ale po lekturze "Na Jowisza" wiemy już, ile Pani Małgosia przemyciła faktów ze swego życia. Ot, choćby stół u Borejków (str.271). Czytając w powieściach o tym, jak był "zabałaganiony" sądziłam, że to bardzo utrudniało im posiłki. My też mamy stary, przedwojenny stół dębowy (po ciotecznej babci z Lublina), który na co dzień służy tylko do posiłków. Rozsuwany bywa na czas uroczystości rodzinnych i przyjacielskich. Jednak od marca jest stale rozsunięty na 2,5 metra, żeby zachować "dystans społeczny" w czasie niedzielnych obiadów z teściem lub moją mamą czy innymi, nielicznymi gośćmi. Okazało się, że bardzo łatwo go "zabałaganić"! Z jednej strony leży laptop męża i materiały do nauki angielskiego, z drugiej książka "w czytaniu", notatki domowe i zakupowe. Na jednym końcu ma miejsce Amelka, która (mieszkając dwa pietra wyżej - na poddaszu) codziennie jada u nas obiady, bo ma lekcje on line. Na drugim końcu - w wazonie rozpościera swe okazałe liście gałąź jarmużu, który dodaję do koktajli. I jest jeszcze dużo miejsca na codzienne posiłki! Oczywiście, sprzątamy przed niedzielnymi wizytami ;-) Wiele już takich (asocjacji?) rzeczy i sytuacji opisanych w Jeżycjadzie napotkałam w swoim życiu i zawsze wywoływały mój uśmiech... Przepraszam za taki długi wpis, ale zdarza mi się to raz na kilka lat ;-)
Oliwia z Radom napisał/a 9 listopada 2020 o 16:08:
Pani Małgosiu! Od lat wielu zaczytuję się w Jeżycjadzie.. Mam każdą część w swojej biblioteczce, a nawet pierwszych kilka dostałam w spadku od mojej mamy, która również Panią uwielbia. Dziś tak mnie jakoś naszło, żeby tu wejść i Pani kilka słów napisać.. To wszystko o czym Pani pisze, jest takie... prawdziwe i życiowe bardzo, że rodzina Borejków (i nie tylko) to czuję jakby to moi przyjaciele z Poznania byli. Choć głowa mówi, że to w sumie literacka fikcja, to serce mówi, że o nie, nie i naprawdę wydaje mi się jakby oni wszyscy byli gdzieś tam naprawdę. W zeszłym roku urodziła mi się córeczka i ma na imię oczywiście... Melania (mąż wiedział, że nawet nie ma co ze mną negocjować!). Dziękuję Pani za te cudowne historie.. Wspaniała z Pani kobieta. Pozdrawiam ciepło i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy!
Pani Małgosiu! Od lat wielu zaczytuję się w Jeżycjadzie.. Mam każdą część w swojej biblioteczce, a nawet pierwszych kilka dostałam w spadku od mojej mamy, która również Panią uwielbia. Dziś tak mnie jakoś naszło, żeby tu wejść i Pani kilka słów napisać.. To wszystko o czym Pani pisze, jest takie... prawdziwe i życiowe bardzo, że rodzina Borejków (i nie tylko) to czuję jakby to moi przyjaciele z Poznania byli. Choć głowa mówi, że to w sumie literacka fikcja, to serce mówi, że o nie, nie i naprawdę wydaje mi się jakby oni wszyscy byli gdzieś tam naprawdę. W zeszłym roku urodziła mi się córeczka i ma na imię oczywiście... Melania (mąż wiedział, że nawet nie ma co ze mną negocjować!). Dziękuję Pani za te cudowne historie.. Wspaniała z Pani kobieta. Pozdrawiam ciepło i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy!
Kasia D-P napisał/a 9 listopada 2020 o 14:44:
Droga Autorko oraz drogie Czytelniczki i Czytelnicy, pierwszy raz pojawia się mòj wpis w tej oto księdze, a przyczyną jest moja wdzięczność dla Czesława Miłosza za pomoc w wyborze męża dla Nutrii! – innymi słowy: pare dni temu dotrała do mnie moja kopia “Na Jowisza”. Co za wspaniały pomysł! Dziękuje z całego serca. O, dodać jeszcze muszę podziękowania za parokrotne wzmiankowanie “Krystyny, còrki Lavransa”, ktore to tomiszcze tydzień temu znalazlo miejsce na moim nocnym czytelniczym stoliku.
Droga Autorko oraz drogie Czytelniczki i Czytelnicy, pierwszy raz pojawia się mòj wpis w tej oto księdze, a przyczyną jest moja wdzięczność dla Czesława Miłosza za pomoc w wyborze męża dla Nutrii! – innymi słowy: pare dni temu dotrała do mnie moja kopia “Na Jowisza”. Co za wspaniały pomysł! Dziękuje z całego serca. O, dodać jeszcze muszę podziękowania za parokrotne wzmiankowanie “Krystyny, còrki Lavransa”, ktore to tomiszcze tydzień temu znalazlo miejsce na moim nocnym czytelniczym stoliku.
Ola z Nysa napisał/a 9 listopada 2020 o 13:28:
Dzień dobry! Poznawszy cała jeżycjadę na pamięć, przychodzę tutaj, aby zaczerpnąć jakichś wpisów. Pozdrawiam wszystkich czytelników! Razem z mamą, która już w młodości czytała o Borejkach i przyjaciołach, czytamy w kółko i ciągle się czegoś uczymy. Dziękujemy!
Dzień dobry! Poznawszy cała jeżycjadę na pamięć, przychodzę tutaj, aby zaczerpnąć jakichś wpisów. Pozdrawiam wszystkich czytelników! Razem z mamą, która już w młodości czytała o Borejkach i przyjaciołach, czytamy w kółko i ciągle się czegoś uczymy. Dziękujemy!
Anette napisał/a 9 listopada 2020 o 10:55:
Wdrożyłam mój jesienny plan i czytam Jeżycjadę od początku, wczoraj skończyłam "Kalamburkę" i po raz kolejny stwierdzam: jaka to świetna książka!!! Uwielbiam bohaterki kobiece - twardą, samodzielną, trochę niepokorną Gizelę, oddaną swojej pracy kierowniczkę Kluczyńską, Stefanię Majewską, która tak wiele przeszła, Milę nastolatkę i studentkę, historię miłosną Mili i Ignacego. Ta książka daje siłę i nadzieję. Dziękuję za nią, Pani Małgorzato!
Wdrożyłam mój jesienny plan i czytam Jeżycjadę od początku, wczoraj skończyłam "Kalamburkę" i po raz kolejny stwierdzam: jaka to świetna książka!!! Uwielbiam bohaterki kobiece - twardą, samodzielną, trochę niepokorną Gizelę, oddaną swojej pracy kierowniczkę Kluczyńską, Stefanię Majewską, która tak wiele przeszła, Milę nastolatkę i studentkę, historię miłosną Mili i Ignacego. Ta książka daje siłę i nadzieję. Dziękuję za nią, Pani Małgorzato!
Ada z Łódź napisał/a 9 listopada 2020 o 02:09:
Pani Małgosiu droga jest Pani lekiem na całe zło i plastrem miodu na skołatane nerwy. ❤❤❤ Jeżycjada przeczytana wzdłuż i wszerz. Dlatego czekam z utęsknieniem na kolejną książkę... Pozdrawiam Adrianna z Łodzi
Pani Małgosiu droga jest Pani lekiem na całe zło i plastrem miodu na skołatane nerwy. ❤❤❤ Jeżycjada przeczytana wzdłuż i wszerz. Dlatego czekam z utęsknieniem na kolejną książkę... Pozdrawiam Adrianna z Łodzi
Joanna z Kielce napisał/a 8 listopada 2020 o 15:32:
Kochana Autorko -Ukochanych książek, Drodzy Księgowi, jestem po świeżej lekturze Na Jowisza -absolutnie fantastyczny-dzięki dla Obu Autorek. W kwestii dyni,kolor i smak jesieni. Co do obrazów : zachwycające i przywracające nadzieję w tych trudnych dniach. Oby zawsze dzieci były tak radosne i zaciekawione otaczającym światem. Oby dorośli mieli dla nich czas i uwagę i miłość. Dobrego dnia DUA i Księgowym. Dziękuję, że jesteście.
Kochana Autorko -Ukochanych książek, Drodzy Księgowi, jestem po świeżej lekturze Na Jowisza -absolutnie fantastyczny-dzięki dla Obu Autorek. W kwestii dyni,kolor i smak jesieni. Co do obrazów : zachwycające i przywracające nadzieję w tych trudnych dniach. Oby zawsze dzieci były tak radosne i zaciekawione otaczającym światem. Oby dorośli mieli dla nich czas i uwagę i miłość. Dobrego dnia DUA i Księgowym. Dziękuję, że jesteście.
Casciolina napisał/a 8 listopada 2020 o 12:32:
Tarta "Jessie" właśnie się piecze. Dziękuję za kulinarną inspirację! Dobrej niedzieli dla wszystkich!
Tarta "Jessie" właśnie się piecze. Dziękuję za kulinarną inspirację! Dobrej niedzieli dla wszystkich!
WiolaM. napisał/a 8 listopada 2020 o 09:53:
Zaglądam tu co dzień ku pokrzepieniu. Ku pokrzepieniu zaczęłam też wczoraj od "Szóstej klepki". Jak ja ich wszystkich lubię! Dziękuję za tyle dobra. : ) (a co do dyni, tylko dwa razy tego sezonu robiłam z niej potrawy jak na razie).
Zaglądam tu co dzień ku pokrzepieniu. Ku pokrzepieniu zaczęłam też wczoraj od "Szóstej klepki". Jak ja ich wszystkich lubię! Dziękuję za tyle dobra. : ) (a co do dyni, tylko dwa razy tego sezonu robiłam z niej potrawy jak na razie).
Emilia z Poznań napisał/a 7 listopada 2020 o 19:54:
Dziękuję, że nauczyła mnie Pani poprzez swoje książki rodzinnego ciepła. Tego właśnie potrzebowałam. A swojej córce w przyszłości dam na imię Ida
Dziękuję, że nauczyła mnie Pani poprzez swoje książki rodzinnego ciepła. Tego właśnie potrzebowałam. A swojej córce w przyszłości dam na imię Ida
Buczyna z Kraków napisał/a 6 listopada 2020 o 23:49:
Droga Ulubiona Autorko, Drodzy Księgowicze :) Bardzo dawno tu nie zaglądałam, ale jeden rzut oka na ostatnie wpisy utwierdzają mnie w radosnym oczekiwaniu na kolejny tom "Na Jowisza". Spieszę zatem z prośbą mojej najstarszej córki, który pyta mnie od miesiąca - "Mamo, czy mogłabyś poprosić panią MM o narysowanie Józefiny? Chciałabym zobaczyć jak wyglądała...". Jeśli takie hasełko nie zmieści się do tomu drugiego, to chętnie poczekamy na trzeci :) :) :) Przy okazji przypomina mi się moje marzenie o liście książek, filmów i utworów muzycznych przywoływanych w Jeżycjadzie. Nie wiem tylko czy taka lista nie wypełniłaby osobnego tomu... A czy dałoby się opublikować krzyżówki jeżycjadowe? Przesyłam uściski z Krakowa kasia - buczyna
Droga Ulubiona Autorko, Drodzy Księgowicze :) Bardzo dawno tu nie zaglądałam, ale jeden rzut oka na ostatnie wpisy utwierdzają mnie w radosnym oczekiwaniu na kolejny tom "Na Jowisza". Spieszę zatem z prośbą mojej najstarszej córki, który pyta mnie od miesiąca - "Mamo, czy mogłabyś poprosić panią MM o narysowanie Józefiny? Chciałabym zobaczyć jak wyglądała...". Jeśli takie hasełko nie zmieści się do tomu drugiego, to chętnie poczekamy na trzeci :) :) :) Przy okazji przypomina mi się moje marzenie o liście książek, filmów i utworów muzycznych przywoływanych w Jeżycjadzie. Nie wiem tylko czy taka lista nie wypełniłaby osobnego tomu... A czy dałoby się opublikować krzyżówki jeżycjadowe? Przesyłam uściski z Krakowa kasia - buczyna
Tosia z Warszawa napisał/a 6 listopada 2020 o 09:50:
W tym roku czytamy w szkolę Pani książkę mieliśmy przeczytać jeden tom ale niektórzy z klasy się wkręcili i przeczytali troczę więcej. Teraz ja siedzimy w domach czytam Pani książki naprawdę CUDOWNE!!!!!!!
W tym roku czytamy w szkolę Pani książkę mieliśmy przeczytać jeden tom ale niektórzy z klasy się wkręcili i przeczytali troczę więcej. Teraz ja siedzimy w domach czytam Pani książki naprawdę CUDOWNE!!!!!!!
Basia napisał/a 5 listopada 2020 o 22:02:
Znowu nie chodzimy do szkoły! Czytam Pani książki do poduszki i jest mi weselej. Pozdrawiam Panią i dziękuję.
Znowu nie chodzimy do szkoły! Czytam Pani książki do poduszki i jest mi weselej. Pozdrawiam Panią i dziękuję.
Miłka napisał/a 5 listopada 2020 o 21:39:
Miód pszczeli, prawdziwy, miód na serce w jesienny czas. "Jeśli chodzi o miód, darzę go od dawna szczególnymi uczuciami. Towarzyszy mi od dziecka." Tak napisała Pani w książce-prezencie dla nas "Na Gwiazdkę". Każda Pani Książka jest dla nas podarunkiem. Czy w "Na Jowisza 2" zechce Pani nas jeszcze raz zabrać do Chodzieży albo z Anielą do domu Tosi i Mamerta Kowalików, gdy przygotowują się do Świąt Bożego Narodzenia? Uściski i serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich.
Miód pszczeli, prawdziwy, miód na serce w jesienny czas. "Jeśli chodzi o miód, darzę go od dawna szczególnymi uczuciami. Towarzyszy mi od dziecka." Tak napisała Pani w książce-prezencie dla nas "Na Gwiazdkę". Każda Pani Książka jest dla nas podarunkiem. Czy w "Na Jowisza 2" zechce Pani nas jeszcze raz zabrać do Chodzieży albo z Anielą do domu Tosi i Mamerta Kowalików, gdy przygotowują się do Świąt Bożego Narodzenia? Uściski i serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich.
Małgorzata - babcia Siunia z Gdańsk napisał/a 4 listopada 2020 o 20:34:
Dobry wieczór. Stronę odwiedzam bardzo często, by odetchnąć niepowtarzalną atmosferą. Odzywam się po kilku latach, bo ... taką piękną mamy jesień tego roku! Dziś narwałam kolorowych liści i zrobiłam kompozycję zainspirowaną okładką "Ciotki Zgryzotki". Nie umiałabym upleść wieńca jak to zrobiła Agnieszka, więc posłużyłam się drutem (każde trzy liście przedziela koralik). Chciałbym przesłać trzy pliki (zmniejszyć rozdzielczość do 1 MB?) i serdecznie pozdrowić DUA, wszystkich Gości, a szczególnie Iskrę i jej wnuczkę. Naszą Amelkę, urodzoną w wigilię prawie 12 lat temu witała na świecie Pani Małgosia bardzo pięknym wpisem.
Dobry wieczór. Stronę odwiedzam bardzo często, by odetchnąć niepowtarzalną atmosferą. Odzywam się po kilku latach, bo ... taką piękną mamy jesień tego roku! Dziś narwałam kolorowych liści i zrobiłam kompozycję zainspirowaną okładką "Ciotki Zgryzotki". Nie umiałabym upleść wieńca jak to zrobiła Agnieszka, więc posłużyłam się drutem (każde trzy liście przedziela koralik). Chciałbym przesłać trzy pliki (zmniejszyć rozdzielczość do 1 MB?) i serdecznie pozdrowić DUA, wszystkich Gości, a szczególnie Iskrę i jej wnuczkę. Naszą Amelkę, urodzoną w wigilię prawie 12 lat temu witała na świecie Pani Małgosia bardzo pięknym wpisem.
Róża Wiatrów z Warszawa napisał/a 4 listopada 2020 o 16:44:
Więcej niż Droga Autorko wprawdzie od paru dni zaledwie jestem wśród gości, ale chciałabym się czy przypomnieć ze stryjem Józeczkiem: że nie był na weselu swego imiennika i co się z nim i ciotką Felą stało. Dopisuję się do listy tych, którzy na Na Jowisza 2 czekają z radością i utęsknieniem. Trzymajmy się nie dajmy się RW
Więcej niż Droga Autorko wprawdzie od paru dni zaledwie jestem wśród gości, ale chciałabym się czy przypomnieć ze stryjem Józeczkiem: że nie był na weselu swego imiennika i co się z nim i ciotką Felą stało. Dopisuję się do listy tych, którzy na Na Jowisza 2 czekają z radością i utęsknieniem. Trzymajmy się nie dajmy się RW
*** napisał/a 4 listopada 2020 o 11:22:
Mam ochotę powtórzyć słowa Asi. Dla mnie jest to książka niezwykła, pełna niespodzianek. Naprawdę wracam do niej i wciąż coś nowego dostrzegam, ona mnie uszczęśliwia. Przyłączam się do uścisków dla Pani!
Mam ochotę powtórzyć słowa Asi. Dla mnie jest to książka niezwykła, pełna niespodzianek. Naprawdę wracam do niej i wciąż coś nowego dostrzegam, ona mnie uszczęśliwia. Przyłączam się do uścisków dla Pani!
asia z Wrocław napisał/a 4 listopada 2020 o 09:48:
Męczące są pytania o ścieżki dyń, ale konieczne. Pani Małgosiu - czytam Na Jowisza po raz kolejny, dziękuję za radość i motywację do pracy. Pozdrawiam serdecznie i całuję z dubeltówki!:)
Męczące są pytania o ścieżki dyń, ale konieczne. Pani Małgosiu - czytam Na Jowisza po raz kolejny, dziękuję za radość i motywację do pracy. Pozdrawiam serdecznie i całuję z dubeltówki!:)
Zgred napisał/a 3 listopada 2020 o 23:23:
Nikt nie zna ścieżek dyń.
Nikt nie zna ścieżek dyń.
Sosna napisał/a 3 listopada 2020 o 20:53:
Dzisiaj może trochę wcześnie przygotowałyśmy jadłodajnię dla sikorek. Na razie zerowe zainteresowanie , mamy nadzieję, że to się zmieni. Kiedyś posadziłam ziemniaki na balkonie i powiem szczerze że bardzo mi sie podobało jak kwitły. Święty Augustyn pięknie pisał o czasie, nawet przytacza się jego spostrzeżenia w książkach przyrodniczych.
Dzisiaj może trochę wcześnie przygotowałyśmy jadłodajnię dla sikorek. Na razie zerowe zainteresowanie , mamy nadzieję, że to się zmieni. Kiedyś posadziłam ziemniaki na balkonie i powiem szczerze że bardzo mi sie podobało jak kwitły. Święty Augustyn pięknie pisał o czasie, nawet przytacza się jego spostrzeżenia w książkach przyrodniczych.
mama Isi napisał/a 3 listopada 2020 o 17:10:
Dynia jest potwornie upartą rośliną, Sowo. I zawsze woli być tam, gdzie jej nie chcemy. Np. u sąsiadów. Co odbiło tamtej dyni, że wlazła na świerk i udawała lampion - pojęcia nie mam.
Dynia jest potwornie upartą rośliną, Sowo. I zawsze woli być tam, gdzie jej nie chcemy. Np. u sąsiadów. Co odbiło tamtej dyni, że wlazła na świerk i udawała lampion - pojęcia nie mam.
Anette napisał/a 3 listopada 2020 o 13:19:
U mnie dynia wyjątkowo w tym roku obrodziła i pół zamrażarki zajmują woreczki dyni w kostkach, a zupa krem z dyni i pomidorów - najlepsza na jesienne dni. PS. Piękny obraz, który zamieściła Pani we wpisie na Wszystkich Świętych. Do dziś zachwycam się obrazem "Wschód księżyca" Stanisława Masłowskiego, który również z okazji 1 listopada kiedyś opublikowała Pani. PS 2. Dąb za moim oknem żółci się przepięknie. A do wiosny tylko 4,5 miesiąca!
U mnie dynia wyjątkowo w tym roku obrodziła i pół zamrażarki zajmują woreczki dyni w kostkach, a zupa krem z dyni i pomidorów - najlepsza na jesienne dni. PS. Piękny obraz, który zamieściła Pani we wpisie na Wszystkich Świętych. Do dziś zachwycam się obrazem "Wschód księżyca" Stanisława Masłowskiego, który również z okazji 1 listopada kiedyś opublikowała Pani. PS 2. Dąb za moim oknem żółci się przepięknie. A do wiosny tylko 4,5 miesiąca!
mama Isi napisał/a 3 listopada 2020 o 11:39:
Iglaste, Zgredzie, zgadza się. Ależ masz pamięć! A w tym roku wszystkie sadzonki dyni zeżarły ślimaki.
Iglaste, Zgredzie, zgadza się. Ależ masz pamięć! A w tym roku wszystkie sadzonki dyni zeżarły ślimaki.
mama Isi napisał/a 3 listopada 2020 o 11:35:
"(...) Przed niedosiężnym tronem Tego, Kto nasze dusze w niebie rozjaśnionem Przyjmie i Swoim błogim widokiem napasie, A od przyziemnej nędzy na zawsze ocali: Odziani w gwiazdy, wiecznie będziem triumfowali Nad Śmiercią, nad Przypadkiem, i nad tobą, Czasie." Isia słusznie zauważyła, że ciarki przechodzą, jak się ten wiersz czyta. Piękny jest.
"(...) Przed niedosiężnym tronem Tego, Kto nasze dusze w niebie rozjaśnionem Przyjmie i Swoim błogim widokiem napasie, A od przyziemnej nędzy na zawsze ocali: Odziani w gwiazdy, wiecznie będziem triumfowali Nad Śmiercią, nad Przypadkiem, i nad tobą, Czasie." Isia słusznie zauważyła, że ciarki przechodzą, jak się ten wiersz czyta. Piękny jest.
Sowa P. napisał/a 3 listopada 2020 o 09:53:
O, jaki pyszny wpis! I przepis. Próbowałam dwukrotnie powtórzyć numer z dynią mamy Isi, ale dynia jest upartą rośliną i nie dała się, poszła płasko. A w tym roku posadziłam przy płocie dynię ozdobną - obrosła krzak bzu i powędrowała do sąsiadów. Trudno, świetnie. Teraz rozmyślam nad uprawą batatów, bo przepadam za pieczonymi w oliwie i z rozmarynem. Lubię kolor pomarańczowy. I jeszcze donoszę, że właśnie - po raz trzeci w tym roku - zakwitł mi Graham Thomas. Dobrze, gdy piękno w ciemnościach świeci.
O, jaki pyszny wpis! I przepis. Próbowałam dwukrotnie powtórzyć numer z dynią mamy Isi, ale dynia jest upartą rośliną i nie dała się, poszła płasko. A w tym roku posadziłam przy płocie dynię ozdobną - obrosła krzak bzu i powędrowała do sąsiadów. Trudno, świetnie. Teraz rozmyślam nad uprawą batatów, bo przepadam za pieczonymi w oliwie i z rozmarynem. Lubię kolor pomarańczowy. I jeszcze donoszę, że właśnie - po raz trzeci w tym roku - zakwitł mi Graham Thomas. Dobrze, gdy piękno w ciemnościach świeci.
Justyna z Brodnica napisał/a 3 listopada 2020 o 08:00:
Dzień dobry, ja dynię odkryłam dzięki mojej przyjaciółce, która od kilku lat z zapałem je uprawia. Podobnie jak cukinie. Dzięki niej odkrywam nowe smaki.
Dzień dobry, ja dynię odkryłam dzięki mojej przyjaciółce, która od kilku lat z zapałem je uprawia. Podobnie jak cukinie. Dzięki niej odkrywam nowe smaki.
Zgred napisał/a 2 listopada 2020 o 23:56:
Przypomniała mi się opowieść Mamy Isi o dyni, która pomknęła na drzewo. Chyba iglaste.
Przypomniała mi się opowieść Mamy Isi o dyni, która pomknęła na drzewo. Chyba iglaste.
Magda Z. napisał/a 2 listopada 2020 o 22:06:
Zrobię tę tartę, rzecz postanowiona. Ilustracje są prześliczne, a ja dziękuję za słówko o ilustratorce. Lubię, kiedy przedstawia Pani jakiegoś twórcę, bo pisze Pani o nim zwykle tak dobrze i miło. Czyta się wspaniale, a obecnie i z ulgą. Tak, tak! - Pani impresji ciągle mi mało. (Mogą być też takie o obrazach i książkach, niekoniecznie o autorach). Pociechą jest na szczęście wizja planowanego "Na Jowisza 2". Mam nadzieję, że dobrze się pisze i tego najserdeczniej życzę. :)
Zrobię tę tartę, rzecz postanowiona. Ilustracje są prześliczne, a ja dziękuję za słówko o ilustratorce. Lubię, kiedy przedstawia Pani jakiegoś twórcę, bo pisze Pani o nim zwykle tak dobrze i miło. Czyta się wspaniale, a obecnie i z ulgą. Tak, tak! - Pani impresji ciągle mi mało. (Mogą być też takie o obrazach i książkach, niekoniecznie o autorach). Pociechą jest na szczęście wizja planowanego "Na Jowisza 2". Mam nadzieję, że dobrze się pisze i tego najserdeczniej życzę. :)
Michalina napisał/a 2 listopada 2020 o 19:35:
Dzień dobry Pani Małgosiu! Jestem tu pierwszy raz (to znaczy, stronę odwiedzałam kilka razy, ale dopiero teraz odważyłam się napisać coś tutaj). A więc, do rzeczy: chciałam pozdrowić Panią oraz wszystkie fanki (i fanów) Jeżycjady. Sama jeszcze nie przeczytałam do końca całej serii, zostało mi raptem pięć tomów, ale już od pierwszej części zakochałam się bez reszty w tych książkach! Uwielbiam je, i czekam na kontynuację! Uściski, Michalina
Dzień dobry Pani Małgosiu! Jestem tu pierwszy raz (to znaczy, stronę odwiedzałam kilka razy, ale dopiero teraz odważyłam się napisać coś tutaj). A więc, do rzeczy: chciałam pozdrowić Panią oraz wszystkie fanki (i fanów) Jeżycjady. Sama jeszcze nie przeczytałam do końca całej serii, zostało mi raptem pięć tomów, ale już od pierwszej części zakochałam się bez reszty w tych książkach! Uwielbiam je, i czekam na kontynuację! Uściski, Michalina
Paula z Krotoszyn napisał/a 2 listopada 2020 o 18:31:
Tygrysiatko to chłopiec i ma na imię Juleczek. Mowa o nim jest w mailach sióstr A "Ciotka" jest rewelacyjna, śmiałam się i płakałam na przemian, ale śmiechu było więcej. Pozdrawiam ulubioną autorkę i dziękuję.
Tygrysiatko to chłopiec i ma na imię Juleczek. Mowa o nim jest w mailach sióstr A "Ciotka" jest rewelacyjna, śmiałam się i płakałam na przemian, ale śmiechu było więcej. Pozdrawiam ulubioną autorkę i dziękuję.
mama Kniżki napisał/a 2 listopada 2020 o 16:22:
Iskro, gratulacje! Dla Ciebie jako babci i dla maleńkiej Iskierki i jej szczęśliwych rodziców :). Toż dopiero radość :).
Iskro, gratulacje! Dla Ciebie jako babci i dla maleńkiej Iskierki i jej szczęśliwych rodziców :). Toż dopiero radość :).
mama Isi napisał/a 2 listopada 2020 o 16:17:
Kochana Iskro, cieszę się Twoją radością; dobrze jest być babcią, prawda?
Kochana Iskro, cieszę się Twoją radością; dobrze jest być babcią, prawda?
Chesterka z Gdańsk napisał/a 2 listopada 2020 o 10:56:
To jeszcze jedna iskierka z Twojego ogniska wyskoczyła na świat! Gratulacje, Iskro!
To jeszcze jedna iskierka z Twojego ogniska wyskoczyła na świat! Gratulacje, Iskro!
Iskra napisał/a 2 listopada 2020 o 00:06:
Dobry wieczór. Chcę się z DUA i Wami wszystkimi podzielić radością. Zostałam babcią! Ta moja maleńka wnusia uświadamia nam wszystkim, że żadne złe czasy nie pokonają miłości, nadziei i dobra. Dokładajmy do tej budowli dobra po małej cegiełce codziennie i wierzmy , że przyczyniamy się do czegoś najważniejszego. W górę serca! Dobranoc
Dobry wieczór. Chcę się z DUA i Wami wszystkimi podzielić radością. Zostałam babcią! Ta moja maleńka wnusia uświadamia nam wszystkim, że żadne złe czasy nie pokonają miłości, nadziei i dobra. Dokładajmy do tej budowli dobra po małej cegiełce codziennie i wierzmy , że przyczyniamy się do czegoś najważniejszego. W górę serca! Dobranoc
Irys napisał/a 1 listopada 2020 o 22:47:
Miła Misiu:) Adam ma włosy popielate. Dwukrotnie Nasza Kochana Autorka wspomniała o tym w „Sprężynie” na str.51. Życzę Wam wszystkim Kochani dużo dobra, pokoju serca i niegasnącej nadziei mającej źródło w Prawdziwej Wiecznej Miłości.
Miła Misiu:) Adam ma włosy popielate. Dwukrotnie Nasza Kochana Autorka wspomniała o tym w „Sprężynie” na str.51. Życzę Wam wszystkim Kochani dużo dobra, pokoju serca i niegasnącej nadziei mającej źródło w Prawdziwej Wiecznej Miłości.
Zgred z Archipelagu napisał/a 1 listopada 2020 o 22:05:
W księgarni Dedalus w pobliżu Hali Mirowskiej kupiłem za śmieszną cenę 11 złotych album "Luka w pamięci" na temat Kabaretu Starszych Panów. Nie był to na pewno ostatni egzemplarz.
W księgarni Dedalus w pobliżu Hali Mirowskiej kupiłem za śmieszną cenę 11 złotych album "Luka w pamięci" na temat Kabaretu Starszych Panów. Nie był to na pewno ostatni egzemplarz.
Misia napisał/a 1 listopada 2020 o 18:31:
Dzień dobry. Ze względu na dużą ilość czasu wolnego (choroba) i dla poprawy humoru sięgnęłam po raz drugi po "Feblik". Jak zwykle czytało się bardzo szybko i przyjemnie i w czasie lektury zaczęłam sobie wyobrażać jakie będzie małe Tygrysiątko - dziecko wybuchowej i pełnej temperamentu, czarnowłosej śpiewaczki, oraz bardzo opanowanego, wrażliwego nauczyciela o włosach koloru słomy ;) Postacie w Pani książkach są bardzo barwne, oraz charakterystyczne, każda jest na swój sposób wyjątkowa. Jednocześnie nie są ani trochę przerysowane, każda z nich jest naturalna i odnoszę wrażenie, że choć jeden odpowiednik każdej z nich znajdziemy w świecie rzeczywistym (niekoniecznie musi być to odpowiednik Pani znany). Uwielbiam czytać i analizować, oraz szukać tych odpowiedników w świecie rzeczywistym. Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na Pani wizję Tygrysiątka. Misia
Dzień dobry. Ze względu na dużą ilość czasu wolnego (choroba) i dla poprawy humoru sięgnęłam po raz drugi po "Feblik". Jak zwykle czytało się bardzo szybko i przyjemnie i w czasie lektury zaczęłam sobie wyobrażać jakie będzie małe Tygrysiątko - dziecko wybuchowej i pełnej temperamentu, czarnowłosej śpiewaczki, oraz bardzo opanowanego, wrażliwego nauczyciela o włosach koloru słomy ;) Postacie w Pani książkach są bardzo barwne, oraz charakterystyczne, każda jest na swój sposób wyjątkowa. Jednocześnie nie są ani trochę przerysowane, każda z nich jest naturalna i odnoszę wrażenie, że choć jeden odpowiednik każdej z nich znajdziemy w świecie rzeczywistym (niekoniecznie musi być to odpowiednik Pani znany). Uwielbiam czytać i analizować, oraz szukać tych odpowiedników w świecie rzeczywistym. Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na Pani wizję Tygrysiątka. Misia
Karolina napisał/a 1 listopada 2020 o 14:14:
Dzień dobry, Pani Małgosiu. Może nieco nietypowe pytanie, ale czy zdradziłaby Pani, w jaki sposób nauczyła się Pani angielskiego na tak wysokim poziomie? Miała Pani jakąś ulubioną metodę nauki? Serdecznie pozdrawiam :)
Dzień dobry, Pani Małgosiu. Może nieco nietypowe pytanie, ale czy zdradziłaby Pani, w jaki sposób nauczyła się Pani angielskiego na tak wysokim poziomie? Miała Pani jakąś ulubioną metodę nauki? Serdecznie pozdrawiam :)
Agata z Radom napisał/a 30 października 2020 o 21:18:
Witam serdecznie Pani Małgosi, czy przyjmie Pani jeszcze jeden wyraz wdzięczności z serca płynący? Pani książki towarzyszą mi i moim trzem siostrom od młodości, a teraz, o właśnie, siedzą obok mnie i czytają Jeżycjadę dwaj z moich czterech synów. Dziękuję z serca za te lata, za pogodę ducha, styl i wartości płynące z książek. Wiele trudnych chwil pomogły mi one przetrwać. Pozdrawiam serdecznie!! Agata
Witam serdecznie Pani Małgosi, czy przyjmie Pani jeszcze jeden wyraz wdzięczności z serca płynący? Pani książki towarzyszą mi i moim trzem siostrom od młodości, a teraz, o właśnie, siedzą obok mnie i czytają Jeżycjadę dwaj z moich czterech synów. Dziękuję z serca za te lata, za pogodę ducha, styl i wartości płynące z książek. Wiele trudnych chwil pomogły mi one przetrwać. Pozdrawiam serdecznie!! Agata
Zofija z Białystok napisał/a 30 października 2020 o 12:21:
Pani Małgorzato! Jestem tutaj pierwszy raz, to znaczy pierwszy raz wspisuję się do Księgi Gości, bo (o zgrozo!), mimo że nie pierwszy raz odwiedzam Pani stronę, to dopiero teraz odkryłam istnienie tego cudownego chatu! Chcę powiedzieć, i zapewne powtórzę się za poprzednikami, że to, co Pani tutaj stworzyła jest po prostu niesamowite. Ileż to razy podczas lektury Jeżycjady marzyłam o tym, żeby złapać z Panią kontakt i móc podziękować za całą Pani twórczość, w której znajduję tyle ciepła i uśmiechu, jak w żadnych książkach innych autorów. I proszę! Taka możliwość mi się właśnie nadarza! A więc dziękuję z całego serca! Czuję się ponadto zmotywowana, aby zacząć czytać Jeżycjadę od początku! Pierwszy raz przeczytałam ją w podstawówce dobre dziesięć lat temu i od tamtego czasu wracam do swoich ulubionych pozycji, ale teraz wiem, że muszę dać się jej porwać od początku do końca. Tęsknię za jej bohaterami, szczególnie za moją ulubioną Idusią. Pozdrawiam serdecznie, dziękuję i życzę zdrowia w tym niełatwym okresie!
Pani Małgorzato! Jestem tutaj pierwszy raz, to znaczy pierwszy raz wspisuję się do Księgi Gości, bo (o zgrozo!), mimo że nie pierwszy raz odwiedzam Pani stronę, to dopiero teraz odkryłam istnienie tego cudownego chatu! Chcę powiedzieć, i zapewne powtórzę się za poprzednikami, że to, co Pani tutaj stworzyła jest po prostu niesamowite. Ileż to razy podczas lektury Jeżycjady marzyłam o tym, żeby złapać z Panią kontakt i móc podziękować za całą Pani twórczość, w której znajduję tyle ciepła i uśmiechu, jak w żadnych książkach innych autorów. I proszę! Taka możliwość mi się właśnie nadarza! A więc dziękuję z całego serca! Czuję się ponadto zmotywowana, aby zacząć czytać Jeżycjadę od początku! Pierwszy raz przeczytałam ją w podstawówce dobre dziesięć lat temu i od tamtego czasu wracam do swoich ulubionych pozycji, ale teraz wiem, że muszę dać się jej porwać od początku do końca. Tęsknię za jej bohaterami, szczególnie za moją ulubioną Idusią. Pozdrawiam serdecznie, dziękuję i życzę zdrowia w tym niełatwym okresie!
Kasia z Wieś Krzywe napisał/a 30 października 2020 o 10:40:
Chcę podziękować za wszystkie książki, które dodają otuchy w każdym czasie.
Chcę podziękować za wszystkie książki, które dodają otuchy w każdym czasie.
Krystyna napisał/a 29 października 2020 o 22:26:
A jeszcze chciałam powiedzieć, że zaglądam tu, do pani MM, od dawna i że Mama Isi jest tu dla mnie gwiazdą radości... Dziękuję za scenkę z dzikami, tak się uśmiałam! Tego nam właśnie teraz trzeba...
A jeszcze chciałam powiedzieć, że zaglądam tu, do pani MM, od dawna i że Mama Isi jest tu dla mnie gwiazdą radości... Dziękuję za scenkę z dzikami, tak się uśmiałam! Tego nam właśnie teraz trzeba...
Krystyna z Poznań napisał/a 29 października 2020 o 22:20:
Dominiko i Chesterko, przecież DUA zabrała głos: znalazła nam najwłaściwszy wiersz. Więcej nie trzeba.
Dominiko i Chesterko, przecież DUA zabrała głos: znalazła nam najwłaściwszy wiersz. Więcej nie trzeba.
Sosna napisał/a 29 października 2020 o 21:08:
Pan Bóg tak skonstruował świat, że nawet za najgęstszymi chmurami świeci Słońce i na szczęście nikt nie może tego zmienić. Ptaki ostatnio zachowują się jak na wiosnę. My obserwujemy sikorki, które się nam przyglądają zza szybki. Nasze cytrynki i mandarynki urosły całkiem duże ale jak na razie na własne cytrusy trzeba poczekać.
Pan Bóg tak skonstruował świat, że nawet za najgęstszymi chmurami świeci Słońce i na szczęście nikt nie może tego zmienić. Ptaki ostatnio zachowują się jak na wiosnę. My obserwujemy sikorki, które się nam przyglądają zza szybki. Nasze cytrynki i mandarynki urosły całkiem duże ale jak na razie na własne cytrusy trzeba poczekać.
Chesterka z Gdańsk napisał/a 29 października 2020 o 19:23:
Dobry wieczór! Piękny obraz, piękny wiersz, tylko słów od Pani brak. Mam nadzieję, że to tylko zapracowanie, nic gorszego (?). Ślę moc serdecznych uścisków i wiele ESD. Czas jest trudny, ale pomaga na to bycie z przyjaciółmi, którzy nie przestali się spotykać i bywa, że pomału stają się jak domownicy. Razem można się pośmiać, pożalić, pocieszyć i ogrzać serca, nie tylko herbatką imbirową. To jak u Dickensa i w pewnym domu na ulicy Roosevelta.. Piękna historia z gołębiem. I ten cytat z ks Bozowskiego, mamo Isi...
Dobry wieczór! Piękny obraz, piękny wiersz, tylko słów od Pani brak. Mam nadzieję, że to tylko zapracowanie, nic gorszego (?). Ślę moc serdecznych uścisków i wiele ESD. Czas jest trudny, ale pomaga na to bycie z przyjaciółmi, którzy nie przestali się spotykać i bywa, że pomału stają się jak domownicy. Razem można się pośmiać, pożalić, pocieszyć i ogrzać serca, nie tylko herbatką imbirową. To jak u Dickensa i w pewnym domu na ulicy Roosevelta.. Piękna historia z gołębiem. I ten cytat z ks Bozowskiego, mamo Isi...
Mimi M napisał/a 29 października 2020 o 19:14:
Kochana Pani Małgosiu, dziękuję za cudny wiersz w niezwykłym tłumaczeniu:* zgadzam się z Mamą Isi, że oryginał miejscami nie dorównuje tu przekładowi, choć obydwa po swojemu genialne. Taki mądry, głęboki utwór na nadchodzący czas zadumy nad życiem. Zadumy tym chyba większej, że czasy takie niespokojne... przyłączam się do słów Dewajtis, Dominiki, Wannabe i innych. Nawet pandemia nie przeraża tak, jak ten ogrom bezmyślnego zła, które wynika z jakiejś niewyobrażalnej chyba manipulacji rozumem i sumieniem człowieka. DUA, ta strona jest prawdziwym azylem, ostoją dobra i prawdy. Niech Bóg da Pani siły do tworzenia, bo takich osób jak Pani coraz bardziej nam będzie potrzeba w tej zwariowanej rzeczywistości! Dziękuję też za głos Mileny, która mówi, że tutaj wiersze czyta się inaczej niż w szkole na polskim. To dla mnie osobiście ważna wskazówka do pracy. PS Mam wrażenie, że mimo tego, iż nasza Ulubiona Autorka mniej teraz udziela się w wymianie myśli, zaczęło się tutaj dziać zupełnie nowe, niezwykle dobro - jakby Gospodyni oddała nam, czytelnikom, część inicjatywy we wzajemnym wspieraniu się, dopingowaniu do działania, budowania dobrych relacji. Wszystkich tutaj zaglądających traktuję jak bliskich sercu przyjaciół. To tak, jakby użyczyła nam Pani klucza do otwierania przed sobą nawzajem (i innymi, z którymi na co dzień się stykamy) właściwych drzwi. Czy to może być to zobowiązanie, które chciałaby Pani, abyśmy ponieśli dalej?
Kochana Pani Małgosiu, dziękuję za cudny wiersz w niezwykłym tłumaczeniu:* zgadzam się z Mamą Isi, że oryginał miejscami nie dorównuje tu przekładowi, choć obydwa po swojemu genialne. Taki mądry, głęboki utwór na nadchodzący czas zadumy nad życiem. Zadumy tym chyba większej, że czasy takie niespokojne... przyłączam się do słów Dewajtis, Dominiki, Wannabe i innych. Nawet pandemia nie przeraża tak, jak ten ogrom bezmyślnego zła, które wynika z jakiejś niewyobrażalnej chyba manipulacji rozumem i sumieniem człowieka. DUA, ta strona jest prawdziwym azylem, ostoją dobra i prawdy. Niech Bóg da Pani siły do tworzenia, bo takich osób jak Pani coraz bardziej nam będzie potrzeba w tej zwariowanej rzeczywistości! Dziękuję też za głos Mileny, która mówi, że tutaj wiersze czyta się inaczej niż w szkole na polskim. To dla mnie osobiście ważna wskazówka do pracy. PS Mam wrażenie, że mimo tego, iż nasza Ulubiona Autorka mniej teraz udziela się w wymianie myśli, zaczęło się tutaj dziać zupełnie nowe, niezwykle dobro - jakby Gospodyni oddała nam, czytelnikom, część inicjatywy we wzajemnym wspieraniu się, dopingowaniu do działania, budowania dobrych relacji. Wszystkich tutaj zaglądających traktuję jak bliskich sercu przyjaciół. To tak, jakby użyczyła nam Pani klucza do otwierania przed sobą nawzajem (i innymi, z którymi na co dzień się stykamy) właściwych drzwi. Czy to może być to zobowiązanie, które chciałaby Pani, abyśmy ponieśli dalej?
mama Isi napisał/a 29 października 2020 o 18:41:
W nocy samojeden wygoniłam stado dzików z ogrodu i dopiero jak już ich tętent ginął w oddali przypomniałam sobie, że dziki są zwierzętami niebezpiecznymi. No ale one też widocznie o tym w panice zapomniały. Szczególnie trzy ostatnie, które czując mój oddech na plecach mało się nie pozabijały usiłując jednocześnie przepchnąć przez dziurę w płocie.
W nocy samojeden wygoniłam stado dzików z ogrodu i dopiero jak już ich tętent ginął w oddali przypomniałam sobie, że dziki są zwierzętami niebezpiecznymi. No ale one też widocznie o tym w panice zapomniały. Szczególnie trzy ostatnie, które czując mój oddech na plecach mało się nie pozabijały usiłując jednocześnie przepchnąć przez dziurę w płocie.
Zofia z łódź napisał/a 29 października 2020 o 14:57:
Ja wczoraj odebrałam książkę "Dziwne Losy Jane Eyre" Charlotte Bronte kupiłam ją, bo od dawna była na mojej liście książek, a to wszystko za sprawą "Idy Sierpniowej" tak że, Pani Małgosiu, dziękuję, że w Pani książkach znajdują się tytuły innych książek. To jest super, że Pani bohaterowie polecają nam książki po, które warto sięgnąć. To jest naprawdę cudowne. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę dużo zdrowia i sił do pisania ;-)
Ja wczoraj odebrałam książkę "Dziwne Losy Jane Eyre" Charlotte Bronte kupiłam ją, bo od dawna była na mojej liście książek, a to wszystko za sprawą "Idy Sierpniowej" tak że, Pani Małgosiu, dziękuję, że w Pani książkach znajdują się tytuły innych książek. To jest super, że Pani bohaterowie polecają nam książki po, które warto sięgnąć. To jest naprawdę cudowne. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę dużo zdrowia i sił do pisania ;-)
mama Isi napisał/a 29 października 2020 o 13:12:
Wannabe, jak powiedział ks.Bozowski - nie ma przypadków; są tylko znaki. Biała gołębica to dobry znak. Dzięki, że się nim podzieliłaś:)
Wannabe, jak powiedział ks.Bozowski - nie ma przypadków; są tylko znaki. Biała gołębica to dobry znak. Dzięki, że się nim podzieliłaś:)
mama Isi napisał/a 29 października 2020 o 13:09:
"Pędź, wrogi Czasie (...)" - tak, to jest to, co się teraz odczuwa. Żeby to się już wreszcie skończyło. Jak zwykle tłumaczenie lepsze od oryginału. Przecież Czas nie jest zawistny wobec człowieka, ale właśnie wrogi człowiekowi.
