ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Piekno leczy. ( Krzepi tez, a zupelnie nie jest cukrem.)
Piekno leczy.
( Krzepi tez, a zupelnie nie jest cukrem.)
Aaa! Znalazłam! ASP je pokazuje - prześliczne! Utrzymane w stylu dawnych rycin, a jednak osobiste, misterne i piękne. Podobałyby się Sowie P.
Aaa! Znalazłam! ASP je pokazuje - prześliczne! Utrzymane w stylu dawnych rycin, a jednak osobiste, misterne i piękne. Podobałyby się Sowie P.
Wójcie Wiewiórko, to nie pokora, tylko poczucie realizmu. Ale dzięki za słówko. Blanko, a więc mamy bratnią duszę w Żelazowej Woli! Poszukam obrazków tej pani w internecie, ciekawa ich jestem.
Wójcie Wiewiórko, to nie pokora, tylko poczucie realizmu. Ale dzięki za słówko.
Blanko, a więc mamy bratnią duszę w Żelazowej Woli! Poszukam obrazków tej pani w internecie, ciekawa ich jestem.
Jakże tu jasno, ciepło i dobrze...Sowa, i Zuzia a nawet Alek, hoho! I taki cudny wpis DUA, a za tym tyle poezji w KG się rozlało. W wakacje miałam przyjemność podziwiać śliczną wystawę akwareli w Żelazowej Woli, autorstwa Pani Diany Długosz-Jasińskiej - "Ogród mój Botaniczny". Piękne akwarelowe kwiaty można podziwiać do końca października. Cyt:"Te prace to próba uchwycenia piękna z pełną świadomością, że ono i tak będzie niedoścignione. To doszukiwanie się piękna jest jednocześnie szukaniem promyków nadziei, prawdziwości i szczerości natury wobec zalewającej szarości i ciemności." - takie oto refleksje autorki można przeczytać na wystawie. (...) " Malowanie kwiatów w nawiązaniu do twórczości z przełomu XVIII i XIX wieku jest dla mnie zarazem ćwiczeniem warsztatu jak i chęcią (i próbą) przyglądania się temu, co nas otacza z bliska, wyszukiwaniem tych "błysków piękna" w rzeczach drobnych, w detalach, w naturze i w sobie samej."
Jakże tu jasno, ciepło i dobrze...Sowa, i Zuzia a nawet Alek, hoho! I taki cudny wpis DUA, a za tym tyle poezji w KG się rozlało. W wakacje miałam przyjemność podziwiać śliczną wystawę akwareli w Żelazowej Woli, autorstwa Pani Diany Długosz-Jasińskiej - "Ogród mój Botaniczny". Piękne akwarelowe kwiaty można podziwiać do końca października. Cyt:"Te prace to próba uchwycenia piękna z pełną świadomością, że ono i tak będzie niedoścignione. To doszukiwanie się piękna jest jednocześnie szukaniem promyków nadziei, prawdziwości i szczerości natury wobec zalewającej szarości i ciemności." - takie oto refleksje autorki można przeczytać na wystawie. (...) " Malowanie kwiatów w nawiązaniu do twórczości z przełomu XVIII i XIX wieku jest dla mnie zarazem ćwiczeniem warsztatu jak i chęcią (i próbą) przyglądania się temu, co nas otacza z bliska, wyszukiwaniem tych "błysków piękna" w rzeczach drobnych, w detalach, w naturze i w sobie samej."
Kochana Autorka może mówić o sobie, co chce ( pokora wobec własnych zasług i osiągnięć tylko świadczy o wielkości osoby pokornej) , a ja i tak się cieszę, że też mam KONTAKT z Taką Osobą. I tak jak Zuzia czuję wdzięczność. Ładnie to wszystko Zuzia ujęła. Będzie z niej polonistka, że hoho.
Kochana Autorka może mówić o sobie, co chce ( pokora wobec własnych zasług i osiągnięć tylko świadczy o wielkości osoby pokornej) , a ja i tak się cieszę, że też mam KONTAKT z Taką Osobą. I tak jak Zuzia czuję wdzięczność. Ładnie to wszystko Zuzia ujęła. Będzie z niej polonistka, że hoho.
Jeszcze jedno, Zuziu: ta "Panorama" jest już księgą nieco przestarzałą, nieco zdezaktualizowaną, z konieczności powierzchowną, o czym w "Jowiszu" uprzedzałam lojalnie, więc - nie rozczaruj się aby! (Ale i tak mi miło, że poszukałaś sobie tej książki!).
Jeszcze jedno, Zuziu: ta "Panorama" jest już księgą nieco przestarzałą, nieco zdezaktualizowaną, z konieczności powierzchowną, o czym w "Jowiszu" uprzedzałam lojalnie, więc - nie rozczaruj się aby! (Ale i tak mi miło, że poszukałaś sobie tej książki!).
