ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Takoż w stylu Ogdena Nasha // Z potrójnej okazji: urodzin, 45-lecia Jeżycjady. a takoż rozpoczęcia 2023 roku, Który to rok ma być rokiem przejścia DUA na literacką emeryturę, czyli bardzo zdecydowanego kroku.// Bardzom ciekawa, jak to powzinanie postanowień się uda. Jako że pierwszy raz słyszę, aby ptaszyna oznajmiała, że dzioba więcj nie otworzy i od jutra przestaje śpiewać. To ułuda. // Przecie nie śpiewała dotąd jeno "ku radości tych i bezsilnej furii owych", lecz jak to zwykle bywa ze zjawiskami z gatunku nadprzyrodzonych - z przyczyn niedocieczonych, jako że niezgłębionych.// Toteż liczę na prawo natury, które powiada słowem mnogiem, że jeszcze się taki twórca nie narodził, który by zamilkł znienacka - pióra, pędzle, skrzypce i fortepiany zostawiwszy odłogiem.// A póki co zaś siedzimy w osłupieniu cisi - wszyscy wdzięczni P.T.Księgowi oraz Mama Isi
Takoż w stylu Ogdena Nasha //
Z potrójnej okazji: urodzin, 45-lecia Jeżycjady. a takoż rozpoczęcia 2023 roku,
Który to rok ma być rokiem przejścia DUA na literacką emeryturę, czyli bardzo zdecydowanego kroku.// Bardzom ciekawa, jak to powzinanie postanowień się uda. Jako że pierwszy raz słyszę, aby ptaszyna oznajmiała, że dzioba więcj nie otworzy i od jutra przestaje śpiewać. To ułuda. // Przecie nie śpiewała dotąd jeno "ku radości tych i bezsilnej furii owych", lecz jak to zwykle bywa ze zjawiskami z gatunku nadprzyrodzonych - z przyczyn niedocieczonych, jako że niezgłębionych.// Toteż liczę na prawo natury, które powiada słowem mnogiem, że jeszcze się taki twórca nie narodził, który by zamilkł znienacka - pióra, pędzle, skrzypce i fortepiany zostawiwszy odłogiem.// A póki co zaś siedzimy w osłupieniu cisi - wszyscy wdzięczni P.T.Księgowi oraz Mama Isi
Ukochana Autorko -po ogromnie pracowitym przez Panią roku nastąpił czas na wypoczynek. Doskonale rozumiem, że rodzina mogła poczuć się niedoceniona i zaprotestowała. A że jest ona liczna (i coraz liczniejsza) okrzyki sprzeciwu nie pozostały bez echa. My, wierni czytelnicy, ustępujemy więc pola, z nieśmiałą nadzieją na jakiś odzew w bliżej nieokreślonej przyszłości. Z najlepszymi życzeniami noworocznymi, Aka
Ukochana Autorko -po ogromnie pracowitym przez Panią roku nastąpił czas na wypoczynek. Doskonale rozumiem, że rodzina mogła poczuć się niedoceniona i zaprotestowała. A że jest ona liczna (i coraz liczniejsza) okrzyki sprzeciwu nie pozostały bez echa. My, wierni czytelnicy, ustępujemy więc pola, z nieśmiałą nadzieją na jakiś odzew w bliżej nieokreślonej przyszłości. Z najlepszymi życzeniami noworocznymi, Aka
Pani Małgorzato, bardzo szanuję Pani decyzję (choć serce boli). Serce boli, bo Jeżycjada towarzyszy mi przez całe życie, wracam raz do roku do całości (obecnie czytam "Imieniny"). Mam 48 lat i uważam, że Pani książki ukształtowały mnie jako człowieka. Nigdy nie zdołam się Pani za to odwdzięczyć. A decyzję Pani szanuję, zawsze imponowała mi Pani niezależność i nieuleganie wpływom (co widać chociażby w dwóch tomach "Na Jowisza"). Kłaniam się nisko i za wszystko dziękuję.
