ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Skończyłam The Curse of the Kings. Ależ autorka potrafi budować napięcie! Prowadziła bardzo regularny tryb życia. Rano przez 5 godzin pisała, po południu grała w szachy, a wieczorami brała udział w rozrywkach na pokładzie, jako że połowę roku spędzała na statku podróżując. Pisywała wtedy jako Victoria Holt, bo do powieści nie potrzebowała dostępu do bibliotek. I tak sobie żyjąc napisała 191 powieści pod ośmioma pseudonimami: Eleanor Burford, Jean Plaidy, Elbur Ford, Kathleen Kellow, Ellalice Tate, Anna Percival, Victoria Holt i Philippa Carr. Szalona kobieta! Znałam tylko kilka jej rzeczy historycznych pisanych pod pseudonimem Jean Plaidy. Ale czuję, że teraz sięgnę po dalsze.
Skończyłam The Curse of the Kings. Ależ autorka potrafi budować napięcie! Prowadziła bardzo regularny tryb życia. Rano przez 5 godzin pisała, po południu grała w szachy, a wieczorami brała udział w rozrywkach na pokładzie, jako że połowę roku spędzała na statku podróżując. Pisywała wtedy jako Victoria Holt, bo do powieści nie potrzebowała dostępu do bibliotek. I tak sobie żyjąc napisała 191 powieści pod ośmioma pseudonimami: Eleanor Burford, Jean Plaidy, Elbur Ford, Kathleen Kellow, Ellalice Tate, Anna Percival, Victoria Holt i Philippa Carr. Szalona kobieta! Znałam tylko kilka jej rzeczy historycznych pisanych pod pseudonimem Jean Plaidy. Ale czuję, że teraz sięgnę po dalsze.
Szanowna Pani Małgorzato, Prepraszam za ewentualne błędy w tekście poniewaz rzadko piszę po polsku. Jestem wierną czytelniczką od wielu lat i chciałam Pani podziękować za to, ze przyczyniła się Pani do tego że nie zapomniałam języka polskiego. Moja mama jest Polką i ja sama się urodziłam w Polsce, ale w wieku lat trzech wyjechaliśmy do Grecji (skąd pochodzi mój tata) i do ukończenia studiów żyłam w Atenach. Do rodziny z Polski przyjeżdżaliśmy co drugie lato, mam więc z Polski dużo miłych wspomnień, ale poza tymy wyjazdami, będąc w greckiej szkole i mając młodsze rodzeństwo które nie mówiło biegle po polsku, nie było codziennie okazji by mówić po polsku. Mama, miłośniczka książek, pomogła mi nauczyć się czytać po polsku i na którychś wakacjach kupiła jedną z Pani książek (zdaję mi się, że była to Kłamczucha). Dla mnie wtedy nie było tak łatwo ją przeczytać, ale dotarłam do końca i to właśnie mnie przekonało ze potrafię czytać literaturę po polsku! (A po za tym świetnie się przy lekturze bawiłam). Odtąd kupowałam po kolej wszystkie książki Jeżycjady, czytałam je wielokrotnie (mama też) i powędrowały ze mną aż do Paryża kiedy się tu wybrałam na doktorat (mieszkam tu do dziś). Jak sobie może Pani wyobrazić, teraz okazji do użycia polskiego jest jeszcze mniej, bo żonglujemy raczej między greckim i francuskim w naszej codzienności, ale Pani książki są zawsze okazją żeby poczytać sobie po polsku, i przy okazji podnieść się na duchu. Dwa tomy „Na Jowisza!” znalazłam ostatnio w polskiej księgarni w Paryżu i bardzo się ucieszyłam. Bardzo Pani dziękuję z głębi serca i życzę Pięknych Świąt pełnych radości i pokoju. Gdyby się kiedyś znalazła Pani w Paryżu, zapraszam na polsko-grecki-francuski poczęstunek :)
Szanowna Pani Małgorzato,
Prepraszam za ewentualne błędy w tekście poniewaz rzadko piszę po polsku.
