ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
"O, gdyby ludzie oddali się w służbę pięknu z takim zapałem, z jakim oddają się pieniądzowi, uciechom, marnościom! O, gdyby świat cały osypała taka zawieja piękna, jak te groźne śnieżyce dziwności i grozy! O, ludzie, gdybyście się wszyscy dali tak usidlać poezji, sztuce i innym przejawom piękności, jak dajecie się usidlać wszystkiemu, prócz tego właśnie - radosne byłoby to millennium i skutki takiego przeobrażenia świata byłyby nieobliczalne, a wstrząsnęłyby wszystkim, co jest, mocniej niż wszelkie przeszłe i przyszłe rewolucje... Jeśli do tego przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku, bodaj jednym wierszem w całym życiu naszym, wielka jest nasza nagroda, poeci!" Józef Czechowicz, z przedmowy do "Antologii współczesnych poetów lubelskich", Lublin 1939.
"O, gdyby ludzie oddali się w służbę pięknu z takim zapałem, z jakim oddają się pieniądzowi,
uciechom, marnościom! O, gdyby świat cały osypała taka zawieja piękna, jak te groźne śnieżyce dziwności i grozy! O, ludzie, gdybyście się wszyscy dali tak usidlać poezji, sztuce i innym
przejawom piękności, jak dajecie się usidlać wszystkiemu, prócz tego właśnie - radosne byłoby to millennium i skutki takiego przeobrażenia świata byłyby nieobliczalne, a wstrząsnęłyby wszystkim, co jest, mocniej niż wszelkie przeszłe i przyszłe rewolucje...
Jeśli do tego przyczynić się możemy bodaj ziarnkiem piasku, bodaj jednym wierszem w całym życiu naszym, wielka jest nasza nagroda, poeci!" Józef Czechowicz, z przedmowy do "Antologii współczesnych poetów lubelskich", Lublin 1939.
Dzień dobry pani MM! Jestem uczennicą siódmej klasy i zaznaczam że mi i moim koleżankom właśnie to bardzo sie podoba to,że w Pani książkach tych nowszych pojawiają się tablety i smartfony. Jest tak naprawdę w naszym życiu i dobrze, że to pani pokazuje. To przecież wcale nam nie przeszkadza w życiu. Wrecz przeciwnie, pomaga na przykład w zdobyaniu przyjaciół. Lubię pani książki, bo pokazują prawdziwe życie na wesoło. Super humor! Miłego wieczoru. Paula.
Dzień dobry pani MM! Jestem uczennicą siódmej klasy i zaznaczam że mi i moim koleżankom właśnie to bardzo sie podoba to,że w Pani książkach tych nowszych pojawiają się tablety i smartfony. Jest tak naprawdę w naszym życiu i dobrze, że to pani pokazuje. To przecież wcale nam nie przeszkadza w życiu. Wrecz przeciwnie, pomaga na przykład w zdobyaniu przyjaciół. Lubię pani książki, bo pokazują prawdziwe życie na wesoło. Super humor! Miłego wieczoru. Paula.
Kochana pani Małgorzato, czytanie pani książek, to jedne z najmilszych chwil dzieciństwa i okresu młodości. Mam już trochę po trzydziestce i lubię wracać do tych tomów. Czekam na każde nowe wydanie. Ale szczerze mówiąc ostanie tomy nie dają mi takiej radości i na prawdę nie jest to kwestia fabuły , postaci, stylu pisania. Nie. Po prostu nie lubię filmów i książek osadzonych w XXIwieku. Autorzy muszą brać pod uwagę że każdy ma smartfon, dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, skontaktować się jest tak prosto. Żadna historia osadzona w tym czasie mnie nie ujęła, bo choć te rzeczy ułatwiaką nam w dużym stopniu życie, to jednak w książkach i filmach, czy serialach (o seriale wspolczesne- nie znoszę) odbierają urok.. Marzą mi się książki napisane przez Panią, których akcja osadzona jest w latach 80tych, początek 90tych. Każda fanką chętnie przeczytalaby spin off jezycjady. Oczywiście rozumiem że autor pisze o czym chce, a ja cieszę się z tego co dostaje. Pozdrawiam serdecznie
Kochana pani Małgorzato, czytanie pani książek, to jedne z najmilszych chwil dzieciństwa i okresu młodości. Mam już trochę po trzydziestce i lubię wracać do tych tomów. Czekam na każde nowe wydanie. Ale szczerze mówiąc ostanie tomy nie dają mi takiej radości i na prawdę nie jest to kwestia fabuły , postaci, stylu pisania. Nie. Po prostu nie lubię filmów i książek osadzonych w XXIwieku. Autorzy muszą brać pod uwagę że każdy ma smartfon, dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, skontaktować się jest tak prosto. Żadna historia osadzona w tym czasie mnie nie ujęła, bo choć te rzeczy ułatwiaką nam w dużym stopniu życie, to jednak w książkach i filmach, czy serialach (o seriale wspolczesne- nie znoszę) odbierają urok..
