ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Mój Apollinie! Jesteś naprawdę boski: jak Ty świetnie rozumiesz, o co chodzi!
Mój Apollinie! Jesteś naprawdę boski: jak Ty świetnie rozumiesz, o co chodzi!
No więc złożyłem niezapowiedzianą gospodarską wizytę w siedzibie muz. Rozmowy odbyły się w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Omawialiśmy palące problemy na odcinku kultury. Muzy powiedziały mi, że diabeł, czyli ten, który dzieli, tak śmiertelnych podzielił, że prawie niepodobna jest tworzyć tak, aby tego podziału nie pogłębiać. Powiedziałem im, że przekażę to Gromowładnemu, ale chyba nie będzie zachwycony, więc niech lepiej się postarają i coś wymyślą.
No więc złożyłem niezapowiedzianą gospodarską wizytę w siedzibie muz. Rozmowy odbyły się w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Omawialiśmy palące problemy na odcinku kultury. Muzy powiedziały mi, że diabeł, czyli ten, który dzieli, tak śmiertelnych podzielił, że prawie niepodobna jest tworzyć tak, aby tego podziału nie pogłębiać. Powiedziałem im, że przekażę to Gromowładnemu, ale chyba nie będzie zachwycony, więc niech lepiej się postarają i coś wymyślą.
Pewnie nic sobie nie myślą, mój boski Apollinie. Po prostu, jak to one, poddają się nastrojom chwili.
Pewnie nic sobie nie myślą, mój boski Apollinie. Po prostu, jak to one, poddają się nastrojom chwili.
Już ja sobie porozmawiam z muzami! Co one sobie myślą w ogóle?!
Już ja sobie porozmawiam z muzami! Co one sobie myślą w ogóle?!
Asiu Niemier (też z Poznania)- może po prostu dlatego Muzy moje teraz milczą, że nie mam już niemowląt do przewijania i wyżywienia? I nie ma już mojej Mamy, która powtarzała surowo: "Pisz, pisz! Praca jest lekarstwem na wszystko!". A może, po prostu, tak jak ja, Muzy nie znoszą narastającej atmosfery totalnego kłamstwa, hipokryzji i nachalnej propagandy? Kto by lubił takie paskudztwa?- Chyba tylko ich wytwórcy. Wiesz, do malowania - nawet niekoniecznie, ale do pisania trzeba mieć odpowiednie warunki. Duchowe! Jak tylko atmosfera się przeczyści, a przecież kiedyś musi, bo rzeczywistość jest na dłuższą metę silniejsza niż kłamstwo i pozory, Muzy się pewnie ożywią i przemówią. Miło mi, że tyle osób tęskni za efektami ich (i mojej) działalności i obiecuję o tym pamiętać! Pozdrawiam Cię równie słonecznie! PS. Twoje argumenty są bardzo mocne, dziękuję za to przywołanie do porządku!
Asiu Niemier (też z Poznania)- może po prostu dlatego Muzy moje teraz milczą, że nie mam już niemowląt do przewijania i wyżywienia? I nie ma już mojej Mamy, która powtarzała surowo: "Pisz, pisz! Praca jest lekarstwem na wszystko!". A może, po prostu, tak jak ja, Muzy nie znoszą narastającej atmosfery totalnego kłamstwa, hipokryzji i nachalnej propagandy? Kto by lubił takie paskudztwa?- Chyba tylko ich wytwórcy. Wiesz, do malowania - nawet niekoniecznie, ale do pisania trzeba mieć odpowiednie warunki. Duchowe! Jak tylko atmosfera się przeczyści, a przecież kiedyś musi, bo rzeczywistość jest na dłuższą metę silniejsza niż kłamstwo i pozory, Muzy się pewnie ożywią i przemówią. Miło mi, że tyle osób tęskni za efektami ich (i mojej) działalności i obiecuję o tym pamiętać! Pozdrawiam Cię równie słonecznie!
PS. Twoje argumenty są bardzo mocne, dziękuję za to przywołanie do porządku!
Patrycjo, miła poznańska pyreczko, jakże się cieszę, że choć trochę pomogłam! Dziękuję za te słowa. Mam nadzieję, że teraz, kiedy już oswoiłaś stan emigracji, życie zacznie wyglądać nieco weselej! Życzę Ci tego serdecznie! A zaglądaj do nas, zapraszam! My tu lubimy się przyjaźnić!