Jestem wierną czytelniczką od wielu lat i chciałam Pani podziękować za to, ze przyczyniła się Pani do tego że nie zapomniałam języka polskiego. Moja mama jest Polką i ja sama się urodziłam w Polsce, ale w wieku lat trzech wyjechaliśmy do Grecji (skąd pochodzi mój tata) i do ukończenia studiów żyłam w Atenach. Do rodziny z Polski przyjeżdżaliśmy co drugie lato, mam więc z Polski dużo miłych wspomnień, ale poza tymy wyjazdami, będąc w greckiej szkole i mając młodsze rodzeństwo które nie mówiło biegle po polsku, nie było codziennie okazji by mówić po polsku. Mama, miłośniczka książek, pomogła mi nauczyć się czytać po polsku i na którychś wakacjach kupiła jedną z Pani książek (zdaję mi się, że była to Kłamczucha). Dla mnie wtedy nie było tak łatwo ją przeczytać, ale dotarłam do końca i to właśnie mnie przekonało ze potrafię czytać literaturę po polsku! (A po za tym świetnie się przy lekturze bawiłam). Odtąd kupowałam po kolej wszystkie książki Jeżycjady, czytałam je wielokrotnie (mama też) i powędrowały ze mną aż do Paryża kiedy się tu wybrałam na doktorat (mieszkam tu do dziś).
Jak sobie może Pani wyobrazić, teraz okazji do użycia polskiego jest jeszcze mniej, bo żonglujemy raczej między greckim i francuskim w naszej codzienności, ale Pani książki są zawsze okazją żeby poczytać sobie po polsku, i przy okazji podnieść się na duchu.
Dwa tomy „Na Jowisza!” znalazłam ostatnio w polskiej księgarni w Paryżu i bardzo się ucieszyłam.
Bardzo Pani dziękuję z głębi serca i życzę Pięknych Świąt pełnych radości i pokoju.
Gdyby się kiedyś znalazła Pani w Paryżu, zapraszam na polsko-grecki-francuski poczęstunek :)
Isi Maman, to niemożliwe by było, bo zasadniczo Klątwa była przecież Doliny Węży! Na pewno nie byłaś w Dolinie Węży, bo owa znajdowała się w socjalistycznym Wietnamie.
Isi Maman, to niemożliwe by było, bo zasadniczo Klątwa była przecież Doliny Węży! Na pewno nie byłaś w Dolinie Węży, bo owa znajdowała się w socjalistycznym Wietnamie.
Olu, bardzo dziękuję za miły wpis i miłe słowa. Zawsze mnie tak samo cieszą i dają poczucie sensu. Dziękuję też za świąteczne życzenia!- tak, już pora zacząć je sobie składać, więc te Twoje serdecznie odwzajemniam!
Olu, bardzo dziękuję za miły wpis i miłe słowa. Zawsze mnie tak samo cieszą i dają poczucie sensu. Dziękuję też za świąteczne życzenia!- tak, już pora zacząć je sobie składać, więc te Twoje serdecznie odwzajemniam!
Szanowna Pani Małgorzato, Jestem fanką "Jeżycjady" od kilkunastu lat, choć wiekowo blisko mi do Idy. Odkryłam ją dość późno, ale "wsiąkłam" bezpowrotnie i czytam poszczególne części albo na początku wakacji - jako detoks po trudach pracy nauczycielskiej, albo w okresie Bożego Narodzenia - dla cudownej atmosfery opisanej w"Noelce","Kalamburce","Pulpecji" i "MacDusi". Pochłonęłam też obie części "Na Jowisza" i czekam z niecierpliwością na kolejną, po "Ciotce Zgryzotce" część. Mam nadzieję, że już sie pisze ;-) . Dziękuję za ten niezwykły ładunek dobra, pozytywnych emocji i nadziei płynącej z Pani książek. Pozdrawiam i życzę radosnych świąt.