"Pędź, wrogi Czasie (...)" - tak, to jest to, co się teraz odczuwa. Żeby to się już wreszcie skończyło. Jak zwykle tłumaczenie lepsze od oryginału. Przecież Czas nie jest zawistny wobec człowieka, ale właśnie wrogi człowiekowi.
Agnieszka/Wisienka z Łódź napisał/a 29 października 2020 o 12:49:
Dzień dobry, a ja mam taką zagwozdkę (być może gdzieś coś ominęłam) co się stało z bratem Ignasia i jego rodziną?
Dzień dobry, a ja mam taką zagwozdkę (być może gdzieś coś ominęłam) co się stało z bratem Ignasia i jego rodziną?
mama Kniżki napisał/a 29 października 2020 o 06:21:
Wannabe, to piękne co napisałaś o białej gołębicy. Jest, jest nadzieja, zawsze.
Wannabe, to piękne co napisałaś o białej gołębicy. Jest, jest nadzieja, zawsze.
Wannabe napisał/a 28 października 2020 o 22:50:
Ja też przeżywam. Zło patrzy nam prosto w twarz, a i tak trudno uwierzyć. Czuję ukłucie w sercu kiedy wspominam, że DUA polecała nam piosenkę „Modlitwa o pokój” p. Celińskiej. Dla pocieszenia opowiem Wam ciekawostkę: ostatnio prawie codziennie siada na moim parapecie biała gołębica! Dotąd jej tu nie było. Nie mam śmiałości odganiać. Przyglądam się, fotografuję i wyobrażam sobie, że przyleciała do mnie z wiadomością, że jest nadzieja.
Ja też przeżywam. Zło patrzy nam prosto w twarz, a i tak trudno uwierzyć. Czuję ukłucie w sercu kiedy wspominam, że DUA polecała nam piosenkę „Modlitwa o pokój” p. Celińskiej. Dla pocieszenia opowiem Wam ciekawostkę: ostatnio prawie codziennie siada na moim parapecie biała gołębica! Dotąd jej tu nie było. Nie mam śmiałości odganiać. Przyglądam się, fotografuję i wyobrażam sobie, że przyleciała do mnie z wiadomością, że jest nadzieja.
Sowa P. z Dziupli napisał/a 28 października 2020 o 22:21:
Dołączam się do Gizeli :). Ciekawe, czy po wybuchu wulkanu Grímsvötn, znowu będą takie ładne zachody słońca.
Dołączam się do Gizeli :). Ciekawe, czy po wybuchu wulkanu Grímsvötn, znowu będą takie ładne zachody słońca.
Miłka napisał/a 28 października 2020 o 22:18:
Jak dobrze zajrzeć tutaj do Was Kochani i po prostu z kubkiem herbaty odpocząć od zgiełku i niepokojów. Dziękuję za piękny wiersz. Jeśli mogę, to chciałabym wraz z serdecznymi pozdrowieniami, przekazać "Prezent na jesień" Adama Ziemianina: . "Mam dla ciebie czajnik do parzenia herbaty taki zwyczajny porcelanowy w banalne wzory ty przecież tak lubisz jasne i dobre wiersze przepić łykiem ciemnej herbaty gdy przyjdą listopady" . Dla Kochanej Autorki, Miłych Gości ciepły powiew jesiennego wiatru z gór.
Jak dobrze zajrzeć tutaj do Was Kochani i po prostu z kubkiem herbaty odpocząć od zgiełku i niepokojów. Dziękuję za piękny wiersz. Jeśli mogę, to chciałabym wraz z serdecznymi pozdrowieniami, przekazać "Prezent na jesień" Adama Ziemianina: . "Mam dla ciebie czajnik do parzenia herbaty taki zwyczajny porcelanowy w banalne wzory ty przecież tak lubisz jasne i dobre wiersze przepić łykiem ciemnej herbaty gdy przyjdą listopady" . Dla Kochanej Autorki, Miłych Gości ciepły powiew jesiennego wiatru z gór.
mama Kniżki napisał/a 28 października 2020 o 19:32:
Piękny wiersz, dziękuję! Podniósł mnie na duchu. Do obrazów Caspara niedawno dopiero dojrzałam. Tyle w nich cudnego światła! Serdecznie pozdrawiam Kochaną Autorkę i wszystkich miłych Gości :).
Piękny wiersz, dziękuję! Podniósł mnie na duchu. Do obrazów Caspara niedawno dopiero dojrzałam. Tyle w nich cudnego światła! Serdecznie pozdrawiam Kochaną Autorkę i wszystkich miłych Gości :).
Dewajtis z Warszawa napisał/a 28 października 2020 o 17:05:
Biegnę do Frywolitek szukać o Chłopcu i Kluczyku.
Biegnę do Frywolitek szukać o Chłopcu i Kluczyku.
Justyna z Brodnica napisał/a 28 października 2020 o 16:40:
Dołączam się do wypowiedzi Dewajtis i Dominiki. Powiem tylko: dziękuję za dobro. Trzymajmy się go.
Dołączam się do wypowiedzi Dewajtis i Dominiki. Powiem tylko: dziękuję za dobro. Trzymajmy się go.
Jane z Łódź napisał/a 28 października 2020 o 16:31:
Piękny wiersz, piękny przekład. Mam łzy w oczach. Dziękuję.
Piękny wiersz, piękny przekład. Mam łzy w oczach. Dziękuję.
mama Isi napisał/a 28 października 2020 o 16:15:
Gizela zapewne by mruknęła:"Przeżyliśmy okupację, przeżyjemy i to" i robiła swoje.
Gizela zapewne by mruknęła:"Przeżyliśmy okupację, przeżyjemy i to" i robiła swoje.
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 28 października 2020 o 15:18:
Kochana Pani Małgosiu! Dołączam się do myśli wyrażonych przez Dewajtis. Wiem, ze raczej nie zabierze Pani głosu, ale byłoby to Piękne i Drogocenne i Ważne! Ach co by teraz myślała Gizela gdyby żyła. Ściskam Panią mocno mocno i również - z wdzięcznością wspominając Frywolitkę o pewnym Chłopcu i Kluczyku.
Kochana Pani Małgosiu! Dołączam się do myśli wyrażonych przez Dewajtis. Wiem, ze raczej nie zabierze Pani głosu, ale byłoby to Piękne i Drogocenne i Ważne! Ach co by teraz myślała Gizela gdyby żyła. Ściskam Panią mocno mocno i również - z wdzięcznością wspominając Frywolitkę o pewnym Chłopcu i Kluczyku.
Zgred z Archipelagu napisał/a 28 października 2020 o 13:21:
Jest czas...
Jest czas...
Zgred z Archipelagu napisał/a 28 października 2020 o 13:21:
"After all, to the well-organised mind, death is but the next great adventure."
"After all, to the well-organised mind, death is but the next great adventure."
Dewajtis z Warszawa napisał/a 28 października 2020 o 09:23:
Wiadomość prywatna (chyba, że uzna Pani, że można ją opublikować. Określiłam ją jako prywatną, bo wiem, że nie chce Pani, żeby na stronie pojawiała się polityka. Z drugiej strony - tu chodzi o życie). Droga Autorko, jak miło tu przyjść, pomiędzy dobrych i mądrych ludzi. Dziękuję, że stworzyła Pani to miejsce dla nas. Ratuję się lekturą Jezycjady jako remedium na przygnębienie- epidemia mnie nie zmogła, ale to, co się dzieje teraz na ulicach miast- tak. (...) Dziękuję, że napisała Pani dla nas Jeżycjadę, gdzie jest Dobro, Piękno, Prawda i Miłość, gdzie możemy nabierać sił do bycia dzielnym i pogodnym w codzienności. I dostrzec na nowo sens pożytecznej pracy na naszych małych poletkach. Pozdrawiam serdecznie i ślę uściski.
Wiadomość prywatna (chyba, że uzna Pani, że można ją opublikować. Określiłam ją jako prywatną, bo wiem, że nie chce Pani, żeby na stronie pojawiała się polityka. Z drugiej strony - tu chodzi o życie). Droga Autorko, jak miło tu przyjść, pomiędzy dobrych i mądrych ludzi. Dziękuję, że stworzyła Pani to miejsce dla nas. Ratuję się lekturą Jezycjady jako remedium na przygnębienie- epidemia mnie nie zmogła, ale to, co się dzieje teraz na ulicach miast- tak. (...) Dziękuję, że napisała Pani dla nas Jeżycjadę, gdzie jest Dobro, Piękno, Prawda i Miłość, gdzie możemy nabierać sił do bycia dzielnym i pogodnym w codzienności. I dostrzec na nowo sens pożytecznej pracy na naszych małych poletkach. Pozdrawiam serdecznie i ślę uściski.
Agata z Pabianice napisał/a 27 października 2020 o 19:29:
Droga Pani Małgorzato,aż dziw bierze że dopiero teraz tu dotarłam. Chciałabym się jedynie przywitać i podziękować za Pani cudowną twórczość i stworzenie rodziny Borejków i ich przyjaciół. Jeżycjade czytała mi Mamcik jako małej dziewczynce i tak tę miłość zaszczepiła, że sama potem kupowałam kolejne tony za oszczędności, Teraz czekam bardzo mocno na chucherko i na święta, żeby jak co roku sięgnąć po Noelkę i poczuć to Jeżycjadowe ciepełko. Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka Agata
Droga Pani Małgorzato,aż dziw bierze że dopiero teraz tu dotarłam. Chciałabym się jedynie przywitać i podziękować za Pani cudowną twórczość i stworzenie rodziny Borejków i ich przyjaciół. Jeżycjade czytała mi Mamcik jako małej dziewczynce i tak tę miłość zaszczepiła, że sama potem kupowałam kolejne tony za oszczędności, Teraz czekam bardzo mocno na chucherko i na święta, żeby jak co roku sięgnąć po Noelkę i poczuć to Jeżycjadowe ciepełko. Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka Agata
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 26 października 2020 o 19:46:
Dobry wieczór wszystkim! Przypomniało mi się, że kiedyś natknęłam się we współczesnej polskiej powieści na nawiązanie do Borejków. Jedna z bohaterek miała na imię Gabrysia, bo jej mama zaczytywała się w Jeżycjadzie. Było też o starym stole kuchennym i błękitnych kubkach. Niby niewiele, ale wywołało ciepłe skojarzenia. Pani Małgorzato, czy mogę prosić o polecenie kilku książek do przeczytania? Czasem wymieniam się tytułami ze znajomymi i byłoby bardzo miło mieć także coś od Pani. Z góry dziękuję :)
Dobry wieczór wszystkim! Przypomniało mi się, że kiedyś natknęłam się we współczesnej polskiej powieści na nawiązanie do Borejków. Jedna z bohaterek miała na imię Gabrysia, bo jej mama zaczytywała się w Jeżycjadzie. Było też o starym stole kuchennym i błękitnych kubkach. Niby niewiele, ale wywołało ciepłe skojarzenia. Pani Małgorzato, czy mogę prosić o polecenie kilku książek do przeczytania? Czasem wymieniam się tytułami ze znajomymi i byłoby bardzo miło mieć także coś od Pani. Z góry dziękuję :)
Babette z ROBERCIN napisał/a 26 października 2020 o 19:20:
Dobry wieczór, czy można wypowiedzieć się jeszcze w kwestii wyglądu Sławka Lewandowskiego? Znam go od dobrych kilku lat i wiem na pewno, że jest wysokim blondynem z wąsami. Całe "upierzenie" ma przyzwoicie przystrzyżone, co w połączeniu z lekko sportową sylwetką i wysokim wzrostem daje efekt więcej niż zadowalający. Nie stosuje żadnych ekstrawagancji w ubiorze czy fryzurze (oczywiście tak jak wszyscy w rodzinie). Sławek jest klasycznie przystojny w sposób niewymuszony i to pociągnęło ku niemu Idę. Jednak domowe pierogi, które gorące i parujące już czekają, gdy mężczyzna wraca z pracy do domu, miały dla niego zbyt wysoki priorytet. To Idę skutecznie odepchnęło i bryknęła pogrążając się w tematyce komputeryzacji kilku placówek medycznych. Ja bardzo lubię podawać mężowi gorące pierogi, ale czasem to on podaje je mi i nikt nie robi z tego wielkiej sprawy :)
Dobry wieczór, czy można wypowiedzieć się jeszcze w kwestii wyglądu Sławka Lewandowskiego? Znam go od dobrych kilku lat i wiem na pewno, że jest wysokim blondynem z wąsami. Całe "upierzenie" ma przyzwoicie przystrzyżone, co w połączeniu z lekko sportową sylwetką i wysokim wzrostem daje efekt więcej niż zadowalający. Nie stosuje żadnych ekstrawagancji w ubiorze czy fryzurze (oczywiście tak jak wszyscy w rodzinie). Sławek jest klasycznie przystojny w sposób niewymuszony i to pociągnęło ku niemu Idę. Jednak domowe pierogi, które gorące i parujące już czekają, gdy mężczyzna wraca z pracy do domu, miały dla niego zbyt wysoki priorytet. To Idę skutecznie odepchnęło i bryknęła pogrążając się w tematyce komputeryzacji kilku placówek medycznych. Ja bardzo lubię podawać mężowi gorące pierogi, ale czasem to on podaje je mi i nikt nie robi z tego wielkiej sprawy :)
Róża Wiatrów z warszawa napisał/a 26 października 2020 o 13:46:
Wspaniała Autorko Wciąż Czytanych Książek od lat...czterdziestu, z okładem! Właśnie dlatego, że stale do nich rodzinnie wracamy, upominam sie o Stryja Józeczka, którego nie ma na weselu Józinka i Dorotki. A przeciez chodzi o syna Idy, która z stryjem Józeczkiem i ciotką Felą miała poniekąd bliższe relacje (te konfitury wiśniowe niemal organoleptycznie opisane w "Idzie", od samego opisu człowiek chce je smazyc, nie mówiąc o jedzeniu). Dlaczego nie ma ich na weselu, tak pięknie obstawionym znanymi postaciami - może pojechali do Nowej Zelandii, żeby odwiedzić córkę Joannę! pozdrawiam RW
Wspaniała Autorko Wciąż Czytanych Książek od lat...czterdziestu, z okładem! Właśnie dlatego, że stale do nich rodzinnie wracamy, upominam sie o Stryja Józeczka, którego nie ma na weselu Józinka i Dorotki. A przeciez chodzi o syna Idy, która z stryjem Józeczkiem i ciotką Felą miała poniekąd bliższe relacje (te konfitury wiśniowe niemal organoleptycznie opisane w "Idzie", od samego opisu człowiek chce je smazyc, nie mówiąc o jedzeniu). Dlaczego nie ma ich na weselu, tak pięknie obstawionym znanymi postaciami - może pojechali do Nowej Zelandii, żeby odwiedzić córkę Joannę! pozdrawiam RW
mama Isi napisał/a 26 października 2020 o 10:08:
Tydzień temu, jak noce zaczęły być przyzerowe, zdecydowałam się wyhodowanego z przywiezionego przez dzieci ziarenka kanaryjskiego żmijowca rubinowego przesadzić z gruntu do donicy i przenieść do domu. Wybrałam sporą donicę i z wielkim uszanowaniem dokonałam przesadzenia, po czym umieściłam pierona na parapecie południowym, bo to w końcu roślinka podrównikowa. Tymczasem żmijowiec po tym wszystkim wziął i zamienił się w mokrą szmatkę. Jednym słowem padł. Zmartwiłam się, ale nie mogłam pojąć, co mu złego zrobiłam. W końcu on lubi, wręcz wymaga dobowej zmiany temperatury (w oryginale rośnie pod wulkanem Teide i rano ma w granicach zera, a w południe najmarniej 20 stopni). Toteż radość moja nie zna granic, bo znienacka, po kilku dniach żmijowiec znienacka odżył. Zwariuję z tymi roślinami.
Tydzień temu, jak noce zaczęły być przyzerowe, zdecydowałam się wyhodowanego z przywiezionego przez dzieci ziarenka kanaryjskiego żmijowca rubinowego przesadzić z gruntu do donicy i przenieść do domu. Wybrałam sporą donicę i z wielkim uszanowaniem dokonałam przesadzenia, po czym umieściłam pierona na parapecie południowym, bo to w końcu roślinka podrównikowa. Tymczasem żmijowiec po tym wszystkim wziął i zamienił się w mokrą szmatkę. Jednym słowem padł. Zmartwiłam się, ale nie mogłam pojąć, co mu złego zrobiłam. W końcu on lubi, wręcz wymaga dobowej zmiany temperatury (w oryginale rośnie pod wulkanem Teide i rano ma w granicach zera, a w południe najmarniej 20 stopni). Toteż radość moja nie zna granic, bo znienacka, po kilku dniach żmijowiec znienacka odżył. Zwariuję z tymi roślinami.
mama Isi napisał/a 26 października 2020 o 08:53:
Już wiem, dlaczego psy nam dziś w nocy spać nie dały. Ogród nawiedziło stado dzików. Zeżarły chyba wszystkie cebulki ziemowitów. Nie mogę pojąć, którędy wlazły.
Już wiem, dlaczego psy nam dziś w nocy spać nie dały. Ogród nawiedziło stado dzików. Zeżarły chyba wszystkie cebulki ziemowitów. Nie mogę pojąć, którędy wlazły.
mama Isi napisał/a 25 października 2020 o 13:20:
Dziękuję, kochany Starosto! Jak tylko zauważyłam Post Scriptum, pognałam do ogrodu, żeby się przyjrzeć naszemu berberysowi - obwieszony jest czerwonymi owockami, ale listki mu się przebarwiają na rudości i czerwienie. Musi, insza odmiana.
Dziękuję, kochany Starosto! Jak tylko zauważyłam Post Scriptum, pognałam do ogrodu, żeby się przyjrzeć naszemu berberysowi - obwieszony jest czerwonymi owockami, ale listki mu się przebarwiają na rudości i czerwienie. Musi, insza odmiana.
Ilka napisał/a 25 października 2020 o 08:25:
Droga Pani Małgorzato, chyba już rozgościłam się tutaj na dobre, tyle otuchy znajduję w Pani i innych Gości słowach. Ja także wspieram się Jeżycjadą w pandemicznych czasach. A ostatnio, po pierwszym, chaotycznym przewertowaniu, czytam metodycznie, hasło za hasłem "Na Jowisza". (...) "Ida" jest moją najulubieńszą książką, czytam ją co roku w wakacje, odkąd w wieku 14 lat zostałam nią obdarowana na zakończenie roku szkolnego "za bardzo dobre wyniki w nauce i pomoc w bibliotece szkolnej" (czyli-o rany- od 30 lat!!!!). Pozdrawiam Panią i Was, Drodzy Goście serdecznie w ten jesienny, słoneczny poranek!!!!
Droga Pani Małgorzato, chyba już rozgościłam się tutaj na dobre, tyle otuchy znajduję w Pani i innych Gości słowach. Ja także wspieram się Jeżycjadą w pandemicznych czasach. A ostatnio, po pierwszym, chaotycznym przewertowaniu, czytam metodycznie, hasło za hasłem "Na Jowisza". (...) "Ida" jest moją najulubieńszą książką, czytam ją co roku w wakacje, odkąd w wieku 14 lat zostałam nią obdarowana na zakończenie roku szkolnego "za bardzo dobre wyniki w nauce i pomoc w bibliotece szkolnej" (czyli-o rany- od 30 lat!!!!). Pozdrawiam Panią i Was, Drodzy Goście serdecznie w ten jesienny, słoneczny poranek!!!!
Kasztanowłosa napisał/a 24 października 2020 o 16:33:
Dzień dobry, Bardzo dawno mnie tu nie było, gdyż jestem ciągle zajęta i brakuje mi czasu na wszystko (matura niebawem - uwierzy Pani że to już w tym roku? Przecież niedawno pisałam, że boję się egzaminów gimnazjalnych). A jak już jestem przy maturze, to tak tylko powiem, że kiedyś czytając "Pulpecję" myślałam, że człowiek w klasie maturalnej jest już taki dorosły i tyle wie, a teraz, gdy już sama jestem w tym wieku, okazuje się, że jeszcze nic nie wie i nic nie rozumie. Trochę to rozczarowujące, ale było do przewidzenia. Ale przyszłam tu nie po to, by o tym napisać. Chciałabym Pani podziękować, że znów mi Pani pomogła. Mam teraz zdecydowanie gorszy czas i już nikt nie wiedział jak można mi pomóc, i nagle przed chwilą pomyślałam o Pani. Tak po prostu, nie wiem czemu. Przypomniało mi się co Pani pisała i teraz już wiem co powinnam robić. Wystarczy tylko z tą wiedzą wziąć się w garść i zacząć jeszcze raz. P. S. Róże wciąż kwitną.
Dzień dobry, Bardzo dawno mnie tu nie było, gdyż jestem ciągle zajęta i brakuje mi czasu na wszystko (matura niebawem - uwierzy Pani że to już w tym roku? Przecież niedawno pisałam, że boję się egzaminów gimnazjalnych). A jak już jestem przy maturze, to tak tylko powiem, że kiedyś czytając "Pulpecję" myślałam, że człowiek w klasie maturalnej jest już taki dorosły i tyle wie, a teraz, gdy już sama jestem w tym wieku, okazuje się, że jeszcze nic nie wie i nic nie rozumie. Trochę to rozczarowujące, ale było do przewidzenia. Ale przyszłam tu nie po to, by o tym napisać. Chciałabym Pani podziękować, że znów mi Pani pomogła. Mam teraz zdecydowanie gorszy czas i już nikt nie wiedział jak można mi pomóc, i nagle przed chwilą pomyślałam o Pani. Tak po prostu, nie wiem czemu. Przypomniało mi się co Pani pisała i teraz już wiem co powinnam robić. Wystarczy tylko z tą wiedzą wziąć się w garść i zacząć jeszcze raz. P. S. Róże wciąż kwitną.
Nicos z Bruksela napisał/a 24 października 2020 o 15:38:
Witam wszystkich serdecznie ! Rzecz jasna oczywiście specjalne, nie-koronowe uściski dla DUA-i :DD Mam nadzieję, że zdrowie się was trzyma niczym krzewu jeżyna :p Wysyłam wsparcie emocjonalne i pozytywne fluidy (całe ich Tsunami). Wiersz Lechonia pasuje mi jak ulał na dzisiaj. "Nic mi nie pomoże na tęsknotę moją, Już mnie żadne szczęście od niej nie oduczy." Dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłam, że mamy tendencje do oduczania się tęsknoty? Człowiek bestia rozumna ale jednak czasami jak nie przeczyta to nie wie. Hehe. Buziaki !
Witam wszystkich serdecznie ! Rzecz jasna oczywiście specjalne, nie-koronowe uściski dla DUA-i :DD Mam nadzieję, że zdrowie się was trzyma niczym krzewu jeżyna :p Wysyłam wsparcie emocjonalne i pozytywne fluidy (całe ich Tsunami). Wiersz Lechonia pasuje mi jak ulał na dzisiaj. "Nic mi nie pomoże na tęsknotę moją, Już mnie żadne szczęście od niej nie oduczy." Dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłam, że mamy tendencje do oduczania się tęsknoty? Człowiek bestia rozumna ale jednak czasami jak nie przeczyta to nie wie. Hehe. Buziaki !
Zuzka z podkowa lesna-owczarnia napisał/a 24 października 2020 o 13:40:
dzień dobry jestem zachwycona jak Pani pisze! pokazuje Pani najważniejsze wartości życia, oraz to że zwyczajne życie jest tak nieziemsko ciekawe(nawiasem mówiąc gdzie na tej stronie mogłabym znaleźć Pani e-mail? robię projekt naukowy do mojej szkoły pod tematem: Przedstaw w oryginalnej formie życie twojego ulubionego pisarza. chciałabym przeprowadzić z Panią wywiad niestety w obecnej sytuacji online) czekam na odpowiedź:)
dzień dobry jestem zachwycona jak Pani pisze! pokazuje Pani najważniejsze wartości życia, oraz to że zwyczajne życie jest tak nieziemsko ciekawe(nawiasem mówiąc gdzie na tej stronie mogłabym znaleźć Pani e-mail? robię projekt naukowy do mojej szkoły pod tematem: Przedstaw w oryginalnej formie życie twojego ulubionego pisarza. chciałabym przeprowadzić z Panią wywiad niestety w obecnej sytuacji online) czekam na odpowiedź:)
Justyna z Brodnica napisał/a 23 października 2020 o 22:06:
Dobry wieczór, tak się zastanawiam, czy w związku z tym, że znów wprowadzono naukę zdalną i będę więcej w domu, uda mi się zrealizować pomysł z wiosennej izolacji. Podobnie jak wielu z Was ratowałam się, czytając "Jeżycjadę". W każdym tomie zaznaczałam budujące cytaty i chciałam je sobie zebrać w jakiejś formie graficznej. Na razie czekają na wolny czas. Dobrej nocy
Dobry wieczór, tak się zastanawiam, czy w związku z tym, że znów wprowadzono naukę zdalną i będę więcej w domu, uda mi się zrealizować pomysł z wiosennej izolacji. Podobnie jak wielu z Was ratowałam się, czytając "Jeżycjadę". W każdym tomie zaznaczałam budujące cytaty i chciałam je sobie zebrać w jakiejś formie graficznej. Na razie czekają na wolny czas. Dobrej nocy
Rozalia z Chęciny napisał/a 23 października 2020 o 20:39:
Hejka przyszłam się pochwalić,że książki MM towarzyszą mi od już 3 lat. Dla mnie to dużo ale pewnie większość ma większy staż jeżycjadowy. Nadal czytam w kółko od początku tą serię i ciągle mi się nie znudziła (czy kiedykolwiek mi się znudzi?). Czekam na kolejne książki. Miłego dnia wszystkim to czytającym.
Hejka przyszłam się pochwalić,że książki MM towarzyszą mi od już 3 lat. Dla mnie to dużo ale pewnie większość ma większy staż jeżycjadowy. Nadal czytam w kółko od początku tą serię i ciągle mi się nie znudziła (czy kiedykolwiek mi się znudzi?). Czekam na kolejne książki. Miłego dnia wszystkim to czytającym.
Zgred z Wyspy napisał/a 23 października 2020 o 16:23:
I że wtedy przydaje się poczucie humoru.
I że wtedy przydaje się poczucie humoru.
Aka z Łodzi napisał/a 23 października 2020 o 14:40:
Pani Małgosia jest taka mądra! Wie, że gdy się o czymś mówi, to nadaje się temu energię. Pani Rowling też o tym wiedziała pisząc: Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Pozdrawiam serdecznie :)
Pani Małgosia jest taka mądra! Wie, że gdy się o czymś mówi, to nadaje się temu energię. Pani Rowling też o tym wiedziała pisząc: Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Pozdrawiam serdecznie :)
mama Isi napisał/a 23 października 2020 o 10:37:
Dziś w ramach prasówki dorwałam tytuł następujący: "Żuraw z pretensjami do sędziego."
Dziś w ramach prasówki dorwałam tytuł następujący: "Żuraw z pretensjami do sędziego."
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 23 października 2020 o 08:53:
Witajcie! Wkradła się literówka - Jolyon*. Serdeczności dla UA i Wszystkich tu :-)
Witajcie! Wkradła się literówka - Jolyon*. Serdeczności dla UA i Wszystkich tu :-)
KokoszaNel napisał/a 22 października 2020 o 22:12:
Cieszę się że mój faworyt wygrał ;) Sławek nr 1 mógłby wystąpić w roli praktykanta z "Opium"- tego z wąsami jak elektryk. Żeby się portrecik nie zmarnował, bo by było szkoda.
Cieszę się że mój faworyt wygrał ;) Sławek nr 1 mógłby wystąpić w roli praktykanta z "Opium"- tego z wąsami jak elektryk. Żeby się portrecik nie zmarnował, bo by było szkoda.
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 22 października 2020 o 21:40:
Pani Małgosiu a ja kupiłam dziś w naszej bibliotece Sagę rodu Forsyte’ów - każdy tom za złotówkę. Chciałam wypożyczyć a tu taka oferta. Dziadkowie, którzy zaszczepili mi miłość do czytania mieli Galsworthy’ego ale gdzieś się zagubił... Jestem wzruszona mając pierwszy tom przed sobą. I z powodu kochanych Dziadków i z powodu Ignacego i Mili. W końcu poznam Irenę i Joylona. Już sama dedykacja autora jest piękna. Dziadek zaczytywał się zawsze w Whiteoakach, to była jego koronna lektura obok Trylogii. Z Forsyte’ami widywałam go rzadziej. Mazo do mnie akurat nie trafiła. Tak jakoś chciałam się z Panią tym podzielić. A nigdy nam nie dość, o tak! Pani Twórczości nigdy przenigdy mi nie dość! Dobranoc :-)
Pani Małgosiu a ja kupiłam dziś w naszej bibliotece Sagę rodu Forsyte’ów - każdy tom za złotówkę. Chciałam wypożyczyć a tu taka oferta. Dziadkowie, którzy zaszczepili mi miłość do czytania mieli Galsworthy’ego ale gdzieś się zagubił... Jestem wzruszona mając pierwszy tom przed sobą. I z powodu kochanych Dziadków i z powodu Ignacego i Mili. W końcu poznam Irenę i Joylona. Już sama dedykacja autora jest piękna. Dziadek zaczytywał się zawsze w Whiteoakach, to była jego koronna lektura obok Trylogii. Z Forsyte’ami widywałam go rzadziej. Mazo do mnie akurat nie trafiła. Tak jakoś chciałam się z Panią tym podzielić. A nigdy nam nie dość, o tak! Pani Twórczości nigdy przenigdy mi nie dość! Dobranoc :-)
Zuzia12 napisał/a 22 października 2020 o 21:09:
Dobry wieczór, najlepsi ludzie! Co ja narobiłam ze sobą, że mnie tu tak długo nie było? Toż to samobójstwo dla tężyzny ducha, zapału i energii. Jakże potrzebnych teraz, żeby sobie znajdować cele. Piękna dziś pogoda. Z samego rana, w przerwie między lekcjami, dla wywietrzenia z siebie wszystkich bezlitosnych zaimków łacińskich, wsiadłam na rower i popędziłam w kierunku lasu. Zadziwiający ten świat, w którym powolne umieranie jego natury jest tak piękne, a co więcej, jest narodzinami czegoś nowego. Przyszło mi głowy, choć sprawa zamknięta, to jasne, jakie pokłady nieoczekiwanego pokrzepienia znalazłyby się w "Chucherku" z akcją w czasach pandemi. Jeżycjada ma to do siebie, że przedstawia perspektywy, o których nam się nie śniło i podarowuje dawkę optymizmu i nadzei w słowach, które pierwotnie wydają się neutralne. Co takiego by się tam znalazło, że stałoby się latarnią morską na tym wzburzonym morzu, jak inaczej byśmy na nie spojrzeli?Ale to tylko wędrówki mojej fantazji, Pani Małgosiu. Teraz niech jak najlepiej pracuje się na Jowiszem. Pozdrawiam najcieplej!
Dobry wieczór, najlepsi ludzie! Co ja narobiłam ze sobą, że mnie tu tak długo nie było? Toż to samobójstwo dla tężyzny ducha, zapału i energii. Jakże potrzebnych teraz, żeby sobie znajdować cele. Piękna dziś pogoda. Z samego rana, w przerwie między lekcjami, dla wywietrzenia z siebie wszystkich bezlitosnych zaimków łacińskich, wsiadłam na rower i popędziłam w kierunku lasu. Zadziwiający ten świat, w którym powolne umieranie jego natury jest tak piękne, a co więcej, jest narodzinami czegoś nowego. Przyszło mi głowy, choć sprawa zamknięta, to jasne, jakie pokłady nieoczekiwanego pokrzepienia znalazłyby się w "Chucherku" z akcją w czasach pandemi. Jeżycjada ma to do siebie, że przedstawia perspektywy, o których nam się nie śniło i podarowuje dawkę optymizmu i nadzei w słowach, które pierwotnie wydają się neutralne. Co takiego by się tam znalazło, że stałoby się latarnią morską na tym wzburzonym morzu, jak inaczej byśmy na nie spojrzeli?Ale to tylko wędrówki mojej fantazji, Pani Małgosiu. Teraz niech jak najlepiej pracuje się na Jowiszem. Pozdrawiam najcieplej!
Milena z Olkusz napisał/a 22 października 2020 o 20:23:
Droga Autorko! Uwielbiam Pani wpisy… Podoba mi się, że wiersze są jakby nawiązaniem do rzeczywistości… Tak miło je sobie poczytać, stają się one wtedy mi bliższe i można je przeżyć zupełnie inaczej ( inaczej niż na lekcjach polskiego) i przytaczane zdarzenia nadbierają czaru niezwykłości. Codziennie tu zaglądam, wyczekując kolejnych Pani wpisów (i oczywiście innych gości) I po wizycie tu od razu lepiej na sercu… Ps. „Na Jowisza!” kupione, zaraz biorę się za czytanie. Bardzo cieszy mnie ta perspektywa
Droga Autorko! Uwielbiam Pani wpisy… Podoba mi się, że wiersze są jakby nawiązaniem do rzeczywistości… Tak miło je sobie poczytać, stają się one wtedy mi bliższe i można je przeżyć zupełnie inaczej ( inaczej niż na lekcjach polskiego) i przytaczane zdarzenia nadbierają czaru niezwykłości. Codziennie tu zaglądam, wyczekując kolejnych Pani wpisów (i oczywiście innych gości) I po wizycie tu od razu lepiej na sercu… Ps. „Na Jowisza!” kupione, zaraz biorę się za czytanie. Bardzo cieszy mnie ta perspektywa
Chesterka z Gdańsk napisał/a 22 października 2020 o 18:31:
"Może być jak było, może nie być lepiej", Droga Autorko! Przełknę te słowa tylko dzięki pięknym kolorom w tym wpisie... Ale niech będzie lepiej, dobrze? Mam nadzieję, że Pani czuje się dobrze? Przesyłam 100 energetycznych całusów!
"Może być jak było, może nie być lepiej", Droga Autorko! Przełknę te słowa tylko dzięki pięknym kolorom w tym wpisie... Ale niech będzie lepiej, dobrze? Mam nadzieję, że Pani czuje się dobrze? Przesyłam 100 energetycznych całusów!
Ola z Lublin napisał/a 22 października 2020 o 18:06:
Droga MM, kajam się. No przecież był i Feluś, jak mogłam zapomnieć. I to przy boku jednej z moich ulubionych postaci. Niby zagorzała fanka, a tu takie luki pamięciowe. Chciałam również poinformować, że zakupiłam antykwariatowe, tak ładnie pachnące, wszystkie trzy Krystyny. Na początku nie mogłam się przekonać, kompletnie, ale uparłam się, że będę czytać dalej. No i zaiskrzyło, i to jak! Pozdrawiamy serdecznie znad szarlotki mamy Borejko. :)
Droga MM, kajam się. No przecież był i Feluś, jak mogłam zapomnieć. I to przy boku jednej z moich ulubionych postaci. Niby zagorzała fanka, a tu takie luki pamięciowe. Chciałam również poinformować, że zakupiłam antykwariatowe, tak ładnie pachnące, wszystkie trzy Krystyny. Na początku nie mogłam się przekonać, kompletnie, ale uparłam się, że będę czytać dalej. No i zaiskrzyło, i to jak! Pozdrawiamy serdecznie znad szarlotki mamy Borejko. :)
Zofia z łódź napisał/a 22 października 2020 o 17:45:
Ja dodam, że "Jeżycjada" jest dobra zawsze. Ostatnio sięgnęłam po "Kwiat Kalafiora" i gdy przeczytałam fragment gdzie Gabrysia Borejko zbywa Janusza Pyziaka to mnie to tak rozbawiło. Uwielbiam tą część serii i mam do niej ogromny sentyment, bo to od niej zaczęła się moja miłość do Jeżycjady. Wszyscy bohaterowie w Pani książkach są w taki sposób wykreowani, że człowiek chciałby poznać ich w prawdziwym życiu. I mieć ich za przyjaciół. ;-) To niesamowite ile dobra jest w tych książkach. Pozdrawiam serdecznie naszą wspaniałą Autorkę i Czytelników.
Ja dodam, że "Jeżycjada" jest dobra zawsze. Ostatnio sięgnęłam po "Kwiat Kalafiora" i gdy przeczytałam fragment gdzie Gabrysia Borejko zbywa Janusza Pyziaka to mnie to tak rozbawiło. Uwielbiam tą część serii i mam do niej ogromny sentyment, bo to od niej zaczęła się moja miłość do Jeżycjady. Wszyscy bohaterowie w Pani książkach są w taki sposób wykreowani, że człowiek chciałby poznać ich w prawdziwym życiu. I mieć ich za przyjaciół. ;-) To niesamowite ile dobra jest w tych książkach. Pozdrawiam serdecznie naszą wspaniałą Autorkę i Czytelników.
*** napisał/a 22 października 2020 o 16:48:
Dzień dobry. Wpisuję się żeby potwierdzić, na kwarantanne pomaga Jeżycjada! Mnie moja mama też namówiła kiedy było poprzednie zamknięcie szkół. Teraz znów nas zamkną w domach, to ja czytam dalej! Podziękowanie dla autorki za tyle uśmiechu.
Dzień dobry. Wpisuję się żeby potwierdzić, na kwarantanne pomaga Jeżycjada! Mnie moja mama też namówiła kiedy było poprzednie zamknięcie szkół. Teraz znów nas zamkną w domach, to ja czytam dalej! Podziękowanie dla autorki za tyle uśmiechu.
mama Isi napisał/a 22 października 2020 o 10:37:
Co to są za liliowe, pastelowe listeczki (nad Lechoniem)? Cudeńka!
Co to są za liliowe, pastelowe listeczki (nad Lechoniem)? Cudeńka!
mama Isi napisał/a 22 października 2020 o 10:17:
Ach, ja i mój logiczny i nadzwyczajny umysł! Jeszcze chwila i nadmę się i jak Ropuch zacznę wyśpiewywać pieśni samopochwalne;) Kochany Starosto, dziękuję za pochlebne zdanie, ale wodzisz mnie na pokuszenie, ot co. A wiadomo, kiedy pojawi się "Na Jowisza 2"? Tak mniej więcej, żeby się człowiek mógł zacząć cieszyć i odliczać dni. Chyba póki co, ściągnę od dzieci "Na Jowisza 1" i przeczytam raz jeszcze. Doszły zamówione róże: Zephirine Droughin, New Dawn i Casanova.
Ach, ja i mój logiczny i nadzwyczajny umysł! Jeszcze chwila i nadmę się i jak Ropuch zacznę wyśpiewywać pieśni samopochwalne;) Kochany Starosto, dziękuję za pochlebne zdanie, ale wodzisz mnie na pokuszenie, ot co. A wiadomo, kiedy pojawi się "Na Jowisza 2"? Tak mniej więcej, żeby się człowiek mógł zacząć cieszyć i odliczać dni. Chyba póki co, ściągnę od dzieci "Na Jowisza 1" i przeczytam raz jeszcze. Doszły zamówione róże: Zephirine Droughin, New Dawn i Casanova.
kris napisał/a 21 października 2020 o 09:28:
Kochana DUA, glosuje na pierwszego Slawka! Ciesze sie bardzo na "Jowisza 2". Jaka piekna ta porcelanowa roza! Ogladam i ogladam... Pozdrawiam jesiennie, zycze milej pracy!
Kochana DUA, glosuje na pierwszego Slawka! Ciesze sie bardzo na "Jowisza 2". Jaka piekna ta porcelanowa roza! Ogladam i ogladam... Pozdrawiam jesiennie, zycze milej pracy!
mama Isi napisał/a 21 października 2020 o 09:24:
Skoro Idusia puściła Sławka w trąbę, fakt że on się nam nie podoba w żadnej z przedstawionych przez DUA postaci jest jak najbardziej słuszny. Gorzej gdybyśmy na widok jego portretu zaczęły się gorączkowo zastanawiać, czy to możliwe, aby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach mógł zerwać z tak wspaniałym kandydatem na męża.
Skoro Idusia puściła Sławka w trąbę, fakt że on się nam nie podoba w żadnej z przedstawionych przez DUA postaci jest jak najbardziej słuszny. Gorzej gdybyśmy na widok jego portretu zaczęły się gorączkowo zastanawiać, czy to możliwe, aby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach mógł zerwać z tak wspaniałym kandydatem na męża.
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 21 października 2020 o 08:59:
„ - Ja wszystko pijam - skwapliwie odpowiedziała Idą. W jej sercu zatliła się nieśmiała nadzieja, że może dadzą jeść.” - tu zawsze zaśmiewam się w głos :-) Jak inaczej się czyta Idę znając Na Jowisza. Weźmy choćby ten „lekki przodozgryz” ... Pozdrowienia Pani Małgorzato! Taka wokół szaruga, ale na wsi z pewnością i szaruga może być przyjemna ;-)
„ - Ja wszystko pijam - skwapliwie odpowiedziała Idą. W jej sercu zatliła się nieśmiała nadzieja, że może dadzą jeść.” - tu zawsze zaśmiewam się w głos :-) Jak inaczej się czyta Idę znając Na Jowisza. Weźmy choćby ten „lekki przodozgryz” ... Pozdrowienia Pani Małgorzato! Taka wokół szaruga, ale na wsi z pewnością i szaruga może być przyjemna ;-)
Zofia z Łódź napisał/a 20 października 2020 o 23:34:
Zdecydowanie ten pierwszy mi pasuje ;-). Pani ilustracje są jak zawsze super i bardzo mi się podobają. Jestem ciekawa jakie będą w "Chucherku". Czekam też "Na Jowisza 2", bo czuję niedosyt. Pani książki są niesamowite idealne na jesień i obecną sytuację ;-). Pełne ciepła i humoru cały czas się zastanawiam jak to Pani robi?
Zdecydowanie ten pierwszy mi pasuje ;-). Pani ilustracje są jak zawsze super i bardzo mi się podobają. Jestem ciekawa jakie będą w "Chucherku". Czekam też "Na Jowisza 2", bo czuję niedosyt. Pani książki są niesamowite idealne na jesień i obecną sytuację ;-). Pełne ciepła i humoru cały czas się zastanawiam jak to Pani robi?
KokoszaNel napisał/a 20 października 2020 o 22:08:
Głosuję na Sławka nr 3 (in spe). "Kolano było zaczerwienione i opuchnięte, a na drugi dzień zniknęło" oraz " Od czasu pierwszej wizyty w moim gabinecie w 1994r pacjentka cierpi na depresję" - to z humoru wypisów szpitalnych. Na wesołego "hop do łóżeczka". :)
Głosuję na Sławka nr 3 (in spe). "Kolano było zaczerwienione i opuchnięte, a na drugi dzień zniknęło" oraz " Od czasu pierwszej wizyty w moim gabinecie w 1994r pacjentka cierpi na depresję" - to z humoru wypisów szpitalnych. Na wesołego "hop do łóżeczka". :)
Karolina napisał/a 20 października 2020 o 11:27:
Pani Małgorzato, skoro mowa o odrzuconych absztyfikantach, nota bene pierwszy Sławek najlepszy, to może poświęcimy trochę czasu Piotrkowi Żeromskiemu. ;) Wywoływał uśmiech na mojej twarzy w trakcie czytania Żaby. Czemu Hildegarda wybrała Walijczyka ?? Pozdrawiam ciepło
Pani Małgorzato, skoro mowa o odrzuconych absztyfikantach, nota bene pierwszy Sławek najlepszy, to może poświęcimy trochę czasu Piotrkowi Żeromskiemu. ;) Wywoływał uśmiech na mojej twarzy w trakcie czytania Żaby. Czemu Hildegarda wybrała Walijczyka ?? Pozdrawiam ciepło
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 19 października 2020 o 23:53:
Dobry wieczór Myślę oba Sławki są dobre, ale bliższy mojemu wyobrażeniu Sławek pierwszy. Popieram zdanie wszystkich którzy napisali, że Idusia też by go wolała. Dołączam się również do próśb o trzeci portrecik :) Pozdrawiam ciepło Kocimiętka
Dobry wieczór Myślę oba Sławki są dobre, ale bliższy mojemu wyobrażeniu Sławek pierwszy. Popieram zdanie wszystkich którzy napisali, że Idusia też by go wolała. Dołączam się również do próśb o trzeci portrecik :) Pozdrawiam ciepło Kocimiętka
Mimi M napisał/a 19 października 2020 o 23:09:
Ależ ten drugi, Pani Małgosiu, drugi! Ten pierwszy przypomina mi mgliście Słowackiego, a jak sama Pani słusznie i że znaczną dozą samokrytycyzmu (🙂) stwierdza, taki typ nie wyrósłby na kluskach z kapustą Pani Lewandowskiej :) A naczynko na konfiturę różaną- cacuszko! Oj, miłe, miłe te Pani "życia drobiazgi"...! Pozdrawiam gorąco Panią i Pana M., życzę zdrówka i twórczych natchnień, i już cieszę się, że "Na Jowisza 2" rośnie w siłę!