Pani Małgorzato, bardzo szanuję Pani decyzję (choć serce boli). Serce boli, bo Jeżycjada towarzyszy mi przez całe życie, wracam raz do roku do całości (obecnie czytam "Imieniny"). Mam 48 lat i uważam, że Pani książki ukształtowały mnie jako człowieka. Nigdy nie zdołam się Pani za to odwdzięczyć. A decyzję Pani szanuję, zawsze imponowała mi Pani niezależność i nieuleganie wpływom (co widać chociażby w dwóch tomach "Na Jowisza"). Kłaniam się nisko i za wszystko dziękuję.
Pani Małgorzato… serce się ściska… Ale tą decyzją (i tą poezją) znowu uczy Pani nas jak żyć, zamykać rozdziały, podejmować decyzje… Jak odchodzić na paluszkach. Czytelnikom, wdzięcznym i darzącym Panią szacunkiem, pozostaje tylko przesłać wyrazy podziękowania za Pani książki i osobowość, niezwykły format intelektualny, duchowy, kulturowy. Możemy też obiecać wierność Pani przesłaniu, które odczytuję jako nieustawanie w wysiłkach tworzenia między ludźmi, w naszych rodzinach takiego świata, który nas pociąga pięknem, dobrem i prawdą. Przepraszam za patos. Pani by go zaraz się pozbyła, wprowadzając passusy o krojeniu migdałów, smażeniu jajka lub wyciąganiu z pary klusek. Jakie to ciekawe, że u Pani rzeczywistość nie skrzeczy…Możemy więc obiecać tę wierność, co w imieniu córek, syna, męża, uczniów i studentów oraz własnym - z radością - …! Jest Pani odpowiedzią na Różewiczowskie wołanie o nauczyciela i mistrza. Serio.
Pani Małgorzato… serce się ściska… Ale tą decyzją (i tą poezją) znowu uczy Pani nas jak żyć, zamykać rozdziały, podejmować decyzje… Jak odchodzić na paluszkach. Czytelnikom, wdzięcznym i darzącym Panią szacunkiem, pozostaje tylko przesłać wyrazy podziękowania za Pani książki i osobowość, niezwykły format intelektualny, duchowy, kulturowy. Możemy też obiecać wierność Pani przesłaniu, które odczytuję jako nieustawanie w wysiłkach tworzenia między ludźmi, w naszych rodzinach takiego świata, który nas pociąga pięknem, dobrem i prawdą. Przepraszam za patos. Pani by go zaraz się pozbyła, wprowadzając passusy o krojeniu migdałów, smażeniu jajka lub wyciąganiu z pary klusek. Jakie to ciekawe, że u Pani rzeczywistość nie skrzeczy…Możemy więc obiecać tę wierność, co w imieniu córek, syna, męża, uczniów i studentów oraz własnym - z radością - …! Jest Pani odpowiedzią na Różewiczowskie wołanie o nauczyciela i mistrza. Serio.
Droga Pani Małgosiu! Trudno mi znaleźć słowa, żeby w pełni podziękować Pani za radość, jaką dostarczały mi Pani książki. Dlatego poszłam za Pani przykładem i napisałam wiersz: Gdy wieżyczkę domu Żaków Przysłaniają ciemne chmury, Jest to znak by się pokrzepić, Zasiadając do lektury. Zacznij czytać, by się przenieść Do Poznania – piękne miasto! Chodź do kuchni na Roosevelta, Mila właśnie piecze ciasto! Zaraz wejdą Ida, Gaba, Za nią Nutria i Pulpecja, Oto przyszedł i Ignacy! Czeka nas łaciny lekcja. Żal me serce atakuje, Gdy ostatnią kończę stronę. Lecz mam jeszcze inne części Jeżycjady na obronę! Pani Małgosiu kochana! Dziś do Pani ślę ukłony, Słowa wdzięczne i życzenia Jak najlepsze z mojej strony :)
Droga Pani Małgosiu! Trudno mi znaleźć słowa, żeby w pełni podziękować Pani za radość, jaką dostarczały mi Pani książki. Dlatego poszłam za Pani przykładem i napisałam wiersz:
Gdy wieżyczkę domu Żaków
Przysłaniają ciemne chmury,
Jest to znak by się pokrzepić,
Zasiadając do lektury.