Marzą mi się książki napisane przez Panią, których akcja osadzona jest w latach 80tych, początek 90tych. Każda fanką chętnie przeczytalaby spin off jezycjady.
Oczywiście rozumiem że autor pisze o czym chce, a ja cieszę się z tego co dostaje. Pozdrawiam serdecznie
Kochana autorko, wróżko dobrych myśli i wzruszeń. Zasygnalizowanie umieszczenia kota w fabule kolejnej książki ucieszył mnie niepomiernie- tego tak mi brakowało... (pomimo marginalnych 3 ,,kocich" epizodów...A! Czwarty był w ,,Na Jowisza" u nauczycielki niemieckiego). Tak ,jestem ,,kociarą" i uważam , że różnorodność kocich osobowości może być świetnym dodatkiem do barwnych , ludzkich postaci. Moje serce pierwszy kot zdobył gdy w przeddzień Wigilii odcięłam go ledwie żywego od drzewa w lesie. Podobny do żbika Obi był mi przyjacielem 17 lat. Ciepły, mądry, opowiadacz bajek gdy wracałam z pracy. Wychował mi córki. Łajza został wyrzucony z samochodu ( lub potrącony) , bez części żuchwy i z bliznami przetrwał kilka lat nad morzem dokarmiany przez dobrych ludzi. Wybrał mnie gdy na wakacjach skusiłam się na obowiązkowego gofra z bitą śmietaną .Uwiódł spojrzeniem jak kot ze ,,Schreka" i przyjechał do Poznania grzecznie siedząc na kolanach, opierając łapki na ramieniu i patrząc w okno. Za ,,Paprykarz szczeciński " i kurczaka z grilla dałby się pokroić. Szangala (wczesniej przez kogoś adaptowany) został zwrócony do schroniska gdy przestał być kociątkiem a stał się młodym kotem, który niekoniecznie chce być ciągle międlony na rękach. Cały czarny , o mrocznym charakterze i tylko kilka białych włosków na końcu ogona odkrywało, że nie jest stracony. U mnie adaptował się przez 3 lata . Nieufny, zdystansowany, niechętny.Gdy po tym czasie zniknął na tydzień myślałam, że nie wróci...ale wrócił...kompletnie odmieniony; serdeczny, czarujący , mruczący przytulas! Gałgan wczołgał się na próg w dziernikową ulewę. Chwyciłam za szczotkę sądząc , że to szczur ale gdy zaczął drżący sunąć do kuchni pozostawiając za sobą mokry ślad jak pomrowik odkryłam, że to zagłodzony kociak. Jego ogonek złamany w 2 miejscach wygladał jak znak błyskawicy na czole Harrego Pottera. Nakarmiony i osuszony odsłonił brzuszek gdzie plamka białego futra w kształcie serca(sic!) zapewniła mu dom. Gdy się cieszy... Czytaj więcej
Kochana autorko, wróżko dobrych myśli i wzruszeń.
