ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Tak się ciesze, że dałaś się namówić, kochany Starosto. Czekanie na książkę to takie przyjemne zajęcie. Choćby miało trwać nie wiadomo jak długo. Natomiast prawdziwie posępną jest sytuacja, kiedy nie ma na co czekać. Zimno mi się robi, kiedy wyobrażę sobie posępny tłum wielbicieli Jeżycjady w tym stanie ducha;)
Tak się ciesze, że dałaś się namówić, kochany Starosto. Czekanie na książkę to takie przyjemne zajęcie. Choćby miało trwać nie wiadomo jak długo.
Natomiast prawdziwie posępną jest sytuacja, kiedy nie ma na co czekać. Zimno mi się robi, kiedy wyobrażę sobie posępny tłum wielbicieli Jeżycjady w tym stanie ducha;)
Pani Małgorzato, Pani jeżycjadowe książki przynajmniej raz w roku muszę przeczytać od pierwszej po ostatnią. A czytuję tak już od lat 70-tych. Pamiętam moment, kiedy na półce w bibliotece osiedlowej znalazłam "Kwiat kalafiora". Pamiętam, gdzie ta książka stała. Biblioteki w tamtym miejscu już nie ma, ale ja oczywiście całą serię mam w domu. Mam też powycinane teksty z "Filipinki" i kartkę od Pani w odpowiedzi na konkurs, i telegram z okazji ślubu. Drobiazgi, ale bardzo cieszą. Po przeczytaniu "Na Jowisza!" po raz kolejny odszukałam Pani stronę i ucieszyłam się tym miejscem i możliwością częstszego czytania Pani słów. ...Bo czekanie na kolejne książki jednak bardzo się dłuży. Pozdrawiam serdecznie. Kasia z Elbląga
Pani Małgorzato, Pani jeżycjadowe książki przynajmniej raz w roku muszę przeczytać od pierwszej po ostatnią. A czytuję tak już od lat 70-tych. Pamiętam moment, kiedy na półce w bibliotece osiedlowej znalazłam "Kwiat kalafiora". Pamiętam, gdzie ta książka stała. Biblioteki w tamtym miejscu już nie ma, ale ja oczywiście całą serię mam w domu.
Mam też powycinane teksty z "Filipinki" i kartkę od Pani w odpowiedzi na konkurs, i telegram z okazji ślubu. Drobiazgi, ale bardzo cieszą.
Po przeczytaniu "Na Jowisza!" po raz kolejny odszukałam Pani stronę i ucieszyłam się tym miejscem i możliwością częstszego czytania Pani słów. ...Bo czekanie na kolejne książki jednak bardzo się dłuży.
Pozdrawiam serdecznie. Kasia z Elbląga
Wstyd przyznać, że dopiero teraz przeczytałam "Idę sierpniową" Zachwyt zupełny!
Wstyd przyznać, że dopiero teraz przeczytałam "Idę sierpniową" Zachwyt zupełny!
Dobry wieczór! Jakie piękne róże! I oczywiście stosowny wiersz :) Mamo Isi, słowa o sztuce, które zacytowałaś, bardzo mnie urzekły. Tak, taka powinna być Sztuka i tak powinna odpowiadać na rzeczywistość. Ostatnimi czasy coraz częściej nawiedza mnie myśl, że świat staje na głowie (wiem,że to żadna odkrywcza myśl!) - a to miejsce przynosi nadzieję, że jednak nie jest tak źle :) tutaj jest prawdziwa przystań. DUA, dziękuję stokrotnie!
Dobry wieczór! Jakie piękne róże! I oczywiście stosowny wiersz :)
Mamo Isi, słowa o sztuce, które zacytowałaś, bardzo mnie urzekły. Tak, taka powinna być Sztuka i tak powinna odpowiadać na rzeczywistość. Ostatnimi czasy coraz częściej nawiedza mnie myśl, że świat staje na głowie (wiem,że to żadna odkrywcza myśl!) - a to miejsce przynosi nadzieję, że jednak nie jest tak źle :) tutaj jest prawdziwa przystań. DUA, dziękuję stokrotnie!