Zacznij czytać, by się przenieść
Do Poznania – piękne miasto!
Chodź do kuchni na Roosevelta,
Mila właśnie piecze ciasto!
Zaraz wejdą Ida, Gaba,
Za nią Nutria i Pulpecja,
Oto przyszedł i Ignacy!
Czeka nas łaciny lekcja.
Żal me serce atakuje,
Gdy ostatnią kończę stronę.
Lecz mam jeszcze inne części
Jeżycjady na obronę!
Pani Małgosiu kochana!
Dziś do Pani ślę ukłony,
Słowa wdzięczne i życzenia
Jak najlepsze z mojej strony :)
Dzień dobry, jak miło, że można tu po sobie zostawić ślad. Pozdrawiam z Tarnowa.
Dzień dobry, jak miło, że można tu po sobie zostawić ślad. Pozdrawiam z Tarnowa.
Ulubiona Autorko, Kochana Pani Małgosiu, dziękuję bardzo za możliwość poczucia domowego ciepła bijącego od Borejków i pociechy płynącej z Pani książek. Wszystkie dobre fluidy przekazywane w Pani twórczości zostały wyłapane i spożytkowane przez nastoletnią Kasię. Jeszcze raz dziękuję Pani za wsparcie, które płynęło i płynie do mnie wartkim strumieniem poprzez Jeżycjadę. I za możliwość dołączenia do społeczności Księgowych w dorosłym życiu, za to również dziękuję. Gratuluję wspaniałej rocznicy! Uściski K8
Ulubiona Autorko, Kochana Pani Małgosiu, dziękuję bardzo za możliwość poczucia domowego ciepła bijącego od Borejków i pociechy płynącej z Pani książek. Wszystkie dobre fluidy przekazywane w Pani twórczości zostały wyłapane i spożytkowane przez nastoletnią Kasię. Jeszcze raz dziękuję Pani za wsparcie, które płynęło i płynie do mnie wartkim strumieniem poprzez Jeżycjadę. I za możliwość dołączenia do społeczności Księgowych w dorosłym życiu, za to również dziękuję. Gratuluję wspaniałej rocznicy! Uściski K8
Dziękuję z całego serca! Za wszystko...
Dziękuję z całego serca! Za wszystko...
Dzień dobry Pani Małgorzato, rodzina Borejków wspera przez całe życie moją mamę, która później wciągnęła mnie w ten piękny świat. Właśnie skończyłem czytać „Ciotkę Zgryzotkę” i zobaczyłem Pani wpis na blogu, w którym to Pani napisała że chce już odpocząć. Mam takie pytanie (które pewnie Pani już zna na pamięć ale muszę je zadać), czy będzie jeszcze jedna książka Jeżycjady? Pozdrawiam z noworocznymi życzeniami i wytrwale czekam Antek
Dzień dobry Pani Małgorzato, rodzina Borejków wspera przez całe życie moją mamę, która później wciągnęła mnie w ten piękny świat. Właśnie skończyłem czytać „Ciotkę Zgryzotkę” i zobaczyłem Pani wpis na blogu, w którym to Pani napisała że chce już odpocząć. Mam takie pytanie (które pewnie Pani już zna na pamięć ale muszę je zadać), czy będzie jeszcze jedna książka Jeżycjady?
