ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Drodzy Księgowi, myślę, że może tu znajdę odpowiedź. Dziś znalazłam takie przysłowie: "Kiedy Marcin z chmurami, pogoda niestałeczna przed nami". Nie mogę znaleźć, co znaczy "niestałeczna"? Czy ktoś wie?
Drodzy Księgowi, myślę, że może tu znajdę odpowiedź. Dziś znalazłam takie przysłowie: "Kiedy Marcin z chmurami, pogoda niestałeczna przed nami". Nie mogę znaleźć, co znaczy "niestałeczna"? Czy ktoś wie?
Ilustracje Szancera też bardzo lubię. W kwestii cytatu: u nas co prawda mgła nie wisi, "jak strzecha ze słomy Nad ubogą Litwina chatką", ale wilgotny ziąb jest dojmujący, a o słońcu można zapomnieć. Brr. Idę napalić w kominku, to znaczy po prawdzie w kozie Jotula.
Ilustracje Szancera też bardzo lubię. W kwestii cytatu: u nas co prawda mgła nie wisi, "jak strzecha ze słomy Nad ubogą Litwina chatką", ale wilgotny ziąb jest dojmujący, a o słońcu można zapomnieć. Brr. Idę napalić w kominku, to znaczy po prawdzie w kozie Jotula.
Mam takie wydanie - przedwojenne, pożółkłe, właśnie z rycinami Andriollego. Nikt nigdy lepiej nie zilustrował "Pana Tadeusza"! A widziałam wiele prób, z których godne uwagi są piękne akwarele Tadeusza Gronowskiego. I mam chyba gdzieś nawet album, zawierający różne ilustracje do tego dzieła - można sobie porównać. Andriolli bije ich wszystkich. // Mimi, chwała Ci za tę orkę na ugorze.
Mam takie wydanie - przedwojenne, pożółkłe, właśnie z rycinami Andriollego. Nikt nigdy lepiej nie zilustrował "Pana Tadeusza"! A widziałam wiele prób, z których godne uwagi są piękne akwarele Tadeusza Gronowskiego. I mam chyba gdzieś nawet album, zawierający różne ilustracje do tego dzieła - można sobie porównać. Andriolli bije ich wszystkich. // Mimi, chwała Ci za tę orkę na ugorze.
A dzisiaj dzionek zupełnie jak na początku Księgi Szóstej: "Nieznacznie z wilgotnego wykradał się mroku Świt bez rumieńca, wiodąc dzień bez światła w oku. Dawno wszedł dzień, a jeszcze ledwie jest widomy. Mgła wisiała nad ziemią, jak strzecha ze słomy Nad ubogą Litwina chatką; w stronie Wschodu Widać z bielszego nieco na niebie obwodu, Że słońce wstało, tędy ma zstąpić na ziemię, Lecz idzie niewesoło i po drodze drzemie."
A dzisiaj dzionek zupełnie jak na początku Księgi Szóstej:
"Nieznacznie z wilgotnego wykradał się mroku
Świt bez rumieńca, wiodąc dzień bez światła w oku.
Dawno wszedł dzień, a jeszcze ledwie jest widomy.
Mgła wisiała nad ziemią, jak strzecha ze słomy
Nad ubogą Litwina chatką; w stronie Wschodu
Widać z bielszego nieco na niebie obwodu,
Że słońce wstało, tędy ma zstąpić na ziemię,
Lecz idzie niewesoło i po drodze drzemie."
Tak wciąż szukam źródłosłowu tego rąbka. Może to od słowa obrębić, czyli zagiąć i przyszyć brzeg tkaniny lub obszyć go nićmi, zabezpieczając materiał przed strzępieniem. Czyli byłby obrąbek skrócony na rąbek. / Chciałam sięgnąć po "Pana Tadeusza" z ilustracjami Andriollego i nie ma go tam, gdzie zawsze leżał; chyba go Isia zabrała na górę. Masz ci los.
Tak wciąż szukam źródłosłowu tego rąbka. Może to od słowa obrębić, czyli zagiąć i przyszyć brzeg tkaniny lub obszyć go nićmi, zabezpieczając materiał przed strzępieniem. Czyli byłby obrąbek skrócony na rąbek. / Chciałam sięgnąć po "Pana Tadeusza" z ilustracjami Andriollego i nie ma go tam, gdzie zawsze leżał; chyba go Isia zabrała na górę. Masz ci los.
