Księga gości

 
 
ARCHIWUM WPISÓW


.
4436 wpisów.
maddushka napisał/a 29 listopada 2020 o 11:59:
Światło za szybą! Widzę już zatem, skąd popłynęła inspiracja do przemyśleń Gabrysi w ''Noelce". 🙂 Dziwny to będzie Adwent, bo znów w rozłące - a przecież to radosne oczekiwanie jest zawsze wspólne i dziwnie przenieść je na realia własnego jedynie domu (domu i wnętrza, jak to ujął Hopkins) i uczynić z niego odosobnione oczekiwanie (choć przecież wobec niektórych Tajemnic człowiek i tak musi zawsze stanąć sam). I może to właśnie teraz jest czas, który dostajemy, żeby w końcu się z czymś zmierzyć (na przykład z ciemną komorą serca!). Niewątpliwie ważne, ale - trudne. Próbując uciec przed tym dziwnym adwentowym smuteczkiem, skonstruowałam już cały świąteczny jadłospis, a nie ma jeszcze grudnia. ''Na Gwiazdkę" oczywiście wydatnie się do tego przyczyniła - mam od dawna, ale to dopiero tego lata czytałam wciąż i wciąż. Dobrze jest się zagrzać między kartkami! Ale zanim święta, trzeba przeżyć grudzień, a UAM niezbyt się kwapi do ułatwienia mi tego zadania. No właśnie! W ''Na Gwiazdkę" wspominała pani o osławionej na Jeżycach rodzinie Jarmużków. No to mam bombę: studiuję z kimś o nazwisku Jarmużek! I to nawet pochodzącym z Wielkopolski. Naturalnie, może być tak, że jest to nazwisko najzwyczajniej w świecie charakterystyczne dla tego regionu (jak to jest np. z imieniem Jędrzej u Górali), ale nie mogę oprzeć się snuciu fantazji, że oto życie złączyło mnie z kulisami Jeżycjady w bardzo realny sposób. Rety - jakbym balansowała na granicy dwóch światów. Wracając jednak ku duchowemu wymiarowi świąt - szalenie spodobały mi się oba wiersze w poście ''Fortyfikacje". Proste i dobre (czy to już tautologia?). A i inna kwestia w ''Fortyfikacjach" skłoniła mnie do napisania komentarza. Ja bowiem książek zbyt wiele nie posiadam - nie umiem. Miałam ich sporo, ale od dwóch lat jestem zapaloną minimalistką i czułam potrzebę wyzbycia się wielu z nich, by pozostawić te tylko, które... Czytaj więcej
Światło za szybą! Widzę już zatem, skąd popłynęła inspiracja do przemyśleń Gabrysi w ''Noelce". 🙂 Dziwny to będzie Adwent, bo znów w rozłące - a przecież to radosne oczekiwanie jest zawsze wspólne i dziwnie przenieść je na realia własnego jedynie domu (domu i wnętrza, jak to ujął Hopkins) i uczynić z niego odosobnione oczekiwanie (choć przecież wobec niektórych Tajemnic człowiek i tak musi zawsze stanąć sam). I może to właśnie teraz jest czas, który dostajemy, żeby w końcu się z czymś zmierzyć (na przykład z ciemną komorą serca!). Niewątpliwie ważne, ale - trudne. Próbując uciec przed tym dziwnym adwentowym smuteczkiem, skonstruowałam już cały świąteczny jadłospis, a nie ma jeszcze grudnia. ''Na Gwiazdkę" oczywiście wydatnie się do tego przyczyniła - mam od dawna, ale to dopiero tego lata czytałam wciąż i wciąż. Dobrze jest się zagrzać między kartkami! Ale zanim święta, trzeba przeżyć grudzień, a UAM niezbyt się kwapi do ułatwienia mi tego zadania. No właśnie! W ''Na Gwiazdkę" wspominała pani o osławionej na Jeżycach rodzinie Jarmużków. No to mam bombę: studiuję z kimś o nazwisku Jarmużek! I to nawet pochodzącym z Wielkopolski. Naturalnie, może być tak, że jest to nazwisko najzwyczajniej w świecie charakterystyczne dla tego regionu (jak to jest np. z imieniem Jędrzej u Górali), ale nie mogę oprzeć się snuciu fantazji, że oto życie złączyło mnie z kulisami Jeżycjady w bardzo realny sposób. Rety - jakbym balansowała na granicy dwóch światów. Wracając jednak ku duchowemu