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję, ze Pani jest! Jestem wierną czytelniczką odkąd odkryłam Pani książki w bibliotece, to jest od jakichś... 25 lat (!). Teraz już mam wszystkie egzemplarze na własność. Wracałam i będę wracać do nich wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe warstwy i nie mogąc się nadziwić, ile w nich dobra, mądrości i piękna. Łzy wzruszenia i wdzięczności ściskają mi gardło. Zaglądam tu od dawna (za każdym razem ciesząc się z wierszy i obrazów, które nam Pani podsuwa - też ogromnie za to dziękuję). Nie wiem, czemu wpisuję się do księgi gości pierwszy raz dopiero teraz. Przesyłam moc dobrych myśli!
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję, ze Pani jest! Jestem wierną czytelniczką odkąd odkryłam Pani książki w bibliotece, to jest od jakichś... 25 lat (!). Teraz już mam wszystkie egzemplarze na własność. Wracałam i będę wracać do nich wielokrotnie, za każdym razem odkrywając nowe warstwy i nie mogąc się nadziwić, ile w nich dobra, mądrości i piękna. Łzy wzruszenia i wdzięczności ściskają mi gardło. Zaglądam tu od dawna (za każdym razem ciesząc się z wierszy i obrazów, które nam Pani podsuwa - też ogromnie za to dziękuję). Nie wiem, czemu wpisuję się do księgi gości pierwszy raz dopiero teraz. Przesyłam moc dobrych myśli!
Dobry wieczór, bardzo dobrze tu zajrzeć po całym dniu i rozmyślaniach jak zorganizować pracę, żeby wszyscy czuli się bezpiecznie. U mnie róże szaleją, piękna angielska róża o nazwie home garden ( nie wiem, czy to jej handlowa nazwa, była na etykiecie), różowo - pomarańczowo - łososiowa, pastelowa i pięknie pachnąca. Od znajomych dostałam też krzaczek róży o drobnych, ślicznych białych kwiatkach. Nie wiem, jak się nazywa, podobna do Rambling Rector, ale nie pnąca. Choć niewielki ogródek mam od niedawna i dopiero się uczę roślin, bardzo to polubiłam i jestem wdzięczna za wszystkie opisy i wiadomości. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Dobry wieczór,
bardzo dobrze tu zajrzeć po całym dniu i rozmyślaniach jak zorganizować pracę, żeby wszyscy czuli się bezpiecznie.
U mnie róże szaleją, piękna angielska róża o nazwie home garden ( nie wiem, czy to jej handlowa nazwa, była na etykiecie), różowo - pomarańczowo - łososiowa, pastelowa i pięknie pachnąca. Od znajomych dostałam też krzaczek róży o drobnych, ślicznych białych kwiatkach. Nie wiem, jak się nazywa, podobna do Rambling Rector, ale nie pnąca. Choć niewielki ogródek mam od niedawna i dopiero się uczę roślin, bardzo to polubiłam i jestem wdzięczna za wszystkie opisy i wiadomości. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Pani Małgosiu, mam (raczej nietypowe) pytanie odnośnie "Kwiatu Kalafiora". Czy "Walc Francois" przy którym Gaba tańczy z Pyziakiem na sylwestrowej prywatce ma jakiś związek z "Walcem Francois" z "Umarłej klasy" Tadeusza Kantora? Oba utwory (Pani i Kantora) powstały w podobnym okresie i to nasunęło mi myśl, że może jest tu jakiś związek inspiracyjny?
Pani Małgosiu, mam (raczej nietypowe) pytanie odnośnie "Kwiatu Kalafiora". Czy "Walc Francois" przy którym Gaba tańczy z Pyziakiem na sylwestrowej prywatce ma jakiś związek z "Walcem Francois" z "Umarłej klasy" Tadeusza Kantora? Oba utwory (Pani i Kantora) powstały w podobnym okresie i to nasunęło mi myśl, że może jest tu jakiś związek inspiracyjny?
