Księga gości

 
 
ARCHIWUM WPISÓW


.
4436 wpisów.
Marta a w zasadzie Kurka Domowa z Kraków napisał/a 26 lipca 2022 o 16:53:
U nas też" Małomówny "...był spakowany do plecaka .Niestety nie pojedzie z nami nad morze. Nie wytrzymałyśmy z córką i przeczytałyśmy w domu przed wyjazdem. Czytałyśmy na głos śmiejąc się przy tym nieprzytomnie.Niektóre dialogi ćwiczyłyśmy po parę razy. Czytałyśmy bowiem z aktorską intonacją tzn.starałyśmy się i to dopiero było śmieszne. Teraz czytamy"Idę Sierpniową" . Podoba się również ale co jakiś czas córeczka pyta czy Franuś też tu będzie bo bardzo za nim tęskni. Ach i dodam że Ala kategorycznie odmówiła jedzenia Franusiów zarówno dużych jak i małych do odwołania. Pozdrawiamy wszystkich wakacyjnie .
U nas też" Małomówny "...był spakowany do plecaka .Niestety nie pojedzie z nami nad morze. Nie wytrzymałyśmy z córką i przeczytałyśmy w domu przed wyjazdem. Czytałyśmy na głos śmiejąc się przy tym nieprzytomnie.Niektóre dialogi ćwiczyłyśmy po parę razy. Czytałyśmy bowiem z aktorską intonacją tzn.starałyśmy się i to dopiero było śmieszne. Teraz czytamy"Idę Sierpniową" . Podoba się również ale co jakiś czas córeczka pyta czy Franuś też tu będzie bo bardzo za nim tęskni. Ach i dodam że Ala kategorycznie odmówiła jedzenia Franusiów zarówno dużych jak i małych do odwołania. Pozdrawiamy wszystkich wakacyjnie .
Anette napisał/a 5 lipca 2022 o 17:47:
Jakie piękne te wakacyjne wpisy w Księdze Gości, pełne wdzięczności dla naszej Autorki :) Ja przy Idusi nie jestem w stanie oddać się błogiemu lenistwu i wrócić do kontemplacyjnego czytania Jeżycjady, ale cały czas mam ją w głowie - a to w czasie upałów myślałam intensywnie o Nutrii i Nerwusie, a to widząc rosnące jabłka przychodzi mi na myśl sad Florków, a dziś z ukojeniem słuchając padającego deszczu myślałam oczywiście o "Idzie sierpniowej" ;)
Jakie piękne te wakacyjne wpisy w Księdze Gości, pełne wdzięczności dla naszej Autorki :) Ja przy Idusi nie jestem w stanie oddać się błogiemu lenistwu i wrócić do kontemplacyjnego czytania Jeżycjady, ale cały czas mam ją w głowie - a to w czasie upałów myślałam intensywnie o Nutrii i Nerwusie, a to widząc rosnące jabłka przychodzi mi na myśl sad Florków, a dziś z ukojeniem słuchając padającego deszczu myślałam oczywiście o "Idzie sierpniowej" ;)
Małgorzata z Gdańsk napisał/a 5 lipca 2022 o 10:01:
