ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Pani Małgorzato, mam bardzo ważne pytanie: czy zbiera Pani kasztany? To kwestia szalenie ważna. I choć nieujawniona do tej pory, od bardzo dawna czytuję tego bloga i za niego bardzo dziękuję:)
Pani Małgorzato, mam bardzo ważne pytanie: czy zbiera Pani kasztany? To kwestia szalenie ważna.
I choć nieujawniona do tej pory, od bardzo dawna czytuję tego bloga i za niego bardzo dziękuję:)
Witam serdecznie Pani Małgosiu! Od 27 lat czytam Pani książki. Dlatego też uważam Panią za swoją rodzinę:). Wcześniej, zawsze w piątek, chodziłam z koleżankami albo mamusią moją kochaną do biblioteki oddalonej od domu ponad 3 kilometry (ta bliżej umiejscowiona nie była aż tak atrakcyjną :) ) i zawsze wypozyczałam którąś z Pani książek...ale to były cudowne czasy! Teraz mam wszystkie w swojej biblioteczce, na wyciągnięcie ręki. I nadal ciągle do nich wracam. Jak mi jest cudownie, ale i jak mi trudno, albo dla relaksu po czymś ciężkim. Taki powrót do domu, do siebie. To wspaniałe, że w każdym okresie życia (teraz mam 41 lat) można w Pani książkach odnaleźć coś dla siebie. Teraz szukam wszystkiego co dotyczy gospodarzenia w domu, relacji z dziećmi itp. Ogólnie mam w sobie olbrzymie pokłady uczuć, emocji związanych z Panią i Pani książkami. Ciężko to ująć w krótkim tekście. Dziękuję bardzo za wszystko, jest Pani częścią mojego życia. Lekiem, wskazówką, uśmiechem i łezką...wszystkim tym, co w życiu powinno być i co można dzielić w przyjacielem od serca. Życzę dużo miłości, spokoju, radości, zdrowia, dobrych ludzi, samorealizacji i spełnienia marzeń. Z miłością - Cecylia
Witam serdecznie Pani Małgosiu! Od 27 lat czytam Pani książki. Dlatego też uważam Panią za swoją rodzinę:). Wcześniej, zawsze w piątek, chodziłam z koleżankami albo mamusią moją kochaną do biblioteki oddalonej od domu ponad 3 kilometry (ta bliżej umiejscowiona nie była aż tak atrakcyjną :) ) i zawsze wypozyczałam którąś z Pani książek...ale to były cudowne czasy! Teraz mam wszystkie w swojej biblioteczce, na wyciągnięcie ręki. I nadal ciągle do nich wracam. Jak mi jest cudownie, ale i jak mi trudno, albo dla relaksu po czymś ciężkim. Taki powrót do domu, do siebie. To wspaniałe, że w każdym okresie życia (teraz mam 41 lat) można w Pani książkach odnaleźć coś dla siebie. Teraz szukam wszystkiego co dotyczy gospodarzenia w domu, relacji z dziećmi itp. Ogólnie mam w sobie olbrzymie pokłady uczuć, emocji związanych z Panią i Pani książkami. Ciężko to ująć w krótkim tekście. Dziękuję bardzo za wszystko, jest Pani częścią mojego życia. Lekiem, wskazówką, uśmiechem i łezką...wszystkim tym, co w życiu powinno być i co można dzielić w przyjacielem od serca. Życzę dużo miłości, spokoju, radości, zdrowia, dobrych ludzi, samorealizacji i spełnienia marzeń. Z miłością - Cecylia
Droga DUA, jak dobrze znów wpaść do Pani w odwiedziny dzięki tej stronie! Dla uśmiechu, krótka literacka pocztówka z ostatniego tygodnia: w drodze do kalifornijskiego miasta, z małej "biblioteczki przydrożnej" porwałam pierwszą książkę, która wpadła mi w oko - a tu z pierwszej strony uśmiecha się do mnie cytat "Those fields, colored by various grain!" Miło tak niespodziewanie wpaść na jednego z Naszych, gdzieś hen, na drugim końcu świata. Dla ścisłości, ów fragment z "Pana Tadeusza" otwiera książkę Willi Cather "O Pioneers!" (polski tytuł "Drzewo białej morwy"). U nas właśnie kwitną róże - odwiedziłam ostatnio ogród różany i w zachwycie robiłam zdjęcia jak szalona. Dwa się nawet udały. Chętnie się z nimi z Panią podzielę, jeśli jest taka możliwość.
