ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Ależ oczywiście! Czytajcie w oryginale! Wtedy to jest najpierw nauka, a potem dopiero rozrywka. Tłumaczenia nie dają pojęcia o wartości książki, dość przywołać przykład powieści M.A. "Jak najwięcej grobów". W oryginale to jest całkiem inna rzecz! (oczywiście znacznie lepsza). Aha, małe sprostowanie: mam nie wszystkie dzieła M.A. tylko komplet (kilkanaście) powieści z serii o Albercie Campionie. Opowiadań z reguły nie kupuję, a ona napisała ich mnóstwo.
Ależ oczywiście! Czytajcie w oryginale! Wtedy to jest najpierw nauka, a potem dopiero rozrywka. Tłumaczenia nie dają pojęcia o wartości książki, dość przywołać przykład powieści M.A. "Jak najwięcej grobów". W oryginale to jest całkiem inna rzecz! (oczywiście znacznie lepsza). Aha, małe sprostowanie: mam nie wszystkie dzieła M.A. tylko komplet (kilkanaście) powieści z serii o Albercie Campionie. Opowiadań z reguły nie kupuję, a ona napisała ich mnóstwo.
Och! Bardzo, bardzo dziękuję!// Jedną z powieści -"Mystery mile" - już Ktoś mi pożyczył. Właśnie zabieram się za lekturę, powolną - w jednej ręce dzierżę książkę, a drugą wystukuję na klawiaturze różne słówka: te całkiem nieznane i te, które podejrzanie zdradzają w kontekście nowe odcienie znaczeniowe. Lektura ze słownikiem internetowym jest (mówiąc eufemistycznie) nieśpieszna, ale za to jakże dokładna! W dodatku przyjemna oraz satysfakcjonująca - kiedy się tak czasem namozolę nad jakimś akapitem i dopasuję sobie wszystkie znaczenia, trochę jak w układance, to świat przedstawiony w powieści od razu jest bardziej plastyczny, wyrazisty i zapadający w pamięć. (Bardziej nawet niż kiedy na chybcika czyta się rozrywkowo w języku ojczystym). Chociaż możliwe, że ta obrazowość i wyrazistość jest też efektem pracy dobrego autora. (Złota era brytyjskiego kryminału ostatnio - poniekąd zgodnie z radą). :))
Och! Bardzo, bardzo dziękuję!// Jedną z powieści -"Mystery mile" - już Ktoś mi pożyczył. Właśnie zabieram się za lekturę, powolną - w jednej ręce dzierżę książkę, a drugą wystukuję na klawiaturze różne słówka: te całkiem nieznane i te, które podejrzanie zdradzają w kontekście nowe odcienie znaczeniowe. Lektura ze słownikiem internetowym jest (mówiąc eufemistycznie) nieśpieszna, ale za to jakże dokładna! W dodatku przyjemna oraz satysfakcjonująca - kiedy się tak czasem namozolę nad jakimś akapitem i dopasuję sobie wszystkie znaczenia, trochę jak w układance, to świat przedstawiony w powieści od razu jest bardziej plastyczny, wyrazisty i zapadający w pamięć. (Bardziej nawet niż kiedy na chybcika czyta się rozrywkowo w języku ojczystym). Chociaż możliwe, że ta obrazowość i wyrazistość jest też efektem pracy dobrego autora. (Złota era brytyjskiego kryminału ostatnio - poniekąd zgodnie z radą). :))
Tak, Madziu! Wszystkie, w oryginale, i to w kolejności chronologicznej, tak, jak lubię. Te najwcześniejsze są z lekka nudnawe, ale jakże się ona rozkręciła potem! Mam cały komplet jej dzieł - nie kupuj, teraz szkoda pieniędzy. Pożyczę Ci!
Tak, Madziu! Wszystkie, w oryginale, i to w kolejności chronologicznej, tak, jak lubię. Te najwcześniejsze są z lekka nudnawe, ale jakże się ona rozkręciła potem! Mam cały komplet jej dzieł - nie kupuj, teraz szkoda pieniędzy. Pożyczę Ci!