Witam wszystkich szalenie. Zostawiam wpis, bo DUO-we notatki o różach rozbudziły we mnie jakąś taką tkliwość. Dziwne czasy nie mijają. 2020 jak na złość nie chce się skończyć... miałam pojechać do Polski na wakacje ale przez te wszystkie Brukselskie wariacje nie pojechałam. Studia wychodzą mi już uszami, nie mam w ogóle ochoty magazynować jakiejkolwiek wiedzy w mózgu. Dowiedziałam się w dodatku ostatnio, że będę musiała stawić czoło poprawkom w tym module i nóż mi się w kieszeni otwiera z rozpaczy. W pracy ludzie oczy sobie wydrapują i skaczą sobie nawzajem do gardeł z powodu głupich zazdrości i przegrupowań. Staram się patrzeć na to wszystko z boku ale jakoś mi tak smutno. Ratuję się trochę czytaniem i staram się cieszyć słoneczkiem. Ot niespodzianka, uciechy dostarczają mi również zielone produkty spożywcze. Takie na przykład pocieszne Brokuły. Dziękuję bardzo za Księgowe Wiersze i wpisy. Świat światem ale Wyspa wyspą.
Witam wszystkich szalenie.
Zostawiam wpis, bo DUO-we notatki o różach rozbudziły we mnie jakąś taką tkliwość. Dziwne czasy nie mijają. 2020 jak na złość nie chce się skończyć... miałam pojechać do Polski na wakacje ale przez te wszystkie Brukselskie wariacje nie pojechałam. Studia wychodzą mi już uszami, nie mam w ogóle ochoty magazynować jakiejkolwiek wiedzy w mózgu. Dowiedziałam się w dodatku ostatnio, że będę musiała stawić czoło poprawkom w tym module i nóż mi się w kieszeni otwiera z rozpaczy. W pracy ludzie oczy sobie wydrapują i skaczą sobie nawzajem do gardeł z powodu głupich zazdrości i przegrupowań. Staram się patrzeć na to wszystko z boku ale jakoś mi tak smutno. Ratuję się trochę czytaniem i staram się cieszyć słoneczkiem. Ot niespodzianka, uciechy dostarczają mi również zielone produkty spożywcze. Takie na przykład pocieszne Brokuły. Dziękuję bardzo za Księgowe Wiersze i wpisy. Świat światem ale Wyspa wyspą.
Pani Małgorzato, pewnie, niech Pani pisze nie oglądając się na nic... a jak Pani pisała w trudnych czasach komunizmu, a potem nie łatwiejszych gospodarki wolnorynkowej lat 90?? Kiedyś jeden z Pani Bohaterów powiedział że czasy zawsze były trudne (Mila Borejko?) i chyba to jest prawda, teraz mamy pandemię, no cóż nie pierwsza i pewnie nie ostatnia=) mi się trochę po cichu marzy książka jesienna, a nawet późnojesienna, bo jakoś mi w Jeżycjadzie brakuje trochę tych typowych jesiennych miesięcy, Pozdrawiam cieplutko =)
Pani Małgorzato, pewnie, niech Pani pisze nie oglądając się na nic... a jak Pani pisała w trudnych czasach komunizmu, a potem nie łatwiejszych gospodarki wolnorynkowej lat 90?? Kiedyś jeden z Pani Bohaterów powiedział że czasy zawsze były trudne (Mila Borejko?) i chyba to jest prawda, teraz mamy pandemię, no cóż nie pierwsza i pewnie nie ostatnia=) mi się trochę po cichu marzy książka jesienna, a nawet późnojesienna, bo jakoś mi w Jeżycjadzie brakuje trochę tych typowych jesiennych miesięcy, Pozdrawiam cieplutko =)
