Księga gości

 
 
ARCHIWUM WPISÓW


.
4436 wpisów.
MałgM napisał/a 26 listopada 2022 o 22:21:
Ależ oczywiście! Czytajcie w oryginale! Wtedy to jest najpierw nauka, a potem dopiero rozrywka. Tłumaczenia nie dają pojęcia o wartości książki, dość przywołać przykład powieści M.A. "Jak najwięcej grobów". W oryginale to jest całkiem inna rzecz! (oczywiście znacznie lepsza). Aha, małe sprostowanie: mam nie wszystkie dzieła M.A. tylko komplet (kilkanaście) powieści z serii o Albercie Campionie. Opowiadań z reguły nie kupuję, a ona napisała ich mnóstwo.
Ależ oczywiście! Czytajcie w oryginale! Wtedy to jest najpierw nauka, a potem dopiero rozrywka. Tłumaczenia nie dają pojęcia o wartości książki, dość przywołać przykład powieści M.A. "Jak najwięcej grobów". W oryginale to jest całkiem inna rzecz! (oczywiście znacznie lepsza). Aha, małe sprostowanie: mam nie wszystkie dzieła M.A. tylko komplet (kilkanaście) powieści z serii o Albercie Campionie. Opowiadań z reguły nie kupuję, a ona napisała ich mnóstwo.
Magda Z napisał/a 26 listopada 2022 o 22:10:
Och! Bardzo, bardzo dziękuję!// Jedną z powieści -"Mystery mile" - już Ktoś mi pożyczył. Właśnie zabieram się za lekturę, powolną - w jednej ręce dzierżę książkę, a drugą wystukuję na klawiaturze różne słówka: te całkiem nieznane i te, które podejrzanie zdradzają w kontekście nowe odcienie znaczeniowe. Lektura ze słownikiem internetowym jest (mówiąc eufemistycznie) nieśpieszna, ale za to jakże dokładna! W dodatku przyjemna oraz satysfakcjonująca - kiedy się tak czasem namozolę nad jakimś akapitem i dopasuję sobie wszystkie znaczenia, trochę jak w układance, to świat przedstawiony w powieści od razu jest bardziej plastyczny, wyrazisty i zapadający w pamięć. (Bardziej nawet niż kiedy na chybcika czyta się rozrywkowo w języku ojczystym). Chociaż możliwe, że ta obrazowość i wyrazistość jest też efektem pracy dobrego autora. (Złota era brytyjskiego kryminału ostatnio - poniekąd zgodnie z radą). :))
Och! Bardzo, bardzo dziękuję!// Jedną z powieści -"Mystery mile" - już Ktoś mi pożyczył. Właśnie zabieram się za lekturę, powolną - w jednej ręce dzierżę książkę, a drugą wystukuję na klawiaturze różne słówka: te całkiem nieznane i te, które podejrzanie zdradzają w kontekście nowe odcienie znaczeniowe. Lektura ze słownikiem internetowym jest (mówiąc eufemistycznie) nieśpieszna, ale za to jakże dokładna! W dodatku przyjemna oraz satysfakcjonująca - kiedy się tak czasem namozolę nad jakimś akapitem i dopasuję sobie wszystkie znaczenia, trochę jak w układance, to świat przedstawiony w powieści od razu jest bardziej plastyczny, wyrazisty i zapadający w pamięć. (Bardziej nawet niż kiedy na chybcika czyta się rozrywkowo w języku ojczystym). Chociaż możliwe, że ta obrazowość i wyrazistość jest też efektem pracy dobrego autora. (Złota era brytyjskiego kryminału ostatnio - poniekąd zgodnie z radą). :))
MałgM napisał/a 26 listopada 2022 o 21:43:
Tak, Madziu! Wszystkie, w oryginale, i to w kolejności chronologicznej, tak, jak lubię. Te najwcześniejsze są z lekka nudnawe, ale jakże się ona rozkręciła potem! Mam cały komplet jej dzieł - nie kupuj, teraz szkoda pieniędzy. Pożyczę Ci!