Dobry wieczór, wpadłam, poczytałam i się (biznes nie biznes) do Państwa uśmiecham :))) Wbrew listopadowej plusze (pada deszcz) i zdumiewająco wysokim cenom dobrych książek na rynku wtórnym (z powodu których to cen sama niejednokrotnie zagryzałam usta) i wszystkim innym niesprzyjającym okolicznościom, niespodziewanie poprawił mi się humor. Może dlatego, że to już Adwent, a Boże Narodzenie tuż, tuż, za pasem?/// A wpadając, mam jeszcze pytanie: Pani Małgosiu, czy czytała Pani powieści Margery Allingham? :)
Dobry wieczór, wpadłam, poczytałam i się (biznes nie biznes) do Państwa uśmiecham :))) Wbrew listopadowej plusze (pada deszcz) i zdumiewająco wysokim cenom dobrych książek na rynku wtórnym (z powodu których to cen sama niejednokrotnie zagryzałam usta) i wszystkim innym niesprzyjającym okolicznościom, niespodziewanie poprawił mi się humor. Może dlatego, że to już Adwent, a Boże Narodzenie tuż, tuż, za pasem?/// A wpadając, mam jeszcze pytanie: Pani Małgosiu, czy czytała Pani powieści Margery Allingham? :)
Ano właśnie, Moniko. I tu trzeba by się zastanowić nad przyczynami tego stanu rzeczy. I nad celem takich działań. Oraz nad tym, czy aby na pewno rozumiemy zasady działania biznesu .:)))
Ano właśnie, Moniko. I tu trzeba by się zastanowić nad przyczynami tego stanu rzeczy. I nad celem takich działań. Oraz nad tym, czy aby na pewno rozumiemy zasady działania biznesu .:)))
Ciocie - babcie, to bardzo przyjemny wynalazek. Ja miałam dwie. Były to - starsza i młodsza - siostry mojej Babci. Ciocia Katarzyna mieszkała już samotnie w starej kamienicy, otoczona stylowymi meblami z czasów swej młodości. Zawsze pogodna, z uśmiechem na twarzy częstowała pysznymi landrynkami z pięknej szklanej ,błękitnej cukiernicy . Mieszkanie było nieco mroczne i tajemnicze. Mam kilka pamiątek po cioci Katarzynie. Dom drugiej cioci - babci , Władki był zupełnie odmienny - tętnił życiem, pachniał pysznościami i miał dwa cudowne wyjścia- jedno do parku a drugie do ogrodu. Posiłki spożywano w kuchni przy stojącym na środku stole. Pamiętam wiszący z boku kredensu ręczny, ceramiczny młynek do kawy i urocze wakacje, które tam spędzałam.
Ciocie - babcie, to bardzo przyjemny wynalazek. Ja miałam dwie. Były to - starsza i młodsza - siostry mojej Babci. Ciocia Katarzyna mieszkała już samotnie w starej kamienicy, otoczona stylowymi meblami z czasów swej młodości. Zawsze pogodna, z uśmiechem na twarzy częstowała pysznymi landrynkami z pięknej szklanej ,błękitnej cukiernicy . Mieszkanie było nieco mroczne i tajemnicze. Mam kilka pamiątek po cioci Katarzynie.
Dom drugiej cioci - babci , Władki był zupełnie odmienny - tętnił życiem, pachniał pysznościami i miał dwa cudowne wyjścia- jedno do parku a drugie do ogrodu. Posiłki spożywano w kuchni przy stojącym na środku stole. Pamiętam wiszący z boku kredensu ręczny, ceramiczny młynek do kawy i urocze wakacje, które tam spędzałam.
Rozumiem zasady prowadzenia biznesu, jednak ta poezja jest i będzie czytana! Niestety, nawet biblioteki mają niewielkie zbiory poezji, a niektóre wydania na platformach sprzedażowych kosztują fortunę. Bliska mi osoba pracuje w wydawnictwie stąd wiem, że ceny papieru oszalały. Koszty druku papierowej książki są bardzo wysokie.
Rozumiem zasady prowadzenia biznesu, jednak ta poezja jest i będzie czytana!
Niestety, nawet biblioteki mają niewielkie zbiory poezji, a niektóre wydania na platformach sprzedażowych kosztują fortunę.
Bliska mi osoba pracuje w wydawnictwie stąd wiem, że ceny papieru oszalały. Koszty druku papierowej książki są bardzo wysokie.
Dzień dobry Pani Małgorzato! Dziękuję za odpowiedź.Na pewno upiekę te ciasta,które Pani poleca.Dzięki temu Święta będą pyszne:) A ja dalej czytam Jeżycjadę i jednego tylko żałuję;że nie należę do rodziny Borejko. U nich jest takie niesamowite ciepło i rodzinna atmosfera. Wpadłabym do nich chociażby na samą tylko herbatę.