O, Zuziu, jak najchętniej się pochwalę przed światem taką wspaniałą Czytelniczką, która dobrze zrozumiała, o co mi przy pisaniu chodziło. "Bawiąc - uczyć!"- no, pewnie! To najlepszy sposób, a z pewnością - najprzyjemniejszy. Aha, a co do bycia Taką Osobą - nie, nie, jakoś się nią nie czuję. "Mędrzec wie, kim jest". A ja wiem, że jestem, przede wszystkim i do głębi, po prostu - zwykłą Mamą. I tyle. Aż tyle! :) Ściskam Cię serdecznie i życzę wspaniałych lat na studiach!
O, Zuziu, jak najchętniej się pochwalę przed światem taką wspaniałą Czytelniczką, która dobrze zrozumiała, o co mi przy pisaniu chodziło. "Bawiąc - uczyć!"- no, pewnie! To najlepszy sposób, a z pewnością - najprzyjemniejszy. Aha, a co do bycia Taką Osobą - nie, nie, jakoś się nią nie czuję. "Mędrzec wie, kim jest". A ja wiem, że jestem, przede wszystkim i do głębi, po prostu - zwykłą Mamą. I tyle. Aż tyle! :) Ściskam Cię serdecznie i życzę wspaniałych lat na studiach!
Droga Pani Małgosiu, za Pani poleceniem urządziłam sobie powtórkowy wieczór z "Na Jowisza 2", by odnaleźć złote rady samego Stanisława Barańczaka na temat polonistyki i zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Pierwsza jest taka, że gdy drugie "Na Jowisza" się ukazało, nawet słówkiem nie wyraziłam mojego zachwytu i ogromnej wdzięczności, a pamiętam, że gdy pożerałam hasła jedno po drugim, towarzyszyło mi wrażenie, że pragnie Pani pokazać nam, młodym czytelnikom przede wszystkim, piękno i niepoliczalną wartość, które wyłaniają się z tylu stron, dziedzin, aspektów życia. Powstał niejako poradnik, jak nie zmarnować życia, jak zrobić z niego pożytek. Widzę to w "Sztuce epistolarnej", w tak wielu rozdziałach poświęconych wartości wiedzy, nauki, bo przecież tłumaczyła Pani stoicyzm, pisała o Pascalu. A gdy tylko przeczytałam opowieść spod hasła "Musujący kontakt" zamówiłam w antykwariacie "Panoramę myśli współczesnej". Podała Pani w tej książce tak wiele podpowiedzi, gdzie mamy szukać Wiedzy i Mądrości, u kogo ich szukać, by to, co tylu przed nami nosiło w sobie, nie zginęło, a szło dalej. Czuję się zainspirowana. Drugą rzeczą są Osoby, którym poświęciła Pani miejsce w książce. Oni także są tym źródłem, z którego płynie inspiracja. Czytając teraz "Sztukę epistolarną", z niedowierzaniem uświadamiałam sobie, z jakimi osobami miała Pani szanse nawiązać kontakt, relacje. Po czym nagłe olśnienie - nie tyle kontakt, przecież Pani jest TAKĄ Osobą, Pani jest wśród Nich. Więc mój zachwyt i wdzięczność wyrażam teraz. (Wiadomość może być prywatna, jeśli tak Pani uzna)
Droga Pani Małgosiu, za Pani poleceniem urządziłam sobie powtórkowy wieczór z "Na Jowisza 2", by odnaleźć złote rady samego Stanisława Barańczaka na temat polonistyki i zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Pierwsza jest taka, że gdy drugie "Na Jowisza" się ukazało, nawet słówkiem nie wyraziłam mojego zachwytu i ogromnej wdzięczności, a pamiętam, że gdy pożerałam hasła jedno po drugim, towarzyszyło mi wrażenie, że pragnie Pani pokazać nam, młodym czytelnikom przede wszystkim, piękno i niepoliczalną wartość, które wyłaniają się z tylu stron, dziedzin, aspektów życia. Powstał niejako poradnik, jak nie zmarnować życia, jak zrobić z niego pożytek. Widzę to w "Sztuce epistolarnej", w tak wielu rozdziałach poświęconych wartości wiedzy, nauki, bo przecież tłumaczyła Pani stoicyzm, pisała o Pascalu. A gdy tylko przeczytałam opowieść spod hasła "Musujący kontakt" zamówiłam w antykwariacie "Panoramę myśli współczesnej". Podała Pani w tej książce tak wiele podpowiedzi, gdzie mamy szukać Wiedzy i Mądrości, u kogo ich szukać, by to, co tylu przed nami nosiło w sobie, nie zginęło, a szło dalej. Czuję się zainspirowana. Drugą rzeczą są Osoby, którym poświęciła Pani miejsce w książce. Oni także są tym źródłem, z którego płynie inspiracja. Czytając teraz "Sztukę epistolarną", z niedowierzaniem uświadamiałam sobie, z jakimi osobami miała Pani szanse nawiązać kontakt, relacje. Po czym nagłe olśnienie - nie tyle kontakt, przecież Pani jest TAKĄ Osobą, Pani jest wśród Nich. Więc mój zachwyt i wdzięczność wyrażam teraz. (Wiadomość może być prywatna, jeśli tak Pani uzna)
Dodajmy, oczywiście. A czy szanowny Lud nastroił już uszy na październikową ucztę muzyczną?