Tak, Madziu! Wszystkie, w oryginale, i to w kolejności chronologicznej, tak, jak lubię. Te najwcześniejsze są z lekka nudnawe, ale jakże się ona rozkręciła potem! Mam cały komplet jej dzieł - nie kupuj, teraz szkoda pieniędzy. Pożyczę Ci!
Magda Z napisał/a 26 listopada 2022 o 21:25:
Dobry wieczór, wpadłam, poczytałam i się (biznes nie biznes) do Państwa uśmiecham :))) Wbrew listopadowej plusze (pada deszcz) i zdumiewająco wysokim cenom dobrych książek na rynku wtórnym (z powodu których to cen sama niejednokrotnie zagryzałam usta) i wszystkim innym niesprzyjającym okolicznościom, niespodziewanie poprawił mi się humor. Może dlatego, że to już Adwent, a Boże Narodzenie tuż, tuż, za pasem?/// A wpadając, mam jeszcze pytanie: Pani Małgosiu, czy czytała Pani powieści Margery Allingham? :)
Dobry wieczór, wpadłam, poczytałam i się (biznes nie biznes) do Państwa uśmiecham :))) Wbrew listopadowej plusze (pada deszcz) i zdumiewająco wysokim cenom dobrych książek na rynku wtórnym (z powodu których to cen sama niejednokrotnie zagryzałam usta) i wszystkim innym niesprzyjającym okolicznościom, niespodziewanie poprawił mi się humor. Może dlatego, że to już Adwent, a Boże Narodzenie tuż, tuż, za pasem?/// A wpadając, mam jeszcze pytanie: Pani Małgosiu, czy czytała Pani powieści Margery Allingham? :)
MałgM napisał/a 26 listopada 2022 o 20:52:
Ano właśnie, Moniko. I tu trzeba by się zastanowić nad przyczynami tego stanu rzeczy. I nad celem takich działań. Oraz nad tym, czy aby na pewno rozumiemy zasady działania biznesu .:)))
Ano właśnie, Moniko. I tu trzeba by się zastanowić nad przyczynami tego stanu rzeczy. I nad celem takich działań. Oraz nad tym, czy aby na pewno rozumiemy zasady działania biznesu .:)))
Piętaszek napisał/a 26 listopada 2022 o 20:33:
Ciocie - babcie, to bardzo przyjemny wynalazek. Ja miałam dwie. Były to - starsza i młodsza - siostry mojej Babci. Ciocia Katarzyna mieszkała już samotnie w starej kamienicy, otoczona stylowymi meblami z czasów swej młodości. Zawsze pogodna, z uśmiechem na twarzy częstowała pysznymi landrynkami z pięknej szklanej ,błękitnej cukiernicy . Mieszkanie było nieco mroczne i tajemnicze. Mam kilka pamiątek po cioci Katarzynie. Dom drugiej cioci - babci , Władki był zupełnie odmienny - tętnił życiem, pachniał pysznościami i miał dwa cudowne wyjścia- jedno do parku a drugie do ogrodu. Posiłki spożywano w kuchni przy stojącym na środku stole. Pamiętam wiszący z boku kredensu ręczny, ceramiczny młynek do kawy i urocze wakacje, które tam spędzałam.
Ciocie - babcie, to bardzo przyjemny wynalazek. Ja miałam dwie. Były to - starsza i młodsza - siostry mojej Babci. Ciocia Katarzyna mieszkała już samotnie w starej kamienicy, otoczona stylowymi meblami z czasów swej młodości. Zawsze pogodna, z uśmiechem na twarzy częstowała pysznymi landrynkami z pięknej szklanej ,błękitnej cukiernicy . Mieszkanie było nieco mroczne i tajemnicze. Mam kilka pamiątek po cioci Katarzynie. Dom drugiej cioci - babci , Władki był zupełnie odmienny - tętnił życiem, pachniał pysznościami i miał dwa cudowne wyjścia- jedno do parku a drugie do ogrodu. Posiłki spożywano w kuchni przy stojącym na środku stole. Pamiętam wiszący z boku kredensu ręczny, ceramiczny młynek do kawy i urocze wakacje, które tam spędzałam.