Ależ ten drugi, Pani Małgosiu, drugi! Ten pierwszy przypomina mi mgliście Słowackiego, a jak sama Pani słusznie i że znaczną dozą samokrytycyzmu (🙂) stwierdza, taki typ nie wyrósłby na kluskach z kapustą Pani Lewandowskiej :) A naczynko na konfiturę różaną- cacuszko! Oj, miłe, miłe te Pani "życia drobiazgi"...! Pozdrawiam gorąco Panią i Pana M., życzę zdrówka i twórczych natchnień, i już cieszę się, że "Na Jowisza 2" rośnie w siłę!
Ula napisał/a 19 października 2020 o 22:16:
Śliczne naczynie - róża przypomniało mi niedawną scenkę z mojego domu. Pryskałam twarz wodą różaną (w charakterze toniku), a mój czteroletni synek skwitował to, mówiąc że mama pryska się zapachem rogalikowym. Często piekę rogaliki kruchodrożdżowe z nadzieniem różanym. Pomyślałam, że synek ilekroć w życiu poczuje ten zapach, pomyśli o mamie i ciepym rodzinnym domu. Miło mi i ciepło na sercu gdy to sobie wyobrażę. PS Głosuję na Sławka nr 2, jest poczciwy. Nr 1 ma obłęd w oczach.
Śliczne naczynie - róża przypomniało mi niedawną scenkę z mojego domu. Pryskałam twarz wodą różaną (w charakterze toniku), a mój czteroletni synek skwitował to, mówiąc że mama pryska się zapachem rogalikowym. Często piekę rogaliki kruchodrożdżowe z nadzieniem różanym. Pomyślałam, że synek ilekroć w życiu poczuje ten zapach, pomyśli o mamie i ciepym rodzinnym domu. Miło mi i ciepło na sercu gdy to sobie wyobrażę. PS Głosuję na Sławka nr 2, jest poczciwy. Nr 1 ma obłęd w oczach.
Nata z Poznań-Wrocław napisał/a 19 października 2020 o 21:22:
Dobry wieczór Pani Musierowiczowo i dobry wieczór wszystkim Gościom w Księdze Gości! (Czy mogę się do Pani zwracać „Pani Musierowiczowo”? Razem z mamusią tak Panią nazywamy i nie mogę sobie wyobrazić, żeby zwracać się do Pani inaczej. ) Często wchodzę sobie na tę stronę - najczęściej w króciutkich przerwach od nauki - aby zarazić się poznańską pracowitością i zmotywować do dalszej pracy, ale dopiero dzisiaj odważyłam się na swój pierwszy wpis w Księdze Gości. Może dlatego, że na stronie była mowa o bohaterze „Opium w rosole” a my teraz czytamy tę książkę na głos – to znaczy ja, mama i moja młodsza siostra.( Jeszcze nigdy głośne czytanie nie sprawiało mi tyle frajdy!) Przyznam się, że nigdy nie poświęciłam Sławkowi zbyt wiele uwagi, a to dlatego, że byłam oczarowana pięknością Idy. W jednej chwili ten mały podlotek, malujący z rozmachem Lisieckich na zielono, zmienił się w pełną wdzięku i uroku, tajemniczą i uwodzicielską kobietę. Jednakże nie znaczy to, że Sławek nie jest znaczącą postacią. Wręcz przeciwnie! To pierwszy chłopak, który zwrócił na Idę uwagę! Tak wiem, wiem, byli inni, ale jak dotąd to Idusia musiała starać się o względy swego wybrańca, wymyślać skomplikowane intrygi, wskakiwać przez okno, zapraszać na imieniny itd. Sławek był pierwszym chłopcem, który wyznał, niemal wykrzyczał, Idzie miłość, a ona nic w tym względzie nie musiała robić, tylko stać, pachnieć, ewentualnie gryźć rękawiczkę. Przyjrzałam się obu portretom. Myślę, że pierwszy jest zbyt romantyczny, a drugi – za mało romantyczny. Być może to dwie strony jego osobowości? Czy Sławek jest rozpieszczony? Mam wrażenie, że otoczony rodzinnym ciepłem i miłością, wyrósł w przekonaniu, że zasługuje na wszystko co najlepsze i stanowczo domagał się swoich praw do szczęścia. I mam nadzieję, że je zdobył, pomimo odtrącenia przez Idę, ale tak między nami, jej odmowa bardziej ugodziła w jego dumę niż w... Czytaj więcej
Dobry wieczór Pani Musierowiczowo i dobry wieczór wszystkim Gościom w Księdze Gości! (Czy mogę się do Pani zwracać „Pani Musierowiczowo”? Razem z mamusią tak Panią nazywamy i nie mogę sobie wyobrazić, żeby zwracać się do Pani inaczej. ) Często wchodzę sobie na tę stronę - najczęściej w króciutkich przerwach od nauki - aby zarazić się poznańską pracowitością i zmotywować do dalszej pracy, ale dopiero dzisiaj odważyłam się na swój pierwszy wpis w Księdze Gości. Może dlatego, że na stronie była mowa o bohaterze „Opium w rosole” a my teraz czytamy tę książkę na głos – to znaczy ja, mama i moja młodsza siostra.( Jeszcze nigdy głośne czytanie nie sprawiało mi tyle frajdy!) Przyznam się, że nigdy nie poświęciłam Sławkowi zbyt wiele uwagi, a to dlatego, że byłam oczarowana pięknością Idy. W jednej chwili ten mały podlotek, malujący z rozmachem Lisieckich na zielono, zmienił się w pełną wdzięku i uroku, tajemniczą i uwodzicielską kobietę. Jednakże nie znaczy to, że Sławek nie jest znaczącą postacią. Wręcz przeciwnie! To pierwszy chłopak, który zwrócił na Idę uwagę! Tak wiem, wiem, byli inni, ale jak dotąd to Idusia musiała starać się o względy swego wybrańca, wymyślać skomplikowane intrygi, wskakiwać przez okno, zapraszać na imieniny itd. Sławek był pierwszym chłopcem, który wyznał, niemal wykrzyczał, Idzie miłość, a ona nic w tym względzie nie musiała robić, tylko stać, pachnieć, ewentualnie gryźć rękawiczkę. Przyjrzałam się obu portretom. Myślę, że pierwszy jest zbyt romantyczny, a drugi – za mało romantyczny. Być może to dwie strony jego osobowości? Czy Sławek jest rozpieszczony? Mam wrażenie, że otoczony rodzinnym ciepłem i miłością, wyrósł w przekonaniu, że zasługuje na wszystko co najlepsze i stanowczo domagał się swoich praw do szczęścia. I mam nadzieję, że je zdobył, pomimo odtrącenia przez Idę, ale tak między nami, jej odmowa bardziej ugodziła w jego dumę niż w serce. Jedyne co mi się w nim nie podobało, to to, że nie zaopiekował się małą Genowefą. Rozumiem, był zakochany, ale gdyby był najstarszym bratem - a nie najmłodszym – zadbałby o to, by mała bezpiecznie dotarła do domu. No dobra, przynajmniej zapytałby, czy zna drogę. A on z ulgą się jej pozbył! Ten brak troski i odpowiedzialności musiał dać Idzie do myślenia... Ojej. Ależ się rozpisałam. Mam nadzieję, że nie uraziłam Pani, tak się wtryniając i wtrącając do Pani książek, ale kocham je całym sercem i jak zacznę o nich mówić to nie mogę przestać! Cichutko i nieśmiało proszę więc, o trzeci portret. Dla naszej kochanej Idusi! Przecież Sławek, w jakiś sposób, podkreśla jej wspaniałą przemianę i dlatego musi, po prostu musi, być z niego nie lada urodziwiec! (Fajne słowo, prawda? Usłyszałam je z ust pewnej pani, na spacerze. Dotyczyło mojego psa. Rudego setera irlandzkiego ) Do widzenia! Życzę Pani i wszystkim Gościom miłej pracy w te jesienne dni, przepełnione skupieniem, świeżością i nostalgią, który to nastrój jest najlepszy do artystycznej pracy! P.S. Moja mama mówi, że Sławek jest stanowczo za młody na takie długie wąsy! Przeprasza za wściubianie nosa w pracę twórczą i gorąco pozdrawia!
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 19 października 2020 o 21:17:
Obaj Sławkowie mają w sobie coś średniowiecznego - właśnie! :-)
Obaj Sławkowie mają w sobie coś średniowiecznego - właśnie! :-)
Tosieńka napisał/a 19 października 2020 o 20:52:
Kochana autorko! Mam 15 lat i chciałam serdecznie podziękować Pani za całą twórczość. Dziękuję za lekturę, która nie jest przesłodzona, ani zbyt pesymistyczna, tylko pełna otuchy i ciepła. Jeżycjadę przeczytałam niedawno (wykorzystałam kwarantannę na przeczytanie wszystkich części). Czekam z wielką niecierpliwością na kolejne tomy, bo okropnie tęsknię za Borejkami. (Uważam, że Idusia wybrałaby jednak Sławka numer 1) Zastanawiam się także, co stało się z Hildegardą Schoppe? Czy ma rodzinę? Podczas czytania bardzo ją polubiłam. Mam nadzieję, że dobrze się jej wiedzie. Chciałam się też zapytać o to, czy planowany jest jakiś dodruk ,,Frywolitek"? Latem miałam to szczęście, że udało mi się znaleźć w księgarni tom drugi i trzeci, ale pierwszego nigdzie nie mogę znaleźć. Jeszcze raz dziękuję Pani za wspaniałe grono przyjaciół z Jeżyc. Na pewno słyszy to Pani cały czas, ale dzięki Pani można naprawdę przenieść się w czasie i żyć życiem bohaterów. Czekam na Chucherko, żeby znów móc odwiedzić poznańską rodzinę. Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo optymizmu i kolorowej jesieni.
Kochana autorko! Mam 15 lat i chciałam serdecznie podziękować Pani za całą twórczość. Dziękuję za lekturę, która nie jest przesłodzona, ani zbyt pesymistyczna, tylko pełna otuchy i ciepła. Jeżycjadę przeczytałam niedawno (wykorzystałam kwarantannę na przeczytanie wszystkich części). Czekam z wielką niecierpliwością na kolejne tomy, bo okropnie tęsknię za Borejkami. (Uważam, że Idusia wybrałaby jednak Sławka numer 1) Zastanawiam się także, co stało się z Hildegardą Schoppe? Czy ma rodzinę? Podczas czytania bardzo ją polubiłam. Mam nadzieję, że dobrze się jej wiedzie. Chciałam się też zapytać o to, czy planowany jest jakiś dodruk ,,Frywolitek"? Latem miałam to szczęście, że udało mi się znaleźć w księgarni tom drugi i trzeci, ale pierwszego nigdzie nie mogę znaleźć. Jeszcze raz dziękuję Pani za wspaniałe grono przyjaciół z Jeżyc. Na pewno słyszy to Pani cały czas, ale dzięki Pani można naprawdę przenieść się w czasie i żyć życiem bohaterów. Czekam na Chucherko, żeby znów móc odwiedzić poznańską rodzinę. Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo optymizmu i kolorowej jesieni.
Wannabe napisał/a 19 października 2020 o 20:48:
Głosuję na pierwszego Sławka! Może Cezar nie byłby z niego dumny, ale Józef Piłsudski już tak! No, może przy minimalnie większej powściągliwości mimiki. Drugi Sławek natomiast pasuje na giermka tego pierwszego.
Głosuję na pierwszego Sławka! Może Cezar nie byłby z niego dumny, ale Józef Piłsudski już tak! No, może przy minimalnie większej powściągliwości mimiki. Drugi Sławek natomiast pasuje na giermka tego pierwszego.
Jowisia z Poznań napisał/a 19 października 2020 o 17:50:
Moim zdaniem, Idusia wybrałaby zdecydowanie Sławka-Numer-Jeden- jest w nim coś, w czym nasza szalona rudowłosa mogłaby się zakochać! Natomiast Sławek-Numer-Dwa wygląda mi na typowe ciepłe kluchy- kompletnie nie w jej stylu!
Moim zdaniem, Idusia wybrałaby zdecydowanie Sławka-Numer-Jeden- jest w nim coś, w czym nasza szalona rudowłosa mogłaby się zakochać! Natomiast Sławek-Numer-Dwa wygląda mi na typowe ciepłe kluchy- kompletnie nie w jej stylu!
Dewajtis z Warszawa napisał/a 19 października 2020 o 17:02:
Droga Autorko, bardziej podoba mi się pierwszy Sławek. Idusia, jak wiemy, nie lubi dobrze odżywionych. Z drugiej strony ten pierwszy ma rys ascetyczno-neurotyczny, a pamietajmy, że Sławek, w bardzo złym stylu, popisywał się po zerwaniu dobrymi samochodami. Co wskazywałoby na rys dorobkiewiczowsko-cwaniacki (dziwne to jednak-z takiej porządnej i uczciwej rodziny?).
Droga Autorko, bardziej podoba mi się pierwszy Sławek. Idusia, jak wiemy, nie lubi dobrze odżywionych. Z drugiej strony ten pierwszy ma rys ascetyczno-neurotyczny, a pamietajmy, że Sławek, w bardzo złym stylu, popisywał się po zerwaniu dobrymi samochodami. Co wskazywałoby na rys dorobkiewiczowsko-cwaniacki (dziwne to jednak-z takiej porządnej i uczciwej rodziny?).
Ola z Lublin napisał/a 19 października 2020 o 13:37:
Droga MM! Z tej strony Ola, ta z jeżycjadowego facebooka. Jeżeli będzie to jakaś wskazówka to 99 dziewczyn na naszym profilu zapałało uczuciem do pierwszego Sławka. A z innych ciekawostek to ostatnio pojawił się pomysł stworzenia tak zwanych fan fiction jezycjadowych. I co? W zasadzie nikt nie chciał niczego dopisywać! Wszystko jest dobrze tak, jak jest. Jedna osoba zastanawiała się co by było, gdyby Natalia została z Nerwusem. Ja jedynie pogrymasiłam na temat braku kotów w serii, ale typowa kociara wszędzie by je chętnie widziała, tak że to tylko kaprys. Nie mogę się doczekać drugiego Jowisza. :) Pozdrawiam ciepło.
Droga MM! Z tej strony Ola, ta z jeżycjadowego facebooka. Jeżeli będzie to jakaś wskazówka to 99 dziewczyn na naszym profilu zapałało uczuciem do pierwszego Sławka. A z innych ciekawostek to ostatnio pojawił się pomysł stworzenia tak zwanych fan fiction jezycjadowych. I co? W zasadzie nikt nie chciał niczego dopisywać! Wszystko jest dobrze tak, jak jest. Jedna osoba zastanawiała się co by było, gdyby Natalia została z Nerwusem. Ja jedynie pogrymasiłam na temat braku kotów w serii, ale typowa kociara wszędzie by je chętnie widziała, tak że to tylko kaprys. Nie mogę się doczekać drugiego Jowisza. :) Pozdrawiam ciepło.
Aka z Łodzi napisał/a 19 października 2020 o 12:08:
Sławek -zdecydowanie ten trzeci! Chyba, że zapomnieliśmy już, jaki model piękna obowiązywał w latach 80-tych :)
Sławek -zdecydowanie ten trzeci! Chyba, że zapomnieliśmy już, jaki model piękna obowiązywał w latach 80-tych :)
Magda Z. napisał/a 19 października 2020 o 11:31:
Sławek nr 2 bardzo poczciwy, choć mniej w typie amanta. A gdyby tak skrócić mu wąsy?
Sławek nr 2 bardzo poczciwy, choć mniej w typie amanta. A gdyby tak skrócić mu wąsy?
Ilka napisał/a 19 października 2020 o 10:44:
Dzień dobry! !!!! Ja także głosuję na pierwszego Sławka. W mojej wyobraźni był jednak nieco młodszy, nieco łagodniejszy i nie miał wąsa! !!! Takie figle wyobraźni. ... Pani Małgosiu, bardzo,bardzo w tych trudnych czasach wyczekujemy "Chucherka" ! !!!!!! Mam nadzieję, że jesień wesprze Panią w pisaniu....
Dzień dobry! !!!! Ja także głosuję na pierwszego Sławka. W mojej wyobraźni był jednak nieco młodszy, nieco łagodniejszy i nie miał wąsa! !!! Takie figle wyobraźni. ... Pani Małgosiu, bardzo,bardzo w tych trudnych czasach wyczekujemy "Chucherka" ! !!!!!! Mam nadzieję, że jesień wesprze Panią w pisaniu....
Zgred z Wyspy napisał/a 18 października 2020 o 21:30:
Drogi Starosto! Różnica między oliwiarką a lampą zaciera się wraz ze wzrostem temperatury. A ta stale niebezpiecznie rośnie.
Drogi Starosto! Różnica między oliwiarką a lampą zaciera się wraz ze wzrostem temperatury. A ta stale niebezpiecznie rośnie.
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 18 października 2020 o 20:51:
Dobry wieczór! Ja wyobrażam sobie Sławka jeszcze inaczej, chyba zgodzę się z Mamą Isi! :-) Pani Małgosiu jestem pod przeogromnym wrażeniem lektury „Na Jowisza”! Razem z mężem stwierdziliśmy, iż Najmilsi Bohaterowie teraz ożyli, stali się nam jeszcze bliżsi! Oczywiście już wcześniej byli naszymi przyjaciółmi, ale Pani opowieść ma w sobie taką piękną i ogromną, ożywiającą moc! Jaką cudowną Rodziną byliście i jesteście! Tylko się od Was uczyć! No i te wspaniałe zdjęcia! Sama nie wiem, które jest najpiękniejsze. Czy to gdy jesteście we czworo przy Stole, zagadani i roześmiani - Pani, pan Bolesław, Mama i Brat. Zachwyciło mnie! Czy zdjęcie z Ciotką Zgrzotką - miny całej trójki, taka sympatyczna buzia Emilki o zacnym, kochanym spojrzeniu. Emilka musiała być bardzo miłą dziewczynką - jak Pyza! Ja też miałam często rumieńce. I Pani zdjęcie „już bez warkocza” - piękna twarz; i Pan Musierowicz jaki przystojny! Też bym się w nim zakochała. Fotografie Wasze chyba najmocniej poruszyły moje serce. Dziś nieco (a może nawet sporo) tracimy szukając idealnego ujęcia, kasując te nieudane. Tęsknię do dawnych czasów. Chciałbym też przesłać serdeczności Wannabe bo wyjątkowo zasmucił mnie Jej wpis. Dlatego przesyłam moc uścisków dla Wannabe! I Wszystkim Czytelnikom! I Kochanej UA!
Dobry wieczór! Ja wyobrażam sobie Sławka jeszcze inaczej, chyba zgodzę się z Mamą Isi! :-) Pani Małgosiu jestem pod przeogromnym wrażeniem lektury „Na Jowisza”! Razem z mężem stwierdziliśmy, iż Najmilsi Bohaterowie teraz ożyli, stali się nam jeszcze bliżsi! Oczywiście już wcześniej byli naszymi przyjaciółmi, ale Pani opowieść ma w sobie taką piękną i ogromną, ożywiającą moc! Jaką cudowną Rodziną byliście i jesteście! Tylko się od Was uczyć! No i te wspaniałe zdjęcia! Sama nie wiem, które jest najpiękniejsze. Czy to gdy jesteście we czworo przy Stole, zagadani i roześmiani - Pani, pan Bolesław, Mama i Brat. Zachwyciło mnie! Czy zdjęcie z Ciotką Zgrzotką - miny całej trójki, taka sympatyczna buzia Emilki o zacnym, kochanym spojrzeniu. Emilka musiała być bardzo miłą dziewczynką - jak Pyza! Ja też miałam często rumieńce. I Pani zdjęcie „już bez warkocza” - piękna twarz; i Pan Musierowicz jaki przystojny! Też bym się w nim zakochała. Fotografie Wasze chyba najmocniej poruszyły moje serce. Dziś nieco (a może nawet sporo) tracimy szukając idealnego ujęcia, kasując te nieudane. Tęsknię do dawnych czasów. Chciałbym też przesłać serdeczności Wannabe bo wyjątkowo zasmucił mnie Jej wpis. Dlatego przesyłam moc uścisków dla Wannabe! I Wszystkim Czytelnikom! I Kochanej UA!
WiolaM. napisał/a 18 października 2020 o 20:34:
Nie tak wyobrażałam sobie tego jegomościa! A jak, tego dokładnie też bym nie opisała. Ten drugi kogoś mi przypomina, tylko jeszcze nie wiem kogo. Jak już musi być, to ten pierwszy według mnie. Albo... trzeci?? Klaudyno, wszystkiego naj...! : )
Nie tak wyobrażałam sobie tego jegomościa! A jak, tego dokładnie też bym nie opisała. Ten drugi kogoś mi przypomina, tylko jeszcze nie wiem kogo. Jak już musi być, to ten pierwszy według mnie. Albo... trzeci?? Klaudyno, wszystkiego naj...! : )
Rozmaryn z Łódź napisał/a 18 października 2020 o 20:06:
Tak, tak, pierwszy Sławek zdecydowanie! Szczupły i bardzo przystojny o wspaniałym męskim spojrzeniu. Dużo jadł, ale na pewno dużo spalał w pracy lub w aktywności sportowej. A mimo to Ida wybrała Marka. Serce nie sługa. Dziękuję, Zgredzie i DUA, za informacje o numeracji domów na Roosevelta. Tak się domyślałam, ale wolałam dowiedzieć się tego u źródeł. Na Jowisza! Będzie już wkrótce "Na Jowisza 2"! Cóż za radość!
Tak, tak, pierwszy Sławek zdecydowanie! Szczupły i bardzo przystojny o wspaniałym męskim spojrzeniu. Dużo jadł, ale na pewno dużo spalał w pracy lub w aktywności sportowej. A mimo to Ida wybrała Marka. Serce nie sługa. Dziękuję, Zgredzie i DUA, za informacje o numeracji domów na Roosevelta. Tak się domyślałam, ale wolałam dowiedzieć się tego u źródeł. Na Jowisza! Będzie już wkrótce "Na Jowisza 2"! Cóż za radość!
mama Isi napisał/a 18 października 2020 o 19:49:
Drugi Sławek sympatyczniejszy, ale żaden mi się nie podoba. Nic dziwnego, że Idusia puściła go w trąbę.
Drugi Sławek sympatyczniejszy, ale żaden mi się nie podoba. Nic dziwnego, że Idusia puściła go w trąbę.
Obywatelka Warszawy ( Marysia) napisał/a 18 października 2020 o 19:49:
Dzień Dobry. Mi Sławek 2 przypomina Niemena
Dzień Dobry. Mi Sławek 2 przypomina Niemena
aknordeiB napisał/a 18 października 2020 o 19:46:
Sławek numer 1, moim zdaniem. :)
Sławek numer 1, moim zdaniem. :)
Sowa P. z Dziupli napisał/a 18 października 2020 o 19:42:
Trzeci Sławek, tak, tak. Ewentualnie pierwszy, ale mniej płaczliwy.
Trzeci Sławek, tak, tak. Ewentualnie pierwszy, ale mniej płaczliwy.
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 18 października 2020 o 19:13:
Drugi Sławek NIE :)
Drugi Sławek NIE :)
Justyna z Brodnica napisał/a 18 października 2020 o 19:10:
Dobry wieczór, mnie zdecydowanie bardziej podoba się pierwszy Sławek. Przecież te smaczne kluski mamy mógł po prostu spalić, ciężko pracując. Miłego wieczoru
Dobry wieczór, mnie zdecydowanie bardziej podoba się pierwszy Sławek. Przecież te smaczne kluski mamy mógł po prostu spalić, ciężko pracując. Miłego wieczoru
KrzysztO z Południowy Atlantyk napisał/a 18 października 2020 o 18:50:
DUA, chyba nie ma rady, potrzebny jest trzeci Sławek.
DUA, chyba nie ma rady, potrzebny jest trzeci Sławek.
mama Isi napisał/a 18 października 2020 o 18:45:
Jakoś zawsze Jeżycjadę traktowałam jako całość i nie przyszło mi do głowy, żeby ją dzielić na mniej i bardziej ulubione kawałki. Ale jeśli zastosować częstotliwość sięgania po książkę jako miarę jej popularności są to: "Ciotka Zgryzotka", "Wnuczka do orzechów", "Kalamburka", "Imieniny", "Córka Robrojka" i "Brulion Bebe B". W dowolnej kolejności. Z tym, że najczęściej sięgam po książki DUA, kiedy potrzebuję podparcia na duchu, więc nie wiem, po którą pozycję bym sięgnęła, gdybym akurat była cała w skowronkach.
Jakoś zawsze Jeżycjadę traktowałam jako całość i nie przyszło mi do głowy, żeby ją dzielić na mniej i bardziej ulubione kawałki. Ale jeśli zastosować częstotliwość sięgania po książkę jako miarę jej popularności są to: "Ciotka Zgryzotka", "Wnuczka do orzechów", "Kalamburka", "Imieniny", "Córka Robrojka" i "Brulion Bebe B". W dowolnej kolejności. Z tym, że najczęściej sięgam po książki DUA, kiedy potrzebuję podparcia na duchu, więc nie wiem, po którą pozycję bym sięgnęła, gdybym akurat była cała w skowronkach.
Klaudyna napisał/a 18 października 2020 o 17:50:
Dzień dobry, DUA i drodzy Księgowi! Śpieszę wypowiedzieć się w sprawie Sławka - bardziej podoba mi się ten pierwszy, jest taki jakiś ukonkretniony... Pozdrawiam serdecznie i urodzinowo, bo dziś mijają mi 33 wiosny, z czego grubo ponad połowa z książkami MM!
Dzień dobry, DUA i drodzy Księgowi! Śpieszę wypowiedzieć się w sprawie Sławka - bardziej podoba mi się ten pierwszy, jest taki jakiś ukonkretniony... Pozdrawiam serdecznie i urodzinowo, bo dziś mijają mi 33 wiosny, z czego grubo ponad połowa z książkami MM!
Anette napisał/a 18 października 2020 o 17:19:
Pierwszy Sławek Lewandowski wspaniały!!! Ma w sobie coś z Pana Wołodyjowskiego! W takim to Idusia bez dwóch zdań mogłaby się zakochać! Pojemniczek na konfiturę różaną - piękny i subtelny. Wspaniała wiadomość, że "Na Jowisza 2" przybiera na swej zawartości. "Surrealizm" - hm, zastanawiające hasełko. Podzielam zdanie Księgowych o "Febliku" - ważna i jedna z najwspanialnych Jeżycjadowych powieści.
Pierwszy Sławek Lewandowski wspaniały!!! Ma w sobie coś z Pana Wołodyjowskiego! W takim to Idusia bez dwóch zdań mogłaby się zakochać! Pojemniczek na konfiturę różaną - piękny i subtelny. Wspaniała wiadomość, że "Na Jowisza 2" przybiera na swej zawartości. "Surrealizm" - hm, zastanawiające hasełko. Podzielam zdanie Księgowych o "Febliku" - ważna i jedna z najwspanialnych Jeżycjadowych powieści.
Zgred z Wyspy napisał/a 18 października 2020 o 15:06:
Dla mnie Feblik jest ważny z powodów osobistych, więc ceniąc go mogę nie być obiektywny. A cenię. Ale w końcu mogę to powiedzieć o całej Jeżycjadzie.
Dla mnie Feblik jest ważny z powodów osobistych, więc ceniąc go mogę nie być obiektywny. A cenię. Ale w końcu mogę to powiedzieć o całej Jeżycjadzie.
Zgred z Wyspy napisał/a 18 października 2020 o 15:02:
Rozmarynie, po prostu po drugiej stronie nie ma w ogóle domów, z powodu bliskości skarpy. Pod (za) skarpą są tory kolejowe.
Rozmarynie, po prostu po drugiej stronie nie ma w ogóle domów, z powodu bliskości skarpy. Pod (za) skarpą są tory kolejowe.
Rozmaryn z Łódź napisał/a 18 października 2020 o 11:05:
Kochani, czy ktoś umie wyjaśnić, dlaczego na ulicy Roosevelta w Poznaniu numery domów idą tylko jedną stroną ulicy (6/7, a obok 5 - to informacja z "Na Jowisza")? Czy to jest ogólny zwyczaj poznański? W moim mieście są parzyste i nieparzyste strony ulic.
Kochani, czy ktoś umie wyjaśnić, dlaczego na ulicy Roosevelta w Poznaniu numery domów idą tylko jedną stroną ulicy (6/7, a obok 5 - to informacja z "Na Jowisza")? Czy to jest ogólny zwyczaj poznański? W moim mieście są parzyste i nieparzyste strony ulic.
AleksandraG napisał/a 17 października 2020 o 23:08:
Jeśli ktoś chciałby posłuchać ukochanej przez Laurę i Adama "Sinfonii concertante Es-dur", to informuję, że jutro o 12.00 można wirtualnie przenieść się do katowickiego NOSPR (wejście na stronie z aktualnym repertuarem) i spędzić południe z Mozartem. Ja na pewno tam będę :) Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)
Jeśli ktoś chciałby posłuchać ukochanej przez Laurę i Adama "Sinfonii concertante Es-dur", to informuję, że jutro o 12.00 można wirtualnie przenieść się do katowickiego NOSPR (wejście na stronie z aktualnym repertuarem) i spędzić południe z Mozartem. Ja na pewno tam będę :) Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)
Plugawy Pawełek z Denton napisał/a 17 października 2020 o 19:05:
Ulubiona Autorko, przez sporo lat uważaliśmy, że najlepsza Twoja książka to "Opium w rosole". Teraz uważamy, że jest to "Feblik". Autorzy serii książek po jakimś czasie mają mniej pomysłów, pierwsze książki są najlepsze - ale Ty i pod tym względem jesteś wyjątkiem. Przyślij prosimy Twój adres e- na podany wyżej nasz adres. Chodzi o podsunięcie Ci pewnego pomysłu, który a nuż Ci się przyda. Wszystkiego zdrowego dla Ciebie, Emilki i wszystkich.
Ulubiona Autorko, przez sporo lat uważaliśmy, że najlepsza Twoja książka to "Opium w rosole". Teraz uważamy, że jest to "Feblik". Autorzy serii książek po jakimś czasie mają mniej pomysłów, pierwsze książki są najlepsze - ale Ty i pod tym względem jesteś wyjątkiem. Przyślij prosimy Twój adres e- na podany wyżej nasz adres. Chodzi o podsunięcie Ci pewnego pomysłu, który a nuż Ci się przyda. Wszystkiego zdrowego dla Ciebie, Emilki i wszystkich.
Basia z P napisał/a 16 października 2020 o 20:36:
Miła Pani Małgosiu! Właśnie rozkoszuję się hasłem " rozrywki umysłowe"! Uwielbiam zabawy słowem, szarady, krzyżówki, łamigłówki...Tutaj najbardziej utwory alfacykliczne i zazębianka. Proszę o jeszcze bo są przezabawne. Może w formie książki? Pozdrawiam serdecznie
Miła Pani Małgosiu! Właśnie rozkoszuję się hasłem " rozrywki umysłowe"! Uwielbiam zabawy słowem, szarady, krzyżówki, łamigłówki...Tutaj najbardziej utwory alfacykliczne i zazębianka. Proszę o jeszcze bo są przezabawne. Może w formie książki? Pozdrawiam serdecznie
aknordeiB z daleka napisał/a 16 października 2020 o 20:00:
Moc życzeń dla Szanownego Rekonwalescenta, pięknych spacerowych leśnych spotkań (niekoniecznie ze spartankami). Z serdecznym pozdrowieniem -Biedronka.
Moc życzeń dla Szanownego Rekonwalescenta, pięknych spacerowych leśnych spotkań (niekoniecznie ze spartankami). Z serdecznym pozdrowieniem -Biedronka.
Zosia N z Katowice napisał/a 16 października 2020 o 10:18:
Proszę pani! Dostałam od rodziców na imieniny "Na Jowisza" a na koniec roku szkolnego cały komplet Jeżycjady w przepięknym pudełku z Geniusią.Wszystko przeczytałam i strasznie mi się spodobało! Tak jak mama mówiła poprawił mi się humor bo już byłam bardzo smutna i zdenerwowana tym wirusem. Ze wszystkich części najbardziej podobała mi się tak jak poprzednimgościom Wnuczka. Ja też lubię Dorotę. ale najbardziej Józefa! Proszę napisać o ich dziecku, dobrze? I jak sobie żyją w tej chatce! Zosia
Proszę pani! Dostałam od rodziców na imieniny "Na Jowisza" a na koniec roku szkolnego cały komplet Jeżycjady w przepięknym pudełku z Geniusią.Wszystko przeczytałam i strasznie mi się spodobało! Tak jak mama mówiła poprawił mi się humor bo już byłam bardzo smutna i zdenerwowana tym wirusem. Ze wszystkich części najbardziej podobała mi się tak jak poprzednimgościom Wnuczka. Ja też lubię Dorotę. ale najbardziej Józefa! Proszę napisać o ich dziecku, dobrze? I jak sobie żyją w tej chatce! Zosia
Just z Rzym napisał/a 15 października 2020 o 23:13:
Witam serdecznie Panią Małgosię i Wszystkich tu zaglądających! Mam nadzieję, że mimo panującej epidemii dobrze sobie radzicie. Lektura książek MM bardzo pomaga w trudnych chwilach, sprawdziłam na sobie :) Kredensik istne cudo, kiedyś widziałam podobny w wersji mini u kogoś w domu. Dziękuję DUA za piękne i ciekawe wpisy, za zdjęcia i wiersze. Powoli nadrabiam zaległości... Giorgio składa literki i przegląda kalendarze, ma to po tacie:) Dołączam życzenia zdrowia dla Pana M.
Witam serdecznie Panią Małgosię i Wszystkich tu zaglądających! Mam nadzieję, że mimo panującej epidemii dobrze sobie radzicie. Lektura książek MM bardzo pomaga w trudnych chwilach, sprawdziłam na sobie :) Kredensik istne cudo, kiedyś widziałam podobny w wersji mini u kogoś w domu. Dziękuję DUA za piękne i ciekawe wpisy, za zdjęcia i wiersze. Powoli nadrabiam zaległości... Giorgio składa literki i przegląda kalendarze, ma to po tacie:) Dołączam życzenia zdrowia dla Pana M.
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 15 października 2020 o 23:08:
Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 15 października 2020 o 23:07:
Miła Pani Małgosiu! Dobry wieczór! Słyszy Pani od czytelników tyle miłych, ciepłych słów, całe oceany wdzięczności i zachwytu płyną do Pani codziennie... Ale i ja muszę, muszę podziękować za „Na Jowisza”. Książka ta czekała na mnie już jakiś czas na półce i okazuje się, że sięgnęłam po nią w najlepszym czasie! Jest mi teraz ona wielką pociechą! Zaskakuje mnie to, ile jest we mnie podobieństw do Pani i nasze życie po prostu trochę przypomina mi życie Pani i Jej Rodziny! Choćby czytany właśnie fragment o Piesku. Mój synek Piotruś ma pięć lat i od zawsze lubi pluszaki. Jako jedyny z rodzeństwa bawi się nimi i wybiera co jakiś czas szczególnego przyjaciela. Od dłuższego czasu jest nim Pipi - pluszaczek szczeniaczek. Piotruś wszędzie go zabiera, śpi z nim i ostatnio właśnie rozczulił mnie taki oto widok - synek jeździ na rowerze i robi specjalne „drifty”. Do kierownicy umocował sobie pieska i cały taki szczęśliwy! Gdy teraz czytałam o Piesku Emilki - to tak samo jak u nas! Pierwszą maskotką mojego chłopczyka była niepozorna małpka, która nosi imię Kapka. Był taki malutki a opracował sobie technikę trzymania pluszaczka pod pachą w czasie zabawy np. klockami. Musiałam to Pani opisać! Porozumienie mam... Ile wzruszeń wywołują we mnie Pani wspomnienia. Mąż tylko zerka i mówi - widzę blask w Twoim oku. Och Pani Małgosiu pozwolę sobie uściskać Panią w mojej wyobraźni! Dobranoc!
Miła Pani Małgosiu! Dobry wieczór! Słyszy Pani od czytelników tyle miłych, ciepłych słów, całe oceany wdzięczności i zachwytu płyną do Pani codziennie... Ale i ja muszę, muszę podziękować za „Na Jowisza”. Książka ta czekała na mnie już jakiś czas na półce i okazuje się, że sięgnęłam po nią w najlepszym czasie! Jest mi teraz ona wielką pociechą! Zaskakuje mnie to, ile jest we mnie podobieństw do Pani i nasze życie po prostu trochę przypomina mi życie Pani i Jej Rodziny! Choćby czytany właśnie fragment o Piesku. Mój synek Piotruś ma pięć lat i od zawsze lubi pluszaki. Jako jedyny z rodzeństwa bawi się nimi i wybiera co jakiś czas szczególnego przyjaciela. Od dłuższego czasu jest nim Pipi - pluszaczek szczeniaczek. Piotruś wszędzie go zabiera, śpi z nim i ostatnio właśnie rozczulił mnie taki oto widok - synek jeździ na rowerze i robi specjalne „drifty”. Do kierownicy umocował sobie pieska i cały taki szczęśliwy! Gdy teraz czytałam o Piesku Emilki - to tak samo jak u nas! Pierwszą maskotką mojego chłopczyka była niepozorna małpka, która nosi imię Kapka. Był taki malutki a opracował sobie technikę trzymania pluszaczka pod pachą w czasie zabawy np. klockami. Musiałam to Pani opisać! Porozumienie mam... Ile wzruszeń wywołują we mnie Pani wspomnienia. Mąż tylko zerka i mówi - widzę blask w Twoim oku. Och Pani Małgosiu pozwolę sobie uściskać Panią w mojej wyobraźni! Dobranoc!
mama Isi napisał/a 15 października 2020 o 17:56:
Tak mnie ten już dwudniowy potop z mrocznego nieba przygnębił, że sięgnęłam po "Wnuczkę do orzechów" i od razu mam się lepiej. Lubię Dorotę.
Tak mnie ten już dwudniowy potop z mrocznego nieba przygnębił, że sięgnęłam po "Wnuczkę do orzechów" i od razu mam się lepiej. Lubię Dorotę.
Katarzyna napisał/a 15 października 2020 o 13:53:
DUA, Kochani Księgowi! Wiem, że są tutaj miłośnicy gier słownych. Kilkakrotnie wspominano Tajniaków, ale czy znacie Decrypto? Jeśli nie, polecam Waszej uwadze tę "planszówkę" (choć może powinnam powiedzieć "grę karcianą", bo planszy w zestawie nie ma). Pyszna zabawa!
DUA, Kochani Księgowi! Wiem, że są tutaj miłośnicy gier słownych. Kilkakrotnie wspominano Tajniaków, ale czy znacie Decrypto? Jeśli nie, polecam Waszej uwadze tę "planszówkę" (choć może powinnam powiedzieć "grę karcianą", bo planszy w zestawie nie ma). Pyszna zabawa!
Kasia z Częstochowa napisał/a 14 października 2020 o 16:11:
Ten kredens jest świetny! Co za dobry pomysł. Kasztany zbieram zawsze, moja córki też mają w odpowiednim czasie kieszenie wypchane tymi brązowymi, lśniącym klejnotami. A czasem i w zupełnie nieodpowiednim znajduję zasuszone kasztanowe rodzynki gdzieś na dnie swej torby, lub w zakamarkach ubrań ;)
Ten kredens jest świetny! Co za dobry pomysł. Kasztany zbieram zawsze, moja córki też mają w odpowiednim czasie kieszenie wypchane tymi brązowymi, lśniącym klejnotami. A czasem i w zupełnie nieodpowiednim znajduję zasuszone kasztanowe rodzynki gdzieś na dnie swej torby, lub w zakamarkach ubrań ;)
Bożena napisał/a 13 października 2020 o 23:01:
Piękne metamorfozy: kredensik rozkoszny staje się księgą – bo każdy w nim przedmiot to własna opowieść. A jeśli miast narracji wybierzemy metafory, kompozycja zamieni się w wiersz: Zbigniew Herbert „Niepoprawność” „Oto jest moje piękno niepoważne (…) Tu mały kubek upojenia (…) Oto szkatułka barw zachodu / Puzderko pieszczot łez flakonik / Muzyki pukiel i młodości (…) / Oto jest moje kruche piękno (…)” Pozdrowienia serdeczne dla Pana M. Dużo zdrowia!
Piękne metamorfozy: kredensik rozkoszny staje się księgą – bo każdy w nim przedmiot to własna opowieść. A jeśli miast narracji wybierzemy metafory, kompozycja zamieni się w wiersz: Zbigniew Herbert „Niepoprawność” „Oto jest moje piękno niepoważne (…) Tu mały kubek upojenia (…) Oto szkatułka barw zachodu / Puzderko pieszczot łez flakonik / Muzyki pukiel i młodości (…) / Oto jest moje kruche piękno (…)” Pozdrowienia serdeczne dla Pana M. Dużo zdrowia!
Zgred z Wyspy napisał/a 13 października 2020 o 22:15:
Dawno temu mieliśmy galerię ulubionych rzeczy. Ho ho, tak tak,
Dawno temu mieliśmy galerię ulubionych rzeczy. Ho ho, tak tak,
WiolaM. napisał/a 13 października 2020 o 20:43:
A te "miłe życia drobiazgi" takie urocze! I w "Na Jowisza" tyle tego drobnego piękna jest, tych wazoników i dzbanuszków, poustawianych kolorami, tak mi się to podoba.
A te "miłe życia drobiazgi" takie urocze! I w "Na Jowisza" tyle tego drobnego piękna jest, tych wazoników i dzbanuszków, poustawianych kolorami, tak mi się to podoba.
WiolaM. napisał/a 13 października 2020 o 19:16:
U mnie poprawa humoru przy "Na Jowisza!". Dostałam opasłe tomisko na urodziny, a sama już je przeglądałam, gdy też komuś zrobiłam taki prezent. Drugi raz też miło się czyta. : ) Co do kasztanów, przypomniały mi się "Kasztaniaki" z dzieciństwa. A z bohaterów, Agnieszko, trudno wybrać. Chyba Nutria, Robrojek, Józinek, z Idą i Anielką fajnie by się żartowało, Kreska, Maciek, Gaba, Róża, tak naprawdę przy każdej historii człowiek się uśmiecha i nie da się ich nie lubić.
U mnie poprawa humoru przy "Na Jowisza!". Dostałam opasłe tomisko na urodziny, a sama już je przeglądałam, gdy też komuś zrobiłam taki prezent. Drugi raz też miło się czyta. : ) Co do kasztanów, przypomniały mi się "Kasztaniaki" z dzieciństwa. A z bohaterów, Agnieszko, trudno wybrać. Chyba Nutria, Robrojek, Józinek, z Idą i Anielką fajnie by się żartowało, Kreska, Maciek, Gaba, Róża, tak naprawdę przy każdej historii człowiek się uśmiecha i nie da się ich nie lubić.
mama Isi napisał/a 13 października 2020 o 13:12:
Wzajemnie, Jane! Właściwie są to i moje ulubione rzeczy. No może poza sznycelkiem z makaronem. Jeszcze z kopytkami i owszem, ale z makaronem - nigdy!
Wzajemnie, Jane! Właściwie są to i moje ulubione rzeczy. No może poza sznycelkiem z makaronem. Jeszcze z kopytkami i owszem, ale z makaronem - nigdy!
Jane napisał/a 13 października 2020 o 12:40:
Mamo Isi, uśmiecham się do Ciebie.
Mamo Isi, uśmiecham się do Ciebie.
Sowa P. z Dziupli napisał/a 13 października 2020 o 12:15:
Na jesienną melancholię nie masz to jak wpisy Zgreda.
Na jesienną melancholię nie masz to jak wpisy Zgreda.
mama Isi napisał/a 13 października 2020 o 11:50:
A co tam, dajmy jej wszystkie ulubione drobiazgi: "Cream-colored ponies and crisp apple strudels Doorbells and sleigh bells And schnitzel with noodles Wild geese that fly with the moon on their wings These are a few of my favorite things Girls in white dresses with blue satin sashes Snowflakes that stay on my nose and eyelashes Silver-white winters that melt into springs." These are a few of my favorite things
A co tam, dajmy jej wszystkie ulubione drobiazgi: "Cream-colored ponies and crisp apple strudels Doorbells and sleigh bells And schnitzel with noodles Wild geese that fly with the moon on their wings These are a few of my favorite things Girls in white dresses with blue satin sashes Snowflakes that stay on my nose and eyelashes Silver-white winters that melt into springs." These are a few of my favorite things
mama Isi napisał/a 13 października 2020 o 11:47:
Nie znałam tego, a to przecież Julie Andrews śpiewa! Niezapomniana Mary Poppins. Dziękuję, Jane:)
Nie znałam tego, a to przecież Julie Andrews śpiewa! Niezapomniana Mary Poppins. Dziękuję, Jane:)
Jane z Łódź napisał/a 13 października 2020 o 10:14:
Zgredziku, a mnie się skojarzyła ta piosenka (i teraz mnie męczy) : "Raindrops on roses and whiskers on kittens Bright copper kettles and warm woolen mittens Brown paper packages tied up with strings These are a few of my favorite things" (moje ulubione wykonie to Kathleen Battle i Al Jarreau) Miłego, jesiennego dnia dla Ulubionej Pani Małgosi i Ludu.