Szanowna Pani Małgorzato,
Jestem fanką "Jeżycjady" od kilkunastu lat, choć wiekowo blisko mi do Idy. Odkryłam ją dość późno, ale "wsiąkłam" bezpowrotnie i czytam poszczególne części albo na początku wakacji - jako detoks po trudach pracy nauczycielskiej, albo w okresie Bożego Narodzenia - dla cudownej atmosfery opisanej w"Noelce","Kalamburce","Pulpecji" i "MacDusi". Pochłonęłam też obie części "Na Jowisza" i czekam z niecierpliwością na kolejną, po "Ciotce Zgryzotce" część. Mam nadzieję, że już sie pisze ;-) . Dziękuję za ten niezwykły ładunek dobra, pozytywnych emocji i nadziei płynącej z Pani książek. Pozdrawiam i życzę radosnych świąt.
Mimi M. - dziękuję za miłe słowa! Również czuję, że ta bliskość geograficzna ma przełożenie na bliskość innego wymiaru :) Mam nadzieję, że u Twojej Córeczki i Synka wszystko w porządku.
Mimi M. - dziękuję za miłe słowa! Również czuję, że ta bliskość geograficzna ma przełożenie na bliskość innego wymiaru :) Mam nadzieję, że u Twojej Córeczki i Synka wszystko w porządku.
Wzajemnie ściskamy z całych sił! Już się wgryzam w straszliwą historię o przekleństwie skrywającym się w grobowcach faraonów! Że też jak byłyśmy w Dolinie Królów nijakie przekleństwo się do nas nie przykleiło, tylko omal nie padłam na udar cieplny. Ale może to właśnie przez przekleństwo?
Wzajemnie ściskamy z całych sił! Już się wgryzam w straszliwą historię o przekleństwie skrywającym się w grobowcach faraonów! Że też jak byłyśmy w Dolinie Królów nijakie przekleństwo się do nas nie przykleiło, tylko omal nie padłam na udar cieplny. Ale może to właśnie przez przekleństwo?
Mamo Isi, dzięki za wiad.pryw. A więc wszystko w porządku. Cieszę się i ściskam wszystkich przedświątecznie!
Mamo Isi, dzięki za wiad.pryw. A więc wszystko w porządku. Cieszę się i ściskam wszystkich przedświątecznie!
Mamo Isi, pomyłka niemożliwa - Emilka wysyłała ;) Adres podany na przesyłce był prawidłowy. Niemniej kurier odezwał się i do mnie w tej sprawie (że niby nieprawidłowy), zaraz będę działać, może się uda wszystko odkręcić (błąd po ich stronie, tak czy siak).
Mamo Isi, pomyłka niemożliwa - Emilka wysyłała ;) Adres podany na przesyłce był prawidłowy. Niemniej kurier odezwał się i do mnie w tej sprawie (że niby nieprawidłowy), zaraz będę działać, może się uda wszystko odkręcić (błąd po ich stronie, tak czy siak).
Ha, ha, Anette! Oczywiście Bobcio bawił się w Nerona i podpalał "Rzym" 😂😂 czyli kalki Żaczka:) ciekawe, czy dziś młodzież wie, co to kalki? :)) I pamiętam Twój wpis po urodzeniu Idusi ❤️ czekałam i trzymałam kciuki! Chyba też trochę tu zadziałała ta nasza wspólna "mała ojczyzna", jakoś mi tak do Ciebie blisko :)
Ha, ha, Anette! Oczywiście Bobcio bawił się w Nerona i podpalał "Rzym" 😂😂 czyli kalki Żaczka:) ciekawe, czy dziś młodzież wie, co to kalki? :)) I pamiętam Twój wpis po urodzeniu Idusi ❤️ czekałam i trzymałam kciuki! Chyba też trochę tu zadziałała ta nasza wspólna "mała ojczyzna", jakoś mi tak do Ciebie blisko :)
Tatiano, doskonale! Pozdrawiam mile! Mamo Isi (wiad.pryw.) - pomyłka możliwa - Emilka wysyłała. Nie przejmuj się, wróci, to znów wyślę.:)
Tatiano, doskonale! Pozdrawiam mile!