Właśnie skończyłam "Ciotkę Zgryzotkę" (przeczytana po raz trzeci). Jest taka pogodna, kolorowa, rozpogadza i umila życie, że aż się prosi o ciąg dalszy. Dlatego przyłączam się do apeli, perswazji i błagań o "Chucherko". I przywołam Geniusię, jako ostrogę. ;-) Jakież to były czasy, kiedy się rodziła! A jaka jest świetna i kochana, i potrzebna! I jeszcze naszła mnie taka myśl przy "Zgryzotce", jak ciekawie byłoby przeczytać "poprawnie napisaną historyczną panoramę beletrystyczną" pióra Ignacego Borejki! :-)
Właśnie skończyłam "Ciotkę Zgryzotkę" (przeczytana po raz trzeci). Jest taka pogodna, kolorowa, rozpogadza i umila życie, że aż się prosi o ciąg dalszy. Dlatego przyłączam się do apeli, perswazji i błagań o "Chucherko". I przywołam Geniusię, jako ostrogę. ;-) Jakież to były czasy, kiedy się rodziła! A jaka jest świetna i kochana, i potrzebna! I jeszcze naszła mnie taka myśl przy "Zgryzotce", jak ciekawie byłoby przeczytać "poprawnie napisaną historyczną panoramę beletrystyczną" pióra Ignacego Borejki! :-)
Lemon Parody jak dla mnie najpiękniejsza. Najbardziej lubię żółte kwiaty, zdecydowanie. Żegnajcie róże, żegnaj lato! Mnie również Herbert zaskoczył w takiej odsłonie, jak Zgreda. W ogóle Herbert był pełen sprzeczności, jak opowiadał Pan Andrzej Franaszek (w tamtym roku miałam okazję być na spotkaniu z P. Franaszkiem w ramach promocji biografii Herberta).
Lemon Parody jak dla mnie najpiękniejsza. Najbardziej lubię żółte kwiaty, zdecydowanie. Żegnajcie róże, żegnaj lato! Mnie również Herbert zaskoczył w takiej odsłonie, jak Zgreda. W ogóle Herbert był pełen sprzeczności, jak opowiadał Pan Andrzej Franaszek (w tamtym roku miałam okazję być na spotkaniu z P. Franaszkiem w ramach promocji biografii Herberta).
Kochana Pani Malgosiu, witam wrzesniowo... Kilka dni temu skonczylam czytac "Na Jowisza! Uzupelniam Jezycjade" (dopiero w sierpniu udalo sie mojej Mamie wyslac mi ksiazke, wczesniej przesylki lotnicze byly wstrzymane) i chcialam Pani podziekowac z calego serca za te wspaniala lekture! Dziekuje za niezwykle interesujace historie, radosne i wzruszajace, za przemyslenia, za tyle ciepla! Czulam sie troche, jakbym z Pania rozmawiala przy herbatce. Nie moglam sie oderwac od lektury, choc staralam sie tez za bardzo nie spieszyc, zeby ta "rozmowa" sie za szybko nie skonczyla... Chetnie bym ja dalej prowadzila, moze uda sie kiedys wydac opowiesci, ktore sie w ksiazce nie zmiescily? Bardzo interesujace sa np. historie o bibliotece Raczynskich i o Poznanskim Towarzystwie Przyjaciol Nauk, a takze o Miloslawiu - nie znalam blizej szczegolow z nimi zwiazanych. Rozrywki umyslowe! Wiedzialam o tej pasji w Pani Rodzinie (tez lubie takie rozrywki), ale jestem pod ogromnym wrazeniem! Smialam sie niemal na glos przy opowiesciach o fajerwerkach, o salatce z kapusty i domowym keczupie, o kupowaniu stolu, o nauce niemieckiego! Cudowne historie. Tak ciekawie pisze pani o Mamie i Bracie, wiele razy sie