Zgredziku, a mnie się skojarzyła ta piosenka (i teraz mnie męczy) : "Raindrops on roses and whiskers on kittens Bright copper kettles and warm woolen mittens Brown paper packages tied up with strings These are a few of my favorite things" (moje ulubione wykonie to Kathleen Battle i Al Jarreau) Miłego, jesiennego dnia dla Ulubionej Pani Małgosi i Ludu.
Zgred z Wyspy napisał/a 13 października 2020 o 00:07:
Najmilsze są drobne panie Z ogromnym mieszkaniem
Najmilsze są drobne panie Z ogromnym mieszkaniem
Basia z Poznań napisał/a 12 października 2020 o 23:18:
Pani Małgosiu! Od zawsze mam słabość do kredensów, szezlongów i sekretarzyków. A ten jest śliczny, istne cudeńko i jakie przydatne! Jest piękną oprawą dla pamiątek. Miło wiedzieć, że nie tylko ja mam kieszenie pełne kasztanów (i orzechów), hi hi... Pozdrawiam złoto-jesiennie, Basia
Pani Małgosiu! Od zawsze mam słabość do kredensów, szezlongów i sekretarzyków. A ten jest śliczny, istne cudeńko i jakie przydatne! Jest piękną oprawą dla pamiątek. Miło wiedzieć, że nie tylko ja mam kieszenie pełne kasztanów (i orzechów), hi hi... Pozdrawiam złoto-jesiennie, Basia
Justyna z Brodnica napisał/a 12 października 2020 o 23:14:
Dobry wieczór, ja też bardzo lubię nosić kasztany w kieszeniach. A jeszcze bardziej lubię to zaskoczenie, gdy znajduję jakiś zapomniany okaz
Dobry wieczór, ja też bardzo lubię nosić kasztany w kieszeniach. A jeszcze bardziej lubię to zaskoczenie, gdy znajduję jakiś zapomniany okaz
Mimi M napisał/a 12 października 2020 o 22:11:
Pani Małgosiu, cudny, uroczy ten kredensik!
Pani Małgosiu, cudny, uroczy ten kredensik!
Anette napisał/a 12 października 2020 o 22:03:
Miłe życia drobiazgi - o tak, najlepsze remedium na deszczową jesień i trudne czasy. Górny rząd kredensiku, czwarty od lewej dzbanuszek róża (?) - piękny. Moim lekarstwem na obecny czas pandemiczno- jesienny jest Jeżycjada. Czytam znów od początku, dziś zaczęłam "Opium..." - lektura mądra, pokrzepiająca i bardzo mi potrzebna.
Miłe życia drobiazgi - o tak, najlepsze remedium na deszczową jesień i trudne czasy. Górny rząd kredensiku, czwarty od lewej dzbanuszek róża (?) - piękny. Moim lekarstwem na obecny czas pandemiczno- jesienny jest Jeżycjada. Czytam znów od początku, dziś zaczęłam "Opium..." - lektura mądra, pokrzepiająca i bardzo mi potrzebna.
Mimi M napisał/a 12 października 2020 o 21:29:
Agnieszko O., moja ulubiona bohaterka jest Natalia:) Gosiu, sama też ostatnio wybrałam się na jesienny spacer po parku i wróciłam obladowana kasztanami :) uwielbiam ich dotykać, trzymać w dłoniach, czuć ich delikatność i miły chłód:) kiedyś nawet w kieszeniach eleganckiego, wyjściowego płaszcza trzymałam po kilka sztuk w razie nagłej potrzeby ich potrzymania!
Agnieszko O., moja ulubiona bohaterka jest Natalia:) Gosiu, sama też ostatnio wybrałam się na jesienny spacer po parku i wróciłam obladowana kasztanami :) uwielbiam ich dotykać, trzymać w dłoniach, czuć ich delikatność i miły chłód:) kiedyś nawet w kieszeniach eleganckiego, wyjściowego płaszcza trzymałam po kilka sztuk w razie nagłej potrzeby ich potrzymania!
Ania z Oleśnica napisał/a 12 października 2020 o 15:36:
Droga Pani Małgorzato , Jeżycjada zawsze była dla mnie lekiem na cało zło. Od paru lat czytam wszystkie po kolei tomy w listopadzie jako antidotum na jesienną melancholię.A teraz w pandemii czytam Pani książki na okrągło:) Pomaga ! Jeśli chodzi o dylematy związane z Chucherkiem to chciałam przypomnieć , że pierwsze tomy Jeżycjady " działy się " w czasach komunizmu a nawet stanu wojennego. Wierzę , że epidemia nie przeszkodzi Pani w stworzeniu kolejnej optymistycznej , ciepłej , podnoszącej na duchu książki. Czekam na nią z nadzieją...Życzę Pani dużo zdrowia . Serdecznie pozdrawiam
Droga Pani Małgorzato , Jeżycjada zawsze była dla mnie lekiem na cało zło. Od paru lat czytam wszystkie po kolei tomy w listopadzie jako antidotum na jesienną melancholię.A teraz w pandemii czytam Pani książki na okrągło:) Pomaga ! Jeśli chodzi o dylematy związane z Chucherkiem to chciałam przypomnieć , że pierwsze tomy Jeżycjady " działy się " w czasach komunizmu a nawet stanu wojennego. Wierzę , że epidemia nie przeszkodzi Pani w stworzeniu kolejnej optymistycznej , ciepłej , podnoszącej na duchu książki. Czekam na nią z nadzieją...Życzę Pani dużo zdrowia . Serdecznie pozdrawiam
Fifik napisał/a 12 października 2020 o 13:33:
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję za wszystko, co Pani robi i za to, jaka Pani jest. Od dawna jest Pani moim autorytetem. Gdy myślę o moich planach i waham się, czy podejmować jakieś działanie, przychodzi mi na myśl kilka mądrych osób (w tym Pani), dla których chciałabym po prostu być lepsza. Kiedy bardzo boję się odrzucenia mojej twórczości, wtedy myślę, że przecież nie ma się ona podobać wszystkim pod słońcem. To też po części dzięki Pani. Mam takie marzenie... Czy mogłaby Pani poprowadzić kurs pisania? W dzisiejszych czasach zapewne najlepiej online... Wiem, że trzeba czytać, czytać, czytać i pisać, pisać, pisać, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak pasjonujące byłoby poznawanie Pani przemyśleń warsztatowych! Tymczasem dziękuję za tę stronę i za uśmiech, który Pani roztacza :)
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję za wszystko, co Pani robi i za to, jaka Pani jest. Od dawna jest Pani moim autorytetem. Gdy myślę o moich planach i waham się, czy podejmować jakieś działanie, przychodzi mi na myśl kilka mądrych osób (w tym Pani), dla których chciałabym po prostu być lepsza. Kiedy bardzo boję się odrzucenia mojej twórczości, wtedy myślę, że przecież nie ma się ona podobać wszystkim pod słońcem. To też po części dzięki Pani. Mam takie marzenie... Czy mogłaby Pani poprowadzić kurs pisania? W dzisiejszych czasach zapewne najlepiej online... Wiem, że trzeba czytać, czytać, czytać i pisać, pisać, pisać, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak pasjonujące byłoby poznawanie Pani przemyśleń warsztatowych! Tymczasem dziękuję za tę stronę i za uśmiech, który Pani roztacza :)
Maciek z Wieliczka napisał/a 12 października 2020 o 12:55:
Dzień dobry Pani Małgorzato. Właśnie żona i córka dorwały się do mojej kolekcji Jeżycjady. Sytuacja sprzyja, bo pada i na kwarantannie jesteśmy. Chciałbym tylko wszystkim życzyć zdrowia... Pozdrawiam.
Dzień dobry Pani Małgorzato. Właśnie żona i córka dorwały się do mojej kolekcji Jeżycjady. Sytuacja sprzyja, bo pada i na kwarantannie jesteśmy. Chciałbym tylko wszystkim życzyć zdrowia... Pozdrawiam.
karikari napisał/a 12 października 2020 o 11:54:
Pani Małgosiu! Dużo zdrowia dla Pani, Pana M. i Rodziny! U nas w porządku. Kozio, jeśli tylko nie jest chory, chodzi do przedszkola. Nie jest chyba do końca przekonany, czy mu się tam podoba, czy nie, choć przedszkole ma chyba najlepsze w okolicy. Ostatnio, po lekturze "Jak Wojtek został strażakiem" (oczywiście Wojtek musiał zostać zmieniony na Kozia, a nazwa wsi Kozie Różki na nazwę naszej miejscowości), babcia zapytała go, kim chce zostać w przyszłości: może strażakiem? Nie. Albo może policjantem? Też nie. To kim będziesz? Kozio odpowiedział: "Pisarzem. Będę pisał książki. Tylko najpierw nauczę się czytać". Kredensik -cudowny! Pamiętam te skarby ukryte w jego wirtualnych szufladkach w starej Księdze Gości. Uściski!
Pani Małgosiu! Dużo zdrowia dla Pani, Pana M. i Rodziny! U nas w porządku. Kozio, jeśli tylko nie jest chory, chodzi do przedszkola. Nie jest chyba do końca przekonany, czy mu się tam podoba, czy nie, choć przedszkole ma chyba najlepsze w okolicy. Ostatnio, po lekturze "Jak Wojtek został strażakiem" (oczywiście Wojtek musiał zostać zmieniony na Kozia, a nazwa wsi Kozie Różki na nazwę naszej miejscowości), babcia zapytała go, kim chce zostać w przyszłości: może strażakiem? Nie. Albo może policjantem? Też nie. To kim będziesz? Kozio odpowiedział: "Pisarzem. Będę pisał książki. Tylko najpierw nauczę się czytać". Kredensik -cudowny! Pamiętam te skarby ukryte w jego wirtualnych szufladkach w starej Księdze Gości. Uściski!
Wannabe napisał/a 11 października 2020 o 20:10:
Droga DUA, ależ raduje mnie Pani wpis! Bardzo! „Na Jowisza” ja też ochoczo czytam. Potrzeba mi takich historii i anegdot. Sama mam już tylko jedną babcię, która nic nie opowiada. Bardzo brakuje mi wsparcia pojętnego starszego pokolenia. Ono gdzieś zniknęło, dzieci też nie mam i takie dziwne to życie, uszczuplone z dwóch stron. A na uczelni co najwyżej mogę otrzymać cios za ciosem. Nie ma już we mnie ani krzty miłości do tego środowiska. Za to bardzo podziwiam moich rodziców za to, że zawsze jakoś się trzymali w tym niepewnym świecie i mogłam dzięki nim spokojnie dorastać i spełniać różne marzenia.
Droga DUA, ależ raduje mnie Pani wpis! Bardzo! „Na Jowisza” ja też ochoczo czytam. Potrzeba mi takich historii i anegdot. Sama mam już tylko jedną babcię, która nic nie opowiada. Bardzo brakuje mi wsparcia pojętnego starszego pokolenia. Ono gdzieś zniknęło, dzieci też nie mam i takie dziwne to życie, uszczuplone z dwóch stron. A na uczelni co najwyżej mogę otrzymać cios za ciosem. Nie ma już we mnie ani krzty miłości do tego środowiska. Za to bardzo podziwiam moich rodziców za to, że zawsze jakoś się trzymali w tym niepewnym świecie i mogłam dzięki nim spokojnie dorastać i spełniać różne marzenia.
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 11 października 2020 o 12:45:
Drodzy Goście! Ciekawa jestem, kto z Jeżycjady jest dla Was ulubionym bohaterem. Wybór jest dość duży, ale dla mnie chyba Gabrysia i Kreska... Pozdrowienia!
Drodzy Goście! Ciekawa jestem, kto z Jeżycjady jest dla Was ulubionym bohaterem. Wybór jest dość duży, ale dla mnie chyba Gabrysia i Kreska... Pozdrowienia!
Aka z Łodzi napisał/a 11 października 2020 o 00:34:
Od kiedy parę lat temu w Ustroniu Morskim zobaczyłam na stoisku z owocami i warzywami kobiałkę z szyszkami z ceną 9, 50 zł za kilogram, nie mogę się powstrzymać, żeby nie przywieźć z lasu jakiejś szyszki :)
Od kiedy parę lat temu w Ustroniu Morskim zobaczyłam na stoisku z owocami i warzywami kobiałkę z szyszkami z ceną 9, 50 zł za kilogram, nie mogę się powstrzymać, żeby nie przywieźć z lasu jakiejś szyszki :)
S. Anawim z Caly swiat ;) napisał/a 10 października 2020 o 23:55:
Kochana pani Malgorzato. Bylam na kwarantannie na szczescie bez wirusa i mialam czas by wrocic do wszystkich pani ksiazek. Znalazlam je na stronie internetowej ale troche mam watpliwosci czy to nie ,,piracka,, strona i takiego mam moralnego kaca.
Kochana pani Malgorzato. Bylam na kwarantannie na szczescie bez wirusa i mialam czas by wrocic do wszystkich pani ksiazek. Znalazlam je na stronie internetowej ale troche mam watpliwosci czy to nie ,,piracka,, strona i takiego mam moralnego kaca.
Sosna napisał/a 10 października 2020 o 19:46:
Takie małe Sukiennice moje pierwsze skojarzenie. My zbierałyśmy Aniołki. Mamy też trochę szyszek z wakacyjnych spacerów. Dudek uroczy, ostatnio czytam "Plamkę mazurka" , a że niektorzy lubią łacinę to jego nazwa brzmi Upupa epops od dźwięków jakie wydaje.
Takie małe Sukiennice moje pierwsze skojarzenie. My zbierałyśmy Aniołki. Mamy też trochę szyszek z wakacyjnych spacerów. Dudek uroczy, ostatnio czytam "Plamkę mazurka" , a że niektorzy lubią łacinę to jego nazwa brzmi Upupa epops od dźwięków jakie wydaje.
mama Isi napisał/a 10 października 2020 o 17:30:
Ach, Zgredzie, gdzie te czasy kiedy siatka była siatką w swej sznurkowej istocie. Żeby choć ostał nam się jeno sznur, ale nawet i to nie! O tempora!
Ach, Zgredzie, gdzie te czasy kiedy siatka była siatką w swej sznurkowej istocie. Żeby choć ostał nam się jeno sznur, ale nawet i to nie! O tempora!
Zgred z Wyspy napisał/a 10 października 2020 o 16:03:
Mamo Isi, ta siata musiała mieć dość małe oczka, inaczej kasztany by przez nie wypadały.
Mamo Isi, ta siata musiała mieć dość małe oczka, inaczej kasztany by przez nie wypadały.
Rozmaryn z Łódź napisał/a 10 października 2020 o 15:53:
Aha, DUA, mam takiego samego dudka jak Pani, tylko wisi na jednej z belek pod sufitem mego domu na wsi, w coraz większym towarzystwie innych ptaszków (głównie w stylu cepeliowskim, ale nie tylko). Zbieramy ptaszki od 44 lat. Trzecia belka się zapełnia, a i półki powstają z myślą o nowych, stojących, ptakach. Nasza córka jako nastolatka zbierała dzwonki, potem to zarzuciła, ale zaczątek kolekcji pozostał i powiesiliśmy je też "u powały", z nadzieją, że następne pokolenia przedłużą tradycję. Chwilowo nasz najmłodszy wnuk, 1,5-roczny Staś, jest zafascynowany kolekcjami i każe sobie dzwonić dzwonkami. Druga jego chwilowa pasja to zapalanie wszystkich lamp.
Aha, DUA, mam takiego samego dudka jak Pani, tylko wisi na jednej z belek pod sufitem mego domu na wsi, w coraz większym towarzystwie innych ptaszków (głównie w stylu cepeliowskim, ale nie tylko). Zbieramy ptaszki od 44 lat. Trzecia belka się zapełnia, a i półki powstają z myślą o nowych, stojących, ptakach. Nasza córka jako nastolatka zbierała dzwonki, potem to zarzuciła, ale zaczątek kolekcji pozostał i powiesiliśmy je też "u powały", z nadzieją, że następne pokolenia przedłużą tradycję. Chwilowo nasz najmłodszy wnuk, 1,5-roczny Staś, jest zafascynowany kolekcjami i każe sobie dzwonić dzwonkami. Druga jego chwilowa pasja to zapalanie wszystkich lamp.
KrzysztO napisał/a 10 października 2020 o 15:26:
Pozdrowienia dla Pana M. Cieszę się.
Pozdrowienia dla Pana M. Cieszę się.
Justyna z Brodnica napisał/a 10 października 2020 o 14:32:
Dziękuję bardzo za wskazówkę, tym bardziej, że i szydełkowanie mi ostatnio zasmakowało
Dziękuję bardzo za wskazówkę, tym bardziej, że i szydełkowanie mi ostatnio zasmakowało
mama Isi napisał/a 10 października 2020 o 12:50:
Kwitnie bluszcz i cała południowa elewacja buczy od mrowia żerujących owadów. Piękny dźwięk. Remont generalny trwa. Za nami wymiana układu c.o., elektryki i okien. Teraz już drobiazgi (w porównaniu), ale męczące. Do końca świata powinniśmy zdążyć. A jak nie, to trudno.
Kwitnie bluszcz i cała południowa elewacja buczy od mrowia żerujących owadów. Piękny dźwięk. Remont generalny trwa. Za nami wymiana układu c.o., elektryki i okien. Teraz już drobiazgi (w porównaniu), ale męczące. Do końca świata powinniśmy zdążyć. A jak nie, to trudno.
mama Isi napisał/a 10 października 2020 o 12:18:
Ach, Arthur Bell wciąż kwitnie! Jak to dobrze, że też to cudo posadziłam. I mój kochany, malutki Rambling Rector rośnie jak na drożdżach! Życzenia powrotu do zdrowia dla p.M! Wszystkie drobiazgi umieszczone starannie w przegródkach specjalnego sekretarzyka projektu własnego DUA - zachwycające! I sam sekretarzyk też! Śmieszne, że drzewiej cukierniczki były zamykane na kluczyk. A kluczyk pewnikiem miała klucznica. Obejrzałam cudeńka p.Karoliny Szeląg - najbardziej mnie urzekły filiżanki w czarno-białe prążki ze złotym wnętrzem. Któż nie zbiera kasztanów? Chyba ci, którzy ich nie mają, biedactwa. Isia z Isiątkami specjalnie w tem celu zrobiły wyprawę rowerową i przywlokły pół siaty. Ściskam Gospodynię (z Rodziną) i Gości(też z Rodzinami):)
Ach, Arthur Bell wciąż kwitnie! Jak to dobrze, że też to cudo posadziłam. I mój kochany, malutki Rambling Rector rośnie jak na drożdżach! Życzenia powrotu do zdrowia dla p.M! Wszystkie drobiazgi umieszczone starannie w przegródkach specjalnego sekretarzyka projektu własnego DUA - zachwycające! I sam sekretarzyk też! Śmieszne, że drzewiej cukierniczki były zamykane na kluczyk. A kluczyk pewnikiem miała klucznica. Obejrzałam cudeńka p.Karoliny Szeląg - najbardziej mnie urzekły filiżanki w czarno-białe prążki ze złotym wnętrzem. Któż nie zbiera kasztanów? Chyba ci, którzy ich nie mają, biedactwa. Isia z Isiątkami specjalnie w tem celu zrobiły wyprawę rowerową i przywlokły pół siaty. Ściskam Gospodynię (z Rodziną) i Gości(też z Rodzinami):)
Gosia z Poznań napisał/a 10 października 2020 o 10:50:
Dzięki Bogu! Dorośli zapominający o kasztanach muszą mieć bardzo smutne życie. A tego bym Pani nie życzyła :)
Dzięki Bogu! Dorośli zapominający o kasztanach muszą mieć bardzo smutne życie. A tego bym Pani nie życzyła :)
Bogna napisał/a 9 października 2020 o 20:36:
Już wiem, jak to teraz działa. Ufff. I popieram pomysł nowej formuły. Wyobrażam sobie jak pracochłonne było komentowanie każdej wypowiedzi na bieżąco. Więc już spokojnie poczytałam ostatnie wieści, nasyciłam się fotografiami. Pergaminowa suszona Lunaria i trzy zielone wazony cudownie mi pasują jako obiekt malarski (chodzę od paru tygodni na warsztaty rysunku i malarstwa - taka zabawa na stare lata) i już widzę te wyzwania ze światłem, cieniem, słońcem, oj, ciężko będzie. Pozdrowienia dla dzielnego Pana M, jak to dobrze, że jest chirurgia - mój mąż też już sobie dobrze radzi bez żadnego wspomagania kulą czy laską. A wspomniana przez Justynę Grupa ESD i jej hasło bezinteresownego uśmiechu, niech królują mimo wszelkich przeciwności losu :)
Już wiem, jak to teraz działa. Ufff. I popieram pomysł nowej formuły. Wyobrażam sobie jak pracochłonne było komentowanie każdej wypowiedzi na bieżąco. Więc już spokojnie poczytałam ostatnie wieści, nasyciłam się fotografiami. Pergaminowa suszona Lunaria i trzy zielone wazony cudownie mi pasują jako obiekt malarski (chodzę od paru tygodni na warsztaty rysunku i malarstwa - taka zabawa na stare lata) i już widzę te wyzwania ze światłem, cieniem, słońcem, oj, ciężko będzie. Pozdrowienia dla dzielnego Pana M, jak to dobrze, że jest chirurgia - mój mąż też już sobie dobrze radzi bez żadnego wspomagania kulą czy laską. A wspomniana przez Justynę Grupa ESD i jej hasło bezinteresownego uśmiechu, niech królują mimo wszelkich przeciwności losu :)
Zgred z Wyspy napisał/a 9 października 2020 o 19:47:
Mnie szczególnie wzruszyła trzecia od lewej w górnym rzędzie lampa lutownicza, którą w Kaczej Zupie wyciągał spod obszernego płaszcza od razu zapaloną Chico Marks. Mężczyźni też mają swoje przyjemności. I tym sposobem dotarłem do pozdrowień dla Szanownego Rekonwalescenta.
Mnie szczególnie wzruszyła trzecia od lewej w górnym rzędzie lampa lutownicza, którą w Kaczej Zupie wyciągał spod obszernego płaszcza od razu zapaloną Chico Marks. Mężczyźni też mają swoje przyjemności. I tym sposobem dotarłem do pozdrowień dla Szanownego Rekonwalescenta.
Sowa P. napisał/a 9 października 2020 o 18:28:
"Miłe drobiazgi życia! Powszednie uciechy! Skarby, świecące oczom od wdzięcznej pozłoty! Ciepłe ogniska w pustce! Ziewające cnoty! Czary snów jednostajnych! Nędznie małe grzechy!" Śliczny dudek.
"Miłe drobiazgi życia! Powszednie uciechy! Skarby, świecące oczom od wdzięcznej pozłoty! Ciepłe ogniska w pustce! Ziewające cnoty! Czary snów jednostajnych! Nędznie małe grzechy!" Śliczny dudek.
Justyna z Brodnica napisał/a 9 października 2020 o 08:49:
Dzień dobry, wczorajszy wpis Magpie mnie zafascynował. Ostatnio zaczęło mnie interesować mnóstwo rzeczy, które skupiają się wokół natury. Zaczęłam suszyć zioła, robić przetwory itp. Nie pomyślałam jednak jeszcze o farbowaniu tkanin, a to może być naprawdę interesujące. Dobrego dnia życzę
Dzień dobry, wczorajszy wpis Magpie mnie zafascynował. Ostatnio zaczęło mnie interesować mnóstwo rzeczy, które skupiają się wokół natury. Zaczęłam suszyć zioła, robić przetwory itp. Nie pomyślałam jednak jeszcze o farbowaniu tkanin, a to może być naprawdę interesujące. Dobrego dnia życzę
Ilka z z Wielkopolski napisał/a 9 października 2020 o 00:27:
Droga Pani Małgorzato! I cóż mnie przygnało na tę stronę? Otóż kilka dni temu mój mąż przytachał ZE ŚMIETNIKA torbę pełną książek. Dodam, że w bardzo dobrym stanie (książki, choć mąż także). Nie wiedząc od czego zacząć, zerknęłam na rekomendacje, a tam na jednym z tomów rekomendacja: "Zajrzałam do "Madame" o czwartej po południu. Nad ranem byłam już po lekturze całości. Od tej książki nie można się oderwać!". No i teraz zamiast pracować i zajmować się innymi Pożytecznymi Sprawami od kilku dni czytam sobie "Madame" Antoniego Libery. W razie gdyby ktoś miał do mnie o to pretensje odeślę go do Pani, dobrze?
Droga Pani Małgorzato! I cóż mnie przygnało na tę stronę? Otóż kilka dni temu mój mąż przytachał ZE ŚMIETNIKA torbę pełną książek. Dodam, że w bardzo dobrym stanie (książki, choć mąż także). Nie wiedząc od czego zacząć, zerknęłam na rekomendacje, a tam na jednym z tomów rekomendacja: "Zajrzałam do "Madame" o czwartej po południu. Nad ranem byłam już po lekturze całości. Od tej książki nie można się oderwać!". No i teraz zamiast pracować i zajmować się innymi Pożytecznymi Sprawami od kilku dni czytam sobie "Madame" Antoniego Libery. W razie gdyby ktoś miał do mnie o to pretensje odeślę go do Pani, dobrze?
Bogna z Warszawa napisał/a 8 października 2020 o 23:17:
Wracam po wakacyjnej przerwie i nie mogę się na razie połapać w nowościach. Nie widzę zdjęć, rysunków, ale inni opisują jakieś cuda. Może i mi się uda to ogarnąć. Pozdrawiam wszystkich z DUA na czele :)
Wracam po wakacyjnej przerwie i nie mogę się na razie połapać w nowościach. Nie widzę zdjęć, rysunków, ale inni opisują jakieś cuda. Może i mi się uda to ogarnąć. Pozdrawiam wszystkich z DUA na czele :)
Magpie z Września napisał/a 8 października 2020 o 21:12:
Chciałam tylko pozdrowić panią, pani Małgosiu i napisać, że bardzo się cieszę na "Na Jowisza2". Podziwiam też pani ogród. Mój wygląda coraz bardziej jak nieprzebyty busz... A co tam, ptaki się cieszą. I ostatnio znalazłam ciekawe książki o roślinnych barwnikach: "Dzikie barwy" Aleksandry Bystry oraz Katarzyny Stasińskiej " Farbowane tekstylia we wczesnośredniowiecznej Polsce". Może Patrycja chciałaby mieć np prześcieradła ufarbowane lawendą!?
Chciałam tylko pozdrowić panią, pani Małgosiu i napisać, że bardzo się cieszę na "Na Jowisza2". Podziwiam też pani ogród. Mój wygląda coraz bardziej jak nieprzebyty busz... A co tam, ptaki się cieszą. I ostatnio znalazłam ciekawe książki o roślinnych barwnikach: "Dzikie barwy" Aleksandry Bystry oraz Katarzyny Stasińskiej " Farbowane tekstylia we wczesnośredniowiecznej Polsce". Może Patrycja chciałaby mieć np prześcieradła ufarbowane lawendą!?
Sowa P. napisał/a 8 października 2020 o 16:14:
Edward Cucuel - "Autumn Sun".
Edward Cucuel - "Autumn Sun".
Beatuszka napisał/a 8 października 2020 o 07:24:
Jesienne dzień dobry z Wrocławia! Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Trzymajmy się, nie dajmy się! Smutkom i smętkom, wirusom i mglistym woalom melancholii. W mojej kuchni chleb dzielnie wyrasta i nowy dzień wstaje, właściwie to już wstał na dobre;) Uściski!
Jesienne dzień dobry z Wrocławia! Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Trzymajmy się, nie dajmy się! Smutkom i smętkom, wirusom i mglistym woalom melancholii. W mojej kuchni chleb dzielnie wyrasta i nowy dzień wstaje, właściwie to już wstał na dobre;) Uściski!
Mimi M. napisał/a 7 października 2020 o 19:11:
Pani Małgosiu, przyłączam się znowu do prośby Anette ;) skoro od pewnego czasu akcja Jezycjady rozgrywa się na wsi, to taka mapka byłaby świetnym uzupelnieniem "Na Jowisza 2" i niejako komentarzem do całości serii. Może udałoby się pokazać też domek babci Jedwabinskiej i cukiernie "Wisienka"?
Pani Małgosiu, przyłączam się znowu do prośby Anette ;) skoro od pewnego czasu akcja Jezycjady rozgrywa się na wsi, to taka mapka byłaby świetnym uzupelnieniem "Na Jowisza 2" i niejako komentarzem do całości serii. Może udałoby się pokazać też domek babci Jedwabinskiej i cukiernie "Wisienka"?
Anette napisał/a 7 października 2020 o 12:45:
A czy w "Na Jowisza 2" planowane jest umieszczenie mapki z okolicami Kostrzyna/Pobiedzisk z zaznaczonymi orientacyjnie siedzibami Florków, Fidelisów (Laury i Adama oraz ogrodnictwa Daglezja), domostwa Rumianków, Wymarzonego Domku Idy, domostwa Chrobota, szkoły do której uczęszcza Nora, sklepiku pani Kasi (który odegrał niebagatelną rolę w pewnej historii miłosnej) ? Byłoby wspaniale!
A czy w "Na Jowisza 2" planowane jest umieszczenie mapki z okolicami Kostrzyna/Pobiedzisk z zaznaczonymi orientacyjnie siedzibami Florków, Fidelisów (Laury i Adama oraz ogrodnictwa Daglezja), domostwa Rumianków, Wymarzonego Domku Idy, domostwa Chrobota, szkoły do której uczęszcza Nora, sklepiku pani Kasi (który odegrał niebagatelną rolę w pewnej historii miłosnej) ? Byłoby wspaniale!
zg-aga z Radlin napisał/a 6 października 2020 o 20:16:
Pozdrawiam, he, he, GORĄCO! Stały gość Księgi Gości.
Pozdrawiam, he, he, GORĄCO! Stały gość Księgi Gości.
Gosia z Poznań napisał/a 6 października 2020 o 16:39:
Pani Małgorzato, mam bardzo ważne pytanie: czy zbiera Pani kasztany? To kwestia szalenie ważna. I choć nieujawniona do tej pory, od bardzo dawna czytuję tego bloga i za niego bardzo dziękuję:)
Pani Małgorzato, mam bardzo ważne pytanie: czy zbiera Pani kasztany? To kwestia szalenie ważna. I choć nieujawniona do tej pory, od bardzo dawna czytuję tego bloga i za niego bardzo dziękuję:)
Cecylia z Łańcut napisał/a 4 października 2020 o 15:02:
Witam serdecznie Pani Małgosiu! Od 27 lat czytam Pani książki. Dlatego też uważam Panią za swoją rodzinę:). Wcześniej, zawsze w piątek, chodziłam z koleżankami albo mamusią moją kochaną do biblioteki oddalonej od domu ponad 3 kilometry (ta bliżej umiejscowiona nie była aż tak atrakcyjną :) ) i zawsze wypozyczałam którąś z Pani książek...ale to były cudowne czasy! Teraz mam wszystkie w swojej biblioteczce, na wyciągnięcie ręki. I nadal ciągle do nich wracam. Jak mi jest cudownie, ale i jak mi trudno, albo dla relaksu po czymś ciężkim. Taki powrót do domu, do siebie. To wspaniałe, że w każdym okresie życia (teraz mam 41 lat) można w Pani książkach odnaleźć coś dla siebie. Teraz szukam wszystkiego co dotyczy gospodarzenia w domu, relacji z dziećmi itp. Ogólnie mam w sobie olbrzymie pokłady uczuć, emocji związanych z Panią i Pani książkami. Ciężko to ująć w krótkim tekście. Dziękuję bardzo za wszystko, jest Pani częścią mojego życia. Lekiem, wskazówką, uśmiechem i łezką...wszystkim tym, co w życiu powinno być i co można dzielić w przyjacielem od serca. Życzę dużo miłości, spokoju, radości, zdrowia, dobrych ludzi, samorealizacji i spełnienia marzeń. Z miłością - Cecylia
Witam serdecznie Pani Małgosiu! Od 27 lat czytam Pani książki. Dlatego też uważam Panią za swoją rodzinę:). Wcześniej, zawsze w piątek, chodziłam z koleżankami albo mamusią moją kochaną do biblioteki oddalonej od domu ponad 3 kilometry (ta bliżej umiejscowiona nie była aż tak atrakcyjną :) ) i zawsze wypozyczałam którąś z Pani książek...ale to były cudowne czasy! Teraz mam wszystkie w swojej biblioteczce, na wyciągnięcie ręki. I nadal ciągle do nich wracam. Jak mi jest cudownie, ale i jak mi trudno, albo dla relaksu po czymś ciężkim. Taki powrót do domu, do siebie. To wspaniałe, że w każdym okresie życia (teraz mam 41 lat) można w Pani książkach odnaleźć coś dla siebie. Teraz szukam wszystkiego co dotyczy gospodarzenia w domu, relacji z dziećmi itp. Ogólnie mam w sobie olbrzymie pokłady uczuć, emocji związanych z Panią i Pani książkami. Ciężko to ująć w krótkim tekście. Dziękuję bardzo za wszystko, jest Pani częścią mojego życia. Lekiem, wskazówką, uśmiechem i łezką...wszystkim tym, co w życiu powinno być i co można dzielić w przyjacielem od serca. Życzę dużo miłości, spokoju, radości, zdrowia, dobrych ludzi, samorealizacji i spełnienia marzeń. Z miłością - Cecylia
Maryś napisał/a 4 października 2020 o 03:32:
Droga DUA, jak dobrze znów wpaść do Pani w odwiedziny dzięki tej stronie! Dla uśmiechu, krótka literacka pocztówka z ostatniego tygodnia: w drodze do kalifornijskiego miasta, z małej "biblioteczki przydrożnej" porwałam pierwszą książkę, która wpadła mi w oko - a tu z pierwszej strony uśmiecha się do mnie cytat "Those fields, colored by various grain!" Miło tak niespodziewanie wpaść na jednego z Naszych, gdzieś hen, na drugim końcu świata. Dla ścisłości, ów fragment z "Pana Tadeusza" otwiera książkę Willi Cather "O Pioneers!" (polski tytuł "Drzewo białej morwy"). U nas właśnie kwitną róże - odwiedziłam ostatnio ogród różany i w zachwycie robiłam zdjęcia jak szalona. Dwa się nawet udały. Chętnie się z nimi z Panią podzielę, jeśli jest taka możliwość.
Droga DUA, jak dobrze znów wpaść do Pani w odwiedziny dzięki tej stronie! Dla uśmiechu, krótka literacka pocztówka z ostatniego tygodnia: w drodze do kalifornijskiego miasta, z małej "biblioteczki przydrożnej" porwałam pierwszą książkę, która wpadła mi w oko - a tu z pierwszej strony uśmiecha się do mnie cytat "Those fields, colored by various grain!" Miło tak niespodziewanie wpaść na jednego z Naszych, gdzieś hen, na drugim końcu świata. Dla ścisłości, ów fragment z "Pana Tadeusza" otwiera książkę Willi Cather "O Pioneers!" (polski tytuł "Drzewo białej morwy"). U nas właśnie kwitną róże - odwiedziłam ostatnio ogród różany i w zachwycie robiłam zdjęcia jak szalona. Dwa się nawet udały. Chętnie się z nimi z Panią podzielę, jeśli jest taka możliwość.
Anna z Wroclaw napisał/a 3 października 2020 o 20:53:
Witam, czytam Pani książki od lat, zachwyciła mnie "Szósta klepka" i następnych już szukałam, a potem czekałam. Mam prośbę propozycję, proszę wydać obie wersje "Chucherka", tęsknię za normalnymi, jak się okazało, czasami; z przyjemnością powitałabym dalsze koleje losów rodziny Borejków, nie przytłoczone tematem pandemii, bardzo proszę o rozważenie takiej możliwości, pozdrawiam serdecznie Anna Grabowska.
Witam, czytam Pani książki od lat, zachwyciła mnie "Szósta klepka" i następnych już szukałam, a potem czekałam. Mam prośbę propozycję, proszę wydać obie wersje "Chucherka", tęsknię za normalnymi, jak się okazało, czasami; z przyjemnością powitałabym dalsze koleje losów rodziny Borejków, nie przytłoczone tematem pandemii, bardzo proszę o rozważenie takiej możliwości, pozdrawiam serdecznie Anna Grabowska.
KokoszaNel napisał/a 3 października 2020 o 17:11:
Sezon kasztanowy otwarty. Kogucik przynosi codziennie tony aksamitnych brązowych kulek w tornistrze celem tworzenia armii ludków a Pisklątko beztrosko i radośnie rozrzuca kasztanki gdzie popadnie :) Kochamy październik =)
Sezon kasztanowy otwarty. Kogucik przynosi codziennie tony aksamitnych brązowych kulek w tornistrze celem tworzenia armii ludków a Pisklątko beztrosko i radośnie rozrzuca kasztanki gdzie popadnie :) Kochamy październik =)
WiolaM. napisał/a 3 października 2020 o 13:58:
Jeśli "Na Jowisza 2" będzie jakoś w przyszłym roku, znów piękne prezenty co niektórzy ode mnie otrzymają. : ) Dziś nareszcie słoneczko, przynajmniej na wschodzie. Jesień cieszy oczy! Babette - ładny zwyczaj. Sama czytam "Jeżycjadę" często, tylko dobieram sobie tomy do pory czy nastroju. Np. zimowe "Opium" nie tylko zimą, ale też w czerwcu po nie sięgam. Kiedyś, przed obroną mgr wybrałam się do ogrodu botanicznego właśnie z tą książką, i tak już zostało, że czerwiec to jej pora po raz drugi.
Jeśli "Na Jowisza 2" będzie jakoś w przyszłym roku, znów piękne prezenty co niektórzy ode mnie otrzymają. : ) Dziś nareszcie słoneczko, przynajmniej na wschodzie. Jesień cieszy oczy! Babette - ładny zwyczaj. Sama czytam "Jeżycjadę" często, tylko dobieram sobie tomy do pory czy nastroju. Np. zimowe "Opium" nie tylko zimą, ale też w czerwcu po nie sięgam. Kiedyś, przed obroną mgr wybrałam się do ogrodu botanicznego właśnie z tą książką, i tak już zostało, że czerwiec to jej pora po raz drugi.
mama Isi napisał/a 2 października 2020 o 13:53:
Kwitną ostatnie, jesienne róże: Uncle Walter i Louise Odier. Pierwsze wory opadłych liści już czekają na wywózkę. Kosy wyżarły wszystkie winogrona i niech im będzie na zdrowie, bo w sklepie ich przecież nie kupią. Kowalik podbiera z karmnika ziarnka słonecznikowe i utyka na zapas, gdzie popadnie. Nad ranek już solidny chłodek dokucza. Jedyny pożytek z jesieni, że ślimaki odpuściły.
Kwitną ostatnie, jesienne róże: Uncle Walter i Louise Odier. Pierwsze wory opadłych liści już czekają na wywózkę. Kosy wyżarły wszystkie winogrona i niech im będzie na zdrowie, bo w sklepie ich przecież nie kupią. Kowalik podbiera z karmnika ziarnka słonecznikowe i utyka na zapas, gdzie popadnie. Nad ranek już solidny chłodek dokucza. Jedyny pożytek z jesieni, że ślimaki odpuściły.
Justyna z Brodnica napisał/a 2 października 2020 o 07:03:
Dzień dobry, czytałam sobie poranny wiersz i całkiem przypadkowo usłyszałam, że dziś Dzień Uśmiechu. Uśmiecham się więc do wszystkich serdecznie, przywołując w pamięci Grupę ESD. Dobrego dnia 😀
Dzień dobry, czytałam sobie poranny wiersz i całkiem przypadkowo usłyszałam, że dziś Dzień Uśmiechu. Uśmiecham się więc do wszystkich serdecznie, przywołując w pamięci Grupę ESD. Dobrego dnia 😀
Anette napisał/a 1 października 2020 o 20:25:
Przepiękne pierwsze zdjęcie! Zielone wazony, delikatne rośliny w nich, słońce. Poezja. Wiersze Wierzyńskiego - przejmujące. U nas w Małopolsce okna już nie są zielone, ale szare, deszczowe i ponure. Cieszę się ogromnie z "Na Jowisza 2" i z haseł, które tam będą. Zdecydowanie łatwiej będzie przeżyć ponurą jesień i zimę z myślą, że może już na wiosnę (?) drugi tom Jowiszowy trafi do naszych rąk!
Przepiękne pierwsze zdjęcie! Zielone wazony, delikatne rośliny w nich, słońce. Poezja. Wiersze Wierzyńskiego - przejmujące. U nas w Małopolsce okna już nie są zielone, ale szare, deszczowe i ponure. Cieszę się ogromnie z "Na Jowisza 2" i z haseł, które tam będą. Zdecydowanie łatwiej będzie przeżyć ponurą jesień i zimę z myślą, że może już na wiosnę (?) drugi tom Jowiszowy trafi do naszych rąk!
Babette napisał/a 1 października 2020 o 19:11:
Hurrra! Zaczynam czytać „Jeżycjadę”. Nareszcie. Stęskniłam się już bardzo za bliskimi i kochanymi znajomymi. Spieszę z wyjaśnieniem, że od kilku lat czytuję sobie calutką serię po kolei, a startuję właśnie 1 października. Kończę koło marca, No i robi się znacznie cieplej i weselej :) Niestraszny mi krótki dzień i plucha. Czego o Wam kochani życzę.
Hurrra! Zaczynam czytać „Jeżycjadę”. Nareszcie. Stęskniłam się już bardzo za bliskimi i kochanymi znajomymi. Spieszę z wyjaśnieniem, że od kilku lat czytuję sobie calutką serię po kolei, a startuję właśnie 1 października. Kończę koło marca, No i robi się znacznie cieplej i weselej :) Niestraszny mi krótki dzień i plucha. Czego o Wam kochani życzę.
Mag Dade z Słupsk napisał/a 30 września 2020 o 18:00:
Dzień dobry, Ja chciałam tylko podziękować za bardzo przyjemną dawkę poezji. Miło tak odskoczyć od tego szalonego świata i podumać trochę.... A że jestem z tego pokolenia „internetowego”, nie jest to dla mnie tak oczywiste. Przesyłam dużo zdrowia i moc uścisków:) MD
Dzień dobry, Ja chciałam tylko podziękować za bardzo przyjemną dawkę poezji. Miło tak odskoczyć od tego szalonego świata i podumać trochę.... A że jestem z tego pokolenia „internetowego”, nie jest to dla mnie tak oczywiste. Przesyłam dużo zdrowia i moc uścisków:) MD
Basia z Poznań napisał/a 29 września 2020 o 23:59:
Witam Pani Małgosiu i wszyscy Goście! Właśnie odkryłam tę stronę (świat internetu to nie moja bajka) i nieśmiało chciałabym się przyłączyć do grona miłośników Pani książek. Tyle chciałoby się napisać w takiej chwili, ale nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego co czuję. Czytam Pani książki od wielu lat, ubolewam, że żadnego z moich dzieci nie udało się zarazić miłością do nich... Podziwiam Pani zdjęcia - gdy patrzę na te kwiaty, zwłaszcza róże, czuję ich zapach i aksamitny dotyk płatków... piękne. Czytam wiersze - w tym zabieganiu, codziennej krzątaninie, od wielu lat nie czytałam, chyba tylko te dla dzieci... Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję!
Witam Pani Małgosiu i wszyscy Goście! Właśnie odkryłam tę stronę (świat internetu to nie moja bajka) i nieśmiało chciałabym się przyłączyć do grona miłośników Pani książek. Tyle chciałoby się napisać w takiej chwili, ale nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego co czuję. Czytam Pani książki od wielu lat, ubolewam, że żadnego z moich dzieci nie udało się zarazić miłością do nich... Podziwiam Pani zdjęcia - gdy patrzę na te kwiaty, zwłaszcza róże, czuję ich zapach i aksamitny dotyk płatków... piękne. Czytam wiersze - w tym zabieganiu, codziennej krzątaninie, od wielu lat nie czytałam, chyba tylko te dla dzieci... Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję!
Babette z Robercin napisał/a 29 września 2020 o 22:18:
Aksamitko, po wybraniu „aktualności” zejdź na samiuśki dół strony. Tam znajdziesz roczniki od 2014 roku! Miłego penetrowania.
Aksamitko, po wybraniu „aktualności” zejdź na samiuśki dół strony. Tam znajdziesz roczniki od 2014 roku! Miłego penetrowania.