Zasygnalizowanie umieszczenia kota w fabule kolejnej książki ucieszył mnie niepomiernie- tego tak mi brakowało... (pomimo marginalnych 3 ,,kocich" epizodów...A! Czwarty był w ,,Na Jowisza" u nauczycielki niemieckiego). Tak ,jestem ,,kociarą" i uważam , że różnorodność kocich osobowości może być świetnym dodatkiem do barwnych , ludzkich postaci. Moje serce pierwszy kot zdobył gdy w przeddzień Wigilii odcięłam go ledwie żywego od drzewa w lesie. Podobny do żbika Obi był mi przyjacielem 17 lat. Ciepły, mądry, opowiadacz bajek gdy wracałam z pracy. Wychował mi córki.
Łajza został wyrzucony z samochodu ( lub potrącony) , bez części żuchwy i z bliznami przetrwał kilka lat nad morzem dokarmiany przez dobrych ludzi. Wybrał mnie gdy na wakacjach skusiłam się na obowiązkowego gofra z bitą śmietaną .Uwiódł spojrzeniem jak kot ze ,,Schreka" i przyjechał do Poznania grzecznie siedząc na kolanach, opierając łapki na ramieniu i patrząc w okno. Za ,,Paprykarz szczeciński " i kurczaka z grilla dałby się pokroić.
Szangala (wczesniej przez kogoś adaptowany) został zwrócony do schroniska gdy przestał być kociątkiem a stał się młodym kotem, który niekoniecznie chce być ciągle międlony na rękach. Cały czarny , o mrocznym charakterze i tylko kilka białych włosków na końcu ogona odkrywało, że nie jest stracony. U mnie adaptował się przez 3 lata . Nieufny, zdystansowany, niechętny.Gdy po tym czasie zniknął na tydzień myślałam, że nie wróci...ale wrócił...kompletnie odmieniony; serdeczny, czarujący , mruczący przytulas!
Gałgan wczołgał się na próg w dziernikową ulewę. Chwyciłam za szczotkę sądząc , że to szczur ale gdy zaczął drżący sunąć do kuchni pozostawiając za sobą mokry ślad jak pomrowik odkryłam, że to zagłodzony kociak. Jego ogonek złamany w 2 miejscach wygladał jak znak błyskawicy na czole Harrego Pottera. Nakarmiony i osuszony odsłonił brzuszek gdzie plamka białego futra w kształcie serca(sic!) zapewniła mu dom. Gdy się cieszy macha kawałkiem ogonka jak piesek. Jest najbardziej radosnym i ufnym z moich kotów.
Duszek trafił na mój taras zagłodzony w środku wiosennej pandemii. Byliśmy z mężem w kwarantannie i nie mogliśmy wesprzeć się weterynarzem. Ale mieliśmy weterynaryjną , płynną karmę dla kotów ozdrowieńców i nią z kościotrupa o wystajacych kościach żeber, kregosłupa i obojczyka stworzyliśmy śmietankowo-rudego kocura . Nie potrafił polować, nie wiedział co zrobić z surowym mięsem- wniosek - kolejny domowy pieszczoch,, wyrzucony" w trudnych czasach przy drodze na wsi.
Nie wiem jaki będzie kot w Pani książce ale proszę by zechciała Pani dać mu trochę wiecej osobowości niż dotychczasowi ,,koci statyści".
Ja czytam Pani ksiązki od lat. Mam też Pani autograf w ,,Języku Trolli" , który okupiłam wstydem, bo ze wzruszenia rozpłakałam się przy Pani. I wtedy i teraz Pani teksty rozświetlają mi duszę i pozwalają cieszyć się ,,powszednim, codziennym cudem" i to w każdej dziejowej , polskiej rzeczywistości . Dziękuję za to , dziękuje...
I oczywiście czekam na wiecej :-)
Zakładka "Książki" funkcjonuje oczywiście, Jesionku - jest podzielona na dwoje: "Twórczość własna" i "Przekłady". Tylko kliknąć!
Zakładka "Książki" funkcjonuje oczywiście, Jesionku - jest podzielona na dwoje: "Twórczość własna" i "Przekłady". Tylko kliknąć!