Tak, ja również uczyłam się na pamięć. Pierwsze fragmenty - jeszcze w podstawówce. Ten o obłokach, i ten zacytowany przez Mamę Isi. A także inne :) Kocham "Pana Tadeusza" i zgadzam się, że każde kolejne odczytanie odsłania nowe uroki. Ale tym właśnie, zdaje się, mierzy się wielkie dzieła (nota bene, czytając "Jezycjadę" mam to samo ☺️). Tylko trochę smutno, że dziś uczniom jakoś trudno "Pana Tadeusza" zrozumieć i polubić. Kiedyś na moje pytanie, czy wiedzą, czym jest psiarnia, jeden z chłopców odpowiedział z całą powaga: "Policja"... Zawsze zachęcam moich podopiecznych, żeby czytając, wyłączyli telewizory, telefony, internety i wszystkie inne "rozpraszacze", a pozwolili Mistrzowi w pełni wybrzmieć.
Tak, ja również uczyłam się na pamięć. Pierwsze fragmenty - jeszcze w podstawówce. Ten o obłokach, i ten zacytowany przez Mamę Isi. A także inne :) Kocham "Pana Tadeusza" i zgadzam się, że każde kolejne odczytanie odsłania nowe uroki. Ale tym właśnie, zdaje się, mierzy się wielkie dzieła (nota bene, czytając "Jezycjadę" mam to samo ☺️). Tylko trochę smutno, że dziś uczniom jakoś trudno "Pana Tadeusza" zrozumieć i polubić. Kiedyś na moje pytanie, czy wiedzą, czym jest psiarnia, jeden z chłopców odpowiedział z całą powaga: "Policja"...
Zawsze zachęcam moich podopiecznych, żeby czytając, wyłączyli telewizory, telefony, internety i wszystkie inne "rozpraszacze", a pozwolili Mistrzowi w pełni wybrzmieć.
Jednak pamięć bywa zawodna : "Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się. Nagle Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle. Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie, Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!" :)
Jednak pamięć bywa zawodna : "Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się. Nagle
Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle. Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie,
Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!" :)
Dobry pomysł, Justyno. Za każdym powrotem "Pan Tadeusz", choć mile znajomy, ukazuje wciąż nowe uroki. // Mimi, o, właśnie, właśnie. Znam to (i nie tylko to) na pamięć (w liceum kazali się nauczyć) - i bardzo mi z tym dobrze!// Zgredzie, no wiesz!...!!!
Dobry pomysł, Justyno. Za każdym powrotem "Pan Tadeusz", choć mile znajomy, ukazuje wciąż nowe uroki. // Mimi, o, właśnie, właśnie. Znam to (i nie tylko to) na pamięć (w liceum kazali się nauczyć) - i bardzo mi z tym dobrze!// Zgredzie, no wiesz!...!!!
"U nas dość głowę podnieść! Ileż to widoków! Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków! Bo każda chmura inna: na przykład jesienna Pełznie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna. I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi Jak rozwite warkocze; to są deszczu strugi. Chmura z gradem, jak balon, szybko z wiatrem leci, Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci. Szum wielki słychać wkoło; nawet te codzienne, Patrzcie Państwo! Te białe chmurki, jak odmienne: Zrazu jak stado dzikich gęsi lub łabędzi, A z tyłu wiatr jak sokół do kupy je pędzi. Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy: Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy, Wypuszczają nóg rzędy i po niebios sklepie Przelatują jak tabun rumaków po stepie. Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie, Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!"
"U nas dość głowę podnieść! Ileż to widoków!
Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków! Bo każda chmura inna: na przykład jesienna
Pełznie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna.
I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi
Jak rozwite warkocze; to są deszczu strugi.
Chmura z gradem, jak balon, szybko z wiatrem leci,
Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci.
Szum wielki słychać wkoło; nawet te codzienne,
Patrzcie Państwo! Te białe chmurki, jak odmienne:
Zrazu jak stado dzikich gęsi lub łabędzi,
A z tyłu wiatr jak sokół do kupy je pędzi. Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy:
Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,
Wypuszczają nóg rzędy i po niebios sklepie
Przelatują jak tabun rumaków po stepie.
Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie,
Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!"
No cóż. A ja myślałem, że rąbek, to miejsce odrąbania. Typowo męska logika. I że te firanki mają od tego rąbnięcia ząbkowane brzegi. Ale - nie, bo przecież one nie są ząbkowane, tylko rąbkowe. Excuse my fever.
No cóż. A ja myślałem, że rąbek, to miejsce odrąbania. Typowo męska logika. I że te firanki mają od tego rąbnięcia ząbkowane brzegi. Ale - nie, bo przecież one nie są ząbkowane, tylko rąbkowe.
Excuse my fever.