Zgred z Wyspy napisał/a 29 września 2020 o 22:18:
Pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie z książki "Jane Austen i jej racjonalne romanse". "Jak się ma pierwotny zamysł pisarski do ostatecznego rezultatu, jakim jest ukończone dzieło - to sprawa tajemnicza, niektórzy powiadają - mistyczna".
Pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie z książki "Jane Austen i jej racjonalne romanse". "Jak się ma pierwotny zamysł pisarski do ostatecznego rezultatu, jakim jest ukończone dzieło - to sprawa tajemnicza, niektórzy powiadają - mistyczna".
mama Isi napisał/a 29 września 2020 o 16:26:
Zamiast firanki sama wzięłam głębszy oddech na widok ostatniej zdobyczy Topika, czyli naszego rocznego kocura - znajdy. Tym razem przywlókł padalca. Chyba z lasu. Wyglądało na to, że zeżarł go do połowy, ale zeżarte do połowy zwłoki po dojrzałym namyśle ożyły i wczołgały się naprędce w chaszcze. Z informacji w necie wynika, że napadnięty padalec może odrzucić zarówno część, jak i całość ogona. Ogon zaś stanowi 2/3 jego długości całkowitej. Co jeszcze ciekawsze - padalce żywią się ślimakami nagimi. Zeżarcie ślimaka zajmuje im 10-15 minut, po czym czyszczą paszczę ze śluzu. Mam nadzieję, że biedak przetrwa utratę ogona.
Zamiast firanki sama wzięłam głębszy oddech na widok ostatniej zdobyczy Topika, czyli naszego rocznego kocura - znajdy. Tym razem przywlókł padalca. Chyba z lasu. Wyglądało na to, że zeżarł go do połowy, ale zeżarte do połowy zwłoki po dojrzałym namyśle ożyły i wczołgały się naprędce w chaszcze. Z informacji w necie wynika, że napadnięty padalec może odrzucić zarówno część, jak i całość ogona. Ogon zaś stanowi 2/3 jego długości całkowitej. Co jeszcze ciekawsze - padalce żywią się ślimakami nagimi. Zeżarcie ślimaka zajmuje im 10-15 minut, po czym czyszczą paszczę ze śluzu. Mam nadzieję, że biedak przetrwa utratę ogona.
Aksamitka napisał/a 29 września 2020 o 12:15:
Dzień dobry. Czy jest możliwość dostępu do dawnych postów i komentarzy? Tam było wiele cennych informacji o książkach, obrazach i piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Wierna czytelniczka.
Dzień dobry. Czy jest możliwość dostępu do dawnych postów i komentarzy? Tam było wiele cennych informacji o książkach, obrazach i piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Wierna czytelniczka.
Zgred z Wyspy napisał/a 29 września 2020 o 11:14:
Idę się napić herbatą.
Idę się napić herbatą.
Nawojka z Poznań napisał/a 29 września 2020 o 09:39:
Pozdrawiam nieśmiało, z uśmiechem, spod regału, trwając wiele lat w zachwycie nad Jeżycjadą i atmosferą Tego Zakątka... Przesyłam równie nieśmiałe pytanie do Ulubionej Autorki o drugą część "Na Jowisza". Czy może znalazłoby się w niej miejsce na hasło omawiające lektury bohaterów serii?
Pozdrawiam nieśmiało, z uśmiechem, spod regału, trwając wiele lat w zachwycie nad Jeżycjadą i atmosferą Tego Zakątka... Przesyłam równie nieśmiałe pytanie do Ulubionej Autorki o drugą część "Na Jowisza". Czy może znalazłoby się w niej miejsce na hasło omawiające lektury bohaterów serii?
Casciolina napisał/a 29 września 2020 o 09:26:
A propos rozważań chucherkowych: czytam ostatnio "Język Trolli" i wyjątkowo poruszyły mnie słowa pana Oracabessy, które wypowiedział w sytuacji kilkugodzinnego postoju w korku na trasie do Gniezna, o głodzie i chłodzie. "Jak mówię- nie nerwować się, wszystko zawsze jest tak, jak ma być. Ale widać to tylko z góry." Z "góry" już wszystko widać. Czy to nie pokrzepiająca myśl? Serdecznie jesiennie pozdrawiam, szczególnie DUA!
A propos rozważań chucherkowych: czytam ostatnio "Język Trolli" i wyjątkowo poruszyły mnie słowa pana Oracabessy, które wypowiedział w sytuacji kilkugodzinnego postoju w korku na trasie do Gniezna, o głodzie i chłodzie. "Jak mówię- nie nerwować się, wszystko zawsze jest tak, jak ma być. Ale widać to tylko z góry." Z "góry" już wszystko widać. Czy to nie pokrzepiająca myśl? Serdecznie jesiennie pozdrawiam, szczególnie DUA!
AleksandraG napisał/a 28 września 2020 o 22:44:
Przepiękne to zdjęcie ze srebrnikami w zielonym wazoniku. Jako dziecko byłam przekonana, że srebrniki to kolejny etap rozwoju owoców miechunki. Wzięło się to chyba stąd, że pewnej jesieni w domu pojawił się bukiet, w którym były obydwie rośliny i tak mi się nierozłącznie skojarzyły ;) Ogromnie się cieszę, że w drugim Jowiszu pojawi się hasło "Jezioro Pulpecji" :) A malinówek w tym roku jak na lekarstwo... Jesienne, z lekka nostalgiczne pozdrowienia :)
Przepiękne to zdjęcie ze srebrnikami w zielonym wazoniku. Jako dziecko byłam przekonana, że srebrniki to kolejny etap rozwoju owoców miechunki. Wzięło się to chyba stąd, że pewnej jesieni w domu pojawił się bukiet, w którym były obydwie rośliny i tak mi się nierozłącznie skojarzyły ;) Ogromnie się cieszę, że w drugim Jowiszu pojawi się hasło "Jezioro Pulpecji" :) A malinówek w tym roku jak na lekarstwo... Jesienne, z lekka nostalgiczne pozdrowienia :)
marcowaryba z Gliwice napisał/a 28 września 2020 o 21:50:
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, z uśmiechem na twarzy, ,,Brulion Bebe B." Moje ulubione zdanie z tej części Jeżycjady: ,,Firanka wzięła głębszy oddech"... Trochę szkoda, że w moim obecnym mieszkaniu nie ma firanek, które mogłyby od czasu do czasu wziąć głębszy oddech. Chyba czas na zmianę dekoracji :) Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, z uśmiechem na twarzy, ,,Brulion Bebe B." Moje ulubione zdanie z tej części Jeżycjady: ,,Firanka wzięła głębszy oddech"... Trochę szkoda, że w moim obecnym mieszkaniu nie ma firanek, które mogłyby od czasu do czasu wziąć głębszy oddech. Chyba czas na zmianę dekoracji :) Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 28 września 2020 o 21:44:
Dziekuję Olu! Zachwyciły mnie te srebrniki :)
Dziekuję Olu! Zachwyciły mnie te srebrniki :)
Obywatelka Warszawy ( Marysia) napisał/a 28 września 2020 o 21:35:
Dzień dobry Ukochana Autorko, dzień dobry wszystkim! Dawno mnie tutaj nie było. A jak się tu wszystko zmieniło! ,,oto widzisz, znowu idzie jesień, człowiek tylko leżałby i spał." jak pisze Konstanty I. Gałczyński. Ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami, o ile jeszcze jakieś mi zostały po tym jak mojej w-fistce spodobała się koncepcja spontanicznych długodystansowych biegów przełajowych. Przynajmniej, biegnąc za natchnioną Panią od w-fu popatrzyłam sobie na park u schyłku lata a jakże piękny to widok! Mam nadzieję, że wszystkim Wam jesienne dni upływają jak najlepiej. Obywatelka Warszawy.
Dzień dobry Ukochana Autorko, dzień dobry wszystkim! Dawno mnie tutaj nie było. A jak się tu wszystko zmieniło! ,,oto widzisz, znowu idzie jesień, człowiek tylko leżałby i spał." jak pisze Konstanty I. Gałczyński. Ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami, o ile jeszcze jakieś mi zostały po tym jak mojej w-fistce spodobała się koncepcja spontanicznych długodystansowych biegów przełajowych. Przynajmniej, biegnąc za natchnioną Panią od w-fu popatrzyłam sobie na park u schyłku lata a jakże piękny to widok! Mam nadzieję, że wszystkim Wam jesienne dni upływają jak najlepiej. Obywatelka Warszawy.
mama Isi napisał/a 28 września 2020 o 18:12:
Ech, przed chwilką przeleciał ogromny klucz żurawi - znaczy, idzie ochłodzenie. Póki co, jest jeszcze nieźle, ale jak zacznie się listopad, który bezprawnie ciągnie się zazwyczaj pół roku, to ja się zniechęcam.
Ech, przed chwilką przeleciał ogromny klucz żurawi - znaczy, idzie ochłodzenie. Póki co, jest jeszcze nieźle, ale jak zacznie się listopad, który bezprawnie ciągnie się zazwyczaj pół roku, to ja się zniechęcam.
Mania z Łódź napisał/a 28 września 2020 o 14:24:
Wpływ Jeżycjady jest ogromny - idę w przyszłym roku do klasy licealnej z oddziałem języka łacińskiego i kultury antycznej. Czy to już doping? Mania
Wpływ Jeżycjady jest ogromny - idę w przyszłym roku do klasy licealnej z oddziałem języka łacińskiego i kultury antycznej. Czy to już doping? Mania
Agata z Zielona Góra napisał/a 27 września 2020 o 22:01:
Pani Małgorzato! Czytałam oczywiście wszystkie Pani książki po kolei na wyścigi z Mamą i Siostrą! Właściwie nadal porozumiewamy się czasem tekstami z Jeżycjady... Całkiem "Siadomie!" Lecz dopiero teraz przyszło mi do głowy wpisać się do Księgi Gości. Pisała Pani niedawno, że szkic powieści na 2020 rok jest do wyrzucenia - a może jednak uda się go choćby półoficjalnie przedstawić? Ciekawe by było przeczytać jak mógł potoczyć się ten rok bez pandemii właśnie... Podrawiam ciepło! Agata
Pani Małgorzato! Czytałam oczywiście wszystkie Pani książki po kolei na wyścigi z Mamą i Siostrą! Właściwie nadal porozumiewamy się czasem tekstami z Jeżycjady... Całkiem "Siadomie!" Lecz dopiero teraz przyszło mi do głowy wpisać się do Księgi Gości. Pisała Pani niedawno, że szkic powieści na 2020 rok jest do wyrzucenia - a może jednak uda się go choćby półoficjalnie przedstawić? Ciekawe by było przeczytać jak mógł potoczyć się ten rok bez pandemii właśnie... Podrawiam ciepło! Agata
Bogumiła napisał/a 27 września 2020 o 22:01:
Droga Pani Małgorzato (a także Goście)! Od dłuższego już czasu zaglądam na tę stronę, ale jako że wolę czytać niż pisać, dopiero pewne niezwykłe zdarzenie popchnęło mnie do opublikowania tutaj czegoś od siebie. Otóż po przeczytaniu "Na Jowisza" odkryłam ze zdumieniem, że w moim domu, a nawet w moim pokoju od wielu lat przebywa jeden z epizodycznych, co prawda, ale jednak bardzo ważnych, bohaterów Jeżycjady, mianowicie zielony hipopotam występujący w "Pulpecji" pod imieniem Leonarda (u mnie zwie się Albertem), dość nieudolnie odgrywający w tejże części rolę Dzieciątka w Jasełkach. Czytanie w "Na Jowisza" o Pani rozmaitych inspiracjach rzeczywistością, sprawiło, że dostrzegłam w moim starym, pluszowym kompanie z dzieciństwa nową osobowość. Ponieważ nie miałam jeszcze pewności, czy to na pewno on, zapytałam innych członków mojej rodziny o ich zdanie na ten temat i okazało się, iż faktycznie czytając o popisie Leonarda w "Pulpecji" zawsze mieli przed oczami mojego Alberta. Biorąc pod uwagę, iż zielone hipopotamy nie są zbyt popularne w naszym kraju muszę stwierdzić, że to chyba naprawdę on. Nie mogąc zamieścić tutaj jego fotografii pragnę poinformować, że Albert vel Leonardo ma się całkiem dobrze (troszkę tylko gorzej widzi, bo stracił jakiś czas temu jedno oko) i mimo iż wiek dzieciństwa już za mną i opuściłam już dom rodzinny Albert stale dzielnie mi towarzyszy :). Pozdrawiamy serdecznie drogą Autorkę i wszystkich Gości! Bogumiła z Albertem/Leonardem P. S. Czytelnicy, uważajcie, Jeżycjada jest wśród nas!
Droga Pani Małgorzato (a także Goście)! Od dłuższego już czasu zaglądam na tę stronę, ale jako że wolę czytać niż pisać, dopiero pewne niezwykłe zdarzenie popchnęło mnie do opublikowania tutaj czegoś od siebie. Otóż po przeczytaniu "Na Jowisza" odkryłam ze zdumieniem, że w moim domu, a nawet w moim pokoju od wielu lat przebywa jeden z epizodycznych, co prawda, ale jednak bardzo ważnych, bohaterów Jeżycjady, mianowicie zielony hipopotam występujący w "Pulpecji" pod imieniem Leonarda (u mnie zwie się Albertem), dość nieudolnie odgrywający w tejże części rolę Dzieciątka w Jasełkach. Czytanie w "Na Jowisza" o Pani rozmaitych inspiracjach rzeczywistością, sprawiło, że dostrzegłam w moim starym, pluszowym kompanie z dzieciństwa nową osobowość. Ponieważ nie miałam jeszcze pewności, czy to na pewno on, zapytałam innych członków mojej rodziny o ich zdanie na ten temat i okazało się, iż faktycznie czytając o popisie Leonarda w "Pulpecji" zawsze mieli przed oczami mojego Alberta. Biorąc pod uwagę, iż zielone hipopotamy nie są zbyt popularne w naszym kraju muszę stwierdzić, że to chyba naprawdę on. Nie mogąc zamieścić tutaj jego fotografii pragnę poinformować, że Albert vel Leonardo ma się całkiem dobrze (troszkę tylko gorzej widzi, bo stracił jakiś czas temu jedno oko) i mimo iż wiek dzieciństwa już za mną i opuściłam już dom rodzinny Albert stale dzielnie mi towarzyszy :). Pozdrawiamy serdecznie drogą Autorkę i wszystkich Gości! Bogumiła z Albertem/Leonardem P. S. Czytelnicy, uważajcie, Jeżycjada jest wśród nas!
Mimi M. napisał/a 27 września 2020 o 19:30:
Jak przejmujaco brzmią te późne wiersze Wierzynskiego. Jakby cały dramat swojego (i w ogole) zycia wtłoczył poeta w zwięzłe ramy krótkich wersow wiersza. Mocne, krótkie, niemal zduszone zdania wybrzmiewaja tu że szczególną mocą. No i tytuł całego zbioru! - "Z kufrem na plecach" - pogłębia jeszcze wrażenie kruchosci, ulotnosci, nietrwalosci ludzkiego losu. Z nim to poeta kontrastuje wieczna trwałość natury, jej zmienność w niezmiennosci. Idea wiecznego powrotu? Tak, chyba to jest to. I jakże smutne spostrzeżenie na końcu- nikt się już nie zadziwi. Moze to jest testament poety, zadanie dla nas.
Jak przejmujaco brzmią te późne wiersze Wierzynskiego. Jakby cały dramat swojego (i w ogole) zycia wtłoczył poeta w zwięzłe ramy krótkich wersow wiersza. Mocne, krótkie, niemal zduszone zdania wybrzmiewaja tu że szczególną mocą. No i tytuł całego zbioru! - "Z kufrem na plecach" - pogłębia jeszcze wrażenie kruchosci, ulotnosci, nietrwalosci ludzkiego losu. Z nim to poeta kontrastuje wieczna trwałość natury, jej zmienność w niezmiennosci. Idea wiecznego powrotu? Tak, chyba to jest to. I jakże smutne spostrzeżenie na końcu- nikt się już nie zadziwi. Moze to jest testament poety, zadanie dla nas.
Sosna napisał/a 26 września 2020 o 22:37:
Wnet październik zapuka do drzwi. Wrzesień przemknął niepostrzeżenie. Niektorzy zgłębiają tajniki fizyki . Zawsze cieszyło mnie to, że wsród bohaterów Jeżycjady byli jej fani. Wiersze piękne okraszone zdjeciami. Zielone wazony urocze. Pozdrawiamy :)
Wnet październik zapuka do drzwi. Wrzesień przemknął niepostrzeżenie. Niektorzy zgłębiają tajniki fizyki . Zawsze cieszyło mnie to, że wsród bohaterów Jeżycjady byli jej fani. Wiersze piękne okraszone zdjeciami. Zielone wazony urocze. Pozdrawiamy :)
Justyna z Brodnica napisał/a 26 września 2020 o 20:44:
Dobry wieczór, jakie piękne jesienne zdjęcia. Najbardziej przemawia do mnie to z oknem i zielenią poza nim. Takie pełne nadziei i tajemniczej obietnicy. Pozdrawiam serdecznie i idę smażyć, jakże jesienne, powidła.
Dobry wieczór, jakie piękne jesienne zdjęcia. Najbardziej przemawia do mnie to z oknem i zielenią poza nim. Takie pełne nadziei i tajemniczej obietnicy. Pozdrawiam serdecznie i idę smażyć, jakże jesienne, powidła.
Evu z Warszawa/Ryki napisał/a 26 września 2020 o 19:33:
Droga Pani Małgorzato, dziękuję za ciepłe przywitanie. Dla ścisłości, nie jestem zupełnie nowym gościem w Księdze - jako fanka od lat wielu, wpadałam od czasu do czasu na stronę, również do komentarzy, ale w ich zwrotnej lubię naturalnie mogło się to zagubić. Oprócz ostatniego wpisu, najbardziej niedawno polecałam Pani i Czyteln(cz)ikom recytacje poezji Miłosza w wykonaniu Kacpra Gugały na Youtube. Po najnowszym wpisie zabiło mi mocniej serce na sugestie o osadzeniu akcji Chucherka w przeszłości - do tej pory retrospekcyjna Kalamburka jest dla mnie najbardziej poruszająca i niezwykła. W różnych książkach, a także w filmach lubię "tło historyczne", prequele i subtelne dopowiedzenia - taki osobisty szczegół. Marto z Poznania, mam tak jak Ty - już fragment z Jeżycjady sprawia, że czuję się jakbym odwiedzała bliskich, robi się spokojnie, a do serca wnika ciepło. Warto też wtedy czasem pomyśleć o tych wszystkich, którzy czują się podobnie - i już włącza się poczucie harmonii i szerszego zrozumienia z całkiem sporą grupą fanów :) Pozdrawiam ciepło wszystkich o wieczornej porze - tym razem z Ryk.
Droga Pani Małgorzato, dziękuję za ciepłe przywitanie. Dla ścisłości, nie jestem zupełnie nowym gościem w Księdze - jako fanka od lat wielu, wpadałam od czasu do czasu na stronę, również do komentarzy, ale w ich zwrotnej lubię naturalnie mogło się to zagubić. Oprócz ostatniego wpisu, najbardziej niedawno polecałam Pani i Czyteln(cz)ikom recytacje poezji Miłosza w wykonaniu Kacpra Gugały na Youtube. Po najnowszym wpisie zabiło mi mocniej serce na sugestie o osadzeniu akcji Chucherka w przeszłości - do tej pory retrospekcyjna Kalamburka jest dla mnie najbardziej poruszająca i niezwykła. W różnych książkach, a także w filmach lubię "tło historyczne", prequele i subtelne dopowiedzenia - taki osobisty szczegół. Marto z Poznania, mam tak jak Ty - już fragment z Jeżycjady sprawia, że czuję się jakbym odwiedzała bliskich, robi się spokojnie, a do serca wnika ciepło. Warto też wtedy czasem pomyśleć o tych wszystkich, którzy czują się podobnie - i już włącza się poczucie harmonii i szerszego zrozumienia z całkiem sporą grupą fanów :) Pozdrawiam ciepło wszystkich o wieczornej porze - tym razem z Ryk.
Zgred z Wyspy napisał/a 26 września 2020 o 12:54:
Wpływ księżyca?
Wpływ księżyca?
ola napisał/a 26 września 2020 o 12:46:
Kocimiętko, to jest lunaria! Inaczej: judaszowe srebrniki!
Kocimiętko, to jest lunaria! Inaczej: judaszowe srebrniki!
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 26 września 2020 o 12:03:
Po dokładniejszym przyjrzeniu się gałązkom, stwierdzam, że chyba jednak nie są brzozowe. :)
Po dokładniejszym przyjrzeniu się gałązkom, stwierdzam, że chyba jednak nie są brzozowe. :)
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 26 września 2020 o 11:59:
Dzień dobry, czekamy niecierpliwe na „Na Jowisza 2” i „Chucherko”. Ostatnio zaraziłam miłością do Jeżycjady moją Drogą Siostrę. Czyta teraz „Opium w rosole”. :) Muszę ją jeszcze zachęcić żeby się wpisała do Księgi Gości. Jestem właśnie w trakcie układania książek na nowych półkach. Rzeczywiście przyjemne uczucie :) Mam też jedno pytanie. Cóż to za cudeńka wiszą na brzozowych (?) gałązkach. Wyglądają ślicznie. Jak takie zamarznięte okrągłe sopelki. Pozdrawiam, Kocimiętka
Dzień dobry, czekamy niecierpliwe na „Na Jowisza 2” i „Chucherko”. Ostatnio zaraziłam miłością do Jeżycjady moją Drogą Siostrę. Czyta teraz „Opium w rosole”. :) Muszę ją jeszcze zachęcić żeby się wpisała do Księgi Gości. Jestem właśnie w trakcie układania książek na nowych półkach. Rzeczywiście przyjemne uczucie :) Mam też jedno pytanie. Cóż to za cudeńka wiszą na brzozowych (?) gałązkach. Wyglądają ślicznie. Jak takie zamarznięte okrągłe sopelki. Pozdrawiam, Kocimiętka
Magda Z. napisał/a 25 września 2020 o 21:57:
Z tym że - o ile dobrze zrozumiałam Autorkę - to co dotychczas zostało napisane nie dotyczyło lockdownu, maseczek, pandemii etc. Należałoby to więc zapewne wyrzucić, zmienić lub mocno poprawić - bo, jakby nie było, przymusowe zamknięcie w domach może mieć spore znaczenie dla fabuły - przypuszczalnie niektóre sytuacje czy wręcz zwroty akcji nie mogłyby już zaistnieć, zwłaszcza jeśli czas wydarzeń dotyczył wiosny roku 2020. Poza tym - małe realia są ok. Zresztą - niechże już "Chucherko" będzie jakie będzie (i kiedy będzie) - byle by było. Ale myślę, że Autorka coś wymyśli. Z taką nadzieją trwam w oczekiwaniu:) PS. "Geniusia jako ostroga" bardzo mi się podoba, zapadło mi to porównanie w pamięć.
Z tym że - o ile dobrze zrozumiałam Autorkę - to co dotychczas zostało napisane nie dotyczyło lockdownu, maseczek, pandemii etc. Należałoby to więc zapewne wyrzucić, zmienić lub mocno poprawić - bo, jakby nie było, przymusowe zamknięcie w domach może mieć spore znaczenie dla fabuły - przypuszczalnie niektóre sytuacje czy wręcz zwroty akcji nie mogłyby już zaistnieć, zwłaszcza jeśli czas wydarzeń dotyczył wiosny roku 2020. Poza tym - małe realia są ok. Zresztą - niechże już "Chucherko" będzie jakie będzie (i kiedy będzie) - byle by było. Ale myślę, że Autorka coś wymyśli. Z taką nadzieją trwam w oczekiwaniu:) PS. "Geniusia jako ostroga" bardzo mi się podoba, zapadło mi to porównanie w pamięć.
Gio napisał/a 25 września 2020 o 21:04:
Jeśli można dorzucić swój kamyczek w kwestii czasu akcji "Chucherka", to ja tak jak Karolina i AgnieszkaO. Dla mnie też ta dyskretna (o właśnie!) obecność realiów w tle zawsze była wielkim atutem Jeżycjady.
Jeśli można dorzucić swój kamyczek w kwestii czasu akcji "Chucherka", to ja tak jak Karolina i AgnieszkaO. Dla mnie też ta dyskretna (o właśnie!) obecność realiów w tle zawsze była wielkim atutem Jeżycjady.
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 25 września 2020 o 09:31:
Zgadzam się z wpisem Karoliny odnośnie umiejscowienia czasowego Chucherka. Bardzo cenię Jeżycjadę także za bieżącą rzeczywistość, która zawsze jest dyskretnie w tle i po pewnym czasie staje się historią. A historia to nauczycielka życia, dlatego nie bójmy się dzisiejszej codzienności :)
Zgadzam się z wpisem Karoliny odnośnie umiejscowienia czasowego Chucherka. Bardzo cenię Jeżycjadę także za bieżącą rzeczywistość, która zawsze jest dyskretnie w tle i po pewnym czasie staje się historią. A historia to nauczycielka życia, dlatego nie bójmy się dzisiejszej codzienności :)
Karolina napisał/a 24 września 2020 o 20:20:
Serdecznie dziękuję za Pani powieści, spośród których trzy ("Język Trolli", "Żaba" i "Czarna polewka") czytane po raz kolejny po latach umiliły mi ostatnio pobyt w szpitalu. Z niecierpliwością ale i z pewną obawą czekam na "Chucherko". Nie kryje się faktu, że Pani twórczość ma wartość historyczną. Chciałabym, żeby moje wnuczęta sięgając kiedyś po "Chucherko", tak jak moje dzieci po "Kwiat kalafiora", miały jednak możność spojrzenia na współczesny zamaskowany świat bez przemilczeń, jakkolwiek dla nas jest to rzeczywistość trudna, a z tego co zrozumiałam chce Pani osadzić akcję w przeszłości lub w przyszłości i wyprzeć wszelkie okoliczności towarzyszące chwili obecnej? A przecież są to realia tak burzliwe, że mogłyby stanowić świetne tło dla różnych wydarzeń... Carpe diem!
Serdecznie dziękuję za Pani powieści, spośród których trzy ("Język Trolli", "Żaba" i "Czarna polewka") czytane po raz kolejny po latach umiliły mi ostatnio pobyt w szpitalu. Z niecierpliwością ale i z pewną obawą czekam na "Chucherko". Nie kryje się faktu, że Pani twórczość ma wartość historyczną. Chciałabym, żeby moje wnuczęta sięgając kiedyś po "Chucherko", tak jak moje dzieci po "Kwiat kalafiora", miały jednak możność spojrzenia na współczesny zamaskowany świat bez przemilczeń, jakkolwiek dla nas jest to rzeczywistość trudna, a z tego co zrozumiałam chce Pani osadzić akcję w przeszłości lub w przyszłości i wyprzeć wszelkie okoliczności towarzyszące chwili obecnej? A przecież są to realia tak burzliwe, że mogłyby stanowić świetne tło dla różnych wydarzeń... Carpe diem!
Magdalena z Warszawa napisał/a 23 września 2020 o 22:03:
Pani Małgosiu! Tak się cieszę, że mogę do pani napisać! Dziękuję Bogu za panią i pani książki. Za to ciepło, które w nich jest, za humor, za mądrość... Co prawda jedyna Magdusia, o której pani pisze nie przynosi chluby mojemu imieniu, ale o to się nie obrażam! W wieku lat dwudziestu siedmiu zaczęłam czytać pani książki na nowo, od początku (kiedyś czytałam w podstawówce). Potrzebowałam lektury, która podniesie mnie na duchu i wywoła uśmiech, a nie przygniecie. Jak zaczęłam... tak w ciągu półtora roku przeczytałam wszystkie tomy! Dziś skończyłam „Ciotkę Zgryzotkę”. Jestem bardzo wdzięczna pani za wzruszenia. Za to, że przywraca mi pani wiarę w to, że jest możliwa szczęśliwa rodzina. Uczy mnie pani dystansu. Te książki pomogły mi w wielu bardzo trudnych chwilach, były pocieszeniem. I wniosły dużo radości w moją codzienność. Kiedy myślę o postaciach z „Jeżycjady”, na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu pojawia się uczucie ciepła. Będę bardzo niecierpliwie czekać na „Chucherko”! A w międzyczasie przeczytam „Krystynę, córkę Lavransa”. Magda
Pani Małgosiu! Tak się cieszę, że mogę do pani napisać! Dziękuję Bogu za panią i pani książki. Za to ciepło, które w nich jest, za humor, za mądrość... Co prawda jedyna Magdusia, o której pani pisze nie przynosi chluby mojemu imieniu, ale o to się nie obrażam! W wieku lat dwudziestu siedmiu zaczęłam czytać pani książki na nowo, od początku (kiedyś czytałam w podstawówce). Potrzebowałam lektury, która podniesie mnie na duchu i wywoła uśmiech, a nie przygniecie. Jak zaczęłam... tak w ciągu półtora roku przeczytałam wszystkie tomy! Dziś skończyłam „Ciotkę Zgryzotkę”. Jestem bardzo wdzięczna pani za wzruszenia. Za to, że przywraca mi pani wiarę w to, że jest możliwa szczęśliwa rodzina. Uczy mnie pani dystansu. Te książki pomogły mi w wielu bardzo trudnych chwilach, były pocieszeniem. I wniosły dużo radości w moją codzienność. Kiedy myślę o postaciach z „Jeżycjady”, na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu pojawia się uczucie ciepła. Będę bardzo niecierpliwie czekać na „Chucherko”! A w międzyczasie przeczytam „Krystynę, córkę Lavransa”. Magda
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 23 września 2020 o 19:07:
Droga Pani Małgorzato! Właśnie rozpoczęłam czytanie Na Jowisza. Delektuję się i dawkuję sobie kolejne rozdziały. Przyszło mi do głowy, że ciekawie byłoby przeczytać też książki, które dla Pani są ulubione. Czy mogłaby Pani polecić takie? Ulubione lub inne godne polecenia. Pozdrawiam serdecznie!
Droga Pani Małgorzato! Właśnie rozpoczęłam czytanie Na Jowisza. Delektuję się i dawkuję sobie kolejne rozdziały. Przyszło mi do głowy, że ciekawie byłoby przeczytać też książki, które dla Pani są ulubione. Czy mogłaby Pani polecić takie? Ulubione lub inne godne polecenia. Pozdrawiam serdecznie!
Bella z Poznań napisał/a 23 września 2020 o 12:28:
Dzień Dobry, Pani Musierowicz! Jak cudownie jest tu wrócić po jakimś czasie! Ostatnio postanowiłam ponownie zawitać u Borejków i znów przeczytać ,,Jeżycjadę". Uwielbiam ten klimat, humor i w ogóle całą atmosferę Pani książek. Cudownie jest przypomnieć sobie perypetie sióstr Borejko i innych bohaterów. Kiedyś mama zachęciła mnie do przeczytania ,,Jeżycjady". Były to książki, które czytała w młodości. Wtedy poznałam je po raz pierwszy. Bardzo mi się spodobały, a teraz jak do nich powracam, mama postanowiła przypomnieć sobie stare, dobre czasy i też znów je czyta! I jest ponownie zachwycona. Stworzyła Pani niesamowitą serię, która podoba się wielu pokoleniom. Uwielbiam zanurzać się w świecie Borejków: ciepłym, optymistycznym, zabawnym. Będę chyba znów regularnym gościem tej strony, aby być na bieżąco :) Pozdrawiam!
Dzień Dobry, Pani Musierowicz! Jak cudownie jest tu wrócić po jakimś czasie! Ostatnio postanowiłam ponownie zawitać u Borejków i znów przeczytać ,,Jeżycjadę". Uwielbiam ten klimat, humor i w ogóle całą atmosferę Pani książek. Cudownie jest przypomnieć sobie perypetie sióstr Borejko i innych bohaterów. Kiedyś mama zachęciła mnie do przeczytania ,,Jeżycjady". Były to książki, które czytała w młodości. Wtedy poznałam je po raz pierwszy. Bardzo mi się spodobały, a teraz jak do nich powracam, mama postanowiła przypomnieć sobie stare, dobre czasy i też znów je czyta! I jest ponownie zachwycona. Stworzyła Pani niesamowitą serię, która podoba się wielu pokoleniom. Uwielbiam zanurzać się w świecie Borejków: ciepłym, optymistycznym, zabawnym. Będę chyba znów regularnym gościem tej strony, aby być na bieżąco :) Pozdrawiam!
Klaudyna napisał/a 23 września 2020 o 11:44:
DUA, jak to dobrze, że w "Chucherku" nie będzie ani tzw. pandemii ani maseczek! Jak zawsze jest Pani w awangardzie. I tak trzeba. Niech przynajmniej w literaturze będzie normalnie, skoro w życiu takie science-fiction...
DUA, jak to dobrze, że w "Chucherku" nie będzie ani tzw. pandemii ani maseczek! Jak zawsze jest Pani w awangardzie. I tak trzeba. Niech przynajmniej w literaturze będzie normalnie, skoro w życiu takie science-fiction...
Anna z Poznań napisał/a 23 września 2020 o 10:29:
Najpiękniejsza Różo Poznania! Zawsze tak Panią nazywałam (Danuta lat 92), gdy sięgam po pełne uroku Pani powieści, towarzyszą mi radość, uspokojenie i najweselszy śmiech. Mam wrażenie, że spotykam najlepszych przyjaciół, których wszystkich kocham, nikogo nie wyróżniając. Skołatane nerwy i bolące od trosk codziennych serce się uspokajają a zły nastrój mija, gdy tylko znajdę się ze wszystkimi przy stole w kuchni Borejków. Życzę Pani - Różo Poznania, aby czytelnicy zawsze jak ja - szczerze i gorąco Panią kochali!
Najpiękniejsza Różo Poznania! Zawsze tak Panią nazywałam (Danuta lat 92), gdy sięgam po pełne uroku Pani powieści, towarzyszą mi radość, uspokojenie i najweselszy śmiech. Mam wrażenie, że spotykam najlepszych przyjaciół, których wszystkich kocham, nikogo nie wyróżniając. Skołatane nerwy i bolące od trosk codziennych serce się uspokajają a zły nastrój mija, gdy tylko znajdę się ze wszystkimi przy stole w kuchni Borejków. Życzę Pani - Różo Poznania, aby czytelnicy zawsze jak ja - szczerze i gorąco Panią kochali!
Jowisia z Poznań napisał/a 22 września 2020 o 18:08:
Annuszko droga, tak, niestety zniknął dział ekartki- ustąpił miejsca księdze gości. pozdrawiam:)
Annuszko droga, tak, niestety zniknął dział ekartki- ustąpił miejsca księdze gości. pozdrawiam:)
Chesterka z Gdańsk napisał/a 22 września 2020 o 16:53:
Ach miechunki, jak lampki przy tabernakulum albo Serce, które się tam skrywa, takie kruche, a przetrzyma każdy chłód... Takie skojarzenia. Pozdrawiam Jakie piękne zdjęcia, Kochana Autorko! Czy to nowe hobby?
Ach miechunki, jak lampki przy tabernakulum albo Serce, które się tam skrywa, takie kruche, a przetrzyma każdy chłód... Takie skojarzenia. Pozdrawiam Jakie piękne zdjęcia, Kochana Autorko! Czy to nowe hobby?
Marta z Poznań napisał/a 22 września 2020 o 15:06:
Zacznę od końca - skoro napisała Pani dwie wersje "Chucherka" - to może warto wydać obie? Pani książki tak dobrze się czyta, że szkoda zmarnować kawał już napisanego dobrego tekstu? Tak jak w opowiadaniu "O psie, który jeździł koleją" - każdy mógł wybrać, które zakończenie woli (choć ja niestety chcąc wierzyć w to bardziej optymistyczne, nie mogę się od II kl podstawówki pozbyć wizji tego bardziej dramatycznego). A teraz od początku: „Szósta klepkę” dostałam na 12’te urodziny i od tamtej pory uwielbiam Pani książki, poczucie humoru, podejście do świata i innych ludzi. Gdy pojawia się nowa – pochłaniam od razu. Gdy mam kiepski humor – biorę starą i czytam choć parę stron i czuje się jakbym wpadła do świetnych znajomych na chwilę w gości. Dużo tekstów weszło do naszej rodziny i uwielbiamy się nimi przerzucać . Pokochałam też Poznań, który wybrałam na miejsce studiów dlatego, że był tak pięknie przez Panią opisany – i mieszkam tu już ćwierć wieku, nadal uważając, że to piękne miasto (chodzą słuchy, że wiele osób wybrało to miejsce do życia właśnie na podstawie „Jeżycjady”, można uznać, że przyczyniła się Pani w dużym stopniu do zaludnienia stolicy Wielkopolski. 😊 A teraz odkryłam, że można do Pani napisać, to prawie jakbym Panią poznała osobiście. Wspaniałe uczucie 😊 Pozdrawiam serdecznie !
Zacznę od końca - skoro napisała Pani dwie wersje "Chucherka" - to może warto wydać obie? Pani książki tak dobrze się czyta, że szkoda zmarnować kawał już napisanego dobrego tekstu? Tak jak w opowiadaniu "O psie, który jeździł koleją" - każdy mógł wybrać, które zakończenie woli (choć ja niestety chcąc wierzyć w to bardziej optymistyczne, nie mogę się od II kl podstawówki pozbyć wizji tego bardziej dramatycznego). A teraz od początku: „Szósta klepkę” dostałam na 12’te urodziny i od tamtej pory uwielbiam Pani książki, poczucie humoru, podejście do świata i innych ludzi. Gdy pojawia się nowa – pochłaniam od razu. Gdy mam kiepski humor – biorę starą i czytam choć parę stron i czuje się jakbym wpadła do świetnych znajomych na chwilę w gości. Dużo tekstów weszło do naszej rodziny i uwielbiamy się nimi przerzucać . Pokochałam też Poznań, który wybrałam na miejsce studiów dlatego, że był tak pięknie przez Panią opisany – i mieszkam tu już ćwierć wieku, nadal uważając, że to piękne miasto (chodzą słuchy, że wiele osób wybrało to miejsce do życia właśnie na podstawie „Jeżycjady”, można uznać, że przyczyniła się Pani w dużym stopniu do zaludnienia stolicy Wielkopolski. 😊 A teraz odkryłam, że można do Pani napisać, to prawie jakbym Panią poznała osobiście. Wspaniałe uczucie 😊 Pozdrawiam serdecznie !
Annuszka napisał/a 22 września 2020 o 12:51:
Droga Pani Małgosiu, o rety rety! Czy dobrze mi się zdaje, iż z tejże strony zniknęły Pani odręcznie malowane e-kartki na różnorakie okazje i festy? Byłaby to ogromna strata... Łączę pozdrowienia A.
Droga Pani Małgosiu, o rety rety! Czy dobrze mi się zdaje, iż z tejże strony zniknęły Pani odręcznie malowane e-kartki na różnorakie okazje i festy? Byłaby to ogromna strata... Łączę pozdrowienia A.
Domisia z Bydgoszcz napisał/a 22 września 2020 o 11:36:
Pani Małgosiu! Czy myślała Pani kiedyś by swoje ilustracje, ryciny utrwalić na kartach? Żeby powstały tak subtelne wydruki w różnych formatach... och! I my byśmy je mogli nabyć by potem ozdobić nasze domy :-) ja już dawno temu szukałam sobie Pani rycin, zrobiłam raz ksero nawet - Agnieszka tuląca Maleństwo i miałam w ramce. Lubię tez bardzo akwarelki z książek Emilki, chętnie udekorowałabym nimi pokój dzieci! Już mam to wszystko przed oczyma - obowiązkowo w passe-partout...
Pani Małgosiu! Czy myślała Pani kiedyś by swoje ilustracje, ryciny utrwalić na kartach? Żeby powstały tak subtelne wydruki w różnych formatach... och! I my byśmy je mogli nabyć by potem ozdobić nasze domy :-) ja już dawno temu szukałam sobie Pani rycin, zrobiłam raz ksero nawet - Agnieszka tuląca Maleństwo i miałam w ramce. Lubię tez bardzo akwarelki z książek Emilki, chętnie udekorowałabym nimi pokój dzieci! Już mam to wszystko przed oczyma - obowiązkowo w passe-partout...
Mimi M. napisał/a 22 września 2020 o 08:09:
Czytam właśnie książkę "Poznań Borejkow" autorstwa Kingi Czachowskiej i Doroty Szczerby. Bardzo ciekawy komentarz do Jezycjady (swoją drogą, ta książka składa się w sporej części ze znajomych jezycjadowych cytatow:*), a w świetle "Na Jowisza!" stanowi coś w rodzaju dodatkowego reflektora, który pozwala na spojrzenie pod nowym kątem na urokliwe poznańskie uliczki, ulice, kamienice, wille, miejsca rekreacji... kawał solidnej roboty! Każdy rozdział to szlak innego bohatera: Gabrysi, Idy, Nutrii, Patrycji, Anieli, Elki, Belli, Mili i Ignacego, Maćka i Kreski, Geniusi. Polecam! Książka tak bardzo jezycjadowa, tak przesiaknieta obecnością Borejkow (i ich Twórczyni, oczywiście!), a jednak - "psiakrostka!" - tak odmienna! :-)
Czytam właśnie książkę "Poznań Borejkow" autorstwa Kingi Czachowskiej i Doroty Szczerby. Bardzo ciekawy komentarz do Jezycjady (swoją drogą, ta książka składa się w sporej części ze znajomych jezycjadowych cytatow:*), a w świetle "Na Jowisza!" stanowi coś w rodzaju dodatkowego reflektora, który pozwala na spojrzenie pod nowym kątem na urokliwe poznańskie uliczki, ulice, kamienice, wille, miejsca rekreacji... kawał solidnej roboty! Każdy rozdział to szlak innego bohatera: Gabrysi, Idy, Nutrii, Patrycji, Anieli, Elki, Belli, Mili i Ignacego, Maćka i Kreski, Geniusi. Polecam! Książka tak bardzo jezycjadowa, tak przesiaknieta obecnością Borejkow (i ich Twórczyni, oczywiście!), a jednak - "psiakrostka!" - tak odmienna! :-)
Rta z Zielona Góra napisał/a 20 września 2020 o 23:36:
Kocham Panią za książki ,za to ,że dzięki tym książkom można wyjść z dołka.
Kocham Panią za książki ,za to ,że dzięki tym książkom można wyjść z dołka.
Polonistka z Poznań napisał/a 20 września 2020 o 22:26:
Droga Pani Małgosiu, na portalu Wielkopolska Historycznie, opisującym historię naszego wspaniałego regionu, ukazał się artykuł o Pani cyklu! "Wycieczka po Wielkopolsce śladami bohaterów sagi Małgorzaty Musierowicz". Pozdrawiam serdecznie!
Droga Pani Małgosiu, na portalu Wielkopolska Historycznie, opisującym historię naszego wspaniałego regionu, ukazał się artykuł o Pani cyklu! "Wycieczka po Wielkopolsce śladami bohaterów sagi Małgorzaty Musierowicz". Pozdrawiam serdecznie!
Madziejka napisał/a 20 września 2020 o 00:12:
Szanowna Autorko! Drodzy "Księgoście"! Jak to dobrze, że jest miejsce, w którym można wzmocnić wiarę w drugiego człowieka. Ta Księga to taka filia Jeżycjady. Tu też jest dobrze, mądrze i ciepło... Pani Małgorzato! Nie umiem opisać radości, którą poczułam, gdy przeczytałam o Pani pracy nad drugą częścią " Na Jowisza"! Pierwsza mnie zachwyciła. Czuję, że z drugą będzie podobnie. Wiem, że dalsza część mojego wpisu może przywodzić na myśl koncert życzeń, ale byłoby cudownie, gdyby zechciała Pani zamieścić w tej książce dwie rzeczy. 1. Rzut mieszkania Borejków. 2. Drzewo genealogiczne rodu Borejków, a przynajmniej wykaz lat urodzin poszczególnych ich członków. Serdecznie pozdrawiam Panią i wszystkich Czytelników!
Szanowna Autorko! Drodzy "Księgoście"! Jak to dobrze, że jest miejsce, w którym można wzmocnić wiarę w drugiego człowieka. Ta Księga to taka filia Jeżycjady. Tu też jest dobrze, mądrze i ciepło... Pani Małgorzato! Nie umiem opisać radości, którą poczułam, gdy przeczytałam o Pani pracy nad drugą częścią " Na Jowisza"! Pierwsza mnie zachwyciła. Czuję, że z drugą będzie podobnie. Wiem, że dalsza część mojego wpisu może przywodzić na myśl koncert życzeń, ale byłoby cudownie, gdyby zechciała Pani zamieścić w tej książce dwie rzeczy. 1. Rzut mieszkania Borejków. 2. Drzewo genealogiczne rodu Borejków, a przynajmniej wykaz lat urodzin poszczególnych ich członków. Serdecznie pozdrawiam Panią i wszystkich Czytelników!
