Księga gości

 
 
ARCHIWUM WPISÓW


.
4436 wpisów.
MałgM napisał/a 8 października 2022 o 10:14:
Dzień dobry! Magdaleno, będę śledzić, oczywiście! Obawiam się, co prawda, że w natłoku obecnych obowiązków (o których wszystko będę mogła zdradzić już w najbliższy wtorek - zrobię specjalny wpis!) uda mi się obejrzeć i wysłuchać tylko cowieczorne sprawozdania lub filmiki na YT. Ale cieszę się nawet i na to!
Dzień dobry! Magdaleno, będę śledzić, oczywiście! Obawiam się, co prawda, że w natłoku obecnych obowiązków (o których wszystko będę mogła zdradzić już w najbliższy wtorek - zrobię specjalny wpis!) uda mi się obejrzeć i wysłuchać tylko cowieczorne sprawozdania lub filmiki na YT. Ale cieszę się nawet i na to!
Magdalena z Rydzewska napisał/a 7 października 2022 o 23:51:
Dzisiaj rozpoczął się Konkurs Wieniawskiego, który jest dla mnie niezwykle sentymentalnym wydarzeniem, bo to dzięki niemu pokochałam muzykę klasyczną. Czy będzie Pani śledzić zmagania tegorocznych artystów? Ja tylko na myśl o tych wszystkich niezwykłych emocjach się dogłębnie wzruszam!
Dzisiaj rozpoczął się Konkurs Wieniawskiego, który jest dla mnie niezwykle sentymentalnym wydarzeniem, bo to dzięki niemu pokochałam muzykę klasyczną. Czy będzie Pani śledzić zmagania tegorocznych artystów? Ja tylko na myśl o tych wszystkich niezwykłych emocjach się dogłębnie wzruszam!
Jesienna Ada z Oleśnica napisał/a 6 października 2022 o 22:21:
Mamo Isi. Pięknie dziękuję za dokładny opis, aż mi się ciepło zrobiło. A zdjęcie, jeśli miła Autorka pozwoli, chętnie, jak najbardziej. Pozdrawiam
Mamo Isi. Pięknie dziękuję za dokładny opis, aż mi się ciepło zrobiło. A zdjęcie, jeśli miła Autorka pozwoli, chętnie, jak najbardziej. Pozdrawiam
mama Isi napisał/a 6 października 2022 o 11:24:
I tak to jest, jak się przypisze danemu słowu inny zakres znaczeniowy. Według słownika synonimów "gdzieniegdzie" to: rzadko, w dużych odstępach, regionalnie, luźno, w rozproszeniu, miejscami, lokalnie, z rzadka, tu i tam, tu i ówdzie, w dużych odstępach od siebie. W ramach ekspiacji idę do ogrodu i sobie gdzieniegdzie pokraczę.
I tak to jest, jak się przypisze danemu słowu inny zakres znaczeniowy. Według słownika synonimów "gdzieniegdzie" to: rzadko, w dużych odstępach, regionalnie, luźno, w rozproszeniu, miejscami, lokalnie, z rzadka, tu i tam, tu i ówdzie, w dużych odstępach od siebie. W ramach ekspiacji idę do ogrodu i sobie gdzieniegdzie pokraczę.
MałgM napisał/a 6 października 2022 o 10:47:
Dzień dobry, Marto, dziękuję za miłe słówko. Liceum Poligraficzno-Księgarskie! O, to pewnie poczułaś niejaką więź z Anielą. Bardzo starannie przygotowałam ten wątek "Kłamczuchy" - wyobraź sobie, podczas praktyk studenckich w drukarni poznałam miłą Halinkę, która tam od niedawna pracowała. Przypomniałam sobie o niej, kiedy zaczynałam pisanie "Kłamczuchy", bo oczywiście H. była absolwentką takiego liceum w Poznaniu. Bardzo uprzejmie oprowadziła mnie po całym jego budynku, przedstawiła swoich byłych nauczycieli (w tym: Truskawę!) i nawet pożyczyła dla mnie kilka zeszytów z maszynoznawstwa i innych przedmiotów. Ale to już było później, bo zaczęłyśmy to zwiedzanie od uroczystego rozpoczęcia roku szkolnego - byłam tam i dzięki temu mogłam wszystko tak dokładnie opisać w powieści. A więc, można powiedzieć, nie byłoby "Kłamczuchy" bez Halinki! Teraz co do Twojej twórczości: ta pisarka miała oczywiście rację: talent to jedno, ale bardzo liczy się wytrwała praca, nad tekstem i nad sobą. Życzę Ci powodzenia!
