ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Jas Ja również usłyszałam śpiewany wiersz W. Szymborskiej w radiu. I się wsłuchałam. A poezja śpiewana? Wystarczy sobie przypomnieć "Miejcie nadzieję..." śpiewaną przez J. Wójcickiego. Uwielbiam wracać.
Jas
Ja również usłyszałam śpiewany wiersz W. Szymborskiej w radiu. I się wsłuchałam.
A poezja śpiewana?
Wystarczy sobie przypomnieć "Miejcie nadzieję..." śpiewaną przez J. Wójcickiego.
Uwielbiam wracać.
Alku I przypomina mi się baśń braci Grimm i wyznanie miłości "kocham cię jak sól" :)
Alku
I przypomina mi się baśń braci Grimm i wyznanie miłości "kocham cię jak sól" :)
Jeśli zaś mowa o Stanisławie Barańczaku, to właśnie niedawno zrzuciłyśmy się z moja starszą wiewiórką ( lingwistyka stosowana) na "Ocalone w tłumaczeniu". Ja zrzuciłam się mocniej. Oczywiście dostępne tylko używane, z wiadomego portalu o wysokich cenach. Od razu po odebraniu przesyłki, książka trafiła na balkon, do wietrzenia, a następnie do piekarnika na suszenie ( bo na balkonie przesiąkła wilgocią). Teraz już ma neutralny zapach i wiewiórka zaczytuje się do utraty tchu. " Mamo, jakie to genialne!".
Jeśli zaś mowa o Stanisławie Barańczaku, to właśnie niedawno zrzuciłyśmy się z moja starszą wiewiórką ( lingwistyka stosowana) na "Ocalone w tłumaczeniu". Ja zrzuciłam się mocniej. Oczywiście dostępne tylko używane, z wiadomego portalu o wysokich cenach. Od razu po odebraniu przesyłki, książka trafiła na balkon, do wietrzenia, a następnie do piekarnika na suszenie ( bo na balkonie przesiąkła wilgocią). Teraz już ma neutralny zapach i wiewiórka zaczytuje się do utraty tchu. " Mamo, jakie to genialne!".
Alku, ja bym tę małą z kartoflem zrozumiała, sama lubię kartofelki. Ale Ciebie Zgredzie to by Ida zbeształa. Chipsy!? Zgroza. No chyba, że domowe.
Alku, ja bym tę małą z kartoflem zrozumiała, sama lubię kartofelki.
Ale Ciebie Zgredzie to by Ida zbeształa. Chipsy!? Zgroza. No chyba, że domowe.
To mi przypomina, jak ktoś (może nawet sam Stanisław Barańczak) przy okazji tłumaczenia utworów Seamusa Heaney'a napisał, że narody polski i irlandzki dzielą wspólne upodobanie do ziemniaków i ich przetworów. Piszę to spożywając takie przetwory. A mianowicie chipsy. Pyszulka.
To mi przypomina, jak ktoś (może nawet sam Stanisław Barańczak) przy okazji tłumaczenia utworów Seamusa Heaney'a napisał, że narody polski i irlandzki dzielą wspólne upodobanie do ziemniaków i ich przetworów. Piszę to spożywając takie przetwory. A mianowicie chipsy. Pyszulka.
Zastanawiam się, Alku, dlaczego dorośli tak często przypisują dzieciom złe intencje... Czasem wystarczyłoby po prostu zapytać, skąd taki pomysł; spróbować spojrzeć na świat oczami dziecka :** a z własnymi więcej rozmawiać.
Zastanawiam się, Alku, dlaczego dorośli tak często przypisują dzieciom złe intencje... Czasem wystarczyłoby po prostu zapytać, skąd taki pomysł; spróbować spojrzeć na świat oczami dziecka :** a z własnymi więcej rozmawiać.