Patrycjo, miła poznańska pyreczko, jakże się cieszę, że choć trochę pomogłam! Dziękuję za te słowa. Mam nadzieję, że teraz, kiedy już oswoiłaś stan emigracji, życie zacznie wyglądać nieco weselej! Życzę Ci tego serdecznie! A zaglądaj do nas, zapraszam! My tu lubimy się przyjaźnić!
Witam. Chciałam z całego serca podziekowac Pani za to, ze jest i że napisała cudowne książki. Pochodze z Poznania. Jeżycki fyrtel jest mi bardzo dobrze znany. Niestety brak perspektyw, zmusił mnie do emigracji ponad 15 lat temu. Dzięki Pani książkom przetrwałam brak przyjaciół, gorsze momenty w życiu jak utrata pracy(wbrew pozorom emigracja nie jest taka super). Mimo wielu ciężkich momentów przetrwałam dzięki Jeżycjadzie. To ona podnosiła mnie na duchu. To ona przypominała mi o beztroskim dzieciństwie. To ona pomagała mi i dalej to robi gdy tęsknie za domem, a tęsknie często tylko staram się o tym za bardzo nie myśleć, żeby nie oszaleć. W pewnym sensie moge powiedzieć, że Jeżycjada uratowała mnie przed wiecznym smutkiem. Dziękuje za wszystko. Ściskam mocno. Poznańska pyra Patrycja
Witam. Chciałam z całego serca podziekowac Pani za to, ze jest i że napisała cudowne książki. Pochodze z Poznania. Jeżycki fyrtel jest mi bardzo dobrze znany. Niestety brak perspektyw, zmusił mnie do emigracji ponad 15 lat temu. Dzięki Pani książkom przetrwałam brak przyjaciół, gorsze momenty w życiu jak utrata pracy(wbrew pozorom emigracja nie jest taka super). Mimo wielu ciężkich momentów przetrwałam dzięki Jeżycjadzie. To ona podnosiła mnie na duchu. To ona przypominała mi o beztroskim dzieciństwie. To ona pomagała mi i dalej to robi gdy tęsknie za domem, a tęsknie często tylko staram się o tym za bardzo nie myśleć, żeby nie oszaleć. W pewnym sensie moge powiedzieć, że Jeżycjada uratowała mnie przed wiecznym smutkiem. Dziękuje za wszystko. Ściskam mocno. Poznańska pyra Patrycja
"Nie umiem żyć ze świadomością tego, co się dzieje. Tuż obok giną całe narody - a ja co? Przewijam dziecko i gotuję obiad. Mogę tylko dać składkę albo podpisać petycję. - Wiem - pokiwał głową Dmuchawiec. - Mnie tak samo dręczy ta moja bezsilność. Próbuję się pocieszać, robiąc, co się da. - A co się da? - To, co robisz. Żyć i działać. Ważne, żeby nie dla siebie, ale dla innych. To ma być - dla innych. Pomalutku, po troszeczku, po cegiełce - i już się coś buduje". Rozmowa Gabrieli z profesorem Dmuchawcem Pani Małgorzato....w tym kontekście nie rozumiem,dlaczego Muzy milczą w czasie wojny ...Potrzeba nam otuchy, zwykłej, ciepłej codzienności ku pokrzepieniu serc..... Jeśli to brak serca do pisania to rozumiem, jeśli upór, że czegoś nie wypada,bo czasy smutne-nie....Zawsze czasy są jakieś.....czy jak pusty talerz u Borejkow symbolizował komunistyczne represje,to było weselnej?Bardzo tęsknię za nowymi przygodami bohaterów Jezycjady.... To tak,jakby nie mieć wieści od kochanych przyjaciół od bardzo dawna.Pozdrawiam słonecznie 🌞 🌞🌞
"Nie umiem żyć ze świadomością tego, co się dzieje. Tuż obok giną całe narody - a ja co? Przewijam dziecko i gotuję obiad. Mogę tylko dać składkę albo podpisać petycję. - Wiem - pokiwał głową Dmuchawiec. - Mnie tak samo dręczy ta moja bezsilność. Próbuję się pocieszać, robiąc, co się da. - A co się da? - To, co robisz. Żyć i działać. Ważne, żeby nie dla siebie, ale dla innych. To ma być - dla innych. Pomalutku, po troszeczku, po cegiełce - i już się coś buduje".