Dziś, w uroczej miejscowości Koutzoura na Krecie wyjęłam z plecaka Małomównego i rodzinę (wyd 1990-poprawione:(). Czytałam na głos córkom ( Janka 11lat,Tosia 9 lat). I.... żyjemy losami Ptaszkowskich i Śmietankowa. Janka ma pretensje dlaczego nie wzięłam całej Jeżycjady na wakacje. Miałam ciche marzenie,że dziewczynkom ,tak jak i mnie Borejkowie i reszta będą towarzyszyć w życiu i chyba się zaczyna ziszczać. Dziękuję. Pani Małgorzato, jest Pani moją Guru. Namaste:)
Dziś, w uroczej miejscowości Koutzoura na Krecie wyjęłam z plecaka Małomównego i rodzinę (wyd 1990-poprawione:(). Czytałam na głos córkom ( Janka 11lat,Tosia 9 lat). I.... żyjemy losami Ptaszkowskich i Śmietankowa. Janka ma pretensje dlaczego nie wzięłam całej Jeżycjady na wakacje. Miałam ciche marzenie,że dziewczynkom ,tak jak i mnie Borejkowie i reszta będą towarzyszyć w życiu i chyba się zaczyna ziszczać. Dziękuję. Pani Małgorzato, jest Pani moją Guru. Namaste:)
Katarzyna z Bydgoszcz napisał/a 3 lipca 2022 o 20:21:
Miła Pani Małgosiu, Właśnie przed chwilą komputer połknął częściowo napisany tekst. Trudno, napiszę to jeszcze raz, może dostanie Pani obie wersje. Mimo, że dawno wyrosłam z wieku lat ...nastu, wciąż czytuję Jeżycjadę -żeby poprawić sobie humor, pobyć wśród sympatycznych ludzi, spojrzeć z optymizmem na "jakiś taki nie taki ten byt". Jednak po ponownej lekturze biograficznej książki "Tym razem serio" przyszło mi do głowy, żeby podzielić się z Panią refleksją nad wydarzeniami, które miały miejsce. Nasze Mamy studiowały na tym samym kierunku (Uniwersytet Poznański, medycyna, stomatologia) w tym samym okresie. Rodzice znaleźli się w Poznaniu po Powstaniu Warszawskim, zaliczono im trzy lata studiów w Szkole Zaorskiego- Mama uzyskała dyplom w 1946 roku. Niestety, nie pamiętała już koleżanek z roku ani z pracy w klinice. Urodziłam się w 1948 roku na Polnej. W 1952 roku Rodzice przeprowadzili się do Bydgoszczy. Z Poznaniem zaprzyjaźniłam się w 1966 roku, kiedy zaczęłam studia na filologii angielskiej. W marcu '68 po raz pierwszy zetknęłam się z nazwiskiem Barańczak. Zaimponował mi chłopak odwagą - teraz mamy w domu całą półkę z Jego książkami. W czasie studiów pomieszkiwałam na Mylnej (Jeżyce!), i prawie wszystkie opisane przez Panią ulice i kamienice znam. Jeszcze jeden fakt powoduje, że myślę, że mamy podobne doświadczenia - moi Rodzice chorowali wiele lat na tę samą chorobę, która męczyła Pani brata, a jako, że podobno nie jest ona dziedziczna, tylko może być "rodzinna", to mnie też dopadła. Prawda, że plączą się życiorysy? Chyba teraz wezmę do ręki któryś z tomików Jeżycjady i przy herbatce wpadnę w pogodny nastrój. Serdecznie Panią pozdrawiam. Katarzyna W.