Droga DUA, jak dobrze znów wpaść do Pani w odwiedziny dzięki tej stronie! Dla uśmiechu, krótka literacka pocztówka z ostatniego tygodnia: w drodze do kalifornijskiego miasta, z małej "biblioteczki przydrożnej" porwałam pierwszą książkę, która wpadła mi w oko - a tu z pierwszej strony uśmiecha się do mnie cytat "Those fields, colored by various grain!" Miło tak niespodziewanie wpaść na jednego z Naszych, gdzieś hen, na drugim końcu świata.
Dla ścisłości, ów fragment z "Pana Tadeusza" otwiera książkę Willi Cather "O Pioneers!" (polski tytuł "Drzewo białej morwy").
U nas właśnie kwitną róże - odwiedziłam ostatnio ogród różany i w zachwycie robiłam zdjęcia jak szalona. Dwa się nawet udały. Chętnie się z nimi z Panią podzielę, jeśli jest taka możliwość.
Witam, czytam Pani książki od lat, zachwyciła mnie "Szósta klepka" i następnych już szukałam, a potem czekałam. Mam prośbę propozycję, proszę wydać obie wersje "Chucherka", tęsknię za normalnymi, jak się okazało, czasami; z przyjemnością powitałabym dalsze koleje losów rodziny Borejków, nie przytłoczone tematem pandemii, bardzo proszę o rozważenie takiej możliwości, pozdrawiam serdecznie Anna Grabowska.
Witam, czytam Pani książki od lat, zachwyciła mnie "Szósta klepka" i następnych już szukałam, a potem czekałam. Mam prośbę propozycję, proszę wydać obie wersje "Chucherka", tęsknię za normalnymi, jak się okazało, czasami; z przyjemnością powitałabym dalsze koleje losów rodziny Borejków, nie przytłoczone tematem pandemii, bardzo proszę o rozważenie takiej możliwości, pozdrawiam serdecznie Anna Grabowska.
Sezon kasztanowy otwarty. Kogucik przynosi codziennie tony aksamitnych brązowych kulek w tornistrze celem tworzenia armii ludków a Pisklątko beztrosko i radośnie rozrzuca kasztanki gdzie popadnie :) Kochamy październik =)
Sezon kasztanowy otwarty. Kogucik przynosi codziennie tony aksamitnych brązowych kulek w tornistrze celem tworzenia armii ludków a Pisklątko beztrosko i radośnie rozrzuca kasztanki gdzie popadnie :) Kochamy październik =)
Jeśli "Na Jowisza 2" będzie jakoś w przyszłym roku, znów piękne prezenty co niektórzy ode mnie otrzymają. : ) Dziś nareszcie słoneczko, przynajmniej na wschodzie. Jesień cieszy oczy! Babette - ładny zwyczaj. Sama czytam "Jeżycjadę" często, tylko dobieram sobie tomy do pory czy nastroju. Np. zimowe "Opium" nie tylko zimą, ale też w czerwcu po nie sięgam. Kiedyś, przed obroną mgr wybrałam się do ogrodu botanicznego właśnie z tą książką, i tak już zostało, że czerwiec to jej pora po raz drugi.
Jeśli "Na Jowisza 2" będzie jakoś w przyszłym roku, znów piękne prezenty co niektórzy ode mnie otrzymają. : ) Dziś nareszcie słoneczko, przynajmniej na wschodzie. Jesień cieszy oczy!
