ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Ależ ja właśnie chciałam Mistrzynię tak przebiegle oraz aluzyjnie zachęcić :)
Ależ ja właśnie chciałam Mistrzynię tak przebiegle oraz aluzyjnie zachęcić :)
To samo pomyślałam, Wiewióreczko. Dalejże, bierz do dzieła!
To samo pomyślałam, Wiewióreczko. Dalejże, bierz do dzieła!
Z orzeszkami to ja lubię wszystko, Kochana Autorko! Się wie. Jak również same orzechy wszelkiej maści. Ale serniczek Kłamczuchy to nawet bez orzeszków. Pani Lalka, ciotka Alka, wydaje się niezmiernie barwną osobą, ciśnie się wręcz po pióro.
Z orzeszkami to ja lubię wszystko, Kochana Autorko! Się wie. Jak również same orzechy wszelkiej maści. Ale serniczek Kłamczuchy to nawet bez orzeszków.
Pani Lalka, ciotka Alka, wydaje się niezmiernie barwną osobą, ciśnie się wręcz po pióro.
Bardzo stylowa osoba...
Bardzo stylowa osoba...
Ja osobiście ciotkę Lalkę znałem już jako ustatkowaną żonę dyrektora banku, czyli wuja Henryka. W istocie była to ciocia-babcia, starsza siostra mojej rodzonej babki, Ireny. Ale przed wojną była pożogą towarzyską Zakopanego, był też szalony ślub z modnym wówczas automobilistą czy innym dżokejem-dżentelmenem, podczas którego babka Irenka, wówczas lat 16, pod naciskiem starszej siostrzyczki wystąpiła jako druhna (chyba z fałszywymi papierami albo na słowo honoru, że pełnoletnia).
Ja osobiście ciotkę Lalkę znałem już jako ustatkowaną żonę dyrektora banku, czyli wuja Henryka. W istocie była to ciocia-babcia, starsza siostra mojej rodzonej babki, Ireny. Ale przed wojną była pożogą towarzyską Zakopanego, był też szalony ślub z modnym wówczas automobilistą czy innym dżokejem-dżentelmenem, podczas którego babka Irenka, wówczas lat 16, pod naciskiem starszej siostrzyczki wystąpiła jako druhna (chyba z fałszywymi papierami albo na słowo honoru, że pełnoletnia).
Tak! I różowe świnki z rzekomego marcepanu. Pamiętam doskonale te sklepiki! W Poznaniu jeden z nich mieścił się przy ul. Słowackiego - opisałam go w "Kalamburce" jako sklep pana Rudzika. Tak. Alku, ta ciocia wydaje się uroczą osobą.
Tak! I różowe świnki z rzekomego marcepanu. Pamiętam doskonale te sklepiki! W Poznaniu jeden z nich mieścił się przy ul. Słowackiego - opisałam go w "Kalamburce" jako sklep pana Rudzika. Tak. Alku, ta ciocia wydaje się uroczą osobą.
Nie pamiętam żadnego ciasta, więc niewykluczone. Ciotka Lalka wprawdzie Kłamczuchą nie była, ale z tego co mi wiadomo, przed wojną było z niej ziółko. Dopiero potem się ustatkowała i przeszła do serników, a także tortów, nie mówiąc o mistrzowskim bigosie. A sernik był zdobiony malusieńkimi kuleczkami cukierkowymi, które świeciły różnymi kolorami na tle tego pudru. Lalka nabywała je w tak zwanym wówczas "sklepie ogólnospożywczym". Tak się urzędowo nazywały w PRL malutkie prywatne sklepiki, w których sprzedawano zagraniczne cymelia z importu prywatnego: ananasy w puszkach, "kartofelki marcepanowe", gumę do żucia itp. Ciotka bez tych sklepów chyba by nie przeżyła.
Nie pamiętam żadnego ciasta, więc niewykluczone. Ciotka Lalka wprawdzie Kłamczuchą nie była, ale z tego co mi wiadomo, przed wojną było z niej ziółko. Dopiero potem się ustatkowała i przeszła do serników, a także tortów, nie mówiąc o mistrzowskim bigosie. A sernik był zdobiony malusieńkimi kuleczkami cukierkowymi, które świeciły różnymi kolorami na tle tego pudru. Lalka nabywała je w tak zwanym wówczas "sklepie ogólnospożywczym". Tak się urzędowo nazywały w PRL malutkie prywatne sklepiki, w których sprzedawano zagraniczne cymelia z importu prywatnego: ananasy w puszkach, "kartofelki marcepanowe", gumę do żucia itp. Ciotka bez tych sklepów chyba by nie przeżyła.
Jeżeli przy tym się składał wyłącznie z masy serowej, bez żadnego ciasta, to - mój chłopcze - był właśnie Sernik Kłamczuchy. Nazwany tak został dlatego, że tylko ten sernik umiała ona upiec. Jest to przepis bardzo łatwy i szybki w wykonaniu, a przy tym dający gwarancję błyskotliwego efektu. Coś dla Anieli! // Wójciku, ależ nie tłumacz się. Wszyscy wiemy, że lubisz pierniki! Z orzeszkami!