Miła Pani Małgosiu, Właśnie przed chwilą komputer połknął częściowo napisany tekst. Trudno, napiszę to jeszcze raz, może dostanie Pani obie wersje. Mimo, że dawno wyrosłam z wieku lat ...nastu, wciąż czytuję Jeżycjadę -żeby poprawić sobie humor, pobyć wśród sympatycznych ludzi, spojrzeć z optymizmem na "jakiś taki nie taki ten byt". Jednak po ponownej lekturze biograficznej książki "Tym razem serio" przyszło mi do głowy, żeby podzielić się z Panią refleksją nad wydarzeniami, które miały miejsce. Nasze Mamy studiowały na tym samym kierunku (Uniwersytet Poznański, medycyna, stomatologia) w tym samym okresie. Rodzice znaleźli się w Poznaniu po Powstaniu Warszawskim, zaliczono im trzy lata studiów w Szkole Zaorskiego- Mama uzyskała dyplom w 1946 roku. Niestety, nie pamiętała już koleżanek z roku ani z pracy w klinice. Urodziłam się w 1948 roku na Polnej. W 1952 roku Rodzice przeprowadzili się do Bydgoszczy. Z Poznaniem zaprzyjaźniłam się w 1966 roku, kiedy zaczęłam studia na filologii angielskiej. W marcu '68 po raz pierwszy zetknęłam się z nazwiskiem Barańczak. Zaimponował mi chłopak odwagą - teraz mamy w domu całą półkę z Jego książkami. W czasie studiów pomieszkiwałam na Mylnej (Jeżyce!), i prawie wszystkie opisane przez Panią ulice i kamienice znam. Jeszcze jeden fakt powoduje, że myślę, że mamy podobne doświadczenia - moi Rodzice chorowali wiele lat na tę samą chorobę, która męczyła Pani brata, a jako, że podobno nie jest ona dziedziczna, tylko może być "rodzinna", to mnie też dopadła. Prawda, że plączą się życiorysy? Chyba teraz wezmę do ręki któryś z tomików Jeżycjady i przy herbatce wpadnę w pogodny nastrój. Serdecznie Panią pozdrawiam. Katarzyna W.
Joanna z Warszawa napisał/a 1 lipca 2022 o 23:31:
Szanowna Pani Małgorzato! Czytam Pani książki od 25 lat. Jakoś tak w połowie lat 90. XX wieku, kiedy byłam nastoletnią dziewczynką, zaczęła mi je dawać na różne okazje moja ciocia. Nota bene poznanianka. Nota bene Małgorzata. ;-) Ale ja na początku grzecznie dziękowałam, po czym odkładałam książki na półkę. I wtedy zaczęłam obserwować ciekawe zjawisko. Po kolejne tomy Jeżycjady zaczęła sięgać moja babcia. Czytała i zaśmiewała się. ;-) A ja na nią patrzyłam wielkimi oczami i miałam w głowie znak zapytania. I w końcu sięgnęłam po Jeżycjadę! Tylko nie pamiętam od którego tomu zaczęłam... Pewnie od „Szóstej Klepki”. I poleciało! Czytałam i czytałam. Było mi całkiem dobrze z tym, że miałam tyle zaległości, bo czytało mi się cudownie. Tylko około 2010 roku zapauzowałam, bo miałam dużo obowiązków jako mama. Ale od dwóch lat czytam Jeżycjadę znowu, po trochu. Właśnie jestem w połowie „McDusi”. :-) A wszystkie kolejne tomy już czekają na mnie na półce. :-D Historia lubi się powtarzać. Szczególnie w jednej rodzinie. ;-) Wiedząc już, jak bogaty jest świat Jeżycjady, starałam się namówić moją starszą córkę, żeby zaczęła czytać Jeżycjadę, albo żebym chociaż mogła jej poczytać. Nie. Córka nie chciała. Przełom nastąpił, gdy rok temu – w trzeciej klasie lekturą był „Małomówny i Rodzina”. Po przeczytaniu córka zapytała: „Mamo, a czy można gdzieś przeczytać o dalszych losach tej rodziny?”