Babette - ładny zwyczaj. Sama czytam "Jeżycjadę" często, tylko dobieram sobie tomy do pory czy nastroju. Np. zimowe "Opium" nie tylko zimą, ale też w czerwcu po nie sięgam. Kiedyś, przed obroną mgr wybrałam się do ogrodu botanicznego właśnie z tą książką, i tak już zostało, że czerwiec to jej pora po raz drugi.
Kwitną ostatnie, jesienne róże: Uncle Walter i Louise Odier. Pierwsze wory opadłych liści już czekają na wywózkę. Kosy wyżarły wszystkie winogrona i niech im będzie na zdrowie, bo w sklepie ich przecież nie kupią. Kowalik podbiera z karmnika ziarnka słonecznikowe i utyka na zapas, gdzie popadnie. Nad ranek już solidny chłodek dokucza. Jedyny pożytek z jesieni, że ślimaki odpuściły.
Kwitną ostatnie, jesienne róże: Uncle Walter i Louise Odier. Pierwsze wory opadłych liści już czekają na wywózkę. Kosy wyżarły wszystkie winogrona i niech im będzie na zdrowie, bo w sklepie ich przecież nie kupią. Kowalik podbiera z karmnika ziarnka słonecznikowe i utyka na zapas, gdzie popadnie. Nad ranek już solidny chłodek dokucza. Jedyny pożytek z jesieni, że ślimaki odpuściły.
Dzień dobry, czytałam sobie poranny wiersz i całkiem przypadkowo usłyszałam, że dziś Dzień Uśmiechu. Uśmiecham się więc do wszystkich serdecznie, przywołując w pamięci Grupę ESD. Dobrego dnia 😀
Dzień dobry, czytałam sobie poranny wiersz i całkiem przypadkowo usłyszałam, że dziś Dzień Uśmiechu. Uśmiecham się więc do wszystkich serdecznie, przywołując w pamięci Grupę ESD. Dobrego dnia 😀
Przepiękne pierwsze zdjęcie! Zielone wazony, delikatne rośliny w nich, słońce. Poezja. Wiersze Wierzyńskiego - przejmujące. U nas w Małopolsce okna już nie są zielone, ale szare, deszczowe i ponure. Cieszę się ogromnie z "Na Jowisza 2" i z haseł, które tam będą. Zdecydowanie łatwiej będzie przeżyć ponurą jesień i zimę z myślą, że może już na wiosnę (?) drugi tom Jowiszowy trafi do naszych rąk!
Przepiękne pierwsze zdjęcie! Zielone wazony, delikatne rośliny w nich, słońce. Poezja.
Wiersze Wierzyńskiego - przejmujące. U nas w Małopolsce okna już nie są zielone, ale szare, deszczowe i ponure.
Cieszę się ogromnie z "Na Jowisza 2" i z haseł, które tam będą. Zdecydowanie łatwiej będzie przeżyć ponurą jesień i zimę z myślą, że może już na wiosnę (?) drugi tom Jowiszowy trafi do naszych rąk!
Hurrra! Zaczynam czytać „Jeżycjadę”. Nareszcie. Stęskniłam się już bardzo za bliskimi i kochanymi znajomymi. Spieszę z wyjaśnieniem, że od kilku lat czytuję sobie calutką serię po kolei, a startuję właśnie 1 października. Kończę koło marca, No i robi się znacznie cieplej i weselej :) Niestraszny mi krótki dzień i plucha. Czego o Wam kochani życzę.
Hurrra!
Zaczynam czytać „Jeżycjadę”. Nareszcie. Stęskniłam się już bardzo za bliskimi i kochanymi znajomymi.
Spieszę z wyjaśnieniem, że od kilku lat czytuję sobie calutką serię po kolei, a startuję właśnie 1 października. Kończę koło marca,
No i robi się znacznie cieplej i weselej :) Niestraszny mi krótki dzień i plucha.
Czego o Wam kochani życzę.