Rozmowa Gabrieli z profesorem Dmuchawcem
Pani Małgorzato....w tym kontekście nie rozumiem,dlaczego Muzy milczą w czasie wojny
...Potrzeba nam otuchy, zwykłej, ciepłej codzienności ku pokrzepieniu serc..... Jeśli to brak serca do pisania to rozumiem, jeśli upór, że czegoś nie wypada,bo czasy smutne-nie....Zawsze czasy są jakieś.....czy jak pusty talerz u Borejkow symbolizował komunistyczne represje,to było weselnej?Bardzo tęsknię za nowymi przygodami bohaterów Jezycjady.... To tak,jakby nie mieć wieści od kochanych przyjaciół od bardzo dawna.Pozdrawiam słonecznie 🌞 🌞🌞
Ja również dziękuję z całego serca za link do nagrania siostry Małgorzaty - rozesłałam w świat i zamierzam sięgnąć po więcej
Ja również dziękuję z całego serca za link do nagrania siostry Małgorzaty - rozesłałam w świat i zamierzam sięgnąć po więcej
Blanko, cieszę się, że skorzystałaś z linka. A ja właśnie dziś dostałam prześliczny list od s. Małgorzaty. Co za pióro! Jaki dowcip i wdzięk! Wraz z listem przybyła książka s. Małgorzaty Borkowskiej: "Wiślanym szlakiem. Opowieść o jednookiej ksieni Mortęskiej"- i tu uwaga: ta opowieść jest napisana w całości przepiękną, szlachetną staropolszczyzną! Bardzo się nią zachwycam.
Blanko, cieszę się, że skorzystałaś z linka. A ja właśnie dziś dostałam prześliczny list od s. Małgorzaty. Co za pióro! Jaki dowcip i wdzięk! Wraz z listem przybyła książka s. Małgorzaty Borkowskiej: "Wiślanym szlakiem. Opowieść o jednookiej ksieni Mortęskiej"- i tu uwaga: ta opowieść jest napisana w całości przepiękną, szlachetną staropolszczyzną! Bardzo się nią zachwycam.
Przebóg! Jestem prawdziwie onieśmielona. Dziękuję Księdzu za uznanie, ale muszę wyznać, że troszkę się obawiam, czy figlarne książki moje sprostają takim okolicznościom. Myślę o tym z tremą. Bardzo serdecznie pozdrawiam Księdza, a dla miłych Czytelniczek Marii, Basi i Sylwii łączę podziękowania za dobre słowa. Plus uściski! Aha, Mario: odwagi! Uszy do góry! Będzie dobrze, zobaczysz! Matka wielodzietna Ci to mówi.:)
Przebóg!
Jestem prawdziwie onieśmielona. Dziękuję Księdzu za uznanie, ale muszę wyznać, że troszkę się obawiam, czy figlarne książki moje sprostają takim okolicznościom. Myślę o tym z tremą. Bardzo serdecznie pozdrawiam Księdza, a dla miłych Czytelniczek Marii, Basi i Sylwii łączę podziękowania za dobre słowa. Plus uściski! Aha, Mario: odwagi! Uszy do góry! Będzie dobrze, zobaczysz! Matka wielodzietna Ci to mówi.:)
Droga Pani Małgorzato. Jestem Księdzem i od lat Pani wiernym czytelnikiem. Krótko mówiąc, Pani literatura jest dla mnie odpoczynkiem i odejściem od pogmatwanego świata i osobistych problemów. Zaszczepiłem w moich uczniach miłość i sympatię do czytania i książek, a o Pani książkach mówię również na katechezie i w homiliach. Chciałbym do Pani napisać list, ale rozumiem potrzebę pewnego ukrycia się. Może będzie ku temu okazja. Wdzięczny za duchową i czytelnicza wspólnotę KS. Grzegorz z Żywca
Droga Pani Małgorzato. Jestem Księdzem i od lat Pani wiernym czytelnikiem. Krótko mówiąc, Pani literatura jest dla mnie odpoczynkiem i odejściem od pogmatwanego świata i osobistych problemów. Zaszczepiłem w moich uczniach miłość i sympatię do czytania i książek, a o Pani książkach mówię również na katechezie i w homiliach. Chciałbym do Pani napisać list, ale rozumiem potrzebę pewnego ukrycia się. Może będzie ku temu okazja. Wdzięczny za duchową i czytelnicza wspólnotę KS. Grzegorz z Żywca
Szanowna Pani Małgorzato! Tak się cieszę, że przemyśli Pani sprawę nowej książki. To daje mi nadzieję. Obecnie jestem w ciąży z moim drugim Maluszkiem, Pani dzieła niosły mnie przez najcięższe godziny mdłości i zwątpienia. Dla mnie, dla nas, młodych matek, młodych kobiet potrzebne są świadectwa odnajdywania światła w mroku. To właśnie odkrywałam w Pani książkach. Wierzę, że obecne mroki również miną i staram się z odwagą patrzeć w przyszłość. Nawet jeśli do "Chucherka" jeszcze daleko to dobrze jest mieć świadomość, że ono gdzieś tam dojrzewa :) Życzę wszystkiego dobrego na wszelkich Pani drogach i dziękuję za całe dobro wyświadczone mi i mojej Mamie (która pokazała mi Pani twórczość) w formie tych wspaniałych książek. Ich łagodne i głębokie treści na zawsze będą we mnie.