wzruszylam. Powiem krotko - jestem pelna podziwu dla Pani i dla Pani Rodziny. Dziekuje raz jeszcze i mam nadzieje, ze bedzie ciag dalszy. Na pewno wiele razy wroce do lektury "Na Jowisza!". Jest ona rzeczywiscie wspanialym uzupelnieniem Jezycjady (niektorych powiazan sie troche domyslalam, ale niektore sa zaskakujace!). Mam nadzieje, ze milo sie Pani pracuje nad "Chucherkiem" - bardzo go jestem ciekawa. :) Pozdrawiam cieplo z naszej Sardynii, lato powoli sie konczy (ale sa jeszcze upaly, do wytrzymania). Na szkole musimy poczekac do 22 wrzesnia. Sytuacja jest we Wloszech wciaz niepewna (jak wszedzie), miejmy nadzieje, ze powoli wszystko dojdzie do normy. Dziekuje tez za wspaniale zdjecia roz, jakie piekne! Przytulam Pania mocno, Krysia / kris
Kochana Pani Malgosiu, witam wrzesniowo... Kilka dni temu skonczylam czytac "Na Jowisza! Uzupelniam Jezycjade" (dopiero w sierpniu udalo sie mojej Mamie wyslac mi ksiazke, wczesniej przesylki lotnicze byly wstrzymane) i chcialam Pani podziekowac z calego serca za te wspaniala lekture! Dziekuje za niezwykle interesujace historie, radosne i wzruszajace, za przemyslenia, za tyle ciepla! Czulam sie troche, jakbym z Pania rozmawiala przy herbatce. Nie moglam sie oderwac od lektury, choc staralam sie tez za bardzo nie spieszyc, zeby ta "rozmowa" sie za szybko nie skonczyla... Chetnie bym ja dalej prowadzila, moze uda sie kiedys wydac opowiesci, ktore sie w ksiazce nie zmiescily?
Bardzo interesujace sa np. historie o bibliotece Raczynskich i o Poznanskim Towarzystwie Przyjaciol Nauk, a takze o Miloslawiu - nie znalam blizej szczegolow z nimi zwiazanych. Rozrywki umyslowe! Wiedzialam o tej pasji w Pani Rodzinie (tez lubie takie rozrywki), ale jestem pod ogromnym wrazeniem! Smialam sie niemal na glos przy opowiesciach o fajerwerkach, o salatce z kapusty i domowym keczupie, o kupowaniu stolu, o nauce niemieckiego! Cudowne historie. Tak ciekawie pisze pani o Mamie i Bracie, wiele razy sie wzruszylam. Powiem krotko - jestem pelna podziwu dla Pani i dla Pani Rodziny.
Dziekuje raz jeszcze i mam nadzieje, ze bedzie ciag dalszy. Na pewno wiele razy wroce do lektury "Na Jowisza!". Jest ona rzeczywiscie wspanialym uzupelnieniem Jezycjady (niektorych powiazan sie troche domyslalam, ale niektore sa zaskakujace!).
Mam nadzieje, ze milo sie Pani pracuje nad "Chucherkiem" - bardzo go jestem ciekawa. :)
Pozdrawiam cieplo z naszej Sardynii, lato powoli sie konczy (ale sa jeszcze upaly, do wytrzymania). Na szkole musimy poczekac do 22 wrzesnia. Sytuacja jest we Wloszech wciaz niepewna (jak wszedzie), miejmy nadzieje, ze powoli wszystko dojdzie do normy.
Dziekuje tez za wspaniale zdjecia roz, jakie piekne!
Przytulam Pania mocno,
Krysia / kris
"Jeśli chcesz wierzyć w cuda, załóż sobie ogród." H. Jackson Brown Jr.
"Jeśli chcesz wierzyć w cuda, załóż sobie ogród." H. Jackson Brown Jr.
Eden Rose - zakochałam się! Czy pachnie?
Eden Rose - zakochałam się! Czy pachnie?