Dzień dobry, Ja chciałam tylko podziękować za bardzo przyjemną dawkę poezji. Miło tak odskoczyć od tego szalonego świata i podumać trochę.... A że jestem z tego pokolenia „internetowego”, nie jest to dla mnie tak oczywiste. Przesyłam dużo zdrowia i moc uścisków:) MD
Dzień dobry,
Ja chciałam tylko podziękować za bardzo przyjemną dawkę poezji. Miło tak odskoczyć od tego szalonego świata i podumać trochę.... A że jestem z tego pokolenia „internetowego”, nie jest to dla mnie tak oczywiste.
Przesyłam dużo zdrowia i moc uścisków:)
MD
Witam Pani Małgosiu i wszyscy Goście! Właśnie odkryłam tę stronę (świat internetu to nie moja bajka) i nieśmiało chciałabym się przyłączyć do grona miłośników Pani książek. Tyle chciałoby się napisać w takiej chwili, ale nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego co czuję. Czytam Pani książki od wielu lat, ubolewam, że żadnego z moich dzieci nie udało się zarazić miłością do nich... Podziwiam Pani zdjęcia - gdy patrzę na te kwiaty, zwłaszcza róże, czuję ich zapach i aksamitny dotyk płatków... piękne. Czytam wiersze - w tym zabieganiu, codziennej krzątaninie, od wielu lat nie czytałam, chyba tylko te dla dzieci... Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję!
Witam Pani Małgosiu i wszyscy Goście! Właśnie odkryłam tę stronę (świat internetu to nie moja bajka) i nieśmiało chciałabym się przyłączyć do grona miłośników Pani książek. Tyle chciałoby się napisać w takiej chwili, ale nie jestem w stanie wyrazić wszystkiego co czuję. Czytam Pani książki od wielu lat, ubolewam, że żadnego z moich dzieci nie udało się zarazić miłością do nich...
Podziwiam Pani zdjęcia - gdy patrzę na te kwiaty, zwłaszcza róże, czuję ich zapach i aksamitny dotyk płatków... piękne.
Czytam wiersze - w tym zabieganiu, codziennej krzątaninie, od wielu lat nie czytałam, chyba tylko te dla dzieci...
Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję!
Aksamitko, po wybraniu „aktualności” zejdź na samiuśki dół strony. Tam znajdziesz roczniki od 2014 roku! Miłego penetrowania.
Aksamitko,
po wybraniu „aktualności” zejdź na samiuśki dół strony. Tam znajdziesz roczniki od 2014 roku! Miłego penetrowania.
Pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie z książki "Jane Austen i jej racjonalne romanse". "Jak się ma pierwotny zamysł pisarski do ostatecznego rezultatu, jakim jest ukończone dzieło - to sprawa tajemnicza, niektórzy powiadają - mistyczna".
Pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie z książki "Jane Austen i jej racjonalne romanse".
"Jak się ma pierwotny zamysł pisarski do ostatecznego rezultatu, jakim jest ukończone dzieło - to sprawa tajemnicza, niektórzy powiadają - mistyczna".
Zamiast firanki sama wzięłam głębszy oddech na widok ostatniej zdobyczy Topika, czyli naszego rocznego kocura - znajdy. Tym razem przywlókł padalca. Chyba z lasu. Wyglądało na to, że zeżarł go do połowy, ale zeżarte do połowy zwłoki po dojrzałym namyśle ożyły i wczołgały się naprędce w chaszcze. Z informacji w necie wynika, że napadnięty padalec może odrzucić zarówno część, jak i całość ogona. Ogon zaś stanowi 2/3 jego długości całkowitej. Co jeszcze ciekawsze - padalce żywią się ślimakami nagimi. Zeżarcie ślimaka zajmuje im 10-15 minut, po czym czyszczą paszczę ze śluzu. Mam nadzieję, że biedak przetrwa utratę ogona.
Zamiast firanki sama wzięłam głębszy oddech na widok ostatniej zdobyczy Topika, czyli naszego rocznego kocura - znajdy. Tym razem przywlókł padalca. Chyba z lasu. Wyglądało na to, że zeżarł go do połowy, ale zeżarte do połowy zwłoki po dojrzałym namyśle ożyły i wczołgały się naprędce w chaszcze.