Dobry wieczór, właśnie zastanawiałam się, po jaką książkę sięgnąć po skończeniu ostatniej, a tu pomysł przyszedł niespodziewanie. Bardzo lubię "Pana Tadeusza", a że go dawno nie czytałam, to z przyjemnością zanurzę się w kolejnych wersach. Dziękuję za podpowiedź i życzę miłego świętowania.
Dobry wieczór, właśnie zastanawiałam się, po jaką książkę sięgnąć po skończeniu ostatniej, a tu pomysł przyszedł niespodziewanie. Bardzo lubię "Pana Tadeusza", a że go dawno nie czytałam, to z przyjemnością zanurzę się w kolejnych wersach. Dziękuję za podpowiedź i życzę miłego świętowania.
Ann, skarbie, dzięki za Głos Historyka! Teraz już wiemy na pewno, co to firanki rąbkowe. A swoją drogą, rąbek spódnicy to po prostu jej skraj, krawędź, z kolei zaś uchylanie rąbka tajemnicy, to raczej zaglądanie przez szparkę w zasłonie.
Ann, skarbie, dzięki za Głos Historyka! Teraz już wiemy na pewno, co to firanki rąbkowe. A swoją drogą, rąbek spódnicy to po prostu jej skraj, krawędź, z kolei zaś uchylanie rąbka tajemnicy, to raczej zaglądanie przez szparkę w zasłonie.
A swoją drogą u nas głogi były "oplatane dzikich chmielów wieńcem" i musiałam zerwać ten pieroński chmiel, bo by je zdusił.
A swoją drogą u nas głogi były "oplatane dzikich chmielów wieńcem" i musiałam zerwać ten pieroński chmiel, bo by je zdusił.
W przelocie rzucę, że rąbek to prawie przezroczysta, cienka i rzadko tkana lniana tkanina o splocie płóciennym, gorszej jakości i tańsza niźli wykwintny batyst. Na firanki jak znalazł. Mniej się człowiek namęczy stojąc na drabinie. Cześć i czołem Ludu i DUA, dobrego popołudnia i wieczoru!
W przelocie rzucę, że rąbek to prawie przezroczysta, cienka i rzadko tkana lniana tkanina o splocie płóciennym, gorszej jakości i tańsza niźli wykwintny batyst. Na firanki jak znalazł. Mniej się człowiek namęczy stojąc na drabinie. Cześć i czołem Ludu i DUA, dobrego popołudnia i wieczoru!
Ach, widzę oczyma duszy te chmurki przejrzyste, a po wierzchu perłowe... Jakoś pamiętałam tylko przysłowie, że "Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy." Jest to zapewne spódnica z tegoż płótna rąbkowego, ale dalej nie wiem, co to jest ten rąbek, który jej przeszkadza??
Ach, widzę oczyma duszy te chmurki przejrzyste, a po wierzchu perłowe... Jakoś pamiętałam tylko przysłowie, że "Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy." Jest to zapewne spódnica z tegoż płótna rąbkowego, ale dalej nie wiem, co to jest ten rąbek, który jej przeszkadza??
Firanki rąbkowe to te przejrzyste, sfałdowane, po wierzchu perłowe, przecież to oczywiste.( A pamiętasz, czym zostało okryte Dziecię? "Bo ubogą była, rąbek z głowy zdjęła, którym Dziecię owinąwszy..."). Ale poważniej: niezawodny słownik Doroszewskiego wyjaśnia pod hasłem "rąbkowy" (nb używając m.in. tego właśnie cytatu jako przykładu), że istniało p ł ó t n o r ą b k o w e, Mickiewiczowi chodzi więc o firanki uszyte z owego gatunku płótna. Z niego też zapewne było owo kolędowe nakrycie głowy.
Firanki rąbkowe to te przejrzyste, sfałdowane, po wierzchu perłowe, przecież to oczywiste.( A pamiętasz, czym zostało okryte Dziecię? "Bo ubogą była, rąbek z głowy zdjęła, którym Dziecię owinąwszy...").
Ale poważniej: niezawodny słownik Doroszewskiego wyjaśnia pod hasłem "rąbkowy" (nb używając m.in. tego właśnie cytatu jako przykładu), że istniało p ł ó t n o r ą b k o w e, Mickiewiczowi chodzi więc o firanki uszyte z owego gatunku płótna. Z niego też zapewne było owo kolędowe nakrycie głowy.