Anette napisał/a 19 września 2020 o 21:19:
Ja jestem bardzo ciekawa relacji Nutrii i Robrojka, bo tak mało o nich wiemy, w porównaniu z pozostałymi siostrami Borejko. Cieszę się, że Natalia nie zaprzestała pisać wierszy, że Robrojek dumny jest ze swoich synów (fajna scena rozmowy Jędrka i Szymona z Agą w "Febliku" podczas zapoznawczego obiadu). PS. Dziś uświadomiłam sobie, że nie wiemy jak wyglądał Sławek Lewandowski, niegdyś narzeczony Idusi!
Ja jestem bardzo ciekawa relacji Nutrii i Robrojka, bo tak mało o nich wiemy, w porównaniu z pozostałymi siostrami Borejko. Cieszę się, że Natalia nie zaprzestała pisać wierszy, że Robrojek dumny jest ze swoich synów (fajna scena rozmowy Jędrka i Szymona z Agą w "Febliku" podczas zapoznawczego obiadu). PS. Dziś uświadomiłam sobie, że nie wiemy jak wyglądał Sławek Lewandowski, niegdyś narzeczony Idusi!
Jowisia z Poznań napisał/a 19 września 2020 o 20:22:
DUA, mam małe pytanie: czy planuje Pani zrobić w najbliższym czasie spotkanie autorskie? przybędę choćby i z koła podbiegunowego! strasznie za Panią tęsknię! no i mam pytanie, pewnie głupie za co z góry przepraszam: czy lubi Pani czekoladki z nadzieniem miętowym? dla mnie TO JEST SMAK...
DUA, mam małe pytanie: czy planuje Pani zrobić w najbliższym czasie spotkanie autorskie? przybędę choćby i z koła podbiegunowego! strasznie za Panią tęsknię! no i mam pytanie, pewnie głupie za co z góry przepraszam: czy lubi Pani czekoladki z nadzieniem miętowym? dla mnie TO JEST SMAK...
WiolaM. napisał/a 19 września 2020 o 17:29:
Ależ bym dołączyła do tej bieszczadzkiej wyprawy Madzi Z.! Nie byłam już dwa lata w górach, i tak tęsknię, tęsknię, przeglądając zdjęcia i mapki... I za Bisią, i drogą mi Nutrią, bliską charakterem, która ciągle gubiła się w życiu i wszystko tak głęboko przeżywała też tęsknię. I za Robrojkiem, przy którym naprawdę można poczuć się sobą, usiąść w swetrze pełnym drewnianych pachnących wiór i trwać w poczuciu bezpieczeństwa. Powodzenia Wam Mamusie w dzieleniu się ukochanymi książkami ze swoimi dziećmi. To na pewno będzie radość! Pozdrowienia dla Pani Małgosi i wszystkich Księgowych! : )
Ależ bym dołączyła do tej bieszczadzkiej wyprawy Madzi Z.! Nie byłam już dwa lata w górach, i tak tęsknię, tęsknię, przeglądając zdjęcia i mapki... I za Bisią, i drogą mi Nutrią, bliską charakterem, która ciągle gubiła się w życiu i wszystko tak głęboko przeżywała też tęsknię. I za Robrojkiem, przy którym naprawdę można poczuć się sobą, usiąść w swetrze pełnym drewnianych pachnących wiór i trwać w poczuciu bezpieczeństwa. Powodzenia Wam Mamusie w dzieleniu się ukochanymi książkami ze swoimi dziećmi. To na pewno będzie radość! Pozdrowienia dla Pani Małgosi i wszystkich Księgowych! : )
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 19 września 2020 o 10:23:
O tak! Też jestem ciekawa co u Belli :) Dołączam się do maleńkiej prośby Mimi M.
O tak! Też jestem ciekawa co u Belli :) Dołączam się do maleńkiej prośby Mimi M.
Ilka napisał/a 18 września 2020 o 21:33:
Kochanej Autorce i Wam mili Goście przesyłam serdeczne uściski. Dołączam do nich ciepłe, jesienne pozdrowienia z gałązką owocującej dzikiej róży (rosa canina) i fragmentem wiersza K. I. Gałczyńskiego: Za Dzi­kiej Róży za­pa­chem idź na za­wsze upo­jo­ny wśród dróg - bę­dzie cię wiódł jak cza­ro­dziej­ski flet i bę­dziesz szedł, i bę­dziesz szedł, aż zo­ba­czysz furt­kę i próg (...)
Kochanej Autorce i Wam mili Goście przesyłam serdeczne uściski. Dołączam do nich ciepłe, jesienne pozdrowienia z gałązką owocującej dzikiej róży (rosa canina) i fragmentem wiersza K. I. Gałczyńskiego: Za Dzi­kiej Róży za­pa­chem idź na za­wsze upo­jo­ny wśród dróg - bę­dzie cię wiódł jak cza­ro­dziej­ski flet i bę­dziesz szedł, i bę­dziesz szedł, aż zo­ba­czysz furt­kę i próg (...)
Mimi M. napisał/a 18 września 2020 o 21:33:
A właśnie, kochana Pani Małgosiu, czy można mieć maleńka prośbę? Otóż, skoro głównym bohaterem "Chucherka" ma zostać Jędruś, a zatem (przypuszczam) wyceluje Pani obiektyw w stronę rodziny Rojkow, czy powie nam Pani również kilka słów na temat Belli, córki Robrojka? Ciekawa jestem, jak jej się życie ułożyło u boku Czarka:) w "Ciotce" zostawiła nam ja Pani w finale ciąży - ciekawe, kto tam się urodził? ;) pozdrawiam poznowrzesniowo:)
A właśnie, kochana Pani Małgosiu, czy można mieć maleńka prośbę? Otóż, skoro głównym bohaterem "Chucherka" ma zostać Jędruś, a zatem (przypuszczam) wyceluje Pani obiektyw w stronę rodziny Rojkow, czy powie nam Pani również kilka słów na temat Belli, córki Robrojka? Ciekawa jestem, jak jej się życie ułożyło u boku Czarka:) w "Ciotce" zostawiła nam ja Pani w finale ciąży - ciekawe, kto tam się urodził? ;) pozdrawiam poznowrzesniowo:)
Mimi M. napisał/a 18 września 2020 o 21:27:
Gabrielo, mam podobne macierzyńskie ambicje :) też czekam, aż moja Córeczka podrośnie, żeby ją zarazić miłością do Jeżycjady! Aniu, podziwiam Cię! Wychować szóstkę dzieci to nie lada sztuka! Zwłaszcza, jeśli któreś z nich wymaga wyjątkowej opieki. Wielki szacunek dla dzielnej Mamy! ♡
Gabrielo, mam podobne macierzyńskie ambicje :) też czekam, aż moja Córeczka podrośnie, żeby ją zarazić miłością do Jeżycjady! Aniu, podziwiam Cię! Wychować szóstkę dzieci to nie lada sztuka! Zwłaszcza, jeśli któreś z nich wymaga wyjątkowej opieki. Wielki szacunek dla dzielnej Mamy! ♡
Ania z Rudzica napisał/a 18 września 2020 o 16:29:
Z całego serca pozdrawiam!Wiersze,które Pani prezentuje na swojej stronie stały się dla mnie inspiracją.Mottem tegorocznej wiosny i lata były słowa:"W przedziwnym mieszkam ogrodzie, gdzie żyją kwiaty i ludzie(...)." Pięknie zakwitły tulipany, żonkile, orliki,róże, hortensje...(a myślałam,że ja to "nie mam ręki do kwiatów"). Jeszcze się uczę kwiatów obłaskawiania, ale każdego roku trawy mniej,kwiatów więcej. "Jeżycjadę" poznałam po trzydziestce, to moje ukojenie i wytchnienie(mamy 6 dzieci,najstarszy Dominik ma 15 lat, jest niemówiącym niepełnosprawnym intelekt. autystą, najmłodsza trzyletnia Hiacynta,pomiędzy nimi:Paweł,Mikołaj,Marta). Dziękuję za tytaniczną pracę, za ciepło, za mądrość.Nie chcę pisać laudacji, ale jestem Pani niezmiernie wdzięczna za każdą książkę i felietony!Może powstaną nowe Frywolitki...Ania
Z całego serca pozdrawiam!Wiersze,które Pani prezentuje na swojej stronie stały się dla mnie inspiracją.Mottem tegorocznej wiosny i lata były słowa:"W przedziwnym mieszkam ogrodzie, gdzie żyją kwiaty i ludzie(...)." Pięknie zakwitły tulipany, żonkile, orliki,róże, hortensje...(a myślałam,że ja to "nie mam ręki do kwiatów"). Jeszcze się uczę kwiatów obłaskawiania, ale każdego roku trawy mniej,kwiatów więcej. "Jeżycjadę" poznałam po trzydziestce, to moje ukojenie i wytchnienie(mamy 6 dzieci,najstarszy Dominik ma 15 lat, jest niemówiącym niepełnosprawnym intelekt. autystą, najmłodsza trzyletnia Hiacynta,pomiędzy nimi:Paweł,Mikołaj,Marta). Dziękuję za tytaniczną pracę, za ciepło, za mądrość.Nie chcę pisać laudacji, ale jestem Pani niezmiernie wdzięczna za każdą książkę i felietony!Może powstaną nowe Frywolitki...Ania
Gio napisał/a 18 września 2020 o 12:59:
Niebieski hipopotam? Czemu nie? Może to znaczyć, że jest zintegrowany z niebem. Albo z wodą. :-)
Niebieski hipopotam? Czemu nie? Może to znaczyć, że jest zintegrowany z niebem. Albo z wodą. :-)
Gabriela z Kraków napisał/a 18 września 2020 o 11:58:
Droga Pani Małgorzato! Kocham Jeżycjadę! Zaczęłam ją czytać jeszcze w szkole, a teraz z przyjemnością wróciłam do lektury od samego początku i nadrobiłam wszystkie zaległości. (Myślę, że przeczytam je jeszcze nie raz). Z niecierpliwością czekam na "Chucherko" (z przyjemnością przeczytałabym obie wersje!). Niedawno sama zostałam mamą i już nie mogę się doczekać, kiedy zapoznam moją córeczkę z Pani książkami. Oby było ich jak najwięcej! Przesyłam ciepłe pozdrowienia, Gab!
Droga Pani Małgorzato! Kocham Jeżycjadę! Zaczęłam ją czytać jeszcze w szkole, a teraz z przyjemnością wróciłam do lektury od samego początku i nadrobiłam wszystkie zaległości. (Myślę, że przeczytam je jeszcze nie raz). Z niecierpliwością czekam na "Chucherko" (z przyjemnością przeczytałabym obie wersje!). Niedawno sama zostałam mamą i już nie mogę się doczekać, kiedy zapoznam moją córeczkę z Pani książkami. Oby było ich jak najwięcej! Przesyłam ciepłe pozdrowienia, Gab!
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 18 września 2020 o 08:08:
Dzień dobry! Dobrego dnia dla Kochanej UA i miłych Gości! Ja to jestem ciekawa jak taka miechunka wygląda gdy jest młodziutka, gdy rośnie. Ta kompozycja jest prześliczna. Czy miechunki nie są wesołe i bajkowe? Że też Pan Bóg obmyślił taki kwiatuszek. Lampionik, miłość w klateczce :-) Jak ładnie napisane Rozmarynie. Być jak Mila Borejko! Doczekać z moim „Ignacym” sędziwego wieku... Synek rysuje właśnie hipopotama i zastanawia się czy może on być niebieski :-) Co za świetlisty poranek! Serdeczności!
Dzień dobry! Dobrego dnia dla Kochanej UA i miłych Gości! Ja to jestem ciekawa jak taka miechunka wygląda gdy jest młodziutka, gdy rośnie. Ta kompozycja jest prześliczna. Czy miechunki nie są wesołe i bajkowe? Że też Pan Bóg obmyślił taki kwiatuszek. Lampionik, miłość w klateczce :-) Jak ładnie napisane Rozmarynie. Być jak Mila Borejko! Doczekać z moim „Ignacym” sędziwego wieku... Synek rysuje właśnie hipopotama i zastanawia się czy może on być niebieski :-) Co za świetlisty poranek! Serdeczności!
Jesienna Ada napisał/a 17 września 2020 o 20:53:
Pięknie tu, jesiennie. Wiadomości zachwycające Na Jowisza 2 - pysznie. Miechunki śliczne, że też do tej pory mnie się nie udało ich wysiać, ale wciąż próbuję. Bieszczady w październiku, to jest mój miesiąc i co roku, od ładnych paru lat, tam jeżdżę.Pozdrawiam i ściskam najmilszą Autorkę i cały Lud.
Pięknie tu, jesiennie. Wiadomości zachwycające Na Jowisza 2 - pysznie. Miechunki śliczne, że też do tej pory mnie się nie udało ich wysiać, ale wciąż próbuję. Bieszczady w październiku, to jest mój miesiąc i co roku, od ładnych paru lat, tam jeżdżę.Pozdrawiam i ściskam najmilszą Autorkę i cały Lud.
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 17 września 2020 o 20:14:
A ja dopiero dziś zamówiłam Na Jowisza. Po pierwsze inne książki czekały w kolejce, a po drugie samo czekanie na coś dobrego jest przyjemnością :-)
A ja dopiero dziś zamówiłam Na Jowisza. Po pierwsze inne książki czekały w kolejce, a po drugie samo czekanie na coś dobrego jest przyjemnością :-)
Rozmaryn z Łódź napisał/a 17 września 2020 o 18:17:
Miechunki śliczne! Ma Pani zatem, droga UA, całe bukiety "miłości w klateczkach" (po francusku miechunka to "amour en cage" czyli właśnie "miłość w klatce"). Jakaż radość z oczekiwania na "Na Jowisza 2" i "Chucherko" przeszłościowe lub przyszłościowe. A może by tak oba razem lub "en alternance" czyli na przemian? To byłoby dopiero wyzwanie formalne! Kolory na cudownych Pani zdjęciach po prostu takie jak u Staffa! Jeszcze raz gratuluję nowego talentu i widzę, że "wszystko jeszcze przed nami", jak powiedział Ignacy Borejko do swej żony Mili, gdy mieli po 65 lat. Mam niewiele więcej, więc znów dodaje mi Pani skrzydeł. Dziękuję.
Miechunki śliczne! Ma Pani zatem, droga UA, całe bukiety "miłości w klateczkach" (po francusku miechunka to "amour en cage" czyli właśnie "miłość w klatce"). Jakaż radość z oczekiwania na "Na Jowisza 2" i "Chucherko" przeszłościowe lub przyszłościowe. A może by tak oba razem lub "en alternance" czyli na przemian? To byłoby dopiero wyzwanie formalne! Kolory na cudownych Pani zdjęciach po prostu takie jak u Staffa! Jeszcze raz gratuluję nowego talentu i widzę, że "wszystko jeszcze przed nami", jak powiedział Ignacy Borejko do swej żony Mili, gdy mieli po 65 lat. Mam niewiele więcej, więc znów dodaje mi Pani skrzydeł. Dziękuję.
kris napisał/a 17 września 2020 o 17:35:
Kochana Pani Malgosiu, usmiecham sie do Pani z daleka i bardzo dziekuje za dobre slowo. Bedzie "Na Jowisza 2", jaka wspaniala wiadomosc! Dolaczam sie tez do prosb o "Chucherko" - wyobrazam sobie, ze pisanie o obecnej sytuacji to nielatwe zadanie, ale Pani na pewno znajdzie dobre rozwiazanie (mam nadzieje, ze z tej pierwszej wersji duzo tekstu nie zostalo jednak wyrzucone...). Wiadomosc o dwoch wstepnych wersjach jest budujaca, ciesze sie, ze juz powstaly. Jakie piekne plomieniste kolory na zdjeciach! (W naturze sa z pewnoscia jeszcze piekniejsze). Bardzo lubie jesien, jakos mi nie zal mijajacego lata, moze tez dlatego, ze u nas jest naprawde dlugie i gorace, a wiec dosc meczace. Zycze wiec wszystkim duzo jesiennego, spokojnego slonca i pieknych kolorow, pozdrawiam cieplo z Wyspy!
Kochana Pani Malgosiu, usmiecham sie do Pani z daleka i bardzo dziekuje za dobre slowo. Bedzie "Na Jowisza 2", jaka wspaniala wiadomosc! Dolaczam sie tez do prosb o "Chucherko" - wyobrazam sobie, ze pisanie o obecnej sytuacji to nielatwe zadanie, ale Pani na pewno znajdzie dobre rozwiazanie (mam nadzieje, ze z tej pierwszej wersji duzo tekstu nie zostalo jednak wyrzucone...). Wiadomosc o dwoch wstepnych wersjach jest budujaca, ciesze sie, ze juz powstaly. Jakie piekne plomieniste kolory na zdjeciach! (W naturze sa z pewnoscia jeszcze piekniejsze). Bardzo lubie jesien, jakos mi nie zal mijajacego lata, moze tez dlatego, ze u nas jest naprawde dlugie i gorace, a wiec dosc meczace. Zycze wiec wszystkim duzo jesiennego, spokojnego slonca i pieknych kolorow, pozdrawiam cieplo z Wyspy!
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 17 września 2020 o 16:06:
Czuję się pozdrowiona przez Kocimiętkę. Dziękuję :) Na obrzeżach Rzeszowa mamy widoki lekko bieszczadzkie, więc też jest pięknie!
Czuję się pozdrowiona przez Kocimiętkę. Dziękuję :) Na obrzeżach Rzeszowa mamy widoki lekko bieszczadzkie, więc też jest pięknie!
Magda Z napisał/a 17 września 2020 o 14:51:
Zielona kompozycja z miechunkami jest urocza, Pani Małgosiu. Te wazony! :)
Zielona kompozycja z miechunkami jest urocza, Pani Małgosiu. Te wazony! :)
Magda Z napisał/a 17 września 2020 o 14:47:
Kocimiętko, dziękuję za pozdrowienia;) Wybieram się w ten weekend w Bieszczady, choć nadciąga, zdaje się, ochłodzenie. No i nie wiem czy załapię się już na złotą, polską jesień. Ale co tam, lubię piesze wędrówki, więc sobotnio- niedzielna perspektywa bardzo mnie nęci i cieszy.
Kocimiętko, dziękuję za pozdrowienia;) Wybieram się w ten weekend w Bieszczady, choć nadciąga, zdaje się, ochłodzenie. No i nie wiem czy załapię się już na złotą, polską jesień. Ale co tam, lubię piesze wędrówki, więc sobotnio- niedzielna perspektywa bardzo mnie nęci i cieszy.
mama Isi napisał/a 17 września 2020 o 12:53:
Święta racja, że praca w ogrodzie, praca na własnym kawałku ziemi jest istnym błogosławieństwem.
Święta racja, że praca w ogrodzie, praca na własnym kawałku ziemi jest istnym błogosławieństwem.
mama Isi napisał/a 17 września 2020 o 11:48:
Śliczna ta martwa natura z zielonymi elementami. Tylko czyjż to portret się jawi wyżej tak okrutnie zgilotynowany? Z sadzonką Rambling Rector, nieszczęsną sierotą, już się związałam emocjonalnie. Biedactwo malutkie. Ostatnio chodzę wszędzie bez maseczki i zauważyłam, że odpowiednie służby omijają mnie starannie wzrokiem. Czyżby zarządzenie zostało anulowane, ale żeby nas nie narazić na szok poznawczy, nikt nas o tym nie zawiadomił? No i mamy zapowiedziany niespodziewany koniec lata! Wczoraj człowiek latał w gatkach (tzn. nie ja, lecz Isiątka), a dziś już okutany w polarek. Gdzie jest to moje wymarzone ocieplenie klimatu, ja się pytam!?
Śliczna ta martwa natura z zielonymi elementami. Tylko czyjż to portret się jawi wyżej tak okrutnie zgilotynowany? Z sadzonką Rambling Rector, nieszczęsną sierotą, już się związałam emocjonalnie. Biedactwo malutkie. Ostatnio chodzę wszędzie bez maseczki i zauważyłam, że odpowiednie służby omijają mnie starannie wzrokiem. Czyżby zarządzenie zostało anulowane, ale żeby nas nie narazić na szok poznawczy, nikt nas o tym nie zawiadomił? No i mamy zapowiedziany niespodziewany koniec lata! Wczoraj człowiek latał w gatkach (tzn. nie ja, lecz Isiątka), a dziś już okutany w polarek. Gdzie jest to moje wymarzone ocieplenie klimatu, ja się pytam!?
Aka z Łodzi napisał/a 16 września 2020 o 21:44:
Dobre wieści, jak się cieszę. Dzień dobry wszystkim. Uśmiałam się z Bernarda na kwarantannie. Ciekawostka, może kogoś zainteresuje: Hanna Banaszak wydała nową płytę. Są na niej wiersze miedzy innymi Szymborskiej, Różewicza oraz Josepha Brodsky'ego w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Oczywiście w mistrzowskiej interpretacji.
Dobre wieści, jak się cieszę. Dzień dobry wszystkim. Uśmiałam się z Bernarda na kwarantannie. Ciekawostka, może kogoś zainteresuje: Hanna Banaszak wydała nową płytę. Są na niej wiersze miedzy innymi Szymborskiej, Różewicza oraz Josepha Brodsky'ego w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Oczywiście w mistrzowskiej interpretacji.
Mimi M. napisał/a 16 września 2020 o 21:28:
Kocimiętko, mnie się trafiło kiedyś być w Bieszczadach w połowie października. Co za harmonia barw! Zakochałam się z miejsca :) DUA, ciekawa jestem, jakież to anegdoty i wspomnienia wiążą się że szpitalem im.Raszei ... domyślam się, że będzie tego trochę:) mnie także, podobnie jak Kris i innych Księgowych, poruszyły i wzruszyły informacje o TPN-ie, Miłosławiu i Bibliotece Raczyńskich, które zamieściła Pani w "Na Jowisza!". Ileż ludzkiej mądrości, głębokiego humanizmu, wiary w siłę słowa towarzyszyło powstawaniu takich miejsc! Nieraz myślę, jak potoczyłyby się (niełatwe przecież) dzieje naszego narodu, gdyby nie ludzie kultury, gdyby nie myśl i słowo... czy bylibyśmy w stanie przetrwać w wichrze historii? A przecież miotało nami porządnie:) chwała tym światłym, wielkim ludziom, którzy rozumieli, gdzie kryje się największa moc. Za opowieści o Śmiełowie także dziękuję, szczególnie za umieszczenie w nich wspomnień o Mickiewiczu, spisanych przez jemu współczesnych. Z tym większym podekscytowaniem będę czekać na więcej!
Kocimiętko, mnie się trafiło kiedyś być w Bieszczadach w połowie października. Co za harmonia barw! Zakochałam się z miejsca :) DUA, ciekawa jestem, jakież to anegdoty i wspomnienia wiążą się że szpitalem im.Raszei ... domyślam się, że będzie tego trochę:) mnie także, podobnie jak Kris i innych Księgowych, poruszyły i wzruszyły informacje o TPN-ie, Miłosławiu i Bibliotece Raczyńskich, które zamieściła Pani w "Na Jowisza!". Ileż ludzkiej mądrości, głębokiego humanizmu, wiary w siłę słowa towarzyszyło powstawaniu takich miejsc! Nieraz myślę, jak potoczyłyby się (niełatwe przecież) dzieje naszego narodu, gdyby nie ludzie kultury, gdyby nie myśl i słowo... czy bylibyśmy w stanie przetrwać w wichrze historii? A przecież miotało nami porządnie:) chwała tym światłym, wielkim ludziom, którzy rozumieli, gdzie kryje się największa moc. Za opowieści o Śmiełowie także dziękuję, szczególnie za umieszczenie w nich wspomnień o Mickiewiczu, spisanych przez jemu współczesnych. Z tym większym podekscytowaniem będę czekać na więcej!
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 16 września 2020 o 20:06:
Pani Małgosiu! Uwielbiam Pani wpisy! Są pełne pozytywnej energii i ciepła! Tak samo jak książki. W prawdzie jestem już wśród Gości jakiś czas i Pani wpisy zawsze były pełne ciepła, ale czasem tak jest, że się zbiera na wyznania :) Taak, kolory jesieni są piękne. Mój Tata mówi, że w Bieszczadach najładniej jest właśnie jesienią. Problem jest taki, że te kolory (najbardziej zapierające dech w piersiach) ujawniają się tylko przez krótki czas, po pierwszych przymrozkach. Więc znaleźć chwile wolnego czasu, jechać cały dzień z jednego końca Polski na drugi, i trafić idealnie w te kilka dni pięknych kolorów, byłoby raczej ciężko. No i oczywiście musiałaby być jeszcze piękna pogoda. Może są wśród Gości, tacy szczęściarze mieszkający na Podkarpaciu, z Bieszczadami na wyciągnięcie ręki. Serdecznie ich pozdrawiam. „Jeszcze wczoraj w zmroku ciepło było przecie. Jeszcze dzisiaj w południe słońce ciepłą dłonią gładziło nasze głowy. Teraz chłód już. – Szkoda.” A szkoda, pewnie szkoda. Ale jesienna (i zimowa) pogoda dobra do przesiadywania w kocyku przed kominkiem z kubkiem kakao na stoliku obok i dobrą książką w ręku :) Pozdrawiam wszystkich cieplutko na przekór chłodowi, ściskam jesiennie - Kocimiętka
Pani Małgosiu! Uwielbiam Pani wpisy! Są pełne pozytywnej energii i ciepła! Tak samo jak książki. W prawdzie jestem już wśród Gości jakiś czas i Pani wpisy zawsze były pełne ciepła, ale czasem tak jest, że się zbiera na wyznania :) Taak, kolory jesieni są piękne. Mój Tata mówi, że w Bieszczadach najładniej jest właśnie jesienią. Problem jest taki, że te kolory (najbardziej zapierające dech w piersiach) ujawniają się tylko przez krótki czas, po pierwszych przymrozkach. Więc znaleźć chwile wolnego czasu, jechać cały dzień z jednego końca Polski na drugi, i trafić idealnie w te kilka dni pięknych kolorów, byłoby raczej ciężko. No i oczywiście musiałaby być jeszcze piękna pogoda. Może są wśród Gości, tacy szczęściarze mieszkający na Podkarpaciu, z Bieszczadami na wyciągnięcie ręki. Serdecznie ich pozdrawiam. „Jeszcze wczoraj w zmroku ciepło było przecie. Jeszcze dzisiaj w południe słońce ciepłą dłonią gładziło nasze głowy. Teraz chłód już. – Szkoda.” A szkoda, pewnie szkoda. Ale jesienna (i zimowa) pogoda dobra do przesiadywania w kocyku przed kominkiem z kubkiem kakao na stoliku obok i dobrą książką w ręku :) Pozdrawiam wszystkich cieplutko na przekór chłodowi, ściskam jesiennie - Kocimiętka
Dominika z Bydgoszcz napisał/a 16 września 2020 o 15:04:
Dzień dobry! Jakie tu wszystko śliczne, wesołe i kolorowe, jak na wrześniowym bazarku... jak na bazarku, którego bogactwo podziwiała tak szczerze kochana Agnieszka :-) Pani Małgosiu ja tez lubię zdobić dom tymi wszystkimi ślicznościami, układać na parapecie kuchennym owoce i warzywa oraz kwiaty. Mamy tu w Fordonie pokaźny ryneczek, biegam tam w soboty po pyszności i urodziwe cynie czy zadziwiające suszki. Te Pani pomarańczowe lampioniki urzekają mnie od dzieciństwa :-) Mąż skończył Na Jowisza - w zachwycie i z uśmiechem ciagle powtarza - ale Ci się to wszystko spodoba, ile pani Małgosia czerpała z życia by to później opisać! Ależ to ciekawe i zabawne, nawet o „szyrszyniu”! :-) Ach jak dobrze, ze nie będzie maseczek w Chucherku! Dziękuję! I pozdrawiam Wszystkich tu!
Dzień dobry! Jakie tu wszystko śliczne, wesołe i kolorowe, jak na wrześniowym bazarku... jak na bazarku, którego bogactwo podziwiała tak szczerze kochana Agnieszka :-) Pani Małgosiu ja tez lubię zdobić dom tymi wszystkimi ślicznościami, układać na parapecie kuchennym owoce i warzywa oraz kwiaty. Mamy tu w Fordonie pokaźny ryneczek, biegam tam w soboty po pyszności i urodziwe cynie czy zadziwiające suszki. Te Pani pomarańczowe lampioniki urzekają mnie od dzieciństwa :-) Mąż skończył Na Jowisza - w zachwycie i z uśmiechem ciagle powtarza - ale Ci się to wszystko spodoba, ile pani Małgosia czerpała z życia by to później opisać! Ależ to ciekawe i zabawne, nawet o „szyrszyniu”! :-) Ach jak dobrze, ze nie będzie maseczek w Chucherku! Dziękuję! I pozdrawiam Wszystkich tu!
Evu z Ryki/Warszawa napisał/a 16 września 2020 o 08:56:
Dzień dobry Pani Małgorzato i wszyscy Czytelnicy! Przyszłam do Was podzielić się pewną ciekawostką: śnił mi się dzisiaj profesor Dmuchawiec. Trochę dziwne? Nie, chyba w snach nic nie jest dziwne! Skąd wiem, że to był on? Obudziłam się z takim przekonaniem :) To kolejna właściwość snów, może nam się śnić osoba obca z wyglądu, ale jesteśmy przekonani, że to ktoś bliski. Nie umiem już odtworzyć, co dokładnie się działo, ale wzbudziło to we mnie trochę wzruszenia, trochę nostalgii, a trochę też pogody ducha. Zaglądałam kilka tygodni temu do McDusi, może stąd taki sen... Długo czekał, żeby się ujawnić. Chcę tym samym dać znać, że częsty powrót do kochanej Jeżycjady ma niecodzienne skutki :) Ściskam serdecznie wśród nadal ciepłych, jesiennych promieni słońca znad Pola Mokotowskiego - bo jadę właśnie do pracy w jego okolicach. Ciao!
Dzień dobry Pani Małgorzato i wszyscy Czytelnicy! Przyszłam do Was podzielić się pewną ciekawostką: śnił mi się dzisiaj profesor Dmuchawiec. Trochę dziwne? Nie, chyba w snach nic nie jest dziwne! Skąd wiem, że to był on? Obudziłam się z takim przekonaniem :) To kolejna właściwość snów, może nam się śnić osoba obca z wyglądu, ale jesteśmy przekonani, że to ktoś bliski. Nie umiem już odtworzyć, co dokładnie się działo, ale wzbudziło to we mnie trochę wzruszenia, trochę nostalgii, a trochę też pogody ducha. Zaglądałam kilka tygodni temu do McDusi, może stąd taki sen... Długo czekał, żeby się ujawnić. Chcę tym samym dać znać, że częsty powrót do kochanej Jeżycjady ma niecodzienne skutki :) Ściskam serdecznie wśród nadal ciepłych, jesiennych promieni słońca znad Pola Mokotowskiego - bo jadę właśnie do pracy w jego okolicach. Ciao!
Wannabe napisał/a 16 września 2020 o 07:18:
Bernard na kwarantannie to jest wizja życia. Wyobrażacie sobie te okienne performense dla policjantów? Coś pięknego!
Bernard na kwarantannie to jest wizja życia. Wyobrażacie sobie te okienne performense dla policjantów? Coś pięknego!
Julia z Warszawa napisał/a 15 września 2020 o 23:02:
DUA, chciałabym powiedzieć, że dwa tygodnie w szkole z uczniami spowodowały, że przestałam tyle myśleć o zarazie i problemach tego świata - młodzież i dzieci dają tyle energii i nic im nie jest straszne (no może poza niezapowiedzianą kartkówką z chemii, ale ja takowych nie robię :-) ). Jako nauczyciela poruszył mnie wpis Zuzi z początku roku szkolnego - rzeczywiście pewnie najbardziej zestresowaną grupą w szkole są teraz nauczyciele - ale proszę sobie wyobrazić te sprzeczne oczekiwania z różnych stron i nasze poczucie odpowiedzialności. Na szczęście jest jeszcze ciągle zdrowy rozsądek i poczucie humoru - co nas nie zabije, to nas wzmocni. Patrząc na naszą młodzież, kochany Starosto, mam poczucie, że stają oni z jednej strony przed wielkimi wyzwaniami, a z drugiej żyją problemami młodych jak zawsze - i to nie pandemia stanowi podstawowy problem, tylko jak zwykle relacje z rówieśnikami. A ponieważ maseczek w szkole nosić nie trzeba, podobnie jak na świeżym powietrzu, to poszerza się dla Ukochanej Autorki pole manewrów - zresztą nie będę się wymądrzać, bo DUA wie, co robić i już na pewno coś ciekawego dla Chucherka i Jędrka wymyśli, a my wszyscy rozdziawimy paszcze ze zdumienia i radości. Dobrej jesieni wszystkim :-)
DUA, chciałabym powiedzieć, że dwa tygodnie w szkole z uczniami spowodowały, że przestałam tyle myśleć o zarazie i problemach tego świata - młodzież i dzieci dają tyle energii i nic im nie jest straszne (no może poza niezapowiedzianą kartkówką z chemii, ale ja takowych nie robię :-) ). Jako nauczyciela poruszył mnie wpis Zuzi z początku roku szkolnego - rzeczywiście pewnie najbardziej zestresowaną grupą w szkole są teraz nauczyciele - ale proszę sobie wyobrazić te sprzeczne oczekiwania z różnych stron i nasze poczucie odpowiedzialności. Na szczęście jest jeszcze ciągle zdrowy rozsądek i poczucie humoru - co nas nie zabije, to nas wzmocni. Patrząc na naszą młodzież, kochany Starosto, mam poczucie, że stają oni z jednej strony przed wielkimi wyzwaniami, a z drugiej żyją problemami młodych jak zawsze - i to nie pandemia stanowi podstawowy problem, tylko jak zwykle relacje z rówieśnikami. A ponieważ maseczek w szkole nosić nie trzeba, podobnie jak na świeżym powietrzu, to poszerza się dla Ukochanej Autorki pole manewrów - zresztą nie będę się wymądrzać, bo DUA wie, co robić i już na pewno coś ciekawego dla Chucherka i Jędrka wymyśli, a my wszyscy rozdziawimy paszcze ze zdumienia i radości. Dobrej jesieni wszystkim :-)
Mimi M. napisał/a 15 września 2020 o 22:01:
Kochana Autorko, jakie cudne wieści!! Wspaniale jest oczekiwać na dobre książki! Życzę dużo dobrych natchnień i sprzyjających okoliczności:) zdjęcia cudowne i takie już jesienne... miechunka naprawdę mogłaby zostać królową jesieni. A wiersz Obertyńskiej poruszający i piękny. Nie znałam go wcześniej. Dziękuję, Pani Małgosiu! Zgredzie, Biedronko... Oj, Bernard to by chyba zebrał sporą kolekcję maseczek i nawet by sobie do fartucha przyszył ;) ten człowiek nie zmarnowałby ani dnia kwarantanny, a jeszcze by ja twórczo wykorzystał! Dla Józefa maseczka w młotki i krasnale ("bić klasnala!"), dla Agi w księżyce, a dla Nory Górskiej- w aparaty ortodontyczne?! :D A kto sobie wyobraża Pana Chrobota w maseczce? On się na pewno dobrze dezynfekuje w zaciszu własnego domu, he he ;)
Kochana Autorko, jakie cudne wieści!! Wspaniale jest oczekiwać na dobre książki! Życzę dużo dobrych natchnień i sprzyjających okoliczności:) zdjęcia cudowne i takie już jesienne... miechunka naprawdę mogłaby zostać królową jesieni. A wiersz Obertyńskiej poruszający i piękny. Nie znałam go wcześniej. Dziękuję, Pani Małgosiu! Zgredzie, Biedronko... Oj, Bernard to by chyba zebrał sporą kolekcję maseczek i nawet by sobie do fartucha przyszył ;) ten człowiek nie zmarnowałby ani dnia kwarantanny, a jeszcze by ja twórczo wykorzystał! Dla Józefa maseczka w młotki i krasnale ("bić klasnala!"), dla Agi w księżyce, a dla Nory Górskiej- w aparaty ortodontyczne?! :D A kto sobie wyobraża Pana Chrobota w maseczce? On się na pewno dobrze dezynfekuje w zaciszu własnego domu, he he ;)
Anette napisał/a 15 września 2020 o 17:59:
Jeśli można mieć małą prośbę odnośnie "Na Jowisza 2" to byłabym wdzięczna za umieszczenie zdjęcia willi Kowalików, bo zauważyłam, że zdecydowana większość czytelników identyfikuje ją z pierwszą od prawej willą na Noskowskiego, która obecnie ma rzeczywiście nr 2, zamiast z drugą od prawej (szara z zaokrąglonym balkonikiem od frontu, o której pisała Pani kiedyś w Księdze Gości). I gdyby jeszcze Jezioro Pulpecji się pojawiło, byłoby cudnie.
Jeśli można mieć małą prośbę odnośnie "Na Jowisza 2" to byłabym wdzięczna za umieszczenie zdjęcia willi Kowalików, bo zauważyłam, że zdecydowana większość czytelników identyfikuje ją z pierwszą od prawej willą na Noskowskiego, która obecnie ma rzeczywiście nr 2, zamiast z drugą od prawej (szara z zaokrąglonym balkonikiem od frontu, o której pisała Pani kiedyś w Księdze Gości). I gdyby jeszcze Jezioro Pulpecji się pojawiło, byłoby cudnie.
Jolanta Maćkowska z Miłkowice napisał/a 15 września 2020 o 16:16:
Dzień dobry Szanowna Pani Małgorzato. Ponieważ w dworku w Koszutach będąc na pielgrzymce po Wielkopolsce ,nabyliśmy hurtem książkę Marianna i róże, chciałam zapytać czy Pani Joanna Konopińska autorka tejże książki oraz pamiętników z powojennego Wrocławia to Pani krewna? Pozdrawiam serdecznie dziękując za ogrom literackich wzruszeń przez lata.
Dzień dobry Szanowna Pani Małgorzato. Ponieważ w dworku w Koszutach będąc na pielgrzymce po Wielkopolsce ,nabyliśmy hurtem książkę Marianna i róże, chciałam zapytać czy Pani Joanna Konopińska autorka tejże książki oraz pamiętników z powojennego Wrocławia to Pani krewna? Pozdrawiam serdecznie dziękując za ogrom literackich wzruszeń przez lata.
Milena z Olkusz napisał/a 15 września 2020 o 13:10:
Pani Małgorzato, uwielbiam czytać Pani książki. Zawsze poprawiają mi nastrój kiedy przychodzą trudniejsze chwilę. Tak właśnie i teraz czytam jedną z moich ulubionych książek z serii ( Nutria i Nerwus) i od razu jakoś mi weselej. Dziękuję
Pani Małgorzato, uwielbiam czytać Pani książki. Zawsze poprawiają mi nastrój kiedy przychodzą trudniejsze chwilę. Tak właśnie i teraz czytam jedną z moich ulubionych książek z serii ( Nutria i Nerwus) i od razu jakoś mi weselej. Dziękuję
Blanka napisał/a 15 września 2020 o 12:02:
Tak zwana pandemia.... :) Pani Małgosiu, uwielbiam Panią! P.s. Urocza kompozycja z miechunką. Ściskam wszystkich, bardzo ucieszona perspektywą drugiego tomu Na Jowisza.
Tak zwana pandemia.... :) Pani Małgosiu, uwielbiam Panią! P.s. Urocza kompozycja z miechunką. Ściskam wszystkich, bardzo ucieszona perspektywą drugiego tomu Na Jowisza.
Gio napisał/a 15 września 2020 o 10:32:
O, jakie dobre wieści książkowe! Takie lubimy bardzo! Świat od razu weselszy. :-)
O, jakie dobre wieści książkowe! Takie lubimy bardzo! Świat od razu weselszy. :-)
Wannabe napisał/a 15 września 2020 o 08:24:
Zgredziu, skromnie myślisz. Widziałam w japońskich wiadomościach, że tam jest już salon z maseczkami, a najdroższe stoją w gablotach wysadzane diamentami :D A jest jeszcze propozycja maseczki, która zapisuje wypowiedziane słowa i tłumaczy na 7 języków. Wyszukaj „C-mask Donut”.
Zgredziu, skromnie myślisz. Widziałam w japońskich wiadomościach, że tam jest już salon z maseczkami, a najdroższe stoją w gablotach wysadzane diamentami :D A jest jeszcze propozycja maseczki, która zapisuje wypowiedziane słowa i tłumaczy na 7 języków. Wyszukaj „C-mask Donut”.
mama Isi napisał/a 15 września 2020 o 07:39:
Odkąd facet w przepisowej maseczce i rękawiczkach obrabował tutejszy bank w Orłowie, uważam że maseczki też dają się wykorzystać w pracy zawodowej;) Jakież wspaniałe dramatyczne spięcia w sytuacji, kiedy z twarzy widać jeno oczy i nijak nie da się domyślić, co ukryta pod namordnikiem osoba ma na myśli. A nawet nie jest pewne, czy jest to ta osoba, którą my mamy na myśli. Równolegle "Chucherko" i "Na Jowisza 2", Hip hip hurra, niech żyje nam Starosta nasz kochany!
Odkąd facet w przepisowej maseczce i rękawiczkach obrabował tutejszy bank w Orłowie, uważam że maseczki też dają się wykorzystać w pracy zawodowej;) Jakież wspaniałe dramatyczne spięcia w sytuacji, kiedy z twarzy widać jeno oczy i nijak nie da się domyślić, co ukryta pod namordnikiem osoba ma na myśli. A nawet nie jest pewne, czy jest to ta osoba, którą my mamy na myśli. Równolegle "Chucherko" i "Na Jowisza 2", Hip hip hurra, niech żyje nam Starosta nasz kochany!
Zgred napisał/a 14 września 2020 o 23:57:
To IG miałby maseczkę we wzory ludowe? A dziadek miałby maseczki: dorycką, koryncką i jońską? A Łusia - z japońską kaligrafią? A to pole do ekspresji!
To IG miałby maseczkę we wzory ludowe? A dziadek miałby maseczki: dorycką, koryncką i jońską? A Łusia - z japońską kaligrafią? A to pole do ekspresji!
Justyna z Brodnica napisał/a 14 września 2020 o 23:11:
Dobry wieczór, taki piękny, jesienny wpis mnie zmotywował, żeby znów się odezwać. Niesamowite są barwy jesieni, a kiedy dodany do tego poezję... prawdziwe cuda. Spokojnej nocy dla wszystkich Księgowych
Dobry wieczór, taki piękny, jesienny wpis mnie zmotywował, żeby znów się odezwać. Niesamowite są barwy jesieni, a kiedy dodany do tego poezję... prawdziwe cuda. Spokojnej nocy dla wszystkich Księgowych
aknordeiB napisał/a 14 września 2020 o 21:49:
Aha, to bardzo dobrze, że w żadnym z wariantów "Chucherka" nie będzie tych obrzydłych maseczek, jednak wyobraźnia podpowiada mi, że u Bernarda Ż. mógłby to być szczegół nader barwny! :)
Aha, to bardzo dobrze, że w żadnym z wariantów "Chucherka" nie będzie tych obrzydłych maseczek, jednak wyobraźnia podpowiada mi, że u Bernarda Ż. mógłby to być szczegół nader barwny! :)
aknordeiB napisał/a 14 września 2020 o 21:44:
Będzie drugi tom "Jowisza", super, świetnie!!! :) Pod literką "M" bardzo chciałabym trafić na hasło "Muzyka" (lub np. "Mozart"). A pod nim- analogicznie do tematu "zakładanie książek" w tomie pierwszym- na przegląd muzycznych motywów u Borejków (i u Autorki). :) To taka luźna propozycja, ale może się akurat Staroście spodoba. :) Jesienne pozdrowienia z zielonych wzgórz, teraz już z lekka pozłacanych i nieco czerwieniejących! -Biedronka.
Będzie drugi tom "Jowisza", super, świetnie!!! :) Pod literką "M" bardzo chciałabym trafić na hasło "Muzyka" (lub np. "Mozart"). A pod nim- analogicznie do tematu "zakładanie książek" w tomie pierwszym- na przegląd muzycznych motywów u Borejków (i u Autorki). :) To taka luźna propozycja, ale może się akurat Staroście spodoba. :) Jesienne pozdrowienia z zielonych wzgórz, teraz już z lekka pozłacanych i nieco czerwieniejących! -Biedronka.
Magda Z. napisał/a 14 września 2020 o 20:51:
Na Jowisza 2! Wspaniała wiadomość! Zagrzewamy! I tak bardzo się cieszę, że się Pani nie poddaje - tylko pisze. I to - podwójnie. Żeby tak mogła Pani zobaczyć, jaki mam teraz szeroki uśmiech dzięki tym dobrym wiadomościom. :)) Cóż tam, że koniec lata!... A kolory ognia są śliczne.
Na Jowisza 2! Wspaniała wiadomość! Zagrzewamy! I tak bardzo się cieszę, że się Pani nie poddaje - tylko pisze. I to - podwójnie. Żeby tak mogła Pani zobaczyć, jaki mam teraz szeroki uśmiech dzięki tym dobrym wiadomościom. :)) Cóż tam, że koniec lata!... A kolory ognia są śliczne.