Mamo Isi (wiad.pryw.) - pomyłka możliwa - Emilka wysyłała. Nie przejmuj się, wróci, to znów wyślę.:)
A ja właśnie wczoraj zaczęłam czytać "Szóstą klepkę"! Idealne wyczucie czasu:). I melduję, że "Pan Tadeusz" też przeczytany. Test z lektury również napisany.
A ja właśnie wczoraj zaczęłam czytać "Szóstą klepkę"! Idealne wyczucie czasu:). I melduję, że "Pan Tadeusz" też przeczytany. Test z lektury również napisany.
Pani Małgosiu, dziękuję i ucałuję na pewno :)
Pani Małgosiu, dziękuję i ucałuję na pewno :)
O, ja nie pamiętałam! - a to ci dopiero. Anette, proszę pocałować Idusię ode mnie w pachnące czółko!
O, ja nie pamiętałam! - a to ci dopiero. Anette, proszę pocałować Idusię ode mnie w pachnące czółko!
Dziś 10 grudnia, a wszyscy pamiętamy, co zaczęło się 10 grudnia 1975 roku o godzinie piątej rano na balkonie domu z wieżyczką przy ulicy Słowackiego w Poznaniu ♥ PS. A za 4 dni moja mała Ida kończy roczek! Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało...
Dziś 10 grudnia, a wszyscy pamiętamy, co zaczęło się 10 grudnia 1975 roku o godzinie piątej rano na balkonie domu z wieżyczką przy ulicy Słowackiego w Poznaniu ♥
PS. A za 4 dni moja mała Ida kończy roczek! Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało...
Nie, Alku. To była moja wyrozumiała żona.
Nie, Alku. To była moja wyrozumiała żona.
Zgredzie, czy ten Mikołaj to nie był aby Billy Bob Thornton?
Zgredzie, czy ten Mikołaj to nie był aby Billy Bob Thornton?
Wójcie! Święty Mikołaj nie może się mylić. A to on przyniósł mi chipsy.
Wójcie! Święty Mikołaj nie może się mylić. A to on przyniósł mi chipsy.
Ba! To się samo tłumaczy.
Ba! To się samo tłumaczy.
Ciekawe, dlaczego Wójcicki pominął te trzy zwrotki w "Miejmy nadzieję" Asnyka: (...)Miejmy nadzieję!… nie tę chciwą złudzeń, Ślepego szczęścia płochą zalotnicę, Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń, I przechowuje oręż i przyłbicę.// (...)Miejmy pogardę dla wrzekomej sławy, I dla bezprawia potęgi zwodniczej, Lecz się nie strójmy w płaszcz męczeństwa krwawy, I nie brząkajmy w łańcuch niewolniczy. // Miejmy pogardę dla pychy zwycięskiej, I przyklaskiwać przemocy nie idźmy! Ale nie wielbmy poniesionej klęski, I ze słabości swojej się nie szczyćmy. (...)
Ciekawe, dlaczego Wójcicki pominął te trzy zwrotki w "Miejmy nadzieję" Asnyka:
(...)Miejmy nadzieję!… nie tę chciwą złudzeń,
Ślepego szczęścia płochą zalotnicę,
Lecz tę, co w grobach czeka dnia przebudzeń,
I przechowuje oręż i przyłbicę.//
(...)Miejmy pogardę dla wrzekomej sławy,
I dla bezprawia potęgi zwodniczej,
Lecz się nie strójmy w płaszcz męczeństwa krwawy,
I nie brząkajmy w łańcuch niewolniczy. //
Miejmy pogardę dla pychy zwycięskiej,
I przyklaskiwać przemocy nie idźmy!
Ale nie wielbmy poniesionej klęski,
I ze słabości swojej się nie szczyćmy. (...)