Natychmiast rzuciłam "Faute de choix" Patricii Wentworth i chwyciłam "Pana Tadeusza"./ „Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy, Okrąg niebios gdzieniegdzie chmurkami zasłany, U góry błękitnawy, na zachód różany; Chmurki wróżą pogodę, lekkie i świecące, Tam jako trzody na murawie śpiące, Ówdzie nieco drobniejsze, jak stada cyranek, Na zachód obok na kształt rąbkowych firanek, Przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy, Po brzegach pozłacany, w głębi purpurowy, Jeszcze blaskiem zachodu tlił się i rozżarzał: Słońce spuściło głowę, obłok zasunęło I raz ciepłym powiewem westchnąwszy – usnęło.” [Ks. XII, 843-855] No i niech mi kto powie, co to są rąbkowe firanki?
Natychmiast rzuciłam "Faute de choix" Patricii Wentworth i chwyciłam "Pana Tadeusza"./
„Słońce już gasło, wieczór był ciepły i cichy,
Okrąg niebios gdzieniegdzie chmurkami zasłany,
U góry błękitnawy, na zachód różany;
Chmurki wróżą pogodę, lekkie i świecące,
Tam jako trzody na murawie śpiące,
Ówdzie nieco drobniejsze, jak stada cyranek,
Na zachód obok na kształt rąbkowych firanek,
Przejrzysty, sfałdowany, po wierzchu perłowy,
Po brzegach pozłacany, w głębi purpurowy,
Jeszcze blaskiem zachodu tlił się i rozżarzał:
Słońce spuściło głowę, obłok zasunęło
I raz ciepłym powiewem westchnąwszy – usnęło.” [Ks. XII, 843-855]
No i niech mi kto powie, co to są rąbkowe firanki?
Kochana Leno, a cóż za radosna wiadomość od rana! No, dobrze, to nie wyrastaj. Bardzo mi miło. Mocne uściski przesyłam - wraz z pokrzepieniem na ten dzień i na wszystkie kolejne!
Kochana Leno, a cóż za radosna wiadomość od rana! No, dobrze, to nie wyrastaj. Bardzo mi miło. Mocne uściski przesyłam - wraz z pokrzepieniem na ten dzień i na wszystkie kolejne!
A mnie się takie uzależnienie podoba i myślę, że nigdy z tego nie wyrosnę. Pani książki są genialne. Ten humor zawarty w książkach jest rozbrajający. Jeżycjada to arcydzieło. W przyszłości będę ją podsuwać moim dzieciom i wnukom. W celu oszczędności prądu postaram się szybciej gasić światło, ale mam jeszcze w pokoju latarkę! Kochana Pani Malgorzato, uwielbiam Panią! Lena
A mnie się takie uzależnienie podoba i myślę, że nigdy z tego nie wyrosnę. Pani książki są genialne. Ten humor zawarty w książkach jest rozbrajający. Jeżycjada to arcydzieło. W przyszłości będę ją podsuwać moim dzieciom i wnukom. W celu oszczędności prądu postaram się szybciej gasić światło, ale mam jeszcze w pokoju latarkę! Kochana Pani Malgorzato, uwielbiam Panią! Lena
O, Tatiano! O! Nie rób mi tego... Proszę, odłóż "McDusię", a weź się za "Pana Tadeusza". To takie piękne! Wierz mi! Tylko zapomnij, że to lektura obowiązkowa. (Sama świadomość przymusu może człowieka nieco zniechęcić). Zanurz się po uszy w tym oceanie pięknych, muzycznych słów, szukaj tego piękna - i znajdziesz je na pewno! Z tych słów zbudowany jest cały prześliczny, żywy, ciepły świat. "Czeremchy oplatane dzikich chmielów wieńcem. jarzębiny ze świeżym pasterskim rumieńcem, leszczyna jak menada z zielonymi berły, ubranymi jak w grona, w orzechowe perły; a niżej dziatwa leśna: głóg w objęciach kalin, ożyna czarne usta tuląca do malin..." i tak dalej. Czytaj, czytaj!
O, Tatiano! O! Nie rób mi tego... Proszę, odłóż "McDusię", a weź się za "Pana Tadeusza". To takie piękne! Wierz mi! Tylko zapomnij, że to lektura obowiązkowa. (Sama świadomość przymusu może człowieka nieco zniechęcić). Zanurz się po uszy w tym oceanie pięknych, muzycznych słów, szukaj tego piękna - i znajdziesz je na pewno! Z tych słów zbudowany jest cały prześliczny, żywy, ciepły świat. "Czeremchy oplatane dzikich chmielów wieńcem. jarzębiny ze świeżym pasterskim rumieńcem, leszczyna jak menada z zielonymi berły, ubranymi jak w grona, w orzechowe perły; a niżej dziatwa leśna: głóg w objęciach kalin, ożyna czarne usta tuląca do malin..." i tak dalej. Czytaj, czytaj!