Wójcie, co do kartofelków: znajome dziecko lat dziesięć w klasie, gdy zażądano, żeby każdy powiedział koleżance/koledze coś miłego, powiedziała "jesteś moim kartoflem". Afera, szkoła zawiadamia ośrodek o skandalicznym zachowaniu (dziecko jest obecnie w tzw. domu dziecka, żeby go piekło pochłonęło). Nikt poza matką dziecka (oraz samym dzieckiem) nie wiedział prostej rzeczy: że mała ma fazę na kartofle, które aktualnie uwielbia i w związku z tym wypowiedziała największy komplement, jaki wpadł jej do głowy...
Wójcie, co do kartofelków: znajome dziecko lat dziesięć w klasie, gdy zażądano, żeby każdy powiedział koleżance/koledze coś miłego, powiedziała "jesteś moim kartoflem". Afera, szkoła zawiadamia ośrodek o skandalicznym zachowaniu (dziecko jest obecnie w tzw. domu dziecka, żeby go piekło pochłonęło). Nikt poza matką dziecka (oraz samym dzieckiem) nie wiedział prostej rzeczy: że mała ma fazę na kartofle, które aktualnie uwielbia i w związku z tym wypowiedziała największy komplement, jaki wpadł jej do głowy...
To ja dziękuję! I bardzo, bardzo się cieszę. Jeżycjada jest najwyraźniej skarbnicą inspiracji bez dna :)
To ja dziękuję! I bardzo, bardzo się cieszę. Jeżycjada jest najwyraźniej skarbnicą inspiracji bez dna :)
Bożenko (wiad.pryw.)- ależ oczywiście, zgadzam się! Gratuluję nowych pomysłów i cieszę się na rozwiązywanie nowych zadań. I dziękuję za pochwałę!
Bożenko (wiad.pryw.)- ależ oczywiście, zgadzam się!
Gratuluję nowych pomysłów i cieszę się na rozwiązywanie nowych zadań. I dziękuję za pochwałę!
Ulubienica młodzieży Pani Sannah śpiewa np. "Hymn" Słowackiego, utwór Szymborskiej i inne wiersze. No, no, mocium Panie...
Ulubienica młodzieży Pani Sannah śpiewa np. "Hymn" Słowackiego, utwór Szymborskiej i inne wiersze. No, no, mocium Panie...
Jeśli wolno mi tak napisać, myślę, Justyno, że Twoja nieśmiała intuicja była tutaj bardzo miłym dowodem na dobrą moc jeżycjadowego słowa :).
Jeśli wolno mi tak napisać, myślę, Justyno, że Twoja nieśmiała intuicja była tutaj bardzo miłym dowodem na dobrą moc jeżycjadowego słowa :).
Dziękuję, Bożeno. Tak czułam, że to z "Jeżycjady', dlatego pytałam nieśmiało. Powinnam rozpoznać.
Dziękuję, Bożeno. Tak czułam, że to z "Jeżycjady', dlatego pytałam nieśmiało. Powinnam rozpoznać.
Justyno, tak, cytat piękny. A są to słowa Gwiazdora z "Noelki" :). I scena, w której padają, nagle poważna i wzruszająca.
Justyno, tak, cytat piękny. A są to słowa Gwiazdora z "Noelki" :). I scena, w której padają, nagle poważna i wzruszająca.
Dzień dobry, Bożeno, piękny cytat. Nieco nieśmiało pytam, skąd pochodzą te słowa? Swoją drogą, wczoraj bardzo mocno odczułam, jak wiele radości daje obdarowywanie innych. Niech wczorajsza życzliwość trwa!
Dzień dobry, Bożeno, piękny cytat. Nieco nieśmiało pytam, skąd pochodzą te słowa?
Swoją drogą, wczoraj bardzo mocno odczułam, jak wiele radości daje obdarowywanie innych. Niech wczorajsza życzliwość trwa!
Dobry wieczór! Reakcje dzieci na sw. Mikołaja są najróżniejsze, to fakt. Uściski dla Małej Zawiedzionej! Moja Córeczka dziś także przeżyła moment smutku, gdy w osobie Świętego rozpoznała Pana Krzysia z przedszkola! Mimo to widzę, że nie rozpacza nad tym zbytnio:) czym prędzej wyjaśniłam, że dziś sw. Mikołaj ma tyyyle pracy, że musiał wysłać w niektóre miejsca pomocników:D Casciolino, podoba mi się Twoja metafora "sztafety miłości". To piękne i prawdziwe określenie . Wiara w Mikołaja to więcej niż wiara w brodatego dziadzia, rozdającego prezenty. To wiara w ludzi, w dobro, w miłość. I część świątecznej magii.