. No to chwyciłyśmy za „Nutrię i Nerwusa”. I tak czytamy. :-) Aktualnie jesteśmy na „Kalamburce”. A w międzyczasie w wieczorne słuchanie Jeżycjady wciągnęła się moja młodsza córka. Ona uwielbia słuchać różnych historii. :-) Wieczorami czytamy córkom na zmianę – mój mąż i ja. I mój mąż też wsiąkł. ;-) Tylko mój najstarszy syn nie jest zainteresowany Jeżycjadą. (O ile zawsze mnie jeżyło nazywanie Pani książek „powieściami dla dziewcząt”, o tyle muszę przyznać patrząc na syna, że chyba faktycznie chłopców nie... Czytaj więcej
Szanowna Pani Małgorzato! Czytam Pani książki od 25 lat. Jakoś tak w połowie lat 90. XX wieku, kiedy byłam nastoletnią dziewczynką, zaczęła mi je dawać na różne okazje moja ciocia. Nota bene poznanianka. Nota bene Małgorzata. ;-) Ale ja na początku grzecznie dziękowałam, po czym odkładałam książki na półkę. I wtedy zaczęłam obserwować ciekawe zjawisko. Po kolejne tomy Jeżycjady zaczęła sięgać moja babcia. Czytała i zaśmiewała się. ;-) A ja na nią patrzyłam wielkimi oczami i miałam w głowie znak zapytania. I w końcu sięgnęłam po Jeżycjadę! Tylko nie pamiętam od którego tomu zaczęłam... Pewnie od „Szóstej Klepki”. I poleciało! Czytałam i czytałam. Było mi całkiem dobrze z tym, że miałam tyle zaległości, bo czytało mi się cudownie. Tylko około 2010 roku zapauzowałam, bo miałam dużo obowiązków jako mama. Ale od dwóch lat czytam Jeżycjadę znowu, po trochu. Właśnie jestem w połowie „McDusi”. :-) A wszystkie kolejne tomy już czekają na mnie na półce. :-D Historia lubi się powtarzać. Szczególnie w jednej rodzinie. ;-) Wiedząc już, jak bogaty jest świat Jeżycjady, starałam się namówić moją starszą córkę, żeby zaczęła czytać Jeżycjadę, albo żebym chociaż mogła jej poczytać. Nie. Córka nie chciała. Przełom nastąpił, gdy rok temu – w trzeciej klasie lekturą był „Małomówny i Rodzina”. Po przeczytaniu córka zapytała: „Mamo, a czy można gdzieś przeczytać o dalszych losach tej rodziny?”. No to chwyciłyśmy za „Nutrię i Nerwusa”. I tak czytamy. :-) Aktualnie jesteśmy na „Kalamburce”. A w międzyczasie w wieczorne słuchanie Jeżycjady wciągnęła się moja młodsza córka. Ona uwielbia słuchać różnych historii. :-) Wieczorami czytamy córkom na zmianę – mój mąż i ja. I mój mąż też wsiąkł. ;-) Tylko mój najstarszy syn nie jest zainteresowany Jeżycjadą. (O ile zawsze mnie jeżyło nazywanie Pani książek „powieściami dla dziewcząt”, o tyle muszę przyznać patrząc na syna, że chyba faktycznie chłopców nie bardzo interesuje śledzenie zawiłych losów członków dużej rodziny...) Bardzo Pani dziękuję za wszystkie Pani książki! Od 25 lat dają mi nadzieję, otuchę, podnoszą na duchu, dają bezpieczny świat, do którego mogę wejść, kiedy chcę i bawią do łez. DZIĘKUJĘ!
Dagmara z Opole napisał/a 1 lipca 2022 o 12:20:
Wczoraj pomknęłam do empiku po świeżo zakupione oba tomy "Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę!". Nie mogąc się doczekać, wyjęłam smakowity tom pierwszy już w autobusie. Obok mnie siedziała pewna Pani wraz z swym synkiem, który widząc na chodniku gołębia, głośno zakrzyknął i wybuchł perlistym śmiechem. Jak można się domyślić dźwięk ten zdołał mnie na moment oderwać od książki i spojrzałam z uśmiechem na młodego człowieka. Jego mama widząc uśmiech (a nie, o zgrozo zgorszenie) również się uśmiechnęła i powiedziała nieśmiało, że mam piękną książkę i że to chyba jakaś nowość. Zbita z tropu, uśmiechnęłam się i zaczęłam tłumaczyć co za książka, na co Pani do mnie mówi "och tak, oczywiście, że znam Małgorzatę Musierowicz, właśnie kończę czytać Jeżycjadę". Ze zdumienia otworzyłam oczy, ponieważ ja skończyłam (nie zliczę już po raz który) czytać całą serię tydzień temu. Wymieniłyśmy się poglądami odnośnie ulubionych postaci i części - wiadomo, że doszłyśmy do tego samego wniosku- nie da się mieć jednej ulubionej, wszystkie kocha się tak samo! Kończąc tą przydługą opowieść, chciałam Pani podziękować z całego serca za Jeżycjadę, dzięki, której nauczyłam się wielu rzeczy, sięgnęłam po cudowne lektury i poznałam nową koleżankę w autobusie. Życzę Pani dużo ciepła i uśmiechu pozdrawiam <3
Wczoraj pomknęłam do empiku po świeżo zakupione oba tomy "Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę!". Nie mogąc się doczekać, wyjęłam smakowity tom pierwszy już w autobusie. Obok mnie siedziała pewna Pani wraz z swym synkiem, który widząc na chodniku gołębia, głośno zakrzyknął i wybuchł perlistym śmiechem. Jak można się domyślić dźwięk ten zdołał mnie na moment oderwać od książki i spojrzałam z uśmiechem na młodego człowieka. Jego mama widząc uśmiech (a nie, o zgrozo zgorszenie) również się uśmiechnęła i powiedziała nieśmiało, że mam piękną książkę i że to chyba jakaś nowość. Zbita z tropu, uśmiechnęłam się i zaczęłam tłumaczyć co za książka, na co Pani do mnie mówi "och tak, oczywiście, że znam Małgorzatę Musierowicz, właśnie kończę czytać Jeżycjadę". Ze zdumienia otworzyłam oczy, ponieważ ja skończyłam (nie zliczę już po raz który) czytać całą serię tydzień temu. Wymieniłyśmy się poglądami odnośnie ulubionych postaci i części - wiadomo, że doszłyśmy do tego samego wniosku- nie da się mieć jednej ulubionej, wszystkie kocha się tak samo! Kończąc tą przydługą opowieść, chciałam Pani podziękować z całego serca za Jeżycjadę, dzięki, której nauczyłam się wielu rzeczy, sięgnęłam po cudowne lektury i poznałam nową koleżankę w autobusie. Życzę Pani dużo ciepła i uśmiechu pozdrawiam <3
Wisienka napisał/a 30 czerwca 2022 o 11:33:
I znów lato, znów wakacje, które to już? Jeśli liczyć lata szkolne to 33 i ciągle związane ze szkołą. I znów dziękuję pani Małgorzato. Tym razem za to, ze dzięki Pani można znów odkryć swoją wrażliwość, którą tak łatwo zakopać w tym smutnym i trudnym świecie. I za to, ze zaglądając do Jeżycjady, za każdym razem staję się odrobinę lepszym człowiekiem. To jest metafizyczne <3 Dziękuję i życzę przepięknego lata.
I znów lato, znów wakacje, które to już? Jeśli liczyć lata szkolne to 33 i ciągle związane ze szkołą. I znów dziękuję pani Małgorzato. Tym razem za to, ze dzięki Pani można znów odkryć swoją wrażliwość, którą tak łatwo zakopać w tym smutnym i trudnym świecie. I za to, ze zaglądając do Jeżycjady, za każdym razem staję się odrobinę lepszym człowiekiem. To jest metafizyczne <3 Dziękuję i życzę przepięknego lata.
