ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, z uśmiechem na twarzy, ,,Brulion Bebe B." Moje ulubione zdanie z tej części Jeżycjady: ,,Firanka wzięła głębszy oddech"... Trochę szkoda, że w moim obecnym mieszkaniu nie ma firanek, które mogłyby od czasu do czasu wziąć głębszy oddech. Chyba czas na zmianę dekoracji :) Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Dobry wieczór. Właśnie przeczytałam, z uśmiechem na twarzy, ,,Brulion Bebe B." Moje ulubione zdanie z tej części Jeżycjady: ,,Firanka wzięła głębszy oddech"... Trochę szkoda, że w moim obecnym mieszkaniu nie ma firanek, które mogłyby od czasu do czasu wziąć głębszy oddech. Chyba czas na zmianę dekoracji :) Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników.
Dziekuję Olu! Zachwyciły mnie te srebrniki :)
Dziekuję Olu! Zachwyciły mnie te srebrniki :)
Dzień dobry Ukochana Autorko, dzień dobry wszystkim! Dawno mnie tutaj nie było. A jak się tu wszystko zmieniło! ,,oto widzisz, znowu idzie jesień, człowiek tylko leżałby i spał." jak pisze Konstanty I. Gałczyński. Ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami, o ile jeszcze jakieś mi zostały po tym jak mojej w-fistce spodobała się koncepcja spontanicznych długodystansowych biegów przełajowych. Przynajmniej, biegnąc za natchnioną Panią od w-fu popatrzyłam sobie na park u schyłku lata a jakże piękny to widok! Mam nadzieję, że wszystkim Wam jesienne dni upływają jak najlepiej. Obywatelka Warszawy.
Dzień dobry Ukochana Autorko, dzień dobry wszystkim!
Dawno mnie tutaj nie było. A jak się tu wszystko zmieniło!
,,oto widzisz, znowu idzie jesień,
człowiek tylko leżałby i spał." jak pisze Konstanty I. Gałczyński. Ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami, o ile jeszcze jakieś mi zostały po tym jak mojej w-fistce spodobała się koncepcja spontanicznych długodystansowych biegów przełajowych. Przynajmniej, biegnąc za natchnioną Panią od w-fu popatrzyłam sobie na park u schyłku lata a jakże piękny to widok!
Mam nadzieję, że wszystkim Wam jesienne dni upływają jak najlepiej.
Obywatelka Warszawy.
Ech, przed chwilką przeleciał ogromny klucz żurawi - znaczy, idzie ochłodzenie. Póki co, jest jeszcze nieźle, ale jak zacznie się listopad, który bezprawnie ciągnie się zazwyczaj pół roku, to ja się zniechęcam.
Ech, przed chwilką przeleciał ogromny klucz żurawi - znaczy, idzie ochłodzenie. Póki co, jest jeszcze nieźle, ale jak zacznie się listopad, który bezprawnie ciągnie się zazwyczaj pół roku, to ja się zniechęcam.
Wpływ Jeżycjady jest ogromny - idę w przyszłym roku do klasy licealnej z oddziałem języka łacińskiego i kultury antycznej. Czy to już doping? Mania
Wpływ Jeżycjady jest ogromny - idę w przyszłym roku do klasy licealnej z oddziałem języka łacińskiego i kultury antycznej.
Czy to już doping?