Monika napisał/a 26 listopada 2022 o 20:12:
Rozumiem zasady prowadzenia biznesu, jednak ta poezja jest i będzie czytana! Niestety, nawet biblioteki mają niewielkie zbiory poezji, a niektóre wydania na platformach sprzedażowych kosztują fortunę. Bliska mi osoba pracuje w wydawnictwie stąd wiem, że ceny papieru oszalały. Koszty druku papierowej książki są bardzo wysokie.
Rozumiem zasady prowadzenia biznesu, jednak ta poezja jest i będzie czytana! Niestety, nawet biblioteki mają niewielkie zbiory poezji, a niektóre wydania na platformach sprzedażowych kosztują fortunę. Bliska mi osoba pracuje w wydawnictwie stąd wiem, że ceny papieru oszalały. Koszty druku papierowej książki są bardzo wysokie.
Katarzyna z Grudziądz napisał/a 26 listopada 2022 o 20:08:
Dzień dobry Pani Małgorzato! Dziękuję za odpowiedź.Na pewno upiekę te ciasta,które Pani poleca.Dzięki temu Święta będą pyszne:) A ja dalej czytam Jeżycjadę i jednego tylko żałuję;że nie należę do rodziny Borejko. U nich jest takie niesamowite ciepło i rodzinna atmosfera. Wpadłabym do nich chociażby na samą tylko herbatę.
Dzień dobry Pani Małgorzato! Dziękuję za odpowiedź.Na pewno upiekę te ciasta,które Pani poleca.Dzięki temu Święta będą pyszne:) A ja dalej czytam Jeżycjadę i jednego tylko żałuję;że nie należę do rodziny Borejko. U nich jest takie niesamowite ciepło i rodzinna atmosfera. Wpadłabym do nich chociażby na samą tylko herbatę.
Alek napisał/a 26 listopada 2022 o 19:49:
Wracając na chwilę jeszcze do postawy stoickiej, wyżyny osiągnęła chyba Nadieżda Mandelsztam, bardzo już wtedy sędziwa, która (chyba w rozmowie z Andrzejem Drawiczem) stwierdziła trzeźwo: "Co oni mi takiego mogą zrobić? Najwyżej dadzą mi raz w mordę i umrę". Chodziło rzecz jasna o możliwe konsekwencje jej zaangażowania w działalność podziemną w późnym ZSRR.
Wracając na chwilę jeszcze do postawy stoickiej, wyżyny osiągnęła chyba Nadieżda Mandelsztam, bardzo już wtedy sędziwa, która (chyba w rozmowie z Andrzejem Drawiczem) stwierdziła trzeźwo: "Co oni mi takiego mogą zrobić? Najwyżej dadzą mi raz w mordę i umrę". Chodziło rzecz jasna o możliwe konsekwencje jej zaangażowania w działalność podziemną w późnym ZSRR.
MałgM napisał/a 26 listopada 2022 o 19:36:
Mnie też to martwi, Moniko. Ale pytanie w istocie nie do mnie! - trzeba pytać wydawców. Niestety,w tych ciężkich czasach, jakie (po raz kolejny) przeżywamy, jest papier i są moce przerobowe na wszystko, tylko nie na ambitną literaturę z wysokiej półki.
Mnie też to martwi, Moniko. Ale pytanie w istocie nie do mnie! - trzeba pytać wydawców. Niestety,w tych ciężkich czasach, jakie (po raz kolejny) przeżywamy, jest papier i są moce przerobowe na wszystko, tylko nie na ambitną literaturę z wysokiej półki.