wymiarowi świąt - szalenie spodobały mi się oba wiersze w poście ''Fortyfikacje". Proste i dobre (czy to już tautologia?). A i inna kwestia w ''Fortyfikacjach" skłoniła mnie do napisania komentarza. Ja bowiem książek zbyt wiele nie posiadam - nie umiem. Miałam ich sporo, ale od dwóch lat jestem zapaloną minimalistką i czułam potrzebę wyzbycia się wielu z nich, by pozostawić te tylko, które faktycznie czytam i które sprawiają mi radość. Zostały mi niecałe dwie półki! (Nie licząc książek z tak zwanego ''dużego pokoju", które są własnością mamy.) Stąd też niezwykły wydał mi się widok Pani biblioteki - imponująca! I nie wątpię, że wszystkie sprawiają Pani radość i są często czytane. Może zatem brakuje mi po prostu bibliofilii? Dziwne; lubię zapełnione po sufit regały u innych, a u siebie ich sobie nie wyobrażam. Może jakiś ambitny psychoanalityk podjąłby się wytłumaczenia tego dziwnego zjawiska. W każdym razie, cudownie przytulne jest to miejsce, które pokazała Pani na zdjęciach. Usiąść przy takim stole z herbatą i ciastem w jakieś miłe popołudnie - marzenie. Pozdrawiam z mojego mglistego miasta i życzę owocnego Adwentu - i pielęgnowania światła od świecy, tego własnego i wewnętrznego. :)
Anette napisał/a 29 listopada 2020 o 10:27:
Ha! Czyżby wiersz "Świeca we wnętrzu" miał coś wspólnego ze świecą w oknie w willi Kowalików, którą Gaba widziała w Wigilię 1991 roku?!
Ha! Czyżby wiersz "Świeca we wnętrzu" miał coś wspólnego ze świecą w oknie w willi Kowalików, którą Gaba widziała w Wigilię 1991 roku?!
Ola z Lublin napisał/a 29 listopada 2020 o 09:27:
Łasucha zdaje się można kupić w antykwariacie online Tezeusz.
Łasucha zdaje się można kupić w antykwariacie online Tezeusz.
Zgred napisał/a 29 listopada 2020 o 01:12:
Sonet adwentowy, ale na całe życie.
Sonet adwentowy, ale na całe życie.
Zgred napisał/a 29 listopada 2020 o 01:08:
Łasucha najłatwiej spotkać w spiżarni. Tam łasuje.
Łasucha najłatwiej spotkać w spiżarni. Tam łasuje.
Justyna z Brodnica napisał/a 29 listopada 2020 o 00:29:
Dobry wieczór, właśnie skończyłam przygotowywać wieniec adwentowy i powoli przygotowuję się do snu. I tak po cichu liczyłam na wpis rozpoczynający adwent... Piękny, pełen nadziei wiersz. Owocnego czasu oczekiwania życzę wszystkim...
Dobry wieczór, właśnie skończyłam przygotowywać wieniec adwentowy i powoli przygotowuję się do snu. I tak po cichu liczyłam na wpis rozpoczynający adwent... Piękny, pełen nadziei wiersz. Owocnego czasu oczekiwania życzę wszystkim...
Agata z Radom napisał/a 28 listopada 2020 o 22:28:
Droga Pani Małgosiu, synowie moi czują się zaszczyceni pozdrowieniami, które przekazałam Im od Pani:) Ależ się ucieszyli. Ogień w kominku płonie, wieniec adwentowy czeka na pierwszą Niedzielę, postanowienia na Adwent gotowe. Nie dajmy się złu. Szukajmy Dobra i Piękna. I Miłości. I twórzmy fortyfikacje! Pozdrawiam serdecznie z życzeniami pięknego Adwentu. Agata
Droga Pani Małgosiu, synowie moi czują się zaszczyceni pozdrowieniami, które przekazałam Im od Pani:) Ależ się ucieszyli. Ogień w kominku płonie, wieniec adwentowy czeka na pierwszą Niedzielę, postanowienia na Adwent gotowe. Nie dajmy się złu. Szukajmy Dobra i Piękna. I Miłości. I twórzmy fortyfikacje! Pozdrawiam serdecznie z życzeniami pięknego Adwentu. Agata
Administracja napisał/a 28 listopada 2020 o 22:11:
N.K. - niestety, nie wklejamy tu linków. Zresztą, Twój i tak nie działa! Możemy tylko ogłosić, że polecasz nową siedzibę "Naszej Księgarni" i że można ją obejrzeć na FB. Pozdrawiamy!