Mania
Pani Małgorzato! Czytałam oczywiście wszystkie Pani książki po kolei na wyścigi z Mamą i Siostrą! Właściwie nadal porozumiewamy się czasem tekstami z Jeżycjady... Całkiem "Siadomie!" Lecz dopiero teraz przyszło mi do głowy wpisać się do Księgi Gości. Pisała Pani niedawno, że szkic powieści na 2020 rok jest do wyrzucenia - a może jednak uda się go choćby półoficjalnie przedstawić? Ciekawe by było przeczytać jak mógł potoczyć się ten rok bez pandemii właśnie... Podrawiam ciepło! Agata
Pani Małgorzato! Czytałam oczywiście wszystkie Pani książki po kolei na wyścigi z Mamą i Siostrą! Właściwie nadal porozumiewamy się czasem tekstami z Jeżycjady... Całkiem "Siadomie!" Lecz dopiero teraz przyszło mi do głowy wpisać się do Księgi Gości. Pisała Pani niedawno, że szkic powieści na 2020 rok jest do wyrzucenia - a może jednak uda się go choćby półoficjalnie przedstawić? Ciekawe by było przeczytać jak mógł potoczyć się ten rok bez pandemii właśnie... Podrawiam ciepło! Agata
Droga Pani Małgorzato (a także Goście)! Od dłuższego już czasu zaglądam na tę stronę, ale jako że wolę czytać niż pisać, dopiero pewne niezwykłe zdarzenie popchnęło mnie do opublikowania tutaj czegoś od siebie. Otóż po przeczytaniu "Na Jowisza" odkryłam ze zdumieniem, że w moim domu, a nawet w moim pokoju od wielu lat przebywa jeden z epizodycznych, co prawda, ale jednak bardzo ważnych, bohaterów Jeżycjady, mianowicie zielony hipopotam występujący w "Pulpecji" pod imieniem Leonarda (u mnie zwie się Albertem), dość nieudolnie odgrywający w tejże części rolę Dzieciątka w Jasełkach. Czytanie w "Na Jowisza" o Pani rozmaitych inspiracjach rzeczywistością, sprawiło, że dostrzegłam w moim starym, pluszowym kompanie z dzieciństwa nową osobowość. Ponieważ nie miałam jeszcze pewności, czy to na pewno on, zapytałam innych członków mojej rodziny o ich zdanie na ten temat i okazało się, iż faktycznie czytając o popisie Leonarda w "Pulpecji" zawsze mieli przed oczami mojego Alberta. Biorąc pod uwagę, iż zielone hipopotamy nie są zbyt popularne w naszym kraju muszę stwierdzić, że to chyba naprawdę on. Nie mogąc zamieścić tutaj jego fotografii pragnę poinformować, że Albert vel Leonardo ma się całkiem dobrze (troszkę tylko gorzej widzi, bo stracił jakiś czas temu jedno oko) i mimo iż wiek dzieciństwa już za mną i opuściłam już dom rodzinny Albert stale dzielnie mi towarzyszy :). Pozdrawiamy serdecznie drogą Autorkę i wszystkich Gości! Bogumiła z Albertem/Leonardem P. S. Czytelnicy, uważajcie, Jeżycjada jest wśród nas!
Droga Pani Małgorzato (a także Goście)! Od dłuższego już czasu zaglądam na tę stronę, ale jako że wolę czytać niż pisać, dopiero pewne niezwykłe zdarzenie popchnęło mnie do opublikowania tutaj czegoś od siebie. Otóż po przeczytaniu "Na Jowisza" odkryłam ze zdumieniem, że w moim domu, a nawet w moim pokoju od wielu lat przebywa jeden z epizodycznych, co prawda, ale jednak bardzo ważnych, bohaterów Jeżycjady, mianowicie zielony hipopotam występujący w "Pulpecji" pod imieniem Leonarda (u mnie zwie się Albertem), dość nieudolnie odgrywający w tejże części rolę Dzieciątka w Jasełkach. Czytanie w "Na Jowisza" o Pani rozmaitych inspiracjach rzeczywistością, sprawiło, że dostrzegłam w moim starym, pluszowym kompanie z dzieciństwa nową osobowość. Ponieważ nie miałam jeszcze pewności, czy to na pewno on, zapytałam innych członków mojej rodziny o ich zdanie na ten temat i okazało się, iż faktycznie czytając o popisie Leonarda w "Pulpecji" zawsze mieli przed oczami mojego Alberta. Biorąc pod uwagę, iż zielone hipopotamy nie są zbyt popularne w naszym kraju muszę stwierdzić, że to chyba naprawdę on. Nie mogąc zamieścić tutaj jego fotografii pragnę poinformować, że Albert vel Leonardo ma się całkiem dobrze (troszkę tylko gorzej widzi, bo stracił jakiś czas temu jedno oko) i mimo iż wiek dzieciństwa już za mną i opuściłam już dom rodzinny Albert stale dzielnie mi towarzyszy :). Pozdrawiamy serdecznie drogą Autorkę i wszystkich Gości!