Pozdrawiam z noworocznymi życzeniami i wytrwale czekam
Antek
Droga Pani Małgorzato, serdecznie dziękuję za ogrom pracy, jaki włożyła Pani - i nadal wkłada - w to, by podnosić nas na duchu, przypominać o najważniejszych wartościach. Nie znajdę nigdy słów podziękowania za wszystko, czym była, jest i będzie dla mnie Pani twórczość. Za to, jak wywołuje uśmiech, pomaga podnieść głowę, dodaje siły i wiary w ludzi. Za to, że prowadzi po "jasnej drodze", mimo że dziś chyba coraz bardziej ona niemodna. Czuję się zaszczycona, że miałam tę ogromną przyjemność móc być tutaj w kontakcie z Panią i Drogimi Księgowymi (jesteście, jak już kiedyś pisałam, wielką rodziną w Słowie). Za wszystko z serca dziękuję! To w wielkiej mierze dzięki Pani jestem dziś tym, kim jestem; z taką, a nie inną wrażliwością i systemem wartości. Rozumiem jednak Pani decyzję i życzę wszelkiego szczęścia, radości i satysfakcji płynącej z przebywania blisko Rodziny. Niech Pani będzie zdrowa, szczęśliwa, otoczona miłością. Wszystkiego najlepszego! ❤️
Droga Pani Małgorzato, serdecznie dziękuję za ogrom pracy, jaki włożyła Pani - i nadal wkłada - w to, by podnosić nas na duchu, przypominać o najważniejszych wartościach. Nie znajdę nigdy słów podziękowania za wszystko, czym była, jest i będzie dla mnie Pani twórczość. Za to, jak wywołuje uśmiech, pomaga podnieść głowę, dodaje siły i wiary w ludzi. Za to, że prowadzi po "jasnej drodze", mimo że dziś chyba coraz bardziej ona niemodna. Czuję się zaszczycona, że miałam tę ogromną przyjemność móc być tutaj w kontakcie z Panią i Drogimi Księgowymi (jesteście, jak już kiedyś pisałam, wielką rodziną w Słowie). Za wszystko z serca dziękuję! To w wielkiej mierze dzięki Pani jestem dziś tym, kim jestem; z taką, a nie inną wrażliwością i systemem wartości. Rozumiem jednak Pani decyzję i życzę wszelkiego szczęścia, radości i satysfakcji płynącej z przebywania blisko Rodziny. Niech Pani będzie zdrowa, szczęśliwa, otoczona miłością. Wszystkiego najlepszego! ❤️
DUA - podziwiam Pani hart ducha i wypracowany optymizm. Dopiero lektura felietonu w pełni mi uświadomiła jak krytyka ogólnoludzkich wartości może być przykra dla autora, który takie wartości przekazuje. Podobnie jak Nina przyznaję też, że Pani wpływ na moje życie poprzez lekturę Jeżycjady był ogromny i właściwie w pełni mnie ukształtował. Bardzo dziękuję !!! Wszystkie dobre myśli próbuję teraz przekazywać dalej, co jest wspaniałe i pokazuje jak praca jednego człowieka wpływa na tysiące, a nawet setki tysięcy. To fascynujące i dające nadzieję ... Poza tym wydaje mi się, że Pani nie wytrzyma długo bez pisania :) Mimo wszystko. Chyba, że planuje Pani coś bardziej osobistego, rodzinnego w tej dziedzinie ... Serdecznie pozdrawiam i życzę w Nowym Roku pogłębiania satysfakcji i szczęścia rodzinnego.
DUA - podziwiam Pani hart ducha i wypracowany optymizm. Dopiero lektura felietonu w pełni mi uświadomiła jak krytyka ogólnoludzkich wartości może być przykra dla autora, który takie wartości przekazuje. Podobnie jak Nina przyznaję też, że Pani wpływ na moje życie poprzez lekturę Jeżycjady był ogromny i właściwie w pełni mnie ukształtował. Bardzo dziękuję !!! Wszystkie dobre myśli próbuję teraz przekazywać dalej, co jest wspaniałe i pokazuje jak praca jednego człowieka wpływa na tysiące, a nawet setki tysięcy. To fascynujące i dające nadzieję ...
Poza tym wydaje mi się, że Pani nie wytrzyma długo bez pisania :) Mimo wszystko. Chyba, że planuje Pani coś bardziej osobistego, rodzinnego w tej dziedzinie ... Serdecznie pozdrawiam i życzę w Nowym Roku pogłębiania satysfakcji i szczęścia rodzinnego.