Monika napisał/a 26 listopada 2022 o 19:31:
Dobry wieczór! Nie chcę przerywać tak miłej konwersacji, ale mam pytanie do Pani Małgorzaty. Chodzi ono za mną od 2 lat. Mam nadzieję, że nie jest nazbyt prywatne. Czy może ma Pani informację, czy my-czytelnicy możemy liczyć na to, że przekłady poezji amerykańskiej i angielskiej Pana Barańczaka zostaną wznowione? Napawa mnie smutkiem, a wręcz złością, że nie mamy możliwości czytania wspaniałej poezji w tłumaczeniu Pana Barańczaka. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego... Dziękuję i pozdrawiam ciepło.
Dobry wieczór! Nie chcę przerywać tak miłej konwersacji, ale mam pytanie do Pani Małgorzaty. Chodzi ono za mną od 2 lat. Mam nadzieję, że nie jest nazbyt prywatne. Czy może ma Pani informację, czy my-czytelnicy możemy liczyć na to, że przekłady poezji amerykańskiej i angielskiej Pana Barańczaka zostaną wznowione? Napawa mnie smutkiem, a wręcz złością, że nie mamy możliwości czytania wspaniałej poezji w tłumaczeniu Pana Barańczaka. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego... Dziękuję i pozdrawiam ciepło.
Bożena napisał/a 26 listopada 2022 o 16:34:
Jak tu śnieżnie i poetycko. A ja nurzam się ostatnio w poezji Urszuli Kozioł. Jest i u niej śnieżny "Raport": Niebo już nie może niżej / zniżyć się do mnie / krociopalce / posyła w swoim zastępstwie / płatki śniegu / dotknięta niebem / niebieścieję / anieleję / cichnę / wniebowzięta
Jak tu śnieżnie i poetycko. A ja nurzam się ostatnio w poezji Urszuli Kozioł. Jest i u niej śnieżny "Raport": Niebo już nie może niżej / zniżyć się do mnie / krociopalce / posyła w swoim zastępstwie / płatki śniegu / dotknięta niebem / niebieścieję / anieleję / cichnę / wniebowzięta
atena napisał/a 26 listopada 2022 o 15:49:
Tak, oglądam mecz.
Tak, oglądam mecz.
atena napisał/a 26 listopada 2022 o 15:38:
Alku pewnie pomogło. „Nie lękajcie się”, tez zawsze pomaga. Tymczasem przygotowałam świecznik adwentowy.
Alku pewnie pomogło. „Nie lękajcie się”, tez zawsze pomaga. Tymczasem przygotowałam świecznik adwentowy.
atena napisał/a 26 listopada 2022 o 15:36:
„Pył Śnieżny” Sposób, w jaki byłem, Przechodząc pod sosną, Ośnieżony pyłem Przez wronę - z pewnością Taktu w sobie nie miał Zbyt wiele, lecz sercu Przywrócił dzień, niemal Pozbawiony sensu. Rober Frost, tłumaczenie Stanisław Barańczak
„Pył Śnieżny” Sposób, w jaki byłem, Przechodząc pod sosną, Ośnieżony pyłem Przez wronę - z pewnością Taktu w sobie nie miał Zbyt wiele, lecz sercu Przywrócił dzień, niemal Pozbawiony sensu. Rober Frost, tłumaczenie Stanisław Barańczak
Zgred napisał/a 26 listopada 2022 o 15:34:
A ja ostatnio obejrzałem na YT serię wykładów "Timothy Snyder: The Making of Modern Ukraine". Trudno się oderwać, choć są to zapisy normalnych uczelnianych wykładów z historii na Uniwersytecie Yale. Prowadzący mówi ze swadą i humorem. Historia jest pokazana między innymi jako współzależności pomiędzy sąsiadami, więc i o historii Polski jest też przy tej okazji mowa. A paryską "Kulturę" wykładowca uznał za tak w tym kontekście ważną, że zapowiedział, że na 100% będzie na egzaminie. Ach, gdybym był młodszy, jak powiedział pewien Francuz w pewnych wspomnieniach....