Melduję, że zakładka "Książki" nie funkcjonuje! Pozdrawiam moderatora :)
Melduję, że zakładka "Książki" nie funkcjonuje! Pozdrawiam moderatora :)
Be-to z Gorzowa! Odkryła Pani już książki Romy Ligockiej? Przypuszczam, że będą się Pani podobać. Jej obrazy też są piękne. Polecam.
Be-to z Gorzowa!
Odkryła Pani już książki Romy Ligockiej? Przypuszczam, że będą się Pani podobać. Jej obrazy też są piękne. Polecam.
Dziękuję za schronienie i ciepło przez moje ostatnie ponad 30 lat, szczególnie w okresie nastoletnim. Teraz mi lepiej z rzeczywistością, ale kiedy wsiąkam w pani świat , uczucie jest nadal to samo. Bardzo się cieszę, że właśnie się dowiedziałam, że mam do nadrobienia "Na Jowisza" i chyba jeszcze coś, już dawno tu nie zaglądałam. A zajrzałam, bo chciałam poćwiczyć rysowanie przez naśladowanie. I na nowo doceniłam i odkryłam Pani rysunki. Jak bardzo są przemyślane i jak niezwykle oddają emocje, chociaż nie ma na nich zwykle nawet krzty (żeż takie słowo istnieje!) cieniowania! Bardzo Panią, Pani Rodzinę i wszystkie Czytelniczki (w szczególności te najmłodsze, nowo zainfekowane), z wiejskich, aktualnie szarych regionów Niemiec, pozdrawiam.
Dziękuję za schronienie i ciepło przez moje ostatnie ponad 30 lat, szczególnie w okresie nastoletnim. Teraz mi lepiej z rzeczywistością, ale kiedy wsiąkam w pani świat , uczucie jest nadal to samo. Bardzo się cieszę, że właśnie się dowiedziałam, że mam do nadrobienia "Na Jowisza" i chyba jeszcze coś, już dawno tu nie zaglądałam. A zajrzałam, bo chciałam poćwiczyć rysowanie przez naśladowanie. I na nowo doceniłam i odkryłam Pani rysunki. Jak bardzo są przemyślane i jak niezwykle oddają emocje, chociaż nie ma na nich zwykle nawet krzty (żeż takie słowo istnieje!) cieniowania!
Bardzo Panią, Pani Rodzinę i wszystkie Czytelniczki (w szczególności te najmłodsze, nowo zainfekowane), z wiejskich, aktualnie szarych regionów Niemiec, pozdrawiam.
Sosrąb/ sosręb - główna belka podtrzymująca inne belki stropowe, często dawniej zdobiona.
Sosrąb/ sosręb - główna belka podtrzymująca inne belki stropowe, często dawniej zdobiona.
Pragnę "Chucherka".
Pragnę "Chucherka".
Kto sprawdzał co to sosrąb? Palec do budki. A pewnie,że się nie damy! Tak a propos tytułu wpisu. :)
Kto sprawdzał co to sosrąb? Palec do budki.
A pewnie,że się nie damy! Tak a propos tytułu wpisu. :)
Droga Autorko! Czy wyobraża Pani sobie kobietę 55+,która czyta ponownie po ponad 40 latach książkę Małomówny i rodzina. Jeszcze pamiętam okładkę tamtej książki (z kurczakami). Teraz czytam tylko biografie, sięgam tylko po Pani nowe książki. Jest w nich coś optymistycznego. Fajnie, że Pani jest i nadal tworzy.Pozdrawiam. B.
Droga Autorko! Czy wyobraża Pani sobie kobietę 55+,która czyta ponownie po ponad 40 latach książkę Małomówny i rodzina. Jeszcze pamiętam okładkę tamtej książki (z kurczakami). Teraz czytam tylko biografie, sięgam tylko po Pani nowe książki. Jest w nich coś optymistycznego. Fajnie, że Pani jest i nadal tworzy.Pozdrawiam. B.
Dzisiaj 74 urodziny Brata Kochanej Autorki, Stanisława Barańczaka. Pamiętamy.