Ukochana moja Autorko, Pani książki towarzyszą mi i kształtują moje życie od dokładnie 31 lat. Zaczęło się od zachwytu "Opium w rosole" w wieku 13 lat, poprzez wybór studiów polonistycznych w Poznaniu. Spełniając to marzenie, poznałam wspaniałych ludzi, z którymi do dziś łączy mnie przyjaźń. Uwierzyłam też, że jestem w stanie spełnić swoje marzenia. Cieszę się też, że miałam szczęście kilka razy z Panią rozmawiać, raz nawet u Pani w pracowni - to są wspaniałe wspomnienia, do których będę dalej często wracać. Jestem wdzięczna za ciepło i życzliwość, jakie okazuje Pani swoim czytelnikom (i zapewne reszcie świata, bo myślę, że inaczej Pani nie potrafi). Dziękuję z całego serca za ten trud, serce i pogodę, jakie włożyła Pani w swoją twórczość - dzięki nim tak bardzo potrafi ona podnieść na duchu nawet w bardzo trudnych chwilach, a przy okazji może być punktem odniesienia i drogowskazem w momentach ważnych wyborów. Dziękuję i życzę Pani wszystkiego najlepszego, spełniania nowych marzeń i planów (z malutką nadzieją, że będzie Pani dalej tworzyć dla nas - KC).
Ukochana moja Autorko, Pani książki towarzyszą mi i kształtują moje życie od dokładnie 31 lat. Zaczęło się od zachwytu "Opium w rosole" w wieku 13 lat, poprzez wybór studiów polonistycznych w Poznaniu. Spełniając to marzenie, poznałam wspaniałych ludzi, z którymi do dziś łączy mnie przyjaźń. Uwierzyłam też, że jestem w stanie spełnić swoje marzenia. Cieszę się też, że miałam szczęście kilka razy z Panią rozmawiać, raz nawet u Pani w pracowni - to są wspaniałe wspomnienia, do których będę dalej często wracać. Jestem wdzięczna za ciepło i życzliwość, jakie okazuje Pani swoim czytelnikom (i zapewne reszcie świata, bo myślę, że inaczej Pani nie potrafi). Dziękuję z całego serca za ten trud, serce i pogodę, jakie włożyła Pani w swoją twórczość - dzięki nim tak bardzo potrafi ona podnieść na duchu nawet w bardzo trudnych chwilach, a przy okazji może być punktem odniesienia i drogowskazem w momentach ważnych wyborów. Dziękuję i życzę Pani wszystkiego najlepszego, spełniania nowych marzeń i planów (z malutką nadzieją, że będzie Pani dalej tworzyć dla nas - KC).
Wszystko zostało tu już pięknie powiedziane, więc za Paddingtonem misiem powiem tylko : Thank you Ma'am - For everything.
Wszystko zostało tu już pięknie powiedziane, więc za Paddingtonem misiem powiem tylko : Thank you Ma'am - For everything.
Pani Małgorzato. Ja tak samo, jak jedna z moich przedmówczyń, nie umiem nie prosić o więcej 😪. Niech Pani jeszcze nie kończy. Niech Pani jeszcze dla Nas coś napisze. Pozdrawiam bardzo serdecznie i dużo szczęścia w tym Nowym Roku życzę.
Pani Małgorzato. Ja tak samo, jak jedna z moich przedmówczyń, nie umiem nie prosić o więcej 😪. Niech Pani jeszcze nie kończy. Niech Pani jeszcze dla Nas coś napisze. Pozdrawiam bardzo serdecznie i dużo szczęścia w tym Nowym Roku życzę.
Kochana Pani Malgosiu, ja również dolaczam sie do podziekowan. Moglabym dlugo pisac, ale skupie sie na tym, co najwazniejsze... Dziekuje z calego serca za cieplo, zrozumienie i inspiracje ♥️ Nie zdazylam tez tu jeszcze wspomniec, ile emocji dostarczyla mi lektura "Na Jowisza 2" - zwlaszcza rozdzial o wiezi z Pani Mama. Dziekuje i przytulam Pania mocno! Mamo Isi, Magdo Z. - dziekuje za piekne i wazne noworoczne cytaty.
Kochana Pani Malgosiu, ja również dolaczam sie do podziekowan. Moglabym dlugo pisac, ale skupie sie na tym, co najwazniejsze... Dziekuje z calego serca za cieplo, zrozumienie i inspiracje ♥️ Nie zdazylam tez tu jeszcze wspomniec, ile emocji dostarczyla mi lektura "Na Jowisza 2" - zwlaszcza rozdzial o wiezi z Pani Mama. Dziekuje i przytulam Pania mocno!