Szanowna Pani Małgorzato! Tak się cieszę, że przemyśli Pani sprawę nowej książki. To daje mi nadzieję. Obecnie jestem w ciąży z moim drugim Maluszkiem, Pani dzieła niosły mnie przez najcięższe godziny mdłości i zwątpienia.
Dla mnie, dla nas, młodych matek, młodych kobiet potrzebne są świadectwa odnajdywania światła w mroku. To właśnie odkrywałam w Pani książkach. Wierzę, że obecne mroki również miną i staram się z odwagą patrzeć w przyszłość. Nawet jeśli do "Chucherka" jeszcze daleko to dobrze jest mieć świadomość, że ono gdzieś tam dojrzewa :) Życzę wszystkiego dobrego na wszelkich Pani drogach i dziękuję za całe dobro wyświadczone mi i mojej Mamie (która pokazała mi Pani twórczość) w formie tych wspaniałych książek. Ich łagodne i głębokie treści na zawsze będą we mnie.
Pani Małgosiu, dziękuję za polecenie nagrań siostry Borkowskiej. Wspaniałe treści, zaiste. Ciepło pozdrawiam Panią, Adminkę i lud księgi.
Pani Małgosiu, dziękuję za polecenie nagrań siostry Borkowskiej. Wspaniałe treści, zaiste. Ciepło pozdrawiam Panią, Adminkę i lud księgi.
Pani Malgosiu..czytalam Jezycjade jako nastolatka. Dzis mam 46 lat od nastu lat mieszkam zagranica..chetnie wracam do Jezycjady..podnosi mnie na duchu..zwlaszcza kiedy tesknie za Polska a nie mam mozliwosci poleciec tam Poza tym pracowalam w Poznaniu w klinice na ul.Polnej takze ulicami Jezyc chodzilam czesto ☺ Pozdrawiam Pania serdecznie i dziekuje ze pisze Pani dla nas. B
Pani Malgosiu..czytalam Jezycjade jako nastolatka. Dzis mam 46 lat od nastu lat mieszkam zagranica..chetnie wracam do Jezycjady..podnosi mnie na duchu..zwlaszcza kiedy tesknie za Polska a nie mam mozliwosci poleciec tam
Poza tym pracowalam w Poznaniu w klinice na ul.Polnej takze ulicami Jezyc chodzilam czesto ☺ Pozdrawiam Pania serdecznie i dziekuje ze pisze Pani dla nas. B
Witam Szanowna Pani Małgosiu! Pozwolę sobie napisać kilka słów po odczytaniu Pani wpisu dotyczącego "Chucherka". Bardzo szanuję Pani wolę i daleka jestem od narzucania swojej komukolwiek, a Pani osobie, którą poważam i szanuję, w szczególności. Jednakże pozwolę sobie podzielić się refleksją wiernej czytelniczki - otóż chciałabym zauważyć, że oprócz sporej dawki humoru w Jeżycjadzie można znaleźć równie sporą (jeśli nie większą) dawkę mądrości życiowej. I obie te wartości dodają nam (czytelnikom) skrzydeł i sił. Nie wolno Pani zapominać o tym Pani Małgosiu. Pani humor nigdy nie był pustym śmiechem, ale dawką szczerej radości - jeśli jej w nas zabraknie, czym będziemy dzielić się z bliźnimi - tymi za wschodniej granicy również? Proszę jeszcze przemyśleć swoją decyzję patrząc przez pryzmat misji, jaką pełnią Pani książki - my ich naprawdę potrzebujemy i wyczekujemy! Serdecznie pozdrawiam :)
Witam Szanowna Pani Małgosiu!