Bogumiła z Albertem/Leonardem
P. S. Czytelnicy, uważajcie, Jeżycjada jest wśród nas!
Jak przejmujaco brzmią te późne wiersze Wierzynskiego. Jakby cały dramat swojego (i w ogole) zycia wtłoczył poeta w zwięzłe ramy krótkich wersow wiersza. Mocne, krótkie, niemal zduszone zdania wybrzmiewaja tu że szczególną mocą. No i tytuł całego zbioru! - "Z kufrem na plecach" - pogłębia jeszcze wrażenie kruchosci, ulotnosci, nietrwalosci ludzkiego losu. Z nim to poeta kontrastuje wieczna trwałość natury, jej zmienność w niezmiennosci. Idea wiecznego powrotu? Tak, chyba to jest to. I jakże smutne spostrzeżenie na końcu- nikt się już nie zadziwi. Moze to jest testament poety, zadanie dla nas.
Jak przejmujaco brzmią te późne wiersze Wierzynskiego. Jakby cały dramat swojego (i w ogole) zycia wtłoczył poeta w zwięzłe ramy krótkich wersow wiersza. Mocne, krótkie, niemal zduszone zdania wybrzmiewaja tu że szczególną mocą. No i tytuł całego zbioru! - "Z kufrem na plecach" - pogłębia jeszcze wrażenie kruchosci, ulotnosci, nietrwalosci ludzkiego losu. Z nim to poeta kontrastuje wieczna trwałość natury, jej zmienność w niezmiennosci. Idea wiecznego powrotu? Tak, chyba to jest to. I jakże smutne spostrzeżenie na końcu- nikt się już nie zadziwi.
Moze to jest testament poety, zadanie dla nas.
Wnet październik zapuka do drzwi. Wrzesień przemknął niepostrzeżenie. Niektorzy zgłębiają tajniki fizyki . Zawsze cieszyło mnie to, że wsród bohaterów Jeżycjady byli jej fani. Wiersze piękne okraszone zdjeciami. Zielone wazony urocze. Pozdrawiamy :)
Wnet październik zapuka do drzwi. Wrzesień przemknął niepostrzeżenie. Niektorzy zgłębiają tajniki fizyki . Zawsze cieszyło mnie to, że wsród bohaterów Jeżycjady byli jej fani. Wiersze piękne okraszone zdjeciami. Zielone wazony urocze. Pozdrawiamy :)
Dobry wieczór, jakie piękne jesienne zdjęcia. Najbardziej przemawia do mnie to z oknem i zielenią poza nim. Takie pełne nadziei i tajemniczej obietnicy. Pozdrawiam serdecznie i idę smażyć, jakże jesienne, powidła.
Dobry wieczór, jakie piękne jesienne zdjęcia. Najbardziej przemawia do mnie to z oknem i zielenią poza nim. Takie pełne nadziei i tajemniczej obietnicy. Pozdrawiam serdecznie i idę smażyć, jakże jesienne, powidła.