Dzień dobry Pani Małgorzato! Dziękuję za odpowiedź.Na pewno upiekę te ciasta,które Pani poleca.Dzięki temu Święta będą pyszne:) A ja dalej czytam Jeżycjadę i jednego tylko żałuję;że nie należę do rodziny Borejko. U nich jest takie niesamowite ciepło i rodzinna atmosfera. Wpadłabym do nich chociażby na samą tylko herbatę.
Wracając na chwilę jeszcze do postawy stoickiej, wyżyny osiągnęła chyba Nadieżda Mandelsztam, bardzo już wtedy sędziwa, która (chyba w rozmowie z Andrzejem Drawiczem) stwierdziła trzeźwo: "Co oni mi takiego mogą zrobić? Najwyżej dadzą mi raz w mordę i umrę". Chodziło rzecz jasna o możliwe konsekwencje jej zaangażowania w działalność podziemną w późnym ZSRR.
Wracając na chwilę jeszcze do postawy stoickiej, wyżyny osiągnęła chyba Nadieżda Mandelsztam, bardzo już wtedy sędziwa, która (chyba w rozmowie z Andrzejem Drawiczem) stwierdziła trzeźwo: "Co oni mi takiego mogą zrobić? Najwyżej dadzą mi raz w mordę i umrę". Chodziło rzecz jasna o możliwe konsekwencje jej zaangażowania w działalność podziemną w późnym ZSRR.
Mnie też to martwi, Moniko. Ale pytanie w istocie nie do mnie! - trzeba pytać wydawców. Niestety,w tych ciężkich czasach, jakie (po raz kolejny) przeżywamy, jest papier i są moce przerobowe na wszystko, tylko nie na ambitną literaturę z wysokiej półki.
Mnie też to martwi, Moniko. Ale pytanie w istocie nie do mnie! - trzeba pytać wydawców. Niestety,w tych ciężkich czasach, jakie (po raz kolejny) przeżywamy, jest papier i są moce przerobowe na wszystko, tylko nie na ambitną literaturę z wysokiej półki.
Dobry wieczór! Nie chcę przerywać tak miłej konwersacji, ale mam pytanie do Pani Małgorzaty. Chodzi ono za mną od 2 lat. Mam nadzieję, że nie jest nazbyt prywatne. Czy może ma Pani informację, czy my-czytelnicy możemy liczyć na to, że przekłady poezji amerykańskiej i angielskiej Pana Barańczaka zostaną wznowione? Napawa mnie smutkiem, a wręcz złością, że nie mamy możliwości czytania wspaniałej poezji w tłumaczeniu Pana Barańczaka. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego... Dziękuję i pozdrawiam ciepło.
Dobry wieczór! Nie chcę przerywać tak miłej konwersacji, ale mam pytanie do Pani Małgorzaty. Chodzi ono za mną od 2 lat. Mam nadzieję, że nie jest nazbyt prywatne. Czy może ma Pani informację, czy my-czytelnicy możemy liczyć na to, że przekłady poezji amerykańskiej i angielskiej Pana Barańczaka zostaną wznowione? Napawa mnie smutkiem, a wręcz złością, że nie mamy możliwości czytania wspaniałej poezji w tłumaczeniu Pana Barańczaka. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego...
Dziękuję i pozdrawiam ciepło.
Jak tu śnieżnie i poetycko. A ja nurzam się ostatnio w poezji Urszuli Kozioł. Jest i u niej śnieżny "Raport": Niebo już nie może niżej / zniżyć się do mnie / krociopalce / posyła w swoim zastępstwie / płatki śniegu / dotknięta niebem / niebieścieję / anieleję / cichnę / wniebowzięta
Jak tu śnieżnie i poetycko. A ja nurzam się ostatnio w poezji Urszuli Kozioł. Jest i u niej śnieżny "Raport": Niebo już nie może niżej / zniżyć się do mnie / krociopalce / posyła w swoim zastępstwie / płatki śniegu / dotknięta niebem / niebieścieję / anieleję / cichnę / wniebowzięta
Tak, oglądam mecz.
Tak, oglądam mecz.
Alku pewnie pomogło. „Nie lękajcie się”, tez zawsze pomaga. Tymczasem przygotowałam świecznik adwentowy.
Alku pewnie pomogło.
„Nie lękajcie się”, tez zawsze pomaga.
Tymczasem przygotowałam świecznik adwentowy.