Dzisiaj 74 urodziny Brata Kochanej Autorki, Stanisława Barańczaka. Pamiętamy.
Droga Pani Małgosiu, od prawie 30 lat czytam Pani książki, regularnie do nich wracam i zabieram z nich coraz więcej mądrości i refleksji. Mam w sercu wielką wdzięczność dla Pani za książki, które podnoszą mnie na duchu i dodają energii do codziennych zmagań. Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Droga Pani Małgosiu,
od prawie 30 lat czytam Pani książki, regularnie do nich wracam i zabieram z nich coraz więcej mądrości i refleksji. Mam w sercu wielką wdzięczność dla Pani za książki, które podnoszą mnie na duchu i dodają energii do codziennych zmagań. Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
Droga Autorko najlepszych książek! Pani książki są naprawdę magiczne! Jest mi niezmiernie miło że mogę czasem wpisać się do księgi gości. Pani książki są miejscem schronienia ( a szczególnie " Kwiat kalafiora" i " Ida sierpniowa")
Droga Autorko najlepszych książek! Pani książki są naprawdę magiczne! Jest mi niezmiernie miło że mogę czasem wpisać się do księgi gości. Pani książki są miejscem schronienia ( a szczególnie " Kwiat kalafiora" i " Ida sierpniowa")
Zawsze chowałam się przed rzeczywistością do Pani książek, znajdując w nich oczekiwane ciepłe schronienie. A teraz czasy są tak trudne jak nigdy dotąd w moim życiu, dlatego z utęsknieniem czekam na "Chucherko". Potrzebuję tej, właściwej tylko Pani, otuchy. Pozdrawiam <3
Zawsze chowałam się przed rzeczywistością do Pani książek, znajdując w nich oczekiwane ciepłe schronienie. A teraz czasy są tak trudne jak nigdy dotąd w moim życiu, dlatego z utęsknieniem czekam na "Chucherko". Potrzebuję tej, właściwej tylko Pani, otuchy. Pozdrawiam <3
Kochana Autorko! Jeżycjadę czytam od przeszło 2 lat - od 3 klasy. Mam cała serię i do tego jedno dodatkowe wydanie Kłamczuchy (dostała je kiedyś moja Mama) oczywiście w mojej biblioteczce nie brakuje "Na Jowisza" oraz "Całusków Pani Darling". Odkąd zaczęłam czytać Jeżycjadę żadne inne książki nie umieją mnie bardziej zaciekawić. Obecnie czytam całą serię już 3 raz i jestem na "Febliku". Osobiście najbardziej lubię "Wnuczkę do Orzechów", a szczególnie scenę końcową kiedy to Józinek, pardon Józef spotyka Dorotkę na polanie i dalej, aż do końca książki. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną postać jest to nieodwracalnie Tygrysek-Laura. Oj tak. Te jej awantury, fochy, ostry charakter ni bardzo mnie z nią utożsamiają. To samo jeśli chodzi o Mamę (a u mnie dochodzi jeszcze tata). No i to byłoby na tyle z mojego pierwszego wpisu. Pozdrawiam Ciepluteńko Kochaną Autorkę, i czekam na "Chucherko" i "Na Jowisza 2". Jeszcze raz Cieplutko pozdrawiam i już myślę o moim kolejnym wpisie :)