Droga Pani Małgorzato, dziękuję za ciepłe przywitanie. Dla ścisłości, nie jestem zupełnie nowym gościem w Księdze - jako fanka od lat wielu, wpadałam od czasu do czasu na stronę, również do komentarzy, ale w ich zwrotnej lubię naturalnie mogło się to zagubić. Oprócz ostatniego wpisu, najbardziej niedawno polecałam Pani i Czyteln(cz)ikom recytacje poezji Miłosza w wykonaniu Kacpra Gugały na Youtube. Po najnowszym wpisie zabiło mi mocniej serce na sugestie o osadzeniu akcji Chucherka w przeszłości - do tej pory retrospekcyjna Kalamburka jest dla mnie najbardziej poruszająca i niezwykła. W różnych książkach, a także w filmach lubię "tło historyczne", prequele i subtelne dopowiedzenia - taki osobisty szczegół. Marto z Poznania, mam tak jak Ty - już fragment z Jeżycjady sprawia, że czuję się jakbym odwiedzała bliskich, robi się spokojnie, a do serca wnika ciepło. Warto też wtedy czasem pomyśleć o tych wszystkich, którzy czują się podobnie - i już włącza się poczucie harmonii i szerszego zrozumienia z całkiem sporą grupą fanów :) Pozdrawiam ciepło wszystkich o wieczornej porze - tym razem z Ryk.
Droga Pani Małgorzato,
dziękuję za ciepłe przywitanie. Dla ścisłości, nie jestem zupełnie nowym gościem w Księdze - jako fanka od lat wielu, wpadałam od czasu do czasu na stronę, również do komentarzy, ale w ich zwrotnej lubię naturalnie mogło się to zagubić. Oprócz ostatniego wpisu, najbardziej niedawno polecałam Pani i Czyteln(cz)ikom recytacje poezji Miłosza w wykonaniu Kacpra Gugały na Youtube.
Po najnowszym wpisie zabiło mi mocniej serce na sugestie o osadzeniu akcji Chucherka w przeszłości - do tej pory retrospekcyjna Kalamburka jest dla mnie najbardziej poruszająca i niezwykła. W różnych książkach, a także w filmach lubię "tło historyczne", prequele i subtelne dopowiedzenia - taki osobisty szczegół.
Marto z Poznania, mam tak jak Ty - już fragment z Jeżycjady sprawia, że czuję się jakbym odwiedzała bliskich, robi się spokojnie, a do serca wnika ciepło. Warto też wtedy czasem
pomyśleć o tych wszystkich, którzy czują się podobnie - i już włącza się poczucie harmonii i szerszego zrozumienia z całkiem sporą grupą fanów :)
Pozdrawiam ciepło wszystkich o wieczornej porze - tym razem z Ryk.
Wpływ księżyca?
Wpływ księżyca?
Kocimiętko, to jest lunaria! Inaczej: judaszowe srebrniki!
Kocimiętko, to jest lunaria! Inaczej: judaszowe srebrniki!
Po dokładniejszym przyjrzeniu się gałązkom, stwierdzam, że chyba jednak nie są brzozowe. :)
Po dokładniejszym przyjrzeniu się gałązkom, stwierdzam, że chyba jednak nie są brzozowe. :)
Dzień dobry, czekamy niecierpliwe na „Na Jowisza 2” i „Chucherko”. Ostatnio zaraziłam miłością do Jeżycjady moją Drogą Siostrę. Czyta teraz „Opium w rosole”. :) Muszę ją jeszcze zachęcić żeby się wpisała do Księgi Gości. Jestem właśnie w trakcie układania książek na nowych półkach. Rzeczywiście przyjemne uczucie :) Mam też jedno pytanie. Cóż to za cudeńka wiszą na brzozowych (?) gałązkach. Wyglądają ślicznie. Jak takie zamarznięte okrągłe sopelki. Pozdrawiam, Kocimiętka
Dzień dobry, czekamy niecierpliwe na „Na Jowisza 2” i „Chucherko”. Ostatnio zaraziłam miłością do Jeżycjady moją Drogą Siostrę. Czyta teraz „Opium w rosole”. :) Muszę ją jeszcze zachęcić żeby się wpisała do Księgi Gości. Jestem właśnie w trakcie układania książek na nowych półkach. Rzeczywiście przyjemne uczucie :) Mam też jedno pytanie. Cóż to za cudeńka wiszą na brzozowych (?) gałązkach. Wyglądają ślicznie. Jak takie zamarznięte okrągłe sopelki. Pozdrawiam, Kocimiętka
Z tym że - o ile dobrze zrozumiałam Autorkę - to co dotychczas zostało napisane nie dotyczyło lockdownu, maseczek, pandemii etc. Należałoby to więc zapewne wyrzucić, zmienić lub mocno poprawić - bo, jakby nie było, przymusowe zamknięcie w domach może mieć spore znaczenie dla fabuły - przypuszczalnie niektóre sytuacje czy wręcz zwroty akcji nie mogłyby już zaistnieć, zwłaszcza jeśli czas wydarzeń dotyczył wiosny roku 2020. Poza tym - małe realia są ok. Zresztą - niechże już "Chucherko" będzie jakie będzie (i kiedy będzie) - byle by było. Ale myślę, że Autorka coś wymyśli. Z taką nadzieją trwam w oczekiwaniu:) PS. "Geniusia jako ostroga" bardzo mi się podoba, zapadło mi to porównanie w pamięć.