Dzień dobry, Marto, dziękuję za miłe słówko. Liceum Poligraficzno-Księgarskie! O, to pewnie poczułaś niejaką więź z Anielą. Bardzo starannie przygotowałam ten wątek "Kłamczuchy" - wyobraź sobie, podczas praktyk studenckich w drukarni poznałam miłą Halinkę, która tam od niedawna pracowała. Przypomniałam sobie o niej, kiedy zaczynałam pisanie "Kłamczuchy", bo oczywiście H. była absolwentką takiego liceum w Poznaniu. Bardzo uprzejmie oprowadziła mnie po całym jego budynku, przedstawiła swoich byłych nauczycieli (w tym: Truskawę!) i nawet pożyczyła dla mnie kilka zeszytów z maszynoznawstwa i innych przedmiotów. Ale to już było później, bo zaczęłyśmy to zwiedzanie od uroczystego rozpoczęcia roku szkolnego - byłam tam i dzięki temu mogłam wszystko tak dokładnie opisać w powieści. A więc, można powiedzieć, nie byłoby "Kłamczuchy" bez Halinki! Teraz co do Twojej twórczości: ta pisarka miała oczywiście rację: talent to jedno, ale bardzo liczy się wytrwała praca, nad tekstem i nad sobą. Życzę Ci powodzenia!
Marta z Kraków napisał/a 6 października 2022 o 09:26:
Witam serdecznie, Pani Musierowicz! Jest Pani moją ulubioną pisarką już od czasów podstawówki, kiedy to po raz pierwszy przeczytałam "Idę sierpniową" jako lekturę szkolną. Chodziłam do Liceum Księgarskiego w Zespole Szkół Poligraficzno-Księgarskich w Krakowie. Napisałam obszerną pracę dyplomową o Pani. Mam cały komplet Pani książek. Cieszyłam się bardzo kiedy na Targach Książki w Krakowie udało mi się uścisnąć Pani dłoń i otrzymać autograf. Sama też piszę wiersze (w zależności od weny) a nawet próbuję pisać książkę. Pewna pisarka przeczytała to, co napisałam i powiedziała, że mam prawdziwy talent, ale oczywiście trzeba nad nim pracować. Kiedyś pojechałam do Poznania, żeby zobaczyć słynną kamienicę Roosevelta 5, Pegaza na dachu opery. Fajnie było wędrować szlakiem Jeżycjady. Cieszę się, że mogę skontaktować się z Panią poprzez tę stronę. Pisze Pani cudowne książki, które wciągają od pierwszej strony. Postacie są tak sympatyczne, że od razu je lubię (oprócz Lisieckich he he). Pozdrawiam Panią bardzo bardzo ciepło i przesyłam najcieplejszy mentalny uśmiech.
Witam serdecznie, Pani Musierowicz! Jest Pani moją ulubioną pisarką już od czasów podstawówki, kiedy to po raz pierwszy przeczytałam "Idę sierpniową" jako lekturę szkolną. Chodziłam do Liceum Księgarskiego w Zespole Szkół Poligraficzno-Księgarskich w Krakowie. Napisałam obszerną pracę dyplomową o Pani. Mam cały komplet Pani książek. Cieszyłam się bardzo kiedy na Targach Książki w Krakowie udało mi się uścisnąć Pani dłoń i otrzymać autograf. Sama też piszę wiersze (w zależności od weny) a nawet próbuję pisać książkę. Pewna pisarka przeczytała to, co napisałam i powiedziała, że mam prawdziwy talent, ale oczywiście trzeba nad nim pracować. Kiedyś pojechałam do Poznania, żeby zobaczyć słynną kamienicę Roosevelta 5, Pegaza na dachu opery. Fajnie było wędrować szlakiem Jeżycjady. Cieszę się, że mogę skontaktować się z Panią poprzez tę stronę. Pisze Pani cudowne książki, które wciągają od pierwszej strony. Postacie są tak sympatyczne, że od razu je lubię (oprócz Lisieckich he he). Pozdrawiam Panią bardzo bardzo ciepło i przesyłam najcieplejszy mentalny uśmiech.