Mamo Isi, Magdo Z. - dziekuje za piekne i wazne noworoczne cytaty.
Droga nasza Autorko i Nauczycielko życia, ja także, jak Zuzanna, chcę Pani podziękować za całą mądrość i całe dobro, jakie Pani zawarła w swoich z pozoru lekkich książkach. Czyta się je łatwo i szybko i przyjemnie. Ale działają trochę jak narkotyk i chce się do nich wracać znów i znów. I przy kolejnej lekturze odkrywa się coraz nowe rzeczy, bo Pani "powieści dla podlotków" są aż gęste od dobrych i pięknych myśli. Więc jeszcze raz dziękuję i życzę spokojnych i dobrych chwil w prywatnym zaciszu, mając wszakże nadzieję na kilka słów od Pani do wszystkich Gości Księgi, od czasu do czasu, nie za często i nie za rzadko!. Do Siego Roku!
Droga nasza Autorko i Nauczycielko życia, ja także, jak Zuzanna, chcę Pani podziękować za całą mądrość i całe dobro, jakie Pani zawarła w swoich z pozoru lekkich książkach. Czyta się je łatwo i szybko i przyjemnie. Ale działają trochę jak narkotyk i chce się do nich wracać znów i znów. I przy kolejnej lekturze odkrywa się coraz nowe rzeczy, bo Pani "powieści dla podlotków" są aż gęste od dobrych i pięknych myśli. Więc jeszcze raz dziękuję i życzę spokojnych i dobrych chwil w prywatnym zaciszu, mając wszakże nadzieję na kilka słów od Pani do wszystkich Gości Księgi, od czasu do czasu, nie za często i nie za rzadko!. Do Siego Roku!
Zuzanno - piękny wpis, myślę, że oddaje myśli wielu czytelników Jeżycjady.
Zuzanno - piękny wpis, myślę, że oddaje myśli wielu czytelników Jeżycjady.
Kochana Autorko, po rozłące niemal 20-letniej powróciłam do Jeżycjady na życiowym zakręcie i od pół roku piszę w głowie list,którego pewnie nigdy nie napiszę. Przede wszystkim nie zmieści się w tej księdze gości...ale i po latach, patrząc z innej perspektywy, wiem, że tym,o czym Pani marzy, nie są długaśne,entuzjastyczne listy,którymi zasypywałam Panią w wieku szkolnym, a na które Pani w swej szczodrobliwości raczyła odpowiadać, w karuzeli obowiązków znajdując czas, aby np wysłać kartkę, by dodać mi otuchy przed egzaminem z wiolonczeli... Będąc obecnie mamą trójki dzieci i z trudem radząc sobie z tak prozaicznymi czynnościami jak wysłanie kilku kartek na Święta, myślę jaką niezwykłą,nie-z-tego-swiata siłą jest zwykła, ludzka życzliwość, którą Pani opisuje w książkach,i praktykuje - w życiu. Pamiętam,że impulsem do napisania do Pani przed laty było zdanie z "Tym razem serio",że nie ma już prawdziwych nauczycieli- z oburzeniem zaprzeczyłam. Przed kilku laty, gdy znalazłam w Gazecie Lekarskiej wspomnienie o Pani Mamie, opisanej serdecznie jako właśnie taki niezapomniany Nauczyciel, z tych wielkich cichą, zwykłą dobrocią, z tych, których już nie ma, poczułam, że to ciąg dalszy tego dialogu sprzed lat, chciałam wyciąć ten artykuł i wysłać Pani- ale adres już był nieaktualny, a codzienne troski sprawiły,że zapomniałam o tym, artykuł zapodziałam. Gdy przed kilkoma miesiącami rzuciłam się w wir czytania Jeżycjady,ale także podążania jej tropami literackimi i muzycznymi, z wielką radością powracając do zarzuconych przez lata nauki do specjalizacji lekarskiej lektur tak mi kiedyś bliskich -Szekspira, wierszy Baranczaka, ze smakiem zaczytując się "Panem Tadeuszem", słuchając Mozarta...pomyślałam z wdzięcznością o tym, że chyba nigdy w latach szkolnych nie pomyślałam o tym, że to Pani jest takim Nauczycielem dla nas- Czytelników. I że nigdy Pani za to nie podziękowałam. Znalazłam wówczas tę stronę,o której wcześniej nie miałam pojęcia. Przeglądając komentarze o czytelnikach tęskniących za "Chucherkiem", pomyślałam, że scena weselna z "Ciotki Zgryzotki",... Czytaj więcej