Dobry wieczór! Reakcje dzieci na sw. Mikołaja są najróżniejsze, to fakt. Uściski dla Małej Zawiedzionej! Moja Córeczka dziś także przeżyła moment smutku, gdy w osobie Świętego rozpoznała Pana Krzysia z przedszkola! Mimo to widzę, że nie rozpacza nad tym zbytnio:) czym prędzej wyjaśniłam, że dziś sw. Mikołaj ma tyyyle pracy, że musiał wysłać w niektóre miejsca pomocników:D Casciolino, podoba mi się Twoja metafora "sztafety miłości". To piękne i prawdziwe określenie . Wiara w Mikołaja to więcej niż wiara w brodatego dziadzia, rozdającego prezenty. To wiara w ludzi, w dobro, w miłość. I część świątecznej magii.
U nas też było Mikołajowe zamieszanie. Jedno dziewczę upierało się, że to nie Mikołaj, a jej dziadek przybył, inne dzieci chyba nie były pewne, co o tym myśleć. (a rzeczywiście w naszej grupie przebrał się dziadek tej dziewczynki : ) Sama dawno temu rozpoznałam tatę, u nas zawsze kiedy Mikołaj przychodził tata szedł palić w piecu. I dziwne, że w tym czasie wchodził Mikołaj w tatowych kapciach. ; ) A dzień przed mikołajkami buty pastowane do błysku!
U nas też było Mikołajowe zamieszanie. Jedno dziewczę upierało się, że to nie Mikołaj, a jej dziadek przybył, inne dzieci chyba nie były pewne, co o tym myśleć. (a rzeczywiście w naszej grupie przebrał się dziadek tej dziewczynki : ) Sama dawno temu rozpoznałam tatę, u nas zawsze kiedy Mikołaj przychodził tata szedł palić w piecu. I dziwne, że w tym czasie wchodził Mikołaj w tatowych kapciach. ; ) A dzień przed mikołajkami buty pastowane do błysku!
"Tak! To dlatego daje się prezenty! Żeby dać wyraz miłości".
"Tak! To dlatego daje się prezenty! Żeby dać wyraz miłości".
Pisklątko wracając z przedszkola zawsze pyta gdzie tata. A tata w biurze. -Jakim biurze?-drąży. - Tam gdzie był Mikołaj - odpowiadam (w sobotę w biurze taty było spotkanie z Mikołajem dla dzieci pracowników). -Tata pracuje u Mikołaja??? :D
Pisklątko wracając z przedszkola zawsze pyta gdzie tata. A tata w biurze.
-Jakim biurze?-drąży.
- Tam gdzie był Mikołaj - odpowiadam (w sobotę w biurze taty było spotkanie z Mikołajem dla dzieci pracowników).
-Tata pracuje u Mikołaja???
:D
Jeżeli "nie jest prawdziwy, a przyszedł", to istotnie lepiej zostać w domu. No bo trzeba ochłonąć trochę po tym wstrząsającym wydarzeniu. I nie wiadomo czego jeszcze można się po NIM spodziewać.
Jeżeli "nie jest prawdziwy, a przyszedł", to istotnie lepiej zostać w domu. No bo trzeba ochłonąć trochę po tym wstrząsającym wydarzeniu. I nie wiadomo czego jeszcze można się po NIM spodziewać.
Wzruszyły mnie te słowa. Nasi rodzice- nam, my- naszym dzieciom, dajemy prezenty, dajemy radość. Sztafeta miłości.
Wzruszyły mnie te słowa. Nasi rodzice- nam, my- naszym dzieciom, dajemy prezenty, dajemy radość. Sztafeta miłości.