N.K. - niestety, nie wklejamy tu linków. Zresztą, Twój i tak nie działa! Możemy tylko ogłosić, że polecasz nową siedzibę "Naszej Księgarni" i że można ją obejrzeć na FB. Pozdrawiamy!
Kasztanowłosa napisał/a 28 listopada 2020 o 20:48:
Robiliśmy dzisiaj pierniki i od razu ciepło pomyślałam o Was, Drodzy Księgowi, o DUA i o Waszych małych i dużych jadalnych arcydziełach. Pewnie Galerii nie będzie w tym roku, ale może chociaż Pani mogłaby nam coś tu pokazać?
Robiliśmy dzisiaj pierniki i od razu ciepło pomyślałam o Was, Drodzy Księgowi, o DUA i o Waszych małych i dużych jadalnych arcydziełach. Pewnie Galerii nie będzie w tym roku, ale może chociaż Pani mogłaby nam coś tu pokazać?
Paweł z Starogard Gdański napisał/a 28 listopada 2020 o 20:32:
Witam Pani Małgorzato. Mam problem ponieważ nigdzie nie mogę znalezc łasucha Literackiego. Nigdzie go nie ma a żonę kocham i tu problem. Pomocy :) Pozdrawiam
Witam Pani Małgorzato. Mam problem ponieważ nigdzie nie mogę znalezc łasucha Literackiego. Nigdzie go nie ma a żonę kocham i tu problem. Pomocy :) Pozdrawiam
Gosza z Stalowa Wola napisał/a 28 listopada 2020 o 19:26:
Pani Małgosiu bardzo dziękuję za wpis o fortyfikacjach!!! Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo był mi potrzebny - dziękuję jeszcze raz!!! Pani książki są w moich fortyfikacjach. Życzę wspaniałego czasu Adwentu =)
Pani Małgosiu bardzo dziękuję za wpis o fortyfikacjach!!! Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo był mi potrzebny - dziękuję jeszcze raz!!! Pani książki są w moich fortyfikacjach. Życzę wspaniałego czasu Adwentu =)
N.K. napisał/a 28 listopada 2020 o 14:30:
Widzieliście nową siedzibę "Naszej Księgarni"? To najstarsze wydawnictwo książki dziecięcej w Polsce, w którym również zaczynała pani Musierowicz:) Świetne miejsce i pełen profesjonalizm książek, gier i puzzli. Teraz tak to wygląda:
Widzieliście nową siedzibę "Naszej Księgarni"? To najstarsze wydawnictwo książki dziecięcej w Polsce, w którym również zaczynała pani Musierowicz:) Świetne miejsce i pełen profesjonalizm książek, gier i puzzli. Teraz tak to wygląda:
Mirka z Rybnik napisał/a 28 listopada 2020 o 12:42:
Droga, droga memu sercu Pani Małgosiu.. Chcę podzielić się małą, a wielką radością, mianowicie już druga z moich dwu córek, młodsza - Emilka łapie właśnie bakcyla ,,Jeżycjady". Poznaje po raz pierwszy ten zaczarowany świat, ja zaś delektuję się nim po raz kolejny. Czytamy na głos, na zmianę, oświetlając sobie blaskiem bijącym z Pani literatury zarówno ponure listopadowe wieczory, jak i samotność i smutek naszego obecnego położenia. Dziękuję. Jestem i pozostanę wdzięczna Pani tak wiele dobra, piękna i miłości, które żyją w Pani książkach. Są eliksirem pojącym nadzieją. To wielka sprawa.. Jedynie dusza wrażliwa i bogata w człowieczeństwo zdolna jest obdarzać bliźnich takim lekiem. Serdecznie pozdrawiamy, życzymy zdrowia i wszystkiego czego potrzeba, Mama z córką 🌻
Droga, droga memu sercu Pani Małgosiu.. Chcę podzielić się małą, a wielką radością, mianowicie już druga z moich dwu córek, młodsza - Emilka łapie właśnie bakcyla ,,Jeżycjady". Poznaje po raz pierwszy ten zaczarowany świat, ja zaś delektuję się nim po raz kolejny. Czytamy na głos, na zmianę, oświetlając sobie blaskiem bijącym z Pani literatury zarówno ponure listopadowe wieczory, jak i samotność i smutek naszego obecnego położenia. Dziękuję. Jestem i pozostanę wdzięczna Pani tak wiele dobra, piękna i miłości, które żyją w Pani książkach. Są eliksirem pojącym nadzieją. To wielka sprawa.. Jedynie dusza wrażliwa i bogata w człowieczeństwo zdolna jest obdarzać bliźnich takim lekiem. Serdecznie pozdrawiamy, życzymy zdrowia i wszystkiego czego potrzeba, Mama z córką 🌻