A ja ostatnio obejrzałem na YT serię wykładów "Timothy Snyder: The Making of Modern Ukraine". Trudno się oderwać, choć są to zapisy normalnych uczelnianych wykładów z historii na Uniwersytecie Yale. Prowadzący mówi ze swadą i humorem. Historia jest pokazana między innymi jako współzależności pomiędzy sąsiadami, więc i o historii Polski jest też przy tej okazji mowa. A paryską "Kulturę" wykładowca uznał za tak w tym kontekście ważną, że zapowiedział, że na 100% będzie na egzaminie. Ach, gdybym był młodszy, jak powiedział pewien Francuz w pewnych wspomnieniach....
Mama Rudziaszka z Poznań napisał/a 26 listopada 2022 o 12:37:
Mam jeszcze dobry przykład stoicyzmu pochodzący od drugiej naszej polskiej noblistki. Przedstawię go w wersji pewnie trochę niedokładnej, tak jak wszedł do moich powiedzonek. A jest częścią rozmyślania o grzybach: „I coż mi mogą zrobić. Najwyżej poszatkować, usmażyć i zjeść”🙂
Mam jeszcze dobry przykład stoicyzmu pochodzący od drugiej naszej polskiej noblistki. Przedstawię go w wersji pewnie trochę niedokładnej, tak jak wszedł do moich powiedzonek. A jest częścią rozmyślania o grzybach: „I coż mi mogą zrobić. Najwyżej poszatkować, usmażyć i zjeść”🙂
MałgM napisał/a 26 listopada 2022 o 10:33:
Piękny przykład postawy stoickiej, prawda? Musiał pomóc, Alku, to pewne. A wielu z nas ma jeszcze w pamięci owo "Nie lękajcie się!".
Piękny przykład postawy stoickiej, prawda? Musiał pomóc, Alku, to pewne. A wielu z nas ma jeszcze w pamięci owo "Nie lękajcie się!".
Alek napisał/a 25 listopada 2022 o 23:20:
"Czemu ty sie, zła godzino, Z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś- a więc musisz minąć. Miniesz- a więc to jest piękne" Napisałem to komuś niedawno. Ale jeszcze nie wiem, czy pomogło.
"Czemu ty sie, zła godzino, Z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś- a więc musisz minąć. Miniesz- a więc to jest piękne" Napisałem to komuś niedawno. Ale jeszcze nie wiem, czy pomogło.
K8 z Wrocław napisał/a 25 listopada 2022 o 21:41:
Dobry wieczór! Wracając do poezji i jej popularność, to mam dobre wieści. Od kilku tygodni jednym z najpopularniejszych utwór granych w Polsce, w pewnym znanym serwisie muzycznym, jest śpiewany przez Sanah wiersz Wisławy Szymborskiej. Słucham z upodobaniem. Polecam równie pięknie wyśpiewany przez tą samą artystkę, hymn "Smutno mi Boże" Słowackiego. Mnie chwyta za gardło i serce. Wreszcie po wielu latach, bez konieczności interpretacji słowo po słowie rozumiem co miał na myśli poeta. A właściwie czuję.
Dobry wieczór! Wracając do poezji i jej popularność, to mam dobre wieści. Od kilku tygodni jednym z najpopularniejszych utwór granych w Polsce, w pewnym znanym serwisie muzycznym, jest śpiewany przez Sanah wiersz Wisławy Szymborskiej. Słucham z upodobaniem. Polecam równie pięknie wyśpiewany przez tą samą artystkę, hymn "Smutno mi Boże" Słowackiego. Mnie chwyta za gardło i serce. Wreszcie po wielu latach, bez konieczności interpretacji słowo po słowie rozumiem co miał na myśli poeta. A właściwie czuję.