Damian napisał/a 27 czerwca 2022 o 13:05:
Jak dobrze wiemy, mamy lato. Przyszło trochę czasu wolnego w moim życiu, a ostatni raz, kiedy przewracałem kartki Jeżycjady minęło ponad 10 lat. Pomknąłem któregoś dnia do biblioteki, poprosiłem o Szóstą Klepkę, bibliotekarka zapytała, czy aby nie jestem na to za stary. Powiedziałem, że na Jeżycjadę nikt nie jest za stary i czy masz lat 12, czy 80 - dalej znajdzie się miejsce przy Borejkowym stole. Czytanie idzie mi dość szybko, ale dziś czytając McDusię z oczu popłynęły łzy (śmierć Dmuchawca). Chciałem podziękować z całego serca Pani Małgorzacie - za to, że dała mi tyle książkowych przeżyć, za te emocje, za to, że przy stole na Roosevelta 5 znajduję pokój ducha, wyciszenie, zrozumienie, kiedyś w dzieciństwie bardzo potrzebne, aż po dziś dzień, gdy kończę lat 27. <3
Jak dobrze wiemy, mamy lato. Przyszło trochę czasu wolnego w moim życiu, a ostatni raz, kiedy przewracałem kartki Jeżycjady minęło ponad 10 lat. Pomknąłem któregoś dnia do biblioteki, poprosiłem o Szóstą Klepkę, bibliotekarka zapytała, czy aby nie jestem na to za stary. Powiedziałem, że na Jeżycjadę nikt nie jest za stary i czy masz lat 12, czy 80 - dalej znajdzie się miejsce przy Borejkowym stole. Czytanie idzie mi dość szybko, ale dziś czytając McDusię z oczu popłynęły łzy (śmierć Dmuchawca). Chciałem podziękować z całego serca Pani Małgorzacie - za to, że dała mi tyle książkowych przeżyć, za te emocje, za to, że przy stole na Roosevelta 5 znajduję pokój ducha, wyciszenie, zrozumienie, kiedyś w dzieciństwie bardzo potrzebne, aż po dziś dzień, gdy kończę lat 27. <3
Jakub z Montreal napisał/a 24 czerwca 2022 o 15:59:
Pamiętam o naszej drogiej pani Małgorzacie i o wszystkich znajomych z księgi gości na tej szczególnej drodze do Santiago.Trochę łatwiej niż w wierszu kierując się gwiazdami.Pozdrawiam serdecznie.
Pamiętam o naszej drogiej pani Małgorzacie i o wszystkich znajomych z księgi gości na tej szczególnej drodze do Santiago.Trochę łatwiej niż w wierszu kierując się gwiazdami.Pozdrawiam serdecznie.
Kinga z Kielce napisał/a 23 czerwca 2022 o 23:12:
Witam zobaczyłam dziś ilustracje z wpisu z Dnia Dziecka a tam dwóch chłopców.. Identyczni jak moi synowie. W tym samym wieku tak samo wyglądają jak na zdjęciu Pani Małgosiu Dziękuję jako dziecko i nastolatka pochłaniałam Pani książki ❤️
Witam zobaczyłam dziś ilustracje z wpisu z Dnia Dziecka a tam dwóch chłopców.. Identyczni jak moi synowie. W tym samym wieku tak samo wyglądają jak na zdjęciu Pani Małgosiu Dziękuję jako dziecko i nastolatka pochłaniałam Pani książki ❤️
Ewelina napisał/a 22 czerwca 2022 o 10:24:
Kochana Autorko! 4 miesiące temu na świat przyszła nasza córka. Długo z mężem nie mogliśmy się zdecydować jak ją nazwać. Będąc w ciąży po raz kolejny wróciłam do czytania Jeżycjady. Czasami przed spaniem kolejne rozdziały na głos czytał mój mąż. Po jakimś czasie już wiedzieliśmy - to maleństwo o ciemnych oczach będzie miało na imię Gabriela. Dziękujemy za całą serię i za to ile ciepła wnosi ona w nasze życie!
Kochana Autorko! 4 miesiące temu na świat przyszła nasza córka. Długo z mężem nie mogliśmy się zdecydować jak ją nazwać. Będąc w ciąży po raz kolejny wróciłam do czytania Jeżycjady. Czasami przed spaniem kolejne rozdziały na głos czytał mój mąż. Po jakimś czasie już wiedzieliśmy - to maleństwo o ciemnych oczach będzie miało na imię Gabriela. Dziękujemy za całą serię i za to ile ciepła wnosi ona w nasze życie!