Z tym że - o ile dobrze zrozumiałam Autorkę - to co dotychczas zostało napisane nie dotyczyło lockdownu, maseczek, pandemii etc. Należałoby to więc zapewne wyrzucić, zmienić lub mocno poprawić - bo, jakby nie było, przymusowe zamknięcie w domach może mieć spore znaczenie dla fabuły - przypuszczalnie niektóre sytuacje czy wręcz zwroty akcji nie mogłyby już zaistnieć, zwłaszcza jeśli czas wydarzeń dotyczył wiosny roku 2020.
Poza tym - małe realia są ok.
Zresztą - niechże już "Chucherko" będzie jakie będzie (i kiedy będzie) - byle by było. Ale myślę, że Autorka coś wymyśli. Z taką nadzieją trwam w oczekiwaniu:)
PS. "Geniusia jako ostroga" bardzo mi się podoba, zapadło mi to porównanie w pamięć.
Jeśli można dorzucić swój kamyczek w kwestii czasu akcji "Chucherka", to ja tak jak Karolina i AgnieszkaO. Dla mnie też ta dyskretna (o właśnie!) obecność realiów w tle zawsze była wielkim atutem Jeżycjady.
Jeśli można dorzucić swój kamyczek w kwestii czasu akcji "Chucherka", to ja tak jak Karolina i AgnieszkaO. Dla mnie też ta dyskretna (o właśnie!) obecność realiów w tle zawsze była wielkim atutem Jeżycjady.
Zgadzam się z wpisem Karoliny odnośnie umiejscowienia czasowego Chucherka. Bardzo cenię Jeżycjadę także za bieżącą rzeczywistość, która zawsze jest dyskretnie w tle i po pewnym czasie staje się historią. A historia to nauczycielka życia, dlatego nie bójmy się dzisiejszej codzienności :)
Zgadzam się z wpisem Karoliny odnośnie umiejscowienia czasowego Chucherka. Bardzo cenię Jeżycjadę także za bieżącą rzeczywistość, która zawsze jest dyskretnie w tle i po pewnym czasie staje się historią. A historia to nauczycielka życia, dlatego nie bójmy się dzisiejszej codzienności :)
Serdecznie dziękuję za Pani powieści, spośród których trzy ("Język Trolli", "Żaba" i "Czarna polewka") czytane po raz kolejny po latach umiliły mi ostatnio pobyt w szpitalu. Z niecierpliwością ale i z pewną obawą czekam na "Chucherko". Nie kryje się faktu, że Pani twórczość ma wartość historyczną. Chciałabym, żeby moje wnuczęta sięgając kiedyś po "Chucherko", tak jak moje dzieci po "Kwiat kalafiora", miały jednak możność spojrzenia na współczesny zamaskowany świat bez przemilczeń, jakkolwiek dla nas jest to rzeczywistość trudna, a z tego co zrozumiałam chce Pani osadzić akcję w przeszłości lub w przyszłości i wyprzeć wszelkie okoliczności towarzyszące chwili obecnej? A przecież są to realia tak burzliwe, że mogłyby stanowić świetne tło dla różnych wydarzeń... Carpe diem!