Kochana Autorko, po rozłące niemal 20-letniej powróciłam do Jeżycjady na życiowym zakręcie i od pół roku piszę w głowie list,którego pewnie nigdy nie napiszę. Przede wszystkim nie zmieści się w tej księdze gości...ale i po latach, patrząc z innej perspektywy, wiem, że tym,o czym Pani marzy, nie są długaśne,entuzjastyczne listy,którymi zasypywałam Panią w wieku szkolnym, a na które Pani w swej szczodrobliwości raczyła odpowiadać, w karuzeli obowiązków znajdując czas, aby np wysłać kartkę, by dodać mi otuchy przed egzaminem z wiolonczeli... Będąc obecnie mamą trójki dzieci i z trudem radząc sobie z tak prozaicznymi czynnościami jak wysłanie kilku kartek na Święta, myślę jaką niezwykłą,nie-z-tego-swiata siłą jest zwykła, ludzka życzliwość, którą Pani opisuje w książkach,i praktykuje - w życiu. Pamiętam,że impulsem do napisania do Pani przed laty było zdanie z "Tym razem serio",że nie ma już prawdziwych nauczycieli- z oburzeniem zaprzeczyłam. Przed kilku laty, gdy znalazłam w Gazecie Lekarskiej wspomnienie o Pani Mamie, opisanej serdecznie jako właśnie taki niezapomniany Nauczyciel, z tych wielkich cichą, zwykłą dobrocią, z tych, których już nie ma, poczułam, że to ciąg dalszy tego dialogu sprzed lat, chciałam wyciąć ten artykuł i wysłać Pani- ale adres już był nieaktualny, a codzienne troski sprawiły,że zapomniałam o tym, artykuł zapodziałam. Gdy przed kilkoma miesiącami rzuciłam się w wir czytania Jeżycjady,ale także podążania jej tropami literackimi i muzycznymi, z wielką radością powracając do zarzuconych przez lata nauki do specjalizacji lekarskiej lektur tak mi kiedyś bliskich -Szekspira, wierszy Baranczaka, ze smakiem zaczytując się "Panem Tadeuszem", słuchając Mozarta...pomyślałam z wdzięcznością o tym, że chyba nigdy w latach szkolnych nie pomyślałam o tym, że to Pani jest takim Nauczycielem dla nas- Czytelników. I że nigdy Pani za to nie podziękowałam. Znalazłam wówczas tę stronę,o której wcześniej nie miałam pojęcia. Przeglądając komentarze o czytelnikach tęskniących za "Chucherkiem", pomyślałam, że scena weselna z "Ciotki Zgryzotki", przywołująca portrety wielu postaci jezycjadowych po latach,jest piękną klamrą, jak w "Panu Tadeuszu" Wajdy, gdzie w rytm poloneza, w zwolnionym tempie, jeszcze raz oglądamy wszystkich bohaterów.A uchylenie na mgnienie oka tajemnicy przyszłości głównej bohaterki powoduje,że nie trzeba już nic więcej dodawać... I te ostatnie rysunki, w których wszystkie pokolenia właśnie po-kolei trzymają w ramionach maleńkie dziecko... Pomyślałam, że to piękne podsumowanie Jeżycjady. A słowa z "Burzy" przytoczone w "Na Jowisza 2" utwierdziły mnie w przekonaniu,że Autorka tak wielu wspaniałych książek, których nam, czytelnikom, nigdy dość, w pięknym stylu się z nami żegna. Dziś przeczytałam Pani wpis, który potwierdził moje przypuszczenia. Zmobilizował mnie w końcu do napisania. I wlaśnie teraz brak mi słów. Z całego serca Pani dziękuję. I życzę noworocznie i urodzinowo wszelkiego dobra.