Magda Z napisał/a 21 czerwca 2022 o 22:30:
Mamo Isi, nawet najpiękniejsze lato kiedyś się kończy:) A powroty bywają szczęśliwe:) \\ Moda modą, ale jak to mówiła siedemnastoletnia Gabrysia w KK "w nosie mam kolory ziemi".
Mamo Isi, nawet najpiękniejsze lato kiedyś się kończy:) A powroty bywają szczęśliwe:) \\ Moda modą, ale jak to mówiła siedemnastoletnia Gabrysia w KK "w nosie mam kolory ziemi".
mama Isi napisał/a 21 czerwca 2022 o 20:38:
Piękny wiersz i piękne tłumaczenie - dzięki za przypomnienie!/ Róże zaczęły kwitnąć; coż to za wspaniały, najpiękniejszy i niezastąpiony kwiat w ogrodzie. Nie pojmuję, dlaczego podobno wyszedł z mody. Jeżeli to prawda, to szanowna pani Moda może się wypchać ze swoimi pomysłami. / Już wakacje i znowu rozstanie na najmarniej dwa miesiące. Ech, smutno.
Piękny wiersz i piękne tłumaczenie - dzięki za przypomnienie!/ Róże zaczęły kwitnąć; coż to za wspaniały, najpiękniejszy i niezastąpiony kwiat w ogrodzie. Nie pojmuję, dlaczego podobno wyszedł z mody. Jeżeli to prawda, to szanowna pani Moda może się wypchać ze swoimi pomysłami. / Już wakacje i znowu rozstanie na najmarniej dwa miesiące. Ech, smutno.
Gosza z stalowa wola napisał/a 21 czerwca 2022 o 13:25:
Pani Małgosiu to fantastycznie że cała Jeżycjada ukaże się we Włoszech - gratulacje, życzę pięknego, słonecznego, letniego czasu... róże cudowne i ja w tym roku w ogródku mogę podziwiać i napawać się codziennie różami, o które tak pieczołowicie dba mama męża, mam nadzieję że z jej pomocą ale już pod moją ręką będą kwitły równie pięknie - złapałam ogrodowego bakcyla pozdrawiam serdecznie =)
Pani Małgosiu to fantastycznie że cała Jeżycjada ukaże się we Włoszech - gratulacje, życzę pięknego, słonecznego, letniego czasu... róże cudowne i ja w tym roku w ogródku mogę podziwiać i napawać się codziennie różami, o które tak pieczołowicie dba mama męża, mam nadzieję że z jej pomocą ale już pod moją ręką będą kwitły równie pięknie - złapałam ogrodowego bakcyla pozdrawiam serdecznie =)
Magdalena z Sosnowiec napisał/a 19 czerwca 2022 o 18:19:
Dzień dobry! Dopiero drugą moją Córkę Zosię udało mi się zarazić miłością do Pani książek i ich bohaterów. We wrześniu 2021r. postanowiłyśmy pojechać do Poznania na wycieczkę "śladami Jeżycjady". Wreszcie nadszedł ten czas, nagroda za ósmą klasę, upragniony odpoczynek i radość: 24 czerwca już będziemy w Poznaniu! Życzymy Pani i sobie (nie ma co ukrywać, że chyba nawet bardziej) następnych tak wspaniałych powieści! Magdalena Krauzowicz-Bryś
Dzień dobry! Dopiero drugą moją Córkę Zosię udało mi się zarazić miłością do Pani książek i ich bohaterów. We wrześniu 2021r. postanowiłyśmy pojechać do Poznania na wycieczkę "śladami Jeżycjady". Wreszcie nadszedł ten czas, nagroda za ósmą klasę, upragniony odpoczynek i radość: 24 czerwca już będziemy w Poznaniu! Życzymy Pani i sobie (nie ma co ukrywać, że chyba nawet bardziej) następnych tak wspaniałych powieści! Magdalena Krauzowicz-Bryś
Rozmaryn napisał/a 19 czerwca 2022 o 15:11:
Droga Pani Małgorzato, dziękuję za ilustracje do "Cynowego rycerzyka". Są kwintesencją lata. I przywołują wspomnienia z dzieciństwa. Życzę spokojnego, niezbyt upalnego lata w dobrym zdrowiu. A potem owoców, i w sensie dosłownym, i w przenośnym. Piszę to niezbyt altruistycznie, a Pani już na pewno domyśli się, o co chodzi. Nie jestem w tym życzeniu jedyna...