Pozwolę sobie napisać kilka słów po odczytaniu Pani wpisu dotyczącego "Chucherka". Bardzo szanuję Pani wolę i daleka jestem od narzucania swojej komukolwiek, a Pani osobie, którą poważam i szanuję, w szczególności. Jednakże pozwolę sobie podzielić się refleksją wiernej czytelniczki - otóż chciałabym zauważyć, że oprócz sporej dawki humoru w Jeżycjadzie można znaleźć równie sporą (jeśli nie większą) dawkę mądrości życiowej. I obie te wartości dodają nam (czytelnikom) skrzydeł i sił. Nie wolno Pani zapominać o tym Pani Małgosiu. Pani humor nigdy nie był pustym śmiechem, ale dawką szczerej radości - jeśli jej w nas zabraknie, czym będziemy dzielić się z bliźnimi - tymi za wschodniej granicy również? Proszę jeszcze przemyśleć swoją decyzję patrząc przez pryzmat misji, jaką pełnią Pani książki - my ich naprawdę potrzebujemy i wyczekujemy! Serdecznie pozdrawiam :)
Kobieta Pierwotna dziękuje za te dobre słowa. :) Dobranoc wszystkim!
Kobieta Pierwotna dziękuje za te dobre słowa. :)
Dobranoc wszystkim!
Mnie też niejednokrotnie, w różnych życiowych terminach Jeżycjada krzepiła i dodawała ducha. Ja to widzę tak, że nasza Gospodyni, niczym Kobieta Pierwotna (przepraszam, ale zapadło mi to w pamięć po przeczytaniu słowotoku Idy), roznieca nam, czytelnikom, ognisko lub też ogień w kominku, a istoty ludzkie, spragnione ciepła, bezpieczeństwa i wspólnoty, a także strawy duchowej, zbiegły się i ani myślą się rozejść.
Mnie też niejednokrotnie, w różnych życiowych terminach Jeżycjada krzepiła i dodawała ducha. Ja to widzę tak, że nasza Gospodyni, niczym Kobieta Pierwotna (przepraszam, ale zapadło mi to w pamięć po przeczytaniu słowotoku Idy), roznieca nam, czytelnikom, ognisko lub też ogień w kominku, a istoty ludzkie, spragnione ciepła, bezpieczeństwa i wspólnoty, a także strawy duchowej, zbiegły się i ani myślą się rozejść.
Jeśli chodzi o łacinę, to znamy się tylko z widzenia. I jedno o drugim nic nie wie. Chociaż nie - łacina coś jednak o mnie wie o mnie, na przykład to: Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Przykładem łaciny na moim poziomie są słowa wypowiadane w scenie wyprowadzania skazańca na egzekucję w filmie "Top Secret!" z 1984 roku. W tym filmie grał ten sam Jim Carter, co Downton Abbey.
Jeśli chodzi o łacinę, to znamy się tylko z widzenia. I jedno o drugim nic nie wie. Chociaż nie - łacina coś jednak o mnie wie o mnie, na przykład to: Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Przykładem łaciny na moim poziomie są słowa wypowiadane w scenie wyprowadzania skazańca na egzekucję w filmie "Top Secret!" z 1984 roku. W tym filmie grał ten sam Jim Carter, co Downton Abbey.
Książki, które Pani pisze, ta cała "twórczość niepoważna" (dzięki Bogu), robią coś takiego z moim sercem, co w jednym z wierszy swoich jeden z poetów ulubionych ujął tak: "żebym serce miał znowu czerwone, a nie czarne i zatrwożone". Tak mi się to wbiło w głowę i przypomina często, jak sobie otwieram którąś z Pani książek i poczytam chwilę. Tak więc, dziękuję bardzo. I Pani, pani Małgorzato, i Sile Wyższej, która tak działa przez ludzi i na ludzi.
Książki, które Pani pisze, ta cała "twórczość niepoważna" (dzięki Bogu), robią coś takiego z moim sercem, co w jednym z wierszy swoich jeden z poetów ulubionych ujął tak: "żebym serce miał znowu czerwone, a nie czarne i zatrwożone". Tak mi się to wbiło w głowę i przypomina często, jak sobie otwieram którąś z Pani książek i poczytam chwilę. Tak więc, dziękuję bardzo. I Pani, pani Małgorzato, i Sile Wyższej, która tak działa przez ludzi i na ludzi.