Anette napisał/a 14 września 2020 o 20:34:
"Na Jowisza 2"!!!! To jest zdecydowanie Wiadomość Dnia!!! :) Cieszę się ogromnie! I z tego, że Chucherko nabiera już ogólnego kształtu!!! Dziękuję za informacje o "Walcu Francois". Dobrze wiedzieć, że to tak zwany klasyk, i to światowej sławy. Podobną chyba popularność miała "Ostatnia niedziela". Miechunki - bardzo optymistyczne, racja. U mnie obecnie trwają zachwyty nad pierwszymi żółtymi liśćmi na drzewach, przebłyskującymi między zielenią. Żółty kolor - mój ulubiony, obok niebieskiego.
"Na Jowisza 2"!!!! To jest zdecydowanie Wiadomość Dnia!!! :) Cieszę się ogromnie! I z tego, że Chucherko nabiera już ogólnego kształtu!!! Dziękuję za informacje o "Walcu Francois". Dobrze wiedzieć, że to tak zwany klasyk, i to światowej sławy. Podobną chyba popularność miała "Ostatnia niedziela". Miechunki - bardzo optymistyczne, racja. U mnie obecnie trwają zachwyty nad pierwszymi żółtymi liśćmi na drzewach, przebłyskującymi między zielenią. Żółty kolor - mój ulubiony, obok niebieskiego.
Wannabe napisał/a 14 września 2020 o 20:23:
Dobry wieczór. Śliczne jest to zdjęcie z zielonymi wazonami. Takie wesołe i minimalistyczne zarazem <3 Bardzo podekscytowała mnie myśl o Chucherku w wersji przeszłej i przyszłej! I wymyśliłam taką swoją propozycję: a może by je tak pomieszać? Pół odbywałoby się przed, a pół po. Taki fajny skok w czasie jak w „Kalamburce”! Byłoby superowo :)
Dobry wieczór. Śliczne jest to zdjęcie z zielonymi wazonami. Takie wesołe i minimalistyczne zarazem <3 Bardzo podekscytowała mnie myśl o Chucherku w wersji przeszłej i przyszłej! I wymyśliłam taką swoją propozycję: a może by je tak pomieszać? Pół odbywałoby się przed, a pół po. Taki fajny skok w czasie jak w „Kalamburce”! Byłoby superowo :)
Zgred z Wyspy napisał/a 14 września 2020 o 19:42:
Ho, ho! Co za wspaniałe wieści! Będzie dalszy ciąg Na Jowisza! Takie gleboznawstwo to ja lubię. I Chucherko rodzi się bliźniaczo. Koncepta wirują. Zagrzewamy, jak możemy.
Ho, ho! Co za wspaniałe wieści! Będzie dalszy ciąg Na Jowisza! Takie gleboznawstwo to ja lubię. I Chucherko rodzi się bliźniaczo. Koncepta wirują. Zagrzewamy, jak możemy.
Jowisia z Poznań napisał/a 14 września 2020 o 17:39:
Droga Autorko, Mam małe pytanie, mianowicie: jak można dodać komentarz prywatny? Chciałabym podzielić się z Panią kilkoma moimi przemyśleniami...
Droga Autorko, Mam małe pytanie, mianowicie: jak można dodać komentarz prywatny? Chciałabym podzielić się z Panią kilkoma moimi przemyśleniami...
Mimi M. napisał/a 14 września 2020 o 10:11:
Mamo Isi, znów się zgadzam :) Czekamy, Droga Ulubiona, czekamy! I przesyłamy mnóstwo ciepłych myśli i duchowego wsparcia na ten proces tworzenia :))) Swoją drogą, Pani Małgosiu, chyba wytwarzamy właśnie coś w rodzaju dyskretnego nacisku... :) ale proszę nas lubić dalej! :)
Mamo Isi, znów się zgadzam :) Czekamy, Droga Ulubiona, czekamy! I przesyłamy mnóstwo ciepłych myśli i duchowego wsparcia na ten proces tworzenia :))) Swoją drogą, Pani Małgosiu, chyba wytwarzamy właśnie coś w rodzaju dyskretnego nacisku... :) ale proszę nas lubić dalej! :)
mama Isi napisał/a 14 września 2020 o 08:23:
Nie wytrzymałam nerwowo i jak tylko znalazłam (w duchu) owo godne miejsce, natychmiast nabyłam kolejne trzy róże: Zephirine Droughin, New Dawn i Casanova. Dwie pierwsze z pnących, powyżej 4 m. Pachnące, oczywiście. No i teraz walczę z zarastającym to wybrane miejsce bluszczem i chmielem, w związku z czym czuję się jak glebogryzałka mrówka. Albo i gorzej. Ale jeśli Rambling Rector przetrwa zimę, znajdę mu inne godne miejsce;)
Nie wytrzymałam nerwowo i jak tylko znalazłam (w duchu) owo godne miejsce, natychmiast nabyłam kolejne trzy róże: Zephirine Droughin, New Dawn i Casanova. Dwie pierwsze z pnących, powyżej 4 m. Pachnące, oczywiście. No i teraz walczę z zarastającym to wybrane miejsce bluszczem i chmielem, w związku z czym czuję się jak glebogryzałka mrówka. Albo i gorzej. Ale jeśli Rambling Rector przetrwa zimę, znajdę mu inne godne miejsce;)
mama Isi napisał/a 14 września 2020 o 08:14:
Mimi, te uwagi w temacie przelatywały przez głowę bohaterowi Wodehouse'a, kiedy policjant prowadził go do pudła. I zasadniczo tym usprawiedliwiał to, że nie zabawiał policjanta miłą rozmową - jakoś nic interesującego, uwznioślającego ani zabawnego nie przychodziło mu do głowy w tych okolicznościach przyrody;)
Mimi, te uwagi w temacie przelatywały przez głowę bohaterowi Wodehouse'a, kiedy policjant prowadził go do pudła. I zasadniczo tym usprawiedliwiał to, że nie zabawiał policjanta miłą rozmową - jakoś nic interesującego, uwznioślającego ani zabawnego nie przychodziło mu do głowy w tych okolicznościach przyrody;)
mama Isi napisał/a 14 września 2020 o 08:08:
Tak się ciesze, że dałaś się namówić, kochany Starosto. Czekanie na książkę to takie przyjemne zajęcie. Choćby miało trwać nie wiadomo jak długo. Natomiast prawdziwie posępną jest sytuacja, kiedy nie ma na co czekać. Zimno mi się robi, kiedy wyobrażę sobie posępny tłum wielbicieli Jeżycjady w tym stanie ducha;)
Tak się ciesze, że dałaś się namówić, kochany Starosto. Czekanie na książkę to takie przyjemne zajęcie. Choćby miało trwać nie wiadomo jak długo. Natomiast prawdziwie posępną jest sytuacja, kiedy nie ma na co czekać. Zimno mi się robi, kiedy wyobrażę sobie posępny tłum wielbicieli Jeżycjady w tym stanie ducha;)
Kasia z Elbląg napisał/a 13 września 2020 o 23:09:
Pani Małgorzato, Pani jeżycjadowe książki przynajmniej raz w roku muszę przeczytać od pierwszej po ostatnią. A czytuję tak już od lat 70-tych. Pamiętam moment, kiedy na półce w bibliotece osiedlowej znalazłam "Kwiat kalafiora". Pamiętam, gdzie ta książka stała. Biblioteki w tamtym miejscu już nie ma, ale ja oczywiście całą serię mam w domu. Mam też powycinane teksty z "Filipinki" i kartkę od Pani w odpowiedzi na konkurs, i telegram z okazji ślubu. Drobiazgi, ale bardzo cieszą. Po przeczytaniu "Na Jowisza!" po raz kolejny odszukałam Pani stronę i ucieszyłam się tym miejscem i możliwością częstszego czytania Pani słów. ...Bo czekanie na kolejne książki jednak bardzo się dłuży. Pozdrawiam serdecznie. Kasia z Elbląga
Pani Małgorzato, Pani jeżycjadowe książki przynajmniej raz w roku muszę przeczytać od pierwszej po ostatnią. A czytuję tak już od lat 70-tych. Pamiętam moment, kiedy na półce w bibliotece osiedlowej znalazłam "Kwiat kalafiora". Pamiętam, gdzie ta książka stała. Biblioteki w tamtym miejscu już nie ma, ale ja oczywiście całą serię mam w domu. Mam też powycinane teksty z "Filipinki" i kartkę od Pani w odpowiedzi na konkurs, i telegram z okazji ślubu. Drobiazgi, ale bardzo cieszą. Po przeczytaniu "Na Jowisza!" po raz kolejny odszukałam Pani stronę i ucieszyłam się tym miejscem i możliwością częstszego czytania Pani słów. ...Bo czekanie na kolejne książki jednak bardzo się dłuży. Pozdrawiam serdecznie. Kasia z Elbląga
Danka z Wroclaw napisał/a 13 września 2020 o 21:14:
Wstyd przyznać, że dopiero teraz przeczytałam "Idę sierpniową" Zachwyt zupełny!
Wstyd przyznać, że dopiero teraz przeczytałam "Idę sierpniową" Zachwyt zupełny!
Mimi M. napisał/a 13 września 2020 o 18:52:
Dobry wieczór! Jakie piękne róże! I oczywiście stosowny wiersz :) Mamo Isi, słowa o sztuce, które zacytowałaś, bardzo mnie urzekły. Tak, taka powinna być Sztuka i tak powinna odpowiadać na rzeczywistość. Ostatnimi czasy coraz częściej nawiedza mnie myśl, że świat staje na głowie (wiem,że to żadna odkrywcza myśl!) - a to miejsce przynosi nadzieję, że jednak nie jest tak źle :) tutaj jest prawdziwa przystań. DUA, dziękuję stokrotnie!
Dobry wieczór! Jakie piękne róże! I oczywiście stosowny wiersz :) Mamo Isi, słowa o sztuce, które zacytowałaś, bardzo mnie urzekły. Tak, taka powinna być Sztuka i tak powinna odpowiadać na rzeczywistość. Ostatnimi czasy coraz częściej nawiedza mnie myśl, że świat staje na głowie (wiem,że to żadna odkrywcza myśl!) - a to miejsce przynosi nadzieję, że jednak nie jest tak źle :) tutaj jest prawdziwa przystań. DUA, dziękuję stokrotnie!
Wisienka napisał/a 12 września 2020 o 19:17:
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję, ze Pani jest! Jestem wierną czytelniczką odkąd odkryłam Pani książki w bibliotece, to jest od jakichś... 25 lat (!). Teraz już mam wszystkie egzemplarze na własność. Wracałam i będę wracać do nich wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe warstwy i nie mogąc się nadziwić, ile w nich dobra, mądrości i piękna. Łzy wzruszenia i wdzięczności ściskają mi gardło. Zaglądam tu od dawna (za każdym razem ciesząc się z wierszy i obrazów, które nam Pani podsuwa - też ogromnie za to dziękuję). Nie wiem, czemu wpisuję się do księgi gości pierwszy raz dopiero teraz. Przesyłam moc dobrych myśli!
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję, ze Pani jest! Jestem wierną czytelniczką odkąd odkryłam Pani książki w bibliotece, to jest od jakichś... 25 lat (!). Teraz już mam wszystkie egzemplarze na własność. Wracałam i będę wracać do nich wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe warstwy i nie mogąc się nadziwić, ile w nich dobra, mądrości i piękna. Łzy wzruszenia i wdzięczności ściskają mi gardło. Zaglądam tu od dawna (za każdym razem ciesząc się z wierszy i obrazów, które nam Pani podsuwa - też ogromnie za to dziękuję). Nie wiem, czemu wpisuję się do księgi gości pierwszy raz dopiero teraz. Przesyłam moc dobrych myśli!
monik z Warszawa napisał/a 10 września 2020 o 21:43:
Dobry wieczór, bardzo dobrze tu zajrzeć po całym dniu i rozmyślaniach jak zorganizować pracę, żeby wszyscy czuli się bezpiecznie. U mnie róże szaleją, piękna angielska róża o nazwie home garden ( nie wiem, czy to jej handlowa nazwa, była na etykiecie), różowo - pomarańczowo - łososiowa, pastelowa i pięknie pachnąca. Od znajomych dostałam też krzaczek róży o drobnych, ślicznych białych kwiatkach. Nie wiem, jak się nazywa, podobna do Rambling Rector, ale nie pnąca. Choć niewielki ogródek mam od niedawna i dopiero się uczę roślin, bardzo to polubiłam i jestem wdzięczna za wszystkie opisy i wiadomości. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Dobry wieczór, bardzo dobrze tu zajrzeć po całym dniu i rozmyślaniach jak zorganizować pracę, żeby wszyscy czuli się bezpiecznie. U mnie róże szaleją, piękna angielska róża o nazwie home garden ( nie wiem, czy to jej handlowa nazwa, była na etykiecie), różowo - pomarańczowo - łososiowa, pastelowa i pięknie pachnąca. Od znajomych dostałam też krzaczek róży o drobnych, ślicznych białych kwiatkach. Nie wiem, jak się nazywa, podobna do Rambling Rector, ale nie pnąca. Choć niewielki ogródek mam od niedawna i dopiero się uczę roślin, bardzo to polubiłam i jestem wdzięczna za wszystkie opisy i wiadomości. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Anette napisał/a 10 września 2020 o 18:47:
Pani Małgosiu, mam (raczej nietypowe) pytanie odnośnie "Kwiatu Kalafiora". Czy "Walc Francois" przy którym Gaba tańczy z Pyziakiem na sylwestrowej prywatce ma jakiś związek z "Walcem Francois" z "Umarłej klasy" Tadeusza Kantora? Oba utwory (Pani i Kantora) powstały w podobnym okresie i to nasunęło mi myśl, że może jest tu jakiś związek inspiracyjny?
Pani Małgosiu, mam (raczej nietypowe) pytanie odnośnie "Kwiatu Kalafiora". Czy "Walc Francois" przy którym Gaba tańczy z Pyziakiem na sylwestrowej prywatce ma jakiś związek z "Walcem Francois" z "Umarłej klasy" Tadeusza Kantora? Oba utwory (Pani i Kantora) powstały w podobnym okresie i to nasunęło mi myśl, że może jest tu jakiś związek inspiracyjny?
Nicos z Bruksela napisał/a 10 września 2020 o 15:03:
Witam wszystkich szalenie. Zostawiam wpis, bo DUO-we notatki o różach rozbudziły we mnie jakąś taką tkliwość. Dziwne czasy nie mijają. 2020 jak na złość nie chce się skończyć... miałam pojechać do Polski na wakacje ale przez te wszystkie Brukselskie wariacje nie pojechałam. Studia wychodzą mi już uszami, nie mam w ogóle ochoty magazynować jakiejkolwiek wiedzy w mózgu. Dowiedziałam się w dodatku ostatnio, że będę musiała stawić czoło poprawkom w tym module i nóż mi się w kieszeni otwiera z rozpaczy. W pracy ludzie oczy sobie wydrapują i skaczą sobie nawzajem do gardeł z powodu głupich zazdrości i przegrupowań. Staram się patrzeć na to wszystko z boku ale jakoś mi tak smutno. Ratuję się trochę czytaniem i staram się cieszyć słoneczkiem. Ot niespodzianka, uciechy dostarczają mi również zielone produkty spożywcze. Takie na przykład pocieszne Brokuły. Dziękuję bardzo za Księgowe Wiersze i wpisy. Świat światem ale Wyspa wyspą.
Witam wszystkich szalenie. Zostawiam wpis, bo DUO-we notatki o różach rozbudziły we mnie jakąś taką tkliwość. Dziwne czasy nie mijają. 2020 jak na złość nie chce się skończyć... miałam pojechać do Polski na wakacje ale przez te wszystkie Brukselskie wariacje nie pojechałam. Studia wychodzą mi już uszami, nie mam w ogóle ochoty magazynować jakiejkolwiek wiedzy w mózgu. Dowiedziałam się w dodatku ostatnio, że będę musiała stawić czoło poprawkom w tym module i nóż mi się w kieszeni otwiera z rozpaczy. W pracy ludzie oczy sobie wydrapują i skaczą sobie nawzajem do gardeł z powodu głupich zazdrości i przegrupowań. Staram się patrzeć na to wszystko z boku ale jakoś mi tak smutno. Ratuję się trochę czytaniem i staram się cieszyć słoneczkiem. Ot niespodzianka, uciechy dostarczają mi również zielone produkty spożywcze. Takie na przykład pocieszne Brokuły. Dziękuję bardzo za Księgowe Wiersze i wpisy. Świat światem ale Wyspa wyspą.
Gosza z Stalowa Wola napisał/a 10 września 2020 o 10:58:
Pani Małgorzato, pewnie, niech Pani pisze nie oglądając się na nic... a jak Pani pisała w trudnych czasach komunizmu, a potem nie łatwiejszych gospodarki wolnorynkowej lat 90?? Kiedyś jeden z Pani Bohaterów powiedział że czasy zawsze były trudne (Mila Borejko?) i chyba to jest prawda, teraz mamy pandemię, no cóż nie pierwsza i pewnie nie ostatnia=) mi się trochę po cichu marzy książka jesienna, a nawet późnojesienna, bo jakoś mi w Jeżycjadzie brakuje trochę tych typowych jesiennych miesięcy, Pozdrawiam cieplutko =)
Pani Małgorzato, pewnie, niech Pani pisze nie oglądając się na nic... a jak Pani pisała w trudnych czasach komunizmu, a potem nie łatwiejszych gospodarki wolnorynkowej lat 90?? Kiedyś jeden z Pani Bohaterów powiedział że czasy zawsze były trudne (Mila Borejko?) i chyba to jest prawda, teraz mamy pandemię, no cóż nie pierwsza i pewnie nie ostatnia=) mi się trochę po cichu marzy książka jesienna, a nawet późnojesienna, bo jakoś mi w Jeżycjadzie brakuje trochę tych typowych jesiennych miesięcy, Pozdrawiam cieplutko =)
Gio napisał/a 9 września 2020 o 12:16:
Właśnie skończyłam "Ciotkę Zgryzotkę" (przeczytana po raz trzeci). Jest taka pogodna, kolorowa, rozpogadza i umila życie, że aż się prosi o ciąg dalszy. Dlatego przyłączam się do apeli, perswazji i błagań o "Chucherko". I przywołam Geniusię, jako ostrogę. ;-) Jakież to były czasy, kiedy się rodziła! A jaka jest świetna i kochana, i potrzebna! I jeszcze naszła mnie taka myśl przy "Zgryzotce", jak ciekawie byłoby przeczytać "poprawnie napisaną historyczną panoramę beletrystyczną" pióra Ignacego Borejki! :-)
Właśnie skończyłam "Ciotkę Zgryzotkę" (przeczytana po raz trzeci). Jest taka pogodna, kolorowa, rozpogadza i umila życie, że aż się prosi o ciąg dalszy. Dlatego przyłączam się do apeli, perswazji i błagań o "Chucherko". I przywołam Geniusię, jako ostrogę. ;-) Jakież to były czasy, kiedy się rodziła! A jaka jest świetna i kochana, i potrzebna! I jeszcze naszła mnie taka myśl przy "Zgryzotce", jak ciekawie byłoby przeczytać "poprawnie napisaną historyczną panoramę beletrystyczną" pióra Ignacego Borejki! :-)
Anette napisał/a 7 września 2020 o 20:09:
Lemon Parody jak dla mnie najpiękniejsza. Najbardziej lubię żółte kwiaty, zdecydowanie. Żegnajcie róże, żegnaj lato! Mnie również Herbert zaskoczył w takiej odsłonie, jak Zgreda. W ogóle Herbert był pełen sprzeczności, jak opowiadał Pan Andrzej Franaszek (w tamtym roku miałam okazję być na spotkaniu z P. Franaszkiem w ramach promocji biografii Herberta).
Lemon Parody jak dla mnie najpiękniejsza. Najbardziej lubię żółte kwiaty, zdecydowanie. Żegnajcie róże, żegnaj lato! Mnie również Herbert zaskoczył w takiej odsłonie, jak Zgreda. W ogóle Herbert był pełen sprzeczności, jak opowiadał Pan Andrzej Franaszek (w tamtym roku miałam okazję być na spotkaniu z P. Franaszkiem w ramach promocji biografii Herberta).
kris napisał/a 7 września 2020 o 17:06:
Kochana Pani Malgosiu, witam wrzesniowo... Kilka dni temu skonczylam czytac "Na Jowisza! Uzupelniam Jezycjade" (dopiero w sierpniu udalo sie mojej Mamie wyslac mi ksiazke, wczesniej przesylki lotnicze byly wstrzymane) i chcialam Pani podziekowac z calego serca za te wspaniala lekture! Dziekuje za niezwykle interesujace historie, radosne i wzruszajace, za przemyslenia, za tyle ciepla! Czulam sie troche, jakbym z Pania rozmawiala przy herbatce. Nie moglam sie oderwac od lektury, choc staralam sie tez za bardzo nie spieszyc, zeby ta "rozmowa" sie za szybko nie skonczyla... Chetnie bym ja dalej prowadzila, moze uda sie kiedys wydac opowiesci, ktore sie w ksiazce nie zmiescily? Bardzo interesujace sa np. historie o bibliotece Raczynskich i o Poznanskim Towarzystwie Przyjaciol Nauk, a takze o Miloslawiu - nie znalam blizej szczegolow z nimi zwiazanych. Rozrywki umyslowe! Wiedzialam o tej pasji w Pani Rodzinie (tez lubie takie rozrywki), ale jestem pod ogromnym wrazeniem! Smialam sie niemal na glos przy opowiesciach o fajerwerkach, o salatce z kapusty i domowym keczupie, o kupowaniu stolu, o nauce niemieckiego! Cudowne historie. Tak ciekawie pisze pani o Mamie i Bracie, wiele razy sie wzruszylam. Powiem krotko - jestem pelna podziwu dla Pani i dla Pani Rodziny. Dziekuje raz jeszcze i mam nadzieje, ze bedzie ciag dalszy. Na pewno wiele razy wroce do lektury "Na Jowisza!". Jest ona rzeczywiscie wspanialym uzupelnieniem Jezycjady (niektorych powiazan sie troche domyslalam, ale niektore sa zaskakujace!). Mam nadzieje, ze milo sie Pani pracuje nad "Chucherkiem" - bardzo go jestem ciekawa. :) Pozdrawiam cieplo z naszej Sardynii, lato powoli sie konczy (ale sa jeszcze upaly, do wytrzymania). Na szkole musimy poczekac do 22 wrzesnia. Sytuacja jest we Wloszech wciaz niepewna (jak wszedzie), miejmy nadzieje, ze powoli wszystko dojdzie do normy. Dziekuje tez za wspaniale zdjecia roz, jakie piekne! Przytulam Pania mocno, Krysia / kris
Kochana Pani Malgosiu, witam wrzesniowo... Kilka dni temu skonczylam czytac "Na Jowisza! Uzupelniam Jezycjade" (dopiero w sierpniu udalo sie mojej Mamie wyslac mi ksiazke, wczesniej przesylki lotnicze byly wstrzymane) i chcialam Pani podziekowac z calego serca za te wspaniala lekture! Dziekuje za niezwykle interesujace historie, radosne i wzruszajace, za przemyslenia, za tyle ciepla! Czulam sie troche, jakbym z Pania rozmawiala przy herbatce. Nie moglam sie oderwac od lektury, choc staralam sie tez za bardzo nie spieszyc, zeby ta "rozmowa" sie za szybko nie skonczyla... Chetnie bym ja dalej prowadzila, moze uda sie kiedys wydac opowiesci, ktore sie w ksiazce nie zmiescily? Bardzo interesujace sa np. historie o bibliotece Raczynskich i o Poznanskim Towarzystwie Przyjaciol Nauk, a takze o Miloslawiu - nie znalam blizej szczegolow z nimi zwiazanych. Rozrywki umyslowe! Wiedzialam o tej pasji w Pani Rodzinie (tez lubie takie rozrywki), ale jestem pod ogromnym wrazeniem! Smialam sie niemal na glos przy opowiesciach o fajerwerkach, o salatce z kapusty i domowym keczupie, o kupowaniu stolu, o nauce niemieckiego! Cudowne historie. Tak ciekawie pisze pani o Mamie i Bracie, wiele razy sie wzruszylam. Powiem krotko - jestem pelna podziwu dla Pani i dla Pani Rodziny. Dziekuje raz jeszcze i mam nadzieje, ze bedzie ciag dalszy. Na pewno wiele razy wroce do lektury "Na Jowisza!". Jest ona rzeczywiscie wspanialym uzupelnieniem Jezycjady (niektorych powiazan sie troche domyslalam, ale niektore sa zaskakujace!). Mam nadzieje, ze milo sie Pani pracuje nad "Chucherkiem" - bardzo go jestem ciekawa. :) Pozdrawiam cieplo z naszej Sardynii, lato powoli sie konczy (ale sa jeszcze upaly, do wytrzymania). Na szkole musimy poczekac do 22 wrzesnia. Sytuacja jest we Wloszech wciaz niepewna (jak wszedzie), miejmy nadzieje, ze powoli wszystko dojdzie do normy. Dziekuje tez za wspaniale zdjecia roz, jakie piekne! Przytulam Pania mocno, Krysia / kris
Hania Okruszek napisał/a 7 września 2020 o 11:25:
"Jeśli chcesz wierzyć w cuda, załóż sobie ogród." H. Jackson Brown Jr.
"Jeśli chcesz wierzyć w cuda, załóż sobie ogród." H. Jackson Brown Jr.
Chesterka z Gdańsk napisał/a 6 września 2020 o 20:17:
Eden Rose - zakochałam się! Czy pachnie?
Eden Rose - zakochałam się! Czy pachnie?
Chesterka z Gdańsk napisał/a 6 września 2020 o 20:14:
Kochana droga Autorko! Jak dobrze, że absurd nie tyka róż! Ni lasów sosnowych i mądrych ludzi, choć nie do końca, bo nadokucza porządnie. Może trzeba wr{cić do Erazma z Rotterdamu? Albo bliżej - do Chestertona, który już ponad 100 lat temu zauważył, że świat choruje przede wszystkim na brak zdrowego rozsądku. Róże - uwoooodzicielskie! Zdjęcia - przepiękne! Pisz, pisz, pisz Droga, Kochana i jedyna taka w swoim rodzaju Pisarko! Pisz, proszę, czekamy! Potrzeba nam Twojego zdrowego rozsądku!
Kochana droga Autorko! Jak dobrze, że absurd nie tyka róż! Ni lasów sosnowych i mądrych ludzi, choć nie do końca, bo nadokucza porządnie. Może trzeba wr{cić do Erazma z Rotterdamu? Albo bliżej - do Chestertona, który już ponad 100 lat temu zauważył, że świat choruje przede wszystkim na brak zdrowego rozsądku. Róże - uwoooodzicielskie! Zdjęcia - przepiękne! Pisz, pisz, pisz Droga, Kochana i jedyna taka w swoim rodzaju Pisarko! Pisz, proszę, czekamy! Potrzeba nam Twojego zdrowego rozsądku!
Jesienna Ada napisał/a 5 września 2020 o 22:27:
Witam DUA i Drodzy Księgowi. Jak miłe są powroty. Ciepło tu i pachnąco. Ech lubię jesień.
Witam DUA i Drodzy Księgowi. Jak miłe są powroty. Ciepło tu i pachnąco. Ech lubię jesień.
KokoszaNel napisał/a 5 września 2020 o 22:26:
Za róże dziekuję. Belgravię notuję. Ani G. gratuluję synka, a synkowi gratuluję tytułu!
Za róże dziekuję. Belgravię notuję. Ani G. gratuluję synka, a synkowi gratuluję tytułu!
Zgred napisał/a 5 września 2020 o 22:12:
Na wszelki wypadek wczoraj zamówiłem i Belgravię i Snobów. Deszcz dzwoni jesienny. Moebiusowi nieznane krzywizny (róż).
Na wszelki wypadek wczoraj zamówiłem i Belgravię i Snobów. Deszcz dzwoni jesienny. Moebiusowi nieznane krzywizny (róż).
Ania.g z Gdańsk napisał/a 5 września 2020 o 21:58:
Śliczne róże. Jakie piękne pożegnanie lata. I powitanie jesieni... Podzielę się radością. Mój mały synek odebrał dyplom, przysługuje mu tytuł lekarza dentysty. Puchnę z dumy Uściski. Dobranoc.
Śliczne róże. Jakie piękne pożegnanie lata. I powitanie jesieni... Podzielę się radością. Mój mały synek odebrał dyplom, przysługuje mu tytuł lekarza dentysty. Puchnę z dumy Uściski. Dobranoc.
Plugawy Pawelek z Denton napisał/a 5 września 2020 o 21:44:
Droga Ulubiona Autorko, opisujesz rzeczy które mogłyby sie wydarzyć - z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem. Ale takiego wydarzenia rzeczywistego jakie miało miejsce z "Chucherkiem" raczej nie przewidziałas ... Zmiana wydawnictwa byłaby trudna bo tyle masz książek w 'starym' wydawnictwie - ale możliwe ze taka zmianę rozważasz. Pamiętasz że masz wiernych czytelników na całym świecie którzy czekają na następne tomy Jeżycjady. Dużo pozdrowień z Dzikiego Zachodu, Plugawy Pawełek z rodziną
Droga Ulubiona Autorko, opisujesz rzeczy które mogłyby sie wydarzyć - z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem. Ale takiego wydarzenia rzeczywistego jakie miało miejsce z "Chucherkiem" raczej nie przewidziałas ... Zmiana wydawnictwa byłaby trudna bo tyle masz książek w 'starym' wydawnictwie - ale możliwe ze taka zmianę rozważasz. Pamiętasz że masz wiernych czytelników na całym świecie którzy czekają na następne tomy Jeżycjady. Dużo pozdrowień z Dzikiego Zachodu, Plugawy Pawełek z rodziną
Irys napisał/a 5 września 2020 o 20:16:
Kochana Autorko, jakie cuda nam tu pokazałaś. Własne światy róż. Piękne, tajemnicze i zmysłowe.
Kochana Autorko, jakie cuda nam tu pokazałaś. Własne światy róż. Piękne, tajemnicze i zmysłowe.
Joanna z Kielc napisał/a 5 września 2020 o 17:03:
Jakiż fluid, pisałam o Fellowes'ie, a tu dyskusja, cóż kryje się pod wazonikiem. Moim zdaniem droga KokoszaNel i Zgredzie może być tam Belgrawia . Ściskam serdecznie.
Jakiż fluid, pisałam o Fellowes'ie, a tu dyskusja, cóż kryje się pod wazonikiem. Moim zdaniem droga KokoszaNel i Zgredzie może być tam Belgrawia . Ściskam serdecznie.
Sowa P. napisał/a 5 września 2020 o 14:40:
Uczy, bawi, wzrusza. Horacy. Fellowes wygląda mi na "Belgravię".
Uczy, bawi, wzrusza. Horacy. Fellowes wygląda mi na "Belgravię".
Zgred napisał/a 5 września 2020 o 13:13:
Nie znałem Herberta od tej strony. Jaki zmysłowy! I zostało też to: "im bardziej róża umiera tym trudniej mówić o róży" Mama Isi o sztuce - super!
Nie znałem Herberta od tej strony. Jaki zmysłowy! I zostało też to: "im bardziej róża umiera tym trudniej mówić o róży" Mama Isi o sztuce - super!
mama Isi napisał/a 5 września 2020 o 13:09:
Nb. Graham Thomas, czyli Lemon Parody nadaje się na solitera, za przeproszeniem;)
Nb. Graham Thomas, czyli Lemon Parody nadaje się na solitera, za przeproszeniem;)
mama Isi napisał/a 5 września 2020 o 11:56:
Nawet nie zauważyłam, że Lemon Parody to słynny Thomas Graham. A to ci heca! Ta róża ma tak charakterystycznie rozwinięte pąki w kształcie czarki, jak żadna inna. Pięknie rośnie.
Nawet nie zauważyłam, że Lemon Parody to słynny Thomas Graham. A to ci heca! Ta róża ma tak charakterystycznie rozwinięte pąki w kształcie czarki, jak żadna inna. Pięknie rośnie.
mama Isi napisał/a 5 września 2020 o 11:38:
Jak to przyjemnie zostać sprężyną upragnionych zdarzeń;) Dziękuję! Ale fakt jest faktem i świadczy za siebie i za nieobecnych kolegów: sztuka winna - jak to ujął Wodehouse za kimś tam - interest, entertain and uplift. Żeby to osiągnąć bazując na rzeczywistości, trzeba traktować ją nie całkiem serio. A już - nie daj Panie - wdawać się z nią w wojnę - bo - jak to ujął dla odmiany Seneka - walcząc schodzi się na poziom przeciwnika. Fi donc!
Jak to przyjemnie zostać sprężyną upragnionych zdarzeń;) Dziękuję! Ale fakt jest faktem i świadczy za siebie i za nieobecnych kolegów: sztuka winna - jak to ujął Wodehouse za kimś tam - interest, entertain and uplift. Żeby to osiągnąć bazując na rzeczywistości, trzeba traktować ją nie całkiem serio. A już - nie daj Panie - wdawać się z nią w wojnę - bo - jak to ujął dla odmiany Seneka - walcząc schodzi się na poziom przeciwnika. Fi donc!
Zuzia12 napisał/a 5 września 2020 o 10:49:
Dzień dobry! "O konstelacje płatków". Obłędne róże! Gdzieś ostatnio przeczytałam, że aby zrozumieć wagę troski o planetę trzeba zacząć od założenia własnego ogródka. A Herbert, dochodzę ostatnio do wniosku, napisał chyba wiersz na każdy temat. Jednakże te słodkie kwiaty wydają się priorytetowe.
Dzień dobry! "O konstelacje płatków". Obłędne róże! Gdzieś ostatnio przeczytałam, że aby zrozumieć wagę troski o planetę trzeba zacząć od założenia własnego ogródka. A Herbert, dochodzę ostatnio do wniosku, napisał chyba wiersz na każdy temat. Jednakże te słodkie kwiaty wydają się priorytetowe.
Wannabe napisał/a 5 września 2020 o 09:48:
Piękne róże. Jaka to radość otoczyć się pięknem! Ja w mieście mogę otoczyć się jedynie zapachem z piekarnika, dlatego dziś z rana robię ciasto jogurtowe :) Czytam (a właściwie słucham) książkę „Wielka samotność” Kristin Hannah. Bardzo mi się podoba wrażliwość autorki. Lubię książki o amerykańskich pionierach, którzy wszystko budują od zera na podstawie woli przetrwania. Tkwi mi w pamięci też pewna historia o kobiecie, która pracowała w szwalni, a potem przeprowadziła się z mężem w nowe miejsce. Coś znanego, ale nie przypomnę sobie.
Piękne róże. Jaka to radość otoczyć się pięknem! Ja w mieście mogę otoczyć się jedynie zapachem z piekarnika, dlatego dziś z rana robię ciasto jogurtowe :) Czytam (a właściwie słucham) książkę „Wielka samotność” Kristin Hannah. Bardzo mi się podoba wrażliwość autorki. Lubię książki o amerykańskich pionierach, którzy wszystko budują od zera na podstawie woli przetrwania. Tkwi mi w pamięci też pewna historia o kobiecie, która pracowała w szwalni, a potem przeprowadziła się z mężem w nowe miejsce. Coś znanego, ale nie przypomnę sobie.
Joanna z Kielce napisał/a 4 września 2020 o 22:09:
Kochanej DUA serdeczne dzięki za ciepłe przywitanie. Na Chucherko, jak wszyscy wielbiciele Twórczości MM czekam, ale cierpliwie. Autor potrzebuje Wolności. Rozumiem to , ale mam nadzieję, że sama Autorka zatęskni za spisaniem dalszych dziejów Borejków. Tymczasem ratuję się gościnną księgą, odczytywaną wciąż na nowo Jeżycjadą oraz rozkoszną lekturą J. Fellowes'a. Pięknych snów wszystkim Księgowym na czele z DUA i Adminką.
Kochanej DUA serdeczne dzięki za ciepłe przywitanie. Na Chucherko, jak wszyscy wielbiciele Twórczości MM czekam, ale cierpliwie. Autor potrzebuje Wolności. Rozumiem to , ale mam nadzieję, że sama Autorka zatęskni za spisaniem dalszych dziejów Borejków. Tymczasem ratuję się gościnną księgą, odczytywaną wciąż na nowo Jeżycjadą oraz rozkoszną lekturą J. Fellowes'a. Pięknych snów wszystkim Księgowym na czele z DUA i Adminką.
KokoszaNel napisał/a 4 września 2020 o 21:32:
Otóż, otóż Zgredzie, to samo mnie pytanie nurtuje.
Otóż, otóż Zgredzie, to samo mnie pytanie nurtuje.
Zgred napisał/a 4 września 2020 o 20:50:
A czy w następnych aktualnościach moglibyśmy się dowiedzieć, który to Fellowes jest pod dzbanuszkiem?
A czy w następnych aktualnościach moglibyśmy się dowiedzieć, który to Fellowes jest pod dzbanuszkiem?
Zgred napisał/a 4 września 2020 o 13:52:
Jest.
Jest.
Gio napisał/a 4 września 2020 o 13:18:
Halo, halo! Dzień dobry! /próba łączności po wczorajszym niepowodzeniu/
Halo, halo! Dzień dobry! /próba łączności po wczorajszym niepowodzeniu/
Psianka napisał/a 4 września 2020 o 11:52:
Ho, Ho ... Moje dzieci także na razie zadowolone z rozpoczętego roku szkolnego. A nawet więcej ! Moja córka powtarza codziennie rano: "Ale mam wspaniałą szkołę, jak ja się cieszę" i wstaje o świcie bez poganiania :) Całkiem niespodziewanie poszła do liceum plastycznego i okazało się, że to było właśnie TO. Wiem, że to także efekt nowości ale jednak miło jak dziecko z taką radością pędzi do szkoły ...
Ho, Ho ... Moje dzieci także na razie zadowolone z rozpoczętego roku szkolnego. A nawet więcej ! Moja córka powtarza codziennie rano: "Ale mam wspaniałą szkołę, jak ja się cieszę" i wstaje o świcie bez poganiania :) Całkiem niespodziewanie poszła do liceum plastycznego i okazało się, że to było właśnie TO. Wiem, że to także efekt nowości ale jednak miło jak dziecko z taką radością pędzi do szkoły ...
mama Isi napisał/a 3 września 2020 o 08:36:
Nie mogę się napatrzeć tej kompozycji kwietnej z zielonym wazoniku - jak nie spojrzeć, cudo! I to światło przenikające zieleń szkła, i różyczki (czy to aby nie Lemon Parody?) i śliwkowe tło obrusa, i akcenty czerwieni, i zgrywające się z zielenią wazonika zielone hortensje, i punkty oranżowe onętka siarkowego i nagietków, no i tych kilka opadłych płatków - prześliczne dzieło sztuki. Aż żal serce ściska, ze to takie ulotne.
Nie mogę się napatrzeć tej kompozycji kwietnej z zielonym wazoniku - jak nie spojrzeć, cudo! I to światło przenikające zieleń szkła, i różyczki (czy to aby nie Lemon Parody?) i śliwkowe tło obrusa, i akcenty czerwieni, i zgrywające się z zielenią wazonika zielone hortensje, i punkty oranżowe onętka siarkowego i nagietków, no i tych kilka opadłych płatków - prześliczne dzieło sztuki. Aż żal serce ściska, ze to takie ulotne.
Irys napisał/a 2 września 2020 o 22:48:
I ja witam powakacyjnie i serdecznie Kochaną Autorkę i wszystkich Miłych Gości! Cieszę się, że „Chucherko”, w swoim czasie oczywiście, ale jednak powstanie na przekór przedziwnym okolicznościom obecnej rzeczywistości. Życzę więc dużo weny, natchnienia, energii i zapału do pracy:).
I ja witam powakacyjnie i serdecznie Kochaną Autorkę i wszystkich Miłych Gości! Cieszę się, że „Chucherko”, w swoim czasie oczywiście, ale jednak powstanie na przekór przedziwnym okolicznościom obecnej rzeczywistości. Życzę więc dużo weny, natchnienia, energii i zapału do pracy:).
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 2 września 2020 o 21:27:
A! Jeszcze jedno mam pytanko. Czy wiadomości prywatne nadal można pisać?
A! Jeszcze jedno mam pytanko. Czy wiadomości prywatne nadal można pisać?
monik z Warszawa napisał/a 2 września 2020 o 21:26:
dobry wieczór , jak miło tu zajrzeć po wakacjach! Piękne zdjęcia; i mimo wszystko - miła perspektywa pracy, jesiennych i zimowych wieczorów z herbatką i książką. I wieloma inspiracjami, polecankami, rozmowami właśnie tu. Li i jedynie.
dobry wieczór , jak miło tu zajrzeć po wakacjach! Piękne zdjęcia; i mimo wszystko - miła perspektywa pracy, jesiennych i zimowych wieczorów z herbatką i książką. I wieloma inspiracjami, polecankami, rozmowami właśnie tu. Li i jedynie.
Zuzia12 napisał/a 2 września 2020 o 21:09:
Dobry wieczór! Myślę, że jest Pani czarodziejką, Pani Małgosiu. Swoimi pięknymi, oświeconymi słowami zaczarowała Pani wszystko wokół i pozwoliła mi z werwą, wigorem i podekscytowanym oczekiwaniem powrócić do znajomych murów, gotowa na pracę i otwierające się horyzonty. Wczorajszą rezerwę i trzymanie na wodzy nauczycieli, abyśmy tylko nie poczuli się choć odrobinę normalnie, zamieniła Pani swoimi słowami w dzisiejsze ciepłe przywitanie i roztaczanie przed nami wizji przyszłych wspólnych projektów i planów, których piękna nie przyćmiewa nawet to, że gdzieś po drodze mogą się nie spełnić. Tak więc wczoraj entuzjazm zgasiła niepewność malująca się na ich twarzach, a dziś zostało to przegonione na rzecz radosnego podniecenia zagłębianiem się w rozszerzenia (dużo polskiego! dużo łaciny!) i przyjemnej świadomości z przynależności. Kolejny dowód, że odrobina dobrych uczuć zmienia wszystko wokół. Zmienia "rzeczywistość", o której tu mowa.
Dobry wieczór! Myślę, że jest Pani czarodziejką, Pani Małgosiu. Swoimi pięknymi, oświeconymi słowami zaczarowała Pani wszystko wokół i pozwoliła mi z werwą, wigorem i podekscytowanym oczekiwaniem powrócić do znajomych murów, gotowa na pracę i otwierające się horyzonty. Wczorajszą rezerwę i trzymanie na wodzy nauczycieli, abyśmy tylko nie poczuli się choć odrobinę normalnie, zamieniła Pani swoimi słowami w dzisiejsze ciepłe przywitanie i roztaczanie przed nami wizji przyszłych wspólnych projektów i planów, których piękna nie przyćmiewa nawet to, że gdzieś po drodze mogą się nie spełnić. Tak więc wczoraj entuzjazm zgasiła niepewność malująca się na ich twarzach, a dziś zostało to przegonione na rzecz radosnego podniecenia zagłębianiem się w rozszerzenia (dużo polskiego! dużo łaciny!) i przyjemnej świadomości z przynależności. Kolejny dowód, że odrobina dobrych uczuć zmienia wszystko wokół. Zmienia "rzeczywistość", o której tu mowa.
laputańczyk z Gdańsk napisał/a 2 września 2020 o 14:48:
Droga Pani Małgorzato, chciałabym Pani bardzo podziękować za Pani Twórczość. Nie wyobrażam sobie siebie bez Jeżycjady. To ona w dużej mierze mnie ukształtowała, moje zainteresowania, sposób patrzenia na życie. Dziękuję za najlepsze dzieciństwo i jeszcze trwający wspaniały okres nastoletni!
Droga Pani Małgorzato, chciałabym Pani bardzo podziękować za Pani Twórczość. Nie wyobrażam sobie siebie bez Jeżycjady. To ona w dużej mierze mnie ukształtowała, moje zainteresowania, sposób patrzenia na życie. Dziękuję za najlepsze dzieciństwo i jeszcze trwający wspaniały okres nastoletni!
Wójt Wiewiórka napisał/a 2 września 2020 o 14:32:
Dzień dobry, dzień dobry, jaka świeża i nowa Księga Gości! Lubię zmiany. Chociaż ta "nowa" KG wydaje mi się raczej powrotem do początków ( też lubię). O ile pamiętam, to na samym początku, jeszcze z regalikiem szufladkowym, Księga Gości funkcjonowała właśnie w ten sposób; goście się wpisywali, a DUA odpowiadała zbiorczo w tak zwanych "wpisach szóstkowych". I było dobrze. A więc mamy Odnowione, ale z drugiej strony Znajome, tak że milusio.
Dzień dobry, dzień dobry, jaka świeża i nowa Księga Gości! Lubię zmiany. Chociaż ta "nowa" KG wydaje mi się raczej powrotem do początków ( też lubię). O ile pamiętam, to na samym początku, jeszcze z regalikiem szufladkowym, Księga Gości funkcjonowała właśnie w ten sposób; goście się wpisywali, a DUA odpowiadała zbiorczo w tak zwanych "wpisach szóstkowych". I było dobrze. A więc mamy Odnowione, ale z drugiej strony Znajome, tak że milusio.