Dodajmy, oczywiście. A czy szanowny Lud nastroił już uszy na październikową ucztę muzyczną?
Bożenko!... Dzięki za pamięć i za zrozumienie. / Sowo P, dodajmy, że to oczywiście Staff. "Czucie niewinne".
Bożenko!... Dzięki za pamięć i za zrozumienie. /
Sowo P, dodajmy, że to oczywiście Staff. "Czucie niewinne".
Mówią poeci, że Natura jest objawieniem Boga, Sztuka objawieniem człowieka… ("Nature is a revelation of God; Art a revelation of man", H.W. Longfellow). W kontekście rozważań o Pięknie przypominają mi się również słowa Ignacego Grzegorza, wypowiedziane w "Febliku" (kiedyś bardzo mnie poruszyły): "– Wiesz, życie wymaga męstwa. Nie uwierzysz, ale tego głównie się uczę na historii sztuki. To jest historia ludzkiego męstwa. Wiedzieć, że wszystko, co robimy, i tak skończy się przegraną, a jednak, wbrew temu, tworzyć piękno! Po nic! Po to, żeby zachwycało…".
Mówią poeci, że Natura jest objawieniem Boga, Sztuka objawieniem człowieka… ("Nature is a revelation of God; Art a revelation of man", H.W. Longfellow). W kontekście rozważań o Pięknie przypominają mi się również słowa Ignacego Grzegorza, wypowiedziane w "Febliku" (kiedyś bardzo mnie poruszyły): "– Wiesz, życie wymaga męstwa. Nie uwierzysz, ale tego głównie się uczę na historii sztuki. To jest historia ludzkiego męstwa. Wiedzieć, że wszystko, co robimy, i tak skończy się przegraną, a jednak, wbrew temu, tworzyć piękno! Po nic! Po to, żeby zachwycało…".
Bo nie jest światło, by pod korcem stało,/ Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,/ Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy - praca, by się zmartwychwstało./ Cyprian Kamil Norwid, Promethidion. Rzecz w dwóch dialogach z epilogiem
Bo nie jest światło, by pod korcem stało,/
Ani sól ziemi do przypraw kuchennych,/
Bo piękno na to jest, by zachwycało/
Do pracy - praca, by się zmartwychwstało./
Cyprian Kamil Norwid, Promethidion. Rzecz w dwóch dialogach z epilogiem
„Łąkami idę. W krąg kwiaty/ I słychać brzęki pszczelne./ W powietrzu modro-złotym/ Śni próżnowanie niedzielne./ (…) Najpiękniej bowiem jest, kiedy Piękna nie czuje się zgoła/ I tylko jest się, po prostu/ Tak, jak jest wszystko dokoła./„
„Łąkami idę. W krąg kwiaty/
I słychać brzęki pszczelne./
W powietrzu modro-złotym/
Śni próżnowanie niedzielne./ (…)
Najpiękniej bowiem jest, kiedy
Piękna nie czuje się zgoła/
I tylko jest się, po prostu/
Tak, jak jest wszystko dokoła./„
Pani Małgosiu, Gaździna rzeczywiście niezwykła. W zeszłym roku cytowała z głowy fragment książki " Popiół i diament". Dobrej niedzieli!
Pani Małgosiu, Gaździna rzeczywiście niezwykła. W zeszłym roku cytowała z głowy fragment książki " Popiół i diament". Dobrej niedzieli!
Sowy też jeszcze nie śpią, ale w niedzielę już nie pracują. W niedzielę kontemplują piękno. Dobranoc, spracowany Ludu.
Sowy też jeszcze nie śpią, ale w niedzielę już nie pracują. W niedzielę kontemplują piękno.
Dobranoc, spracowany Ludu.
Zgredzie i DUA Bardzo lubię zielony, aczkolwiek wizja takiego nieba chyba mi nie odpowiada :P Niebieski także lubię. Przypomniała mi się książka Doroty Terakowskiej "Lustro pana Grymsa". Przedstawiona jest tam wizja świata, z którego znikł kolor czerwony. PS. W trakcie pisania przypomniała mi się tańcząca zorza polarna - chyba najczęściej jest koloru zielonego.