Serdecznie dziękuję za Pani powieści, spośród których trzy ("Język Trolli", "Żaba" i "Czarna polewka") czytane po raz kolejny po latach umiliły mi ostatnio pobyt w szpitalu. Z niecierpliwością ale i z pewną obawą czekam na "Chucherko". Nie kryje się faktu, że Pani twórczość ma wartość historyczną. Chciałabym, żeby moje wnuczęta sięgając kiedyś po "Chucherko", tak jak moje dzieci po "Kwiat kalafiora", miały jednak możność spojrzenia na współczesny zamaskowany świat bez przemilczeń, jakkolwiek dla nas jest to rzeczywistość trudna, a z tego co zrozumiałam chce Pani osadzić akcję w przeszłości lub w przyszłości i wyprzeć wszelkie okoliczności towarzyszące chwili obecnej? A przecież są to realia tak burzliwe, że mogłyby stanowić świetne tło dla różnych wydarzeń... Carpe diem!
Pani Małgosiu! Tak się cieszę, że mogę do pani napisać! Dziękuję Bogu za panią i pani książki. Za to ciepło, które w nich jest, za humor, za mądrość... Co prawda jedyna Magdusia, o której pani pisze nie przynosi chluby mojemu imieniu, ale o to się nie obrażam! W wieku lat dwudziestu siedmiu zaczęłam czytać pani książki na nowo, od początku (kiedyś czytałam w podstawówce). Potrzebowałam lektury, która podniesie mnie na duchu i wywoła uśmiech, a nie przygniecie. Jak zaczęłam... tak w ciągu półtora roku przeczytałam wszystkie tomy! Dziś skończyłam „Ciotkę Zgryzotkę”. Jestem bardzo wdzięczna pani za wzruszenia. Za to, że przywraca mi pani wiarę w to, że jest możliwa szczęśliwa rodzina. Uczy mnie pani dystansu. Te książki pomogły mi w wielu bardzo trudnych chwilach, były pocieszeniem. I wniosły dużo radości w moją codzienność. Kiedy myślę o postaciach z „Jeżycjady”, na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu pojawia się uczucie ciepła. Będę bardzo niecierpliwie czekać na „Chucherko”! A w międzyczasie przeczytam „Krystynę, córkę Lavransa”. Magda
Pani Małgosiu!
Tak się cieszę, że mogę do pani napisać! Dziękuję Bogu za panią i pani książki. Za to ciepło, które w nich jest, za humor, za mądrość... Co prawda jedyna Magdusia, o której pani pisze nie przynosi chluby mojemu imieniu, ale o to się nie obrażam!
W wieku lat dwudziestu siedmiu zaczęłam czytać pani książki na nowo, od początku (kiedyś czytałam w podstawówce). Potrzebowałam lektury, która podniesie mnie na duchu i wywoła uśmiech, a nie przygniecie.
Jak zaczęłam... tak w ciągu półtora roku przeczytałam wszystkie tomy! Dziś skończyłam „Ciotkę Zgryzotkę”.
Jestem bardzo wdzięczna pani za wzruszenia. Za to, że przywraca mi pani wiarę w to, że jest możliwa szczęśliwa rodzina. Uczy mnie pani dystansu. Te książki pomogły mi w wielu bardzo trudnych chwilach, były pocieszeniem. I wniosły dużo radości w moją codzienność. Kiedy myślę o postaciach z „Jeżycjady”, na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu pojawia się uczucie ciepła.
Będę bardzo niecierpliwie czekać na „Chucherko”!
A w międzyczasie przeczytam „Krystynę, córkę Lavransa”.
Magda