Jeżeli przy tym się składał wyłącznie z masy serowej, bez żadnego ciasta, to - mój chłopcze - był właśnie Sernik Kłamczuchy. Nazwany tak został dlatego, że tylko ten sernik umiała ona upiec. Jest to przepis bardzo łatwy i szybki w wykonaniu, a przy tym dający gwarancję błyskotliwego efektu. Coś dla Anieli! // Wójciku, ależ nie tłumacz się. Wszyscy wiemy, że lubisz pierniki! Z orzeszkami!
Sernik Kłamczuchy to jakiś taki fantazyjny jest? Kłamczucha jest mocno ekspresyjna. A ja wciąż wspominam sernik mojej ciotki Lalki, który był nie za puszysty, nie napchany rodzynkami, z lekkim pomarańczowym aromatem i posypany odrobiną cukru pudru.
Sernik Kłamczuchy to jakiś taki fantazyjny jest? Kłamczucha jest mocno ekspresyjna. A ja wciąż wspominam sernik mojej ciotki Lalki, który był nie za puszysty, nie napchany rodzynkami, z lekkim pomarańczowym aromatem i posypany odrobiną cukru pudru.
Superpiernik i u mnie już od dawna jest stałym punktem menu świątecznego. Nie wyobrażam sobie świąt bez niego. Nie, no w sumie sobie wyobrażam, bo jednak nie jedzenie jest najważniejsze. Ale co tu kryć, z superpiernikiem jest dużo przyjemniej niż bez :)
Superpiernik i u mnie już od dawna jest stałym punktem menu świątecznego. Nie wyobrażam sobie świąt bez niego. Nie, no w sumie sobie wyobrażam, bo jednak nie jedzenie jest najważniejsze. Ale co tu kryć, z superpiernikiem jest dużo przyjemniej niż bez :)
Justyno, tak, wiem, że też zainspirowała się czyims pomysłem. Ale chyba to, że sama czerpiesz z tego radość, jest także ważne! Wtedy siłą rzeczy zarazasz uczniów swoim entuzjazmem, a to się potrafi udzielać :) Pani Małgorzato, mmmm!! Ślinka cieknie na takie przysmaki 😄
Justyno, tak, wiem, że też zainspirowała się czyims pomysłem. Ale chyba to, że sama czerpiesz z tego radość, jest także ważne! Wtedy siłą rzeczy zarazasz uczniów swoim entuzjazmem, a to się potrafi udzielać :) Pani Małgorzato, mmmm!! Ślinka cieknie na takie przysmaki 😄
Kasiu, wszystkie przepisy są wypróbowane po wielekroć, znane z naszej domowej praktyki. Szczególnie polecam: makowiec, babkę oraz superpiernik mamy Żakowej i sernik Kłamczuchy. Sama zresztą upiekę ten właśnie superpiernik na Gwiazdkę. Wspaniały, zwłaszcza gdy go przełożyć domowymi powidłami i warstwą marcepanu.
Kasiu, wszystkie przepisy są wypróbowane po wielekroć, znane z naszej domowej praktyki. Szczególnie polecam: makowiec, babkę oraz superpiernik mamy Żakowej i sernik Kłamczuchy. Sama zresztą upiekę ten właśnie superpiernik na Gwiazdkę. Wspaniały, zwłaszcza gdy go przełożyć domowymi powidłami i warstwą marcepanu.
Dziś odebrałam moją "jeżycjową" przesyłkę.Zawiera ona wiele pysznych przepisów.Tak,chodzi o Łasucha Literackiego.Gdy niedawno przeczytałam w necie,że taka książka powstała,to od razu ją kupiłam:! :))) Myślę ,że najpierw zrobię Buchty drożdżowe Basi,bo Ida mi takiego smaka nimi narobiła :)) Koniecznie zrobię też pasty kanapkowe Mamy Borejko.
Dziś odebrałam moją "jeżycjową" przesyłkę.Zawiera ona wiele pysznych przepisów.Tak,chodzi o Łasucha Literackiego.Gdy niedawno przeczytałam w necie,że taka książka powstała,to od razu ją kupiłam:! :))) Myślę ,że najpierw zrobię Buchty drożdżowe Basi,bo Ida mi takiego smaka nimi narobiła :)) Koniecznie zrobię też pasty kanapkowe Mamy Borejko.
Mimi, myślę, że warto szukać sposobów, by uczniowie mogli "posmakować" poezji. Tylko tak jak napisałam wcześniej, to nie mój pomysł. Swoją drogą, mam dużo radości przy okazji szukania wierszy na kolejne dni.
Mimi, myślę, że warto szukać sposobów, by uczniowie mogli "posmakować" poezji. Tylko tak jak napisałam wcześniej, to nie mój pomysł. Swoją drogą, mam dużo radości przy okazji szukania wierszy na kolejne dni.