Droga Pani Małgorzato, dziękuję za ilustracje do "Cynowego rycerzyka". Są kwintesencją lata. I przywołują wspomnienia z dzieciństwa. Życzę spokojnego, niezbyt upalnego lata w dobrym zdrowiu. A potem owoców, i w sensie dosłownym, i w przenośnym. Piszę to niezbyt altruistycznie, a Pani już na pewno domyśli się, o co chodzi. Nie jestem w tym życzeniu jedyna...
Darek z Warszawa napisał/a 19 czerwca 2022 o 13:50:
Bez Pani, Polska literatura młodzieżowa nie byłaby jedną z najlepszych na świecie. Wbrew pozorom nie tylko dla dziewcząt:)
Bez Pani, Polska literatura młodzieżowa nie byłaby jedną z najlepszych na świecie. Wbrew pozorom nie tylko dla dziewcząt:)
Mimi M. napisał/a 19 czerwca 2022 o 00:06:
Pani Małgosiu, życzę błogiego letniego wypoczynku i samych szczęśliwych dróg, kryjących miłe niespodzianki za każdym zakrętem. Dziękuję za wszystkie zacytowane tu piękne wiersze - i Frosta, którego uwielbiam, i Goszczyńskiego, który obecnie wybrzmiewa z tym większą siłą... Życzę także wszystkim Drogim Księgowym udanego, owocnego wypoczynku :) Zgadzam się ze Zgredem, że droga nas kształtuje - jest wszakże metaforą naszego życia. "Navigare necesse est..."
Pani Małgosiu, życzę błogiego letniego wypoczynku i samych szczęśliwych dróg, kryjących miłe niespodzianki za każdym zakrętem. Dziękuję za wszystkie zacytowane tu piękne wiersze - i Frosta, którego uwielbiam, i Goszczyńskiego, który obecnie wybrzmiewa z tym większą siłą... Życzę także wszystkim Drogim Księgowym udanego, owocnego wypoczynku :) Zgadzam się ze Zgredem, że droga nas kształtuje - jest wszakże metaforą naszego życia. "Navigare necesse est..."
Iwona z Wrocław napisał/a 18 czerwca 2022 o 18:41:
Przypadkiem trafiłam na Pani stronę i nie mogę się oprzeć by nie podziękować za te wszystkie chwile spędzone nad Pani książkami :) Trafiłam tu poszukując pani książek - książek z "dzieciństwa" którymi zamiar mam zarazić właśnie swoją córkę. Dziękuję, że Pani była, jest i będzie. Serdecznie pozdrawiamy - obie :)
Przypadkiem trafiłam na Pani stronę i nie mogę się oprzeć by nie podziękować za te wszystkie chwile spędzone nad Pani książkami :) Trafiłam tu poszukując pani książek - książek z "dzieciństwa" którymi zamiar mam zarazić właśnie swoją córkę. Dziękuję, że Pani była, jest i będzie. Serdecznie pozdrawiamy - obie :)
Sondelani napisał/a 17 czerwca 2022 o 15:36:
Najmilsza DUA, dobrego odpoczynku i ciekawych przygód na „bocznych drogach” życzą Sondelanki z kwitnącego, letniego ogrodu.
Najmilsza DUA, dobrego odpoczynku i ciekawych przygód na „bocznych drogach” życzą Sondelanki z kwitnącego, letniego ogrodu.