Alek napisał/a 6 października 2022 o 09:23:
Mimi, w moim gabinecie można znaleźć wszystko, sądzę, ze Ignacy Borejko niejedną membranę by tam odkrył. Na podłodze ledwo jest miejsce na postawienie kroku, a gdzieś na półce leży między innymi magnetofon typu, jakiego używano jako rezerwowego w misjach Apollo (głównymi rejestratorami były magnetofony Lockheed/Racal, a jako zapasowe trzymano podobno właśnie kasetowe Uhery CR). To jest jaskinia pełna niespodzianek. Kiedy niedawno wpadła do mnie tam przyjaciółka z trójką dzieci, było kompletne szaleństwo: jedno nie mogło oderwać się od mikroskopu, drugie znalazło jakąś czaszkę, a trzecie wygrzebało w pakamerze strzelbę do usypiania, w dodatku w ogóle nie moją... Fajne dzieciaki, lubię je bardzo.
Mimi, w moim gabinecie można znaleźć wszystko, sądzę, ze Ignacy Borejko niejedną membranę by tam odkrył. Na podłodze ledwo jest miejsce na postawienie kroku, a gdzieś na półce leży między innymi magnetofon typu, jakiego używano jako rezerwowego w misjach Apollo (głównymi rejestratorami były magnetofony Lockheed/Racal, a jako zapasowe trzymano podobno właśnie kasetowe Uhery CR). To jest jaskinia pełna niespodzianek. Kiedy niedawno wpadła do mnie tam przyjaciółka z trójką dzieci, było kompletne szaleństwo: jedno nie mogło oderwać się od mikroskopu, drugie znalazło jakąś czaszkę, a trzecie wygrzebało w pakamerze strzelbę do usypiania, w dodatku w ogóle nie moją... Fajne dzieciaki, lubię je bardzo.
Anna z Żywiec napisał/a 6 października 2022 o 09:04:
Pomyłka, to mama Isi dociekała, jak można krakac gdzieniegdzie. Proszę wpisać odpowiedni wołacz, gdyby szło do druku. Dziękuję.
Pomyłka, to mama Isi dociekała, jak można krakac gdzieniegdzie. Proszę wpisać odpowiedni wołacz, gdyby szło do druku. Dziękuję.
Anna z Żywiec napisał/a 6 października 2022 o 09:02:
Potwierdzam krakanie gdzieniegdzie. Słyszę go codziennie z mojej rezydencji. Dokładnie gdzieniegdzie go słyszę :) Alku, krakacze mają widać swoje sposoby.
Potwierdzam krakanie gdzieniegdzie. Słyszę go codziennie z mojej rezydencji. Dokładnie gdzieniegdzie go słyszę :) Alku, krakacze mają widać swoje sposoby.
mama Isi napisał/a 6 października 2022 o 07:58:
Męczy mnie, jak można krakać "gdzieniegdzie".
Męczy mnie, jak można krakać "gdzieniegdzie".
Mimi M. napisał/a 6 października 2022 o 00:08:
Alku, wydajesz się wcieleniem stoicyzmu :) Ignacy Borejko pewnie dałby się zamknąć razem z Tobą w owym biurze :) choć, kto go tam wie, może zacząłby szukać klasycznej słuchawki z prawdziwą membraną, by zawiadomić żonę...
Alku, wydajesz się wcieleniem stoicyzmu :) Ignacy Borejko pewnie dałby się zamknąć razem z Tobą w owym biurze :) choć, kto go tam wie, może zacząłby szukać klasycznej słuchawki z prawdziwą membraną, by zawiadomić żonę...
Alek napisał/a 5 października 2022 o 22:51:
Jakoś niemrawo się budzi, niewiele zapału dostrzegam. Ludu, obudź się.
Jakoś niemrawo się budzi, niewiele zapału dostrzegam. Ludu, obudź się.
Zgred napisał/a 5 października 2022 o 21:54:
Opadły mgły i miasto ze snu się budzi...
Opadły mgły i miasto ze snu się budzi...