„Pył Śnieżny” Sposób, w jaki byłem, Przechodząc pod sosną, Ośnieżony pyłem Przez wronę - z pewnością Taktu w sobie nie miał Zbyt wiele, lecz sercu Przywrócił dzień, niemal Pozbawiony sensu. Rober Frost, tłumaczenie Stanisław Barańczak
„Pył Śnieżny” Sposób, w jaki byłem, Przechodząc pod sosną, Ośnieżony pyłem Przez wronę - z pewnością Taktu w sobie nie miał Zbyt wiele, lecz sercu Przywrócił dzień, niemal Pozbawiony sensu.
Rober Frost, tłumaczenie Stanisław Barańczak
A ja ostatnio obejrzałem na YT serię wykładów "Timothy Snyder: The Making of Modern Ukraine". Trudno się oderwać, choć są to zapisy normalnych uczelnianych wykładów z historii na Uniwersytecie Yale. Prowadzący mówi ze swadą i humorem. Historia jest pokazana między innymi jako współzależności pomiędzy sąsiadami, więc i o historii Polski jest też przy tej okazji mowa. A paryską "Kulturę" wykładowca uznał za tak w tym kontekście ważną, że zapowiedział, że na 100% będzie na egzaminie. Ach, gdybym był młodszy, jak powiedział pewien Francuz w pewnych wspomnieniach....
A ja ostatnio obejrzałem na YT serię wykładów "Timothy Snyder: The Making of Modern Ukraine". Trudno się oderwać, choć są to zapisy normalnych uczelnianych wykładów z historii na Uniwersytecie Yale. Prowadzący mówi ze swadą i humorem. Historia jest pokazana między innymi jako współzależności pomiędzy sąsiadami, więc i o historii Polski jest też przy tej okazji mowa. A paryską "Kulturę" wykładowca uznał za tak w tym kontekście ważną, że zapowiedział, że na 100% będzie na egzaminie. Ach, gdybym był młodszy, jak powiedział pewien Francuz w pewnych wspomnieniach....
Mam jeszcze dobry przykład stoicyzmu pochodzący od drugiej naszej polskiej noblistki. Przedstawię go w wersji pewnie trochę niedokładnej, tak jak wszedł do moich powiedzonek. A jest częścią rozmyślania o grzybach: „I coż mi mogą zrobić. Najwyżej poszatkować, usmażyć i zjeść”🙂
Mam jeszcze dobry przykład stoicyzmu pochodzący od drugiej naszej polskiej noblistki. Przedstawię go w wersji pewnie trochę niedokładnej, tak jak wszedł do moich powiedzonek. A jest częścią rozmyślania o grzybach: „I coż mi mogą zrobić. Najwyżej poszatkować, usmażyć i zjeść”🙂
Piękny przykład postawy stoickiej, prawda? Musiał pomóc, Alku, to pewne. A wielu z nas ma jeszcze w pamięci owo "Nie lękajcie się!".
Piękny przykład postawy stoickiej, prawda?
Musiał pomóc, Alku, to pewne. A wielu z nas ma jeszcze w pamięci owo
"Nie lękajcie się!".
"Czemu ty sie, zła godzino, Z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś- a więc musisz minąć. Miniesz- a więc to jest piękne" Napisałem to komuś niedawno. Ale jeszcze nie wiem, czy pomogło.
"Czemu ty sie, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś- a więc musisz minąć.
Miniesz- a więc to jest piękne"
Napisałem to komuś niedawno. Ale jeszcze nie wiem, czy pomogło.
Dobry wieczór! Wracając do poezji i jej popularność, to mam dobre wieści. Od kilku tygodni jednym z najpopularniejszych utwór granych w Polsce, w pewnym znanym serwisie muzycznym, jest śpiewany przez Sanah wiersz Wisławy Szymborskiej. Słucham z upodobaniem. Polecam równie pięknie wyśpiewany przez tą samą artystkę, hymn "Smutno mi Boże" Słowackiego. Mnie chwyta za gardło i serce. Wreszcie po wielu latach, bez konieczności interpretacji słowo po słowie rozumiem co miał na myśli poeta. A właściwie czuję.
Dobry wieczór! Wracając do poezji i jej popularność, to mam dobre wieści. Od kilku tygodni jednym z najpopularniejszych utwór granych w Polsce, w pewnym znanym serwisie muzycznym, jest śpiewany przez Sanah wiersz Wisławy Szymborskiej. Słucham z upodobaniem. Polecam równie pięknie wyśpiewany przez tą samą artystkę, hymn "Smutno mi Boże" Słowackiego. Mnie chwyta za gardło i serce. Wreszcie po wielu latach, bez konieczności interpretacji słowo po słowie rozumiem co miał na myśli poeta. A właściwie czuję.