Z informacji w necie wynika, że napadnięty padalec może odrzucić zarówno część, jak i całość ogona. Ogon zaś stanowi 2/3 jego długości całkowitej.
Co jeszcze ciekawsze - padalce żywią się ślimakami nagimi. Zeżarcie ślimaka zajmuje im 10-15 minut, po czym czyszczą paszczę ze śluzu.
Mam nadzieję, że biedak przetrwa utratę ogona.
Dzień dobry. Czy jest możliwość dostępu do dawnych postów i komentarzy? Tam było wiele cennych informacji o książkach, obrazach i piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Wierna czytelniczka.
Dzień dobry. Czy jest możliwość dostępu do dawnych postów i komentarzy? Tam było wiele cennych informacji o książkach, obrazach i piękne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie. Wierna czytelniczka.
Idę się napić herbatą.
Idę się napić herbatą.
Pozdrawiam nieśmiało, z uśmiechem, spod regału, trwając wiele lat w zachwycie nad Jeżycjadą i atmosferą Tego Zakątka... Przesyłam równie nieśmiałe pytanie do Ulubionej Autorki o drugą część "Na Jowisza". Czy może znalazłoby się w niej miejsce na hasło omawiające lektury bohaterów serii?
Pozdrawiam nieśmiało, z uśmiechem, spod regału, trwając wiele lat w zachwycie nad Jeżycjadą i atmosferą Tego Zakątka... Przesyłam równie nieśmiałe pytanie do Ulubionej Autorki o drugą część "Na Jowisza". Czy może znalazłoby się w niej miejsce na hasło omawiające lektury bohaterów serii?
A propos rozważań chucherkowych: czytam ostatnio "Język Trolli" i wyjątkowo poruszyły mnie słowa pana Oracabessy, które wypowiedział w sytuacji kilkugodzinnego postoju w korku na trasie do Gniezna, o głodzie i chłodzie. "Jak mówię- nie nerwować się, wszystko zawsze jest tak, jak ma być. Ale widać to tylko z góry." Z "góry" już wszystko widać. Czy to nie pokrzepiająca myśl? Serdecznie jesiennie pozdrawiam, szczególnie DUA!
A propos rozważań chucherkowych: czytam ostatnio "Język Trolli" i wyjątkowo poruszyły mnie słowa pana Oracabessy, które wypowiedział w sytuacji kilkugodzinnego postoju w korku na trasie do Gniezna, o głodzie i chłodzie. "Jak mówię- nie nerwować się, wszystko zawsze jest tak, jak ma być. Ale widać to tylko z góry."
Z "góry" już wszystko widać. Czy to nie pokrzepiająca myśl?
Serdecznie jesiennie pozdrawiam, szczególnie DUA!
Przepiękne to zdjęcie ze srebrnikami w zielonym wazoniku. Jako dziecko byłam przekonana, że srebrniki to kolejny etap rozwoju owoców miechunki. Wzięło się to chyba stąd, że pewnej jesieni w domu pojawił się bukiet, w którym były obydwie rośliny i tak mi się nierozłącznie skojarzyły ;) Ogromnie się cieszę, że w drugim Jowiszu pojawi się hasło "Jezioro Pulpecji" :) A malinówek w tym roku jak na lekarstwo... Jesienne, z lekka nostalgiczne pozdrowienia :)
Przepiękne to zdjęcie ze srebrnikami w zielonym wazoniku. Jako dziecko byłam przekonana, że srebrniki to kolejny etap rozwoju owoców miechunki. Wzięło się to chyba stąd, że pewnej jesieni w domu pojawił się bukiet, w którym były obydwie rośliny i tak mi się nierozłącznie skojarzyły ;)
Ogromnie się cieszę, że w drugim Jowiszu pojawi się hasło "Jezioro Pulpecji" :)
A malinówek w tym roku jak na lekarstwo...
Jesienne, z lekka nostalgiczne pozdrowienia :)