Kasia D-P napisał/a 28 listopada 2020 o 03:09:
Ulubiona Autorko, ponieważ w kraju, w ktòrym obecnie mieszkam obchodzone jest właśnie święto Dziekczynienia (cudny pomysł, jeśli się pominie historyczne jego początki), postanowiłam i Pani podziękować za czynienie życia lepszym za pomocą wspaniałej literatury; bohateròw, ktòrych chciałoby się mieć za przyjaciòł na jawie; za szerzenie dobroci, życzliwosci i przesłania, że aby w pełni żyć, trzeba skupiać się na innych. Dziękuję. A teraz pytanie do Pani Ani z Zielonego Wzgórza: jak poszło kolokwium z logiki? Co do pytań stawianych przez Panią, to w moim przypadku jest tak, że są postacie, ktòre polubiłam od razu (jak Gabrysia, Jej mama, czy Robrojek) i nic się mòj stosunek do nich nie zmienił z biegiem lat; są takie, ktòre mnie smutkiem napawały (na przykład Tygrysek), ale gdy dojrzały, zaczęłam je lubić; są oczywiście i takie, o ktòrych wiem, że nie dam rady ich polubić, bo nie widzę w nich chęci zmiany (np. Janusz Pyziak wraz z siostrą). To taka kròtka odpowiedź.
Ulubiona Autorko, ponieważ w kraju, w ktòrym obecnie mieszkam obchodzone jest właśnie święto Dziekczynienia (cudny pomysł, jeśli się pominie historyczne jego początki), postanowiłam i Pani podziękować za czynienie życia lepszym za pomocą wspaniałej literatury; bohateròw, ktòrych chciałoby się mieć za przyjaciòł na jawie; za szerzenie dobroci, życzliwosci i przesłania, że aby w pełni żyć, trzeba skupiać się na innych. Dziękuję. A teraz pytanie do Pani Ani z Zielonego Wzgórza: jak poszło kolokwium z logiki? Co do pytań stawianych przez Panią, to w moim przypadku jest tak, że są postacie, ktòre polubiłam od razu (jak Gabrysia, Jej mama, czy Robrojek) i nic się mòj stosunek do nich nie zmienił z biegiem lat; są takie, ktòre mnie smutkiem napawały (na przykład Tygrysek), ale gdy dojrzały, zaczęłam je lubić; są oczywiście i takie, o ktòrych wiem, że nie dam rady ich polubić, bo nie widzę w nich chęci zmiany (np. Janusz Pyziak wraz z siostrą). To taka kròtka odpowiedź.
Joanna z Kielce napisał/a 28 listopada 2020 o 01:13:
Jak widzę telefon chce być ode mnie mądrzejszy i sam wpisuje wyrazy. Przepraszam za brak stylu w wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie.
Jak widzę telefon chce być ode mnie mądrzejszy i sam wpisuje wyrazy. Przepraszam za brak stylu w wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie.
Joanna z Kielce napisał/a 27 listopada 2020 o 22:56:
Kochana Pani Małgosiu, z radością przeczytałam tutaj temat Kalamburki. To zdecydowanie moja ulubiona cześć sagi. Jest wybitna. Wprawdzie nie jestem niestety krytykiem literackim, piszę, jako czytelniczka. Kalamburka zachwyciła od pierwszego opisu Poznania, aż po opis ostatniego dnia roku , dniu narodzin Mili i dniu narodzin nowej Gizeli i końca Jej smutnej samotności. Czytałam Kalamburkę wielokrotnie. Czasem zgodnie z kolejnością, a czasem odwrotnie. To jest moim zdaniem arcydzieło. Dziękuję za nie. Resztę Jezycjado-Bukoliady tez kocham, ale Kalamburka jest ta częścią ukochaną. Pozdrawiam wszystkich!