Justyno, jeśli pozwolisz, chętnie zainspiruję się Twoim pomysłem :) albo przynajmniej nabiorę motywacji, by zrealizować plan, który kiedyś wymyśliłam. Wymyśliłam sobie otóż "poetę miesiąca"- na każdy miesiąc inny twórca. Ciekawostki na jego temat, kilka najważniejszych wierszy, różne konkursy, prace plastyczne itp:) później jakoś tak ten pomysł wpadł na dno szuflady, ale może, natchniona przez Justynę, trochę go przewietrzę...?
Justyno, jeśli pozwolisz, chętnie zainspiruję się Twoim pomysłem :) albo przynajmniej nabiorę motywacji, by zrealizować plan, który kiedyś wymyśliłam. Wymyśliłam sobie otóż "poetę miesiąca"- na każdy miesiąc inny twórca. Ciekawostki na jego temat, kilka najważniejszych wierszy, różne konkursy, prace plastyczne itp:) później jakoś tak ten pomysł wpadł na dno szuflady, ale może, natchniona przez Justynę, trochę go przewietrzę...?
Droga Pani Małgorzato, uczciwie muszę przyznać, że to nie mój pomysł. Podpowiedziała mi go znajoma polonistka, która kiedyś pracowała w tej szkole, co ja. I równie uczciwie muszę powiedzieć, że nie zawsze uczniowie są zadowoleni, ale wierzę, że przynajmniej do jakiejś części dotrę. Chcę dzielić się z nimi swoją pasją. Dobrego dnia.
Droga Pani Małgorzato, uczciwie muszę przyznać, że to nie mój pomysł. Podpowiedziała mi go znajoma polonistka, która kiedyś pracowała w tej szkole, co ja. I równie uczciwie muszę powiedzieć, że nie zawsze uczniowie są zadowoleni, ale wierzę, że przynajmniej do jakiejś części dotrę. Chcę dzielić się z nimi swoją pasją. Dobrego dnia.
Ciekawe, zaiste... Dobranoc, moje śnieżynki lube. Wójciku, dla ciebie osobny uścisk, zbieram się do odpisania i zbieram. /// Justyno, nie masz pojęcia, jak się ucieszyłam tym, że czytasz swoim uczniom wiersze. Cieszmy się razem, bo oto wychowujesz ludzi wrażliwych na piękno, wszczepiasz im dobry smak i - co najważniejsze - poczucie miary. Jeszcze wiele razy w życiu to się im przyda! A ich życie będzie o ileż bogatsze. Wielka zasługa!
Ciekawe, zaiste... Dobranoc, moje śnieżynki lube.
Wójciku, dla ciebie osobny uścisk, zbieram się do odpisania i zbieram. /// Justyno, nie masz pojęcia, jak się ucieszyłam tym, że czytasz swoim uczniom wiersze. Cieszmy się razem, bo oto wychowujesz ludzi wrażliwych na piękno, wszczepiasz im dobry smak i - co najważniejsze - poczucie miary. Jeszcze wiele razy w życiu to się im przyda! A ich życie będzie o ileż bogatsze. Wielka zasługa!
Wiersza Mickiewicza już nie będę cytował, ktoś mnie ubiegł, cytując go w swojej książce. Ciekawe, kto to był?
Wiersza Mickiewicza już nie będę cytował, ktoś mnie ubiegł, cytując go w swojej książce. Ciekawe, kto to był?
" A skoro jeno przedzwonili na południe, zmroczało się nieco i jął padać śnieg dużymi płatami, a sypał gęsty, bo wnet opierzył wszystkie drzewa i wyniosłości. ... Na świtaniu było już śniegu na dobre trzy piędzie, do cna przyokrył kożuchem ziemię i przesłonił świat cały modrawą białnością, a leciał wciąż bez przestanku."
" A skoro jeno przedzwonili na południe, zmroczało się nieco i jął padać śnieg dużymi płatami, a sypał gęsty, bo wnet opierzył wszystkie drzewa i wyniosłości. ... Na świtaniu było już śniegu na dobre trzy piędzie, do cna przyokrył kożuchem ziemię i przesłonił świat cały modrawą białnością, a leciał wciąż bez przestanku."
Kochana Marysiu- Merynosie! Dziękuję za wiad.pryw. - cieszę się z tego, że tak mile witasz nagrania "J." Pochwała z Twoich ust ma swoją wagę! Tak, kisielek i jego dobroczynne działanie już odkryłam, a za przestrogę co do herbaty bardzo jestem wdzięczna. Ściskam mocno Ciebie i Mamę!
Kochana Marysiu- Merynosie! Dziękuję za wiad.pryw. - cieszę się z tego, że tak mile witasz nagrania "J." Pochwała z Twoich ust ma swoją wagę! Tak, kisielek i jego dobroczynne działanie już odkryłam, a za przestrogę co do herbaty bardzo jestem wdzięczna. Ściskam mocno Ciebie i Mamę!