Kochana droga Autorko! Jak dobrze, że absurd nie tyka róż! Ni lasów sosnowych i mądrych ludzi, choć nie do końca, bo nadokucza porządnie. Może trzeba wr{cić do Erazma z Rotterdamu? Albo bliżej - do Chestertona, który już ponad 100 lat temu zauważył, że świat choruje przede wszystkim na brak zdrowego rozsądku. Róże - uwoooodzicielskie! Zdjęcia - przepiękne! Pisz, pisz, pisz Droga, Kochana i jedyna taka w swoim rodzaju Pisarko! Pisz, proszę, czekamy! Potrzeba nam Twojego zdrowego rozsądku!
Kochana droga Autorko!
Jak dobrze, że absurd nie tyka róż! Ni lasów sosnowych i mądrych ludzi, choć nie do końca, bo nadokucza porządnie. Może trzeba wr{cić do Erazma z Rotterdamu? Albo bliżej - do Chestertona, który już ponad 100 lat temu zauważył, że świat choruje przede wszystkim na brak zdrowego rozsądku.
Róże - uwoooodzicielskie! Zdjęcia - przepiękne!
Pisz, pisz, pisz Droga, Kochana i jedyna taka w swoim rodzaju Pisarko! Pisz, proszę, czekamy! Potrzeba nam Twojego zdrowego rozsądku!
Witam DUA i Drodzy Księgowi. Jak miłe są powroty. Ciepło tu i pachnąco. Ech lubię jesień.
Witam DUA i Drodzy Księgowi. Jak miłe są powroty. Ciepło tu i pachnąco. Ech lubię jesień.
Za róże dziekuję. Belgravię notuję. Ani G. gratuluję synka, a synkowi gratuluję tytułu!
Za róże dziekuję. Belgravię notuję.
Ani G. gratuluję synka, a synkowi gratuluję tytułu!
Na wszelki wypadek wczoraj zamówiłem i Belgravię i Snobów. Deszcz dzwoni jesienny. Moebiusowi nieznane krzywizny (róż).
Na wszelki wypadek wczoraj zamówiłem i Belgravię i Snobów. Deszcz dzwoni jesienny. Moebiusowi nieznane krzywizny (róż).
Śliczne róże. Jakie piękne pożegnanie lata. I powitanie jesieni... Podzielę się radością. Mój mały synek odebrał dyplom, przysługuje mu tytuł lekarza dentysty. Puchnę z dumy Uściski. Dobranoc.
Śliczne róże.
Jakie piękne pożegnanie lata.
I powitanie jesieni...
Podzielę się radością.
Mój mały synek odebrał dyplom, przysługuje mu tytuł lekarza dentysty.
Puchnę z dumy
Uściski.
Dobranoc.
Droga Ulubiona Autorko, opisujesz rzeczy które mogłyby sie wydarzyć - z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem. Ale takiego wydarzenia rzeczywistego jakie miało miejsce z "Chucherkiem" raczej nie przewidziałas ... Zmiana wydawnictwa byłaby trudna bo tyle masz książek w 'starym' wydawnictwie - ale możliwe ze taka zmianę rozważasz. Pamiętasz że masz wiernych czytelników na całym świecie którzy czekają na następne tomy Jeżycjady. Dużo pozdrowień z Dzikiego Zachodu, Plugawy Pawełek z rodziną
Droga Ulubiona Autorko,
opisujesz rzeczy które mogłyby sie wydarzyć - z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem. Ale takiego wydarzenia rzeczywistego jakie miało miejsce z "Chucherkiem" raczej nie przewidziałas ... Zmiana wydawnictwa byłaby trudna bo tyle masz książek w 'starym' wydawnictwie - ale możliwe ze taka zmianę rozważasz.
Pamiętasz że masz wiernych czytelników na całym świecie którzy czekają na następne tomy Jeżycjady.
Dużo pozdrowień z Dzikiego Zachodu,
Plugawy Pawełek z rodziną