Kochana Pani Małgosiu, z radością przeczytałam tutaj temat Kalamburki. To zdecydowanie moja ulubiona cześć sagi. Jest wybitna. Wprawdzie nie jestem niestety krytykiem literackim, piszę, jako czytelniczka. Kalamburka zachwyciła od pierwszego opisu Poznania, aż po opis ostatniego dnia roku , dniu narodzin Mili i dniu narodzin nowej Gizeli i końca Jej smutnej samotności. Czytałam Kalamburkę wielokrotnie. Czasem zgodnie z kolejnością, a czasem odwrotnie. To jest moim zdaniem arcydzieło. Dziękuję za nie. Resztę Jezycjado-Bukoliady tez kocham, ale Kalamburka jest ta częścią ukochaną. Pozdrawiam wszystkich!
Ola z Lublin napisał/a 27 listopada 2020 o 12:42:
Droga MM, ja tak zupełnie z innej beczki, ale bardzo jestem ciekawa. Wiemy mniej więcej, jacy są Pani książkowi ulubieńcy, a jak jest z filmami? Czy posiada Pani jakieś najulubieńsze produkcje, do których Pani chętnie powraca? Ukłony i uściski
Droga MM, ja tak zupełnie z innej beczki, ale bardzo jestem ciekawa. Wiemy mniej więcej, jacy są Pani książkowi ulubieńcy, a jak jest z filmami? Czy posiada Pani jakieś najulubieńsze produkcje, do których Pani chętnie powraca? Ukłony i uściski
Małgorzata z Poznań napisał/a 26 listopada 2020 o 21:23:
Dzień dobry. Bardzo proszę o wydanie Chucherka przed Bożym Narodzeniem. Byłby to idealny prezent dla mojej mamy, siostry a nawet taty. Pani książki są lekarstwem na jesienną chandrę i kwarantannę. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i sił do napisania jeszcze wielu książek Małgorzata
Dzień dobry. Bardzo proszę o wydanie Chucherka przed Bożym Narodzeniem. Byłby to idealny prezent dla mojej mamy, siostry a nawet taty. Pani książki są lekarstwem na jesienną chandrę i kwarantannę. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i sił do napisania jeszcze wielu książek Małgorzata
Dominika Now. z Wrocław napisał/a 25 listopada 2020 o 19:06:
Kochana Pani Małgosiu! Jak to dobrze, że Pani jest. Chociaż nie znamy się osobiście;), jest Pani jedną z ważniejszych osób w moim życiu. Takich, które miały ważny wpływ na moje życie. Czytam Pani książki od 33 lat:). Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją "fortyfikacją":). Zawsze byłam jej ciekawa. Jest Pani bardzo wielkoduszna. To dobry pomysł z tą stroną. Przepiękny patchwork. Jako że jestem mamą dzieci dorastających, dziękuję za ostatnie książki o dorastających bohaterach... Musierowicz krzepi. I uzdrawia;) Pozdrawiam serdecznie
Kochana Pani Małgosiu! Jak to dobrze, że Pani jest. Chociaż nie znamy się osobiście;), jest Pani jedną z ważniejszych osób w moim życiu. Takich, które miały ważny wpływ na moje życie. Czytam Pani książki od 33 lat:). Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją "fortyfikacją":). Zawsze byłam jej ciekawa. Jest Pani bardzo wielkoduszna. To dobry pomysł z tą stroną. Przepiękny patchwork. Jako że jestem mamą dzieci dorastających, dziękuję za ostatnie książki o dorastających bohaterach... Musierowicz krzepi. I uzdrawia;) Pozdrawiam serdecznie
Ania z Zielonego Wzgórza z Zielona Góra napisał/a 25 listopada 2020 o 00:29:
Dobry wieczór, jestem lekko podekscytowana czynnością, na którą (całkiem spontanicznie) właśnie się zdobyłam - pragnę przywitać wszystkich znajdujących się w tej przestrzeni internetowej. Bywających regularnie i też tych wpadających raz na jakiś czas, takich jak ja. Z tym, że ja dotychczas nie zostawiałam śladów po sobie – jedynie wchłaniałam dyskretnie piękne inspiracje literackie, malarskie, poetyckie i te całkiem codzienne od MM oraz od Gości.:) Listopadowe wieczory są w moim odczuciu tak monotonne, że wręcz rutyną stało się dla nich łamanie rutyny (och, chyba niemało mnie jeszcze czeka nauki na to jutrzejsze kolokwium z logiki!) – a to właśnie o to kolokwium się