Zgredzie i DUA
Bardzo lubię zielony, aczkolwiek wizja takiego nieba chyba mi nie odpowiada :P
Niebieski także lubię.
Przypomniała mi się książka Doroty Terakowskiej "Lustro pana Grymsa". Przedstawiona jest tam wizja świata, z którego znikł kolor czerwony.
PS. W trakcie pisania przypomniała mi się tańcząca zorza polarna - chyba najczęściej jest koloru zielonego.
"Wyżej podnieście strop, cieśle!". Dobranoc wszystkim, a my z Alkiem popracujemy sobie do drugiej, jak na nocne marki przystało. Ja - nad korektą kolejnego wydania "Opium" oczy męczę. Jaka szkoda, że nie palę fajki.------Ako, z tą gaździną mogłabym się zaprzyjaźnić. Wspaniałe ma podejście do życia. Hej, rowerem przez Pieniny!!! Miłych wycieczek Ci życzę!
"Wyżej podnieście strop, cieśle!". Dobranoc wszystkim, a my z Alkiem popracujemy sobie do drugiej, jak na nocne marki przystało. Ja - nad korektą kolejnego wydania "Opium" oczy męczę. Jaka szkoda, że nie palę fajki.------Ako, z tą gaździną mogłabym się zaprzyjaźnić. Wspaniałe ma podejście do życia. Hej, rowerem przez Pieniny!!! Miłych wycieczek Ci życzę!
Zuziu, już chciałam napisać coś w rodzaju"o, będzie dużo czytania!", ale lepiej zaproszę Cię do drugiego tomu "Na Jowisza", gdzie na str.234, w dziale "Sztuka epistolarna" znajdziesz dobre rady dla świeżo upieczonej studentki polonistyki - udzielane Emilce przez jej wujaszka (a mojego brata Stanisława). Było tych rad więcej, ale nie na piśmie, a szkoda!
Zuziu, już chciałam napisać coś w rodzaju"o, będzie dużo czytania!", ale lepiej zaproszę Cię do drugiego tomu "Na Jowisza", gdzie na str.234, w dziale "Sztuka epistolarna" znajdziesz dobre rady dla świeżo upieczonej studentki polonistyki - udzielane Emilce przez jej wujaszka (a mojego brata Stanisława). Było tych rad więcej, ale nie na piśmie, a szkoda!
Dobry wieczór! Pani Małgosiu, tak, wybieram się tam, gdzie chciałam. Filologia polska, wybór raczej niezaskakujący w tym gronie. Było trochę wątpliwości, obaw, że przecież tyle wspaniałych, interesujących rzeczy można zgłębiać, że może zbyt przyzwyczaiłam się do myśli o polonistyce i przez to zamknęłam na jakieś inne opcje, które mogły pojawić się po drodze, ale prawda jest taka, że widzę to jako jedyną drogę (dla mnie) stania się takim człowiekiem, jakim chciałabym być. Teraz już nie mogę się doczekać na to, co przede mną, choć wspaniałe jest wakacyjne bycie panem swojego czasu.
Dobry wieczór! Pani Małgosiu, tak, wybieram się tam, gdzie chciałam. Filologia polska, wybór raczej niezaskakujący w tym gronie. Było trochę wątpliwości, obaw, że przecież tyle wspaniałych, interesujących rzeczy można zgłębiać, że może zbyt przyzwyczaiłam się do myśli o polonistyce i przez to zamknęłam na jakieś inne opcje, które mogły pojawić się po drodze, ale prawda jest taka, że widzę to jako jedyną drogę (dla mnie) stania się takim człowiekiem, jakim chciałabym być. Teraz już nie mogę się doczekać na to, co przede mną, choć wspaniałe jest wakacyjne bycie panem swojego czasu.
Nie wiem, jak reszta Ludu Księgi, ale ja dzisiaj jeszcze trochę posiedzę, jak Buddy Glass nad portretem Seymoura, z fajką. Ktoś kiedyś zauważył (chyba nawet ja to byłem), że przywilej pracy nocami i w weekendy otrzymujemy, aby wreszcie zapracować na nasze wysokie pobory.
Nie wiem, jak reszta Ludu Księgi, ale ja dzisiaj jeszcze trochę posiedzę, jak Buddy Glass nad portretem Seymoura, z fajką. Ktoś kiedyś zauważył (chyba nawet ja to byłem), że przywilej pracy nocami i w weekendy otrzymujemy, aby wreszcie zapracować na nasze wysokie pobory.