Kochana Pani Małgorzato, pierwszy stycznia się kończy, a przed szarym człowiekiem rozciąga się długi tydzień pracy. Czas iść spać. Jeszcze tylko sięgnę po coś z mojej „półki mocy” nad biurkiem. Jest tam Jeżycjada i Jowisze. Pokrzepię się. Często się ostatnio zastanawiałam, jak to jest być Panią. Spojrzeć na swoje życie i pracę i zobaczyć, że się udały, i że są dobre. I oto jest odpowiedź- Pani wiersz. Dziękuję za Pani dobre, pracowite życie. Proszę jednak jeszcze nie zamiatać ziemi piórami z kapelusza… proszę jeszcze nie znikać we wnętrzu domu, jak ta kobieca postać z obrazu Friedricha. Wychowywała nas Pani, przygarniała, razem z rodziną, szkołą, podwórkiem, wsią czy miastem. Naprawiała wszelkie tego dorastania niedostatki. Tak to widzę. Dlatego zawsze będzie Pani miała miejsce w moim sercu. I choć wiem, że proszę o zbyt wiele, to nie umiem nie poprosić o więcej. Nie, gdy wszystko tak się udało, i gdy jest takie dobre, dobre…
Kochana Pani Małgorzato, pierwszy stycznia się kończy, a przed szarym człowiekiem rozciąga się długi tydzień pracy. Czas iść spać. Jeszcze tylko sięgnę po coś z mojej „półki mocy” nad biurkiem. Jest tam Jeżycjada i Jowisze. Pokrzepię się. Często się ostatnio zastanawiałam, jak to jest być Panią. Spojrzeć na swoje życie i pracę i zobaczyć, że się udały, i że są dobre. I oto jest odpowiedź- Pani wiersz. Dziękuję za Pani dobre, pracowite życie. Proszę jednak jeszcze nie zamiatać ziemi piórami z kapelusza… proszę jeszcze nie znikać we wnętrzu domu, jak ta kobieca postać z obrazu Friedricha. Wychowywała nas Pani, przygarniała, razem z rodziną, szkołą, podwórkiem, wsią czy miastem. Naprawiała wszelkie tego dorastania niedostatki. Tak to widzę. Dlatego zawsze będzie Pani miała miejsce w moim sercu. I choć wiem, że proszę o zbyt wiele, to nie umiem nie poprosić o więcej. Nie, gdy wszystko tak się udało, i gdy jest takie dobre, dobre…
Pani Małgorzato, z całego serca życzymy aby kolejny rok był dla Pani cudem. Proszę słuchać przede wszystkim siebie, tego czego Pani potrzebuje,na co Pani czeka i za czym tęskni. Uwielbiam Jeżycjadę, z radością i wzruszeniem do niej wracam, ona dla mnie nigdy się nie skończyła. Ilekroć wracam do niej zastanawiam się co też robią teraz bohaterowie, gdzie i jak żyją. Jeżycjada siedzi sobie we mnie i dobrze mi z nią! Serdecznie dziękuję za Pani pracę i ogrom mądrości i normalności, który przelała pani na papier. Życzę zdrowia i kolejnych siwych włosów z, którymi Pani bardzo do twarzy:) Serdeczności!!!
Pani Małgorzato, z całego serca życzymy aby kolejny rok był dla Pani cudem. Proszę słuchać przede wszystkim siebie, tego czego Pani potrzebuje,na co Pani czeka i za czym tęskni. Uwielbiam Jeżycjadę, z radością i wzruszeniem do niej wracam, ona dla mnie nigdy się nie skończyła. Ilekroć wracam do niej zastanawiam się co też robią teraz bohaterowie, gdzie i jak żyją. Jeżycjada siedzi sobie we mnie i dobrze mi z nią! Serdecznie dziękuję za Pani pracę i ogrom mądrości i normalności, który przelała pani na papier. Życzę zdrowia i kolejnych siwych włosów z, którymi Pani bardzo do twarzy:) Serdeczności!!!