rozchodzi. Uciekając wzrokiem od męcząco białego ekranu z notatkami dotyczącymi obwersji czy innej konwersji, bez celu chłonęłam znajome elementy pokoju - jak spóźniający się zegar, kurcząca się świeczka, kolorowy cykl Jeżyc… Otóż to – właśnie na niej mój wzrok zatrzymał się ciut dłużej niż zwykle. Znajdująca się naprzeciw mnie (centralnie naprzeciw mej twarzy, nawet na jej poziomie!) seria pochłonęła dobrą godzinę, a ja tylko podeszłam do regału i wyciągnęłam losową część (Nutrię i Nerwusa) na losowej stronie (nocne zwierzenia sióstr)… I tak jakoś mnie naszło, by podzielić się moimi zmiennymi (ale niezmiennie cudownymi) emocjami wobec Jeżycjady, z kimś innym niż Mama i niż parę dobrych ludzi, które (całkiem nieświadomie) emanują ESD. Otworzyłam tę stronę, przeczytałam parę zaległych wpisów MM, pozachwycałam się znajomymi książkami na regałach, zamyśliłam przy Staffie, uśmiechnęłam do forumowiczów i postanowiłam stać się jedną z nich. Choćby czasami. By wpleść w mój (może zbyt przydługi, wybaczcie) monolog element dialogiczny, postanawiam zapytać każdego, kto ma ochotę odpowiedzieć: Ile czasu zwykle upływa w Waszym przypadku, by zmienić stosunek do konkretnego bohatera Jeżycjady?, np. przestać utożsamiać się z kimś, a może zacząć rozumieć tok rozumowania któregoś z bohaterów? To, że do pewnych osób na konkretnych etapach życia pałamy większą... Czytaj więcej
Dobry wieczór, jestem lekko podekscytowana czynnością, na którą (całkiem spontanicznie) właśnie się zdobyłam - pragnę przywitać wszystkich znajdujących się w tej przestrzeni internetowej. Bywających regularnie i też tych wpadających raz na jakiś czas, takich jak ja. Z tym, że ja dotychczas nie zostawiałam śladów po sobie – jedynie wchłaniałam dyskretnie piękne inspiracje literackie, malarskie, poetyckie i te całkiem codzienne od MM oraz od Gości.:) Listopadowe wieczory są w moim odczuciu tak monotonne, że wręcz rutyną stało się dla nich łamanie rutyny (och, chyba niemało mnie jeszcze czeka nauki na to jutrzejsze kolokwium z logiki!) – a to właśnie o to kolokwium się rozchodzi. Uciekając wzrokiem od męcząco białego ekranu z notatkami dotyczącymi obwersji czy innej konwersji, bez celu chłonęłam znajome elementy pokoju - jak spóźniający się zegar, kurcząca się świeczka, kolorowy cykl Jeżyc… Otóż to – właśnie na niej mój wzrok zatrzymał się ciut dłużej niż zwykle. Znajdująca się naprzeciw mnie (centralnie naprzeciw mej twarzy, nawet na jej poziomie!) seria pochłonęła dobrą godzinę, a ja tylko podeszłam do regału i wyciągnęłam losową część (Nutrię i Nerwusa) na losowej stronie (nocne zwierzenia sióstr)… I tak jakoś mnie naszło, by podzielić się moimi zmiennymi (ale niezmiennie cudownymi) emocjami wobec Jeżycjady, z kimś innym niż Mama i niż parę dobrych ludzi, które (całkiem nieświadomie) emanują ESD. Otworzyłam tę stronę, przeczytałam parę zaległych wpisów MM, pozachwycałam się znajomymi książkami na regałach, zamyśliłam przy Staffie, uśmiechnęłam do forumowiczów i postanowiłam stać się jedną z nich. Choćby czasami. By wpleść w mój (może zbyt przydługi, wybaczcie) monolog element dialogiczny, postanawiam zapytać każdego, kto ma ochotę odpowiedzieć: Ile czasu zwykle upływa w Waszym przypadku, by zmienić stosunek do konkretnego bohatera Jeżycjady?, np. przestać utożsamiać się z kimś, a może zacząć rozumieć tok rozumowania któregoś z bohaterów? To, że do pewnych osób na konkretnych etapach życia pałamy większą sympatią – rozumiem/ utożsamiam się. Jednak jak często te „etapy” się u Was zmieniają? A może wcale nie czujecie zmienności w kontekście Jeżycjady, może jej niepodważalna aura zatrzymuje czas niezależenie od jakichkolwiek czynników zewnętrznych? ściskam z gwieździstej Zielonej Góry dobrej nocy, Ania G.