Kochana Autorko! Jeżycjadę czytam od przeszło 2 lat - od 3 klasy. Mam cała serię i do tego jedno dodatkowe wydanie Kłamczuchy (dostała je kiedyś moja Mama) oczywiście w mojej biblioteczce nie brakuje "Na Jowisza" oraz "Całusków Pani Darling". Odkąd zaczęłam czytać Jeżycjadę żadne inne książki nie umieją mnie bardziej zaciekawić. Obecnie czytam całą serię już 3 raz i jestem na "Febliku". Osobiście najbardziej lubię "Wnuczkę do Orzechów", a szczególnie scenę końcową kiedy to Józinek, pardon Józef spotyka Dorotkę na polanie i dalej, aż do końca książki. Jeśli natomiast chodzi o moją ulubioną postać jest to nieodwracalnie Tygrysek-Laura. Oj tak. Te jej awantury, fochy, ostry charakter ni bardzo mnie z nią utożsamiają. To samo jeśli chodzi o Mamę (a u mnie dochodzi jeszcze tata). No i to byłoby na tyle z mojego pierwszego wpisu. Pozdrawiam Ciepluteńko Kochaną Autorkę, i czekam na "Chucherko" i "Na Jowisza 2". Jeszcze raz Cieplutko pozdrawiam i już myślę o moim kolejnym wpisie :)
Pani Małgorzato, Uwielbiam Panią od dzieciństwa i zaraziłam Pani książkami mnóstwo znajomych. Kiedy mam gorszy dzień uwielbiam sięgnąć losowo po Pani książki; śmieję się wtedy po raz kolejny z tych samych scen do łez -czego nie rozumie mój mąż: "jak można śmiać się czytając książkę"... Mówię mu, że nie można, bo łzy zniekształcają mi tekst :) Muszę się z Panią czymś podzielić. Pochodzę z Radomia. Często nowi znajomi pytają mnie czemu wybrałam Poznań... odpowiadam szczerze, choć brzmi to mało wiarygodnie, że to przez Panią i dzięki Pani :) Zawsze są zaskoczeni! Dla mnie to tylko znak, że jeszcze Pani nie czytali i proponuję, że pożyczę im książki :) Nigdy wcześniej przed przyjazdem na studia nie byłam tu, ale czułam, że tu jest moje miejsce.. i zostałam :) Dziękuję i pozdrawiam!
Pani Małgorzato,
Uwielbiam Panią od dzieciństwa i zaraziłam Pani książkami mnóstwo znajomych. Kiedy mam gorszy dzień uwielbiam sięgnąć losowo po Pani książki; śmieję się wtedy po raz kolejny z tych samych scen do łez -czego nie rozumie mój mąż: "jak można śmiać się czytając książkę"... Mówię mu, że nie można, bo łzy zniekształcają mi tekst :)
Muszę się z Panią czymś podzielić. Pochodzę z Radomia. Często nowi znajomi pytają mnie czemu wybrałam Poznań... odpowiadam szczerze, choć brzmi to mało wiarygodnie, że to przez Panią i dzięki Pani :) Zawsze są zaskoczeni! Dla mnie to tylko znak, że jeszcze Pani nie czytali i proponuję, że pożyczę im książki :) Nigdy wcześniej przed przyjazdem na studia nie byłam tu, ale czułam, że tu jest moje miejsce.. i zostałam :)
Dziękuję i pozdrawiam!
Dobry wieczór! Miło tutaj wśród Pani Gości i choć nie zamierzałam rymować, na stole same słodkości.Dzisiaj ja też upiekłam dwa ciasta z jabłkami (złotymi renetami). Pozdrawiam Was Mądre Panie
Dobry wieczór! Miło tutaj wśród Pani Gości i choć nie zamierzałam rymować, na stole same słodkości.Dzisiaj ja też upiekłam dwa ciasta z jabłkami (złotymi renetami). Pozdrawiam Was Mądre Panie
Witam Pani Małgosiu! Dziękuję za całą serię wspaniałych wzruszających książek, które towarzyszą mi od dzieciństwa (sama jestem w wieku zbliżonym do Patrycji). Zżyłam się z wszystkimi bohaterami tymi czołowymi jak i drugoplanowymi. Nie mogę doczekać się Chucherka! Wciąż jestem w 2017 na weselu Józinka...pozdrawiam serdecznie!
Witam Pani Małgosiu! Dziękuję za całą serię wspaniałych wzruszających książek, które towarzyszą mi od dzieciństwa (sama jestem w wieku zbliżonym do Patrycji). Zżyłam się z wszystkimi bohaterami tymi czołowymi jak i drugoplanowymi. Nie mogę doczekać się Chucherka! Wciąż jestem w 2017 na weselu Józinka...pozdrawiam serdecznie!