Alek napisał/a 5 października 2022 o 19:09:
No, jak się napracowałem (a dzisiaj też odwiedziłem firmę, żeby przepchać stosy papierów z jednej strony biurka na drugą), więc jak już się tak napracowałem, to teraz gotuję flaki dla siebie i dla M., jak już wróci z jakichś swoich ląfrów. Zapach z dołu dobiega, więc rzecz jest na dobrej drodze. Mam nadzieję na osiągnięcie efektu, opisanego w odniesieniu do flaków w "Dzienniku 1954" Tyrmanda: "nie mogłem się oderwać".
No, jak się napracowałem (a dzisiaj też odwiedziłem firmę, żeby przepchać stosy papierów z jednej strony biurka na drugą), więc jak już się tak napracowałem, to teraz gotuję flaki dla siebie i dla M., jak już wróci z jakichś swoich ląfrów. Zapach z dołu dobiega, więc rzecz jest na dobrej drodze. Mam nadzieję na osiągnięcie efektu, opisanego w odniesieniu do flaków w "Dzienniku 1954" Tyrmanda: "nie mogłem się oderwać".
rta napisał/a 5 października 2022 o 18:49:
Podziwiam Alka.Pogodzony z nieoczekiwanym ,choć może powinien rozesłać maile do świata Ale co światu po zwykłym zjadaczu chleba i tak ma sporo problemów z innymi.
Podziwiam Alka.Pogodzony z nieoczekiwanym ,choć może powinien rozesłać maile do świata Ale co światu po zwykłym zjadaczu chleba i tak ma sporo problemów z innymi.
mama Isi napisał/a 5 października 2022 o 18:36:
Identyczne okoliczności przyrody. Wszystko się zgadza. "Ciemno, wietrzno, ponuro. Wrona gdzieniegdzie kracze. I puchają puchacze." A tej pani, co zabiła pana gdzieś tam po drodze nie było?
Identyczne okoliczności przyrody. Wszystko się zgadza. "Ciemno, wietrzno, ponuro. Wrona gdzieniegdzie kracze. I puchają puchacze." A tej pani, co zabiła pana gdzieś tam po drodze nie było?
Alek napisał/a 5 października 2022 o 17:42:
Zgadza się z grubsza, Ici-Maman. Weź pod uwagę, że również puchają puchacze.
Zgadza się z grubsza, Ici-Maman. Weź pod uwagę, że również puchają puchacze.
MałgM napisał/a 5 października 2022 o 09:56:
Co za pomyślna wieść od rana. Nocny marek przeżył. Wypuśćmy zatrzymany oddech.
Co za pomyślna wieść od rana. Nocny marek przeżył. Wypuśćmy zatrzymany oddech.
mama Isi napisał/a 5 października 2022 o 06:32:
Po odzyskaniu wolności idzie przed się traumatycznie wpatrując się w szarzejący przedświt. Gdzieniegdzie na linii wzroku przesuwaja się nietoperze. I sowy. Wilcy wyją. Gdzieś daleko hen słychać hurgot śmieciarki.
Po odzyskaniu wolności idzie przed się traumatycznie wpatrując się w szarzejący przedświt. Gdzieniegdzie na linii wzroku przesuwaja się nietoperze. I sowy. Wilcy wyją. Gdzieś daleko hen słychać hurgot śmieciarki.
Alek napisał/a 4 października 2022 o 23:54:
Przeżyłem, Baronowo, oraz Ty, Ludu. Już dawno się nie zdarzyło, żeby ochrona zamknęła mnie w moim biurze, zwykle przychodził któryś o północy, zaglądał, mówił: "A, to pan" i sobie szedł, uspokojony. Widocznie trafił się nowy pracownik. Popracowałem sobie i poszedłem spać, w końcu nie pierwszy raz zostałem dłużej w pracy.
Przeżyłem, Baronowo, oraz Ty, Ludu. Już dawno się nie zdarzyło, żeby ochrona zamknęła mnie w moim biurze, zwykle przychodził któryś o północy, zaglądał, mówił: "A, to pan" i sobie szedł, uspokojony. Widocznie trafił się nowy pracownik. Popracowałem sobie i poszedłem spać, w końcu nie pierwszy raz zostałem dłużej w pracy.