Magdalena napisał/a 2 września 2020 o 12:08:
Pani Małgorzato - błagamy o "Chucherko". Niech to będzie antidotum na złe czasy...
Pani Małgorzato - błagamy o "Chucherko". Niech to będzie antidotum na złe czasy...
Klaudyna napisał/a 2 września 2020 o 09:50:
Oj, jakoś tak pusto tu, bez naprzemiennych wpisów DUA... Słuchajcie, w nowym "Guliwerze" (nr 2/2020) kolejna recenzja "Na Jowisza!", autorstwa prof. Krystyny Heski-Kwaśniewicz. Miło wiedzieć, ilu mądrych ludzi cieszy się tymi samymi książkami, co my... ;-)
Oj, jakoś tak pusto tu, bez naprzemiennych wpisów DUA... Słuchajcie, w nowym "Guliwerze" (nr 2/2020) kolejna recenzja "Na Jowisza!", autorstwa prof. Krystyny Heski-Kwaśniewicz. Miło wiedzieć, ilu mądrych ludzi cieszy się tymi samymi książkami, co my... ;-)
Hania Okruszek napisał/a 2 września 2020 o 09:35:
Dzień dobry! Właśnie zaczynam przygodę z poezją Horacego (wydanie Biblioteki Narodowej z bogatym komentarzem). Jaki uspokajający deszcz, pozdrawiam wszystkich pluwiofilów:) Hania
Dzień dobry! Właśnie zaczynam przygodę z poezją Horacego (wydanie Biblioteki Narodowej z bogatym komentarzem). Jaki uspokajający deszcz, pozdrawiam wszystkich pluwiofilów:) Hania
Justysia napisał/a 2 września 2020 o 06:00:
Dzień dobry Pani Małgosiu. Jaki piękny bukiet i porównanie kwitnących roślinek do wzrastających dzieci. O, i nawet milin jest! Lubię go bo przyciąga kolibry do ogrodu, podobnie jak budleja. Pozdrawiam serdecznie, dalej jeszcze z placu budowy, ale już ostatni miesiąc i wkrótce moje przeprowadzone krzewy i byliny będę mogła wreszcie posadzić. Życzę, mimo wszystko, dobrego roku szkolnego dla księgowych uczennic, uczniów i nauczycieli.
Dzień dobry Pani Małgosiu. Jaki piękny bukiet i porównanie kwitnących roślinek do wzrastających dzieci. O, i nawet milin jest! Lubię go bo przyciąga kolibry do ogrodu, podobnie jak budleja. Pozdrawiam serdecznie, dalej jeszcze z placu budowy, ale już ostatni miesiąc i wkrótce moje przeprowadzone krzewy i byliny będę mogła wreszcie posadzić. Życzę, mimo wszystko, dobrego roku szkolnego dla księgowych uczennic, uczniów i nauczycieli.
Zgred napisał/a 1 września 2020 o 23:55:
Mimozami jesień się zaczyna...
Mimozami jesień się zaczyna...
Paczka Chusteczek z Kraków napisał/a 1 września 2020 o 19:33:
Dzień dobry! To ja również spieszę się przywitać wrześniowo! Już nie mogę się doczekać jesiennych kolorów, a jeszcze bardziej nowych wpisów po uruchomieniu komputera! I zazdroszczę bardzo bardzo wspaniałych ostróżek! Moje co roku kończą jako uczta dla ślimaków, a tak je lubię (ostróżki, ślimaki mniej...)! Może wpadnę do Wielkopolski po sadzoneczkę? Pozdrowienia i do zobaczenia!
Dzień dobry! To ja również spieszę się przywitać wrześniowo! Już nie mogę się doczekać jesiennych kolorów, a jeszcze bardziej nowych wpisów po uruchomieniu komputera! I zazdroszczę bardzo bardzo wspaniałych ostróżek! Moje co roku kończą jako uczta dla ślimaków, a tak je lubię (ostróżki, ślimaki mniej...)! Może wpadnę do Wielkopolski po sadzoneczkę? Pozdrowienia i do zobaczenia!
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 1 września 2020 o 18:58:
Dzień dobry! Jako typowa miłośniczka P. Małgorzaty Musierowicz i Jeżycjady nie napiszę zapewne niczego odkrywczego. W czasie moich 39 lat życia przeczytałam już kilka razy Jeżycjadę (wyrywkowo i chronologicznie), całą serię mam na półce i odwiedziłam Poznań rok temu. Wynajęłam pokój, nie do końca sobie z tego zdając sprawę, w starej kamienicy, z wysokim parterem, ciężkimi drzwiami i szerokimi, drewnianymi schodami. Na tych schodach minęłam pierwszego dnia pobytu dwie dziewczynki ... rude! :) Ten widok sprawił, że poczułam się, jakbym weszła do Borejków! Niby nic, ale to jest właśnie magia ulubionych książek, dla mnie bezcenne!:) Pozdrawiam serdecznie z Rzeszowa (bardzo, bardzo cieszy, że piękne Podkarpacie jest miłe sercu MM).
Dzień dobry! Jako typowa miłośniczka P. Małgorzaty Musierowicz i Jeżycjady nie napiszę zapewne niczego odkrywczego. W czasie moich 39 lat życia przeczytałam już kilka razy Jeżycjadę (wyrywkowo i chronologicznie), całą serię mam na półce i odwiedziłam Poznań rok temu. Wynajęłam pokój, nie do końca sobie z tego zdając sprawę, w starej kamienicy, z wysokim parterem, ciężkimi drzwiami i szerokimi, drewnianymi schodami. Na tych schodach minęłam pierwszego dnia pobytu dwie dziewczynki ... rude! :) Ten widok sprawił, że poczułam się, jakbym weszła do Borejków! Niby nic, ale to jest właśnie magia ulubionych książek, dla mnie bezcenne!:) Pozdrawiam serdecznie z Rzeszowa (bardzo, bardzo cieszy, że piękne Podkarpacie jest miłe sercu MM).
Gosza z Stalowa Wola napisał/a 1 września 2020 o 14:33:
Jak cudownie móc wrócić na Pani stronę i poczytać te wszystkie krzepiące wiadomości pozdrawiam Wszystkich; ja wróciłam do Jeżycjady po 15 latach i teraz odkrywam ją na nowo z trochę innej perspektywy młodej kobiety =)
Jak cudownie móc wrócić na Pani stronę i poczytać te wszystkie krzepiące wiadomości pozdrawiam Wszystkich; ja wróciłam do Jeżycjady po 15 latach i teraz odkrywam ją na nowo z trochę innej perspektywy młodej kobiety =)
maddushka z Szczecin napisał/a 1 września 2020 o 13:48:
Prześliczna ilustracja i wierszyk jak zawsze wyśmienity. Bardzo podbudowujący post! Mnie właśnie po raz pierwszy od dwunastu lat życzenia noworocznoszkolne nie obejmują i jest to co najmniej dziwne uczucie - jakby ktoś człowieka wypchnął ze znajomego nurtu (bardzo skądinąd przyjemnego, szczególnie w ostatnich latach). Szalenie się cieszę, że mogę tu do Panu zajrzeć i znaleźć trochę ciepła w tym dziwacznym czasie nieprzynależenia do żadnej oświatowej instytucji i trwania w zawieszeniu! Od października miałam być już w Poznaniu (i mieszkać blisko Jeżyc! W końcu.), ale pandemia znów się rozpanoszyła i na razie będę musiała obejść się smakiem w powieściach i na stronie (słuchając wytrwale wykładu z laptopa). Dziękuję za ten wpis, pięknego września! (Aż chciałoby się powtórzyć za Gałczyńskim, że oto znów idzie jesień, ale wrześnie są przekorne i mają w sobie jeszcze mnóstwo młodości lata. I takiej letniej energii również życzę, do tworzenia - zwłaszcza.)
Prześliczna ilustracja i wierszyk jak zawsze wyśmienity. Bardzo podbudowujący post! Mnie właśnie po raz pierwszy od dwunastu lat życzenia noworocznoszkolne nie obejmują i jest to co najmniej dziwne uczucie - jakby ktoś człowieka wypchnął ze znajomego nurtu (bardzo skądinąd przyjemnego, szczególnie w ostatnich latach). Szalenie się cieszę, że mogę tu do Panu zajrzeć i znaleźć trochę ciepła w tym dziwacznym czasie nieprzynależenia do żadnej oświatowej instytucji i trwania w zawieszeniu! Od października miałam być już w Poznaniu (i mieszkać blisko Jeżyc! W końcu.), ale pandemia znów się rozpanoszyła i na razie będę musiała obejść się smakiem w powieściach i na stronie (słuchając wytrwale wykładu z laptopa). Dziękuję za ten wpis, pięknego września! (Aż chciałoby się powtórzyć za Gałczyńskim, że oto znów idzie jesień, ale wrześnie są przekorne i mają w sobie jeszcze mnóstwo młodości lata. I takiej letniej energii również życzę, do tworzenia - zwłaszcza.)
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 1 września 2020 o 11:28:
Dzień dobry! Dziekuję za odpowiedź i wszystko rozumiem :) Dziękuję też za życzenia! Czytam sobie przez te wakacje, (a raczej czytałam w wakacje, a teraz już po wakacjach) niektóre części Jeżycjady (aktualnie "Córka Robrojka") i dochodzę do wniosku, że lepiej czytać w kolejności chronologicznej. Chociaż wyrywkowo też jest milutko. Pozdrawiam ciepło!
Dzień dobry! Dziekuję za odpowiedź i wszystko rozumiem :) Dziękuję też za życzenia! Czytam sobie przez te wakacje, (a raczej czytałam w wakacje, a teraz już po wakacjach) niektóre części Jeżycjady (aktualnie "Córka Robrojka") i dochodzę do wniosku, że lepiej czytać w kolejności chronologicznej. Chociaż wyrywkowo też jest milutko. Pozdrawiam ciepło!
FiliżAnka z Chodzież napisał/a 1 września 2020 o 00:26:
Dobry wieczór i dzień dobry! Obrazek na początek roku przepyszny! Jutro powitam nim pierwszo- i siódmoklasistę. Czy głodnych wiedzy? Hm... Na razie głównie stęsknionych za kolegami :) Właśnie zamykam wakacje, które spędziłam z Jeżycjadą, Na Jowisza i Tym razem serio :) Ależ to była uczta! A jakie schronienie w tej przedziwnej rzeczywistości! Czytałam nad morzem, jeziorami i w górach. Starsza o kolejne lata, odkrywałam te historie na nowo i zupełnie na nowo spoglądałam na znajome postacie. Dziękuję Ci, Droga Ulubiona Autorko, za całe ciepło i dobro, które biją z tych kart, za mądrość, sentencje i wszystkie inspiracje. Wyciągam z półek Mickiewicza, a na mojego siódmoklasistę czekają już "Ballady i romanse" z komentarzem Emilii. Tylko "Heroje" wciąż trudne do zdobycia (a on tak kocha mitologie!)... Uczniom, nauczycielom, ale też rodzicom, babciom i dziadkom - wszystkiego, co potrzebne w tym nowym roku szkolnym. Bądźmy mądrzy, wspierający i wyrozumiali!
Dobry wieczór i dzień dobry! Obrazek na początek roku przepyszny! Jutro powitam nim pierwszo- i siódmoklasistę. Czy głodnych wiedzy? Hm... Na razie głównie stęsknionych za kolegami :) Właśnie zamykam wakacje, które spędziłam z Jeżycjadą, Na Jowisza i Tym razem serio :) Ależ to była uczta! A jakie schronienie w tej przedziwnej rzeczywistości! Czytałam nad morzem, jeziorami i w górach. Starsza o kolejne lata, odkrywałam te historie na nowo i zupełnie na nowo spoglądałam na znajome postacie. Dziękuję Ci, Droga Ulubiona Autorko, za całe ciepło i dobro, które biją z tych kart, za mądrość, sentencje i wszystkie inspiracje. Wyciągam z półek Mickiewicza, a na mojego siódmoklasistę czekają już "Ballady i romanse" z komentarzem Emilii. Tylko "Heroje" wciąż trudne do zdobycia (a on tak kocha mitologie!)... Uczniom, nauczycielom, ale też rodzicom, babciom i dziadkom - wszystkiego, co potrzebne w tym nowym roku szkolnym. Bądźmy mądrzy, wspierający i wyrozumiali!
Sosna napisał/a 31 sierpnia 2020 o 23:03:
Małym i dużym uczniom troskliwych nauczycieli i niesłabnącego zapału do poznawania tajemnic świata. Pamiętajcie nawet leżąc na kanapie i leniuchując, możecie wpaść na pomysł , który okaże się wielkim odkryciem. Jedynym warunkiem jest ciekawość świata :) Zdjęcia piękne, a bezpośredniej wymiany myśli będzie brakowało, ale będzie więcej czasu na pisanie książek :)
Małym i dużym uczniom troskliwych nauczycieli i niesłabnącego zapału do poznawania tajemnic świata. Pamiętajcie nawet leżąc na kanapie i leniuchując, możecie wpaść na pomysł , który okaże się wielkim odkryciem. Jedynym warunkiem jest ciekawość świata :) Zdjęcia piękne, a bezpośredniej wymiany myśli będzie brakowało, ale będzie więcej czasu na pisanie książek :)
Mimi M. z Tarnów napisał/a 31 sierpnia 2020 o 21:43:
Dzień dobry, dzień dobry!!!! Piękne kwiaty, piękne życzenia, piękne myśli... nowe miejsce:-) to wszystko składa się na obiecujący nowy roczek wspólnych spotkań i pokrzepiajacych, mądrych dysput na jakże różne tematy. Dla mnie ten 1.września jest tego roku szczególny, bo moja Córeczka po raz pierwszy rusza do przedszkola! Mam zatem serce pełne niepokojów, ale i nadziei. Anette, popieram Twoja luźna propozycję;) Droga Ulubiona Autorko, prosimy nad tym pomyśleć przy herbatce! :)
Dzień dobry, dzień dobry!!!! Piękne kwiaty, piękne życzenia, piękne myśli... nowe miejsce:-) to wszystko składa się na obiecujący nowy roczek wspólnych spotkań i pokrzepiajacych, mądrych dysput na jakże różne tematy. Dla mnie ten 1.września jest tego roku szczególny, bo moja Córeczka po raz pierwszy rusza do przedszkola! Mam zatem serce pełne niepokojów, ale i nadziei. Anette, popieram Twoja luźna propozycję;) Droga Ulubiona Autorko, prosimy nad tym pomyśleć przy herbatce! :)
marcowaryba z Gliwice napisał/a 31 sierpnia 2020 o 21:24:
Dobry wieczór. Właśnie czytam Jeżycjadę od początku po raz kolejny w moim życiu. To bardzo miłe chwile. Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Dobry wieczór. Właśnie czytam Jeżycjadę od początku po raz kolejny w moim życiu. To bardzo miłe chwile. Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
mama Kniżki napisał/a 31 sierpnia 2020 o 20:37:
Dobry wieczór :). Piękny nowy wpis i napawające otuchą życzenia. Dziękuję, DUA! Nowa formuła świetna, jest porządek - wpisujemy się w jednym miejscu i mamy Pani odpowiedzi w jednym miejscu :). Podoba mi się. I ja nieśmiało wspomnę, że też pomyślałam o cofnięciu "Chucherka" do 2019 roku ;). Ale wiadomo - zamysł autorski zawsze będzie najlepszy :). Zgredzie, lubię "Wpływ księżyca". Stary dobry film. Dobrego roku szkolnego dla wszystkich Księgowych! Życzmy sobie, abyśmy się nie bali, tylko robili swoje, i hodowali dzieci i młodzież tak jak DUA te cudne kwiaty!
Dobry wieczór :). Piękny nowy wpis i napawające otuchą życzenia. Dziękuję, DUA! Nowa formuła świetna, jest porządek - wpisujemy się w jednym miejscu i mamy Pani odpowiedzi w jednym miejscu :). Podoba mi się. I ja nieśmiało wspomnę, że też pomyślałam o cofnięciu "Chucherka" do 2019 roku ;). Ale wiadomo - zamysł autorski zawsze będzie najlepszy :). Zgredzie, lubię "Wpływ księżyca". Stary dobry film. Dobrego roku szkolnego dla wszystkich Księgowych! Życzmy sobie, abyśmy się nie bali, tylko robili swoje, i hodowali dzieci i młodzież tak jak DUA te cudne kwiaty!
mama Isi napisał/a 31 sierpnia 2020 o 20:36:
Ach, dzięki, kochany Starosto - jeśli sadzonka przetrwa zimę, będzie to znak, że jest mi pisana i choćby tam nie wiem co - musi się dla niej znaleźć godne miejsce;) Lato ptakami odchodzi - jerzyki już odleciały. Ich skwir wysoko na niebie stanowi kwintesencję lata. Ach, pisz, kochany Starosto, nie oglądając się na żadną tzw.rzeczywistość - na co ona komu w tej postaci?
Ach, dzięki, kochany Starosto - jeśli sadzonka przetrwa zimę, będzie to znak, że jest mi pisana i choćby tam nie wiem co - musi się dla niej znaleźć godne miejsce;) Lato ptakami odchodzi - jerzyki już odleciały. Ich skwir wysoko na niebie stanowi kwintesencję lata. Ach, pisz, kochany Starosto, nie oglądając się na żadną tzw.rzeczywistość - na co ona komu w tej postaci?
Justyna z Brodnica napisał/a 31 sierpnia 2020 o 20:32:
Dobry wieczór, dziękuję za ciepły wpis. Życzenia zachęcają do tego, by za wszelką cenę starać się dołączyć do grona tych,dla których szacunek i dobro uczniów są najważniejsze. Wytrwałości dla wszystkich na ten nietypowy rok szkolny.
Dobry wieczór, dziękuję za ciepły wpis. Życzenia zachęcają do tego, by za wszelką cenę starać się dołączyć do grona tych,dla których szacunek i dobro uczniów są najważniejsze. Wytrwałości dla wszystkich na ten nietypowy rok szkolny.
AleksandraG napisał/a 31 sierpnia 2020 o 20:03:
Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe myśli i życzenia na nowy rok szkolny. Oj, nie będzie on łatwy, ale jakoś damy radę (cały czas sobie to powtarzam). Trzymam kciuki za Chucherko i czekam na nie jak na żadną inną dotąd część, bo wraz z moją bratanicą, nową zagorzałą wielbicielką "Jeżycjady" (całość przeczytana już dwukrotnie, a niektóre części nawet więcej razy). Pozdrawiam najserdeczniej :)
Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe myśli i życzenia na nowy rok szkolny. Oj, nie będzie on łatwy, ale jakoś damy radę (cały czas sobie to powtarzam). Trzymam kciuki za Chucherko i czekam na nie jak na żadną inną dotąd część, bo wraz z moją bratanicą, nową zagorzałą wielbicielką "Jeżycjady" (całość przeczytana już dwukrotnie, a niektóre części nawet więcej razy). Pozdrawiam najserdeczniej :)
Anette napisał/a 31 sierpnia 2020 o 18:30:
Pani Małgosiu, dziękuję w swoim imieniu i zapewne w imieniu Księgowych, że mimo niesprzyjających okoliczności wraca Pani do "Chucherka"! Dziękujemy! Naszła mnie taka refleksja, że może gdyby akcja książki miała miejsce na początku roku 2020 można by uniknąć opisywania pandemii, jedynie Ida - jako przedstawicielka świata medycznego - mogłaby gdzieś rzucić między rozmowami przy stole albo e-mailami do sióstr, czy rodzina słyszała o nowym wirusie z grupy koronawirusów, który pojawił się w Chinach...i tyle. Dla potomnych byłby to znak czasów, a Chucherko i Jędrek mieliby okazję rozwinąć swoją historię w "normalnych" czasach. Taka luźna myśl, ale wiem, że nasza Autorka znajdzie najlepsze rozwiązanie :) PS. Dodatkowy argument- dawno akcja Jeżycjady nie działa się w miesiącach zimowych ;) PS. 2. Wspaniałe róże w wazoniku! Romantyczne. I przepiękna Rambling Rector.
Pani Małgosiu, dziękuję w swoim imieniu i zapewne w imieniu Księgowych, że mimo niesprzyjających okoliczności wraca Pani do "Chucherka"! Dziękujemy! Naszła mnie taka refleksja, że może gdyby akcja książki miała miejsce na początku roku 2020 można by uniknąć opisywania pandemii, jedynie Ida - jako przedstawicielka świata medycznego - mogłaby gdzieś rzucić między rozmowami przy stole albo e-mailami do sióstr, czy rodzina słyszała o nowym wirusie z grupy koronawirusów, który pojawił się w Chinach...i tyle. Dla potomnych byłby to znak czasów, a Chucherko i Jędrek mieliby okazję rozwinąć swoją historię w "normalnych" czasach. Taka luźna myśl, ale wiem, że nasza Autorka znajdzie najlepsze rozwiązanie :) PS. Dodatkowy argument- dawno akcja Jeżycjady nie działa się w miesiącach zimowych ;) PS. 2. Wspaniałe róże w wazoniku! Romantyczne. I przepiękna Rambling Rector.
Babette z Robercin napisał/a 31 sierpnia 2020 o 17:32:
Witajcie Kochani! Dziękuję pani Małgosiu za tę możliwość spotkania się U Pani. Za zachętę, żeby nie stracić zdrowego rozsądku, poczucia miary, właściwych manier i rozeznania w tym, co dobre, a co złe. I szacunku... To mnie zachęca do „patrzenia w górę”. Dobrego nowego roku szkolnego dla wszystkich Rodzin i Nauczycieli i Sympatyków.
Witajcie Kochani! Dziękuję pani Małgosiu za tę możliwość spotkania się U Pani. Za zachętę, żeby nie stracić zdrowego rozsądku, poczucia miary, właściwych manier i rozeznania w tym, co dobre, a co złe. I szacunku... To mnie zachęca do „patrzenia w górę”. Dobrego nowego roku szkolnego dla wszystkich Rodzin i Nauczycieli i Sympatyków.
WiolaM. napisał/a 31 sierpnia 2020 o 17:06:
Dziękuję za ten piękny nowy wpis! Nie ma to jak na szkolne stresy zajrzeć sobie tutaj. Będąc uczennicą chyba nigdy nie stresowałam się jak teraz, w tej drugiej roli. Tym bardziej wsparcie potrzebne. Uściski! : )
Dziękuję za ten piękny nowy wpis! Nie ma to jak na szkolne stresy zajrzeć sobie tutaj. Będąc uczennicą chyba nigdy nie stresowałam się jak teraz, w tej drugiej roli. Tym bardziej wsparcie potrzebne. Uściski! : )
Karolcia z Warszawa napisał/a 31 sierpnia 2020 o 16:32:
To ja się (na razie) tylko przywitam. Dzień dobry, Kochana Autorko! Drogie Adminki i Ludu! Jakże miłe i wzruszające powitanie! Potrzebne nam wszystkim są takie słowa. Dziękuję w imieniu Łukaszka (pierwszak) i męża ( nauczyciel) za serdeczne życzenia, miły rysunek, mądry pod nim podpis i piękne kwiaty, i ten śliczny dzbanuszek (uwielbiam porcelanę w tym stylu). Serdecznie pozdrawiam Panią, Adminki i wierny Lud Księgowy.
To ja się (na razie) tylko przywitam. Dzień dobry, Kochana Autorko! Drogie Adminki i Ludu! Jakże miłe i wzruszające powitanie! Potrzebne nam wszystkim są takie słowa. Dziękuję w imieniu Łukaszka (pierwszak) i męża ( nauczyciel) za serdeczne życzenia, miły rysunek, mądry pod nim podpis i piękne kwiaty, i ten śliczny dzbanuszek (uwielbiam porcelanę w tym stylu). Serdecznie pozdrawiam Panią, Adminki i wierny Lud Księgowy.
Psianka napisał/a 31 sierpnia 2020 o 15:21:
Dzień dobry ! Ryzykowna idea przeczekania absurdów :) Nie masz to jak Księga Gości. Ale dystans do absurdów zawsze potrzebny, a tu na tej stronie zawsze aktualny. Jak miło w tym zdystansowanym gronie ...
Dzień dobry ! Ryzykowna idea przeczekania absurdów :) Nie masz to jak Księga Gości. Ale dystans do absurdów zawsze potrzebny, a tu na tej stronie zawsze aktualny. Jak miło w tym zdystansowanym gronie ...
Klaudyna napisał/a 31 sierpnia 2020 o 15:11:
Dzień dobry, DUA i Drodzy Księgowi! Ciekawska ta nowa Księga Gości... Polecam najnowszy numer Magazynu Literackiego KSIĄŻKI (7-8/2020), w którym z kolei Maria Kulik poleca "Na Jowisza!" :-)
Dzień dobry, DUA i Drodzy Księgowi! Ciekawska ta nowa Księga Gości... Polecam najnowszy numer Magazynu Literackiego KSIĄŻKI (7-8/2020), w którym z kolei Maria Kulik poleca "Na Jowisza!" :-)
Emilka napisał/a 31 sierpnia 2020 o 13:48:
Dzień dobry , jak miło ,że można tu po sobie zostawić ślad pozdrawiam z Podkarpacia :)
Dzień dobry , jak miło ,że można tu po sobie zostawić ślad pozdrawiam z Podkarpacia :)
Justyna z Brodnica napisał/a 31 sierpnia 2020 o 09:44:
Dzień dobry, w ostatnim dniu wakacji. U nas niezywkle deszczowym, ale mimo tego życzę Wam dobrego dnia!
Dzień dobry, w ostatnim dniu wakacji. U nas niezywkle deszczowym, ale mimo tego życzę Wam dobrego dnia!
Iskra napisał/a 31 sierpnia 2020 o 00:19:
Ciekawe czy uda mi się wysyłając wiadomość z telefonu przywitać się z Wami ? Pani Małgosiu i miły Ludu jak dobrze, że już jesteście!
Ciekawe czy uda mi się wysyłając wiadomość z telefonu przywitać się z Wami ? Pani Małgosiu i miły Ludu jak dobrze, że już jesteście!
Zgred napisał/a 30 sierpnia 2020 o 20:23:
A my z Szarotką obejrzeliśmy wczoraj film "Wpływ księżyca". To tak a propos Jeżycjady. A nowy układ strony jest dobry, bo daje więcej czasu Naszej Gospodyni.
A my z Szarotką obejrzeliśmy wczoraj film "Wpływ księżyca". To tak a propos Jeżycjady. A nowy układ strony jest dobry, bo daje więcej czasu Naszej Gospodyni.
Zuzia12 napisał/a 30 sierpnia 2020 o 18:33:
Dzień dobry! Witam się z wielką radością! Jesień wyczuwalna w powietrzu, pierwszych złotych liściach i coraz wcześniej zapalanych światłach wzywała mnie tu już od kilku dni i oto dziś - wielki powrót! To pełne wyczekiwania napięcie to miły aspekt wakacyjnej przerwy. Do tego w jakim stylu ten powrót! Miły ukłon w stronę tradycyjnej Księgi Gości przy zachowaniu jasnej, nowoczesnej strony wizualnej! Chyba można już zacząć podśpiewywać "A mnie jest szkoda lata", tyle było pięknych, złotych wieczorów, nowych leśnych ścieżek i nieprzejmującej się dniem jutrzejszym swobody, a jednak mając to wszystko w sercu - nie szkoda. Jesień jest miła, ciepła i przytulna. Zwłaszcza tutaj.
Dzień dobry! Witam się z wielką radością! Jesień wyczuwalna w powietrzu, pierwszych złotych liściach i coraz wcześniej zapalanych światłach wzywała mnie tu już od kilku dni i oto dziś - wielki powrót! To pełne wyczekiwania napięcie to miły aspekt wakacyjnej przerwy. Do tego w jakim stylu ten powrót! Miły ukłon w stronę tradycyjnej Księgi Gości przy zachowaniu jasnej, nowoczesnej strony wizualnej! Chyba można już zacząć podśpiewywać "A mnie jest szkoda lata", tyle było pięknych, złotych wieczorów, nowych leśnych ścieżek i nieprzejmującej się dniem jutrzejszym swobody, a jednak mając to wszystko w sercu - nie szkoda. Jesień jest miła, ciepła i przytulna. Zwłaszcza tutaj.
Buczyna z Krakow napisał/a 30 sierpnia 2020 o 18:28:
Dzień dobry! Zajrzałam dziś na Pani stronę, bo właśnie byliśmy całą piątką w Poznaniu :). Msza u Dominikanów, spacer przez Teatralkę, bieganie wokół fontanny w Parku Mickiewicza, zdjęcia z Pegazem, na Moście Teatralnym i przede wszystkim wędrówka śladem jeżycjadowych postaci - przez Noskowskiego, Roosevelta, Krasińskiego, Słowackiego, Rynek Jeżycki... Od początku wakacji wśród innych lektur królowała Jeżycjada - postanowiłyśmy z dziewczynkami przeczytać ją wspólnie od początku do końca. Na razie dotarłyśmy tylko do Nutrii i Nerwusa, bo wakacje były bogate (Toruń, góry i morze), ale wytrwale czytamy dalej. Nawet Helenka (5lat) wciągnęła się w fabułę i dopytuje o różne szczegóły :). Niniejszym jeszcze raz dziękujemy za Jeżycjadę i za wszystkie radosne i wzruszające chwilę z nią związane!
Dzień dobry! Zajrzałam dziś na Pani stronę, bo właśnie byliśmy całą piątką w Poznaniu :). Msza u Dominikanów, spacer przez Teatralkę, bieganie wokół fontanny w Parku Mickiewicza, zdjęcia z Pegazem, na Moście Teatralnym i przede wszystkim wędrówka śladem jeżycjadowych postaci - przez Noskowskiego, Roosevelta, Krasińskiego, Słowackiego, Rynek Jeżycki... Od początku wakacji wśród innych lektur królowała Jeżycjada - postanowiłyśmy z dziewczynkami przeczytać ją wspólnie od początku do końca. Na razie dotarłyśmy tylko do Nutrii i Nerwusa, bo wakacje były bogate (Toruń, góry i morze), ale wytrwale czytamy dalej. Nawet Helenka (5lat) wciągnęła się w fabułę i dopytuje o różne szczegóły :). Niniejszym jeszcze raz dziękujemy za Jeżycjadę i za wszystkie radosne i wzruszające chwilę z nią związane!
Wannabe napisał/a 30 sierpnia 2020 o 16:52:
Cześć i czołem! Miło znów Was widzieć po przerwie wakacyjnej :) Czuję się gotowa na ten nowy rok szkolny. Upał przeczekany, więc teraz szybko łapać chwile zanim znów przygrzeje :) Jestem pogodzona, że wszystko wygląda jak wygląda. A teraz do roboty :)
Cześć i czołem! Miło znów Was widzieć po przerwie wakacyjnej :) Czuję się gotowa na ten nowy rok szkolny. Upał przeczekany, więc teraz szybko łapać chwile zanim znów przygrzeje :) Jestem pogodzona, że wszystko wygląda jak wygląda. A teraz do roboty :)
Jadzia napisał/a 30 sierpnia 2020 o 15:28:
Dzień dobry w słoneczną niedzielę! Od kilku dni zaglądałam i sprawdzałam, czy pojawił się nowy wpis. Bardzo się cieszę, że już Pani wróciła i mam nadzieję, że odpoczęła Pani w czasie wakacji. :) Pozdrawiam serdecznie!
Dzień dobry w słoneczną niedzielę! Od kilku dni zaglądałam i sprawdzałam, czy pojawił się nowy wpis. Bardzo się cieszę, że już Pani wróciła i mam nadzieję, że odpoczęła Pani w czasie wakacji. :) Pozdrawiam serdecznie!
Kocimiętka z GdzieśWPolsce napisał/a 30 sierpnia 2020 o 13:17:
Dzień dobry!!! Jak miło tu zajrzeć po wakacjach. Pozdrawiam wszystkich słonecznie <3 Kinia Ps. Pani Małgosiu, czy ma pani możliwość odpowiadania nam na wpisy?
Dzień dobry!!! Jak miło tu zajrzeć po wakacjach. Pozdrawiam wszystkich słonecznie <3 Kinia Ps. Pani Małgosiu, czy ma pani możliwość odpowiadania nam na wpisy?
Rozmaryn z Łódź napisał/a 30 sierpnia 2020 o 10:42:
Dzień dobry, DUA, dzień dobry Goście Księgi! Jakież piękne abstrakcyjne, wspaniale skomponowane zdjęcia wnętrz kwiatów! Zaczarowane światy... Ech, jeszcze jeden talent Autorki ujawnia się na tej stronie. Chwała technologii! (z umiarem...) Tytuły rozdziałów japońskiej książki o bohaterkach Jeżycjady - bardzo w stylu Kraju Kwitnącej Wiśni i Haiku. Dziękuję za nowy zastrzyk dobrej energii w absurdalnym świecie.
Dzień dobry, DUA, dzień dobry Goście Księgi! Jakież piękne abstrakcyjne, wspaniale skomponowane zdjęcia wnętrz kwiatów! Zaczarowane światy... Ech, jeszcze jeden talent Autorki ujawnia się na tej stronie. Chwała technologii! (z umiarem...) Tytuły rozdziałów japońskiej książki o bohaterkach Jeżycjady - bardzo w stylu Kraju Kwitnącej Wiśni i Haiku. Dziękuję za nowy zastrzyk dobrej energii w absurdalnym świecie.
KokoszaNel z Katowice napisał/a 29 sierpnia 2020 o 22:42:
Dzień dobry po wakacjach! :) Jak się cieszę :)))) Pani Kazuko ma piękne kaligraficzne pismo!
Dzień dobry po wakacjach! :) Jak się cieszę :)))) Pani Kazuko ma piękne kaligraficzne pismo!
Bożena napisał/a 29 sierpnia 2020 o 22:16:
Śliczne te klejnociki wody na delikatnych płatkach, te perełki tańczące na listkach. A zdjęcie ostatnie! I do tego niezwykły fluid japoński. Powróciły niespodzianki Pani Małgosi. Dobry wieczór, wieczór bardzo dobry!
Śliczne te klejnociki wody na delikatnych płatkach, te perełki tańczące na listkach. A zdjęcie ostatnie! I do tego niezwykły fluid japoński. Powróciły niespodzianki Pani Małgosi. Dobry wieczór, wieczór bardzo dobry!
AleksandraG napisał/a 29 sierpnia 2020 o 21:19:
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie po wakacjach wypróbowując nowe miejsce wpisu. Jakie piękne zdjęcia i miłe wiadomości z Japonii :)
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie po wakacjach wypróbowując nowe miejsce wpisu. Jakie piękne zdjęcia i miłe wiadomości z Japonii :)
Madlenka napisał/a 29 sierpnia 2020 o 15:58:
Dzień dobry kochani Goście:) Ja też czekałam na ten powitalny powakacyjny wpis Pani Małgosi. Jestem nauczycielką już 20 lat, a trema przed 1 września zawsze taka sama, jakbym to ja miała zaczynać szkołę. Dzięki tej stronie, początek szkoły nie jest taki straszny;) Pozdrawiam serdecznie i liczę po cichutku na to, że jednak Chucherko covid-owe będzie dokończone mimo zawirowań na szczycie.
Dzień dobry kochani Goście:) Ja też czekałam na ten powitalny powakacyjny wpis Pani Małgosi. Jestem nauczycielką już 20 lat, a trema przed 1 września zawsze taka sama, jakbym to ja miała zaczynać szkołę. Dzięki tej stronie, początek szkoły nie jest taki straszny;) Pozdrawiam serdecznie i liczę po cichutku na to, że jednak Chucherko covid-owe będzie dokończone mimo zawirowań na szczycie.
Bebe C. z Wrocław napisał/a 29 sierpnia 2020 o 11:47:
Dziś pierwszy raz otworzyłam Pani stronę, co wynikło z potrzeby serca - przedłużenia kontaktu ze światem Jeżycjady. Dziękuję, dziękuję bardzo za optymistyczne wsparcie, którego udzieliło mi uczestniczenie w życiu Rodziny Borejko. Mój sierpniowy urlop, przebiegający w sytuacji delikatnie mówiąc nieciekawej odmienił się, gdy wyciągnęłam z półki "Idę sierpniową" przeczytaną wiele lat temu. W ciągu tygodnia dokupiłam wszystkie brakujące części sagi i czytając wreszcie odpoczęłam. Nabrałam dystansu do problemów i energii do życia. Wróciła mi dzięki Pani książkom radość życia. Jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę weny twórczej. Jestem bardzo ciekawa co słychać u Borejków, Pałysów, Strybów i ... Z serdecznymi uśmiechami pozdrawiam Panią życząc uroczej jesieni. Bebe C.
Dziś pierwszy raz otworzyłam Pani stronę, co wynikło z potrzeby serca - przedłużenia kontaktu ze światem Jeżycjady. Dziękuję, dziękuję bardzo za optymistyczne wsparcie, którego udzieliło mi uczestniczenie w życiu Rodziny Borejko. Mój sierpniowy urlop, przebiegający w sytuacji delikatnie mówiąc nieciekawej odmienił się, gdy wyciągnęłam z półki "Idę sierpniową" przeczytaną wiele lat temu. W ciągu tygodnia dokupiłam wszystkie brakujące części sagi i czytając wreszcie odpoczęłam. Nabrałam dystansu do problemów i energii do życia. Wróciła mi dzięki Pani książkom radość życia. Jeszcze raz bardzo dziękuję i życzę weny twórczej. Jestem bardzo ciekawa co słychać u Borejków, Pałysów, Strybów i ... Z serdecznymi uśmiechami pozdrawiam Panią życząc uroczej jesieni. Bebe C.
KrzysztO napisał/a 29 sierpnia 2020 o 10:27:
Dzień dobry. Przeczekać absurdy - dość to ryzykowna idea, wszak ich tendencja jest raczej wzrostowa. Może jednak się uda.
Dzień dobry. Przeczekać absurdy - dość to ryzykowna idea, wszak ich tendencja jest raczej wzrostowa. Może jednak się uda.
mama Isi z Gdynia napisał/a 29 sierpnia 2020 o 08:29:
Ale entrée! Oko bieleje! Od chwili kiedy zobaczyłam to ostatnie zdjęcie, myśl moja błąka się po ogrodzie i zastanawia, gdzie by dało jeszcze się upchnąć Rambling Rectora. Co za cudo! I te ostróżki! Co to za czerwona róża na pierwszym planie? I jeszcze sierpówka na daszku. Po prostu raj.
Ale entrée! Oko bieleje! Od chwili kiedy zobaczyłam to ostatnie zdjęcie, myśl moja błąka się po ogrodzie i zastanawia, gdzie by dało jeszcze się upchnąć Rambling Rectora. Co za cudo! I te ostróżki! Co to za czerwona róża na pierwszym planie? I jeszcze sierpówka na daszku. Po prostu raj.
Jane napisał/a 29 sierpnia 2020 o 07:27:
Dzień dobry w jesienną sobotę! Koniec wakacji ma swoje uroki- nowy wpis i nowa KG! A jakie piękne zdjęcia we wpisie... Z radością przesyłam uściski!
Dzień dobry w jesienną sobotę! Koniec wakacji ma swoje uroki- nowy wpis i nowa KG! A jakie piękne zdjęcia we wpisie... Z radością przesyłam uściski!
mama Kniżki napisał/a 29 sierpnia 2020 o 07:27:
Dzień dobry! Ostatnio zaglądałam już codziennie, nie mogłam się doczekać Pani powrotu z wakacji. Kochana Pani Małgorzato, z Pani powrotem to lata już tak bardzo nie żal :). Na zdjęciach jest tyle piękna! Och, bardzo jestem ciekawa treści książki o Jeżycjadzie. Spojrzenie japońskie zawsze będzie inne od naszego - widać to już po samym układzie książek :).
Dzień dobry! Ostatnio zaglądałam już codziennie, nie mogłam się doczekać Pani powrotu z wakacji. Kochana Pani Małgorzato, z Pani powrotem to lata już tak bardzo nie żal :). Na zdjęciach jest tyle piękna! Och, bardzo jestem ciekawa treści książki o Jeżycjadzie. Spojrzenie japońskie zawsze będzie inne od naszego - widać to już po samym układzie książek :).
Justyna z Brodnica napisał/a 29 sierpnia 2020 o 00:01:
Dobry wieczór, jakże miły był ten dreszczyk oczekiwania na kolejny wpis. Jednak cieszę się, że już jest! Pozdrowienia dla wszystkich.
Dobry wieczór, jakże miły był ten dreszczyk oczekiwania na kolejny wpis. Jednak cieszę się, że już jest! Pozdrowienia dla wszystkich.
WiolaM. napisał/a 28 sierpnia 2020 o 22:39:
Jak miło!... Piękno jest wszędzie, na wyciągnięcie ręki i wcale nie trzeba ruszać w świat, by się nim zachwycić. A u Pani jest na co popatrzeć!
Jak miło!... Piękno jest wszędzie, na wyciągnięcie ręki i wcale nie trzeba ruszać w świat, by się nim zachwycić. A u Pani jest na co popatrzeć!
Joanna z Kielce napisał/a 28 sierpnia 2020 o 22:24:
Kochani Księgowi, a przede wszystkim Ukochaną Autorko! Dobry wieczór! Czytam od dawna wpisy i komentarze. Postanowiłam napisać wreszcie po wakacjach. Dziękuję za to ,że jesteście. Dzięki Wam Świat jest piękniejszy i wraca wiara w Człowieka. Serdecznie pozdrawiam. Joanna.
Kochani Księgowi, a przede wszystkim Ukochaną Autorko! Dobry wieczór! Czytam od dawna wpisy i komentarze. Postanowiłam napisać wreszcie po wakacjach. Dziękuję za to ,że jesteście. Dzięki Wam Świat jest piękniejszy i wraca wiara w Człowieka. Serdecznie pozdrawiam. Joanna.
Anette napisał/a 28 sierpnia 2020 o 22:06:
Nareszcie!!! Cudownie, że jest już Pani z powrotem!!! :)
Nareszcie!!! Cudownie, że jest już Pani z powrotem!!! :)
błotowij z Częstochowa napisał/a 28 sierpnia 2020 o 21:42:
Dzień dobry, dobry wieczór! Jak dobrze przeczytać nowy wpis po wakacyjnej przerwie. Jakież to fluidy latają między Polską i Japonią!! A ostatnie zdjęcie - przecudne - zieleń, biel, czerwień i niebieskie akcenty - niczym wspaniały gobelin!
Dzień dobry, dobry wieczór! Jak dobrze przeczytać nowy wpis po wakacyjnej przerwie. Jakież to fluidy latają między Polską i Japonią!! A ostatnie zdjęcie - przecudne - zieleń, biel, czerwień i niebieskie akcenty - niczym wspaniały gobelin!
aknordeiB napisał/a 28 sierpnia 2020 o 21:42:
Jak wspaniale!!! Dobry wieczór, kochana Gospodyni i wszyscy Księgowi! Bardzo już tęskniłam!
Jak wspaniale!!! Dobry wieczór, kochana Gospodyni i wszyscy Księgowi! Bardzo już tęskniłam!
Sowa P. napisał/a 28 sierpnia 2020 o 21:18:
A jednak, w głębi duszy, człowiek pragnie stałości. Dziwna rzecz. Najważniejsze, że formularz działa,chociaż nie zapamiętuje danych. A jak na imię czerwonej piękności, co się pnie po pergoli? Po lewej wspina się dynia?
A jednak, w głębi duszy, człowiek pragnie stałości. Dziwna rzecz. Najważniejsze, że formularz działa,chociaż nie zapamiętuje danych. A jak na imię czerwonej piękności, co się pnie po pergoli? Po lewej wspina się dynia?
nini napisał/a 28 sierpnia 2020 o 20:55:
Ile piękności! Czy w porannej kąpieli? Lato odchodzi, ale Księga nadchodzi..! Cudownie.
Ile piękności! Czy w porannej kąpieli? Lato odchodzi, ale Księga nadchodzi..! Cudownie.
Sowa P. napisał/a 28 sierpnia 2020 o 19:53:
"Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana". Heraklit z Efezu.
"Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana". Heraklit z Efezu.
Magda Z. napisał/a 28 sierpnia 2020 o 19:44:
Dzień dobry, dzień dobry! Jak miło, że Pani powraca! Dobrze jest przeczytać wieści od Pani! Ciekawe, jak będzie wyglądać nowa Księga po zmianach? I czy wpisy Księgowych będą widoczne dla wszystkich? I gdzie? Niebawem pewnie się okaże, tymczasem nie mogłam się powstrzymać przed testowym wypróbowaniem nowego formularza.
Dzień dobry, dzień dobry! Jak miło, że Pani powraca! Dobrze jest przeczytać wieści od Pani! Ciekawe, jak będzie wyglądać nowa Księga po zmianach? I czy wpisy Księgowych będą widoczne dla wszystkich? I gdzie? Niebawem pewnie się okaże, tymczasem nie mogłam się powstrzymać przed testowym wypróbowaniem nowego formularza.
Sowa P. napisał/a 28 sierpnia 2020 o 19:33:
Nareszcie! Dobry wieczór po wakacjach.
Nareszcie! Dobry wieczór po wakacjach.